Tani i czysty piec węglowy bez prądu – budowa i testy

Swego cza­su opisy­wałem prosty piec węglowy pro­dukowany w Kir­gis­tanie za równowartość kilkuset zło­tych, który czys­toś­cią spala­nia zaw­sty­dza nasze promy kos­miczne na węgiel za 10 tysię­cy PLN. Niedłu­go potem zbu­dowałem sobie egzem­plarz takiego pieca. Opiszę tedy, jak to wszys­tko prze­b­ie­gało i jak on się fak­ty­cznie sprawu­je. Mimo pewnych manka­men­tów jest to przy­puszczal­nie – na pewno w swo­jej klasie cenowej – najczyst­szy piec węglowy w Europie.

Co to za piec?

Jeśli nie kojarzysz, o co chodzi, zajrzyj do tego wpisu. Jest to piec opra­cow­any w ramach pro­gra­mu pomo­cowego Banku Świa­towego dla Kir­gis­tanu w celu ograniczenia zanieczyszczenia powi­etrza wynika­jącego z kiep­skiego spala­nia pop­u­larnego tam węgla. Emitu­je ułamek zanieczyszczeń w sto­sunku do stan­dar­d­owych dymią­cych pudeł. Kon­struk­torem pieca jest Crispin Pem­ber­ton-Pig­ott – dzi­ała­ją­cy w wielu tego typu pro­jek­tach ekspert od pieców na węgiel. Tutaj artykuł po rosyjsku na tem­at akcji w Kir­gis­tanie.

Po pier­wszym artykule nie brakowało głosów typu łee, panie, toć to zwykły dol­ni­ak, znamy to. Takie komen­tarze biorą się chy­ba z niezbyt wnikli­wego przes­tu­diowa­nia tem­atu. Na powyższym schema­cie widać zasad­niczą różnicę:

  • w stan­dar­d­owym kotle dol­nego spala­nia stre­fa żaru (4) jest pod spo­dem zasy­pu pali­wa a pod prze­grodą odd­ziela­jącą zasyp od dopalacza prze­latu­ją tylko gazy,
  • tutaj całe pali­wo zsuwa się pod prze­grodą do dopalacza, skutkiem czego żar spala się obok, poza zasypem.

To wiele zmienia. Gazowanie całego zasy­pu jest spowol­nione, gdyż naj­goręt­sza stre­fa została “wydzielona” za ścianę. Dlat­ego też piec ten potrafi chodz­ić na moc­no zmniejs­zonych obro­tach bez poważnego pop­su­cia jakoś­ci spala­nia, gdyż więk­szą część energii uzyski­wana jest ze spala­nia żaru (którego jest w węglu kami­en­nym ~70% – i piec ten czyni użytek z tej właś­ci­woś­ci węgla).

W tym piecu nie ma klasy­cznego powi­etrza wtórnego – podawanego osob­ny­mi dolota­mi. Powi­etrze wtórne poda­je się samo, spod rusz­tu do dopalacza, przez żar. Nato­mi­ast grubość warst­wy żaru jest ure­g­u­lowana kon­struk­cyjnie, przez wysokość przelo­tu pod prze­grodą.

Choć kon­strukc­ja wyda­je się banal­nie pros­ta, właśnie ta pros­to­ta jest efek­tem lat pra­cy i doświad­czeń pro­jek­tan­ta. Wbrew pozorom jest to dość pre­cyzyjne urządze­nie, gdzie istot­na jest m.in. szczel­ność oraz dos­tosowanie położe­nia rusz­tu do gran­u­lacji opału – ale nie wyma­ga to pre­cyzji co do milime­tra.

Projekt

Pro­jekt tego pieca (jak i kilku innych) jest dostęp­ny. Trzy­małem się go w zasad­niczych kwes­t­i­ach, z kilko­ma odstępst­wa­mi:

  • kir­giskie cegły szamo­towe mają inne wymi­ary niż pol­skie, co już wyma­gało min­i­mal­nych korekt niek­tórych wymi­arów.
  • jak tylko przeliczyłem ilość cegieł razy wagę sztu­ki, zde­cy­dowałem się użyć szamotek połowę cieńszych (gruboś­ci ~3cm) – dzię­ki temu piec waży coś pon­ad 30kg zami­ast pon­ad 70kg.
  • kole­jnym istot­nym uproszcze­niem są blachy – ory­gi­nał przewidy­wał wszys­tko w gruboś­ci 3mm, ja dla lekkoś­ci użyłem 2mm na górną płytę, 1mm w całej resz­cie, poza popiel­nikiem, który pow­stał ze ste­laża z kątown­i­ka 2mm wypełnionego blachą 0,5mm.
  • dodana jest szy­ba-wiz­jer nad komorą dopala­nia, której ory­gi­nal­nie nie było, bo to najlep­sze miejsce na postaw­ie­nie gar­nka (piec speł­nia też funkcję kuch­ni).

Koszty

W grani­cach 300zł gdy­bym policzył dokład­nie wszys­tkie mate­ri­ały + około 10 dni rzeź­bi­enia po 3–5 godzin dzi­en­nie.

Gdzie można kupić taki piec

Po pier­wszym artykule było zaskaku­ją­co wiele takich (chy­ba poważnych) zapy­tań. Na ten moment nie da się go kupić, chy­ba że ktoś komuś zle­ci wyko­nanie. Owszem, jak ktoś chce, to są gotowe pro­jek­ty nie tylko tego pieca, ale i niejed­nego podob­ne­go kon­strukcją kotła. Tylko że te urządzenia pod w zasadzie każdym wzglę­dem nie są dos­tosowane do pol­s­kich kotłowni. I nie są to mag­iczne skrzyn­ki, gdzie syp­ię, pod­palam i szafa gra (co też dalej wyjaś­ni­am – owszem, jest świet­nie, ale nie prze­sadza­jmy z oczeki­wa­ni­a­mi).

Trze­ba by dopiero opra­cow­ać kotły przys­tosowane do pol­s­kich real­iów, które dzi­ałały­by na podob­nych zasadach. Z tym jest dzi­wny prob­lem. Min­is­terst­wo mówi “weź se zrób”. Branża z jed­nej strony sprzeda­je dro­gie cac­ka za dotac­je a z drugiej od zaplecza cią­gle szmuglu­je stare pudła. Więc albo im się nie opła­ca rozwi­jać kotłów tanich i czystych, albo nie ma tam odpowied­nich mózgów, co by tem­at oga­r­nęły. Prosty piec wcale nie jest pros­to zbu­dować.

Paliwo

Piec jest zwymi­arowany pod węgiel kami­en­ny frakcji najlepiej 15–30mm, bo takim pali się w Kir­gis­tanie. Testowałem go na następu­ją­cych pali­wach:

  • ruskim groszku pros­to z wora, jak się potem okaza­ło: było w nim aż ~1/3 sza­j­su zamiecionego z placu,
  • tym samym ruskim groszku po odsia­n­iu na sicie 8mm,
  • znowuż tym samym groszku po odsia­n­iu na sicie 15mm,
  • czeskim groszku pros­to z wora.

W zasadzie różni­ca sprowadza­ła się do tego, że grub­sze pali­wo oznacza­ło lep­szy przepływ powi­etrza i więk­szą moc. Czys­tość spala­nia była w zasadzie podob­na w każdym przy­pad­ku, z wyjątkiem węgla czeskiego, który stale lekko przy­dymi­ał – zapewne przez to, że znacznie łatwiej on gazu­je a pon­ad­to nie odsi­ałem z niego drob­ni­cy.

Trze­ba pod­kreślić: to jest piec węglowy – drewno będzie się w nim pal­ić kiep­sko albo i fatal­nie. Póki co nie pode­j­mowałem takich prób, poza wrzuce­niem z cieka­woś­ci kilku sztuk drew­na na resztkę żaru, ale przy pełnym załadunku drew­na praw­dopodob­nie pali­wo gazowało­by zbyt inten­sy­wnie i bez zmi­an kon­struk­cyjnych piec by dymił.

Emisje

Nie mam możli­woś­ci w pełni zwery­fikować podawanych przez kon­struk­to­ra świet­nych wyników emisji pyłów:

  • Byle jaki pyłomierz to kwo­ta pię­co­cyfrowa z trójką z przo­du. Nie mam takich fun­duszy ani sen­su zaopa­try­wać się w drogą zabawkę.
  • Również bada­nia emisji w byle lab­o­ra­to­ri­um to koszt kilku­nas­tu tysię­cy a jak powiesz, że chci­ałbyś coś prostego i pod­sta­wowego, to roz­mowa się ury­wa. Wiado­mo, szko­da cza­su na płot­ki, zle­ceń mają dość.

Chałup­nic­zo jestem w stanie zmierzyć jedynie pod­sta­wowe para­me­try za pomocą taniego anal­iza­to­ra. Oraz ocenić rzecz szkiełkiem i okiem. Wyglą­da to tak, że:

  • nor­mal­nie na okrągło piec emi­tu­je prze­jrzyste spaliny,
  • emis­je CO w trak­cie nor­mal­nej pra­cy waha­ją się w okoli­cach 150–250ppm,
  • jeśli szturch­nąć rusztem, to CO potrafi przeskoczyć 500ppm na parę min­ut,
  • jeśli z pre­m­e­dy­tacją posz­tur­chać za bard­zo, to moż­na wykrę­cić pon­ad 1000ppm i zobaczyć lek­ki czarny dym.

To wszys­tko powyżej to jest dokład­nie tak, jak kon­struk­tor twierdzi, że być powin­no. Jed­nak bez porząd­nych badań trud­no cokol­wiek pre­cyzyjnie powiedzieć na tem­at emisji pyłów.

Zakres mocy

Piec rozwi­ja moc do ok. 10kW. Wśród innych pro­jek­tów tego samego auto­ra moż­na znaleźć np. kocioł dla Mon­golii w mocach 15/35kW.

Póki co odpalałem piec kil­ka razy, zazwyczaj puszcza­jąc go na 50–100% mocy. Opisu­ję tutaj pier­wsze trzy pró­by, z czego trze­cia była już bez zarzu­tu jeśli chodzi o jakość spala­nia. Potem próbowałem jeszcze różnych pomysłów w kwestii odpopiela­nia, póki co bez dobrych efek­tów.

Stanowisko testowe

Piec pra­cow­ał na pod­wórku podłąc­zony do kom­i­na fi 100 mm o wysokoś­ci 4m licząc od czop­ucha, czyli praw­ie 5m licząc od zie­mi (zale­cane min­i­mum).

Relacja z budowy

Najwięk­sza i naj­cięższa część pieca to szamo­towe palenisko i komo­ra zasy­powa.

Wstęp­na układan­ka na wol­nym powi­etrzu. Przy składa­niu do blaszanego opakowa­nia i tak okaże się, że nic nie pasu­je i czeka jeszcze drugie tyle cię­cia i dopa­sowywa­nia. Odkryciem, które ratu­je życie, jest pomysł moczenia cegieł przed cię­ciem.

Wnętrze wymi­en­ni­ka. W lewym dol­nym rogu zdję­cia będzie górny wylot z pal­ni­ka. Więk­szość spalin kierowana jest do “podło­gi” a potem ucieka w górę do kom­i­na tym pio­nowym kanałem. Szy­ber celowo jest nieszczel­ny, aby “prze­ciek” gorą­cych spalin wzma­gał ciąg. Ciekawe rozwiązanie dol­ni­akowych prob­lemów z ciągiem.

Szamot zain­stalowany na miejs­cu, niedoskon­ałoś­ci cię­cia “na oko” na 45 stop­ni sko­ry­gowane uszczel­ni­aczem kominkowym.

Mon­taż wierzch­niej pły­ty z blachy 2mm.

Wgląd do środ­ka przed pier­wszą próbą. Cerami­ka uszczel­niona do blachy za pomocą maty ceram­icznej.

Zasad­nicza część pieca gotowa. Pozostało poro­bić porządne drzwicz­ki zasy­powe, rusz­towe, popiel­ni­ka i pouszczel­ni­ać wszys­tko jak się należy.

A komu by się chci­ało… pal­imy!

Pier­wszy start. Prow­iz­o­ryczne drzwicz­ki zasy­powe i prow­iz­o­ryczny wiz­jer. Rozruch na krótkim obiegu.

Jeśli nie widać różni­cy w dzi­ała­niu, to po co komu rzeźbić porządne drzwicz­ki? Jak się później okaże, powi­etrza daję mu znacznie za wiele.

Nieźle to wyglą­dało mimo mnóst­wa niedoróbek.

Komin póki co dwumetrowy, potem się dowiem, że o połowę za nis­ki.

Nieźle wyglą­dało też na anal­iza­torze. CO bard­zo częs­to poniżej 100ppm

Błędów przy pier­wszej pró­bie był cały szereg a mimo rzecz wyglą­dała nien­aj­gorzej, bo część błędów wza­jem­nie się niwelowała. I tak na przykład:

  • piec nie był należy­cie doszczel­niony prak­ty­cznie wszędzie,
  • przez brak porząd­nych drzwiczek tym bardziej dostawał za dużo powi­etrza,
  • ale ruszt był początkowo o wiele za gęsty przez co wia­tr nie hulał po piecu tak bard­zo jak by mógł.

Jako pali­wo zas­tosowałem rosyjs­ki groszek, w którym (jak się potem przekon­ałem, prze­si­awszy kole­jne par­tie) było tak ze 30% podziar­na.

Poważnego usz­ty­wnienia wyma­gała wierzch­nia pły­ta. W kwad­rans od roz­pale­nia wyobliła się niemiłosiernie. Poza tym trze­ba było szczel­nie pospawać popiel­nik, obramowanie góry pieca, uszczel­nić wierzch­nią płytę, doro­bić porządne drzwicz­ki – słowem: odpal­iłem piec na wpół wykońc­zony.

Wracamy na warsz­tat na doszczel­nie­nie

Uszczel­nie­nie górnej pły­ty

Porządne drzwicz­ki (brzy­d­kie, ale szczelne). Jedyny wlot powi­etrza do pieca. Tutaj otwarty na 2x4cm = 50% mocy.

Wierzch­nia pły­ta po usz­ty­wnie­niu pro­fil­a­mi 15x15mm i jako-takim wyko­na­niu drzwiczek zasy­powych (jeszcze będą popraw­iane)

Kil­ka dni później. Naro­bił się człowiek, ale w końcu moż­na odpalać. I co? I jest gorzej niż było. Dymi. Nie stale, ale zdarza się – a w pier­wszej pró­bie nic takiego się nie dzi­ało.

Tak wyglą­da naj­gorsze zadymie­nie jakie udawało mi się tym piecem wygen­erować.

Z początku ład­nie widać, które rejony jak się nagrze­wa­ją

Nim zdążyłem wyr­wać wszys­tkie włosy z głowy wpadłem na pomysł, że prob­lem musi leżeć w odstępst­wie od pro­jek­tu: połowę cieńszej ścian­ie dzielącej zasyp od pal­ni­ka, co powodowało zbyt szy­bkie pod­grze­wanie wsadu pali­wa. Szy­bkie rozwiązanie: izo­lac­ja matą ceram­iczną osłonię­ta blachą.

Izo­lac­ja zasy­pu od ściany pal­ni­ka

I to był strzał w dziesiątkę. Skończyły się prob­le­my z dymie­niem. W między­cza­sie zwięk­szyłem odstępy rusz­towin i prze­si­ałem pali­wo na sicie 8mm. Niby ekogroszek, ale podziar­na były stras­zli­we iloś­ci.

Rosyjs­ki ekogroszek deklarowany jako 8–25mm po prze­sia­n­iu na sicie 8mm – 1/3 podziar­na w wiadrze po prawej, więk­szość pył.

Nikt ci nie uwierzy że spalasz węgiel

Nic nie wskazu­je, że tam się w ogóle coś pali

Sytu­ac­ja po rusze­niu rusz­tu. Gdy­by poruszać nim jeszcze ze trzy razy, to CO skoczyło­by pon­ad 1000ppm i moż­na by dostrzec jakikol­wiek dym. Tyle że było­by to całkowicie bez sen­su, bo niewiele to zmieni­ało w kwestii zapopie­le­nia rusz­tu.

Bez dotyka­nia rusz­tu tak to mniej więcej szło dopó­ki ruszt się nie zapopielił na tyle, że moc spadała a CO rosło pon­ad 500ppm (nadal przy braku dymu). Po pros­tu ogień schodz­ił bliżej zasob­ni­ka, gdzie miał pali­wo.

Po wygasze­niu: popiół pozosta­je na rusz­cie. To wbrew pozorom nie są kamie­nie, wystar­czy kich­nąć i 90% z tego odfrunie. Ale na rusz­cie zale­ga.

Co działa dobrze

Piec spala naprawdę non stop do prze­jrzystych spalin. Surowy dym nie ma tutaj którędy uciec bez spale­nia. Jeśli nawet pro­por­c­je powi­etrza nie są aku­rat ide­alne, to niedopał odlatu­je w formie tlenku węgla – co jest znacznie mniej prob­lematy­cznym zanieczyszcze­niem niż smoła, sadza i dym. A nawet te emis­je CO są śred­nio na poziomie paruset ppm.

Pali­wo cały czas zsuwa się w dół rusz­tu powol­nym, led­wo zauważal­nym ruchem, w miarę jak wypala się to co na rusz­cie i zmniejsza się obję­tość żaru. Nic się nie zaw­iesza, nic nie trze­ba sztur­chać (nie testowałem jeszcze paliw spieka­ją­cych). Roz­palam i dalej nic nie muszę ruszać, pali się samo, co najwyżej z coraz mniejszą mocą, jeśli w grę wchodzi prob­lem popi­ołu, opisany poniżej.

Co wymaga ulepszeń

Odpopielanie! 

To jest pię­ta achille­sowa nie tylko tego pieca, ale w zasadzie wszys­t­kich pieców i kotłów zasy­powych, której do tej pory sen­sown­ie nie rozwiązano. Nic dzi­wnego, bo najbardziej fun­da­men­talne prob­le­my najtrud­niej się pokonu­je (szczegól­nie w jakieś mało dochodowej niszy).

Owszem, da się to załagodz­ić. Kon­struk­tor zwraca uwagę, że cią­gle mam zbyt gęsty ruszt. Mógłbym go jeszcze “rozluźnić”, znaleźć węgiel z małą iloś­cią popi­ołu jak z papierosa i dzi­ałało­by mi to ład­nie – popiół wypadał­by grzecznie przez ruszt w miarę jak pali­wo zsuwa się w dół. Ale to tylko obe­jś­cie prob­le­mu, a nie rozwiązanie.

Sed­nem prob­le­mu jest sam ruszt, a dokład­niej: założe­nie, że popiół nam przezeń prz­ele­ci. W rzeczy­wis­toś­ci tak prze­cież najczęś­ciej nie jest:

  • Drob­ny opał wypa­da przez ruszt, choć powinien zostać.
  • Gru­by popiół i kamie­nie zosta­ją na rusz­cie, choć powin­ny wypaść.

Prob­lem ten ma jed­no skuteczne rozwiązanie, stosowane już w kotłach poda­jnikowych: trze­ba zrzu­cać z rusz­tu wszys­tko, co na nim zostało po jakimś cza­sie. Łat­wo się mówi, gdy do dys­pozy­cji jest automaty­ka. Trud­niej próbować osiągnąć coś podob­ne­go “siła­mi natu­ry”.

Jedyny napęd, jaki mamy do dys­pozy­cji w takim piecu to ciśnie­nie słu­pa pali­wa w zasob­niku. To za jego sprawą pali­wo zjeżdża w dół rusz­tu. Ale jest to ruch spon­tan­iczny i niepre­cyzyjny. Co gorsza popiół bard­zo różni się właś­ci­woś­ci­a­mi od surowego węgla – ma o wiele więk­szy współczyn­nik tar­cia (a nawet jest to mate­ri­ał ścierny, nasze prabab­ki polerowały nim gar­n­ki), dlat­ego zsuwa się po rusz­cie mniej chęt­nie, już nie mówiąc o możli­wych dodatkach typu kamie­nie czy wapień.

Na ten moment nie mam konkret­nego pomysłu, jak moż­na by prob­lem rozwiązać.

  • Wyma­ganie, aby oper­a­tor waj­chował jakimś mech­a­nizmem co jak­iś czas w celu odpopie­le­nia, bo jak nie, to piec grze­je słabo albo gaśnie – to sła­by pomysł.
  • Być może wystar­czyło­by tak skon­struować ruszt/palenisko, aby jego część mogła się zapopielać przez czas wypala­nia pełnego wsadu bez szkody dla jakoś­ci spala­nia i mocy, a po tym cza­sie, gdy oper­a­tor i tak przyszedł­by uzu­pełnić pali­wo, jed­nocześnie usuwał­by popiół.

Prob­le­mem pobocznym jest waga pieca. Po prawdzie został on zapro­jek­towany jako stacjonarny i gdy­bym wykon­ał ory­gi­nał 1:1 to ważyły­by on dobre 100kg, ale praw­dopodob­nie dało­by się go jeszcze odchudz­ić. Np. cerami­ka w komorze zasy­powej wyda­je się możli­wa do zastąpi­enia stalą.

Podsumowanie

Piec wyko­nany zgod­nie z pro­jek­tem dzi­ała bard­zo dobrze. W jego seg­men­cie cenowym nic z pol­skiego rynku nie ma do niego star­tu.

Pro­jek­ty zarówno tego pieca, innych pieców jak i podob­nych kotłów są ogóln­o­dostęp­ne, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by je wyko­rzysty­wać i ulep­szać. Zasa­da dzi­ała­nia, czy też poje­dyncze ciekawe ele­men­ty jak np. wyżej wspom­ni­ana celowo nieszczel­na klap­ka krótkiego obiegu przy czop­uchu popraw­ia­ją­ca ciąg, mogły­by być zaadap­towane do rodz­imych pieców lub kotłów – ory­gi­nalne pro­jek­ty zbyt moc­no różnią się od przyję­tych u nas stan­dard­ów, aby wyko­nanie 1:1 mogło znaleźć zain­tere­sowanie pol­skiego palacza (chy­ba że jako piec typu koza). Różne jest dosłown­ie wszys­tko: gabary­ty, wymi­ary, umiejs­cowie­nie przyłączy, budowa wymi­en­ni­ka… Że nie wspom­nę (a od tego trze­ba by zacząć) o przys­tosowa­niu do gran­u­lacji węgla, do której z rodz­imych gotowych sorty­men­tów pasu­je jedynie groszek lub ekogroszek.

Jest wciąż pole do roz­wo­ju, szczegól­nie w kwestii odpopiela­nia rusz­tu.

Dzięku­ję pro­jek­tan­towi pieca za poświę­cony mi czas. Po pier­wszej pró­bie postanow­iłem się pochwal­ić, że oto gdzieś w Polsce sobie zbu­dowałem piec jego pro­jek­tu, bo wyni­ki wydawały mi się dobre. Zdzi­wił się i ucieszył, ale też od razu dostałem furę uwag i poprawek (głównie nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak istot­na jest tu szczel­ność). Bard­zo przyspieszyło mi to dojś­cie z tym piecem do ładu.

35 myśli nt. „Tani i czysty piec węglowy bez prądu – budowa i testy

  1. Melodyk38

    odpopielanie rusz­tu” — zwięk­szyć nachyle­nie rusz­tu, albo może odwróce­nie rusz­tu, z dol­nej strony list­wy rusz­tu są stożkowe, węgiel się zsunie, zacznie pal­ić, a popiół będzie pod­wiewany przez powi­etrze, „mielony” pomiędzy stożkowy­mi żeberka­mi rusz­tu, i powinien opaść pomiędzy nimi. Im bardziej opad­nie pomiędzy żeber­ka tym bardziej będzie pod­wiewany. Tym sposobem nie będzie zale­gać na płaszczyźnie żeberek rusz­towych.
    Małe brył­ki będą się kli­nować, ale są węgle spala­jące się do pyłu, a ten podle­ga pod­wiewa­niu, przewiewa­niu.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Są węgle z ład­nym popi­ołem, ale ja chcę spalać nor­malne węgle, a nie najlep­sze wyse­lekcjonowane.
      Na pewno da się ksz­tałtem i rozstawem rusz­towin manip­u­lować i coś polep­szyć lub pogorszyć. Ale to nie zmienia sed­na prob­le­mu: zawsze może zdarzyć coś, co przez ruszt się fizy­cznie nie zmieś­ci i nie wypad­nie. Na ten naj­gorszy przy­padek trze­ba mieć środ­ki zarad­cze, a nie liczyć, że jakoś to będzie.

      Odpowiedz
  2. Melodyk38

    https://allegro.pl/piec-stalowy-eco-grzewczy-z-szamotem-koza-6-kw-i7600262180.html?reco_id=8fd82f15-d708-11e8-8d7c-ecf4bbd0bee8
    W tym kominku-kozie wys­tępu­je tzw. deflek­tor, (w kominkach droższych też) płyt­ka utrud­ni­a­ją­ca zbyt łatwy wybieg spalin, powodu­ją­ca zawirowa­nia, i min­i­malne dopale­nie spalin, zwłaszcza z drew­na.
    W Pana kominku daje się „zabeł­tać” spaliny duu­użo wcześniej niż ta nieszczel­na płyt­ka szy­berkowa, — konieczne trzy arkusze blachy, jed­na od dołu i na środ­ku komory cieplnej wpoprzek dro­gi spalin, dwie po jej bokach, i dałoby­to wybieg dpalin znacznie wydłużony — z komory ogniowej-szamo­towej w górę, i dalej w dół, w górę, w dół, i w górę do wylo­tu — miejsce jest. W kazach­skim wys­tępu­je takie poprowadze­nie spalin, niemożli­we aby zaszkodz­iło. Mniemam sobie, że , grubość” pier­wszego kanału np. 4 cm, dru­gi 5, trze­ci 6, czwarty do wylo­tu 7 cm, aby spaliny stygnąc były „zachę­cane” do wylo­tu.
    Drob­ny węgielek może zbyt szy­bko się roz­pala, i dlat­ego dymi — gru­by może mniej dymić, bo dłużej się roz­pala,

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Ho ho… wsadź pan cho­ci­aż jed­ną prze­grodę w ten kanał a się okaże że ciąg gdzieś znikł. Co najwyżej zaryzykowałbym jakieś “wypust­ki” jak we Viadrusie https://kotly.com.pl/produkty_img/4964/1b7cb14158ecbaf1b27e3558a162852b.jpg co by się płomień do ściany nie kleił aż tak. Jakaś izo­lac­ja jest, ew. korzyst­nie było­by w miejsce szy­by dać deflek­tor, a resz­ta to już kwes­t­ia nieprze­sad­nej daw­ki gazów do spale­nia. Bo jak jest ich za dużo, to żadne mieszanie nie pomoże.

      Odpowiedz
  3. B52

    zasa­da dobrej kon­strukcji pieca dol­nego spala­nia ruszt pochyły w kierunku wylo­tu spalin
    doprowadze­nie powi­etrza do dopale­nia spalin poza rusztem mocą pieca steru­je się na wlocie powi­etrza nigdy nie na wylocie spalin
    szczelne drzwicz­ki zasy­powe
    powi­etrze powin­no być kierowane pod ruszt
    pali­wo to orzech 2

    Odpowiedz
  4. Konrad

    Grat­u­lu­ję repor­tażu w “Trójce”!
    Dzięku­ję za to co Pan robi dla sprawy czys­tego powi­etrza w Polsce.

    Odpowiedz
    1. bol

      Nieste­ty z tego co widzę to ci wszyscy “znaf­cy koziej d…” uważa­ją to za przeszkodę. Prze­cież przeszkadza bo rzekomy smog to fajny pretekst do zde­frau­dowa­nia pieniędzy i naro­bi­enia szu­mu. Prawdzi­we rozwiązanie prob­le­mu pop­suło­by interesy pewnym ludziom.

      Odpowiedz
  5. Mtdeusz

    Tak zady­ma to nie zady­ma już by smogu nie było.

    Na czeskim groszku i wyższym kominie powin­no być lep­iej.
    Powi­etrza braknie dla czeskiego groszku.
    PM by były bo sadza jest.

    Odpowiedz
  6. Mtdeusz

    Ja bym jeszcze sprawdz­ił czy jak tam wdmuchamy na koniec rusz­tu PW np sprężarką uzyska­mi niebies­ki ogień.

    Odpowiedz
  7. Obserwator

    Pole­cam przeanal­i­zować ten film:
    https://www.youtube.com/watch?v=gLEV64N1JWk
    Każdy trady­cyjny piec palony prze­ci­w­prą­dowo wyt­warza dym. Jeśli go prze­filtru­je­my i podamy tlen + zapłon, to może­my go spal­ić z przyz­woity­mi osiąga­mi. Do zapłonu dochodzi cza­sa­mi w kominie, gdy mamy dodatkowe pali­wo w postaci sadzy na ścianach kom­i­na. Jaką wielką moc generu­je taki “pożar” wie każdy, kto cho­ci­aż raz to widzi­ał.
    Tutaj widz­imy suchą desty­lację węgla kami­en­nego — https://www.youtube.com/watch?v=WQNs51guTWg czyli po pros­tu pirolizę. Kon­strukc­ja lab­o­ra­to­ryjnego “kom­i­na” nie jest bez znaczenia. Najpierw gorące uwol­nione lotne związ­ki węgla prze­suwa­ją się w górę, a potem wymus­zony jest kierunek w dół. W tym miejs­cu odd­zielamy ciekłą frakcję niepal­ną, która jest cięższa i opa­da na dno. Nato­mi­ast lże­jszy gaz idzie znów w górę i wystar­czy tylko podać mu zapłon (1:51). Gdy­by doro­bić dyszę z tlen­em i deflek­tor, płomień był­by jak z kuchen­ki gazowej.
    Na tym filmie https://www.youtube.com/watch?v=76kNcN_vLz8 widz­imy w 6:10 jak pali się taki “dym” z drew­na. Ten oczyszc­zony i schłod­zony gaz z powodze­niem napędza sil­nik gaźnikowy. Może­my więc w cenie zło­mu mieć domową elek­tro­ciepłown­ię (jeszcze kil­ka pod­wyżek prą­du i stanie się to opła­calne nawet w skali domu jed­norodzin­nego).
    Wychodzi więc na to, że to ist­nie­nie kom­inów przy­czy­nia się w najwięk­szym stop­niu do niskiej emisji. Kon­strukc­ja pieców ma znacze­nie, ale bez ich wymi­any moż­na całkowicie zmienić sytu­ację.
    Na tym filmie https://www.youtube.com/watch?v=ddStQrzhfRI widz­imy fil­tr + odkurza­cz zami­ast kom­i­na. Gdy­by pod wiatą na dworze lub w pomieszcze­niu z dużym otworem oki­en­nym cią­gle otwartym postaw­ić dobrze zaizolowanego ter­micznie śmieci­ucha z wenty­la­torem wycią­gowym, moglibyśmy mieć bard­zo wysoką sprawność spala­nia bez kom­i­na.
    Gdy­by zami­ast kom­inów uwol­nione lotne związ­ki węgla i tlenek węgla pod­dać zapłonowi a pyły zebrać w fil­trze, nie mielibyśmy prob­le­mu niskiej emisji, którą niek­tórzy uzna­ją zawsze za smog, choć smo­giem zawsze nie jest.
    Smog jest zabójczy w specy­ficznych okolicznoś­ci­ach, przy inwer­sji, gdy pow­stanie nam siarkowodór (tak stało się w Lon­dynie 66 lat temu) i przez dłuższy czas nie ma jak odsunąć się od zie­mi. Fil­tr z amo­ni­akiem może przed tym ochronić. Ale tak zasiar­c­zonego węgla jak kiedyś już się nie sto­su­je i prawdzi­wie śmier­cionośny smog się raczej nie powtórzy.
    Mamy też smog foto­chemiczny, ale to w lato, gdzie potrze­ba sil­nego słoń­ca i wysok­iej tem­per­atu­ry. Wtedy to spaliny z samo­chodów przy­czy­ni­a­ją się do niego. Pow­sta­je ozon. Ozon, który w pewnych warunk­ach jest tru­ją­cy, ale z drugiej strony jest najskuteczniejszy przy oczyszcza­niu wody.

    Odpowiedz
  8. makra

    Co do zapopiela­nia, jest to pod­sta­wowy prob­lem użytkown­ików kotłów DS. Najlep­szym rozwiązaniem jakie spotkałem był automaty­czny odpopielacz na bazie sil­ni­ka wycier­aczek samo­chodowych ze szro­tu. Testowane na kotle Hef Hef. Koszt, o ile dobrze pamię­tam 100 zł. Jeden z użytkown­ików Hefa napisał nawet, że w tym kotle ruchomy ruszt to też taka taś­ma trans­portu­ją­ca węgiel do pal­ni­ka. Warto więc pomyśleć o automa­cie prze­gar­ni­a­ją­cym. Pro­du­cen­ci kotłów Wera i nowego ds-a drew-met z 5 klasą mogli­by odi­zolowac szamo­ty z pier­wszej prze­grody, jak Pan to uczynił. Tak ich­niejsze kot­ly pracu­ją z roz­palonym wsa­dem i o małą moc trud­no, i powi­etrze nad zasyp trze­ba. A Pan to od razu rozwiązał.

    Odpowiedz
  9. Rosa

    Pomysł Wery dzi­ała dobrze i nie ma prob­le­mu z odpopielaniem więc daru­j­cie sobie wymyślone prob­le­my. Pal­nik Wery jest tak roz­grzany od kok­su, że gazy zapala­ją się automaty­cznie nawet na małej mocy i wcale cały wsad się nie zapala tylko spala się po kolei. Nikt jak widać nie pal­ił za pomocą pal­ni­ka Wery. Przy­pom­i­nam, ze samoza­płon tlenku węgla to 620 stop­ni a pal­nik jest roz­grzany do co najm­niej 800 stop­ni…

    Odpowiedz
    1. makra

      Nie pisalem nic o pal­niku i odpopiela­niu w kot­lach Wery. Tylko o komorze zasy­powej. Kocioł ten nie “opaten­towano” cza­sem jako gol­ni­a­ka z wybu­dowana szamo­tową prze­grodą? Drew-met paten­tu­je tą samą kos­miczną, kazach­ską tech­nologię, dawno odkry­tą przez użytkown­ikòw prz­er­abi­a­ją­cych kotły gs na ds. Pan Tadeusz cho­ci­aż od razu wpadł coby tą prze­grodę zro­bić warst­wową z izo­lacją ter­miczną.
      Ja do branży kot­larskiej zawsze będę mial ale, ponieważ to beton i zdzier­cy, kasę brać, innowacji z prawdzi­wego zdarzenia brak, nic im popraw­iać się nie chce. Amen i bas­ta.

      Odpowiedz
    2. Wojciech Treter Autor wpisu

      Pewne sprawy da się przewiedzieć bez pale­nia, bo wynika­ją z pod­sta­wowych praw fizy­ki. Tak włas­nie jest z tym, że roz­pala się docelowo cały wsad pali­wa. Nie może być inaczej sko­ro powi­etrze idzie z góry na dół, przez cały wsad pali­wa. Jest to dokład­nie taka sama sytu­ac­ja jak przy roz­pala­niu od góry. To nic, że dzieje się do góry noga­mi.

      Odpowiedz
      1. Rosa

        Dzi­ała­nia praw fizy­ki w danym mod­elu także nie umiecie sobie wyobraz­ić bo nie jesteś­cie fizyka­mi, nie uwzględ­ni­a­ją konkret­nych warunk­ów, dlat­ego może­cie sobie jedynie wymyślać jak się to pali a nie wiecie na pewno bo nie uży­wal­iś­cie. Pisze wam, że w pale­niu sposobem WERY nie roz­pala się cały wsad pali­wa od razu tylko tak jak w DS czyli stop­niowo i w zależnoś­ci od iloś­ci dostar­czanego tlenu, pali­wa dokła­da się jak temp zaczy­na spadać wtedy idzie wszys­tko od początku i wtedy się resz­tu­je. Ta koza ma wiele wad i chy­ba nie nada­je się do nas. Ehh polaczkowo jak zwyk­le wszys­tko wie najlepiej a zwłaszcza tacy co nigdy w ręku nie mieli, typowa przy­wara nar­o­dowa.

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Lol. Znakomi­ta logi­ka.

        Może się nie rozu­miemy? Ja przez “od razu” nie rozu­miem “w 5 sekund”, jak kiep w wiadrze z ben­zyną.
        Cały wsad się roz­pala, to znaczy front płomienia idzie pod wia­tr do góry i cały wsad się kok­su­je. To nie jest “tak jak w DS”, bo więk­szość DS nie poda­je powi­etrza przez zasyp, dlat­ego tam ogień nie obe­j­mu­je całoś­ci pali­wa, a tylko część przy rusz­cie, gdzie jest dopływ powi­etrza.

        Proszę mnie nie wyzy­wać, bo się pożeg­namy.

      3. Rosa

        Nie masz poję­cia o czym piszesz. Jak papierosa pal­isz od strony żaru to też ci się roz­pala cały tytoń i kok­su­je na raz? Nie opowiadaj głupot, tak to nie dzi­ała, na dole jest nor­mal­ny pal­nik i w nim spala się gaz i koks, tylko się wyda­je, że cały wsad się roz­pal­ił po skok­sowa­niu, ponieważ pod spo­dem jest już tylko popiół zami­ast żaru. To nie jest tak jak pale­nie od góry, że najpierw wszys­tko gazu­je a potem spala się koks (cho­ci­aż i tutaj tak do koń­ca nie jest) W pal­niku Wery najpierw spala się dym, jest to sucha piroliza, potem zosta­je odga­zowany węgiel ale to nie jest żar bo ten węgiel spala się w miarę jak płomień idzie do góry, na koniec dopiero widać żar i wyda­je się, że cały zasyp płonie ale to nie praw­da. Wyobraź sobie, że kocioł wypełniony 30kg węgla nagle sta­je się po godzinie żarem prze­cież ten kocioł miał­by wtedy chy­ba z 50kW mocy a tak nie jest i to jest dowód, że nie wiesz o czym piszesz bo nie uży­wałeś nigdy tego kotła. Ja tak palę dru­gi sezon.
        I proszę mnie nie straszyć pożeg­naniem bo to dziecinne, tylko mery­to­rycznie proszę, u nas jest takie powiedze­nie nie strasz nie strasz bo…

  10. romaniano

    mam piec weglowo mialowy bez rusz­town­i­ka i co 2 godziny musze wyj­mowac oslone met­alowa i przerusz­towywac recznie tj. za pomo­ca prze­gar­niecia popi­olu bo sie licho pali bez dmuchawy na ciagu nat­u­ral­nym

    Odpowiedz
    1. Obserwator

      Wery to trochę piec górnego spala­nia odwró­cony do góry noga­mi. Najz­imniejsze pali­wo jest na górze, żar na dole. Spaliny dzię­ki prze­grodzie mogą wydostać się do kom­i­na tylko dołem, stąd płomień nie jest doty­ka zim­nego wsadu. Następu­je pod­grze­wanie i susze­nie wsadu oraz miejs­ca­mi piroliza (przy zbliżonym zeru udziale tlenu), miejs­ca­mi zga­zowanie (przy nieco więk­szym udziale tlenu).
      Prze­gro­da prócz blokowa­nia przepły­wu spalin w kierunku zim­nego wsadu robi także za izo­la­tor (prze­wod­ność cieplna szamo­tu jest kilka­dziesiąt razy mniejsza niż stali) i aku­mu­la­tor (w jed­nym kilo­gramie cerami­ki 1 kJ na 1 stopień, tj. przy nagrza­niu do 800 stop­ni mamy pon­ad 200 Wh energii). Ten aku­mu­la­tor odd­a­je powoli ciepło lot­nym związkom węgla, które uwal­ni­a­ją się z brył węgla. Gdy doprowadz­imy tam tlen może zachodz­ić samoza­płon.
      I sprawa o znacze­niu kolos­al­nym. Nie dopuszczanie do chłodzenia środowiska żarowego przez wymi­en­nik ciepła. Ciepło odbier­amy dopiero po zakończe­niu utle­ni­a­nia węgla.
      Zaletą tego pieca jest doprowadzanie powi­etrza pier­wot­nego od strony zim­nego zasy­pu. Przy dłuższym pale­niu nie bloku­je go popiół.
      Są jeszcze możli­woś­ci doprowadzenia do żaru prze­grzanej pary, co może spowodować zwięk­szenia iloś­ci tlenu oraz pozyska­nia dodatkowego pali­wa z wodoru — np. jak w tym paten­cie — https://grab.uprp.pl/PrzedmiotyChronione/Strony%20witryny/Przedmiot.aspx?IdRysunku=3218889
      W każdym nawet trady­cyjnym piecu moż­na spalać ze znikomą emisją na min­i­mal­nych obro­tach z malutkim płomie­niem, gdzie główną rolę odgry­wa żar. Piec jed­nak musi być dość szczel­ny. Więk­szoś­ci użytkown­ików jed­nak takie pale­nie nie zad­owoli, bo piec swoim rozmi­arem przys­tosowany jest do haj­cow­a­nia na pełnych obro­tach. I trze­ba mieć kil­ka takich led­wo tlą­cych się palenisk, żeby zapewnić kom­fort cieplny.
      Ma to też związek z fak­tem, że ludzie przy­wyk­li do dynam­icznego pale­nia przez kil­ka godzin z pod­kładaniem, bo nie mają pieca stałopal­nego na całą dobę. Wtedy pale­nie jest zupełnie inne. Dostar­cza­my tylko tyle mocy, żeby dom się nie wychładzał. Roz­pala­jąc zaś rano w piecu zasy­powym trze­ba nagrzać wychłod­zone od momen­tu wygaśnię­cia ściany. A przy 20 stop­ni­ach różni­cy w 1 kg cegły mamy ok. 5 Wh. Każdy metr kwadra­towy ściany to kilka­set kilo­gramów cegieł. Kil­ka ład­nych kilo­gramów węgla idzie więc na wygrzanie ścian, bo pod­grzanie powi­etrza kom­for­tu nie zapewni.

      Odpowiedz
      1. Zbigniew

        Bard­zo ciekawe są komen­tarze “Obser­wa­to­ra ” .Ale może i ja dorzucę jakieś uwa­gi .Patent Jur­ka Orła jest ciekawy bo sto­su­je tzw. ruchomy ruszt i ruchomą prze­grodę tem­pa spala­nia .Sto­su­je także rozwiąza­nia pieca rakietowego.Moja uwa­ga jest taka aby w komorze spala­nia zas­tosować ceram­iczne okrągłe rury i oczy­wiś­cie wirowy wlot a i całość zabu­dować podob­nie jak na tym filmiku
        https://www.youtube.com/watch?v=gGY-GLcfd-A
        poz­draw­iam

      2. Tombou

        swi­ete słowa — wreszczie ktos to zauwazył -piec wery to tylko z pozoru dol­ni­ak. Kolos­al­na rózni­ca w tym piecu poleg ana tym ze ogien pod­grze­wa przez prze­gro­da stzw.specjalną cały zasyp wyt­warza­jac dym który takze sie ma spal­ic, i przede wszystm — zad­ne­good­bioru ciepła. Czyli wyt­worze­nie jak najwiecej ilosci czuys­tego ciepła w komorze spala­nia, i odbior ciepła do dopiero daleko od spala­nia czyli od gorą­cych i czystych spalin. Tylko i wyłącznie spalin. Na tym­pole­ga odrebnosc pieca Eko — Wery Mar­i­ana Strzel­czy­ka z Kwidzy­nia

  11. Mtdeusz

    A ten piecyk z Kir­gis­tanu wcale nie taki czysty jak na ściankach „wymi­en­ni­ka„ widać tony sadzy to wcale tak czys­to nie spala.

    Odpowiedz
  12. Crispin Pemberton-Pigott

    Mate­ri­ałem obser­wowanym wewnątrz wymi­en­ni­ka ciepła jest popiół lot­ny, a nie sadza. Jest on pod­nos­zony przez stru­mień gazu nad kok­sem w dol­nej częś­ci rusz­tu. Ten popiół może być łat­wo usunię­ty z wymi­en­ni­ka ciepła, ponieważ nie ma wewnętrznej struk­tu­ry — tylko otwarte pudełko.

    W odpowiedzi na powyższe pytanie, powo­dem braku wewnętrznych płyt jest to, że jest to wymi­en­nik ciepła o niskim współczyn­niku tar­cia: bard­zo wyda­jny. Pew­na por­c­ja gazów hjot na szczy­cie wycieka w sposób ciągły do kom­i­na, aby utrzy­mać wystar­cza­ją­cy ciąg. Mimo to wyda­jność wynosi pon­ad 80%.

    Odpowiedz
  13. jans

    Powiem tak. Od teras Woj­ciech T jest moim przy­ja­cielem. Mam podob­ne­go fijoła ale trochę mniejszego, może. Mam pytanie. Czy udało Ci sie rozwiązać prob­lem z odżur­zlaniem?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Żużlu nie mam, popiół “jak z papierosa”, a dokład­niej z tacz­ki papierosów na raz.
      Nie – ostate­cznie i ide­al­nie jeszcze nie rozwiąza­łem.

      Odpowiedz
  14. Adam

    Mam stary kocioł co w którym ruszt jest pod­wójny — stały i ruchomy ( ele­men­ty są naprzemi­enne ) i z boku wajcha. Kiedy poruszam wajchą ele­men­ty ruchome się unoszą, powodu­je to ruch całego żaru i opadanie popi­ołu. Rozwiązanie stare i chy­ba Pan się lep­iej na tym zna od moich wypocin. Myślę że co jak­iś czas moż­na poruszać rusztem, w końcu opał też trze­ba dosypy­wać, popiół usuwać itp.
    Czy ist­nieje jakaś wer­s­ja pieca z płaszczem wod­nym do dołączenia do insta­lacji wod­nej CO ?
    Rozu­miem, że szamot jest potrzeb­ny aby była wyższa tem­per­atu­ra spala­nia, czy w dal­szej częś­ci pieca mógł­by być jak­iś wymi­en­nik. Czy zetknął się Pan z takim zas­tosowaniem pieca?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Ist­nieją kotły – ale wszys­tko jest total­nie niedos­tosowane do pol­s­kich warunk­ów i oby­cza­jów pod wielo­ma wzglę­da­mi.

      Odpowiedz
    2. Samsu

      Witam serdecznie. Tu jest wszys­tko na ten tem­at i wymi­en­nik wod­ny też : https://forum.info-ogrzewanie.pl/topic/26666-co-s%C4%85dzicie-o-tym-piecyku/ — Co sądzi­cie o tym piecyku?
      Mi też się to wyda­je nie praw­dopodob­ne ale ste­ty tak jest. Wszelkiego rodza­ju pró­by dowiodły tego, że w Mon­golii i RPA takie piecy­ki prze­puszcza­ją popiół a naszego gospo­darza za żadne skar­by świa­ta nie chce i już. Nawet mu na to nie poma­ga spec­jal­nie dobier­any i sor­towany opał. Jak widać po tym, to te piecy­ki dzi­ała­ją na krań­cach świa­ta ale w Polsce nie i już. Sam­su poz­draw­ia serdecznie.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.