Archiwa autora: Wojciech Treter

O Wojciech Treter

Redaktor naczelny (bo jedyny)

Wrocławianie chcą czystszego powietrza ale nie zakazu

Zwy­kli Wro­cła­wia­nie – choć zbyt mało z nich wie­działo, co jest grane – licz­nie sprze­ci­wili się pomy­słowi zakazu ogrze­wa­nia węglem i drew­nem w mie­ście. Naj­waż­niej­sze, że tak fun­da­men­talna i kosz­towna zmiana nie została dopchnięta kola­nem po cichu i bez wie­dzy zain­te­re­so­wa­nych. Ale to nie koniec tematu!

Kon­sul­ta­cje, które miały zakoń­czyć się 30. wrze­śnia, zostały prze­dłu­żone o mie­siąc. To dodat­kowa szansa, by dowie­dzieć się, czego main­stream o zaka­zie nie powie i dać znać innym zain­te­re­so­wa­nym, bo media albo mil­czo, albo poka­zują temat wyłącz­nie od zie­lo­nej strony.

A pro­pos… Wro­cław­ska Wybor­cza wytrwale lan­suje front pro­za­ka­zowy. Tym razem rela­cjo­nuje urzą­dzoną przez sie­bie debatę, na któ­rej wszy­scy repre­zen­tanci postępu i rozumu zga­dzali się ze sobą: wun­giel trzeba zli­kwi­do­wać. Poni­żej klu­czowe cytaty z tego arty­kułu. Wytłusz­cze­nia własne.

Dol­no­ślą­ski Alarm Smo­gowy jest za zaka­zem spa­la­nia paliw sta­łych – czyli węgla i drewna – w pie­cach i komin­kach we Wro­cła­wiu i miej­sco­wo­ściach uzdro­wi­sko­wych. – To jedyny spo­sób, by wyeli­mi­no­wać z powie­trza ben­zo­al­fa­pi­ren i pyły.

Zdaję sobie sprawę, że miesz­kańcy mogą z nie­chę­cią patrzeć na takie roz­wią­za­nie, ale dla nas jest ono kom­pro­mi­sowe, a nie skrajne. Uwa­żamy, że jest dużo czasu, by się przy­go­to­wać do zmian.

Nie, to nie jest jedyny spo­sób ani nie dopro­wa­dzi on do eli­mi­na­cji zanie­czysz­czeń ani nawet do braku prze­kro­czeń. Roz­wią­za­nie kom­pro­mi­sowe – chyba wzglę­dem wywózki wszyst­kich pala­czy na Kołymę.

Jak to jest, że aku­rat z ogrze­wa­nia trzeba zli­kwi­do­wać dokład­nie 100% emi­sji? Nie wystar­czy zli­kwi­do­wać 90-kilka pro­cent i jed­no­cze­śnie obni­żyć koszty ogrze­wa­nia. Nie można krzywdy zro­bić autom. Ale zwy­kłych miesz­kań­ców doje­chać – pro­szę bar­dzo! Bo wun­giel to bida, sta­roć, syf – usu­wajmy go czym prę­dzej nim się roz­nie­sie, że można go spa­lać w spo­sób nie­wi­doczny i niewyczuwalny!

Do cał­ko­wi­tej rezy­gna­cji ze spa­la­nia paliw sta­łych wzywa rów­nież prof. Renata Krzy­żyń­ska, kie­row­nik Kate­dry Kli­ma­ty­za­cji, Ogrzew­nic­twa, Gazow­nic­twa i Ochrony Powie­trza na Poli­tech­nice Wro­cław­skiej: – W tej kwe­stii Ber­lin i Paryż są już 100 lat przed nami.

Pani Pro­fe­sor zapo­mniała dodać, ile lat przed nami są te mia­sta pod wzglę­dem zasob­no­ści port­feli miesz­kań­ców i rela­cji docho­dów do cen ener­gii. Ale argu­ment emo­cjo­nalny dosko­nały. Wielu ogrze­wa­ją­cych węglem się z nim zgo­dzi, też chcie­liby być na pozio­mie Ber­lina i Paryża.

Podał też przy­kład kon­sul­ta­cji pro­wa­dzo­nych w Gdań­sku: – Został tam stwo­rzony panel z osób repre­zen­tu­ją­cych wszyst­kich miesz­kań­ców mia­sta. Jego człon­ko­wie spo­ty­kali się z eks­per­tami i repre­zen­tan­tami róż­nych śro­do­wisk. Gdy zebrali wszyst­kie infor­ma­cje, w dys­ku­sji mieli wypra­co­wać wspólne sta­no­wi­sko. Powie­dzieli: „Zakaz uży­wa­nia paliw sta­łych w ciągu pię­ciu lat”.

Skoro wszę­dzie usły­szeli, że wun­giel mor­duje, to dziwne, że nie zażą­dali likwi­da­cji w ciągu pię­ciu mie­sięcy. Jest jedyna słuszna nar­ra­cja: wun­giel to skon­den­so­wane zło. A że wszy­scy mamy w noz­drzach syf i smród i wspo­mnie­nie brud­nego sta­lo­wego pudła z dziadkowej/domowej piw­nicy, to nie­mal nie­moż­li­wym jest prze­ko­nać zwy­kłego czło­wieka, że nowo­cze­sne ogrze­wa­nie węglem i drew­nem może być total­nie nie­zau­wa­żalne – dopóki nie zoba­czy tego na wła­sne oczy.

Hanna Schudy [Dol­no­ślą­ski Alarm Smo­gowy] zapro­po­no­wała, by wybrać jedno z wro­cław­skich osie­dli, np. Rędzin albo Świ­niary, by prze­te­sto­wać na nim eko­lo­giczne roz­wią­za­nia (odna­wialne źró­dła ener­gii): – Będziemy mogli chwa­lić się pozy­tyw­nym efek­tem i na pewno pomoże to wła­dzom Wro­cła­wia w sta­ra­niach o Zie­loną Sto­licę Europy, jeżeli chcą poważ­nie podejść do tego tematu. Zresztą koszty odna­wial­nych źró­deł ener­gii i ter­mo­mo­der­ni­za­cji spa­dają, więc coraz łatwiej będzie je wdrażać.

Co tu strzę­pić kla­wia­turę… ci ludzie lewi­tują ze swo­imi wyobra­że­niami gdzieś w oko­li­cach Jowi­sza a tu na Ziemi zwy­kli miesz­kańcy wła­śnie prze­trze­pują skar­pety, by uzbie­rać środku na zakup sta­ro­świec­kiego wun­gla, który zapewni im bio­lo­giczne prze­trwa­nie nad­cho­dzą­cej zimy.

Cała debata spro­wa­dza się do jed­nego: jeste­śmy pełni dobrych chęci i świet­nych pomy­słów, na które nie­stety nie mamy sen­sow­nych kwot, więc będziemy szu­kać a to w kie­sze­niach ludzi, a to można by zabrać z budowy Mostu Wschod­niego, albo kole­jom pod­sku­bać – ale przede wszyst­kim to rząd powi­nien DAĆ!

Naj­ko­rzyst­niej­szym sce­na­riu­szem dla zwy­kłego czło­wieka jest jak naj­tań­sze a zara­zem jak naj­czyst­sze cie­pło, na które będzie go stać bez dopłat i dota­cji. Taką moż­li­wość daje wymiana urzą­dzeń grzew­czych na speł­nia­jące współ­cze­sne normy emi­syjne, ale ponie­waż ide­olo­gia bie­rze górę nad tech­niką, chcą nas wpę­dzić w dro­ży­znę, któ­rej – jak się zanosi – nikt nam w pełni nie zre­kom­pen­suje. Jest na to jeden spo­sób: trzeba zabie­rać głos w konsultacjach!