PGG wycofuje ze sprzedaży muł węglowy i flot

Pol­ska Grupa Gór­ni­cza ogło­siła, że zaprze­staje sprze­daży mułu węglo­wego i flo­to­kon­cen­tratu dla cywil­nych kotłowni. Decy­zja ta może nieco popra­wić stan powie­trza na Ślą­sku zimą, ale praw­do­po­dob­nie więk­szy będzie jej sku­tek finan­sowy, który dotknie wszyst­kich kon­su­men­tów. Z rynku zosta­nie wyco­fany ~1mln ton węgla – ok. 8% całej sprze­daży dla gospo­darstw domo­wych. Czy pol­skie gór­nic­two nastar­czy z pro­duk­cją lep­szych węgli? Od wio­sny sprze­daż węgla na kopal­niach jest limi­to­wana a ceny – zamiast spa­dać poza sezo­nem – lekko wzra­stają. Impor­te­rzy węgla otwie­rają szam­pana a my ciu­łajmy na opał z zapasem.

Czym jest muł i flot

Warto na począ­tek przy­po­mnieć o jakie paliwa tutaj cho­dzi, bowiem ludzie spoza Ślą­ska prze­waż­nie w życiu nie widzieli na oczy mułu i flotu. Oba te paliwa to węgiel o gra­nu­la­cji do 1mm czyli o kon­sy­sten­cji cukru pudru. Przy czym flot jest węglem bar­dzo dobrym, oczysz­czo­nym, nato­miast muł to odpad z pro­cesu pro­duk­cji flotu i wszyst­kich innych sor­ty­men­tów. Może zawie­rać nawet 50% popiołu i wody + eks­tra ładu­nek metali cięż­kich, pale­nie nim to maso­chizm (z wia­dra mułu masz dwa wia­dra popiołu), ale ma nie­pod­wa­żalną zaletę: jest o wiele tań­szy nawet od miału. Nie­stety są ludzie, któ­rych eko­no­mia zmu­sza do korzy­sta­nia z tego – legal­nie prze­cież dotąd dostęp­nego w han­dlu – paliwa.

Róż­nica mię­dzy mułem/flotem a mia­łem węglowym

Ślą­ska uchwała anty­smo­gowa od września

Już od 1. wrze­śnia tego roku w woje­wódz­twie ślą­skim wcho­dzi w życie uchwała anty­smo­gowa, która zabroni spa­la­nia m.in. mułu i flotu. Teo­re­tycz­nie kopal­nie mogłyby nadal te paliwa sprze­da­wać, ale byłby to cyrk na kół­kach w któ­rym wła­dza pań­stwowa (wła­ści­ciel kopalń) bawi­łaby się w kotka i w myszkę z samo­rzą­dem woje­wódz­kim. Wyco­fa­nie tych paliw ze sprze­daży to jedyna sku­teczna droga ich eliminacji.

Prze­siadka z mułu na cokol­wiek innego będzie nie­stety zauwa­żal­nym kosz­tem dla dotych­cza­so­wych kon­su­men­tów tego naj­tań­szego paliwa. PGG w swoim mar­ke­tin­go­wym hap­py­talku stwier­dza, że sprze­da­wała muł tylko z uwagi na ist­nie­jący popyt. Z pew­no­ścią jed­nak była to naj­tań­sza forma uty­li­za­cji tego odpadu, opła­calna dla obu stron.

To przy­kre, że w XXI wieku ludzie muszą ogrze­wać domy węglo­wym bło­tem, bo tak kiep­ska jest rela­cja ich docho­dów do zapo­trze­bo­wa­nia na ener­gię budyn­ków. Ale to jest rze­czy­wi­stość, na którą nikt nie ma lep­szego pomy­słu niż zasło­nię­cie oczu i prze­sta­wie­nie waj­chy w pozy­cję “zakaz” w nadziei, że słabo zor­ga­ni­zo­wana i nie­za­sobna grupa spo­łeczna nie wyj­dzie na ulice z powodu wyż­szych kosz­tów ogrze­wa­nia. Nie­stety jest w tym sporo racji. Ogrze­wa­nie węglowe jest ogól­nie postrze­gane jako przy­kra koniecz­ność, wrzód na ple­cach, nikt za nie umie­rał nie będzie. Co innego paliwa do aut – wystar­czy zapo­wiedź pod­wyżki o 5%, by kraj nie­omal sta­nął w ogniu protestów.

Kominy nie prze­staną kopcić

Znik­nię­cie mułu i flotu nie spo­wo­duje cudow­nego znik­nię­cia kop­cą­cych komi­nów. Dalej będziemy się wędzić droż­szym węglem, drew­nem, na Ślą­sku węglami “prze­my­sło­wymi” – dopóki nie napra­wimy tech­niki spa­la­nia, bądź to ucząc się popraw­nie palić, bądź to wymie­nia­jąc kotły na takie, które fabrycz­nie spa­lają poprawną techniką.

Muł? Kalo­sze? Opony? Nie – węgiel orzech.

O ile podro­żeje węgiel?

Otwarte pozo­staje pyta­nie o wzrost cen wszyst­kich rodza­jów węgla jaki wywoła ta anty­smo­gowa zawie­ru­cha. Kilka tygo­dni temu pre­zes PGG mówił, że z powodu uchwał anty­smo­go­wych nie­sprze­da­walne sta­nie się 2,5 mln ton węgla – 1/5 kra­jo­wej rocz­nej sprze­daży. Z tego część węgli być może będzie mogła być sprze­dana w innych woje­wódz­twach, ale ~1 mln ton to muł i flot, który trzeba będzie zastą­pić czymś innym. Czym? Ile będzie to kosztować?

Moż­li­wo­ści wydo­byw­czych nie zwięk­sza się z mie­siąca na mie­siąc. Od wio­sny na kopal­niach sprze­daż grub­szych węgli jest limi­to­wana. Mimo środka lata ceny węgla nie spa­dają a raczej pomału wzra­stają. Prawa eko­no­mii i doświad­cze­nie życiowe uczą, że w sezo­nie, gdy zaczną się zakupy opału na zimę, ceny mogą tylko rosnąć.

Jest moż­liwe prze­ra­bia­nie węgli gor­szych na lep­sze, podob­nie jak można pokru­szyć grub­sze węgla by uzy­skać “eko­groszki”, ale ta prze­róbka kosz­tuje. W tej chwili w sie­dzi­bach impor­te­rów węgla powinny strze­lać korki od szam­pa­nów, bo skoro pol­scy pro­du­cenci ogra­ni­czają swoją sprze­daż i spo­wo­dują tym wzrost cen, to otwiera się pole dla importu.