Archiwa kategorii: Wołanie na puszczy

Ludzie umierają w zimnych domach – i co z tego?

Ilu Polaków umiera z powodu niedo­grza­nia mieszkań? Nie wiado­mo, niko­go to nie intere­su­je. Kiedy krzy­w­da się dzieje robakom i zwierzynie leśnej – nie braku­je obrońców. Zwykły człowiek nie może znikąd liczyć na podob­ne zrozu­mie­nie a sam nie potrafi dochodz­ić swoich praw. Więc nie tylko nie dzieje mu się lep­iej, ale jeszcze dokła­da mu się ciężarów. W ramach tzw. wal­ki ze smo­giem sta­je się kozłem ofi­arnym, “tru­ci­cielem”, obry­wa­jąc za lata zanied­bań państ­wa pol­skiego oraz indo­lencję branży kot­larskiej.

To już praw­ie dwa lata jak poję­cie “ubóst­wa ener­gety­cznego” wpłynęło do głównego nur­tu. Tyle że w zasadzie nic to nie zmieniło. Ze świecą szukać dzi­ałaczy społecznych czy poli­ty­cznych, którzy tem­at zna­ją, rozu­mieją a tym bardziej czu­ją. Zwyk­li ludzie tego ter­minu nie zna­ją z nazwy, lecz z doświad­czenia – oni kawał życia przy­marza­ją w domach zimą i uważa­ją to za rzecz nat­u­ral­ną. Też dawniej miałem to za zwykłą kolej losu. Nie przy­puszcza­łem, że niedo­grzanie domu ma skut­ki zdrowotne idące o wiele dalej niż katar i przez­ię­bi­e­nie – jest przy­czyną przed­w­czes­nych zgonów, tak samo jak zanieczyszcze­nie powi­etrza. Z tym że o ile zgony z powodu zanieczyszczenia powi­etrza zaj­mu­ją pier­wsze strony gazet, to śmierć w niedo­grzanych domach nie łapie się nawet między horoskop i krzyżówkę.

Sąsiedzi?

Ogrze­wa­jąc dom węglem/drewnem, pier­wszy ładunek pog­a­rdy i nien­aw­iś­ci moż­na ter­az ode­brać z najbliższego otoczenia. Ludzie są najbardziej dożar­ci wzglę­dem drugiego tam, gdzie mają przeko­nanie o świę­toś­ci swo­jej racji. Sko­ro z mediów słyszą, że zanieczyszcze­nie powi­etrza zabi­ja ich oraz co gorsza ich dzieci – nie ma prze­bacz! Nawet jeśli po drugiej stron­ie też są wartoś­ci najwyższe (zdrowie i życie), to zdrowie i życie moje jest mojsze niż two­jsze.

Manip­u­lac­je, wypaczenia i zwykły brak kom­pe­tencji w medi­al­nym przekazie nt. zanieczyszcze­niu powi­etrza to tem­at na osob­ny elab­o­rat. Raport Państ­wowego Zakładu Higieny o sytu­acji zdrowot­nej Pol­s­ki trzeź­wo zauważa, co jest najwięk­szym zagroże­niem dla zdrowia i czym powin­niśmy się martwić w pier­wszej kole­jnoś­ci. Oczy­wiś­cie przy­jem­niej jest słuchać, jak to “mor­du­je” mnie sąsi­ad dymem z kom­i­na. A jak mówią: rzuć pale­nie, nie pij (alko­hol, poza znany­mi jego skutka­mi, jest też rakotwór­czy), ruszaj się – to już nie jest tak miło.

Masz 10-let­nie meble, telewiz­or 40 cali, pan­ele na podłodze i antenę satelitarną na ścian­ie? A nie daj Bóg jakikol­wiek samochód na pod­jeździe? Nikt ci nie uwierzy, że nie możesz znaleźć 2000zł więcej rocznie na rachun­ki za gaz i dlat­ego pal­isz węglem. Tylko nie mów, że pal­isz węglem, bo chcesz i możesz – fanatyk wydrapie ci oczy, prze­cież dora­bi­asz się kosztem jego zdrowia a za zaoszczęd­zone pieniądze latasz na Maderę!!! Gdy­byś kop­cił drewnem w kominku – wtedy OK, kominek jest sym­bol­em prestiżu a ludzie oce­ni­a­ją szkodli­wość dymu na chłop­s­ki rozum, po smrodzie, więc kopce­nie drewnem jest mniej źle widziane (oczy­wiś­cie nie mniej szkodli­we).

Ale nic to nie da, że sprzedasz auto i telewiz­or. Równie dobrze możesz mieć odra­pane ściany pokryte grzybem, klepisko na podłodze w salonie i pustą zep­sutą lodówkę – to i tak nie będzie uspraw­iedli­wie­nie dla “tru­cia”. Nie ma takiego uspraw­iedli­wienia. Nie stać cię na gaz? Masz sprzedać willę i się wyprowadz­ić do kawaler­ki – on żąda i wyma­ga.

Jeżeli tak będziemy się trak­tować nawza­jem – w dowol­nym tema­cie – to się poza­gryza­my.

Na szczęś­cie są też ludzie, którym nie zanikł jeszcze organ zwany empatią – bo go uży­wa­ją. Nie patrzą i nie plwa­ją na drugiego z góry. Oni, zan­im rozpę­ta­ją kłót­nię, najpierw poroz­maw­ia­ją z sąsi­a­dem jak z człowiekiem (!) i przekażą mu infor­ma­c­je o oszczędza­niu pieniędzy – nic o żad­nym “tru­ciu”. Sąsi­ad spróbu­je, zobaczy efek­ty i sam poda infor­ma­cję dalej. Tak to dzi­ała, i przy okazji odbu­dowu­je się nasz marni­ut­ki obec­nie kap­i­tał społeczny (czyli że zaczy­namy się od drugiego spodziewać bardziej czegoś dobrego niż wyłącznie złego).

Państwo?

Nic się nie zmieniło – państ­wo nadal nie wspiera doraźnie osób w ubóst­wie ener­gety­cznym. Mędr­cy wydu­mali, że inżynier­sko ide­al­ną metodą wspar­cia będzie zmod­ern­i­zowanie grun­town­ie całego budynku, tak by po podłącze­niu gazu rachun­ki nie wzrosły (bo prze­cież koniecznie trze­ba gaz podłączyć). To, co inżynier­sko per­fek­cyjne, jest idio­ty­czne z ludzkiego punk­tu widzenia. Niko­go nie obchodzi, ile lat będziesz musi­ał czekać, aż załapiesz się na jak­iś pro­gram wspar­cia, który przy dobrym układzie poz­woli dom wyre­mon­tować. Do tego cza­su – przy­marzaj dalej.

Tary­fy soc­jalne, doraźne dopłaty do rachunków, doradzt­wo ener­gety­czne pozwala­jące popraw­iać sytu­ację bez wiel­kich wydatków – to nor­ma w cywili­zowanym świecie. U nas jak masz far­ta to załapiesz się na tonę węgla z pomo­cy społecznej. Jak masz far­ta, pod­kreślam. I tyle tej pomo­cy, resztę radź sobie sam.

Samorząd?

Co rusz skądś sły­chać o pomyśle wymuszenia na ludzi­ach przyłącza­nia się do sieci gazowej i ciepłown­iczej. Już zapisano to m.in. we wrocławskiej uch­wale antys­mogowej oraz w reg­u­laminie pro­gra­mu “Czyste powi­etrze”.

Znów: inżynier­sko ide­al­ny pomysł, po co się ma rura marnować. Gazow­n­ia i ciepłow­n­ia też zad­owolone. A czy zad­owolony będzie ten, kogo przy­mu­sowo podłączą? A kogo to obchodzi! Byle­by nie “truł” – wszyscy widzą wyłącznie ten jeden wymi­ar, skut­ki uboczne są nieis­totne. Samorzą­dow­cy potrafią myśleć o włas­nych mieszkań­cach zupełnie tak jak najbardziej naw­iedzeni, wyprani przez medi­al­ną his­ter­ię zwyk­li sąsiedzi.

Zapewne ten pomysł łamie niejed­no pra­wo i wol­ność człowieka – i co z tego? Prze­cież to w słusznej spraw­ie, to wol­no! Zwykły człowiek nie pójdzie z tym do Try­bunału Kon­sty­tucyjnego, bo nie wie jak to się robi, nie wie czy aby na pewno tam iść powinien i co by w ogóle miał tam powiedzieć, bo na praw­ie się nie zna.

Ten pomysł pięknie ukazu­je krótkowzroczność osób decyzyjnych i brak osób kom­pe­tent­nych na podor­ędz­iu. Wszys­tkim kręcą naw­iedzeni dzi­ałacze uży­wa­ją­cy ide­ologii zami­ast wiedzy, której nie mają. Na sztandary wal­ki ze smo­giem wciąg­nię­to gaz – bo prze­cież “czys­to się spala”. Kiedy my chce­my ludzi przy­mu­sowo do gazu wpinać, zachód dopła­ca do rezy­gnacji z gazu i ole­ju na rzecz źródeł odnaw­ial­nych! Nic mi się nie pomyliło – tacy np. Niem­cy (broszu­ra ich­niego min­is­terst­wa poniżej) dopła­ca­ją do insta­lacji pomp ciepła, solarów, kotłów na bio­masę, a przy jed­noczes­nej rezy­gnacji z gazu i ole­ju dosta­je się ekstra bonus. Fakt, że gaz ziem­ny jest pali­wem kopal­nym, dotrze do nas za następ­ne naś­cie lub dziesiąt lat. Wtedy będzie moż­na uru­chomić kole­jną rundę uch­wał i dotacji.

Organizacje pozarządowe?

W poniższym wpisie jest link do zestaw­ienia europe­js­kich inic­jatyw zwal­cza­ją­cych ubóst­wo ener­gety­czne. W Polsce nie ma NIC. I wedle mojej wiedzy tak właśnie to wyglą­da. Nie ma żad­nej orga­ni­za­cji pozarzą­dowej sku­pi­a­jącej się na prob­lemie ubóst­wa ener­gety­cznego (bard­zo bym się chci­ał mylić).

Są dzi­ała­nia poniekąd o oso­by ubo­gie ener­gety­cznie zahacza­jące. Jeden z niewielu pozy­ty­wnych przykładów (mam nadzieję, że jest takich dzi­ałań wiele więcej, lecz po pros­tu ich nie znam):

Ten raport poma­ga zrozu­mieć, czemu mieszkań­cy Pra­gi Połud­nie żyją prze­cięt­nie 5 krócej niż eli­tarny Wilanów. Ogłasza­my…

Opub­likowany przez Warsza­wskie Sto­warzysze­nie Loka­torów Wtorek, 22 sty­cz­nia 2019

W Wielkiej Bry­tanii osobom ubogim ener­gety­cznie poma­ga cała spo­ra gałąź orga­ni­za­cji pozarzą­dowych. Jed­na z więk­szych orga­ni­za­cji – Nation­al Ener­gy Action – ist­nieje od pon­ad 30 lat.

15 lutego NEA orga­nizu­je Dzień Świado­moś­ci Ubóst­wa Ener­gety­cznego. Jak nazwa wskazu­je, jest to okaz­ja do nagłaś­ni­a­nia prob­le­mu niedo­grzanych domów, który i tak jest tam już – w porów­na­niu do naszej sytu­acji – dość dobrze znany i obec­ny w świado­moś­ci ludzi.

Poniżej przykład dzi­ałań, jakie pode­j­mu­ją orga­ni­za­c­je zwal­cza­jące ubóst­wo ener­gety­czne w Wielkiej Bry­tanii.

  • biorą akty­wny udzi­ał w reg­u­lacji rynku energii
  • doradza­ją ludziom w kwestii wyboru najbardziej eko­nom­icznych źródeł ciepła
  • poma­ga­ją uzyskać dofi­nan­sowa­nia na mod­ern­iza­cję budynku
  • eduku­ją ludzi – ale nie jak zdar­ta pły­ta pow­tarza­jąc “smog jest zły, smog jest zły” – uczą oszczędzać energię i wybier­ać najko­rzyst­niejsze tary­fy
  • poma­ga­ją w uzyski­wa­niu dopłat do rachunków osobom o najniższych dochodach

U nas orga­ni­za­cji o takim pro­filu dzi­ałal­noś­ci, zori­en­towanych na pomoc ludziom w ubóst­wie ener­gety­cznym – nie ma. Część spraw dopiero szczątkowo raczku­je w postaci np. gmin­nego doradzt­wa ener­gety­cznego.

Kiedy ktokol­wiek u nas zacznie mówić, ile osób umiera zimą przez niedo­grzanie domów?

Miejscy aktywiści?

Oszołomst­wo, dla którego albo jesteś w ich okopie – albo jesteś wro­giem do zniszczenia. Zazwyczaj śle­po zieloni, więc nie myśli, że two­je zdrowie albo życie jest dobrą wymówką dla czynienia wyłomów w zielonej linii ide­o­log­icznej. Tak, pewnie uogól­ni­am, ale doświad­czenia z tym sortem ludzi mam tak negaty­wne jak tylko się da.

Nie mam poję­cia, dlaczego nor­mal­ni ludzie nie “dzi­ałaczu­ją”?

Politycy?

Tu jeszcze gorzej niż powyżej.

Wrażli­wość społecz­na to cecha zazwyczaj przyp­isy­wana lewicy. Ale prze­cież nie moż­na prze­j­mować się biedaka­mi bardziej niż kli­matem i powi­etrzem. Nie przy­pom­i­nam sobie, żeby ktoś gdzieś zabier­ał głos w sprawach uch­wał antys­mogowych porusza­jąc stronę soc­jal­ną i kosz­tową for­sowanych rozwiązań. W sejmikach przy głosowa­niu takich uch­wał raczej jest jed­no­myśl­ność, bo kto by miał “ale” do uch­wały, ten prze­cież popier­ał­by smog…

Sko­ro są nakazy i zakazy to może jacyś wol­noś­ciow­cy będą zain­tere­sowani? Nic z tego. Pale­nie wun­glem? Smog? To ekolo­gia, od ekologii jest lewica, do widzenia. Cza­sem wrzucą śmieszne obraz­ki o tym jak to Niem­cy spala­ją więcej węgla albo że zarząd Green­peace Polen jest niemieck­o­języ­czny – i to by było na tyle.

Branża grzewcza?

Społecz­na odpowiedzial­ność biz­ne­su w tej branży to jest dno i metr mułu. Jedyny­mi, którzy cza­sem zabiorą głos pod­nosząc prob­lem kosztów ogrze­wa­nia, są sprzedaw­cy węgla, a dokład­niej Izba Gospo­dar­cza Sprzedaw­ców Pol­skiego Węgla.

Z opub­likowanych pod koniec sty­cz­nia 2019 wyników bada­nia widać, że prob­lem ubóst­wa ener­gety­cznego w Polsce pogłębia się – po cichu i bez czy­je­gokol­wiek zain­tere­sowa­nia.

Ubóst­wo Ener­gety­czne na krzy­wej wzros­towej

Oczy­wiś­cie nie wychodzi to poza branżowe por­tale lub jest odpowied­nio negaty­wnie przed­staw­iane przez główny prozielony nurt mediów. Prze­cież jak ktoś sprzeda­je węgiel to w 100% zależy mu wyłącznie na sprzedaży węgla. Jeśli sprzeda­je piece czy komin­ki na drewno – dokład­nie tak samo, interes branży. Ale jak hand­lu­je gazem, fotowoltaiką – to taki jest krys­tal­icznie czysty altru­ista, jego trze­ba pro­mować.

O negaty­wnych skutkach spala­nia drew­na i węgla nada­ją wszyscy na okrągło. Nikt nie dostrze­ga, że te pali­wa zapo­b­ie­ga­ją ubóst­wu ener­gety­czne­mu – a więc bez żad­nej prze­sady ratu­ją zdrowie i życie. Dzię­ki nim ludzie nie przy­marza­ją lub przy­marza­ją mniej niż gdy­by musieli ogrze­wać się droższy­mi sposoba­mi.

My sami?

Może czas ruszyć zad­ki i zacząć bronić swoich praw? Nikt za nas tego nie zro­bi sam z siebie. Ale jeśli się ruszymy, to i wszyscy powyżej wspom­ni­ani będą musieli się z nami liczyć.

Widać, że z roku na rok coraz więcej ludzi dzi­ała w swo­jej okol­i­cy. I świet­nie. Choć mam nadzieję, że akty­wnych będzie stale przy­by­wać.

Demokrac­ja tak dzi­ała, że liczy się ilość. Władze tańczą tak, jak zagra im więk­szość – więk­szość akty­wnych, a nie więk­szość żyją­cych na danym tere­nie, którym jed­nak w głowach tylko jeść, pić, spać… To dlat­ego kil­ka tysię­cy akty­wnych oby­wa­teli potrafi układać życie setek tysię­cy tak jak im będzie wygod­nie – bo te set­ki tysię­cy są nieobec­ne tam, gdzie się decyz­je pode­j­mu­je.

Gdy­byśmy mieli ~10 tysię­cy szabel na zawołanie, jak zieloni przy byle pety­cji, sytu­ac­ja wyglą­dała­by zgoła inaczej. Wiem, że tego się nie zdoby­wa w rok czy dwa, ale żeby ta kula śniegowa rosła, to każdy indy­wid­u­al­nie musi być na sprawę wyczu­lony. Bo ja sobie mogę gardłować, jak np. tutaj, pod koniec lata przy tema­cie norm jakoś­ci węgla – i co z tego, kiedy praw­ie niko­go poza mną sprawa nie rusza.


Ilus­trac­ja do wpisu: Fiona In Eden, Flickr