Jaki rodzaj kotła: z podajnikiem czy z niewolnikiem

Szuflowanie węgla, fot. chuckmancollectionvolume11.blogspot.com

Szu­flowanie węgla, fot. chuckmancollectionvolume11.blogspot.com

W kwestii wyboru kotła węglowego dochodz­imy do decyzji mającej zasad­niczy wpływ na jakość two­jego życia przez co najm­niej kil­ka najbliższych lat: jaki rodzaj kotła wybrać. Rynek dostar­cza zasad­nic­zo dwie opc­je: kotły zasy­powe obsługi­wane tymi ręco­ma lub kotły poda­jnikowe — rzeko­mo automaty­czne.

Jeśli w tym momen­cie wybór wyda­je ci się prosty, to pewnie nie wiesz wszys­tkiego. To zbyt poważ­na sprawa, by zdawać się tu na szczęśli­wy traf, opinię sprzedaw­cy czy wybór zna­jomego. To, co dzi­ała u innych, niekoniecznie sprawdzi się u ciebie.

Jeśli poję­cia kocioł zasy­powy, kocioł poda­jnikowy nic ci nie mówią, przeczy­taj najpierw bardziej tech­niczny opis różnic między poszczegól­ny­mi rodza­ja­mi kotłów.

Kotły zasypowe


Z taki­mi kotła­mi czy pieca­mi każdy zetknął się choć raz w życiu. W wer­sji znanej wielu z nas są to stare, brudne i śmierdzące urządzenia do pro­dukcji dymu, pożer­a­jące opał i wyma­ga­jące stałego dozoru.

Jed­nak eksploatu­jąc kocioł zasy­powy racjon­al­nie, moż­na łat­wo pozbyć się więk­szoś­ci tych uciążli­woś­ci i osiągnąć czyste i tanie spalanie.

Zalety kotłów zasypowych

  • są względ­nie tanie w zakupie i eksploat­acji
  • są proste w budowie, a więc odporniejsze na awarie niż kotły poda­jnikowe
  • praw­idłowo użytkowane potrafią spalać czys­to
  • akcep­tu­ją sze­roką gamę paliw
  • moż­na zau­tomaty­zować sterowanie w takich kotłach

Wady kotłów zasypowych

  • wyma­ga­ją załadunku naj­dalej co 24 godziny (w przy­pad­ku praw­idłowo dobranej mocy kotła, trud­no w prak­tyce o dłuższą stałopal­ność)
  • reg­u­lac­ja pro­ce­su spala­nia najczęś­ciej przeprowadzana jest ręcznie — a więc oper­a­tor może sporo zep­suć
  • w przy­pad­ku automaty­cznego sterowa­nia, częs­to wyposażane są w dmuchawy, które mogą być przy­czyną poważnych strat opału. Dlat­ego kupować należy kocioł bez dmuchawy, a jeśli ona już jest, lep­iej od razu wymienić ją na elek­tron­iczny miarkown­ik ciągu.

Kotły górnego spalania

Kotły tego rodza­ju to naj­tańsze i najprost­sze dostęp­ne kon­strukc­je. Moż­na powiedzieć, że prymi­ty­wne. Ale prob­lem tkwi nie w ich pros­to­cie, a w sposo­bie użytkowa­nia utr­walonym trady­cją.

Roz­palanie w kotle górnego spala­nia na rusz­cie, a następ­nie zasy­panie żaru węglem — czyli roz­palanie od dołu — to naj­gorszy możli­wy sposób pale­nia, prowadzą­cy do frus­tracji, opróżnienia port­fela, zim­na w domu i zatru­cia okol­i­cy gryzą­cym dymem. Takiego rozwiąza­nia nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien pole­cać w XXI wieku. Co nie znaczy, że należy odradzać te kotły jako takie.

Dlat­ego w tym tekś­cie, ilekroć mowa jest o cechach kotła górnego spala­nia, doty­czy to kotła górnego spala­nia roz­palanego od góry. Przy tym sposo­bie pale­nia taki kocioł to oszczędne, przy­jazne oper­a­torowi i otocze­niu urządze­nie.

Zaletą kotła górnego spala­nia jest niewąt­pli­wie niska cena i pros­ta kon­strukc­ja.

Nato­mi­ast głów­na wadą — konieczność cyk­licznego roz­pala­nia, zwyk­le raz na dobę. Tutaj kocioł dol­nego spala­nia ma niewielką przewagę — możli­wość dosypy­wa­nia opału bez wygasza­nia — z której jed­nak nie zawsze da się w pełni sko­rzys­tać.

Cechy dobrego kotła górnego spalania

  • brak dmuchawy — jeśli chcesz pal­ić tanio i czys­to, zrezygnuj z niej. Zami­ast tego bierz prosty mechan­iczny miarkown­ik ciągu, albo — jeśli chcesz mieć elek­tron­iczny sterown­ik kotła — zami­ast dmuchawy zamon­tuj elek­tron­iczny miarkown­ik ciągu. Unikanie dmuchawy to nie żad­na staroświeck­ość. Dmuchawa mówiąc wprost wyd­muchu­je twój opał nies­palony do atmos­fery.
  • kocioł powinien być raczej wąs­ki i wyso­ki niż nis­ki a dłu­gi — chodzi o to, aby powierzch­nia rusz­tu była mała, a pojem­ność komory zasy­powej możli­wie duża
  • mate­ri­ał to obec­nie prze­ważnie stal, ale kocioł żeli­wny jest od stalowego kilkukrot­nie trwal­szy (stalowy żyje kilka­naś­cie lat, żeli­wny — 40 i więcej). Stąd nie tyle wniosek, żeby brać nowy kocioł żeli­wny dla ich długiej żywot­noś­ci (bo kto wie czy za 10–20 lat będziemy pal­ić węglem), ale raczej że na skupie zło­mu moż­na kupić sprawny żeli­wny kocioł za grosze
  • drzwicz­ki i ich mocow­a­nia oraz zamknię­cia powin­ny być masy­wne, solidne oraz dobrze uszczel­nione
  • zaletą jest klapka/otwór w górnych drzwiczkach służą­cy do podawa­nia powi­etrza wtórnego (dopala­jącego spaliny), ale jej brak to niewiel­ki prob­lem (moż­na doro­bić, moż­na pal­ić bez, choć jest zale­cana dla czys­tego i taniego pale­nia — o ile tylko kocioł nie posi­a­da dmuchawy)
  • dobry kocioł nie powinien posi­adać rusz­tu wod­nego, który utrud­nia praw­idłowe spalanie wychładza­jąc nad­miernie palenisko.
  • dobrze, jeśli kocioł posi­a­da osob­ne drzwicz­ki do popiel­ni­ka i osob­ne dla dosta­nia się do rusz­tu. Jeśli do popiel­ni­ka i rusz­tu prowadzą jedne i te same drzwicz­ki, zwyk­le rodzi to prob­le­my ze zbyt szy­bkim wypalaniem węgla w ich okol­i­cy przy jed­noczes­nym niedopala­niu resz­ty

Kotły dolnego spalania

Tego rodza­ju kotły to nieco wyższa liga. Widać to także po ich nieco wyższych cenach. Ale kocioł dol­nego spala­nia gen­er­al­nie spala ciut eko­nom­iczniej niż górnego spala­nia roz­palany od góry i jest nieco wygod­niejszy w obsłudze. Trud­niej w nim spalać brud­no, niż w kotle GS. Jest przys­tosowany do pra­cy ciągłej, daje możli­wość dosypy­wa­nia opału w trak­cie pra­cy bez pogorszenia warunk­ów spala­nia.

To jed­nak teo­ria, a prak­ty­ka pokazu­je, że wiele zależy od opału. Dobra kon­strukc­ja kotła wprawdzie umożli­wia pracę bez prz­erw nawet przez kil­ka miesię­cy, ale jeśli trafimy na kiep­skiej jakoś­ci, szlaku­ją­cy czy kamienisty węgiel, to ruszt bard­zo szy­bko się zapcha i konieczne będzie wygasze­nie kotła celem wyczyszczenia.

Wybier­a­jąc kocioł dol­nego spala­nia trze­ba jed­nak więcej rozwa­gi. Po pier­wsze na rynku mnóst­wo jest marnych kon­strukcji, które pro­du­cen­ci nazy­wa­ją kotła­mi spala­nia górno-dol­nego lub uni­w­er­sal­ny­mi. Są one tak bez­nadziejne w eksploat­acji, że dla włas­nego dobra trzy­maj się od nich z dale­ka. Także niek­tóre wyro­by będące według pro­du­cen­tów kotła­mi dol­nego spala­nia, są w rzeczy­wis­toś­ci zwykłym oszust­wem albo kon­strukc­ja­mi wysoce nieu­dany­mi, gdyż z dol­nym spalaniem mają niewiele wspól­nego. Jeśli masz trud­noś­ci w odróżnie­niu kotła GS od DS, przeczy­taj o sposobach spala­nia węgla oraz o różni­cach między poszczegól­ny­mi rodza­ja­mi kotłów.

Po drugie kocioł dol­nego spala­nia musi być dopa­sowany mocą do budynku — czyli moc kotła musi być odpowied­nio mała oraz potrzeb­ny jest dobry ciag komi­nowy. A to dlat­ego, że kotły te słabo radzą sobie z pracą na nis­kich mocach. Fizy­ki nie da się oszukać. W takim kotle gorące gazy są kierowane w dół dzię­ki cią­gowi komi­nowe­mu, wbrew nat­u­ral­nej drodze ich wędrów­ki ku górze. Jeśli kocioł będzie pra­cow­ał na niskiej mocy lub miał okresy przesto­ju, sła­by będzie także ciąg i spaliny będą cofać się do komory załadunkowej.

Cechy dobrego kotła dolnego spalania

Praw­ie wszys­tkie cechy dobrego kotła GS doty­czą także i kotła DS. Wyjątkiem jest klapka/otwory powi­etrza wtórnego w drzwiczkach załadunkowych — ma ich nie być, choć pro­du­cen­ci cza­sem wstaw­ia­ją tam jak­iś lufcik, ale jego otwar­cie ułatwi roz­palanie całego zasy­pu, co nie jest mile widziane. Powi­etrze wtórne w kotle DS powin­no być podawane w miejsce, gdzie spalany jest węgiel — “pal­nik” — zwyk­le z tyłu rusz­tu.

Pon­ad­to w DS ważne są:

  • ruchomy ruszt — to nic innego jak wajcha przy kotle, której uży­cie czyś­ci ruszt z popi­ołu. Ta funkc­ja umożli­wia ciągłe pale­nie bez wygasza­nia kotła i jest pozy­cją obow­iązkową, bowiem to dzię­ki niej dosta­je­my główną zaletę tego typu kotłów, czyli właśnie możli­wość pale­nia bez wygasza­nia.
  • komo­ra zasy­powa szer­sza u dołu a węższa u góry — zapo­b­ie­ga kli­nowa­niu się opału
  • pochyle­nie rusz­tu ku tyłowi kotła — to przy­dat­na cecha, ułatwia zsuwanie się opału w kierunku pal­ni­ka
  • cerami­ka w okoli­cach “pal­ni­ka” — nieste­ty niewiele kotłów ją ma, a to ele­ment znakomi­cie popraw­ia­ją­cy czys­tość spala­nia
  • powi­etrze wtórne — doprowad­zone do “pal­ni­ka”, reg­u­lowane

Kotły podajnikowe

Jest to sto­sunkowo nowa i zupełnie odmi­en­na klasa kotłów węglowych. Pow­stały jako ucy­wili­zowana for­ma ogrze­wa­nia węglowego w indy­wid­u­al­nych kotłow­n­i­ach.

Głów­na zale­ta kotłów poda­jnikowych to ich automaty­ka — ingerenc­ja człowieka ogranicza się do wsypy­wa­nia opału do poda­jni­ka i usuwa­nia popi­ołu. Zależnie od pogody, wiz­ytę w kotłowni trze­ba składać co kil­ka do kilku­nas­tu dni.

W kotle poda­jnikowym kluc­zowe sprawy to: sterown­ik kotła oraz pal­nik. Kotły te prze­chodzą ciągłe przeo­braże­nia i sami pro­du­cen­ci wciąż się uczą na włas­nych błę­dach. Niek­tórzy zrozu­mieli już, że nie każdy człowiek jest inżynierem chemikiem i nie chce prze­si­ady­wać godz­i­na­mi w kotłowni w celu dobra­nia jakichś sen­sownych para­metrów pra­cy kotła.

Do niedaw­na bowiem sterown­i­ki tych kotłów tylko z pozoru były automaty­czne. Człowiek zmus­zony był ustaw­iać w nich wiele para­metrów, o których nie miał zielonego poję­cia: cza­sy przed­muchów, cza­sy podawa­nia pali­wa, moc nad­muchu, cza­sy pos­to­ju etc. Dopiero od kilku lat obser­wu­je się pró­by stworzenia sterown­ików, w których człowiek nie ma ingerencji w sposób pra­cy kotła innej niż podanie pożą­danej tem­per­atu­ry wody w insta­lacji, a całą resztę robo­ty odwala sam sterown­ik.

Podob­nie rzecz się ma w przy­pad­ku pal­ników. Wciąż pow­sta­ją nowe kon­strukc­je, a to głównie za sprawą specy­fi­ki rynku węgla w Polsce. W skró­cie: dobrego węgla jest mało. Dobrego ekogroszku — jeszcze mniej. A pier­wsze kon­strukc­je pal­ników, a nawe te sprzed kilku lat i część ofer­owanych obec­nie, potrafiły spalać tylko ten najlep­szy ekogroszek. Spiekalny, szlaku­ją­cy, podłej jakoś­ci węgiel niko­go nie intere­sował. Obec­nie jed­nak pro­du­cen­ci zaczy­na­ją wdrażać pal­ni­ki zdolne spalać szer­szą gamę paliw, ponieważ ceny tych najlep­szych węgli i wszys­tkiego co da się spal­ić w kotle poda­jnikowym, poszy­bowały w kos­mos z racji upowszech­nienia się tego rodza­ju kotłów.

Zalety kotłów podajnikowych

  • czas pra­cy bez koniecznoś­ci obsłu­gi się­ga­ją­cy kilku­nas­tu dni
  • czys­tość i ekono­mia spala­nia

Wady kotłów podajnikowych

  • konieczność zakupu opału o konkret­nym rozmi­arze ziaren
  • wyma­ga prą­du do pra­cy (o ile w XXI wieku jest to wada)

Cechy dobrego kotła podajnikowego

  • w pełni automaty­czny sterown­ik — jeśli nie znasz się na tech­nicznych szczegółach spala­nia węgla i nie chcesz się w to zagłębi­ać ani ślęczeć godz­i­na­mi w kotłowni, wybierz sterown­ik możli­wie automaty­czny, w którym ustaw­isz tylko tem­per­atu­ry, jakie mają być osią­gane, a resztą zajmie się kom­put­er
  • wszys­tkopal­ny pal­nik — upewnij się, że kocioł może spalać także trudne pali­wa: spieka­jące węgle czy kiep­skiej jakoś­ci miał
  • brak rusz­tu awaryjnego, zwłaszcza wod­nego — jest to wynalazek pozbaw­iony tech­nicznego sen­su, a powodu­ją­cy jedynie straty opału. Nie należy go mylić z deflek­torem. Częs­to deflek­tor jest jed­nocześnie rusztem awaryjnym. Ale w żad­nym wypad­ku nie powinien to być ruszt wod­ny.
  • duża pojem­ność zasob­ni­ka i popiel­ni­ka — to przekła­da się wprost na rzadzsze wiz­y­ty w kotłowni

Więcej o wyborze kotła poda­jnikowego możesz także przeczy­tać w obsz­ernym porad­niku na forum.info-ogrzewanie.pl.

Czym kierować się przy wyborze rodzaju kotła

Koszty zakupu i eksploatacji

Naj­tańszy w zakupie jest kocioł górnego spala­nia. Nieco droższy, ale za to sporo wygod­niejszy w eksploat­acji będzie kocioł dol­nego spala­nia. Jeśli tylko wybierzesz przyz­woitą kon­strukcję o mocy właś­ci­wej dla two­jego domu, nie będziesz żałował, a różni­ca w cenie zakupu szy­bko się zwró­ci w oszczęd­noś­ci cza­su obsłu­gi.

W kwestii kosztów eksploat­acji, kocioł poda­jnikowy wprawdzie spala czys­to i oszczęd­nie, ale właś­ci­we pali­wo dla niego kosz­tu­je zwyk­le o 10–20% więcej niż prze­cięt­ny węgiel orzech do kotła zasy­powego. Który z kotłów spali mniej nie jest takie oczy­wiste. Wszys­tko zależy od umiejęt­noś­ci palacza obsługu­jącego kocioł zasy­powy i od jakoś­ci sterown­i­ka kotła poda­jnikowego.

Nakład obsługi

Ale jako że w naturze równowa­ga musi być zachowana, więc niskie kosz­ty zakupu kotła zasy­powego trze­ba nadro­bić włas­ną pracą. W przy­pad­ku każdego kotła zasy­powego prze­ważnie nie ma mowy o stałopal­noś­ci dłuższej niż 24 godziny. Jesteś więc w pewnym sen­sie niewol­nikiem swo­jej kotłowni. Nie jest to stwierdze­nie odkry­w­cze, ale jeśli to twój pier­wszy kon­takt z ogrze­waniem indy­wid­u­al­nego domu, weź ten fakt pod uwagę, że codzi­en­nie przy­na­jm­niej raz dzi­en­nie ktoś musi zajrzeć do kotłowni, aby w domu było ciepło.

Jeśli częs­to nie ma cię w domu lub zwycza­jnie nis­ki koszt nie jest dla ciebie abso­lut­nym pri­o­ry­tetem, a bardziej cenisz bezob­słu­gowość — dobrą opcją będzie kocioł poda­jnikowy. Wydasz więcej na zakup, ale różni­ca ta szy­bko się zwró­ci w kom­for­cie użytkowa­nia.

Warunki lokalne i prawne

Przymierza­jąc się do zakupu kotła, sprawdź czy w twoim rejonie nie ma ograniczeń w stosowa­niu kotłów na pali­wa stałe albo czy są plany wprowadzenia takowych. Np. w Krakowie roz­gorza­ła niedawno dyskus­ja nad zakazem pale­nia węglem i taki zakaz wisi w powi­etrzu. Dlat­ego zakup kotła w takiej sytu­acji powinien uwzględ­ni­ać tego typu plany lokalnych władz.

Podob­nie warto zasięgnąć infor­ma­cji, czy gmi­na nie prowadzi lub planu­je prowadz­ić pro­gram dopłat do wymi­any źródeł ciepła na bardziej efek­ty­wne i eko­log­iczne.

Dostępność paliwa

Ważnym czyn­nikiem decy­du­ją­cym o wyborze między kotłem zasy­powym a poda­jnikowym są możli­woś­ci zdoby­cia odpowied­niego pali­wa w two­jej okol­i­cy.

W więk­szej częś­ci kra­ju ceny najlep­szego ekogroszku o kalo­rycznoś­ci deklarowanej 28–30MJ/kg dobiły już do tysią­ca zło­tych za tonę. Miał również droże­je, a o dobry miał zawsze trud­no. Zdarza­ją się ofer­ty węgla czeskiego lub zza wschod­niej grani­cy w atrak­cyjnej cenie, ale ich zakup to lote­ria. Taki węgiel bywa niskokalo­ryczny, a więc trze­ba go kupić sporo więcej, albo w przy­pad­ku moc­no zakamienionego węgla mogą nawet wys­tąpić prob­le­my w pra­cy poda­jni­ka. Nie wszys­tko, co nazy­wane jest ekogroszkiem, speł­nia normy dla tego pali­wa.

Z drugiej strony, jeśli masz dostęp do włas­nego lasu lub taniego źródła grubego drew­na, dobrym wyjś­ciem jest wybór kotła zasy­powego, najlepiej dol­nego spala­nia. Paląc drewnem trze­ba się liczyć z częstym dokładaniem, a kocioł dol­nego spala­nia to właśnie umożli­wia. Dodatkowo pali­wa wydziela­jące dużo gazów lep­iej spala­ją się w kotłach DS niż GS.

Mając źródło taniego drew­na, nawet drob­niejszego kali­bru, moż­na też nastaw­ić się na spalanie zrębków drzewnych w kotle poda­jnikowym. Meto­da­mi chałup­niczy­mi moż­na je całkiem pros­to i opła­cal­nie wypro­dukować, pod warunk­iem zabez­pieczenia dostate­cznej iloś­ci drew­na.

Cechy ogrzewanego budynku

Ener­gochłon­ność budynku także w dużym stop­niu deter­min­u­je wybór rodza­ju kotła.

Przede wszys­tkim dobrze jest znać pro­jek­towe zapotrze­bowanie budynku na ciepło. Ta wielkość określa maksy­mal­ną moc cieplną potrzeb­ną do ogrza­nia domu w skra­jnie nieko­rzyst­nych warunk­ach, tj. w najwięk­sze mrozy. Jeśli nie dys­ponu­je­my pro­jek­tem lub nie jest w nim określony ten para­metr, moż­na określić go w przy­bliże­niu.

Moc kotła a apetyt budynku

Przyj­mu­je się z grub­sza, że dla nieo­cieplonego domu wybu­dowanego w lat­ach 80. i wcześniej potrze­ba ok. 100W/m2 powierzch­ni użytkowej budynku. Jeśli budynek jest ocieplony — będzie to 70–80W/m2, a dla prze­cięt­nego nowowybu­dowanego domu — ok. 60W/m2. Widz­imy więc, że przykład­owo nawet dla nieo­cieplonego starego domu o powierzch­ni 200m2 powin­no się wybrać kocioł o mocy ok. 20kW. Zaś w przy­pad­ku nowego parterowego domu o powierzch­ni 120m2 potrzeb­na moc kotła to zaled­wie ok. 7,5kW. Nato­mi­ast wielu sprzedaw­ców z luboś­cią (a może i nieświadomie) wcis­nęło­by w obu przy­pad­kach nieświadomemu klien­towi kocioł o mocy 25kW i więk­szy.
Wyjątkiem od wyżej opisanych zasad jest dobór mocy zasy­powego kotła miałowego. Dokonu­je się go na pod­staw­ie mocy śred­niej kotła, a nie nom­i­nal­nej.

Współcześnie budowane domy mają bard­zo niskie zapotrze­bowanie na ciepło. W zasadzie przy maksy­mal­nej potrzeb­nej mocy rzę­du 8kW warto poważnie rozważyć ogrze­wanie gazem, gdyż kotłów węglowych zasy­powych o tak małej mocy zwycza­jnie nie ma, a jeśli się zdarza­ją, to trud­noś­ci tech­no­log­iczne przy ich pro­dukcji rekom­pen­su­je pro­du­cen­towi wyższa cena. Zdarza­ją się kotły poda­jnikowe o mocy 10kW, ale i to poje­dyncze okazy.

Trze­ba też zauważyć, że pro­jek­towa moc cieplna jest wyko­rzysty­wana tylko przez kilka­naś­cie dni w roku. Więk­szość cza­su kocioł pracu­je na 30–50% swo­jej mocy. Pytanie więc, który rodzaj kotła najlepiej radzi sobie na nis­kich mocach? Nieste­ty każdy radzi sobie źle, pracu­jąc na żałos­nej sprawnoś­ci, dlat­ego tak ważne jest dopa­sowanie mocy kotła do budynku. Lep­iej przestrzelić z mocą kotła 10% w dół niż 50% w górę. W razie potrze­by kocioł może przez 2–3 tygod­nie najwięk­szych mrozów pra­cow­ać na pełnej mocy, nawet jeśli oznaczać to będzie straty energii puszczanej w komin. Ale za to unikniemy prob­lemów przez resztę sezonu grzew­czego.

Tem­at praw­idłowego doboru mocy kotła został dogłęb­niej wyjaśniony w odręb­nym artykule.

Który sobie z tym poradzi

Najwrażli­wsze na pracę na niskiej mocy są kotły dol­nego spala­nia. Wyma­ga­ją one solid­nego ciągu i stałego odbioru mocy. Dlat­ego najlepiej sprawdza­ją się w insta­lacji z buforem ciepła albo w domu o sporym zapotrze­bowa­niu na energię. Oznacza to po pros­tu, że ich moc musi być dobrze dobrana do zapotrze­bowa­nia budynku, aby okresów przesto­jów w pra­cy było jak najm­niej.

Nieco lep­iej z pracą na nis­kich mocach radzą sobie kotły górnego spala­nia (roz­palane od góry oczy­wiś­cie). Jeśli kocioł jest szczel­ny, to krótkie przesto­je nie robią na nim więk­szego wraże­nia, choć oczy­wiś­cie zawsze będzie się to wiąza­ło z pewny­mi strata­mi. Jed­nak moc takiego kotła moż­na zmieni­ać w więk­szym zakre­sie niż w kotle DS, bez obaw o prob­le­my z dymie­niem czy słab­ną­cym nad­miernie ciągiem. W ostate­cznoś­ci moż­na zro­bić prz­er­wę w pale­niu, o co w kotle DS jest trud­niej, bo naturą i przewagą kotłów DS jest właśnie możli­wość (i konieczność zarazem) ciągłej pra­cy.

Teo­re­ty­cznie najm­niejszy prob­lem z pracą na małych mocach mają kotły poda­jnikowe. Nie ma tam dużej obję­toś­ci węgla, która non stop w jakimś stop­niu się pali, a więc moż­na reg­u­lować moc w dużo więk­szym zakre­sie. Tego rodza­ju kotły wys­tępu­ją też w wer­s­jach o najniższych mocach nom­i­nal­nych, jak np. Ogni­wo Eko Plus w wer­sji 10kW, który może pra­cow­ać w zakre­sie mocy 3–14kW.