Ekogroszek czy pellet

Zaktualiowano: 16 maja 2021

Zgryz między węglem ekogroszkiem a pelletem to chyba najpopularniejszy teraz dylemat przy wyborze sposobu ogrzewania możliwie wygodnego, ale też taniego. Gdyby szło tylko o pieniądze to sprawa byłaby względnie prosta. Ale tutaj wchodzą w grę także sprawy estetyczne czy nawet filozoficzne. Postaram się je wszystkie naświetlić – także od tych stron, które zwykle pozostają zaciemnione. Jak również napomknę, że istnieje trzecia droga do ogrzewania czystego i  wygodnego – tańsza niż węgiel ekogroszek i pellet.

Emisja zanieczyszczeń

Nowoczesne kotły na węgiel ekogroszek i pellet są tak samo czyste – obowiązują je dokładnie te same normy emisyjne.

Mimo to w marketingu pelleciarzy (producenci kotłów i/albo pelletu) zdarzają się próby manipulacji sugerujące jakoby wungiel zawsze był ten zły i brudny, nawet gdy spalany w nowoczesnym kotle. Ta narracja nie ma pokrycia w faktach a żywi się jedynie głęboko zakorzenionym uprzedzeniem do węgla, nabytym za sprawą syfu związanego z jego kiepskim spalaniem, jakiego doświadczaliśmy przez całe życie. Dziki polski marketing taki już jest, każdy chce jakoś zarobić na chleb i na jacht.

W powszechnym mniemaniu drewno jest lepiej odbierane (pokazały to badania CBOS) – nawet, gdy jest kiepsko spalane – dlatego, że dym przyjemniej pachnie: kojarzy się z ogniskiem albo dziadkową wędzarnią. Podczas gdy węgiel to: smoła, asfalt – zbiera się na wymioty. Tymczasem to, czy zapach jest przyjemny bardziej czy mniej, nie przekłada się wprost na szkodliwość tego, co w spalinach się znajduje. Dym z drewna nie jest mniej szkodliwy dlatego, że ładniej pachnie. Tak samo z węgla jak i z drewna powstają z grubsza takie same rodzaje zanieczyszczeń – z niewielkimi różnicami.

Emisja CO2

Gdy mówimy o węglu, sprawa wydaje się jednoznaczna. To prawda – wydaje się. Zacznijmy od początku:

  • Ekogroszek to węgiel kamienny. Węgiel jest paliwem kopalnym, którego spalanie nieuchronnie powoduje uwalnianie do atmosfery dwutlenku węgla, który od milionów lat leżał głęboko w ziemi.
  • Pellet to drewno. Drewno jest surowcem odnawialnym. Jego spalanie także powoduje emisję dwutlenku węgla, ale jest to węgiel pobrany wcześniej z atmosfery przez rośliny i który za chwilę znów zostanie przez nie skonsumowany – czyli "rozliczeniowo" ilość dwutlenku węgla w atmosferze się nie zmienia.

Czy człowiek świadomy, chcący ograniczać swój niekorzystny wpływ na środowisko, może ogrzewać dom węglem? Uważam, że owszem – może.

  • Po pierwsze primo – węgiel w kotłowni wbrew pozorom nie jest ani jedynym, ani najpoważniejszym źródłem emisji CO2 w polskim gospodarstwie domowym.
  • Po drugie primo – mamy prawo dojrzeć mentalnie i finansowo do przejścia na energię odnawialną. Ciepło w domu to nie jest sprawa li tylko komfortu, lecz zdrowia.

Jaki jest udział spalanego w domach węgla w naszej ogólnej emisji CO2? Tak się składa, że nagonka na węgiel w domowych kotłowniach – pod kątem emisji CO2 – to cedzenie komara przy jednoczesnym ignorowaniu stada wielbłądów:

  • Komar: Ilości CO2 emitowane ze spalania węgla we wszystkich polskich domach nim ogrzewanych (ładne kilka milionów) to tylko ok. 7% całej polskiej emisji CO2. Na pojedynczą kotłownię spalającą kilka ton węgla rocznie przypadają jakieś ułamki promila. To nie jest nic – ale też nie ilości, nad którymi należałoby rwać włosy z głowy.
  • Wielbłądy: Daleko większymi źródłami emisji CO2 w Polsce są: transport, energetyka, produkcja materiałów energochłonnych takich jak stal czy beton. Praktycznie wszystkie zdobycze cywilizacji, które nas otaczają, jeśli nawet nie zostały wyprodukowane z wykorzystaniem nieodnawialnej energii, to prawie na pewno za jej sprawą przyjechały do sklepu a potem do domu.

Najwięcej węgla jest wcale nie w kotłowni węglowej – ale w gniazdku elektrycznym, w baku twojego 1.9  TDi, w ścianach twojego domu, w dobrach, które stale kupujesz nowe a wyrzucasz stare, w marnowanej żywności! Owszem – węgiel w kotłowni jest łatwym chłopcem do bicia, bo leży w formie brudnych czarnych kamieni. Zauważyć węgiel zużyty do produkcji rzeczy użytecznych i przyjemnych, chlupoczący w baku ulubionego autka – jest znacznie trudniej.

Tedy jeśli chcesz realnie ograniczać swoją emisję CO2 i wpływ na środowisko, a nie jedynie odnieść płytki sukces wizerunkowy – staraj się działać wszechstronnie a najpierw tam, gdzie możesz osiągnąć duże efekty małym kosztem: np. ograniczając marnowanie żywności. Działaj racjonalnie w ramach posiadanych możliwości:

  • lepiej spalać węgla mniej niż więcej – zacznij od poprawnej obsługi kotłowni
  • stary budynek najpierw zmodernizuj (choćby na raty), potem dobierz najlepsze ogrzewanie, na jakie będzie cię stać – nie na odwrót, chyba że masz pewność, że większej modernizacji budynku przez co najmniej kilka lat nie będzie.

Nowoczesny kocioł węglowy dzięki swojej wyższej sprawności emituje mniej dwutlenku węgla niż stare kopcące pudła – ale o ok. 50% więcej niż gaz ziemny. Ideałem jest albo pompa ciepła w połączeniu z fotowoltaiką, albo ogrzewanie oparte o drewno/pellet – tutaj rozliczeniowo emisja dwutlenku węgla jest zerowa.

Ceny kotłów – węgiel ekogroszek vs pellet

Kotły automatyczne na węgiel ekogroszek i kotły na pellet kosztują obecnie podobne pieniądze i za te pieniądze oferują z grubsza podobną funkcjonalność.

Bodaj największą różnicą między kotłem na węgiel ekogroszek i pellet jest sposób realizacji "postoju" gdy zapotrzebowanie na grzanie jest znikome:

  • kocioł węglowy pracuje w podtrzymaniu z niewielką mocą, cały czas spalając – bardzo małe, ale jednak – ilości paliwa.
  • kocioł na pellet wygasza się zupełnie, po czym rozpala samoczynnie z użyciem elektrycznej zapalarki.

Ta różnica wynika z charakterystyki obu paliw. Węgiel znakomicie podtrzymuje żar a trudniej się go rozpala. Pellet: odwrotnie – łatwo się rozpala a kiepsko trzyma żar. Dlatego w kotle węglowym sensowniej jest podtrzymywać żar a w kotle pelletowym lepiej użyć zapalarki. Były próby wprowadzenia zapalarek do palników węglowych, ale niespecjalnie się one przyjęły. Rozpalenie węgla wymaga większej mocy grzałki i większego zużycia prądu niż w przypadku pelletu, co stawia pod znakiem zapytania sens i cel takiej akcji jeśli podtrzymanie żaru kosztuje kilka garści węgla na godzinę.

Cena, dostępność i jakość paliwa

Lokalna oferta zarówno węgla ekogroszku jak i pelletu jest mocno zależna od punktu na mapie kraju, w którym masz kotłownię. Niemniej cenowo, w przeliczeniu na jednostkę energii, praktycznie zawsze wygrywa węgiel ekogroszek.

Wbrew pozorom tak w węglu jak i w pellecie możliwe są podobnie upierdliwe problemy z jakością opału. Ktoś, kto miał trochę do czynienia z węglem pewnie sobie myśli, że większego cyrku i loterii z zakupem opału być nie może. Że w tym pelletowym światku to może i jest ciut drożej, ale za to elegancko i uczciwie. Niestety – nie zawsze. Pellet otwiera nawet szersze pole do nadużyć niż węgiel, bo przy produkcji można zmielić wszystko, co maszyna przełknie – szczególnie odpady meblowe albo tworzywa sztuczne. Szydło z wora wyjdzie dopiero przy spalaniu. Nie wiem, jaka jest skala takich oszustw, ale są.

Od roku obowiązują normy jakości węgla. Już nie można nazwać ekogroszkiem kulek lepionych z błota. Natomiast produkcja pelletu nie jest obligatoryjnie normowana – owszem, firmy produkujące na eksport muszą przestrzegać zachodnich norm. Ale na rynku krajowym nikt ich do tego nie zmusza.

Światek pelletowy jest dość skomplikowany:

  • Są znane marki, np. Barlinek czy Lava, które trzymają jakość, ale też trzymają cenę. Ok. 1000zł za tonę takiego pelletu można uznać za górną granicę kosztów dla tego rodzaju ogrzewania. Przy takiej cenie pelletu koszt ciepła jest porównywalny z gazem ziemnym.
  • Są też lokalni producenci, którzy mogą oferować pellet wcale nie gorszy za dużo mniejsze pieniądze typu 700-800zł/t. Ale dostępność dobrego a taniego pelletu jest bardzo różna na terenie kraju. Prawa popytu-podaży działają: jeśli gdzieś jest tani a dobry pellet i producent ma w bród klientów – to i cena rośnie. Zdarzają się też oszuści – i to niezależnie od półki cenowej. Dlatego dobrze jest śledzić fora, gdzie ludzie na bieżąco wymieniają się doświadczeniami w zakupie pelletu.

Decydując się na pellet, trzeba albo nastawić się na zakup drogich, ale pewnych, renomowanych paliw – albo szukać tanich lokalnych producentów – licząc się z ryzykiem różnych przygód.

Uciążliwość obsługi

Ustawienia parametrów spalania wykonuje się ręcznie – tak samo w kotłach na pellet jak na węgiel ekogroszek. Żadne sterowniki i sondy póki co nie potrafią w pełni zdjąć z operatora tego chomąta. Chcąc nie chcąc trzeba samemu nabyć jakieś pojęcie o regulacji palnika.

Im paliwo lepsze, bardziej powtarzalne (droższe), tym mniej dłubania w nastawach. Może nawet nie być potrzeby korekty nastaw po każdej nowej dostawie paliwa. Zdecydowanie łatwiej o to w przypadku pelletu. Ale to jest wariant bardzo optymistyczny. Prędzej czy później jakieś pojęcie o regulacji kotła człowiek nabyć musi.

Pellet ma dalece mniej popiołu (~1-2%) niż najlepszy nawet węgiel (min. 5%). Dlatego czynności obsługi i czyszczenia kotła pelletowego wypadają rzadziej niż w przypadku kotła na ekogroszek.

Pellet jest też dalece bardziej przyjemny w obejściu – nie pyli, nie brudzi, przyjemnie pachnie. Jednakże kocioł na węgiel ekogroszek jest o wiele czystszy w obsłudze niż dawniejsze kotły szuflowane ręcznie – to nie tak, że po obsłudze kotła wychodzisz plując czarnym pyłem. Obecnie w wielu kotłach na ekogroszek nawet czyszczenie wymiennika odbywa się z pomocą mechanizmów, które nie wymagają w ogóle otwierania wymiennika i brudzenia kotłowni.

Tak czy inaczej w tej kwestii wybór jest sprawą mocno subiektywną. Jeśli masz doświadczenie starej kotłowni – będziesz zachwycony, jak czysto może być w kotłowni węglowej. Ale już za parę lat przywykniesz i nawet te minimalne ilości pyłu zaczną cię denerwować... Kotłownia pelletowa jest czystsza i przyjemniejsza od kotłowni z kotłem na węgiel ekogroszek – ale na suszarnię białej pościeli dla królowej brytyjskiej też się nie nadaje.

Trzecia droga – nie automat a też wygodnie

Najchętniej jako alternatywę dla pelletu i ekogroszku przedstawiłbym zrębkę drzewną. Niestety w Polsce jest to wciąż na tyle egzotyczna sprawa, że wybór kotłów i dostępność paliwa są po prostu słabe. A szkoda, bo jest to paliwo i ekonomiczne, i pod każdym możliwym względem ekologiczne (nie dość że odnawialne, to pozwala wykorzystać gorsze odpady drzewne przy niższym nakładzie energii na przeróbkę niż w przypadku pelletu).

Jak najbardziej dostępną alternatywą dla pelletu i ekogroszku jest nowoczesny kocioł zasypowy z buforem ciepła. Nie ma on nic wspólnego ze starymi śmierdzącymi pudłami, które trzeba było regularne dokarmiać. Wygoda obsługi takiego kotła jest porównywalna z kotłami automatycznymi:

  • Rozpalasz raz na kilka dni, w najgorszym razie raz dziennie (wszystko zależy od temperatury za oknem i tego, jak dużą beczkę-bufor jesteś w stanie zmieścić).
  • Spalanie jest czyste i efektywne, bo kocioł pracuje zawsze z pełną mocą a ciepło magazynowane jest w dużym zbiorniku z wodą (buforze ciepła).
  • Koszty takiego ogrzewania mogą być dużo, dużo niższe nawet od węgla jeśli masz w okolicy dostęp do taniego drewna. Wtedy totalnym bezsensem byłoby kupowanie znacznie droższego pelletu (chyba, że chcesz wygody i większej automatyzacji).
  • Taki układ można też zautomatyzować dodając do bufora grzałkę albo instalując w kotle palnik pelletowy – i tak uzyskać zupełną bezobsługowość np. na czas dłuższego wybycia z domu.

Kocioł z buforem ciepła

Czwarta droga – kocioł jednocześnie na ekogroszek i na pellet?

Żaden kocioł na pellet nie spala węgla. Ale dość powszechne było i jest, że producenci kotłów na ekogroszek deklarowali możliwość spalania w nich pelletu. Fakt – da się. Ale to nie znaczy, aby stałe palenie pelletem w kotle na ekogroszek było równie wygodne i sensowne jak spalanie pelletu w kotle fabrycznie pelletowym.

Nie bez powodu kocioł na pellet jest zbudowany zupełnie inaczej niż kocioł na ekogroszek – począwszy od podajnik a na palniku kończąc. To są zupełnie różne paliwa. Rozwiązania konstrukcyjne przyjęte dla węgla – na węglu działają, natomiast mogą nieść problemy po podmianie paliwa na pellet. Możliwe są takie atrakcje jak:

  • cofanie się żaru do podajnika i zasobnika – bo pellet zapala się znacznie łatwiej od węgla. Konieczny jest układ zapobiegający przejściu ognia do zasobnika, zwany strażakiem. Najczęściej to plastikowy baniaczek z wodą na rurze podajnika, który w obecności ognia topi się i zalewa zarzewie ognia.
  • zasmolenie kotła w podtrzymaniu – bo pellet w 2/3 składa się z gazów, a te gazy to w dużej mierze opary smoły drzewnej. Kiedy w podtrzymaniu znika płomień, smoła dalej odparowuje, ale już się nie spala. I okleja wnętrze kotła. Z tego powodu w kotłach pelletowych preferuje się wygaszanie i ponowne rozpalanie z użyciem zapalarki niż postoje.

Natomiast zaletą kotła na ekogroszek przystosowanego do pelletu jest znacznie większa tolerancja na gorsze rodzaje tego paliwa, z którymi nie wszystkie palniki pelletowe sobie radzą. Może to być szansa na spalenie gorszego, ale taniego pelletu, zwłaszcza agropelletu – jeśli taki jest dostępny.