Ekogroszek czy pellet

Zgryz między ekogroszkiem a pelletem to chyba najpopularniejszy teraz dylemat przy wyborze sposobu ogrzewania możliwie wygodnego a zarazem taniego. Gdyby chodziło tylko o pieniądze to sprawa byłaby względnie prosta. Ale tutaj wchodzą w grę także sprawy estetyczne czy nawet filozoficzne. Postaram się je wszystkie naświetlić – także od tych stron, które zwykle pozostają zaciemnione. Jak również napomknę, że istnieje trzecia droga do ogrzewania czystego i  wygodnego – nawet tańsza niż ekogroszek czy pellet.

Emisja zanieczyszczeń

Nowoczesne kotły na ekogroszek i pellet są tak samo czyste – obowiązują je dokładnie te same normy emisyjne.

Mimo to pelleciarze (producenci kotłów albo pelletu) czasami próbują manipulować sugerując jakoby wungiel zawsze był ten zły i brudny, nawet gdy spalany w nowoczesnym kotle. Ta narracja nie ma pokrycia w faktach a żywi się jedynie głęboko zakorzenionym uprzedzeniem do węgla, nabytym za sprawą syfu związanego z jego kiepskim spalaniem, jakiego doświadczaliśmy przez całe życie. Dziki polski marketing taki już jest. Każdy chce jakoś zarobić na chleb i na jacht.

W potocznym mniemaniu drewno jest lepiej odbierane (pokazały to badania CBOS) – nawet, gdy jest kiepsko spalane – dlatego, że dym przyjemniej pachnie: kojarzy się z ogniskiem albo dziadkową wędzarnią. Podczas gdy węgiel to: smoła, asfalt – zbiera się na wymioty. Tymczasem to, czy zapach jest przyjemny bardziej czy mniej, nie przekłada się wprost na szkodliwość tego, co w spalinach się znajduje. Dym z drewna nie jest mniej szkodliwy dlatego, że ładniej pachnie. Tak samo z węgla jak i z drewna powstają z grubsza takie same rodzaje zanieczyszczeń.

Emisja CO2

Sprawa wydaje się jednoznaczna. To prawda – wydaje się.

  • Ekogroszek to węgiel. Węgiel jest paliwem kopalnym, którego spalanie nieuchronnie powoduje uwalnianie do atmosfery dwutlenku węgla, który od milionów lat leżał w ziemi.
  • Pellet to drewno. Drewno jest surowcem odnawialnym. Jego spalanie także powoduje emisję dwutlenku węgla, ale jest to węgiel pobrany wcześniej z atmosfery przez rośliny i który za chwilę znów zostanie przez nie skonsumowany – czyli "rozliczeniowo" nie zwiększamy ilości dwutlenku węgla w atmosferze.

Czy człowiek świadomy, chcący ograniczać swój niekorzystny wpływ na środowisko, może ogrzewać dom węglem? Uważam, że owszem, ma takie prawo. Ale jak to? Bo istotne są ilości i proporcje, czyli jaki jest udział spalanego w domach węgla w naszej ogólnej emisji CO2. A tak się składa, że nagonka na węgiel w domowych kotłowniach – pod kątem emisji CO2 – to cedzenie komara przy jednoczesnym ignorowaniu wielbłądów:

  • Komar: Ilości CO2 emitowane ze spalania węgla we wszystkich polskich domach nim ogrzewanych (ładne kilka milionów) to tylko ok. 7% całej polskiej emisji CO2. Na pojedynczą kotłownię spalającą kilka ton węgla rocznie przypadają jakieś ułamki promila.
  • Wielbłądy: Dalece większymi źródłami emisji CO2 w Polsce są: transport, energetyka, produkcja materiałów energochłonnych takich jak stal czy beton. Praktycznie wszystkie zdobycze cywilizacji, które nas otaczają, jeśli nawet nie zostały wyprodukowane z wykorzystaniem nieodnawialnej energii, to prawie na pewno za jej sprawą przyjechały do sklepu a potem do domu.

Najwięcej węgla jest wcale nie w kotłowni węglowej – ale w gniazdku elektrycznym, w baku twojego samochodu, w ścianach twojego domu, w dobrach, które stale kupujesz nowe a wyrzucasz stare, w marnowanej żywności!

Tedy jeśli chcesz realnie ograniczać swoją emisję CO2 i wpływ na środowisko – zrób co możesz w tych najistotniejszych tematach. Samo wyrzucenie z domu węgla może i poprawi ci samopoczucie, ale pod względem realnych efektów będzie to jeden z mniej znaczących kroków, jakie możesz poczynić.

Ceny kotłów – ekogroszek vs pellet

Kotły automatyczne na ekogroszek i kotły na pellet kosztują obecnie podobne pieniądze i za te pieniądze oferują z grubsza podobną funkcjonalność.

Cena, dostępność i jakość paliwa

Lokalna oferta zarówno ekogroszku jak i pelletu jest mocno zależna od punktu na mapie kraju, w którym masz kotłownię. Niemniej cenowo, w przeliczeniu na jednostkę energii, praktycznie zawsze wygrywa ekogroszek.

Wbrew pozorom tak w węglu jak i w pellecie możliwe są podobnie upierdliwe problemy z jakością opału. Ktoś, kto miał trochę do czynienia z węglem pewnie sobie myśli, że większego cyrku i loterii z zakupem opału być nie może. Że w tym pelletowym światku to może i jest ciut drożej, ale za to elegancko i uczciwie. Niestety – nie zawsze. Pellet otwiera nawet szersze pole do nadużyć niż węgiel, bo przy produkcji można zmielić wszystko, co maszyna przełknie – szczególnie odpady meblowe albo tworzywa sztuczne. Szydło z wora wyjdzie dopiero przy spalaniu. Nie wiem, jaka jest skala takich oszustw, ale są.

Od roku obowiązują normy jakości węgla. Już nie można nazwać ekogroszkiem kulek lepionych z błota. Natomiast produkcja pelletu nie jest obligatoryjnie normowana – owszem, firmy produkujące na eksport muszą przestrzegać zachodnich norm. Ale na rynku krajowym nikt ich do tego nie zmusza.

Światek pelletowy jest dość skomplikowany:

  • Są znane marki, np. Barlinek czy Lava, które trzymają jakość, ale też trzymają cenę. Ok. 1000zł za tonę takiego pelletu można uznać za górną granicę kosztów dla tego rodzaju ogrzewania. Przy takiej cenie pelletu koszt ciepła jest porównywalny z gazem ziemnym.
  • Są też lokalni producenci, którzy mogą oferować pellet wcale nie gorszy za dużo mniejsze pieniądze typu 700zł/t. Ale dostępność dobrego a taniego pelletu jest bardzo różna na terenie kraju. Prawa popytu-podaży działają: jeśli gdzieś jest tani a dobry pellet i producent ma w bród klientów – to i cena rośnie. Zdarzają się też oszuści – i to niezależnie od półki cenowej. Dlatego dobrze jest śledzić fora, gdzie ludzie wymieniają się doświadczeniami w zakupie pelletu.

Decydując się na pellet, trzeba albo liczyć się z zakupem drogich renomowanych paliw, albo szukać tanich lokalnych producentów – ale licząc się z możliwością różnych przygód.

Uciążliwość obsługi

Ustawienia parametrów spalania wykonuje się ręcznie – tak samo w kotłach na pellet jak na ekogroszek. Żadne sterowniki i sondy póki co nie potrafią w pełni zdjąć z operatora tego chomąta. Chcąc nie chcąc trzeba samemu nabyć jakieś pojęcie o regulacji palnika.

Im paliwo lepsze, bardziej powtarzalne (droższe), tym mniej dłubania w nastawach. Może nawet nie być potrzeby korekty nastaw po każdej nowej dostawie paliwa. Zdecydowanie łatwiej o to w przypadku pelletu. Ale to jest wariant bardzo optymistyczny. Prędzej czy później jakieś pojęcie o regulacji kotła człowiek nabyć musi.

Pellet ma dalece mniej popiołu niż najlepszy nawet węgiel. Dlatego czynności obsługi i czyszczenia kotła pelletowego wypadają rzadziej niż w przypadku kotła na ekogroszek.

Pellet jest też dalece bardziej przyjemny w obejściu – nie pyli, nie brudzi, przyjemnie pachnie. Natomiast kocioł na ekogroszek jest o wiele czystszy w obsłudze niż dawniejsze kotły szuflowane ręcznie – to nie tak, że po obsłudze kotła wychodzisz plując czarnym pyłem. Obecnie w wielu kotłach na ekogroszek nawet czyszczenie wymiennika odbywa się z pomocą mechanizmów, które nie wymagają w ogóle otwierania wymiennika i brudzenia kotłowni.

Tak czy inaczej w tej kwestii wybór jest sprawą mocno subiektywną. To, co dla jednego będzie czystością taką, że można jeść z podłogi, dla drugiego będzie nieakceptowalnym brudem.

Trzecia droga – nie automat a też wygodnie

Najchętniej jako alternatywę dla pelletu i ekogroszku przedstawiłbym zrębkę drzewną. Niestety w Polsce jest to na tyle egzotyczna sprawa, że wybór kotłów i dostępność paliwa są po prostu słabe. A szkoda, bo jest to paliwo i ekonomiczne, i pod każdym możliwym względem ekologiczne (nie dość że odnawialne, to pozwala wykorzystać odpady drzewne, które inaczej by się marnowały).

Realną alternatywą dla pelletu i ekogroszku jest nowoczesny kocioł zasypowy z buforem ciepła. Nie ma on nic wspólnego ze starymi śmierdzącymi pudłami, które trzeba było regularne dokarmiać. Wygoda obsługi takiego kotła jest porównywalna z kotłami automatycznymi:

  • Rozpalasz raz na kilka dni, w najgorszym razie raz dziennie (wszystko zależy od temperatury za oknem i tego, jak dużą beczkę-bufor jesteś w stanie zmieścić).
  • Spalanie jest czyste i efektywne, bo kocioł pracuje z pełną mocą a ciepło magazynowane jest w buforze.
  • Koszty takiego ogrzewania mogą być dużo, dużo niższe jeśli masz dostęp do taniego drewna. Wtedy totalnym bezsensem byłoby kupowanie znacznie droższego pelletu.
  • Taki układ można też zautomatyzować dodając do bufora grzałkę albo instalując w kotle palnik pelletowy – i tak uzyskać zupełną bezobsługowość np. na czas dłuższego wybycia z domu.

Kocioł z buforem ciepła

Czwarta droga – kocioł jednocześnie na ekogroszek i na pellet?

Żaden kocioł na pellet nie spala węgla. Ale dość powszechne było i jest, że producenci kotłów na ekogroszek deklarowali możliwość spalania w nich pelletu. Fakt – da się. Ale to nie znaczy, aby stałe palenie pelletem w kotle na ekogroszek było równie wygodne i sensowne jak spalanie pelletu w kotle fabrycznie pelletowym.

Nie bez powodu kocioł na pellet jest zbudowany zupełnie inaczej niż kocioł na ekogroszek – począwszy od podajnik a na palniku kończąc. To są zupełnie różne paliwa. Rozwiązania konstrukcyjne przyjęte dla węgla – na węglu działają, natomiast mogą nieść problemy po podmianie paliwa na pellet. Możliwe są takie atrakcje jak:

  • cofanie się żaru do podajnika i zasobnika – bo pellet zapala się znacznie łatwiej od węgla. Konieczny jest układ zapobiegający przejściu ognia do zasobnika, zwany strażakiem. Najczęściej to plastikowy baniaczek z wodą na rurze podajnika, który w obecności ognia topi się i zalewa zarzewie ognia.
  • zasmolenie kotła w podtrzymaniu – bo pellet w 2/3 składa się z gazów, a te gazy to w dużej mierze opary smoły drzewnej. Kiedy w podtrzymaniu znika płomień, smoła dalej odparowuje, ale już się nie spala. I okleja wnętrze kotła.

Natomiast zaletą kotła na ekogroszek przystosowanego do pelletu jest znacznie większa tolerancja na gorsze rodzaje tego paliwa, z którymi nie wszystkie palniki pelletowe sobie radzą.