Czym palić w piecu

Piec wszystko przyj­mie” – w tej zasa­dzie nie ma nic złego, póki mamy na myśli różne rodzaje węgla i drewna, bo to pozwala być nie­za­leż­nym od cen jed­nego rodzaju paliwa. Gorzej jeśli pod tym rozu­mieć pcha­nie do pieca bez pomy­ślunku wszyst­kiego, co wpad­nie w ręce.

Ten głupi zwy­czaj sta­wia nas w sze­regu państw co naj­mniej trze­ciego świata. Głupi, bo paląc pro­dukty z two­rzyw sztucz­nych ser­wu­jemy sami sobie te same tru­jące che­mi­ka­lia, jakimi mor­do­wano ludzi w komo­rach gazo­wych Auschwitz i w oko­pach I wojny świa­to­wej. Nie ma w tym cie­nia prze­sady – spa­la­nie lakie­ro­wa­nych mebli czy pia­nek tapi­cer­skich uwal­nia dokład­nie te same sub­stan­cje, choć w mniej­szych daw­kach, dla­tego trupy nie padają od razu, lecz dopiero po latach, po cichu, na jakie­goś raka.

Cały ten ser­wis poka­zuje czym i jak palić, aby ogrze­wa­nie węglem/drewnem było moż­li­wie nie­szko­dliwe dla oto­cze­nia a zara­zem jak naj­tań­sze. Wła­ściwą drogą nie jest pale­nie byle czego byle było tanie, ale spa­la­nie uczci­wych paliw w spo­sób efek­tywny. Wtedy nie kop­cisz wście­kle, nie wal­czysz z wiecz­nie zapy­cha­ją­cym się komi­nem, ludzie naokoło nie muszą nawet wie­dzieć, że palisz węglem czy drew­nem, a w domu masz ciepło!

ty-decydujesz-jak-palisz

Czym bez­piecz­nie i legal­nie można palić w piecu

Bez więk­szych nega­tyw­nych skut­ków dla zdro­wia i kie­szeni można palić w każ­dym piecu:

  • węglem kamien­nym — dla kotła zasy­po­wego im grub­szy sor­ty­ment tym lep­szy, mułu węglo­wego naj­le­piej unikać
  • węglem cze­skim (“pół­bru­nat­nym”) i bru­nat­nym – mimo że ma gor­sze para­me­try i 30–50% wil­goci, to pale­nie nim jest legalne
  • nie­ma­lo­wa­nym, nie­im­pre­gno­wa­nym drewnem
  • eko­grosz­kiem, pel­le­tem, bry­kie­tami drzewnymi
  • bry­kie­tami ze słomy, zbo­żem, odpa­dami roślin­nymi róż­nego rodzaju (np. łupi­nami z orze­chów, pest­kami, szysz­kami – tu ryzy­kiem jest jedy­nie znisz­cze­nie kotła przez kwasy zawarte w nie­któ­rych pest­kach (np. wiśni) albo pro­blemy z leśni­czym, bo hur­towe wyno­sze­nie szy­szek z lasu jest karalne)

Kto to wymy­ślił, czym wolno palić?

Co decy­duje o tym, że paliwo nadaje się do domo­wego pieca? Czemu aku­rat węgiel — zawie­ra­jący prze­cież po tro­chu całą tablicę Men­de­le­jewa — jest legalny, a odpa­dów z pro­duk­cji paneli pod­ło­go­wych, które za darmo zała­twia szwa­gier, nie można w domu spalić?

Paliwa “legalne” takie jak węgiel czy drewno nie uwal­niają pod­czas spa­la­nia sub­stan­cji sil­nie tok­sycz­nych. Pro­dukty ich spa­la­nia mogą być nie­zdrowe, ale nie natych­mia­stowo tru­jące (o ile nie wdy­cha się spa­lin pro­sto z komina oczywiście).

Ina­czej sprawa wygląda z róż­nego rodzaju odpa­dami, wyro­bami z prze­two­rzo­nego drewna, mate­ria­łami z two­rzyw sztucz­nych itp. Ich spa­la­nie w domo­wych pie­cach jest zabro­nione (oraz słono karane, a ści­ga­nie tego zaczyna być sku­teczne), ponie­waż uwal­niają one do atmos­fery sil­nie tok­syczne tru­ci­zny. Dzieje się tak z dwóch przyczyn:

  • w sto­sun­kowo niskich tem­pe­ra­tu­rach, jakie osiąga domowy piec (500-600st.C), nie jest moż­liwy pełny roz­kład sub­stan­cji i powstają rako­twór­cze pół­pro­dukty. Tak wygląda sytu­acja np. ze styropianem.
  • odpad zawiera w dużych ilo­ściach sub­stan­cje, które same w sobie są szko­dliwe (np. metale cięż­kie jak ołów, kadm, rtęć) lub które w trak­cie spa­la­nia łączą się w tok­syczne związki (chlor, siarka) albo też są obecne w pali­wie i ula­tują do atmos­fery (np. for­ma­lina w lepisz­czu płyt meblowych).

Czego nie wrzu­cać do pieca

Piec nie jest śmiet­ni­kiem. Rze­czy wrzu­cone do śmiet­nika zostają zago­spo­da­ro­wane lub zuty­li­zo­wane w bez­pieczny spo­sób.
Śmieci wrzu­cone do pieca zamie­niają się w sze­reg tru­ją­cych związ­ków zna­nych z gazów bojo­wych i pesty­cy­dów. Choć zazwy­czaj ich nie widzisz i nie czu­jesz, to jed­nak stale nimi oddy­chasz, a tru­ci­zny gro­ma­dzą się latami w orga­ni­zmie, by dać o sobie znać za kil­ka­dzie­siąt lat w postaci cho­rób i skró­ce­nia żywota.

Domowy piec nie nadaje się do spa­la­nia żad­nego rodzaju two­rzyw sztucz­nych ani niczego, co przy pale­niu śmier­dzi tak, że chce się zwy­mio­to­wać płu­cami na pod­łogę. Poza wra­że­niami este­tycz­nymi, che­mi­ka­lia powsta­jące przy domo­wym spa­la­niu odpa­dów powo­dują także szybką koro­zję blach pieca i muru komina.

Za parę lat pale­nia śmieci zapła­cisz z nawiązką, gdy przyj­dzie kupić nowy kocioł lub co gor­sza prze­mu­ro­wać roz­sy­pu­jący się komin, który roz­pu­ściły che­mi­ka­lia ze spalin.

Poza oczy­wi­stymi odpa­dami typu stare kalo­sze, pam­persy czy opony, są też paliwa pozor­nie nie­winne, które także kryją w sobie potężną dawkę trucizn:

Drewno malo­wane / lakie­ro­wane / impregnowane

Np. ramy okienne, meble, więźba dachowa, ele­menty kon­struk­cji budyn­ków — impre­gnaty do drewna, farby i lakiery to mie­szanki tok­sycz­nych che­mi­ka­liów, które przy spa­la­niu tra­fiają w powietrze.

Na przy­kład do nie­dawna powszech­nie sto­so­wano impre­gnat do drewna na bazie mie­dzi, chromu i arsenu (CCA). Potrak­to­wane nim drewno miało zie­lony, z cza­sem bled­nący kolor. Nawet czę­ste doty­ka­nie takiego drewna stwa­rza zagro­że­nie dla zdro­wia, a spa­la­nie go uwal­nia­nia arsze­nik – silną tru­ci­znę. Dla­tego lepiej omi­jać wszel­kie drewno, które zdra­dza oznaki nie­gdy­siej­szego malo­wa­nia lub impregnacji.

Wąt­pli­wym mate­ria­łem na drewno opa­łowe są palety trans­por­towe. Zda­rzają się wyko­nane z suro­wego drewna, niczym nie­im­pre­gno­wane – i takie spo­koj­nie można by spa­lić. Ale roz­po­znać te impre­gno­wane może być trudno. Nie wszyst­kie impre­gnaty zosta­wiają widoczny ślad na drew­nie. Palety mogą być także ubru­dzone sub­stan­cjami, które na nich trans­por­to­wano. Nie­do­brze jeśli są to np. farby olejne lub lepik asfaltowy.

Płyty meblowe

Płyty wió­rowe, paź­dzie­rzowe, panele pod­ło­gowe, klepki par­kie­towe, dykta — to wyroby w więk­szej czę­ści zło­żone z drewna, lecz zawie­ra­jące syn­te­tyczne lepisz­cze, czę­sto lami­no­wane lub lakie­ro­wane. Sto­sun­kowo nowa, czy­sta płyta wió­rowa nie jest wiel­kim pro­ble­mem, ponie­waż dziś sto­so­wane lepisz­cze do pro­duk­cji takich płyt nie zawiera sub­stan­cji niebezpiecznych.

Nie­wia­domą są nato­miast płyty z 30-letnich mebli — tam może być wszystko. Pod żad­nym pozo­rem nie należy palić lakie­ro­wa­nych na wysoki połysk płyt wió­ro­wych lub innych płyt lami­no­wa­nych two­rzy­wem sztucz­nym (np. paneli podłogowych)!

Pod­kłady kole­jowe i słupy drewniane

Trudno nazwać ten mate­riał drew­nem, ponie­waż pod­kłady kole­jowe pod­dane impre­gna­cji kre­ozo­tem są rako­twór­czą bombą, od któ­rej dosłow­nie trzeba trzy­mać się z daleka. Nie­bez­pieczne jest nawet wyko­rzy­sta­nie sta­rych pod­kła­dów kole­jo­wych jako ogro­dze­nia czy deko­ra­cji ogródka, a co dopiero fasze­ro­wa­nie się nimi od środka po prze­pusz­cze­niu przez piec!

Drew­niane pod­kłady kole­jowe nie powinny w ogóle znaj­do­wać się w pobliżu sie­dzib ludz­kich. Do celów deko­ra­cyj­nych można użyć jedy­nie dosta­tecz­nie sta­rych pod­kła­dów, które zostały prze­ba­dane na zawar­tość tru­ją­cych sub­stan­cji. Nigdy nie należy pod­kła­dów kole­jo­wych spalać!

Kolo­rowy papier

Poły­sku­jący papier zadru­ko­wany w kolo­rze to rów­nież zle­pek che­mi­ka­liów, który trudno się pali, a co gor­sza two­rzy drobny popiół łatwo ula­tu­jący komi­nem. Jeśli przy­pad­kiem masz dostęp (via szwa­gier) do dużych ilo­ści dar­mo­wego papieru i wpad­niesz na pomysł, by zro­bić z niego swój pod­sta­wowy opał paląc całymi wiąz­kami maku­la­tury, to pierw­sza do twych drzwi zapuka straż pożarna w związku ze stwa­rza­nym przez cie­bie zagro­że­niem poża­ro­wym (hur­towo uno­szący się z komina popiół z papieru). Pomińmy już to jak taki “opał” będzie się łatwo i przy­jem­nie palił…

Papier nadaje się jedy­nie do roz­pałki (a i to naj­le­piej jak naj­bar­dziej szary, z gazet codzien­nych). Każdy inny papier lepiej oddać do recyklingu.

Jeśli nie palić to co z tym zrobić

Impre­gno­wane drewno lub odpady meblowe naj­le­piej oddać we wła­ści­wych punk­tach zbiórki takich odpa­dów. W więk­szo­ści gmin, nawet jeśli nie są one odbie­rane pro­sto z domów, to ist­nieją w oko­licy punkty selek­tyw­nej zbiórki odpa­dów, gdzie można oddać bez­płat­nie (w cenie pono­szo­nej opłaty “śmie­cio­wej”) te i inne odpady jeśli się je samo­dziel­nie tam dostarczy.

Co grozi za spa­la­nie nie­bez­piecz­nych odpadów

Do nie­dawna spa­la­nie róż­nego syfu czę­sto ucho­dziło pła­zem “bo wszy­scy tak robili”, ewen­tu­al­nie ci, któ­rym to prze­szka­dzało, bali się wychy­lić, by nie wyjść na dono­si­ciela (w pol­skiej poza­bo­ro­wej men­tal­no­ści kola­bo­ra­cja z wła­dzą oku­pa­cyjną to gorzej niż gwałt i roz­bój naraz!).

Od listo­pada 2015, gdy mie­li­śmy do czy­nie­nia z wyjąt­kowo silną inwer­sją na połu­dniu kraju i dzięki temu w mediach i zbio­ro­wej świa­do­mo­ści zaist­niał pro­blem smogu, gminy i pod­le­głe im służby zaczęły trak­to­wać poważ­nie kon­trolę domo­wych kotłowni.

W całym kraju Straż Miej­ska lub inni upraw­nieni do tego urzęd­nicy mają prawo wejść na teren pry­wat­nej nie­ru­cho­mo­ści w godzi­nach 6.00–22.00, a na teren firmy — przez całą dobę. Odmowa ich wpusz­cze­nia sta­nowi osobne wykro­cze­nie.
Jeśli w kotłowni kon­trola zasta­nie pło­nące opony w pale­ni­sku albo przy­go­to­wany do spa­le­nia porą­bany kre­dens, to nakłada man­dat do 500zł. Man­datu można oczy­wi­ście nie przy­jąć, wtedy sprawa kie­ro­wana jest do sądu, gdzie mak­sy­mal­nie można stra­cić do 5000zł. Jeden man­dat nie ozna­cza też, że kon­trola nie zawita ponow­nie. Dotkli­wie prze­ko­nał się o tym pewien miesz­ka­niec Legnicy, któ­rego pierw­szy man­dat niczego nie nauczył, więc teraz będzie tłu­ma­czył się przed sądem. A pewien “pomy­słowy” oby­wa­tel Kra­kowa naj­pew­niej będzie miał do czy­nie­nia z pro­ku­ra­turą z tytułu spa­la­nia zuży­tego oleju sil­ni­ko­wego — dopadł go coraz bar­dziej znany pala­czo­żerca z Ryb­nika, Zdzi­sław Kuczma.

Słów tych nie pisze jakiś nawie­dzony eko­log, ale zwy­kły domowy palacz, który codzien­nie ma węgiel w ręce. I też kie­dyś palił różne ohydne z dzi­siej­szej per­spek­tywy rze­czy, lecz potem zro­zu­miał, że nie ma w tym pożytku, a jest duża szkoda. Dziś jest dla mnie oczy­wi­ste: pale­nie nie­bez­piecz­nych odpa­dów trzeba tępić, bo to kata­strofa umy­słowa, która spy­cha nas poni­żej poziomu kra­jów trze­ciego świata.

Ale nie cho­dzi o to, byśmy się ćwi­czyli na naśla­dow­ców Pawki Moro­zowa nakrę­ca­jąc wza­jemną nie­na­wiść wobec każ­dego, kto kopci. Nie każdy kop­cący pali śmieci. Nie każdy, kto pali śmieci, robi to z per­fid­nej zło­śli­wo­ści. Do każ­dego naj­pierw trzeba podejść jak do kogo dobrego i roz­sąd­nego, a cięż­szy kali­ber środ­ków wycią­gać dopiero jak po dobroci nie da się nic zdziałać.