O nas

"Czyste Ogrzewanie" to ruch społeczny oddolnie propagujący ekonomiczne spalanie węgla i drewna. Udowadniamy, że ekonomia z ekologią w ogrzewaniu się nie gryzą – to dwie strony jednego medalu. Gdy zaczniemy spalać węgiel i drewno poprawnie, ekonomicznie – problem zanieczyszczenia powietrza zlikwiduje się sam, przy okazji.

W odróżnieniu od innych portali o ogrzewaniu nie uświadczysz tu reklam jawnych ani ukrytych. Jest to przedsięwzięcie niekomercyjne, utrzymywane z prywatnych pieniędzy i czasu. Ma przede wszystkim dostarczać wiedzę, dzięki której zaczniesz prawidłowo obsługiwać swoją kotłownię, cokolwiek w niej nie stoi – skutkiem czego w domu zrobi się cieplej, portfel spuchnie od oszczędności a otoczenie nie będzie wiedziało, kiedy i czym palisz.

Od zera do dziś

Portal założył i prowadzi Wojciech Treter z Wrocławia – z zawodu programista, z konieczności domowy palacz (w tej kotłowni). Na pewno lepiej by wyglądało, gdyby stał za tym co najmniej doktor od ciepłownictwa – niestety tacy mają lepsze rzeczy do roboty, więc musi wystarczyć to, co jest.

Nieruchomym poruszycielem tego przedsięwzięcia jest osoba znana jako Last Rico, który to na forum Muratora w 2007 roku napisał o paleniu od góry w tradycyjnych kotłach. Tym jednym postem jak również trwającą potem latami aktywnością na forum zapoczątkował lawinę oszczędności w setkach domów. Dzięki niemu wielu wreszcie zaczęło zastanawiać się, czym i jak pali oraz ile paliwa wysyła w komin.

"Czyste ogrzewanie" na początku było prostą stronką z opisem techniki rozpalania od góry, gdyż u źródła – na forum Muratora – ta wiedza była rozproszona i zaczynała ginąć w dyskusjach. Już wtedy miałem za sobą cztery sezony palenia od góry – w domu było wyraźnie cieplej a zużycie opału było o ok. 30% niższe niż dawniej. To była tak niebywała poprawa, szczególnie że osiągnięta zerowym kosztem, aż postanowiłem, że trzeba tę wiedzę szerzej udostępnić. Z czasem przedsięwzięcie rozwinęło się także o inne tematy okołogrzewcze, aż urosło do rozmiarów portalu.

"Czyste ogrzewanie" to już także ruch społeczny – mnóstwo ludzi w całym kraju w sposób nieformalny i niezorganizowany stara się szerzyć tę wiedzę, dzięki której sami oszczędzili pieniądze, czas i zdrowie. To, co w Europie jest wiedzą powszechną i udostępnianą szeroko, my musimy rozpowszechniać oddolnie.

Najczęstsze pytania

Kto prowadzi portal?

Zasadniczo jednoosobowo – autor wyżej wymieniony, bo więcej chętnych do tworzenia wartościowych treści za darmo – jak dotąd nie stwierdzono.

Kto was sponsoruje?

Nikt. Portal utrzymywany jest z prywatnego czasu i pieniędzy (to akurat są grosze). Autor zarabia na życie bez cienia związku z branżą grzewczą. Pokazy palenia finansowane są zwykle z budżetów gmin, miast, względnie dotacji różnej maści.

Jesteś ciekaw, jakie kokosy na tym zbijam? Do każdej gminy/miasta, gdzie odbywa się taki pokaz, możesz wysłać zapytanie w trybie dostępu do informacji publicznej i w ciągu 14 dni dostajesz odpowiedź.

Jak można wspomóc tę działalność?

Rozgłosem! Bez wielkiej przesady uważam, że nie ma wielu akcji bardziej obywatelskich niż nasza – nie jesteśmy nijak zorganizowani, wszystko zaczęło się od postów na forach i prostej stronki jednego gościa – i rośnie wyłącznie dlatego, że rzecz działa i zadowoleni przekonani przekazują wieść dalej, tamci podają dalej – i tak dalej. To się nazywa SAMOPOMOC.

Każda kolejna osoba, która się dowiaduje, że można palić bez dymu, to sukces. Nawet jeśli od razu się do tego nie przekona. Nawet jeśli sama nie pali. Ale roznosić tę wiadomość trzeba absolutnie WSZĘDZIE, bo nigdy nie wiadomo, gdzie "chwyci". Nawet gdy masz pewność, że ktoś nijak nie ma do czynienia z piecami, kominkami, węglem i drewnem – on może znać kogoś, kto zna kogoś, kto może temat popchnąć naprzód.

  • Podrzuć ulotkę sąsiadowi, rodzinie, klientom, gdzie bądź.
  • Nagraj temat miastu/gminie – niech zorganizują pokaz palenia bez dymu albo w ramach kontroli kotłowni informują ludzi, że da się palić bez kopcenia.
  • Prześlij informację do mediów – zwłaszcza gdy z zamiłowaniem biadolą w artykułach, że ktoś ostro kopci – niech zaczną też mówić o rozwiązaniu.
  • Zainteresuj tematem wszelkie możliwe stowarzyszenia lokalne, organizacje, związki, zrzeszenia, koła, partie, parafie, szkoły, biblioteki... i tak dalej. Tu nie powinno być żadnych ograniczeń. Czasem możesz się spotkać z obojętnością tam, gdzie byś oczekiwał jakiejś reakcji – a czasem znajdziesz zainteresowanie w ostatnim miejscu, gdzie należałoby go oczekiwać.

Czy jesteście ekologami?

Jeśli rozumiesz przez to ludzi, którzy chcą godzić zdrowie i życie człowieka oraz dobro środowiska (przecież to dwa końce jednego kija!) – to tak, jesteśmy ekologami, ale niejako przy okazji. Sam się jako ekolog nie anonsuję, bo ludzie nie niuansują i na słowo "ekolog" mają przed oczami kliszę z wojującymi zielonymi oszołomami.

Czy jesteście ekooszołomami?

Boże, uchowaj. Zresztą chyba raczysz kpić – zielony oszołom zwalcza węgiel, nawet apteczny, a nie uczy nim poprawnie palić. Takie niestety mamy z nimi doświadczenia.

To jak mam was zaszufladkować?

Potrzebna będzie nowa szufladka.

Jak cokolwiek myślący wykształcony człowiek może NIE zwalczać zaciekle węgla, a wręcz, o zgrozo, się w nim babrać?

No właśnie, przecież argumentów przeciw węglowi jest multum:

  • bo smog, ludzie chorują i umierają,
  • bo globalne ocieplenie,
  • bo śmierdzi, brudzi,
  • bo trzeba targać kamienie tonami a gazik włączam, pyk, pyk i nagrzane,
  • i wreszcie korona Himalajów emocjonalnego argumentu: jak wam nie wstyd, w środku Europy w XXI wieku zniżać się do tego XIX-wiecznego paliwa?!

A czy są jakieś argumenty ZA węglem i drewnem?

Czy wiesz, że najuciążliwsze wady węgla da się wyeliminować? Praktycznie cały ten obraz węgla, jaki masz przed oczami, wszelkie wspomnienia i skojarzenia biorą się stąd, że obcowałeś wyłącznie z niedorozwiniętą prymitywną techniką jego spalania. Brud, smród, smog i wszelka uciążliwość biorą się z kiepskiej techniki spalania węgla i drewna, która niestety wciąż dominuje. Dlaczego? Bo od dekad utrzymuje się takie myślenie, że węgiel i drewno są "be", nieprzyszłościowe i nic tam nie próbujmy poprawiać – wtedy to szybciej zniknie (a nie znika – bo ludzie potrzebują taniego ciepła i zawsze będą potrzebować). Dlatego jest jak jest. A poprawić można OGROMNIE DUŻO!

Do czego to porównać? Weź sobie zestaw Trabanta z najnowszym SUV-em. Oba jeżdżą na mniej więcej to samo paliwo – ale jeden zostawiał za sobą chmurę smrodu, a drugi spala paliwo tak dobrze, że nie czuć praktycznie nic. Taka sama zmiana jest możliwa w spalaniu węgla i drewna – i to nawet bez katalizatorów i góry elektroniki.

Węgiel i drewno – poprawnie spalane – są źródłami bardzo taniego i niskoemisyjnego ciepła. Dogrzany godziwie dom jest równie istotny dla zdrowia jak czyste powietrze, dlatego chcemy godzić obie te potrzeby i widzimy ku temu realną drogę właśnie właśnie w likwidacji dymu, smrodu i syfu wynikającego z kiepskiego spalania węgla i drewna – a nie w likwidacji tych paliw jako takich.
Nikt nie potrafi przedstawić alternatywy dla węgla i drewna, która dawałaby porównywalnie tanie i niskoemisyjne ciepło, i była podobnie dostępna. Wszelkie pomysły odnośnie usuwania węgla i drewna opierają się na zastępowaniu ich droższymi źródłami ciepła, do których ktoś potem musi ludziom dokładać. Do poprawnie spalanego drewna i węgla nie trzeba dopłacać, bo to najtańsze ciepło.

Ze smogiem i syfem się uporaliśmy – zostaje emisja CO2, która zawsze będzie towarzyszyć spalaniu węgla. Można i trzeba ją zmniejszać, podnosząc efektywność spalania. Jeśli chcesz, to oczywiście możesz z węgla zrezygnować na rzecz czegoś, co emituje mniej CO2. Trzeba jednak patrzeć na problem emisji całościowo, bo zazwyczaj narracja jest taka, jakby spalenie paru ton węgla w domu było złem jedynym i najgorszym, co bynajmniej prawdą nie jest:

  • każdy z nas, póki żyje, emituje różne rzeczy – jeśli nie tu i teraz, to w Bangladeszu, gdzie uszyto nasze ubrania i w Chinach, gdzie wysmażyli naszego smartfona.
  • ogromnym źródłem emisji wszelakiej, w tym CO2, jest – nie mówiąc o energii elektrycznej – produkcja stali i materiałów budowlanych, z których wznosi się m.in. twój dom,
  • jeśli zamieszkasz w chatce z drewna i słomy, i odetniesz się od elektrowni, to nadal będziesz powodować niekorzystne emisje do środowiska, choć będą one już znacznie mniejsze.

Tak więc patrząc emocjonalnie, chcąc by "zeroemisyjnym" należy wrócić do buszu, najlepiej na drzewo. Jeśli chcemy do tematu podejść racjonalnie, to trzeba żyć w tej cywilizacji, którą zbudowaliśmy, ale minimalizować wszelkie możliwe emisje w każdym aspekcie życia, np:

  • spalać węgiel i drewno jak najczyściej i jak najefektywniej,
  • oszczędzać energię elektryczną na wszelkie sposoby,
  • nie marnować żywności – bo za jej wyprodukowaniem też stoi określona ilość zasobów naturalnych i emisja.

Obłudą i głupotą byłoby np. wyrzucić z domu węgiel, by za chwilę kupić nowego SUV-a, kopcić drewnem w kominku i co kwartał wymieniać smartfona a z lodówki wyrzucać kilogramami zepsute zapasy. Nawet jeśli wtedy poczujesz się lepiej, to będzie wyłącznie autosugestia, podczas gdy per saldo możesz szkodzić środowisku bardziej niż "biedak" z naprzeciwka, co się kala węglem i którym tak bardzo pogardzasz, bo jego dym śmierdzi asfaltem, a twój – dziadkową wędzarnią (a oba są podobnie szkodliwe...).

Dlaczego w Europie w XXI wieku promujecie węgiel?!?!

Ciekawe, czy do szkół nauki jazdy też przychodzą fanatyczni cykliści z pretensjami, że oni tam promują "samochodyzm"? Albo może ktoś atakuje warsztaty samochodowe za to, że przez naprawy Golfów 3 zniechęcają ludzi do zakupu SUV-ów z salonu? A nie brakuje idiotów, co o nas tak myślą!

Non stop nas gryzą zwykle zielonej maści działacze, aktywiści i "eksperci", którzy w nauce poprawnego palenia węglem widzą zagrożenie dla swojego zielonego lobbingu. Nie wiem, czy aby sami zdają sobie sprawę ze skali absurdu, w jaki się wkręcili: nie chcą, by ludzie czyściej spalali węgiel i drewno, gdyż z brudnym węglem/drewnem łatwiej im się walczy, w celu zupełnej likwidacji tychże, oczywiście. Ich nie obchodzi, że w ten sposób utrwalają syf, od którego – jak sami straszą – przedwcześnie umierają co roku dziesiątki tysięcy Polaków! Tak myślący są ofiarami własnych urojeń i nie mam odpowiednich kompetencji medycznych, by im pomóc. Staram się tedy ignorować i omijać, na ile to możliwe.

Chciałbym się zareklamować na portalu. Jak to zrobić?

Nie da się. Tu nie ma reklam i nie będzie, jak długo mam co do garnka włożyć.

To może jakaś płatna promocja? Artykuł sponsorowany? Test jakiegoś towaru/urządzenia za drobną opłatą?

Nie.

Jeśli gdzieś na portalu piszę o konkretnym rozwiązaniu, urządzeniu, towarze – to dlatego, że jest z jakiegoś względu interesujący nie tylko dla mnie, ale (potencjalnie) dla większej grupy użytkowników kotłowni. Rzadko się to zdarza, bo głównym celem portalu jest szerzenie ogólnej wiedzy, ale bywa tak. Zwykle jest to coś, co sam kupiłem i sprawdziłem. Nikt mi za opisanie tego nie zapłacił.

Czy jak zastosuję to co tu wyczytałem, to nic mi się nie zapali, nie wybuchnie?

Najbardziej w skrócie mówiąc: owszem, jeśli masz zaniedbany komin, to może się on zapalić w każdej chwili. Ale to będzie wina twojego zaniedbania.

Wszystko, co spisano na tej stronie, jest wyrazem najlepszej wiedzy autorów, którą w większej części przetestowali na sobie, jak również sprawdziła to przez już niemal dekadę wielotysięczna internetowa społeczność palaczy. Nigdzie nie podważamy obowiązujących norm budowlanych i zasad bezpieczeństwa w obsłudze kotłów węglowych. Ba, wręcz przypominamy i podkreślamy te przepisy, prawa fizyki i zdrowego rozsądku, których nawet wielu fachowców z branży zdaje się nie znać. Z płonącymi kominami, z wybuchami kotłów z powodu ludzkiej niewiedzy i głupoty my właśnie staramy się walczyć!

Jednak mimo naszych najlepszych chęci nie da się zagwarantować, że stosowanie zawartych tu porad zawsze będzie stuprocentowo bezpieczne u każdego i pod każdym możliwym względem. Odpowiedzialność jest po twojej stronie. Jeśli nie czujesz się pewnie np. chcąc zacząć palić od góry – poszukaj w okolicy kominiarza, który najpierw wszystko sprawdzi i pokaże co i jak. Pamiętaj, że każdy kocioł niezależnie od metody palenia jest urządzeniem niebezpiecznym – może poparzyć, przypalić grzywkę niespodziewanym wyziewem ognia, nieustannie produkuje spaliny zawierające trujące gazy. Zawsze trzeba doń podchodzić z ostrożnością.