Rozpalanie od góry – pytania i odpowiedzi

Zaktualiowano: 1 stycznia 2020

Jak działa rozpalanie od góry

Cały trik w rozpalaniu od góry to przeniesienie warstwy żaru z dołu na górę paleniska. Budowa kotła nie zmienia się, powietrze nadal płynie spod rusztu ku górze. Jednak teraz żar pomału schodzi ku dołowi (z równą łatwością jak w paleniu od dołu wędrował ku górze) a dym wydostający się z warstwy zimnego jeszcze opału musi przejść przez żar, gdzie ulega praktycznie całkowitemu spaleniu. Do komina lecą (niemal) przezroczyste spaliny a ze spalenia dymu powstaje więcej ciepła.

Rzecz jasna nawet przezroczyste spaliny nie oznaczają zaraz zerowej albo znikomej emisji zanieczyszczeń – ale badania wykazują, że spadek emisji pyłów jest ponad 50-procentowy względem standardowego kopcenia.

Przebieg całego cyklu palenia przedstawia poniższy rysunek. Palenie od góry z przyczyn technicznych jest procesem cyklicznym, tj. wrzuca się na początku określoną ilość opału, rozpala i czeka do jej wypalenia, aby rozpalić od nowa (nie ma zbytnio możliwości, by dołożyć opału od spodu). Choć palaczowi przywykłemu do szuflowania co godzinę może się to wydać karkołomne, palenie bez dokładania jest możliwe i całkiem proste – to głównie zmiana nawyku. W szczegółowej instrukcji palenia od góry poznasz różne sposoby jak sobie radzić, gdy trzeba palić na okrągło.

rozpalanie-od-gory-krok-po-kroku

Na tej samej zasadzie co palenie od góry, tylko w mniejszej skali, działają palniki w kotłach podajnikowych i dlatego kotły te spalają węgiel czysto i efektywnie.

Palnik retortowy, rys. zawijan.wordpress.com

Palnik retortowy, rys. zawijan.wordpress.com

Poniższe zdjęcia przedstawiają proces rozpalania od góry węgla typu 32.1 w kotle Camino pracującym na naturalnym ciągu, z dopływem powietrza pod ruszt ustawionym najprościej jak się da: za pomocą śruby regulacyjnej przy klapce. Zostały wykonane przez żaroodporną szybę zamontowaną w miejsce drzwiczek zasypowych, dzięki czemu prezentują rzeczywisty obraz tego, co się w kotle dzieje. Zaglądanie przez uchylone drzwiczki powoduje dopuszczanie do paleniska dużych ilości powietrza, więc mocno zmienia sytuację tam panującą.

Przed rozpaleniem: na węglu ułożona została warstwa drewna

Na drewnie wylądowała rozpałka (w wersji bardzo minimalistycznej, na pierwsze próby warto tak nie żałować) – i startujemy

Ok. 2 minuty od startu: rozpałka podpaliła warstwę drewna (w międzyczasie dosypane zostało parę garści łupin z orzechów)

Ok. 5 minut od startu: pali się cała warstwa drewna, pomału zaczyna zapalać się węgiel pod spodem

Ok. 7-8 minut od startu, na dobre zajął się węgiel, kocioł zaczyna na poważnie grzać wodę

Ok. 20 minut od startu: rozpala się coraz grubsza warstwa paliwa, po takim czasie 40 stopni na grzejnikach powinno być osiągalne bez trudu. Gdyby grzanie było słabsze, trzeba startować z większą ilością rozpałki i szczodrzej podać powietrze pod ruszt na starcie, aby paliwo dostało należytego kopa na start. Im węgiel grubszy i bardziej kaloryczny (wyższy typ), tym trudniej go podpalić.

Tymczasem tak wygląda sytuacja na drugim końcu komina ok. 15 minut po rozpaleniu. To jest moment największego (!) dymienia – za następny kwadrans nie będzie tu już nic widać, a nawet teraz trzeba się dobrze przyjrzeć pod światło, aby cokolwiek zobaczyć.

Po ponad godzinie od startu: wciąż trwa wypalanie gazów, ale płomienie są krótsze i bardziej przejrzyste a dym u wylotu komina będzie żaden lub nie większy niż z Passata w dieslu.

Ok. 2 godziny od startu: cały węgiel uległ skoksowaniu, lotne składniki paliwa zostały wypalone z korzyścią dla palacza i jego otoczenia. Kocioł wymaga w tym momencie ewentualnej korekty dopływu powietrza pod ruszt a potem nie trzeba się już nim interesować (jeśli temperaturę kontroluje miarkownik lub sterownik). Pozostało kilka-kilkanaście godzin spalania samego koksu.

Rożnicę między efektami kiepskiego palenia (dużej ilości paliwa od dołu) i czystszą metodą (od góry) świetnie pokazuje poniższy film. W obu piecach spalany jest węgiel z kopalni Piast w identycznych ilościach, przy czym po lewej wsypany jest szczodrze na żar (tak jak wielu producentów kotłów zaleca w instrukcjach!), a po prawej - rozpalony od góry.

Proces rozpalania od góry i efekty tegoż przedstawia na poniższym filmie kominiarz Tomasz Szołdrowski z Nowego Sącza.

Dajcie jakąś instrukcję krok po kroku

Szczegółowy opis praktyczny tej metody znajdziesz w instrukcji palenia od góry.

Skąd wiemy, że rozpalanie od góry zmniejsza emisję zanieczyszczeń?

Większość tego, co się dymem nazywa, to produkty kiepskiego spalania. Kiedy spalanie się poprawia – a rozpalanie od góry jest jednym ze środków ku temu – spada zużycie paliwa a jednocześnie także emisja zanieczyszczeń – bo to, co miało być dymem, zostało przerobione na ciepło.

Dobra, dobra. Czy ktoś fachowo zmierzył efekty rozpalania od góry? Owszem, rozpalanie od góry zostało przebadane przez jednostki naukowe m.in. w Niemczech, Szwajcarii, Norwegii.

  • Stwierdzono 50-80% spadek emisji pyłów przy rozpalaniu drewna od góry w kominkach, piecach kaflowych i piecach na drewno.
  • W polskich badaniach, przy spalaniu węgla od góry w kotłach węglowych osiągnięto średnio 50% spadek emisji pyłów i 25% spadek emisji benzo-a-pirenu – a są to i tak wartości zaniżone przez odstające pomiary wynikłe z błędów obsługi.
  • W tych samych badaniach stwierdzono, że spalanie drewna w kotłach węglowych (tych samych, co testowane na węglu) prawie wcale nie zmniejsza emisji pyłów, natomiast może kilkukrotnie podnosić emisję benzo-a-pirenu. Kotły te nie są fabrycznie przystosowane do spalania drewna, więc niezależnie od metody palenia nie są w stanie go poprawnie dopalić.

Szczegóły wszystkich badań znajdziesz w przeglądzie wyników badań rozpalania od góry.

Ale przecież naukowcy mówią że "czasem emisja wzrasta"

To kłamliwe twierdzenie pochodzące z badań wykonanych przez instytucję pozostającą w konflikcie interesów. Pominięto bardzo istotny "detal": wzrosty emisji niektórych substancji odnotowano podczas spalania drewna w kotłach węglowych – czyli paliwa, do którego te kotły nie są przystosowane. Autorzy badania nie zauważyli tego.

Natomiast gdy wyodrębnimy z badania wyniki osiągnięte podczas rozpalania od góry węgla w kotłach węglowych – to poprawa jest znaczna, emisja pyłów spada o 50%. Nadal jednak pozostaje niesmak i podejrzenie co do rzetelności i staranności wykonania tych badań: jedyny kocioł, któremu przy spalaniu węgla emisja wzrosła, jest zarazem jedynym przystosowanym fabrycznie do rozpalania od góry oraz 15 lat temu w tym samym laboratorium osiągnął emisję dużo, dużo mniejszą. A więc jego wynik w tym badaniu powinien być dalece lepszy. Wygląda na to, że został niechlujnie wyregulowany.

Czy rozpalanie od góry jest bezpieczne?

Samo w sobie rozpalanie od góry nie niesie nowych zagrożeń w stosunku do tego, czego należy się spodziewać w kotłowni (kilka niweluje, m.in problem wybuchów gazów czy niebezpieczeństwo pożaru komina). Natomiast niebezpieczne mogą się okazać twoje zaniedbania w kotłowni i przyległościach, które akurat pechowo mogą wypłynąć w momencie gdy zaczniesz rozpalać od góry.

Na jakiej podstawie tak twierdzimy:

  • już ponad 10 lat palenie od góry szerzy się intensywniej w Polsce, stosowane jest w przeróżnych kotłach, zalecają je największe firmy kotlarskie w instrukcjach swoich wyrobów a nie ujawniły się przy tym żadne nieznane problemy,
  • palenie od góry jest szeroko promowane w Europie Zachodniej na szczeblu regionalnym i państwowym (patrz parę akapitów niżej), choć tam głównie pali się drewnem w piecach i kominkach,
  • część kotłów górnego spalania, które mają w swoich instrukcjach ten sposób palenia, nie różnią się ani o jotę od tych, które tego zapisu nie mają – problem nie tyle w technice, ale w mentalności producentów.

Głównym ryzykiem przy rozpalaniu od góry jest wsypanie na raz większej ilości paliwa. Jeśli kocioł jest bardzo nieszczelny, to po rozpaleniu całości może dojść do gwałtowniejszego niż zwykle wzrostu temperatury, a nawet zagotowania wody (w poprawnie wykonanej instalacji grzewczej nie jest to groźne, ale nie wszystkie instalacje są poprawnie wykonane; zresztą lepiej tej sytuacji unikać). Sprawy, na jakie trzeba zwrócić uwagę przed pierwszym rozpaleniem od góry, zostały dokładniej opisane w szczegółowej instrukcji palenia od góry.

Czy można rozpalać od góry jeśli producent kotła nie napisał tego w instrukcji obsługi?

Tak – tam, gdzie konstrukcja kotła na to pozwala. A to wyjaśnia poniższa grafika.

Wiem jak to wygląda: wariaci, namawiają do łamania instrukcji obsługi! I faktycznie w każdej normalnej branży odstępstwo od instrukcji obsługi to proszenie się o kłopoty. Ale kotlarstwo węglowe nie jest normalną branżą. Tutaj przez dekady instrukcje były błędne – znajdował się w nich przepis na kopcenie jak wulkan a nie było słowa o bezdymnym paleniu.

Obecnie nie ma innej drogi jak zmiana sposobu obsługi dokonana wbrew błędnym instrukcjom obsługi. Nie jesteśmy w tym pierwsi. Szwajcarzy zrobili to już 10 lat temu – a więc da się. Przy dotrzymaniu wszelkich pozostałych standardów obsługi i utrzymania, rozpalanie od góry w starych kotłach, piecach i kominkach, które się do tego konstrukcyjnie nadają, jest w pełni bezpieczne.

Oczywiście da się znaleźć twierdzenia nielichych autorytetów naukowych, które przed tym przestrzegają. Nie jest to nic dziwnego. Naukowiec nie będzie brał choćby cienia odpowiedzialności za 0zł. To tylko ja, autor tego portaliku, jestem niespełna rozumu, że coś takiego robię.

Ale przecież naukowcy mówią że "piec może wybuchnąć"

Polski Alarm Smogowy rozsiewa paszkwile twierdzące jakoby palenie od góry miało grozić pożarem, wybuchem, zaczadzeniem, uszkodzeniem kotła itp. Wygląda to wiarygodnie, wszak podpiera się autorytetami naukowymi. Są to wielopiętrowe kłamstwa i wyolbrzymienia – alarmy smogowe od lat metodycznie kłamią na temat palenia od góry.

Badania, na które alarm smogowy się powołuje, powstały w konflikcie interesów i przedstawiają sprawę w kłamliwy, dalece niepełny sposób. Niestety nie mamy możliwości pociągnąć za to kogokolwiek do odpowiedzialności. Walka z nierzetelnością w polskiej nauce okazuje się fikcją. Na poważniejsze dochodzenie sprawiedliwości albo na zlecenie badań obalających te bzdury po prostu nie mamy pieniędzy – nie jesteśmy żadną organizacją, lecz zbieraniną amatorów działających w wolnym czasie. Mogą po nas jeździć ile chcą i jak chcą a my jesteśmy bez-sil-ni.

Nie mamy żadnych lepszych środków, by cię przekonać. Samodzielnie musisz ocenić, komu wierzyć. Partyzancko próbujemy opróżniać to szambo, za którego napełnianie inni latami brali pieniądze a teraz nic ich nie obchodzi. Dlatego czasem musimy działać wbrew błędnym instrukcjom i branżowym autorytetom, co z automatu stawia nas na kiepskiej pozycji.

Czy jeśli będę palił od góry to nie muszę wymieniać kotła?

Musisz wymienić kocioł zgodnie z terminami przewidzianymi przez lokalne uchwały antysmogowe. Rozpalanie od góry nawet według najbardziej optymistycznych wyników badań nie zapewnia osiągnięcia tak małych emisji, jakie oferują nowoczesne kotły 5. klasy / Ecodesign.

Czy gdzieś na świecie promuje się technikę rozpalania od góry?

Oczywiście. Rozpalanie od góry jest znane za granicą jako prawidłowa technika palenia, polecane i promowane m.in:

W Szwajcarii informacje o prawidłowej technice palenia są szeroko dostępne

Fragment najnowszej szwajcarskiej broszury propagującej poprawne palenie

 

Kto w Polsce zaleca rozpalanie od góry