Alarmy smogowe perfidnie zwalczają palenie od góry

Coraz wię­cej ludzi poznaje tech­niki czyst­szego pale­nia węglem i drew­nem (w tym pale­nie od góry), dzięki czemu oszczę­dzają opał a ich oko­lica oddy­cha z ulgą. To na tyle zanie­po­ko­iło Kra­kow­ski Alarm Smo­gowy, że do spółki z Insty­tu­tem Che­micz­nej Prze­róbki Węgla w Zabrzu posta­no­wili ukrę­cić łeb naszej ini­cja­ty­wie. Uka­zały się “bada­nia”, które z góry na dół gnoją pale­nie od góry. Stan­dar­dowo nikt nas o zda­nie nie pyta, więc tutaj zamiesz­czam komen­tarz do tej wrzutki, a któ­rej stro­nie Czy­tel­nik uwie­rzy – na to już wpływu nie mam.

Opis sytu­acji

O tym, że nasze ist­nie­nie boli alarmy smo­gowe jak i IChPW, wiemy nie od dzi­siaj. Wcze­śniej ich pro­pa­ganda opie­rała się głów­nie na opi­niach naukow­ców (z samego IChPW oraz “oko­lic”) uzu­peł­nio­nych uro­je­niami ludzi, któ­rzy nigdy nie byli w kotłowni. To było naj­wi­docz­niej mało, dla­tego KAS za pie­nią­dze z mało­pol­skiego pro­gramu LIFE zle­cił w IChPW prze­pro­wa­dze­nie “badań” porów­nu­ją­cych pale­nie “kla­syczne” z roz­pa­la­niem od góry. Wyniki wyszły – kto by na to wpadł? – zgodne z wcze­śniej­szymi twier­dze­niami oraz inte­re­sami KAS i IChPW.

Zmniej­sze­nie smogu jest nie na rękę alar­mom smogowym

Od zawsze obser­wu­jemy wro­gość ste­ro­wa­nych z Kra­kowa alar­mów smo­go­wych wzglę­dem wszel­kich prób poprawy efek­tyw­no­ści sta­rych pie­ców i kotłów. Oni chcą, żeby Polacy kop­cili do porzygu – bo śmier­dzące ogrze­wa­nie węglem/drewnem łatwo jest zli­kwi­do­wać. Nato­miast jeśli kominy prze­staną kop­cić, bo zaczniemy palić efek­tyw­niej, to zada­nie zrobi się o wiele trud­niej­sze. Takie rozu­mo­wa­nie świet­nie chroni inte­resy alar­mów smo­go­wych kosz­tem ska­za­nia Pola­ków na dal­sze lata życia w syfie – który, jak same alarmy gło­szą, kosz­tuje co roku życie 50 000 ludzi!

W nor­mal­nych kra­jach pro­mo­wa­nie czyst­szych tech­nik pale­nia jest rze­czą oczy­wi­stą i nie boli pro­du­cen­tów nowo­cze­snych pie­ców ani orga­ni­za­cji eko­lo­gicz­nych, a wręcz wszy­scy współ­pra­cują, aby jak naj­szyb­ciej uzy­skać moż­li­wie dużą poprawę stanu powie­trza. Weźmy np. ten film z Nie­miec – mowa jest o zanie­czysz­cze­niu powie­trza, od 12. minuty poka­zany jest czyst­szy spo­sób pale­nia, a potem wytłu­ma­czone jest, w czym lep­sze są nowo­cze­sne piece. Można? Tam tak, ale nie w Pol­sce, gdzie alarmy smo­gowe roz­sia­dły się na wło­ściach i uzur­pują sobie rację naj­moj­szą.

Insty­tut nie jest bez­stronną grupą fachowców

Sły­sząc słowo “insty­tut” zapewne masz wyobra­że­nie bez­stron­nej i facho­wej grupy naukow­ców, więc skoro coś wyba­dali, to musi to być prawda. A figa! IChPW – zgod­nie ze sło­wami swo­jego dyrek­tora – nie jest orga­ni­za­cją cha­ry­ta­tywną. Działa komer­cyj­nie m.in. na polu pro­jek­to­wa­nia i cer­ty­fi­ka­cji kotłów, ale przede wszyst­kim to tutaj roz­wi­jany jest “błę­kitny węgiel” – pro­jekt badaw­czy “bez­dym­nego” paliwa mają­cego być szyb­kim pana­ceum na smog (co rzecz jasna potwier­dziły bada­nia IChPW). To rów­nież nie jest dzia­łal­ność cha­ry­ta­tywna. “Bada­nia” roz­pa­la­nia od góry pro­wa­dzone były pod kie­row­nic­twem tych samych osób, które roz­wi­jały “błę­kitny węgiel”. Mamy więc wie­rzyć, że IChPW wypo­wie się obiek­tyw­nie o pomy­śle kon­ku­ren­cyj­nym wzglę­dem swo­jego “dziecka”?

Jaki my mamy interes?

Jeste­śmy stron­nic­twem zwy­kłych ludzi ogrze­wa­ją­cych domy. Naszym inte­re­sem jest, by z powie­trza znik­nął dym i smród, ale jed­no­cze­śnie by w domach było cie­plej a w kie­sze­niach – peł­niej. Czyst­sze pale­nie w kotłach gór­nego spa­la­nia jest zale­d­wie pierw­szym – nie jedy­nym ani nie naj­lep­szym, ale sku­tecz­nym i dostęp­nym dla każ­dego – kro­kiem ku tym celom.

A może jeste­śmy śle­pymi fana­ty­kami albo bandą anty­nau­ko­wej ciem­noty, że sprze­ci­wiamy się wyro­kom czci­god­nego Insty­tutu i nie potra­fimy przy­znać, że mniej lub bar­dziej świa­do­mie cisnę­li­śmy ludziom kit? Nic z tych rze­czy. Widzimy, że czyst­sze tech­niki pale­nia dzia­łają – ludzie spa­lają mniej opału i tylko dzięki temu wieść się nie­sie, a nie przez nasze widzimisię.

Mani­pu­la­cje i kłam­stwa w “wyni­kach badań” roz­pa­la­nia od góry

KAS poprzez swój organ pra­sowy wysta­wił doku­ment skró­towo opi­su­jący wyniki badań IChPW. Jest to skru­pu­latny wybór takich infor­ma­cji i spo­sobu ich przed­sta­wie­nia, aby czy­tel­ni­kowi mak­sy­mal­nie obrzy­dzić pomysł przy­kła­da­nia ręki do czyst­szego pale­nia a już szcze­gól­nie aby uciąć nić współ­pracy, jaką nawią­zu­jemy z gmi­nami. Każdy praw­dziwy i uro­jony minus pale­nia od góry został roz­dmu­chany jak tylko się dało a zalety, któ­rych nie dało się prze­mil­czeć, zostały zesta­wione z wadami żeby nie wyglą­dały zbyt dobrze.

Co to jest “pale­nie od dołu” a czym jest “pale­nie od góry”?

Nale­ża­łoby zacząć od ści­słego zde­fi­nio­wa­nia, jak ma prze­bie­gać roz­pa­la­nie “od dołu” a jak “od góry”, bo od tego ogrom­nie zależą wyniki. Pod­sta­wowy wymóg, aby te dwie metody były rze­tel­nie porów­nane to w obu przy­pad­kach zasy­pa­nie na raz iden­tycz­nej, dużej por­cji paliwa. Jeśli pale­nie od dołu zre­ali­zo­wano jako cykliczne dokła­da­nie mniej­szymi por­cjami, to tym sposobem:

  • nie badano wła­ści­wego “pale­nia od dołu”, lecz dokła­da­nie małymi porcjami,
  • tym samym wynik został zafał­szo­wany na nie­ko­rzyść pale­nia od góry.

Dla­czego wła­śnie tak ma wyglą­dać pale­nie od dołu?

Pale­nie od góry jako pana­ceum na smog

Doku­ment stwier­dza, że lan­su­jemy pale­nie od góry jako pana­ceum na smog. To kłam­stwo, nigdy tak nie twier­dzi­li­śmy. Jest to szybki i tani spo­sób na zna­czącą poprawę sytu­acji. Od tego wła­śnie, czyli od powszech­nej nauki pra­wi­dło­wego pale­nia, powinny się zaczy­nać dzia­ła­nia anty­smo­gowe, a dopiero potem prze­cho­dzić w bar­dziej kosz­towne formy.

Taka teza to maj­stersz­tyk: bez sensu byłoby nego­wać, że pale­nie od góry działa, więc naj­pierw napom­pujmy je do miana rze­ko­mego pana­ceum, po czym prze­kłujmy balon stwier­dza­jąc, że to nie jest pana­ceum – i tak oto zane­go­wa­li­śmy temat po całości.

Pale­nie od góry cza­sem działa a cza­sem nie

Tylko idiota pory­wałby się na nego­wa­nie spa­la­nia współ­prą­do­wego jako takiego. Co więc trzeba zro­bić? To pro­ste: wystar­czy powie­dzieć, że pale­nie od góry daje nie­prze­wi­dy­walne wyniki – cza­sem jest lepiej, cza­sem jest gorzej. I nikt się nie przy­czepi, bo wszystko wygląda logicz­nie: różne kon­struk­cje, to i wyniki różne. A skoro tak, to nie warto się tym zaj­mo­wać. W mar­ke­tingu nazywa się to FUD.

Pale­nie od góry nie pozwala speł­nić norm ecodesign

Sche­mat podobny jak powy­żej. Nikt przy zdro­wych zmy­słach nie miał pod­staw twier­dzić, że pale­nie od góry pozwoli zro­bić z Tico Fer­rari. Ono ma obni­żać emi­sję z pozio­mów kata­stro­fal­nych do jako-takich – co i tak przy­nio­słoby kolo­salną poprawę na pozio­mie ulicy! Dostępne bada­nia świad­czą, że moż­liwa jest reduk­cja emi­sji pyłów o 50–80%.

I co z tego, że emi­sja spa­dła o ~80% a nic to nie kosz­to­wało? Nadal jest kil­ku­krot­nie wyż­sza niż współ­cze­sne normy, więc niech dalej ludzie kopcą 30x tyle!

Wybiór­cze i odpo­wied­nio zapre­zen­to­wane wyniki

Emi­sje pyłów i tlenku węgla dla roz­pa­la­nia od góry celowo zostały zesta­wione z wymo­gami eco­de­sign a pomi­nięto wyniki dla pale­nia od dołu – po to żeby wyglą­dały odpo­wied­nio prze­ra­ża­jąco a zara­zem by nie poka­zać spad­ków emi­sji. Nic to, że mia­ło­wiec osią­gnął emi­sję pyłu na gra­nicy 3. klasy.

Ogromne emi­sje tlenku węgla w kotłach zasy­po­wych są uwa­run­ko­wane ich zasadą dzia­ła­nia pole­ga­jącą na zała­dunku na raz dużej ilo­ści paliwa. Tym gor­sze będą gdy w kotle spa­lane jest paliwo nie­prze­wi­dziane przez pro­du­centa. W toku badań spa­lano np. drewno w kotle mia­ło­wym, by potem móc zrzu­cić winę za bar­dzo gorące spa­liny na metodę pale­nia, pod­czas gdy było to kon­se­kwen­cją zbyt małego wymien­nika a rosnące emi­sje wyni­kały przy­naj­mniej po czę­ści z nie­do­statku powie­trza na dopa­le­nie dużych ilo­ści gazów wydzie­la­nych przez drewno w szyb­kim tempie.

Skoro pale­nie od góry, nawet emi­tu­jąc nadal duże ilo­ści nie­do­pału (ale tlenku węgla zamiast smół), daje znaczne oszczęd­no­ści paliwa, to zna­czy tylko tyle, że wcze­śniej sto­so­wany spo­sób pale­nia musiał być total­nie katastrofalny.

Nie­znane warunki pracy bada­nych kotłów

Opu­bli­ko­wany przez KAS wyci­nek z wyni­ków badań nie mówi nic o warun­kach pracy (choćby obcią­że­niu) i spo­so­bach ste­ro­wa­nia bada­nymi kotłami i pie­cami. Można powąt­pie­wać w rze­tel­ność w tym wzglę­dzie gdy spoj­rzy się szcze­gól­nie na wyniki pie­ców “kóz”.

Wyniki nie zga­dzają się z obraz­kiem doda­nym tu poglą­dowo a przed­sta­wia­ją­cym to, co bada­nia powinny były badać: roz­pa­le­nie takiej samej ilo­ści węgla dwiema meto­dami. Praw­do­po­dob­nie zamiast wła­ści­wego pale­nia od dołu dokła­dano małymi por­cjami i wtedy oba piece nie kop­ciły. Gdyby bowiem sytu­acja była taka jak na zdję­ciu, emi­sja z obu komi­nów nijak nie może być podobna ani tym bar­dziej na nie­ko­rzyść tego NIEkopcącego.

Stan­dar­dowe odstra­sza­nie i zniechęcanie

Prócz wyni­ków badań powtó­rzona została stara śpiewka o zagro­że­niach życia, nie­wy­go­dach i bólach cze­ka­ją­cych każ­dego, kto ośmieli się palić zgod­nie z rozu­mem. Szkoda się powta­rzać, odsy­łam do arty­kułu o poprzed­nich pasz­kwi­lach.

Pole­cam nato­miast zauwa­żyć, że ist­nieje wcale nie mało kotłów, któ­rych pro­du­cenci zale­cają roz­pa­lać je cyklicz­nie od góry. Gdyby wymy­sły KAS były prawdą choć w poło­wie, zna­czy­łoby to, że wła­ści­ciele tych firm postra­dali zmy­sły. Poni­żej przy­kład tego, czym różni się kocioł “nada­jący się do pale­nia od góry” od takiego, który się “nie nadaje”.

Jak by to wyglą­dało w nor­mal­nym kraju

Nie trzeba nawet zagłę­biać się w detale, by zauwa­żyć, że publi­ka­cja KAS to seans nie­na­wi­ści mający wdep­tać w błoto wszel­kie pomy­sły czyst­szego pale­nia, gdyż pan Guła nie lubi kon­ku­ren­cji, nawet urojonej.

W nor­mal­nym kraju chwy­tano by każdy spo­sób mogący pro­wa­dzić do poprawy stanu powie­trza, następ­nie spraw­dzano by, jak go oszli­fo­wać i dopra­co­wać, aby dał się zasto­so­wać z pożyt­kiem dla wszyst­kich. Tak zro­biono w Szwaj­ca­rii, Austrii, Niem­czech, RPA.

U nas docho­dzimy do pozor­nie absur­dal­nej sytu­acji, gdy ogra­ni­cze­nie smogu byłoby nie na rękę wal­czą­cym ze smo­giem. Ale to głę­boko logiczne, bo w walce ze smo­giem jest gruby hajs, a sku­teczne zwal­cze­nie kop­ce­nia to słabo mone­ty­zu­jąca się dzia­łal­ność dla garstki świrów.

Pora na rze­telne badania

Zbie­ramy pie­nią­dze na prze­pro­wa­dze­nie rze­tel­nych badań porów­nu­ją­cych pale­nie od dołu z pale­niem od góry. Zostaną one opu­bli­ko­wane w cało­ści, udo­ku­men­to­wane w naj­drob­niej­szych szcze­gó­łach, a do obec­no­ści przy ich pro­wa­dze­niu zostaną zapro­szeni przed­sta­wi­ciele alar­mów smo­go­wych ‚aby nikt nie miał pod­staw przy­pra­wiać nam rogów i kopyt. Nie wiemy jak długo zbiórka potrwa, bo obec­nie podana tam kwota może być nawet zbyt skromna, a nas nie zasi­lają żadne publiczne pie­nią­dze (nie­stety, jeste­śmy leszcze).