Polski Alarm Smogowy kłamie na temat palenia od góry

Czy pomysł naty­ch­mi­as­towego zmniejszenia emisji z domowych kom­inów min. o 50% i to za dar­mo mógł­by komuś nie odpowiadać? Jak się okazu­je – owszem, jest to nie na rękę Pol­skiemu Alar­mowi Smogowe­mu i innym ultra­zielonym. W swoim anty­wę­glowym dżi­hadzie tak się zapiek­li, że potrafią na jego ołtarzu złożyć poprawę jakoś­ci powi­etrza, kon­ser­wu­jąc obec­ny syf i wcale im się to nie gryzie z poraża­ją­cy­mi liczba­mi ofi­ar smogu, który­mi tak chęt­nie macha­ją.

Pod­kop­u­ją nas wszelki­mi sposoba­mi, na kłamst­wach i manip­u­lacji bazu­jąc, a ponieważ – w prze­ci­wieńst­wie do nas – mają kon­tak­ty i zasi­lanie z pub­licznych pieniędzy, są w stanie skon­struować kłam­li­wą nar­rację dla odstraszenia ludzi. My, nie mając ułam­ka podob­nych środ­ków, nie mamy możli­woś­ci skutecznie się bronić.

Sab­o­taż nau­ki pale­nia bez dymu jest dzi­ałaniem szkodli­wym społecznie, ponieważ opóź­nia poprawę jakoś­ci powi­etrza, która jest możli­wa tu i ter­az. Mam nadzieję, że te wschod­nie filo­zofie jakoś tam dzi­ała­ją – że kar­ma wró­ci tam, gdzie powin­na.

Przegląd wszystkich pięter kłamstwa

Przez kil­ka lat dzi­ałal­noś­ci, bez orga­ni­za­cji i finan­sów wiedza o czyst­szym pale­niu rozniosła się na tyle wśród zwykłych ludzi, że udziel­ni książę­ta zasiedzeni przy (anty)smogowym tor­cie poczuli się zagrożeni, że ktoś przy­pad­kiem zacznie im lik­wid­ować koron­ny argu­ment w walce z węglem i drewnem – dym i smród. Zaczęli więc dzi­ałać:

Pif-paf i miało być poza­mi­atane, prze­cież kiedy poważne insty­tuc­je mówią, jako­by to nie dzi­ałało a jeszcze miało być niebez­pieczne, to nikt nor­mal­ny się do tem­atu nie zbliży. W mar­ketingu nazy­wa się to FUD.

Nieważne, że w tym samym cza­sie w Europie mało emisyjne tech­ni­ki pale­nia są pier­wszym i pod­sta­wowym krok­iem w zapo­b­ie­ga­niu zanieczyszcze­niu powi­etrza. Nieważne, że rzecz opiera się o pod­sta­wowe prawa fizy­ki – jed­no się przemil­czy, drugie przekłamie – i cele osiąg­nięte.

Dlaczego tak jest

Sko­ro te orga­ni­za­c­je tak bard­zo chcą wal­czyć z zanieczyszcze­niem powi­etrza, to dlaczego nie tylko nie popier­a­ją, ale jeszcze pod­kop­u­ją pró­by zmniejszenia tegoż zanieczyszczenia?

Bo ich nadrzęd­nym celem jest zwal­czanie węgla. Wiele tych gru­pek to zieloni ultra­si z wielo­let­nim doświad­cze­niem, którzy pos­zli w tem­at smogu gdy ten wypłynął. Kiedy poprawa jakoś­ci powi­etrza odby­wa się drogą zwal­cza­nia węgla – to jest dla nich dobrze. Ale jeśli stan powi­etrza miał­by się popraw­ić bez dokopa­nia węglowi – wtedy się pojaw­ia­ją i wsadza­ją kij w szprychy.

Dlat­ego będą hała­sować o “40–50 tys. ofi­ar smogu” i 1200% normy czegoś tam – ale jak spróbu­jesz przyjść i zacząć te licz­by zmniejszać poprzez naukę poprawnego pale­nia – to wydrapią ci oczy. Bo tak nie wol­no! Lep­iej niech ludzie kiszą się w syfie dalej niż gdy­by węgiel miał być mniej syfi­asty! Możesz tylko lik­wid­ować węgiel, zakazy­wać, robić wszys­tko żeby był jak naj­droższy i możli­wie trud­no dostęp­ny.

Pchamy ten kamień

Jesteśmy ruchem społecznym zwykłych ludzi ogrze­wa­ją­cych domy. Naszym intere­sem jest, by z powi­etrza zniknął dym i smród, ale jed­nocześnie by w domach było cieplej a w kieszeni­ach – pełniej. Czyst­sze pale­nie jest zaled­wie pier­wszym – nie jedynym ani nie najlep­szym, ale skutecznym i dostęp­nym dla każdego – krok­iem ku tym celom.

Mamy w życiu co robić. Moglibyśmy to rzu­cić w kąt, mieć więcej cza­su wol­nego a mniej zmartwień. Jed­nak rzecz jest na tyle waż­na dla mil­ionów Polaków a przy tym total­nie zanied­bana, że nie moż­na tego tak po pros­tu zostaw­ić. Zresztą nie ma komu. Sytu­ac­ja zwykłego człowieka niko­go nie obchodzi a sami zwyk­li ludzie nie mają cza­su, wiedzy lub możli­woś­ci “dzi­ałac­zowa­nia”, stąd nikt ich nie reprezen­tu­je.

  • Widz­imy, że czyst­sze tech­ni­ki pale­nia dzi­ała­ją – ludzie spala­ją mniej opału i tylko dzię­ki temu wieść się niesie, a nie przez nasze widz­imisię.
  • Czyst­sze pale­nie – lep­iej wyko­nane – jest przy­czyną, dla której nowoczesne kotły emi­tu­ją ~90% mniej zanieczyszczeń
  • Czyst­sze pale­nie propagu­ją i zale­ca­ją zagraniczne insty­tu­ty badaw­cze, rządy region­alne i państ­wowe, pro­du­cen­ci pieców i kominków oraz pol­skie Min­is­terst­wo Środowiska (nieste­ty bard­zo sym­bol­icznie na tym polu dzi­ała).

Nasze położe­nie jest jak krzyżówka mitu o Syzy­fie i Prom­e­teuszu. Nie dość, że pchamy ten głaz pod górę, pod wia­tr, po tłuc­zonym szk­le, i samo w sobie jest to wystar­cza­ją­co ciężkie, to jeszcze zlatu­ją się zielone sępy i wyżer­a­ją nam wątrobę.

Manipulacje i kłamstwa na temat rozpalania od góry

Pol­s­ki Alarm Smogowy poprzez swój organ pra­sowy wys­taw­ił doku­ment skró­towo opisu­ją­cy wyni­ki badań ICh­PW. Jest to skrupu­lat­ny wybór takich infor­ma­cji i sposobu ich przed­staw­ienia, aby czytel­nikowi maksy­mal­nie obrzy­dz­ić pomysł przykłada­nia ręki do czyst­szego pale­nia. Nie zaszkodzi też przy okazji uciąć nić współpra­cy, jaką gdzie­niegdzie naw­iązu­je­my z gmi­na­mi.

Tu nie chodzi o to, że coś nam się nie podo­ba. Tutaj pada­ją stwierdze­nie niez­godne, niema­jące popar­cia w tych właśnie bada­ni­ach, na które pub­likac­ja się powołu­je! Pełne ich wyni­ki nie zostały zresztą opub­likowane! Pon­ad­to każdy prawdzi­wy i uro­jony minus pale­nia od góry został rozd­muchany jak tylko się dało a zale­ty, których nie dało się przemil­czeć, zostały skrupu­lat­nie zestaw­ione z wada­mi żeby nie wyglą­dały zbyt dobrze. Nasze grzeczne proś­by o spros­towanie najoczy­wist­szych kłamstw odbiły się od ściany.

Kotły nie są przystosowane do palenia od góry, więc nie wolno tak palić

Kocioł to nie jest prom kos­miczny. Pale­nie od góry to nie jest wyższa matem­aty­ka. To “tylko” pod­pale­nie sto­su tego samego pali­wa od drugiej strony! Jak wskazu­je prak­ty­ka (czyli osią­gane oszczęd­noś­ci pali­wa i czyst­sze spalanie) roz­pale­nie od góry nawet w moc­no niei­de­al­nym kotle, osią­ga­jąc wyni­ki dalekie od opty­mal­nych, wciąż da efek­ty dużo lep­sze niż pod­pale­nie tego samego sto­su pali­wa od dołu. I o to tutaj chodzi: o szy­bką i prostą poprawę.

Oczy­wiś­cie to nie jest dobrze, że fab­ry­ka tego nie sprawdz­iła i nie wpisała do instrukcji. Ale o to, dlaczego tego nie zro­biono, należy zapy­tać tych naukow­ców, którzy ter­az są cytowani jako auto­ry­te­ty nakazu­jące trzy­mać się instrukcji z zapisanym przepisem na kopce­nie – bo to oni naś­cie lat temu dopuszcza­li te kotły na rynek, mało tego: wys­taw­iali im cer­ty­fikaty “eko­log­iczne” wedle ówczes­nych norm! Oni je badali, widzieli jaki to syf – i nic z tym nie zro­bili!

Tak, przez dekady w instrukc­jach obsłu­gi więk­szoś­ci kotłów nie było nic o pale­niu od góry – bo ich pro­du­cen­ci albo o tym w ogóle nie wiedzieli, albo nie widzieli sen­su wpisy­wa­nia tego do instrukcji, gdyż dym i smród niko­mu nie przeszkadza­ły! Cały czas w więk­szoś­ci instrukcji zapisane było coś w rodza­ju: “roz­pal­ić na rusz­cie, zasy­pać pali­wem do peł­na” – czyli przepis na najwś­ciek­le­jsze kopce­nie, co jed­nak przez dziesię­ci­ole­cia było zupełną nor­malką, nikt nie oczeki­wał od kotła węglowego spala­nia bez dymu.

Roz­pal­ić na rusz­cie, zasy­pać do peł­na. Oto efekt.

  • W każdej nor­mal­nej branży instrukc­ja poda­je najlep­szy sposób eksploat­acji urządzenia a odstępst­wa powodu­ją prob­le­my.
  • Ta branża nor­mal­na nie jest! Tutaj to przestrze­ganie instrukcji w częś­ci doty­czącej sposobu pale­nia częs­to jest powo­dem prob­lemów a ich usunię­cie wyma­ga stosowa­nia tech­nik pale­nia, których w instrukcji zwyk­le nie ma.

Nie trze­ba szukać kija, by nas uderzyć. Wystar­czy, że ktoś przyjdzie i krzyknie: patrz­cie, ci goś­cie namaw­ia­ją do nieprzestrze­ga­nia instrukcji! i już dla wielu może­my być wari­ata­mi, co chcą na ludzi nieszczęś­cie sprowadz­ić, bo to (w nor­mal­nych branżach) oznacza omi­janie instrukcji. Nic na to nie poradz­imy. Innej dro­gi nie ma. Ci, którzy sprzedali kopcące pudła, umy­wa­ją rącz­ki – tzw. społecz­na odpowiedzial­ność biz­ne­su w branży kot­larskiej ryje w dnie poniżej warst­wy mułu. Cieszymy się, gdy kot­larst­wo jest wobec nas obo­jętne – to lep­sze niż gdy­by mieli się przyłączyć do kąsającej nas zgrai.

Przez palenie od góry kocioł może “wybuchnąć”

Nie ma takiej możli­woś­ci, by cokol­wiek wybuchło (jakkol­wiek ten wybuch rozu­mieć), pop­suło się, urwało, zapal­iło w kominie itp. Wszelkie tego typu ekscesy będą zawsze wynikały z ujawnienia się zanied­bań w utrzy­ma­niu i obsłudze kotła wraz z przyległoś­ci­a­mi i równie dobrze mogą się pojaw­ić w dowol­nym dniu, nieza­leżnie od tego, jak aku­rat będzie palone.

  • Wybuch kotła rozu­mi­any jako prze­grzanie i roz­er­wanie wymi­en­ni­ka zawsze będzie skutkiem budowy insta­lacji grzew­czej wbrew ele­men­tarnym nor­mom bez­pieczeńst­wa.
  • Wybuchy gazów w kotle wynika­ją z (gwał­townego) odci­na­nia dopły­wu powi­etrza do paleniska, w którym wciąż zna­j­du­je się gazu­jące, nieskok­sowane jeszcze pali­wo. Dzieje się to nieza­leżnie od metody roz­pale­nia. Najwięcej przy­czy­nia się do tego filo­zofia sterowa­nia dopły­wem powi­etrza i rodzaj pali­wa.
  • Komin może się zapal­ić wyłącznie przez brak reg­u­larnego czyszczenia, bo jeśli jest reg­u­larnie czyszc­zony, to nie ma co się w nim zapal­ić.

Palenie od góry nie jest panaceum na smog więc w ogóle go nie stosujmy

Upar­cie pow­tarzane jest, jakobyśmy lan­sowali pale­nie od góry jako panaceum na smog. To kłamst­wo, nigdy tak nie twierdzil­iśmy. Jest to szy­b­ki i tani sposób na znaczącą poprawę sytu­acji. Od tego właśnie, czyli od powszech­nej nau­ki praw­idłowego pale­nia, powin­ny się zaczy­nać dzi­ała­nia antys­mogowe, a dopiero potem prze­chodz­ić w bardziej kosz­towne formy.

Ten błąd log­iczny tudzież chwyt nazy­wa się sofiz­matem rozsz­erzenia: wyol­brzymić tezę a potem w tej wyol­brzymionej wer­sji zane­gować.

Palenie od góry jest “nieprzewidywalne” – czasem działa a czasem nie

Tylko idio­ta pory­wał­by się na negowanie spala­nia współprą­dowego jako takiego. Co więc trze­ba zro­bić? To proste: wystar­czy powiedzieć, że pale­nie od góry daje nieprzewidy­walne wyni­ki – cza­sem jest lep­iej, cza­sem jest gorzej. I nikt się nie przy­czepi, bo wszys­tko wyglą­da log­icznie: różne kon­strukc­je kotłów, to i wyni­ki różne. A sko­ro tak, to nie warto się tym zaj­mować.

Zaraz, czy fak­ty­cznie tak jest? Trze­ba zajrzeć do pełnego rapor­tu i samodziel­nie odfil­trować sobie infor­ma­c­je. Wtedy się okazu­je, że w wynikach jest dość ewident­na reg­u­larność, której ani PAS, ani autorzy rapor­tu “nie zauważa­ją”:

  • wszys­tkie testowane urządzenia roz­palane od góry, spala­jąc węgiel, osią­ga­ją znaczne spad­ki emisji,
  • te same urządzenia roz­palane od góry, spala­jąc drewno, notu­ją nier­az kuri­ozalne wzrosty emisji.

Czy to może mieć jakąś przy­czynę? Owszem – wszys­tkie testowane urządzenia są przys­tosowane do spala­nia węgla jako pali­wa pod­sta­wowego. Część tylko dopuszcza drewno jako pali­wo zastępcze, czyli nieg­waran­tu­jące utrzy­ma­nia jakichkol­wiek para­metrów, które są wiążące dla węgla.

Ten “detal” pominię­to i uśred­niono wyni­ki z wszys­t­kich prób, nie patrząc na to, czy kotły były do danego pali­wa przys­tosowane. To tak jak­by przy bada­niu emisji samo­chodów, raz lać do tego samego auta ben­zynę a raz “ropę” – i potem wyni­ki uśred­nić.

Palenie od góry nie pozwala spełnić norm ecodesign więc nie warto go stosować

Tworze­nie sztucznej wady. Nikt przy zdrowych zmysłach nie miał pod­staw twierdz­ić, że pale­nie od góry poz­woli zro­bić z Tico Fer­rari. Ono ma obniżać emisję z poziomów katas­tro­fal­nych do jako-takich – co i tak przyniosło­by kolos­al­ną poprawę na poziomie uli­cy! Dostęp­ne bada­nia świad­czą, że możli­wa jest redukc­ja emisji pyłów o 50–80%.

Jest tu mil­czą­co przyjęte fałszy­we założe­nie jako­by ludzie mieli wybór między pale­niem od góry a nowoczes­nym kotłem – i ter­az my przy­chodz­imy i odciągamy ludzi od zakupu nowoczes­nego kotła. Ktoś tu się z kimś na łby poza­mieni­ał. Kto ma kupić nowoczes­ny kocioł, ten go kupi. Dla resz­ty wybór jest między doty­chcza­sowym kopce­niem a pale­niem od góry.

I co z tego, że emis­ja spadła o ~80% a nic to nie kosz­towało? Nadal jest kilkukrot­nie wyższa niż współczesne normy, więc niech dalej ludzie kopcą 30x tyle!

 

Standardowe odstraszanie i zniechęcanie

Prócz opowieś­ci o wynikach badań, pub­likac­ja Pol­skiego Alar­mu Smo­goowego pow­tarza stare śpiew­ki o zagroże­ni­ach życia, niewygo­dach i bólach czeka­ją­cych każdego, kto ośmielił­by się roz­palać od góry. Szko­da się pow­tarzać, odsyłam do artykułu o poprzed­nich paszk­wilach.

Warto przy okazji zauważyć, że ist­nieje wcale nie mało kotłów, których pro­du­cen­ci zale­ca­ją roz­palać je cyk­licznie od góry. Gdy­by wymysły PAS/KAS były prawdą choć w połowie, znaczyło­by to, że właś­ci­ciele tych firm postradali zmysły. Poniżej przykład tego, czym różni się kocioł “nada­ją­cy się do pale­nia od góry” od takiego, który “nie jest przys­tosowany” to znaczy: nie zapisano tego w instrukcji.

Jak by to wyglądało w normalnym kraju

Nie trze­ba nawet zagłębi­ać się w detale, by zauważyć, że pub­likac­ja PAS/KAS to seans nien­aw­iś­ci mają­cy wdep­tać w bło­to wszelkie pomysły czyst­szego pale­nia, gdyż pan Guła nie lubi konkurencji, nawet uro­jonej.

W nor­mal­nym kra­ju chwytano by każdy sposób mogą­cy prowadz­ić do poprawy stanu powi­etrza, następ­nie sprawdzano by, jak go oszli­fować i dopra­cow­ać, aby dał się zas­tosować z pożytkiem dla wszys­t­kich. Tak zro­biono w Szwa­j­carii, Aus­trii, Niem­czech, RPA.

U nas dochodz­imy do pozornie absurdal­nej sytu­acji, gdy ogranicze­nie smogu było­by nie na rękę wal­czą­cym ze smo­giem. Ale to głęboko log­iczne, bo w walce ze smo­giem jest gru­by hajs, a garst­ka świrów próbu­ją­ca popraw­ić sytu­ację bezkosz­towo psu­je rynek całej resz­cie.

Na porządne rzetelne badania – nie mamy pieniędzy

Zbier­al­iśmy pon­ad pół roku pieniądze na przeprowadze­nie najbardziej sze­ro­kich i rzetel­nych badań porównu­ją­cych efek­ty niech­lu­jnego kopce­nia z roz­palaniem od góry i ew. inny­mi czyst­szy­mi tech­nika­mi pale­nia. Zwyk­li ludzie wpła­cali ile mogli, ale nieste­ty nadal jesteśmy hen daleko od potrzeb­nych na ten cel kwot. Tak więc nic nie może­my zro­bić.