Alarmy smogowe perfidnie zwalczają palenie od góry

Podłość ludz­ka nie zna granic. Okazu­je się, że czyst­sze spalanie węgla i drew­na jest nie na rękę “alar­mom smogowym” i innym zielonym. Dlat­ego ataku­ją nas wszelki­mi sposoba­mi, a – w prze­ci­wieńst­wie do nas mając kon­tak­ty i zasi­lanie z pub­licznych pieniędzy – mogą wiele więcej niż my.

Najczęś­ciej nikt nas o zdanie nie pyta, dlat­ego tutaj umieszczam komen­tarze do kłamstw i półprawd rozpowszech­ni­anych zwyk­le za naszy­mi ple­ca­mi. Wiem, że mogę się tłu­maczyć do woli a pozy­c­ja prze­cież z góry stra­cona: z jed­nej strony oso­by z tytuła­mi naukowy­mi, “eksper­ci” z nie wiado­mo czy­jej łas­ki i wszelkiej maś­ci “akty­wiś­ci” – z drugiej: jakaś hałaśli­wa ban­da garażowa, która coś sobie uroiła wbrew “naukowym dowodom” i “opin­iom ekspertów”.

Kto i jak nas zwalcza

Przez kil­ka lat dzi­ałal­noś­ci, bez orga­ni­za­cji i finan­sów wiedza o czyst­szym pale­niu rozniosła się na tyle wśród zwykłych ludzi, że udziel­ni książę­ta zasiedzeni przy (anty)smogowym tor­cie poczuli się zagrożeni, że ktoś przy­pad­kiem zacznie im smog lik­wid­ować. Zaczęli więc dzi­ałać:

Ci ludzie i orga­ni­za­c­je najpewniej w pełni świadomie utr­wala­ją dym i smród, bo taki efekt ma zniechę­canie ludzi do czyst­szego pale­nia – będą dalej pro­dukować syf. To zakrawa na sza­lone kuri­ozum, ale tak właśnie wyglą­da­ją kulisy pro­jek­tu poli­ty­czno-biz­ne­sowego pt. “wal­ka ze smo­giem”.

Dlaczego tak jest

Intu­icyjnie wydawało­by się, że sko­ro alarmy smogowe chcą wal­czyć ze smo­giem, to powin­ny popier­ać metodę jego zmniejszenia? Ha, aku­rat. W tym właśnie rzecz, że nadrzęd­nym celem wielu orga­ni­za­cji tytułu­ją­cych się “alarm smogowy” wcale nie jest zmniejszanie smogu jak naje­fek­ty­wniej lecz zwal­czanie węgla i drew­na.

W tej log­ice wszys­tko do siebie pasu­je: trze­ba zwal­czać czyst­sze spalanie węgla, bo brud­ny węgiel łatwiej się lik­widu­je, a jeśli nie będzie dymił i śmierdzi­ał, to będzie z tym dużo trud­niej. A że te pali­wa zapew­ni­a­ją ludziom ciepło? W ide­ologii zielonego betonu człowiek jest mniej ważny od korni­ka. Ewen­tu­al­nie litoś­ci­wie powiedzą “niech mu państwo/miast/św. Mikołaj dopłaci do droższego ogrze­wa­nia” – ale nie będą o to kruszyć kopii, bo ani ich ziębi ani grze­je stan zdrowia “bieda­ka” – może i sczeznąć, byle­by nie “truł”.

Alarmy smogowe sterowane z Krakowa, wedle ofic­jal­nej wer­sji, obaw­ia­ją się, że jeśli ludzie zaczną czyś­ciej pal­ić w starych kotłach, to nowych nie będą chcieli kupować i będą pal­ić w staro­ci­ach jeszcze 50 lat! Właśnie tak: brak kilku­nas­tu tysię­cy na wymi­anę kotła i kom­i­na ich tak nie zniechę­ci do zmi­any jak możli­wość niekopce­nia starym kotłem.

Nato­mi­ast dla starych zielonych betonów pokro­ju Dol­nośląskiego Alar­mu Smogowego to jest wal­ka na śmierć i życie z uro­joną agen­turą wun­glowego lob­by. We Wrocław­iu zacu­mowany jest zielony Schlezwig-Hol­stein, który prowadzi ostrzał naszego wro­giego kajaku.

Czemu nie odpuścimy

Jesteśmy ruchem społecznym zwykłych ludzi ogrze­wa­ją­cych domy. Naszym intere­sem jest, by z powi­etrza zniknął dym i smród, ale jed­nocześnie by w domach było cieplej a w kieszeni­ach – pełniej. Czyst­sze pale­nie w kotłach górnego spala­nia jest zaled­wie pier­wszym – nie jedynym ani nie najlep­szym, ale skutecznym i dostęp­nym dla każdego – krok­iem ku tym celom.

A może jesteśmy ślepy­mi fanatyka­mi albo bandą anty­naukowej ciem­no­ty, że sprze­ci­wiamy się wyrokom czcigod­nego Insty­tu­tu i nie potrafimy przyz­nać, że mniej lub bardziej świadomie cis­nęliśmy ludziom kit? Nic z tych rzeczy:

  • Widz­imy, że czyst­sze tech­ni­ki pale­nia dzi­ała­ją – ludzie spala­ją mniej opału i tylko dzię­ki temu wieść się niesie, a nie przez nasze widz­imisię.
  • Czyst­sze pale­nie – lep­iej wyko­nane – jest przy­czyną, dla której nowoczesne kotły emi­tu­ją ~90% mniej zanieczyszczeń
  • Czyst­sze pale­nie propagu­ją i zale­ca­ją zagraniczne insty­tu­ty badaw­cze, rządy region­alne i państ­wowe, pro­du­cen­ci pieców i kominków
  • Ostat­nio nawet pol­skie Min­is­terstw Środowiska w swo­jej pub­likacji zale­ciło roz­palanie od góry

Nie wys­sal­iśmy sobie tego z pal­ca. Po pros­tu rację ma ten, kto się kumplu­je z władzą, ma pieniądze i kogo media pow­tarza­ją. My tego nie mamy.

Manipulacje i kłamstwa na temat rozpalania od góry

KAS poprzez swój organ pra­sowy wys­taw­ił doku­ment skró­towo opisu­ją­cy wyni­ki badań ICh­PW. Jest to skrupu­lat­ny wybór takich infor­ma­cji i sposobu ich przed­staw­ienia, aby czytel­nikowi maksy­mal­nie obrzy­dz­ić pomysł przykłada­nia ręki do czyst­szego pale­nia a już szczegól­nie aby uciąć nić współpra­cy, jaką naw­iązu­je­my z gmi­na­mi. Każdy prawdzi­wy i uro­jony minus pale­nia od góry został rozd­muchany jak tylko się dało a zale­ty, których nie dało się przemil­czeć, zostały zestaw­ione z wada­mi żeby nie wyglą­dały zbyt dobrze.

Palenie od góry jako panaceum na smog

Upar­cie pow­tarzane jest, że lan­su­je­my pale­nie od góry jako panaceum na smog. To kłamst­wo, nigdy tak nie twierdzil­iśmy. Jest to szy­b­ki i tani sposób na znaczącą poprawę sytu­acji. Od tego właśnie, czyli od powszech­nej nau­ki praw­idłowego pale­nia, powin­ny się zaczy­nać dzi­ała­nia antys­mogowe, a dopiero potem prze­chodz­ić w bardziej kosz­towne formy.

Taka teza to majster­sz­tyk: bez sen­su było­by negować, że pale­nie od góry dzi­ała, więc najpierw napom­pu­jmy je do miana rzekomego panaceum, po czym przekłu­jmy balon stwierdza­jąc, że to nie jest panaceum – i tak oto zane­gowal­iśmy tem­at po całoś­ci.

Palenie od góry czasem działa a czasem nie

Tylko idio­ta pory­wał­by się na negowanie spala­nia współprą­dowego jako takiego. Co więc trze­ba zro­bić? To proste: wystar­czy powiedzieć, że pale­nie od góry daje nieprzewidy­walne wyni­ki – cza­sem jest lep­iej, cza­sem jest gorzej. I nikt się nie przy­czepi, bo wszys­tko wyglą­da log­icznie: różne kon­strukc­je, to i wyni­ki różne. A sko­ro tak, to nie warto się tym zaj­mować. W mar­ketingu nazy­wa się to FUD.

Palenie od góry nie pozwala spełnić norm ecodesign

Schemat podob­ny jak powyżej. Nikt przy zdrowych zmysłach nie miał pod­staw twierdz­ić, że pale­nie od góry poz­woli zro­bić z Tico Fer­rari. Ono ma obniżać emisję z poziomów katas­tro­fal­nych do jako-takich – co i tak przyniosło­by kolos­al­ną poprawę na poziomie uli­cy! Dostęp­ne bada­nia świad­czą, że możli­wa jest redukc­ja emisji pyłów o 50–80%.

I co z tego, że emis­ja spadła o ~80% a nic to nie kosz­towało? Nadal jest kilkukrot­nie wyższa niż współczesne normy, więc niech dalej ludzie kopcą 30x tyle!

Wybiórcze i odpowiednio zaprezentowane wyniki

Emis­je pyłów i tlenku węgla dla roz­pala­nia od góry celowo zostały zestaw­ione z wymoga­mi ecode­sign a pominię­to wyni­ki dla pale­nia od dołu – po to żeby wyglą­dały odpowied­nio prz­er­aża­ją­co a zarazem by nie pokazać spad­ków emisji. Nic to, że miałowiec osiągnął emisję pyłu na grani­cy 3. klasy.

Ogromne emis­je tlenku węgla w kotłach zasy­powych są uwarunk­owane ich zasadą dzi­ała­nia pole­ga­jącą na załadunku na raz dużej iloś­ci pali­wa. Tym gorsze będą gdy w kotle spalane jest pali­wo nieprzewidziane przez pro­du­cen­ta. W toku badań spalano np. drewno w kotle miałowym, by potem móc zrzu­cić winę za bard­zo gorące spaliny na metodę pale­nia, pod­czas gdy było to kon­sek­wencją zbyt małego wymi­en­ni­ka a ros­nące emis­je wynikały przy­na­jm­niej po częś­ci z niedostatku powi­etrza na dopale­nie dużych iloś­ci gazów wydzielanych przez drewno w szy­bkim tem­pie.

Sko­ro pale­nie od góry, nawet emi­tu­jąc nadal duże iloś­ci niedopału (ale tlenku węgla zami­ast smół), daje znaczne oszczęd­noś­ci pali­wa, to znaczy tylko tyle, że wcześniej stosowany sposób pale­nia musi­ał być total­nie katas­tro­fal­ny.

Nieznane warunki pracy badanych kotłów

Opub­likowany przez KAS wycinek z wyników badań nie mówi nic o warunk­ach pra­cy (choć­by obciąże­niu) i sposobach sterowa­nia badany­mi kotła­mi i pieca­mi. Moż­na powąt­piewać w rzetel­ność w tym względzie gdy spo­jrzy się szczegól­nie na wyni­ki pieców “kóz”.

Wyni­ki nie zgadza­ją się z obrazkiem dodanym tu poglą­dowo a przed­staw­ia­ją­cym to, co bada­nia powin­ny były badać: roz­pale­nie takiej samej iloś­ci węgla dwiema meto­da­mi. Praw­dopodob­nie zami­ast właś­ci­wego pale­nia od dołu dokładano mały­mi por­c­ja­mi i wtedy oba piece nie kop­ciły. Gdy­by bowiem sytu­ac­ja była taka jak na zdję­ciu, emis­ja z obu kom­inów nijak nie może być podob­na ani tym bardziej na nieko­rzyść tego NIEkopcącego.

Standardowe odstraszanie i zniechęcanie

Prócz wyników badań powtór­zona została stara śpiewka o zagroże­ni­ach życia, niewygo­dach i bólach czeka­ją­cych każdego, kto ośmieli się pal­ić zgod­nie z rozumem. Szko­da się pow­tarzać, odsyłam do artykułu o poprzed­nich paszk­wilach.

Pole­cam nato­mi­ast zauważyć, że ist­nieje wcale nie mało kotłów, których pro­du­cen­ci zale­ca­ją roz­palać je cyk­licznie od góry. Gdy­by wymysły KAS były prawdą choć w połowie, znaczyło­by to, że właś­ci­ciele tych firm postradali zmysły. Poniżej przykład tego, czym różni się kocioł “nada­ją­cy się do pale­nia od góry” od takiego, który się “nie nada­je”.

Jak by to wyglądało w normalnym kraju

Nie trze­ba nawet zagłębi­ać się w detale, by zauważyć, że pub­likac­ja KAS to seans nien­aw­iś­ci mają­cy wdep­tać w bło­to wszelkie pomysły czyst­szego pale­nia, gdyż pan Guła nie lubi konkurencji, nawet uro­jonej.

W nor­mal­nym kra­ju chwytano by każdy sposób mogą­cy prowadz­ić do poprawy stanu powi­etrza, następ­nie sprawdzano by, jak go oszli­fować i dopra­cow­ać, aby dał się zas­tosować z pożytkiem dla wszys­t­kich. Tak zro­biono w Szwa­j­carii, Aus­trii, Niem­czech, RPA.

U nas dochodz­imy do pozornie absurdal­nej sytu­acji, gdy ogranicze­nie smogu było­by nie na rękę wal­czą­cym ze smo­giem. Ale to głęboko log­iczne, bo w walce ze smo­giem jest gru­by hajs, a garst­ka świrów próbu­ją­ca popraw­ić sytu­ację bezkosz­towo psu­je rynek całej resz­cie.

Na porządne rzetelne badania – nie mamy pieniędzy

Zbier­al­iśmy pon­ad pół roku pieniądze na przeprowadze­nie najbardziej sze­ro­kich i rzetel­nych badań porównu­ją­cych efek­ty niech­lu­jnego kopce­nia z roz­palaniem od góry i ew. inny­mi czyst­szy­mi tech­nika­mi pale­nia. Zwyk­li ludzie wpła­cali ile mogli, ale nieste­ty nadal jesteśmy hen daleko od potrzeb­nych na ten cel kwot. Tak więc nic nie może­my zro­bić.