Prośba do Krakowskiego Alarmu Smogowego

W pub­likac­jach na tem­at wyników badań roz­pala­nia od góry Krakows­ki Alarm Smogowy rozmi­ja się z prawdą, tj. z samy­mi wynika­mi tychże badań. W inter­pre­tacji fak­tów mamy pra­wo się różnić, ale w tej spraw­ie fak­ty zostały przed­staw­ione wybiór­c­zo i niekom­plet­nie, a więc nieprawdzi­wie. Tak być nie może. Dlat­ego proszę o korek­tę tych pub­likacji do stanu zgod­nego z wynika­mi badań oraz udostęp­nie­nie pełnych wyników.

O co chodzi

Nieco pon­ad rok temu Krakows­ki Alarm Smogowy opub­likował wnios­ki z badań efek­tów roz­pala­nia od góry zle­conych w Zabrzu. Pub­likac­je wyglą­dały tak:

Przekaz rozszedł się po różnych miejs­cach (nie chce mi się szukać wszys­t­kich):

Prob­lem z tymi bada­ni­a­mi jest taki, że nie opub­likowano ich wyników, ale opowiadanie z drugiej ręki, dopraw­ione wybrany­mi kawałka­mi danych z badań. Wszys­tkie powyższe artykuły są opra­cow­ane na pod­staw­ie albo wprost linku­ją „skrót” autorstwa kogoś z Krakowskiego Alar­mu Smogowego:

Pełnego rapor­tu nie było i nie ma. Opub­likowałem go chy­ba tylko ja, praw­ie rok po pub­likac­jach KAS. Jego zdoby­cie możli­we było dzię­ki temu, że bada­nia zostały wyko­nane za pub­liczne pieniądze. Jako takie, stanow­ią więc infor­ma­cję pub­liczną, którą na prośbę każdego oby­wa­tela insty­tuc­ja korzys­ta­ją­ca z pub­licznych pieniędzy zobow­iązana jest udostęp­nić. Pra­wo dostępu do infor­ma­cji pub­licznej to ciekawe narzędzie, które umożli­wia wydoby­cie od pub­licznych insty­tucji różnych danych, także tych, które one nie zawsze są chętne ujaw­ni­ać, choć są do tego zobow­iązane prawem. Infor­ma­c­je o tym, jak korzys­tać z dostępu do infor­ma­cji pub­licznej oraz porady w sprawach tego doty­czą­cych świad­czy Sieć Oby­wa­tel­s­ka Watch­dog Pol­s­ka.

Czyli jeszcze raz:

Tutaj nie będę wszys­tkiego pow­tarzał, skupię się na najważniejszych prob­lemach.

Co jest nie tak

Kon­fron­tu­jąc treść w/w artykułów z pełnym raportem z badań zauważam następu­jące nieś­cisłoś­ci co do przed­staw­ienia fak­tów.

Znaczące różnice dostrzeżono także w poziomach emisji niewidzial­nego, bard­zo szkodli­wego dla zdrowia, bo rakotwór­czego benzo(a)pirenu. Te wzras­tały nawet kilkukrot­nie. A w cza­sie spala­nia drew­na w kotle komorowym wzrost był 20-krot­ny.

Dostrzeżono różnice, ale tylko te in plus. Nie dostrzeżono, co wyni­ka z pełnego rapor­tu, że śred­ni spadek emisji b(a)p z prób ze spalaniem węgla wyniósł 25%. I to tylko z powodu ewident­nie fel­ernej pró­by z kotłem miałowym. Śred­ni spadek emisji b(a)p przy roz­pala­niu od góry węgla z pominię­ciem tej pró­by to 70%. Widać, jak moc­no jed­na pró­ba zaważyła na ogól­nym wyniku (a każdy kocioł na danej metodzie i pali­wie prze­badano tylko raz). W przy­pad­ku tego kotła miałowego moż­na przy­puszczać, że wzrost emisji b(a)p ma przy­czynę w błę­dach obsłu­gi – ten kocioł roz­palany od góry spełni w tym insty­tu­cie ówczesne normy emisji. Emisję b(a)p miał wtedy dużo niższą. Tak więc bard­zo możli­we, że w tym bada­niu to nie prob­lem związany z kon­strukcją albo tech­niką pale­nia jako taką, ale z prze­biegiem tej poje­dynczej pró­by wpłynął na taki wynik.

20-krot­ny wzrost emisji b(a)p wys­tąpił w kotle, który nie jest przys­tosowany do spala­nia drew­na, którego to fak­tu w ogóle nie wzię­to pod uwagę, zrzu­ca­jąc całą winę na tech­nikę pale­nia.

eksper­ci ICh­PW wskazu­ją też na duże niebez­pieczeńst­wo wybuchu i szyb­sze zuży­cie uży­wanego w ten sposób kotła

Zakres bada­nia nie obe­j­mował kwestii “wybuchów” ani trwałoś­ci urządzenia zależnie od metody pale­nia. Mówiąc o “wybuchu” trze­ba rozróżnić dwie sytu­acje:

  • Wybuch kotła (roz­er­wanie płaszcza wod­nego) – jest możli­wy wyłącznie w insta­lacji grzew­czej wyko­nanej niez­god­nie z nor­ma­mi, bo tylko tam może dojść do niekon­trolowanego wzros­tu ciśnienia wody w kotle.
  • Wybu­chowy zapłon gazów w kotle jest związany z odci­naniem dopły­wu powi­etrza do paleniska i ponownym jego otwieraniem, kiedy palące się gazy najpierw gas­ną a potem znów dochodzi do ich zapłonu. Taki cykl pra­cy wys­tępu­je w każdym kotle zasy­powym, nieza­leżnie od metody pale­nia.

Na 10 przeprowad­zonych prób, jedynie w trzech przy­pad­kach stęże­nia pyłu były znacznie mniejsze przy „górnym” spala­niu niż zasyp­ie na żar (różni­ca więk­sza niż 50%), podob­ne stęże­nia (różni­ca mniejsza niż 50%) odno­towano w sześ­ciu przy­pad­kach, a w jed­nym przy­pad­ku stęże­nia pyłu przy „górnym” spala­niu były znacznie wyższe niż przy zasyp­ie na żar.

Powyższy frag­ment jest w pełni prawdzi­wy – a jed­nak przekła­mu­je wyni­ki badań. To jak w tym żar­cie: ja i pies mamy śred­nio po trzy nogi. Dane z pełnego rapor­tu pokazu­ją wyraźnie:

  • we wszys­t­kich próbach z węglem odno­towano wyraźne spad­ki emisji – śred­nio o 50% mniej pyłów i 25% mniej b(a)p,
  • w próbach z drewnem emis­ja pyłów spadła o kil­ka pro­cent, ale emis­ja b(a)p wzrosła kilkukrot­nie.

Jed­no z drugim zostało wymieszane, bez słowa o kwestii fun­da­men­tal­nej: drewno było spalane w kotłach, których pro­du­cen­ci nie przewidzieli do spala­nia drew­na. To tak jak­by zbadać emisję auta ben­zynowego zalanego ole­jem napę­dowym – i zapom­nieć o tym wspom­nieć, że na efek­ty bada­nia mogło mieć wpływ pali­wo nieprzewidziane przez pro­du­cen­ta.

Grani­ca między dobry­mi a kiep­ski­mi wynika­mi prze­b­ie­ga przez rodzaj pali­wa. Tego zarówno ICh­PW jak i KAS nie zauważa­ją: wszys­tkie prze­badane urządzenia są fab­rycznie przez­nac­zone do spala­nia węgla. Żadne nie jest przys­tosowane do spala­nia drew­na jako pali­wa pod­sta­wowego, w więk­szoś­ci nie jest ono dopuszc­zone nawet jako pali­wo zastępcze. Przy­czyną tak wyso­kich emisji jest niedopalanie gazów z drew­na, których jest znacznie więcej niż w węglu, a najwidoczniej kotły z kiep­ski­mi wynika­mi nie poda­ją dość powi­etrza tam gdzie trze­ba. Więcej o tym pisałem w komen­tarzu do wyników tych badań.

Powin­no się ją więc stosować jedynie w tych urządzeni­ach, które są do tego przys­tosowane i testy potwierdz­iły, że taka meto­da pale­nia w nich jest bez­piecz­na. Tym­cza­sem pro­mu­ją­cy ją częs­to zachę­ca­ją do „domowych” prz­eróbek urządzeń grzew­czych lub ignorowa­nia instrukcji obsłu­gi urządzeń. Takie prz­erób­ki – jak zwraca­ją uwagę eksper­ci zaj­mu­ją­cy się spalaniem węgla – mogą groz­ić wybuchem lub zaczadze­niem.

To praw­da, więk­szość kotłów do niedaw­na sprzedawanych nie ma w instrukcji ani słowa o roz­pala­niu od góry. Część już instrukcji nie ma, bo poszła na roz­pałkę. Część nigdy jej nie miała. Dlat­ego kto chce przes­tać kop­cić i oszczędz­ić opał – częs­to musi w tym jed­nym punkcie postąpić wbrew instrukcji, która nakazu­je dosłown­ie roz­pal­ić na rusz­cie po czym napchać kocioł do peł­na.

Co najdzi­wniejsze, podob­ne­go prob­le­mu z pale­niem “wbrew instrukcji” nie ma np. w Niem­czech. Tam insty­tut bada­ją­cy spalanie bio­masy zale­ca roz­palanie od góry. To niekoniecznie oznacza, że tamte­jsza nau­ka jest lep­szego sor­tu, bardziej skłon­na do napraw­ia­nia świa­ta. Może po pros­tu dostali na to dobry pieniądz. Co nie zmienia fak­tu, że tam się dało. U nas – nie.

Pro­du­cent kotła mógł nie wiedzieć, że da się w nim pal­ić lep­iej. Wiedzieli ci, co te kotły badali i dopuszcza­li na rynek – i mając je w lab­o­ra­to­ri­ach, nic z tym nie zro­bili. Oczy­wiś­cie są czyś­ci: dzi­ałali według ówczes­nych norm. Więcej robić nie musieli, bo i tak mieli pła­cone. To nat­u­ralne, że ter­az nie będą fir­mować pale­nia wbrew instrukcjom, bo po co (za dar­mo) brać na siebie choć­by potenc­jalne ryzyko, że komuś coś nie wyjdzie i może mieć pre­ten­sje. Jest tyle różnych mod­eli kotłów, od garażowych ulepów poczy­na­jąc, że gdzieś coś komuś może nie pójść. Wchodze­nie w takie coś (za dar­mo) było­by kiep­skie biz­ne­sowo. A co dopiero gdy­by pro­moc­ja pale­nia od góry pod­ci­nała potenc­jal­nie znacznie bardziej dochodowy sposób na szy­bkie zmniejsze­nie smogu, który Insty­tut od kilku lat pro­mu­je:

Węgiel bezdym­ny. Zan­im będą widoczne efek­ty rozwiązań dłu­go­falowych

Jak już przy eksper­tach jesteśmy: początkowo myślałem, że cały ten ton przekazu na tem­at badań to licen­tia poet­i­ca KAS nato­mi­ast ory­gi­nal­ny raport ICh­PW jest na poziomie, jakiego należało­by oczeki­wać od takiej insty­tucji. Nieste­ty, spo­ra część nien­aukowych “kwiatków” zawarta jest w ory­gi­nal­nym doku­men­cie autorstwa pra­cown­ików Insty­tu­tu:

  • Gdy­by nawet posadz­ić do tego doku­men­tu total­nego węglowego lai­ka, bez trudu zauważy, jakie nastaw­ie­nie do sprawy mają autorzy rapor­tu i jaką tezę w nim od początku for­su­ją.
  • Nie ma słowa o tym, że śred­ni spadek emisji pyłów dla prób na węglu to aż 50% a b(a)p 25%, i to mimo kiep­skiej pró­by z kotłem miałowym (której przy­czyny też nie zostały słowem porus­zone, a powin­ny zważy­wszy że jest to jedyny w zestaw­ie­niu kocioł, dla którego pro­du­cent zale­cił roz­palanie od góry oraz został on prze­badany w tym samym Insty­tu­cie, speł­ni­a­jąc normy emisji z wynika­mi dużo lep­szy­mi niż w tym bada­niu).
  • Nie ma słowa o fak­cie, że drewno spalane jest w urządzeni­ach do tego pali­wa fab­rycznie nieprzez­nac­zonych i nieprzys­tosowanych – tak jak­by to w ogóle nie było istotne.
  • Trud­ność z osiąg­nię­ciem mocy nom­i­nal­nej w przy­pad­ku pale­nia od góry została zauważona i sko­men­towana. Taki sam prob­lem, gdy wys­tąpił w przy­pad­ku pale­nia od dołu, został przemil­czany.

Ktokol­wiek ma poję­cie o stan­dar­d­ach pra­cy naukowej, ten z samodziel­nej lek­tu­ry pełnego rapor­tu wyciąg­nie najlep­sze wnios­ki.

Moja prośba

Proszę Krakows­ki Alarm Smogowy o:

  • opub­likowanie pełnego rapor­tu z badań w w/w artykułach, w tym na stronach Małopol­skiego Urzę­du Marsza­łkowskiego,
  • korek­tę wymienionych powyżej stwierdzeń w w/w artykułach, które nie mają pokrycia lub są niez­godne z treś­cią rapor­tu.

2 myśli nt. „Prośba do Krakowskiego Alarmu Smogowego

  1. Jack

    Proszę Krakows­ki Alarm Smogowy o…”

    Mam pewne wąt­pli­woś­ci, co do tego, że proś­ba zostanie spełniona. Wiele tego rodza­ju ekoor­ga­ni­za­cji prowadzi celową poli­tykę manip­u­lacji i ewident­nych kłamstw. Jest to skutek zależnoś­ci członków i pra­cown­ików tych orga­ni­za­cji od spon­sorów i określonych grup interesów częs­to pochodzą­cych z zagrani­cy. Weźmy na przykład Green­peace Pol­s­ka. Wystar­czy sprawdz­ić regon tej orga­ni­za­cji czyli 01564419000000 i widz­imy skład zarzą­du i rady nad­zoru­jącej, czyli fak­ty­cznych moco­daw­ców i spir­i­tus movens dzi­ałań Green­peace Pol­s­ka:

    https://pbs.twimg.com/media/De63f7fXkAAyPWV.jpg:small

    Przy­puszczam, że żad­na z tych osób nie ma pol­skiego oby­wa­telst­wa i raczej nie posługu­je się biegle językiem pol­skim. Widać wyraźnie, że we władzach Green­peace Pol­s­ka domin­u­je język niemiec­ki. Co ciekawe, niek­tóre z tych osób mogą mieć pow­iąza­nia z rosyjskim biz­ne­sem.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Ja też nie mam pewnoś­ci, ale zacząć od grzecznej proś­by mogę. Jak by nie było jest to ofer­ta pro­mo­cyj­na.

      O Green­peace mi nawet nie wspom­i­naj, bo nie tyle mnie sam Green­peace ner­wu­je, co ci, którzy tę infor­ma­cję o niemieckim zarządzie wycią­ga­ją. W wiele miejsc pisałem, gdzie się z Green­peace Polen podśmiewali. Liczyłem, że sko­ro tak ich nie lubią, to z chę­cią zro­bią coś im naprze­ciw (tj. poruszą tem­at kon­sul­tacji norm jakoś­ci węgla, gdzie Green­pace był akty­wny). A guzik! Zero zain­tere­sowa­nia. Dzieci­na­da.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.