To już dziesięć lat

Zaktualizowano: 3 stycznia 2023

W 2023 roku mija 10 lat od powstania portalu czysteogrzewanie.pl oraz aplikacji cieplowlasciwie.pl (cieplo.app), których celem była poprawa kultury eksploatacji domowych kotłowni, co skutkować miało przede wszystkim oszczędnościami opału, ale i poprawą jakości powietrza (o czym wtedy na początku zbytnio nie myślałem, ogólnie ten temat jeszcze nie istniał w debacie publicznej).

Na początku 2013 roku założyłem prostą stronkę, na której spisałem podstawowe informacje o technice rozpalania od góry w starych kotłach i piecach, uzupełnione niezdarnymi grafikami własnego wyrobu. Nazwałem ją "Czyste ogrzewanie" – nie lubiłem tej nazwy, ale nie wymyśliłem lepszej, więc tak już zostało. To były czasy sporo przed odkryciem w Polsce smogu, "czystością" ogrzewania nikt się jeszcze nie przejmował a dziś pompiarze daliby się pokroić za taką domenę 😉

Rozpatrywałem też m.in:

  • "Ekonomiczne ogrzewanie" – byłoby trafniejsze, ale ciut za długie.
  • "Czyste palenie" – miałem wątpliwości, czy ludzie (i co gorsza: wyszukiwarki) skojarzą "palenie" z ogrzewaniem, czy bardziej z papierosami.

W 2022 roku portal odwiedziło 1,3 mln osób a w ciągu dekady – trochę ponad 10 milionów. Wiele treści dotyczących węgla gwałtownie się w tym roku zdezaktualizowało, ale za to rozbudowują się tematy dotyczące pomp ciepła.

Zdarzali się cwaniacy, co zarzucali mi, ile to nie wydałem na reklamę (pieniędzy co mi pod stołem dają kopalnie, hi hi hi), bo oni są z branży i wiedzą, że niedasie za darmo wbić na pierwsze miejsca w wyszukiwaniu. Niestety ja też jestem z branży. Sekret jest prosty: wystarczy pisać po naszemu i na istotne dla ludzi tematy, o których gdzie indziej nie przeczytają wcale lub znajdą teksty gorszej jakości tudzież niezrozumiałe.

Nauka poprawnego palenia

Motywem powstania portalu była chęć popularyzowania wiedzy o poprawnym, tj. bezdymnym paleniu w każdego rodzaju kotłach, piecach i kominkach. Zaczęło się na forum Muratora koło 2009 roku. Najpierw sprawdziłem to na sobie przez kilka lat. Efekty były znakomite. Skoro mnie to pomogło, to myślałem, że innym użytkownikom starych kotłów też może przynieść korzyść i ulgę w kieracie codziennej obsługi kotłowni. Szczególnie, że wymierne efekty osiąga się bez żadnych inwestycji.

Umieszczenie w internecie łatwo dostępnego instruktażu palenia pomogło nie tylko reedukować palaczy dotychczas źle palących, ale przede wszystkim ułatwiło życie palaczom początkującym: zamiast uczyć się metodą prób i błędów lub przejmować złe nawyki od ojca/teścia/kumpla/sąsiada i męczyć się latami – mogli od razu poznać dobre praktyki.

Jak pisałem pięć lat temu, wokół tematu poprawnego palenia wyrósł pewien ruch społeczny oparty na spontanicznym dzieleniu się wiedzą – bo kto spróbował i skorzystał na tym, chciał podać te informacje dalej, aby inni też mogli skorzystać.

Z czasem propagowanie poprawnego palenia wyszło z internetu i przybrało formę pokazów na żywo. Od bodaj 2016 roku prowadziła je ekipa z Rybnika, w latach 2017-2019 włączyłem się ja oraz wiele innych osób (kominiarze, straże miejskie itd.).

Wronki, 2017. Ten niższy to Marcin Waincetel, mój ówczesny asystent, dziś dziennikarz-freelancer, autor m.in pananimacja.pl oraz kulturakryminalu.pl. Ten wyższy to ktoś z miejscowych. Ja robię zdjęcie.

Akcja w Pelplinie, 2017. Teraz ja palę i gadam.

Pokazy w moim wykonaniu skończyły się z początkiem COVID-u. Głównie miało to związek ze zniknięciem imprez masowych, do których zazwyczaj pokaz był doklejany. Ale nie tylko to było przyczyną.

  • Skończyło się zainteresowanie gmin (najczęstszych organizatorów i sponsorów pokazów), po części z powodu tego, że nieuchronnie zbliżały się terminy wymiany starych kotłów.
  • Zresztą nawet gdyby nie powyższe to i tak zaprzestałbym tej działalności przede wszystkim z braku wolnego czasu (ponieważ była to działalność trwale deficytowa, to musiałem ją godzić z "normalną" pracą zarobkową; do pewnego czasu miałem takie możliwości, siły i chęci... a potem już nie).

Krew, pot i łzy – w piach

Niestety nauka poprawnego palenia zbiegła się z początkami wprowadzania lokalnych uchwał antysmogowych. Niestety – bo siły lobbujące za uchwałami zawierającymi zakazy palenia węglem/drewnem, względnie wymianę starych kotłów, zidentyfikowały nas jako wrogą siłę reakcyjną sponsorowaną przez kopalnie... I przystąpiły do neutralizacji zagrożenia. A miały ku temu wszelkie środki.

Wypuścili badania pod marką uznanego instytutu, z których wynikało, że rozpalanie od góry "nic nie daje, a nawet szkodzi, a nawet może być niebezpieczne".

Wiedziałem, że to jest koniec. Po czymś takim nikt poważny nie będzie chciał z nami rozmawiać, wpadamy do szufladki z etykietą "wariaci":

Oni sobie w coś tam wierzą, że mniej dymu widać, ale tu jest badanie, z którego wynika, że to truje tak samo a nawet gorzej i patrz, piec może wybuchnąć!

Albo:

Ja wiem, że to działa, sam palę w kominku i widzę efekty, ale urząd nie może tego promować, bo jest badanie – co będzie jak komuś piec wybuchnie?

To był dla mnie potężny cios. Temat, w który się mocno zaangażowałem, uważałem za mega słuszny, aż byłem w stanie znosić największe jak dla mnie trudy (występy publiczne, rozmowy z ludźmi, dalekie wyprawy w prawie każdy weekend a czasem i w tygodniu, kilka miesięcy z rzędu), aby coś w nim zdziałać – został przetrącony akurat wtedy, gdy (i właśnie dlatego, że) zaczynał na poważnie "chwytać" – a ja nic nie mogłem na to poradzić.

To była torpeda w przedział maszynowy. Kontakty się urywały, różni urzędnicy dotąd zainteresowani nagle przestali się odzywać. Widziałem, jak pokład opuszczają ludzie, którzy chcieli w swojej okolicy działać na rzecz poprawy jakości powietrza poprzez promowanie bezdymnego palenia, ale jak zobaczyli te badania, to uznali, że instytut przecież wie lepiej – i odpuścili. Nie dziwię się im, ja sam w każdej innej dziedzinie uwierzyłbym raczej instytutowi niż jakimś typom z internetu! A tu nagle zobaczyłem i doświadczyłem, jak to działa od środka...

Trochę jeszcze dryfowałem w coraz większym zanurzeniu i przechyle. Zatonąłem, gdy wyczerpały się ostatnie złudzenia i uświadomiłem sobie, że naprawdę nie ma żadnej nadziei: nikomu nauka poprawnego palenia nie jest potrzebna a wrogów ma licznych i silnych.

Cieplo.app – sukces z opóźnionym zapłonem

Nie wszystko się nie udało. Wróćmy do początku. Niedługo po tym jak skończyłem pisać podstawowe artykuły o rozpalaniu od góry, w oczy zaczął mi się rzucać powszechny na forach problem z doborem mocy kotłów do ogrzewania budynków. Dobierano je od czapy, z ogromnym okładem – a wiedziałem już, że grozi to katastrofalnym marnotrawstwem opału.

Nie było prostych narzędzi do obliczania potrzebnej w danym budynku mocy kotła. Owszem, istniały programy inżynierskie, których zwykły człowiek nie był w stanie zrozumieć z uwagi na hermetyczną terminologię i ogromną liczbę parametrów a profesjonalne obliczenia kosztowały kilkaset złotych. Więc ludzie (i tym bardziej instalatorzy) dobierali kotły "na pałę", z odpowiednio dużym zapasem, aby klient nie zmarzł – bo wtedy będzie się pultał, ale tego że spala tonę czy dwie za dużo i dymi jak parowóz to już nie zauważy, bo to powszechne.

Doszedłem do wniosku, że można zbudować aplikację uproszczoną poprzez wycięcie rzeczy mniej istotnych, którą będzie w stanie obsłużyć budowlany laik, która pokaże ludziom, że ich nowy dom nie potrzebuje kotła węglowego o mocy 25kW, ale że wystarczy ~10kW. Nawet jeśli finalnie zamiast 25kW w kotłowni wyląduje 15kW – to i tak będzie duży sukces.

W maju 2013 roku zacząłem prace, aplikacja wystartowała w sierpniu 2013. Tutaj z nazwą było jeszcze gorzej: "Ciepło Właściwie" miało być grą słów (bo chodzi o ciepło i żeby właściwie dobrać kocioł) a efekt jest taki, że 2/3 ludzi pisze "ciepło właściwe" (może i taką dokładnie nazwę bym wybrał gdyby nie fakt, że domena była już wtedy zajęta przez artystę-ceramika).

Aplikacja od początku była darmowa i miała na celu naprawę kawałka świata.

Cieplo.app – poczontek.

Aplikacja działała i była co parę lat modernizowana gdy akurat miałem czas i natchnienie, ale generalnie nie absorbowała mnie zanadto. W szczególności nie zainwestowałem nawet złotówki w jej promocję. Ludzie po prostu jej używali, bo działała sensownie.

W kilka lat cieplowlasciwie.pl samorzutnie stała się "branżowym standardem": prawie każda rozmowa w internecie na temat doboru mocy kotła zaczynała się od:

Wejdź na cieplowlasciwie.pl, wklep dane i wklej tutaj link do wyniku.

Wreszcie w ostatnich latach przyszedł boom na pompy ciepła – i tu również instalatorzy oraz handlowcy zaczęli korzystać z cieplowlasciwie.pl do doboru mocy pomp ciepła. Z jednej strony mnie to cieszyło, z drugiej – bolało, że korzystają za darmo. Ale nie mogłem się skutecznie zebrać do komercjalizacji, która oznaczała ogrom roboty na zapleczu.

Wreszcie w połowie 2021 roku aplikacja (przerzucona pod wygodniejszą domenę cieplo.app) stała się płatna do użytku komercyjnego. Zwykły człowiek nadal może korzystać za darmo na swoje potrzeby.

Zatem: sukces. Udało się naprawić kawałek świata a z czasem nawet nieźle na tym zarobić.

Bierność – nasz największy problem

Śledząc "walkę ze smogiem" od jej zarania przez przypadek odkryłem źródło większości naszych polskich problemów we wszelkich dziedzinach:

Jako społeczeństwo nie potrafimy i nie lubimy się organizować. Mentalnie żyjemy w zaborach-okupacji. Władza jest wrogiem, sąsiad jest wrogiem, tylko na sobie można polegać, tylko o swoje trzeba dbać.

Zorganizowana grupa ludzi skupiona wokół jakiegoś celu to jest broń atomowa demokracji. Odpowiednio duża grupa obywateli jest w stanie wymóc na dowolnej władzy dosłownie wszystko (bo to jej wyborcy!). W naturze obserwujemy to rzadko i w skali mikro, lokalnie, gdy np. po sąsiedzku ma powstać spalarnia odpadów – natychmiast mobilizuje się duża grupa mieszkańców-przeciwników.

Niestety niewiele jest tematów, które tak "grzeją" publikę. W wielu kluczowych dla dużych grup społecznych kwestiach decyzje podejmują albo politycy i urzędnicy w swoich gabinetach, albo garstki wpływowych lobbystów przebranych za aktywistów. Na nas spadają skutki, boli nas to, ale się z tym godzimy, bo jako jednostki nic nie możemy poradzić a nie mamy żadnej większej struktury, którą można by uruchomić, by broniła naszych interesów.

Obserwowałem jak przyjmowano kolejne wojewódzkie uchwały antysmogowe. W większości przypadków udział społeczeństwa w konsultacjach społecznych był znikomy. Co najgorsze: nie było żadnych organizacji społecznych poza "ekologicznymi", które popierały wszystkie nakazy i zakazy, ba – żądały zaostrzenia i nie przejmowały się, skąd ludzi ma być stać na sprostanie tym wymaganiom.

Nie było i nie ma żadnego Polskiego Związku Ogrzewających Domy, który by zmobilizował dziesiątki tysięcy swoich członków i wpłynął na kształt uchwał antysmogowych: np. wymusił zapewnienie środków na zmianę ogrzewania w skali wystarczającej przynajmniej dla najbardziej potrzebujących.

Owszem, gdy inicjatywa obywatelska jest po myśli władz – idzie to łatwiej.

Boli mnie to cholernie szczególnie że widziałem, jak niewiele było trzeba, aby sprawy potoczyły się inaczej. W straszliwy popłoch wpadli "zieloni" we Wrocławiu w 2017 roku, gdy jednoosobowo uruchomiłem finansowaną z prywatnej kieszeni kampanię reklamową w internecie, która poruszała przemilczane aspekty planowanego wtedy zakazu palenia węglem i drewnem. Wydałem wtedy kilkaset złotych a udało mi się przebić przez blokadę informacyjną w lokalnych mediach, w których nie było miejsca na debatę o uchwale antysmogowej – była jedyna słuszna linia ideologiczna, którą forsowano a jej wrogów zażarcie przemilczano.

Sam tyle zrobiłem. Co dopiero by się działo gdyby w sprawie była aktywna choć jedna organizacja?

Paszkwil Dolnośląskiego Alarmu Smogowego przyrządzony w trakcie konsultacji zakazu paliw stałych dla Wrocławia

Zorganizowana aktywność obywatelska zadziałała sprawnie tylko raz: w województwie warmińsko-mazurskim. Rok temu zarząd województwa próbował tam wprowadzić uchwałę antysmogową z zakazem palenia węglem i drewnem. Nie udało się – bo zmobilizował się lokalny Ruch Narodowy i w konsultacjach projektu uchwały przeważyły głosy przeciwne. Urzędników zaskoczyła zarówno skala zainteresowania konsultacjami jak i negatywny wynik.

Był to wyjątek. W innych województwach żadne partie nie były uchwałami zainteresowane a inne organizacje, w których obszarze zainteresowania mieściłoby się ogrzewanie domów, po prostu nie istniały. Tyle lat nie mogę się temu nadziwić – przecież każdy korzysta z ogrzewania w jakiejś formie.

Dobrym przykładem jak działa zorganizowane społeczeństwo jest Wielka Brytania. Tam stan techniczny budynków jest fatalny, stąd koszty ich ogrzewania są wysokie i dużo ludzi ma z tym poważny problem.

Dojrzałe społeczeństwo ma na to sposób: istnieje wiele organizacji skupionych na różnorodnej pomocy osobom dotkniętym problemem ubóstwa energetycznego. Dzięki współpracy są w stanie przyciągać uwagę mediów, nadawać rozgłos swoim sprawom i tą drogą wymóc na rządzących niezbędne działania.

https://twitter.com/ThisWinterUK/status/1608783329905491969

Tam mają aktywistów, którzy walczą o medialną i społeczną uwagę dla tematu kosztów ogrzewania i wsparcia dla termomodernizacji budynków. Co ciekawe idzie to w parze ze zwalczaniem paliw kopalnych i żądaniami zwiększenia pozyskiwania energii z OZE – bo to jest tania energia.

U nas o ogrzewaniu domów mówi się tylko i wyłącznie w kontekście smogu a ostatnio też przy okazji problemów w zaopatrzeniu w węgiel. Nie słychać przy tej okazji (szczególnie od samych zainteresowanych) postulatów zmian, które by ułatwiły przejście z węgla na tańsze i pewniejsze źródła energii. Nikt nie pyta, czy Polacy zdołali się zaopatrzyć w opał na zimę, jakie temperatury panują w ich domach, czy aby opał nie został zakupiony kosztem nowych butów i przyszłorocznych wakacji dla dzieci.

Nikt nie pyta, ale i nikt nie mówi. Przywykliśmy cierpieć po cichu, bo z mówienia że sobie nie radzimy nic pozytywnego nie wyniknie. Nikt nie pomoże a jedynie wyjdziemy na słabiaków, którzy nie potrafili zabezpieczyć rodzinie opału na zimę (bo prawdziwy Polak zawsze sobie jakoś radzi, c'nie).

Przyszłość zagadką jest

Portal istnieje i jest pomału aktualizowany oraz rozwijany o sprawy, na których się jakoś znam, bo (najlepiej) sam spróbowałem.

Postępująca wymiana starych kotłów, pieców i kominków na nowocześniejsze wcale nie umniejsza sensu istnienia tej strony. Nauka poprawnego palenia potrzebna będzie zawsze, jak długo będą istnieć jakieś urządzenia, w których ludzie będą coś palić.

Przybywa treści związanych z pompami ciepła, bo w tę stronę idzie rzeczywistość i ja też – zmuszony uchwałą antysmogową – wybrałem ten rodzaj ogrzewania w miejsce kotła węglowego. Choć i bez przymusu też bym się pewnie na to zdecydował niedługo, bo jest to naturalny wybór gdy się ma więcej pieniędzy a mniej czasu. Jednak nie byłbym sobą gdybym po prostu zrobił instalację jak wszyscy, za gruby hajs – kombinuję, jak można to samo osiągnąć znacznie taniej. O opis i podsumowanie pokuszę się na koniec sezonu grzewczego.

Czasem też będę sobie tu ujadał na puszczy w tematach, w których nic ponadto nie jestem w stanie zrobić. A są sprawy, o których napisać cokolwiek to już jest dużo – bo gdzie indziej albo nikt o tym nie wspomni, albo prezentowana jest tylko jedna właściwa wykładnia.

20 myśli nt. „To już dziesięć lat

  1. Bogdan

    Strona jak najbardziej jest jeszcze potrzebna, bo masa ludzi jeszcze nie wymieniła ogrzewania drewno/węgiel na bardziej "ekologiczne" i bezobsługowe. A nie wymieniła często świadomie i celowo, bo mają poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności kosztów ogrzewania na cały sezon grzewczy. Tacy ludzie często dociekają sensowności i zasadności zmian, bo po co iść w koszty, skoro można przy odrobinie pracy fizycznej(lubią pracę przy drewnie) i trochę dobrych pomysłów z tej stronki, całkiem sprawnie ogrzać dom.
    Sam tak działam, ale wspomagam się gazem w cieplejszych okresach zimy.
    Palę od góry od pewnie 10 lat i zaraziłem tym kilka osób z okolicy.
    Życzę wytrwałości w prowadzeniu strony i wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
    A na stronę zaglądam kilka razy w tygodniu.

    Odpowiedz
  2. vladi

    Gratuluję!
    Wg mnie najlepsza strona nt. ogrzewania w Polsce.
    Pozdrawiam i życzę kolejnych 10 lat (co najmniej)!

    Odpowiedz
  3. A. K.

    Cóż... jeśli Pana praca włożona w tą stronę pomogła chociaż jednej osobie to było warto. Oczywiście żartowałem - znam wiele osób, które przeczytały niemal cały Pana blog i skorzystali na tym. Sam zaraziłem się tym blogiem w 2014r roku kiedy rozpalając w swoim rocznym domu, niemal nówkę SAS-a UWT stwierdziłem, że jestem na drugim etacie jako palacz w lokomotywie. Widząc gęsty, czarny dym z komina oraz "życzliwe" uśmiechy sąsiadów stwierdziłem, że musi być inny sposób na rozpalanie w kotle. Wtedy rozpocząłem poszukiwania w internecie... Na początku czytania Pana bloga trochę nie dowierzałem: mam wypiąć cudo techniki - dmuchawę z PiD i zainstalować miarownik ciągu (kocioł miał do w opcji)? Przecież sterownik, wyliczenia... Mam wsypać węgiel i próbować rozpalać od góry? Po co? Przecież mam sterownik, który wszystko ładnie ogarnie. Będzie się palić nawet 10h bez dokładania? Żart. No cóż podporządkowałem się i zgodnie z zaleceniem Pana zrobiłem z autmatyka - manuala. Pierwszej zimy spaliłem około 2,2t węgla (dom przed wprowadzeniem był wcześniej ogrzewany w trakcie budowy). Rok później dokonałem przeróbek wg. wytycznych tego bloga. Trochę zeszło z opanowaniem rozpalania od góry - testowałem węgiel z różnych kopalni oraz kalibracji (Wieczorek i Piast orzech był najlepszy) ale w końcu efekt był tego wart. Dym z komina tylko przy rozpale 20-30min i to w dodatku jasny, zużycie przez kolejnych 6 lat węgla - sezonowo ok. 1,3t. Smoły w kotle 0, sadzy jak na lekarstwo. No i ten niebieski płomyk w kotle przez prawie 6 godzin, prawie jak gazem CNG. Sąsiedzi zaczęli mnie pytać czym ogrzewam dom bo dymu z komina nie widać przez cały dzień. Opowiadałem, że wunglem to się śmiali i nie uwierzyli. Dotarło do mnie, że można "ogrzewać dom a nie szuflować węgiel". Hasło z tego bloga będę pamiętał jeszcze długo...
    Mieliśmy okazję się spotkać na jednym z pokazów rozpalania od góry w małopolskiej miejscowości. Wtedy osobiście podziękowałem Panu z tak świetną robotę. Jak słusznie Pan napisał technika idzie do przodu, więc i u mnie w kotłowni zagościła niejaka PC typu split (pow-woda) okryta PV 8,5KW. Dobierając PC (CO +CWU) korzystałem ze strony cieplowlasciwie.pl i jak zwykle się nie zawiodłem. Moc PC dobrana idealnie. Nie pozbyłem się jednak mojego SASa (klasa III), gdyż stworzyłem układ hybrydowy tak na wszelki wypadek. Jestem zdania, że warto mieć w domu (na wsi) co najmniej dwa niezależne od siebie źródła ogrzewania. W kotle czasami przepalam drewnem aby go trochę rozruszać, no może też trochę z sentymentu. Trochę się rozpisałem a miałem tylko Panu podziękować :)) A więc dziękuję Panu za trud edukacji i poświęcony czas. Proszę się nie zniechęcać i pamiętać, że Kopernik dokonał niegdyś odkrycia, które do dziś płaskoziemcy podważają :)))

    Odpowiedz
  4. Mitto

    Dzięki wielkie za ogół włożonej pracy, regularnie zaglądam na stronę w oczekiwaniu na nowe wpisy. Dzięki pozyskanym ze strony informacją mam pojęcie co dzieję się w PL w tematach ogrzewania, sam pochodze ze wsi, gdzie do dnia dzisiejszego większość mieszkańców ogrzewa się tzw. śmieciuchami. Dodam, że w dalszym ciągu okoliczni mieszkańcy, gdy wysiada im śmieciuch kupują identycznego śmieciucha gdy jest to zakazane, domyślam się, że że takie piece sprzedawane są "spod lady" ze starych zapasów lub na indywidualne zamówienia.

    Odpowiedz
  5. Marcin

    I ja dołączam się do podziękowań. 2,5 roku temu kupiłem dom na podlaskiej wsi, w nim stary śmieciuch i zero pomysłu dla dotychczasowego mieszkańca z chowu klatkowego, jak to w ogóle ugryźć. Ile nasypać, jak rozpalić, czy nie wybuchnie? Po wpisaniu magicznych fraz w google zostałem pokierowany do Twojego portalu, i wszystko się wyjaśniło. Od początku uczyłem się więc obsługi kotła metodą palenia od góry. Masa eksperymentów, masa błędów, ale dzięki Tobie przetrwałem pierwszą zimę sam na sam z tym przerażającym urządzeniem. Zaraz po niej musiałem podjąć decyzję co dalej. Oczywiście doradzano mi kocioł podajnikowy i słano wizję komfortowego i beztroskiego życia. Jednak po wielokrotnej lekturze portalu doszedłem do wniosku, iż nie jest dobrym pomysłem wiązać się na lata z jednym rodzajem paliwa, tak więc najlepiej będzie zostawić poczciwego (acz wciąż sprawnego i w świetnym stanie technicznym) śmieciucha i wpiąć go w układ z dużym buforem ciepła, co też uczyniłem. I to uratowało mi skórę w tym roku, gdy okazało się, że mogę palić tanim, pozyskanym lokalnie drewnem, a nie porażająco drogim peletem czy ekogroszkiem. W buforze mam też grzałki oraz automatykę do ich sterowania (taryfa G12), które używałem w okresach przejściowych, choć w obecnej sytuacji pozostaną już raczej w roli zatyczek. Całość funkcjonuje bez najmniejszych problemów drugą zimę i generalnie jestem z tego rozwiązania bardzo zadowolony. I jeszcze raz dziękuję Ci za ogrom pracy, jaki włożyłeś w edukację społeczeństwa oraz za ogrom korzyści, jakie wiele osób, w tym ja, z tego wyniosło. Czapki z głów, jesteś wielki Wojtku.

    Odpowiedz
  6. Artur

    Przez te odgórnie narzucane bez przaśnych konsultacji spolecznych samorządowe zwłaszcza uchwały antysmogowe które dały relatywnie krótki etap czasu na przystosowanie się do zmian prawnych w ogrzewnictwie zyskały tak naprawdę właściwie li tylko jednostki dowolnie powiązane z branżą sprzedającą nader drogie dla przeciętnego tuziemca pompy ciepła oraz powiązane z nimi by nie pójść z torbami za rachunki za arcy drożejąca energię elektryczną firmy zakładające instalacje fotowoltaiczne produkujące prąd z promieni słonecznych. W tym kraju jednakże korupcja zawsze się miała nader dobrze i ma. Nikt z nich nie miał by przecież żadnych profitów z darmowej edukacji ludzi pod kątem prawidłowego palenia w kotłach CO. Niestety ale to raczej już przepadło... Gorąco pozdrawiam autora bloga za jego jednakże wkład w uświadamianie ludzi.

    Odpowiedz
  7. Krzsztf

    hej
    ja na Twoją stronę trafiłem niedawno - bo ok pół roku temu. Mimo to uważam, że w necie ciężko o bardziej merytoryczną stronę/blog itp.
    Dzięki za chęci i nie poddawaj się

    Odpowiedz
  8. Jola

    Także czytam tę stronę z zainteresowaniem, absolutnie nie uważając jej za oszołomską, a praktyczną. Ogrzewam dom piecem na gaz drzewny. Na razie nie mogę go wymienić, bo mam do domu doprowadzony gaz (nigdy nie używany i nie wprowadzony do środka domu) i musi upłynąć 3 lata od zerwania umowy z gazownią (do tej pory profilaktycznie płaciliśmy wyłącznie opłatę abonamentową), żeby dostać dofinansowanie do nowego pieca. Nie wiadomo, dlaczego trzy lata, a nie 3 miesiące albo 30 lat... Gaz ziemny mnie nie interesuje.
    Niecierpliwie czekam na Pana podsumowanie na temat pomp ciepła. Też mamy na to ochotę, ale nam już trochę przeszła. Różni znajomi, którzy je zamontowali, narzekają, że zimno, a jak chcą cieplej, to więcej prądu potrzeba, a tego panele zimą nie produkują zbyt dużo. Do tego nie mamy ogrzewania podłogowego, a i grzejniki jakieś ekstra są potrzebne. I jeszcze jak awaria tej pompy była u sasiadów, to w domu zimno, woda zimna, a serwis potrzebował dwa dni na dojście do tego, co i jak. Tak, że... no... 🙂
    Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy.

    Odpowiedz
  9. kafloktv

    Wojtek, zrobiłeś naprawdę dużo w tym czasie, praca u podstaw! Nie wiem po ile jest teraz tona CO2 ale gdybyś dostał chociaż mały procent on uratowanej tony mógłbyś spokojnie robić bilboardy w caełj Polsce. Do statystyk możesz dodać moje 100tys. odsłon obsługi pieców kaflowych i ok. 3-6kg dziennie mniej węgla za każdego użytkownika który tej metody spróbował.
    Wydaje mi się, że to jednak nie koniec pracy (jeśli masz siłę), ciągle słyszę na wsiach jak to powietrzna pompa ciepła jest zła niedobra i droga. Nikt nie słyszał dogrzewaniu klimą, samoczyszczących się kotłach na pellet, bufor ciepła jest w naszym kraju zwyczajnie nie znany, a zamiast bufora z grzałkami na drugiej taryfie ludzi bardziej przekonuje kocioł elektryczny! Nie mówię już nawet o posiadaniu 2 źródeł ciepła. Powoli na szczęście do łask wracają piece akumulacyjne na drewno (kaflowe lub nie), nowoczesne, np. przewietrzaniem.

    Wielkie ukłony dla redaktora.

    Odpowiedz
  10. Adrian

    Dzięki za tę stronę, dzięki temu zacząłem uważniej śledzić domowe rachunki (słynna opłata handlowa za prąd) i była ściągą przy uchwale antysmogowej. Jedna z najbardziej wartościowych stron w internecie, będąca jedną z najbardziej rzetelnych. Powodzenia na następne lata

    Odpowiedz
  11. Tomek

    Bardzo dziękuje za stronę i pracę w nią włożoną. Ja się dałem łatwo przekonać do palenia od góry w kominku lubię sprawdzać w praktyce różne rzeczy, sprawdziłem ras widzę różnice i pale do dzisiaj razem z żoną. Sukcesem dla mnie było przekonanie ojca (trochę zeszło) żeby tak zrobił w kotle węglowym, w okresie przejściowym przy grzaniu wody ułożył szamot.... i od tego czasu wszystkich znajomych emerytowanych górników zaczął namawiać 🙂

    Odpowiedz
  12. Sławek

    Również dokładam się do podziękowań za trud, chęci i wiedzę włożoną przez twórcę tej strony. Systematycznie zaglądam na tą stronę od wielu lat, również tutaj nauczyłem się dobrze palić w piecu i kominku. Dzięki stronie CiepłoWłaściwie.pl nie "wtopiłem" z doborem kotła i teraz cieszę się spokojnym ogrzewaniem domu. Życzę dalszej wytrwałości oraz zdrowia. Dziękuję i pozdrawiam.

    Odpowiedz
  13. piastun

    ja Ciebie Juzefie pierwszy raz "poznałem" na forum.info.ogrzewanie. Wiem, że udzielałeś się na wykop.ru, muratorze i chyba tłiterze. Robisz dobrą robotę i szacun, że Ci się chce!
    Lubię od czasu do czasu wejść na twój blog i poczytać sobie o twoich pomysłach, realizacjach.
    Co do kotłów i spalania drewna i węgla to nie stawiałbym nad nimi krzyżyka.
    PC po ostatnich komuszych podwyżkach prądu to droga do ubustwa nie tylko energetycznego :).
    Ja w tym roku przeprosiłem się z drewnem i chwalę sobie ten stan.

    pozro

    Odpowiedz
  14. Albert

    Czytywałem waszą stronę od sezonu grzewczego 2014/2015 kiedy to padł mi kocioł miałowy (górnego spalania) w grudniu i na gwałt szukałem czegoś na wymianę. Co się finalnie udało zrobić w ciągu 3 dni bo jednak było już chłodno. Wtedy dom jeszcze nie był w pełni ocieplony, obecnie już jest (od 2017 roku) bo dzięki waszym właśnie postulatom zrozumiałem, że warto to zrobić z wielu różnych powodów. Niegdysiejsze spalanie 5-6 ton węgla (różnej jakości) ograniczyłem do niecałych 2 ton miału i to nawet pomimo braku bufora. Obecnie za karmienie takiego smoka zapłaciłbym ogromne pieniądze przez ceny węgla. W tym roku istnieje konieczność wymiany kotła na nowocześniejszy i ekonomia podpowiada mi zgazowywanie drewna oraz bufor ale wygoda skłania do pelletu. Sam nie wiem co do końca wybrać, PC też chodzi mi po głowie ale dom nie do końca jest na to gotowy ani moja kieszeń. Szkoda, że to nie są niestety małe wydatki obecnie; głównie przez inflację, bo jeszcze 3 lata temu kiedy też nad tym myślałem, ceny kotłów, buforów, rur czy robocizny były jeszcze sporo niższe, mniej więcej o 1/3 do 1/2 mniejsze.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Urwali się z choinki. Pewnie jakiś ważniak mieszkający pod Warszawą niedawno doczytał na stronie gminy, że mu piec każą wymienić, oburzył się i zapodał temat kolegom w ministerstwie.
      Zarzut słabiutki – przecież konsultacje się odbyły a że media ani ludzie się nie interesują tym co się dzieje dookoła to już bardziej wina tych mediów i ludzi niż marszałkostwa.
      Są województwa z gorszymi przepisami (zakazy drewna) a pies z kulawą nogą się tym nie interesuje. Polskie Forum Klimatyczne działało ostro w woj. mazowieckim i dzięki temu drewno zostało niemal w całości obronione.

      Odpowiedz
  15. Sj

    Witam przyznam że Pana strona jest bardzo potrzebna pamiętam jak 2017 brat kończył budowę i montował piec na groszek przy jego powierzchni spec proponował 25 kw a z Pana programu wychodziło 12 kw, ostatecznie kupił 18 kw i tak za dużo o czym się przekonał już pierwszej zimy ale od tego momentu w rodzinie mieliśmy jeszcze dwie budowy i nikt już nie wątpił w Pana program. A jeżeli chodzi o stronę to nie ma lepszej o tej tematyce. Chyba więcej nie trzeba dodawać. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  16. Maciej

    Jeśli w Polsce jest ktoś gotów zapłacić za aplikację do dobierania mocy pieca/pompy ciepła to w Niemczech czy Anglii również tacy użytkownicy się znajdą. Przetłumacz swój produkt, dostosuj do rynku lokalnego, rozpocznij współpracę z lokalna Organizacja i zarabiaj na wiedzy:)

    Powodzenia

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Tłumaczenie aplikacji i dostosowanie do poszczególnych krajów to zadanie okrutnie skomplikowane i pracochłonne. Nie ciągnie mnie do tego. Poziom przychodów oraz nakładu pracy dla obecnej wersji polskiej w zupełności mi odpowiada.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.