Czyszczenie komina

Zaniedbany komin to zagrożenie życia całej rodziny. Niestety ludzie oszczędzają na usługach kominiarskich ryzykując swoje życie. Póki się udaje, to się udaje... Inni znowuż próbują partyzancko przepchać komin młotkiem albo cegłą spuszczoną na sznurku, co z właściwym zabiegiem czyszczenia nie ma nic wspólnego.

Najlepiej, gdy robotę kominiarza wykonuje fachowy kominiarz. Ale jeśli parę stówek rocznie za tę usługę dla fachowca wykracza poza twoje możliwości, to możesz większość jego pracy wykonać samemu. To lepsze wyjście niż nieczyszczenie komina w ogóle.
Dlatego opisujemy jak wyczyścić komin w prawidłowy, skuteczny i bezpieczny sposób. Samodzielne czyszczenie komina wymaga pomyślunku i rozwagi, bo wiąże się z pracą na wysokości, i jest niezbyt przyjemne, ale dla zdrowego chopa - wykonalne.

Skazani na sadzę?

Każdy kocioł spalający węgiel lub drewno produkuje sadzę. Ale jej ilość i uciążliwość mogą być bardzo różne:

  • od lejących się z komina wiader asfaltu, którego nie sposób usunąć, a jeśli nawet się uda, to za chwilę jest go jeszcze więcej,
  • po delikatny ciemnoszary "meszek", który wystarczy dla formalności raz do roku przejechać szczotką.

Jeden i drugi stan można uzyskać na tym samym kotle i tym samym paliwie. Skąd aż tak dramatyczne różnice? Wszystko zależy od kultury palenia.

  • Kiepskie palenie ma więcej wspólnego z destylacją niż ze spalaniem – więc wydestylowane lotne składniki węgla lub drewna wylatując do atmosfery osadzają się po drodze w ilościach straszliwych.
  • Przy poprawnym paleniu te same lotne substancje są spalane – dlatego prawie nie ma się co osadzać.

Dlatego problemy z czyszczeniem komina rozwiązuje się poczynając od naprawy techniki palenia. Bez tego choćby nie wiem jak heroiczne odtykanie komina co parę miesięcy będzie syzyfową pracą.

Co jeśli nie będę czyścił?

Za brak czyszczenia komina we własnym domu (dopóki nikomu nie dzieje się krzywda) nie ma kar urzędowych. Ale zaniedbanie komina może cię kosztować dorobek całego życia.
za-pozno
Lecz zanim dojdzie do najgorszego, czeka cię seria rozmaitych problemów. Najpierw odkładająca się w kominie sadza osłabi ciąg. Wcale nie musi jej być kilka centymetrów, aby efekt był zauważalny. Warstwa sadzy ma bardzo chropowatą powierzchnię i hamuje przepływający strumień spalin, dlatego nawet dwumilimetrowa warstwa będzie działać negatywnie, choć oczywiście im będzie jej więcej, tym gorzej.

Wyobraź sobie też taki scenariusz: jest noc, wszyscy w domu śpią. W kotle wciąż się pali. Tymczasem w kominie odrywa się od ściany centymetrowej grubości spory płat sadzy i przypadkiem zaklinowuje się w kanale tak, że prawie zatyka przelot spalin. Trujące spaliny zaczynają ulatniać się do kotłowni... Czy dotrą do pomieszczeń mieszkalnych?

Pożar sadzy

Wraz z nagromadzeniem sadzy pojawia się realne zagrożenie pożarem komina. Domorośli specjaliści często podają ostre przepalenie drewnem jako sposób na wyczyszczenie kotła i komina. To może być początek tragedii.
Jeśli w kominie jest dużo sadzy, to wystarczy, że spaliny chwilowo osiągną temperaturę zaledwie ok. 400st.C. i może dojść do jej zapłonu. Wtedy zacznie się Sajgon i nie bardzo będziesz wiedział co robić: próbować to gasić, ratować dobytek czy uciekać w panice.

Co należy wtedy zrobić? Zadzwonić po straż pożarną i czekać. A w międzyczasie wygasić piec i zamknąć go szczelnie. W żadnym wypadku do wygaszenia pieca albo samego komina nie można używać wody. Płonący komin nagrzewa się do ok. 1500st.C, więc wlanie do niego wody najpewniej spowoduje jego wybuch lub popękanie. Natomiast zalanie pieca wodą skończy się dla ciebie ciężkimi poparzeniami.

Prawidłowa procedura gaszenia płonącej sadzy polega na zakryciu wylotu komina gęstym sitem lub mokrym płótnem i czekaniu, aż sadza się wypali, co może potrwać kilka godzin. Konieczna jest stała kontrola komina na całej wysokości, czy nie nagrzewa się niebezpiecznie albo nie pęka. Od rozgrzanego komina mogą bowiem zapalić się umieszczone blisko niego meble, podłogi lub co gorsza drewniane stropy.
Jeśli komin jest dobrze wymurowany, to możliwe, że przetrwa pożar i się nie rozsypie.
Gdyby jednak zaczęło się dziać coś niedobrego, to może zajść potrzeba jego ugaszenia. Stosuje się do tego sól kuchenną, piasek lub gaśnice proszkowe. To zadanie należy jednak pozostawić straży pożarnej, ponieważ zasypanie płonącego komina piaskiem czy solą jest dość niebezpieczne ze względu na wybuchowe właściwości sadzy.

Warto zaznaczyć, że w przypadku pożaru sadzy w kominie nie masz co liczyć na odszkodowanie, nawet jeśli dom był ubezpieczony. Firma ubezpieczeniowa w przypadku pożaru od razu zażąda kwitów potwierdzających regularne, zgodne z przepisami czyszczenie komina. Jeśli o to nie dbałeś - twój problem. Chyba, że to kominiarz nie dopełnił obowiązków.

Nawet nie myśl o wypalaniu sadzy

Do ludzkiej natury należy szukanie dróg na skróty. W konfrontacji z zarośniętym sadzą kominem nie ma mniej uciążliwej i zarazem bezpiecznej metody niż czyszczenie mechaniczne.

Trzymaj się z dala od pomysłów na wypalanie sadzy w kominie przez mocniejsze przehajcowanie czy podpalenie sadzy w inny sposób. Jeśli ktoś chwali się, że całe życie tak robi i mu to działa - to potwierdza regułę, bo ci którzy tak robili i nie przeżyli albo dostali drogą nauczkę, nie będą się tym chwalić.

Jedyna bezpieczna metoda usuwania sadzy z komina za pomocą ognia to kontrolowane wypalanie przeprowadzane od góry komina do dołu, po kawałku, w wykonaniu ekipy fachowców z właściwą wiedzą i doświadczeniem. Stosuje się je jedynie w ostateczności, gdy mechaniczne czyszczenie zawodzi. Tylko wypalając komin pomału od góry można ustrzec się pożaru sadzy i groźnych jego konsekwencji. Ci, którzy czyszczą komin "przepalaniem" i są nadal wśród żywych, mają póki co więcej szczęścia niż rozumu. Póki robią to regularnie, to wywołują małe, stosunkowo niegroźne pożary sadzy, których mogą nie zauważać. Gorzej, gdy ktoś z zarośniętym totalnie kominem zastosuje ich metodę...

Lepiej samemu niż wcale

Ludzie często ignorują czyszczenie komina ze względu na ich zdaniem wysoką cenę usług kominiarza. Cena ta (~100zł za wizytę) w porównaniu z możliwymi stratami jest jak widać znikoma, ale można to zrozumieć. W takim wypadku lepiej zająć się czyszczeniem na własną rękę niż zrezygnować z niego całkowicie lub zapraszać kominiarza raz na kilka lat.

Mierz siły na zamiary

Czyszczenie komina to niebezpieczna praca. Wymaga wejścia na dach, dlatego musisz czuć się tam pewnie. Ale nie zbyt pewnie. Zadbaj o odpowiednie zabezpieczenie przed upadkiem, zwłaszcza na dachu o znacznym pochyleniu. Wszystko robisz na własną odpowiedzialność, dlatego uważaj i nie udawaj odważniejszego niż jesteś!

Zanim zdecydujesz się na wyręczenie kominiarza w jego robocie, pamiętaj że brak oficjalnego protokołu z przeglądu kominiarskiego będzie problemem w przypadku ubezpieczenia domu i prawie pewnym powodem dla odmowy wypłaty odszkodowania w razie "w".

Jednak nie to jest najgorsze. Kominiarz za cenę tych paruset złotych rocznie przejmuje na siebie odpowiedzialność za zdrowie i życie mieszkańców budynku. Czyszcząc komin samodzielnie, to ty ponosisz pełną odpowiedzialność za wszelkie z nim związane problemy – w razie "w" to do ciebie zapuka prokurator.

Jak rozpoznać fachowego kominiarza?

Warto korzystać z usług fachowego kominiarza, bo jego praca to nie tylko przejechanie szczotką przez komin i wystawienie kwitka dla ubezpieczalni. To czuwanie nad prawidłową budową i stanem technicznym całej instalacji grzewczej i kominowej, a od tego zależy zdrowie i życie twojej rodziny. Jeśli czyścisz komin samodzielnie to już lepiej niż w ogóle byś tego nie robił, ale najpewniej nie masz wiedzy i doświadczenia, jakie posiada fachowy kominiarz i możesz nie zauważyć subtelnych oznak zbliżających się problemów z kominem, które – zgodnie z prawami Murphy'ego – uderzą w najmniej stosownym momencie, robiąc maksymalną szkodę.

Problem w tym, że nie każdy gość w czarnym uniformie, który chodzi od drzwi do drzwi i czyści kominy, jest fachowym kominiarzem. Przebierańców i partaczy trzeba unikać, bo nawet jeśli są tani, to jakość ich pracy może być gorsza niż samodzielnie wykonane czyszczenie.

  • zweryfikuj uprawnienia – fachowy kominiarz powinien posiadać uprawnienia zawodowe nadane przez lokalną izbę rzemieślniczą. Okresowe czyszczenie komina może wykonać czeladnik kominiarski, ale do przeglądu kominiarskiego potrzebne są uprawnienia mistrza kominiarskiego. Plusem jest przynależność do zrzeszeń kominiarskich takich jak Korporacja Kominiarzy Polskich czy Krajowa Izba Kominiarzy, ale kominiarze mogą być równie dobrze niezrzeszeni, co samo w sobie nie rzutuje na ich profesjonalizm.
  • znaj swojego kominiarza – niech zawsze będzie to ta sama osoba z bliskiej okolicy. Dzięki temu kominiarz pozna twój komin na pamięć i będzie w stanie wcześnie wykryć pierwsze objawy nadchodzącej usterki zanim stanie się ona groźna i kosztowna w naprawie.
  • dobry kominiarz nie przyklepie partactwa – jeśli kominiarz czepia się o niedziałającą wentylację czy źle wykonany komin, to bardzo dobrze. Taka jego rola i rzetelny fachowiec nigdy nie wystawi pozytywnej opinii na budowlane partactwo.
  • nie da się dobrze wyczyścić komina od kotła węglowego w 15 minut – jeśli kominiarz kończy pracę w kwadrans, to nie jest to dobra robota
  • uprzątnięcie sadzy to robota kominiarza – m.in. za to mu płacisz. Powinien nie tylko wybrać sadzę z wyczystki, ale też wyczyścić rurę łączącą kocioł z kominem, która mogła zostać zasypana sadzą. Jeśli inkasuje opłatę i się ulatnia, a sadzę musisz wybierać sam, to trafiłeś na partacza, a nie fachowca.

Kiedy czyścić komin

Najpierw trzeba odróżnić czyszczenie komina (przejechanie szczotką – coś jak wizyta z autem w warsztacie) od przeglądu kominiarskiego (coś jak przegląd rejestracyjny samochodu). Przepisy nakazują czyszczenie komina od kotła na paliwa stałe raz na kwartał a przegląd kominiarski – raz do roku. Jednak w budownictwie jednorodzinnym nie są one egzekwowane. Kłopot może mieć dopiero właściciel budynku w razie pożaru spowodowanego zaniedbanym kominem – na pewno nie dostanie odszkodowania z żadnego ubezpieczenia a ewentualne ofiary śmiertelne to dalsze problemy.

Najlepiej regularnie przejechać komin szczotką co parę miesięcy, choćby wyglądał na czysty. Jednak paląc czysto (czy to w kotle zasypowym, czy mając kocioł automatyczny) machanie szczotką tak często może być bezcelowe. Wtedy dobrze jest zajrzeć do komina i ocenić, na ile zarósł sadzą. Warstwa 2-3mm sadzy powinna już być sygnałem do czyszczenia.

Po lewej: komin raczej niewymagający czyszczenia (niżej na pewno sadzy jest więcej, ale góra parę milimetrów), po prawej: skrajnie zaniedbany komin wymagający natychmiastowego odgruzowania, którego właściciel zaniedbał czyszczenie co najmniej kilka razy pod rząd a dodatkowo fatalnie pali, przez co zakleił kanał spalinowy smolistą sadzą.

 

Sprzęt do czyszczenia komina

Potrzebne będą drobne zakupy. Nie takie znowu kosztowne, bo sprzęt raz kupiony posłuży latami. Podstawa to właściwa szczotka i linka stalowa. Bez tego nie zaczynaj. Żadne sznurki do bielizny, młotki, cegły i wiechcie wycięte z krzaków nie zastąpią dobrej szczotki. Stosując takie druciarstwo, możesz zamienić problem brudnego komina w dużo trudniejszy problem zatkanego komina.

Przede wszystkim będziesz potrzebował:

  1. szczotki kominiarskiej,
  2. kilkukilogramowego obciążnika
  3. kilkunastu metrów najlepiej stalowej linki o grubości chociaż 3mm (tak by nie wrzynała się w ręce)

Linkę stalową można zastąpić sznurem, ale musi to być konkretny, gruby powróz, a nie sznurek do bielizny. To dlatego, że szczotka może się zaklinować gdzieś w kominie i trzeba będzie solidnie szarpnąć, żeby ją wydostać. Sznur musi to wytrzymać.

Obciążnik najlepiej gdyby był kulisty, tak by nie mógł w żadnym wypadku stanąć w poprzek kanału i się zablokować. Gotowe obciążniki kominiarskie bywają dostępne w marketach budowlanych lub sklepach z artykułami metalowymi.

Poniżej przykładowy sprawdzony sprzęt do czyszczenia komina o przekroju 25x15cm. Najważniejsze jest solidne przymocowanie linki do szczotki, aby nie urwała się nawet gdy szczotka się zaklinuje w ciaśniejszym punkcie komina i trzeba będzie mocniej szarpnąć. Jeśli linka się odwiąże lub urwie i szczotka zostanie w kominie, to możesz mieć spory problem z jej wydobyciem... Mocowanie ciężarka nie jest tak krytyczne, bo w razie urwania znajdziesz go w wyczystce.

Szczotka do komina z obciążnikiem

Szczotka do komina z obciążnikiem

Szczotka powinna być dopasowana do przekroju komina. Jeśli komin jest prostokątny - szczotka też ma być prostokątna. Nie ma takiej? To weź większą, okrągłą i przytnij nożycami do blachy na wymagany kształt.

Gdyby szczotka klinowała się gdzieś po drodze, bo komin jest krzywo wymurowany, to również trzeba ją przyciąć tak, aby mogła zejść do samego dołu. Luz musi być na tyle duży, aby szczotka schodziła w komin pod własnym ciężarem. Jeśli gdzieś się blokuje, to nie upuszczaj jej z rozpędu w dół, bo możesz mieć nielichy problem z jej wyjęciem. Zanim się zaklinuje - wyjmij i przytnij nieco.

Szczotka dopasowana do przekroju komina

Szczotka dopasowana do przekroju komina

Oczywiście szczotką drucianą czyści się komin murowany i wkład ze stali żaroodpornej (tylko takie można podłączać do kotła węglowego). Kominy ze stali kwasoodpornej (stosowane do kotłów gazowych) czyści się szczotką z tworzywa sztucznego (zwykła szczotka stalowa zniszczy wkład).

Niezbędne wyposażenie

Sama szczotka to dopiero początek. Potrzeba jeszcze masy innych gratów, by bezpiecznie i bezboleśnie wyczyścić komin.

  • zabezpieczenie przed upadkiem - można sobie darować w przypadku dachu płaskiego, o ile komin nie znajduje się na jego krawędzi, ale na dachu spadzistym szkoda ryzykować życiem i lepiej się w takie zabezpieczenie zaopatrzyć
  • odzież robocza - czyli taka, której nie będzie szkoda, gdyby się zniszczyła albo ubrudziła sadzą
  • solidne rękawice - aby nie pociąć sobie rąk linką od szczotki
  • latarka i lusterko - trzeba będzie zajrzeć w kanały kominowe czy wentylacyjne
  • folia malarska - do zabezpieczenia kotłowni przed osiadającą sadzą
  • maska przeciwpyłowa - przydatna, by nie nawdychać się sadzy podczas jej wybierania w kotłowni
  • nieduża łopatka i wiadro (kilka wiader) - do wybierania sadzy z wyczystki na dole komina

Do roboty

Na czyszczenie komina wybierz bezwietrzny dzień, kiedy nie jest nazbyt zimno, a najlepiej, by nie było śniegu. Jeśli dzielisz budynek (a tym samym komin) z kimś jeszcze, to wybierz moment, kiedy ten ktoś nie będzie akurat palił w piecu (trudno się pracuje na dachu będąc wędzonym). Również twój kocioł na czas czyszczenia musi być wygaszony.

Przygotuj kotłownię

Usuń z kotłowni wszystko, co nie powinno ulec zabrudzeniu sadzą. Rozłóż folię malarską za kotłem, przy wyczystce komina, a najlepiej też dookoła kotła. Palenisko powinno oczywiście być wygaszone. Zamknij wszystkie klapki i otwory w kotle.

Zdemontuj rurę łączącą kocioł z kominem (powinna być łatwo wyjmowalna, a nie zamurowana na wieki wieków), a dziurę w ścianie komina zatkaj czymś na tyle solidnym, by nie wypadło pod naporem sadzy, ale też by nie zatykało przelotu wewnątrz komina (ciasno zwinięta szmata zapakowana w foliowy worek powinna wystarczyć).
Wyczystka komina także powinna być w tym momencie zamknięta, inaczej miałbyś tydzień sprzątania w kotłowni.

Łatwiejsza część

Ubierz się w strój roboczy, zabierz latarkę, szczotkę z obciążnikiem i liną oraz ew. sprzęt do zabezpieczenia przed upadkiem. Wejdź na dach, ew. podepnij się należycie z zabezpieczeniem. Przyświeć latarką w kanał kominowy oraz kanały wentylacyjne (do tego może się przydać lusterko, jeśli wyprowadzenia tych ostatnich są zrobione "na przestrzał" i nie można zajrzeć od góry). Sprawdź, czy nie ma czegoś podejrzanego w rodzaju zdechłej wrony blokującej przelot.

Teraz weź się za właściwe czyszczenie. Rozwiń kilka metrów liny, a jej koniec najlepiej przywiąż do masztu anteny lub czegoś podobnego (żeby przypadkiem nie wpadła ci cała razem ze szczotką do komina). Mając na rękach rękawice, zacznij opuszczać szczotkę z obciążnikiem do komina.
Gdyby po drodze były ciaśniejsze miejsca - upuść szczotkę z niewielkiego rozpędu, a może uda się przecisnąć dalej. Jeśli nie, to pewnie będzie trzeba szczotkę przystrzyc pod wymiar kanału.

Przeszczotkuj komin ze dwa-trzy razy na całej długości. Ponownie zajrzyj w sąsiednie kanały wentylacyjne (jeśli są), czy z któregoś przypadkiem nie widać unoszącej się sadzy. Gdyby tak się zdarzyło, to znaczy, że jest uszkodzenie ścianki rozdzielającej kanały i powinien to zbadać zawodowy kominiarz, bo sprawa może być groźna. A poza tym osłabia to ciąg w kanale spalinowym.

Zostaw póki co szczotkę i linę na dachu, i zejdź do kotłowni.

Mniej przyjemna część

Jesteś w kotłowni. Jeśli masz szczelną wyczystkę, to powinno tu być jeszcze czysto. Weź łopatkę, wiadra, załóż maskę przeciwpyłową i jakąś czapkę (chyba że lubisz sadzę we włosach).

Ostrożnie otwórz nieco wyczystkę oraz - jeśli miejsce pozwala - podstaw wiadro i pozwól sadzy wysypać się pomału do wiadra. Będzie tego sporo i na jednym wiadrze się pewnie nie skończy.
Z początku będzie sielankowo, ale problem zacznie się w momencie, gdy zgromadzona wyżej w kominie sadza nagle zacznie osypywać się do wyczystki - wtedy w kotłowni może zrobić się czarno. Dlatego otwieraj wyczystkę ostrożnie i wybieraj to, co się z niej wysypuje. Gdy sadza przestanie sama wylatywać, zacznij podbierać ją łopatką z wyczystki, najlepiej zasłaniając czymś resztę otworu wyczystki. Nawet jeśli większa ilość nagle spadnie z góry kanału, to przynajmniej nie buchnie ci prosto w twarz.

Gdy już wybierzesz wszystko z wyczystki, wcale nie oznacza to końca przygody. Zapas sadzy mógł się jeszcze zablokować wyżej w kanale. Weź lusterko i zajrzyj do wyczystki. Jeśli wybrałeś całą sadzę, to w lusterku zobaczysz wylot komina i niebo. Jeśli nic nie widzisz - musisz wziąć np. kawałek grubszego, ale elastycznego drutu i przez wyczystkę pogmerać w kanale kominowym. Za moment powinna spaść zablokowana wyżej sadza.

Takiej sytuacji uniknąłbyś czyszcząc komin częściej lub paląc w czystszy sposób. Każdy milimetr na ściance komina daje ok. 1 litr sadzy do wybrania z każdego metra komina. Czyli np. 2mm sadzy w kominie o wysokości 8 metrów - to 13 litrów sadzy do wybrania.

Kiedy już wybierzesz całą sadzę - zamknij ponownie wyczystkę i wróć na dach.

Z powrotem na dachu

Przeszczotkuj komin raz jeszcze, ale tym razem tylko jego dolną część. Wcześniej być może nie dotarłeś tam ze szczotką, bo duża ilość sadzy mogła to uniemożliwić. Po tej operacji zabierz wszystkie graty z dachu. Nie będzie już potrzeby tu wracać.

Sprzątanie kotłowni

Wybierz to, co spadło do wyczystki. Za pomocą lusterka upewnij się, że teraz komin jest drożny. Jeśli lusterko nie pokazuje wylotu komina, to jest pewniejsza metoda: możesz wstawić do wyczystki lampę skierowaną ku górze komina, a następnie wrócić na dach. Jeśli patrząc w dół komina zobaczysz światło - komin jest czysty i drożny.

Odetkaj teraz dziurę pod czopuch, wyczyść ją z sadzy i wstaw sam czopuch na miejsce (wcześniej czyszcząc go od środka), uszczelniając jego połączenie ze ścianą za pomocą wełny mineralnej albo sznura szklanego.

Zamknij na dobre wyczystkę i weź się za sprzątanie kotłowni. Tutaj uwaga: nie każdy domowy odkurzacz nadaje się do wciągania sadzy. Najlepszy byłby specjalny odkurzacz warsztatowy lub przemysłowy, który bez szkody dla siebie wciąga duże ilości drobnych pyłów. Do zwykłego odkurzacza można podpiąć separator popiołu i wydawałoby się to dobre rozwiązanie gdyby nie taki drobiazg, że filtry w niektórych takich urządzeniach potrafią przepuszczać sadzę, która jest jeszcze drobniejsza od popiołu.
Co z tym zrobić? Najpierw sprawdź, czy producent twojego odkurzacza dopuszcza zbieranie nim sadzy. Jeśli tak, to droga prosta. Jeśli nie, ale filtr w odkurzaczu to jednorazowy papierowy worek, to możesz zaryzykować i na próbę wciągnąć garść sadzy. O ile zatrzyma się ona w filtrze, a nie wyleci z drugiej strony urządzenia lub ubrudzi je od środka, to odkurzacz powinien podołać takiemu okazjonalnemu sprzątaniu sadzy.

I gotowe

Komin jest czysty, kotłownia także. Zadanie wykonane.

Co zrobić z sadzą? Możesz ją wyrzucić tak jak popiół, ale możesz też ją... spalić. Sadza to przecież czysty węgiel. Jeśli nie lubisz marnotrawstwa, możesz dorzucać ją po trochu przy każdym rozpaleniu.

Dodatkowa kontrola

Kominiarz, prócz wyczyszczenia komina i wybrania sadzy, spojrzałby także na twój komin fachowym okiem. Dlatego warto go czasem do tego celu zatrudniać.

Ale kilka spraw możesz sprawdzić sam. Przede wszystkim chociaż raz na rok dobrze byłoby przeczyścić także kanały wentylacyjne. Nie musi to być czyszczenie z użyciem szczotki - wystarczy wpuścić obciążnik na lince, by potwierdzić drożność kanałów.

Obejrzyj też ściany komina w domu. Jakiekolwiek rysy czy pęknięcia na nich powinny być od razu zamurowane, aby nie doszło do ulatniania się spalin do mieszkania.

Interwencji, tym razem już fachowej, wymaga także wspominany już wcześniej przypadek nieszczelności między kanałem spalinowym a wentylacyjnym. Jest to o tyle niebezpieczne, że w przypadku ciągu wstecznego w wentylacji, spaliny z komina mogą cofać się do mieszkania. Naprawienie tego typu usterki trzeba zlecić specjalistycznej firmie.

Co może pójść nie tak?

Najpoważniejszy możliwy problem to chyba upadek z dachu. Musisz się przed tym zabezpieczyć na miarę swoich umiejętności i możliwości oraz zdrowego rozsądku. Nikt cię nie skontroluje, ale też nikt nie opłaci leczenia w razie czego.

Co w razie zablokowania się szczotki w kominie? Weź metrową deskę i zrób z niej dźwignię. Owiń linkę kilka razy wokół deski bliżej jej jednego końca i opierając ten koniec o wylot komina, pociągnij za drugi do góry. To zwykle wystarczy, by wyciągnąć szczotkę zaklinowaną pozornie na wieki wieków. Gorzej, jeśli słabo rozwiązałeś mocowanie i linka puści. Wtedy zostaje chyba tylko udać się po pomoc do specjalisty.

Wnioski

Po kolorze i konsystencji sadzy możesz poznać, na ile prawidłowo spala twój kocioł (czyt. ile pieniędzy ucieka z twojej kieszeni kominem).

Czarna, smolista, twarda sadza jak na zdjęciu poniżej to oznaka ciężkiego marnotrawstwa. Niestety często spotykany typ sadzy w polskich kominach.
Ten, kto opracowałby system bezzałogowych latających robotów, które pod osłoną nocy lądowałyby na kominach i cichaczem zbierały taką sadzę, a następnie zrzucałyby ją do fabryki, gdzie byłaby przerabiana na paliwo - zarobiłby miliony 😉

Sadza smolista - brudne palenie od dołu

Sadza smolista - brudne palenie od dołu

Porównaj to z sadzą pochodzącą z komina pracującego ze starym kotłem rozpalanym od góry. Sadza przypomina konsystencją cukier puder, ale jest od niego lżejsza (wystarczy chuchnąć, a będziesz ją zbierał po całej kotłowni). Kolor to coś pomiędzy czernią a szarością, bo poważny składnik tej sadzy zaczynają stanowić popioły lotne (czystego węgla jest mniej). Dla porównania masz obok czarną bryłkę węgla. Szary i biały kolor po bokach to popiół z dna wyczystki - to, co było za ciężkie, by wyfrunąć z komina ze spalinami.

Sadza sypka

Sadza sypka - palenie od góry