Jak palić czyściej węglem i drewnem

Czy węgiel i drewno są ule­pi­one z dymu i smro­du? Bo chy­ba niemożli­we, by 9 na 10 Polaków spalało w piecu wyłącznie kalosze, pam­per­sy i opony? Prze­cież musi być jakaś przy­czy­na tego, że jak kraj dłu­gi i sze­ro­ki tyle kom­inów kop­ci jak­by w piwni­cy zakopa­ny był czyn­ny parowóz. Przy­czy­na jest banal­na: powszech­nie sto­su­je­my niewłaś­ci­wą tech­nikę pale­nia. Rozwiązanie – proste: trze­ba zmienić sposób pale­nia na poprawny.

Nie ma takiego pieca, który by musi­ał napier­niczać dymem. Również żaden rodzaj węgla czy gatunek drew­na nie musi kop­cić. Każdy, kto ma piec, kocioł albo kominek, naty­ch­mi­ast może zacząć pal­ić w nim prak­ty­cznie bez dymu – to znaczy 50–80% czyś­ciej, i nie dość, że nic nie kosz­tu­je, to jeszcze oszczędza się na tym do ok. 30% opału – bo dym jest pali­wem, gdy go spal­ić, otrzy­mu­je się więcej ciepła z każdej tony opału.

Skąd się bierze dym

Jest tak: węgiel i drewno to są brudne pali­wa, które jak się palą, to musi się dymić i czego ty człowieku się czepi­asz, to odwieczne pra­wo przy­rody. Chcesz żeby dymu nie było to pal gaz. Praw­da to? Nie – same bzdury.

Zaczni­jmy od początku. Węgiel i drewno, choć nazy­wa się je pali­wa­mi stały­mi, to fak­ty­cznie nie są w 100% sub­stancją stałą. Od 30% (w węglu) do 70% (w drewnie) tego co palne wys­tępu­je w formie skład­ników lot­nych – takich, które są stałe w tem­per­aturze poko­jowej, ale w wyższych tem­per­at­u­rach odparowu­ją i spala­ją się już jako gazy. Ten pro­ces nazy­wa się odga­zowaniem. Od niego zawsze zaczy­na się spalanie drewna/węgla. To właśnie odga­zowanie – źle przeprowad­zone – może być brudne i śmierdzące.

Odga­zowanie jest brudne wtedy, gdy prze­b­ie­ga tak gwał­town­ie, że należyte dopale­nie gazów sta­je się fizy­cznie (i chemicznie) niewykon­alne – iloś­ci ich są tak wielkie, że odpowied­niej do tego daw­ki powi­etrza piec za nic nie będzie w stanie pomieś­cić. To gwał­towne odga­zowanie bierze się ze złej, nieod­powied­niej dla węgla i drew­na tech­ni­ki pale­nia – w ramach której ile wrzu­cisz, tyle się pali.

Cza­sem ludzie myślą, że dymi się z powodu braku powi­etrza. Choć wyda­je się log­iczne, to nie w tym rzecz. Przy spala­niu prze­ci­w­prą­dowym dopy­chanie coraz więk­szych iloś­ci powi­etrza tylko nakrę­ca pro­ces odga­zowa­nia a nie wspo­ma­ga dopala­nia gazów – bo to dol­na warst­wa kok­su zja­da więk­szość tlenu. Wszys­tko powyżej smaży się w gorą­cych spali­nach z kok­su. Fachowo to się nazy­wa sucha desty­lac­ja.

Poniżej na filmie przykład ekstremal­ny – liś­cie pod­palone prze­ci­w­prą­dowo, ze wspo­ma­ganiem dmuchawą. Czy tam braku­je powi­etrza? Nie – prob­le­mem jest zła tech­ni­ka pod­pale­nia. To samo dzieje się w pospoli­tych kotłach węglowych z nad­muchem, gdzie częs­to pali się w taki sam sposób i skut­ki tego są równie obrzy­dli­we.

I co z tego?

Ostat­ni­mi laty jak ktoś czepia się dymu, to albo jest upierdli­wym sąsi­a­dem z nowego domu, albo naw­ied­zonym ekolo­giem. My tu jesteśmy dzi­wni – dla nas dym to jest prob­lem eko­nom­iczny, i nie nasz, tylko TWÓJTo ty na kopce­niu tracisz ~1/3 pali­wa – bo każdy węgiel kami­en­ny, i naj­tańszy, i naj­droższy, to w 1/3 te śmierdzące, ale palne gazy. Płacisz powiedzmy 900zł za tonę węgla i 300zł z tego wypluwasz za okno.

Jeśli wolał(a)byś te 300zł mieć w kieszeni, to pomoże­my ci w tym – bo i nam ktoś kiedyś w tym pomógł.

Jak zacząć palić bez kopcenia

Jeśli w tym samym piecu, to samo pali­wo pod­pal­isz od drugiej strony, układa­jąc roz­pałkę na wierzchu sto­su pali­wa – wtedy to jest zupełnie inna his­to­ria: opał zapala się stop­niowo, w sposób kon­trolowany, tak jak świeca – a nie jak w trady­cyjnej metodzie: wszys­tko naraz, niczym stodoła po wrzuce­niu kok­ta­jlu Moło­towa. Żar pomału pod­grze­wa tylko niewielką część pali­wa, która się z nim sty­ka. Palne gazy uwal­ni­ane są w niewiel­kich iloś­ci­ach a warst­wa żaru daje wysoką tem­per­aturę, w której wszys­tkie one dopala­ją się do prze­jrzystych spalin nim odlecą do kom­i­na. Efekt: ktoś prze­chodząc ulicą będzie miał trud­ność dostrzec, że cokol­wiek jest palone.

Więk­szość ludzi w pier­wszym odruchu puka się w czoło lub drapie po głowie, bo prze­cież to niemożli­we, żeby węgiel czy drewno zapal­ić od góry! Całe życie uczono nas, że chcąc cokol­wiek pod­pal­ić, ogień pod­kła­da się pod spód, a nawet wtedy bywa trud­no. A jed­nak to dzi­ała, bo ogień grze­je też to, co leży pod nim i bez prob­le­mu idzie “pod wia­tr”.

Roz­pala­jąc od góry zazwyczaj najpierw ładu­je się więk­szą ilość pali­wa, która wystar­cza na kil­ka-kilka­naś­cie godzin grza­nia. Kiedy ten wsad kończy się wypalać, a jest potrze­ba grzać dalej, to moż­na kon­tyn­uować pale­nie sto­su­jąc pale­nie kroczące czyli po pros­tu dokładanie od boku. Pale­nie kroczące moż­na też stosować jako osob­ną metodę jeśli tak jest ci wygod­niej, bo np. chcesz pal­ić na okrągło.

Wspól­ny komin dwóch budynków w momen­cie roz­pala­nia. Podob­ne pali­wo jest spalane w takich samych kotłach – ale różny­mi sposoba­mi. Właś­ci­ciel kom­i­na po lewej też roz­pala. Nie, komin po lewej nie został przed chwilą wyczyszc­zony. Znikome iloś­ci sadzy to także efekt poprawnego pale­nia. Dym, smród i grudy sadzy oblepi­a­jące komin z prawej strony – to z kolei efekt niepraw­idłowego pale­nia.

Poniżej zna­jdziesz dużo bardziej szczegółowe opisy: zarówno wyjaś­ni­a­jące po co w ogóle się tym intere­sować, jak również opisu­jące wszys­tkie prak­ty­czne kwest­ie roz­pala­nia od góry: w jakich rodza­jach kotłów się sto­su­je, jakie są efek­ty i jak do tego pode­jść krok po kroku.

Odpowiedzi na najczęstsze pytania odnośnie rozpalania od góry, wyniki badań emisji itp.

Praktyczna instrukcja palenia od góry –
krok po kroku co, gdzie i jak palić

Instrukcja stosowania palenia kroczącego

Wszystko w jednym krótkim poradniku

Chcesz przekazać te infor­ma­c­je komuś, kto żyje z dala od inter­ne­tu. Ter­az wszys­tko, co najważniejsze, by zacząć pal­ić bez dymu, zna­jdziesz w tej krótkiej broszurze.

Pobierz porad­nik

Gdzie można zobaczyć na żywo, jak wygląda palenie bez dymu?

Pale­nie bez dymu jest rzeczą tak niewiary­god­ną, przeczącą całe­mu życiowe­mu doświad­cze­niu, że trud­no w to uwierzyć, póki się nie zobaczy na żywo. Dlat­ego w różnych rejonach kra­ju prowadz­imy pokazy pale­nia bez dymu, w trak­cie których moż­na się przekon­ać, jak ogrom­na jest różni­ca w spala­niu tego samego węgla tech­niką “trady­cyjną” i przy roz­pala­niu od góry.

Wrze­sień 2016 – pokaz poprawnego pale­nia na katow­ickim rynku