Jak palić czysto węglem i drewnem

Złe nawyki w pale­niu węglem i drew­nem są tak powszechne, że ucho­dzą za nor­mal­ność. Jak się pali, to musi się kop­cić – potwier­dzi każdy palacz z 30-letnim sta­żem, bo przez te lata tylko taki spo­sób pale­nia poznał. Na szczę­ście ist­nieją też lep­sze metody pale­nia, dzięki któ­rym spa­lisz węgiel i drewno bez dymu, smrodu i udręki. Nie­za­leż­nie od tego, jak stary i brzydki byłby twój piec czy kocioł, czy palisz tań­szym czy droż­szym węglem albo drew­nem – paląc eko­no­micz­nie oszczę­dzisz opał, mnó­stwo czasu oraz ner­wów oraz pozbę­dziesz się wielu pro­ble­mów w kotłowni, bo więk­szość z nich wynika ze złej tech­niki palenia.

Smog – to paliwo lata w powietrzu!

Smród i mgła z siwego dymu to stały ele­ment pol­skiej zimy. Coraz wię­cej mówi się o tym, że to szko­dliwe. Ale nadal nic nie sły­chać o tym, że dym to jest paliwo wyrzu­cane w powie­trze a przy­czyną kop­ce­nia wcale nie są stare piece same w sobie – lecz nasze nie­umie­jętne w nich pale­nie.

Dym to palne gazy uwal­niane z węgla i drewna w miarę ich pod­grze­wa­nia. One nie są jakimś tam smrod­kiem, lecz war­to­ściową czę­ścią tych paliw – w każ­dej tonie węgla jest 300kg gazów, w tonie drewna: ponad 700kg! Szko­puł w tym, że te gazy palą się dopiero w tem­pe­ra­tu­rach rzędu 400-500st.C. W pra­wi­dłowo obsłu­gi­wa­nym pale­ni­sku są takie tem­pe­ra­tury, więc dym w więk­szo­ści się spala i u wylotu komina widoczne są (nie­mal) prze­zro­czy­ste spa­liny. Tak wygląda poprawne, eko­no­miczne spa­la­nie węgla i drewna.

ekonomiczne-spalanie

Nie­stety w więk­szo­ści jeste­śmy nauczeni tylko nie­eko­no­micz­nego pale­nia – tj. łado­wa­nia dużych ilo­ści paliwa pro­sto na żar. Efek­tem tego tem­pe­ra­tura w pale­ni­sku jest zbyt niska, aby dym mógł się spa­lać. Dla­tego komi­nem wyla­tują siwe kłęby duszą­cego gazu – opa­rów smoły węglo­wej lub drzew­nej. Potem wszy­scy oddy­chamy wła­snym i cudzym nie­spa­lo­nym paliwem!

Przyczyna kopcenia – fatalny sposób palenia

Przy­czyna kop­ce­nia – fatalny spo­sób palenia

Stąd wła­śnie biorą się nie­mal wszyst­kie pro­blemy zwią­zane z ogrze­wa­niem: duże ilo­ści sadzy, smoły, zaty­ka­nie się komina, wybu­chy, wycieki smoły na ścia­nach komina, a przede wszyst­kim kosz­marne mar­no­traw­stwo paliwa, któ­rego czło­wiek nawet nie jest świa­dom! Latami prze­pala tonę, dwie lub kilka ton paliwa wię­cej niż naprawdę potrze­buje i niczego nie podej­rzewa – bo prze­cież wszy­scy robią to samo!

Eko­no­miczne spa­la­nie – jak to się robi?

Eko­no­miczne spa­la­nie węgla i drewna to nic odkryw­czego, po pro­stu prze­ci­wień­stwo mar­no­traw­stwa. Polega na spa­la­niu węgla i drewna w cało­ści, czyli wraz z pal­nymi gazami. Gdy owe gazy zostaną spa­lone, wtedy komi­nem nie ma prawa wyle­cieć nic innego jak (nie­mal) przej­rzy­ste spa­liny. Jest na to kilka metod:

ty-decydujesz-jak-palisz_v2

Poniż­sza gra­fika wyja­śnia, które z metod nadają się do któ­rych rodza­jów kotłów i pieców.

rodzaje-kotlow-metody-palenia

Zna­ko­mita więk­szość kotłów i pie­ców na rynku (wli­cza­jąc w to wszyst­kie kominki) to pale­ni­ska gór­nego spa­la­nia – z wylo­tem spa­lin u góry pale­ni­ska. W tego rodzaju urzą­dze­niach można sto­so­wać wszyst­kie trzy metody czyst­szego pale­nia, z roz­pa­la­niem od góry włącz­nie. W kotłach górno-dolnych bez prze­ró­bek prze­waż­nie nie da się palić od góry. Nato­miast w kotłach dol­nego spa­la­nia pali się od dołu, ponie­waż jest to jakby kocioł gór­nego spa­la­nia roz­pa­lony od góry i posta­wiony do góry nogami – ale pod warun­kiem, że zasy­pie się dość paliwa, aby zakryć wylot spa­lin przy rusz­cie. Rodzaje kotłów zostały dokład­niej opi­sane w osob­nym arty­kule.

Czy warto cokol­wiek zmie­niać w kotłowni jeśli uwa­żasz, że jest w miarę dobrze? Oczy­wi­ście, bo eko­no­miczne pale­nie to nie­małe oszczęd­no­ści – ok. 30% opału czyli kwoty idące w setki jeśli nie tysiące zło­tych rocz­nie! Albo wyż­sza tem­pe­ra­tura w domu za podobne pie­nią­dze. Niczego nie ryzy­ku­jesz, bo zmie­niasz jedy­nie spo­sób obsługi kotła, a możesz sporo zyskać. Sprawdź ile opału potrze­buje twój dom gdy spa­lasz efek­tyw­nie i porów­naj ze swoim zuży­ciem — dowiesz się, ile z grub­sza możesz zaoszczędzić.

Dokła­da­nie mniej­szymi porcjami

Wystar­czy mini­malna zmiana nawy­ków, aby tra­dy­cyjne pale­nie (“od dołu”) uczy­nić zno­śnym. Wście­kłe kop­ce­nie przy tym spo­so­bie pale­nia jest efek­tem wrzu­ca­nia zbyt wiel­kiej por­cji paliwa na zbyt małą por­cję żaru. Naj­pro­ściej więc będzie pozbyć się kop­ce­nia dokła­da­jąc mniej­szymi porcjami.

metoda-dokladanie-malymi-porcjami

Dokła­da­nie małymi porcjami

Mała por­cja to rzecz względna — powinna być na tyle mała, aby po dorzu­ce­niu w kotle stale hulał ogień. Im wię­cej na rusz­cie żaru i im inten­syw­niej się on pali, tym wię­cej na raz można doło­żyć bez zdu­sze­nia pło­mieni. Póki w kotle hula ogień, naj­gor­sze co może wyla­ty­wać z komina to pół­przej­rzy­sty czarny dym. Nie ma mowy o gęstej siwej chmu­rze ani o zasmo­le­niu komina.

obfite-dymienie

Pale­nie kroczące

Pale­nie kro­czące  można nazwać pale­niem od boku, ponie­waż w tym przy­padku żar wędruje w pozio­mie. Metoda ta jest nie­jako kom­pro­mi­sem mię­dzy pale­niem od góry i typo­wym (od dołu). Umoż­li­wia cią­głe pale­nie z dokła­da­niem ale kosz­tem nie cał­kiem czy­stego spa­la­nia (wciąż jed­nak o niebo lep­szego niż przy zasy­py­wa­niu żaru grubą war­stwą świe­żego paliwa).

Jak działa pale­nie kroczące

Pale­nie kro­czące roz­po­czyna się od roz­pa­le­nia nie­wiel­kiej ilo­ści opału na rusz­cie. Gdy ta por­cja porząd­nie się roz­ża­rzy, prze­gar­nia się żar na tył kotła, a obok żaru dosy­puje się świeżą por­cję opału, tak by sty­kała się z żarem bokiem, ale go nie przykrywała.

metoda-palenie-kroczace

Pale­nie kroczące

Świeży opał nie jest tutaj gwał­tow­nie pod­grze­wany jak przy pale­niu od dołu, gdyż gorące spa­liny nie prze­la­tują przez jego war­stwę. Zamiast tego żar pomału obej­muje cały zasyp a uwal­niane z opału sub­stan­cje lotne mają szansę spa­lić się w wyso­kiej temperaturze.

Zanim zasyp cał­ko­wi­cie się wypali, gdy na rusz­cie jest jesz­cze roz­sądna ilość żaru, całą pro­ce­durę zaczyna się od początku. Prze­gar­nia się pozo­stały żar by usu­nąć popiół i zgar­nia go na tył rusztu, po czym z przodu dosy­puje się nową por­cję opału.

Porów­na­nie z innymi metodami

Pale­nie kro­czące jest roz­wią­za­niem pośred­nim mię­dzy dwoma pozo­sta­łymi meto­dami rozpalania.

W porów­na­niu z pale­niem od dołu efekty są zde­cy­do­wa­nie lep­sze. Nawet wsy­pa­nie dużej ilo­ści świe­żego opału nie spo­wo­duje zadu­sze­nia żaru i dłu­go­trwa­łego kop­ce­nia. Nie trzeba zmie­niać przy­zwy­cza­jeń w kwe­stii dokła­da­nia, jedy­nie wyko­nuje się je ciut inaczej.

W porów­na­niu z pale­niem od góry metoda ta jest nie­znacz­nie brud­niej­sza, bowiem nie wszyst­kie sub­stan­cje lotne uwal­niane z opału prze­cho­dzą przez żar. Sytu­acja jest jed­nak o niebo lep­sza niż po zasy­pa­niu takiej samej ilo­ści węgla pro­sto na żar.

Dla­tego jeśli pale­nie od góry z jakie­goś powodu jest nie­wy­godne w sto­so­wa­niu, to zde­cy­do­wa­nie warto palić spo­so­bem kro­czą­cym.

Instruk­cja pale­nia kro­czą­cego — krok po kroku

Roz­pa­la­nie od góry

Poten­cjal­nie naj­czyst­szą i naj­efek­tyw­niej­szą alter­na­tywą dla tra­dy­cyj­nego spo­sobu pale­nia jest roz­pa­la­nie od góry.

Jak działa roz­pa­la­nie od góry

Cały trik w roz­pa­la­niu od góry to prze­nie­sie­nie war­stwy żaru z dołu na górę pale­ni­ska. Budowa kotła nie zmie­nia się, powie­trze nadal pły­nie spod rusztu ku górze. Jed­nak teraz żar pomału scho­dzi ku dołowi (z równą łatwo­ścią jak w pale­niu od dołu wędro­wał ku górze) a dym wydo­sta­jący się z war­stwy zim­nego jesz­cze opału musi przejść przez żar, gdzie ulega prak­tycz­nie cał­ko­wi­temu spa­le­niu. Do komina lecą (nie­mal) prze­zro­czy­ste spa­liny a ze spa­le­nia dymu powstaje wię­cej ciepła.

Rozpalanie od góry

Roz­pa­la­nie od góry

Prze­bieg całego cyklu pale­nia przed­sta­wia poniż­szy rysu­nek. Pale­nie od góry z przy­czyn tech­nicz­nych jest pro­ce­sem cyklicz­nym, tj. wrzuca się na początku okre­śloną ilość opału, roz­pala i czeka do jej wypa­le­nia, aby roz­pa­lić od nowa (nie ma zbyt­nio moż­li­wo­ści, by doło­żyć opału od spodu). Choć pala­czowi przy­wy­kłemu do dokła­da­nia może się to wydać kar­ko­łomne, pale­nie bez dokła­da­nia nie jest takie trudne a wymaga jedy­nie zmiany nawy­ków. W szcze­gó­ło­wej instruk­cji pale­nia od góry dowiesz się jak sobie radzić, gdy trzeba palić na okrągło.

rozpalanie-od-gory-krok-po-kroku

Na tej samej zasa­dzie co pale­nie od góry, tylko w mniej­szej skali, dzia­łają pal­niki w kotłach podaj­ni­ko­wych i dla­tego kotły te spa­lają węgiel czy­sto i efektywnie.

Palnik retortowy, rys. zawijan.wordpress.com

Pal­nik retor­towy, rys. zawijan.wordpress.com

Roż­nicę mię­dzy kiep­skim pale­niem (od dołu) i czyst­szą metodą (od góry) świet­nie poka­zuje poniż­szy film. W obu pie­cach spa­lany jest węgiel z kopalni Piast w iden­tycz­nych ilo­ściach, przy czym po lewej wsy­pany jest szczo­drze na żar, a po pra­wej — roz­pa­lony od góry.

Pro­ces roz­pa­la­nia od góry i efekty tegoż przed­sta­wia na poniż­szym fil­mie komi­niarz Tomasz Szoł­drow­ski z Nowego Sącza.

Skąd wia­domo, że ‘bez dymu’ zna­czy czyściej?

Pale­nie bez dymu jest fak­tycz­nie czyst­sze a nie tylko prze­ra­bia dym na prze­zro­czy­ste ale tak samo szko­dliwe spa­liny? Prze­ma­wiają za tym nastę­pu­jące dowody:

  • Dostępne wyniki badań nauko­wych z Europy Zachod­niej poka­zują, że roz­pa­la­nie od góry w pie­cach na drewno i komin­kach obniża emi­sję pyłów o ponad 50%.
  • Bar­dzo niskie wskaź­niki emi­sji pyłów z kotłów retor­to­wych (auto­ma­tycz­nych) – rap­tem ~10% tego co emi­tują kotły gór­nego spa­la­nia roz­pa­lane od dołu – są efek­tem bez­dym­nego, dokład­nego spa­la­nia metodą współ­prą­dową czyli iden­tyczną jak przy roz­pa­la­niu od góry. Kotły te w zna­ko­mi­tej więk­szo­ści speł­niają bowiem naj­ostrzej­sze obec­nie normy emi­sji bez dodat­ko­wych fil­trów.
  • Tysiące ludzi, któ­rzy na prze­strzeni lat prze­te­sto­wali roz­pa­la­nie od góry, potwier­dzają zauwa­żalne oszczęd­no­ści paliwa (ok. 30%). Nie ma chyba lep­szej metody na unik­nię­cie emi­sji zanie­czysz­czeń z dowol­nego paliwa niż nie­ku­pie­nie i nie­spa­le­nie go.

Dostępne i znane nam wyniki badań emi­sji przy roz­pa­la­niu od góry zostały zesta­wione poni­żej. Póki co nie znamy wyni­ków dla węgla w typo­wych pol­skich kotłach. Koszt takich badań to kil­ka­na­ście tysięcy. Jak dotąd nas na to nie stać, bo wbrew pozo­rom żadne mityczne lobby węglowe nas nie sponsoruje.

Porównanie emisji pyłów przy spalaniu drewna od dołu (lewo) i od góry (prawo).

Porów­na­nie emi­sji pyłów przy spa­la­niu drewna od dołu (lewo) i od góry (prawo). Źró­dło: w/w bada­nia szwaj­car­skie z 2007 roku.

Porównanie emisji

Porów­na­nie emi­sji pyłów kolejno w piecu na drewno, piecu kaflo­wym i kominku przy pale­niu od dołu (poma­rań­czowe słupki) oraz przy pale­niu od góry (szare słupki). Źró­dło: bada­nia szwaj­car­skie z 2008 roku.

Moment największego dymienia ok. 15 minut po rozpaleniu od góry w kotle Camino węgla typu 32.2

Moment naj­więk­szego dymie­nia ok. 15 minut po roz­pa­le­niu od góry w kotle Camino węgla typu 32.2

WP_20160115_22_37_50_Pro

Sytu­acja na dru­gim końcu w/w komina.

Co w takim razie z “jako­ścią” paliwa? Wszy­scy powta­rzają, że to przez kiep­skie paliwa za oknem tak cuch­nie a gdy tylko zostaną wpro­wa­dzone normy dla węgla – wszystko minie jak ręką odjął. Dyplo­ma­tycz­nie ujmu­jąc: be-ze-dura. Każdy węgiel kamienny będzie kop­cił tak samo dopóki będzie spa­lany nie­wła­ści­wie (prze­ciw­prą­dowo, w gru­bej warstwie).

Skąd ta pew­ność? Spójrz na tabelę poni­żej. W każ­dym węglu kamien­nym jest ok. 30% lot­nych węglo­wo­do­rów. To one sta­no­wią główny skład­nik dymu. Nie usuną ich żadne normy, bo są natu­ralną czę­ścią paliwa któ­remu na imię węgiel kamienny czy drewno (tam jest ich aż 70%!). Gdyby je z paliwa usu­nąć, mamy już nie węgiel lecz koks i nie drewno lecz węgiel drzewny. Siarka, metale cięż­kie – to wszystko razem sta­nowi parę pro­cent składu paliwa. Popiół – typowo ok. 6% w dobrych pol­skich węglach kamien­nych, w gor­szym miale może się­gać 12–15%. Nawet gdyby przy­jąć, że cały ten kok­tajl metali cięż­kich, siarki i popiołu wyleci komi­nem (co prawdą nie jest, bo w końcu popiół w więk­szo­ści zostaje w popiel­niku), to będzie to kil­ka­na­ście pro­cent masy paliwa – nadal o wiele mniej niż ~30% masy, którą sta­no­wią lotne węglowodory.

Poży­czone z gigawat.net.pl

Oczy­wi­ście jakość paliwa jest bar­dzo ważna – im wyż­szą ma ono war­tość opa­łową, tym mniej nie­pal­nych tru­cizn (lot­nego popiołu, siarki i metali cięż­kich) zosta­nie wypro­du­ko­wane na każdą jed­nostkę uzy­ska­nego cie­pła. Tylko że cały ten piękny aka­de­micki kon­strukt sypie się w star­ciu z rze­czy­wi­sto­ścią kotłow­nie, gdzie nawet świet­nej jako­ści paliwo spa­lane jest w kiep­ski spo­sób – wtedy kiep­ska spraw­ność wymu­sza prze­rzu­ce­nie więk­szej ilo­ści opału przez kocioł a gros zanie­czysz­czeń sta­nowi po pro­stu nie­do­pał. My patrzymy na pro­blem z per­spek­tywy prze­cięt­nej kotłowni, gdzie prze­waż­nie kiep­skie paliwo spa­lane jest w kiep­ski spo­sób. Zamiast się obra­żać, że Polak nie pali dia­men­tami, poka­zu­jemy mu, że nawet tanie paliwa może spa­lić w spo­sób cywi­li­zo­wany – czym zmniej­szamy emi­sję zanie­czysz­czeń tu i teraz.

Na nor­mach jako­ści węgla powinno zale­żeć każ­demu pala­czowi, bo dzięki nim trud­niej byłoby wci­skać ludziom kiep­ski opał po wyso­kich cenach. Nato­miast kominy kop­cące dziś węglem nie­nor­mo­wa­nym będą tak samo kop­cić węglem nor­mo­wa­nym choćby naj­lep­szej jako­ści – póki nie zmieni się kul­tury pale­nia lub nie wymieni kotła na spa­la­jący popraw­nie.
Kto­kol­wiek w to wątpi – zapra­szamy do Wro­cła­wia lub Ryb­nika z wor­kiem węgla “złej jako­ści” oraz dowol­nego naj­lep­szego węgla kamien­nego. Udo­wod­nimy na żywo, że – przy takiej samej meto­dzie pale­nia – szkieł­kiem i okiem efekty spa­la­nia obu paliw będą nie do odróżnienia.

Czy roz­pa­la­nie od góry jest bezpieczne?

Sama metoda roz­pa­la­nia od góry nie nie­sie nowych zagro­żeń w sto­sunku do tego, z czym trzeba się liczyć przy typo­wej obsłu­dze kotła węglo­wego (a nawet kilka zagro­żeń niwe­luje, m.in pro­blem wybu­chów gazów czy nie­bez­pie­czeń­stwo pożaru komina). Na jakiej pod­sta­wie możemy tak twierdzić:

  • już pra­wie dzie­sięć lat pale­nie od góry sze­rzy się inten­syw­niej w Pol­sce, sto­so­wane jest w prze­róż­nych kotłach, a nie ujaw­niły się przy tym żadne nie­znane problemy
  • pale­nie od góry jest sze­roko pro­mo­wane w Euro­pie Zachod­niej na szcze­blu regio­nal­nym i pań­stwo­wym (patrz parę aka­pi­tów niżej)
  • część kotłów gór­nego spa­la­nia, które mają w swo­ich instruk­cjach ten spo­sób pale­nia, nie róż­nią się ani o jotę od tych, które tego zapisu nie mają – pro­blem nie w tech­nice, ale w men­tal­no­ści producentów.

O ile sama metoda nie jest zagro­że­niem, to jed­nak przy jej samo­dziel­nym sto­so­wa­niu trzeba zacho­wać dużą ostroż­ność i nie robić rze­czy, któ­rych czło­wiek nie jest pewien. Mogą się bowiem ujaw­nić zagro­że­nia wyni­ka­jące z błę­dów w budo­wie lub zanie­dbań w utrzy­ma­niu insta­la­cji grzew­czej, komina i samego kotła, które dotąd nie dawały obja­wów. O wszyst­kich nam zna­nych ostrze­gamy tutaj, cza­sem na wyrost. Rze­czy, na jakie trzeba zwró­cić uwagę przed pierw­szym roz­pa­le­niem od góry, zostały dokład­niej opi­sane w szcze­gó­ło­wej instruk­cji pale­nia od góry.

Głów­nym ryzy­kiem przy roz­pa­la­niu od góry jest wsy­pa­nie na raz więk­szej ilo­ści paliwa. Jeśli kocioł jest bar­dzo nie­szczelny, to po roz­pa­le­niu cało­ści może dojść do gwał­tow­niej­szego niż zwy­kle wzro­stu tem­pe­ra­tury, a nawet zago­to­wa­nia wody (w popraw­nie wyko­na­nej insta­la­cji grzew­czej nie jest to groźne, ale nie wszyst­kie insta­la­cje są popraw­nie wyko­nane; zresztą lepiej tej sytu­acji unikać).

Naj­waż­niej­sza jest względna szczel­ność dol­nych drzwi­czek i popiel­nika – aby kocioł nie roz­grze­wał się nad­mier­nie bez kon­troli. Poza tym:

  • wszyst­kie drzwiczki powinny mieć uszczel­nie­nie ze sznura szkla­nego wymie­niane cho­ciaż raz na 2 lata albo lepiej: gdy tylko sznur się wygnie­cie i prze­sta­nie dobrze uszczelniać
  • klapka w dol­nych drzwicz­kach powinna domy­kać się szczel­nie, a jeśli nie przy­lega równo, to trzeba ją doszli­fo­wać. Klapki tej niczym się nie uszczelnia!
  • w kotle z rusz­tem rucho­mym warto spraw­dzić miej­sce przej­ścia jego mecha­ni­zmu przez obu­dowę — zwy­kle wymaga ono doszczel­nie­nia, by kocioł nie łapał tam­tędy lewego powietrza.

Jeśli wia­dro węgla ledwo zakrywa ruszt w twoim kotle, a roz­pa­le­nie w nim wię­cej niż dwóch szu­fe­lek na raz powo­duje saunę w domu, to naj­pew­niej twój kocioł jest o wiele za duży (prze­wy­mia­ro­wany). Aby palić w nim w spo­sób godny czło­wieka, musisz naj­pierw roz­wią­zać ten pro­blem.

Europa pro­muje roz­pa­la­nie od góry

Roz­pa­la­nie od góry jest znane za gra­nicą, pole­cane i pro­mo­wane m.in:

W Pol­sce stale przy­bywa pro­du­cen­tów kotłów, któ­rzy zale­cają ten spo­sób pale­nia w instruk­cjach obsługi swo­ich wyro­bów pra­cu­ją­cych na natu­ral­nym ciągu (w kotłach z nadmu­chem zda­rza się to znacz­nie czę­ściej, choć zwy­cza­jowo doty­czy tylko miału).
Wiemy o: Defro, PEREKO, Setlan­sie, Heiz­tech­nik, Heitz, Kli­mo­szu, Zębcu. Sprawa jest trudna do śle­dze­nia na bie­żąco, bo firm kotlar­skich jest mul­tum a w inter­ne­cie czę­sto latami wiszą stare instruk­cje nawet jeśli w papie­ro­wych dodano infor­ma­cję o roz­pa­la­niu od góry.
Pale­nie od góry popiera także Kra­jowa Izba Komi­nia­rzy.

Pozy­tywne efekty roz­pa­la­nia od góry potwier­dzają setki tysięcy czy­tel­ni­ków wątku na forum Mura­tora, gdzie ta metoda pale­nia została opi­sana, a któ­rego licz­nik odwie­dzin od 2008 roku prze­kro­czył już 5 milio­nów. Rów­nież na tej stro­nie tysiące ludzi dowie­działo się o tej meto­dzie pale­nia, wypró­bo­wało ją i sto­suje z powo­dze­niem. Nie zna­czy to, że każ­demu od razu wszystko pój­dzie gładko. To jak nauka jazdy na rowe­rze bez bocz­nych kółek – pew­nych nawy­ków trzeba się oduczyć a wyro­bić nowe, co może się wyda­wać trudne, ale potem czło­wiek widzi, że abso­lut­nie było warto.

Roz­wią­za­nia naj­czę­ściej prze­wi­ja­ją­cych się pro­ble­mów są stale uzu­peł­niane w szcze­gó­ło­wej instruk­cji pale­nia od góry.

 Instruk­cja pale­nia od góry — krok po kroku