Jak palić czysto węglem i drewnem

Ogrze­wa­nie węglowe nie musi być oparte o syf i udrękę! Jeśli jest brudne i uciąż­liwe, to dla­tego, że więk­szo­ści z nas nikt nie poka­zał, jak wygląda naprawdę efek­tywne, eko­no­miczne spa­la­nie węgla i drewna. Te paliwa można spa­lać pra­wie lub cał­ko­wi­cie bez dymu uzy­sku­jąc o ok. 1/3 wię­cej cie­pła i nie jest do tego potrzebna tech­no­lo­gia z NASA.

ty-decydujesz-jak-palisz_v2

Jest kilka metod na czyst­sze spa­la­nie węgla i drewna w pospo­li­tych urzą­dze­niach grzew­czych z wylo­tem spa­lin u góry pale­ni­ska, w kolej­no­ści od najprostszej:

Jaki jest główny powód, aby inte­re­so­wać się pale­niem bez dymu? To oszczęd­ność gru­bej forsy! Przej­ście z kop­ce­nia na efek­tywne spa­la­nie przy­nosi oszczęd­no­ści ok. 30% opału czyli kwoty idące w setki jeśli nie tysiące zło­tych rocz­nie! Sprawdź ile opału potrze­buje twój dom gdy spa­lasz efek­tyw­nie i porów­naj ze swoim zuży­ciem — dowiesz się, ile z grub­sza możesz zaoszczędzić.

asdf

Pokaz eko­no­micz­nego spa­la­nia węgla na kato­wic­kim rynku. Dwa iden­tyczne piece “kozy” spa­lają taki sam węgiel róż­nymi meto­dami. Kop­cący komin po pra­wej to węgiel spa­lany nie­pra­wi­dłowo. Piec po lewej rów­nież pra­cuje, ale paliwo zostało roz­pa­lone od góry, dla­tego dym się spala i komin wypusz­cza prze­zro­czy­ste spaliny.

WP_20160115_22_37_50_Pro

Tym­cza­sem we wnę­trzu pie­cyka roz­pa­lo­nego od góry dym jest pięk­nie spalany :)

Kto może tak palić

Opi­sane tu roz­wią­za­nia doty­czą kotłów i pie­ców, w któ­rych jedyny wylot spa­lin znaj­duje się u góry pale­ni­ska (tzw. gór­nego spa­la­nia) lub takich, gdzie są dwa wyloty spa­lin (górno-dolnych, które po pozo­sta­wie­niu tylko gór­nego wylotu staną się kotłami gór­nego spa­la­nia) – te razem sta­no­wią jakieś 90% tego, co stoi w pol­skich domach.

W kotłach z jedy­nym wylo­tem spa­lin u dołu, przy rusz­cie, zawsze należy roz­pa­lać na rusz­cie i zasy­py­wać paliwo na wierzch. Tam to jest pra­wi­dłowy spo­sób pale­nia, bo obieg spa­lin jest odwró­cony, więc całość działa już fabrycz­nie tak jak kocioł z wylo­tem spa­lin u góry, roz­pa­lony od góry.

Zli­kwi­duj kop­ce­nie zanim zli­kwi­dują ci piec

Być może nie potrze­bu­jesz oszczę­dzać, bo stać cię na zakup lekką ręką pię­ciu ton węgla co zimę i w domu masz cie­pło. Pew­nie myślisz też, że jak było i jest, tak będzie zawsze, a oszo­łomy, co im dym nie pasuje, pomału wymrą?

Tedy wiedz, że trwa ostrze­nie topora na nas wszyst­kich. Rząd lada chwila wpro­wa­dzi normy emi­sji dla nowych kotłów węglo­wych a kilka woje­wództw przy­mie­rza się do uchwał anty­smo­go­wych, nawet (jak w Mało­pol­sce) z obo­wiąz­kową wymianą wszyst­kich kotłów. To ozna­cza, że za chwilę jedyne dostępne kotły węglowe (gdy wej­dzie wymóg 5. klasy) będą kosz­to­wały ~10000zł a opał do nich – 1000zł. Wszy­scy będziemy przy­mu­sowo palić bez dymu, ale “dia­men­tami” w “kotlar­skich Maybachach”.

Kop­cąc jak wście­kły krę­cisz na sie­bie bata – poma­gasz ruchom anty­smo­go­wym, które gło­szą, że tylko przy­mu­sową wymianą kotłów można zli­kwi­do­wać kop­ce­nie. My sta­ramy się poka­zać, że kop­ce­nie likwi­duje się pro­stą zmianą nawyku, po pro­stu paląc efek­tyw­niej – bo dym to paliwo. Jasne, nie zro­bimy z Tico Fer­rari, ale kosz­tem pra­wie żad­nym (ucząc się od nowa palić) możemy osią­gnąć od zaraz min. 50% tego efektu, jaki dałaby wymiana kotła (kosz­tem kil­ku­na­stu tysięcy i droż­szego opału potem).

Metoda I: dokła­da­nie mniej­szymi porcjami

Wystar­czy mini­malna zmiana nawy­ków, aby tra­dy­cyjne pale­nie (“od dołu”) uczy­nić zno­śnym. Wście­kłe kop­ce­nie przy tym spo­so­bie pale­nia jest efek­tem wrzu­ca­nia zbyt wiel­kiej por­cji paliwa na zbyt małą por­cję żaru. Naj­pro­ściej więc będzie pozbyć się kop­ce­nia dokła­da­jąc mniej­szymi porcjami.

co-zrobic-by-stary-piec-nie-kopcil

Mała por­cja to rzecz względna — powinna być na tyle mała, aby po dorzu­ce­niu w kotle stale hulał ogień. Im wię­cej na rusz­cie żaru i im inten­syw­niej się on pali, tym wię­cej na raz można doło­żyć bez zdu­sze­nia pło­mieni. Póki w kotle hula ogień, naj­gor­sze co może wyla­ty­wać z komina to pół­przej­rzy­sty czarny dym. Nie ma mowy o gęstej siwej chmu­rze ani o zasmo­le­niu komina.

Metoda II: pale­nie kroczące

Pale­nie kro­czące  można nazwać pale­niem od boku, ponie­waż w tym przy­padku żar wędruje w pozio­mie. Metoda ta jest nie­jako kom­pro­mi­sem mię­dzy pale­niem od góry i typo­wym (od dołu). Umoż­li­wia cią­głe pale­nie z dokła­da­niem ale kosz­tem nie cał­kiem czy­stego spa­la­nia (wciąż jed­nak o niebo lep­szego niż przy zasy­py­wa­niu żaru grubą war­stwą świe­żego paliwa).

Jak to działa

Pale­nie kro­czące roz­po­czyna się od roz­pa­le­nia nie­wiel­kiej ilo­ści opału na rusz­cie. Gdy ta por­cja porząd­nie się roz­ża­rzy, prze­gar­nia się żar na tył kotła, a obok żaru dosy­puje się świeżą por­cję opału, tak by sty­kała się z żarem bokiem, ale go nie przykrywała.

palenie-kroczace-schemat

Świeży opał nie jest tutaj gwał­tow­nie pod­grze­wany jak przy pale­niu od dołu, gdyż gorące spa­liny nie prze­la­tują przez jego war­stwę. Zamiast tego żar pomału obej­muje cały zasyp a uwal­niane z opału sub­stan­cje lotne mają szansę spa­lić się w wyso­kiej temperaturze.

Zanim zasyp cał­ko­wi­cie się wypali, gdy na rusz­cie jest jesz­cze roz­sądna ilość żaru, całą pro­ce­durę zaczyna się od początku. Prze­gar­nia się pozo­stały żar by usu­nąć popiół i zgar­nia go na tył rusztu, po czym z przodu dosy­puje się nową por­cję opału.

Porów­na­nie do pale­nia od dołu i od góry

Pale­nie kro­czące jest roz­wią­za­niem pośred­nim mię­dzy dwoma pozo­sta­łymi meto­dami rozpalania.

W porów­na­niu z pale­niem od dołu efekty są zde­cy­do­wa­nie lep­sze. Nawet wsy­pa­nie dużej ilo­ści świe­żego opału nie spo­wo­duje zadu­sze­nia żaru i dłu­go­trwa­łego kop­ce­nia. Nie trzeba zmie­niać przy­zwy­cza­jeń w kwe­stii dokła­da­nia, jedy­nie wyko­nuje się je ciut inaczej.

W porów­na­niu z pale­niem od góry metoda ta jest nie­znacz­nie brud­niej­sza, bowiem nie wszyst­kie sub­stan­cje lotne uwal­niane z opału prze­cho­dzą przez żar. Sytu­acja jest jed­nak o niebo lep­sza niż po zasy­pa­niu takiej samej ilo­ści węgla pro­sto na żar.

Dla­tego jeśli pale­nie od góry z jakie­goś powodu jest nie­wy­godne w sto­so­wa­niu, to zde­cy­do­wa­nie warto palić spo­so­bem kro­czą­cym.

Instruk­cja pale­nia kro­czą­cego — krok po kroku

Metoda III: roz­pa­la­nie od góry

Poten­cjal­nie naj­czyst­szą i naj­efek­tyw­niej­szą alter­na­tywą dla tra­dy­cyj­nego spo­sobu pale­nia jest roz­pa­la­nie od góry.

Skąd to się wzięło

Roz­pa­la­nie od góry bywa odkry­wane na nowo w róż­nych miej­scach i w róż­nym cza­sie. Spo­sób ten znali sta­cjo­nu­jący w lasach fiń­scy żoł­nie­rze wojny radziecko-fińskiej (1939 rok) — ogni­ska roz­pa­lane od góry nie dawały dymu, a więc nie zdra­dzały prze­ciw­ni­kowi pozy­cji oddziału. Lecz nie oni pierwsi ani ostatni uży­wali tej metody. W latach 80. posłu­żyła ona do opra­co­wa­nia czy­stych i efek­tyw­nych pie­cy­ków kuchen­nych dla Afryki (TLUD). W pierw­szej deka­dzie XXI wieku RPA pro­wa­dzono kam­pa­nię, któ­rej twa­rzą była star­sza pani “od zawsze” paląca w ten sposób.

W Pol­sce pale­nie od góry od lat było sto­so­wane w pie­cy­kach typu koza oraz zale­cane w instruk­cjach obsługi kotłów mia­ło­wych z nadmu­chem. Pomysł szer­szego sto­so­wa­nia tej metody dla innych paliw i kotłów wyszedł w 2007 roku od osoby Last Rico — użyt­kow­nika forum Mura­tora. Dzięki jego aktyw­no­ści w tema­cie mnó­stwo ludzi zaczęło palić w ten spo­sób, w tym rów­nież autor tej strony.

Jak to działa

Cały trik w roz­pa­la­niu od góry to prze­nie­sie­nie war­stwy żaru z dołu na górę pale­ni­ska. Budowa kotła nie zmie­nia się, powie­trze nadal pły­nie spod rusztu ku górze. Jed­nak teraz żar pomału scho­dzi ku dołowi (z równą łatwo­ścią jak w pale­niu od dołu wędro­wał ku górze) a dym wydo­sta­jący się z war­stwy zim­nego jesz­cze opału musi przejść przez żar, gdzie ulega prak­tycz­nie cał­ko­wi­temu spa­le­niu. Do komina lecą nie­mal prze­zro­czy­ste spa­liny a w miej­sce dymu powstaje wię­cej ciepła.

rozpalanie-od-gory-schemat

 

Prze­bieg całego cyklu pale­nia przed­sta­wia poniż­szy rysu­nek. Pale­nie od góry z przy­czyn tech­nicz­nych jest pro­ce­sem cyklicz­nym, tj. wrzuca się na początku okre­śloną ilość opału, roz­pala i czeka do jej wypa­le­nia, aby roz­pa­lić od nowa (nie ma zbyt­nio moż­li­wo­ści, by doło­żyć opału od spodu). Choć pala­czowi przy­wy­kłemu do dokła­da­nia może się to wydać kar­ko­łomne, pale­nie bez dokła­da­nia nie jest takie trudne a wymaga jedy­nie zmiany nawy­ków. W szcze­gó­ło­wej instruk­cji pale­nia od góry dowiesz się jak sobie radzić, gdy trzeba palić na okrągło.

rozpalanie-od-gory-etapy

Na tej samej zasa­dzie co pale­nie od góry, tylko w mniej­szej skali, dzia­łają pal­niki w kotłach podaj­ni­ko­wych i dla­tego kotły te spa­lają węgiel czy­sto i efektywnie.

Palnik retortowy z podajnikiem ślimakowym, rys. zawijan.wordpress.com

Pal­nik retor­towy z podaj­ni­kiem śli­ma­ko­wym, rys. zawijan.wordpress.com

Roż­nicę mię­dzy pale­niem od dołu i od góry świet­nie poka­zuje poniż­szy film. W obu wia­drach spa­lany jest wyso­kiej jako­ści pol­ski eko­gro­szek, przy czym po lewej sypany jest szczo­drze na żar, a po pra­wej — roz­pa­lony od góry.

Pro­ces roz­pa­la­nia od góry i efekty tegoż przed­sta­wia na poniż­szym fil­mie komi­niarz Tomasz Szoł­drow­ski z Nowego Sącza.

Czy ‘bez dymu’ zna­czy czyściej?

Dostępne wyniki badań nauko­wych z zagra­nicy poka­zują, że roz­pa­la­nie od góry obniża emi­sję pyłów (tzw. PM10PM2.5) co naj­mniej o połowę – a nie dość, że kosz­tuje to tylko zmianę nawyku, to jesz­cze przy­nosi oszczęd­ność opału.

Pyły te to w naj­więk­szej mie­rze cząstki nie­spa­lo­nego paliwa — opary smół i sadza. Im mniej powstaje dymu, tym mniej­sza jest emi­sja pyłów. Podob­nie wygląda to w przy­padku kotłów podaj­ni­ko­wych. Ich bar­dzo niskie wskaź­niki emi­sji pyłów – jakieś 90% mniej niż z kotła zasy­po­wego – są efek­tem bez­dym­nego spalania.

Dostępne i znane nam wyniki badań emi­sji przy roz­pa­la­niu od góry zostały zesta­wione poni­żej. Póki co nie znamy wyni­ków dla węgla w typo­wych pol­skich kotłach. Koszt takich badań to kil­ka­na­ście tysięcy. Jak dotąd nas na to nie stać, bo wbrew pozo­rom żadne mityczne lobby węglowe nas nie sponsoruje.

Porównanie emisji pyłów przy spalaniu drewna od dołu (lewo) i od góry (prawo).

Porów­na­nie emi­sji pyłów przy spa­la­niu drewna od dołu (lewo) i od góry (prawo). Źró­dło: w/w bada­nia szwaj­car­skie z 2007 roku.

Porównanie emisji

Porów­na­nie emi­sji pyłów kolejno w piecu na drewno, piecu kaflo­wym i kominku przy pale­niu od dołu (poma­rań­czowe słupki) oraz przy pale­niu od góry (szare słupki). Źró­dło: bada­nia szwaj­car­skie z 2008 roku.

Moment największego dymienia ok. 15 minut po rozpaleniu od góry w kotle Camino węgla typu 32.2

Moment naj­więk­szego dymie­nia ok. 15 minut po roz­pa­le­niu od góry w kotle Camino węgla typu 32.2

WP_20160115_22_37_50_Pro

Sytu­acja na dru­gim końcu w/w komina.

Czy to bezpieczne?

Sama metoda roz­pa­la­nia od góry nie nie­sie nowych zagro­żeń w sto­sunku do tego, z czym trzeba się liczyć przy typo­wej obsłu­dze kotła węglo­wego (a nawet kilka zagro­żeń niwe­luje, m.in pro­blem wybu­chów gazów czy nie­bez­pie­czeń­stwo pożaru komina). Na jakiej pod­sta­wie możemy tak twierdzić:

  • już pra­wie dzie­sięć lat pale­nie od góry sze­rzy się inten­syw­niej w Pol­sce, sto­so­wane jest w prze­róż­nych kotłach, a nie ujaw­niły się przy tym żadne nie­znane problemy
  • pale­nie od góry jest sze­roko pro­mo­wane w Euro­pie Zachod­niej na szcze­blu regio­nal­nym i pań­stwo­wym (patrz parę aka­pi­tów niżej)
  • część kotłów gór­nego spa­la­nia, które mają w swo­ich instruk­cjach ten spo­sób pale­nia, czę­sto nie róż­nią się ani o jotę od tych, które tego zapisu nie mają – pro­blem nie w tech­nice, ale w men­tal­no­ści producentów.

O ile sama metoda nie jest zagro­że­niem, to jed­nak przy jej samo­dziel­nym sto­so­wa­niu trzeba zacho­wać dużą ostroż­ność. Może ona bowiem ujaw­nić zagro­że­nia wyni­ka­jące z błę­dów w budo­wie lub zanie­dbań w utrzy­ma­niu insta­la­cji grzew­czej, komina i samego kotła, które dotąd nie dawały obja­wów. O wszyst­kich nam zna­nych ostrze­gamy tutaj, cza­sem na wyrost. Rze­czy, na jakie trzeba zwró­cić uwagę przed pierw­szym roz­pa­le­niem od góry, zostały dokład­niej opi­sane w szcze­gó­ło­wej instruk­cji pale­nia od góry.

Głów­nym ryzy­kiem przy roz­pa­la­niu od góry jest wsy­pa­nie na raz więk­szej ilo­ści węgla. Jeśli kocioł jest bar­dzo nie­szczelny, to po roz­pa­le­niu cało­ści może dojść do gwał­tow­niej­szego niż zwy­kle wzro­stu tem­pe­ra­tury, a nawet zago­to­wa­nia wody (w popraw­nie wyko­na­nej insta­la­cji nie jest to groźne, ale lepiej tej sytu­acji uni­kać, a poza tym insta­la­cje bywają spartaczone).

Naj­waż­niej­sza jest względna szczel­ność dol­nych drzwi­czek i popiel­nika. Poza tym:

  • wszyst­kie drzwiczki powinny mieć uszczel­nie­nie ze sznura szkla­nego wymie­niane cho­ciaż raz na 2 lata albo lepiej: gdy tylko sznur się wygnie­cie i prze­sta­nie dobrze uszczelniać
  • klapka w dol­nych drzwicz­kach powinna domy­kać się szczel­nie, a jeśli nie przy­lega równo, to trzeba ją doszli­fo­wać. Klapki tej niczym się nie uszczelnia!
  • w kotle z rusz­tem rucho­mym warto spraw­dzić miej­sce przej­ścia jego mecha­ni­zmu przez obu­dowę — zwy­kle wymaga ono doszczel­nie­nia, by kocioł nie łapał tam­tędy lewego powietrza.

Jeśli wia­dro węgla ledwo zakrywa ruszt w twoim kotle, a roz­pa­le­nie w nim wię­cej niż dwóch szu­fe­lek na raz powo­duje saunę w domu, to naj­pew­niej twój kocioł jest o wiele za duży (prze­wy­mia­ro­wany). Aby palić w nim w spo­sób godny czło­wieka, musisz naj­pierw roz­wią­zać ten pro­blem.

Europa pro­muje roz­pa­la­nie od góry

Roz­pa­la­nie od góry jest znane za gra­nicą, pole­cane i pro­mo­wane m.in:

Są też pol­scy pro­du­cenci kotłów (m.in. Defro, PEREKO czy Setlans), któ­rzy zale­cają ten spo­sób pale­nia w instruk­cjach obsługi swo­ich wyro­bów. Pale­nie od góry popiera także Kra­jowa Izba Komi­nia­rzy.

Pozy­tywne efekty roz­pa­la­nia od góry potwier­dzają setki tysięcy czy­tel­ni­ków wątku na forum Mura­tora, gdzie ta metoda pale­nia została opi­sana, a któ­rego licz­nik odwie­dzin od 2008 roku prze­kro­czył już 5 milio­nów. Rów­nież na tej stro­nie tysiące ludzi dowie­działo się o tej meto­dzie pale­nia, wypró­bo­wało ją i sto­suje z powo­dze­niem. Nie zna­czy to, że każ­demu od razu wszystko pój­dzie gładko. To jak nauka jazdy na rowe­rze bez bocz­nych kółek – pew­nych nawy­ków trzeba się oduczyć a wyro­bić nowe, co może się wyda­wać trudne, ale potem czło­wiek widzi, że abso­lut­nie było warto.

Roz­wią­za­nia naj­czę­ściej prze­wi­ja­ją­cych się pro­ble­mów są stale uzu­peł­niane w szcze­gó­ło­wej instruk­cji pale­nia od góry.

W Pol­sce ‘nie­da­sie’ palić czyściej

Pod­czas gdy zagra­nicą pale­nie od góry jest ofi­cjal­nie pro­mo­wane, nasze podwórko kąsa nas zacie­kle. Pol­ski Alarm Smo­gowy wysma­żył obszerny arty­kuł: NIE” gór­nemu spa­la­niu, w któ­rym, w spo­sób zdra­dza­jący zerowy poziom ele­men­tar­nej wie­dzy auto­rów o dzia­ła­niu kotłów węglo­wych, mie­sza z bło­tem wszystko, co gło­simy, a ustami naukow­ców stra­szy kalec­twem i śmiercią.

Czy alarmy nie znają przy­to­czo­nych powy­żej badań? Czy nie wie­dzą o tym naukowcy z IChPW? Owszem, dosko­nale wie­dzą co i jak. Dla­tego nas zwal­czają, bo poka­zu­jemy alter­na­tywę wobec dzia­łań alar­mów smo­go­wych zmie­rza­ją­cych do likwi­da­cji ogrze­wa­nia węglem i drew­nem albo cho­ciaż uczy­nie­nia go dro­gim spor­tem. A dla IChPW jeste­śmy kon­ku­ren­cją wobec ich “błę­kit­nego węgla”.

Tu jest nasza szcze­gó­łowa odpo­wiedź na w/w arty­kuł, w prze­ci­wień­stwie do niego wypchana po brzegi fak­tami i wyni­kami badań. Jed­nej rze­czy nie zmie­nimy: zawsze będziemy musieli dzia­łać wbrew instruk­cjom obsługi spo­rej czę­ści kotłów po to, aby popra­wić kul­turę ich pracy na wła­sną rękę skoro nie chce tego zro­bić pro­du­cent ani żaden urząd.

Jeśli po tym wszyst­kim nie czu­jesz się prze­ko­nany – w żad­nym razie nie pal od góry. Nie chcemy niczy­jego kalec­twa ani śmierci 🙂

 Instruk­cja pale­nia od góry — krok po kroku

* * *

Jak palić w piecu