Jak palić czysto węglem i drewnem

Nowo­cze­sne kotły podaj­ni­kowe spa­lają węgiel bez dymu. To nie dzięki dokle­jo­nej do nich elek­tro­nice, lecz za sprawą prze­my­śla­nego spo­sobu spa­la­nia, który w nich zasto­so­wano. Tę samą zasadę możesz zasto­so­wać w swoim pro­stym i tanim kotle zasy­po­wym. Wystar­czy lekko zmie­nić nawyki. To nic nie kosz­tuje a oszczę­dzisz co naj­mniej 30% opału, mnó­stwo czasu i nerwów.

Poznaj spo­soby na spa­la­nie węgla i drewna bez dymu: roz­pa­la­nie od góry oraz pale­nie kro­czące.

Co jest nie tak w “tra­dy­cyj­nym” spo­so­bie palenia

Więk­szość z nas zna tylko jeden, powszech­nie sto­so­wany spo­sób pale­nia. To roz­pa­la­nie od dołu. Roz­pa­lasz nie­duże ogni­sko, po czym na wierzch dorzu­casz kolejne por­cje opału. Po każ­dym takim doło­że­niu powstaje mnó­stwo gęstego, śmier­dzą­cego dymu i sadzy — tym wię­cej, im więk­szą por­cję dorzu­cisz na raz. Oczy­wi­ście naj­wy­god­niej jest napchać tyle, ile się zmie­ści. A potem przy­du­sić dopływ powie­trza, żeby się dłu­żej tliło. Tak wygląda pol­ska szkoła pale­nia. Albo raczej skutki braku tej szkoły, bo jak się przyj­rzeć, to nigdzie nie można nauczyć się palić w lep­szy spo­sób, chyba że samemu się do tego doj­dzie albo odbie­rze lek­cje u kogoś, kto umie pra­wi­dłowo palić.

rozpalanie-od-dolu-najgorzej

To jest ide­alny spo­sób, by spie­przyć wszystko, co się da:

  • opał idzie jak woda, bo co naj­mniej 1/3 paliwa wysy­łasz tym spo­so­bem w komin — ale kto boga­temu zabroni?
  • sąsie­dzi cię nie­na­wi­dzą, ich nie bar­dzo obcho­dzi, że nie umiesz ina­czej palić — czują się tak jak­byś wyle­wał swoje szambo do ich ogródka, ale jesz­cze nie każdy ma odwagę przyjść z pretensjami
  • z komina i z kotła leje się smoła i lada tydzień komin zatka się na amen, żaden komi­niarz nie podej­mie się jego czysz­cze­nia, bo będzie się tak zaty­kał cyklicz­nie póki nie prze­sta­niesz kisić paliwa zamiast je spalać

Co jest nie tak z pale­niem od dołu? Znaczna część opału jest tu zamie­niana w dym i wysy­łana w komin. Dym to lotne skład­niki opału, które sta­no­wią 30% składu węgla i aż 70% składu drewna!

Przy­czyną dla któ­rej jest aż tak źle jest fakt, że dokła­dane paliwo zawsze ląduje na wierz­chu war­stwy żaru. Tam jest szybko pod­grze­wane, przez co jego lotne skład­niki gwał­tow­nie odpa­ro­wują. Gdy dorzu­cona war­stwa jest cienka (tak że widać przez nią żar pod spodem), opary te ule­gną zapło­nowi i nie będzie tra­ge­dii. Ale jeśli na żar wsy­piesz dwa wia­dra węgla, wtedy bra­kuje tlenu oraz tem­pe­ra­tury do zapłonu skład­ni­ków lot­nych i dym w dużych ilo­ściach wysy­łany jest kominem.

Nie­do­sko­na­ło­ści pale­nia od dołu dostrze­gano już ponad sto lat temu i wtedy też wymy­ślono alter­na­tywne metody umoż­li­wia­jące bez­dymne spa­la­nie. Dziś sto­so­wane są one m. in. w kotłach podaj­ni­ko­wych, ale nic nie stoi na prze­szko­dzie, by tym samym spo­so­bem palić w star­szych kotłach zasypowych.

Ile można oszczę­dzić paląc bez dymu

Este­tyka i względy eko­lo­giczne to miłe skutki uboczne czy­stych metod pale­nia. Jed­nak głów­nym zyskiem z ich zasto­so­wa­nia jest co naj­mniej 30% niż­sze zuży­cie opału.

Nie myśl, że wci­skamy ci bajkę o per­pe­tuum mobile. Oszczęd­no­ści osiąga się dzięki spa­le­niu sub­stan­cji lot­nych zawar­tych w pali­wie (w węglu jest ich wła­śnie ok. 30%). Kiedy kop­cisz, są one w więk­szo­ści wyrzu­cane w komin, więc pła­cisz za nie, ale nie masz z nich więk­szego pożytku. Paląc bez dymu dosta­niesz por­cję cie­pła nie­jako gra­tis.

Nie tylko zły spo­sób roz­pa­la­nia powo­duje straty na opale. Winne jest także m. in. powszechne wciąż insta­lo­wa­nie o wiele za wiel­kich kotłów. Gdy w jed­nej kotłowni zbiorą się te wszyst­kie plagi egip­skie, wtedy spraw­ność pracy kotła leci na twarz a wydatki na opał potra­fią paro­krot­nie prze­kra­czać realne zapo­trze­bo­wa­nie. Co naj­gor­sze, ludzie czę­sto nie widzą w tym pro­blemu, bo sąsiad spala tyle samo… Sprawdź ile opału potrze­buje twój dom w sytu­acji gdy popraw­nie obsłu­gu­jesz swój kocioł. Być może pro­ste poprawki w kotłowni i zmiana spo­sobu pale­nia spra­wią, że w kie­szeni zoba­czysz 13. pen­sję z oszczęd­no­ści na opale.

Dla­czego w instruk­cji obsługi kotła o tym nie piszą?

Skoro ostat­nimi laty tak bar­dzo wał­ko­wany jest pro­blem smogu, a jed­no­cze­śnie ist­nieją metody bez­dym­nego spa­la­nia nawet w naj­tań­szych kotłach, to czemu w instruk­cji obsługi więk­szo­ści takich kotłów pro­du­cent nadal każe palić od dołu?

Branża kotlar­ska, mimo że cał­ko­wi­cie pry­watna, zacho­wuje się w więk­szo­ści jak skan­sen komuny. Jakie­kol­wiek zmiany (nie­prze­li­czalne natych­miast dla fabryki na gotówkę) prze­sią­kają tutaj bar­dzo wolno a inte­res klienta czy ochrona śro­do­wi­ska nie są dla wielu kotla­rzy spra­wami naj­waż­niej­szymi. Prze­szkoda na dro­dze do wpi­sa­nia roz­pa­la­nia od góry do instruk­cji obsługi kotłów jest wyłącz­nie men­talna.

Potwier­dza to pozy­tywny przy­kład firm, które zale­cają pale­nie od góry (od dłuż­szego czasu albo zro­biły to nie­dawno). Są wśród nich m. in. :

  • Defro (naj­więk­szy pro­du­cent kotłów w Polsce),
  • PEREKO
  • Kon-Bud (pro­du­cent kotłów Setlans).

Przy­kład tych firm poka­zuje, że nie ma prze­szkód tech­nicz­nych, by w kotle gór­nego spa­la­nia ofi­cjal­nie palić od góry, jed­nak więk­szość pro­du­cen­tów kotłów naj­wy­raź­niej nie widzi na ten moment inte­resu w zale­ca­niu tej metody pale­nia.
Dobra wia­do­mość jest taka, że my — klienci — możemy to zmie­nić. Szu­ka­jąc kotła gór­nego spa­la­nia, pytaj czy można palić w nim od góry, czy pro­du­cent sły­szał o takiej meto­dzie a jeśli tak, to czemu w instruk­cji każe nadal kop­cić? Im wię­cej ludzi będzie drą­żyć temat, tym szyb­ciej pale­nie od góry prze­bije się do instruk­cji obsługi kotłów. Przy­kła­dem niech będzie ran­king kotłów, który w ciągu dwóch lat dopro­wa­dził do widocz­nych zmian na lep­sze na rynku kotłów.

Bilans zysków i strat

Zasto­so­wa­nie roz­pa­la­nia od góry i/lub pale­nia kro­czą­cego nie­sie sze­reg zmian w codzien­nym rytu­ale pale­nia oraz daje efekty — zarówno pozy­tywne jak i te mniej korzystne, choć bilans jest wybit­nie dodatni. Korzy­ści to:

  • oszczę­dzasz pie­nią­dze — spa­lasz drogi opał efek­tyw­niej, więc zuży­jesz go dużo mniej
  • oszczę­dzasz czas — roz­pa­lasz raz i masz spo­kój na 12 do 24 godzin. Nie musisz bie­gać i dokła­dać węgla, pil­no­wać aby nie wyga­sło, nie musisz wsta­wać w nocy i dokła­dać aby nie zamar­z­nąć — po pro­stu roz­pa­lasz wie­czo­rem, a rano nadal jest przy­jem­nie cie­pło lub cho­ciaż zno­śnie, a nie podmuch Sybe­rii jak do tej pory
  • masz stale cie­pły dom — zmie­nia­jąc filo­zo­fię ogrze­wa­nia z prze­pa­la­nia na cią­głe grza­nie, masz zawsze kom­fort cieplny w domu przy zbli­żo­nym zuży­ciu opału
  • chro­nisz swoje zdro­wie — prze­sta­łeś pro­du­ko­wać kłęby tru­ją­cego dymu. Sąsie­dzi będą się zasta­na­wiać, czemu nie palisz w piecu, albo skąd masz pie­nią­dze na ogrze­wa­nie gazowe

Minusy roz­pa­la­nia od góry wyni­kają z tego, że działa ono ina­czej niż przez lata przy­wy­kli­śmy myśleć o pale­niu w piecu. Trzeba zmie­nić część nawy­ków a to nigdy nie jest łatwe ani szybkie.

  • nie powinno się dokła­dać w trak­cie pale­nia — dokła­da­nie jest o tyle łatwiej­sze, że zawsze można wsy­pać tyle ile aku­rat potrzeba. Paląc cyklicz­nie — dużymi por­cjami bez dokła­da­nia — trzeba nabrać pew­nej wprawy i wyczu­cia, ile opału roz­pa­lić przy aktu­al­nej pogo­dzie za oknem. Można też sto­so­wać pale­nie kro­czące, które umoż­li­wia dokładanie.
  • dłu­żej trwa nagrze­wa­nie insta­la­cji — jeśli przy­wy­kłeś, że roz­pa­lasz i po 10 minu­tach kalo­ry­fery są czer­wone, to się zawie­dziesz: przy roz­pa­la­niu od góry nagrza­nie całej insta­la­cji do tem­pe­ra­tury zada­nej trwa (zależ­nie od kotła, insta­la­cji i pogody) 30–60 minut. Tyle że szyb­kość nagrze­wa­nia insta­la­cji nie jest naj­waż­niej­sza. Pozna­jąc filo­zo­fię eko­no­micz­nego ogrze­wa­nia zro­zu­miesz, że istotne jest utrzy­ma­nie w miarę sta­łej, kom­for­to­wej tem­pe­ra­tury w domu, a do tego bły­ska­wiczne nagrze­wa­nie insta­la­cji nie jest potrzebne.

Roz­pa­la­nie od góry

Naj­czyst­szą i naj­efek­tyw­niej­szą alter­na­tywą dla tra­dy­cyj­nego spo­sobu pale­nia jest roz­pa­la­nie od góry.

Jak to działa

Cały trik w roz­pa­la­niu od góry to prze­nie­sie­nie war­stwy żaru z dołu na górę pale­ni­ska. Budowa kotła nie zmie­nia się, powie­trze nadal pły­nie spod rusztu ku górze. Jed­nak teraz żar pomału scho­dzi ku dołowi (z równą łatwo­ścią jak w pale­niu od dołu wędro­wał ku górze) a dym wydo­sta­jący się z war­stwy zim­nego jesz­cze opału musi przejść przez żar, gdzie ulega prak­tycz­nie cał­ko­wi­temu spa­le­niu. Do komina lecą nie­mal prze­zro­czy­ste spa­liny a w miej­sce dymu powstaje wię­cej ciepła.

rozpalanie-od-gory-schemat

 

Prze­bieg całego cyklu pale­nia przed­sta­wia poniż­szy rysu­nek. Pale­nie od góry z przy­czyn tech­nicz­nych jest pro­ce­sem cyklicz­nym, tj. wrzuca się na początku okre­śloną ilość opału, roz­pala i czeka do jej wypa­le­nia, aby roz­pa­lić od nowa (nie ma zbyt­nio moż­li­wo­ści, by doło­żyć opału od spodu). Choć pala­czowi przy­wy­kłemu do dokła­da­nia może się to wydać kar­ko­łomne, pale­nie bez dokła­da­nia nie jest takie trudne a wymaga jedy­nie zmiany nawy­ków. W szcze­gó­ło­wej instruk­cji pale­nia od góry dowiesz się jak sobie radzić, gdy trzeba palić na okrągło.

rozpalanie-od-gory-etapy

Na tej samej zasa­dzie co pale­nie od góry, tylko w mniej­szej skali, dzia­łają pal­niki w kotłach podaj­ni­ko­wych i dla­tego kotły te spa­lają węgiel czy­sto i efektywnie.

Palnik retortowy z podajnikiem ślimakowym, rys. zawijan.wordpress.com

Pal­nik retor­towy z podaj­ni­kiem śli­ma­ko­wym, rys. zawijan.wordpress.com

Roż­nicę mię­dzy pale­niem od dołu i od góry świet­nie poka­zuje poniż­szy film. W obu wia­drach spa­lany jest wyso­kiej jako­ści pol­ski eko­gro­szek, przy czym po lewej sypany jest szczo­drze na żar, a po pra­wej — roz­pa­lony od góry.

Pro­ces roz­pa­la­nia od góry i efekty tegoż przed­sta­wia na poniż­szym fil­mie komi­niarz Tomasz Szoł­drow­ski z Nowego Sącza.

Czy to się sprawdza?

Pozy­tywne efekty roz­pa­la­nia od góry potwier­dzają setki tysięcy czy­tel­ni­ków wątku na forum Mura­tora, gdzie ta metoda pale­nia została opi­sana, a któ­rego licz­nik odwie­dzin od 2008 roku prze­kro­czył już 5 milio­nów. Rów­nież na tej stro­nie tysiące ludzi dowie­działo się o tej meto­dzie pale­nia, wypró­bo­wało ją i sto­suje z powo­dze­niem. Oczy­wi­ście nie każ­demu i nie od razu wszystko pój­dzie gładko. To jak nauka jazdy na rowe­rze bez bocz­nych kółek. Roz­wią­za­nia naj­czę­ściej prze­wi­ja­ją­cych się pro­ble­mów są stale uzu­peł­niane w szcze­gó­ło­wej instruk­cji pale­nia od góry.

Roz­pa­la­nie od góry jest znane za gra­nicą i pole­cane np. przez pro­du­cen­tów komin­ków  i przez lokalne wła­dze w Szwaj­ca­rii, a RPA pro­wa­dzona jest na dużą skalę kam­pa­nia edu­ka­cyjna dla upo­wszech­nie­nia tej metody pale­nia. Rów­nież kolejni pol­scy pro­du­cenci kotłów (m.in. Defro, PEREKO czy Setlans) zale­cają ten spo­sób pale­nia w instruk­cjach obsługi swo­ich wyrobów.

Efekt eko­lo­giczny

Na razie nie znamy publicz­nie dostęp­nych wyni­ków badań roz­pa­la­nia od góry w kotłach typo­wych dla pol­skich warun­ków. Nie widać zni­kąd zain­te­re­so­wa­nia ani moż­li­wo­ści sfi­nan­so­wa­nia takich badań.

Są nato­miast przy­kłady z zagra­nicy, które potwier­dzają to, co widać gołym okiem — roz­pa­la­nie od góry mocno obniża emi­sję pyłów (tzw. PM10PM2.5). Pyły te to w dużej mie­rze cząstki nie­spa­lo­nego paliwa — dym i sadza. Im mniej powstaje dymu, tym mniej­sza jest emi­sja pyłów. Podob­nie wygląda to w przy­padku kotłów podaj­ni­ko­wych. Ich bar­dzo niskie wskaź­niki emi­sji pyłów są efek­tem bez­dym­nego spalania.

  • bada­nia z RPA doty­czące spa­la­nia węgla w sto­so­wa­nych tam otwar­tych pie­cy­kach z wia­der po far­bie wyka­zują obni­że­nie emi­sji pyłów o ~85% dzięki zasto­so­wa­niu roz­pa­la­nia od góry
  • bada­nia z Por­tu­ga­lii doty­czące spa­la­nia drewna (sosny i buka) poka­zują spa­dek emi­sji pyłów naj­wy­żej o ok. połowę, jed­nak doty­czą spa­la­nia w zamknię­tym pie­cyku bez dopływu powie­trza wtórnego
  • bada­nia szwaj­car­skie doty­czące spa­la­nia drewna w piecu na drewno, piecu kaflo­wym i muro­wa­nym kominku wyka­zują spa­dek emi­sji pyłów o 50–80%
  • na dokładkę doku­men­ta­cja z badań mon­gol­skiego pieca węglo­wego, w któ­rym zasto­so­wana metoda spa­la­nia End-Lit Cross-Draft (ELCD) (wariant wspo­mnia­nego niżej pale­nia kro­czą­cego) poskut­ko­wała spad­kiem emi­sji pyłów PM2.5 o 83%
Moment największego dymienia ok. 15 minut po rozpaleniu od góry w kotle Camino węgla typu 32.2

Moment naj­więk­szego dymie­nia ok. 15 minut po roz­pa­le­niu od góry w kotle Camino węgla typu 32.2

Czy to bezpieczne?

Roz­pa­la­nie od góry nie nie­sie nowych zagro­żeń w sto­sunku do tego, z czym trzeba się liczyć przy typo­wej obsłu­dze kotła węglo­wego. Oczy­wi­ście pod warun­kiem, że twoja kotłow­nia i insta­la­cja grzew­cza są zbu­do­wane zgod­nie z prze­pi­sami i utrzy­mane w dobrym sta­nie. Jeśli tak nie jest, to ryzy­ku­jesz pro­blemy obo­jęt­nie jakim spo­so­bem palisz.

Głów­nym ryzy­kiem przy roz­pa­la­niu od góry jest wsy­pa­nie na raz więk­szej ilo­ści węgla. Jeśli kocioł jest bar­dzo nie­szczelny, to może to być oka­zja do nie­kon­tro­lo­wa­nego wzro­stu tem­pe­ra­tury, a nawet zago­to­wa­nia wody (w popraw­nie wyko­na­nej insta­la­cji nie jest to groźne, ale lepiej tego uni­kać). Naj­waż­niej­sza jest względna szczel­ność dol­nych drzwi­czek i popielnika.

  • wszyst­kie drzwiczki powinny mieć uszczel­nie­nie ze sznura szkla­nego wymie­niane cho­ciaż raz na 2 lata
  • klapka w dol­nych drzwicz­kach powinna domy­kać się szczel­nie, a jeśli nie przy­lega równo, to trzeba ją doszli­fo­wać. Klapki tej niczym się nie uszczelnia!
  • w kotle z rusz­tem rucho­mym warto spraw­dzić miej­sce przej­ścia jego mecha­ni­zmu przez obu­dowę — zwy­kle wymaga ono doszczel­nie­nia, by kocioł nie łapał tam­tędy lewego powietrza.

Jeśli wia­dro węgla ledwo zakrywa ruszt w twoim kotle, a roz­pa­le­nie w nim wię­cej niż dwóch szu­fe­lek na raz powo­duje saunę w domu, to naj­pew­niej twój kocioł jest o wiele za duży (prze­wy­mia­ro­wany). Aby palić w nim w spo­sób godny czło­wieka, musisz naj­pierw roz­wią­zać ten pro­blem.

Insty­tut ostrzega… czy na pewno?

Dzia­ła­cze anty­wę­glowi zapy­tali Insty­tut Che­micz­nej Prze­róbki Węgla w Zabrzu o opi­nię na temat roz­pa­la­nia od góry. Odpo­wiedź jest ogólna i ostrożna jak na fachow­ców tej klasy przy­stało. W opi­nii Insty­tutu kocioł powi­nien być uży­wany zgod­nie z instruk­cją, a wszel­kie od niej odstęp­stwa poten­cjal­nie mogą być nie­bez­pieczne. Zauważ, że to stwier­dze­nie nie doty­czy roz­pa­la­nia od góry jako takiego, ale wrzuca do jed­nego wora wszyst­kie odstęp­stwa od instrukcji.

Dla­czego musimy dzia­łać nie­zgod­nie z instruk­cjami (DTR) kotłów? Okre­śle­nie spo­sobu pale­nia w kotle należy do jego pro­du­centa i to on gwa­ran­tuje, że kocioł obsłu­gi­wany zgod­nie z DTR jest bez­pieczny. Nie­stety branża kotlar­ska jest roz­drob­nio­nym, prak­tycz­nie w pełni pry­wat­nym skan­se­nem men­tal­nej komuny i dla­tego musimy wpro­wa­dzać roz­pa­la­nie od góry od tyl­nej strony, nara­ża­jąc się tym na nie­prze­strze­ga­nie instruk­cji obsługi wielu kotłów. W nor­mal­nej branży, widząc taką szansę na poprawę dzia­ła­nia swo­ich wyro­bów, firmy szybko zapi­sa­łyby ulep­szony spo­sób uży­cia w instruk­cjach. Tutaj idzie to opor­nie. “Pod sto­łem” wielu popiera nasze dzia­ła­nia, ale nie robią nic, by wdro­żyć roz­pa­la­nie od góry w swo­ich wyrobach.

Odstęp­stwo od DTR ozna­cza, że bie­rzesz na sie­bie ewen­tu­alne złe skutki tego dzia­ła­nia. Tak to for­mal­nie wygląda. Ale czy pale­nie od góry nie­sie jakieś złe skutki?

  • Prak­tyka już ponad 8 lat sze­rze­nia się tej metody nie ujaw­niła żad­nych nowych zagro­żeń z jej strony w sto­sunku do tego, czym grozi pale­nie w kotle węglo­wym w pełni zgod­nie z DTR.
  • Część firm zaleca już ofi­cjal­nie w DTR pale­nie w swo­ich kotłach od góry a róż­nice kon­struk­cyjne pomię­dzy ich wyro­bami a całą resztą są zni­kome, co poka­zuje, że zmiana w DTR jest kwe­stią wyłącz­nie chęci pro­du­centa i nie ma tu więk­szych prze­szkód technicznych.
  • Zanim zaczniesz mar­twić się tym jed­nym odstęp­stwem od DTR, prze­kart­kuj instruk­cję i zobacz, czy aby nie popeł­niasz wielu innych odstępstw, w tym naprawdę groź­nych jak np. mon­taż kotła w źle zbu­do­wa­nej czy nie­za­bez­pie­czo­nej przed prze­grza­niem, a nawet eks­plo­zją, instalacji.

 Instruk­cja pale­nia od góry — krok po kroku

Pale­nie kroczące

Pale­nie kro­czące, ana­lo­gicz­nie do dwóch pozo­sta­łych metod, można nazwać pale­niem od boku, ponie­waż w tym przy­padku żar wędruje w pozio­mie. Metoda ta jest nie­jako kom­pro­mi­sem mię­dzy pale­niem od góry i od dołu. Umoż­li­wia cią­głe pale­nie z dokła­da­niem ale kosz­tem nie cał­kiem czy­stego spa­la­nia (wciąż jed­nak o niebo lep­szego niż przy pale­niu od dołu).

Jak to działa

Pale­nie kro­czące roz­po­czyna się od roz­pa­le­nia nie­wiel­kiej ilo­ści opału na rusz­cie. Gdy ta por­cja porząd­nie się roz­ża­rzy, prze­gar­nia się żar na tył kotła, a obok żaru dosy­puje się świeżą por­cję opału, tak by sty­kała się z żarem bokiem, ale go nie przykrywała.

palenie-kroczace-schemat

Świeży opał nie jest tutaj gwał­tow­nie pod­grze­wany jak przy pale­niu od dołu, gdyż gorące spa­liny nie prze­la­tują przez jego war­stwę. Zamiast tego żar pomału obej­muje cały zasyp a uwal­niane z opału sub­stan­cje lotne mają szansę spa­lić się w wyso­kiej temperaturze.

Zanim zasyp cał­ko­wi­cie się wypali, gdy na rusz­cie jest jesz­cze roz­sądna ilość żaru, całą pro­ce­durę zaczyna się od początku. Prze­gar­nia się pozo­stały żar by usu­nąć popiół i zgar­nia go na tył rusztu, po czym z przodu dosy­puje się nową por­cję opału.

Porów­na­nie do pale­nia od dołu i od góry

Pale­nie kro­czące jest roz­wią­za­niem pośred­nim mię­dzy dwoma pozo­sta­łymi meto­dami rozpalania.

W porów­na­niu z pale­niem od dołu efekty są zde­cy­do­wa­nie lep­sze. Nawet wsy­pa­nie dużej ilo­ści świe­żego opału nie spo­wo­duje zadu­sze­nia żaru i dłu­go­trwa­łego kop­ce­nia. Nie trzeba zmie­niać przy­zwy­cza­jeń w kwe­stii dokła­da­nia, jedy­nie wyko­nuje się je ciut inaczej.

W porów­na­niu z pale­niem od góry metoda ta jest nie­znacz­nie brud­niej­sza, bowiem nie wszyst­kie sub­stan­cje lotne uwal­niane z opału prze­cho­dzą przez żar. Sytu­acja jest jed­nak o niebo lep­sza niż po zasy­pa­niu takiej samej ilo­ści węgla pro­sto na żar.

Dla­tego jeśli pale­nie od góry z jakie­goś powodu jest nie­wy­godne w sto­so­wa­niu, to zde­cy­do­wa­nie warto palić spo­so­bem kro­czą­cym.

Instruk­cja pale­nia kro­czą­cego — krok po kroku

Ucy­wi­li­zo­wane pale­nie od dołu

W pale­niu od dołu rów­nież można wiele popra­wić bez rezy­gna­cji z tej metody. W końcu takim spo­so­bem palono w kotłach paro­wo­zów i jeź­dziły one z powo­dze­niem po torach oraz nie lała się z nich smoła.

rozpalanie-od-dolu-najlepiej

 

Pale­nie od dołu jest tym czyst­sze, im mniej­szymi por­cjami dokłada się paliwa na żar. War­stwa świe­żego paliwa powinna być na tyle cienka w sto­sunku do ilo­ści żaru na rusz­cie, aby nie spo­wo­do­wała zbyt­niego schło­dze­nia pale­ni­ska i zga­śnię­cia pło­mieni nad zasy­pem. Żeby tej zasady się trzy­mać, trzeba dokła­dać małymi por­cjami lecz sto­sun­kowo czę­sto — powiedzmy kilo­gram węgla raz na godzinę, a ide­ałem byłoby nawet wrzu­ca­nie po gar­ści co kwa­drans. To nie­stety czyni taki spo­sób pale­nia nie­wy­god­nym. Ale efekty są naprawdę nie­złe: w kotle hulają pło­mie­nie i widoczny jest rzadki czarny dym, który pozo­sta­wia suchą, sypką sadzę.

* * *

Jak palić w piecu