Rozpalanie od góry

Roz­palanie od góry pole­ga na zas­tosowa­niu w starych piecach i kotłach nowoczes­nej tech­ni­ki pale­nia (spala­nia współprą­dowego – tak dzi­ała­ją nowoczesne kotły retor­towe). Ta pros­ta i bezkosz­towa zmi­ana pozwala spalać węgiel i drewno bez kopce­nia (a nawet zupełnie bez dymu), oszczędzać pieniądze i czas, którego nie trze­ba już spędzać w kotłowni. Stary kocioł roz­palony od góry nie będzie tak efek­ty­wny i wygod­ny jak nowoczesne kotły, ale i tak w porów­na­niu z doty­chcza­sowym stanem poprawa będzie kolos­al­na a jej koszt – nawet nie zerowy a ujem­ny, bo zaro­bisz na efek­ty­wniejszym spala­niu.

Jak działa rozpalanie od góry

Cały trik w roz­pala­niu od góry to prze­niesie­nie warst­wy żaru z dołu na górę paleniska. Budowa kotła nie zmienia się, powi­etrze nadal płynie spod rusz­tu ku górze. Jed­nak ter­az żar pomału schodzi ku dołowi (z równą łat­woś­cią jak w pale­niu od dołu wędrował ku górze) a dym wydosta­ją­cy się z warst­wy zim­nego jeszcze opału musi prze­jść przez żar, gdzie ule­ga prak­ty­cznie całkowite­mu spale­niu. Do kom­i­na lecą (niemal) przezroczyste spaliny a ze spale­nia dymu pow­sta­je więcej ciepła.

Rozpalanie od góry

Roz­palanie od góry: powi­etrze wpa­da pod ruszt a spaliny wylatu­ją górą paleniska. Ogień – wbrew intu­icji – bez trudu idzie “pod wia­tr”.

Rzecz jas­na nawet przezroczyste spaliny nie oznacza­ją zerowej emisji zanieczyszczeń – ale bada­nia (wymienione poniżej) pokazu­ją, że spadek emisji pyłów jest pon­ad 50-pro­cen­towy wzglę­dem stan­dar­d­owego kopce­nia. Nade wszys­tko spa­da zuży­cie pali­wa a emis­ja z takiego pali­wa – którego nie trze­ba było kupić i nie zostało spalone – jest zerowa.

Prze­bieg całego cyk­lu pale­nia przed­staw­ia poniższy rysunek. Pale­nie od góry z przy­czyn tech­nicznych jest pro­ce­sem cyk­licznym, tj. wrzu­ca się na początku określoną ilość opału, roz­pala i czeka do jej wypale­nia, aby roz­pal­ić od nowa (nie ma zbyt­nio możli­woś­ci, by dołożyć opału od spo­du). Choć palac­zowi przy­wykłe­mu do szu­flowa­nia co godz­inę może się to wydać karkołomne, pale­nie bez dokłada­nia jest możli­we i całkiem proste – to głównie zmi­ana nawyku. W szczegółowej instrukcji pale­nia od góry poz­nasz różne sposo­by jak sobie radz­ić, gdy trze­ba pal­ić na okrągło.

rozpalanie-od-gory-krok-po-kroku

Na tej samej zasadzie co pale­nie od góry, tylko w mniejszej skali, dzi­ała­ją pal­ni­ki w kotłach poda­jnikowych i dlat­ego kotły te spala­ją węgiel czys­to i efek­ty­wnie.

Palnik retortowy, rys. zawijan.wordpress.com

Pal­nik retor­towy, rys. zawijan.wordpress.com

Poniższe zdję­cia przed­staw­ia­ją pro­ces roz­pala­nia od góry węgla typu 32.1 w kotle Camino pracu­ją­cym na nat­u­ral­nym ciągu, z dopły­wem powi­etrza pod ruszt ustaw­ionym najproś­ciej jak się da: za pomocą śru­by reg­u­la­cyjnej przy klapce. Zostały wyko­nane przez żarood­porną szy­bę zamon­towaną w miejsce drzwiczek zasy­powych, dzię­ki czemu prezen­tu­ją rzeczy­wisty obraz tego, co się w kotle dzieje. Zaglą­danie przez uchy­lone drzwicz­ki powodu­je dopuszczanie do paleniska dużych iloś­ci powi­etrza, więc moc­no zmienia sytu­ację tam panu­jącą.

Przed roz­pale­niem: na węglu ułożona została warst­wa drew­na

Na drewnie wylą­dowała roz­pał­ka (w wer­sji bard­zo min­i­mal­isty­cznej, na pier­wsze pró­by warto tak nie żałować) – i star­tu­je­my

Ok. 2 min­u­ty od star­tu: roz­pał­ka pod­pal­iła warst­wę drew­na (w między­cza­sie dosy­pane zostało parę garś­ci łupin z orzechów)

Ok. 5 min­ut od star­tu: pali się cała warst­wa drew­na, pomału zaczy­na zapalać się węgiel pod spo­dem

Ok. 7–8 min­ut od star­tu, na dobre zajął się węgiel, kocioł zaczy­na na poważnie grzać wodę

Ok. 20 min­ut od star­tu: roz­pala się coraz grub­sza warst­wa pali­wa, po takim cza­sie 40 stop­ni na grze­jnikach powin­no być osią­galne bez trudu. Gdy­by grzanie było słab­sze, trze­ba star­tować z więk­szą iloś­cią roz­pał­ki i szc­zo­drzej podać powi­etrze pod ruszt na star­cie, aby pali­wo dostało należytego kopa na start. Im węgiel grub­szy i bardziej kalo­ryczny (wyższy typ), tym trud­niej go pod­pal­ić.

Tym­cza­sem tak wyglą­da sytu­ac­ja na drugim końcu kom­i­na ok. 15 min­ut po roz­pale­niu. To jest moment najwięk­szego (!) dymienia – za następ­ny kwad­rans nie będzie tu już nic widać, a nawet ter­az trze­ba się dobrze przyjrzeć pod światło, aby cokol­wiek zobaczyć.

Po pon­ad godzinie od star­tu: wciąż trwa wypalanie gazów, ale płomie­nie są krót­sze i bardziej prze­jrzyste a dym u wylo­tu kom­i­na będzie żaden lub nie więk­szy niż z Pas­sa­ta w dies­lu.

Ok. 2 godziny od star­tu: cały węgiel uległ skok­sowa­niu, lotne skład­ni­ki pali­wa zostały wypalone z korzyś­cią dla palacza i jego otoczenia. Kocioł wyma­ga w tym momen­cie ewen­tu­al­nej korek­ty dopły­wu powi­etrza pod ruszt a potem nie trze­ba się już nim intere­sować (jeśli tem­per­aturę kon­trolu­je miarkown­ik lub sterown­ik). Pozostało kil­ka-kilka­naś­cie godzin spala­nia samego kok­su.

Rożnicę między efek­ta­mi kiep­skiego pale­nia (dużej iloś­ci pali­wa od dołu) i czyst­szą metodą (od góry) świet­nie pokazu­je poniższy film. W obu piecach spalany jest węgiel z kopal­ni Piast w iden­ty­cznych iloś­ci­ach, przy czym po lewej wsy­pa­ny jest szc­zo­drze na żar (tak jak wielu pro­du­cen­tów kotłów zale­ca w instrukc­jach!), a po prawej — roz­palony od góry.

Pro­ces roz­pala­nia od góry i efek­ty tegoż przed­staw­ia na poniższym filmie kominiarz Tomasz Szołdrows­ki z Nowego Sącza.

Instrukcja palenia od góry – krok po kroku

Szczegółowy opis prak­ty­czny tej metody zna­jdziesz w instrukcji pale­nia od góry.

Skąd wiemy, że rozpalanie od góry jest czystsze?

Więk­szość tego, co się dymem i smo­giem nazy­wa, to pro­duk­ty kiep­skiego spala­nia. Kiedy spalanie się popraw­ia – a roz­palanie od góry jest jed­nym ze środ­ków ku temu – spa­da zuży­cie pali­wa a jed­nocześnie także emis­ja zanieczyszczeń – bo to, co miało być dymem, zostało prze­r­o­bione na ciepło.

Dobra, ale dziś niek­tórzy twierdzą, że Ziemia jest płas­ka. Czy ktoś fachowo zmierzył efek­ty roz­pala­nia od góry?
Owszem, roz­palanie od góry zostało prze­badane przez jed­nos­t­ki naukowe m.in. w Niem­czech, Szwa­j­carii, Nor­wegii, także w Polsce.

  • Stwierd­zono 50–80% spadek emisji pyłów przy roz­pala­niu drew­na od góry w kominkach, piecach kaflowych i piecach na drewno.
  • W pol­s­kich bada­ni­ach, przy spala­niu węgla od góry w kotłach węglowych osiąg­nię­to śred­nio 50% spadek emisji pyłów i 25% spadek emisji ben­zo-a-pirenu – a są to i tak wartoś­ci zaniżone przez odsta­jące pomi­ary wynikłe z błędów obsłu­gi.
  • W tych samych bada­ni­ach stwierd­zono, że spalanie drew­na w kotłach węglowych (tych samych, co testowane na węglu) praw­ie wcale nie zmniejsza emisji pyłów, nato­mi­ast może kilkukrot­nie pod­nosić emisję ben­zo-a-pirenu. Kotły te nie są fab­rycznie przys­tosowane do spala­nia drew­na, więc nieza­leżnie od metody pale­nia nie są w stanie go poprawnie dopal­ić.

Szczegóły wszys­t­kich badań zna­jdziesz w przeglądzie wyników badań roz­pala­nia od góry.

Czy rozpalanie od góry jest bezpieczne?

Samo w sobie roz­palanie od góry nie niesie nowych zagrożeń (kil­ka niwelu­je, m.in prob­lem wybuchów gazów czy niebez­pieczeńst­wo pożaru kom­i­na), ale niebez­pieczne mogą się okazać two­je zanied­ba­nia w kotłowni i przyległoś­ci­ach, które zmi­ana tech­ni­ki pale­nia może ujawnić.

Na jakiej pod­staw­ie tak twierdz­imy:

  • już pon­ad 10 lat pale­nie od góry szerzy się inten­sy­wniej w Polsce, stosowane jest w prz­eróżnych kotłach, zale­ca­ją je najwięk­sze firmy kot­larskie w instrukc­jach swoich wyrobów a nie ujawniły się przy tym żadne niez­nane prob­le­my,
  • pale­nie od góry jest sze­roko pro­mowane w Europie Zachod­niej na szczeblu region­al­nym i państ­wowym (patrz parę akapitów niżej), choć tam głównie pali się drewnem w piecach i kominkach,
  • część kotłów górnego spala­nia, które mają w swoich instrukc­jach ten sposób pale­nia, nie różnią się ani o jotę od tych, które tego zapisu nie mają – prob­lem nie tyle w tech­nice, ale w men­tal­noś­ci pro­du­cen­tów.

Głównym ryzykiem przy roz­pala­niu od góry jest wsy­panie na raz więk­szej iloś­ci pali­wa. Jeśli kocioł jest bard­zo nieszczel­ny, to po roz­pale­niu całoś­ci może dojść do gwał­town­iejszego niż zwyk­le wzros­tu tem­per­atu­ry, a nawet zago­towa­nia wody (w poprawnie wyko­nanej insta­lacji grzew­czej nie jest to groźne, ale nie wszys­tkie insta­lac­je są poprawnie wyko­nane; zresztą lep­iej tej sytu­acji unikać). Sprawy, na jakie trze­ba zwró­cić uwagę przed pier­wszym roz­pale­niem od góry, zostały dokład­niej opisane w szczegółowej instrukcji pale­nia od góry.

Pol­s­ki Alarm Smogowy rozsiewa paszk­wile twierdzące jako­by pale­nie od góry miało groz­ić pożarem, wybuchem, zaczadze­niem, uszkodze­niem kotła itp. Wyglą­da to wiary­god­nie, wszak pod­piera się renomowanym insty­tutem. Są to wielop­iętrowe kłamst­wa i wyol­brzymienia – alarmy smogowe kłamią na tem­at pale­nia od góry, ponieważ ich ostate­cznym celem jest lik­widac­ja węgla i drew­na, a my sta­je­my im ością w gar­dle. Nato­mi­ast insty­tut, oce­ni­a­jąc tę sprawę, jest w kon­flik­cie interesów, więc choć­by nie wiem jak był wiel­ki i znany, pow­sta­je pytanie o jego obiek­ty­wność. Peł­na treść rapor­tu fak­ty­cznie nasuwa wiele pytań co do jakoś­ci tej pra­cy naukowej.

Jako ludzie nieo­mal z lasu nie mamy auto­ry­te­tu ani środ­ków, by cię przekon­ać albo dać jakieś gwaranc­je. Samodziel­nie musisz ocenić, komu wierzyć. Par­tyzancko próbu­je­my opróż­ni­ać to szam­bo, za którego napeł­ni­an­ie inni lata­mi brali pieniądze a ter­az nic ich nie obchodzi. Dlat­ego musimy dzi­ałać wbrew instrukcjom i branżowym auto­ry­te­tom, co z automatu staw­ia nas na kiep­skiej pozy­cji.

Europa promuje rozpalanie od góry

Roz­palanie od góry jest znane za granicą jako praw­idłowa tech­ni­ka pale­nia, pole­cane i pro­mowane m.in:

W Szwa­j­carii infor­ma­c­je o praw­idłowej tech­nice pale­nia są sze­roko dostęp­ne

W Polsce stale przy­by­wa pro­du­cen­tów kotłów, którzy zale­ca­ją ten sposób pale­nia w instrukc­jach obsłu­gi swoich wyrobów pracu­ją­cych na nat­u­ral­nym ciągu (w kotłach z nad­muchem zdarza się to znacznie częś­ciej, choć zwycza­jowo doty­czy tylko miału).
Wiemy o: Defro, PEREKO, Set­lansie, Heiztech­nik, Heitz, Klimoszu, Zębcu. Sprawa jest trud­na do śledzenia na bieżą­co, bo firm kot­lars­kich jest mul­tum a w internecie częs­to lata­mi wiszą stare instrukc­je nawet jeśli w papierowych dodano infor­ma­cję o roz­pala­niu od góry.
Pale­nie od góry popiera także Kra­jowa Izba Kominiarzy.

Pozy­ty­wne efek­ty roz­pala­nia od góry potwierdza­ją set­ki tysię­cy czytel­ników wątku na forum Mura­to­ra, gdzie ta meto­da pale­nia została opisana, a którego licznik odwiedzin od 2008 roku przekroczył już 5 mil­ionów. Również na tej stron­ie tysiące ludzi dowiedzi­ało się o tej metodzie pale­nia, wypróbowało ją i sto­su­je z powodze­niem. Nie znaczy to, że każde­mu od razu wszys­tko pójdzie gład­ko. To jak nau­ka jazdy na row­erze bez bocznych kółek – pewnych nawyków trze­ba się oduczyć a wyro­bić nowe, co może się wydawać trudne, ale potem człowiek widzi, że abso­lut­nie było warto.

Rozwiąza­nia najczęś­ciej przewi­ja­ją­cych się prob­lemów są stale uzu­peł­ni­ane w szczegółowej instrukcji pale­nia od góry.

W Polsce nie wszystkim to w smak

Pol­skie Min­is­terst­wo Środowiska zale­ca roz­palanie od góry w swoim porad­niku “Czyste ciepło w moim domu ze spala­nia paliw stałych” wydanym w październiku 2017.

Pro­du­cen­ci kominków w swo­jej kam­panii “Nie rób dymu” również uczą poprawnego pale­nia.

Także Cech Zdunów Pol­s­kich pole­ca roz­palanie od góry, pod­kreśla­jąc że jest to sposób znany i uznany w Europie.

Nieste­ty poza tymi przykłada­mi tem­at nie jest należy­cie nagłaś­ni­any a co gorsza są ośrod­ki, które nasze dzi­ała­nia sabo­tu­ją, także kłamst­wem i pod­stępem:

  • Pol­s­ki Alarm Smogowy od lat kon­sek­went­nie zwal­cza czyst­sze pale­nie kłamst­wem i pod­stępem. Podob­nie czynią lokalne ultra­zielone orga­ni­za­c­je (więk­szość w PAS zrzes­zona), które ofic­jal­nie wal­czą ze smo­giem, ale ich pri­o­ry­tetem jest zwal­czanie węgla. Dlat­ego bard­zo boli ich, gdy uczymy ludzi poprawnie pal­ić – odbier­a­ją to jako zamach na swą fanaty­czną walkę z węglem, która okazu­je się być dla nich ważniejsza od wal­ki ze smo­giem.
  • Pro­du­cen­ci nowoczes­nych kotłów węglowych nierzad­ko roją sobie w pale­niu od góry zagroże­nie dla sprzedaży ich wyrobów. Nie widzą prob­le­mu w tym, że kosz­tu­ją one po 8–10 tysię­cy czyli daleko pon­ad możli­woś­ci zwykłego człowieka, za to widzą prob­lem w tym, że użytkown­ik ich starszego wyrobu przes­tanie kop­cić.
    Takiego (uro­jonego) prob­le­mu nie mają pro­du­cen­ci pieców i kominków, europe­js­cy ale także polscy, którzy pro­mu­ją roz­palanie od góry jako nat­u­ral­ną i praw­idłową metodę pale­nia. Oni rozu­mieją, że dym i smród pod­ci­na dal­szy byt całej branży, dlat­ego stara­ją się popraw­iać wiz­erunek ogrze­wa­nia drewnem. Kot­larst­wo węglowe nieste­ty jest bard­zo dzi­wną branżą – jak­by łączącą naj­gorsze cechy men­tal­noś­ci z cza­sów komuny, patolo­gie rodem ze spółek państ­wowych jak i z dzikiego kap­i­tal­iz­mu – a społecz­na odpowiedzial­ność biz­ne­su tutaj prak­ty­cznie nie wys­tępu­je.

Choć poprawa tech­ni­ki pale­nia w ist­nieją­cych kotłach, piecach i kominkach mogła­by naty­ch­mi­ast przynieść znaczne ogranicze­nie zanieczyszczenia powi­etrza – niko­mu spec­jal­nie na tym nie zależy. Pchamy ten głaz pod górę prak­ty­cznie par­tyzancko i naprawdę cieszymy się, gdy nas nikt nie kąsa po kostkach ani nie syp­ie szkła pod nogi – o jakiejkol­wiek pomo­cy nawet nie mówiąc.