Zbliża się czas wymiany starych kotłów węglowych. Czym je zastąpić?

Coraz bliżej do terminów wymiany starych kotłów (zgodnie z uchwałami antysmogowymi). Pierwsze na ogień wielkich pieców pójdą smoluchy z woj. śląskiego i świętokrzyskiego. Dla tych, co jeszcze stoją w kotłowniach, to ostatni sezon grzewczy – w następnym powinniśmy się już nimi golić (bo termin wymiany przypada w środku następnej zimy). W pozostałych województwach taka wymiana ma nastąpić w przeciągu kilku kolejnych lat.

Jakie jest pole manewru? Trzeba wymieniać, nie trzeba? Jeśli wymieniać, to za czyje i na co? I co dalej z rachunkami?

Alternatywy dla starego kotła węglowego

Od najbardziej przystępnych poczynając.

Kocioł 5. klasy bez podajnika z buforem ciepła

  • Koszt wymiany: ok. 10 tys. zł
  • Rachunki: podobne jak dotąd

Większość województw wciąż dopuszcza używanie zwykłych kotłów ładowanych szuflą – naturalnie ich nowoczesnych wersji, spełniających wymogi emisyjne 5. klasy / Ecodesign. Co samo w sobie oznacza, że kocioł taki musi współpracować z buforem ciepła.

Kotłownia z kotłem ładowanym szuflą z buforem ciepła 1000l

Lista kotłów 5. klasy bez podajnika

Niestety w niektórych województwach zapisy uchwał antysmogowych są tak mętne, że nie jest jasne, czy takie kotły są dopuszczone. Co gorsza – na ile skonsultowałem to z fachowcami – wydaje się, że nie ma sposobu, aby od urzędu marszałkowskiego zdobyć coś w rodzaju wiążącej interpretacji prawa, które ten urząd wyprodukował. Zatem nawet jeżeli teraz zapytasz urząd o możliwość zainstalowania tego konkretnego kotła i dostaniesz pozytywną odpowiedź – nie ma gwarancji, że za x lat inny urzędnik z tego urzędu nie będzie miał innego zdania.

Natomiast mętne zapisy uchwały to dość dobry argument w razie ewentualnego procesu przed sądem administracyjnym. Pocieszające.

Kocioł 5. klasy z podajnikiem

  • Koszt wymiany: 10-15 tys. zł
  • Rachunki: podobne (ekogroszek) / do ok. 30% wyższe (pellet)

Kocioł podajnikowy na węgiel lub pellet to koszt ok. 8-10 tys. zł. Do tego obowiązkowo konieczny jest wkład kominowy – kolejne kilka tysięcy. W przypadku kotła zasypowego z buforem, który zawsze jest palony ostro, wkładu najprawdopodobniej da się uniknąć. Tutaj – nie radzę ryzykować.

Koszt ogrzewania po przejściu z węgla spalanego w starym pudle na ekogroszek w automacie nie powinien się istotnie zmienić. Natomiast z pelletem może być do 30% drożej jeśli by spalać ten najlepszy i najdroższy. Są dostępne dobre źródła znacznie tańszego pelletu, ale to sprawa mocno zróżnicowana lokalnie.

Modernizacja starego kotła do standardu 5. klasy

  • Koszt: 5-10 tys. zł
  • do ok. 30% wyższe względem węgla (pellet)

Rozbudowa starego kotła o automatyczny palnik (najczęściej pelletowy) nie jest wielką sztuką. Problem w tym, że kocioł po takiej modernizacji, jeśli był bezklasowy, to formalnie nadal takim pozostaje – czyli będzie podlegał wymianie w najbliższym terminie. Nikt mu na ładne oczy nie uwierzy, że jest ekologiczny – albo masz kwit 5. klasy / Ecodesign, albo sio do huty.

Istnieje jednak furtka do w pełni legalnej (jak się wydaje) modernizacji niektórych starych kotłów do standardu 5. klasy. Nie jest to zbyt popularne rozwiązanie, gdyż wymaga zaangażowania producenta tegoż kotła – a producenci generalnie wolą, by sprzedawały się w całości ich nowe wyroby.

Na pewno taką modernizację oferuje producent kotła Camino. Jest też Klimosz i kilku innych z ofertami zestawów do przebudowy zasypowca w kocioł podajnikowy, jednak nie zawsze taka oferta musi oznaczać, że powstały w efekcie kocioł jest tożsamy z którymś z obecnie produkowanych modeli 5. klasy – a to konieczny warunek, aby modernizacja miała sens. Warto się o tym upewnić zawczasu.

Camino jest o tyle ewenementem, że jest to kocioł żeliwny, który nie zmienił się konstrukcyjnie ani o jotę od ponad 40 lat (jego korzenie sięgają przedwojennych niemieckich piecokuchni). Jak się okazuje, nie wykończyły go nawet normy emisyjne – nadal jest sprzedawany pod postacią kotła pelletowego, którego główną częścią jest ten sam co dotąd żeliwny wymiennik.

Zatem biorąc stary kocioł Camino, wystarczy domontować do niego współczesny osprzęt i otrzymujemy kocioł identyczny ze współczesnym kotłem Camino 5. klasy – a skoro tak, to jako całość spełnia on normę emisyjną 5. klasy i producent kotła się pod tym podpisuje.

Kocioł Camino przed i po modernizacji – identyczny z nowym kotłem Camino 5.kl.

Taka modernizacja wydaje się najzupełniej w porządku – nie jest to żadna kombinacja ani oszustwo, kocioł jest identyczny z nowym kotłem 5. klasy. Ale racje techniczne to jedno a widzimisię zwykle niedoedukowanych dziedzinowo urzędników to drugie. Może jestem przewrażliwiony, ale nie mam 100% pewności, że to przejdzie. Tylko jakieś 99,8%. Przede wszystkim są nikłe szanse, że ktokolwiek się takiej modernizacji dopatrzy. Gdyby nawet – na jakieś 90% nie powinno być z tym problemu. Aczkolwiek głowy bym nie dał 😉

Pompa ciepła (powietrzna)

  • Koszt wymiany: 20-30 tys. zł (+ fotowoltaika ok. 10 tys. zł)
  • Rachunki: podobne / prawie zerowe (z fotowoltaiką)

Przez długie lata pompy ciepła pozostawały egzotyką na polskim rynku – głównie ze względu na kosmiczne wręcz (względem pensji zwykłych Polaków) koszty zakupu. Bo w kosztach ogrzewania były i są bardzo przyjemne – pod warunkiem poprawnego doboru mocy i temperatur pracy, nawet zasilane prądem w zwykłej taryfie G11 osiągają średnioroczny koszt ciepła gdzieś pomiędzy ciepłem z węgla a gazu ziemnego. A z tego pułapu da się go mocno obniżyć.

Ostatni rok to niespotykany wcześniej wzrost sprzedaży pomp ciepła w Polsce. Stają się one popularnym zamiennikiem dla starych kotłów węglowych oraz częstym wyborem w nowych domach. Na pewno duży wpływ na to ma ich unikalna na tle innych źródeł ciepła cecha: w tandemie z fotowoltaiką (która też ostatnio stała się dostępniejsza i bardziej opłacalna) koszty ogrzewania pompą ciepła można zbić prawie do zera. Nie jest to chłyt matetindody – podliczając koszty zakupu całości, w perspektywie żywotności tych urządzeń nadal jest to sensowna inwestycja.

Pompa ciepła nadaje się do bardzo wielu budynków – tak starych jak i nowych. Jej sprawność bardzo zależy od temperatury wody w instalacji. Dlatego najlepiej wypadnie w ogrzewaniu podłogowym oraz przy dużych grzejnikach, które nie potrzebują do pracy więcej jak 45 st.C. Górną granicą temperatury wody, jaką pompy ciepła są w stanie wyprodukować, jest zwykle 55/60 st.C (sprawność tutaj jest już kiepska). Zatem o pompie ciepła nie ma co myśleć tylko w bardzo marnie ocieplonych budynkach z malutkimi grzejnikami, gdzie instalacja musi się stale wkręcać na ponad 55 stopni, aby utrzymać godziwe ciepło. W takim przypadku najpierw trzeba budynek docieplić.

Kotłownia z pompą ciepła o mocy 8-10kW zaczyna się od ok. 20 tys. zł. W tym sama pompa ciepła to co najmniej 16-18 tys. zł – ale bez problemu da się znaleźć sprzęty dwa razy droższe. Nie wiem, ile w tym jest rzeczywiście lepszej jakości (trochę na pewno tak: droższe marki bywają ładniejsze, cichsze, sprawniejsze, z użyteczniejszym sterowaniem itp.) i czy ponoszenie ekstra kosztów jest uzasadnione. Nie ma zbyt wielu obiektywnych źródeł wiedzy pozwalających porównywać pompy różnych firm.

Głównym i niekiedy istotnym minusem pomp ciepła może być generowany hałas. Jednostka zewnętrzna pompy ciepła (na filmie poniżej) musi stać względnie blisko ściany budynku. W środku jest układ chłodniczy (kompresor) i wiatrak, które sobie mruczą/brzęczą/buczą, tym bardziej im zimniej się robi. Uciążliwość hałasu zależy od modelu pompy, ale też od miejsca montażu i subiektywnej wrażliwości na dźwięki – zatem możliwe, że to, czego jedna osoba w ogóle nie zauważy, dla drugiej będzie nie do zniesienia.

Niestety wraz z boomem na pompy ciepła i przepływem klientów do tej technologii, daje się też zauważyć migrację fachofcuf: ci sami, którzy wczoraj uparcie wpychali ludziom przewymiarowane kotły węglowe – dziś montują przewymiarowane pompy ciepła. To jest największy problem na jaki można się naciąć wybierając pompę ciepła. O ile przewymiarowane kotły węglowe dymiły i smoliły, o tyle przewymiarowana pompa ciepła jedynie przeżera sporo więcej prądu niż powinna.

Gaz

  • Koszt wymiany: do 10 tys. zł
  • Rachunki: 10-20% wyższe

Jeżeli już masz przyłącze gazowe, przełączenie się na ogrzewanie gazem ziemnym paradoksalnie okazuje się jedną z najtańszych opcji pod względem kosztu wymiany. Kocioł gazowy o mocy nawet 20kW da się kupić za mniej niż 5 tys. zł. Do tego wkład kominowy, niechby nawet 10-metrowy – i wciąż można się zamknąć w 10 tys. zł (a z wyrzutem spalin przez ścianę, jeśli jest możliwy, jest jeszcze taniej).

Niestety później trzeba płacić nieco wyższe rachunki. Obecnie ta różnica (względem węgla) jest rzędu max. kilkunastu procent – ale to wynik historycznego minimum cen gazu, które nie wiadomo jak długo potrwa. Wcześniej przez lata koszt energii z gazu był ok. 30% wyższy względem węgla. Na ten moment gaz prezentuje się nader atrakcyjnie.

Gdy przyłącza gazowego jeszcze nie masz – sprawa nie jest taka oczywista. Koszt jego wykonania nawet w najkorzystniejszym przypadku może być na tyle wysoki, że kusząco zacznie wyglądać pompa ciepła (chyba że z jakichś powodów nie masz na nią chęci / warunków).

Z kronikarskiego obowiązku pod hasłem "gaz" warto by odnotować gaz ciekły – propan z butli. Niestety kosztowo zawsze był to i nadal jest jeden z najdroższych sposobów na ogrzanie domu, więc szczerze wątpię, by dotychczasowy właściciel kotła węglowego miał się oglądać w tym kierunku jeśli ma dostępne inne rozwiązania.

Ja nic nie wymieniam, niech mnie pocałują o tutaj

Są nawet w Krakowie ludzie, którzy – mimo panującego tam od roku zakazu – nie niepokojeni przez nikogo palą węglem, zwłaszcza w kotłach podajnikowych (proszę nie nasyłać na mnie smutnych panów – nie wiem, kto ani gdzie; dowód anegdotyczny). Więc może wystarczy być nieuciążliwym dla otoczenia i da się żyć bez wymiany czegokolwiek?

Ta taktyka okupacyjno-konspiracyjna ma krótkie nogi, niczym jazda autobusem bez biletu:

  • W każdej chwili ktoś życzliwie zatroskany o jakość powietrza może złożyć zawiadomienie do stosownych służb, choćby tylko widząc u ciebie na podwórku rozładunek worków z ekogroszkiem, i będziesz miał wjazd na kotłownię połączony z mandatem oraz niekomfortową wizją ekspresowej wymiany ogrzewania być może w środku zimy.
  • W powietrzu wisi już "narodowy spis kotłowni" – urzędnicy wszystkich szczebli nie wiedzieli dotąd dokładnie, kto czym ogrzewa chałupy. Bardzo ich to uwierało, spać nie mogli – a nie było podstaw prawnych, by to od ludzi wydobyć. Dlatego w przygotowaniu są przepisy, które przymuszą właścicieli budynków do wyspowiadania się z tajemnic swojej kotłowni (naturalnie wszystko w imię czystego powietrza). Wtedy na bank wpadniesz jak śliwka w kompot ze swoim zakonspirowanym smoluchem.

Skąd mam wziąć pieniądze na wymianę starego kotła?

Większość z nas będzie musiała głębiej sięgnąć do skarpety.

Nie ma się co łudzić – jeśli gdzieś lokalnie istnieją sensowne programy dotacji, to zdołają z nich skorzystać nieliczni (oczywiście jeśli masz taką możliwość to próbuj – lepiej wcześniej niż później). Oferta jest inna w każdej gminie:

  • od totalnego braku wsparcia,
  • przez programy takie sobie, gdzie większość środków wykładasz samemu,
  • aż po naprawdę porządne akcje, pokrywające nawet 100% kosztu i to bez wyjmowania grosza z własnej kieszeni (przykładem tego ostatniego gatunku jest Wrocław, którego program dotacji przypadkowo stał się słynny z nieco dziwnego powodu).

Program Czyste Powietrze – w jego nowej wersji przy wymianie starego kotła na kocioł gazowy lub pompę ciepła można liczyć jedynie na max. 30% dofinansowania (60% w części 2. programu skierowanej do najuboższych, która jeszcze nie funkcjonuje).

Z czego opłacić wyższe rachunki po wymianie?

Większość z nas będzie je musiała opłacić z własnej kieszeni. O ile oczywiście będą wyższe.

Uchwały antysmogowe nie idą w parze z żadnymi programami dopłat do wyższych rachunków. Tylko nieliczne bogate gminy (Kraków, Wrocław, może ktoś jeszcze...) były w stanie uruchomić własne programy dopłat do rachunków dla mieszkańców, którzy przeszli na postępowe ale drogie źródła ciepła.

Obserwując bieg spraw od kilku lat mogę tylko bezradnie rozłożyć ręce: nikogo nie obchodzi los ludzi przymarzających we własnych domach. Nie obchodzi oczywiście lobbystów i polityków, którzy przepychają przepisy tzw. antysmogowe w kształcie odpowiadającym przede wszystkim ich ideologii i interesom – ale również nie obchodzi absolutnie żadnych organizacji społecznych, które w innych tematach troszczą się o najsłabszych.

8 myśli nt. „Zbliża się czas wymiany starych kotłów węglowych. Czym je zastąpić?

  1. mtdeusz

    Przecież ci "ekolodzy" nie działają kierowani ideą ochrony środowiska. Oni działają za konkretne pieniądze. Każde protestacyjne wejście na drzewo ma konkretną cenę. Za protesty w sprawie Czajki nie zapłacono to i na ten temat milczą. Gdy dziennikarze wypytują to odpowiadają "na okrągło". Za darmo przecież nie będą "bronić" środowiska naturalnego.

    Odpowiedz
  2. Paweł

    Pytanie do autora , czy w domku 65metrów (murowany i ocieplany)poki co letni ,wyposażony w wkład kominkowy 14kw oraz 2 X klima 3,5 kw mam myśleć w dalszej perespektywie o trzecim ogrzewaniu?

    Odpowiedz
  3. M.

    A co z tą magiczną sprawnością kominka 80% (uchwała małopolska)?
    Przecież nawet Jotul tyle nie oferuje w swoich "kozach", które ma obecnie w ofercie...
    A wiecie państwo co jest najciekawsze? że ilekroć mój znajomy dowiaduje się o tym, że cudowny relaks w górach przy kominku (który stanowi tam w wielu wypadkach jedyne źródło ciepła) będzie niemożliwy lub inaczej - możliwy ale po wymianie wkładu za cięzkie pieniądze, ma oczy dosłownie większe jak złotówki. To samo znajomi, ktorzy mieszkają w górach na stałe. Zawsze tez pada sakramentalne - no rozumiem węgiel, ale drewno??? i kolejne - eee to bzdury. Gdyby to była prawda, to byśmy wiedzieli od dawna, skoro uchwała obowiązuje od kilku lat.
    I teraz zostaje fundamentalne pytanie: dlaczego o tak potężnej zmianie społecznej, która dotknie bardzo liczne osoby nie mówi się praktycznie nic? Przypadek?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Nie mówi się praktycznie nic, bo nikt nie jest tym zainteresowany! A niezainteresowanych zainteresować jest trudno.
      Zwykli ludzie nie monitorują pracy urzędów. Generalnie mają wywalone na sprawy lokalne póki one ich solidnie w twarz nie kopną. Istnieją organizacje antysmogowe, które na temacie wiszą i forsują swoje wizje. Nie ma żadnych organizacji, którym by zależało na dostępności kominków i innych niezawodnych źródeł taniego ciepła. Kominkarze się dopiero pomału organizują. Jeśli nawet istnieją organizacje o pokrewnym obszarze zainteresowania – kompletnie nie chwytają tematu. Narracja Alarmów jest oczywista: smród, syf – zakazać! A my musimy tłumaczyć: słuchajcie, może i teraz widzicie syf, ale to tak nie musi być, są nowoczesne urządzenia... bla bla.
      Ja nie mam pomysłu, co można z tym zrobić.

      Odpowiedz
      1. M.

        Nikt nie jest zainteresowany, bo nie wie co go czeka. O to mi chodziło. Gdyby wiedział, że będzie szczuplejszy o kilkadziesiąt tysięcy złotych i czeka go gruz i pył w domu przy wymianie, to istnieje spora szansa, że inaczej by to widział. I to jest sedno: Kraków na przykład i Małopolska w ogóle, skoro już zgotowały takie przepisy, to powinny o tym trąbić na telewizorach w komunikacji miejskiej. Billboardy i okrąglaki powinny być oblepione przez plakaty, które jasno mówią: koniec z drewnem i węglem od 2023 r. chyba, że sobie zainstalujesz kominek bądź kocioł z 80% sprawnością cieplną. Na tym polega uczciwość we wprowadzaniu dolegliwości dla obywatela. Tego nie ma... I to jest dla mnie dziwne, że zwykli ludzie o tym nie wiedzą w ogóle. Wygląda to tak jakby się to trzymało w tajemnicy i zacierało ręce w oczekiwaniu na 1.01.2023.
        We wrześniu br. oczywiście KAS oblepiał przystanki swoimi czarnymi plakatami. Dlaczego jako obywatel słyszę w kółko o tym jak to giną miliony od spalania węgla i drewna, a nie słyszę zdania przeciwnego, żebym sam mógł sobie wyrobić opinię, choćby plakatu kominkarzy na przystanku naprzeciwko, który mówi coś innego o paleniu drewnem? Od palenia papierosów też umierają miliony a nikt ich nie zakazał. Naprawdę. Mieszkam w Krakowie i wystarczyły 3 lata, żeby wyprać ludziom mózgi. Nagle wszystkich zaczęły boleć głowy od smogu. Nagle wszędzie widzę wszędzie stan jakości powietrza i pojawienie sie zwykłej poczciwej mgły powoduje zakładanie masek (covid pomijam) bo to jest smog... Jasne: smog jest i był tutaj od dawna. I na pewno zostanie, bo zwykły ruch uliczny wzbudza kurz a że w zimie deszcz nie pada a Kraków leży w kotlinie, to raczej szanse na przewietrzenie są marne. Co wtedy zostanie obwinione?
        Ale dla jasności: uważam, że tych co palą śmieci należy skutecznie karać (w końcu to przez nich jest taki PR palenia) a wszelkie działania pozwalające na poprawę powietrza trzeba wprowadzać, ale dlaczego to ma być tak skrajny "zamordyzm"?
        Stan potępiania drewna się niestety nie zmieni, chyba że do sporej grupy ludzi spoza Krakowa, przede wszystkim miejscowych, którzy opalają drewnem dotrze, co to wszystko dla nich oznacza. Że muszą sami zapłacić za wymianę pieców.

        Napisał Pan, że kominki można mieć wszedzie praktycznie, ale z czego to wynika? Ta małopolska antysmogówka ewidentnie je skreśla, chyba że mają sprawność na poziomie 80% albo wymagania ekoprojektu spełniają. To przecież i tak dla większości ludzi wiąże się z wymianą, a naprawdę sprawdzałem kilka dni temu stronę Jotula (!) i tam mało który wyrób może się pochwalić takim wynikiem.

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Dlaczego władzom ma zależeć na nagłaśnianiu wprowadzenia dolegliwych przepisów? Nic dobrego z tego dla nich nie wyniknie.
        Wręcz mam wrażenie że woleliby mieć martwy przepis wprowadzony po cichu – zamkną usta aktywistom (bo przepis jest) a nie wkurzą ludzi (bo nie jest mocno egzekwowany).
        Patrzę na sytuację u siebie, we Wrocławiu. Wymóg Ecodesign dla kominków wprowadzono natychmiast, bez żadnego okresu przejściowego. Nie widziałem żeby któryś z sąsiadów z kominkami robił jakąś wymianę. Obstawiam, że 98% ludzi w mieście nic nie wie, że mieli kominek wymienić. Ktoś może kiedyś się do nich dobierze gdyby np. mocno kopcili i było na nich zgłoszenie.
        To jest podobna historia jak np. z zakazem mycia auta na posesji albo nad rzeką. Formalnie istnieje od ponad 20 lat, ale wielu o tym nie wie. Zazwyczaj jak ktoś auto umyje pod domem to nic mu nie grozi – dopóki nie przyłapie go przejeżdżający akurat patrol SM albo nie zgłosi tego sąsiad, z którym ma kosę.

        Poza tym, nawet gdyby władze i media ostro trąbiły o temacie – jest coś takiego, że pewne tematy ludzi ruszają jak iskra w składzie prochu (widzimy przykład od paru tygodni), a inne – za cholerę. I tym drugim gatunkiem jest temat ogrzewania.

        Dlaczego jako obywatel słyszę w kółko o tym jak to giną miliony od spalania węgla i drewna, a nie słyszę zdania przeciwnego, żebym sam mógł sobie wyrobić opinię, choćby plakatu kominkarzy na przystanku naprzeciwko, który mówi coś innego o paleniu drewnem?

        Ponieważ "antysmogowi" są szkoleni, doświadczeni, stworzyli sprawny ruch, który trafił na sprzyjające społeczne okoliczności (20 lat temu mogliby ujadać do woli i nic by nie wskórali), wpisuje się w cele polityków i wielu biznesów oraz globalne trendy (walka z węglem). Trzeba czegoś więcej?
        Tymczasem kto jest po stronie paliw stałych? Drobni przedsiębiorcy, zwykłe szaraki. Niezorganizowani, nienauczeni i nieprzywykli że muszą walczyć o swoje. A nawet jeśli próbują, to się okazuje, że to nie na rękę nikomu, ba – pełno jest wrogów, którzy chcą i potrafią ich zatopić – więc cóż?

        Kominki są dozwolone i wynika to z konkretnych uchwał. Najczęściej jest mowa o Ekoprojekcie. Ta furtka ze sprawnością 80% albo dodaniem odpylania to tak niby jest, ale raczej będzie nierealna w większości przypadków – łatwiej będzie wymienić kominek na ekoprojektowy.

  4. Grzesio85

    Prezydent podpisał nowelizację ustawy o wspieraniu termomodernizacji i remontów oraz niektórych innych ustaw, która zawiera m.in. utworzenie Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków. Ciekawe jak gminy będą pozyskiwać dane. Słyszałem o rozsyłaniu ankiet do mieszkańców, jeżeli ktoś nie odeśle wypełnionej ankiety, to zostanie uznane, że ma kocioł pozaklasowy. Czy będzie jakaś weryfikacja oświadczeń, pewno tak, przynajmniej wyrywkowa. Drugim rozwiązaniem jest zbieranie danych przez kominiarzy zrzeszonych w cechu.
    https://www.slaskibiznes.pl/wiadomosci,kopciuchy-beda-namierzone-koniec-anonimowych-trucicieli-prezydent-duda-podpisal-ustawe,wia5-4-3909.html

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.