Najwięksi producenci kotłów nadal sprzedają kopcące pudła

Normy emisyjne dla nowych kotłów węglowych obowiązują już ponad rok a na rynku wciąż są dostępne stare pudła, niespełniające tych norm. Razi zwłaszcza to, że nie sprzedaje ich tylko margines garażowych spawaczy – zupełnie jawnie oferują je największe firmy na rynku, członkowie Polskiej Izby Ekologii, które jednocześnie drugą ręką przytulają dotacje na "walkę ze smogiem". Opisywałem tę patologię w lutym b.r. i od tamtej pory skala zjawiska na pewno nie zmalała, jeśli nie urosła.

To lepsze niż łódzkie pogotowie

Kotlarstwo węglowe to branża-perpetuum mobile: zarabia na walce z problemem, który sama tworzy – najpierw sprzedaje ludziom kopcące pudła a potem państwo dopłaca jej, żeby sprzedała ludziom kotły niekopcące w miejsce kopcących. Nie chodzi mi tu o naturalną wymianę starych urządzeń na nowocześniejsze. Mimo burzy w temacie zanieczyszczenia powietrza, te dwie rzeczy wciąż dzieją się równocześnie i nikt w tym problemu nie widzi!

Jedna i ta sama firma od frontu wystrojona w eko-piórka wciąga nosem dotacje na eko-kotły – a od zaplecza, kto wi i rozumi, ten znajdzie pudło jak z dziadkowej piwnicy, tylko (mryg, mryg porozumiewaczo) na biomasę niedrzewną, nie na węgiel przecież. A w instrukcji oczywiście najczęściej napisane będzie: podpalaj od dołu.

Coś takiego jak społeczna odpowiedzialność biznesu w branży kotlarskiej NIE JEST ZNANE.

Co jest w tym najlepsze (z punktu widzenia oddychających powietrzem – najgrosze): ta patologia jest totalnie bezkarna. Nie tylko wszystko to dzieje się jak na razie legalnie, ale również odium za syf w powietrzu spada nie tam, gdzie powinno: na użytkowników, zamiast na producentów kopcących pudeł.

  • W aferze dieslowskiej pomyje leciały na producentów aut – nie na kierowców.
  • Natomiast bluzgi za kopcący komin spadają na głowę właściciela tegoż komina, który Bogu ducha winien (jeśli nie pali odpadów). On może mieć najlepsze intencje, postępować zgodnie z wszelkimi prawidłami – i kopcić jak transatlantyk.

Od frontu ekologia, od zaplecza syf

Jest sobie taka organizacja: Polska Izba Ekologii. Jest to izba gospodarcza skupiająca firmy z różnych branż, w jakiś sposób z "ekologią" związane. Przybudówką Polskiej Izby Ekologii jest Platforma Producentów Urządzeń Grzewczych na Paliwa Stałe. Mamy tam producentów kotłów węglowych, którzy od lat uchodzili za (lub farbowali się na) swego rodzaju "elitę". Zawsze zabierali głos w sprawie norm emisji dla kotłów i norm jakości paliw. Kotły zasypowe produkowali jakoby z łaski i gdyby tylko mogli, to by je z oferty wyrzucili, ale nie mogli, bo ludzie o nie pytali. Teraz nie tyle mogli, co powinni byli je wyrzucić – a jednak przefarbowali je tak, by wpasować się w luki w rozporządzeniu – i dalej je sprzedają.

Spośród 10 członków Platformy produkujących całe kotły (a nie tylko podzespoły), kopcące pudła na pewno sprzedaje nadal sześciu:

Oczywiście jest też multum firm spoza Izby i Platformy, które robią dokładnie to samo.

Spośród członków Platformy, wybiegów najprawdopodobniej nie stosują:

  • Kotłospaw – tu sobie wyjaśniliśmy bezpośrednio, że firma takich wybiegów nie stosuje i ma w ofercie wyłącznie 5. klasę (po zawartości internetu trudno było to jednoznacznie stwierdzić, dlatego pierwotnie napisałem, że nie ma co do tego pewności)
  • Galmet
  • Protech
  • Greń

Tak działają najgrubsze ryby w tym akwenie. Bez skrępowania sprzedają ludziom urządzenia, których w myśl niemal wszystkich uchwał antysmogowych nie można już legalnie zainstalować a za kilka lat trzeba będzie wyrzucić. Świetnie – wtedy zarobią po raz kolejny! Przez moment zastanawiałem się, czy to nie jest sprawa np. dla UOKiK, ale to musiało być chwilowe zaćmienie, jakbym tej branży nie znał. Tu zawsze wszystko jest dziwnym trafem tak poukładane, że nikt za nic nie odpowiada, no chyba że szary klient:

  • bo nie wie, że jest jakaś uchwała antysmogowa,
  • że są jakieś klasy kotłów,
  • nie czytał tabliczki znamionowej, gdzie przecież jest jak wół napisane, że to nie kocioł na węgiel czy drewno (choć wygląda identycznie), ale na "biomasę niedrzewną", a sprzedawca się nie zająknął o niczym.

Sprzedaż starych pudeł na "biomasę niedrzewną" z punktu widzenia prawa jest 100% legalna. Problem jest co najwyżej natury moralnej i wizerunkowej – żadna z tych kategorii jak widać kotlarstwa się nie ima.
Takie podejście to także wycinka drzewa, na którym się siedzi – kolejny dowód, że ta branża nie jest poważna i zależy jej wyłącznie na hajsie. Czy on spływa spod szyldu ekologii, czy wiąże się z dalszym ładowaniem w powietrze syfu, to im jest dosyć obojętne.

Doszczelnienie rozporządzenia nadal w drodze

Projekt doszczelniający felerne rozporządzenie jest ciągle w drodze. Musiał przebić się przez niezliczone konsultacje międzyurzędowe a na końcu czekać będzie jeszcze na błogosławieństwo Brukseli. Na stronach sejmowych można zobaczyć treść zmian. Generalnie idą one w słusznym kierunku. Widać, że w końcu wziął się za to ktoś z odpowiednią wiedzą dziedzinową.

Niemniej nawet gdy te zmiany wejdą w życie i najszerzej otwarte furtki do sprzedaży starych pudeł zostaną zablokowane, zaraz zapewne znajdą się inne (ot choćby wyżej wspomniana innowacja: "wymiana korpusu wodnego" istniejącego kotła).

Skoro jest popyt na tanie ciepło, to i będzie podaż. Nie ma w tym nic złego. Problem natomiast w tym, że ten popyt próbuje się wciąż zaspokajać starymi kopcącymi nieefektywnymi pudłami, zamiast rozwijać nowoczesne konstrukcje, które jednocześnie będą czyste, względnie tanie, spalą normalne paliwa i dadzą tanie ciepło – czyli naturalnie wyprą starocie. Niestety branża jak widać nie ma motywacji do rozwoju w tym segmencie. Państwo również nie rozumie problemu i nie widzi potrzeby wsparcia rozwoju tanich i czystych kotłów.

Tymczasem w lepszym świecie...

Da się spalać węgiel małoemisyjnie w urządzeniu prostym i tanim – dowodzą tego piece opracowywane dla tzw. trzeciego świata, np. ten dla Kirgistanu, który nie ma się czego wstydzić w zestawieniu z polskimi kotłami za 10 tysięcy.

Kilka dni temu w USA po raz kolejny odbył się konkurs na najlepsze projekty nowoczesnych pieców na drewno (będzie o tym nieco więcej pisane jeszcze). Od 2013 roku na podobnej imprezie zbierają się co roku wyjadacze z branży, ale i osoby pozornie z innych orbit – jak np. studenci inżynierii kosmicznej.

I to mnie najbardziej zadziwia, jakim cudem osoby z innych bajek interesują się tematem. Owszem, spalanie drewna/węgla jest cholernie interesujące (i też nie mniej skomplikowane jak budowa promu kosmicznego) – ale bardzo trudno jest kogoś w to wciągnąć, przebić ten beton stereotypowego myślenia, że to tylko blaszana skrzynia na kamienie/kłody, która musi dymić.

Czy u nas byłoby z kim i dla kogo coś podobnego zorganizować? Nie wiem.

33 myśli nt. „Najwięksi producenci kotłów nadal sprzedają kopcące pudła

  1. Melodyk38

    Tylko po czym poznać kotļy dobre, po czym odrużnić jedne od drugich (wykluczając napisy)?
    Zwykły człowiek jest w stanie uwzględnić proste i czytelne fakty z budowy kotła, - wielkość - wydajność, cena - oszczędność, wyposażenie - dobre spalanie, itp. Z naukowych tekstów niewiele można pojąć.
    Brak jest nacisków odspołecznych, opartych na czytelnych podstawach, czytelnych dla zwykłego zjadacza chleba, samo dymienie ważne lokalnie, ale to trochę zamało do społecznego opowiadania się zwykłych ludzi - a naukowe rozumienie to znowu za wysoki poziom, nie do sprawdzenia dla społeczeństwa.
    (Spróbuję zbadać różnice pomiędzy kotłami 1,2,3,4,5 generacji (google), zobaczę co z tego wyjdzie)

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Po to są te klasy. Sytuacja teraz jest prosta jak nigdy: ma 5. klasę – OK, nie ma 5. klasy – lipa. Nie trzeba już rozkminiać konstrukcji. Kiepskie konstrukcje odsiewa norma.

      Odpowiedz
  2. Polak

    Będę miał kocioł 5 klasy i będę w nim tak palił że wsi nie będzie widać. W starym piecu będę tak palił że dymka z komina nie będzie może tylko podczas rozpalenia. Ale jak Kaziu z Danka wpier....całe wiadro na rusztach i piec zamknie bo do rana mu trzymo to tak jest...

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Ale czego to dowodzi? W każdej branży tak jest, że są "magicy", co na drzwiach od stodoły polecą. Ale większość zwykłych ludzi nimi nie jest i nigdy nie będzie – i to jest zupełnie naturalne. Choć w tej branży skala patologii jest nadzwyczajna. O ile np. na drogach mamy kodeks ruchu drogowego i ludzie przynajmniej mają szansę się z nim zapoznać i stosować, to o poprawnej obsłudze kotłowni trudno w ogóle się dowiedzieć.

      Odpowiedz
  3. Jack

    "urządzenia, [...] za kil­ka lat trze­ba będzie wyrzu­cić."

    W to raczej nie należy wierzyć. Rozproszona struktura zamieszkania w Polsce, ogromna liczba wyborców mieszkających poza dużymi miastami i możliwości tych wyborców ograniczają zmiany tego rodzaju.

    "Na stronach sej­mowych moż­na zobaczyć treść zmi­an."

    Te zmiany również nie wniosę niczego nowego, bo norma jest wystarczająco elastyczna. W ostateczności będzie można kupić kotły kolekcjonerskie formalnie nie przeznaczone do użytkowania.
    Oprócz tego w 2019 roku mamy wybory parlamentarne. Jeśli PIS chce je wygrać to nie może poprzez zmianę rozporządzenia i zaostrzenie przepisów uderzyć w swoich wyborców, głównie ludzi o średnich, niskich i bardzo niskich dochodach mieszkających poza dużymi miastami. Warto pamiętać, że ponad 70% Polaków mieszka poza dużymi miastami. 40% Polaków mieszka na wsi, 32% w małych i średnich miastach, z których połowa to miasta do 10 tys. mieszkańców (trochę większa wieś). Ludzie ci mają niższe wynagrodzenia niż mieszkańcy dużych miasta, trochę inne poglądy i potrzeby. Wyborów w Polsce nie wygrywa się w Warszawie, Poznaniu i Krakowie.

    https://pbs.twimg.com/media/Dd41KtqUQAEQBnH.jpg:small

    Co więcej, bardzo wysokie podwyżki cen energii elektrycznej, towarów i usług, które wystąpią w 2019 i 2020, zmuszać będą ludzi do oszczędzania na paliwie do kotłów oraz na samych kotłach. Te podwyżki uderzą przede wszystkim w wyborców PIS. Samobójstwem politycznym byłoby zaostrzenie przepisów dotyczących dostępności kotłów na rynku i dodatkowe narażenie wyborców na straty finansowe. Polaków cechuje bowiem wysoka skłonność do rewanżu za przykre doświadczenia, co m.in. widać z badań porównawczych:

    https://pbs.twimg.com/media/DgNLDbwW0AAN8Zn.jpg:small

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      To wszystko brzmi tak logicznie i nawet bym w to uwierzył, gdybym nie widział na żywo, że jest zaostrzane, podnoszone. Z jakiegoś powodu na prądem wszyscy będą chuchać-dmuchać, ale koszty ogrzewania nie znajdują podobnej uwagi.
      Chyba że pójdzie to właśnie taką drogą jak teraz: od frontu robimy się na "eko", ale od zaplecza zostawiamy furtkę dla kumatych, żeby sobie poradzili.

      Odpowiedz
      1. Jack

        "Z jakiegoś powodu na prądem wszyscy będą chuchać-dmuchać, ale koszty ogrzewania nie znajdują podobnej uwagi."

        Nie ma znaczenia, że nikt z obecnych rządzących lub potencjalnych rządzących nie będzie się pochylać. Morawiecki, Woźny, Emilewicz to mieszkańcy dużych miast z wysokimi apanażami. Oni nie rozumieją tego, co dzieje się wśród tych ponad 70% Polaków mieszkających poza dużymi miastami. Ludzie (wyborcy) znajdą sobie alternatywę. Przed faktami nie da się uciec i politycy, którzy tego nie rozumieją przegrają:

        "Średnia wartość węgla kamiennego zużytego przez okres roku do ogrzewania 1 m 2
        powierzchni mieszkania wyniosła około 21 zł. Większa była wartość gazu ziemnego zużytego
        na ogrzewanie 1 m 2 powierzchni (około 26 zł).
        Średnia wartość ciepła z sieci zużytego przez okres roku do ogrzewania 1 m 2 powierzchni
        mieszkania kształtowała się na poziomie około 31 zł. Wartość ta była o ponad 50% wyższa
        niż wartość węgla.
        W przypadku ogrzewania olejem opałowym lub energią elektryczną średnia wartość nośnika
        energii zużytego do ogrzewania 1 m 2 powierzchni mieszkania była znacząco wyższa niż
        w przypadku ogrzewania węglem, gazem ziemnym lub ciepłem z sieci. Wartość ta wyniosła
        dla oleju opałowego około 45 zł, a dla energii elektrycznej około 37 zł."

        "Prawie połowa krajowych gospodarstw domowych, tj. 49%, użytkowała urządzenia grzewcze wykorzystujące paliwa stałe, spośród których najczęściej użytkowane były dwufunkcyjne kotły centralnego ogrzewania, służące do wytwarzania energii cieplnej i podgrzewania wody. Takie kotły wykorzystywało 47,7% gospodarstw domowych ogrzewanych paliwami stałymi i niemal wszystkie gospodarstwa (97%) wykorzystywały je jako urządzenie podstawowe. Kotły jednofunkcyjne stosowało 29,3% gospodarstw ogrzewanych paliwami stałymi i podobnie jak w przypadku kotłów dwufunkcyjnych prawie wszyscy (93,3% gospodarstw) wykorzystywali je jako urządzenie podstawowe. W 15,3% gospodarstw stosowane były najbardziej tradycyjne urządzenia grzewcze, tzn. piece w pomieszczeniach, głównie piece kaflowe, z czego 83,3% gospodarstw użytkowało je jako urządzenie podstawowe, a pozostali uzytkownicy korzystali z nich sporadycznie. W 7,8% gospodarstw domowych
        wykorzystujących paliwa stałe używano kominków, przeważnie z wkładem zamkniętym, wśród których jedynie 19,7% gospodarstw wykorzystywało je jako podstawowe urządzenie do ogrzewania pomieszczeń."

        Opracowanie GUS: Zużycie energii w gospodarstwach domowych w 2015 r.

  4. Jack

    Zabawna jest ta obecna dziennikarsko-lobbingowa dyskusja nad ogłoszoną "Polityką Energetyczną Polski do 2040r." Warto może, żeby ktoś przedstawił opinie Polaków, co do niektórych pomysłów przedstawianych przez dyskutantów.
    Raport European Social Survey (ESS Round 8) dotyczący stosunku poszczególnych społeczeństw europejskich do kwestii zmian klimatycznych i ewentualnych środków zaradczych pokazuje, że Polacy w każdej grupie wiekowej należą do największych przeciwników podnoszenia podatków na paliwa kopalne tj. węgiel.

    https://pbs.twimg.com/media/DoKvIKDXsAA3v8Z.jpg:small

    http://www.europeansocialsurvey.org/about/singlenew.html?a=/about/news/essnews0055.html

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Ja się w ogóle tych tematów nie tykam, bo a) nie znam się, b) dość mam użerania się z "aktywistami" i "ekspertami" w jednym bajorku.

      Odpowiedz
  5. Nie przeskoczysz

    No dobra, ale co mają powiedzieć ludzie którzy mają zwykle smieciuchy od 15, 20lat i żyją od pierwszego do pierwszego z lekkimi oszczędnościami i nie stać ich na wymianę na na kocioł za 10tysiecy + w dodatku pala drewnem i dajmy pewnego dnia szczeli taki kopciuch?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      To jest wina ministerstwa, że znając się jak kura na pieprzu wycięło z rynku cały dolno-średni segment i teraz będzie walczyć z pokrętnymi próbami jego powrotu, w odpowiedzi na oczywisty popyt ze strony większości społeczeństwa. Rozwiązaniem jest opracowanie tanich i czystych kotłów na dostępne paliwa. Niestety tam u góry chyba nikt tego nie rozumie: http://czysteogrzewanie.pl/2018/06/kazdy-moze-palic-bez-dymu-czemu-wiekszosc-o-tym-nie-wie#petycja

      Odpowiedz
  6. Jack

    Znakomity jest ten pomysł wymyślony przez Zębiec na wymienniki, dzięki któremu można obejść rozporządzenie. Ciekawe czy da się to pociągnąć technicznie dalej i w ogóle przejść na prostą modułową konstrukcję. Zamiast kotła są moduły i nikt żadnymi przepisami do niczego nie może się przyczepić. W uchwałach antysmogowych też tylko jest mowa o kotłach. Zdaje się, że zobaczymy niedługo wybuch innowacyjności technicznej w dziedzinie kotlarstwa.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      To może nie być takie proste. Tu nie bez powodu jest mowa o modernizacji starego kotła. Gdyby po prostu poskładać sobie z części nowy kocioł we własnej piwnicy – to właśnie wprowadziliśmy go do eksploatacji. A jeśli modernizujemy starocia, to formalnie dalej jest to ten kocioł, który do eksploatacji wszedł kilkanaście lat temu.

      Żeby tak tę inwencję kombinatorską zaprząc do roboty przy rozwijaniu nowoczesnych, czystych i tanich kotłów, bylibyśmy potęgą.

      Odpowiedz
  7. Głos ludu

    Czy twórca tego artykułu nie zna zasady popyt - podaż?
    Jeśli są klienci, na taki asortyment to producenci będą to robić dopuki będzie to opłacalne. Nikt chyba nie produkuje czegoś w myśl zasady lub idei - no wyjątek firmy państwowe. Z drugiej strony medalu, każdy wie że palenie w kotle zasypowym do przyjemnych rzeczy nie należy - co oznacza, że osoby które te kotły kupują nie dysponują pieniędzmi na zmianę kotła 5 klasy itd..

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Chyba już kilka razy w różnych miejscach pisałem (np. kilka komentarzy niżej/wyżej), że te kanty nie są sztuką dla sztuki, ale naturalną odpowiedzią na popyt. Ministerstwo wyskoczyło z normami w takim stylu, że amputowano niższą i średnią półkę rynku, nie dając nic w zamian. To tak jakby z rynku zniknął biały cukier albo białe pieczywo. Miejsce kopcących pudeł powinny były zająć kotły tanie i niekopcące, ale ponieważ nikomu nie zależy na rozwijaniu takowych, to mamy fikcyjne normy, które da się łatwo obejść a wiele osób będzie do tego zmuszonych sytuacją finansową.

      Odpowiedz
  8. Milośnik doskonałych pieców starej generacji

    I chwała im za to niech sprzedają jak najdłużej. Na sk.....ów z PISu, którzy wprowadzili ten zakaz na pewno nie zagłosuję w najbliższych 7 pokoleniach. Cala ta ekologia i pierdolenie o smogu - to jedna wielka ściema, żeby wy....ać polskie górnictwo i żebyśmy kupowali gaz z rosji i watraki z niemiec, a żłoby z niemiec wykupią kopalnie za złotówkę i otworzą albo sobie będą węgiel zgazowywać - ale cóż Polak był głupi, jest i będzie... dlatego jest od wieków ru...ny na potęgę i jest wiecznie "bidny". Ograniczeniem zanieczyszczeń nie jest wyeliminowanie pieców i takie same tylko "5 kategorii" 10 razy droższe, żeby zdzisiek kuzyn posła sobie zarobił zrazem z posłem - tylko dostępność taniego dobrego paliwa i edukacja ludzi jak należy poprawnie palić. Cały ten j...ny szczyt energetyczny to jedna wielka parodia. Ostatnio nawet "wynalazca" efektu cieplarnianego - przyznał się, że to jedna ściema - to wyznawcy religii walki z CO2 zarzucili mu, że "go przekupili..."
    TAK ŻE PRODUCENCI STARYCH POCZCIWYCH POLSKICH KOTŁÓW - PRODUKUJCIE I SPRZEDAJCIE JE NADAL CHOĆBY I POD NAJBARDZIEJ DURNYMI NAZWAMI - NA POHYBEL SK.....NOM Z UNII, EKOTERRORYSTOM I POLSKIM POŻYTECZNYM IDIOTOM KOCHAJĄCYM BYĆ RUCH... W DUPĘ. AMMMEEENNNN !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Odpowiedz
      1. i tyle w temacie

        A ty jesteś albo sprzedajną lują na niemieckich usługach - albo jedynie pożytecznym 20 letnim bezmózgim idiotą w rurkach z wyżelowanym kołtunem - taki typowy warsiawski słoik.

      2. i tyle w temacie

        Jak ci zima i zimno do dupy zajrzą i skończą się pieniążki z pisania artykulików na lobbystyczne zamówienia to inaczej będziesz kwilić.

  9. Jack

    Wyborcy zaczęli się denerwować ;-), a minister Woźny z Emilewicz nadal robią krecią robotę dla PIS. Jak zabraknie w sklepach podgrzewczy do wody i kotłów ma biomasę niedrzewną to gniew tych 20 mln polskich użytkowników węgla i tanich kotłów węglowych rozgoni PIS na cztery wiatry. W sklepach może zabraknąć żółtych kamizelek.

    Odpowiedz
  10. Jeszcze coś

    Śmieszne - artykuł wylewa pomyje na producentów, a w komentarzach autor wykazuje zrozumienie. Jakieś rozdwojenie jaźni.

    Jeszcze warto wziąć pod uwagę, że gdyby skutecznie zablokować produkcję kopciuchów w PL - to wtedy ruszyłby masowy IMPORT. Bo import kopciuchów z UE nie jest zakazany (Polska nie może zakazać, to formalnie nie jest to import bo to wspólny rynek). Już w Polsce są kopciuchy z Czech, Chorwacji.

    Oczywiście żadna przeszkoda dla dużej firmy otworzyć montownię (prawdziwą czy fikcyjną) 100 metrów za słowacką czy czeską granicą. montować kotły u siebie, w tej montowni 10%, a tylko przerzucać faktury.

    Wszystkie zakazy bez marchewki - czyli realnego wsparcia finansowego to fikcja.

    Odpowiedz
  11. Rezydent

    Ja będę bronił autora.
    Wcale nie ma rozdwojenia jaźni.
    Problem jest w tym, że rząd zabiera się do problemu smogu troszkę od d...y strony.
    Zamiast wspomóc opracowanie taniego kotła dla ludu, który by nie kopcił, to wprowadza drogie programy anty smogowe dodatkowo obwarowane różnymi warunkami.
    Nawet ci co teraz skorzystają z programu dotacji i wymienią kotły na gazowe lub elektryczne, po zmianie cen nośników energii mogą dojść do wniosku, że ich na ekologię nie stać i wrócą do starych kopciuchów.
    2 .A tu się przy okazji nie zgodzę z autorem odnośnie braku potrzeby inwentaryzacji kotłów(z innego wątku).
    Trzeba to zrobić i egzekwować uchwałę odnośnie nie instalowania kotłów poniżej 5 klasy.
    Po inwentaryzacji nie byłoby możliwości zainstalowania nowego kotła pozaklasowego(kopciucha) bez względu na kraj pochodzenia.Ale przy rygorystycznym przestrzeganiu takich przepisów, za chwilę faktycznie możemy mieć protesty żółtych kamizelek. Niestety jak zwykle mamy brak długofalowego planu działania.
    Nie mówię że program "Czyste powietrze" jest cały zły.
    Tylko, że nie załatwi wszystkiego i dodatkowo jest bardzo rozciągnięty w czasie.
    Natknąłem się na analizę odnośnie celowości wymiany kopciucha na kocioł węglowy 5 klasy(niestety nie pamiętam źródła).
    Autor artykułu twierdzi w nim, że z energetycznego punktu widzenia zamiana kopciucha na kocioł 5 klasy niewiele poprawia. Zatem większy sens miałoby dotowanie pomp ciepła.
    A najważniejsze twierdzenie wynikające z tego artykułu, to potrzeba zaczęcia działań przy domu od ocieplenia, a nie skupianiu się tylko na wymianie kotła. To pozwoliłoby właścicielowi domu po ociepleniu i wymianie kotła na nowocześniejszy na droższe paliwo, pozostać przy dotychczasowych kosztach ogrzewania.
    Podsumowując.
    Wprowadzanie bardzo rygorystycznych norm na kotły przy pozostawieniu furtki na zakup i montaż kopciuchów po prostu nie ma sensu.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      z energetycznego punktu widzenia zamiana kopciucha na kocioł 5 klasy niewiele poprawia. Zatem większy sens miałoby dotowanie pomp ciepła

      Można podejrzewać, że artykuł był sponsorowany odpowiednio 😉 Ale ciekawi mnie tok rozumowania i jakość argumentacji, jak dowiedziono, że 90% mniejsza emisja i sprawność nierzadko w praktyce dwa razy wyższa, to gra niewarta świeczki.

      potrzeba zaczęcia działań przy domu od ocieplenia, a nie skupianiu się tylko na wymianie kotła.

      Ten pozornie bardzo logiczny i inżyniersko słuszny pomysł – jest wielkim idiotyzmem praktycznym, blokującym poprawę. To jest tak mądre jak gdyby choremu onkologicznie powiedzieć: OK, damy ci jeść dopiero jak z nowotworem wygrasz.
      Taki sam sens to ma: zamiast wydać teraz 10-15 tys. i uzyskać powiedzmy 80% efektu, to my będziemy czekać latami, w wielu przypadkach być może czas nieokreślony, żeby uzbierać >50 tys. na pełny remont budynku i uzyskać 100% efektu. Inżyniersko perfekcyjne a zarazem głupie z punktu widzenia chodnika, gdzie jeszcze latami będziemy przez takie myślenie oddychać syfem.

      Odpowiedz
  12. prawda objawiona

    Ludzie gdzie wy żyjecie - rąbią was na grubą kasę a wy dbacie o "smog", którego podobnie jak wawelskiego nikt nie widział. Macie posłuchajcie sobie i nie róbcie z siebie dzieci:

    https://www.youtube.com/watch?v=bjauKqOfNgQ
    https://www.youtube.com/watch?v=H8ViKDFXtoc
    https://www.youtube.com/watch?v=-AcM_7g0Fsk
    https://www.youtube.com/watch?v=AmBW5bo9jV0
    https://www.youtube.com/watch?v=CgzeZ9zanpA

    W tzw. "walce o czystość" najmniej chodzi o czystość - a wy się podniecacie. Będziecie SS wysyłać, żeby kontrolowała ludziom piece - jak ten co to powyżej "mundry" się wypowiedział - żal lata ale rozumu za grosz.

    Odpowiedz
  13. Marek

    Producenci kotłów wcale nie ukrywają śmieciuchów np Ogniwo Biecz ma nadal stare kotły i wcale nie piszą że to na biomasę czy podgrzewacz c.w.u. Gdzie mamy w Polsce służby kontrolne typu Inspekcja Handlowa? Wszedł zakaz handlu w niedzielę i w pierwszy dzień posypały się kary, a tu z własnej inicjatywy służby kontrolne nic nie robią. Nadszedł czas aby wszyscy zaczęli zgłaszać do kontroli oszustów.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Bezczelność też ma swoje granice. Strony może nie zaktualizowali, ale w sklepie wisi jako podgrzewacz CWU.

      Odpowiedz
  14. Jack

    "Taki sam sens to ma: zami­ast wydać ter­az 10–15 tys. i uzyskać powiedzmy 80% efek­tu, to my będziemy czekać lata­mi, w wielu przy­pad­kach być może czas nieokreślony, żeby uzbier­ać >50 tys. na pełny remont budynku i uzyskać 100% efek­tu. Inżynier­sko per­fek­cyjne a zarazem głupie z punk­tu widzenia chod­ni­ka, gdzie jeszcze lata­mi będziemy przez takie myśle­nie odd­y­chać syfem."

    To nie jest takie proste ze względu na rosnące koszty ogrzewania po zakupie kotła 5. klasy przy nieocieplonym domu. Z medianą wynagrodzenia w Polsce w wysokości 2500-2600 zł netto i medianą świadczenia emerytalnego w wysokości 1600 zł netto trudno jest tu osiągnąć jakikolwiek sukcesu. Najlepszym rozwiązaniem byłoby po prostu wprowadzenie na rynek taniego kotła 5. klasy.

    "Samo zastąpienie kopciucha nowoczesnym piecem oznaczałoby w statystycznym domu jednorodzinnym wzrost rocznych rachunków - według różnych szacunków o 1,3-1,9 tys. zł. Przy pełnej termomodernizacji i wymianie pieca na węglowy piątej klasy wydatki na opał spadają o ponad połowę do około tysiąca złotych. Ale już częściowa termomodernizacja zmniejsza korzyści o kilkaset złotych."

    https://wysokienapiecie.pl/13357-czyste-powietrze-czysty-zysk-ale-czy-takze-dla-najbiedniejszych/

    Odpowiedz
  15. jans

    Zmodernizowałem starego, pleszewskiego miałowca na wzór MPMa, a może jeszcze lepiej.
    W/G nowych przepisów muszę wymienić na nowy?
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  16. Grzesio

    22.02.2019 "Jest nowelizacja rozporządzenia uszczelniająca przepisy wymagań dla kotłów na paliwo stałe. Dzięki niej nieuczciwi przedsiębiorcy nie będą mogli obchodzić przepisów i wprowadzać na rynek >kopciuchów<." Nowelizacja zakłada m.in. objęcie rozporządzeniem piecy/kotłów na biomasę (z wyłączeniem zasilanych balotami słomy) oraz "urządzeń" służących do ogrzewania wody użytkowej. Link: https://gornictwo.wnp.pl/jest-nowelizacja-rozporzadzenia-dotyczaca-kotlow-na-paliwa-stale,340439_1_0_0.html

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.