Ile opału potrzebuje twój dom?

Wiosnę w wielu domach zapowiada nie pierwsza jaskółka, ale pusta komórka na opał. To dobra okazja, by zadać sobie pytanie: jaka część drogiego opału naprawdę ogrzała dom, a ile wyleciało kominem bez pożytku? Najtrudniej uwierzyć, że odpowiedź brzmi: 3/4 poszło w komin.

Niewidzialna katastrofa

Nawet średnio ogarnięty kierowca wie, ile pali jego samochód i jest tym żywo zainteresowany. Gdyby Passat 1.9 TDi nagle zaczął wciągać 20l/100, to zjeżyłby się włos na głowie właściciela i auto natychmiast wylądowałoby na warsztacie firmy PPHU Cytryn i Gumiak celem diagnozy i usunięcia problemu.

Ten sam właściciel Passata zajeżdża nim pod swój 5-letni domek,  w którym przerzuca przez piec 5 ton węgla każdej zimy i nawet nie podejrzewa, że wydaje na opał dwa razy więcej niż powinien. Dlaczego tak jest?

W przypadku samochodu łatwo jest o porównanie:

  • do fabrycznych danych o zużyciu paliwa
  • do osiągów innych podobnych aut

Właściwie pewnym jest, że 10-letnie auto osobowe nie spali 20l benzyny na 100km. Umiejętności i styl jazdy mogą wpływać na zużycie paliwa, ale nie dadzą zmiany o kilkaset procent w stosunku do deklarowanych przez fabrykę wartości.

Zupełnie inaczej jest z ogrzewaniem domu. Przez zakup zbyt wielkiego kotła i nieprawidłowy sposób palenia zużycie opału może być kilka razy większe niż rzeczywiste potrzeby domu. Problem w tym, że większość ludzi owych rzeczywistych potrzeb domu nie zna, bo i skąd, gdy od zawsze spalali 5 ton? Nowsze domy posiadają świadectwa charakterystyki energetycznej, ale zapisane na nim liczby trudno jest samemu zrozumieć i przełożyć na zużycie opału.

Dlatego ludzie ładują tyle opału, żeby w domu było ciepło, a jak na wiosnę okazuje się, że zeszło 5 ton wungla - trudno, widać tak ma być. Nie podoba się, to wdziewamy kalesony i będzie taniej.

nic-nie-zrobisz

Szczęśliwi ciepła nie liczą

Przeciętny palacz nie myśli o cieple w kategoriach liczbowych: energii cieplnej, efektywności spalania, wartości opałowej. Wie tylko tyle, że póki sypie węgiel do kotła, to w domu jest ciepło. Spalił 5 ton i zabrakło przed końcem zimy? To się zapożyczy i dokupi jeszcze dwie, bo przecież nie będzie marznąć. Jeśli nawet wydatek 5000zł na opał jest dla niego bolesny, to prędzej założy kalesony i obniży temperaturę niż zacznie podejrzewać, że coś tu jest grubo nie tak. Jak to jest, że benzynę można odliczać co do litra, a 1-2 tony węgla w te czy we wte nie robi na ludziach wrażenia?

Po prostu trudno o dobry punkt odniesienia, a gdy się go już odnajdzie, to może się wydać nierealistyczny. Co może zrobić zwykły człowiek, aby dowiedzieć się, ile opału powinien zużywać jego dom:

  • zapytać teścia - on grzeje 150m2, ty grzejesz 150m2. On spala 7 ton, ty spalasz 5 ton - czyli u ciebie jest lepiej! Ot tylko taki drobiazg, że teść grzeje nieocieplonego klocka, a twój dom ma trójszybowe okna, 20cm styropianu na ścianie i w podłodze, a pod dachem 30cm wełny. Intuicyjnie wiadomo, że takie ocieplenie powinno dać efekt, ale nie każdy zdaje sobie sprawę, że dzięki temu powinien spalić 2 tony a nie pięć!
  • zapytać sąsiada - on grzeje identyczny budynek i też spala 5 ton. Kilka sąsiednich domów i to samo. Czyli u ciebie wszystko w porządku! Ot tylko taki drobiazg, że wszyscy kupiliście takie same kotły - górno-dolniaki 30kW od lokalnego majstra - więc wszyscy solidarnie i jednakowo wywalacie w komin identyczne ilości opału.
  • zapytać internety - jakiś gość pisze, że grzeje 150m2 domu takiego jak twój i zużywa 2 tony węgla, a nawet nie chodzi w kalesonach. Ktoś inny się z niego śmieje, że tamtemu nie szkoda życia na węgiel. On z kolei grzeje dom jakąś pompą czegośtam (na prąd to jest w każdym razie) i twierdzi, że płaci za całą zimę 1800zł a nawet nie ma komina i kotłowni. I ty miałbyś w to uwierzyć? Teść i wszyscy sąsiedzi mieliby się mylić, a jakiś anon nie wiadomo skąd miałby mieć rację? Kogo oni chcą oszukać! Pewnie sprzedają te pompy czegośtam i dlatego zachwalają!

Tyle powinieneś spalić

Poniższa grafika przedstawia orientacyjne zużycie węgla lub drewna do ogrzania domu w zależności od jego stanu docieplenia i metrażu. Założenia to: przyzwoity polski węgiel (27MJ/kg) lub sezonowane grube drewno bukowe (tutaj można znaleźć wartość opałową innych gatunków i grubości drewna). Przy ich spełnieniu różnice +/- 20% są akceptowalne, a większe zużycie opału oznacza, że coś z ogrzewaniem jest nie tak.

ile-powinienem-spalac
Obliczenia zapotrzebowania na ciepło z CiepłoWłaściwie.pl dla w/w rodzajów budynków:

Jakie stąd wnioski?

  • Spalasz 5 ton węgla w nowym 120-metrowym domu? Co najmniej 3 tony wywalasz w atmosferę!
  • Przerzucasz 10 ton w starej 100-metrowej chałupie? To dwa razy więcej niż naprawdę potrzebujesz!
  • A może spalasz tyle, ile powinieneś, ale całą zimę przesiadujesz w kalesonach? Czas nauczyć się palić i mieć w domu temperaturę godną człowieka za te same pieniądze!

Zaraz pojawią się dwa rodzaje głosów:

  • To tak jakby mi gadali że jak ja jeżdżę moim Gólfem III i spalam 7l/100, a oni pojadą tak że spalą 4l/100. Chyba, z górki i z wiatrem, hehe. Jest ciut inaczej: teraz Gólf spala 20l/100, a my pokazujemy, jak zejść do 7l/100, czyli do normalności.
  • Jakim cudem ktoś spala 10 ton w parterowym domku, gdy ja dwoma tonami robię sobie saunę? Choć może to tak wyglądać, niestety nie są to przykłady wyssane z palca ani podkoloryzowane. Nie ma takiej potrzeby.

Doświadczenia działaczy akcji "Rybnik bez dymu" zdobyte przy naprawianiu śląskich kotłowni pokazują, że kilkukrotnie za duży kocioł górno-dolny z dmuchawą i malutkim wymiennikiem może zutylizować praktycznie każdą ilość opału, jaką się do niego wrzuci. A ci, których na to stać - wrzucają. W 150-metrowych względnie nowych domach zdarza się zużycie węgla na poziomie 10 ton albo mułu węglowego na poziomie ponad 20 ton. To zakrawa wręcz o katastrofę humanitarną i finansową! Za niepotrzebnie przerzucony przez piec opał płaci palacz, a niepotrzebnie wyprodukowany syf musimy wdychać wszyscy.

Proste rozwiązanie

Najtrudniej jest zdać sobie sprawę, że za zużycie opału w olbrzymiej mierze odpowiada nie marka ale moc kotła oraz sposób palenia w nim. Kto przyjął to do wiadomości, ten bez trudu znajdzie sposób, by spalać tyle opału, ile faktycznie potrzeba:

72 myśli nt. „Ile opału potrzebuje twój dom?

    1. kolo

      dom 140m2 fundamenty zasypane 1m piasku, na tym 2x5cm styropianu wodnego na przekładkę, ściany fundamentowe ocieplone od wewnątrz 5cm styropianu wodnego, od zewnątrz 10 cm zakładkowego sturoduru, pod posadzkami 2x5cm styropianu 0,32 na przekładkę + mata styropianowa 3cm z folią refleksyjną pod podłogówkę, między każdą warstwą izolacja foliowa, rury prowadzone w peszlach z 2cm izolacją z PUR-WSZYSTKIE-nawet od zimnej wody, elewacja 15cm styropianu 0,31 grafitowego zakładkowego-sam robiłem przez 2 miesiące, docinany termicznie-zero mostków termicznych-wszystkie płyty na wcisk-jak najmniej pianki, kołki mocujące docieplane 2cm zaślepkami, tynk silikonowy, stropy 5cm styropianu, balkon 10cm styropianu ze wszystkich stron, poddasze wełna-Tylko i wyłącznie skalna Rockwool top rock (bezkonkurencyjna, jedyna która między krokwiami 90cm trzyma się bez sznurkowania, wyjątkowo gęsta)-bezpośrednio od producenta od 25 do 45cm grubości układana osobiście-zero pustych miejsc, układana w 3 warstwach by wyeliminować mostki termiczne, okna 3 szybowe Weka-ciepły montaż, parapety styrodurowe, drzwi Stolpaw ocieplane aerożelem. Spalanie węgla od 8kg do (15kg w mrozy -15 stopni), łącznie z ciepłą wodą 140l bojler, piec Defro komfort eko 12KW, temperatura w domu 24-25 stopni.

      Odpowiedz
      1. mad

        ja mam zębca swk14 kw chata 140m piec jest od 120 do 200m i wiaderko 9kg miału idzie mi na 19 godz a w chacie 25st na piecu 90 stopni bo nie posiadam pompki

    2. Marek

      Wszystko niby jasne,
      Ale podstawowy parametr wpływający na zużycie nie został wcale uwzględniony!
      Chodzi mi o temperaturę w ogrzewanym domu, czy jest to 19 czy 24 stopnie Celsjusza to na takim 200m domu może być i ze dwie tony opału różnicy.

      Odpowiedz
  1. Palacz

    Jestem zachwycony tą stroną internetową. Dowiedziałem się dzięki niej bardzo wiele!
    Bardzo dziękuję.
    Mam jednak parę pytań. To mój pierwszy sezon z CO.
    Zacząłem od zakupienia 200 kg brykietu drzewnego.
    10 kg paliło mi się 3 godziny.
    Kupiłem więc 100 kg węgla Chwałowice.
    10 kg paliło mi się 6,5 godziny.

    Oczywiście kieruję się zasadą aby rozpalać od góry. Nie zrobiłem jeszcze KWP w drzwiczkach zasypowych lecz sądzę, że nawet bez tego spalanie jest o wiele za duże (przynajmniej dwa razy).

    Ogrzewam 75m^2 + 140 CWU. Piec Zębiec KWK12. Mieszkanie w tabeli mieści się w grupie "TOTALNIE NIEOCIEPLONE". Dla mojego mieszkania można by napisać "2x TOTALNIE NIEOCIEPLONE" :)))
    W tabelach brakuje mi co traktowaliście jako sezon grzewczy (ilość miesięcy).
    Ja liczę 8 miesięcy.

    Według moich obliczeń spalił bym 19,2 ton brykietu oraz 8,8 ton węgla...

    To nieporozumienie jakieś. Według Waszej tabeli powinienem zużyć około 4 tony (zaznaczam że nie wiem na ile te 4 tony liczycie. Bo jak na 4 miesiące to wtedy moje obliczenia są praktycznie OK. A jak na 8 miesięcy to znaczy że marnuję 50% opału co mi się bardzo nie podoba).

    Pewnie gdzieś popełniam błąd. Albo w założeniu że liczę 8 miesięcy. Albo w tym że liczę 8 miesięcy palenia non stop. Sam nie wiem. Mimo wszystko czy w tych warunkach mieszkaniowych jakie podałem 10 kg na 6,5 godziny jest OK?

    Proszę o pomoc i popieram w UŚWIADAMIANIU LUDZI!!!

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Polecam wklepać dane o budynku na http://cieplowlasciwie.pl, to da pogląd jakie powinno być zużycie opału, bo wyliczyć to na piechotę nie jest tak prosto. Długość sezonu grzewczego zależy choćby od strefy klimatycznej, w której stoi budynek, pogody w danym roku, a w dalszej kolejności od tego ile słońca dociera do środka i jak mieszkańcy odczuwają temperaturę (ale to już kwestie subiektywne).

      Ocena zużycia opału na podstawie pojedynczego palenia też nie jest taka prosta. Wraz ze spadkiem temperatury za oknem, dom traci coraz więcej ciepła. Żeby utrzymać stałą temperaturę, trzeba to ciepło w miarę na bieżąco uzupełniać. 10kg opału przy +5st. będzie się paliło dłużej niż ta sama ilość przy -5st. Ale w pozornie podobne dni z identyczną temperaturą za oknem ta sama ilość opału może się też palić w różnym czasie. Bo np. palacz nieco inaczej wyreguluje kocioł. Wreszcie bo dom będzie w różnym stopniu wychłodzony. Palenie w kotle to jak ładowanie baterii w telefonie. Budynek to taki akumulator - gromadzi ciepło w murach. Temperatura w domu po wygaszeniu kotła jest wskaźnikiem jego naładowania. Sztuką jest nie odliczać kilogramy, ale monitorować temperaturę w domu i rozpalać regularnie taką ilość opału, która przy danej pogodzie uzupełni jak najdokładniej to ciepło, które z niego uciekło od ostatniego palenia.

      Przykładowo teraz u mnie średnia dobowa temp. w domu +21 (pomiary automatyczne) z wahaniami od +20 do +22. Rano rozpalone jest około 8.00, w domu +20, koło 5kg węgla na raz, pali się te 5-6 godzin, temperatura rośnie do +22. Kocioł wygasa, temperatura pomału spada i około 20.00 osiąga z powrotem +20. Rozpalone drugi raz taką samą porcją i powtórka z rozrywki: +22, kocioł wygasa i powrót do +20 (w sypialniach tylko termostaty i niższa temperatura). W ten sposób utrzymuję stałą średnią temperaturę w domu a w miarę jak zmienia się pogoda na zewnątrz, trzeba tylko manewrować ilością zasypywanego opału. Palone na dwa razy, bo akurat ma kto, a daje to mniejsze wahania temperatury. Gdybym to samo odpalił na raz, efekt byłby taki sam, czyli mniej więcej stała średnia dobowa, ale z odchyłami +19 do +23.

      Odpowiedz
      1. Suri (odgórny palacz ;) )

        Co ciekawe przy w miarę dokładnym podaniu danych na tej stronce którą podał Wojtek musiałabym spalać w ciągu sezonu grzewczego ~16 ton węgla/~46 mp drewna (~200kg w najmroźniejszy dzień, ~95kg w zwykły), jak przy srogiej zimie która trzymała w zeszłym roku prawie do kwietnia (nawet w maju się przepalało) zużyliśmy w sumie ~6-7 ton węgla i z metr drewna na rozpałkę.

  2. Palacz

    Bardzo czytelnie mi to Kolega wyjaśnił. Zdaję sobie sprawę, iż pojedynczy zasyp nie daje miarodajnych wyników ale ja przetestowałem już prawie 100 kg węgla oraz prawie 200 kg brykietu.
    Sęk w tym że tak czy siak nie umiem spalić 10 kg w te 10-12 godzin.
    Skoro u Kolegi 5 kg spala się w te 5-6 godzin to chciał bym u siebie spalić proporcjonalnie 10 kg w 10-12 godzin.
    Jaka była by temperatura w domu bym się przekonał.
    Kłopot dla mnie jest jednak osiągną w ogóle taki wynik.
    Mam wrażenie że cały proces po prostu postępuje zbyt szybko.
    Piec ustawiam na 60-65 stopni.
    Nie wiem czy powinienem mniej?
    A czy KPW może obniżyć ZNACZĄCO ilość spalonego powietrza czy wpłynie "jedynie" na czystość spalin?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      O tym ile i jak szybko się spala decyduje budynek. Jeśli jest nieocieplony oraz wychłodzony, to nie da się na siłę palić dłużej. Żeby w ogóle wysyłać na grzejniki gorącą wodę, trzeba rozwinąć odpowiednią do potrzeb moc, zależną właśnie od ilości i szybkości spalania paliwa. Z 1kg węgla dostaje się ze 4,5kWh, z brykietu może ze 3kWh. Jeśli zrobić tak, żeby kocioł spalał dokładnie 1kg paliwa na godzinę, czyli pracował z mocą koło 4kW, ale potrzeby budynku są akurat większe, to kocioł będzie pracował np. na 35st. bo tylko na tyle wystarczy tej energii gdy z instalacji będzie stale otrzymywać totalnie zimną wodę.

      Jeśli za mocno się jara, to przede wszystkim trzeba pomału startować, czyli od początku dawać możliwie niewiele powietrza pod ruszt. Możliwie niewiele to jest tyle, że się pali, temperatura rośnie, ale zarazem kocioł nie zarasta jakoś koszmarnie sadzą. Jak przegniesz w dół to łatwo to spostrzeżesz, bo wymiennik pokryje się puszystym czarnym barankiem. Chyba, że w ogóle zadusisz palenisko, to wtedy będzie twarda smolista sadza.
      Pośrednio od temperatury wody zależy szybkość spalania. Możesz dać mniej, ale czy to blaszakowi nie zaszkodzi z czasem? Trudno powiedzieć, każda instalacja jest inna. Grawitacja? Nie ma żadnego zaworu 3d ani 4d?

      Spalanie w kotle pracującym na naturalnym ciągu jest tak naprawdę dwuetapowe. Pierwszy etap dzieje się w warstwie, ale tam przeważnie dzieją się różne dziwne rzeczy, w wyniku których z warstwy wylatuje nie tylko dwutlenek węgla, ale mieszanka gazów, która wciąż jest palna. Teraz jeśli się ją zmiesza ze świeżym powietrzem w gorącym jeszcze otoczeniu (blisko żaru), to się to spali. A jak się tego powietrza nie poda, to do komina leci ta palna mieszanka. Ile się na tym traci? To zależy od wszystkiego. Od ciągu kominowego, od grubości warstwy opału i jego uziarnienia. Chętnie bym to zmierzył chociaż dla jednego przypadku gdybym miał możliwości.

      Odpowiedz
      1. Kinga

        Gosciu jesteś mistrzem gdybym wiedziala jak sprawic zebys miał pole do popisu w kwesti tematu. Chcialabym towarzyszyc w tych badaniach.

      2. B52

        dom nie ocieplony 200m ściany 50 cm węgiel orzech 2 piec dolnego spalania z doprowadzeniem powietrza wtórnego żywiec 20 kw grawitacyjnie sterowanie miarkownikiem ciągu utrzymuję 50C na piecu przez większość sezonu do tego w sezonie wymiennik dwu płaszczowy z grawitacją
        spalanie 5-6 ton w zależności od sezonu w układzie co 400L wody dokładam 2 x na 24h gaszę 1 raz w tygodniu do czyszczenia czas czyszczenia 15 minut temperatura na stałym poziomie 21 C taka mi odpowiada 3 przy zamawianiu pieca wprowadziłem poprawki

      3. Miś

        Stary Zebiec14 lat mała przeróbka 300 m 2, 280 żeberek Alu. Kilo węgla na 2 godziny. Dom 2 cegły. W środku wełna 5 cm. Rurek miedź full. Powroty obiegi wody pod 5 pionów.

  3. Palacz

    Rozumiem. Tzn tak na prawdę nie potrzebuję (przy obecnych warunkach pogodowych) 60-65 stopni na piecu. Robię to bo komin w którym palę stopniowo się nagrzewa (długo nie używany). Przyszło mi do głowy że na dobrą sprawę abym coś ocenił może najpierw muszę mieć rozgrzany komin o wtedy przy optymalnych warunkach spalania będę mógł coś ocenić? Może po prostu mój piec teraz pracuje jak na ssaniu 🙂

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Wątpię, by to w ten sposób działało. Nagrzany komin ma lepszy ciąg niż zimny, czyli jeśli nagrzanie komina ma wpływ na spalanie, to raczej ciągnie je w górę.

      Odpowiedz
      1. Palacz

        Sam nie wiem. Dopiero się uczę. W każdym razie wczoraj mam wrażenie że nagrzał się komin. Mam teraz piękny ciąg. Wręcz idealny. Wcześniej mimo odpowiedniego wpięcia i czystego kanału dymowego ciąg był taki sobie. Od wczoraj wręcz rwie do góry. I muszę przyznać że pali się lepiej. Dziś o 10:15 rano rozpaliłem i nadal się pali. Mamy już 10 i pół godziny palenia. Temperatura z 55 stopni na piecu lekko spadła na 50 po 10 i pół godzinie i już nie chce się podnieść mimo że miarkownik otworzył klapkę a w środku jest fajny żar (nie wiem dlaczego). W każdym razie teraz spalam około 1kg/h. Temperatura w domu przez cały dzień około 25,5 przy non stop otwartym na oścież oknie w salonie :).
        Gdyby ten żar dał mi mocniejszą temperaturę to miał bym pewnie jeszcze lepszy wynik niż 1kg/h.
        Czy jest jakaś technika która z tej około 20cm warstwy żaru wyciągnie jeszcze ciepło?
        Czy po prostu wypaliło się wszystko co najbardziej kaloryczne a teraz sam żar który został z tych 10kg węgla się dopala mniejszą temperaturą i koniec?

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Po co te 25 stopni i otwarte okno? Nie żebym bogatemu zabraniał, ale ekonomiczne ogrzewanie to to nie jest.
        20cm żaru to jest prawie pełny kocioł przecież. Pełny zasyp w tym kotle ma może ze 30cm grubości. Nie ma tak, że żar da mocniejszą temperaturę i dłużej się będzie palić. Wyższa temperatura nie bierze się znikąd, jest wytwarzana kosztem szybszego spalania paliwa, czyli zasyp wypali się szybciej.
        Nie patrz wyłącznie na maksymalne wydłużanie czasu palenia, bo dłużej to nie jest z automatu lepiej. Lepiej jest wtedy, gdy

        • temperatura w domu jest możliwie stabilna i komfortowa
        • kocioł nie kopci na siwo ani nie zarasta centymetrem sadzy w tydzień

        Wtedy można śmiało stwierdzić, że zużycie opału będzie "takie jak powinno", czyli nie marnujesz niepotrzebnie pieniędzy. Aby jednocześnie osiągnąć te dwa w/w punkty, trzeba obserwować temperaturę w domu i dostosować ilość zasypanego paliwa do aktualnej pogody, np. przy +10 rozpalać 1/3 zasypu, przy zerze 2/3, poniżej zera - całość (jakie dokładnie ilości są potrzebne, trzeba się nauczyć z obserwacji).

  4. Fred

    Czytam na temat palenia w kotłach starego typu - zasypowych i pragnę sie podzielić swoim już kilkudziesięcioletnim doświadczeniem. Obecnie palę kotłem z podajnikiem, ale jeszcze dwa sezony wcześniej paliłem w kotle zasypowym. Przyszło mi na myśl, że już nasi rodzice ogrzewali pomieszczenie paląc w tzw bombach. Był to piecyk z prostej rury fi 200, z dołu z rusztem, i niewielkim wlotem powietrza regulowanym zasuwką, po przeciwnej stronie czopucha było drugie okienko z zasuwką . Całą tę bombę ładowało się węglem od góry, na nim rozpalało się kilka drewienek dodając niewielka ilość drobnego węgla. Wlotami powietrza się regulowało jego dopływ, i to wystarczało na cały dzień palenia, bezdymnego i efektywnego. Żar schodził z góry do dołu koksując się, potem zaś spalał się powstały koks. Taką samą metodę stosowałem w moim śmieciuchu. Codziennie rano czyściłem palenisko, zapełniałem potrzebną (w zależności od temp. zewn. 6, czy 12 łopat kotłowych) ilością węgla ( tani groszek z Marcela), na górze rozpalałem drewno i łopateczkę węgla, przy otwartych drzwiczkach popielnika aż kocioł osiągnął temp. ok 55 *.C. Zamykałem dolne drzwiczki, włączałem dmuchawę sterowaną sterownikiem z ustawioną odpowiednio temperaturą i to cała filozofia palenia od góry. Pół godz rano na obsługę i spokój do późnych godzin wieczornych. W nocy może być temp w mieszkaniu niższa. Tak mozna palić oszczędnie, bezdymowo, przy niewielkim nakładzie pracy. Taki sposób poleciłem wielu moim znajomym, którzy nie dowierzali przekonali sie, inni uparcie wolą kopcić i zatruwać środowisko.

    Odpowiedz
  5. filipmarlow

    Jestem zmuszony wymienić piec. Rozpatruję dwa: Ogniwo EkoPlus 16KW lub ten nowy OEP M. Czy opłaca się dopłacać do zakupu tego nowego który ponoć ma wyższą minimalną sprawność?

    Odpowiedz
  6. Kasia

    Dzięki tej stronie coraz więcej rozumiem i umiem palić od góry – pierwszy sezon z piecem w życiu.
    Potrzebuję podpowiedzi, bo zaczynam się czuć jak etatowy palacz kotłowy.

    Piec zasypowy Zębiec 23KW, paliwo - miał, budynek stary nieocieplony, 2 lata nieogrzewany, teraz się grzeje od końca października, okna nowe.
    Ja na piętrze (ok. 80m2), pode mną tyle samo metrów nieogrzewanego pustostanu.

    Przy temperaturach w okolicach +10 stałam się boginią ogrzewania!
    Sypałam sobie miału na dobę, w domu było cieplutko. Temperatura na piecu w od 60 do 66, w domu od 22 do 24.

    Lekko ostatnio przymroziło, utrzymuje się konsekwentnie ok. -12 w dzień.
    Stałopalność ok. 24h diabli wzięli.
    Pełen wsad spala się w ok. 12-15 godzin, temperatura na piecu 80, w mieszkaniu pod 20. Jak tylko piec gaśnie robi się w moment 18.

    1. Palić 2 x na dobę…? (się nie podoba, bo nie zawsze jest możliwość)
    2. Wsypać węgla…? Pytanie, czy to właściwa droga?

    Budynek nie należy do mnie, o ociepleniu go nie ma co marzyć. Proszę o podpowiedź, żebym nie wyczyniała głupich eksperymentów.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Pogoda z minionego weekendu to nie jest "lekkie" przymrożenie, nawet w takim Wrocławiu przez całą dobę utrzymywało się -12st, to jest już grzanie na 3/4 gwizdka 🙂
      Te 23kW to jest moc zapewne dla węgla, na miale to będzie dużo mniej - za mało by teraz 24h palić.
      Jak nie da rady dwa razy na dobę palić, to zostaje właśnie przejście na węgiel. Lub koks - trochę drożej, ale na takie mrozy opał idealny, a można kupić pół czy ćwierć tony. Kotły Zębca są na tyle "starej daty", że koksu nie powinny się bać.

      Odpowiedz
  7. Kasia

    Dziękuję bardzo!

    Aż się cieplej zrobiło na samą myśl...

    ...i teraz mam zagadkę o węglu:
    w instrukcji Zębca jest napisane, że koksem palić można. Doczytałam tutaj: http://czysteogrzewanie.pl/czym-ogrzewac/jak-palic-koksem/, że można nim palić ciągle, czyli można dosypywać na żar bez obaw...

    oraz z instrukcji, że:
    "paliwami wysokopłomiennymi, jak np. węgiel kamienny nie należy zasypywać całej komory paleniskowej, lecz uzupełniać paliwo mniejszymi porcjami w miarę wypalania tak, aby ograniczyć wydzielanie się sadzy i nadmierne zanieczyszczenie powierzchni ogrzewanych kotła"

    Koksu pod ręką chwilowo brak, mogę jeszcze dziś zaopatrzyć się w węgiel tylko nie bardzo wiem jak go palić.
    Nie zasypię komory, to pewnie podobnie będzie trzymać jak miał....
    Dosypywanie węgla na żar....? Khe-khm... nie tego trochę....

    Nie rozumiem za bardzo od czego ma mi się nadmiernie ta sadza ma osadzić...?
    Na mój rozum zasypałabym normalnie, podpaliła od góry i niby z głowy.
    ?

    Odpowiedz
    1. Karol

      Kasia chodzi im o to ze w tej instrukcji nie uwzględnili widocznie palenia od góry. Chodzi o to ze jak bedziesz dosypywała wegla na zar, to bedzie robić sie sadza bo spaliny beda przechodzily przez zasyp, zwykle spalanie od dołu. Paląc od góry smiało mozesz zasypac całą komore weglem, wtedy nie ma sadzy.

      Odpowiedz
      1. Kasia

        Karol,
        dzięki - napaliłam normalnie węglem, nic nie dosypuję, bo podoba mi się palenie bez kopcenia.
        Ponadto zrobiło się cieplej na dworze, więc krążenie wróciło do stóp ... 😉

        Ciekawostka z instrukcji pieca - aż wróciłam, do niej, żeby sprawdzić...
        Uwzględniają palenie od góry, bo dokładnie tak zalecają palić w instrukcji = zasypać i wyrównać wilgotne paliwo, ułożyć na nim rozpałkę, podpalić, włączyć, zamknąć
        wielkim drukiem piszą też poniżej, żeby nie dosypywać paliwa w trakcie cyklu spalania ...
        ...a parę stron wcześniej piszą o tym wysokopłomieniowym paliwie i uzupełnianiu mniejszymi porcjami... (?!#$&!^?!)
        może instrukcję pisały różne osoby na spółę, albo nie o sadzę im chodziło... 😉

        Badam teraz na ile godzin wystarczy węgiel w porównaniu z miałem.

  8. Krzysztof

    Kasia,
    Być może rzeczywiście instrukcję pisały dwie osoby albo co wydaje mi się bardziej prawdopodobne jedna ale na zasadzie kopiuj-wklej z innej instrukcji :).
    W każdym razie duży plus dla producenta że w instrukcji umieścił informację o paleniu od góry.
    Co do tych zapisów które wzajemnie się wykluczają, na podstawie swojego 6 czy 7 letniego doświadczenia z paleniem od góry mogę powiedzieć że właściwy sposób palenia to zapalić od góry a potem nic nie dorzucać tylko czekać aż się cały wsad wypali bo inaczej zaburza się proces spalania.
    Niestety kilka razy na początku mnie podkusiło i dorzucałem ale nie dla ciekawości tylko akurat tak wyszło, czyli np. chciałem iść spać a wsad jeszcze nie był wypalony do końca (prawie pół kotła) a do rana mogło się wyziębić w domu. Po drugie nie zawsze się też dało palić o tej samej porze, czasem wsad wypalał się szybciej (wiatr wzmaga ciąg kominowy) i potem trzeba było nadrabiać skutkiem czego czasem się to wszystko może rozjechać w czasie.
    W każdym razie za każdym razem miałem obsmolony kocioł co oznacza że część opału wyrzuciłem przez komin lub zamieniłem na smołę.
    Niestety nie zawsze da się wszystko przeliczyć i zorganizować bo wiele czynników ma na to wpływ ale cały czas pracuję nad tym.
    Co do samego palenia od góry to nawróciłem może około 10 osób i ilekroć z nimi rozmawiam i temat schodzi na ogrzewanie to mówią że są zadowoleni i wreszcie mają ciepło :). Ale kilka innych osób nie chciało nawet o tym słyszeć mówiąc że przecież to nie ma prawa działać, szkoda węgla itp...
    Ja, jak i bardzo wiele osób jestem z tego sposobu palenia zadowolony. Spalam podobną ilość węgla co kiedyś ale teraz przynajmniej zawsze mam ciepło a nie tak jak kiedyś np. 15-16C rano (stary dom z lat 70-tych). Na dodatek komin czyszczę tylko 1 raz w roku (po sezonie) i wyrzucam z niego pół wiaderka sadzy a nie tak jak poprzednio 1 wiaderko na 1-1.5 miesiąca. Na cieplejsze dni zakładam cegły szamotowe (za duży kocioł) i wyjmuję je dopiero poniżej -12-15C.

    Odpowiedz
  9. bartek

    Mam podobne problemy i dylematy. Dom 250m2 z 15 cm styropianu ale okna 10 letnie plastiki 2 szybowe u=1.1. Spalam 5 ton wegla na sezon w piecu zasypowym.
    Kusi mnie dotacja z Urzedu na piec kondensacyjny ale jakoś nie chce mi sie wierzyć w to że sprawny na 115% piec kondensacyjny na gaz będzie tańszy od sprawnego w 70% pieca weglowego.
    Myślałem o wymianie okien na 3 szybowe ale to 20 tys zł w plecy....może ten gazowy za Free..... a może automat podajnikowy.

    Sam nie wiem - piec chyba niedowymiarowany bo 18Kw i ledwo 60 stopni celsjusza wyciąga.
    Nie wiem kogo sie radzić....każdy ma inne zdanie i inne opinie a ja tak sobie trwam i mysle co tu by było najlepsze

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      1m3 gazu po 2,2zł = 10,5kWh = 0,22zł/kWh
      1kg ekogroszku niechby nawet po 1000zł/t = ~7,8kWh = 5,5kWh przy sprawności 70% = 0,18zł/kWh
      Gaz tańszy nie będzie, chyba że porównać go z wielgachnym i źle ustawionym kotłem podajnikowym, to wtedy ma szansę wygrać cenowo.
      Że niby kocioł za mały?! Chopie, mieszkasz w termosie, który jakieś 12-14kW potrzebuje (bo jak 15cm styro na ścianie to i rozumiem że strop i podłoga na gruncie też ocieplone słusznie?). Coś jest nie tak z tym kotłem, albo w konstrukcji, albo w obsłudze, bo co najmniej tonę za dużo przejada, może nawet dwie.
      Także sytuacja jest ciekawa, bo prawdopodobnie (cały czas się trzymam założenia że budynek jest przyzwoicie ocieplony w całości) cokolwiek nie wybierzesz, to nie będziesz mieć drożej niż teraz. Podajnikowiec węglowy zszedłby z obecnych kosztów o ten 1000zł pewnie, natomiast gaz powinien się zmieścić w cenie tych 5 ton. Polecam http://cieplowlasciwie.pl użyć dla dokładniejszego obadania.

      Odpowiedz
  10. mati

    Witam posiadam piec Zebiec 12 kw górnego spalania do tego cienkie rurki grzejniki panelowe wysokiej mocy grzewczej firmy eca dom 200 m nieocieplony z pustaka grube mury spalanie to 3 tony węgla wartosci opałowej 27 do 30 plus 6 metrów drewna brzozy idzie na sezon grzewczy, ciepła woda na gaz. Palenie w piecu odbywa sie od rana do wieczora pale metodą od góry mieszam drewno z węglem temperatura w pomieszczeniach 25 stopni piec nagrzewa wode do temperatury 70 stopni i tak utrzymuje przez 10 godzin. Duzy minus w tym piecu jest taki że dużo ciepła wywala w komin sciana od komina strasznie goraca czy zmiana pieca na dolnego spalania utrzyma taki sam poziom zuzycia opału??? Zainteresowany jestem piecem Kalvis 16 kw (N) czy taki piec spali mi mniej opału czy utrzyma taki sam poziom zuzycia opału???

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Przy takiej samej temperaturze w domu zużycie nie ma prawa wzrosnąć, skoro poprawi się też nieco jakość spalania i mniej pójdzie w komin. Ale niekoniecznie musi być Kalvis, który jest mocno drogi. MPM DS to faworyt ostatnich czasów, bo jest i dobry, i o wiele tańszy od Litwinów.

      Odpowiedz
  11. Plotus

    Witam. posiadam piec z podajnikiem Zębiec 9 kw "Merkury" dom mam stary 75 rok budowy z płaskim dachem. stropodach ociepliłem 15 cm styropianem twardym fs100 i tuż nad nim mam dach drewniany płaski, a potem blachę trapezową. na ścianach mam 14 cm styropian grafit 0.031 przepuszczalność cieplna, dom jest podpiwniczony- wysoki parter- ociepliłem całość aż do poziomu gruntu, w przyszłości mam zamiar ocieplić poniżej strefy przemarzania. Wszystkie gzymsy, murki oporowe tez mam ocieplone, ale warstwą 5 cm ( grubiej nie mogłem). podłogę na parterze ociepliłem 10 cm styro fs100 i dałem nową posadzkę, sufity mam nisko - parter 244cm a na piętrze 232cm - więc i kubatura mniejsza, okna nowe plastyk dwuszybowe lambda 1,4. już od 3 lat znam stronę ciepłowłaściwie.pl i wg obliczeń z tej strony podjąłem decyzję o doborze kotła, tam też mi wyszło że powinienem spalić około 2,5 tony groszku. Budynek ma ok 70m nieogrzewanej piwnicy( zimą jest tam około 10 st c.) ok70m parteru i około 50 m na piętrze - w sumie pow. mieszkalna(ogrzewana) to 131m. plus piwnica. do tego mam wpięty boiler 300l na 5 osobową rodzinę, w tym roku pierwszy rok grzałem całą mieszkalną - te 131 m. i wychodzi mi że do końca sezonu spalę około 5 ton ekogroszku. zauważyłem, że średnio na dobę aby utrzymać w domu temp wyższą o około 20 st w stosunku do temp na zewnątrz to spalam około 19-20 kg ekogroszku- mieszkam na Warmii więc sezon grzewczy trwa około 8 mies plus latem grzanie cwu. latem na dobę zużywam 7 kg groszku czyli 210 na mies- jeśli mam stały ogień niezależnie od utrzymywanej temp w boilerze. więc zacząłem wygaszać codziennie i codziennie rozpalać i nagrzewać boiler na zapas do temp 70 st, wtedy spalam codziennie około 4,5 kg groszku czyli 135 kg zamiast 210 czyli 75 zł oszczędności x4 mies= 300zł za to że codzień rozpalam i po 3 godzinach przestawiam na wygaszanie, no ale ta cwu to tak na marginesie , bo nie tak miało być jeśli chodzi o ogrzewanie zimą,dla porównania w układzie mam wpięty węglowy dolniak z rusztem wodnym - "Barczewo - Kuropatwa" 15kw, w którym co zimę spalam około pół tony zwykłego węgla w czasie gdy mam zerwaną zawleczkę w zębcu- zawsze mam przygotowany załadowany po dach drewnem papierami i węglem tak że od dołu teściowa lub zona przytknie tylko zapałkę i na 12 godzin ( aż wrócę z pracy i zajmę się zawleczką i/lub przyczyna jej zerwania) no więc w tym dolniaku zawsze spalam dokładnie o połowę więcej kilogramów węgla niż kilogramów groszku w zębcu- co nawet pasuje gdy porównam kaloryczność zwykłego ruskiego węgla do polskiego ekogroszku jednocześnie przyjmując sprawność zębca jako 80%, a dolniaka jako 60%. lecz mimo wszystko to nijak się ma do moich wcześniejszych założeń, zastanawiam się nad przejściem na drewno- podobno wystarczyło by mi 15 mp- po 70zł grube obrzyny w tartaku miejscowym to raptem około 1050zł a nie jak teraz ponad 4500zł na sezon. niech by nawet 20 metrów poszło to i tak taniej o 3000zł na sezon- w dwa lata zwrócą mi się pieniądze zmarnowane na piec z podajnikiem
    Dodam że śred­nio mam w domu około 21 stc

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      5 ton ekogroszku w takim domu-termosie? Coś musi być mocno nie tak z ustawieniami i pracą kotła. Sterownik jest taki jak fabryka daje? Pracuje w "automacie" czy coś jest nakombinowane ręcznie?
      Ilości opału na ciepłowłaściwie.pl są liczone przy założeniu realnej dla danego rodzaju kotła sprawności, dla kotła podajnikowego to jest bodaj ~70%. Pięcioma tonami nawet podłego groszku można ogrzać do +21st. ~400m2 budynku w takim standardzie ocieplenia i jeszcze trochę zostanie. Pełno jest żywych tego przykładów, tak samo jak niestety mnóstwo ludzi przepala za dużo, nie z własnej winy.
      Drewno na pewno wyjdzie o wiele taniej, choćby je kiepsko spalać. Ale może dałoby się uratować Zębca prawidłowym ustawieniem albo wymianą sterownika. Wymiana to byłby koszt w granicach 1000zł. Szkoda że nie mogę zagwarantować, że potem na 100% byłoby lepiej. Ale jest tego bardzo duże prawdopodobieństwo. Potencjał do zaoszczędzenia min. dwóch ton niewątpliwie jest, bo nawet najstarszy budynek o takim metrażu po oklejeniu 15cm styropianu nie ma prawa przejadać tyle opału.

      Odpowiedz
  12. Plotus

    Witam. muszę skorygować swoja wczorajszą wypowiedź. dokładnie policzyłem ile mam jeszcze groszku i obliczyłem ile jeszcze zużyje do 1 kwietnia - bo te 5 ton (przypomniałem sobie że) rozpocząłem dokładnie od 1 kwietnia 2015,no wiec w sumie wyjdzie że spale łącznie z cwu przez cały rok około 4080kg w tym przez 4 mies letnie 540 kg na codzienne podgrzewanie boilera, a także w czasie zimy liczyłem w różnych warunkach że dobowe zapotrzebowanie boilera to około 2,5 kg groszku na dobę (różnica gdy w trakcie sezonu nagrzany boiler był odcięty zaworami od układu grzewczego przez dobę przy takich samych warunkach na zewnątrz i w domu) czyli 75 kg na mies. x 7 mies =525kg groszku+540 latem =1065 kg
    4080 kg - 1065 kg = 3015 kg groszku na samo ogrzewanie przez rok, ale doliczyć jeszcze muszę te pół tony węgla spalone w zasypowym co przy tej sprawności i jakości węgla daje mi równowartość 2/3 tej wagi w postaci groszku a więc około 330 kg
    3015 kg + 330 kg = 3345 kg groszku na samo ogrzewanie przez sezon przy jakże łagodnej zimie.
    sterownik jest oryginalny jaki daje Zębiec z system zpid II - czy jakoś tak.
    jeśli chodzi o dobór kotła to wg moich spostrzeżeń gdybym miał większy kocioł np około 25 kw to bym miał mniej problemów z kotłem bo na takim małym palniczku przy mocy juz wiekszej niż 60% węgiel zbyt krótko przebywa na retorcie i nadąża się spalać, spalane są jedynie lotne substancje i część koksu, duża część jest spychana do popiołu, ze względu na to że automat mierzy temp spalin, a ta jest wyższa przy początkowym spalaniu węgla, a gdy węgiel się żaży to spaliny sa zimne,a większe promieniowanie i wtedy jest podawana kolejna porcja opału aby utrzymać zadaną moc kotła która wg programu zapewne jest dobierana tak aby temp spalin nie wzrosła nadmiernie ( program ma oszczędzać opał) ale też aby nie spadła zbyt nisko bo wtedy przez wymiennik idzie zbyt chłodne " powietrze" i nie osiągnie kocioł potrzebnej mocy. w sklepach, w firmach sprzedających groszek a także kolega który sprzedaje kotły doradzali mi abym przewymiarował kocioł bo będe miał takie problemy i mówiono mi że " nie będzie dopalał węgla, będę zbyt często dosypywał węgla , a także często wybierał popiół. Oczywiście nie posłuchałem bo naczytałem się wcześniej w necie o tym żeby kocioł dobrać niemal na styk. teraz dosypuję węgla co drugi dzień chociaż starczyło by na trzy bo i tak muszę już wybierać popiół bo wchodzi na palenisko - to jednym brudzeniem, a w mrozy przy minus 15 musiałem codziennie bo mimo że węgla starczało by na styk na dwie doby to popielnik już pełny po półtorej, a w tym co najmniej połowa objętości to niespalony koks- bo kocioł chodził na 100%. próbowałem sobie z tym poradzić po swojemu czyli stopniowo podnosiłem ilość powietrza, aż doszedłem do maximum możliwości wentylatora - nawet zdjąłem ciężarek z klapki żeby miał lżej i więcej powietrza podawał i eureka! w końcu zaczęło dopalać węgiel ale pojawiły się spieki w miejsce koksu i objętość popiołu taka sama, z tym że mniej węgla szło zamiast 35 kg to 30 kg na dobę podczas tych mrozów no i znów ścięło zawleczkę- rozebrałem więc kocioł palnik wszystko wyczyściłem skułem nagar w retorcie - wszystkie czynności zalecane przez producenta które co pół roku robiłem i tak, a nakazem do tego zawsze było dla mnie ścięcie zawleczki bo to znak że znów jest półcentymetrowy nagar w retorcie na przeciwko ślimaka i ślimak ma zbyt ciężko bo retorta jest nieco przewężona, ale tym razem nie pomogło bo po półgodzinie od rozpalenia znów ścięło zawleczkę, ścinało mi tak raz po raz i nic nie pomagało, wtedy zacząłem się zastanawiać co to może być ii zadzwoniłem do producenta podajnika, tam po opisaniu problemu od razu powiedzieli mi że zbyt mały kocioł, wtedy ustawiam zbyt dużą dawkę powietrza aby dopalić węgiel, a wtedy żar schodzi na ślimak i go spala i wtedy ślimak zamiast podawać "pazurem" opał do góry to go podaje na wprost i go ugniata w retorcie i coś tam przypadkiem wyjdzie aż w końcu węgiel się tak układa że blokuje całkowicie ślimak , więc wymieniłem ślimak na nowy (160zł z przesyłką) i problem minął, ale po 2 mies palenia znów ścięło zawleczkę więc skułem nagar w retorcie i jak wyciągnąłem ślimak to już był trochę nadpalony - pazura już nie ma to jakiś 1 cm długości, ale w poprzednim to zjedzone było 8 cm z długości.ale mniej mi zjadło ślimaka bo teraz mam mniejszą dawkę powietrza i program ustawiony na 60% mocy kotła, nadal są niedopalone koksiki, ale pojedyncze. dodam że ten znajomy sprzedający kotły ma właśnie tak przewymiarowany kocioł też zębca i pali tym samym groszkiem co ja i u niego widziałem piękny biały pyłek, i mówi że o kotle to on mało kiedy pamięta że ma załadować, a inni jego znajomi którzy od niego kupowali kotły i też go nie posłuchali i kupili na styk to mają dokładnie te same problemy co ja.
    miał być kocioł niemal bezobsługowy a jest o wiele bardziej brudzący i kłopotliwy niż śmieciuch na węgiel jedynie taka różnica że do niego chodzę co 2 dni, a do śmieciucha muszę dwa razy dziennie, ze śmieciucha mocno dymi, ale go nie wygaszam tylko lekko rusztuję i dokładam na maxa- wiadomo dymi i marnuje itp, ale nie muszę tego robić w masce,a jak idę do podajnikowego to wsypywanie suchego groszku do pustego zasobnika wznosi takie tumany czarnego pyłu że, ubranie robocze, twarz wokół maski, ręce i głowa wszystko jest czarne, a także wszystko w całym pomieszczeniu, z tego powodu jak mam czas to zaglądam codziennie i staram się dosypywać groszek po trochu jedynie uzupełniając wtedy tak się nie kurzy.
    sorki za tak długą wypowiedź ale musiałbym ją dzielić sztucznie na mniejsze.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Internetu ci u nas dostatek, można pisać tak długo, jak potrzeba 😉

      Czyli spiekający groszek w takim razie. Czyżby Pieklorz?
      Jaką moc na jaki metraż ma znajomy z "białym pyłkiem"? Czy również jedzie na takim samym sterowniku i zbliżonych ustawieniach lub na automacie? Trzeba brać poprawkę na to, że siedzi w tym dłuższy czas, ma pewnie pojęcie co i jak ustawić, stąd efekty może mieć lepsze, a nie wyłącznie z przewymiarowania kotła.

      Swoją drogą żeby spalić taki spiekający węgiel, trzeba mu podać więcej powietrza niż "papierowemu" i dłużej przetrzymać go na palniku, póki nie spali się koks. Temu celowi faktycznie sprzyja przewymiarowanie, tylko że nie kotła, ale palnika. W fizycznie większym palniku nadmuch jest mniej intensywny przy takiej samej dawce powietrza, dzięki czemu trudniej jest o szlakowanie. Tylko że tu jest problem, bo większy kocioł nie zawsze ma większy palnik. Trzeba by wiedzieć jakiej mocy palnik w kotle siedzi i wziąć stopień większy. Choć nie powiedziałbym, że to samo w sobie zagwarantuje brak problemów ze spiekającym węglem. A może zarazem wnieść nowe problemy typu kopcenie, niepełne rozżarzenie palnika, zależnie od tego, jakie przypadłości w danym palniku bywają i jak bardzo się jego moc skręci.

      Z opisu wnioskuję, że problemem jest źle dopasowany nadmuch. Najpierw zrzucało koks do popielnika, bo był za słaby. Potem szlakowało, bo był za mocny. Powinno się dać znaleźć punkt pośredni, gdzie byłaby sytuacja w sam raz. Może trzeba do tego celu wyłączyć jakieś automaty które po swojemu nadmuchem wajchują, np. ten kaganiec od temperatury spalin, bo w tym przypadku głupieje wyraźnie.

      Odpowiedz
  13. Plotus

    Witam - tyle że istota działania tego sterownika chyba opiera się głównie na temp. spalin, bo jak na próbę wrzuciłem kawałek kartonu na ruszt awaryjny to po jego zapłonie temp spalin błyskawicznie mi wzrosła do około 320 st C. a piec zamilkł i moc nadmuchu zmniejszył do zera, a pracę wznowił dopiero spadku tej temp do około 170st. - zauważyłem że automat oscyluje pomiędzy około 60st a 170st.temp spalin. musiałbym całkowicie zrezygnować z systemu automatycznego a to nie wchodzi w grę bo wg. opowieści innych użytkowników tego typu kotłów musiałbym tydzień siedzieć w piwnicy i ustawiać, parametry podajnika i wentylatora czas przerw. a wystarczy inny opał lub nawet ten sam bardziej mokry lub bardziej suchy i znów ustawianie od nowa. ten znajomy też ma zębca, ale 25 kw a metraż około 200 m2 pomieszczenie sklepowe dobrze ocieplone mało okien jedne drzwi przeszklone, nieogrzewana piwnica oraz poddasze na razie jeszcze nieogrzewane, ekogroszek nie firmowany ale sam sobie co roku przywozi w bigbagach wynajętym tirem bezpośrednio z jakiejś kopalni- nie pamiętam jakiej, a mi odsprzedaje te parę ton w zeszłym roku po 860, a w tym po 890 - mówił że ten ma wypróbowany i innego nie chce, potrafił tylko powiedzieć że ten węgiel ma do 26 Mj. próbowałem sobie sam zamawiać raz groszek słabszy trochę tańszy po 740z firmy "Polski Węgiel Dystrybucja" za bigbag -2 lata temu to była jakaś masakra, pełno kamieni, skręconych wiórów stalowych,na których kocioł o dziwo nie ścinał zawleczki i spalałem go o około 30% więcej niż tego za 860 (wtedy), popiołu ( rzekomo 10%) było 3 raz więcej niż mam teraz, potem zamówiłem w necie z firmy "Prestige" groszek o nazwie handlowej "Platinum" w cenie chyba 905zł to popiołu tyle samo co w tym co mam teraz ale szło go o jakieś 10% mniej niż tego za 890 od kolegi no i koksował na maxa, tutaj to nawet maximum powietrza nie pomagało bo i tak dużo niespalonego koksu spadało.
    Co do wiekszego palnika to nie da rady bo piecyk malutki i ledwo teraz ma jak popiół spadac i na dwóch z czterech ścian się blokuje tak że spada tylko na dwie strony, wiekszy palnik albo by się nie zmieścił albo zablokował całkowicie mozliwość spadania popiołu na dół.
    pisząc o przewymiarowaniu kotła głównie miałem na myśli wielkośc palnika,a co za tm idzie też i kotła po to aby sie palnk zmieścił, jak tez wielkość popielnika, a także zasobnika.
    Zauważyłem że jak w pierwszy rok grzałem sam dół domku- 70 m, to jeszcze nie było takich problemów, bo kocioł pracował na około 50% mocy a nawet mniej ,a idealna sytuacja była latem, przy nagrzanym boilerze gdy jeszcze nie rozpalałem codziennie tylko całe lato zaglądałem do kotła co 10 dni, wówczas kocioł jaszcze nie wchodził w stan podtrzymania a minimalnie pracował na 1% nadmuchu, spalałem 7 kg na dobę, nie było spieków ani niedopalonego koksu, spalając 7 kg na dobe wchodzi ze kocioł pracował na 17,5% mocy nominalnej i wtedy sprawował się najlepiej. Moj wniosek to taki że dobierac powinienem kocioł z podajnikiem tak aby moj metraz domu był chyba w dolnej granicy zalecanej przez producenta, - zużycie opału bedzie to samo lub mniejsze ( lepsze dopalanie węgla) ale mniej problemów eksloatacjnch.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Wajchowanie parametrami nie jest ciekawe. Najlepiej gdyby był pełnosprawny automat, ale widocznie komuś nie chciało się go dopracować w rzeczywistych warunkach.

      Twój wniosek to (dość fest) przewymiarować kocioł, od czego ja tu ludzi pracowicie usiłuję odwieść, bo to nie jest darmowe - gdzieś poniżej 30% nominalnej sprawność leci na twarz. Co prawda badaniami to pokazującymi nikt się nie chwali, ale ludzie z 25kW na ~100m2 spalają po parę ton za dużo właśnie z tej przyczyny, że cisną na ~20% mocy. Nawet jak ogólnie nie mają problemów. To co rozumiesz przez lepsze dopalanie węgla to w istocie byłoby pełniejsze spalanie koksu, podczas gdy strata dla odmiany może być w sadzy i niedopalonym tlenku węgla, którego nie widać. Producent przeważnie zaleca jak dla domów sprzed 30 lat, a jeśli dodatkowo przycelujesz w dolną granicę tych zaleceń, to możesz trafić z deszczu pod rynnę - w kilkakrotnie przewymiarowany kocioł. Nie moc kotła jest tutaj decydująca, ale moc palnika. Dlatego jeśli przewymiarowaniem chcieć tu polepszyć sytuację, to trzeba wziąć kocioł z większym palnikiem, a nie po prostu kocioł większej mocy. Te dwie cechy się nie pokrywają. Palnik ma moc przykładowo 15-25kW i ląduje zarówno w kotłach o mocy 15kW jak i tych ponad 20kW. Nie ma wtedy sensu brać kotła ponad 20kW, bo siedzi w nim identyczny palnik i tak samo się będzie sprawował w tej kwestii.

      W każdym razie muszę ten temat mocy palnika dla spiekających węgli zgłębić na podstawie doświadczeń ludzi, na ile jest problem i czy poza przewymiarowaniem coś można zaradzić jeszcze.

      Odpowiedz
  14. Plotus

    W takim razie to jak to działa ? No bo jeżeli palnik ten sam dla mniejszego jaki i dla większego kotła, to jeśli większy kocioł to nieco większy wymiennik a więc ( chyba) też większa powierzchnia przechwytywania ciepła ze spalin, a tym samym większa sprawność ( do pewnego momentu) i zimniejsze spaliny idą w niebo, chyba że jest jeszcze jakiś inny parametr który to wyklucza.

    Co do sadzy to zauważyłem że jest jej u mnie stała ilość wewnątrz kotła- w stosunku do ilości spalonego węgla- jest czarna drobna sypka i pięknie się tli ( jak suche trociny) jeśli tylko spadnie w tą zeskrobaną na dno popielnika choćby iskra to za kilka minut pod dymiąca powierzchnia jest sam żar. mniej więcej po spaleniu około 200 kg węgla w sumie mogę jej naskrobać około jednego wiadra (12,5 litra)

    przy większym palniku jest możliwe uzyskanie większej ilości ciepła w danym momencie z samego delikatnego wyżarzania węgla, a w mniejszym jest to tylko spalanie substancji smolistych które się szybko zgazowują.
    tu przytoczę:
    " W każ­dym razie muszę ten temat mocy pal­nika dla spie­ka­ją­cych węgli zgłę­bić na pod­sta­wie doświad­czeń ludzi, na ile jest pro­blem i czy poza prze­wy­mia­ro­wa­niem coś można zara­dzić jeszcze."

    Sądzę, że nie tyle tu chodzi o samą moc palnika, a bardziej o średnicę wewnątrz retorty,oraz jej wysokość w połączeniu z tempem podawania opału co spowoduje jakiś konkretny czas przebywania danego ziarna węgla na retorcie od momentu zapłonu do wypchnięcia z niej, tak aby zdążył się dokładnie i spokojnie wypalić, bez jakichś nadzwyczajnych ilości powietrza dzięki czemu nie będzie spieków, a jeśli coś się spokojnie pali to i temperatura pozyskana jest mniejsza więc potrzebny jest tez większy wymiennik, aby to ciepło wyłapać - odwrotnie do działania grzejnika w pokoju. ale zasada ta sama.
    Myślę że trzeba by tu spróbować zebrać jakieś faktyczne dane odnośnie zużytego opału zimą przy małych dopasowanych kotłach z podajnikiem oraz przy przewymiarowanych no i oczywiście z tej samej zimy i tego samego regionu jak tez tej samej temperatury w domu, takiej samej jakości węgla, tym samym zużyciu cwu lub odrębnie od cwu ( np. ktoś ma cwu z prądu lub gazu ,a ogrzewa dom ekogroszkiem) - wtedy można by jakoś dokładniej ocenić

    Jeszce tylko podam przykład taki że jak są piecyki gazowe do co w domkach to zazwyczaj mają one górny zakres mocy około 24 kw, a potem pracują zazwyczaj na mocy 4kw do 8 kw, a wymiennik przecież jest ten sam, czyli kilkakrotnie "przewymiarowane"

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Można wsadzić większy palnik do mniejszego kotła i po prostu nie będzie on (palnik) rozwijał pełni swoich możliwości. Ze spalinami wszystko będzie w porządku, bo jak palnik wypluwa 15kW i wymiennik jest pod 15kW zwymiarowany, to będzie ok. Grunt żeby ten większy palnik sensownie pracował w dolnym zakresie swoich możliwości.

      Racja, właśnie o te wymiary chodzi. One determinują czas przebywania opału w palniku i zarazem są powiązane z jego mocą. Palnik o większej mocy ma większą gardziel, więc jak się puści mniejszy i większy palnik na takiej samej mocy, to w tym większym porcja paliwa będzie dłużej przebywać w strefie spalania.

      Kotły gazowe to jest inna bajka, tam nie ma większych problemów z pracą na 1/3 mocy nominalnej. W kotłach węglowych na tak niskich mocach zwyczajnie nie dopala się paliwa, sadza i palny tlenek węgla uciekają w komin. Najgorzej jest w zasypowcach, w kotłach retortowych już sporo lepiej, ale jak się permanentnie śmiga w zakresie do 30% nominalnej, to też nie jest ciekawie. Można by to dość dokładnie pomierzyć co i jak działa w tych nieciekawych zakresach, tylko to nie są informacje, którymi branża by się chciała chwalić. A domowe obserwacje są przydatne, ale też mogą być obarczone błędem, bo np. można skiepścić ustawienia sterownika i spalać dużo też w mniejszym kotle.

      Odpowiedz
  15. pieczar

    Witam Panowie. Zamierzam kupić dom w zabudowie szeregowej 250 mk. Na parterze ok 70m2 salon z wyjściem na taras i ogród, kuchnia i wc, na I piętrze 2 pokoje, łazienka, poddasze 2 pokoje i łazienka. Na każdej kondygnacji balkon. Okna w domu PCV. Drzwi wejściowe antywłamaniowe. C.O. olejowe, podłogowe. Z tego co wiem to ogrzewanie olejowe jest strasznie drogie, a więc chyba je zmienie. Z wlascicielem spodkam się w piątek i muszę wypytać go ocieplenie domku czyli ściany , dach i podłoga. I moje pytanie sprowadza się do tego czym ogrzewać dom i w jaki kocioł zainwestowac?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Najprościej chyba przerobić kocioł olejowy na pellet, bo to głównie kwestia montażu palnika na pellet zamiast palnika olejowego.

      Odpowiedz
      1. pieczar

        Najpierw muszę sprawdzić jaki tam jest kocioł . Czy żeliwny czy blaszany. A jaki palnik wybrać do takiego kotła? Dam radę pelletem ogrzać 250 mk?

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Czemu miałoby się nie dać? To tylko kwestia odpowiedniej ilości opału.
        Nie mam wielkiego rozeznania w palnikach pelletowych. Pewnie nie każdy się nada do kotła olejowego. Na tym polu dość mocno się Kostrzewa lansował, inne firmy też pewnie coś mają, ale nie zapuszczam się w te rejony, więc nie jestem na bieżąco.

  16. Michał

    Uśmiałem się czytając ten artykuł. Autor zakłada niemal książkowe zużycie węgla dla poszczególnych domów i robi tabelki z Teoretycznym zużyciem węgla dla poszczególnych rodzajów budynków.
    Otóż dom domowi nierówny choćby z uwagi na położenie, wiatry, nasłonecznienie, zabudowa gęsta lub wolno stojący, materiały użyte do budowy (silikaty, ceramika, suporeks - to ma znaczenie).
    Mój dom do 145mkw z roku 2004 z poddaszem użytkowym. Na poddaszu wełna 30cm, na ścianach pod klinkierem wełna. Wszystkie okna PCV. Kocioł górnego spalania miałowo-węglowy z dmuchawą i pompą obiegową.
    Przy mrozach palę metodą następującą: o 20:00 czyszczę kocioł, zasypuję worek 25kg węgla orzecha II, rozpalam. Kocioł ma stałopalność na tym zasypie do godz. m/w 15:00 dnia następnego. 5 godzin przestoju, po czym czynność powtarzam procedurę i tak codziennie.
    W prostym działaniu matematycznym wychodzi: 30dni x 25kg/dzień = 750kg węgla miesięcznie. PRzy temperaturach w okolicy +3, +5 mogę sobie pozwolić na palenie co drugi dzień taką ilością węgla. Czyli miesiące typu październik z temperaturami powyżej zera mogę obliczyć w ten sposób: 15dni x 25kg = 375kg węgla. Palę tylko węglem workowanym po 25kg, stąd wiem dokładnie ile wrzucam do kotła.

    Chciałbym przypomnieć, że mamy taki klimat w Polsce, że sezon grzewczy rozpoczyna się już niekiedy w połowie września i trwa on praktycznie do końca marca.

    Na podstawie swoich zapisków z lat ubiegłych wyciągam średnią roczną z palenia i poniżej wyniki:

    1) wrzesień 150kg węgla
    2) październik 350kg węgla
    3) listopad 750kg węgla
    4) grudzień 750kg węgla
    5) styczeń 750kg węgla
    6) luty 750kg węgla
    7) marzec 500kg węgla

    Wychodzą 4 tony. Uważam to za bardzo dobry wynik. Mój dom stoi w szczerym polu, najbliższe zabudowania mam jakieś 150m od domu.
    Jak jest wiatr to po wyjściu z domu przysłowiowo łeb urywa, więc dom potrafi się wychłodzić od tego, zwłaszcza jak wiatr jest w czasie mrozu - wówczas temp rzeczywista -5 jest jak -15.

    Kolejna sprawa to Wasze durne rady, że ktoś pali nieekonomicznie i na pewno o tym nie wie, bo jest debilem. Znam ludzi ze starymi domami, z lat 60tych, którzy przepalają 6+ ton na sezon i wiedzą, że mogliby mniej. Ale zwyczajnie wolą dołożyć te 2 tony na sezon, niż robić termomodernizacje, wymianą okien, wymianą pieca, grzejników za 60 tysięcy złotych.

    Porównując to do Passata TDI, który jak zacznie więcej palić to się jedzie do warsztatu wychodzisz człowieku na kretyna. Samochód można zdiagnozować i naprawić za ułamek ceny "naprawy" domu, który pali więcej, niż powinien.

    Dobre rady jak widać każdy umie dawać, co by nie trzeba wymienić, zmodernizować, by dom palił mniej. Ale już skąd brać na to środki to tacy doradcy jak wy jakoś nie mówią.

    Gwoli ści­sło­ści zapo­mnia­łem dodać bar­dzo waż­nego kry­te­rium — tem­pe­ra­tury w domu. U mnie tem­pe­ra­tura nawet przy mro­zach nigdy nie scho­dzi poni­żej 21,5 st w zadnym pomiesz­cze­niu w domu. Prze­waż­nie jest to około 22,5st. Lubię kom­fort cieplny, bo cho­dzę czę­sto w samych majt­kach i T-shircie po domu. Pew­nie mógł­bym spa­lić na sezon zamiast 4T może 3,2T ale wów­czas miał­bym tem­pe­ra­tury wewnątrz na pozio­mie 20st , a to już dla mnie zde­cy­do­wa­nie za zimno.
    Dla­tego też pro­szę autora arty­kułu o wzię­cie pod uwagę więk­szej ilo­ści czyn­ni­ków pod uwagę, nie tylko suchych danych odno­śnie ocie­ple­nia, kuba­tury i metrażu.
    To jest zbyt zło­żony temat, by tak go spłycać.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Jest napisane, że kategorie domów odnoszą się do określonych, przyjętych tu arbitralnie, poziomów rocznego zapotrzebowania na ciepło. Wszystkie w/w czynniki się na to zapotrzebowanie składają. Oczywiście są to bardzo szerokie kategorie, ale o to tutaj chodzi – dać czytelnikowi szybką informację, czy spala sensowne ilości. Taki jest cel tych "teoretycznych" tabel. Nikt rozsądny przy takim uproszczeniu nie oczekuje dokładności.

      Nieekonomiczne palenie polega na wywalaniu niespalonego opału kominem. Jak ktoś ma nieocieplony dom i spala 6 ton to najpewniej pali ekonomicznie, bo faktycznie tyle opału potrzebuje i spala go z przyzwoitą sprawnością. Problem jest gdy ktoś ma nowy dom i spala 6 ton – na pewno ponad połowę wywala kominem.

      Obrażasz mnie gościu w tym momencie. Cała ta strona jest przede wszystkim o sposobach poprawy efektywności ogrzewania bez wydawania grubych tysięcy na modernizację, bo jak się owe tysiące ma, to żadna to sztuka je wyjąć. A może to ja niezrozumiale piszę?

      Odpowiedz
      1. Michał

        Jeśli moja dosadna wypowiedź Cie obraziła to przepraszam. Do takiego tonu wypowiedzi skłonił mnie fakt, iż mieszkam w naprawdę dobrze zbudowanym (zgodnie ze sztuką), dobrze zaizolowanym (dziś co prawda izolacją bywają już lepsze/grubsze, dom mój ma 12 lat) ale palę w nim w kotle miałowo-węglowym od 11lat. Doszedłem przez te lata do naprawdę dużej perfekcji w szacowaniu zapotrzebowania na opał względem pogody za oknem, wiem ile dom spali przy minus 10, ile przy + 5 st. Kocioł chodzi w rytmie dobowym jak zegarek szwajcarski spalając przy tym w największe mrozy 25kg. Poniżej tej wartości można zejść oczywiście ale odbije się to na temperaturze wewnątrz budynku. Zaryzykuję stwierdzenie, że masz rację - byłbym w stanie spalić 2,5 T na sezon u siebie. Ale temperatura byłaby max 19,5 st i po domu chodziłbym w swetrze. Takie rozwiązanie jest u mnie niedopuszczalne. Muszę mieć wciąż, nawet w nocy w sypialnie minimum 21,5st. A to już niestety można osiągnąć jedynie większą ilością opału.
        Dlatego wzburzyłem się mocno i nie na żarty jak piszesz w mega wielkim telegraficznym ogólniku, że dom wybudowany po 2000r i powierzchni max 150m powinien palić na sezon max 2,5T. Chyba, że przyjmiemy , że sezon rozpoczyna się od 1go listopada, a kończy 28 lutego. Na 4 miesiące 2,5T faktycznie jest wykonalne.
        Ale dla przykładu w roku ubiegłym z uwagi na wredną pogodę i ciągnącą się zimę paliłem jeszcze w pierwszej dekadzie kwietnia, a zacząłem przepalać z końcem września. Więc tak naprawdę to większą część roku w naszym klimacie się grzeje.
        Acha, dodam jeszcze, że NIE UŻYWAM drewna. Być może jak ktoś przy temperaturach w plusie przepala sobie drewnem to wtedy można rzeczywiście powiedzieć, że samego węgla pójdzie mu około 2,5-3T. U mnie węgiel staruje już na koniec września do przepalenia raz na 3 dni.

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Niestety taki przybliżony podział chałup na rodzaje według wieku czy stopnia ocieplenia niesie ze sobą niedokładność. Za bardzo bierzesz to do siebie, to są dane z założenia poglądowe, żeby skłonić do myślenia tego, kto spala 6 ton a tu widzi, że powinien tak ze 3-4t. Gdybym chciał brać pod uwagę choćby tylko najważniejsze czynniki potrzebne do dokładnego ustalenia zapotrzebowania na paliwo, to zrobiłby się z tego taki elaborat, że mało kto doczytałby choćby do połowy. Dokładniejsze przybliżenie zużycia opału daje http://cieplowlasciwie.pl/ bo tam podaje się już dużo konkretnych danych o budynku.

  17. Michał

    Dodam jeszcze, że nawet bez czytania tej strony paliłem od początku w kotle "od góry". Więc robię to poprawnie i ekonomicznie. Mój kocioł ma ogromną komorę zasypową, bo do krawędzi górnych drzwiczek wchodzą doń 2 worki 25 kg węgla. Na takim zasypie "do pełna" kocioł chodzi non stop z zadaną temperaturą około 36 godzin.
    Kocioł sam w sobie jest nieekonomiczny i zdaję sobie z tego sprawę, jednak jego wymianę planuję dopiero na rok 2018. Wówczas jak zmienię go na kocioł z podajnikiem to spodziewam się spadku zużycia opału.
    Ale czy i o ile zużycie spadnie - przekonam się po zmianie.
    Póki co uważam zużycie 4T na sezon za przyzwoite.

    Odpowiedz
  18. Marcin

    Świetne materiały prezentujecie na swojej stronie. Smog jest udręką na śląsku i dużych miastach ale rownież całej Polsce. Będę rozpowszechniał Waszą wiedzę wśród znajomych.

    Odpowiedz
  19. bucuwa

    A ja mam 100 letni dom po przebudowie z drewna na pustak 80 mkw docieplilem od wewnarz welna 5 .zewnatrz 10 styro szary wysokosc 2.3 sufity drewno z belkami i pale koza ingrit idzie mi worek 30 kg wegla na tydzien i drewna ze 100 kg narazie mam po 23 c w nocy.w razie mrzow mam cw z pieca 2 funkcyjnego i grzejniki conwector ale narazie sotoja jako atrapa hhee

    Odpowiedz
  20. Mariusz

    Czytając informacje zawarte na stronie czysteogrzewanie.pl. stworzyłem sobie piec dolnego spalania, jak się okazuje zbliżony do mpm-ds, ale bez palnika ceramicznego, ok. 12kw. Wszelakie wymiary pieca obliczyłem sobie samemu, ponieważ kiedyś zrobiłem rodzicom piec typowy górniak. Palę nim drugi sezon, ogrzewam nim dom o powierzchni 110m2, docelowo będzie 140m2, ale nie wszystkie pomieszczenia są wykończone na poddaszu, ściany 25cm +15cm styropianu, w dachu 25cm wełny mineralnej, 10cm styropianu na gruncie, w tym metrażu jest garaż ogrzewany(temp. w garażu 17 st.) aha i bojler 140litrów. (Rodzina 4-osobowa) Palę węglem, zrębką oraz drzewem różnego rodzaju. Zakupiłem 700kg węgla z początkiem listopada, więc podam ilości od tej daty, mamy teraz połowę stycznia, czyli 2,5 miesiąca. Węgiel 300kg, zrębka 40 worków po 10-12kg każdy(czyli ok 400-420kg), oraz 3mp drzewa. Mieszkam w małopolsce. Oceńcie sami czy można palić ekonomicznie. Jeszcze do autora tej strony, chcę skierować podziękowanie ponieważ, wszelkie informacje były bardzo przydatne, przy tworzeniu pieca

    Aha, zapomniałem napisać, że nie palę non-stop, tylko kilka do kilkunastu godzin dziennie w zależności od temp. na zewnątrz. W pomieszczeniach utrzymuje się temperatura 21st do 23st

    Odpowiedz
  21. Wojtek

    Dom 2 pietrowy z poddaszem, ogrzewane tylko pierwsze pietro 60m2, parter oraz 2 pietro i poddasze nieogrzewane, brak jakiegokolwiek ocieplenia, gole zewnetrzne sciany bez tynku, okna 2 szybowe nowe. Kociol MPM DS 5-7kw.
    Zuzycie wegla 0,5t plus 1,5m2 brzozy w styczniu. Temperatura srednia dobowa 22-23 stopnie, piec pracuje cala dobe niewygaszany, temperatura na piecu 60C. Prognozowane zuzycie opalu to 2,5-3t wegla i 8-9m3 brzozy. Co polecacie zrobic w kwestii docieplenia i zmniejszenia zuzycia opalu?

    Odpowiedz
  22. Plotus

    Witam. kolejny rok palę w podajnikowym Zębcu Merkury 9 kw.W zeszłym sezonie pisałem tutaj o problemach z niedopalaniem węgla - udało mi się problem rozwiązać - zrezygnowałem całkowicie z programu " Zpid II" na tym samym sterowniku lecz na ręcznych ustawieniach węgiel się dopala, moc pozyskiwana jest dużo większa- w moich testach o połowę szybciej nagrzewa mi boiler. Nadal są dość duże spieki, ale jeszcze mi nie blokują spadania popiołu z retorty, wiec to już problem bardziej estetyczny.Moje aktualne ustawienia to czas podawania 5 s. czas przerwy 10 s. a siła nadmuchu to 42%. opał to " Prestige premium". Moje uwagi do tego opału to:
    zalety: jest czysty ( bez miału, drewna kamieni, metalu itp.), w miarę jednorodna wartość opałowa choć zdarzają się worki że muszę zmniejszyć siłę nadmuchu z 42% na 40% bo wtedy zbyt duże spieki blokują spadanie popiołu
    wady: nawet kupowany latem czy wiosną bez różnicy zawsze jest mokry ( jedynie na palecie testowej był suchy wiadomo jak wszystkie próbki reklamowe). wody ma tyle że w moim zasobniku jak wsypie trzy worki 25kg to wychodzi że zmieściło się 75 kg groszku ( producent podaje ze mieści się 70kg). sprawdziłem to sam i rozsypałem 3 worki groszku na płasko a po 3 dniach schnięcia zważyłem i suma wyszła 70 kg +/- 50 gram oczywiście worki z węglem przed wysypaniem zważyłem - waga odpowiada deklarowane.j
    Wniosek taki że jak ja potrzebuję na rok 5,1 t. groszku to w tym kupuje około 320 litrów wody czyli faktycznie suchego węgla spalam około 4,8 t.
    cena opału to około 840 zł za t. z dowozem- zamawiam workowany mimo ze droższy ale mam czyściej w piwnicy. do tego ten sam opał w big bagu był zanieczyszczony miałem trafiały się kamyki i kawałki drewna- jak by zupełnie inny opał.
    Kolejna dość kosztowna ciekawostka to zależność ilości spalanego opału od zadanej temperatury na kotle. Każdy stopień w górę daje kolejny 1 kg spalonego groszku na dobę
    Przy warunkach na dworze noc -10'C. dzień -5'C cwu nagrzewana jest wg zadanej temp na kotle jeśli 45'C na kotle to cwu nagrzewa sie na 42'C przy tych warunkach i ustawieniach spalam około 21-22 kg na dobę natomiast przy ustawieniu temp na kotle na 60'C ( minimalna zalecana przez producentów kotłów) woda w boilerze nagrzewa się na około 55 'C a spalam wtedy na dobę około 35 kg groszku. dodam ze w domu temp mam stałą około 23'C ( jeszcze w zeszłym roku wystarczało nam 20-21'C ) bo są zawory termostatyczne. jedynie przy niskiej temp kotła grzeją większe części grzejników bo się zawory bardziej otwierają a przy wyższej się przymykają i grzejniki ledwo wierzchy maja ciepłe- więc z tej strony jest wszystko ok.
    Wygląda na to że straty na rurach ,kotle, cieplejszym boilerze ( dobrze zaizolowany fabrycznie) są aż tak duże przez sano podniesienie temp. na kotle do minimalnej wymaganej zaleceniami producentów. gdybym się do tego stosował to spalałbym o około 3,6 t. więcej groszku niż obecnie- w dwa i pół roku zwraca mi się wartość całego kotła. Sam jestem zszokowany wynikami i nie wiem czy jest coś nie tak - czy to normalka.
    dom piwnica nieocieplona 75m, parter około 75m piętro z dachem płaskim 55mna dachu 15 cm styro na parterze w podłodze 10 cm styro na ścianach 14 cm styro grafit. ale boiler 300l/ 5 osób zużycie łącznie średnio wody zimnej (pewnie połowa to grzana) około 20m3. nad parterem jest taras około 20 m ocieplony 10 cm styro nad częścią tarasu jest wnęka tworząca zadaszenie, od góry to strop dachu który jest od spodu ocieplony 5 cm styro, po bokach ściany nośne też ocieplone 14 cm styro grafit. budynek ma wcięcie od strony wjazdu do garażu, do tego na dachu są po bokach murki oporowe które oz góry i od wewnątrz ocieplłlem 5 cm styro. gdy te parametry wpisałem do kalkulatora na stronie cieplowlasciwie.pl to tam jest jakaś niespójność odpowiedzi na te same dane, bo w podsumowaniu efektywności ogrzewania jest info ze mój kocioł marnuje opał, a poniżej podaje mi w tabelce ile powinienem spalać węgla gazu drewna itp. i ilość węgla jest podana taka jaką właśnie spalam.
    Dodam że w podawanych danych przyjąłem że piwnica jest ogrzewana dla tego że nie ma tam zróżnicowania temp na kondygnacjach więc przyjąłem że na dwóch piętrach mam po 23 st oraz w piwnicy średnio 14 ( kotłownia około 27st a reszta około 10 st) co daje mi średnio około 20 st na każdej z trzech kondygnacji. nie wiem jeszcze tylko czy ten kalkulator przyjmuje że piwnicę mam ocieploną czy nie.
    spalanie wygląda mniej więcej tak:
    sezon grzewczy co plus boiler
    ---------------------------------------
    styczeń 650kg
    luty 650kg
    marzec 650kg
    kwiecień 350kg
    maj- połowa- lekkie dogrzewanie 150kg
    -----------------------------------------------------------------
    koniec sezonu grzewczego piec ciągle pracuje grzeje sam boiler
    maj-połowa 105 kg
    czerwiec 210 kg
    lipiec 210 kg
    sierpień 210 kg
    wrzesień - połowa 105 kg
    ---------------------------------------------------
    początek sezonu grzewczego co plus boiler
    wrzesień- połowa - lekkie dogrzewanie 150 kg
    październik 350 kg
    listopad 650 kg
    grudzień 650 kg
    czyli zimą 4250 kg, + latem 840 kg= 5090 kg

    Odpowiedz
  23. Plotus

    Wojtek
    8 lutego 2017 o 16:32

    Dom 2 pie­trowy z pod­da­szem, ogrze­wane tylko pierw­sze pie­tro 60m2, par­ter oraz 2 pie­tro i pod­da­sze nie­ogrze­wane, brak jakie­go­kol­wiek ocie­ple­nia, gole zewnetrzne sciany bez tynku, okna 2 szy­bowe nowe. Kociol MPM DS 5-7kw.
    Zuzy­cie wegla 0,5t plus 1,5m2 brzozy w stycz­niu. Tem­pe­ra­tura sred­nia dobowa 22–23 stop­nie, piec pra­cuje cala dobe nie­wy­ga­szany, tem­pe­ra­tura na piecu 60C. Pro­gno­zo­wane zuzy­cie opalu to 2,5-3t wegla i 8-9m3 brzozy. Co pole­ca­cie zro­bic w kwe­stii docie­ple­nia i zmniej­sze­nia zuzy­cia opalu?
    to bardzo mało spalasz a właściwie normalnie jak na takie warunki, musiałbys cały dom ocieplic a nie tylko pietro ogrzewane, u mnie przed ociepleniem budynku na parter i pietro łacznie około 130 m2 szło około 12 ton węgla !! a teraz tym samym piecem szło by 6 ton a podajnikowym spalam około 4 tony

    Odpowiedz
  24. karolu

    Tylko pompa ciepła powietrzna ( inverted ) . Koszt na pokój 20 metrów 1000 - 1500 zł na pokój + montaż.

    Koszt użytkowania o wiele niższy niż palenie czymkolwiek co można kupić : ).

    Zero zanieczyczeń, zero palenia w piecu.

    Praktycznie wszystki syf smog jest zatrzymywany przez filtry i nie ma potrzeby otwierania okien i wpuszczania smogu.

    Państwo każdemu to powinno za darmo montować.

    Nie byłoby smogu i koniec tematu.

    Wszyscy zdrowi i szczęśliwi.

    Oczywiście, grzejemy taryfą nocną 3 razy taniej + między 13 a 15 też 3 razy taniej.

    Głównie grzeje się w nocy podczas snu . W czasie dnia praktycznie wcale.

    Po za tym zniósł bym opłaty za śmieci, bo firmy zarabiają na śmieciach krocie a ludzie jak mają płacić za wywóz to palą wszystko i z tego robi się największy smog bo Państwo chce się podetrzeć szkłem !.

    Trzeba to zrobić natychmiast i nagłośnić w mediach bo jak się ludzie przyzwyczają to i za darmo swoich śmieci nie oddadzą : )

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Zero zanieczyszczeń na podwórku, ale gdzieś tam jest elektrownia węglowa, która to zasila. A gdyby wszyscy się podpięli, to będziemy potrzebować jeszcze kilku dodatkowych elektrowni + gruntownej modernizacji sieci przesyłowych.

      Odpowiedz
  25. Plotus

    Witam zauważyłem że ogrzewanie boilera cwu latem za pomocą kotła podajnikowego jest bardzo drogie ma bardzo małą sprawność.
    aby zagrzać boiler 300l. od temp 40'C do temp 75'C czyli podgrzać 300l. wody o 35 'C
    potrzeba około 12,18 Kwh
    Natomiast ja spalam około 4-4.5 kg węgla aby w ciągu około 2,5 godziny to osiągnąć i tak codziennie rozpalając i wygaszając piec podajnikowy
    lub wersja wygodniejsza utrzymuję stale temp na kotle 48'C co pozwala mi utrzymywać temp cwu na poziomie 45'C - wówczas spalam około 7-7.5 kg węgla
    palę ekogroszkiem prestige premium który ma 28,2 wartość opałową czyli około 7.33 kwh / kg.
    przyjmując dla kotła podajnikowego sprawność 80% to z kilograma powinienem pozyskać około 5,86 kwh czyli nieco ponad 2 kg powinno wystarczyć aby nagrzać ten boiler a reszta to są straty kominowe oraz utrata ciepła przez powierzchnię kotła do kotłowni, nagrzanie masy wody w kotle oraz masy stali z jakiej zbudowany jest kocioł.
    w pierwszym przypadku 2,1 kg węgla spalam na podgrzanie cwu + 1.9 -2,4 kg węgla idzie w straty
    w drugim przypadku 4,9 - 5,4 kg idzie w straty w tym dodatkowo na całodobowe podtrzymanie pracy kotła
    ---------------------------------
    w pierwszym przypadku sprawność kotła wynosi około 37-42% koszt dobowy około 3,8-4,3 zł/mies. ~120zł
    w drugim 22-24% koszt dobowy 6,65-7,12 zł/mies. ~210 zł
    jedynie zimą podczas ogrzewania całego budynku koszty palenia w kotle sa niezmienne ( chyba że podniosę temp wody w obiegu to znacznie rosną) natomiast różnica grzania lub nie grzania boilera boilera wynosi około 2,5 kg węgla na dobę.
    wniosek- prądem podobnie lub taniej ( latem) niż kotłem podajnikowym i nie trzeba całe lato pilnować kotła.

    Odpowiedz
  26. Fresh-Klima

    jak tak patrzę na tą tabelkę to się zastanawiam jak to jest że aż o tyle przekraczam te wszystkie liczniki muszę coś zrobić z tym ogrzewaniem bo na prawdę zjada mnie finansowo.

    Odpowiedz
  27. Sakostal

    Spora różnica między niedocieplonym a nieocieplonym masakra ja mieszkam w kamienicy nieocieplonej totalnie z 3m wysokim pomieszczeniem i na moich 35m2 spalam średnio niecałe 2 t węgla tak między 1,5 do 2 max no i drewno ale go nie liczyłem ale z 5 m bieżących myślę że idzie.

    Odpowiedz
  28. KONIU

    Witam, a ja tu zarzucę podobny z lekka temat Pozdrawiam "CAMINOWCÓW" ogrzewam tym piecem (6 członów) 85 m2 parteru bez ocieplenia (data prod 89r.), poddasze jest nieocieplone, niezamieszkałe, generalnie to nic nie jest ocieplone, dom ze "szlaki"(u Was pewnie nazywają to z Hasiem). Palę orzechem II z SILESII, od góry rzecz jasna, nie wiem co to za węgiel ale kupa popiołu, wiadro 12 L codziennie wynoszę i pali się krótko, od pierona spieków które po przełamaniu ukazują niespalony węgiel. Do rzeczy, jest 02.03.2018 zima nijaka do niedawna była, a spaliłem juz prawie 3,5 tony. Czemu pisze, bo drażnią mnie tematy jak ktoś pisze ze ogrzewa tym piecem bóg wie ile m2 i na temp 45-50 st na piecu, ma 21 st w domu. Ja dodatkowo mam kierownice powietrza, zabudowany szamotem tył pieca(2/3 cegły po długości), pale na 60 st, klapka powietrza wtórnego na około 2-3 mm uchylona, a w dom przy minus 5 to bida 20-21 st utrzymać. Ktoś ma podobne wyniki, może coś robię źle, ale jak na polu jest -15, to rozpalony o 19:00 Camino, o 5 rano juz wygasa (załadowany do pełna, "butem" nawet ubijam węgiel żeby więcej weszło) i 18 st na termometrze w pokoju o 6:30. Powiedzcie skąd takie opowieści są, że ludzie w "majtach" chodzą po domu lądując 25 kg węgla do pieca na dobę(nieocieplony 100m2 budynek) dodam ze pale na okrągło od września do maja. Obecnie zmieniłem węgiel na Piekary orzech i jest o wiele lepiej, 12 godzin wytrzymuje (w sensie po 12 godzinach jeszcze coś tam się tli i niecałe 3 łopatki popiołu wyciągam w formie pyłku plus kilka koksików). Mam grawitacje przerobioną na obieg wymuszony z pompa grundfosa, rury w domu grube jak "ręka", blokada rusztu zrobiona wg waszego opisu. Nie mam bojlera, samo centralne. W tamtym roku paliłem miałem (4 tony zeszło) + na podkładkę sypałem pod miał, orzech rydułtowy żeby nie przesypywało przez ruszta, do tego wentylator( nie wiem czy ktoś miał na czopuchu w tym piecu przy nadmuchu 550 :)st ale ja tak i 600 niewiele brakło:), dlatego zrezygnowałem z wiatraka, zakupiłem na aukcji wiadomo jakiej, elektroniczny miarkownik kepas, rewelka, pracochłonny montaż ale tańszy niż "uni" cos tam, a działa jak mechaniczny, ma 4 pozycje otwarcia, wygaszanie, pompa, pełna regulacja ustawień, dokładność temp do 0,1 st, trochę wkurza ciągłe otwieranie i zamykanie klapki przy dochodzeniu do temp i przy wygaszaniu ale jest to polska myśl i support ze strony producenta bez ograniczeń.), w tym roku palenie miałem jest nie opłacalne wg mnie, ze wzgl na cene miału. Przy paleniu Piekarami po okolo 3 godzinach, zero dymy z komina i temp spalin na wylocie z komina mierzona pirometrem około 85 st (jak 5 klasa). W kominie tylko brązowoszara sadza, pół wiaderka 10 litrowego na półtora miesiąca. Wiem, powiecie ocieplić dom ale nie wszystkich od razu stać na to. Tak z lekka nijak ma sie te u was 2,5 tony ze schematu, na sezon w nieocieplonym domu:) generalnie to chylę czoła temu forum i Wam założycielom, bo bez Was to pewnie i z 7 ton by mi poszło wędząc od dołu (kurde małopolska walczy ze smogiem, a nikt nie liczy ile w ciągu 20 lat przybyło aut i ciężarówek, kiedyś pod blokiem u rodziców stały 4 Dfiaty i 3 maluchy, teraz bida tam po 16tej miejsce wolne znaleźć . Mam sąsiada, starszego pana z podobnym piecem ale on nie chce mi wierzyć, nawet był u mnie i oglądał jak palić od góry, nie chce spróbować i tak 6 ton minimum w 80 metrowym domku nieocieplonym na sezon przekopci, plus zalana śmierdzącą kotłownia, lepka maź przy wylocie do komina i szklisty czarny komin od środka ociekający cuchnąca smołą (byłem na strychu u niego i sprawdzałem).

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Porównywanie się do innych ze spalaniem jest ryzykowne, bo czynników jest tyle, że dwa podobne z opisu budynki mogą mieć – tak jak opisujesz – kompletnie różne zużycie. Dochodzi jeszcze zupełnie różne indywidualne odczuwanie komfortu cieplnego jak i potencjalne bajkopisarstwo niektórych palaczy. Wszystkie te tabelki, liczby i obrazki są z natury rzeczy przybliżone. "Nieocieplony" dom to zarówno taki, gdzie są trociny/szlaka na stropodachu i pustka powietrzna w ścianach, jak i taki, gdzie nie ma niczego z tych rzeczy – i już jest spory rozjazd w spalaniu.

      Zawsze powtarzałem: nie ma wiele dymu, nie ma wiele sadzy, smoły zero – znaczy spala się tak, jak powinno w tym kotle i schodzi opału tyle, ile budynek potrzebuje. Nie ma co przeżywać jeśli jest dwa razy więcej niż w internetach piszą, bo to nic nie zmieni. Widocznie takie ten budynek ma potrzeby i pozostaje ciułać na ocieplenie, choćby częściowe i stopniowe.

      Jak tam ceny koksu stoją na rejonie? Tak się zastanawiam, czy w Camino by się nie opłaciło mimo wszystko jechać nawet i koksem za 1200/t w porównaniu z węglem za 900 albo miałem na nadmuchu, co w komin daje 500st, a koks oddaje ciepło do ścian paleniska głównie. Może to by źle nie wyszło.

      O tym miarkowniku się niedawno dowiedziałem, muszę temat obadać, bo ponoć to nie dwustan jak Unister, tylko coś z PID-em. Może być godny następca miarkownika MCI.

      Z sąsiadem się tak łatwo nie poddawaj, zaproś do swojej kotłowni, niech zobaczy różnicę. Beton też z czasem kruszeje.

      Odpowiedz
      1. KONIU

        To dam sobie spokój z przesadnym żyłowaniem osiągów totalnie nieocieplonego domu:) widocznie mniej nie będzie, myślę że w 4 tonach zamknę się do maja. Mam jeszcze w planach zrobić sobie listwę z zawirowaczami do wymiennika, zobaczymy czy to coś pomoże, obecnie leżą w wymienniku dwie cienkie cegiełki szamotowe przycięte pod kątem na wlocie spalin.
        Co do koksu, to raczej nie będę próbował, 3 lata temu kupiłem worek na próbę, rok temu 1/4 z tego worka dałem znajomemu żeby go dopalił:) Nie wiem co to za koks, niby Dębieńsko ale ile wsypałem do pieca, tyle go też wyciągałem lekko tylko nadpalonego, nie chciał się zapalić. Mieszałem z węglem i dalej to samo, znajomy również miał problem ale jemu piec dłużej się rozpala, rzadziej w podtrzymanie przechodzi, no i cena, u nas obecnie 1400 za tone, węgiel piekary 830.
        Co do miarkownika, to naprawdę przemyślane urządzenie, ma kilka stanów otwarcia, otwarcie/wygaszenie, i 3 inne przy dochodzeniu do temperatury, szkoda że po środku nie ma nic, bo klapka jest otwarta aż do momentu 3 stopni przed temp zadaną, wtedy zaczyna lekko sie zamykać, przy 2 st przed też, przy 1 st różnicy od zadanej i tak do pełnego zamknięcia przy osiągnięciu żądanej temperatury. Otwiera się ponownie jak tylko temp. spadnie poniżej zadanej. Ja jestem z niego zadowolony, kupiłem wersje z załączaniem pompy (też można sobie to ustawiać) i przedmuchami (co 5 min chyba na kilkanaście sekund, niestety parametr ten jest niezmienny, można go tylko wyłączyć lub włączyć) Jak za tą cenę, to nic lepszego nie kupimy, a i tak wydaje mi się że jest lepszy niż Uni. Tak jak pisałem wcześniej, montaż jest trochę uciążliwy bo sterownik ma dźwignię połączoną z linką i pancerzem jak w hamulcach rowerowych. Ja sobie dałem rade ale musiałem ściągnąć obudowę pieca i ponawiercać w niej otwory pod uchwyty linki. Dodatkowo zrobiłem dźwignie przykręconą do klapki w piecu, bo bez niej klapka nie chciała sie otwierać za bardzo, ze względu na duży łuk od wyjścia z pancerza do klapki (ale mówię o CAMINO ), do tego prosty montaż samego sterownika na kołkach do ściany. Ja mam mało miejsca obok pieca, może dlatego musiałem tak kombinować ale szczerze polecam ten sterownik, nie zamieniłbym go na żaden inny, najwięcej ile mi przebił zadaną temp przy pełnym załadunku, to 1-2 st, a nie zszedł niżej niż max 3 stopnie, czyli trzyma to co mu się zadało.
        W nadchodzącym sezonie planuje pozbyć się linki i zrobić z kątownika uchwyt na sterownik przykręcany do obudowy nad piecem, a do cięgna doczepić łańcuszek tak jak w mechanicznym miarkowniku.
        Co z sąsiadem? Boję się zapalić tak u niego, bo on czyści tylko zalepiony smołą wylot z pieca do komina, mógłbym mu chałupę z dymem puścić jakby się komin chycił:).

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Miałem kilka lat zawirowywacze i odczucia mam... mieszane. Przez kilka dni póki się nie zasyfią, widać niższą temp. spalin. Potem – temp. spalin rośnie a ciąg słabnie, bo kanał zarasta.

        Słusznie z tym sąsiadem, jest to pewne ryzyko, bo w sumie każde rozpalenie z zasmolonym kominem to rosyjska ruletka.

  29. michał

    witam

    na początek wyrazy uznania dla autora strony,

    po przeczytaniu wszystkich komentarzy postanowiłem podzielić się swoim doświadczeniem z użytkowania kotła na ekogroszek producenta Hef eko - plus z sterownikiem ognik pid, korzystam tylko z trybu pid, u rodziców mamy od 15 lat automat z per eko z sterownikiem geco i wszystko trzeba ustawić co mnie bardzo zawsze irytowało,

    dom z lat 30 tych,
    piwnica, parter, piętro
    okna plastikowe około 10 letnie
    brak garażu,

    instalacja CO wykonana w 2008 roku, kocioł 25 kw, w układzie jest wymiennik płytowy,

    1 zima – 6 ton – jeszcze nie mieszkaliśmy
    2 zima – 9 ton – zaczynamy mieszkać, wiosną zostaje wykonane ocieplenie 10 cm styropianu
    3 zima – 8 zimy – 6 – 7 ton – po zimie remont dachu, ocieplenie 20 cm wełna
    9 zima – 6 ton – po zimie nowe okna do piwnicy
    10 zima – 5 ton (do końca marca) w tym 2 tony ekogroszku polskiego i 3 tony ekogroszku czeskiego, temperatura w domu non stop 22-24 stopnie, zbiornik cwu 160 litrów dla 3 osób, temperatura na kotle 56 stopni, w okresach przejściowych kiedy temp, jest pow. 5 stopni kocioł pracuje tylko 8h,

    ważna uwaga, kupowany polski ekogroszek to zwykły węgiel po przeróbce,

    planuje zlikwidować 2 mostki termiczne, pierwszy w przybudówce (już zrobiłem, nowy próg), mamy jedno pomieszczenie na pietrze przy wejściu na dach które wymaga dopracowania w temacie izolacji dachu,

    korzystając z dostępnego tu kalkulatora wychodzi że obecny kocioł jest przewymiarowany mamy 25 kw
    przy obecnym poziomie ocieplenia wystarczyłby 15 kw, w planach mam ocieplenie stropu w piwnicy, jednakże ze względu na koszty około 5-6 tyś, realny termin wykonania 2019,

    myślę też nad przejściem na pellet, jednakże mam pewne obawy co do ilości zużywanego pelletu, kosztu kotła z montażem i wilgotności w kotłowni, chętnie zobaczyłbym jak wygląda kotłownia z kotłem pelletowym ale w Bytomiu gdzie mieszkamy żaden ze znajomych nie ma takiego kotła,

    uwaga dotycząca węgla, używany przeze mnie kocioł na ekogroszek spala te same ilości węgla wysoko i niskokalorycznego (albo nie widzę różnicy), tyle tylko że wysokokaloryczny się nie spala w całości i na zbiornik węgla ma 4 wiadra koksu a przy niskokalorycznym ma 1,5 wiadra popiołu jak mączka,

    pozdrawiam wszystkich

    Odpowiedz
  30. Michał

    A ja mam dom z lat 80-tych. Styropian 8cm. Kotłownia, parter i piętro. Typowy klocek. Płaski dach.
    Cały dół - podłogówka. Klatka schodowa i góra - grzejniki. W całym domu utrzymuję temperaturę w granicach 23 stopni. Na górze ok 24 ( małe dzieci)
    Zasobnik 140 litrów.

    Do tej pory w tym sezonie spaliłem 3,8 tony. Kocioł z podajnikiem. Palę ekogroszkiem.

    Owszem wiele zależy od budynku ale kluczowa sprawa to sam kocioł i budowa instalacji c.o.
    ----
    Nie dodałem najważniejszego 🙂 Metraż - 230

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.