Emisja CO2 ze spalania drewna może być zerowa. Jak to możliwe?

Zaktualizowano: 18 września 2021

Drewno (biomasa) to paliwo odnawialne, które z łatwością może osiągać zerowy bilans emisji dwutlenku węgla. To jedno z zaledwie dwóch powszechnie dostępnych źródeł energii dla ogrzewania domów, które ma taką zdolność (drugim jest pompa ciepła w tandemie z fotowoltaiką). Niestety poziom znajomości tych faktów w społeczeństwie jest wciąż dalece niewystarczający – staramy się go podnosić. A niestety są tacy, co go obniżają.

Do napisania tego tekstu skłonił mnie opublikowany parę dni temu tekst red. Marka Wierciszewskiego w Business Insider Polska: "Wcale nie ropa. Oto które paliwa powodują największe emisje CO2". Autor, pisząc o emisji CO2 ze spalania drewna, popełnia szereg błędów, które mogą zwieść laików szykujących właśnie drewno do kominka:

  • nie odróżnia emisji z paliw kopalnych od emisji z paliwa odnawialnego – błąd na poziomie przedszkolnym
  • w ogóle pomija kwestię pochłaniania CO2 w zrównoważonej gospodarce leśnej
  • miesza do sprawy absurdalne tematy typu produkcja elektryczności ze spalania drewna pozyskanego w gospodarce rabunkowej – chyba po to, żeby na wykresie mieć sensacyjnie wysoki słupek emisji CO2.

Artykuł red. Wierciszewskiego wprowadza przeciętnego odbiorcę w poważny błąd co do emisyjności drewna. Osoba niezorientowana technicznie prawdopodobnie wyniesie z tego ogólny niesmak do drewna: tam mówią, że ekologiczne i neutralne dla klimatu, a tu, że jednak nie, bo gorsze od węgla i ropy – czyli tamci oszuści... Jest to szkodliwe społecznie działanie – w obecnych czasach powinniśmy migrować w kierunku OZE tak jak kto może a biomasa jest opcją najbardziej dostępną.

Nie wiem, czy autor niedostatecznie rozpoznał temat i zachłysnął się informacjami w nieznanej sobie branży, czy też świadomie ulepił "kontrowersyjną tezę", która będzie się klikać. W obu przypadkach nie świadczyłoby to za dobrze o jego warsztacie, ale niestety nie byłoby żadnym zaskoczeniem patrząc na znany mi poziom polskiego dziennikarstwa, szczególnie w takich tematach.

Liczę, że w przyszłości osoby zajmujące się podobnym tematem trafią na ten wpis i dwa razy się zastanowią, czy na pewno dobrze sprawę rozpoznały. Jako Polskie Forum Klimatyczne polecamy się na takie przypadki – chętnie wyjaśnimy podstawy a w bardziej złożonych kwestiach mamy wsparcie merytoryczny naszej Rady Naukowej złożonej z czołowych polskich naukowców z dziedziny biomasy.

Czym się różni CO2 z paliwa kopalnego od CO2 z paliwa odnawialnego

Dwutlenek węgla ze spalania ropy, gazu, węgla kamiennego i drewna to jest dokładnie ten sam związek chemiczny. Każdy jeden może być równie dobrze wykorzystany w procesie fotosyntezy.

W czym różnica? Ano w tym, skąd węgiel (pierwiastek) w danym paliwie się wziął:

  • węgiel z paliw kopalnych pochodzi spod ziemi, gdzie był uwięziony przez miliony lat, a teraz spalając te paliwa kopalne zwiększamy ilość węgla w atmosferze.
  • węgiel z biomasy pochodzi z atmosfery i do niej wraca – został z niej pobrany na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat (szybki cykl węglowy) – jego powrót do atmosfery nie zwiększa ogólnej ilości węgla, który jest "w obrocie".

Czy jest prawdą, że emisja CO2 z drewna jest wyższa niż z węgla czy ropy naftowej?

  • i tak – bo laboratoryjnie porównując ilość CO2 powstałą po spaleniu 1kg węgla oraz 1kg drewna dojdziemy do wniosku, że tak właśnie jest.
  • i nie – bo dla paliwa kopalnego bilans emisji CO2 jest zupełnie inny niż dla paliwa odnawialnego pozyskiwanego w gospodarce zrównoważonej.

Spójrzmy na poniższe zestawienie emisji CO2 z różnych paliw, na które też redaktor się powołuje, bo to pierwsze co w wyszukiwarce wyskakuje na ten temat 😉

Uważny obserwator widzi, że na powyższym wykresie drewno występuje dwa razy:

  • drewno z gospodarki zrównoważonej – z zerową emisją CO2
  • drewno z gospodarki rabunkowej – z emisją CO2 nieco wyższą niż wszystkie rodzaje węgla.

Istotnie – jeśli patrzymy na samą reakcję spalania – drewno, z uwagi na swój skład chemiczny, wydziela przy spalaniu więcej CO2 niż węgiel i produkty ropopochodne. ALE bilans emisyjny drewna – przy odpowiednim gospodarowaniu – jest o wiele niższy a nawet zbliżony do zera.

Gospodarka leśna – rabunkowa czy zrównoważona?

Emisja CO2 ze spalania drewna byłaby wyższa od tej z paliw kopalnych tylko w gospodarce rabunkowej, niezrównoważonej: gdybyśmy wycinali lasy głównie na opał, nie sadząc w zamian co najmniej tyle samo.

Na szczęście w Polsce tak nie jest. Lasów nam stale przybywa. A to, co jest wycinane, w pierwszej kolejności trafia do wykorzystania np. w meblarstwie –  tam, gdzie to najbardziej opłacalne. Spala się odpady produkcyjne oraz drewno, które jakościowo nie nadaje się do niczego lepszego. To jest tzw. podejście kaskadowe w wykorzystaniu drewna – znane i zalecane w Europie.

W gospodarce zrównoważonej bilans emisji CO2 pozostaje około-zerowy już w skali roku:

  • w zimie ogrzewaliśmy dom drewnem, spalając 5 ton
  • latem las pochłonął to co zimą zostało wyemitowane
  • teraz znowu można jechać do lasu, pozyskać 5 ton drewna na zimę – a tego co w lesie pozostało nadal jest co najmniej tyle samo lub więcej.

Nie – raczej nie palimy naturalnych lasów żeby produkować sam prąd

W artykule red. Wierciszewskiego zamieszczony został wykres emisji CO2 z różnych paliw, na którym uwagę przykuwa jeden szczególnie wysoki słupek: "Drewno – elektryczność, wycinka naturalnie odnawiającego się lasu".

Doprawdy – to już wygląda jak dopychanie sensacji kolanem, ale rozumiem, że w jakichś publikacjach branżowych można takie dane znaleźć jako punkt odniesienia, przypadek skrajny. Jest to scenariusz bardzo mało realistyczny – po prostu nieopłacalny w świetle regulacji środowiskowych, jakie u nas panują.

Co oznacza "naturalnie odnawiający się las"? Wycinamy, spalamy, nic nie sadzimy – czekamy aż samo odrośnie w tym samym miejscu. Absurd. Pierwszy.

Absurd drugi: kto z drewna produkuje sam prąd a ciepło spuszcza do rzeki? Biomasę w Polsce wykorzystuje się w ciepłowniach lub elektrociepłowniach, co oznacza, że ciepło odpadowe z produkcji prądu jest wykorzystywane a tym samym emisja CO2 z takiej kogeneracji jest dużo niższa – to w razie gdyby biomasa była pozyskana w sposób niezrównoważony. Bo w gospodarce zrównoważonej emisja jest zerowa lub niewielka (gdy wliczyć transport i przeróbkę). Taka też pozycja się na powyższym wykresie pojawia, ale tylko w odniesieniu do produkcji elektryczności z drewna (ten wariant emisyjnie jest bliski fotowoltaice). Niestety wykres jest tak marnie wyskalowany, że tylko kolejność jest czytelna.

Nasza chata z kraja

Ogrzewanie domów oraz wielka energetyka to dwa różne światy, przeważnie nieporównywalne. Autor artykułu miesza je: najpierw pisze o drewnie opałowym a potem większość informacji jakie przytacza, tyczy się wielkiej energetyki. O emisji ze spalania drewna do ogrzewania domu ostatecznie prawie nie wspomina.

Największy sens ma biomasa lokalna, zwłaszcza pozyskana samodzielnie z pobliskiego lasu. Jest wtedy najtańsza, najmniej emisyjna pod kątem przeróbki i transportu a spalona w nowoczesnym piecu lub kotle najmniej obciąża środowisko. To są wszystko proste do weryfikacji fakty techniczne.

Dlatego w Europie biomasa pozyskiwana w sposób zrównoważony jest traktowana jako równoprawne OZE. W Polsce wciąż rządzą i rozpychają się paliwa kopalne – gaz forsowany w ramach uchwał antysmogowych i dotowany przez państwo.

Robimy co możemy, by pomału ten stan świadomości zmieniać. Warto wyraźnie zaznaczyć, gdzie w ogrzewaniu domów jest OZE (te wybierać w miarę możliwości) a gdzie paliwa kopalne (tych unikać gdzie się da) – bo pod lukrem marketingu czasem trudno to rozróżnić:

8 myśli nt. „Emisja CO2 ze spalania drewna może być zerowa. Jak to możliwe?

  1. Olo

    CO2 jest niezbędny do życia niestety totalitarna Unia chce regulować wszystko nawet klimat. Żeby regulować wszystko to najpierw musi to posiadać a więc teraz wyciągają łapy po klimat od tej pory klimat nie jest wspólny tylko Unijny. Nikt bez pozwolenia nie ma prawa z niego korzystać. Mam nadzieje, że papierowe Euro nie przesłania wam wolności.
    Brak emisji CO2 poprowadzi nad prosto do zlodowacenia. Naukowcy zwłaszcza ci przekupni nie umieją przepowiedzieć pogody na jutro ale biorą się za zmiany klimatu - biada nam

    Odpowiedz
  2. Olo

    Pompy ciepła i fotowoltaika jeszcze długo nie będą OZE na razie to paliwa kopalne jak każde inne. To samo samochody elektryczne emisja jeszcze większa niż spalinówki.

    Odpowiedz
  3. Darek

    Mit jakoby spalanie drewna powodowało wzrost stężenia CO2 w atmosferze jest zadziwiajaco powszechny. Ale wystarczy przypomnieć chemiczną zasadę zachwania materii i wielu zajazy, że jednak jest zeroemisyjne. Jeden mol węgla wbudowanego w drewno pochodzi z 1 mola CO2 pobranego z atmosfery. Koniec, kropka.

    Z PV + pompa nie jest to takie proste. Nawet jak pominiemy takie "drobiazgi" jak rachunek ciągniony dla emisji CO2. Jaki czas pompa ciepła pracuje na energii pobranej bezpośrednio z PV? 10%, może aż 20% i na tym koniec. Uważa się je za OZE bo energia wytworzona latem w PV bilansuje się z energią pobraną zimą przez pompę ciepła. Jest tu mały acz istotny haczyk: zimowa energia pochodzi głównie z paliw kopalnych! Co ważne inaczej się nie da bo poza biomasą inne OZE zimą prawie nie dostarcza energii.

    Ktoś moze powiedzieć, że to zaden problem bo sezon grzewczy jest długi. Po doliczeniu prądu z wiatraków które wiosną i jesienią są bardzo wydajne pompa mogłaby chodzić głównie na OZE. Trzeba tylko zwiększyć moc el. wiatrowych. I tu jest pułapka bo latem będą one konkurencją dla PV. W przypadku nadmiarowej produkcji trzeba będzie wybierać czy wyłączyć wiatrak czy PV? To nie jest odległa perspektywa bo jak ruszy offshore nadmiar mocy poza sezonem grzewczym będzie normą. Jak wyłączymy PV nie zgromadzimy na zimę "zielonej" energii dla pompy ciepła. Jak wyłączymy wiatrak to jedno bezemisyjne źródło wyeliminuje inne więc zysk dla klimatu żaden. Na razie PV + pompę ciepła z dużym przybliżeniem można uznać za OZE bo PV latem wypiera paliwa kopalne. Gdy moc wiatraków przekroczy letnie zużycie bezemisjność w/w zestawu stanie się wątpliwa. Moim zdaniem będzie tak za góra 10 lat czyli niedługo.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Mit jakoby spalanie drewna powodowało wzrost stężenia CO2 w atmosferze jest zadziwiajaco powszechny. Ale wystarczy przypomnieć chemiczną zasadę zachwania materii i wielu zajazy, że jednak jest zeroemisyjne. Jeden mol węgla wbudowanego w drewno pochodzi z 1 mola CO2 pobranego z atmosfery. Koniec, kropka.

      Bardziej problem jest z wyjaśnieniem, że pochłonięcie tego wyemitowanego CO2 nie zajmuje ~80 lat 😀 Ludzie zapominają, że jest las, który stale przyrasta.

      Z PV + pompa nie jest to takie proste.

      Na biomasę też się różne haki znajdą. Ideału ani niczego mu bliskiego nie ma. Nie wiemy kiedy będzie. Natomiast możemy stosować te źródła ciepła które mamy tam gdzie się każde z nich najlepiej nadaje.

      Odpowiedz
  4. Olo

    PV niczego latem nie wypiera bo słońce w końcu zachodzi kiedy energia jest najbardziej potrzebna. Lub przychodzi takie lato jak teraz gdzie od maja ciągle leje i chmury są. I nie, nie ma ani nie będzie żadnych magazynów energii bo ekonomicznie ani ekologicznie się to nie spina.

    OZE to ściema i interes rozwiniętych mocarstw obecnie nie ma żadnego OZE i nawet zaryzykuje, że nigdy nie będzie. PV i PC to zabawki dla chłopczyków po licencjatach i na kredycie do końca życia.

    Prędzej wleci górnictwo kosmiczne niż jakieś OZE się pojawi. A to co obserwujemy teraz to po prostu zmiany społeczne, które zachodzą, duże korporacje i rządy chcą ugrać przy tym ograniczenie praw obywatelskich, ludzie są potrzebni w robocie żeby zarabiali na podatki a nie siedzieli w kotłowniach czy na kanapach. Ktoś musi na to wszystko zarobić.

    Wymówka zawsze sie znajdzie, głodujące dzieci, dziura ozonowa czy zmiany klimatu mimo, że nie umieją nawet pogody przewidzieć a co dopiero zmianę klimatu. Niestety słabe państwa takie jak Polska znowu będą gonić Niemcy przez kolejne 30 lat a ci przez ten czas znowu będą technologicznie z przodu i każą wymieniać nieekologiczne i emisyjne PC i PV na nowoczesną kogenerację czy co tam będzie akurat modne.

    PV to eternit 21 wieku a 21 wiek to współczesne średniowiecze.

    Odpowiedz
  5. Palacz drewniany

    Jestem zaniepokojony w jakim kierunku to idzie, totalitaryzmu nam nie potrzeba,zwłaszcza tego ekologicznego. Sam mam piec Kuzniecowa (tymi rękoma) i 2 ha lasu,jak brakuje to sie dokupuje, ale mnie niepokoją te działania "ekologów", niedługo i w piecu własnym drewnem nie będe mógł palić,jak od wieków przodkowie robili. Bunt gotowy.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.