Co z tego że ma kocioł 5. klasy jak dalej kopci

Zaktualizowano: 27 stycznia 2024

Zastępowanie starych kotłów bezklasowych nowoczesnymi kotłami Ecodesign i 5. klasy przyniesie ogromną poprawę w jakości życia właściciela takiego kotła jak i w jakości powietrza zimą. Jednak nie od razu znikną wszystkie kopcące domowe kominy. Kiepska kultura techniczna i złe nawyki przeniosą się u niektórych na nowe kotły – i jak kopcili, tak (podobnie) będą kopcić dalej. Potrzeba edukacji w temacie poprawnego palenia nie kończy się bynajmniej na paleniu od góry w starych kotłach – obejmuje też nowoczesne kotły.

Skrótowo póki co opiszę znane mi problemy i błędy eksploatacyjne w kotłach Ecodesign. Liczę, że Czytelnicy dorzucą coś od siebie i z czasem wyjdzie z tego pełniejszy artykuł na temat poprawnego użytkowania takich kotłów.

Przepaść jakościowa między kotłem starym a nowym

Kotły zasypowe 5. klasy i Ecodesign to w 100% kotły dolnego spalania. Konstrukcyjnie jest to kompletnie co innego niż stare kotły górnego spalania. Nie trzeba żadnej fachowej wiedzy, by dostrzec, że konstrukcje te różnią się istotnie budową.

Schemat kotła dolnego spalania (Ecodesign / 5. klasy).

Schemat kotła górnego spalania (bezklasowego).

Jakieś pojęcie będzie potrzebne, by zauważyć, że w środku obu kotłów dzieje się co innego i inne są tego efekty wizualno-zapachowo-energetyczne:

  • spalanie w kotle Ecodesign zachodzi współprądowo, a więc sposobem, który wyklucza rzyg dymu przy każdym dołożeniu
  • mało tego: pali się mniejsza porcja opału, a nie wszystko naraz
  • spalanie jest jakościowo lepsze, bo odbywa się w izolowanym kanale dopalającym, gdzie po podaniu powietrza wtórnego do palących się gazów, całość zostaje porządnie wymieszana i dopalona dużo lepiej niż to jest możliwe w kotle górnego spalania rozpalonym od góry.

Wszystko to razem skutkuje tym, że emisje zanieczyszczeń z kotła Ecodesign są o wiele mniejsze niż najlepsze wyniki możliwe do osiągnięcia w starym kotle rozpalanym od góry. Grafika poniżej dotyczy co prawda kominka, ale dla kotła te liczby wyglądają niemal identycznie.

Da się w kotle Ecodesign palić dobrze – ale da się też palić źle, używając go nieprawidłowo. Podobnie jest np. z pralką, piekarnikiem czy wiertarką: nieprawidłowe użycie powoduje, że urządzenie działa gorzej lub wcale, a także może nieść przykre skutki uboczne.

Instrukcja wreszcie po naszej stronie

W kotłach "starej daty" wielkim problemem był fakt, że instrukcja obsługi najczęściej była wrogiem poprawnego palenia.

  • W starym kotle wściekłe kopcenie było efektem przestrzegania instrukcji obsługi, która sankcjonowała fatalny acz powszechny sposób palenia (sam producent kotła nie potrafił inaczej palić!). Aby przestać kopcić, trzeba było przeważnie postępować wbrew instrukcji producenta, bazując na wiedzy tajemnej przekazywanej pocztą pantoflową najczęściej w internecie.
  • Kocioł Ecodesign – sprawny i używany zgodnie z instrukcją obsługi – nie kopci. Ewentualne dymienie to efekt nieprzestrzegania zaleceń instrukcji obsługi.

Ta różnica zmienia bardzo wiele. Czym innym jest przekonywać kogoś do zaczerpnięcia nieoficjalnej wiedzy z internetu – a czym innym wytknąć mu na podstawie zapisów instrukcji kotła, co robi źle.

Z punktu widzenia szeregowego palacza instrukcja wydaje się totalnie bez znaczenia. A dla nas to był jeden z większych problemów, przez który nie udało się nikogo przekonać do większej kampanii edukacyjnej na temat palenia od góry. Nikt przytomny, rozumiejący sprawy techniczne i prawne, nie podpisze się bez solidnego d***chronu pod przekazem zaczynającym się od słów: a teraz rozpalimy inaczej niż zalecił producent twojego kotła!

Kotły Ecodesign nie mają już tego problemu. Tutaj zapisy instrukcji są poprawne i prezentują prawidłowy sposób palenia.

Podstawowe błędy w obsłudze kotła Ecodesign

Co takiego można zrobić źle w kotle dolnego spalania? Otóż można przenieść "doświadczenie" 10/20/30 lat palenia w starym kotle (czyli mnóstwo złych nawyków) na nowy kocioł – a nie wiedzieć, co w tym nowym kotle działa inaczej niż w starym. Bo nie przeczytało się instrukcji obsługi lub zostało dezinformowanym przez jeszcze mniej dokształconego instalatora.

Poniżej opiszę pięć najbardziej prawdopodobnych błędów obsługi, które spowodują, że nowoczesny kocioł Ecodesign będzie dymił lub w skrajnym przypadku kopcił jak wściekły:

  • złe używanie klapki krótkiego obiegu
  • zła regulacja dopływu powietrza wtórnego
  • brak bufora ciepła
  • zły węgiel
  • mokre drewno

Klątwa krótkiego obiegu

Sporo kotłów dolnego spalania posiada klapkę krótkiego obiegu. Pozwala ona skrócić drogę spalin, aby ułatwić rozpalenie kotła. Może być umieszczona na dwa sposoby:

  • w komorze zasypowej
  • w wymienniku

Drugi rodzaj klapki jest bezproblemowy. Po jej otwarciu kocioł dolnego spalania pozostaje kotłem dolnego spalania – jedynie spaliny omijają część wymiennika.

Gorzej jest w przypadku klapki krótkiego obiegu umieszczonej u góry komory zasypowej. Jej otwarcie powoduje, że kocioł przestaje być kotłem dolnego spalania – pracuje dokładnie tak, jak najgorszy kopcący staroć. Ale niestety grzeje nie gorzej niż ów staroć, więc można w tym nie widzieć problemu a nawet niekiedy zaletę...

Zielona linia: prawidłowy obieg powietrza/spalin w kotle dolnego spalania.
Czerwona linia: nieprawidłowy obieg powietrza/spalin wywołany otwarciem klapki krótkiego obiegu. Dokładnie taki, jak w starych kotłach.

Dlaczego ktoś miałby nie zamykać klapki krótkiego obiegu?

  • bo nie wie co to jest; instalator mu ją otworzył i przykazał nie ruszać; instalator nie jest zły ani leniwy, on po prostu lubi spać spokojnie: jak początkowo chciał ludziom tłumaczyć logikę użycia tej klapki to wydzwaniali po dwudziestej drugiej, że nie mogą rozpalić, że dymi się na kotłownię, więc znalazł na to taki sposób.
  • bo jak ją zamknie to "się gorzej pali" – nie widać ognia w piecu, za to jest kupa dymu, to niech już lepiej ten dym na somsiadów leci.

Prawidłowo klapkę krótkiego obiegu otwiera się wyłącznie na czas rozpalania, aby rozpalając niewielką ilość opału uruchomić ciąg kominowy. Gdy ciąg już jest – zamyka się klapkę krótkiego obiegu, zasypuje więcej paliwa i kocioł powinien poprawnie pracować. Jeżeli coś jest nie tak – oznacza to np. problem z ciągiem kominowym (może komin nie spełnia wymagań dla tego kotła?).

Przy okazji zobaczmy, jak wygląda poprawne rozpalanie w kotle dolnego spalania, bo to też robi się inaczej niż w starych kotłach. Tutaj film z rozpalania w kotle MPM DS Wood, który ma klapkę krótkiego obiegu w wymienniku.

Tajemnica powietrza wtórnego

Wlot powietrza wtórnego to rzecz kompletnie nowa dla ludzi, którzy pierwszy raz w życiu mają kocioł dolnego spalania. Najgorsze jest to, że można o nim w ogóle nie wiedzieć i nigdy go nie otworzyć – a kocioł będzie grzał z pozoru normalnie, to znaczy: wypuszczając kłęby dymu prawie jak jego staroświecki poprzednik.

Typowa lokalizacja wlotu powietrza wtórnego w polskich kotłach dolnego spalania: hen na boku, tam, gdzie zwykle jest ściana i nie idzie ręki włożyć.

Prawidłowo wlot powietrza wtórnego musi być zawsze otwarty – ale w stopniu dostosowanym do opału i jego granulacji:

  • najwięcej powietrza wtórnego potrzebuje drewno
  • mniej, ale dalej sporo będzie potrzebował drobny węgiel
  • najmniej powietrza wtórnego potrzebuje węgiel gruby.

Regulacji ilości powietrza wtórnego trzeba dokonać na podstawie obserwacji własnego komina (bo niewiele kotłów ma wizjer z możliwością obserwacji płomienia). W trakcie normalnej pracy, tj. min. 30 minut po rozpaleniu – o ile węgiel nie jest "hutniczy" a drewno nie jest mokre – nie powinno być (prawie) żadnego widocznego dymu u wylotu komina.

Brak bufora ciepła

Bufor ciepła promujemy od lat, bo to jest wybawienie z większości udręk, jakie niosło palenie drewnem i węglem naszym dziadom i ojcom:

  • maksymalna sprawność: realnie ponad 70% zamiast marnych 50% lub mniej w kotłach bez bufora
  • brak dymu, smrodu i sadzy – w domu i na zewnątrz
  • komfort cieplny w domu całą dobę – bez huśtawki od sauny (po rozpaleniu) do lodówki (przed rozpaleniem)
  • jedna wizyta w kotłowni i jeden załadunek, by mieć ciepło całą dobę bez doglądania (jeśli uda się wstawić odpowiednio duży do potrzeb budynku bufor a do niego dobrać odpowiednio pojemny kocioł) – nawet palenie najtańszym drewnem przestaje być uciążliwe i nie wymaga zamieszkania w kotłowni.

Mimo to nie brakuje narzekających na konieczność instalacji bufora ciepła do kotła zasypowego Ecodesign i szukających wymówek:

  • a bo bufor drogi
  • a bo nie mam w kotłowni miejsca na bufor
  • a ja już mam bojler to po co mi następny i w dodatku taki wielki.

Bufor to nie bojler. Bojler to nie bufor.

Mamy tu potężny artykuł o buforze ciepła, który wyjaśnia te i inne wątpliwości (zaczynając od różnicy między bojlerem a buforem).

Klucz do maksymalnej sprawności w kotle zasypowym (takiej rzędu 70% i więcej) to praca zawsze na pełnej mocy. Nie da rady stale gonić na pełnej mocy bez bufora ciepła. Zawsze przychodzi taki moment, że dom się nagrzeje, miarkownik przymyka dopływ powietrza i kocioł zaczyna (mniej lub bardziej) dymić – ze stratą na sprawności. Sprawność kotła pracującego bez bufora może nie przekraczać 50%, zwłaszcza jeśli przy okazji jest przewymiarowany.

Tymczasem bufor ciepła:

  • likwiduje problem przewymiarowania kotła – w domu o zapotrzebowaniu na moc grzewczą rzędu 5-10kW możesz do bufora ciepła podłączyć kocioł 25kW i nie będzie z tego żadnych problemów a wręcz może to być pożądane, aby udało się jednym załadunkiem zagrzać cały bufor (szczegóły doboru bufora do budynku i mocy kotła do bufora znajdują się w wyżej wspomnianym artykule).
  • może pozwolić uniknąć drogiej modernizacji komina – kotły Ecodesign z uwagi na wysoką sprawność i chłodne spaliny przeważnie wymagają komina odpornego na kondensat. Ale kocioł taki, podłączony do bufora ciepła, czyli pracujący zawsze na pełnej mocy, a więc z maksymalną temperaturą spalin i dodatkowo niezbyt gorliwie czyszczony, może spokojnie pracować w zakresie temperatur spalin bezpiecznym dla starszego komina.

Formalnie kocioł zasypowy Ecodesign / 5. klasy wymaga bufora ciepła o pojemności co najmniej takiej jak wymaga producent w instrukcji obsługi kotła – bez tego nie jest kotłem Ecodesign / 5. klasy. Po prostu jego świadectwo jest nieważne.

Węgiel "hutniczy"

Liczne polskie kopalnie sprzedają na rynek cywilny węgiel totalnie niezdatny do spalania w domowych kotłach (bo tylko taki już wydobywają). Można go nabyć nieświadomie i się męczyć – ale nie brak mu też świadomych wielbicieli, bo grzeje pieruńsko mocno (nic to, że na kwadracie wali smołą jak z fabryki asfaltu).

Mowa o węglach typów 33 i 34 (a może nawet 35) – z kopalni takich jak Marcel, Rydułtowy i kilka innych. Niestety informacji o typie albo o kopalni nie uświadczymy w ofercie sprzedawców opału ani na świadectwie jakości węgla. Pewną poszlaką może być spiekalność: wszystko powyżej RI = 20 najlepiej omijać.

W kotle dolnego spalania – poza gejzerem dymu i kopalnią sadzy – spiekające węgle powodują też uciążliwe zawieszanie się opału w komorze zasypowej, prowadzące albo do częstych wizyt w celu szturchania czarnych kamieni pogrzebaczem, albo do wygasania kotła w przypadku braku takich wizyt, gdy masz akurat coś lepszego do roboty (np. sen).

Jeśli wyziew z komina wygląda jak dym z opon i pachnie jak dym z opon – to albo palony jest węgiel "hutniczy", albo faktycznie ktoś pali oponami.

Mokre drewno

Palenie mokrym drewnem w każdym kotle/kominku/piecu (także Ecodesign) prowadzi do:

  • zadymy
  • zalewu smoły, sadzy i kondensatu
  • marnotrawstwa drewna.

Brzmi jak doskonała tortura – a jednak wciąż nie brak jej amatorów. Może to efekt tego, że ludzie tak palą całe życie a nigdy nie widzieli, jak wygodne jest poprawne palenie sezonowanym drewnem, zwłaszcza w nowoczesnym kotle z buforem ciepła?

Najczęstsze wymówki palących mokrym drewnem to:

  • bo się dłużej pali
  • bo nie mam czasu na suszenie
  • bo nie mam miejsca na suszenie

Oczywiście, że "dłużej się pali", skoro przez piec musisz przewalić dwa razy więcej drewna, bo połowa się marnuje na odparowanie nadmiarowej wody!

Sezonowanie drewna to jedna z tych dziedzin, w której chcący znajdzie sposób, a nie-chcący znajdzie...

Odpowiednio przygotowane wiosną drewno (połupane i pocięte, ułożone w przewiewnym miejscu) będzie się nadawało do palenia na jesieni tego samego roku – twierdzą zgodnie instytuty niemieckie i skandynawskie zajmujące się ogrzewaniem drewnem. W Polsce wciąż powtarza się asekuracyjne "min. 2 lata sezonowania". Bzdura – jeśli sezonowanie jest poprawne, wystarczy jedno lato (wyjątkiem może być dębina). A jeśli drewno leży w okrąglakach lub kisi się w szczelnym pomieszczeniu – nie wyschnie nawet za 5 lat.

Istnieje w Polsce od kilku lat prawna możliwość karania za palenie mokrym drewnem. Zapis o zakazie palenia drewnem o wilgotności powyżej 20% znajduje się we wszystkich uchwałach antysmogowych. Cóż z tego, gdy ich egzekwowanie w większości gmin jest jak na razie marne lub żadne...

14 myśli nt. „Co z tego że ma kocioł 5. klasy jak dalej kopci

  1. Dziki

    Nowe kotły mają dużo szamotu. Mam spory sklep w okolicy, który przy zakupie instruuje, jak usunąć szamot by zwiększyć pojemność komory zasypowej. Nawet handlowiec firmy produkującej owe kotły tak sprzedawcom podpowiadał. Na początku tworzenia rankingu kotłów miał Pan z tą firmą prze oje w postaci gróźb sądem. Żółte kotły z Lubelskiego 🙂

    Odpowiedz
  2. MArian

    Jak rozmawiałem z Laboratorium badań to Pan jasno powiedział: Jest jeden tylko kocioł który robiony jest specjalnie na potrzeby badania, po przejściu tych badań i otrzymaniu wszystkich dokumentów firmy zmieniają już co nie co kontrukcję żeby było taniej w produkcji. Dwa takie warunki jak są w laboratorium zwykły mieszkaniec nie jest w stanie zapewnić sobie w kotłowni. Trzy największym problemem są kominy, mało kto się decyduje na wsad czy inne rzeczy z ttym związane bo finansowo wychodzi drogo taki zabieg nowy kocioł +bufor+wsad kominowy nie mówiąc już o zapłacie za prace przy tym. Znajomy ma zakład ślusarski i opowiadał że liczba klientów proszących go o przerobienie kotła 5 klasy jest bardzo wysoka. Problem w tym że nie chce się im palić a to dla tego że komin jest nie przystosowany do takiego kotła. I tak się krąg zamyka. Oczywiście że są wentylatory wyciągowe ale to kolejny koszt coś około tyś złotych. Ja nikogo nie usprawiedliwiam czy atakuje. Tylko jak ktoś kupuje kocioł 5 klasy to myśli że bezie się lepiej palić niż w przysłowiowym kopciuchu, a rzeczywistość okazuje się inna. Bufor ciepła piękna sprawa , ale są ludzie co mają kotłownie albo pod schodami, albo kotłownia o wymiarach kotła, więc to generuje kolejne koszty . Z pieców 5 klasy korzystają ludzie starsi, mniej zamożni lub tacy co mają swoje lasy i opał darmowy. Z dofinansowaniem też jest różnie, ludzie się boją brać wiec kończy się tylko na zakupie kotła. Wszystkie te wymiany kotłów , poprawa jakości powietrza są potrzebne i trzeba iść w tą stronę, ale jak to problem jest dużo większy niż się wydaje na pierwszy rzut oka.

    Odpowiedz
  3. Darek

    Dwie drobne uwagi:

    - Warto zaznaczyć, że nawet jeśli przy otwartej klapce krótkiego obiegu kocioł "grzeje tak samo" to i tak żre wiecej opału. Zawsze jak kocioł kopci, a w kominie zbiera się gruba warstwa sadzy mamy straty paliwa. Coraz droższego paliwa ale kto bogatemu zabroni kopcić?
    - Do zalet bufora ciepła dodałbym jeszcze jedną. Od połowy roku mają wejść dynamiczne taryfy. Gdy latem będzie zbyt dużo prądu z PV możemy mieć bardzo niskie (nawet zerowe jak w niektórych państwach) ceny prądu. Grzałka w buforze daje możliwość bezobsługowego ogrzewania wody za bezcen. Taniej niż palenie drewnem z własnego lasu bo zero roboty, zero wydatków na paliwo i zero amortyzacji sprzętu.

    Bez względu na to ile osób źle obsługuje nowoczesne kotły poprawa jakości powietrza jest faktem. Nie ma jeszcze kompletnych danych z pomiarów manualnych ale to co jest napawa optymizmem. W 2023r PM10 tylko na 3 stacjach przekroczyło unijne normy, a PM2.5 na 2. Dla porównania typowo letni smog czyli przekroczenie normy dla O3 było na jednej stacji, a transportowy czyli NO2 na 4. Pewnym problemem jest jeszcze BaP ale i tak ok. połowa Polski powinna zmieścić sie w normie. Kilka lat temu niemal 100% kraju je przekraczała.

    Odpowiedz
    1. bartek

      Przy taryfach dynamicznych latem cena kWh może być niska, ale i tak trzeba będzie uiścić opłaty przesyłowe (niektóre są powiązane ze zużyciem kWh). Możliwe, że to się i tak opłaci.

      Odpowiedz
  4. klonus84

    Potwierdzam że "power bank" do pieca zasypowego ułatwia mega życie. Mam już go sezon jeszcze na piecu 3 klasy nie żałuję. Przy budowie sugerowałem się uwagami z tej strony. W następnym roku muszę już wymienić piec i na pewno nie będzie to pompa czy pellet. Tylko nowy klasowy piec z buforem 😉

    Odpowiedz
  5. mas

    Witam,
    mam piec dolnego spalania, palę głównie drewnem 1 - rocznym lub dwuletnim, zależy ile zostanie, mam własny lasek. Piec przy paleniu nie dymi wcale lub nieznacznie gdy jest jeszcze zimny. Rozumiem, że należy dbać o powietrze, ale nie rozumiem lobby tzw. "eko" która ma niewiele wspólnego z ekologią, a głownie wspiera przemysł zachodni co drenuje skutecznie nasze kieszenie - np. pompy ciepła. Mój koszt roczny to ok. 700 zł węgiel + paliwo serwis pił, łącznie jakieś 1000zł obecnie, wcześniej to była połowa ceny (gdy węgiel 600-700zł/t) . Jako obywatel, który ciężko pracuje i płaci podatki nie rozumiem dlaczego w imię nie do końca jasnych idei mam być grabiony przez własne państwo, lub tzw. wspólnotę europejską. Pozdrawiam wszystkich myślących zdrowo - rozsądkowo.

    Odpowiedz
    1. Darek

      Bo tak działa świat. Wystarczy wziąć jakiś problem, nawet autentyczny jak smog w Krakowie. Następnie dmuchamy go do niemiłosiernych rozmiarów, najlepiej ogólnokrajowych. Później pojawiają sie ludzie który "wiedzą co należy zrobić" czytaj jak na tym zrobić karierę lub pieniadze. Pozostaje tyko wymyślenie chwytliwej nazwy (np. "Alarm Smogowy"), znalezienie sponsorów ew. zarejestrowanie jako OPP i wtedy można zgarniać 1.5% odpisu od podatku. Później jest z górki: media zapraszają jako ekspertów, celebryci podpinaja się w celu wypromowania. Na celebrytach pokrzywdzonych smogiem mogą zarobić prawnicy... I w całym tym szaleństwie nikt nie zauważa, że jakość powietrza w niemal całym kraju spełnia unijne normy.

      Nawet KE tego nie widzi bo zbiorcze raporty EEA są robione z kilkuletnim opóźnieniem. W efekcie pod koniec ub. roku KE wzywa Polskę do wykoniania wyroku TSUE z 2018 r (sic!). Nic to, że dane za kilka miesiecy 2023r już pokazywały, że dla PM10 norm nie spełnią prawdopodobnie tylko 2 strefy z 46. I że mamy trend spadkowy, jak zostanie zachowany to już w tym roku PM10 i PM2.5 wszędzie mogą być w normie. Urzędnik zauważy jakąś minimalną "nieprawidłowość", aktywista podniesie ją do n-tej potęgi, celebryci i media rzucą sie jak sępy na padlinę aby "klikalność" poprawić i polityk staje się ich zakładnikiem. Jedyne co może to jeszcze mocniej wziąć ludzi za mordę, w przeciwnym wypadku media ich rozszarpią. Niestety tak to działa.

      Odpowiedz
      1. Wojciech Treter Autor wpisu

        Porównajmy to do tematu stref czystego transportu. Sprawa niesamowicie podobna a jednak idzie zupełnie innym torem niż walka ze smogiem "piecowym". Aktywiści ci sami, media te same, problem bardzo podobny – a jednak jest o wiele silniejszy sprzeciw. Informacja o konsultacjach jest równie skąpa jak to było z uchwałami antysmogowymi – a mimo to ludzie walą drzwiami i oknami, aż nie mieszczą się w salach. Zawstydzanie przeciwników SCT argumentami zdrowotnymi jako "obrońców smogu", winnych zgonów z jego powodu – nie działa; dla dużej części społeczeństwa autko jest najważniejsze a to że dymi nie ma dla nich żadnego znaczenia. Coś jak myślenie o ogrzewaniu domów 30 lat temu.

        Więc to też nie jest tak, że media i aktywiści mają jakąś super-kontrolę nad społeczeństwem. Owszem, są w stanie jakiś temat rozdmuchać, ale muszą być ku temu sprzyjające okoliczności. Udało się to ze smogiem "piecowym" ale w wielu innych tematach nie idzie tak dobrze (mimo starań).

  6. Hybryda Drzymały

    Witam, jesteśmy w trakcie tworzenia automatycznego rusztu i pogrzebacza dla kotła zasypowego dolnego spalania. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  7. rafał

    "a bo nie mam w kotłowni miejsca na bufor"

    Nie no faktycznie, wstawię sobie bufor w pokoju koło łóżka, na korytarzu w drzwiach, albo w kuchni zamiast stołu. W kotłowni mieści się poza piecem tylko boiler i hydrofor, z chęcią zobaczyłbym jak autor upycha tam bufor, myślę, że bez pomocy magii się nie obejdzie.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Bufor nie musi być w kotłowni. Nie musi nawet być w budynku. Gdybym mógł mieć kocioł (a nie mogę, bo zakaz) to znalazłbym przynajmniej trzy opcje jego instalacji, mimo że też nie mam przestronnych komnat w piwnicy. Po prostu znając korzyści z bufora, szukałbym sposobu a nie powodu.

      Może się tak zdarzyć, że mimo szczerych chęci nie da się znaleźć miejsca na bufor.
      Wtedy po prostu nie ma możliwości instalacji kotła zasypowego.

      Odpowiedz
      1. mas

        Wydaje mi się, że bufor najlepiej sprawdzi się przy ogrzewaniu podłogowym, ja mam mieszane i piec dolny, poszedłbym w tym kierunku, ale zaraz będą nas zmuszać do wymiany wszystkich pieców na paliwa stałe. Więc póki co czekam na rozwój wydarzeń, a mam czas do stycznia 28.

  8. Darek

    Z SCT sprawa wygląda inaczej bo nie da sie zrobić łatwego podziału na "dobrzy my i źli oni". Nie da się zepchnąć odpowiedzialności na obcych czyli "obwarzanki" i "kopciuchy". Zasada "dziel i rządź" nie działa bo niemal każdy ma samochód. Często niespełniajacy norm SCT czyli (niemal) każdy oberwie po d... A to oznacza, że trudno się wypromować na popieraniu SCT, a bez celebrytów z pierwszych stron kasy nie będzie.

    Nawiasem mówiąc odszkodowania za warszawski smog były zasądzane nawet wtedy gdy miasto spełniało unijne normy dla PM i BaP. I płacono odszkodowania dla właścicieli samochodów chociaż miasto ciągle nie spełnia normy NO2 czyli typowo komunikacyjne zanieczyszczenia. Wystarczyło, że te odszkodowania uderzały w nielubiany rząd i logika oraz dane pomiarowe poszły w kąt. Ciekawe co zrobi PAS gdy zobaczy raport GIOS za 2023r gdzie smog komunikacyjny dotyka więcej osób niż ten z ogrzewania? Mocniej naciśnie na SCK co jak widać jest nieskuteczne czy zacznie wymyślać ostrzejsze normy dla PM niż ma UE? Ci ludzie żyją ze smogu i czyste powietrze to ostatnia rzecz jaką chcieliby zobaczyć.

    Odpowiedz
  9. Marek

    Bardzo przydałby się kalkulator ciągu kominowego, który mógłby przeliczyć dane z instrukcji kotła na drewno/węgiel w celu wskazania czy posiadany przez nas komin powinien wystarczyć dla danego kotła aby działał na ciągu naturalnym czy też nie wystarczy. Przykładowo w instrukcji jest podane, że zalecany komin powinien mieć 8 metrów wysokości i przekrój 18 cm x 18 cm, podczas gdy my mamy np. komin o wysokości 6,5 metra i przekroju 20 cm x 20 cm, więc powstaje pytanie czy nasz komin, który jest niższy niż zalecany w instrukcji ale za to szerszy niż zalecany w instrukcji, jest w stanie pociągnąć dany kocioł na ciągu naturalnym (czyli bez wentylatora). Albo inny przykład – instrukcja przewiduje, iż wymagany ciąg kominowy powinien wynosić 0,20 paskalów i powstaje pytanie, czy nasz komin który ma 6,5 metra i przekrój 20 cm x 20 cm jest w stanie pociągnąć dany kocioł na ciągu naturalnym czy też nie. Taki kalkulator byłby bardzo przydatny.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.