Konsultacje uchwały antysmogowej dla Województwa Śląskiego

Województwo Śląskie wystawiło do konsultacji społecznych projekt uchwały antysmogowej wedle którego całe województwo ma się ogrzewać wyłącznie kotłami automatycznymi – więc nikt nie spali drewna, chyba że w kominku, który nie tylko będzie dozwolony, ale żadne regulacje go nie obejmą. To jeden z absurdów projektu uchwały opisanych w dalszej części tekstu. Poza tym wszyscy, którzy będą mieli "techniczną i ekonomiczną możliwość" podłączenia się do gazu lub ciepłowni – będą do tego zobowiązani!

Każdy mieszkaniec województwa może i powinien zapoznać się z projektem i przesłać Urzędowi Marszałkowskiemu swoje uwagi, aby regulacje nie weszły w życie w tak niedopracowanej formie, która wygląda jak sabotaż albo nieskażona wiedzą o dziedzinie głupota.

Z tego miejsca pragnę pozdrowić autorów projektu, którzy w uzasadnieniu bezprawnie użyli wykresu z artykułu o normie PN-EN 303-5:2012, gdyż wycięli z niego logo i nie podali źródła (warunkiem swobodnego korzystania z tutejszych materiałów jest właśnie podanie źródła, ale to jak widać bywa zbyt wiele).

Cel: węgiel drogi i reglamentowany

Główne założenia uchwały to:

  • będzie dotyczyć pieców i kotłów – nie obejmie kominków
  • będzie można ogrzewać dom kotłem na węgiel lub drewno wyłącznie w przypadku braku technicznej lub ekonomicznej możliwości podłączenia się do sieci ciepłowniczej lub gazowej
  • wymiana kotłów zacznie się od wycięcia w 2021 roku najstarszych kotłów pozaklasowych a od 2028 roku całe województwo ma się ogrzewać wyłącznie kotłami automatycznymi min. 5 klasy bez rusztu awaryjnego
  • zabronione będzie spalanie węgla brunatnego, mułu, flotu oraz drewna o wilgotności ponad 20%

Projekt wygląda jakby napisały go zza biurka osoby, które o ogrzewaniu nie mają zielonego pojęcia, poza tym że zimą kręcą termostatem na grzejniku zasilanym z miejskiej ciepłowni. Głupich technicznie działań jest tu tyle, że nie wiadomo od czego zacząć. Numerem jeden jest próba całkowitej eliminacji kotłów zasypowych – co oznacza, że całe województwo nie będzie mogło ogrzewać się drewnem, bo nie istnieją kotły automatyczne na drewno kawałkowe!

Możesz mieć las za płotem i tanie drewno za grosze a nie będziesz mógł go spalić w kotle zgazowującym 5. klasy. Zamiast tego każą ci kupować pellet po 1000zł/t do kotła automatycznego. Tymczasem twój sąsiad będzie mógł kopcić kominkiem do woli, o ile tylko drewno wysezonował.

Dobre strony projektu śląskiej uchwały

Autorom projektu nie można odmówić jedynie dobrych chęci, bo założenia są przecież słuszne, ale wykonanie przeważnie tragiczne. Wygląda to po prostu jakby autorzy nie mieli zielonego pojęcia za co się biorą i bardzo chcieli wyżyć się na sąsiedzie, który dorzuca pampersy na rozpałkę (więc zakazali kotłów zasypowych w ogóle), ale swoich kominków przecież nie będą wymieniać, więc wyłączyli je z regulacji.

Niedoróbki projektu śląskiej uchwały

Kominki ponad prawem

Wobec planu likwidacji kotłów zasypowych tym bardziej bulwersujący jest fakt, że uchwała nie obejmie kominków, które niczym się od kotłów zasypowych nie różnią gdy chodzi o możliwą emisję w przypadku złej obsługi! Nadal będzie można dowolnie kopcić kominkiem, o ile tylko nie będą spalane odpady ani zbyt wilgotne drewno.

Muł dla celów kolekcjonerskich

Wadą nie tylko tej uchwały, ale całej jej podstawy prawnej jest fakt, że możliwy jest li tylko zakaz spalania mułu czy flotu – one nadal będą w sprzedaży póki nie wycofa ich z obrotu Skarb Państwa – właściciel kopalni, które tym handlują. Póki co na to się nie zanosi. Muł to jakieś 8% całego sprzedawanego w Polsce węgla co daje kopalniom ok. 700 mln zł przychodu rocznie. Gdyby muł trzeba było utylizować, musiano by do tego dopłacić, więc jego sprzedaż ludziom jest złotym interesem a gra toczy się o ładne kilka miliardów złotych rocznie.

Tak więc zanosi się, że muł i flot będą w sprzedaży. Będzie można je kupić i trzymać w piwnicy – w celach rzecz jasna kolekcjonerskich. Karę poniesie się dopiero w sytuacji gdyby kontrola stwierdziła spalanie niedozwolonego paliwa.

Kto i jak zmierzy wilgotność drewna?

Prawdziwą atrakcją jest norma wilgotności drewna opałowego na poziomie 20% podczas gdy nawet w marketach drewno rozpałkowe potrafi być świeżo ścięte – bo kupujesz drobne patyki, nikt nie gwarantuje że sezonowane. I weź tu nie podpadnij. Nic tylko zaopatrzyć się w wilgotnościomierz i sprawdzać drewno przed zakupem (pro tip: wilgotność mierzy się od środka świeżo przerąbanego kawałka drewna, nie na zewnątrz). Ale to nie gwarantuje sukcesu – nie wiadomo czym i jak pomiary prowadzić będzie organ kontrolujący. Być może z lepszym sprzętem lub inną metodą wymierzą 22% na drewnie, które według twojego amatorskiego sprzętu miało 18%.

Brak ograniczeń w spalaniu węgli przemysłowych

Na Śląsku powszechnie spala się węgle typu 34, bo takie kopalnie ludzie mają najbliżej a wielu dostaje ten węgiel z deputatu. Są to węgle koksujące, niezdatne do spalania w domowych kotłach, ponieważ przy spalaniu sklejają się, pęcznieją ale przede wszystkim produkują wielkie ilości trudnopalnych smolistych gazów.

Wszyscy recytują wierszyki o złym mule węglowym, a o problemie węgli koksujących nie mówi nikt, bo z wypowiadających się w temacie powietrza mało kto ma jakiekolwiek pojęcie o węglu. Sprawy nie poruszono w uchwale, a powinno się tam znaleźć ograniczenie w stosowaniu węgli typu wyższego niż 33. Choć to w zasadzie – podobnie jak problem mułu – skutecznie da się rozwiązać jedynie u źródła.

Po co nam analiza? Ściągnijmy od Małopolski!

Województwo Małopolskie postarało się przynajmniej o przeanalizowanie skutków różnych wariantów wymiany kotłów, na podstawie czego stwierdzono, że potrzebna jest wymiana wszystkich kotłów na 5. klasę.

Śląsk niczego takiego nie przeprowadził – po prostu powołano się na analizę małopolską, tam wyszła 5. klasa, więc my też musimy, bo:

bardzo zła jakość powietrza w województwie śląskim wymusza ograniczenie emisji do poziomu możliwie najniższego.

Nie wiadomo jaki dokładnie jest wpływ śląskiego przemysłu na stan powietrza. Nie wiadomo ile wnoszą kiepskie paliwa i dziadowskie kotły. Po co to wiedzieć? Róbmy na bogato!

Po co nam znać koszty? Ludzie zapłacą

Skoro nie ma dedykowanej dla Śląska analizy (a przynajmniej nic takiego nie udostępniono wraz z projektem uchwały), to nie wiadomo też ile kotłów i pieców będzie wymagało wymiany i jaki będzie tego koszt. W uzasadnieniu jest tylko krótka wzmianka, że będą jakieś tam dopłaty do wymiany kotłów – tyle. Za podatnika hajs baluj!

Po co nam źródła? Piszmy to co wszyscy mówią

Do uzasadnienia dołączono cały stos literatury o szkodliwości zanieczyszczenia powietrza. Ale już dane o emisji z rodzajów kotłów czy paliw są oparte na szacunkach (paradoksalnie mój wykres jest tam informacją najmocniej popartą źródłami):

Szacuje się, że podczas spalania mułów węglowych i flotokoncentratów, ilość uwalnianego do atmosfery pyłu jest 10-50-krotnie większa, niż podczas spalania węgla kawałkowego.

Wszyscy tak mówią, ale wyników badań nikt nie pokazał. Wiadomo, że jest źle, bo paliwo jest podłe, ale wypadałoby w tak ważnych sprawach oprzeć się na źródłach. Ale po co to komu?

Złe skutki wprowadzenia uchwały

Przymusowe zagazowanie

Właściciele budynków nie będą mogli samodzielnie wybrać paliwa odpowiednio do swoich możliwości ekonomicznych – zostaną skazani na gaz lub ciepłownię jeśli podłączenie będzie ekonomicznie i technicznie możliwe. Nikt nie zapyta, czy dana osoba ma ekonomiczną możliwość opłacania późniejszych rachunków!

Rzeź kotłów zasypowych

Uchwała nie dopuści stosowania kotłów zasypowych 5. klasy tylko dlatego, że są kotłami zasypowymi i istnieje fizyczna możliwość wrzucenia do nich kalosza w całości. To prawda, że "domowe spalanie odpadów" jest w Polsce plagą i nikt nie ma dobrego pomysłu na zwalczanie tego, ale rozwiązanie w postaci zabrania ludziom wszelkich kotłów zasypowych jest lekarstwem gorszym niż choroba.

Bez kotłów zasypowych całe województwo zostanie pozbawione możliwości spalania np. drewna kawałkowego – bowiem nie istnieją kotły automatyczne na to paliwo. Ekstremalnie czysty i efektywny kocioł zgazowujący drewno jest przecież kotłem zasypowym – ktoś może chcieć spalić tam pampersy. Dlatego zamiast porządnego systemu kontroli spalania odpadów (ile gmin nie ma nawet powołanych służb lub urzędników dla kontroli domowych kotłowni?!) postanowiono zabrać ludziom narzędzia potencjalnej zbrodni – nie bacząc jakie to ma skutki uboczne.

W uzasadnieniu wysmażono taki pamflet:

Rozwój techniki sprawia, że w każdej dziedzinie, prymitywne, działające periodyczne urządzenia są zastępowane takimi, w których procesy są realizowane w sposób ciągły. Umożliwia to rzeczywiste, a nie intuicyjne sterowanie procesem oraz optymalizację i kontrolę procesu, co w przypadku urządzeń grzewczych (kotły z automatycznym podawaniem paliwa) przekłada się na wyższą sprawność i niższe wskaźniki emisji zanieczyszczeń.

Kotły zasypowe ze względu jednorazową ilość paliwa wprowadzanego do urządzenia oraz sposób podawania powietrza do spalania, są konstrukcjami o ograniczonej możliwości regulacji ich parametrów procesowych. Z tego względu, w urządzeniach tego typu, możliwa jest właściwie tylko zgrubna regulacja temperatury wody zasilającej układ c.o., co m.in. wpływa niekorzystnie na komfort cieplny użytkownika. 

Brak możliwości właściwej regulacji skutkuje jednak przede wszystkim znaczną emisją zanieczyszczeń z procesu spalania oraz niską sprawnością, potęgowaną przez możliwość spalania nieodpowiednich paliw (flotokoncentraty), paliw niskiej jakości (muły i węgle brunatne) czy wręcz odpadów.

Widać, że piszą to ludzie, którzy nie mają pojęcia o istnieniu kotłów dolnego spalania i zgazowujących. Chcąc zakazać kotłów zasypowych 5. klasy, opisują złe cechy kotłów znanych im chyba z dzieciństwa, które w większości nie mają zastosowania do piątoklasowych zasypowców – przecież spełniły normę emisji i sprawności niemal identyczną z tą dla kotłów automatycznych!

Podkopanie bezpieczeństwa energetycznego ludności

W szale walki ze spalaniem odpadów zapomniano, że ruszt awaryjny w kotle podajnikowym ma jeszcze jakieś zadania poza spalaniem kaloszy, a mianowicie ma umożliwić użytkownikowi niezamarznięcie jeśli mechanika lub elektronika kotła lub zasilanie z elektrowni odmówią posłuszeństwa w środku styczniowej nocy. W przypadku takiej awarii użytkownik kotła bez zapasowego rusztu może jedynie rąbać meble i rozpalić ognisko na środku salonu, bo nie posiada zapasowego źródła ciepła.

Skok cen węgla

Proponowane regulacje nie tyle podniosą cenę węgla komuś, kto będzie zmuszony przejść z mułu choćby na groszek. Nie – podrożeje każdy rodzaj węgla. Popyt na paliwa do kotłów automatycznych skoczy gwałtownie, więc kopalnie będą musiały kruszyć grubszy węgiel, któremu ubędzie klienteli. Dodatkowa obróbka = wyższa cena. Użytkownicy mułu (dobre 8% obecnego rynku) będą musieli kupować coś innego.

Rosnący popyt, dodatkowa przeróbka, do tego być może normy dla paliw (jeśli wejdą) i być może za kilka lat z rozrzewnieniem będziemy wspominać cenę 1000zł za tonę ekogroszku jako niebywale niską.

Wymiana kotła wraz z kominem

Analogicznie jak w przypadku Małopolski trzeba zauważyć, że wymiana kotła na 5. klasę będzie się wiązała nie tylko z wydatkiem na sam kocioł (ok. 10 tys. zł), ale drugie tyle trzeba będzie wyłożyć na modernizację komina, który – jeśli ma wytrzymać dłużej niż parę lat w towarzystwie kondensatu spalin węglowych – musi być wyposażony we wkład ceramiczny, nie stalowy.

Sabotaż czy ignorancja?

Uchwała małopolska przy śląskim projekcie jawi się jako pełna profesjonalizmu i pomyślunku. To, co wysmażyło województwo śląskie, jest tragiczne, bo oni to robią na poważnie: chcą wszystkich wyposażyć w kotły na najdroższe paliwa, bez awaryjnego źródła ciepła, jednocześnie pobłażliwie traktując kominki. Pewnie pojawią się głosy, że to sabotaż lobby gazowego, ale to chyba jest rzecz nawet gorsza: czysta żywa ignorancja.

Jakiekolwiek masz zdanie o uchwale – prześlij je śląskiemu Urzędowi Marszałkowskiemu! Najprościej mailowo na adres: srodowisko@slaskie.pl (inne opcje opisane na stronie UMWŚ).

178 myśli nt. „Konsultacje uchwały antysmogowej dla Województwa Śląskiego

  1. Polski Węgiel

    Zaje... te kopalnie w piz.. zaje... . Zauważmy jaka jest tendencja, nie propaguje się bardziej efektywnego palenia sposobów na uniknięcie dymienia tylko skasować, wyciąć, zaprzestać palenia węglem. Nie propaguje się wszelkiego rodzaju wkładów, palników dopalających spaliny przy nieinwazyjnej ingerencji w piec tylko zaprzestać, skasować palenie węglem. Polacy zniszczycie swoje dobro narodowe tak jak sprzedaliśmy Huty ( według prawa jest to wręcz zagrożenie bezpieczeństwa narodu) w Polsce nawet nie opłaca się produkować ciepła i ciepłej wody bo większość elektrociepłowni jest w rękach francuzów czy innych. To samo się stanie z kopalniami. Prądu nie braknie bo Tauron ma swoje kopalnie na potrzeby swoich elektrowni inne kopalnie ich nie interesują one upadną bo dla kogo mają wydobywać. A wtedy przyjdzie kupić od Czechów czy Rosjan a oni się teraz śmieją i patrzą jak się sami wyniszczamy.

    Odpowiedz
  2. kominek

    Jesli chodzi o kominki - jedynym rozwiazaniem jest wprawdzenie wczesniejsze normy Ekoprojekt ktora w Unii Europejskiej wchodzi w zycie w 2022 r. Jednoznacznie okresla parametry emisji urzadzen dopuszczonych do obrotu.
    UWAGA: sprawnosc urzadzenia ma niewiele wspolnego z poziomami emisji, szczegolnie czastek stalych.
    Ekoprojekt okresla minimalna sprawnosc wkladow z komora zamknieta na 75% ale emisja pylow ponizej 40 mg/kg (Niemiecki standard) lub 5 g/kg (norweski standard).

    http://www.me.gov.pl/files/upload/14828/Rozporzadzenie%20_1185_2015_miejscowe_ogrzewacze_pomieszczen_na_paliwo_stale.pdf

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Będziemy działać na ile możemy, ale my nie jesteśmy wszechmogący ani bardzo liczni – dlatego każdy powinien wysłać swoje uwagi, bo to ilość ma największy wpływ, jeżeli w ogóle coś ma jakiś wpływ.

      Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Wszystko idzie dokupić jako wyposażenie dodatkowe. W standardzie chyba żaden nie ma, bo to wymóg dotacji.

      Odpowiedz
  3. Mat2

    "kotły na paliwa stałe w nowych budyn­kach będzie można insta­lo­wać wyłącz­nie w przy­padku braku tech­nicz­nej lub eko­no­micz­nej moż­li­wo­ści pod­łą­cze­nia się do sieci cie­płow­ni­czej lub gazowej" - nie tylko w nowych budynkach

    Odpowiedz
  4. Gosc

    Jak siądzie elektronika lub jest brak energii elektrycznej to na dodatkowym ruszcie można sobie jedynie kiełbaski upiec bo wątpię żeby ktoś miał piec automatyczny i instalacje grawitacyjną i wydaje mi się że pan też nie zabardzo się orjetuje w temacie

    Odpowiedz
  5. suchy

    w nowym sączu mysla nad wiatrakami który rozgoni smog a na dodatek turbiny w kominie dopalające dym hehhehe ... za te wymiane piecy to kazdy obywatel zapłaci z własnej kieszeni nawet o tym nie wiedząc , a jakby zbrobił górniaka 5 klasy pare pomysłow jest w głowie .

    Odpowiedz
  6. adam

    Odpowiedz z wojewodztwa Małpolskiego na pytanie co z handlem m.in flotem i mułem - w przyjętej już ustawie antysmogowej była mowa tylko o zakazie palenia. Miejmy nadzieje ze kolekcjonerow mułu nie bedzie dużo 😉

    Dzień dobry,

    Odpowiadając na Pana pytanie pragnę poinformować, iż jednym z elementów uchwały antysmogowej dla całego województwa jest wprowadzenie zakazu stosowania mułów i flotów węglowych z dniem 1 lipca 2017 r. Sejmik województwa nie ma możliwości prawnych ograniczenia sprzedaży tych paliw.
    Natomiast zgodnie z zapowiedziami Wiceministra Rozwoju i Finansów, planowane jest opracowanie w I kwartale 2017 roku rozporządzenia dotyczącego jakości paliw stałych. Rozporządzenie to spowoduje całkowite wykluczenie z rynku, a więc sprzedaży jak i stosowania najgorszej jakości paliwa wśród odbiorców indywidualnych.

    Odpowiedz
  7. Krzysztof

    Co do tego fragmentu:

    będą mieli “tech­niczną i eko­no­miczną moż­li­wość” pod­łą­cze­nia się do gazu lub cie­płowni – będą do tego zobowiązani

    W ustawie jest zapis w par. 4: "dopuszcza się stosowanie paliwa stałego, pod warunkiem braku możliwości ...". Niżej w par. 5. jest "zakazuje się stosowania ...".

    Nie jestem prawnikiem, mogę się mylić; czy to nie oznacza, że zakaz obowiązuje dla paliw wymienionych w par. 5. i zakaz nie obowiązuje dla obiektów które nie mają technicznej możliwości? Nie ma mowy o obowiązku podłączenia się do ciepłowni, nie ma też zakazu palenia jeśli jest możwość podłączenia się do ciepłowni. Jest za to zezwolenie na stosowanie paliwa stałych (w domyślnie tych zazwyczaj zakazanych) jeśli nie ma ciepłowni.

    Jakie jest zdanie Autora :)?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Zakaz określonych rodzajów paliw obowiązuje we wszystkich instalacjach, nie ma tam jasnego uzależnienia go od możliwości technicznej gazu lub ciepłowni. Od tych warunków uzależnione jest stosowanie paliw stałych w ogóle.

      Odpowiedz
    2. Rafał

      Pytanie zasadnicze to definicja "technicznych możliwości" podłączenia do sieci ciepłowniczej lub gazowej. Czy sieć musi być w budynku, na posesji, czy przed posesją i trzeba wykonać połączenie z budynkiem? U mnie jest dom przy domu, pytałem kiedyś w PEC czy będą ciągnąć sieć, to się okazało, że nie. Za to mam gaz na ulicy.

      Odpowiedz
  8. emigrantzbambustanu

    Odwalta się od flotu - palę węglem, a później dokładam dobrze zmoczonego flotu. Spaliny są o wiele czystsze od spalin przy paleniu samym węglem. Można powiedzieć, że jest czysty CO2 - palenisko dostaje bardzo wysokiej temperatury, płomień bardzo silny koloru żółtego, nie pomarańczowo-smolisty jak przy węglu kamiennym.

    Odpowiedz
    1. Sławomir Janiszewski

      Czy szanowny emigrant z bantustanu dysponuje rzetelnymi wynikami badań tego swojego palenia?
      Może by tak podać choć skład spalin: CO, O2, pył, OGC, NOx?
      Opowiadanie o kolorach płomienia jako wyznaczniku jakości spalania proszę między bajki włożyć . Bo jak pan opisze czerwoną barwę płomienia, albo niebieską, czy czerwono - niebieską?
      A jaki to jest kolor pomarańczowo smolisty, bo pewnie daltonistą jestem i nigdy takiego nie widziałem.

      Odpowiedz
      1. pk

        Kolor informuje o temperaturze spalania!!
        A badania niech robią troglodyci ustanawiający prawo na podstawie swoich widzimisie nie popartych niczym, nawet kolorem płomienia

  9. Adam Hałacz

    Jestem zainteresowany kupnem pieca na BIOMASE (słoma,zrąbki,wierzba energetyczna itp.) Ponieważ mam pole z ktorego zbieram zboze no I w efekcie tego mam duzo słomy. Dowiedziałem się w NFOŚIGW że dofinansowania do takich Pieców nie ma a nawet będzie zabronione użytkowanie takich kotłów ponieważ są to kotły wsadowe i będzie można "palić wszystkim". Zabronią mi palić czymś(słomą) czego mama dużo za niewielkie pieniądze a zmusza do kupna drogiego gazu , ekogroszku , węgla czy oleju. Chodzi mi o piec Metalerg RM 20. Po rozmowie z przedstawicielem dowiedziałem się że w komorach tego pieca wytworzone gazy są całkowicie dopalane (powodem jest napływ powietrza pierwotnego i wtórnego). Najgorsze to to że wszystkich chcą ustawić w jednym szeregu że to niby palą śmieci itp. Pytanie gdzie szukać konkretnych odpowiedzi na takie przypadki jak opisałem.

    Odpowiedz
  10. sly

    Ta ustawa to totalny bełkot - mógłby zastosować słowa "totalnej opozycji " i napisać że jest do bani - ale nie oto chodzi. Chyba niewidomy by zobaczył, że to pisał ktoś kto nie ma żadnego wręcz najmniejszego pojęcia o tych sprawach. Zamiast sie rozwodzić na szczegóły mogliby napisać: że albo: gaz , albo ciepłociag, albo piece automatyczne i tu mogli by podać jeszcze producenta. ponad 60% ludzi nie stać na wymianę źródeł ciepła - nawet z tzw "dopłatą" która jest śmieszna - około 30% dopłacą jak sie postarasz - tych co są bliżej "urzędu" to około 50-60 %, całkowicie nie jest brane pod uwagę to, ze ponad 70% !! nie bedzie ludzi stać na tak wytwarzane ciepło !!!. Nasuwają sie do ust w stosunku do tych co to pisali epitety które są szalenie niecenzuralne, kto i ile płaci takim "pomysłodawcom ??? Tu nawet nie ma co zmieniać w tej ustawie - tu trzeba wszystko "wyrąbać" i napisać od początku. Pytanie jest tylko czy zamierzeniem autorów było lobbowanie jakiś firm czy faktyczne przejęcie sie losem zanieczyszczenia powietrza. Najłatwiej jest zakazywać i nakazywać a potem odfajkować, że "coś sie zrobiło" trudniej jest znaleźć środek który uwzględni wszystkich ludzi - tych co nie stać na to i tych co stać.

    Odpowiedz
  11. Jack

    Projekt uchwały jest zabawny i jeśli nawet wejdzie w życie to stanie się od razu martwy i niemożliwy do realizacji.
    "Według danych Głównego Urzędu Statystycznego [2] w roku 2002 szacunkowa liczba pieców na paliwa stałe na obszarze województwa śląskiego wynosiła ponad 285 000, natomiast kotłów na paliwa stałe oszacowano na ponad 400 000. "
    Mamy więc około 700 tysięcy gospodarstw domowych, w których zgodnie z projektem należałoby wymienić kotły na klasę 5 lub wymusić na mieszkańcach przyłączenie się do sieci ciepłowniczej. 700 tys. gosp. domowych to około 2,1 mln mieszkańców Śląska czyli potencjalnie wściekłych wyborców.
    Kocioł 5 klasy kosztuje 10000 zł. Do tego dochodzi koszt przebudowy komina, a w starych budynkach będzie to bardzo kosztowna inwestycja, która wyniesie od 3000-10000 zł. Liczmy średnio 6000 zł na przebudowę komina i wkład ceramiczny. Czyli każde z 700 tysięcy gospodarstw domowych musi wydać 10000 zł na kocioł + 6000 zł na przebudowę komina. W rezultacie otrzymujemy 11, 2mld złotych.
    A w projekcie natomiast czytamy:
    "Na realizację celu związanego ze zwiększeniem efektywności energetycznej w sektorze publicznym i mieszkaniowym przeznaczono 227 255 818 euro." Jest to niecały 1 mld złotych czyli 10% rzeczywistych kosztów wymiany .
    Po wyborach samorządowych można być pewnym, że w związku z tym wszystkim skład Sejmiku i władz gminnych ulegnie daleko posuniętym zmianom.

    Odpowiedz
  12. suchy

    co sie martwisz koszty poniesie kazdy obywatel te 90 % z własnej kieszeni na tym polega dotacja w jakich czasach zyjesz ,unia zabrania nam palenia naszym weglem .

    Odpowiedz
  13. Krzysztof K

    Witam. Mnie również leży na sercu czystość powietrza, a mieszkam w Rydułtowach, sąsiadującym miastem z Rybnikiem, w którym to smog nie jest obcy. Czytając projekt uchwały, zastanawiam się tylko skąd pochodzą eksperci i jaką maja wiedzę na temat węgla i jego spalania. Szlag mnie trafia gdy ciągle czytam o palonych śmieciach, palonym mule czy flocie. Tak jak autor zaznaczył w artykule, Śląsk to kopalnie i górnicy którzy maja deputat węglowy i węgiel nabywają bezpośrednio z kopalni, chociaż są i tacy którzy deputat sprzedają i kupują muł albo flot. Pozostali zakupują przeważnie węgiel bezpośrednio w kopalni bo tak jest najtaniej i pewny produkt bez różnej domieszki. W ubiegłym roku w promocji w kopalni "Rydułtowy" tona groszku kosztowała 411,00 zł a orzecha II 440,00 zł. I teraz sedno sprawy - węgiel z okolicznych kopalń to typ 34, i 33. Znający temat wiedzą co to oznacza. Przy tradycyjnym paleniu gęsty czarny i smolisty dym a wspomagany wentylatorem w kotle to mamy parowóz ruszający z stacji kolejowej. I to jest ten smog drodzy eksperci a nie powtarzana jak mantra formułka " najgorsze i złej jakości paliwa spalane w domowych kotłach". To do do jasnej cholery skąd brać węgiel, skoro uważacie że palimy najgorszym paliwem. Druga sprawa to taka, że sami nie jesteśmy reformowalni. Gdyby większość z nas stosowała palenie od góry, problem byłby z pewnością mniejszy ale po co jak się nie chce. Sam palę groszkiem z kopalni "Rydułtowy" od góry już 3 rok i nie mam z tym problemów, aczkolwiek samo to nie przyszło, trzeba było się trochę pomęczyć aby tą metodę opanować. Niestety sąsiad stwierdził że nie po to inwestował w kocioł z nadmuchem aby teraz miał z tego nie korzystać. A to tylko jeden taki przypadek a myślę że takich jest więcej. A co do projektu Uchwały. Zastanawiam się tylko jak to będzie z jej egzekwowaniem. Co z nami których nie będzie stać na wydanie 10000 czy 18000 tyś zł na modernizację kotłowni i komina? Czy jak nie wymienimy kotłów to zabronią palenia? A jak będziemy palić dalej to będziemy przestępcami? Najpierw kara finansowa a póżniej więzienie? To może powstaną miejskie ogrzewalnie. Dla pracujących nad uchwałą to jedna pensja a dla innych to kilkuletnie oszczędności. W tej wersji ta uchwała to kolejny bubel jakich w Polsce pełno, nie realnej do spełnienia. Uważam ze lepiej by było wprowadzić zapis na montaż kotłów retortowych bez dodatkowego rusztu, dolnego spalania i zgazowujących drewno a stan powietrza na pewno się poprawi. I palimy rodacy od góry tyle możemy zrobić dzisiaj bezkosztowo. Pozdrawiam wszystkich z objętego w smogowym uścisku miasta.

    Odpowiedz
    1. Jack

      "Zasta­na­wiam się tylko jak to będzie z jej egze­kwo­wa­niem."

      Ta Uchwała z chwilą wejścia z życie stanie się martwym prawem, które z powodów finansowych nie zostanie zaakceptowane przez społeczeństwo. Warto pamiętać o szumnych opowieściach o segregowaniu odpadów, kiedy to ustawa śmieciowa wchodziła w życie. Wszyscy mieli segregować śmieci, dzikie wysypiska miały zniknąć itd. Okazało się, że rzeczywistość jest zupełnie odmienna od pierwotnych założeń ustawy śmieciowej i przy braku społecznej akceptacji nie da się zrealizować tego nowego prawa.
      A wracając do Uchwały antysmogowej, to nie ma żadnych środków prawnych zmuszających ludzi do wymiany kotłów i kupowania drogiego opału za 2000-3000 za sezon (np. pelet do kotłów 5 klasy) lub przyłączania się do sieci ciepłowniczej.

      Autorzy projektu Uchwały zapomnieli o elementarnych danych ekonomicznych:

      1) 2300 zł netto - tyle wynosi mediana wynagrodzenia w Polsce w sektorze przedsiębiorstw , a po wliczeniu firm zatrudniających do 9 pracowników mediana wynagrodzenia jeszcze maleje o kilkaset złotych.
      2) Średnia emerytura w Polsce to ok. 2000 zł brutto czyli około 1450 zł netto.
      3) Udział żywności w koszyku wydatków w gospodarstwach domowych wynosi w Polsce ok 23%. Dla porównania udział żywności w koszyku wydatków w Niemczech to ok. 9%. W gospodarstwach rolniczych udział żywności w koszyku wydatków w Polsce wynosi ok. 30%. W ekonomii wysoki udział żywności w koszyku wydatków oznacza niskie wynagrodzenia.
      Jesteśmy więc za biednym społeczeństwem na to, żeby założenia Uchwały zostały przez społeczeństwo zaakceptowane i zrealizowane.

      Odpowiedz
  14. Kamil

    Czytam was i włos staje dęba na głowie, jak można być tak zakłamanym egoistą. Jak można przy takiej katastrofie smogowej, do której Wy się przyczyniacie bronić koncepcji palenia syfem węglowym? Patrzcie do czego prowadzicie:
    http://imgur.com/a/pJlXd
    http://imgur.com/a/vY47R
    Powinno się w ogóle zakazać jakiegokolwiek węgla na śląsku tak jak w małopolsce. Może jeden drugi z was śląski truciciel przejrzy na oczy jak dziecko swoje wykończy na raka.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Kto tu broni syfu? Chyba nie doczytałeś ze zrozumieniem.
      Zaproponuj realne do wdrożenia rozwiązanie. "Zakazać jakiegokolwiek węgla" nie jest nierealne – pytanie jak to zrobić? Jakie przewidujesz dlań alternatywy? Jaki będzie koszt ich wdrożenia i użytkowania? Jaki horyzont czasowy jest potrzebny?

      Odpowiedz
      1. Kamil

        Horyzont czasowy podany w uchwale jest jak najbardziej realny dla mnie osobiście zbyt odległy. Dodatkowo zezwala na stosowanie węgla w piecach 5 generacji na Śląsku. Dofinansowanie do wymiany pieców ustalają poszczególne gminy. W Tychach jest to 70% zwrotu inwestycji zakupu kotła i jego instalacji nie więcej niż 7200zł to chyba duża pomoc? Może konieczne było by obniżenie ceny ekogroszku czy gazu ale to już temat dla Rządu nie dla mnie.
        Górne spalanie jest ekologiczne - proszę o podanie pomiarów pyłu PM 2.5 oraz PM10 na wyjściu z komina przy spalaniu węgla dobrej jakości, a potem mułu czy flotokoncentratu nie wspominając o pomiarach benzopirenu i metali ciężkich. Kto to mierzył? Gdzie są opracowania na ten temat? Czy to wszystko opiera się na oko tzn 'o popatrz mniej dymi się z komina teraz'?
        Fakt jest taki, że mamy klęskę SMOGU na Śląsku na skalę Chińską. Wszyscy się tu trujemy równo tym cholernym węglem na niewyobrażalną skalę i nie ma, że zamknę okno - pomiary miernikiem pokazują pięknie, że nawet w uszczelnionym domu poziom pyłu wewnątrz to minimum 30%. Przy takich stężeniach jak teraz za oknem to jest dramat 24 godziny na dobę. Wszyscy zapłacimy za to wielokrotnie większą cenę niż cena wymiany pieca - zdrowiem, lekami, lekarzami i krótszym życiem.
        W Polsce trzeba zakazywać, nakazywać i karać inaczej nic się nigdy nie zmieni. Przeciętny polak ma gdzieś ekologię, jest specem w każdej dziedzinie, zawsze wie lepiej, a najlepiej potrafi narzekać i się użalać na swój ciężki los przy flaszce wódki.

      2. Kamil

        Przy flaszce wódki, na którą oszczędzi na czym się da, czyli również na opale.

      1. Kamil

        Niestety biorę to już pod uwagę. Ja mam już 42 lata i astmę ale najbardziej szkoda mi dzieci.

  15. Rafał

    Kamil, w Tychach jest 60% dotacji, kocioł na bank będzie kosztował min. 10000 zł, więc z instalacją i robocizną suma 12000 nie wystarczy. Czyli trzeba dopłacić 4800 + to co przekroczy maksymalną kwotę dotacji. Do tego jeszcze komin, który będzie przesiąkał kondensatem. Wiele osób w Tychach zrezygnowało z dotacji, bo okazało się, że kominy są za małe do nowych kotłów. Tak jak piszesz, droga do czystego ogrzewania wiedzie przez tanie czyste paliwa. Jednak rzeczą, którą można zrobić już i bez kosztów, to prawidłowe palenie w tym co stoi w kotłowni. Badania emisji? Kto ma to zrobić, sami mieszkańcy domów? Dlaczego odpowiednie instytucje tego nie sprawdzą, skoro w Europie jest to sposób zalecany? Mamy w Tychach syf i mamy pełno kopcących kominów w domach, gdzie na pewno nie pali się od góry. Ale co się dziwić, skoro np.taki Malejka zainstalował swoje górno- dolne przewymiarowane wynalazki w co drugiej chałupie?

    Odpowiedz
    1. Kamil

      Byłem na miejskim spotkaniu w środę i na chwilę obecną jest to 70% nie więcej niż 7200zł. Program najprawdopodobniej będzie zmodyfikowany i za podpięcie do CO będzie 100% zwrotu, gaz 90% a piec 5 generacji 60%. Ma też ruszyć szerzej program termoizolacji budynków. Bo teraz nawet latem jak się trafi tydzień z temperaturami 10-15 stopni to od razu piece idą w ruch i jest siwy dym. Nie ma że boli stan powietrza jest katastrofalny i bez wymiany pieców na ekologiczne nic z tego nie będzie. Koszty owszem są ale niewspółmiernie mniejsze niż późniejsze wydatki na zdrowie i leczenie. Do momentu wymiany kopciuchów czyli 2022 zgodnie z projektem uchwały antysmogowej Tychy planuje szkolenia z górnego spalania żeby choć trochę poprawić sytuacje. Nie wiem czy to jest rozwiązanie. Czytałem gdzieś artykuł, że ludzie przerabiają kotły na górne spalanie dodając jakiś nadmuch i efekt tego jest odwrotny - nic nie spada do popielnika tylko wszystko frunie w powietrze nie widać tylko siwego dymu. Czy to jest to górne spalanie o którym tu mówicie?

      Odpowiedz
      1. Rafał

        Nadmuch z dmuchawy jest zbędny do palenia od góry.
        Przy modyfikacji dodawany jest wlot powietrza wtórnego (w kotłach, które fabrycznie go nie mają ) które dopala gazy w kotle, tak aby nie wylatywały kominem - jest to zatem efekt poprawiający czystość spalin.
        Skoro po zmianie sposobu palenia zostaje zaoszczędzone 30% węgla, to znaczy że nie wyleciał on kominem, ani nie osadził się na jego ścianach, ani w naszych płucach, czyli ta metoda jest czystsza.
        Co do warunków dotacji, to widać się zmieniły. Nic nie wiem o spotkaniu, a pisałem do Ekoscanu jak się chcą odnieść do zmian w tym temacie. Nie raczyli odpowiedzieć, ani nawet poinformiwać o spotkaniu informacyjnym.

      2. porazenty

        Nic nie frunie kolego . Nie ma żadnego nadmuchu, tylko trochę powietrza przy rozpalaniu drewna i przysłowiowego centymetra górnej warstwy węgla. Z twoich wpisów widać że jesteś zagorzałym ekologiem o małej wiedzy w zakresie spalania węgla w kotłach. Piszesz o odległym horyzoncie czasowym wymiany kotłów nie mając pojęcia że nawet tego czasu co dano braknie przy setkach tysięcy kotłów. Ciebie ekologu nie interesuje sytuacja finansowa ludzi. Piszesz o dotacjach w Tychach nie podając warunków i ile jest na to pieniędzy. Na pewno za mało o ile znam życie. Na dodatek znakomita większość miast daje np 10% wartości kotła.Bo dotacje do kotłów nie powinny być z budżetu gminnego i miasta tylko z PANSWOWEJ KASY. Miasta nie maja obowiązku finansowania wymiany kotłów.
        A z tym rakiem to wyluzuj. Nie ma konkretnych dowodów że smog to rak. To sa tylko teorie i przypuszczenia. Na Śląsku zawsze był smog . Zawsze masz mozliwość wyprowadzenia sie do Warszawy tej ze smogiem. 50 lat nic nie robienia, teraz wszyscy w ostatnim roku dostali kuku na tle smogu. Decydenci chcą zlikwidować smog w pięć lat kosztem zwykłych ludzi.

  16. porazenty

    Wysłałem uwagi do uchwały. Dziekuję redaktorowi naczelnemu właściwie za wszystko. Ale najbardziej że uświadomił mi rozpalanie od góry.
    Może trzeba lobbowac teraz u radnych wojewódzkich, albo protestować przed sejmikiem ,wręczać petycje. W TYM KRAJU O KULAWEJ DEMOKRACJI NIKT NIE LICZY SIĘ ZE ZWYKŁYM ZJADACZEM CHLEBA.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Super! My trochę podkopiemy temat od frontu, trochę od środka... będzie się działo w każdym razie 🙂

      Odpowiedz
  17. porazenty

    Wysłałem linki z tym kulawym projektem uchwały wszędzie gdzie mogłem. Mam do domu podłączony gaz korzystam z junkersa i gotowanie, jestem przerażony ze tą uchwała ukarają mnie i wpadnę w tzw ubóstwo energetyczne. Nie dam rady udźwignąć finansowo ogrzewania domu gazem. Moi sąsiedzi prawdopodbonie też. Ta uchwała w tym zapisie nie może przejść!!!

    Odpowiedz
  18. porazenty

    Dzisiaj w TV Czeskiej słyszałem jak mówił tamtejszy minister środowiska. Zmieniono trochę zasady dofinansowania kotłów . Teraz dofinansowywane będą tylko kotły retorowe ale nikt nie zakazuje sprzedaży kotłów zasypowych i spalania w nich węgla grubego. Ludzie sami zadecydują na co ich stać. Budżet państwa czeskiego przeznaczył na ten cel dla Moravsko-Slezkiego kraju 3 mld koron to jest około 500 mln. Kotłow i pieców jest tam niewspółmiernie mniej niż w woj śląskim. Są jeszcze pieniądze z tamtejszych budżetów krajów i miast. M-S kraj liczy 1 200 tys ludzi to juz druga transza poprzednia była w zeszłym roku. Dotacje sa w wysokości około 80 90 instalacji. Nikt nie zmusza nikogo do przejścia na gaz.
    tu cyt
    Jak to vypadá s tzv. "mrtvými plynovými přípojkami"? Bude řešeno napojení na přípojku spolu s dotací na nový kotel?
    Ano, pokud se žadatel rozhodne přejít z kotle na tuhá paliva na kotel na zemní plyn, je možno do způsobilých nákladů zahrnout dovedení plynu z paty pozemku (HUP) do kotelny, včetně úprav kotelny, jakožto přípravy na instalaci kotle na zemní plyn.
    pokud se żadatel rozhodne-prejt z kotle na tuha paliva na kotel na zemni plyn to znaczy jak sie zdecyduje przejśc z paliwa tzw grubego( węgiel i kocioł zasypowy) na gaz to dostanie dotację. Powtarzam zdecyduje.

    Odpowiedz
  19. Grzesio

    Wysłałem swoje uwagi do projektu uchwały, ale wątpię czy to cokolwiek da. Pisałem o zwiększonej liczbie osób dotkniętych "ubóstwem energetycznym", o wzroście cen za kotły w 5 klasie spowodowanym zwiększeniem popytu na nie oraz dopłatami (producenci i sprzedawcy zwiększą swoje marże o wysokość dopłat). Poruszyłem problem niedoboru węgla do pieców z podajnikiem, oraz wspomniałem, że uchwała zakaże spalania paliw powstałych z flotokoncentratu np. Varmo.

    Odpowiedz
  20. Sławomir Janiszewski

    Z tego co mi jest wiadomym, mają być dotacje nie tylko do kotłów, ale i do termomodernizacji. Może warto zrobić OZC budynku, dobrać metodę docieplenia i dopiero wówczas kombinować z kotłem, który nie będzie przewymiarowany w nowych warunkach. Mniej paliwa pójdzie, kocioł tańszy. Prawie same pozytywy.
    A przy okazji przypominam, że obecna marża pośredników w handlu kotłami wynosi dobrze ponad 25%. Gdyby organizacja dotująca wymianę zawarła umowy z producentami, to nie dość, ze wynegocjowaliby niższe ceny (duża sprzedaż przy niskiej marży też się opłaca), to i odroczony nieco termin płatności dałoby się wydusić albo wręcz sprzedaż ratalną. Organizacja dotująca mogłaby doliczyć sobie tylko swoje rzeczywiste koszty pośrednictwa. Podobnie mogłoby być z węglem. Konkretny, czysty (bez wynalazków handlerskich) po cenach kupna w kopalni plus rzeczywiste koszty pośrednictwa.
    Tyle, że z ostatnich doniesień prasowych wynika, że władze centralne wypuszczą kolejnego gniota i będziemy się dalej dusic od smrodu, a fortuny pośredników, handlarzy i mieszaczy będą dalej rosły.

    Odpowiedz
  21. Kamil

    Ręce opadają. Na około mojego domu w promieniu 50 metrów jest 15 domów opalanych kopciuchami. Nawet jeżeli każdy z nich zacząłby palić górnym spalaniem to i tak w zimie gdy wiatr nie wieje 50km/h będę zdychał w oparach smogu co za różnica czy norma jest przekroczona 2000% czy 1000%. Górne spalanie to nie jest rozwiązanie smogu na Śląsku koniec i kropka - nie stać cię na nietrucie okolicy przeprowadź się do bloku.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Po pierwsze: rozpalanie od góry, a nie górne spalanie.
      Po drugie: nikt nigdzie nie twierdzi, że to jest rozwiązanie. To jest szybki i tani sposób na znaczącą poprawę.
      Po trzecie: nie stać cię na Teslę to zasuwaj PKS-em a nie Gólfem III w dieslu.

      Odpowiedz
  22. suchy

    po czwarte w bloku elektrociepłownie wykozystuja najczesciej wungiel wiec najpierw pomys a dopiero pisz ,predzej umrzesz z niewłasciwego zywienia niz z powietrza . wegiel jest nasz

    Odpowiedz
    1. Kamil

      To ty pomyśl. To że chcesz porównywać totalnie bezklasowego kopciucha opalanego odpadem węglopodobnym do elektrociepłowni, która musi spełnić rygorystyczne normy unijne pod względem emisyjnym świadczy o twoim totalnym braku pojęcia w zakresie zanieczyszczenia powietrza. Te wasze kopcące kominy powinny wam przed dom przechodzić wtedy byście się szybciej wykończyli a nie czekali do 60-siątki maksymalnie.

      Odpowiedz
      1. Krzysztof K

        VW też spełnia surowe normy. tyle że na papierze. Rozumiem Cię doskonale że się wkurzasz gdy widzisz kopcące kominy i smród dookoła. Ale poszukaj kogoś w swojej okolicy który stosuje metodę rozpalania od góry, popatrz na jego komin a później na pozostałe kopcące kominy palących " tradycyjnie'' to zrozumiesz o co chodzi w tej metodzie. Możesz zobaczyć filmiki w necie albo wybrać się na pokaz palenia od góry. Gdyby wszyscy chociaż jeden tydzień rozpalali od góry to podejrzewam że tematu smogu by nie było z prostej przyczyny- brak gęstego dymu nad miastem.

      2. ?&!

        Gdybyś kolego za wszelką cenę nie podcinał rodzinnych korzeni i pozostał przy wypasie krów nie miałbyś teraz kłopotu z NASZYMI KOPCĄCYMI KOMINAMI !

  23. Jack

    Szkoda czasu na te dyskusje na temat smogu. Wystarczy przeczytać Raport dotyczący Efektywności Energetycznej w Polsce z 2015 na temat sytuacji mieszkaniowej Polaków by wiedzieć, że nic się ze smogiem nie da zrobić. Przynajmniej przez najbliższe 30-50 lat.

    Można w nim m.in. przeczytać:

    "W Polsce mieszka 38 milionów osób, z tego ponad połowa Polaków, około 19,5 miliona, mieszka w domach jednorodzinnych. W miastach tego typu budynki zamieszkuje prawie 6,5 miliona osób, a na wsi ponad 13 milionów.
    W Polsce 22% budynków mieszkalnych zostało wybudowanych przed II Wojną Światową zaś 50% powstało w latach 1945–1988. Budynki sprzed wojny cechują się blisko trzykrotnie wyższym zużyciem energii a budynki z lat 945–1988 ponad dwukrotnie wyższym zużyciem energii porównaniu do budynków z roku 2007.
    Z badań Instytutu Badań Rynku i Opinii Publicznej CEM z 2014 roku wynika ponadto, że dominującym źródłem ogrzewania domów jednorodzinnych w Polsce, wybudowanych przed wojną, są kotły węglowe znajdujące się w 68% budynków*. Ponadto 49% budynków posiada bardzo niski, a 32% niski standard izolacji cieplnej. Blisko połowa nie posiada zewnętrznego ocieplenia ścian, a 45% ocieplenia stropu, przy czym te ocieplone budynki pokryte są najcieńszą warstwą izolacji(średnia wynosi 7,9 cm dla ścian i 13,9 cm dla stropu).
    „Raczej nie możemy się spodziewać, że dużo z nich [domów jednorodzinnych] zostanie w najbliższym czasie zmodernizowanych. Te, które miały być, zostały już zmodernizowane. W ramach modernizacji główne prace to była wymiana stolarki okiennej; czyli nie była to kompleksowa modernizacja.”
    „Jeśli ktoś przykładowo ma ogrzewanie budynku kotłem olejowym, to dla niego takie ocieplenie budynku zwróci się po 7–8 latach. A jeśli ktoś ma ogrzewanie miałem węglowym, a ten jest po 200 zł, to może się okazać, że te oszczędności są dość mizerne. Bo jeśli zaoszczędzimy w wyniku modernizacji 5 ton miału węglowego i obniżymy rachunek o 1000 zł czy 800 zł, to wydanie 80 czy 100 tysięcy na taką modernizację powoduje, że ten budynek zwróci nam się po 100 latach.”

    http://www.iee.org.pl/

    Uchwała antysmogowa nawet jeśli wejdzie w życie to ze względów finansowych stanie się martwym prawem podobnie jak Ustawa śmieciowa, która również była agresywnie wspierana przez pewne środowiska. Po kilku latach okazało się, że 80% Polaków nie segreguje śmieci a dzikie wysypiska mają się znakomicie.

    Odpowiedz
  24. Ryszard

    Powiadasz, że ocieplenie budynku to 80-100 tys. złotych - hmm no ciekawe czym? No chyba, że ocieplasz od razu też domy sąsiadów.
    85% polskiego smogu to niska emisja z gospodarstw domowych. 12% polskiego wydobycia węgla zużywają gospodarstwa domowe. 120mln górnictwo zarabia rocznie na sprzedaży pozaklasowego węgla: mułu, miału i flotokoncentratu.
    A co z błękitnym węglem testował to ktoś? Znacznie droższy ale podobno też o wiele bardziej kaloryczny?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Błękitnego węgla nie ma w sprzedaży. Od osób, które go testowały tam, gdzie był rozdawany, wiemy tyle, że jest dokładnie tym, na co się zanosiło: słabym koksem. Kaloryczny jest jak to koks: pod 30MJ/kg. Tylko że jednocześnie jest kruchy i to jest powód, dla którego z węgla opałowego koksu się nie produkuje.

      Odpowiedz
  25. Ryszard

    Jeszcze mam pytanie odnośnie palenia od góry.
    Czy paląc od góry można palic mułem, miałem i flotokoncentratem czy tylko dobrej jakości węglem?
    Piszecie też, że przy tym paleniu wystarczy praktycznie rozpalać dwa razy dziennie. Czy dotyczy to dobrze ocieplonych domów? Sąsiad szufluje do pieca praktycznie na okrągło. Piec wygasa to zasuwa do kotłowni i dosypuje czego efektem są kłęby dymu jak z parowozu średnio co 1,5 - 2 godziny. Stosując spalanie od góry musiałby czekać na wygaszenie, ostudzenie pieca żeby go ponownie rozpalić od góry. Już widzę jak mu się chce to robić, on ma to głęboko w d....
    Czy spalanie od góry nie jest więc utopią bo nie sprawdza się przy nieocieplonych domach szczególnie w niskich temperaturach, gdzie piec chodzi praktycznie 14 godzin na dobę? A jak ktoś już ma ocieplony dom to przecież może się rozejrzeć za innymi ekologicznymi źródłami ogrzewania.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Technicznie można tak spalić wszystko, bo to nie jest technologia kosmiczna, tylko zmiana kierunku przepływu powietrza przez warstwę paliwa. Jak przelatuje w jedną stronę, to i w drugą może. Oczywiście flot czy miał wymagają nadmuchu.
      Nie wiem ile razy u kogo trzeba będzie rozpalać, bo to wszystko zależy od paliwa, wielkości kotła i potrzeb budynku. Są tacy, co 24h i dłużej jadą (ewidentnie za duże kotły), inni po 12-20h, jeszcze innym wypali się w 6-8 godzin, bo budynek dużo potrzebuje a kocioł mały / paliwo liche.
      Prócz palenia od góry są metody tak proste i banalne jak dokładanie mniejszymi porcjami albo palenie kroczące – na nic nie trzeba czekać, wystarczy mniej/mądrzej dokładać i już jest o wiele lepiej.
      Kto ma w d. ten niech ma, póki może – za parę lat przyjdzie walec antysmogowy i nikt nie będzie kopcił: wszyscy grzecznie zapłacą jak za zboże za czysty kocioł i dobre paliwo, bo nie będzie innego wyjścia.
      Nie ma żadnego problemu, by od góry paląc jechać 24h. Sam to robię niemal każdej zimy gdy tylko jest poniżej -10st. Dwa rozpalenia na dobę i tyle. Oczywiście to zależy, jak wyżej wspominałem. Więc trzeba spróbować i zobaczyć. Nie zadziała dostatecznie dobrze – to dokładać krocząco. Albo olać np. flot i kupić chociaż groszek, bo z Tico nie zrobi się Ferrari.

      Uwielbiam ten rodzaj myślenia: tu nie działa a tamci niech się rozejrzą za "eko" – problem rozwiązany. Czyli w efekcie nic się nie zmienia, bo jedni nie spróbują, a drudzy się nie rozejrzą ("eko" to jest ostatnia z potrzebnych ludziom cech ogrzewania a "jakieś" ocieplenie na ścianie nie oznacza jeszcze, że człowieka stać na koszty tego "eko").

      Odpowiedz
    2. Jarek

      Flot i muł także pozwala rozpalić się od góry. Mam od kilku lat zasypowy kocioł miałowy m-ki Heiztechnik i eksperymentowałem chyba ze wszystkimi dostępnymi paliwami na rynku. Naturalnie rozpalając od góry.
      Moim zdaniem flot jest _względnie_ wdzięcznym surowcem, ponieważ w gruncie rzeczy jest niczym innym jak półproduktem powstałym ze wzbogacania wysokokalorycznych węgli koksowych. W zasadzie gdyby nie niedający się tanio usunąć nadmiar wody (typowo 19-22%) i drobna granulacja były odpowiednikiem węgli typu 33/34 o kaloryczności 29-31 MJ/kg.
      Mój kocioł (a w zasadzie operator) potrzebował trochę czasu, żeby efektywnie spalać flot, jednak ostateczny efekt był znakomity. Zasypany flotem kocioł musiał mieć wprawdzie sztucznie zrobione dodatkowe doprowadzenia powietrza z dołu a górną warstwę musiał stanowić szybko rozpalający się materiał np. ekogroszek. Tyle na początek, potem proces się stabilizował. Nadmiarowa wilgoć i części lotne odgazowującego się flotu uwalniając się z niego tworzyły pionowe mikrokorytarze, którymi do górnych warstw materiału docierało nowe powietrze, a dzięki zdolności flotu do spiekania się w niskiej temperaturze te szczeliny zachowywały się przez cały okres palenia. Ostatecznie odgazowany i lekko spieczony flot zażył się bardzo długo, praktycznie bezdymnie.
      Najlepszy do spalania był dostępny do niedawna flot z czeskich kopalń węgla kamiennego, gdyż zawierał zdecydowanie mniej części lotnych (ok 25-27%) niż polskie odpowiedniki (34-38%) a przy tym proces produkcyjny był bardziej wydajny niż w polskich warunkach i jego wilgotność osiągała zaledwie 15-16%.

      Muł... no coż. To juz prawdziwy odpad. Bardzo duza zawartość wilgoci, popiołu (30-60%), granulacja poniżej 1mm. A najgorsze chyba to, że mułem nazywa się potocznie każdy odpad powęglowy, który nie spełnia kompletnie żadnych parametrów. Moim zdaniem szkoda zdrowia, pieniędzy i czasu na palenie tym sortymentem - nawet gdyby pochodził z najlepszej kopalni (Rydułtowy, Szczygłowice ?) a nie ze starych osadników nieistniejących juz kopalń.

      Odpowiedz
  26. maro

    Odnośnie palenie od góry. To co poniżej opisuje wiem, że nie jest idealne ale w swoim paleniu zrobiłem milowy krok. A więc po kolei:
    - mam piec SDG Metalfach 25 kW - jak sie okazuje w trakcie jego eksploatacji za duży na około 210m2. Nic dodać nic ująć stało sie to co autor tej strony opisuje - próbując zasięgnąć rady "fachowca sprzedaży" kupiłem większy by ewentualnie przykręcić grzejniki. No cóż mam to mam - 4 lata palenia "wrzutem na rozgrzane palenisko węgla" . Ciach pach, puch ulica pełna dymu, z komina jak z parowozu i .... kolejne szuflowanie do pieca - w końcu robił tak mój ojciec więc utwierdzony w przekonaniu, ze tak musi być - robiłem i ja okolo 5 ton węgla na ocieplonym 16 cm styropianem domu poszło co sezon (tylko na grzeni parteru czyli około 110m2). Robiłem do czasu gdy nie wykończyłem piętra domu i z przerażeniem patrzyłem gdzie zmieszcze 10 ton węgla !!!! skoro 5 ton szło na parter, to jak mam zacząć grzać piętro o tym samym metrażu to pewnie razy 2 trzeba kupić. Zacząłem wiec grzebac w necie - może instalacja która ma 9 lat jest do niczego, może grzejniki nie takie ? może koks kupić - podobno ma większy wydar to mniej jego kupię i zmieszczę w piwnicy.
    Wierzcie lub nie - wasza sprawa - trafiłem na właśnie te stronę - "czyste ogrzewanie" . Nie wierzyłem a to o czytałem... to było jak kosmos. Przełamałem sie od około września / października zacząłem kombinować tak jak tu opisują. Z początku cięzko było, piwnica pełna dymu, żona zła, ja uczmoruchany (w końcu próbowałem znaleźć rozwiązanie na sdg metalfacha..... no i chyba znalazłem.
    Ostatecznie w sdg 25kW metafacha włożyłem 2 cegły szamotowe na tylną ścianę - zwyczajnie włożyłem jedną na drugą - sobie stoją, zasypuję kocioł węglem groszkiem tak by miedzy tylną ścianą a groszkiem ostatecznie została szczelina około 10cm podczas sypania dodatkowo przy drzwiczkach wstawiam na ruszt stalową rurę 1 1/4cala długości około 40cm (od dołu dochodzi powietrze na górną palącą sie warstwę paliwa. na górze podpałka itd. rozpalam. Ten typ kotła ma możliwość spalania górą - korzystam wyłacznie przy rozpalaniu - dalej nie gdyż przy przestawieniu klapy spaliny mają obieg o jedną komorę krótszą - szkoda mi tego więc kieruję swoim systemem spaliny wpierw na dół - po tym już normalnie.
    Obecnie jest luty - na dom około 210m2 obecnie spaliłem około 2,8 tony ( już ogrzewam parter i pietro !!!). Wiem ze nie jest to idealne ale sporo lepsze niż było.
    Wkurzam sie że przez tyle lat tyle pieniędzy puściłem z dymem. Liczę że w końcu mój kocioł zacznie przeciekać bym mógł wymienić na taki co trzeba.
    Spalanie górne jest super metodą na to by drastycznie i praktycznie natychmiastowo ograniczyć ilość zadymienia. Niech nie wypowiadają się ci co nie próbowali !!!
    Bardzo chętnie przejdę na gaz lub ciepłociąg jak tylko mi zrefundują różnice kosztów w wytwarzaniu ciepła - instalację mogę sfinansować sam nie chcę nikogo dotacji - niech dotują wytwarzanie ciepła - i pewnie wielu ludzi by tak zrobiło.
    Odnośnie spalania gazu - kilka domów dalej na całej jednej ulicy palą gazem - śmierdzi że szok. Jakiś ekolog zabrał tu głos odnośnie benzpirenów itp. - pytanie zasadnicze: "czy Pan mądraliński mierzył i sprawdzał skład chemiczny spali gazowych ?" a potem skład chemiczny węgla spalanego od góry ? jeśli nie to zapraszam do mnie - udostępniam darmowo mój komin - proszę mierzyć i sprawdzać i porównywać, potem sie wymądrzać.
    JAk pisałem na wstępie - to co zmieniłem pewnie nie jest idealne ale wierzcie mi 89% redukcji spalin mniej z komina, zwiększyłem ogrzewaną powierzchnię w tym roku a opału sporo mniej.
    redaktorze "czysteogrzewanie.pl" dziękuję za pomoc i naukę już wiedzę ze zaoszczędziłem kasę jeszcze parę sezonów i na nowy kociołek sie uzbiera 🙂
    Ps/ mam jeszcze kominek gdzie palę drewnem - zastosowałem to samo - działa i to super 🙂
    pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Kamil

      A mógłbyś mieć kocioł 5 generacji o sprawności 96% spalić tyle samo węgla co teraz przy zerowej emisji i schodziłbyś do kotłowni raz na 4 dni.

      Odpowiedz
    2. Wojciech Treter Autor wpisu

      A mógł­byś mieć May­ba­cha, willę pod mia­stem i laty­no­ski harem. Czemu nie masz, prze­cież byś mógł?
      Zero­wej? Jesz­cze nie zbu­do­wano takiego kotła. Emi­sja w 5. kla­sie jest więk­sza od zera.

      Odpowiedz
  27. Tomek

    Witam. Palę koksem opałowym w piecu żeliwnym zasypowy. Nikt z twórców wielkiej uchwały antysmogowej nie poruszył spalania koksu i kotłów do jego spalania. Przecież to najczyściejsze paliwo stałe jakie znam. Przecież przy spalaniu koksu nie ma żadnego dymu i smrodu. Co z takimi piecami???? Przecież koksu w piecach 5 klasy nie da się spalać. To muszą być piece żeliwne zasypowe. Palenisko kotła mam białe. Zeszłoroczna cena koksu była porównywalna z węglem.

    Odpowiedz
      1. Jarek

        Wielu ludzi z branży mocno ubolewa nad faktem, że ostatnio całkowicie zapomniano o doskonałym paliwie bezdymnym jakim był/jest koks. W momencie, gdy wydobycie węgla schodzi na niewyobrażalnie niskie poziomy, co najczęściej wiąże się także z wydobywaniem węgli typu 34 i 35 ale także "po drodze" przejściowego typu 33, których zastosowanie w domowych piecach jest mocno dyskusyjne, planuje się zamknięcie ostatniej "taniej" koksowni w Dębieńsku. Odkąd pamiętam to właśnie ta koksownia produkowała i produkuje nadal najtańszy koks opałowy. Podobno do kwietnia br. Co potem? Kto i gdzie będzie odgazowywał węgiel typu 33/34 do produkcji "błękitnego paliwa"? Koksownia Dębieńsko, której właścicielem jest JSW, czyli praktycznie Skarb Państwa, mogłaby przejść gruntowną modernizację i nadal produkować tani (byc może dotowany) koks dla celów opałowych. To 300-500 tys. ton super czystego paliwa, którego niedobory (a co za tym przyszłe ceny) nie zastąpi krajowy ekogoszek, bo pokłady węgla o niskiej spiekalności, niskiej zawartości siarki i popiołu są bardzo ograniczone. Jeśli nie wesprą nas "przyjaciele" ze wschodu swoimi ekologicznymi węglami syberyjskimi to lada chwila cena za tonę ekogorszku łatwo przekroczy 1000 zł/tonę.

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Racja, koks jest super czysty – ale za drogi. Słyszałem, że jak tylko w JSW promocję zrobią, to w mig się cały zapas rozchodzi. I ja też jak tylko cena spada poniżej 900zł/t to kupuję zapas na cały sezon. Niestety ostatnio taka akcja u mnie była w 2009 roku. Problem jak zwykle w tym, że nie ma tego św. Mikołaja, co by chciał dotować.

  28. Kamil

    Palcie dalej czysto!
    Na Górnym Śląsku pewnie lekko x3 wyniki z Wrocławia.
    Mam też nadzieję, że w kotłowni sobie nieźle ładujecie w płuca!
    Nie ma dymu to nie ma PM2.5 lol

    Cyt.
    "Smog we Wrocławiu. Ile zgonów
    Skutki zanieczyszczenia powietrza na Dolnym Śląsku sprawdzili dokładnie Krzysztof Skotak i Łukasz Adamkiewicz, na zlecenie Uniwersytetu Wrocławskiego, który realizuje projekt „Life Apis”.
    Zbadali 14 gmin, które obejmują około 40 proc. mieszkańców Dolnego Śląska. – Od lat Światowa Organizacja Zdrowia wykonuje wielkie badania epidemiologiczne. Na tej podstawie, biorąc pod uwagę dane dotyczące zgonów czy zachorowań, można oszacować konkretne skutki zanieczyszczeń dla poszczególnych regionów – wyjaśnia Łukasz Adamkiewicz, jeden z twórców raportu.
    Okazuje się, że we wszystkich gminach aż 13 proc. zgonów w latach 2008-2015 miało związek ze złym stanem powietrza. Adamkiewicz: – Najwięcej w Nowej Rudzie, bo prawie 20 proc. We Wrocławiu to prawie 15 proc., a w Świeradowie-Zdroju najmniej, bo niespełna 7 proc.
    Oznacza to, że prawie tysiąc osób w stolicy regionu umiera z uwagi na skutki smogu. W Wałbrzychu jest to 260 osób, w Legnicy – prawie 150, a w Jeleniej Górze – prawie 100.

    Smog we Wrocławiu. Na co chorujemy
    Naukowcy zbadali też, o ile częściej chorujemy na zapalenie oskrzeli. Prym znów wiedzie Nowa Ruda, gdzie od lat powietrze jest w tragicznym stanie. Stężenie rakotwórczego benzo(a)pirenu jest przekroczone średnio 15-krotnie względem obowiązującej normy (zgodnie z wynikami z 2015 r.). Tam aż 40 proc. przypadków zapalenia oskrzeli ma związek ze zbyt wysokim poziomem zanieczyszczeń.
    We Wrocławiu na zapalenie oskrzeli zapada rocznie 3,3 tys. dzieci, a na przewlekłe zapalenie oskrzeli – 630 dorosłych, co stanowi jedną trzecią wszystkich przypadków.
    We wszystkich analizowanych gminach w samym tylko 2015 r. przedwcześnie umarło około 3 tys. osób, blisko 12 tys. dzieci zachorowało na zapalenie oskrzeli, a pracodawcy stracili prawie 1,2 mln dni roboczych z powodu absencji pracowników. Zgodnie z badaniem 10 proc. zwolnień lekarskich ma związek z chorobami spowodowanymi brudnym powietrzem."

    Odpowiedz
    1. Rafał

      Kamil, jeżeli mieszkasz w domu jednorodzinnym, napisz, czym go ogrzewasz.
      Wszyscy dobrze wiemy do czego prowadzi smog. Traktujesz tutaj piszących jak jakichś przygłupów i fanów kopcenia. Ci co kopcą nie czytają takich portali, bo albo o nich nie wiedzą, albo mają w d...e czyste spalanie, bo piec musi kopcić i już. W najbliższych latach i tak znikną kotły zasypowe, więc pozwól nam jeszcze palić w nich najczyściej, jak się da. O spalaniu węgla powtarzasz po kimś jakieś dyrdymały, zdradzając swój brak pojęcia o temacie. Ciągle w mediach trąbią o "złej jakości węglu" spalanym w domach, a nie wiedzą, że najczystszy węgiel potrafi zatruć całą okolicę, gdy jest spalany niewłaściwie. Zobaczysz, będzie zakaz palenia mułem i flotem, a kopcenie nie zniknie. Strażnicy miejscy podczas kontroli stwierdzą fakt palenia dobrym węglem i rozłożą ręce.

      Odpowiedz
      1. Jack

        Wątpliwe żeby kotły zasypowe znikły z Polski w ciągu najbliższych 10-30 lat. Rozporządzenie nad którym pracuje rząd nie zakazuje produkcji tych kotłów, a stanowią one w Polsce 70% rocznej sprzedaży. Wystarczy więc otworzyć biuro przy granicy, które przyjmować będzie zamówienia przez internet, a kocioł przyjedzie z polskiej fabryki lub z przygranicznego magazynu. Koszty pewnie będą trochę wyższe ze względu na transport, ale to i tak wypadnie taniej niż zakup kotła za 10000 zł plus koszty przebudowy komina za kolejne 4000-10000 zł. Jest więc popyt, a możliwości finansowe społeczeństwa są niewielkie - oznacza to, że nie powinno być problemów z zakupem tego rodzaju kotłów. 90% rolników używa takich kotłów, do tego dochodzi ogromna liczba ludzi mieszkająca w województwach wschodniej Polski, emeryci, renciści, ludzie ubodzy. To jest niemal 20 mln mieszkańców kraju, czyli ogromny elektorat, którego żadna władza nawet nie będzie próbować rozdrażnić, bo się to dla tej władzy źle skończy.

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Ano. Pytaniem nie jest CZY te kotły znikną, bo odpowiedź brzmi NA 100% NIE – póki będzie popyt, będzie i podaż. Pytanie tylko JAK kotlarze obejdą przepisy okupanta 😉

      3. Jack

        Jest jeszcze jedna niezwykle istotna kwestia dotycząca ogrzewania o której niewiele się mówi. Mianowicie społeczeństwo polskie szybko starzeje się. Z każdym kolejnym kwartałem liczba emerytów w Polsce osiąga nowy rekord. Dzisiaj średnia emerytura wynosi 2000 zł brutto (ok. 1450 zł netto), a w 2040 roku większość emerytów otrzymywać będzie najniższe świadczenie emerytalne wynoszące około 1000 zł brutto (niecałe 800 zł netto). Zarówno wydatki z budżetu państwa, jak i z budżetów gmin dotyczyć będą przede wszystkim zaspokajania potrzeb i interesów emerytów (ponieważ będzie to liczna i najistotniejsza grupa wyborców). Gminy szukając potrzebnych środków finansowych zmuszone będą do prywatyzowania gminnych spółek ciepłowniczych. Prywatni właściciele będą podnosić opłaty, a z powodu mniejszej liczby mieszkańców (np. województwo śląskie ma stracić około 30% swojej populacji) koszty dla osób podłączonych do sieci znacznie wzrosną. Dla milionów emerytów otrzymujących bardzo niskie świadczenia jedynym wyjściem będzie odłączenia się od sieci i powrót do najtańszych form ogrzewania tzn. uniwersalnych kotłów zasypowych, w których będzie można spalić wszystko, co się nawinie pod rękę.

  29. Ryszard

    Czy ma ktoś jakieś dane na ile kotłów zasypowych, zainstalowanych w naszym 'pięknym' kraju, użytkownicy starają się w nich palić czysto czyli od góry? Jest to 5 - 10 czy może 20% użytkowników - nie zakładam, że więcej.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Nie mamy. Skąd byśmy mieli mieć? To wymagałoby kosztownych z pewnością badań "na ludziach".

      Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Patrząc na tę mapę widać może kilkaset zdjęć kopcących kominów z całego kraju. Nie uprawnia to do takich wniosków ani do działalności terrorystycznej wobec osób obsługujących kotły/piece zgodnie z zaleceniami producentów.

      Odpowiedz
  30. Grażyna

    Uprzejmie tylko krótko donoszę, iż instrukcja obsługi do kotła Wally produkcji Klimosza zachęca do użytkowania sposobem górnego spalania.
    Czytałam ale nie wierzyłam 🙂 dopiero jak wpadłam przypadkiem na Wasz ślad, pozbyłam się dymu i zyskałam ciepło.
    Kocioł oczywiście przewymiarowany... Dwie cegiełki luzem na tylnej ściance zdają egzamin. Jak widać kobieta też Was czyta 🙂 ciekawam ile dziewczyn jest w gronie Waszych wyznawców 🙂
    pozdrowienia
    Ps. Kocioł automatyczny już miałam. Ten zasypowy lubię o wiele bardziej

    Odpowiedz
  31. sly

    Witam
    Chciałbym zaznaczyć ze mam taki sam kocioł jak Maro - metalfach SDG 25kW. już jakiś czas temu mam zwyczajnie włożone na tylnej ściance 2 szamotowe cegly - włożyłbym wiecej ale nie mam pomysłu jak je tam wcisnąć - nie wiem jak to "pracuje' ale wiem że dym z komina jest inny. Rurę dałem też - ale 1,5 cala pionowo stawiam na rusztach wodnych i powietrze od uchylonego wentylatora - nawet gdy nie pracuje - jakos tam sobie dolatuje na górę spalanego paliwa - nie wiem czy blednie czy nie - ale nazywam to powietrzem dopalania - nie wiem jak ale najważniejsze że działa.
    I teraz cos co chciałbym dodać od siebie - coś o czym tu już ktoś wspomniał: mianowicie: mam oprócz swojego kotła przyłącze z ciepłociągu - kurki zakręciłem. Koszt 1 GJ to około 80zł brutto. Uważam, że mam dom nawet w miarę docieplone. Próbowałem grzać na ciepłociągu. Miesięcznie aby mieć w domu około20 stopnie muszę zużyć około 8 GJ - ww zależności od tego jaki mróz na dworze. co daje miesięcznie : 8x80zł =640zł + ciepłą woda około 2GJ = 640+160zł ~~800zł brutto. Z groszku (nie ekogroszku) uzyskamy około (w zależności) chyba około 23 GJ (nie bede sie wymądrzał ) więc przelicznik jest prosty. Fakt może kociol który mam ma małą sprawność - ale jakby nie było - miesięcznie za ciepłociąg płacę tyle że mógłbym miesięcznie kupować około 1,5tony groszku.
    Ja również dołączam sie do tego co napisał maro - sam sobie sfinansuje przyłącze - niech tylko mi ktoś wyrówna kasę za zużywane ciepło.
    Wracam tez do tego co tu również ktoś napisał - KOGO z emerytów będzie stać na takie ciepło ??? Bo obecnie moja teściowa mieszkająca na tej samej ulicy co ja a mająca takowe przyłącze - przychodzi sie grzać do nas - to jest nie do zapłacenia. Jak zawsze u nas glówny problem odsuwa sie na bok. NIe jest problemem zakup kotła, przyłącza itp. - glówny problem jest jak zapłacić za zużywane ciepło skoro nie ma skąd brac kasy. Pewnie od razu sie ktoś odezwie - to zużywać mniej - pewnie podsunie pomysł ocieplić, sprzedać dom, kupić małe mieszkanie - ja bym najlepiej zakręcił grzejniki ubrałbym kurtki i czapki dzieciom i powiedziałbym im " spoko...jesteście eko.. podłączeni" lub pewnie już mam "w skarpecie" parędziesiąt tysięcy na ocieplenie dom lub emeryt (pomijając wszelki aspekty) wystawia na "allegro " dom i jutro już go sprzedał.
    Bez wyzywania czy wskazywania na lewactwo itp. Potrzebujemy dla krajów lub regionów rozwiązań REALNYCH - a nie sprowadzanie wszystkiego do wymianów pieców, pociągnięcia rury a resztę zakazania.
    Rozwiązania muszą być dla różnego przedziału finansowego ludzi. Gdy jest zimno naturalnym zachowaniem jest że człowiek będzie szukał rozwiązania by zachować godność i ciepło (np. ojciec z żoną i dziećmi nie pójdzie do schroniska czy jakiejś ogrzewalni mając swój dom. Nie można stawiać sytuacji że jako kogoś nie stać na grzanie za 1000zł miesięcznie do trzeba delikwenta zamknąć bo z komina mu leci dym. I proszę ie sprowadzać do tego, że zaraz ktoś napisze że jak delikwenta nie stac na opał to pali śmieciami. Śmieciom kategoryczne nie! śmieci to syf który i tak nie daje ciepła. Przekonał sie o tym sąsiad z poprzecznej ulicy gdy mu sie komin zafajczył. Jak stwierdzili strażacy przyczyną było odłożony syf ze spalania paliwa innego niż do tego wskazane.
    pozdrawiam
    PS/ witam na forum Panią, która jest otwarta na różne rozwiązania

    Odpowiedz
    1. Kamil

      Twoje oszczędności są pozorne, są tu i teraz, a zapłacisz za nie wielokrotnie więcej zdrowiem swoim i swojej rodziny w przyszłości. Chcesz oszczędzić jeszcze więcej nie pal nawet groszkiem tylko ramami okiennymi, gąbką, szmatami i oponami wyjdzie ci jeszcze taniej.

      Odpowiedz
    2. Wojciech Treter Autor wpisu

      A Ty, czy przesiadłeś się już na rower? Wygoda wożenia się Passatem TDi tu i teraz jest pozorna. Za lenistwo i skąpstwo (nie masz na Teslę? sprzedaj apartament!) zapłacisz w przyszłości nadwagą, nadciśnieniem, żylakami.

      Odpowiedz
      1. Kamil

        Nie mam Diesel'a i nigdy nie miałem. Mam dwa samochody benzynowe i nie wycinam z nich katalizatorów dla oszczędności czy 5KM więcej. Przez dwanaście lat miałem kocioł węglowy z podajnikiem Urzoń 25Kw. Paliłem tylko wysokiej jakości groszkiem po 850zł za tonę i spalałem 6 ton w sezonie. Teraz jestem szczęśliwym posiadaczem gazu, który mnie kosztuje tyle samo co ten groszek.
        Sorry ale twoje odpowiedzi trącą dyletanctwem porównujesz Diesla to Tesli, podczas gdy przesiadka z twojego kapciucha na piec choćby 5 generacji to zaledwie przesiadka z Diesla do obojętnie jakiego samochodu benzynowego.
        Rowerem chętnie bym pojeździł, ale ponieważ mam sąsiadów takich jak ty - palących w kopciuchach - mogę nim jeździć zaledwie kilka miesięcy w roku od Czerwca do Września wtedy tylko 20% z nich pali w kopciuchu ogrzewając sobie wodę.

  32. sly

    Kamil - sorki - ale chyba cie pogniotło. Bez urazy ale albo reprezentujesz jakiegoś producenta kotłów, albo jesteś z tych "eko zielonych" którzy krzyczy po to by jak kiedyś jeden z inwestorów mi powiedział że dostał propozycje od tych eko w formie " dziesięć tysięcy dasz - spokój masz" albo sie po prostu nie znasz na rzeczy. Je też sie nie znam na wielu sprawach ale próbuje robić cokolwiek. Czy naprawdę nie masz innych pomysłów na te żeczy jak tylko : założyć gaz, założyć rurę, kupic za 10 000zł kocioł + pare tysięcy na przeróbki instalacji z pseudodotacją "dla swoich" nie zważając że ludzi po prostu nie stać na to ?. Ok kupię kocioł jaki sobie życzysz - jeszcze chętnie założę gaz - zapłacisz mi różnicę za ogrzewanie ? Sądzisz że nie wolałbym mieć wszytko w du..ie i nie martwić sie że trzeba iśc rozpalić - daj mi tę kasę i od razu sie tym zajmuję. Ja i wielu tu kolegów i koleżanek próbujemy zmieniać i robić cokolwiek - w ramach finansów jakie posiadamy - a ty tylko biadolisz: "załóż gaz, podłącz ciepłociąg, kup kocioł za 10 000zł itd. " skoro tylko na tyle cie stać - to nie obraź się - ale bardzo ograniczony jesteś. Akurat nie jest wyjściem "zmienić pracę i wziąć kredyt" - kredyt trzeba spłacać a za grzanie trzeba płacić. Do tego co wydaję jestem w stanie dołożyć około 150zł miesięcznie - więcej nie dam rady bo dzieci głodować u mnie nie będą. Ciepłociąg w pierwszym roku miał stawki dobre - potem tak poszło w górę - że nie ma jak - albo siedzić w niedogrzanym domu albo normalnie mieszkać. Jak jest pokój nie dogrzany to nawet dzieciak do lekcji nie usiądzie - i to wg. ciebie jest EKO ?
    Rafał 08.02. zapytał sie Ciebie czym palisz i czy jesteś w domku czy mieszkaniu - szkoda, że sie do tej pory nie określiłeś - chętnie byśmy zapoznali sie z tym.
    Co do twojego wpisu palenia ramiakami itp. Grzeczność wymaga że aby kogoś skomentować - wpierw wysłuchaj/ przeczytaj dokładnie co napisał - moje ostatni kilka wersów mówią chyba same za siebie i są odpowiedzią na twoje konkluzje. Nie oszczędzam po to by oszczędzić - grzeję dom w sposób jaki mnie stać i robię co sie da w moich warunkach finansowych by emisja było jak najmniejsza. Obecnie na kupowanie grzania z ciepłociągu nie mam kasy - jak się dorzucisz - to chętnie kurki odkręcę. pozdr

    Odpowiedz
  33. Anonim

    Takie piękne domy ,kute ogrodzenia,po dwa samochody, ocieplone domy, wczasy dwa razy w roku emerytura górnicza i drugi etat bo nie trzeba płacić zus i NIKOGO NIE STAĆ NA OGRZANIE DOMU !!!!!!!!!!! ludzie litości przecież U NAS NIE MA CZYM ODDYCHAĆ!!!!! ogrzewająca gazem wdowa rencistka

    Odpowiedz
    1. Rafał

      Anonim, nie wrzucaj wszystkich do jednego wora. Są tacy delikwenci, ale mając na tyle kasy, to pierwsze co bym zrobił, to wywalił kopciucha i założył gaz, prąd czy CO z sieci i nie wchodził do kotłowni przez całą zimę.

      Odpowiedz
  34. sly

    Przyłączam sie do tego co pisze Rafał - gdybym miał tyle kasy - to z czystego lenistwa i wygodnictwa zostawiłbym mój kocioł i od razu odkręcam kurki z ciepłociągu. Pani Rencistko - albo ma Pani nieduże mieszkania - albo "niezłą rentę" i w dodatku mieszka gdzieś Pani przy ulicy gdzie faktycznie tak jest pobudowane - w pozostałej części Polski nie wszędzie tak jest - proponuję raz wybrać sie na dłuższą wycieczkę.
    Nie będę rozwijał tematu bo chyba zeszliśmy nieco z głównego wątku. Dla mnie fakt jest jeden. Muszą byc rozwiązania dla wszystkich. Człowiek raczej z natury jest wygodny - i jak tylko ma możliwości finansowe - czyli kasę to nie bedzie palił w "kopciuchu" tylko dlatego ze zaoszczędzi 200-300zł. Ale będzie dążył do czegoś co nie będzie wymagało praktycznie wcale obsługi - czyli gaz ciepłociąg itp.
    Wpierw konstrukcje kotłów i ich przedział cenowy - to wszytko musi iść w parze z EDUKACJĄ palenia.
    Chyba raczej winna tu być stosowany sposób powtarzania - powtarzać, powtarzać itd. Ale to wymaga szerszej skali. Rozwiązania ostre typu gaz, ciepłociąg itp - spowodują jedynie to, że wzbogacą sie ci mogą teraz zainwestować, społeczeństwo zubożej i bedzie siedzieć w zimnym udając, że są eko. Ponieważ długo siedzieć w zimnym sie nie da - na powrót bedzie sie kombinować- i kolejne wpisy hejtów - "Polak to tylko kradnie i kombinuje". A przepraszam co robić ? jak sie mu zabiera podstawowe elementy życia ?.
    Teraz w konkretach: cod o ciepłociagu - przez ostatnie około 5 lat mój ciepłociąg regularnie podnosi opłaty z GJ energii. Pisaliśmy ( ja sądziedzi ) do URE i nic. I żeby od razy wytrącić opcje polityczne - było to za czasów PO i obecnie za czasów PIS. Co roku - dosłownie co roku widzę jak przybywa na mojej ulicy kominów - kopcących i nie kopcących. Zależność jest nader prosta. Wszyscy są podłączeni do ciepłociągu, jak widać - im stawki wyżej za ciepło sieciowe - tym więcej kominów. Wiec taki stan rzeczy mówi sam za siebie - kiedy stawki przekraczają możliwości kasy - człowiek zaczyna rezygnować z wygody - w końcu z czegoś trzeba zacząć żyć.
    Przejrzałem kilka stron poszczególnych powiatów -zacząłem od północy - i już rzuciło mi sie w oczy zapis ogłoszenia Wejherowo - gdzie piszą ze jest zarządzenie o NIEPALENIU śmieci ( raczej naturalna rzecz) oraz o ODPOWIEDNIM spalaniu węgla. To juz jakiś krok do przedu. Hhehhe tyle ze jak z ciekawości zadzwoniłem to urzędnik który odebrał telefon nie był mi wstanie odpowiedzieć co to znaczy "odpowiednie spalanie węgla" . Słyszałem przez słuchawkę że pytał sie kolegów i ...nic. Nikt nie wiedział. A więc.. morał jest taki urzedy coś wrzucą napiszą, uchwalą - jak w przypadku przedmiotowej uchwały - w ogóle nie znając tematu. Na odchodne urzednik wpadł na pomysł i dał mi odpowiedź: "trzeba palić tak by nie kopciło" - bystre - nie wpadłbym na to - tzn. parę lat temu nie wpadłem. Od października 2016 jak sie nauczyłem - to już wiem :). Tyle, ze ja szukałem odpowiedzi - urzędnik raczej szuka sposobu "przetrwania" do 15:00 w szczególności w poniedziałki.

    Odpowiedz
    1. Kamil

      Widzisz ceny węgla też idą do góry jak ceny gazu czy ciepłociągu. I gdyby był dostępny tylko ten za 850zł tona to już nie 10 a 90% zainteresowało się jak nim palić oszczędniej (no i to co tu piszecie czyściej, choć nie do końca to kupuję bo chciałbym zobaczyć namacalnie pomiary z takiego komina) , a 50% z wygody przesiadło by cię na gaz lub ciepłociąg bo różnica przy 850zł tona węgla nie jest już taka dramatyczna. Niestety obecnie w Polsce mamy jednak wybór odpadu węglowego za 200zł + śmieci spalane masowo w najprostszych kopciuchach wykonanych przez byle 'kowala' za 1000zł i nikt tego nie oszczędza bo i po co jest tanio i szkoda czasu na zabawę. Efekt powietrze w okresie zimowym gorsze niż w Chinach normy w centrach miast przekroczone po 1000% a na przedmieściach, gdzie jest epicentrum kopciuchów po 3000%, tam już praktycznie nie ma powietrza tylko jest jeden wielki komin. W tej sytuacji choćby nie wiem co tu wypisywano o paleniu od góry po prostu nic a nic to nie da!!!!!!!!

      Odpowiedz
  35. sly

    Kamil pisanie z Tobą to kręcenie sie w koło. Sorki szkoda mi na to czasu. Własnie wskazujesz, że ludzie mają kombinować - nie kazdy jest tak bystry jak ty - więc kombinacją byłoby palenie nie węglem za 850zł tylko palenie ramiakami i szmatami - jak wyżej wspomniałeś. Poza tym zrób sobie sam eksperyment -pewnie masz kogoś znajomego kto pali kopciuchem- kup mu worek ekogroszku ( chyba na tyle cie stać), niech rozpali ogien i pod kurek niech zasypie tym co przywiozłeś - sam w końcu zobaczysz, ze nawet jak bedziesz palił super ekogroszkiem ALE NIE umiejętnie (czyli to co autor strony opisuje) - to tak samo będziesz syfił.
    Na drugi dzień zrób podobnie ALE wsyp wpierw worek rozpal od góry. Chyba na tyle jesteś bystry, że wnioski sam wyciągniesz. Na dwa worki ekogroszku pewnie cie stać, a skoro ogrzewasz gazem w domu to tyle czasu pewnie znajdziesz by zrobić eksperyment - jak nie masz takich znajomych to wez kawał starej beczki wpakuj do swojego benzyniak i gdzieś na polu sobie rozpal, zrób sobie pomiary i porównaj.

    Odpowiedz
  36. Buli

    Witam ! Ja palę sposobem kroczącym . Mam piec zasypowy górnego spalania i palę flotem. Rozpalam
    tak . Zasypuję ruszt wilgotnym flotem , potem w drzwiczkach na wysokości rusztu układam drzewo - na rozpalenie, zaczynając od grubego klocka , kończąc na cienkich patyczkach. Ładuję na zasypane wcześniej ruszta suchy flot jak najdalej pod tylnią ściankę by uzyskać lekką skarpę nachyloną do drzwiczek. Rozpalam opalarką . Jak paliwo się wypala to za pomocą łopaty dosuwam je do drzwiczek. Na tył na ruszt dosypuje wilgotnego flotu a na górę suchego i tak w kółko. Z komina leci czarny delikatny i przezroczysty dym. Mam piec z dmuchawą i dom ok 145 m kw. Spalam ok 5 T na rok .

    Odpowiedz
  37. Buli

    Jestem wdzięczny portalowi za wszystkie cenne informacje związane z paleniem w piecach zasypowych . Niby wszyscy wiedzą jak palić ale tyko niektórzy wiedzą jak palić zdrowo ,ekonomicznie i ekologicznie .
    Byłem na Państwa pokazach czystego spalania na rynku w Pszczynie . Ale szokiem okazała się dla mnie liczba ludzi którzy przyszli. Mówię sąsiadom i znajomym o waszym portalu i w jaki sposób mają rozpalać i palić w piecach . Podejście jest takie , że większość się uśmiecha i mówi że jak w piecu się pali to musi być dym ! Wkurza mnie to że jeden się stara a reszta ma to totalnie w du..e . Teraz wszyscy są w głębokim szoku że będą musieli kupować pieca ze grube tysiące ! A można było praktycznie za darmo zwalczyć
    smog !!!

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Szok że dużo czy że mało ludzi było? Z tego co wiem, frekwencja była całkiem w porządku.
      Nikt nie mówił, że będzie lekko. Tak działa ludzka mentalność, że dowolną zmianę trudno jest przepchnąć choćby miał najlepsze intencje, bo intencje to jedno, a co z tego zrozumie druga strona – to inna sprawa. Przecież doświadczenie takie jest: zawsze się kopci, czyli kopcić się musi. Więc czego ten kotleś może chcieć? Piecami handluje czy wunglem? A że inaczej palić? Tylko że ludź zwykły nawet nie ma wyobrażenia, że wugiel można palić bez dymu i smrodu.
      Jest taka scena z takiego filmu, co dobrze się na komentarz nadaje: https://www.youtube.com/watch?v=5A4TSucbMpA

      Odpowiedz
    2. Kamil

      "A można było prak­tycz­nie za darmo zwal­czyć smog !!!"
      Można było co najwyżej zmniejszyć go o 30% i teraz w Rybniku zamiast 1700% przekroczenia normy byłoby 1200% - i jedna i druga dawka śmiertelna.

      Odpowiedz
      1. Rafał

        Poprawka Kamilu, o 30 % zmniejsza się zużycie węgla, ilość dymu spada o 50- 80%.
        Niech w końcu ktoś wiarygodny i kompetentny zmierzy emisję spalin z kotła górnego spalania rozpalonego od góry. Wtedy cała ta dyskusja stanie się zbędna.

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Pracujemy nad tym. Niestety koszty idą w kilkanaście tysięcy.

      3. Rafał

        Powinno na tym zależeć kopalniom, bo po wprowadzeniu zmian pozostanie tylko ekogroszek i to nie dla każdego.
        Niestety tak jak pisze Piotr, gaz w większości kupujemy od nieprzyjaznego państwa i po wysokich cenach, a węgiel jest nasz, więc należy go wykorzystać w najczystszy sposób jaki jest możliwy, choćby w miejskich ciepłowniach z efektywnym paleniskiem i filtrami. Nie rozumiem tylko kompletnie tych wysokich cen za ciepło z sieci. Przecież na przykładzie komunikacji zbiorowej, jak jeden silnik autobusu przewiezie 100 osób, to jest to tańsze niż przewiezienie ich dwudziestoma samochodami, a w praktyce ok. osiemdziesięcioma, bo prawie każdy jeździ sam.

      4. Kamil

        Popieram niech ktoś to w końcu zmierzy i wtedy można zacząć rzeczową dyskusję a nie na oko i węch. Pył PM2.5 i PM10 jest nie widoczny gołym okiem - chyba, że ktoś ma rzutnik z naprawdę mocną lampą 3000lm to go zobaczy w strumieniu światła w ciemnym pomieszczeniu. To że komin widocznie nie kopci nie oznacza, że nie emituje pyłu PM2.5 PM10, a teraz się już mówi o pyłach poniżej 2.5 do PM0.1. To co widać z buchającego komina to mogą być w większości pyły powyżej 100 mikronów, które opadają szybko na ziemię - dlatego auto wygląda co rano jak po burzy piaskowej.

  38. Piotr

    Pan Kamil preferuje ogrzewanie gazem i uwzględniając to wspomnę jak kilka lat temu koledzy z Rosji straszyli Europę środkową i zachodnią zakręceniem kurków na gazociągu, a jak cena poszybuje w górę, to może zmięknie stanowczość. Polska jest jak na razie niezależna w kwestii węgla, a uzależniona w kwestii gazu. Jak upadnie przemysł wydobywczy w Polsce, dowiemy się ile może kosztować gaz. Pale w piecach kaflowych i staram się, aby uciążliwość dla otoczenia była jak najmniejsza. Palenie kroczące już od dawna praktykowałem, a teraz od góry wdrożyłem. Dom wielorodzinny z ponad 150 letnim stażem i drewnianymi stropami to straty ciepła są solidne, ale cóż, tak się życie ułożyło, że przyszło mi w takim mieszkać i na ile mogę tyle daje od siebie aby być w minimalnym stopniu uciążliwym. Miału spalam tyle ile mi zostaje z zakupionego węgla "orzech". Uważam, że trzeba dążyć do poprawy jakości powietrza, lecz systemem edukacji i ograniczeniu korzystania z najgorszych jakościowo paliw (muły), oraz kontrole pod kontem spalania śmieci i karania nieprzestrzegających zakazu. Edukacja i w efekcie tego świadomość ludzi z czasem da efekty. Takie jest moje zdanie, narzucenie takich rygorów, które drenować będą kieszenie ludności, nie zakończy się dobrze.

    Odpowiedz
  39. sly

    Piotr a czy mógłbyś napisać nieco więcej o twoim grzaniu ile m2, ile spalasz i jaką powierzchnię ogrzewasz oraz jaką temperaturę uzyskujesz w wnętrzu budynku. Zawsze bardzo interesowałem się tym jak takie budynki się ogrzewa i to w dodatku takim piecami. Czy musisz ogień utrzymywać non- stop np przy -5st, czy piec ma jakąś akumulację. Jeśli możesz to napisz , z góry bardzo dziękuje.

    Odpowiedz
  40. Piotr

    Mam mieszkanie niecałe 56 m o wysokości niecałe 2,5 m na pierwszym piętrze. Spalam trochę lepiej jak 2 t, lecz jeden pokój dogrzewam elektrycznie, bo jest brak komina. Kominy w tych domach są zbiorcze o otworze 0,5 x 0,5 m i wszystkie piece z trzech kondygnacji są do jednego podpięte. Piec kaflowy jest piecem akumulacyjnym i w zależności od gabarytów wydajność akumulacyjna większa lub mniejsza. jeden mam duży i jeden mniejszy, taki w ramce i grzejnik elektryczny akumulacyjny bo i prąd mam dwutaryfowy. W dużym pale jeden raz na dobę, a w mniejszym do około -15 też jeden raz, a jak większe mrozy to trzeba dwa razy. Ja teraz przy stosowaniu palenia od góry skróciłem palenisko, żeby wyższa warstwa węgla była, dlatego przy szykowaniu się pobrudzę, bo małe drzwiczki i trzeba ręką rozpałkę na wierzch położyć. Jedno palenie trwa ze cztery godziny, a nawet więcej, ale po ok 35 min z komina nic nie leci, bynajmniej nic nie widać, bo w piecu już jest sam żar i powoli się żarzy. jak jest końcówka to zakręcam całkowicie piec i wtedy do komina nic ciepła nie idzie, tylko piec stygnie oddając ciepło do mieszkania. Znam takich co palili ciągle, ale przecież cały czas ciepło idzie w komin. Mankamentem ogrzewania piecami kaflowymi jest to, że punkty grzewcze- piece są w centralnym punkcie mieszkania, bo przeważnie tam jest komin, a chłód idzie od ścian zewnętrznych. Ja nie narzekam, bo na pewno mam w mieszkaniu cieplej niż znajomi z centralnym na gaz. Większość ustawia temperaturę na dzień 22, a na noc 19, bo tak podobno najzdrowiej, a u mnie jak jest 22 to czuć chłodem. Także sporadycznie się może zdarzało. Ogrzewanie piecami kaflowymi fest jak ja to nazywam, falowe. kiedy piec najbardziej nagrzany to i temperatura potrafi przekroczyć 25 stopni i powoli stygnie. Na pewno na parterze jest trudniej utrzymać taką temperaturę. Opisałem trochę szczegółowo, bo nie wiem jaką masz wiedzę o ogrzewaniu ( kaflokami )

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Pro tip: jakbyś wpisał nawet zmyślony mail przy którymś z kolei komentarzu, to bym nie musiał każdego z osobna zatwierdzać.

      Odpowiedz
  41. sly

    Kamil póki co, to mowa jest tu na forum, że palenie od góry stanowczo i bardzo mocno ogranicza wyziewy w stosunku do obecnej sytuacji w regonach. Nikt tu nie pisze na portalu i forum, że palenie od góry niweluje je do zera. Po prostu taki system palenia drastycznie ogranicza wyziewy - już choćby przez to że mniej spalasz.
    A skoro gołym okiem nie widać dymu to znaczy że poważnie ograniczyło się emisję na :dzień dobry". Pozostałe elementy - czyli jak bardzo ogranicza - to po zbadaniu. Póki co mowa jest o drastycznym obniżeniu zadymienia - NIE O JEGO ZREDUKOWANIU DO ZERA. Uczciwie byłby by, gdyby ktoś przedstawił jak to jest z emisją przy ogrzewaniu gazem. Póki co to tylko raczej sie utarło że jest ok. - ale szczegółów też nikt nie zrobił, nie pomierzył. Ci co mają gaz to pieją że są EKO - ale tak naprawdę nic nie przedstawili co wydobywa sie z takiego komina skoro śmierdzi jakimś kwasem czy coś takiego - nie jestem pewny czy można to nazwać zerową emisją.

    Odpowiedz
    1. Kamil

      Produkty spalania gazu akurat są dobrze znane i opisane, i odstępne w internecie. Proszę zerknij np w tą tabelę http://serwis-warszawa.vaillant-partner.pl/kalkulatory-on-line/kalkulator-emisji-zanieczyszczen/
      masz tam też porównanie jak to wygląda w 'ekologicznych' piecach węglowych. Jak widzisz różnica jest kolosalna!!! Kopciuchów się nawet nie mierzy bo tam by brakło skali. Dlatego też chyba nigdzie nie ma dla nich żadnych pomiarów bo czy palone od dołu czy od góry wywalają kilogramy pyłów i nikt tego nie bada bo i poco. Pewnie nawet aparatura pomiarowa nie jest w stanie tego zmierzyć bo poprostu brakuje na niej skali.
      Jeszcze raz powiem - pokaż mi obiektywne badania spalin z pieca palonego od góry pokazujące co zawierają w odniesieniu do pieca rozpalanego od dołu oraz pieca 5-tej generacji. Wtedy możemy dyskutować. A tak na oko to co najwyżej chłop w szpitalu umarł.

      Odpowiedz
      1. KB

        "Jesz­cze raz powiem — pokaż mi obiek­tywne bada­nia spa­lin z pieca palo­nego od góry poka­zu­jące co zawie­rają w odnie­sie­niu do pieca roz­pa­la­nego od dołu oraz pieca 5-tej gene­ra­cji. Wtedy możemy dys­ku­to­wać. A tak na oko to co naj­wy­żej chłop w szpi­talu umarł."
        Proszę bardzo:
        http://czysteogrzewanie.pl/wp-content/uploads/2013/01/top-down-fire-rpa.pdf
        http://czysteogrzewanie.pl/wp-content/uploads/2013/01/top-down-fire-portugal.pdf
        http://czysteogrzewanie.pl/wp-content/uploads/2013/01/top-down-fire-switzerland.pdf
        Poczytaj sobie jak znasz angielski. Ogólnie rzecz biorąc badania te potwierdzają, że emisja np. z pieca na drewno rozpalanego od dołu to ok. 500 jednostek, natomiast rozpalanego od góry to ok. 80 jednostek czyli 6 razy mniej. I co ciekawe norma kotłów V klasy przewiduje emisję na poziomie 40 jednostek. A więc piec rozpalony od góry daje tylko 2x wyższą emisję od pieca V klasy. I nie kosztuje to kilku tysięcy złotych - wystarczy zmienić metodę palenia. Teraz jesteś przekonany?

  42. Piotr

    Fajnie, że się przydałem, chociaż w tej kwestii.
    Zerowa emisja jest chyba tylko przy wykorzystaniu jako paliwa, wodoru, a przy spalaniu gazu to nie ma pyłów, ale chyba czysta para to , to nie jest. Znajome są mi osoby, które zastąpiły piece kaflowe kominkiem, tylko problemem jest, że przy kominku potrzebna jest częsta obsługa, a wychodząc do pracy na choćby 9 godz to powrót do wyziębionego mieszkania nie należy do przyjemności. Są na rynku kominki z kanałami kumulacyjnymi energie cieplną, ale objętościowo więcej miejsca zajmują i cena dla zamożnych. Ale jeżeli w uchwale zakaz nie obejmowałby kominków, to popyt na nie będzie według mnie. Sęk w tym, że rozważane jest objęcie zakazem również kominki, bo w nich też można spalać wszystko z uwagi na otwarte palenisko. Życie pokaże co nam rządzący sprezentują.

    Odpowiedz
  43. sly

    Wszystko wskazuje że podejście urzędów jest takie samo jak urzedu skarbowego - czyli każdy Polak to złodziej - wyjątki muszą sie same wybronić, czyli "każdy Polak pali śmieciami".
    Wrócę myślą do tego co poprzednio pisałem: Rozwiązania muszą być na każdą kieszeń. Szlak trafia mnie jak widzę że urzedy forsują jakies rozwiazania - a potem sie dziwią że część ludzi oszukuje i kombinuje. Skoro człowiek nie stać na coś podstawowego - to bedzie kombinował - a jakie ma wyjscie ?
    Miedzy innymi ogromny nacisk kładzie sie na koły za parędziesiąt tysiecy, lub retory. Tylko co sie chce uzyskać w ten sposób ? to ze wyeliminuje sie palenie śmieci, czy to że ktoś chce ludzi uzależnić od jednego rodzaju paliwa - tak jak kiedyś było z olejem opałowym.
    Moim zdaniem wiedać juz tu potężne lobbowanie firm pod przykrywką ekologii.

    Odpowiedz
    1. Kamil

      Widzę niezmiennie masz dobre samopoczucie.
      http://imgur.com/a/mfGJf
      Palący węglem w kopciuchach powinni być opodatkowani - na początek 200zł od tony spalanego węgla dobrej jakości, 400zł średniej i 600zł od syfiatej. 25 lat więzienia za udowodnione palenie śmieci.

      Odpowiedz
  44. Piotr

    Coś z tego w tym można się dopatrzyć.
    Ostatnio w Radiu Katowice była audycja i rozmowa z przedsiębiorczą Panią, która ma działalność i wypieka chleb w tradycyjnym starym piecu. Rzecz dzieje się chyba w Rudzie Śląskiej i myślę, że jak ta uchwała przejdzie to interes się skończy i przeklinania słychać będzie w Katowicach, bo w takim piecu palić nie wolno.
    W programie telewizyjnym nawiązującym do smogu, prowadzonym na ulicach Warszawy, jeden z rozmówców, ekolog poruszył temat zapylenia wtórnego i to, że ulice miasta miały być zmywane, nie pamiętam, ale chyba dwa razy w miesiącu, a są może raz na pół roku. Taka była wypowiedź, a aut które wywołują to zapylenie przybywa i oczywiście wiatr. Dlaczego tak jest, bo ekonomia do tego zmusza, zmywanie kosztuje. Problem ten w sezonie zimowym nie występuje często, ale temat był poruszony, bo w lato pył też jest w powietrzu. Także trzeba patrzeć siły na zamiary, żeby pod naciskiem obciążenia nie upaść. Ktoś żartobliwie powiedział, że ludzie będą palić ogniska na środku pokoju, bo to nie będzie zakazane, a co nie zakazane to dozwolone.

    Odpowiedz
  45. Piotr

    Panie Kamilu, ma Pan słuszną racje w tym, że trzeba starać się likwidować emisję pyłów do atmosfery, ale trzeba mieć na względzie wszystkich obywateli. Myślę, że pańscy przodkowie też w przeszłości ogrzewali się i gotowali potrawy spalając węgiel. Problem na pewno powoli będzie zanikał, bo stopa życiowa i standardy idą w górę i każde następne pokolenie jest coraz bardziej wygodne, a palenie w piecu do przyjemności nie należy. Choć w nowych domach z ogrzewaniem gazowym, deweloperzy instalują kominki dla, myślę alternatywy awaryjnej i estetyki, a ekonomiczni mieszkańcy ogrzewają nimi całą zimę w ramach możliwości, bo trzeba obsługiwać, bo gazem drogo. Jak kominek nie wydala to wtedy dopiero gaz.
    Mi się wydaje, choć mogę być w błędzie, że edukacja-edukacja, kontrole co się spala i karanie zatwardziałych przyniosą efekt. Tylko, że rząd podpisał zobowiązania i trzeba się zmieścić w ramach czasowych.
    Panie Kamilu, czy pięć lat temu, lub trochę więcej był taki nacisk na ten problem. Wtedy spokojniej do tego podchodzono, tylko nie było też kontroli i edukacji takiej jak teraz.
    Zobaczymy tak jak pisałem co rządzący zadecydują, a udźwignąć to będą musieli wszyscy.

    Odpowiedz
  46. Piotr

    A i jeszcze na temat tego podatku. Czy przez to opodatkowanie poprawi się jakość powietrza, jeżeli tak to jestem za.

    Odpowiedz
    1. Kamil

      Problem był 5 i 10 lat temu odkąd pamiętam ale nie w takiej skali. Zawsze od września do maja jest problem z otwarciem okna bo śmierdzi na zewnątrz spalinami i naprawdę ciężko przewietrzyć dom. Jednak wszystko pogarszało się z roku na rok od momentu wprowadzenia do sprzedaży odpadów węglowych zwłaszcza w ostatnich latach kiedy dobrej jakości węgiel poszedł w górę a ten syf jest dostępny po 200zł za tonę - ludzie się na to masowo przesiedli - zwłaszcza tu na śląsku. Ostatnie chyba 4 zimy były na ogół ciepłe i wietrzne i było może kilka dni takich ostrych epizodów smogowych. Problem był rozwiewany wiatrem. Tej zimy dowaliło równo, wyżowa, bezwietrzna pogoda utrzymuje się z przerwami już prawie miesiąc i pokazała jaki problem narósł przez ostatnie lata. Nie miałem tak jeszcze, że spalinami waliło mi równo w całym domu mimo pozamykanych i po zaklejanych okien, kratek nawiewu itd. Ale jak ma nie walić jak za oknem dzień w dzień normy wieczorem po 1500%, powietrze wewnątrz nie bierze się z się z księżyca.
      W sumie ciesze się z tego smogu w tej skali. Rozszedł się on teraz po całym mieście i wszyscy go poczuli i zauważyli, coś mają robić. Tak to zawsze problem dotyczył kilku dzielnic i był spychany wiecznie na bok bo miasta to bezpośrednio nie dotykało przynajmniej w takiej skali jak jest w dzielnicach domków.

      Odpowiedz
  47. sly

    Długo tu piszemy ale Kamil chyba ma swoją wizję - i tyle. Po raz kolejny wiec apeluje do Ciebie Kamilu byś zrobił sobie eksperyment z twoim super ekogroszkiem. Nie wiem jak jest z tym reklamowanym węglem błękitnym - ale spalając inne rodzaje węgli - jakie by nie było, jak nie bedzie sie tego robić poprawnie - to i tak z komina będzie walić kopcacym dymem. Kamil określ się konkretnie: z tego co widzę to uważasz, że mając ekogroszek lub super ekogroszek to obojętnie jakby sie nie rozpalało w kotle zasypowym to kopcić NIE bedzie - czy tak uważasz ? - od tego zalezy twój podatek - więc pisz konkretniej. Ja na ten przykład kupie węgiel dobrej jakosci (choć nie wiem jaki uważasz za dobrej jakości) i tak samo mogę kopcić jak przy innym. To jaki to sens ?

    Odpowiedz
  48. sly

    Podpisuje sie pod tym co Piotr napisał. Pytanie zasadnicze: co robiła poprzednia ekipa rządząca w tej sprawie ? tyle lat stracili i nic....a teraz wszystko załatwić w jeden rok - drobna paranoja - czyż nie ? Pewnie ustawy i przepisy łatwo wydać - a koszty ? - no coż pospólstwo albo płaci albo marznie.

    Odpowiedz
  49. sly

    Co fakt to fakt, jesli Kamil masz tak jak opisujesz to mozna sie nieźle wku...ć. Mieszkam w drugiej części Polski - problem jest ale w nico mniejszej skali. Z tego co widzę to w mojej miejscowości problem sie pojawi w krótkim czasie - jak opisywałem: jest ciepłownia ale kominów przybywa - ludzie nie wyrabiają z kasą. Ja już dawno nie wyrobiłem - musiałem się przerzucić na własne ogrzewanie.

    Odpowiedz
  50. Piotr

    To jak Pan napisał, największy problem jest nie w kopciuchach, jak Pan nazywa piece zasypowe, tylko z obsługą ich i jakością używanego paliwa. Ma pan ogrzewanie gazowe,a zakleja pan otwory wentylacyjne i okna, co może doprowadzić do katastrofy w momencie awarii, rozszczelnienia instalacji gazowe to te domostwa w promieniu 50 metrów znikną razem z pańskim. Ale w ten sposób ludzie ograniczają straty ciepła z pomieszczeń, żeby zaoszczędzić. Ja podejrzewam, że ma pan sąsiadów,według mojego nazewnictwa, nowobogackich, dom na pokaz jest, ale problemy z utrzymaniem tego są. Także trzeba mieć na względzie wszystkich, czy stać ich będzie na udźwignięcie ciężaru. Dofinansowanie jest i to jest duuuży plus, ale później trzeba to utrzymać. Pamiętam jak trzydzieści lat temu, pociąg jadący z północnej polski, zbliżał się do Bytomia, to było widać i czuć. Dzisiaj tego nie ma, okazuje się, że normy są tak przekroczone. To jak Pańscy przodkowie przetrwali tamten okres. Jak pisałem, standardy się podnoszą i kopciuchów, kotłów zasypowych i piecy kaflowych na pewno ubywa bo nic nie jest wieczne, a nowych to chyba teraz nikt nie stawia. Chciałbym poznać Pańską opinie, jak rozwiązać problem, takich starych budynków wielorodzinnych jak mój, bez gazu i beż dostępu do sieci co, bo takie istnieją.

    Odpowiedz
  51. Piotr

    Jak pisze Sly, zdobyć coś to nie wszystko, trzeba to utrzymać, a jak koszty zaczynają przekraczać możliwości to klapa. Sly powrócił do ogrzewania indywidualnego, ale ma na sercu efekt tego i star się w miarę swoich możliwości ograniczać uciążliwość. świadczy to o zdrowym rozsądku i tak powinno być. Gorzej jak ktoś bezmyślnie wykonuje pewne czynności nie uwzględniając ich skutków. Mam na myśli spalanie śmieci i bezmyślne ładowanie do pieca zadławiając żar,a wtedy emisja z komina jest gęsta i ciężka, spadająca na ziemie. Sly mógł powrócić do palenia, ale korzystając z dofinansowania do przejścia z palenia na CO sieciowe, nie będzie takiej możliwości. Różne są koleje życia i to na co stać mnie dzisiaj nie oznacza, że będzie w moich możliwościach za parę lat. Szanowni państwo, w kwestii zanieczyszczenia powietrza to według mnie jak już pisałem EDUKACJA I KONTROLE, a rozsądek w końcu zwycięży z bezmyślnością.

    Odpowiedz
  52. sly

    Tak, również jak wyżej pisałem, jak pisze mój poprzednik: edukacja, edukacja i edukacja, połaczona z kontrolami - tyle że trzeba określić co kontrolujemy - na pewno palenie śmieci - tu nie ma problemu zgadzam sie z Kamilem - niech i dają 25 lat za to. Syfem nie napalisz- jedynie co to możesz sie sam spalić.
    Obowiązkowo każdy kocioł musi miec instrukcje palenia, problem jest z uyzskaniem certyfikatu kotła, tj, nie tyle co z uzyskaniem ile zapłatą za to w jednostce certyfikującej. Nie wiem ile to kusztuje, wiem natomiast ile kosztuje certyfikacja np nowego rodzaju papy czy materiału budowlanego - idzie w dziesiątki tysięcy. Jeśli tyle kosztuje certyfikacja kotła, to mniejsi producenci wypadną z rynku i zrobimy monopol tych większych - co za tym idzie - oni bede dyktować ceny. Tu winno wkroczyć- czy sie komuś podoba czy nie - Państw, Rząd. Winny ustalić sztywne ceny za takową certyfikację.
    Na pewno - jak wyżej wspomniałem wszytkie bez wyjątku kotły winny posiadać jasną instrukcję rozpalania większać pewnie ma - ale nie wszystkie. Jeśli nie Państwo - to jedni czy drudzy forumowicze to zweryfikują.
    Na pewno winna być powtarzana jak mantra zasada: zrób co w twojej mocy by ograniczyć kopcenie. Nie ma możliwości w ciagu 1 rok wyzerować wszytko - zbyt dużo czasu zostało stracone. Państwo za nas tego nie załatwi -oczywiście - moze załatwić wprowadzając ustawę że jest zakaz palenia węglem, wprowadzić Państwo policyjne i powiększyć areszty - za spalanie węgla 25 lat do kicia - tam pewnie ogrzeją cie w sposób eko.
    Bardzo łatwo jest wyliczyć zyski ciepłowni - tu winny być również sztywne ceny narzucane przez Państwo - wiem, wiem od razu pewnie podniosą się głosy o wolności w biznesie i gospodarce. Akcyza, podatki, opłąty środowiskowe i np, 7-10% zysku - to wszytko można wyliczyć dla poszczególnych ciepłowni. Taryfa moze być taka że co najmniej 30% ludzi od razu na powrót przejdzie na ciepłownie. ALbo coś"robimy w konkretach" albo stoimy i biadolimy. Sami "biznesmeni" z ciepłociągow nie zrezygnują z zysków krociowych, ciepłownie zysk muszą mieć - ale dlaczego od razu od 30% w górę ? NIE w taki sposób walczy sie ze smogiem. Tj. zyski ciepłowni zostają nie tknięte a ludzi jak bydło na spędzie - zapędza sie do przyłączeń do tych "biznesmenów" i jeszcze policja czy inne służby z naszych podatków pewnie mają pilnować by inni dobrowolnie byli dojeni przez ciepłownie (obowiązek podłączania się). Tak sie nie da tego załatwić.
    Kolejna rzecz: gdzieś widziałem w necie że są jakieś filtry które każdy sobie moze założyć na kominy. Nie wiem po ile, nie wiem czy to działa - ale myśl dobra - dlaczego nie, chętnie sam skorzystam, no chyba że zaraz bedą wołać parę tysięcy za taki filtr -to znowu w miejscu się stanie
    Nie można wszytko stawiać na czarne lub białe. Szlak mnie trafia jak wszędzie przyrównują nas do Europy: we wszystkim tylko nie w PIENIĄDZACH I NIE W ZAROBKACH.

    Odpowiedz
  53. sly

    Dzięki KB. Przekopiuję to sobie, mam w swoim towarzystwie (swojej okolicy) paru niedowiarków - pokażę im to, może któryś "się nawróci" 🙂

    Odpowiedz
  54. Kamil

    Mój ostatni, podsumowujący post więc dam wam już spokój.
    Kończy się okres największego smogu w Polsce i oby w przyszłym roku było go mniej.

    1/ PALENIE OD GÓRY
    Zapoznałem się z materiałami przedstawionymi przez KB ale niestety ich nie kupuje. Opieranie się na wynikach badań palenia w kuchenkach w Afryce wykonanych z metalowych beczek – to chyba jakiś kiepski żart? Kolejne dwa materiały o wynikach palenia drewnem w kominkach. Wiem, że węgiel to skamieniałe drewno ale bez przesady te wyniki nic nie potwierdzają. Nie można porównywać wyników spalania samochodu osobowego benzynowego do ciężkiego sprzętu budowlanego pracującego na ropę.
    Kilka dni temu była, krótka audycja na temat palenia od góry w Trójce. Stwierdzono, że metoda ta rzeczywiście pozwala ograniczyć zużycie paliwa i emisje pyłów ale nie w takich podawanych wartościach jak tu się przytacza. Wszystko też zależy od pieca każdy będzie osiągał inne wyniki – generalnie tak była redukcja. Natomiast emisja benzopirenu nie ulegała zmniejszeniu a czasami była większa przy metodzie palenia od góry.
    Badania podobno były prowadzone na AGH więc proponuje autorowi bloga nawiązać kontakt może wyciągnie jakieś konkretne badania.
    Generalnie palenie od góry pomogłoby ograniczyć problem emisji, ale go nie rozwiąże i jest jeszcze jedno zasadnicze duże ale….. OPÓR MATERII

    2/ OPÓR MATERII
    Po kolejnym moim telefonie na Straż Miejską odbyłem długą i miłą rozmowę z osoba która zajmuje się tym tematem. Powiedział mi, że w tym sezonie skontrolowali już blisko 400 posesji wykryto tylko 12 przypadków palenia śmieciami, ukarano delikwentów mandatem, a dwa wnioski skierowano do sądu. Powiedziano mi, że problem nie leży tyle w paleniu śmieciami, co w paleniu kiepskiej jakości węglem, na ogół w dziadowskich piecach i nieumiejętnym w nich paleniem. Na moje pytanie czy próbowali więc szkolić właścicieli np. z górnego palenia odpowiedz była, że tak znają już tą metodę i próbują szkolić, ale zainteresowanie tematem zgłasza jedna osoba na 10. 9 osób nie chce żadnych porad twierdząc, że od lat pali w piecu i wie jak to robić najlepiej i żeby dać jej spokój.
    Jeżeli tak to wygląda w skali całej Polski to ja przepraszam, ale nawet gdyby palenie od góry rozwiązywało problem smogu to jest rozwiązaniem utopijnym bo co piec to fachowiec i 90% użytkowników będzie w nich palić jak uważa to za słuszne.
    Zmiana pieców na nowoczesne narzucające metodę palenia jest jedynym rozwiązaniem na ten OPÓR MATERII. Żadne akcje informacyjne, pokazy, wykłady tego nie zmienią, przekona się po latach może kolejne 10% a reszt ‘wolnoć Tomku w swoim domku’ i co roku smog jak dzwon.

    3/ ŚWIADOMOŚĆ SMOGU
    Świadomość problemu smogu rośnie ale nadal jest bardzo mała. Gdy na jedynej stacji w mojej miejscowości normy przekraczają 300 μg/m3 pyłu PM10, na moim osiedlu śmierdzi jak z komina można o dziwo spotkać osoby wywieszające pościel do wietrzenia i mamy spacerujące z dziećmi – ledwo ich widać w tym dymie ale uparcie spacerują – czemu?
    Jeżeli ktoś się interesuje tym tematem, ma jakiś wpływ na władze miasta i chciałby wiedzieć jak wygląda u niego sytuacja odnośnie pyłu PM2.5 i PM10 niech próbuje przeforsować system monitoringu oparty np. na mikromiernikach Airly. Ja staram się o taki system w moim mieście.
    Bieżące dane pokazywane są na http://www.map.airly.eu. Na razie głównie małopolska i Warszawa ale stacji pomiarowych przybywa z tygodnia na tydzień. W nowej lokalizacji, miasto, gmina musi być instalowanych minimum 5 mierników, ponieważ one tworzą system i dają wtedy najbardziej miarodajne pomiary. Koszt jednego miernika to 1000zł i 50zł miesięcznego abonamentu za serwis, kalibracje itp. Dla miasta to żaden wydatek a dla mieszkańców rzetelna informacja 24h na dobę 365 dni w roku.
    Oficjalne stacje GIOŚ niestety są dziurawe jak sito i nie zanosi się, że coś się poprawi w tym temacie.
    http://powietrze.gios.gov.pl/pjp/current#

    Podsumowując ten temat liczę, że Uchwała Antysmogowa dla województwa śląskiego zostanie przyjęta w marcu.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Normalnie jak głową w mur, gadanie do obrazu, wołanie na puszczy...
      0. Jaki masz problem z wynikami badań z Afryki? Bo "he he mudżiny" zrobiły i oczyma wyobraźni widzisz jak oni to w opaskach biodrowych rzeźbią w szałasie z trzciny, więc uważasz, że się nie znają? Sorry, to już problem Twoich uprzedzeń i stereotypów.
      W ognisku, w piecyku ze starego wiadra, w kozie, w kotle – wszędzie podstawowa zasada jest identyczna, tak jak na identycznej zasadzie działa silnik spalinowy skutera i TIR-a. Owszem, wyniki badań innego rodzaju pieców nie dają podstaw twierdzić, że taki sam efekt będzie na innym typie urządzeń, ale porównanie dwóch metod w dwóch identycznych urządzeniach jak najbardziej jest uprawnione. Poza tym, jeśli byłbyś łaskaw zauważyć, nie mamy wyłącznie wyników z afrykańskich piecyków.
      Piszesz o oporze materii i sam jesteś jego najlepszym przykładem. Ze wszystkich dowodów i poszlak jakie mamy widzisz tylko drzazgi wątpliwości, przeskakując w marszu nad belkami dobrych efektów.
      1. W tekście Radia Kraków i audycji widzę że były jakieś rozbieżności. W radiu wyraźnie powiedziano, że na węglu pyły ORAZ B[a]P spadają o ok. 70%. Natomiast jakoby B[a]P wzrasta na drewnie.
      3. Kto i gdzie twierdzi, że palenie od góry jest idealne i ma być panaceum na wszystko? NIE, jest wyłącznie szybkim i prostym środkiem, by ZNACZNIE poprawić sytuację.
      Amen.

      Odpowiedz
      1. Kamil

        Wbij sobie do głowy, że nie jest rozwiązaniem bo nikogo nie zmusisz do tego żeby palił od góry w piecu zasypowym jak w nim można palić jak się chce na miliony sposobów! Gdybym ja miał piec zasypowy to próbowałbym palić od góry bo się przejmuje problemem smogu. Dlatego wymieniłem piec retortowy na ekogroszek na piec gazowy, żeby też zredukować moją emisję!!! 90% właścicieli pieców zasypowych na to gwiżdże! Co byś chciał ustawą nakazać palenie w piecach zasypowych tylko metodą od góry bez konieczności wymiany na nowe nisko emisyjne rozwiązania? I co by to rozwiązało? Zniknął by smog?

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Nie chciałbym niczego nakazywać. A przynajmniej nie tak jak sobie wyobrażasz. Chciałbym, aby każdy w tym kraju – palacz jak i "wdychacz" – wiedzieli, że nap...nie siwą chmurą z komina to nie jest dziejowa konieczność usprawiedliwiona biedą, tylko błąd w sztuce spowodowany niewiedzą, który tę biedę pogłębia. Jestem pewien, że gdyby ludzie poczuli, że kominem leci nie jakiś smród, tylko ich pieniądze, to gwizdałoby na to z pewnością troszkę mniej niż 90% ludzi. Absolutnie nie mam ambicji zastępować ustaw albo z tego sposobu palenia robić ustawę. Tak samo np. kampanie społeczne o bezpieczeństwie na drogach nie zastępują kodeksu ruchu drogowego czy mandatów.

      3. Kamil

        Jak więc nakazać ludziom palić od góry?
        Jak to zrobić skoro rodzai pieców zasypowych jest setki i w każdym trzeba to robić inaczej?
        Jak to zrobić nie wydając fortuny na promocję tej metody, pomimo że nie jest idealna i docelowo nie rozwiązuje problemu smogu? Wiesz ile kasy trzeba by wydać na kampanie ogólnopolską żeby w dwa lata przekonać te 90%. Te pieniądze o wiele lepiej wydać na dofinansowanie do pieców, w których można palić tylko w jeden jedyny sposób od razu likwidując problem.
        Na koniec powiem, że wydrukowałem twoją 4 stronicową ulotkę i już od dwóch tygodni wrzucam ją do skrzynek 'kopciuchów' z nadzieją, że to coś jednak poprawi.

      4. Wojciech Treter Autor wpisu

        Koniecznie trzeba nakazać? Ja bym zaczął od poinformowania.
        Producentów są setki, ale rodzajów – trzy główne, w porywach do kilku wariantów.
        Na kampanię przypuszczam że poszłyby grosze w porównaniu z tym, ile pompuje się w wymianę kotłów. Taki Rybnik wyłożył ok. 5mln zł/rok. To starczy w porywach na 1000 takich sobie dotacji. Naprawdę uważasz, że za taką (a nawet wielokrotnie mniejszą) kwotę w skali kraju nie przekonałby do zmiany nawyków więcej niż 1000 osób gdyby informacja wylewała się z każdej gazety, portalu, radia, składu węgla, od kominiarzy itd?

        Za wiele sobie nie obiecuj po ulotkach, ale to świetnie, że działasz.

      5. Piotr

        Dyskusja Panów jest bardzo ciekawa, ale mam jedno pytanie odnośnie wymienionej audycji w Trójce. Powiedziano tam, że przy paleniu od góry drewnem emisja benzoalfapirenu wzrasta nawet o 120 procent czyli ponad dwukrotnie. Jako laik pytam, jak to jest możliwe? Czy ktoś wie?

      6. Wojciech Treter Autor wpisu

        Drewno w 2/3 składa się z gazów a co za tym idzie potrzebuje bardzo dużo powietrza wtórnego dla dokładnego dopalenia. Nie wiemy na jakim kotle badanie się odbywało. Może nie miał on możliwości dostarczenia odpowiednich ilości PW, aby drewno spalało się należycie i spaliny wychodziły co prawda czystsze przy paleniu od góry, ale nadal były to w dużej części palne gazy (takim właśnie jest B[a]P). Tak sobie tylko spekuluję, bo żadnych detali badania nie znamy ani nawet oficjalnych wyników nie ma jeszcze.

      7. Piotr

        Dziękuję za odpowiedź. Przepraszam za dociekliwość, ale to w żadnym stopniu nie wyjaśnia sprawy. Są jakieś wyniki badań, opracowania na ten temat? Cokolwiek?

      8. Piotr

        No ale właśnie tu jest napisane "Mimo że miał jest gor­szym pali­wem, kocioł mia­łowy roz­pa­lany od góry emi­tuje 65% mniej pyłu i 90% mniej benzo-a-pirenu. Podobne wyniki osiąga kocioł dol­nego spa­la­nia zasi­lany węglem orzechem."
        Pod spodem jest jeszcze wykres to obrazujący (po lewej pył, po prawej benzo-a-piren) Zatem ktoś to zbadał. Przepraszam, że się tego uczepiłem, ale jeżeli tu się twierdzi jedno a publicznym radio zupełnie co innego, to ja wolę znać prawdę i wiedzieć kto kłamie.

      9. Wojciech Treter Autor wpisu

        Tyle że te wyniki na grafice dotyczą węgla. I w radiu też stwierdzili na razie nieoficjalnie, że dla węgla jest ok. 70% spadek pyłów i b(a)p. Natomiast dla drewna ponoć był wzrost b(a)p. Nie pamiętam czy/co mówili o pyłach na drewnie.

        Kłamać nikt nie musi, można mieć bardzo różne wyniki i każde będą prawdziwe, bo pozostaje np. kwestia rodzaju urządzenia i parametrów jego pracy oraz poprawnej prezentacji wyników. Bo jeśli np. dla drewna b(a)p faktycznie wzrasta znacząco, ale zarazem sprawność spalania też wzrasta, to w przeliczeniu na jednostkę ciepła emisja mimo to może nie być wiele gorsza albo i się poprawić. Poza tym dla pełnego obrazu sytuacji należałoby dość dokładnie opisać założenia badań a nie mówić że "zbadaliśmy rozpalanie od góry".

      10. Piotr

        A ta pani w Trojce to chyba była z krakowskiego alarmu smogowego. Nie pamiętam nazwiska. Chętnie bym ją zapytał o badania na których się opierała.

  55. sly

    Super że działasz Kamil, ja też nie "stoję w miejscu". Jak wyżej wspomniałem - rozumiem twoje rozgoryczenie ale nawet jak znajdziesz kasę na wymianę kotłów tzw. dopłaty to jak chcesz zapewnić ludziom to by nie dokładali do opału którym do tej pory palili ? Sama wymiana kotłów nic nie da. Na tym temacie już bardzo duzo ludzi -- zbyt dużo ludzi już liczy krociowe zyski. To na kotłach, to na opale. Jeśli chcesz zlikwidować smog z jak to ujmujesz "nakazem" to jestem ZA twoją koncepcją ale musi być warunek. Nie może to iść z parze z tym ze ludzi mają wyrzucić tysiące ze swojej kiszeni - raz ze wielu może nie chcieć, dwa ze wielu może na to niestać. Moze byc nakaz wymiany kotłów - ale musi to iść OBOWIĄZKOWO w parze z obniżką cen opału do tych kotłów - jeśli wymiana kotła + jego utrzymanie zrówna sie finansowo z tym co obecnie ludzi maja - to niech dają nakazy, ustawy i karzą, ale jeśli ma to być na zasadzie - że ktoś nie ma kasy na kocioł + opał do tego kotła i ma iść za to siedzieć - to pytanie : O CO TAK NAPRAWDĘ CHODZI ? - może o naganianie klienteli, przy okazji smogu.

    Odpowiedz
  56. Krzysiek

    Witam, mieszkam w centralnej Polsce, węgiel tutaj jest dość drogi, słabej jakości. Wszędzie dym, brud i popiół, tak w większości domów i niech mnie ktoś przekona, że to wszystko jest świadomy wybór a nie konieczność materialna. Niech ktoś z miłościwie nam panujących przekona ludzi zarabiających najniższą krajową na zakup nowego kotła za 8-10tyś zł. A piękne panie z alarmu anty-smogowego dołożą tym ludziom różnicę pomiędzy kosztami grzania węglem z gazem propan-butan.
    Dlaczego nikt o tym nie mówi? Każdy jest mądry zza biurka a najwięcej o grzaniu węglem krzyczą ci, co mieszkają w blokach.
    U mnie za oknem jeszcze smogu nie widać, jest w miarę czysto, jak pokolenie z +50 odejdzie od władzy przy kotłach to może będzie jeszcze czyściej, ale to nie zmienia faktu, że każdy, kogo stać przechodzi na kotły automatyczne albo na gaz tylko kogo na to stać.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Uważaj, bo wywołasz wilka z lasu, co przyjdzie i powie, że pod lasem sąsiad ma Passata TDi, willę na kredyt i 500+ bierze a mimo to wunglem kopci a przecież widać, że go stać na gaz 😉

      Odpowiedz
      1. Krzysiek

        Wiadomo, że zawsze są wyjątki i każde rozwiązanie ma wady i zalety. Znam wiele osób, które muszą dobrze kombinować żeby przetrwać zimę i mają ważniejsze problemy niż ilość dymu z komina.
        Na pewno część problemu leży w ludzkich umysłach i braku chęci na poprawę sytuacji, ale nie godzę się na to by jednakowo traktować opornych i tych co nie mają innego wyjścia. Sam bym chętnie przeszedł na gaz, ale wychodzi za drogo i ziemnego nie ma w pobliżu.
        Co do tego wspaniałego TDi to zastanawia mnie jeszcze kwestia uczciwości sprzedawców i producentów tych nowoczesnych kotłów z 4 i 5 klasie bo tak samo jak to zrobił VW mogą produkować i robić testy pod kątem norm a po wstawieniu do kotłowni okaże się, że z komina jak się kopciło tak się kopci. Mam za oknem przykład sąsiada, któremu wcisnęli super ekologiczny kocioł na wszystko, który niby jakieś normy spełnia, a efekty są takie, ze sąsiad spala więcej i więcej kopci.

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Właśnie w tym rzecz, że ilość dymu najbardziej powinna interesować tego, co ma problem z przetrwaniem zimy, bo dym to paliwo a biednego nie stać na wyrzucanie paliwa. Tylko że do tego nie powinno się podchodzić od strony dymu. Mnie nigdy nie interesował sposób by nie dymić. Ale sposób, by mieć cieplej w domu za te same pieniądze – już jak najbardziej.

        Kotły podajnikowe na pewno kopcić nie będą (przynajmniej re retortowe i gdy pracują na palniku a nie na ruszcie awaryjnym). Ale był taki czas koło 10 lat temu, że to, co dziś się kopciuchem nazywa, miało certyfikat i ludzie dostawali na to dotacje.

  57. KB

    Niestety wszyscy zapominają o tym, że węgiel ma łagodzący wpływ na ceny gazu. Do ogrzewania w domach zużywa się blisko 9 milionów ton węgla - czyli jest to odpowiednik 9 miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego. Tymczasem np. 2012 zużyliśmy w Polsce blisko 16 miliardów m3 gazu. Czyli przejście z węgla na gaz jak postulują niektórzy "ekolodzy" oznacza wzrost popytu o ponad 55%! Przecież to pociągnie za sobą olbrzymi wzrost cen tego surowca - nawet gdyby zdjąć większość obciążeń podatkowych z gazu to po takim wzroście zapotrzebowania jego cena byłaby w najlepszym razie podobna do obecnej - czyli większości ogrzewających węglem nie byłoby na taką "rewolucję" stać. Dlatego należy rozwijać czyste spalanie węgla, którego mamy pod ręką pod dostatkiem.
    PS. Juzefie - chciałbym Ci podziękować (myślę, że nie tylko ja) za ogrom pracy jaki włożyłeś w utworzenie tego serwisu. Dzięki http://czysteogrzewanie.pl ogrzewanie węglowe stało się dla mnie wygodnym i tanim sposobem na ciepło w domu. Jeszcze raz dzięki.

    Odpowiedz
  58. Piotr

    Panie Krzyśku, pierwszym i natychmiastowym sposobem na poprawę tego stanu jest nauka, rozpowszechnianie i stosowanie metody spalania odgórnego. Trzeba rozpowszechniać tą metodę i uświadamiać sąsiadów o mniejszym zanieczyszczeniu środowiska i oszczędnościach z tego płynących.
    Nie jest to łatwe do osiągnięcia, bo długoletnie nawyki trudno się zmienia, ale trzeba próbować, próbować i jeszcze raz próbować. Życzę POWODZENIA, a efekt na podwórku będzie widoczny i odczuwalny.

    Odpowiedz
    1. Lukas 78

      Święte słowa. Tylko edukacja. Kampania reklamowa w telewizji, radio i prasie. Ulotki itp. Oporni dolnopalacze raczej nie korzystają i internetu. Tylko z kim pogadać ? Z ministrem Szyszką co drzewa wycina. Dawać pomysły jak i do kogo uderzyć

      Odpowiedz
      1. Rafał

        Duże i wierne audytorium ma pewne radyjo. To w większości starsi ludzie i to oni palą tradycyjnie jak ojciec i dziad palili i są odporni na zmiany.
        Mam takich piętro niżej w postaci teściów. Teść jest w domu cały dzień, więc nawet jak tylko ja miałem palić to siłą rzeczy dokładał swoje 3 grosze. Lata trwało jak ich przekonywałem. Najpierw o niepaleniu śmieci, z dymem szedł cały śmietnik oprócz szkła i metalu, pampersy itp. Latem zaczynało się grzanie wody węglem, póki sam nie przełączyłem na prąd, to palili nawet tydzień przy temp. pow. 25 st. Mnie zostawało wysłuchiwanie skarg sąsiadów, którzy przychodzili z ryjem do mnie, jakoś zawsze tak trafiało. Smoła w kominie, szczotkowanie co miesiąc, a nawet częściej, czarne śmierdzące plamy na ścianach, przenikanie tlenku węgla do sypialni (!). Chciałem zmieniać instalację na gaz, CO, ekogroszek, żeby teść nie miał fizycznie czego sknocić, ale zawsze na przeszkodzie stały pieniądze. Śmieci przestali palić, ale był problem z samym spalaniem węgla.
        Od paru lat czytam ten portal, ale mam górno-dolniak, więc trochę trwało, zanim doszedłem do metody palenia kroczącego i obecnie nauczył się tego teść (eureka). Kiedyś na sezon szło 7 t groszku, teraz po zmianie metody i dociepleniu ścian zużywamy 3 t orzecha, a został jeszcze dach do zrobienia. W kominie tylko lekka sadza.
        Wracając do radyja, to może być to metoda, bo gdy ojciec dyrektor powie choćby największą głupotę, to słuchacze w nią wierzą. Tylko jak tam dotrzeć, ojczulek musiałby mieć chyba udział w jakimś handlu węglem 🙂

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Moim zdaniem odporność na zmiany nie da się tak prosto do wieku przypisać. Owszem, generalnie im wiek bardziej zaawansowany, tym trudniej z jakąkolwiek zmianą. Ale bardziej bym powiedział opór jest kwestią tego, że nie mieści się w głowach to co my robimy. Kotłownia to jest ostatnie miejsce, gdzie ludzie by się czegoś nowego i dobrego spodziewali, a już na pewno nie za darmo. Nikt nie pali tak jak pali w imię wierności jakiejś tradycji – po prostu uważa to za jedyny możliwy sposób a jak słyszy o innych możliwych akrobacjach, to wydają mu się one tak bezcelowe jak jazda na rowerze bez siodełka. Bo nie ma pojęcia o efektach, jakie może dać zmiana sposobu palenia! Skąd ma mieć, kiedy nigdy nie widział spalania węgla bez dymu i smrodu.

      3. KB

        "Oporni dol­no­pa­la­cze raczej nie korzy­stają i inter­netu. "
        Korzystają także. Ale kampania poprzez media "nieinteraktywne" łatwiej do nich trafi.
        "Tylko z kim poga­dać ? "
        Przede wszystkim z innymi palaczami "od góry" - najpierw to oni muszą się zorganizować. Tylko w kupie siła.
        "Z mini­strem Szyszką co drzewa wycina. "
        Minister drzew nie wycina. Robią to ludzie, do czego zresztą mają prawo.
        "Dawać pomy­sły jak i do kogo uderzyć"
        Najpierw to trzeba odkłamać Alarmy Smogowe, które palaczy od góry mieszają z błotem i uważają, że jak się wprowadzi nakaz grzania gazem to nagle wszyscy potulnie się do tego zastosują. Niestety życzeniowe myślenie jest źródłem wielu rozczarowań.

      4. Wojciech Treter Autor wpisu

        Otóż to. Nikt nie zrobi roboty za nas. Trzeba się wziąć w garść i działać. Hajs jest dostępny, trzeba tylko umieć po niego sięgnąć. Na "edukację ekologiczną" topi się miliony w bardziej bzdurne rzeczy.
        Alarmy smogowe ogólnie mieszają palacza z błotem, czym i jak by nie palił, stawiając go pod ścianą bez wyjścia. To paradoksalnie może nam zadanie ułatwiać, bo przedstawimy alternatywę dzięki której palacz "odzyska godność" i "wstanie z kolan" 😉 a nic go to nie będzie kosztowało.

  59. Krzysiek

    Wiadomo, że edukacja jest najważniejsza, na pewno lepsza niż chore zakazy, tylko ciężko pewne metody wprowadzić w życie. O ile ludzie młodzi potrafią sobie znaleźć potrzebną wiedzę w internecie to z osobami starszymi nie jest już tak wesoło. Ostatnio próbowałem przekonać sąsiadkę 89l, że lepiej jest grzać systematycznie przez cały dzień niż przepalać to patrzyła na mnie jak na wariata, a po propozycji zasypania całego kotła węglem pokazała mi drzwi. Wszędzie są ludzi oporni i ciężko będzie to zmienić.
    Mi osobiście podoba się palenie od góry, niektórzy biorą taką możliwość pod uwagę a inni nie wyobrażają sobie czekania godziny na rozgrzanie instalacji bo przecież w domu jest zimno.
    Szkoda, że w TV nie ma zainteresowania tematem czystego spalania, chyba tylko na Śląsku jakieś lokalne media podejmowały ten temat.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Nie trzeba było mówić o zasypaniu całego kotła, tylko wziąć tyle, ile sąsiadka spala w ciągu dnia i zaoferować pokazanie, że będzie się paliło dłużej. A tak pewnie sobie pomyślała, że chcesz ją zrujnować i ugotować zarazem 🙂

      Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Wygląda, że robi to, co zwykła grzałka oporowa, czyli grzeje wodę prądem. Grzałka ma sprawność 100% i to tak samo.

      Odpowiedz
  60. Marmark

    Ja tylko wtrącę o tej zwiększonej emisji przy paleniu drewna od góry.
    Rzeczywiście mnie też się kiedyś coś takiego obiło o uszy - przy czym dotyczyło to biomasy. Być może badane było spalanie drobnego drewna (zrębki?). I w takim przypadku zgoda - w kotle górnego spalania będzie to dymić niemiłosiernie.
    Zresztą chyba w badaniach zagranicznych, które przytacza Juzef też jest pokazana zależność emisji zanieczyszczeń od granulacji paliwa i drobne kawałki wypadają gorzej.

    Podsumowując: nie znając metodologii badań nie można dyskutować o ich wynikach.

    Odpowiedz
  61. Agnieszka

    Według mnie każdy człowiek powinien mieć prawo wyboru jakim paliwem chce ogrzewać swój dom. Kwestia teraz tkwi tylko w tym, żeby na rynku było dostępne WYŁĄCZNIE paliwo z niską emisją zanieczyszczeń! Ponadto faktycznie jestem za tym, żeby każda gmina przeprowadzała kontrole w gospodarstwach domowych i sprawdzała czy faktycznie spalane są śmieci czy też nie. Wiem z doświadczenia, że niektórzy ludzie mieszkający zwłaszcza na wsi spalają odpady w piecach, żeby tylko mniej trafiło do śmietnika i w ten sposób oszczędzają na opłatach za mniejszą produkcje śmieci! Tak jak ktoś pisał już wyżej...ludzie, którzy nie potrafią skorzystać z informacji w sieci nie są do końca świadomi konsekwencji swoich działań i wcale nie uważają, że coś złego robią...a że palą mokrym drzewem przyniesionym z lasu...bo ich po prostu nie stać na wymianę pieca, nawet z uwzględnieniem dotacji. Tyle milionów przeznacza się na inne działania w kraju, ale gdyby właśnie zaproponować przeciętnemu Polakowi wymianę pieca na ogrzewanie EKO zz dopłatą chociaż 60% myślę, że wtedy zniknął by problem aż tak wielkiego zanieczyszczenia powietrza. Moi teście co prawda skorzystali z dopłaty na kocioł Mini Bio NE piątej klasy z najniższą emisją zanieczyszczeń, ale z dopłatą około 20%. Nie jest to szałowy procent, ale zawsze coś. Do tego kotła faktycznie nie można wrzucać żadnych śmieci oprócz peletu. Jest to ogrzewanie jak najbardziej EKO. Pelet jest wysokoenergetycznym paliwem i spala się go mniej niż węgla. Poza tym podczas pobytu na podwórku nie widać kłębów wydobywającego się dymu i podczas wiatru dym nie szczypie w oczy tak jak to było do tej pory. W kotłowni unosi się przyjemny zapach węgla. Nie trzeba pamiętać o podkładaniu do pieca (robi się to raz na dwa dni) i wszystko dzieje się automatycznie. Z tego co pamiętam zakupili piec od firmy Kostrzewa, która ma bardzo dużo takich kotłów z certyfikatem Ecodesign, którego nie podważy nawet UE, przez którą jest zatwierdzony.
    Podsumowując. W Polsce należy zostawić tylko paliwa wysokoenergetyczne, zadbać o jak najwyższe dotacje i zacząć od kontroli gospodarstw. Mimo wszystko jestem za ogrzewaniem EKOO. Nie mam pomysłu na sprawdzanie wilgotności drzewa, ale to zostawiam fachowcom.
    Mam nadzieję, że w końcu uporamy się z tym smogiem i staniemy się "zdrowszym narodem".
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Nie ma czegoś takiego jak "paliwo z niską emisją zanieczyszczeń" – każde kopci gdy je źle spalać. Poza wyjątkami: diament, grafit, koks, węgiel drzewny – jak by ich nie palił, nigdy nie dymią. Niestety tych paliw mamy za mało a ich produkcji też towarzyszy emisja (choć w warunkach przemysłowych). Każde ulepszanie paliwa kosztuje. Wobec tego wydaje się rozsądniejszym budowa takich urządzeń, które spalą czysto powszechnie dostępne paliwa. Np. drewno z lasu za płotem. Nie mówię o odpadach typu muł, bo to oczywista oczywistość, że tego nie powinno być w obiegu.
      Żeby nie palić mokrym drewnem to trzeba planować na dwa lata naprzód i mieć miejsce na składowanie zapasu paliwa. W zimie nawet markety sprzedają mokre drewno, więc kto się sam nie zaopatrzy, ten ma problem.
      Pellet jest o 1/3 mniej kaloryczny od węgla. Schodzi go mniej dzięki wyższej sprawności spalania. Ale to jest nic innego jak granulowane trociny drzewne.

      Odpowiedz
      1. Agnieszka

        "Granulowane trociny drzewne" (pelet), ale jest suche Panie Wojciechu 😉 A drzewo prosto z lasu mokre (chyba ze sami je obrabiamy tzn zimujemy), a z marketu...nie ma właśnie tej pewności.
        Pozdrawiam

  62. Marmark

    Pani Agnieszko,
    Napisała Pani: "W Pol­sce należy zosta­wić tylko paliwa wyso­ko­ener­ge­tyczne".
    Rozumiem, że chodzi o węgiel.
    Akurat węgiel wysokokaloryczny jest trudniejszy do czystego spalenia niż taki "zwykły" (płomienny) bo zawiera dużo więcej substancji smolistych. Czyli tych najbardziej trujących. Jest to szczególnie widoczne jeśli komuś przyjdzie do głowy grzanie CWU kotłem z podajnikiem w lato (są tacy; na dodatek to wychodzi cenowo jak prądem). I tu nawet piąta klasa kotła nie pomoże.
    Tu się przy okazji kłania pojęcie "dobrego węgla" pojawiające się w wypowiedziach dyletantów. A co to u licha jest?

    Odpowiedz
  63. oto

    Główny problem to zawsze kasa i ciepło. Wszyscy jesteśmy za słynnym EKO - ale nie wszystkich na to stać. I to jest główny problem włodarzy - nie potrafią wbić sobie do swoich makówek, że ludzi NIE stać na ich proste wymyślne metody. Agnieszka zachwala piece automatyczne - super niech są, zafundujesz mi taki ? bo na ostatni dotacje jaki były sie nie "załapałem". Agnieszka a ekogroszek za 800zł / tonę - 520 zł/ tone egla - zrefundujesz mi różnicę ?

    Odpowiedz
    1. Agnieszka

      Panie "oto"...nie jestem tu na forum po to żeby kupywać komuś piec czy też dopłacać jakiekolwiek różnice. Mogę jedynie uświadomić, że do 2020 roku wszystkie piece, które nie są piątej klasy bądź nie są piecami z certyfikatem ecodesign mają zniknąć z naszych gospodarstw. Dodam, że dofinanoswanie od gmin można dostać jedynie na piece z tym oto certyfikatem. Dofinansowania są na kotły które spalają...pellet, węgiel...i tu znalazłam jeden wielki HACZYK...mianowice...Przeciętny Kowalski podpisuje umowe z gminą, że przez pięć lat będzie użytkował ten piec zgodnie z przeznaczeniem w tym bedzie spalał węgiel jedynie piątej klasy (bo na taki kocioł dostał pieniądze), a podczas kontroli okaże się ze pali innym węglem, słabszej jakości, to będzie musiał oddać całość dofinansowania dla gminy. Chcę nadmienić, że w Polsce jest bardzo mało węgla piątej klasy, a jeśli jest to jest bardzo drogi. W naszych kopalniach nie segregują węgla pod względem jego klas. Tak więc i tak czy siak przeciętnemu Kowalskiemu nie opłaca się brać dotacji na kotły z certyfikatem ecodesign na węgiel tylko na np. pellet, który jest w Polsce dostępny i w razie kontroli opala właściwą piątą klasą, a dofinansowanie jakie otrzymał zostaje "w kieszeni". To na tyle... Pozdrawiam

      Odpowiedz
  64. Szymon

    Czytam te wypowiedzi i jestem w szoku. Uważacie, że ćwierćśrodki rozwiążą problem emisji pyłów pm10 i pm2.5. Mam laserowy miernik PM10, PM2.5 i PM1 z grzałką dla stabilizacji RH i korektą matematyczna dla zachowania wiarygodności odczytów. Nawet jeśli jest w miarę ciepło i nie ma wiatru dzięki moim sąsiadom stężenie PM10 przekracza 100 ug/m3, a PM2.5 to zwykle 75% wskazań PM10.
    Jeśli jest instalacja gazu i budujesz nowy budynek nie widzę możliwości palenia węglem. Budując dom wystarczy dołożyć kilkaset zł na ocieplenie i płacić za gaz nie więcej niż za węgiel. Jeśli ostatni rok kosztował mnie 2729 zł (CO, CWU, kuchnia) + prąd dla pieca (od 4W spoczynek czyli min. 18h na dobę do 110W przy pełnym obciążeniu - kilka minut rano i przed powrotem do domu) i pompki cyrkulacji (3W!) to ja się was spytam. Ile kosztował was:
    - węgiel
    - butle z gazem
    - energia dla sterownika i dmuchawy
    W tym roku patrząc na odczyty z gazomierza będzie max. 150 zł więcej. Za prąd za cały budynek płacę rocznie niespełna 1000 zł z tego myślę, że koszt ogrzewania to nie więcej niż 100-200 zł. W sumie w 3000 zł się zamknę. Budynek nie jest duży bo to raptem 120m2+90m2. Faktury do wglądu dla zainteresowanych.

    Chciałem mieć dom energooszczędny to mam, niewiele więcej mnie kosztowała poprawa efektywności energetycznej na etapie budowy. Pewnie już mi się to zwróciło, a wy palcie od góry i jeźdźcie nowymi autami, wyjeżdżajcie na all inclusive etc. każdy ma inne priorytety, wrażliwość na środowisko i przyszłe pokolenia. Ja widać mam inną od was. Żal mi kasy na głupoty i prymitywną konsumpcję, ale na fotovoltikę już nie i właśnie się projektuje instalacja.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      To, że Ty możesz, Ciebie stać – nie znaczy, że każdy może to samo równie łatwo.
      Nie wiem skąd bierzesz taki spaczony obraz zwykłych ludzi? Daj mi namiar na chociaż jedną osobę, co ma willę z basenem, jeździ nowym Passatem, lata do ciepłych krajów a wieczorami – aby "zarobić" na te przyjemności – hajcuje wunglem. Bo ja nikogo takiego w życiu na oczy nie widziałem, a cały czas wszyscy znawcy się na takie przykłady powołują.

      Odpowiedz
      1. Szymon

        Skąd? To obraz "biznesmenów" w moim sąsiedztwie, dla których moje 2400 pensji to na waciki nie starczy. Tyle, że ci biznesmeni palą węglem i odpadami poprodukcyjnymi, a szambo pompują do rowów. Taki jest niestety obraz polskiej wsi.

  65. guaviareto

    Nie ma co pomstować na kotły zasypowe, że ich nie będzie, w Gliwicach zrobiono pomiary emisji z kotła zasypowego , który to niby powinien mieć emisje na poziomie 120 mg/m3, a w pomiarach wyszło 2000 - 3000 niezależnie od tego jak się go rozpalało. Kotły zasypowe ręczne i ekologia to mit.
    Zobaczcie sami: https://www.youtube.com/watch?v=_vKafhm7U6A

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Parametry osiągane w laboratorium zawsze są dalekie od rzeczywistości w kotłowni. O tym wie każdy, kto o tę branżę zahaczył trochę głębiej.
      Natomiast sam fakt, że przy paleniu od góry "wybadano" gorsze wyniki niż przy paleniu od dołu uważam za manipulację albo niekompetencję operatora. Nawet IChPW przyznał, że na węglu stwierdzili niższe emisje. Nie mówiąc już o zagranicznych badaniach. Więc albo zagraniczne uczelnie i instytuty badawcze nie znają się na rzeczy, albo...

      Z filmu nie widać jednoznacznie, czy w obu przypadkach warunki były takie same, szczególnie ilość paliwa – nie widać ile zasypano przy paleniu od dołu. Widać natomiast wyraźnie, że kocioł nie dostawał powietrza wtórnego, a to rzecz podstawowa. Chwilowy pomiar 40 minut od startu faworyzuje rozpalanie od dołu, gdyż po takim czasie w tej metodzie co się miało wykopcić, to już się wykopciło i te stężenia na początku będą tam jeszcze wyższe, a pan przyszedł ze zbyt "słabym" instrumentem jak na urządzenie tej "klasy". Rozkład emisji w czasie w obu metodach jest zupełnie inny, stąd konieczny jest pomiar w całym cyklu palenia.

      Sprawę powinny wyjaśnić profesjonalne badania w akredytowanym laboratorium, za które pomału się zabieramy, aby takie wrzutki ukrócić. Jeśli wyniki wykażą, że lepiej kopcić, to przebranżawiamy się na dilerkę pomp ciepła.

      Odpowiedz
  66. Kamil

    Tak zbyt słaby instrument na skalę kopcenia w polskich cud piecach. Hahahaha 6000g luzik.
    Badania w laboratorium powiadasz będziesz robił, z wynikami takimi jak w Volkswagen?
    Miarodajne badania robi się w terenie a nie w warunkach laboratoryjnych, które zawsze odbiegają od rzeczywistości. Swoim piecem tez palisz w laboratorium?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Szanowny Panie. Miarodajne badanie robi się przede wszystkim w porównywalnych warunkach dla wszystkich testowanych wariantów. Obojętnie czy jesteśmy w laboratorium czy w rzeczywistej kotłowni.

      Odpowiedz
  67. Kamil

    Dobra rób badania. Uchwała podpisana i mam dzieję, że Policja w przyszłym sezonie się za was porządnie weźmie.

    Odpowiedz
  68. riki

    A teraz najważniejsze pytanie: jakie będą sankcje za palenie mułem/flotem? Pewnie będzie jak z różnymi eko-ustawami, bicie piany dla mediów a za łamanie ustawy 50 zł mandatu i można działać dalej. Wiadomo, że smog jest wynikiem tak naprawde biedy społeczeństwa. Nie, nie wynika z przyzwyczajeń, bo ogrzewanie gazem/peletem jest zwyczajnie WYGODNE!!! a palenie mułem to katorga, ale tania katorga. A no jeszcze są pompy ciepła i co to za problem dla szarego kowalskiego dać 60-80 tyś za instalacje. Palę flotem i drewnem, i dla mnie ustawa jest śmiesznym bublem pod publiczkę z jednej strony, a skokiem na kasę z drugiej. I chyba o to tak naprawdę chodzi: ludzie znacznie więcej będą wydawać na opał, a cena opału to głównie podatki. "Kiedy nie wiadomo o co chodzi..." Ja jakoś sobie poradzę, ale co mają zrobić ludzie z najniższą emeryturą mieszkający w starej kamienicy, nieocieplonej i z wysokimi pokojami? Władza zorganizowała nowy bat na społeczeństwo, a część ludzi jeszcze się cieszy. Mam nadzieje, że będzie to martwy przepis bez sankcji lub z bardzo małymi, ale trzeba pamiętać, że kasa z mandatów to łatwy przychód dla rządu. Czy ktoś może wie, gdzie szukać przepisów wykonawczych / taryfikatora/ do tej ustawy? Pozdrawiam

    Odpowiedz
  69. RP

    Dziękuję za artykuł; wiele się dowiedziałem. Pisałem kilka listów do Sejmiku Śląskiego od momentu uchwalenia ustawy przez Prezydenta. Na niewiele się to zdało. Za największą porażkę porażkę tej ustawy uważam aż 10-cio letni okres na wymianę pieców. To stanowczo za długi czas i nie ma uzasadnienia.

    W Pana artykule nie ze wszystkim się jednak zgodzę. Nie będę wyliczał ale np. to, że zabrania się rusztu awaryjnego nie stanowi w mojej ocenie problemu. Piec gazowy czy pompa ciepła też nie mają 'rusztu awaryjnego' 😉

    Zgadzam się natomiast jeśli chodzi o kominki.

    Jeśli nie będzie świadomości i wynikającej z niej troski o wspólne dobro jakim jest czyste powietrze to żadna ustawa nie pomoże. Wciąż powszeche jest przecież palenie ogródkowych śmieci choć prawo tego zabrania. Zabrania też zadymiania. Fakt, że jest ono tak powszechne świadczy o znacznej demoralizacji społecznej. Dlatego stawiałbym na edukację. Jest ona tak samo ważna jak wymiana pieców. Stosowane programy edukacyjne powinny być wykupione i nadawane w godzinach największej oglądalności. Powinny informować o szkodliwości smogu, o sposobach ekonomicznego i ekologicznego ogrzewania, o tym jak w innych krajach np. w Niemczech , Danii czy Holandii radzą sobie z ogrzewaniem i ile na nie wydają. To działa. Ludzie będą odchodzić od smrodu i dymu bez przymusu ustawy.

    Pozdrawiam,

    Odpowiedz
    1. riki

      Programu o tym ile płacą za granicą nie doczeka się Pan z jednego prostego powodu: naród dowiedziałby się ile tam kosztuje gaz, a co z tego wynika, że mamy najdroższy gaz w europie (i jeden z najdroższych na świecie). Ludzie zaczęliby pytać dlaczego, a tego pytania rząd się obawia. Ludzie mogliby się dowiedzieć z czego składa się cena opału i ile jest w tej cenie podatków. Naród mógłby się jeszcze dowiedzieć ile węgla spalają Niemcy i to jest ok. Jak wygląda "mapa smogu" w europie i na świecie i jak na tym tle wypada Polska. 10 lat na wymianę zupełnie nowego pieca to za długo?? Ciekawe podejście. Walka ze smogiem przypomina tę z efektem cieplarnianym- pomieszanie z poplątaniem oraz tzw. leczenie bólu głowy gilotyną.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
      1. RP

        Niestety, nie rozumiem Pana argumentacji. Naród to MY i MOŻEMY decydować. To, że tego faktycznie nie robimy choćby w tak prosty sposób jak PISZĄC LISTY to inna sprawa. Jeśli na biurku premieria wylądowałoby 10 tyś. listów w jakimś temacie to nie miałby możliwości nie ugiąć się pod ich ciężarem.

        Z prywantych kontaków wiem, że np. w Danii za ogrzewanie płaci się bardzo dużo. Często jest to ogrzewanie komunalne i wydatki procentowo są większe niż w Polsce. Edukacyjny sens takich informacji jest taki, że pokazują iż innym wcale nie jest łatwo i czyste środowisko też ich kosztuje.

        Pisze Pan "10 lat na wymianę zupeł­nie nowego pieca to za długo?? Cie­kawe podej­ście. "
        Co to znaczy 'NOWY PIEC? Czy chce Pan powiedzieć, że 31.08.2017 r. mogę sobie kupić na złomie tzw. kozę za 150 zł i kopcić nią przez 10 lat zatruwając rodzinę z dziećmi mieszkającą na przeciwko?? Czy to ma Pan na myśli? To jest ciekawe podejście do prblemu smogu. Czy jak Pan sobie kupi samochód z jakimiś trującymi plastikami w środku, od których np. ma Pan uczulenie to będzie Pan nim jeździł przez 10 lat bo przecież dopiero kupiony czy szybko go Pan wymieni w trosce o WŁASNE zdrowie? Tak samo trzeba troszczyć się o INNYCh zdrowie.

        Stary czy nowy to bez znaczenia. Mówimy o problemie społecznym dużej wagi. Społeczeństwo może Panu zrekompensować fakt, że musi Pan wymienić nowy piec. Może też Panu pozwolić go używać ale wtedy powinno obciążyć Pana kosztami jakie powoduje zatruwanie innych i środowiska. Co Pan woli?

        Czytając artykuł Pana Tretera nie dotarło do mnie, że był on pisany przed przyjęciem ustawy. Tym samym mój komentarz nie był dostatecznie krytyczny. Obawiam się, że właśnie z powodu takich artykułów jak ten ta uchwała nie uzyskała pierwotnego kształtu, który zakładał obowiązek podłączenia się do gazu jeśli jest to technicznie i ekonomicznie uzasadnione. Argumentacja, że ktoś ma las i chce go spalić w super czystym ekologicznym piecu zasypowym jest DEMAGOGIĄ. Mówimy o problemie społecznym. Nie interesują nas pojedyncze przypadki a nie żyjemy w kraju, gdzie każdy ma las i będzie się nim ogrzewał. Poza tym sąsiad tego "kogoś" będzie miał już mniej ekologiczny piec a kolejny już nieekologiczny i większy las. Przy polskiej skłonności do omijania przepisów, której nie można nazwać inaczej jak "demoralizacją społeczną", przepisy muszą być tak proste jak to jest możliwe, nawet jeśli jednostki mające super czyste ekologiczne piece będą pokrzywdzone.

        Należy dążyć do całkowitej eliminacji paliw stałych, także w zakresie kotłów automatycznych. Mam takie w sąsiedztwie. Nie dymią mocna ale śmierdzą cały rok. Przykre szczgólnie latem. Nie jest to konieczne ani nie jest uzasadnione społecznie, technicznie czy kosztowo. Ilość energii potrzebnej do ogrzania wody do celów gospodarczych jest tak nieduża, że użytkowanie tych pieców latem powinno być zabronione.

        Podkreślę jeszcze raz. Mówimy o problemie społecznym, o tym co chcemy w DOMU NAZYWANYM POLSKĄ, na co nas stać ... i na co musi być nas stać. Tak jak w każdym prywatnym domu. Bez znaczenia są argumenty jednostkowe o ekologicznych piecach zasypowych Pana Kowalskiego, awaryjnych rusztach i niskiej emeryturze Pana Nowaka. Do tego służą regulacje prawne, programy osłony socjalnej. Zadaniem polityków, w tym Sejmiku, jest ich uchwalenie. Nie muszą wyważać otwartych drzwi. Mogą kopiować rozwiązania od innych.

        Moim zdaniem nie uczyniono tego z troską ale zdecydowanie. Dobry krok ale to tylko mały krok. Kolejne nowelizacje tej uchwały będą konieczne i działania na szczebłu krajowym tak aby za 20 lat osiągnąć poziom akceptowalnego zanieczyszczenia. To co dzieje się teraz można nazwać szaleństwem ludzi bez instyktu samozachowawczego. Porównać to można z wylewaniem pomyji i odchodów przez okna domów gdy powstawały pierwsze miasta w XIX w. i nie było kanalizacji. Tak jak dziś możemy o takiej praktyce usłyszeć w muzeum tak o naszych czasach będą kiedyś opowiadać budząc zdumienie słuchaczy, że kiedyś tak po prostu wsypywało się coś do pieca podpalało i szło ogladać TV; wszystko z naruszeniem prawa bo przecież jest immisja ale w ramch przyjętej 'normy'. Natomiast następnego dnia w niedzielę można było powiedzić swojemu bliźniemu "Dym niech będzie z Tobą" ..., przejęzyczenie "Pokój niech będzie z Tobą" oczywiście 🙂

  70. marcin

    Jaka koza za 150zł? Ja kupiłem w grudniu kocioł podajnikowy za ponad 5 tyś. a w styczniu dowiedziałem się, że są podchody do uchwały i to jest sprawiedliwe? Nie jest to dla mnie mała kwota, mogłem kupić byle śmieciucha i kopcić ile popadnie ale ja chciałem być eko kupiłem kocioł który miał atest bezpieczeństwa ekologicznego i co? Mogę sobie dupę wytrzeć tym atestem bo kocioł będę musiał za 8 lat wyrzucić na złom. Czy to nie jest oszustwo? Napisałem do ichpw bo oni ten atest wydali czy można to chociaż podciągnąć pod 3 klasę żeby 10 lat eksploatować to nawet nie raczyli odpisać takie jest podejście do szaraka, najważniejsze, że kasę wzięli od producenta za badania, z których nic nie wynika, teraz mają ważniejsze zadania: jak wypromować swoje dziecko błękitny węgiel, żeby zaczęło zarabiać i jak zdyskredytować rozpalanie od góry, żeby mu nie zagrażało więc nie będą tracić czasu na byle dziada...

    Odpowiedz
    1. RP

      Ma Pan całkowitą rację. Napisałem to zresztą wyraźnie powyżej.
      Społeczeństwu bardziej opłaca się zwrócić Panu np. 4 tyś. po 2 latach użytkowania tego pieca i go zlikwidować niż ponosić koszty jego dymienia i np. koszty leczenia Pana sąsiada w kwocie 15 tyś.
      To tylko rozważania. Nie wiem czy Pana piec dymi czy nie. Każdy przypadek jest inny ale wiek pieca NIE MA tu nic do rzeczy tylko to czy dymi czy nie. Problem w zasadzie sprowadzić powinie się WYŁĄCZNIE do kwestii ekonomicznych. Ile jest środków i jak je wydać likwidując najpierw najbardziej dymiące kominy. To co uchwalono nie ma z tym nic wspólnego. Najbardziej dymiący mogą dymić przez 10 lat. Z tego co wiem nie zrobiono nawet inwentaryzacji pieców w całym województwie. Gdyby ją zrobiono możnaby prosto wyliczyć rekompensaty zamiast wyznaczać 10 lat czekania!

      Żle, bardzo żle się stało, że uchwały nie przyjęto w pierwotnej wersji, która odchodziła od paliw stałych tam gdzie to możliwe i kierowała się w stronę pieców automatycznych. Zapewne duży wpływ na jej ostateczną postać mogły mieć artykuły jak ten i argumenty o lesie pana Kowalskiego i automatycznym ruszcie pana Nowaka. Niestety w naszym społeczeństwie argumenty jednostkowe ZAWSZE biorą górę co jest naszym największym obciążeniem. Liberum Veto i "Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie" doprowadziło ten kraj nie raz do upadku. W innych krajach tak nie jest, np. w Niemczech. Na nasze rozważania mają proste rozwiązania. Pan Kowalski zamiast spalić las sprzeda drewno na meble lub brykiet a zamarzniętemu Panu Nowakowi postawi się pomnik ofiarom walki o czyste powietrze a rodzinę otoczy opieką.

      Mam nadzieję, że inne województwa nie pójdą w ślad śląskiego i przyjmą uchwały zmierzające w kierunku faktycznej likwidacji smogu ... dodam, nieprawdopodobnego, szaleńczego zadymiania!

      Dodam jeszcze Panu na koniec, że wydałem na swój wkład kominkowy 11 tyś; na dobry ocieplony komin 6 tyś. Wkład nie ma normy, o której jest mowa w uchwale.
      Nie dymię tym wkładem; palę tylko brykiet drzewny; praktycznie nie widać dymu. Jeśli jednak włożę mokre drzewo i nie "pogrzebię haczykiem od czasu do czasu" będzie się dymić słabiej lub mocniej. Nic mi z uchwały, która zakaże mi go używać a sąsiad będzie miał nowszy wkład z normą i będzie dymił tym i owym, tak jak mam teraz. Ograniczenie musi dotyczyć tego czy ktoś dymi czy nie a nie tego jaki ma piec.
      Pomimo tego, że wydałem tyle na kominek podpiszę się pod projektem uchwały, która wprowadzała by całkowity zakaz paliw stałych bo wiem, że to JEDYNE rozwiązanie. Może za 30-40 lat dojdzie takie rozwiązanie do Polski wzorem niektórych, na razie, miast na świecie.

      Odpowiedz
      1. Wojciech Treter Autor wpisu

        Dziwi mnie ta chętka na likwidację wungla i drewna nawet u ludzi rozsądnych. Niby to zdrowy pierwszy odruch na jakąś uciążliwość: albo ją jakoś wyłączyć, zabrać małpie brzytwę, albo się usunąć na bezpieczną odległość. Ale gdy auta 30 lat temu dymiły niedopaloną benzyną i olejem, to raczej nikt nie krzyczał: zlikwidujmy auta spalinowe! Wprowadzono normy, technika się rozwinęła i dziś już nie trzeba w gaźniku regulować składu mieszanki – automat robi to idealnie. To samo jest możliwe z paliwami stałymi.

        Zgodzę się, że nie uratują nas klasy piąte i wyższe jeśli w takich urządzeniach nadal fizycznie da się kopcić nawet mimo dobrych intencji. Ale ja nie widzę w tym powodu, by chcieć paliwa stałe likwidować zamiast je naprawiać. Albo bardziej: nie widzę realnej możliwości. Te "jednostkowe argumenty" nie są jednostkowe – one obrazują na pojedynczych przykładach kwestie istotne dla milionów ludzi. W tej chwili mamy co najmniej 6 mln Polaków w/na skraju ubóstwa energetycznego. Dla nich już teraz ogrzewanie jest drogie, mimo że korzystają z jego najtańszych wersji. I co, gdyby teraz województwo zamknęło uszy na uwagi o lesie, rusztach i ubóstwie energetycznym, podjęło uchwałę likwidującą wungiel od Nowego Roku – to byłby śmiały krok, awans cywilizacyjny... tylko że na papierze, bo budżet imprezy by się nie dopiął.

        Powinno się tak rozwijać technikę, aby dymienie jak najbardziej uniemożliwić – ale nie poprzez wymaganie najlepszych i najdroższych paliw, bo to sprawia, że ogrzewanie paliwami stałymi traci podstawy bytu, którymi są dostępność paliwa i niskie koszty. Jednocześnie trzeba cywilizować palaczy, aby oni potrafili nie dymić i dymić nie chcieli, wiedząc że to się nie kalkuluje. Gdyby te dwie rzeczy w ogóle zacząć robić, już byłoby o wiele lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.