Kryzys energetyczny? Niech zamarzną, byle nie truli!

Zaktualizowano: 5 sierpnia 2022

Panie, za co piec wymienię, gdy mnie nie stać na opał! – bulwersują się zwykli mieszkańcy regionów, które znalazły się w imadle: z jednej strony uchwała antysmogowa każe im przed zimą wymienić stary kocioł, z drugiej strony jeśli ktoś nawet odkładał na wymianę kotła to właśnie mu te oszczędności zjada zakup opału na zimę. Przybywa więc głosów nawołujących do odroczenia terminu wymiany kotłów a samorządy województw chcąc nie chcąc muszą się do nich jakoś odnieść.

Kryzys nie zmienił bynajmniej myślenia środowisk Polskiego Alarmu Smogowego, przybudówek i okolic – ich zdrowie jest jedyne i najważniejsze, zdrowie zwykłych ludzi nic nie jest warte, bo to nie ludzie tylko "truciciele", którzy tej zimy chcą palić jeszcze więcej śmieci niż zwykle pod pretekstem drogiego węgla a przecież widzimy: u każdego willa, satelita, nowy płot z marketu i dwa samochody [warte po 9000zł, niezbędne do dojazdów do pracy – ale ludzie z mieszkań marzący o własnym domu tak rozumieją bogactwo – przyp. red]. Te środowiska zawsze prezentowały podejście "a niech sobie biedaki zamarzną – byleby nas nie truli!" a teraz mają tej pogardy wcale nie mniej.

Kryzys zarazem może być szansą, że tzw. walka ze smogiem w wersji PAS – ufundowana na pogardzie dla zwykłych ludzi i promocji gazu – ostatecznie zbankrutuje a w jej miejsce wejdzie kompleksowe myślenie o solidarnej transformacji energetycznej, w której zyskamy tanie ciepło, czyste powietrze i bezpieczeństwo energetyczne jednocześnie. Chcę się łudzić, że to możliwe, choć nic na to nie wskazuje. Z rzadka jedynie gdzieś przebije się inne myślenie.

Kryzys energetyczny a uchwały antysmogowe

Już na początku marca, jeszcze zanim zaczęły się najpoważniejsze problemy z cenami i dostępnością węgla, zaczęto nieśmiało przebąkiwać o zmianie uchwał antysmogowych, w których termin wymiany kotłów przypada na 1. stycznia 2023:

Najwięcej dzieje się w Małopolsce, bo tam walka ze smogiem przybrała wymiar najbardziej fanatyczny, od początku nieliczący się z realiami ani możliwościami finansowymi zwykłych ludzi. Początkowo marszałkostwo zdecydowanie odrzucało jakiekolwiek próby złagodzenia uchwał antysmogowych. Obywatelski projekt z 2,5 tys. podpisów z początku marca 2022 trafił do zamrażarki. Potem jednak sprzeciw zaczął słabnąć, aż w końcu marszałkostwo zmiękło zupełnie i zaproponowało przesunięcie terminu wymiany starych kotłów o rok.

Magiczną siłą zmiękczającą były coraz liczniejsze głosy mieszkańców, gmin a nawet całych powiatów alarmujące, że nie są w stanie wymienić kotłów w zakładanym terminie.

Obecnie (do 23. sierpnia 2022) trwają konsultacje społeczne odroczenia wymiany kotłów w Małopolsce o rok – tutaj jest formularz konsultacyjny.

Odroczenie wymiany jest rozwiązaniem tymczasowym, mającym ulżyć ludziom w najtrudniejszej sytuacji, którzy i tak nie będą w stanie wymienić starego kotła na czas. Nikt nie przedstawił sensowniejszej alternatywy – poza kurczowym trzymaniem się terminu nie zważając na krzyki i płacze "trucicieli". Efekt byłby taki, że uchwała i tak pozostałaby martwa.

Propozycja przesunięcia terminu wymiany kotłów wywołała popłoch u beneficjentów walki ze smogiem: tych, co nie ponoszą jej kosztów, za to oczekiwali wreszcie otrzymać korzyść w postaci lepszego powietrza. Nie jest to niczym złym, że ludzie chcą żyć w czystym powietrzu. Problem w tym, że aby to osiągnąć, bez skrupułów podepczą zwykłych ludzi, którzy w ich mniemaniu są zawalidrogą na przeszkodzie do lepszego życia.

Najbardziej na odroczenie wymiany pultają się środowiska zbliżone do Polskiego Alarmu Smogowego, szczególnie odsunięty od miski dawny wicemarszał smogowy Urynowicz, jeden z murarzy gmachu walki ze smogiem a'la PAS:

W mediach głównego nurtu sprawa przedstawiana jest w narracji typowej: złe "kopciuchy" chcą "truć" dłużej! Rzadko kiedy pojawia się jakakolwiek wzmianka o przyczynach propozycji odroczenia wymiany i argumentach jej zwolenników. Jeśli już się pojawi, to szczątkowo; większość miejsca poświęcona jest tym, którzy zdaniem redakcji mają rację: komentarzom różnych Andrzejów Gułów oburzonych że ktoś śmie sabotować ich walkę ze smogiem.

Ciekawe, że narracja różnych redakcji bywa podobna nie tylko w tonie, ale i dokładnie w doborze słów.

Zmiana uchwały podlega demokratycznej procedurze – takiej samej, w jakiej ją przyjmowano. Ale wiecie rozumiecie: gdy zmiana była na naszą korzyść, to było święto demokracji, nawet jeśli konsultowano ją w wakacje lub w Nowy Rok to nasi zawsze wygrywali! Ale gdy zmiana dokonana dokładnie taką samą drogą może być na naszą niekorzyść – to jest "majstrowanie".

Nowy rekord głębokości rowu żenady ustanawia Tomasz Borejza na portalu smoglab = organie prasowym Polskiego Alarmu Smogowego. Ukuł tam śmiałą tezę: przedłużenie terminu wymiany starych kotłów to pozwolenie na palenie śmieciami. Bo – stwierdza syty redaktór z ciepłego mieszkanka – w starym kopciuchu można palić śmieci a w nowoczesnym kotle nie można. Węgiel do jednego i drugiego kotła jest taki sam, więc skoro plebs nie chce wymienić starego kotła, to nie chodzi tu o opał i jego cenę, lecz o możliwość palenia śmieci! Tak, bez tego plebs nie potrafi żyć!

Oni tak właśnie myślą. I są impregnowani na wszelkie tłumaczenia, bo przecież "trucia" nie da się niczym usprawiedliwić. Niczym! Próbując im wyjaśniać nawet elementarne kwestie techniczne z automatu stajesz się brudnym lobbystą wongla i palaczy śmieci. Nieprzyjemna rola, nie polecam.

Beneficjenci walki ze smogiem uruchomili wszystkie swoje medialne afiliacje, aby mimo wakacji zmobilizować zwolenników do udziału w konsultacjach.

Co jest pozytywem tej sytuacji: w końcu demokracja lokalna zaczyna działać – w temat zaczynają być zaangażowane obie zainteresowane strony (zwolennicy i przeciwnicy zmian). Dotąd zawsze było tak, że konsultacje były zdominowane przez PAS-owców a reszta nawet o niczym nie wiedziała, bo lokalne media albo o sprawie milczały, albo nadawały narrację PAS-owską. Teraz okazuje się, że zwykli ludzie też się mobilizują, bo koszty ogrzewania zaczęły być dużym problemem dla domowych budżetów.

Dlaczego ci źli "truciciele" chcą dalej "truć"?!

Jak wygląda sytuacja zwykłego człowieka, tego "truciciela" co się ślini na myśl o zimie, gdy znów będzie mógł palić śmieci?

  • Ceny opału wzrosły nawet trzykrotnie co oznacza, że oszczędności odłożone na czarną godzinę (o ile ktoś w ogóle takie miał) idą w tej chwili na opał zamiast na wymianę ogrzewania czy modernizację budynku. Ogrzewający prądem lub gazem nie odczuwają tego w takiej mierze, bo od zawsze korzystają z cen taryfowych – sztuczne regulowanych przez państwo, znacznie zaniżonych względem rynkowych cen gazu i prądu. Dodatkowo obniżono VAT. Tymczasem węgiel i drewno aż do czerwca/lipca 2022 nie miały żadnego wsparcia.
  • Nawet gdy ktoś ma dość pieniędzy – są problemy z dostępnością urządzeń grzewczych, zwłaszcza pomp ciepła. W tej chwili zamawiane urządzenia najpopularniejszych marek będą dostarczone najwcześniej wiosną 2023 (mniej popularne marki i moce mogą wciąż być dostępne nawet od ręki). Wynika to z niefartownego zbiegu okoliczności: wojny, która wywołała kryzys energetyczny, który spowodował lepsze dopłaty do pomp ciepła w Niemczech, co spowodowało wyczyszczenie rynku z towaru.

Solidarna transformacja energetyczna?

Czytając poniższy wywiad z Jakubem Sokołowskim z Instytutu Badań Strukturalnych (IBS) czuję się jakbym znalazł perłę pośród wieprzy. Może raz na rok trafi się w Polsce tak jakościowy tekst na temat ubóstwa energetycznego. Normalnie w mediach pełno jest szczucia na "trucicieli", czego przykłady przytoczyłem powyżej.

Ktoś może nie pamiętać: IBS już koło 2017 roku był pionierem badań ubóstwa energetycznego w Polsce. Niestety wnioski z tych badań rzadko się gdziekolwiek przebijają, bo głównym wajchowym walki ze smogiem są nie po myśli. Oni sobie robią uchwałę, że za 5 lat wszystkie stare kotły do huty – a z danych wynika, że ludziom realnie ta wymiana zajmie 15 lat albo trzeba by im dopłacić straszne pieniądze, których nie ma. Jak żyć z taką wiedzą? Lepiej jej nie mieć i pisać papierowe uchwały, za które smogowi aktywiści będą oklaskiwać.

Wywiad wart przeczytania. Jakub Sokołowski prezentuje niespotykanie szerokie, wieloaspektowe i empatyczne podejście do problemu ubóstwa energetycznego. Zwraca uwagę na wiele spraw, o których wołamy na puszczy od lat, np: że wszystkie nowoczesne, czyste i skądinąd świetne źródła energii są tak samo niedostępne dla wielu Polaków jak powierzchnia Księżyca – z powodu kosmicznych dla nich kosztów zmiany źródła ciepła, o modernizacji budynku nie mówiąc. I to nie jest argument żeby resztę życia trwać przy starym kotle (owszem, jeśli tym ludziom nikt dostatecznie nie pomoże, to tak właśnie będzie) – to argument, że trzeba obniżyć próg wejścia do świata czystego ogrzewania.

Jeżeli chcemy zmian to niestety ale trzeba pogardę wobec "trucicieli" co najmniej przestać jawnie okazywać. Społeczeństwo musi wspólnie pomóc wszystkim tym, którzy sami nie są w stanie zmodernizować sobie domu i/lub ogrzewania. Nawet jeżeli będzie się to wiązało z dopłacaniem do rachunków albo pokryciem 100% kosztów zmiany źródła ciepła. To nie będzie jałmużna ani socjal – to inwestycja w zdrowie wszystkich. Nie ma innej szybkiej drogi.

Niestety jestem pesymistą co do tej zmiany myślenia. To jest podział społeczny wykraczający daleko poza ogrzewanie, szambo pogardy, które wybija różnymi studzienkami przy różnych okazjach (ostatnio przy ogłoszeniu dodatku węglowego – ale też od lat w mediach linczujących "kopciuchów"). Głosy wiedzy i rozsądku jak ten z powyższego wywiadu są wielką rzadkością i słabo się przyjmują. Stronnictwa chętnie okopują się na pozycjach albo ślepej wiary w węgiel – albo ślepego przechodzenia głównie na gaz. Łączenie ekologii, zabezpieczenia potrzeb zwykłych ludzi i bezpieczeństwa energetycznego to jest to, co staramy się robić w ramach Polskiego Forum Klimatycznego.

8 myśli nt. „Kryzys energetyczny? Niech zamarzną, byle nie truli!

  1. Marek

    Przykro mi, ale nie mam za grosz współczucia w stosunku do 'obwarzankowej szlachty spod miasta'.
    Osobiście stałem przed wyborem - 4 pokoje, 74m2 w mieście, albo willa pod miastem, ale - koszta ogrzewania + dojazdy. Wybór był prosty i oczywiście padło na miasto.

    Nie żal mi ludzi, którzy egoistycznie dzień w dzień korkują (i trują - za 9 tysięcy to raczej nie hybryda) miasto, a do tego narzekają na koszta ogrzewania. Żaden problem - spokojnie będą w stanie zamienić dom pod miastem na mieszkanie w 'metropolii'. A i jeszcze zostanie coś w kieszeni.

    Co innego mieszkańcy wiosek po środku niczego na Mazurach, Suwalszczyźnie, czy Podlasiu, a co innego (pato)suburbia.

    Odpowiedz
    1. Darek

      Proponuję wejść na stonę GIOS / warnings bo tam jest dużo smogu. Latem mieliśmy kilkanaście przekroczeń progu informowania o zanieczyszczeniach powietrza z czego tylko 3 spoza Małopolski. Przekroczenia z miejscowości Kaszów i Szarów to nie jest wina obwarzaneka zatruwajacego Kraków. Jest odwrotnie, to NOx z Krakowa po dotarciu na peryferia zamienia sie w toksyczny gaz którego poziom informowania jest przekraczany. Co poza spalinami z samochodów może być źródłem letniej emisji NOx? PAS z pewnoscią wie ale nie powie bo to rozwali ich oszołomską koncepcję smogu. Właśnie dlatego pomimo 3x przekroczenia POZIOMU INFORMOWANIA (1 i 22 lipca oraz 5 sierpnia) o zanieczyszczeniu powietrza NIKT w Krakowie o tym nie informuje. W Opolskim poinformowali, niedawno na Śląsku ostrzegali pzred ryzykiem przekroczeń, a w Małopolsce grobowa cisza... Gdzie jest tak aktywny w kwestii smogu KAS ja sie pytam? Teraz smog im nie szkodzi bo jego źródłem nie są paliwa stałe?

      Odpowiedz
  2. Bogdan

    Wielu jeszcze nie wymieniło "kopciucha" choć nie kopcili i kopcić nie mają zamiaru, ani też palić śmieciami. Po prostu umieją palić poprawnie węglem czy drewnem. A tych co tak skowyczą na dopłaty do węgla i drewna dziś przegłosowane niech zastanowi jeden fakt, a mianowicie dlaczego rząd dopłaci do ich ogrzewania po 3tyś zł na węgiel czy inny opał. Ano dlatego że gdybyśmy wszyscy przeskoczyli na ogrzewanie elektryczne szeroko pojęte i gazowe regulowane taryfami to
    wam mieszczuchom zabraknie gazu i prądu. Ale o tym cicho sza.

    Odpowiedz
  3. Suchy

    Ta nie da się zrezygnować z węgla a jak komuś nie pasuje że w mieście jest smog niech tramwajem do pracy jeździ lub rowerem, elektryczne auto niech sobie kupi na nogach też zajdzie

    Odpowiedz
  4. Bartosz

    Albo, czy ma mi być szkoda osób które miały domy nieociepline po 300 M2 i więcej, a siedzą bo mają do nich sentyment, jednak utrzymanie ich jest ponad ich siły? Ile ja się od takich nasłuchałem, że gazu za dużo idzie, albo moje usługi za drogie, chociaż znacznie poniżej średniej wyceniałem by cokolwiek zarobić.
    Nie myśleli, nie przewidywali to teraz przyjdą bolesne lekcje. Chociaż te 30 lat to był wystarczający czas by ogarnąć stare budynki i nowe budownictwo, teraz tylko sweter i koc zostaje.

    Odpowiedz
  5. Darek

    Smoglab zamienia sie w Der Sturmer gdzie prowadzono bardzo specyficzną propagandę. Łudząco podobną do tej z hasłem "skoro prawda jest przeciwko nam tym gorzej dla niej". Nikt nie dał zgody na palenie śmieciami ale kogo to obchodzi? Wystarczy napisać odpowiednio dobrane słowo, w latach 30-tych były to "wszy" lub "szczury", obecnie "palone śmieci" i efekt psychologiczny murowany. A ja od czasu do czasu chodze sobie po stronach o smogu i klimacie i tu kilka najnowszych faktów:

    - W 2022r mamy wyjątkowo niskie stężenia PM 2.5 i PM10. Wszystko wskazuje na to, że na mapach zanieczyszczeń będzie wyjątkowo zielono. Średnioroczna dla PM10 być może w całości zielona bo brak pomiarów na Krasińskiego w Krakowie.
    - Latem 2022 mamy rekordową ilość przekroczeń poziomu informowania o zagrożeniu O3 z czego na pozycji niekwestinowanego lidera jest Kraków z dwiema pobliskimi miejscowościami.
    - Przed chwilą zajrzałem na blog traktujacy o arktycznym lodzie i odwołali tam prognozowane wczesną wiosną rekordowe roztopy. Stało się odwrotnie bo lód, zarówno w Arktyce jak i na Antarktydzie, ma sie wyjątkowo dobrze.
    - Po wizycie na stronie z mapami anomalii temperaturowych (climatereanalyzer) byłem zdumiony ilością niebieskiego za lipiec AD 2022r
    - W maju NOAA zapowiadała straszliwe ocieplenie Atlantyku i dużą ilość huraganów bo tak im z odczytu tzw ACE wychodziło. Okazało się, ze obecny sezon huraganów zaczął się wyjątkowo niemrawo, a w/w ACE już obniżono ze 180 do 150. I wyglada na to, że będą kolejne korekty.

    Parafrazując Marka Twaina informacje o smogu i globalnym ociepleniu okazały się znacznie przesadzone. Chociaż nie do końca gdyż smog fotochemiczny w Polsce ma sie coraz lepiej ale jak mówiłem cicho sza bo mit o czystym gazie padnie z wielkim hukiem!

    Odpowiedz
  6. QVX

    W przypadku paliw stałych niestety historycznie nie było od wielu lat u nas okoliczności wymuszających nauczenie się prawidłowego palenia (a nie kopcenia, kiedy sporo ciepła idzie z dymem). W okresie międzywojennym węgiel był potwornie drogi, a drewno trudne do zdobycia (zalesienie u nas było kiepskie, a i dostęp do lasów ograniczony), więc palono wtedy wbrew pozorom prawidłowo (wystarczy poszukać sobie opisów piecyków zwanych bombami). PRL z kolei oduczył nas prawidłowego palenia. Węgiel był nadal drogi, ale nikt nie kupował normalnie (poza ilościami symbolicznymi). Węgiel był "załatwiany" za grosze w kotłowniach etc. (dzieciństwo, wyjazdy na ferie zimowe do rodziny w bloku w małym miasteczku, kaloryfery letnie i trzeba było uruchamiać farelkę, niedaleko kotłownia osiedlowa, a w niej regularnie dowożono węgiel, ale zaraz formowała się kolejka pojazdów i z hałdy zostawały w tym samym dniu resztki). Więc po co było bawić się w porządne palenie? Lata 1990 i wczesne 2000. Masowe palenie "przydasiów" z czasów PRL-u (czyli de facto śmieci) oraz wymienianych mebli. Palenie byle jak. W międzyczasie węgiel relatywnie staniał i trwało to do tego roku. Palenie dalej byle jak, a porządne, to entuzjaści (stąd np.). A teraz węgiel zdrożał, "załatwić" za grosze nie ma skąd, "przydasie" spłonęły (na tej stronie udowodniono, ile potrzebaby wybierać śmieci ze śmietników), a nauczyć się nie chce. Stąd problem

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.