Szatan w piątej klasie

Kotły węglowe 5. klasy w założeniu są najczystsze i najefektywniejsze. Ale to nadal kotły węglowe, w których jedne problemy załagodzono przy okazji tworząc inne, z typowym dla tej branży podejściem. Techniki osiągania parametrów piątej klasy też są różne. Jedne rozwiązania są skuteczne i wygodne, inne równie mądre i użyteczne co filtry DPF w dieslach.

To nie będzie tekst z tezą "piąta klasa to dziadostwo, więc kup górniaka i pal w nim od góry", bo ani piąta klasa nie jest generalnie dziadostwem, ani kocioł górnego spalania nie jest dla niej porównywalną alternatywą. Raczej można powiedzieć, że cel 5. klasy jest szczytny, ale wykonanie miejscami takie sobie i trzeba uważnie patrzeć, co się kupuje. Dlatego będzie to przewodnik po nietypowych cechach kotłów 5. klasy, ale także kantach i niedomówieniach w tym segmencie rynku, do których łatwiej dochodzi, gdy dotacyjna złotówa zaświeci w oczach.

Nawet jeśli wydajesz "nieswoje" pieniądze, nadal musisz uważać m.in. aby nabyć kocioł, który faktycznie w momencie zakupu posiada legalny certyfikat, nie zepsuć sobie starego komina albo nie dołożyć cyklicznej brudnej roboty przy czyszczeniu źle zaprojektowanego wymiennika.

Koszmarna drożyzna

Podstawowe 'ale' jakie można wytoczyć wobec obecnej oferty kotłów węglowych 5. klasy to ich horrendalnie wysokie ceny. Za ok. 6 tysięcy można kupić nieźle wyposażony zwykły kocioł retortowy. Identyczne konstrukcje po dostosowaniu do przejścia badań w 5. klasie kosztują ok. 10 tysięcy. Są i bardzo bogato wyposażone modele, których cena dobija do 13 tysięcy, ale najgorzej, gdy za 9-10 tysięcy otrzymuje się goły kocioł bez żadnych udogodnień a bywa, że ze sterownikiem wymagającym ręcznych ustawień parametrów spalania!

Skąd takie ceny? Czy producenci kotłów ponieśli takie nakłady na prace badawczo-rozwojowe, że teraz muszą je sobie odbić takimi podwyżkami? Nie wygląda na to. Zmiany konstrukcyjne w kotłach 5. klasy są przeważnie minimalne. Tu ceramika, tam deflektor, trochę większy wymiennik. Takie pułapy cen zdają się w dużej mierze wynikać z rozdawanych lekką ręką gminnych dotacji. Dopłaca się właśnie do kotłów 5. klasy, stąd przybywa ich jak przebiśniegów wiosną na trawniku pod blokiem. Nic dziwnego, że gdy tego lata zwykli ludzie smażyli się nad Bałtykiem, do laboratoriów stały kolejki kotłów pretendujących do 5. klasy, czyli udziału w bogatym dotacyjnym torcie.

Skoro dotąd zanoszono lament nad tym, że 3/4 klientów wybiera kotły za 2-3 tysiące zamiast nowoczesnych, czystych i 2-3 razy droższych cacek, to tym bardziej nie będzie komu kupować jeszcze droższych kotłów 5. klasy. Ale to nie problem. Lokalne dotacje już teraz są żyłą złota dla firm kotlarskich, a jeśli dojdą do skutku uchwały antysmogowe nakazujące wymianę wszystkich kotłów na danym terenie na 5. klasę, to przemysł kotlarski nie wyrobi się z obsługą zamówień.

Po badaniach choćby potop

Cała sztuka w piątoklasowym biznesie polega na jednorazowym przeskoczeniu poprzeczki emisji i sprawności w laboratorium, po czym kocioł otrzymuje świadectwo otwierające sezam pełen publicznych pieniędzy. Pół biedy, że kocioł w rzeczywistych warunkach nie będzie miał takich osiągów jak na badaniach. To jasne.

Gorzej, że nie do końca jest gwarantowane, że klient kupuje dokładnie taki sam sprzęt, jaki został przebadany. Świadectwo badań zawiera tylko nazwę kotła i ew. informację o dodatkowym wyposażeniu (elektrofiltr, bufor ciepła). Sprawozdanie z badań opisuje części składowe kotła (palnik, sterownik), ale na tyle ogólnie, że nadal można wysłać do laboratorium coś, co będzie wyglądać mniej więcej jak późniejsze fabryczne egzemplarze, ale na przykład ma:

  • ciut większy wymiennik
  • ciut zmodyfikowany palnik
  • ciut zmieniony algorytm sterownika, który na dłuższą metę by się nie sprawdził, ale na badanich zapewni lepsze wyniki

Byle tylko ten złoty strzał na badaniach się udał. Kto to potem będzie sprawdzał? Tak samo myśleli w Wolfsburgu, aż w końcu ktoś sprawdził.

Natomiast co do samych dotacji, to ich głównym grzechem jest brak pomiaru efektów. Lekką ręką rozdaje się publiczne pieniądze ludziom dość zamożnym – bo w końcu najpierw trzeba wyłożyć kilka-kilkanaście tysięcy z własnej kieszeni, a potem starać się o zwrot – i nikogo nie obchodzi, jaki z tego będzie efekt na poziomie chodnika. A przecież piąta klasa nie gwarantuje, że będzie pięknie:

  • kocioł może zostać katastrofalnie przewymiarowany i nigdy nie będzie pracował w piątoklasowym zakresie mocy
  • właściciel może być zaskoczony kosztami najlepszego opału koniecznego do takiego kotła i zacznie kupować mokre badziewie z marketu albo dorobi sobie ruszcik do smażenia taniego węgla albo drewna
  • sterownik kotła może być kiepsko ustawiony i mimo kwitka piątej klasy będzie emitował tyle, co pozaklasowe kotły podajnikowe

Rozsądny system dotacji powinien co najmniej zawierać obowiązkowe coroczne kontrole stanu kotła, używanego paliwa a najlepiej także realnej emisji (na wzór niemieckich kontroli kominiarskich), aby było wiadomo, że wydatek z publicznych środków nie służył wyłącznie napełnieniu kieszeni beneficjenta i firm kotlarskich, ale dał realny efekt na chodniku przed domem.

Płatna gwarancja

Zawsze warto czytać warunki gwarancji PRZED zakupem kotła. Bo może się okazać, że gwarancja trwa nie pięć lat a dwa lata, natomiast pięć lat dostaną tylko ci, co opłacą coroczne przeglądy.

Pewną nowością jest gwarancja w firmie Stalmark: kotły Eko Pionier kupowane za dotacje wymagają corocznych płatnych przeglądów, inaczej całkowicie traci się gwarancję. W zasadzie można by to uznać za realizację wcześniej wspomnianego postulatu kontroli stanu kotła w miejscu jego pracy, w dodatku za pieniądze kontrolowanego 🙂

Parę dni po opublikowaniu tego wpisu firma Stalmark zaktualizowała DTR i dodatkowo płatnej gwarancji dla beneficjentów PONE już nie ma – wszyscy mają jednakowo bezpłatne 5 lat na szczelność wymiennnika.

Na ekstra płatną gwarancję trzeba uważać jeszcze w przypadku kotła Lazar Grant.

Poznaj Jeżozwierza

Oto najwybitniejszy jak dotąd przedstawiciel kotłów węglowych 5. klasy. Konstrukcja inspirowana naturą – przypomina przenicowanego jeżozwierza.

Przekrój kotła Galmet Galaxia

Przekrój kotła Galmet Galaxia

Nie wiem, jakie były intencje autorów, ale wrażenie jest takie: byle się dopchać do 5. klasy po linii najmniejszego oporu. Przeważnie firmy kombinują z deflektorami i ceramiką, czyli najpierw usiłuje się dopalić co się da, a dopiero potem buduje fikuśny wymiennik, co wyłapie pozostałości. Gdy już taki jest konieczny, zazwyczaj jest on pionowy i towarzyszy mu mechanizm czyszczenia przez poruszanie wajchą, bez otwierania kotła. Ale nawet gdyby nazwać to rozwiązanie luksusem, to Galmet oferuje nie brak luksusu, lecz dodatkowy trud w postaci skomplikowanego systemu w większości poziomych zawirowywaczy, które będą wymagały demontażu i czyszczenia najpewniej poza kotłem – a więc prócz dodatkowej roboty będzie też ekstra brud w kotłowni.

Piąta klasa wymusza dojście do granic możliwości technologii spalania węgla w retortach. Z kotłami węglowymi zaczyna dziać się to, co z silnikami Diesla – tam też dla przejścia badań wymyślano niepraktyczne czy w innym względzie szkodliwe rozwiązania jak DPF czy wyłączanie silnika na byle postoju. W światku węglowym, zamiast inwestować w dopracowanie spalania, łatwiej i taniej wyłapywać pył w skomplikowanym wymienniku. I dobrze, ale to nie może oznaczać dodatkowej uciążliwości dla użytkownika, bo przy pierwszej okazji taka bateria zawirowywaczy wyląduje w kącie kotłowni i z piątej klasy kocioł zjedzie może do trzeciej, co oznacza, że pieniądze z dotacji w większości poszły w błoto.

Kocioł 5. klasy sprzedawany bez certyfikatu

Ogniwo Eko Plus M jest na rynku od ponad roku, z tym że z początku model ten miał tylko jedną moc: 26kW. Na początku sierpnia 2016 do oferty dołączyły niższe moce: 14kW i 20kW. Producent reklamował wszystkie trzy moce jako kotły piątej klasy, podczas gdy nie posiadał certyfikatów dla dwóch nowych mocy! Sytuacja trwała do 4. października kiedy to UDT wystawił w końcu certyfikat.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli: brak certyfikatu nie oznacza, że kocioł nie spełnia 5. klasy. Owszem, spełnia, są protokoły z badań, ale laboratorium nie wystawiło jeszcze certyfikatu (bywa, że wewnętrzne procedury z tym związane trochę trwają). A urzędy właśnie certyfikatu wymagają. Jeśli u dowolnego producenta nie dostaniesz go do ręki przed zakupem kotła – ryzykujesz utratą dotacji.

Za opóźnienie w wystawieniu certyfikatu odpowiada laboratorium i jest to niezależne od woli producenta (który też chciałby mieć papier jak najszybciej). Ale już sprzedawanie kotła jako 5. klasy póki nie ma on wystawionego certyfikatu (a zwłaszcza puste obiecanki, że już-zaraz będzie) trudno nazwać łagodniej jak oszustwem, bo firma naraża dotacyjnych nabywców na utratę dofinansowania. Ten, kto kupi kocioł nie domagając się zawczasu certyfikatu albo wierząc w obiecanki producenta, że certyfikat już puka do ich drzwi, zostanie na lodzie bez dotacji – goły lub zadłużony – kiedy przyjdzie termin przedstawienia papierów w urzędzie a firma rozłoży ręce, bo certyfikatu nadal nie ma. Ale dla nich to nie strata, bo kocioł się sprzedał.

Moc 7-22kW

Kotły 5. klasy w większości występują w mocach 20-25kW. Wynika to stąd, że norma wymusza też badanie na 30% mocy nominalnej. 30% z dwudziestu kilku kilowatów to 7-8kW, a więc zakres, w którym palniki retortowe jeszcze sensownie pracują. Niżej jest już gorzej i trudniej się w 5. klasie zmieścić.

Tylko teraz jak sprzedać kocioł 22kW do nowych stumetrowych domków, kiedy ludzie już coś tam słyszeli, że potrzeba im w porywach 10kW? Zacznijmy obok mocy nominalnej podawać moc minimalną! I tak w reklamach zrobiono z kotłów 22kW kotły 7-22kW. Siódemka z przodu wygląda przyjaźniej.

Gdzie jest problem? Przecież kocioł 5. klasy o mocy 22kW trzyma świetne parametry w całym zakresie 7-22kW. Owszem, tylko że wyeksponowanie mocy minimalnej sprawia, że klientowi poszukującemu kotła o mocy nominalnej ~10kW taki kocioł 22kW może się zdać dobrym wyborem, bo dostrzeże tam głównie te 7kW. Czego nie dostrzeże: że taki kocioł u niego przez 3/4 sezonu będzie pracował daleko poniżej piątoklasowego zakresu, średnio z mocą ~5kW.

Brak zapasu mocy

Do tej pory był niepisany zwyczaj, że moc nominalna kotła węglowego to nie był szczyt jego możliwości. Zwykle zapas mocy ponad nominalną wynosił ze 20-30%. Wiedząc o tym można było sobie pozwolić na dość dokładny dobór kotła do zapotrzebowania, bo w razie czego był jeszcze margines błędu.

Piąta klasa i konieczność badania na mocy minimalnej sprawiły, że opłacalne stało się przesunięcie mocy nominalnej do górnej granicy fizycznych możliwości kotła, aby wyniki na mocy minimalnej były jak najlepsze. Dlatego kotły 5. klasy należy traktować  jako nieposiadające żadnego zapasu mocy i dobierać je tak, jakby były min. 20% mniejsze. Czyli np. kocioł 5. klasy o mocy 22kW jest odpowiednikiem "normalnego" kotła o mocy 16-18kW.

Kocioł podajnikowy badany tylko na pełnej mocy (z buforem)

Jak najprościej uniknąć kłopotliwego badania kotła na 30% mocy nominalnej? Zapisać, że kocioł może pracować tylko z pełną mocą i należy go użytkować wyłącznie w zestawie z buforem ciepła. To dopuszczalny i zrozumiały manewr w przypadku kotłów zasypowych. Taki certyfikat 4. klasy posiada MPM DS. Istota działania kotła zasypowego powoduje, że na 30% mocy nominalnej osiągi znacznie się pogarszają i spełnienie tam wyśrubowanych norm byłoby niezmiernie trudne.

Ale co ciekawe da się także przebadać kocioł podajnikowy w zestawie z buforem ciepła – po to, by obejść potrzebę badania na 30% mocy. Sens techniczny użytkowania kotła podajnikowego z buforem ciepła jest niemal żaden. Dlatego trzeba uważnie czytać certyfikat, który – dla kotła podajnikowego – powinien zawierać wyniki badań dla 100% jak i dla 30% mocy nominalnej, aby mieć pewność, że takiego manewru producent nie wykręcił.

Aczkolwiek może się zdarzyć, że badanie na 30% mocy się odbyło, ale nie ma jego wyników na certyfikacie. Takim przypadkiem jest Tekla Draco VersaCertyfikat wersji 17kW zawiera wyłącznie wyniki badań na pełnej mocy (w certyfikacie dla wersji 24kW jest już prawidłowo). Warto to wyjaśnić u producenta, prosząc o sprawozdanie z badań. Jeśli badanie na obniżonej mocy się odbyło, w sprawozdaniu będą jego wyniki.

O wkładzie kominowym cicho-sza

Producenci prześcigają się w podawanej sprawności kotłów. Obłęd ten dotarł już co najmniej do 94%. Jednocześnie nie wspomina się w ogóle lub nie kładzie dość akcentu na mniej przyjemnej stronie tego medalu: ekstremalnie chłodnych spalinach. Skoro temperatury spalin na mocy nominalnej (!) potrafią już być rzędu zaledwie 70st.C, to kondensacja wisi na włosku. Dla większości kotłów 5. klasy komin odporny na skropliny jest koniecznością nawet jeśli producent o tym milczy lub zaledwie zaleca wkład kominowy. Owszem, w kotłowni temperatury spalin będą wyższe niż w laboratorium. Ale czy na pewno uniknie się zagrożenia kondensacją? Pewności nie ma i stąd ryzyko zawilgocenia nieodpornych na skropliny kominów ceglanych.

Sama norma PN-EN 303-5:2012, czyli ta sama, która definiuje klasy kotłów, obliguje producenta do określenia wymagań odnośnie komina. Mimo to wciąż spotyka się kotły 5. klasy, w których DTR nie wspomniano nic o kominie lub wkład kominowy jest najwyżej zalecany mimo że spaliny mają zawsze grubo poniżej 100 stopni. Być może jest to wybieg marketingowy, aby nie odstraszać klienta dodatkowym kosztem wkładu? Albo pójście w zaparte licząc, że ewentualne problemy nie będą częste, a w razie 'w' klient i tak nie udowodni, że nie jest koniem i wina nie była po jego stronie, np. w zbyt wilgotnym paliwie.

Tylko akredytowane laboratorium

Prawo do wystawiania certyfikatów 5. klasy mają tylko akredytowane laboratoria. W Polsce są to:

  • ICHPW Zabrze, nr akredytacji AB 081
  • Instytut Energetyki w Łodzi, nr akredytacji AB 087
  • Urząd Dozoru Technicznego, Poznań, nr akredytacji AB 001
  • PWTK Termo-Tech, nr akredytacji AB 1593

Akredytacje przyznaje Polskie Centrum Akredytacji. Na stronie PCA jest wyszukiwarka pozwalająca sprawdzić, czy i jakie akredytacje dana jednostka posiada. Z listy wyników wyszukiwania przechodzi się do szczegółowego opisu danego laboratorium a tam wisi PDF z zakresem akredytacji, w którym powinna znajdować się norma PN-EN 303-5:2012.

Kombinacje z nieakredytowanymi laboratoriami nie zdarzają się zbyt często. Do niedawna Galmet legitymował się wynikami w granicach 5. klasy z badań w Głównym Instytucie Górnictwa, który nie jest jednostką akredytowaną. Nie zdziwiłbym się, gdyby jednak gdzieś w Polsce ktoś dostał na ten kwitek dotację, bo być może nie w każdej gminie urzędnicy znają wszystkie niuanse węglowego światka (a raczej powinni, skoro wydają na tym polu nasze pieniądze).

Polskie laboratoria dość łatwo sprawdzić, ale na nich nie koniec. Kotły badane są też zagranicą a zależnie od kraju sprawdzenie wiarygodności laboratorium może utrudniać bariera językowa. Na pewno znanym ośrodkiem jest laboratorium w czeskim Brnie. Nowością jest certyfikat Galmeta Galaxii z Pieszczan na Słowacji. Tamtejsze laboratorium TSU wydaje się mieć błogosławieństwo jakiejś słowackiej instytucji odpowiedzialnej za badania i certyfikację w branży budowlanej. Ale nawet jeśli laboratorium jest legalne, ale mniej znane, to nigdy nie wiadomo, czy będzie bez problemu uznane w danym urzędzie przyznającym dotację. Trzeba sprawdzać przed zakupem.

42 myśli nt. „Szatan w piątej klasie

  1. Tomasz Frączek

    Dzień dobry.
    Staram się ostatnio czytać artykuły dotyczące wymiany kotła węglowego, gdyż jestem na etapie takiej wymiany. Jestem człowiekiem starszym i nie zawsze rozumiem wszystkie te sprawy techniczne.
    Od końca poprzedniego sezonu grzewczego zainteresowałem się i zastosowałem w swoim starym piecu metodę tzw. górnego spalania. Przyznam, że bardzo mi się ta metoda spodobała i chociaż trudno jest rozpalić przy tej metodzie, to brak zadymienia i rzadsze "odwiedzanie" kotłowni bardzo mi odpowiadało. Co do oszczędności w opale, to nie mogę się wypowiedzieć bo za krótko trwał sezon grzewczy przy tej metodzie.
    W związku z tym mam prośbę o doradztwo w sprawie zastosowania odpowiedniego dla mnie pieca.
    Pokrótce opiszę moją sytuację:
    Mieszkamy w nieotynkowanym, jedno piętrowym domu wybudowanym w latach 70-tych i mamy do ogrzania ok 100 m2. Poradzono mi wymianę pieca na piec firmy DEFRO UNISIGMA 16kW plus kocioł na ciepłą wodę, plus jakieś zawory, plus przeróbka kotłowni pod nową instalację z ceną 15.000, zł. minus ewentualna dopłata z gminy (na dzień dzisiejszy to 3.000 zł.)
    Mam więc pytanie, czy nie lepiej (taniej) byłoby wymienić mój piec na piec z tzw. górnym spalaniem ale już bez dotacji z gminy.
    Dzięki za ewentualne porady.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Taniej na pewno. Czy lepiej to nie wiem, bo 'lepiej' każdy inaczej rozumie.
      Być może wykonawca przeszarżował z wymianą elementów instalacji? Kocił na 8% VAT to będzie ze 7500. Bojler pewnie ze 2 tys. 5 tysięcy za graty w obrębie kotłowni i robociznę to chyba mało nie jest a nawet dołożenie pompy z zaworem czterodrożnym powinno być daleko tańsze.

      Czy jest jakiś powód dla właśnie tego modelu, z palnikiem rynnowym? Paląc samym ekogroszkiem lepiej brać Defro Sigmę z palnikiem retortowym, który czyściej i dokładniej spala (cena podobna, też 5. klasa). Palnik rynnowy łyknie gorsze paliwa, ale za to potrafi bardziej przykopcić na niskich mocach. Kiedy w grę wchodzi tylko dobre paliwo (ekogorszek), wtedy zbytnio nie ma powodu, by brać rynnę.

      Jeśliby miał być kocioł zasypowy bez dotacji, to bym polecał kocioł dolnego spalania. Górnego spalania rozpalony od góry jest OK, ale jak już wydać pieniądze, to można w podobnej cenie trochę poprawić. Dolniak fabrycznie spala na tej samej zasadzie co rozpalanie od góry tyle że robi to do góry nogami, więc umożliwia dokładanie bez kopcenia i palenie na okrągło. Jeśli palić na okrągło nie potrzeba, to niech i górniak palony od góry będzie, kwestia gustu prawie wyłącznie.

      Odpowiedz
      1. jaRULE

        Jaki kocioł zasypowy dolnego spalania Pan Wojciech poleca? Czy taki np. Viadrus U28 ma sens? Swoją drogą drogi jest, czy to konstrukcja warta uwagi?

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Jak ja to widzę, to tu widać. Wciąż najbardziej wybajerowanym dolniakiem w dobrej cenie pozostaje MPM DS, zwłaszcza gdy w planach jest palenie drewnem. Do węgla znajdą się jeszcze KSGW Zgoda, Logiterm Unimax, czy HEF. Żeliwniaki przede wszystkim ładują w komin ~300 stopni bez trudu i tak samo dotyczy to żeliwnych dolniaków. Już w DTR mają zapisaną temperaturę spalin na mocy nominalnej do ~280 stopni. Takiego Viadrusa U28 bym może do węgla zaryzykował, bo mimo wszystko ma wiele elementów porządnego dolniaka, nawet są w zestawie gadżety do zmniejszania rusztu, ale wymiennik za palnikiem nie pozwala na zbyt długi płomień (zaraz są półki wodne, które dłuższy ogień będzie omywał i spalanie części lotnych skończy się na etapie sadzy). Niestety wszystko psuje cena. Chyba tylko zafiksowanie na punkcie trwałości żeliwa może skłonić do takiego wydatku.

    2. luk

      ok bierz i wymieniaj ja mam 20 kw sigme i ogrzewam dom 350 m kw i spalam srednio 15-16 kg opału i jestem bardzo zadowolony.

      Odpowiedz
  2. Doktor Wektor

    Nie był bym pewien czy nikt nie pracuje nad lepszym spalaniem w kotłach. Nawet bym stwierdził że wszyscy jednak pracują... tylko różnie im z tym wychodzi.

    Odpowiedz
  3. Sławomir Janiszewski

    Norma PN-EN 303-5:2012 zawiera szczegółowy wykaz co powinien zawierać raport z badań. I wszystkie pańskie zarzuty na szczęście są tam uwzględnione. Dowód:
    "6 Raport i dokumentacja z badań
    Raport z badań powinien być sporządzony w oparciu o normę EN ISO/IEC 17025.
    Raport z badań powinien zawierać co najmniej następujące informacje:
    a) nazwę i adres laboratorium wykonującego badania i miejsce wykonania pomiarów;
    b) numer identyfikacyjny raportu z badań;
    c) nazwę i adres zamawiającego badania;
    d) metody badań;
    e) opis badanego kotła grzewczego lub typoszeregu o następującej zawartości:
    1) ogólny opis konstrukcji;
    2) sposób zasilania paliwem;
    3) sposób doprowadzania powietrza;
    4) urządzenia zabezpieczające i ich opis (typ, certyfikaty, producent, nastawy, wielkość);
    5) ważne zespoły (wentylator powietrza, urządzenie zapalające, zastosowany zasobnik ciepła.
    Itd.);
    f) listę części, gdy ma to zastosowanie;
    g) termin wykonywania badań;
    h) wyniki badań - wartości średnie z każdego okresu badań a dla kotłów grzewczych zasilanych paliwem
    ręcznie - wartości średnie dla każdego cyklu spalania paliwa;
    i) specyfikację metody pomiaru pyłu;
    j) zdjęcie kotła.
    Jednostce badawczej powinny być przedłożone następujące dokumenty:
    - rysunki kotła lub typoszeregu pokazujące wyraźnie konstrukcję;
    - rysunki określające jednoznacznie zastosowane materiały, spoiny i grubości blach części ciśnieniowych;
    - broszury dotyczące kotła grzewczego a w szczególności instrukcje montażu i obsługi;
    - opis kotła grzewczego wraz z danymi zamieszczonymi na tabliczce znamionowej.
    Raport z badań powinien być podpisany przez odpowiedzialnego kierownika laboratorium badawczego lub
    inżyniera odpowiedzialnego za przeprowadzone badania.
    Raport z badań może być udostępniany tylko w całości."

    Mniemam, że pan widział taki raport. A tak przy okazji: jednostka badawcza przeprowadza okresowo tzw. audyt, czyli przybywa do producenta i sprawdza losowo wybrany kocioł, czy tzw. istotnymi cechami nie różni się od tego, który był poddany badaniom atestacyjnym.

    Załącznikiem do raportu jest świadectwo z badań paliwa, na którym było prowadzone badanie atestacyjne.

    "7 Oznakowanie
    7.1 Postanowienia ogólne
    Każdy kocioł grzewczy powinien być zaopatrzony w tabliczkę znamionową. Tabliczka znamionowa powinna
    być napisana w języku kraju, w którym kocioł zostanie zainstalowany i powinna być umieszczona w
    dostępnym miejscu.
    7.2 Informacje na tabliczce znamionowej
    Tabliczka znamionowa powinna zawierać co najmniej następujące informacje:
    a) nazwę i adres firmy producenta i ewentualnie znak firmowy producenta;
    b) znak handlowy, pod którym kocioł grzewczy jest sprzedawany i typ kotła;
    c) numer seryjny i rok budowy (dopuszczalne jest stosowanie kodu ustalonego przez producenta);
    d) nominalną moc cieplną lub zakres mocy cieplnej, w kW dla każdego rodzaju paliwa;
    e) klasę kotła dla każdego rodzaju paliwa;
    f) maksymalne dopuszczalne ciśnienie robocze w barach;
    g) maksymalną dopuszczalną temperaturę roboczą, w °C;
    h) pojemność wodną, w l;
    i) zasilanie elektryczne (V, Hz, A) i pobór mocy, w W;
    j) klasę paliwa według Rozdziału 1 a w przypadku paliwa klasy E, rodzaj paliwa do badań."

    Kolejno:
    :8 Dokumentacja techniczna dostarczana z kotłem
    8.1 Postanowienia ogólne
    Wraz z każdym kotłem grzewczym powinny być dostarczone następujące dokumenty sporządzone w języku
    kraju, do którego kocioł będzie dostarczony, przy czym dokumenty wymienione w 8.2 i 8.3 powinny być
    dołączone do każdego kotła grzewczego.
    8.2 Informacje techniczne i instrukcja montażu
    Dokumenty te powinny zawierać co najmniej następujące dane:
    a) wymagany ciąg spalin, w milibarach;
    b) pojemność wodną kotła grzewczego, w litrach;
    c) temperaturę spalin wylotowych przy mocy nominalnej i przy mocy najmniejszej, w stopniach Celsjusza;
    d) strumień masy spalin przy mocy nominalnej i przy mocy najmniejszej, w kilogramach na sekundę;
    e) średnicę czopucha, w milimetrach;
    f) opory przepływu wody, w milibarach;
    g) nominalną moc cieplną lub zakres mocy cieplnej, w kilowatach;
    h) klasę kotła;
    i) stałopalność w godzinach przy QN;
    j) zakres nastaw regulatora temperatury, w stopniach Celsjusza;
    k) minimalną temperaturę wody w króćcu zasilającym kocioł, w stopniach Celsjusza;
    l) rodzaj paliwa i zawartość wilgoci w paliwie wraz z wymiarami ziarn/kawałków paliwa, a dla paliw typu E
    lub e szczegóły według Tablicy 7;
    m) pojemność komory zasypowej w litrach i wymiary otworu zasypowego paliwa, w milimetrach;
    n) wymaganą pojemność zasobnika ciepła, w litrach, gdy Qmin > 0,3 QN;
    o) wymaganą ilość pomocniczej energii elektrycznej w jednostce czasu przy QN i Qmin, w watach;
    p) moc w stanie gotowości eksploatacyjnej, w watach;
    q) wymaganą temperaturę wody zimnej, w oC i wymagane ciśnienie, w barach wody zasilającej
    zabezpieczający wymiennik ciepła
    r) przyłącze elektryczne włącznie z przyrządami i wyłącznikiem głównym;
    s) informację, czy kocioł grzewczy pracuje z wentylatorem powietrza czy bez niego;
    t) informację, czy kocioł pracuje przy nadciśnieniu czy przy podciśnieniu spalin na wylocie z kotła
    u) informację, czy podczas pracy kotła występuje, czy nie występuje kondensacja
    v) informacje o głośności kotła i informacje o pomiarze głośności oraz o możliwościach zmniejszenia
    głośności kotła grzewczego.
    UWAGA Pomiar głośności należy wykonywać wg EN 15036-1.
    Ponadto powinna być dołączona instrukcja montażu zawierająca informacje o:
    w) montażu kotła w miejscu instalowania (jeżeli jest to konieczne), ewentualnie o wymaganiach
    dotyczących wodnej próby ciśnieniowej wg 5.4.2 lub 5.5.2.2;
    x) posadowieniu kotła;
    y) uruchamianiu kotła wraz z zaleceniami dotyczącymi nastaw mocy cieplnej paleniska w zakresie
    obciążeń kotła;
    z) instrukcje dotyczące miejsca zainstalowania lub położenia czujników regulatorów, wskaźników i
    urządzeń zabezpieczających.
    Oprócz tego informacje techniczne i instrukcja montażu powinny zwracać uwagę na ogólne zasady
    dotyczące technicznego wyposażenia zabezpieczającego instalację według obowiązujących norm i
    przepisów.
    - zalecenia dotyczące urządzeń wentylacyjnych w pomieszczeniu;
    - zalecenia dotyczące doprowadzania wystarczającej ilości czystego powietrza (tzn.
    niezanieczyszczonego);
    - otwory pomiarowe powinny być samozamykające i uszczelniające się,;
    - wykonanie pomiaru emisji po pierwszym zainstalowaniu;
    - ustne przeszkolenie przez instruktora przed uruchomieniem;
    - wskazania dotyczące prawidłowego magazynowania paliwa;
    - zalecenia dotyczące konserwacji kotła grzewczego;
    - wskazania dotyczące prawidłowego zwymiarowania instalacji grzewczej;
    - wskazania dotyczące prawidłowego zwymiarowania komina i łącznika;
    - odległość od materiałów palnych;
    - instrukcje wykonania dodatkowej izolacji, jeżeli jest niezbędna;
    - minimalne odstępy od ścian i sufitu umożliwiające łatwą konserwację i czyszczenie.

    8.3 Instrukcja obsługi
    Instrukcja obsługi powinna zawierać wskazówki dotyczące:
    - bezpiecznej obsługi kotła grzewczego podczas zasypywania paliwa i otwierania drzwiczek;
    - czyszczenia i częstotliwości czyszczenia kotła wraz z wymaganym do tego sprzętem;
    - postępowania podczas awarii;
    - uzasadnienie zaleceń dotyczących wykonywania stałej i fachowej obsługi serwisowej oraz
    częstotliwości jej wykonywania;
    - rodzaju paliwa i jego wilgotności oraz wymiarów ziarn/kawałków paliwa (przy drewnie kawałkowym
    dodatkowo kierunek układania);
    - maksymalnej wysokości napełniania paliwem komory zasypowej;
    - nominalnej stałopalności przy mocy nominalnej dla różnych paliw.
    Inne dokumenty (prospekty itp.) nie powinny zawierać informacji sprzecznych z instrukcją obsługi."

    Tyle w tej sprawie.
    Celem uściślenia: laboratoria akredytowane posiadające w swoim zakresie badania kotłów grzewczych małej mocy na paliwa stałe (norma PN-EN303-5:2012) mają prawo do wystawiania certyfikatów nie tylko dla kl. 5 ale również dla 4 i 3, bo te klasy są dopuszczone do obrotu wg normy.

    Od marca 2016 roku w rejestrach PCA znajduje się laboratorium badawcze nr AB1593 TERMO-TECH Przedsiębiorstwo Wdrożeń Techniki Kotłowej Sp. z o.o.

    Możemy dokładnie przedyskutować rzeczowo każdy punkt pańskiego materiału.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Czy raport z badań to co innego / coś więcej niż sprawozdanie z badań? Widziałem bowiem sprawozdanie z badań z IChPW Zabrze z początku b.r. i najdokładniejsze informacje o kotle w nim zawarte to były wymiary zewnętrzne, waga, model dmuchawy, sterownika i motoreduktora oraz zdjęcia z widokiem przez drzwiczki i wyczystki. Tyle że zdjęcia w wielkości i jakości odpowiedniej dla prasy codziennej w roku 1990.

      Dobrze wiedzieć, że choćby teoretyczna możliwość kontroli po badaniach istnieje. Czy ma Pan wiedzę ile przypadków takiego audytu wykonano w praktyce w czasach III RP?

      Cieszy mnie Pana chęć do dyskusji. Tedy poproszę drobnym ułamkiem Pańskiej wiedzy mnie oświecić w sprawie sprzedaży kotła w 5. klasie bez posiadania przez producenta certyfikatu. Czy dokumentem potwierdzającym spełnianie przez kocioł wymagań 5. klasy jest protokół z badań? Czy mając go w garści, ale nie posiadając jeszcze certyfikatu, można z pełną odpowiedzialnością głosić, że ma się w ofercie kocioł 5. klasy? (bo może to jedynie urzędnicy piętrzą trudności...)

      Odpowiedz
      1. Marek

        Panowie,

        Wtrącę się z boku gdyż zabawy w certyfikacje były solą mojej pracy zawodowej przez dłuższy czas. W rzeczonej już wcześniej branży samochodowej, lecz nie w Wolfsburgu 😉

        "Dura lex, czy Durex?"
        Całą zabawę dotyczącą trybu, sposobu i zasad określania co jest zgodne i może być wprowadzone do obrotu, reguluje ustawa o systemie dopuszczeń. W oparciu o nią, laboratoria akredytowane przez PCA lub inną krajową wydają "świadectwo zatwierdzenia typu", a producenci sprzedają mniej lub bardziej zgodne z tym wyroby.

        W dużym uproszczeniu: laboratorium sprawdza, czy:
        - dostarczona próbka (tu: kocioł) jest zgodna z dokumentacją utrzymywaną przez producenta,
        - czy producent wdrożył procedury zapewniające zgodność wypuszczanych wyrobów z tą dokumentacją (czyli powtarzalność dostarczonej próbki)
        - i wreszcie: czy próbka spełnia kontrolowane parametry w granicach jakie określa norma.
        - oczywiście wymogi formalne odnośnie dokumentacji itd... jak opisano powyżej

        "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?"
        My, klienci mamy natomiast do czynienia jedynie z DEKLARACJĄ producenta odnośnie spełnienia przez wyrób wymogów normy PN-EN 303–5:2012 w określonej klasie. Tę deklarację producent może sobie wydać równie dobrze w oparciu o ww CERTYFIKAT, jak i o dobry humor prezesa, lub innego misia mającego prawo reprezentacji spółki. Decyzją przedsiębiorstwa jest, jak dobrze się przyłoży do papierów stojących za tą deklaracją. Jeśli spółka uzna że jej się to opłaca, to może pójść "na wała" i nie mieć żadnego poparcia za deklaracją. Jest to praktyka powszechna w przypadku szczególne dla deklaracji CE.

        "Policjant, dziwka i złodziej na jednym jadą wozie"
        Koniec końców to producent, a z nim instalator (jako posiadający odpowiednią wiedze i kwalifikacje) ponoszą odpowiedzialność za wartość tej deklaracji. Bo jeśli się okaże że wyrób nie spełnia wymogów normy, to mamy do czynienia z niezgodnością wyrobu i idącą za nią odpowiedzialnością odszkodowawczą w kilku formach. Ale jedynie pod warunkiem, że byliśmy na tyle inteligentni aby zapisać w umowie na wykonanie prac budowlanych, że kocioł ma spełniać wymagania normy PN-EN 303–5:2012 w klasie 5. W przypadku finansowania inwestycji z dotacji nie jest to specjalnie trudne, bo wystarczy przepisać do naszej umowy wszystkie wymagania jakie postawił nam urząd dający dotację.

        W takim wypadku:
        - możemy każdy mandat za niespełnienie wymogów emisji z powodzeniem wysłać instalatorowi,
        - w oparciu o protokół pomiaru będący podstawą takiego mandatu możemy żądać doprowadzenia kotła do parametrów podanych w deklaracji,

        Wtedy, jeśli będziemy mieli worek kasy, wiadro cierpliwości i dobrego adwokata, to może wyrwiemy od instalatora odszkodowanie / nowy kocioł / itd..
        A jeśli ten instalator będzie miał wagon kasy, morze cierpliwości i chęć zaryzykowania że nikt mu nie sprzeda żadnego kotła, a w najlepszym razie każe za niego zapłacić z góry gotówą, a do tego weźmie świetną kancelarię prawniczą to zostanie mu zasądzone odszkodowanie od producenta kotła. Oczywiście zasądzona w wypłacone to dwie różne sprawy, bo najpewniej producent w tym czasie zamknie budę i przepisze wszystko na szwagierkę...

        Więc powiedzmy sobie szczerze:
        Jakość emisji kotła zależy tylko i wyłącznie od dobrej woli producenta i kwalifikacji instalatora. Reszta jest wyłącznie na papierze.

  4. Sławomir Janiszewski

    Proszę pana,
    wcześniej zacytowałem z normy, co musi być. Wszelka ta dokumentacja wraz z plikami z rejestracji emisji, mocy, ciągu itd. musi być przechowywana w jednostce badawczej przez co najmniej 10 lat. Jest to spory zbiór materiałów, z rysunkami technicznymi, oświadczeniami producenta itd.
    Raport to zbiór tych informacji, które pozwalają producentowi na wystawienie Deklaracji Zgodności i nadanie produktowi znaku CE.
    Sprawozdanie to też raport, jeśli zawiera to, czego wymaga norma.
    Audyt kontrolny wiadomo, że jest przeprowadzany co jakiś czas . Dlaczego u X a nie u Y? To już słodka tajemnica jednostki badawczej.
    Sprawa ostatnia: jeśli jednostka badawcza wystawiła i doręczyła zamawiającemu oficjalny protokół z badań, który jest przecież wyciągiem najistotniejszych kwestii i potwierdziła w nim klasę badanego urządzenia, to tym samym wzięłą na siebie odpowiedzialność za treści protokołu.
    Nie znam szczegółów umowy między jednostką badawczą, a zlecającym badania.
    Nie wiem też dlaczego jb tak się guzdrze z wydaniem pełnego raportu. Fakt, papierkowej roboty przy tym multum. Może maja jakieś inne ważniejsze sprawy lub zaległości i trudno im się wyrobić. Nie mam pojęcia.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  5. Sławomir Janiszewski

    Nie zgadzam się z pańskim użyciem słowa oszustwo (na czerwono).
    Słownikowa definicja brzmi:
    oszustwo «świadome wprowadzenie kogoś w błąd lub wykorzystanie czyjegoś błędu dla własnej korzyści»

    W tym konkretnym przypadku było by to oszustwo, gdyby kocioł nie był zbadany przez uprawnioną jednostkę, nie istniał oficjalny protokół wystawiony przez tą jednostkę, lub w badaniach kocioł dostał 3 a podawano by, że 5 itp.
    W kotłach wg mnie oszustwem jest wprowadzanie na rynek urządzeń bez badań, nadawanie im znaku CE itp.

    Odpowiedz
  6. Sławomir Janiszewski

    Nareszcie CLB UDT Poznań wystawiło i doręczyło certyfikat dla eMki 14 i 20 kW. Potwierdzający 5 klasę obu kotłów. Pewnie niebawem ukaże się na stronie Ogniwa.

    Odpowiedz
  7. Sławomir Janiszewski

    "Żeby­śmy się dobrze zro­zu­mieli: brak cer­ty­fi­katu nie ozna­cza, że kocioł nie speł­nia 5. klasy. Owszem, speł­nia, są pro­to­koły z badań, ale labo­ra­to­rium z jakiejś przy­czyny nie wysta­wiło jesz­cze cer­ty­fi­katu. "

    Na koniec dyskusji - bo mniemam, że wszystko zostało wyjaśnione (jeśli nie, to proszę pytać dalej) pozwolę sobie dodać wyjaśnienia do zacytowanego wyżej zarzutu.

    Urząd Dozoru Technicznego to największa i najstarsza państwowa jednostka nadzoru i badań w prawie wszystkich dziedzinach życia technicznego w kraju. Ponieważ posiada wiele specjalistycznych jednostek terytorialnych w całym kraju, dlatego jego (UDT) struktura jest mocno zhierarchizowana.
    Centralne Laboratorium Badawcze UDT w Poznaniu zajmujące się między innymi badaniami kotłów wg normy PN-EN303-5:2012 wykonuje badania. Wszystkie dokumenty przesyła do UDT CERT w Warszawie, które kontroluje całość, analizuje i wystawia certyfikat. A że CERT nie ma tylko na głowie kociołków, a osoby upoważnione do podpisania certyfikatu też nie są tam liczone w dziesiątkach, czy setkach, to wydanie certyfikatu końcowego trochę trwało. Tyle, ze W terminie 30 dni (wymóg kpa) jednostka badająca wydała protokół potwierdzający. Kolejne 30 dni miał CERT. Wszyscy wyrobili się w terminie.
    Certyfikat jest. Potwierdza, że kotły OEPM o mocach 14 i 20 kW spełniają wszystkie wymagania normy PN-EN303-5:2012 dla klasy 5 określonej ta normą.

    Dla­tego z całą odpo­wie­dzial­no­ścią stwier­dzam, ze znaczna część tek­stu tego wątku nie zawiera infor­ma­cji prawdziwych.

    Pozdrawiam wszystkich. S.J.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Nie wnikałem w powody dla których wystawienie certyfikatu trwa tyle czasu ani czyja to "wina". Przypomnę, że meritum było zachowanie firmy Ogniwo, która wystawiła do sprzedaży kotły bez certyfikatu w garści i zwodziła ludzi obiecankami, że papier zaraz będzie, co mogło się skończyć dla wielu utratą kilku-kilkunastu tysięcy dofinansowania. Osobiście znam jeden przypadek, gdzie na pewno by do takiej sytuacji doszło, gdyby klient uwierzył w zapewnienia serwowane na infolinii i kupił kocioł. Na szczęście był na tyle ogarnięty, że jak na początku sierpnia obiecywali mu, że papier będzie do końca tygodnia i trzy tygodnie później słyszał dokładnie to samo a papieru nadal nie było, to trzasnął drzwiami. Nie wiem co było motywem takiej akcji ze strony poważnej firmy, czy niewiedza, czy chęć zysku, ale w obu przypadkach nie wygląda to dobrze.

      Odpowiedz
      1. Sławomir Janiszewski

        A zastanowił się Pan choć przez chwilę, że firma przekazywała informacje, którą dostawała z jednostki badawczej? Czy uważa Pan, że Ogniwo , mając pełny portfel zamówień, nie było zainteresowane tym, aby po otrzymaniu protokołu z badań potwierdzającego to co teraz zawiera między innymi certyfikat jak najszybciej dostać wszystkie papiery, a nie zatrzymać produkcję (proszę nie zapominać, że to jest firma zatrudniająca ponad 100 pracowników).
        Czy uważa Pan, że nie wydzwaniali, nie pytali, czy wręcz żebrali o jak najszybsze zakończenie sprawy?
        Zaraz, gdy tylko otrzymali certyfikat, to jego kopie rozesłali do wszystkich zainteresowanych.
        OK. Stracili jednego odbiorcę. Przeprosili go, wyjaśnili. Jeśli będzie trzeba, to mu może nawet dopłacą do nowego nabytku. Ale pisanie o oszustwie, i nie odwołanie tego, to wg mnie lekka przesada. Podobnie jak umieszczenie treści p. Marka zawierających informacje po części nieprawdziwe, bez jakiegokolwiek komentarza. Info idzie w lud. A niekumatych niestety dużo. A kłamstwo powtarzane wiele razy ...
        Myślałem, że czyste ogrzewanie jest ...

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Proszę mnie nie brać na litość wobec biednej firmy zawalonej zamówieniami. Wszyscy są zawaleni zamówieniami, ale nie słyszałem o innych kotłach 5. klasy sprzedawanych przed uzyskaniem certyfikatu (jeśli Pan takie przypadki zna – chętnie przyjmę, choć nie chodzi mi o prowadzenie rejestru niegodziwości, ale wskazanie przykładów, że coś takiego jest możliwe i trzeba na to uważać).
        Przed chwilą wybielał Pan laboratorium, teraz wybiela Pan producenta kosztem laboratorium. Nikt niewinny, tylko ja się złośliwie czepiam!
        Wina jest po stronie firmy, która ogłosiła, że jest kocioł 5. klasy pod dotacje, a jak przyszło co do czego, to certyfikatu nie miała i zwodziła ludzi jak długo się dało. Jeśli skończyło się na jednym takim przypadku, do tego niedoszłym, to tym lepiej dla firmy. Ale to nie zmienia faktu, że kocioł bez certyfikatu do sprzedaży nie powinien trafić, a już w szczególności dla odbiorców dotacyjnych, skoro istniał więcej niż cień szansy, że przez brak papieru mogą mieć problemy.

        W komentarzach każdy może wyrażać swoje opinie póki są w granicach prawa i kultury.
        Nie wiem jakie Czyste ogrzewanie jest albo nie jest, proszę pisać pełnymi zdaniami albo wcale.

  8. Sławomir Janiszewski

    Szkoda, że pod treścią podpisaną:
    Marek
    7 października 2016 o 19:51
    nie ma możliwości umieszczenia odpowiedzi. Bo Chętnie wykazałbym, że zawiera ona bardzo wiele nieścisłości.

    Odpowiedz
      1. Sławomir Janiszewski

        No to dlaczego po p. Marku jest podwójna kreska zamiast tak jak wszędzie indziej podkreślone Odpowiedz i strzałka w dół?

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Bo tak to wymyślili twórcy tego systemu blogowego, że komentarze da się zagnieździć do dwóch poziomów (ok, można chyba ustawić 10 zamiast 2, ale w końcu problem będzie ten sam).

  9. Sławomir Janiszewski

    Szanowny Panie,
    nikt nie bierze Pana na litość. Po prostu jednostka badawcza wykorzystywała swoje terminy i strukturę.
    Zlecający badania przekazywał potencjalnym kupującym to, co mu przekazywała jednostka badawcza.
    Proszę pokukać w upublicznione papiery jakie daty noszą kolejne dokumenty i wszystko będzie jasne.

    A teraz proponuję Szanownemu Panu, aby dokonał przeglądu tego co na rynku. Nie będę podawał marek, typów, producentów.
    Przypomnę tylko, że znacząca zmiana powoduje obowiązek kolejnych badań. O tym, kiedy producent może wystawić swoją DZP i oznakować wyrób znakiem CE też nie będę pisał, bo przecież Pan to wie. A tak na marginesie: który z wielu ma prawidłowo prowadzoną ZKP? A czy bez ZKP można wystawić DZP na CE?
    Oby tylko czerwonego nie brakło, bo jest o czym pisać.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  10. investor

    Jak to sie ma ta 5klasa do pieca CO Kostrzewy Frmer BIO 16KW,OTOŻ PIEC TEN POWINIEN POSIADAĆ 5 KLASĘ A JEJ NIE MA ,ZNAM OSOBY KTORE UZYWAJA TEN MODEL PIECA I SOBIE CHWALĄ ,przy czym osoby znajacy ten temat powiadaja ,ze piece posiadajace piata klasę niby certtyfikowane ,sa nizej notowane wsrod uzytkownikow.mam zamiar kupić Farmer Bio 16kw ,moi znajomi rowniez rozważają taka opcję tylko brak w certyfikacie tej 5 trochę nas martwi ,czy czasami po jego zakupie powiedzmy za rok za dwa,jakas wladza powie ,ze nie wolno ich uzywać.

    Odpowiedz
  11. investor

    Proszę o informację czy można zakupić Piec Co Farmer Bio 16 kw /Kostrzewa/ i będzie ten piec posiadal tzw. 5 klasę. znajomi maja taki piec juz od jakiegos czasu ,i powiadaja ,ze spelnia on takie wymogi ,proszę oswiecić w tym temacie odnosnie tego pieca.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Nawet producent nie twierdzi, jakoby ten kocioł miał 5. klasę. Nic na to nie wskazuje. Nie wiem na jakiej podstawie znajomy by tak twierdził, ale jedyną podstawą mógłby być stosowny certyfikat.

      Odpowiedz
  12. Adam

    Witam,

    A jak się ma w Pańskiej opinii kocioł 17kW SKAM-PV 20. Na pewnej stronie wyliczając zapotrzebowanie na ciepło wychodziło mi około 17kW z CWU. zna Pan czy też poleca jakiś inny kociołek?

    ecodesing co to jest i czy jest nam to potrzebne?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Jest nieźle http://ranking.czysteogrzewanie.pl/kotly-retortowe/kociol/skamp-pv , w detalach jedynie wykonanie bywa "surowe" (jak np. dostęp do mechanizmu czyszczenia wymiennika), no i jest nowy rodzaj palnika, z którym jeszcze niewiele osób miało do czynienia.

      Ecodesign – kolejna norma emisyjna, która za kilka lat wejdzie w życie, w ogólności zbliżona do 5. klasy. Niepotrzebne, chyba że dotacje lub uchwała antysmogowa wymagają.

      Odpowiedz
  13. litościwy

    Dla czego Państwo nie informujecie że brak klasy 5 może a w wypadku gmin śląskich skutkuje zakazem używania w zależności od tego kiedy były kupione . Firmy wyzbywają się kotłów bez 5 klasy a klienci zostają nabici w butelkę stojąc za kilka lat przed kolejną wymianą kotła !!!! I sprawia certyfikatu ecodesigne - ostrzegam kupujących sprawdźcie w gminie czy do dotacji nie jest wymagany - sama 5 klasa może nie wystarczyć .

    Odpowiedz
  14. Darek

    Witam.Mam starego Zębca 14 kw z dmuchawą.Kocioł ustawiony jest najczęściej na 42-45 st.bo w domu 140 m jest za gorąco.Czy wymienić na Skam PV13 lub EKO VERY,MPM DS.

    Odpowiedz
      1. Darek

        Coraz bardziej myślę o MPM(bo Eko VERY ma 16 ma bardzo małą komorę zasypu 20 na 25cm)+ bufor ok.300 lub 500 l. Bufor taki,żeby nie trzeba było co rusz rozpalać tylko czasem dożucić łopatkę.Może ktoś coś doradzi?

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Pierwsze co to http://cieplowlasciwie.pl – i sprawdzić, czy taki buforek cokolwiek da. Bo bufor jest po to, żeby ostro zajarać i wygasić, po czym następny raz palić najwcześniej następnego dnia. Jechać ciągle i dorzucać to można i bez bufora.
        Poza tym trzeba by zacząć od początku: skąd jesteś, ergo: pod jakie uchwały antysmogowe podlegasz, i w związku z tym czy aby kotła teraz kupionego nie będziesz musiał za kilka lat przedwcześnie wyrzucić.

  15. Darek

    Zrobiłem audyt na ,,Cieplo wlasciwe" i wyszlo ,że maksymalna moc grzewcza przy -20C 8,5 KW,przecietna moc grzewcza 4,5 KW,wskaznik zapotrzebowania na moc 49/m2(sorry za pisownie}CWU 4 KW dodam,że zakładam 3KW paneli fotowoltaicznych na dach z dofinansowaniem 60% m.in. do grzanie CWU .Teraz ustawiam temp.na 40 czasem 43 a przy - 10 może 48C.Myślę tak.Zmiana kotła na WERY lub MPM piątej klasy{choć Skam PV 12 bardzo mi się podoba tylko,że w piwnicy musia łbym wybużyć ścianę akurat przy piecu)+ bufor to świetny pomysl a przecież na stronie Ciepło właściwe bardzo zachwalają bufory do kotłów zasypowych.Dodam bo zapomniałem ,że mieszkam w Wieliczce-Małopolska, ale w gminie wieliczka nie można bylo z dofinansowaniem wymienic kotła na węglowy choć by był 5 kl.Więc na kotle np.MPM 14-16 KW 5kl. rozpalam do 70-80C.Bez bufora w domu się gotujemy i otwieramy wszystkie okna.Kocioł nagrzewa bufor i miarkownik zamyka popielnik gdy bufor sie nagrzeje,grzejniki sobie biora ciepło z bufora a jak spadnie temperatura to miarkownik otworzy popielnik i zacznie kocioł gzać znowu.Podejscie do kotlowni raz czy dwa i dosypac węgla to żadna praca.Bufor czyli prosty i genialny sterownik wszystko ustawi.Pozdro,jestem elektrykiem i woda z prądem choć są duże podobieństwa to jednak śię rożni.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      W wyniku masz też sugerowaną najlepszą i minimalną pojemność bufora. Mniejszy baniak możesz sobie wpiąć, ale on nie spełni roli bufora, bo nie wytrzyma sensownego czasu, więc mógłby robić najwyżej za "taki duży bojler". Poza tym trzeba by się upewnić, że dany kocioł z buforem spełni wymogi uchwały antysmogowej (z pamięci – pewien nie jestem, czy tam nie było wymogu 5.kl. także sprawności albo tylko automatów; będę dopiero pisał podsumowanie wszystkich uchwał i wtedy sobie odświeżę co, gdzie i jak).

      Odpowiedz
      1. Darek

        Tak,minimum 1600l. Gdybym wstawił choć 600 to kocioł DS pracowałby na temperaturze 70-80.Byłby suchy,czysty a spaliny też czyste,bez bufora max 50 i pewnie kopcenie.Zależy mi na czystych spalinach,żeby nie zawalić paneli fotowoltaicznych.Kocioł 10KW byłby zupełnie wystarczający gdyby nie mała komora zasypowa i krótka stałopalność. Coraz bardziej żałuję ,że nie złożyłem wniosku na wymianę kotła na pelet,bo normalnie te kotyły są bardzo drogie,Chyba pomyśle o Skam PV 13.Ciekawy kociołek i poczytam o peleciakach.

  16. Paweł

    Witam serdecznie,
    przeglądałem ranking pieców klasy piątej na Państwa stronie i nie znalazłem Sztokera+. Czy mieli Państwo do czynienia z tym modelem? Wersja 12 kW kosztuje aktualnie 6800 na 23% i około 6200 na 8%. Porównując ceny wychodzi najtaniej a do tego jest mały i posiada ecodesign. Czy jest to sensowna propozycja?

    Odpowiedz
  17. Przybyła kominy

    Codziennie ten same telefon mam:

    " Zamontował piec klasy 5 instalatorzy mówili ze wkładu nie trzeba "

    Dosłownie codziennie to samo dziwne jest to że ludzie zakładający piece o tym nadal nie wiedzą już tyle się o tym trąbi.Sprzedawca specialnie unika tematu no bo jak klient doliczy do kupna pieca jeszcze 4 tyś za wkład to mu się odechce ekologi

    Jeszcze doliczmy do tego wkłady.Zgroza drogie te palenie węglem 🙂

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Użytkownicy kotłów węglowych zwykle nie mają dość obycia, by takiego nieuczciwego producenta albo sprzedawcę puścić z torbami sądowo, stąd będą sobie tacy pozwalać póki nie trafi kosa na kamień.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.