Fotowoltaika z magazynem energii cz. 3 – raport po roku użytkowania

Od roku eksploatuję niekonwencjonalną jak na polskie warunki instalację fotowoltaiczną:  niepodłączoną do sieci (off-grid), za to wyposażoną w magazyn energii. Działa i opłaca się – choć oczywiście nie tak bardzo, jak fotowoltaika on-grid z dotacją Mój prąd i korzystnym systemem rozliczania energii oddanej do sieci. Jednak w połączeniu z taryfą G12w udało się już obniżyć rachunki za prąd o 60% – i nie jest to szczyt możliwości a raczej pierwsze koty za płoty.

Kto nie w temacie:

Dlaczego tak

Dlaczego jak normalny człowiek nie uruchomiłem konwencjonalnej instalacji fotowoltaicznej przyłączonej do sieci?

  • Na początku nie byłem wcale pewien, że chcę się pakować w pełnowymiarową instalację PV. Zacząłem od zabawki. Był to czas, gdy nie było programu Mój prąd, więc opłacalność instalacji on-grid jeszcze nie wyglądała tak ładnie jak obecnie.
  • Domowa sieć elektryczna wymagała znacznej modernizacji zanim dałoby się podłączyć instalację PV on-grid – a z off-grid mogłem wystartować natychmiast.

Teraz mógłbym dorobić do tego jeszcze inną ideologię: oto postanowiłem wyprzedzić swoje czasy budując taką instalację fotowoltaiczną, jaka będzie standardem za 5-10 lat: zorientowaną na maksymalne wykorzystanie produkowanego prądu na miejscu, dzięki współpracy z magazynem energii.

Zasilanie domu w większości prądem produkowanym na miejscu jest pod wieloma względami racjonalne:

  • zmniejsza się zużycie prądu sieciowego, który obecnie w Polsce jest w 85% oparty na spalaniu węgla, na rzecz w pełni odnawialnej energii [on-grid robi to samo],
  • prąd wytworzony i zużyty na miejscu nie obciąża w ogóle sieci przesyłowych [on-grid odwrotnie: dociąża sieci dodatkowym przesyłem],
  • gdy znika prąd sieciowy przez awarię lub remont – dom nadal ma zasilanie [on-grid wtedy wyłącza się i prądu niet].

Dlatego kraje, w których fotowoltaika ma dłuższą historię (patrz: za Odrą), dawno już wymagają instalowania w domach magazynów energii. Do sieci oddaje się tylko nadwyżki prądu, co zresztą jest ledwo opłacalne.

W Polsce póki co jest na odwrót: magazyny energii pozostają egzotyką, gdyż jesteśmy na początku fotowoltaicznej drogi i obowiązują u nas bardzo korzystne zasady rozliczania nadprodukcji prądu wysyłanej do sieci – w efekcie czego opłaca się wypychać ~70% prądu do sieci czyli w tzw. wirtualny magazyn (bez choćby symbolicznego magazynu energii tylko ~30% da się zużyć natychmiast). Rząd wprowadził tak korzystne zasady oraz program Mój prąd, aby szybko nadgonić wieloletnie zapóźnienia: przyłączyć jak najwięcej prosumentów, podbić udział OZE w energetyce i tym samym udobruchać nieco Brukselę, skąd już groźne pomruki zaczynały dobiegać, bo mocno odstawaliśmy od planów w tej materii.

Choć teoretycznie obecny system rozliczeń ma działać jeszcze 15 lat – to jednak jest to wyłącznie zapis ustawowy, który w razie potrzeby może zostać zmieniony z miesiąca na miesiąc znacznie wcześniej. Poniższy artykuł z wiosny 2020 był próbą prognozy, jak to będzie. Spełnia się znacznie szybciej niż sądziłem. Już parę miesięcy później pojawiły się głosy z energetyki, że od nadmiaru PV druty ich zaczynają boleć.

Przyszłość domowej fotowoltaiki w Polsce

Dzień z życia instalacji PV off-grid

Logika działania klasycznej instalacji on-grid jest prosta do bólu: cały czas klepać kilowatogodziny na pełny regulator. Mając niemalże nieograniczony "magazyn prądu" w postaci sieci energetycznej można sobie na to pozwolić.

W instalacji off-grid potrzebna jest finezja. Trzeba sterować wieloma rzeczami naraz:

  • ładowaniem akumulatora z fotowoltaiki i/lub z sieci,
  • wyborem aktualnie używanego źródła prądu,
  • załączaniem grzałki w bojlerze gdy akumulator pełny a słońca jest dostatek.

W optymalizacji pracy takiego systemu pomocne są zarówno historyczne dane o zużyciu prądu jak i prognozy nasłonecznienia. Na szczęście poza Polską są dostępne takie usługi online. I to nawet za darmo.

Całość z grubsza działa tak:

  • O 5.00 sprawdzana jest prognoza nasłonecznienia na dziś. Jeśli nie zapowiada się dość słońca w godzinach 6-13 ani nie ma wystarczającego zapasu energii w akumulatorze, to akumulator zostanie doładowany tanim prądem sieciowym – w takiej ilości, aby udało się dojechać do godziny 13.00; więcej nie ma sensu.
  • Między 6.00 a 13.00 (drogi prąd) fotowoltaika zasila budynek prądem ze słońca a nadmiar energii ładuje akumulatory. Chyba że żadnego nadmiaru nie ma albo nawet brakuje – wtedy konsumowana jest zawartość akumulatorów.
  • W słoneczny dzień między kwietniem a wrześniem akumulatory są pełne najdalej około 12.00. Po naładowaniu akumulatorów, jeśli nadmiar słońca na to pozwala, odpalana jest grzałka dla dogrzania wody w bojlerze.
  • O 13.00 ponownie sprawdzana jest prognoza nasłonecznienia. Podobnie jak rano, jeśli zapowiada się niedostatek energii ze słońca w godzinach 15-22, akumulatory zostaną uzupełnione o potrzebny zapas.
  • Po zmroku dom jest zasilany z akumulatorów do godz. 22 czyli do końca godzin szczytowych taryfy G12w. Potem sprawdzana jest prognoza nasłonecznienia na jutro. Jeśli zapowiada się dość słońca – po 22. również będzie wykorzystywany prąd z akumulatorów. Ale gdyby słońca miało brakować a akumulatory nie są nazbyt pełne – konsumujemy tani prąd sieciowy a akumulatory oszczędzamy na jutrzejszy poranny szczyt.

Za sterowanie całością odpowiada aplikacja własnej roboty zainstalowana na Raspberry Pi. Inwerter nie ma żadnych funkcji zdalnego sterowania i monitoringu – ale ma złącze USB, w które można wpiąć m.in. Raspberry Pi i za pomocą oprogramowania wydobywać różne informacje oraz sterować pracą.

SolCast.com.au – australijski portal z prognozami nasłonecznienia dostępnymi na stronie i poprzez API. Jest darmowy pakiet dla posiadaczy własnych małych instalacji.

Rok z życia instalacji PV off-grid

W minionym roku moja instalacja PV off-grid miała następujące osiągi:

  • Pokryła ~50% całego rocznego zapotrzebowania na prąd
  • Udział zużycia prądu sieciowego w godzinach szczytu spadł z prawie 40% do 15%
  • Średni miesięczny rachunek był niższy o 60% niż gdyby nie było instalacji PV.

To się nawet pokrywa z moimi prognozami z wiosny. Te wyniki wciąż można mocno poprawić – choćby dlatego, że nadal nie wszystkie domowe sprzęty mam zasilane poprzez inwerter.

Patrząc na wolne moce przerobowe szacuję, że docelowo, po podpięciu całej jednofazowej instalacji elektrycznej pod inwerter, zużycie roczne prądu spadnie o ~70% a rachunki – o ~80%.

Przez większość roku prądu jest aż nadto, ale nie zawsze:

  • Przez pół roku – od kwietnia do września – instalacja off-grid jest w stanie obyć się w 100% bez prądu sieciowego przez 24 godziny, o ile nie występują dni totalnie bezsłoneczne. Nie tylko pokrywa domowe zużycie prądu, ale jeszcze potrafi porządnie dogrzać wodę kranową.
  • Październik, listopad, luty, marzec – tu już na pełne dogrzanie wody kranowej nie wystarcza, ale jeszcze da się pokryć całe lub prawie całe pozostałe domowe zużycie prądu.
  • Grudzień i styczeń – tutaj prądu ze słońca praktycznie brak, bo i słońca prawie nie ma, o ile nie trafi się szczególnie słoneczna zima. Wciąż jednak można wykorzystać magazyn energii: ładować go tanim prądem, by potem zasilać się w godzinach szczytu i tym sposobem zaoszczędzić co najmniej kilkanaście groszy z każdej kWh.

Porównanie zużycia prądu 2020 vs 2019. Pełnowymiarowa instalacja PV wystartowała 19. września 2019. Drugi rok jej działania zapowiada się jeszcze lepiej niż pierwszy. W październiku 2020 (pierwszy pełny miesiąc który mogę porównać do roku poprzedniego) zużycie prądu było o 40% niższe niż w październiku 2019. Może to być zasługa zarówno rozbudowy instalacji PV dokonanej w maju 2020 (czego efektu nie widać w maju, za to pojawia się teraz, gdy słońca jest coraz mniej) jak i coraz lepszego sterowania ładowaniem i rozładowaniem magazynu energii – gdzie rok temu początkowo to inwerter rządził się w tej kwestii swoimi dość prymitywnymi prawami.

Koszty

Cała instalacja kosztowała do tej pory max. 24 tys. zł (realnie ok. 20 tys. zł dzięki uldze termomodernizacyjnej) licząc co do jednej śrubki, gdzie główne koszty to:

  • panele PV 5kWp – 9000zł
  • inwerter 5kW – 4000zł
  • magazyn energii 6kWh – 9500zł

Gdybym z obecną wiedzą podchodził do tego tematu raz jeszcze, mógłbym sporo przyoszczędzić, m.in. ok. 3000zł na panelach PV, od razu kupując odpowiednią ilość jednego rodzaju.

Jednak nawet gdyby wydatki zoptymalizować, okres zwrotu tej inwestycji to ok. 10 lat. Klasyczna instalacja on-grid z dotacją Mój prąd zwróciłaby się w 6-7 lat. Może i dramatu nie ma, w zamian są pewne korzyści, ale czysto pieniężnie patrząc – dopóki warunki rozliczenia z elektrownią się nie pogorszą – instalowanie magazynu energii słabo się opłaca.

Zmiany po zimie

Początkowo moc paneli wynosiła 3,5kW a magazyn energii miał pojemność 3kWh (przy dobowym zużyciu prądu rzędu ~9kWh).

Nawet tak niewielka pojemność magazynu energii pozwalała zazwyczaj na przetrwanie szczytu taryfowego. Braki zdarzały się zimą, gdy po 15. było już ciemno. Jednak inne ograniczenie okazało się dotkliwsze: jeden moduł baterii jest w stanie wydusić z siebie moc max. 2kW. Jeśli akurat nie ma słońca a pobór mocy przekroczy 2kW – inwerter przełącza się na pobór z sieci.

W lipcu magazyn energii został rozbudowany do 6kWh. Teraz to dwa moduły baterii Pylontech US3000, które można stale obciążyć mocą 4kW.
Mogłem uzyskać taką samą obciążalność taniej – wybierając starszy model tych baterii: US2000. Mają one mniejszą pojemność (2,2kWh) ale takie same parametry obciążenia.

Tutaj widzę że ktoś zaszalał. Ja się raczej nie porywam na więcej, bo wydaje się to nie mieć sensu ekonomicznego.

Z kolei rozbudowa mocy zainstalowanej na dachu wynikała z chęci dorzucenia kilowatów w części południowej, która zimą wykazywała się świetnymi osiągami (pod warunkiem że było jakiekolwiek słońce). 720W w dwóch panelach Sharp zostało zastąpione czterema sztukami QCells 350W – w sumie 1500W. Potem, żeby to wszystko się elektrycznie spinało i pasowało do inwertera, trzeba było resztę instalacji przerobić z układu 3 x 3 panele do 3 x 4 panele.

Magazyn energii rozbudowany do 6kWh.

Styczeń 2020 – 3,5kWp

Lipiec 2020 – 5kWp

Widok od spodu – jeszcze w budowie.

Oczywiście taki układ paneli prowadzi do wzajemnego zacieniania. Na zdjęciu stan na koniec października. Ale jest to celowe. Ubiegłej zimy zaobserwowałem, że 9 paneli w układzie wschód-zachód produkowało podobne ilości energii co dwa panele skierowane na południe pod kątem optymalnym dla marca. Na tej podstawie uknułem, że lepiej będzie rozbudować południową "sekcję zimową" nawet kosztem zacienienia reszty w zimowym półroczu. Oczywiście to idzie w parze z takim połączeniem całości, aby minimalizować skutki tego cienia.

Podsumowanie

Jeśli przeczesać internet to nawet w Polsce znajdzie się trochę osób, które użytkują magazyny energii i to ze znacznie większym rozmachem. Jedni mają fioła na niezależność, inni – na ekologię. Ja – sam nie wiem, szczyptę jednego i drugiego, przeważa jednak pociąg do majstrowania i próbowania mniej uczęszczanych ścieżek. Ale też zapewne nie pakowałbym się w off-grid gdybym miał możliwość łatwego wykonania klasycznej instalacji PV oraz gdybym decydował kilka miesięcy później, gdy już wystartował "Mój prąd". Bo ta dotacja przysługuje tylko na instalacje podpięte do sieci.

Instalacja off-grid i magazyn energii mają mocne uzasadnienie jedynie tam, gdzie dostępu do sieci energetycznej brak lub jest kiepski i nie da się podpiąć fotowoltaiki on-grid. W zwykłym budynku znacznie bardziej opłaca się klasyczna instalacja on-grid – albo hybrydowa, czyli on-grid z dołożonym magazynem energii, bo tak też można jeżeli komuś zależy na zasilaniu awaryjnym.

Generalnie jestem zadowolony. Całość działa i daje przyzwoite efekty finansowe – a ja zdobyłem po drodze wiedzę i doświadczenie, bez większy strat własnych. Jednak o ostatecznym bilansie przekonam się dopiero za jakieś 10 lat, jeśli trwałość poszczególnych sprzętów, szczególnie magazynu energii, okaże się faktycznie co najmniej taka, jak deklarowana przez producentów.

Dalsze plany

Na koniec marcowego podsumowania po zimie spisałem listę rzeczy pozostałych do zrobienia. Z tego udało się zrealizować w zasadzie tylko rozbudowę magazynu energii (bo była najłatwiejsza).

Dokończyć remont domowej instalacji elektrycznej

W ciągu lata udało się wykonać uziom szpilkowy. Nadal na wymianę czeka rozdzielnia pamiętająca stan wojenny. Bez jej modernizacji nie ma sensu przepinać całej domowej instalacji na inwerter. Sprawę utrudnia fakt, że instalacja elektryczna jest wielką tajemnicą (nie ma żadnego projektu), więc wymiana rozdzielni wymusza także przegląd całej reszty. To czyni zadanie grubą sprawą, na którą trudno znaleźć właściwy czas.

Czajnik elektryczny jeszcze jakoś na tym działa, ale strach podpiąć coś większego.

Osobna trójfazowa instalacja on-grid z myślą o pompie ciepła

Przy takich osiągach, jakie ta instalacja off-grid już zaprezentowała i na jakie są realne perspektywy (rachunek niższy o ~80%), w zasadzie nie ma potrzeby ani ekonomicznego sensu myśleć o oddawaniu nadmiaru prądu do sieci, bowiem zmiany do tego konieczne kosztowałyby więcej niż można jeszcze na tym zyskać.

Jednakże w międzyczasie zacząłem rozważać przyszłe ogrzewanie budynku (licząc sezon nadchodzący, zostały mi max. cztery zimy z węglem/drewnem) i jest spora szansa, że później wybór padnie na pompę ciepła. To zmieniałoby postać rzeczy – instalacja on-grid zacznie mieć sens.

Ale: jak połączyć instalację on-grid, która z racji mocy przerobowych będzie musiała być trójfazowa, z magazynem energii? Dostępne na rynku rozwiązania są bardzo nędzne:

  • Znakomita większość inwerterów on-grid w ogóle nie gada z akumulatorami.
  • Istnieją inwertery hybrydowe: on-grid z możliwością pracy z PV i akumulatorami, ale w razie awarii sieci energetycznej większość z nich pracuje z mniejszą max. mocą i zasilają tylko sprzęty podpięte pod wydzielony obwód za inwerterem. Jakby tego było mało: jest ich niewiele i są bardzo drogie.
  • Trójfazowe inwertery on-grid zwykle nie współpracują z akumulatorami.

W takiej sytuacji wykombinowałem, że optymalnym rozwiązaniem byłoby:

  • dobudować osobną trójfazową instalację on-grid, która będzie produkowała prąd głównie na wysyłkę do sieci
  • tymczasem jednofazowa instalacja w budynku będzie oparta o instalację off-grid z magazynem energii.

Wstępny szkic pomysłu jaki mi po głowie chodzi: połączenie instalacji off-grid z magazynem energii i trójfazowej instalacji on-grid. Rysowane na własny użytek, ani to schemat elektryczny, ani rysunek techniczny, a nawet nie wiem, czy merytorycznie ma do końca sens. Spokojnie, zanim dojdzie co do czego, wszystko będzie konsultowane z uprawnionymi osobami.

Takie rozwiązanie wydaje się mieć najmniej wad. Jedynym istotnym minusem jest konieczność podziału całości paneli na dwie osobne instalacje PV – trzeba tego podziału dokonać na sztywno, odpowiednio do ilości energii, jaką każda z części ma wyprodukować. Jeśli nie trafi się w optymalną proporcję – jakaś część potencjału będzie się marnować.

Ideałem byłoby mieć jedną wspólną instalację PV zarządzaną przez inwerter off-grid, która pracowałaby na potrzeby bieżącego zużycia i na naładowanie magazynu energii, a pozostałe nadwyżki prądu oddawałaby do sieci – pozostając jednak instalacją off-grid, tj. po stronie AC niezależną od publicznej sieci.

Jak dotąd nie znalazłem urządzenia zdolnego spełniać takie zadanie. Nie nadaje się do tego żaden konwencjonalny inwerter fotowoltaiczny, bowiem one mają wbudowane kontrolery MPPT na wejściach DC. Gdyby jednocześnie pod tę samą instalację PV wpiąć dwa inwertery z dwoma osobnymi kontrolerami MPPT – pogryzłyby się. Urządzenie o którym myślę powinno zachowywać się tak jak w instalacji off-grid zachowuje się akumulator – przyjmuje prąd stały, który mu daje inwerter. Następnie powinien on być przetwarzany na prąd przemienny i wysyłany do publicznej sieci, bez połączenia z siecią domową.

Możliwe, że coś takiego nie istnieje. Być może to rodzaj maszyny Rube Goldberga – ten sam problem można rozwiązać prościej, choć ja o tym nie wiem. Póki co w efekcie poszukiwań natrafiłem jedynie na powyższy koncept dwóch oddzielnych instalacji, który jednak do końca mnie nie satysfakcjonuje, ale jeśli nic lepszego nie wymyślę, to w razie potrzeby zostanie on wdrożony.

40 myśli nt. „Fotowoltaika z magazynem energii cz. 3 – raport po roku użytkowania

  1. elektryk

    Ta instalacja jest strasznie nieoptymalna widać, że robił to amator. Szkoda pieniędzy. Moja instalacja 5kWp też samodzielnie zrobiona spłaci się po 3,5 roku a zostało jeszcze 2 lata do spłaty.

    Odpowiedz
    1. Kuba

      Witamy Pana administratora "elektrody". Już wiemy, że Pana instalacja "Superaministratora" 5kWp jest super zoptymalizowana i na pewno super spłaci się po 3,5 roku. Prosimy zatem o jakiś trop, gdzie mamy szukać braku optymalności w instalacji przedstawionej przez autora? Czy zasługujemy? Prosimy raz jeszcze.
      Pozdrawiam serdeczne.

      Odpowiedz
      1. M

        Dzięki za artykuł i powodzenia w planach na przyszłość. A do osób, które sugerują, że może być lepiej to proszę o pisanie konkretów. Uważam, że autor i tak zrobił dużo i sam jak stwierdził, że nauczył i inaczej by to robił, pokazuje na otwartość. Ja akurat miałem jedynie do czynienia z dużą ilością "ekspertów" handlowców, którzy chcieli sprzedać instalacje teściowi: podsumowanie takie jest, że:
        - nie wszystko się mówi, a jak dochodzi do zwrotu to okazuje się, że policzeniu "niuansów" wychodzi do 14lat.
        - koszty inwestycji są wysokie, a tutaj autor zmieścił się w 24 tyś.\
        Sądzę, że koszty serwisowania przy budowie samodzielnie będą niższe ponieważ wszystko się rozumie jak działa. Cieszę się że są osoby, które same starają podejmują wyzwania !! Pozdrawiam

    2. Roman Buczynski

      witam, te pylontechy są straszliwie pzrepłacone, projektuje banki energii. polecam swoje usługi z zakresu, obliczania projektowania i montarzu domowego banku energii z cyklami pracy przekraczającymi 8000
      pozdrawiam
      Romek

      rbyczynskimps(małpa)gmail.com

      Odpowiedz
  2. Jan B

    A czy istnieje możliwość wyłączenia w inwertorze off-grid wbudowanego sterownika ładowania/rozładowywania akumulatrów i puścić cały prąd stały do zewnętrznego sterownika? Bo jeśli tak, to możliwe było by równoległe ładowanie akumulatorów i zasilanie inwertera on-grid - ale potrzebowałby Pan dodatkowego układu (prosty przekaźnik SSR lub bistabilny), który na czas rozładowywania akumulatorów odłączałby falownik on-grid od układu, żeby nie zasilał pan sieci energetycznej z akumulatorów.

    PS. Przypadkiem trafiłem i już 6 godzinę czytam Pański blog - jestem zachwycony 🙂

    Odpowiedz
    1. Jan B

      Po chwili zastanowienia, można też podejść od drugiej strony i przełączać panele lub grupy paneli pomiędzy inwerterami. Da radę Pan to wysterować tym procesem z portów GPIO na Raspberrym.
      Podejrzewam, że wypięcie panelu z obwodu powinno wyglądać dla inwertera jak całkowite zacienienie panelu, a przypięcie panelu jak ustąpienie zacienienia. Przekaźniki SSR, byłyby co prawda lepsze, ale nie wiem czy mogą sterować napięciem stałym (mechaniczne mogą na pewno) no i na SSR nie występuje PIN Normalny Connect.

      Odpowiedz
  3. q

    Zasadniczą cechą instalacji off-grid jest magazyn energii, a tu ani jednego zdjęcia ani choćby słowa (poza podaniem jego pojemności) ile potrzeba na to miejsca, jak wygląda...

    Sam uważam, że instalacja off-grid ma więcej sensu, gdyż daje niezależność, ALE.
    Jeżeli zimą produkcja jest niewystarczająca, to podważa to sens instalacji w ogóle. W końcu niezależność od sieci najważniejsza jest w przypadku utrzymania podstawowego zapotrzebowania, a dzisiejsze instalacje CO bazujące na inteligentnych piecach i tak będą wymagają zasilania elektrycznego. Co mi z tego, że mam oszczędności latem, jak zimą i tak jestem zależny od sieci.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Przy takim myśleniu w ogóle nie ma się co zabierać za temat, bo osiągnięcie pełnej niezależności od elektrowni przez okrągły rok jest przy obecnym stanie techniki trudne i kosztowne (gdy chodzi o potrzeby nie-grzewcze) albo praktycznie niemożliwe (w ogrzewaniu z użyciem prądu).

      Odpowiedz
  4. llra

    Za 20 tyś. to ja sobie wole kupić jakieś fajne Audi albo Betkę a nie robić z siebie żyda bo prąd o 2 grosze tańszy.

    Odpowiedz
  5. zenon

    Amator. Masz źle zamontowane panele. Muszą być poziomo, a nie pionowo. Najpierw doucz się, a potem się za to zabieraj. Panele zasłaniają sąsiednie panele. Totalna fuszerka.

    Odpowiedz
      1. Wojciech Treter Autor wpisu

        Myślałem nad tym i może parę sztuk dodam, ale generalnie nie ma palącej potrzeby. Panele są pospinane w ultra-krótkie szeregi: po dwie sztuki. Następnie te pary są łączone równolegle. Wynika to z charakterystyki MPPT-ów w tym inwerterze: max. napięcie 145V (czyli nawet czterech paneli w szereg nie połączę), za to bardzo duży prąd – 50A.

    1. Darek

      Poziomo? Przy założeniu max wykorzystania zimą? Nigdy w życiu. A zasłanianie sąsiednich na promieniowanie słoneczne pada pod b. dużym kątem nie ma większego znaczenia. Poziome ułożenie pozwala na lepsze wykorzystanie promieniowania rozproszonego w pochmurne dni i to koniec zalet. Daje bardzo słabe uzyski w słoneczne dni i jest zasypywane śniegiem. Suma sumarum nie opłaca się. Najlepiej tak jak zrobił Autor czyli skierowane na południe pod dużym kątem (>60 stopni), a reszta jak się uda. Też mam off grid i wszystkie na południe są pod kątem 60 stopni, a wschodnie i zachodnie 90 by zmaksymalizować uzyski rano i wieczorem.

      Można dokonać małej optymalizacji skierowanych na południe polegajacej na regulacji kąta elewacji w zależności od nasłonecznienia. W nocy panele pionowo by zabezpieczyć przed śniegiem. Jak jest słonecznie to powoli zmienia się nachylenie by promienie padały prostopadle. Jak pochmurno to ustawić poziomo. O ile nie pada śnieg, wtedy lepiej jak stoją pionowo.

      Odpowiedz
  6. Van staar

    Super sprawa, tez żyje off-grid od 10 lat, instalacja 3kw, niestety wszystko na 12V bo to barka, i tak bylo łatwiej. Mam pytanie, ile maksymalnie rozładowujesz te akumulatory? Ja używam kwasówek, pierwszy zestaw wytrzymal 8 lat, ale korzystakem z max 30-40% pojemności. Pozdrawienia!

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Głębokość rozładowania 80% choć fabryka pozwala i 90%. Kwas i ołów nie ma startu, tam 50% to już jest głębokie rozładowanie.

      Odpowiedz
      1. Van staar

        Dzieki. Jeszcze jedna sprawa, te akumulatory wymagają jakiś zewnętrznych BMS-ow, czy można je po prostu laczyc ze sobą? Widziałem, ze masz 6kwh, to jest ok. 125ah @48V? Dzięki!

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Nie pamiętam ile to w Ah, ale 3,55kWh na moduł z czego dostępne max. 3,2 przy 90% rozładowaniu.
        BMS wbudowany w każdy moduł, łączy się je ze sobą elektrycznie + kablem komunikacyjnym, tak że przy więcej niż jednym module wszystkie BMS-y jakoś się dogadują między sobą.

      3. van staar

        Dzieki za odpowiedz nizej, super sprawa! Zainteresowales mnie tymi akumulatorami, bo do tej pory nie bylem przekonany co do Li-ion. Ceny tez mocno zlecialy w dol, mysle ze w moi nastepnym projekcie pewnie sie na nie zdecyduje. Ok, powodzenia z instalacja i zycze duzo slonca!

  7. VCR

    Ja Tak tylko napiszę żeby Pan dociązył ja sobie bardziej bo to dociążenie z tymi otwartymi brzegami troche niebezpiecznie wygląda pracuje troche przy tym fachu i komputer przy dużo mniejszym nachyleniu przy takiej ilości byloby wielokrotnie wyższe 🙂 a tak poza tym no to fakt sporo do poprawy nawet szybkim okiem jak przejechałem po zdjęciach ale jako self made to gratuluje i życzę miłego dnia

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Całe ustrojstwo jest od zachodniego boku przymocowane do dwóch kominów. Balastu jest niecałe pół tony na całości. Boki zabudować miałem tego lata, ale nie byłem pewien, czy całości nie trzeba będzie mocno zmienić jeśli wejdzie pomysł z on-gridem dla pompy ciepła, stąd zostało na razie jak jest. Wichury jakie bywały przez ostatni rok ani o milimetr niczego nie ruszyły. Na pewno balastu jest mniej niż zalecenia jakie widywałem tu i tam – ale one dotyczyły paneli stawianych na sztorc na południe, a to jednak dużo większe ryzyko odlotu gdy podwieje od północy.

      Odpowiedz
    1. Havamal

      Przy instalacji ongrid, i sensownej cenie z dotacją i ulgą twrmomodernizacyjną zwróci się w 5 lat. Z kredytem rok dłużej.
      Jakby nie patrzeć inwestycja z ROI na poziomie 20% w skali roku to się opłaci. Ba nawet jakby miało się zwracać 10 lat. to i tak wysokie ROI. Gdzie teraz można znaleźć produkt inwestycyjny, bezpieczny, dostępny za niewielkie pieniądze i do tego z kredytem? Ze zwrotem 10% w skali roku? lokata ? 1- 2 % i do tego opodatkowana?
      Nie uwzględniając średniorocznie podwyżek za energię elektryczną.
      Nie potrzebujemy maklera giełdowego, żadnego pośrednika finansowego, a jak robimy sami bez udziału firmy instalatorskiej to mamy jeszcze taniej.

      Odpowiedz
  8. Konrad

    Przy takim dachu warto postarać się o mechanizm który będzie nadążał za słońcem i wszystkie ustawiał optymalnie do padania jego promieni.

    Odpowiedz
    1. Darek

      Nie opłaca się. Przy takich instalacjach brak prądu występuje jedynie zimą. O tej porze roku zyski ze śledzenia azymutu będą zbyt małe aby robić system nadążny. Co innego w przypadku regulacji kąta elewacji. To bardzo prosty mechanizm który przy okazji moze zapobiec osadzaniu się śniegu.

      Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      No właśnie – cena. Ja wolę biedniej ale taniej, byle działał.

      Przez chwilę myślałem nad ich MPPT-ami, czy nie opłacałoby się dołożyć dwa i tym samym mieć 4 osobne. Niestety 4 panele to za wiele dla najmniejszego modelu na 48V, więc temat upadł, bo model wyżej to już cena razy dwa, bezsens.

      Odpowiedz
  9. Darek

    Jeżeli chodzi o optymalizację to odradzam elektronikę. Bardzo dużo można zrobić tym co już jest, wystarczy połączyć je inaczej. Na początek teoria: moc z jaką w słoneczny dzień pracuje PV zależy od sinusa kąta padania promieni. Sin 90 stopni = 1 co oznacza, że PV wykorzystuje je na max. Sin 30 stopni = 0.5 czyli przy takim kącie padania wykorzysta sie połowę mocy. Zimą Słońce jest bardzo nisko nad horyzontem, w południe ok. 30 czyli kąt padania 90 stopni uzyska sie, gdy PV jest pod kątem 90 stopni. I proszę nie słuchać speców od on grid bo tam skupiają sie na maxymalizacji uzysku średniorocznego. W takim wypadku optymalny kąt wynosi ok. 30 stopni

    Najlepiej PV ustawić tak aby od południowej strony dachu było ich jak najwięcej. Jak uda sie wcisnąć 6 sztuk to będzie świetnie bo da sie je spiąć szeregowo po 3 sztuki co ograniczy prąd. Można je zamontować na stałe pod katem ok. 60 stopni lub dać możliwość regulacji. Wystarczy 3x w roku je przestawiać: jesienią na 60 stopni, wiosną na 45 stopni i latem na 30 stopni by cały rok chodziły na maksa. Drugi rząd 6 szt ustawić jak najdalej na północnej stronie dachu bo długość cienia jest pochodną wysokości Słońca nad horyzontem. W zimowe południe wynosi 2-3H, rano i wieczorem wielokrotnie więcej! Jeżeli to możliwe tylny rząd można podnieść do góry, jak da sie na wysokość PV z pierwszego rzędu będzie lux. Tu też warto dać możliwość regulacji kąta. Pozostałe panele zamontować na zachód z max przesunięciem w kierunku północnym. Najbardziej potrzebujemy energii wieczorem wiec będą służyły podbijaniu uzysków o tej porze dnia. Jeżeli tylny rzad PV jest podniesiony to można dodać zachodnim panelom możliwość regulacji kąta jak nie to płasko na stałe. Przy regulacji na zimę zostawiamy je płasko bo i tak będą zacienione więc jak nie będzie śniegu dadzą max wydajność w pochmurne dni. Po 21 marca można je ustawić pionowo by maksymalnie korzystały z promieni zachodzącego Słońca. Latem można je ustawić pod nieco mniejszym kątem (60-75) ale w porównaniu do pionowego dodatkowy uzysk będzie niewielki.

    Errata:
    Powinno być: „Zimą Słońce jest bardzo nisko nad horyzontem, w południe ok. 30 czyli kąt padania 90 stopni uzyska sie, gdy PV jest pod kątem 60 stopni.”

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Na 100% coś litowo-jonowego, nie żaden ołów. Ale co konkretnie – pojęcia nie mam. Poszedłem w Pylontech, ale nie mam żadnej gwarancji, że nie istnieje coś lepszego. Co prawda cena vs deklarowane możliwości i wyniki paru testów na necie wyglądały obiecująco, ale prawda się okaże dopiero po czasie.

      Odpowiedz
  10. Tomek R.

    szukałem w necie ale pojawił się tylko w aliexpress i wysyłka niemal tyle co sam akumulator. Gdzie kupiłeś tan akumulator?

    Odpowiedz
  11. Tomek R.

    Tanio nie będzie... Kupił Pan z tego sklepu? Niestety nic na temat wysyłki nie napisali.
    Chciałbym się wymienić e-mailem gdzie wyjaśnię dokładnie założenia mojego projekty. Chętnie też poznam opinię.

    Odpowiedz
  12. Zbyszek M.

    Panie Wojciechu,
    Pańskie wpisy motywują do pracy, szukania, kombinowania...
    I tak, "palenie od góry" już sprawdziłem u moich teściów i chyba działa 😉
    Teraz mam plan na budowę domu weekendowego i ten tekst bardzo mi się podoba. Jest bardzo na czasie.
    Dzięki za pańską robotę !!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.