Cały mój prąd – czyli fotowoltaika bez smyczy

Fotowoltaika pozwala zmniejszyć rachunki za prąd, ale nie ma wiele wspólnego z samowystarczalnością energetyczną. Produkując swój prąd nadal jesteś na smyczy elektrowni – i to nie tylko w nocy i w styczniu, ale o dziwo także w słoneczne lipcowe popołudnie, bo bez prądu sieciowego większość instalacji fotowoltaicznych nie będzie pracować.

Czy z tej zależności od drutu i elektrowni da się i warto próbować się urwać? Przechowywanie prądu w domowych warunkach zaczyna być realne technicznie i akceptowalne finansowo, co otwiera drogę ku coraz większej, faktycznej samowystarczalności energetycznej.

Jak to działa – sprawdzałem na sobie przez miniony rok, używając niezależnej od sieci, taniej, miniaturowej instalacji fotowoltaicznej o mocy 720W (tak, siedemset dwadzieścia). Teraz podsumowuję doświadczenia i sprawdzam, jakie są perspektywy w temacie. A są spore – wiele rozwiązań jest w Polsce nieznane lub pozostaje na marginesie.

Ten artykuł ma charakter eksperymentalno-przygodowy. Jeśli chcesz wiedzieć, jak się zabrać do montażu konwencjonalnej fotowoltaiki – zajrzyj raczej tutaj.

Zacznijmy od początku

Instalacja fotowoltaiczna (PV) przerabia światło słoneczne na prąd. Nie ma to nic wspólnego z kolektorami słonecznymi – te przerabiają światło słoneczne na ciepłą wodę. Laikom myli się to podobnie jak mnie pianino z fortepianem.

O ile kolektory słoneczne można prosto zbudować niemal z byle czego, to chałupniczo skonstruować paneli PV praktycznie się nie da. Pozostaje kupić gotowe podzespoły:

  • fotowoltaika z roku na rok tanieje, ale 1kW mocy to wciąż jest koszt jakichś 5 tys. zł.
  • Ten 1kW w ciągu roku jest w stanie wyprodukować do ok. 1000kWh prądu, co w standardowej taryfie G11 jest warte w porywach 650zł.
  • Nieco naiwnie licząc, instalacja zarobi na siebie w najlepszym razie w ciągu 6-7 lat
  • Ten okres zwrotu inwestycji stale się skraca za sprawą spadku cen sprzętu i rosnącego wsparcia państwa. Skróci się także jeśli wzrosną ceny prądu – co nie jest korzystnym społecznie zjawiskiem, ale matematycznie patrząc posiadacz instalacji PV na tym skorzysta.

Fotowoltaika nie niesie może złotych jaj, ale jest już dużo bardziej rentowna niż obecne lokaty bankowe – nawet bez żadnych dopłat. Tylko że bez dopłat trzeba tylko wyłuskać te przeciętnie kilkanaście tysięcy na start... Przedstawiać inwestycję w fotowoltaikę jako sposób na niższe rachunki za prąd to tak, jakby głodnemu polecić zakup piekarni – będzie miał darmowy chleb. Ale jeśli brakuje mu na chleb, to za co kupi piekarnię?

Ogólny schemat instalacji fotowoltaicznej. Źródło: instalacjebudowlane.pl

Jako oczywistość przyjmuje się w Polsce fakt, że instalację PV podłączamy do publicznej sieci energetycznej i tam odsyłamy nadwyżki energii – nie magazynujemy prądu u siebie. Widać to na wszelkich tego typu schematach jak powyżej. Akumulatora niet.

Jednakże tak być nie musi:

  • można magazynować część nadwyżki prądu a do sieci oddawać tylko to, czego zmagazynować już nie ma jak – wtedy jest to instalacja hybrydowa, mogąca działać przy braku prądu sieciowego
  • można wcale nie oddawać prądu do sieci – magazynować go i później zużywać samemu – a pobierać prąd z sieci gdy własnego nie ma dość – i to jest instalacja wyspowa (off-grid)
  • można w ogóle nie mieć przyłącza elektrycznego – i to jest instalacja wyspowa (off-grid) w wersji ekstremalnej (w Polsce raczej nierealne aby działała przez okrągły rok, ale na świecie miejscami się stosuje).

Po co magazynować prąd? Czy to ma sens ekonomiczny albo jakiś inny? Właśnie nad tym mam zamiar się nieco porozwodzić – trochę na podstawie własnych testów, trochę obserwując jak to robią ludy germańskie na zachód od nas.

Instalacja sieciowa (on-grid) – na smyczy elektrowni

Instalacja PV oddająca nadmiar prądu do sieci jest obecnie w Polsce rozwiązaniem najtańszym i najbardziej opłacalnym (najszybciej się zwróci).

  • Energetyka pobiera "prowizję" w wysokości 20%, czyli za 1kWh wysłaną do sieci oddadzą nam 0,8kWh – co i tak jest najkorzystniejszym dostępnym rozwiązaniem. Nieomal wszelkie formy magazynowania prądu są dalece mniej opłacalne (czasem wcale).
  • Instalacja on-grid może pracować na 100% swoich możliwości, więc wyprodukuje maksimum prądu, na ile pozwala pogoda.

Czy instalacja on-grid ma jakieś wady? Owszem: choć marketing fotowoltaiki ostro lukruje bajkami o samowystarczalności i niezależności energetycznej, instalacja PV on-grid to wciąż pełna zależność od sieci energetycznej, z elektrownią węglową na drugim końcu druta.

  • Nawet jeśli w skali roku wytwarzasz ilość energii pokrywającą 100% twojego zużycia, nie jesteś samowystarczalny – nadmiar oddawany do sieci zużywa ktoś inny, a ty zimą i tak musisz korzystać z prądu z elektrowni. Niestety – tu nie Kalifornia.
  • Instalacja on-grid wbrew pozorom nie jest awaryjnym źródłem prądu. Kiedy akurat nie ma prądu sieciowego – instalacja PV on-grid wyłącza się, mimo że słońce świeci. Jest to jak najbardziej celowe: tak te instalacje zaprojektowano, że do działania wymagają obecności napięcia sieciowego. Aby instalacja działała bez napięcia sieciowego, potrzebny jest specjalny inwerter (hybrydowy lub off-grid).
  • Przyłączenie małej domowej instalacji PV do sieci energetycznej jest obecnie całkiem proste i korzystne finansowo, ale jednak potrzeba na to zgody energetyki, jak również trzeba informować zakład energetyczny o planowanych zmianach w zainstalowanej mocy albo o przerwie/zwinięciu interesu. Kogoś może mierzić sam fakt bycia w jakiejś ewidencji u energetyki.

Jak na razie w Polsce jesteśmy na takim etapie, że instalacje on-grid opłacają się i to coraz bardziej – od tego roku jest ulga podatkowa m.in. obejmująca fotowoltaikę a dosłownie przed chwilą rząd uruchomił program dopłat do instalacji PV: "Mój prąd". Poszukiwanie innych opcji może skusić jedynie osoby o grubszym portfelu, skłonne nieco bardziej go odchudzić w imię fanaberii typu: niezależność.

Instalacja off-grid (wyspowa) – niezależność, która kosztuje

Wyspowa instalacja fotowoltaiczna (off-grid) nie przesyła prądu do sieci – nadwyżki są magazynowane w akumulatorach. Zużycie energii jest zaspokajane głównie własną produkcją a energia sieciowa jest pobierana tylko na pokrycie braków. W wersji najbardziej hardkorowej instalacja off-grid w ogóle obywa się bez dostępu do sieci energetycznej – co w naszej szerokości geograficznej jest mało realne, ale na świecie ludzie to osiągają.

Podstawowa zaleta instalacji wyspowej to (prawie) pełna niezależność. Energetyka nic nie musi o tobie wiedzieć, bo instalacja wyspowa nie ma fizycznej możliwości przesyłania prądu do sieci. W naszej części świata do zastosowania instalacji w pełni wyspowej może zmuszać tylko brak fizycznego dostępu do sieci energetycznej, np. gdzieś na rekreacyjnej działce w Bieszczadach. Obycie się bez przyłącza energetycznego w normalnym gospodarstwie domowym byłoby szalenie trudne (a nawet nie jestem pewien, czy to prawnie możliwe). Ale można zredukować zużycie prądu sieciowego do minimum.

Na świecie są ludzie, którzy z samowystarczalności uczynili styl życia. Ruch ten nazywa się homesteading i polega na zaspokajaniu możliwie wielu potrzeb gospodarstwa domowego własnymi siłami i środkami. Składa się na to samodzielna produkcja m.in. żywności – a także samowystarczalność energetyczna. W US&A w wielu miejscach są ku temu znacznie lepsze warunki naturalne (słońce w ciągu roku dostarcza kilka razy więcej energii niż w Polsce), więc jest możliwe obycie się nawet bez sieci energetycznej.

Główną wadą wyspowej instalacji fotowoltaicznej pozostają wysokie koszty magazynowania energii, które zazwyczaj czynią cały pomysł bezsensownym ekonomicznie jeśli w danym miejscu jest dostęp do prądu sieciowego. Ale i na problem tych kosztów są różne sposoby – o czym będzie w szczegółach nieco później.

Moja testowa wyspowa nanoinstalacja PV

Właśnie mija rok działania mojej wyspowej nanoinstalacji fotowoltaicznej. Jest to instalacja wyspowa głównie dlatego, że jest mała – całe 720W. A jest mała, bo... moment, wszystko po kolei.

Podobno nie da się mieć ciastka i zjeść ciastko. Ale można zlizać lukier. Właśnie tak spróbowałem podejść do tematu fotowoltaiki: uzyskać większą część korzyści ponosząc mniejszą część kosztów. Byłem świadom, że to się prawdopodobnie w ogóle nie spina ekonomicznie. Mimo to chciałem spróbować.

Proszę nie traktować mojej relacji jako przepisu na gotową instalację PV. Jest to pod wieloma względami partyzantka, gdzie na pewno jest wiele niedociągnięć. Ale bawię się na własny koszt i ryzyko.

Założenia projektowe

Za większą część zużycia prądu odpowiadają urządzenia o stosunkowo niewielkich mocach, ale pracujące długo lub na okrągło (komputery, lodówki). Z kolei tym, co nakręca koszty instalacji PV, jest jej moc. Zatem: może wystarczy zbudować instalację o stosunkowo niewielkiej mocy, aby zminimalizować koszty a zarazem zasilić większość urządzeń? Tak sobie pomyślałem u zarania tego przedsięwzięcia.

Czy to jest trafne rozumowanie?

  • Trochę tak – bo rzecz faktycznie zadziała i w słoneczny dzień wiosenno-letni obywamy się praktycznie bez prądu sieciowego przez większość słonecznej części doby za pomocą instalacji o śmiesznej mocy ~700W.
  • Trochę nie – bo moc paneli PV narzuca ograniczenie na ilość wyprodukowanej przez rok energii: instalując 1/4 potrzebnej mocy, w skali roku uzyskam max. 1/4 potrzebnego mi prądu.

Czyli tak: faktycznie, większość domowych sprzętów da się zasilić inwerterem o stosunkowo niewielkiej mocy. Ale na mocy paneli nie ma co skąpić, szczególnie że zaczynają one być najtańszym elementem całego układu.

Sprawę doboru mocy inwertera komplikuje najczęściej lodówka – taka z tradycyjnym kompresorem tłokowym. Jej moc nominalna jest rzędu 200W, ale podczas rozruchu potrafi pociągnąć przez parę sekund ponad 1,5kW, co może doprowadzić do przeciążenia i wyłączenia inwertera jeśli akurat łączne obciążenie przekroczy jego możliwości. Zupełnie inaczej sprawa wygląda w najnowszych lodówkach ze sprężarką śrubową – tam tego efektu przy starcie nie ma. Problem może dotyczyć też innego rodzaju sprzętów – ja akurat tylko na to się natknąłem.

Sprzęty wybrane do zasilania z fotowoltaiki podłączyłem do osobnego obwodu elektrycznego – co sprowadzało się do pociągnięcia dodatkowych kabli gdzieś po zakamarkach.

Sprzęt

Inwestycja obejmowała następujące sprzęty:

  • Inwerter SinusPRO 2000S o mocy ciągłej 1400W – 1000zł
  • Panele monokrystaliczne Sharp 360W – 2 szt. – 940zł/szt.
  • Akumulatory AGM Divine 230Ah – 2 szt. – 1000zł/szt.
  • Trochę odpowiedniego kabla i wtyczek do budowy osobnej instalacji elektrycznej dla urządzeń zasilanych z inwertera.

Całość kosztów zamknęła się w ok. 5500zł. Jest to ok. 1/3 kosztu, jakiego wymagałaby pełnowymiarowa instalacja on-grid.

Teraz widzę, że dałoby się to zrobić znacznie taniej, pewnie w okolicach 4000zł:

  • może z wyjątkiem inwertera, bo trudno o tańszy, ale...
  • panele można kupić "mniej markowe" lub używane – koszt spadnie nawet o połowę albo za tę samą cenę będzie większa moc, czyli więcej prądu – i tu widzę największe pole do poprawy osiągów bez znacznego wzrostu kosztu
  • akumulatory można upolować używane (2x230Ah to standardowy komplet do ciężarówek) lub kupić nowe, ale mniejsze – im mniejsze tym rzecz jasna traci się na funkcji awaryjnego zasilania, ale za to można zamknąć temat akumulatorów w ~1000zł lub mniej jeśli dobrze poszukać. W każdym razie ten inwerter do poprawnej pracy wymaga jakichś, chociaż symbolicznych akumulatorów, a ponieważ potrzebuje napięcia 24V, stąd potrzebne są dwie sztuki 12V.

2 x 360W paneli monokrystalicznych Sharp zainstalowane tymczasowo na dachu.

Nie budzi zaufania? Owszem – to konstrukcja prowizoryczna, powinno się to robić porządniej, ale póki co było tak, gdyż nie wiedziałem jeszcze, jaki układ paneli docelowo zastosuję. A jednak ta instalacja przetrwała wszystkie zimowe wichury bez zastrzeżeń. Wprawne oko doliczy się 150kg balastu.

Dwa akumulatory 230Ah 12v o użytecznej pojemności w porywach ~2kWh

Inwerter/UPS Volt SinusPRO 2000S o mocy ciągłej 1400W i chwilowej do 2000W.

Problem: zacienienie paneli

Początkowo byłem pewien, że mam w bród miejsca pod instalację fotowoltaiki. Jest kawał płaskiego dachu oraz trochę południowej ściany. Szybko jednak przekonałem się, że wcale tak różowo nie jest – kiedy tylko odkryłem wagę problemu zacienienia paneli.

Cień – coś, co nie jest ani trochę problemem dla kolektorów słonecznych, dla fotowoltaiki jest dramatem. Jedna gałązka pobliskiego drzewa albo cień anteny choćby zahaczający o jeden tylko panel potrafi dramatycznie zmniejszyć ilość energii wytwarzanej przez całą instalację – nawet praktycznie do zera.

O ile znaleźć lokalizację bez grama cienia wiosną-latem-jesienią nie stanowi większego problemu, to miejsc bez cienia zimą – prawie że nie ma. Prawda, że i słońca też prawie wtedy nie ma, więc chyba nie ma co panikować jeśli jakiś cień zahaczy o panele w grudniu – ale na pewno nie powinno go tam być w bardziej słonecznym półroczu. A o to może być miejscami trudniej niż się zdaje.

W styczniu okazuje się, że cień metrowego komina wentylacyjnego ma dobre 5 metrów!

Są różne sposoby radzenia sobie z problemem zacienienia instalacji. Nie chciałbym się w to przesadnie zagłębiać teraz. Ten artykuł dość ładnie i obrazkowo wyjaśnia problem.

Destrukcyjny wpływ zacienienia na produktywność instalacji PV wynika z budowy wewnętrznej paneli. Te kwadraty, które na panelu widać, to pojedyncze ogniwa połączone w szeregi zazwyczaj wzdłuż panelu. Szeregowe połączenie ma to do siebie, że jeśli choć jedno ogniwo "padnie", to cały szereg nie działa. W fotowoltaice zacienione ogniwo nie działa – zamiast produkować prąd, stanowi "zator", który marnuje prąd produkowany w danym szeregu ogniw.

M.in. dlatego na zdjęciu powyżej panele leżą na dłuższych bokach:

  • W takim układzie, gdyby nawet cień komina ich dosięgnął, to przetnie 1-2 szeregi ogniw. Moc panelu spadnie, ale nie dramatycznie.
  • Gdyby te same panele były zamontowane krótszymi bokami do dachu i cień zakryłby ich dolną część, to wtedy produkcja energii spada praktycznie do zera. To najgorszy scenariusz, którego bezwzględnie trzeba unikać, bo inaczej z inwestycji nici.

Szczególnym rodzajem zacienienia jest zasypanie paneli śniegiem – nawet takim marnym, jaki z rzadka pada na ziemiach zachodnich. Niestety same się szybko nie odkopią – trzeba się na dach wdrapać i im pomóc.

Efekty i wnioski po roku działania nanoinstalacji

Nie chciało mi się budować układu pomiarowego, aby dokładniej wiedzieć, ile prądu wytworzyła ta nanoinstalacja PV. Bazując na historii zużycia rejestrowanej przez licznik i dostępnej w serwisie Tauronu oceniam, że moja wyspowa nanoinstalacja PV pokrywa max. 25% zapotrzebowania, co daje mi nie więcej jak 400zł oszczędności rocznie. Opłacalność jest więc taka sobie – 12 lat trzeba by czekać na zwrot tej inwestycji.

Przypomnę, że moc paneli to 720W, tj. ok. 1/4 mocy, jakiej bym potrzebował w instalacji on-grid, aby w ciągu roku pokryć całe zapotrzebowanie na prąd. Natomiast raczej kosztowało mnie to więcej niż 1/4 ceny takiej klasycznej instalacji. Owszem, instalacja off-grid z powodu akumulatorów musi być droższa, ale – jak już wyżej wyjaśniłem – koszty można by jeszcze zoptymalizować.

To są efekty uzyskiwane właściwie tylko przy wykorzystaniu prądu prosto ze słońca, bez jego magazynowania. Akumulatory są używane tylko buforowo – to znaczy, że nie są rozładowywane w całym możliwym zakresie (bo się to nie opłaca) a jedynie inwerter czerpie z nich energię chwilowo, przy przejściowych zachmurzeniach (rozładowane mogą być tylko w sytuacji braku prądu sieciowego). Gdyby były dostępne tańsze akumulatory, które opłaca się rozładowywać głębiej, wtedy możliwe byłoby znacznie większe pokrycie zużycia prądu w ciągu doby – przynajmniej w godzinach wieczornych, które w taryfie G12w są drogie.

Widzę teraz, jakie minusy ma obecna instalacja. Widzę też opcje ich zniwelowania.

Recepty na problemy instalacji wyspowych (off-grid)

Problemowi wysokich kosztów składowania energii da się przynajmniej po części zaradzić – i to na różne sposoby, nie tylko związane wprost z akumulatorami, ale także przez niestandardową aranżację instalacji.

Tematy te są zdecydowanie zbyt mało eksploatowane w polskojęzycznym internecie. Zapewne przez opłacalność klasycznej instalacji on-grid mało komu chce się kombinować w kierunku magazynowania energii. Idea niezależności energetycznej jest znacznie silniej rozwinięta tuż za linią Odry i Nysy Łużyckiej.

Tanie akumulatory z odzysku

Wózek widłowy, laptop, rozbita Tesla. Co łączy te trzy rzeczy? Każda może być dawcą tanich baterii. Tak naprawdę nie ma złego rodzaju baterii – jeśli jesteś w stanie pozyskać prymitywny 500-kilowy kwasowy kloc – ale sprawny i za grosze – nagle staje się on akumulatorem prawie idealnym, bo mega-tanim.

Ludzie na świecie pozyskują używane akumulatory do przechowywania prądu skąd tylko się da. Dobrymi źródłami są np.

  • akumulatory z wózków widłowych – dokładnie nazywa się to bateria trakcyjna – gabarytów europalety, o wadze 500kg, ale i słusznych pojemnościach, nawet jeśli już dość wyeksploatowane.
  • akumulatory z aut i innych pojazdów elektrycznych – jeśli uda się pozyskać używane tanio.
  • ogniwa 18650 – to jest cała gałąź DIY-przemysłu. Z takich ogniw składają się akumulatory w ogromnej liczbie różnych sprzętów: od wkrętarek i laptopów po hulajnogi i samochody elektryczne. Kto ma dostęp do dużych ilości zużytych sprzętów elektronicznych, ten może otwierać kopalnię akumulatorów. Zużytą lub niedziałającą baterię można rozmontować, przejrzeć poszczególne ogniwa i może się okazać, że są one jeszcze całkiem dobre, bo awaria całości wynikała z defektu jakiegoś innego elementu albo tylko jednego ogniwa.

Tu można zobaczyć jak wygląda patroszenie baterii laptopowych.

Z używanych ogniw 18650 ludzie składają nawet całe domowe magazyny energii. Na hasło "diy powerwall" YouTube wypluwa multum tego rodzaju projektów.

Majstrowanie przy używanych akumulatorach to jednak nie zabawa. Wymaga solidnej wiedzy. Bez tego można sobie zrobić srogie ku ku. Baterie litowo-jonowe mają bowiem pewną przykrą cechę: uszkodzone mechanicznie lub przeciążone (przegrzane) – mogą ulec samozapłonowi. A jest to o tyle perfidny samozapłon, że nie potrzebuje tlenu z atmosfery – bo ma go dość w materiałach składających się na baterię.

Poniżej przykład incydentu samodestrukcji baterii litowo-jonowej. A gdyby coś takiego zdarzyło się w piwnicy wypakowanej po sufit takimi bateriami... brr! W profesjonalnie wykonanej baterii ryzyko problemów jest minimalizowane na wiele sposobów. W przypadku projektów DIY, szczególnie z użyciem akumulatorów z odzysku – może być różnie, zależnie od kompetencji osoby majstrującej.

Do budowy magazynu energii można także wykorzystać nowe, eleganckie ogniwa. Kosztują znacznie więcej – porządne marki to nawet ponad 10zł za sztukę – ale są nowe, więc i wszelkie parametry mają fabryczne. Z takich ogniw można złożyć porządną baterię, która będzie przede wszystkim mniejsza oraz dłużej pożyje (ogniwa z odzysku często mają już tylko resztkę swojej pierwotnej pojemności i żywotności – ale jeśli są za darmo lub za grosze, to ten problem traci na znaczeniu).

Tanie gotowe magazyny energii

Pojawiają się coraz to nowe gotowe rozwiązania opracowane z myślą o magazynowaniu energii elektrycznej z OZE – niektóre z nich są już opłacalne: ich zakup się zwróci (a nawet może wyjść na plus) nim akumulator wyzionie ostatnią kilowatogodzinę. Niestety szukać trzeba poza granicami Polski.

Przykład: bateria Pylontech US2000B. Modułowy magazyn energii oparty na bateriach LiFePO4  (litowo-żelazowo-fosfatowych – trochę innych niż klasyczne litowo-jonowe, ale nie jestem taki szpec, by o szczegółach opowiadać).

  • koszt: ok. 4000zł
  • pojemność: 2,4 kWh / moduł z czego użyteczne 2,0-2,2 kWh
  • żywotność: min. 6000 cykli przy rozładowywaniu na głębokość 80% pojemności czyli 2,0 kWh
  • tedy koszt przechowania energii w tym akumulatorze to jakieś 0,35zł/kWh – TANIUTKO! To jest kwota (a) niższa od ceny prądu z gniazdka, (b) zostawiająca w tyle wszelkie inne akumulatory. Przykładowo dla akumulatorów AGM, których użyłem w swojej obecnej instalacji, koszt składowania w nich energii to ponad 1,2zł/kWh.

Ofert sprzedaży takich akumulatorów najbliżej można szukać na niemieckim eBay-u. Takich magazynów energii jest więcej, ale zazwyczaj ich ceny są powalające. W temacie przechowywania prądu w domowych warunkach wciąż jest wielkie pole do poprawy. I spadku cen.

Taryfy strefowe – G12 / G13

Taryfa dwu-lub-więcej-strefowa wydaje się być sojusznikiem fotowoltaiki nastawionej na własne zużycie/magazynowanie prądu:

  • słoneczne godziny doby i drogie godziny taryfy G12 w dużej mierze się pokrywają
  • w drogich godzinach taryfy G12 (~0,7zł/kWh) bardziej opłaci się używać prądu z akumulatora
  • w taryfie G13 jest szczyt popołudniowy, w którym cena prądu sięga 0,9zł/kWh – tu korzystanie z akumulatora opłaci się najbardziej
  • ale jednocześnie będzie to totalnie nieopłacalne w godzinach taniego prądu.

Jest tu potencjalny zysk, ale trzeba by mieć możliwość kontroli nad tym, w jakich godzinach zużywany jest prąd z akumulatora. Na ile się zdążyłem zorientować, inwertery raczej nie są projektowane z myślą o takim scenariuszu użytkowania – priorytet źródeł zasilania z reguły wybiera się ręcznie i nie ma jak przełączyć go zdalnie albo skonfigurować coś w rodzaju harmonogramu godzinowego użycia lub nieużywania akumulatora.

Montaż fotowoltaiki na kierunku wschód-zachód

Fotowoltaikę niemal dogmatycznie montuje się w kierunku południowym. Poniekąd słusznie – wtedy instalacja wyprodukuje sumarycznie najwięcej energii. Ale czy ilość jest jedynym, co nas interesuje? Bynajmniej. Właśnie ta górka produkcji energii około południa jest poniekąd problemem, bo trudno to spożytkować. A właśnie zużycie prądu prosto z paneli PV jest zawsze najbardziej opłacalne. Czy da się w tej fundamentalnej sprawie wymyślić coś świeżego?

Na świecie pomału przebija się pomysł montażu paneli na kierunku wschód-zachód. Po prostu: zamiast orientować wszystkie panele prosto na południe, połowę ustawia się na wschód a drugą połowę na zachód. Wtedy względem południa płaszczyzna paneli leży wtedy na płasko.

Kiedy pierwszy raz o tym usłyszałem, wydało się to głupie, bo pewnie produkcja energii spadnie na twarz? A skądże znowu! Ten układ pracuje całkiem sensownie a przy tym ma szereg zalet:

  • produkcja energii jest bardziej rozłożona w czasie – mniejsza jest górka około południa, za to prąd dostępny jest wcześniej rano i dłużej pod wieczór
  • oszczędność miejsca – panele można ustawić bliżej siebie, bo mają krótsze cienie
  • taka instalacja znacznie lepiej wygląda na płaskim dachu – a na dachach dwuspadowych ustawionych w kierunku wschód-zachód to rozwiązanie wręcz narzuca się samo
  • instalacja jest bardziej opływowa dla powietrza, co za tym idzie: odporniejsza na wiatr, więc jej montaż na dachu jest prostszy i tańszy

Przykład systemu montażu fotowoltaiki w układzie wschód-zachód. Źródło: https://www.sunpeakpower.com/sunpeak-technology-details

No dobra, ale jak wygląda ilość wyprodukowanej energii w stosunku do klasycznej instalacji skierowanej na południe? Źródła podają, że jest mniejsza, w skali roku na szerokościach geograficznych zbliżonych do Polski podobno o jakieś 20% (tu liczby bywają różne, bo właśnie od szerokości geograficznej jest uzależniony wynik; jak również od kąta montażu paneli).

Powyższe wykresy pokazują różnice w uzysku energii w instalacji w układzie wschód-zachód latem i zimą. O ile latem różnicy praktycznie nie widać, to im bliżej zimy, produkcja energii zaczyna wyglądać coraz mizerniej – może jej być aż o połowę mniej. Czy to jest duży problem? Niekoniecznie – wszak w zimowym półroczu i tak są jej małe ilości. A spadek da się częściowo zrekompensować nieco powiększając instalację na zaoszczędzonym dzięki układowi wschód-zachód miejscu.

Jakie były moje skromne póki co doświadczenia w tej dziedzinie:

  • Pierwszy raz testowałem układ wschód-zachód na początku października 2018. Panele ustawiłem pod niewielkim kątem ok. 15 stopni do dachu, tak jak wyczytałem, że zazwyczaj się to robi. Spadek produkcji energii wobec dnia poprzedniego był zauważalny, na oko co najmniej o 30%. Po jakichś dwóch tygodniach zrezygnowałem z tego układu na na rzecz postawienia paneli na południe pod kątem jesienno-zimowym, czyli prawie prostopadle do dachu. W grudniu uzysk był i tak praktycznie zerowy, bo nie było słońca.
  • Drugi raz zamontowałem panele w tym układzie na początku czerwca 2019. Jednak tym razem stoją nachylone pod znacznie większym kątem, ok. 30 stopni. Nie widać spadku w produkcji energii (normalka – słońce jest najwyżej na niebie), za to widać wyraźnie, że instalacja działa znacznie dłużej.

Próba 1 – październik 2018

Próba 2 – czerwiec 2019

W czerwcu, przy całkowicie słonecznym dniu, instalacja w układzie wschód-zachód startuje ok. 7. rano i podaje dość prądu do ok. 18.30. Przy normalnej, tj. znacznie większej mocy instalacji niż te moje ~700W, czas jej pracy byłby jeszcze bardziej wydłużony.

Dla porównania podobny dzień jeszcze w układzie południowym. Instalacja włączała się ok. 9 rano a przed 18. było już po zawodach. Nie widać tego tak dokładnie jak na pierwszym wykresie, który w słonecznych godzinach jest praktycznie płaski. Tutaj musiały być częściej włączane jakieś urządzenia na instalacji sieciowej.

Widzę sens w układzie wschód-zachód i jeśli zdecyduję się na pełnowymiarową instalację, to właśnie tak ją zorganizuję. Panele PV tanieją, więc coraz bardziej opłaca się nadłożyć kilka sztuk, ale mieć instalację ładną, zgrabną i pewną – niż cudować ze skomplikowanymi konstrukcjami, które mają każdy panel wyżyłować do granic możliwości.

Skrajnością takiego żyłowania jest tracker – w ojczystej mowie będzie to chyba "instalacja fotowoltaiczna śledząca słońce". W każdym razie to wielka płyta paneli PV osadzona obrotowo na solidnym maszcie, obracana w ślad za ruchem słońca. Zajmuje miejsce, jest ruchoma, więc podatna na awarie różnego rodzaju a niedopracowaną konstrukcję może uszkodzić pierwsza wichura. Ale – śledzenie słońca daje absolutne maksimum uzyskanej energii z metra kwadratowego panelu PV. Tylko po co? Miało to sens gdy panele były najdroższym elementem instalacji.

Przewymiarowanie instalacji fotowoltaicznej

Kolejnym niestandardowym podejściem do projektowania instalacji fotowoltaicznej może być jej przewymiarowanie – zainstalowanie na tyle dużej mocy paneli, by maksymalnie pokrywać bieżące zużycie prądu w domu, nawet za cenę wykorzystywania tej instalacji zwykle w niewielkim procencie jej nominalnych możliwości.

  • Większa moc instalacji wcześniej osiągnie użyteczną moc z rana i dłużej ją utrzyma z wieczora.
  • Również w ciągu roku większa moc będzie dłużej dawać sensowne ilości energii.

Tu trzeba zaznaczyć ciekawą cechę fotowoltaiki – przewymiarowanie jej nie szkodzi. Może bez problemu stać w pełnym słońcu przy małym albo zerowym odbiorze prądu, więc nadmiar mocy paneli nie jest problemem. Coś takiego w przypadku kolektorów słonecznych skończyłoby się małą katastrofą.

Oczywiście wszystko ma swoje granice. Nawet obwieszenie każdego wolnego metra domu i podwórka fotowoltaiką i wypakowanie piwnicy akumulatorami – ignorując na moment kosmiczne koszty takiego przedsięwzięcia – nie pozwoli złapać króliczka o imieniu Pełna Niezależność Energetyczna (przynajmniej nie w środkowoeuropejskich szerokościach geograficznych).

A jednak – nie brakuje takich, co go gonią. No, może nie tyle w Polsce. Niemiecki termin Autarkie oznacza samowystarczalność energetyczną. Wystarczy wrzucić to w dowolną wyszukiwarkę, by się przekonać, jak bardzo popularny to temat tamże. U Niemców to nie fanaberia, ale konieczność – oni dawno przeszli etap instalacji on-grid (który my dopiero zaczynamy) i przekonali się, że sieć nie jest z gumy, że lepiej byłoby zużywać i magazynować tyle prądu, ile się da, w miejscu produkcji.

Poniższy film przedstawia doświadczenia gościa, który cały budynek obwiesił fotowoltaiką – ma jej 34kW i 33kWh prądu jest w stanie zmagazynować. Ma też duże zużycie prądu, na które składają się m.in. ogrzewanie elektryczne oporowe i dwa auta elektryczne. Mimo to sam zużywa 57% swojej produkcji (w skali roku pokrywa własne zużycie w 90%, ale już we współpracy z siecią). Nie za wiele, mimo tak wielkiej instalacji i magazynu energii.

Dalsze plany co do mojej wyspowej instalacji PV

W zasadzie powyższy artykuł to zapis mojego zastanawiania się nad dalszym rozwojem obecnej nanoinstalacji i badania różnych możliwości.

Najbardziej kusząca wydaje się:

  • pełnowymiarowa instalacja wyspowa (czyli jakieś 3kW)
  • tańsze ale nowe panele zamontowane w układzie wschód-zachód
  • gotowy magazyn energii na min. 4kWh wykorzystywany tylko w godzinach drogiego prądu
  • nowy inwerter o mocy ~5kW aby zasilić najlepiej wszystko, co korzysta z jednofazowej części domowej instalacji elektrycznej

Ciągle brakuje mi w tej układance inwertera, w którym można by swobodnie i automatycznie zmieniać priorytet źródeł zasilania zależnie od tego, czy akurat prąd z gniazdka jest drogi, czy tani – oczywiście aby wykorzystywać prąd z akumulatorów tylko w drogich godzinach. Jest wiele chińskich tanich inwerterów off-grid, ale znaleźć takiego, który by to umiał – jak na razie mi się nie udało. W zanadrzu mam jednak pewne pomysły na "analogowe" obejście braku takiej funkcji.

Naturalnie wszystko to wymaga przekalkulowania. Jeśli w trakcie okaże się, że instalacja wyspowa zwróci się w 20 lat, to fanaberie i eksperymenta odwieszam na haczyk, podpinam się do sieci i inwestycja spłaca się w 5-6 lat.

101 myśli nt. „Cały mój prąd – czyli fotowoltaika bez smyczy

  1. hind

    Co do inwertera z priorytetem, może lepiej zastanowić się nad użyciem prostego stycznika/zegar programowalny

    Odpowiedz
    1. Tiboo

      hind: Jaki jest czas przełączania na takim styczniku? Są takie które są w stanie się przełączyć odpowiednio szybko? Bo o ile np. lodówka bez problemu zniesie chwilowy zanik zasilania, tak np. dla peceta to już takie zjawisko może być groźne.

      Odpowiedz
      1. Łukasz

        Mam u siebie w instalacji wyspowej inverter sinus 3kw sam się przełącza przy przeciążeniach lub kiedy wyczerpią się akumulatory, przy przełączaniu komputery telewizor modemy tego nie zauważają jedynie po oświetleniu led widać delikatne mrugnięcie, koszt zależy z jaką ładowarką solarną 1200zł tak więc przetwornice volt w ogóle się nie opłacają.

      2. hind

        Chwilowy liczony jest w mniej niż sekunda (w końcu całość rozchodzi się o opadnięcie "języczka" z jednego styku na drugi). Idealnie nigdy nie będzie, bez synchronizacji fazy, i zawsze będzie mniejszy, lub większy. Z drugiej strony istnieją UPSy które jakoś potrafią się przełączyć

      3. Zgred

        Możesz sobie kupić stycznik półprzewodnikowy SSR.
        One mają czas reakcji w milisekundach i dodatkowo przełączają w zerze.

    2. Czytelnik

      Co prawda nie mam instalacji OFF grid jednak da się sterować urządzeniami np. o zwiększonym poborze prądu (włączanie ich gdy sami produkujemy) przy pomocy inwerterów Solar Edge wykorzystując instalowaną w inwerterze kartę ZigBee i sterować za jej pomocą switch również ZigBee (przekaźnik). Takie rozwiązanie włącza określone urządzenia w przypadku "nadprodukcji" prądu na ustalony czas. O ile grzanie grzałką bojlera nie jest problemem, jednak z uwagi na włączanie na określony czas zdarza się, że słonko jest za chmurką a my czerpiemy prąd z elektrowni. Ustawienie krótkiego czasu włączenia powoduje, że naprawdę zużywamy tylko "nadprodukcję". Niestety nie wszystkie urządzenia wytrzymują zbyt częste wyłączenia. Niestety w Polsce całkowicie bezchmurnych minut na dzień nie jest za wiele. Ale się zdarzają.

      Odpowiedz
  2. Tiboo

    Super artykuł! O instalacji off-grid myślałem już dawno ale wtedy ceny paneli i ich sprawność były takie, że można było to rozważać jedynie w prepersowych kategoriach zabezpieczania się przed apokalipsą zombie, bo zwrócić to się nie miało szans nigdy. Widzę, że nareszcie nabiera to ekonomicznego sensu.

    Co do magazynowania energii - czy rozważałeś jako magazyn energii krótkoterminowej (na kilka-naście godzin) superkondensatory? Ostatnio sporo się w tej kwestii ruszyło, gęstość energii mają już podobną do LiPo, cenowo też chyba podobnie, a ich podstawową przewagą jest dużo większa żywotność. Wtedy po prąd z aku. można by sięgać rzadziej (np <24h bez słońca) nie katując ich ciągłym ładowaniem/rozładowywaniem.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Wiem, że coś takiego istnieje, ale nie zagłębiałem się. Jakieś komercyjne rozwiązania są czy trzeba lepić samemu?

      Odpowiedz
      1. Mariusz

        Jaki jest sens "bicia się" o jakieś drogie i nieefektywne aku , jak za 20 % energi/ rok można ją "przechować " w sieci ???!!!

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Nie wszystkie akumulatory są drogie i nieefektywne.
        Posiadanie akumulatora daje duży plus w momencie wyłączenia/awarii sieci.
        Pełny bilans sensu tej inwestycji będę w stanie podać gdzieś na jesieni.

      3. Edmund

        do Mariusz. Sens jest bardzo duży, nie tracisz minimum 20 % bo po przewymiarowaniu instalacji oddajesz za frajer, nie płacisz opłat stałych, masz prąd kiedy inni nie maj a.

  3. Łukasz

    Panie Wojciechu jeżeli był by Pan na Lubelszczyźnie to zapraszam do mnie mam instalację wyspową która by zapewne Pana zainteresowała i można by podejrzeć jak to działa. Moja instalacja obecnie potrafi się przełączać w zależności od zgromadzonej energii a akumulatory mam li-ion z częścią paneli na trackerze. Niestety film z pożaru pana Rich Rebuilds jest bardzo krzywdzący dla technologii litowej a ten pożar miał miejsce tylko i wyłącznie z winy samego autora filmu. Jest bardzo wiele mitów i niedomówień zapraszam do kontaktu bo można to bardzo tanio zrobić i mieć bezpieczną instalację.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Ale przecież ja piszę, że pożary to wina druciarstwa a nie technologii jako takiej. I większe jest ryzyko przy samodzielnym majstrowaniu.

      Odpowiedz
    2. Bartosz

      Panie Łukaszu skoro Ma pan akumulator Li-ion to proszę o namiary na siebie bo ja jestem w trakcie budowy takiego 16s160p z 18650 ok. 14kWh oraz instalację wyspową ~7kWp z możliwością uzupełniania braków energii z sieci.
      Chętnie wymienię doświadczenia.
      email do mnie: Najpierw napisz "b" potem "a" następnie "rtosz@algrim.pl"
      Pozdrawiam.
      PS: Dotychczas myślałem że nikt w Polsce nie zbudował dużego aku na Li-ion bo na youtubie nikt się nie chce pochwalić. Czyli nie jestem sam.

      Odpowiedz
      1. Wojciech Treter Autor wpisu

        Ja nie pchałem się w budowę. Obecnie mam 3kWh Pylontech. Po prawdzie to LiFePO4 bodaj.

  4. van staar

    Ja od ok. 10 lat zyje calkowicie w trybie off-grid. W sumie z koniecznosci (mieszkam na barce, nigdzie nie podlaczonej i plywam z miejsca na miejsce), ale teraz nawet jakbym nie musial, to i tak zainwestowalbym w panele. Mam 10 paneli ok 230w kazdy (6 kupilem nowych + 4 kolejne kupilem uzywane za jakies grosze jak trafila sie okazja). Do tego kontroller MPPT (ktory byl dosyc drogi) i 8 akumulatorow - lacznie 1200AH - aku tez kupilem raczej dobre, maja jakies 6 lat i mysle ze jescze ze 2 lata wytrzymaja (inna sprawa ze mocno o nie dbam). Jestem całkowicie samowystarczalny od polowy lutego do konca listopada (UK), przez pozostale miesiące "podladowywuje" aku generatorem - srednio raz w tygodniu. W sezonie (marzec - pazdziernik) podgrzewam tez wode z nadwyzki pradu a takze w zasadzie codziennie laduje elektryczny skuter.

    Odpowiedz
    1. Natalia

      Witam. Jaki regulator posiadasz bo ja nie mogę za bardzo się zdecydować. Posiadam 4 panele 151 W.

      Odpowiedz
  5. polak

    kolego jak komus spadnie ta instalacja w czasie wichury to bedziesz placil do konca zycia rente

    zrob to jak czlowiek a nie jak polak

    pomysl oczywiscie dobry ale jak ci sie urzady dobiora do dupy chocby za brak odbioru, elektryka, ze tez sie nie obawiasz

    Odpowiedz
  6. Mares

    Osobiście korzystam z chińskiego inwertera off-grid i jestem bardzo zadowolony z tego rozwiązania. Rozwiązanie jest o tyle ciekawe, że nie działa jak inwertery samochodowe tj, nie zużywa energii z akumulatorów podczas gdy produkcja energii ze słońca jest wystarczająca do zasilenia odbiorników. Z akumulatorami też bym nie szalał, bo zwykłe kwasowe świetnie sobie radzą gdy nie są zbyt mocno rozładowywane (tu warto pójść w większy magazyn i ustawić przy jakim rozładowaniu układ ma przestać pracować)

    Odpowiedz
  7. elon marudny

    kolejny artykuł , który potwierdza niestety moje przekonania, że fotowoltaika jest dobra, bo opłacalna, do homestead'owców czy innych freek'ów, producentów, instalatorów i zakładów energetycznych. Konsument, prosument, czy jak to końcowe, lekceważone ogniwo nazwiemy, i tak tylko płaci, i płacze. Poczekam, aż rozbiję swoją teslę, a i tak tylko w przypadku, gdy nie uszkodzą się akumulatory.

    Odpowiedz
  8. Marcin

    Dość obszerny artykuł dodałbym kilka informacji o których sam autor może nie wiedzieć.
    Już na rynek Fotowoltaiki wchodzą akumulatory Litowo Tytanowe LTO mają około 30 000 cykli ładowań czyli na na ponad 50 lat życia. Co ważne są nie łatwopalne nie palą się wcale nawet po wierceniu tylko cena na Aliexpress widziałam 1 celę za 165zł czyli pakiet 8 KWH kosztowałby poniżej 20 tysięcy. Inwerter z chin 5KW 48V za 2300 zł albo litowo jonowe z demontażu to około 700 zł za KWH i ponad 1000 cykli.
    Ja osobiście zgrzałem 420 ogniw razem mam 5KWH energii i to wystarcza na zasilanie telewizora, lodówki, komputera, światła, internetu przez całe 24 godziny a słońce naładuje za dnia z paneli za 200 zł za panel 250W używany 2 lata.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      litowo jonowe z demontażu to około 700 zł za KWH i ponad 1000 cykli

      0,7zł/kWh to słabo. Wspomniana tu bateria Pylontech wychodzi 0,32zł/kWh.

      Odpowiedz
  9. buli912

    Witam!
    Oriętuje się ktoś czy jest możliwość podpięcia paneli i inwertera bezpośrednio (bez akumulatora) pod grzałkę el. w buforze i dogrzewać c.o. ?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Do tego nie potrzeba nawet inwertera.
      Tylko po co to robić fotowoltaiką kiedy kolektory słoneczne zrobią to samo kilka razy taniej?

      Odpowiedz
      1. buli912

        No ale koszty samej instalacji, wymiana czynnika co kilka lat ? Może jednak ...

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Cała instalacja kolektorów jest wielokrotnie tańsza od podobnej mocy fotowoltaiki. Mam kolektory 6. sezon. Raz wymieniłem glikol (100zł + godzina zabawy), poza tym nic zaangażowania nie wymaga.
        Oczywiście nikt bogatemu nie zabroni dysponować swoimi pieniędzmi jak chce.

  10. monter paneli

    Ogólnie OK ale jest trochę błędów jak na przykład nie uwzględniasz tolerancji mocy paneli co może mieć spory efekt na uzysku i kosztach instalacji, przy 2 panelach tego nie widzisz ale przy 14-16 jak zazwyczaj się montuje to już spora różnica. A to tylko jedna rzecz o której nie wiesz, jest tego więcej.
    Ale... dobrze, że coś robisz, uczysz się bo większość ludzi w tym kraju to dzbany jeśli chodzi o fotowoltaikę. Panele tak zwane solary to kibel totalny bo działają tylko w lato natomiast prąd jak pieniądze zużyjesz zawsze a panele foto działają zawsze nawet pod 8cm śniegiem pod warunkiem dobrego montażu i wiedzy co się robi a ta wynika z DOŚWIADCZENIA. Si ja...

    Odpowiedz
    1. monter paneli

      Aha jeśli chodzi o akumulatory i off grid to powodzenia, koszty mocarne a wydajność aku spada z każdym cyklem, zupełnie bez sensu ale spoko uczycie się, wydajecie swoje pieniądze a nie klienta więc wybaczam 🙂

      Odpowiedz
      1. Edmund

        wy nawet tego nie potraficie i boicie się, bo off grid nie wymaga was i waszych super mocnych papierów na instalację.

    2. Wojciech Treter Autor wpisu

      Nawet nie próbuję stroić się na eksperta. Ja zaledwie liznąłem temat fotowoltaiki, ale za to w obszarach mało u nas eksploatowanych.

      Twoje nastawienie do tematu kolektorów słonecznych też ma posmak dzbaniarstwa. Dobrze operujesz młotkiem, więc każdy problem widzisz jako gwóźdź. Takie wrażenie odniosłem. Kolektory są o wiele tańsze w zakupie i jeśli ktoś potrzebuje tylko ciepła a nie prądu, to osiągnie ten sam efekt znacznie niższym kosztem, zwłaszcza że można kolektory banalnie tanio wykonać samemu. 4 lata jechałem na takiej instalacji. Ale z kolei gdy ktoś nie ogląda trzy razy każdej złotówki, to może sobie grzać wodę fotowoltaiką – kto mu zabroni? Ma to wiele zalet, choć rachunek ekonomiczny jest gorszy, bo 1kW mocy zainstalowanej kosztuje znacznie więcej w przypadku PV. I nie sądzę, by przewaga uzyskanej w ciągu roku energii jakoś mocno to zniwelowała.

      Prawdopodobnie nie doczytałeś albo nie zrozumiałeś sprawy akumulatorów. Toć właśnie podnoszę, że istnieją już opłacalne akumulatory, których koszt przechowania 1kWh jest już niższy niż cena 1kWh z gniazdka. Żywotnością też się mega różnią od tego, co znamy: aku żelowe przy rozładowaniu 70% jak przeżyją ponad 1000 cykli to będzie dobrze. Aku LiFePO4 przy rozładowaniu 80% dają 6000 cykli. Nawet gdyby realnie było o połowę gorzej, to dalej wyjdzie się na zero. Owszem, nadal można lepiej, ale już nie jest totalnie nieopłacalnie.

      Odpowiedz
      1. monter paneli

        Twój nieumiejętny montaż zabił ci instalację i uzyski, stąd wyciągnąłeś błędne i mylne dla innych wnioski, niestety robisz dużo złego takimi wpisami.
        Poza tym na dwóch panelach nie da się zrobić rzetelnych wniosków, ponieważ taka instalacja pomijając to, że jest źle zamontowana i nie ma swoich uzysków nawet w dużym przybliżeniu to nijak ma się też do zapotrzebowania danego obiektu więc jak chcesz się odnieść do bilansowania rocznego z magazynem w Tauronie? Nie da się tego w żaden uczciwy sposób skomentować.
        Pomijam kardynalne błędy techniczne jak dobór inwertera, montaż paneli, zabezpieczenia i wiele, wiele innych.
        Ten artykuł to nie żart to masakra tego tematu, niestety ze szkodą dla czytelników. Krytyka konstruktywna i jednocześnie najbardziej delikatna na jaką mnie stać. Nie mam serca pisać już dalej bo popieram inicjatywę ale LITOŚCI, trochę więcej przygotowania merytorycznego i rzetelnego wykonania. Bo na razie to wsadziłeś silnik od motocykla do malucha i dziwisz się, że nie jeździ jak Ferrari...

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Nie wiem czy zauważyłeś, że ja nie zmierzałem nawet w okolice ideału. Ani też na podstawie moich doświadczeń nie oceniam generalnie sensu zastosowania PV. Czy każdy artykuł o fotowoltaice musi być od linijki i lukrowany?

        Spokojnie, za dużo takich wpisów nie będzie 😉

      3. Dariusz

        kolego kolektory to przeszłość wystarczy zamontować kilka paneli pv po 350 zł nowych o mocy 300W takie posiadam w swojej sprzedaży Polska produkcja oraz grzałkę by cieszyć się ciepłą wodą a w kolektorach ktoś uwzględnił koszty jakie generuje pompa obiegowa kontakt dla zainteresowanych danieladarek( następne małpa) wp.pl

  11. Amadek

    Zainteresuj się optymizerami mocy SolarEdge lub Tigo TS4. Dzięki tej technologi znika problem migrującego cienia a panele możesz rozłożyć na wszystkich trzech połaciach dachu - wschód, południe i zachód (zgadzam się z Tobą, że jest to bardzo dobre ułożenie paneli). To jest rozwiązanie na niektóre problemy które poruszasz w artykule.

    Falowniki SolarEdge wg. materiałów reklamowych producenta mogą również współpracować z bateriami LGChem, choć przyznam że nie widziałem nigdzie takie układu.

    Zainteresuj się technologią akumulatorów słonowodnych. W Polsce są dostępne akumulatory GreenRock choć nigdy ich nie spotkałem.

    Odezwij się to wymienimy doświadczenia bo też mam podobne przemyślenia!

    Odpowiedz
    1. monter paneli

      Falowniki SolarEdge dobrze współpracują z wieloma panelami (producentów krzemu nie jest wielu za to wielu jest składaczy) poza tym ich przewaga polega na tym, że mogą pokryć 3 połacie dachu w przeciwieństwie do zwykłych inwerterów dwu czy jedno trackerowych plus TIGO. Instalowanie wszędzie na pałę TIGO to nie jest recepta może tylko dla tych leniwych instalatorów niestety wszystko potem widać w rocznym bilansie i trzeba dokładać paneli a to są koszty. Dlatego tak ważny jest projekt techniczny instalacji i dobór podzespołów o montażu nie wspomnę...

      Odpowiedz
  12. Luk

    Ja będę niedługo (za dwa tygodnie) montował u siebie taką instalację on grid ale nie prowizorke taka jak jest tutaj tylko normalny w pełni funkcjonalny system wraz z przyłączeniem do ZE, licznik dwukierunkowy itd. Będzie 12 paneli mono 315Wp inwerter 3 fazowy on grid, 2 trackerowy, dach mam na południe kąt 30 stopni więc idealny, wykonam wszystko sam zarówno montaż paneli na dachu jak i podłączenie inwertera, wypełnię także dokumenty do ZE. Jeśli jest takie życzenie to mogę zrobić kilka fotek a jak będę miał więcej czasu to opisze jak to wygląda no i po roku postaram się uzupełnić o komentarz jak to działa, myślę, że to będzie o wiele bardziej obrazowe dla czytelników no i takie instalacje on grid to przytłaczająca większość użytkowników fotowoltaiki.

    Odpowiedz
    1. Arkadio

      Cześć. Ja niedawno zamontowałem instalacje 3.6 kW. ZE wymienił licznik. Wysłałem umowę prosumenta do Enei. Instalacja póki co śmiga 🙂

      Odpowiedz
  13. Jakub

    Miałem off grid i to się w ogóle nie kalkuluje . Moc miałem 1200 w inwerter 1.6 kW więc jak włączyłem czajnik to i tak szło z sieci ( sam się przełączał ) na klimę przy starcie też nie wystarczało te 1.6 kW . Miałem 2 akumulatory 120 Ah ( 24v) inwerter i po dwóch latach pracy zaoszczędziłem na prądzie jakieś 400zł przy wydaniu na całe przedsięwzięcie 3500zł . Sprzedałem to w cholerę , jedyny plus był taki że jak prądu nie było to mi się chałupa świeciła i przez burzą korków nie trzeba było wybijać ale to nie warte tej kasy .

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Trudno żeby mały sprzęt pokrył większą część potrzeb.
      W tej chwili rozbudowałem instalację do 3,5kWp, inwertera 5kW i baterii Pylontech 3kWh. Miesiące zimowe pokażą, czy off-grid w takiej wersji będzie miał sens. To, że podpięcie do sieci bardziej się opłaci – to oczywiste. Ale może opcja off-grid będzie porównywalnie dobra, tzn. pokryje gros zapotrzebowania bez zależności od sieci. Jeśli nie – to pójdę w instalację hybrydową.

      Odpowiedz
      1. Jakub

        Ja czekam jak będzie można magazynować prąd zmienny wtedy wszystkie problemy się rozwiążą a tak na poważnie to akumulatory deep muszą bardzo stanieć żeby się to opłacało . To jest fajne w lesie jak się ma domek a do sieci jest pare kilometrów .

      2. Mateusz

        Zastanawia mnie jak przeżyłeś zimę, właśnie się zastanawiam nad takim rozwiązaniem bo nie mam możliwości przyłącza do sieci przez najbliższy rok a chata stoi. Mógłbyś proszę napisać jak zima z takim rozwiązaniem wyszła ?

      3. Wojciech Treter Autor wpisu

        W zimie jest dramat – światła (nie mówię nawet o słońcu) jest tak niewiele, że trzeba by chyba 10x większą instalację niż normalnie aby uciułać dość prądu na potrzeby oświetlenia i sprzętów domowych. Po 20.09 opiszę roczne doświadczenia w off-gridzie. Niemniej w grudniu/styczniu polegałem prawie całkowicie na prądzie sieciowym, PV pokryła tylko jakieś ~10% zapotrzebowania. Niewiele lepiej w listopadzie i lutym. Gdzieś od końca marca zaczynał się taki okres gdzie można było całą dobę przeżyć bez pobrania choćby wata z sieci, pod warunkiem choć umiarkowanie słonecznego dnia. Bo jeśli się trafi fest pochmurny i deszczowy to też jest bida.

    2. Leon

      Ja mam UPS 2700w z allegro pełny sinus za 400zł i akumulatory trakcyjne 400ah za 3 tysiaki z olx i wszystko chodzi idealnie żelazko czajnik itp.i wszystko chodzi od lutego do pażdziernika pozdrawiam.

      Odpowiedz
  14. Jakub

    Nawiązując do moich eksperymentów najszybciej i najtaniej i żeby się to szybko zwracało to kupić sam inwerter 5kW z ładowarką ( miałem taki ) do tego 2 akumulatory i zaprogramować żeby ładować akumulatory w nocy ( tani prąd ) a zużywać najlepiej w III taryfie ( g13w czyli w zimie od 16-21 super drogo ) mam wszystkie korzyści z off grida i pewnie tańsze ładowanie z sieci niż z paneli które są po prostu drogie i mało efektywne

    Odpowiedz
  15. Bartosz

    Do autora.
    Przymocuj porządnie te panele bo na próbę jest ok ale na dłużej tak to nie może być.
    Na zdjęciu nie widać jak jest przymocowana dolna rama panela - oby nie leżała tylko swoim ciężarem bo wiatr go podwieje do góry i roztrzaska o komin.
    A jak ktoś odłamkiem panela dostanie to prokurator pewny.
    Nie stwarzaj zagrożenia dla mieszkańców.
    Jeśli cięży element będzie to nawet przez okno do sąsiedniego budynku może wlecieć.

    Odpowiedz
  16. Karol

    Jest może na forum ktoś kto korzystał z tej firmy [a ti ti ti – wycięto reklamę] Planuję montaż paneli fotowoltaicznych na dachu, z pierwszych rozmów wynika, ze oszczedność będzie ogromna, jednak jak wygląda prawda? Koszt takich paneli jest spory także wolę dokładnie rozeznać się w tej dziedzinie. 🙂

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Może i klimat jako ludzkość potrafimy popsuć, ale astronomii póki co nie. Nasłonecznienie w PL jest znane, ceny prądu z gniazdka raczej rosną niż spadają a ceny fotowoltaiki wyłącznie spadają. Tak, oszczędność jest ogromna, praktycznie zeruje się rachunek za prąd a czas zwrotu inwestycji przy obecnych dopłatach i ulgach to już poniżej 5 lat.

      Odpowiedz
  17. zgryźliwy

    Cała filozofia pomija sprawność procesu magazynowania. Ponosimy tutaj około 15 % straty zielonej energii, albowiem wszystko co działa w przyrodzie jest stratne ( entalpia, entropia i takie tam... ). Na płaceniu za zmagazynowanie w sieci ( ha, ha, czyli za zgromadzenie węgla na składowisku w elektrowni ) ponosimy stratę 20 %. Cała więc walka toczyła się o te 5 %, co jest w granicach błędu statystycznego. Nie istnieje cudowny magazyn energii, chyba, że zostanie wynaleziony po wojnach klingońskich. Na pociechę dodam, że chętni do magazynowania wodoru stracą od 50 do 70 % zielonej energii. W każdym bądź razie przypominam, że w trakcie przepływu prądu każda bateria się grzeje, czyli wydziela ciepło na ogrzewanie ojczystej planety w dobie ocieplenia klimatu, a ciepło to strata.

    Odpowiedz
  18. B52

    bardzo mnie to kręci ale panele PV doprowadziły do powstania pożarów we Włoszech 2012/800 szt
    w Polsce niema takiej statystyki czyli fotowoltaika to nie sama bajka

    Odpowiedz
  19. Tomek

    Dzień dobry Panie Wojtku.Cześć wszystkim.
    Dzisiaj dopiero natrafiłem na tę stronkę i gratuluję Autorowi . Dziękuję też komentującym, bez względu na ich nastawienie do sensowności idei pozyskiwania ,użytkowania a zwłaszcza magazynowania energii z pv. Tylko w dyskusji i sporze można próbować dojść prawdy.Wydaje mi się ,że krytycznie komentujący Pański ,de facto, eksperyment z dwoma panelami ,nie do końca zrozumieli jego cel i niech tak zostanie. Ważne,że znaczna część czytających (do których się zaliczam) rozumie Pańską ciekawość , potrzebę samodzielnego rozwiązywania problemów i poszukiwania rozwiązań.
    Moim zdaniem magazynowanie jest istotne i ciekawe. Sam , dla siebie i za własne pieniądze przeszedłem drogę on grid z aku żelowymi, NiMh, liion z odzysku i DIY z baterii mobilnych na bazie ogniw 18650. Aktualnie zawiodła mnie ta sama co i Pana ciekawość do rozwiązania grid-tie. Złożyłem w jednym opakowaniu inwerter hybrydowy 4kvp (of,on grid i ładowarka) z magazynem liion diy 3,2kwh, wydajnym BMS-em balansującym i zabezpieczającym ogniwa bateri przed jakimkolwiek przeskalowaniem . Jako,że nie mam umiejętności wystarczających do policzenia korzyści więc testuję i obserwuję to rozwiązanie w działaniu,żeby poznać jego wady i zalety. Założyłem,że zwiększę(nie wiem o ile) autokonsumpcję z instalacji i zapewnię sobie prąd awaryjny. To istotne przy współczynniku opustu dla prosumentów w wysokści od 20 do 40 %(najwyższy dla sp-ni energetycznych). Myślę, a liczę że Wy potraficie policzyć, czy i jakie są korzyści z magazynowania przy opuście 20, 30 i 40 % przy cenie magazynu np 700zł i 1000zł za kwh lub jeszcze inaczej. Patrzę też na "opłacalność" z trochę może z idealistycznego punktu widzenia, bo na masce jednego z samochodów kazałem wykleić napis "In Son we trust",chociaż nie kłaniam się słońcu. Zakładam,że myślenie o energii z pv ma kolosalną przyszłość, ale szanuję mających inne zdanie .
    Tomek.

    Pierwszy raz coś opublikowałem,więc mam tremę. Prosumencką instalację mam trzeci sezon i jest b.ok Pozdrawiam Wszystkich i dziękuje Autorowi za konsekwencję, bo "wszystkiej wódki nie wypijesz,wszystkich kobiet miał nie będziesz,ale próbować trzeba" . T.

    Odpowiedz
  20. MW

    5000zł? Za 4000zł masz 15 używanych 250 SPI 250W + 800zł Trannergy 4000TL niecałe 5tyś za nominalne 3,6kW. W tej cenie u mnie instalacja pracuje już 11 miesięcy. Na pewno nie warto bawić się w akumulatory. Sieć ma 80% wydajności.

    Odpowiedz
    1. bartek

      Tak... używane panele mają moc nominalną... ktoś je sprzedał bo był dobrym wujkiem... synek policz ile masz realnie wydajności a nie tworzysz bajeczki z tabliczki znamionowej gdy panele były nowe... oj smyku smyku...

      Odpowiedz
    2. Ksawery

      "Na pewno nie warto bawić się w akumulatory. Sieć ma 80% wydajności."
      Jednak jeśli ktoś myśli o off-grid to bez akumulatorów nie pojedzie.

      Odpowiedz
  21. Marcin Szatko

    Kilka miesięcy temu wybudowałem wraz z firmą [reklama usunięta] na moich połaciach dachowych instalację fotowoltaiczną o mocy 9,92 KW (32 paneli) i muszę powiedzieć że jestem strasznie zadowolony z nich dzięki możliwości śledzenia ich produkcji przez internet. Montaż przebiegł w 2 dni przez bardzo profesjonalną ekipę która odpowiedziała mi na moje pytania. Jeżeli chcecie wiedzieć więcej to po więcej informacji zapraszam tutaj [reklama usunięta]

    Odpowiedz
  22. Adam

    Witam. Jak dla mnie ciekawy artykuł ponieważ dopiero edukuje się w tym temacie. Chciałem zapytać jak wygląda sprawa sinusa w inwerterze po przekształceniu z DC. Czy wszystkie urządzenia pracują prawidłowo? Posiadam agregat i odpowiedni do tego przełącznik, ponieważ często kiedyś wyłączali prąd ale gdy zasilam z agregatu (AVR) to żarówki ledowe mrugają, zasilacz UPS do pieca wariuje i inne drobne mankamenty. Czy inwerter podaje taką samą sonusoidę co dostawca energii elektrycznej?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Czy inwerter podaje taką samą sonusoidę co dostawca energii elektrycznej?

      Tak. Oczywiście taki przewidziany do pracy z domowymi sprzętami.

      Odpowiedz
  23. Kris85

    Witaj. Jak sprawowala sie twoja instalacja w okresie zimowym? Dni juz coraz dluzsze,Moze jakies podsumowanie i aktualizacja informacji? Gdzie kupowales nowe akumulatory i jak dzialaja ?

    Odpowiedz
  24. Krzysztof

    A ja mam pytanie z innej beczki. Jako laik. Jak miałbym powerwalla 2 tesli to ile mogę na nim funkcjonować w mieszkaniu które zużywa przeciętnie 150kwh miesięcznie. Bardzo dziękuję za sugestie i podpowiedź. Niestety nie jestem sobie tego w żaden sposób przeliczyć.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Powerwall 2 ma pojemność 13,5kWh.
      Ty średnio dziennie potrzebujesz 150 / 30 = 5 kWh.
      Reszta to już matematyka na poziomie 4 klasy podstawówki.

      Natomiast nie jestem taki pewien, czy Powerwall na polskie warunki to najlepsza opcja. To jest bateria AC z wbudowanym inwerterem, pomyślana raczej do montażu w istniejących instalacjach PV. Oznacza to tyle, że między baterią a gniazdkiem kilka razy następuje konwersja AC-DC, przez co taka bateria ma niższą sprawność względem normalnych baterii DC wpinanych pod główny inwerter.

      Jest różnych baterii multum: https://www.choice.com.au/home-improvement/energy-saving/solar/articles/solar-battery-trial Ja od pół roku jadę na Pylontechu – dobre, tanie, pasują do tanich chińskich (ale nie tylko) inwerterów.

      Odpowiedz
  25. Janusz Mariusz

    Baterie sprawdzą się tylko gdy elektrownie zaczną zwracać mniej niż 80% energii dostarczonej, a mogą to zmienić w każdej chwili i wszyscy będą w dupie ze swoimi instalacjami.

    Sprawność ładowarki akumulatorów 90%, Sprawność inwertera 90% i już mamy tylko 81% do wykorzystania.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Akumulator sprawdzają się już teraz – działają, dają zapasowe zasilanie. Natomiast nie są najbardziej opłacalną opcją.

      Chyba to jest bardziej 90-kilka procent...
      A nawet gdyby, to tracimy prąd "darmowy" którego i tak jest nadmiar.

      Odpowiedz
    2. bartek

      januszku mariuszku dokształć się, kontroler mppt ma 98-99% sprawności, dobra przetwornica a nie badziew powyżej 92%, tak więc nie wypowiadając się na tematy o których nie masz pojęcia

      Odpowiedz
  26. DP

    Fajny artukuł - będę poczytywał od teraz.
    Pojawiły się już może jakies inwertery z tą funkcją ustawiania czasowych przedziałów ?
    Zastanawiam się nad PV ale własnie z największą autokonsumpcją jaka jest możliwa.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Nie doszukałem się niczego takiego. Ale nie przetrząsnąłem całego rynku. Nabyłem popularny na świecie tani chiński inwerter off-grid, gdzie była możliwość dorobienia sobie takiej funkcji z wykorzystaniem Raspberry Pi podpiętej po USB.

      Odpowiedz
      1. DP

        A mógłbym poprosić w imieniu laików o jakis wpis w przyszłosci z opisem jak to podłączyć / jak działa? Sam niestety nie ogarnę 🙁

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Może coś w ogólności byłbym w stanie opisać, ale raczej nie będzie to instrukcja od A do Z. Nie czuję się elektrykiem na tyle, by innych instruować. Złożyłem, działa, ale jestem świadom, że np. kompletu zabezpieczeń elektrycznych jeszcze nie mam. Co innego dłubać sobie samemu, gdzie za ew. błędy zapłacę ja sam – a co innego zachęcać innych do naśladownictwa.

  27. DP

    Włąsnie o taki opis mi chodzi (pomysł opomiarowania) - zabezpieczeniem zajmie się jakis elektryk bo nie mam pojęcia o tym.
    Dzięki

    Odpowiedz
  28. Daniel

    Czy ktoś wstawiał przekaźnik blokujący dostęp do sieci m/y Licznik i PG w domu
    Tak żeby nie być zależnym od napięcia z sieci
    PRzecież musi się dać oszukać on-gridowy Inverter tak żeby się nie wyłączał podczas zaniku
    napięcia z elektrowni ... potrzebuje symbol albo model takiego urządzenia

    Odpowiedz
      1. orinoco

        Wydaje mi się, że to z powodu inwerterów oferowanych przez firmy montujące takie instalacje. Inwertery hybrydowe są oczywiście dostępne, ale jeśli słyszę, że tego typu inwerter w firmie X kosztuje 2x więcej, albo częściej w ogóle nie chce im się ruszać tematu, to opcja "oszukania" inwertera on-grid zaczyna być warta rozważenia. A instalacja u mnie musi być wykonana przez firmę, na montaż samodzielny nie będę się pisał, znam swoje ograniczenia. Elektrycznie ogarnę temat bez problemu, ale montażowo-mechanicznie już nie. Mnie osobiście wkurza perspektywa braku zasilania w gniazdkach przy jednoczesnym posiadaniu sporej elektrowni na dachu, która stoi, bo akurat wyłączyli prąd. A wyłączają niestety dość często, więc to główny bodziec do posiadania jakiejś odrobiny niezależności. Bo zamrażarka się rozmraża.

  29. faco

    Witam.Właśnie dziś przeczytałem artykuł i całkiem ciekawy.Też zbudowałęm swoja własna mini elektrownie, bo taka mi jest potrzebna do użytkowania.Moja elektrownia to inverter solarny 1000W i 6 paneli po ok 180W i panele sa skierowane na poludnie pod katem 35 stopni.Ale rozwazam czy właśnie nie dac po 1 czy 2 sztuki na wschod i zachód do istniejacych 6 aby wspierały ładowanie aku.U mnie aku łacznie mają ok 130Ah.Z moich obserwacji 2 miesiecznych wyszło ze dwa komputery i TV sprzęty mi pochłaniaja ok 70% energi w domu.Elektrownie zrobiłem własnie pod to 70% zuzycie prądu jak i zasilanie awaryjne.Oczywiście pojawiły się problemy z mała pojemnoscia aku ale ze testuję to na razie mi wystarcza.Elektrownie całą zautomatyzowałem chyba najbardziej jak sie dało,sam inverter nie wystarczył do sterowania.Zastosowałem układ na zachmurzenie,wylaczanie czasowe aby mogły się aku podładować przed dalszą pracą,układ chłodzacy aku,układ monitorujący na telefon,układ przełaczajacy sieć / inverter i inne.Głownie moje zastosowane układy mają służyć wysrubowaniu działania akumulatorów bo jak wiadomo to najdrozsze elementy i najbardziej czułe.Elektrownie testuje i jak narazie wygląda mi to nieżle.Oczywiście w trakcie eksploatacji cały czas coś tam jeszcze poprawiam głownie w sterowaniu.Od 14 marca z sieci mi pobrało 85KWh a z elektrowni 37KWh czyli łącznie 122KWh.Z braku odpowiedniej pojemnosci aku i pogody nie korzystam z elektrowni jeszcze na full opcje,ale efekt juz mnie zadawala.Jak widać przy tych ograniczeniach w miesiąc zarobiłem ok 25 zł a elektrownia mnie wyszła do 2 tys.Jak moje układy sterowania zdadzą egzamin i dokupie brakujące aku aby nie dopuszczać do głebokiego rozładowania ich to jestem powien ze na bank przy tak małej elektrowni będę płacił połowę prądu niż dotychczas i do tego miał łaczność z światem i rozrywkę o każdej porze dnia niezaleznie czy w gniazdku będzie prąd czy nie 🙂 Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  30. Ficek

    Przeczytałem cały, I nawet w zakładkach mam w razie jak ktoś coś dopisze.
    Faco a może żeby optymalnie było to zbuduj prosty tracker. Jeszcze więcej Energi pozyskasz tylko wtedy by się przydało aku rozbudować trochę

    Odpowiedz
  31. MvincM

    Witam.

    Uważam artykuł za bardzo ciekawy. Sam teraz będę budował (testowo oraz jako awaryjne żródło zasilania) podobny układ. Na razie 2x330W. Ja nie chcę i nie muszę być total off-grid. Chodzi mi o zabezpieczenie podczas zaniku zasilania z elektrowni.

    Mam kilka pytań:
    1) Wojtku wybrałeś 24V aby inwerter Volta 2000S dał radę obsłużyć moc paneli? To jest jedyny powód 24V a nie 12V? Ja włąsie myślę o 1000S vs 2000S. Poradź z doświaczenia i powiedz coś o tym inwerterze? Może inny polecisz?

    2) @Wojtek, @Faco. Jak podłączyliście inwerter do sieci domowej? Np. taki VOLT mówi aby nie wpinać się przed różnicówką? Powiedzcie proszę jak wpieliście inwertr do swojej instalacji domowej? Chyba, że jest oddzielna instalacja pod PV?

    Z góry dzięki za pomoc!
    Mat

    Odpowiedz
  32. Gez

    Czyta się jak dobrą książkę, fantastycznie napisany artykół, człowiek nie mądruje a doświadczeniem własnym i przekopywaniem netu dłubie w temacie z zacięciem niczym dwulatek w nosie! Brawo!

    Odpowiedz
  33. Maciej

    Dobrze napisany blog..Sam idę w tym kierunku.. Jest kilka rozwiązań twojego problemu .. Od niedawna zacząłem się interesować automatyką.. Może tylko nakieruję w którym kierunku Ja bym szedł..Pewnie już ktoś mnie uprzedził ale nie czytałem wszystkich komentarzy.. Ja poszedł bym w SSR bo są w miarę tanie koszt 40A to rząd do 40 zł .. do tego Płytka ESP 32 trochę Kodu w Arduino np i sterowanie grupowe ... Jest jeszcze jeden podobny już gotowy projekt do DIY ..Gdzieś był na Angielskiej stronie ..Działało to na przekierowaniu nadwyżki prądu do kotła.. Ale idea była oparta o podobne taile i podzespoły.. Można rozbudować jeszcze instalacje o modóly wifi serwer blynk itd ale to już zabawa w którą będę się bawił jak pozyskam swoje wszystkie komponenty.. Zastanawiało mnie też czy wykonalne jest " spięcie kilku paneli aby uzyskać " prąd o napięciu 210 - 250 V i pódzczenie tego przez stabilizator powiedzmy 10KW czy to by miało jakiś sens.." Ale to tylko myśl..Bo rozważam nietypowe koncepcje.. Ale mam Dach płaski 10 m*11 .. do tego piec z wbudowanym bojlerem na wzór szwecki + bojler zewnętrzny 150 l i dom około 200 m do ogrzania.Woda swoja Studnia + hydrofory. Więc będę kombinował z magazynowaniem ewentualnie nadwyżki w wodę .. Ale że milion spraw na głowie to zobaczymy ile czasu zostanie..Idea jest by być praktycznie niezależny ale też wykorzystać sieć właśnie poprzez przełączanie się na tani prąd.. Itd.

    Odpowiedz
  34. Ar-Tur

    Witam.
    Bardzo ciekawe. W zasadzie jestem laikiem w tym temacie, chociaż co nieco kumam. Przymierzam się do instalacji PV. Chcę, żeby panele pokryły mi całe zapotrzebowanie na energię potrzebną w domu. Czyli prąd, ogrzewanie i CWU. Z prostych wyliczeń z rachunków, wyszło mi 17000 kWh. Z tego prąd - 2200 kWh, gaz - 14800 kWh rocznego zużycia.. Myślałem nad tym, żeby piec gazowy zastąpić elektrycznym (da się tak bez wymiany kaloryferów?) lub indukcyjnym. Z różnych kalkulatorów wychodzi do tego instalacja PV o mocy ok. 18 kW. Tylko czy musi być aż taka duża? Wiadomo że w lecie nie potrzeba mi takiej mocy, za to zimą pewnie tak. Chciałbym podłączyć się z tym do sieci, w razie jakichś problemów. Jaka instalacja byłaby dla mnie optymalna? Ewentualnie proszę o skierowanie mnie na jakieś forum
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  35. Ar-Tur

    Hmmm... Może coś pokręciłem z jednostkami. To może inaczej. Roczne rachunki za gaz to ok. 2800 zł. ( c.o., c.w.u. i gotowanie). Nawet gazownia przerzuciła mnie na taryfę W-2.1. ze względu na małe zużycie. Roczne rachunki za prąd to ok. 1400 -1500 zł. Do tego drewno do kominka ok. 1000. Dom ma 226 m2.

    Odpowiedz
  36. Sławek

    Witam. W tym roku uruchomiłem instalację off gridową. Myślę że jest to całkiem fajna opcja dla ludzi którzy chcą niezależności i potrafią zrobić coś własnymi rękoma. Umnie śmigają dwa komplety paneli 5+4 285w każdy panel, podpięte pod dwa regulatory 70A każdy i ładują 10 akumulatorów żelowych spięte parami czli 5x2 (24v 500ah). Do tego mam podpiętą przetwornice a właściwiwie zasilacz awaryjny jak to nazwał producent 3kv produkcji chińskiej ( o niebo lepszy od WOLTA) który wpiełem między licznik a bezpieczniki, za którymi idą przewody na dom. Owy zasilacz ma w menu ma dwa priorytety zasilania SIEĆ-AKU i AKU-SIEĆ. Unmie załączyłem ten drugi czli w pierwszej kolejności pobiera prąd aku i paneli a jeśli energi zabraknie automatycznie przełączy na sieć. Więc to chyba już hybryda. Zużycie spadło z500kvh do 100kvh na rachunku. Ekonomia może nie powala na kolana ale satysfakja BEZCENNA. Co do instalacji prosumęckiej przelicznik 1do0,8 jest o.k. ale co jak już w naszym pięknyn kraju 3-4miliony dachów pokryje się panelami i panowie w krawatach dojdą do wniosku że można by na tym zarobić więcej i przytną przelicznik np. 1do 0.5 ? A mogą to zrobić! I Co wtedy, wszyscy strzelą przysłowiowego FOCHA i wyłączą falowniki, no nie, bo za dużo zainwestowali. Dlatego ja zrobiłem instalacje off grid i nie mam takich dylematów, a jak będzie mi troche mała to coś tam trochę rozbuduje i będzie o.k. Pozdrawiam wszystkich zakręconych na punkcie czystej energi. Cześć.

    Odpowiedz
  37. elektronik12

    Co tu dużo gadać, Bardzo dobry artykuł bez owijania, tu nie ma gadki w stylu przedstawiciele '' my tu rozmawiamy a pan traci pieniądze bo nie ma Pan instalacji on-gride''. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  38. Konrad

    Witam,
    Super się czyta wiele przydatnych informacji. Jestem właśnie przed budową domku do 35m2 z poddaszem użytkowym i już od dawna chodzi mi po głowie bycie samowystarczalnym. Po przeczytaniu tego mam kilka pytań.
    - czy budując dom można wogóle nie zgłaszać się do np Taurona? Po prostu owiesić się panelami itd.
    - czy wystarczająca by była technologia tesli powerwall https://www.tesla.com/pl_pl/powerwall?redirect=no
    - czy panele słoneczne można wspomóc np jachtową turbiną wiatrową o mocy 500-600W? Wydaje mi się że jest to dobre rozwiązanie w nocy oraz pochmurne lub zimowe dni gdy słońca jest malo a wietrznych dni więcej. Koszty takiej turbimy nie są jakieś zawrotne a jej wymiary są dość małe. Można mieć dwie co daje około 1.2 KW.

    Wydaje mi się że mając układ podwójny tj. Panele i turbina wiatrowa można dostarczać sobie energi elektrycznej przec większość czasu a tylko wtedy gdy nie ma słońca oraz wiatru to można zasilać się z baterii.
    Ciekawe co o tym myślicie czy jest to możliwe pomijając wydane środki.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      1. Nie wiem czy można, ale bez przyłącza będziesz mieć bidę w zimie. Choćbyś się obwiesił panelami jak choinka, będą takie momenty, gdy prądu zabraknie.
      2. Jakiejkolwiek baterii nie wybierzesz – problem jest po stronie produkcji. W pochmurne dni grudnia/stycznia prądu jest czasami tak mizernie niewiele że przez kilka dni nie pokrywa nawet zużycia za dnia.
      3. Mała turbina – mała moc. Spotkałem się z informacją że w przeciętnych polskich warunkach z turbiny 500-600W nie wyciągniesz średnio nawet 100W. Badałem to, liczyłem – koszty vs zyski = za nic nie opłaca się, chyba że jako eksperyment/hobby potraktować.

      Odpowiedz
  39. czrs1056

    Mam do pana pytanie panie Wojtku czy nie taniej ładować akumulatory na taryfie G12W i korzystać z nich kiedy prąd jest drogi czy robił pan kalkulację ile pan wydał w instalację .Ten problem mnie nurtuje już 6 lat. Ale wtedy to wszystko było drogie i w powijakach.Dziś się wszystko diametralnie zmieniło.Jestem w stanie zainwestować w AKUMULATOR LITOWY LIFEPO4 12V 100Ah 4 szt.by to wypróbować . I jestem w stanie założyć niecałe 3kW na dach tak ocenił przedstawiciel fotowoltaiki. Koszt za prąd 300 zł miesięcznie i nie wiem w co wpaść .On grid czy Off grid. Wody ciepłej mam pod dostatkiem 74 rury Head Pipe i 1000 L bufor który wspomaga CO i CWU Jak słoneczny dzień to działa ładnie ,październik do lutego od marca do października nie ma problemów z ciepłą wodą zimą wspomaganie grzania jest znikome wszystko zależy od słońca.Tak jak pan nie chcę być na smyczy PGE.Co pan radzi jak podejść do tematu.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Wszystko zależy co wychodzi z równania: (cena akumulatora [zł] * poj [kWh]) / liczba cykli ładowania. Jeżeli ta liczba jest mniejsza niż cena kWh w drogich godzinach – to opłaca się ładować aku tanim prądem. Przy czym generalnie to nie jest najlepszy interes – najlepszym interesem obecnie jest podłączenie się do sieci i oddawanie nadmiarów prądu energetyce. To nie znaczy, że off-grid się nie opłaca. Opłaca się, ale mniej niż on-grid.
      Pomału rzeźbię roczne podsumowanie mojej inwestycji, tam będzie dokładniej opisane.

      Odpowiedz
  40. Anonim

    pytanie do ludzi komentujących, ktoś wie jak to jest z programem moj prad?? np mam fo kupienia załóżmy panele używki ale z papierami i daja fakturę.. 2 tak samo falownik.. itd.. Czy aby dostac zwrot wszystkie tajle musza byc nowe czy oni dopuszczaja używki?? 3 jesli chciał bym kupić falownik z chin to czy tez jest problem.. Bo widze ze to co sprzedaja na polskim rynku nowe to tez klony z chin tyle ze oni daja papiery.. Proszę o odp tych co konkretnie cos wiedzą imaja stycznosc z programsm moj prad.. Dzięki pzdr.

    Odpowiedz
    1. Ficek

      1 i 2 nie jestem pewien więc nie będę wprowadzał w błąd. Co do 3 był przypadek że ktoś kupił chiński falownik i bujał się z papierami, więc jeśli ktoś może ci załatwić papiery (najlepiej polskie) to nieważne skąd.

      Odpowiedz
  41. jarek

    Witam
    Mam pytanko, posiadam studnie głębinową i pompe do podlewania ogrodu, chciałbym zasilić te dwie rzeczy OFF-GRIPP, ponieważ rachunki za prąd mam w granicach 260-350 na 2 miesiące, a jak załącze na lato pompe głębinową i pompe do podlewania ogrodu rachunek wskakuje na kwotę 700-800 zł na 2 miesiące, posiadam akumulatory, dość dużo tych akumulatorów bo 30 szt, firma kupiła nowe do ups centralnego, i stare zostały więc je ogarnąłem., sprawdzałem, i nie są w złym stanie.
    Czy ktoś podpowiedział by, co musiałbym dokupić i koszty aby uruchomić te pompy, jedna ma 1,5kwh, druga 0,8kwh

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.