Typowe błędy w ogrzewaniu węglem

Zimowy poranek w Polsce, fot. trojmiasto.pl

Zimowy pora­nek w Pol­sce, fot. trojmiasto.pl

Każdy kto ogrzewa węglem, uważa sie­bie za znawcę tematu, bo prze­cież on szu­fluje ten wun­giel tyle lat i sie pali i jest dobrze.

A może wcale nie jest dobrze? Jeśli zda­rza ci się popeł­niać opi­sane niżej typowe błędy w ogrze­wa­niu węglem, to pła­cisz za nie każ­dego dnia i każ­dej zimy grube pie­nią­dze, czy to za zmar­no­wany opał, czy za znisz­czony piec i komin albo zdro­wie, nawet jeśli teraz tego nie zauważasz.

Zapo­mnij o pale­niu śmieci

W domo­wym kotle należy palić wła­ści­wymi pali­wami, czyli prze­waż­nie węglem lub drew­nem. Pla­stiki, opony, stare buty i ubra­nia oraz mar­twe zwie­rzęta nie nadają się do spa­la­nia w domu. Spy­tasz o co ten lament? Otóż jeśli palisz śmieci:

  • to przez takich jak ty mamy gor­sze powie­trze niż w kra­jach trze­ciego świata!
  • spra­wiasz, że po każ­dym odde­chu ludziom dookoła chce się rzy­gać, a co gor­sza pra­cu­jesz na raka płuc, cho­roby układu krą­że­nia i przed­wcze­sną śmierć u sąsia­dów i wszyst­kich, któ­rzy znajdą się w oko­licy two­jego domu, w tym oczy­wi­ście u sie­bie samego, bo oddy­cha­cie tym samym powietrzem!
  • sąsie­dzi cię nie­na­wi­dzą z uwagi na powyż­sze, bo jak można prze­pa­dać za kimś, kto dzień w dzień rzuca ci w twarz kro­wim łaj­nem na dzień dobry? A twoje tru­jące wyziewy to nawet gor­sza sprawa.
  • w komi­nie masz smołę z całą tablicą Men­de­le­jewa. To samo tra­fia do two­ich płuc. A dodat­kowo pło­nący pla­stik two­rzy kwasy, które stop­niowo wyże­rają bla­chy kotła i komin, także ani się obej­rzysz, a chwi­lowe oszczęd­no­ści na pozby­ciu się śmieci przy­pła­cisz wyrzu­ce­niem kilku tysięcy na nowy kocioł i prze­mu­ro­wa­nie komina.
  • gro­ma­dząca się smoła i sadza może w końcu dopro­wa­dzić do pożaru w komi­nie, a wtedy ciesz się, jeśli zda­rzy się to za dnia i zdo­łasz ujść cało.

Nie stać mnie na węgiel

Jest co naj­mniej kilka innych dróg do legal­nego i cywi­li­zo­wa­nego ogrza­nia domu za gro­sze.

Nie duś pieca

Do spa­la­nia potrzebny jest stały dopływ powie­trza. W kotłowni musisz mieć otwór nawie­wowy dopro­wa­dza­jący powie­trze z zewnątrz (osta­tecz­nie zawsze uchy­lone okno), oraz kanał wen­ty­la­cji gra­wi­ta­cyj­nej, które nigdy nie mogą być przy­my­kane. Nie­ważne, że w kotłowni będzie zimno! Musi być. Jeżeli zatkasz wlot powie­trza, bo ci cią­gnie po łyd­kach, to w kotłowni skoń­czy się tlen — kocioł zacznie pro­du­ko­wać czad i od teraz każdy, kto wej­dzie do kotłowni (może ty?), po dwóch wde­chach umarł w butach.

Zostaw tę klapkę ciut otwartą

To mówisz, że jak palisz? Naj­pierw haj­cu­jesz fest, potem nawrzu­casz węgla, wszyst­kie luf­ciki poza­my­kasz i idziesz oglą­dać Klan? A wyj­rzyj za okno i zobacz jakim syfem walisz z komina w okna sąsiadów!

NIGDY nie zamy­kaj cał­ko­wi­cie dopływu powie­trza do pieca! Pal dia­bli że nady­misz. Gorzej, jeśli gdzieś w kotle znaj­dzie się nie­szczel­ność i ten dym się nagle zapali. Ten zapłon będzie wybu­chowy. W naj­lep­szym razie skoń­czy się na zady­mie­niu całego domu. A możesz też obe­rwać jakimś urwa­nym ele­men­tem pieca.

Nie ruszaj szybra

Przy­my­ka­nie szy­bra za pie­cem to sza­leń­stwo. Tak się nie ste­ruje spa­la­niem! To tak jakby jadąc samo­cho­dem, chcąc zwol­nić, zamiast zdjąć nogę z gazu, zaty­kać rurę wyde­chową. W ten spo­sób zamy­kasz jedyne bez­pieczne ujście spa­lin — do komina. A wtedy one mogą zna­leźć sobie inną drogę ucieczki, np. do kotłowni, a dalej do pomiesz­czeń miesz­kal­nych, i tra­ge­dia gotowa.

Do ste­ro­wa­nia tem­pe­ra­turą w piecu służą wyłącz­nie klapki w drzwicz­kach wpusz­cza­jące powie­trze. Aby spa­lać oszczęd­nie, drzwiczki muszą być szczelne, bo tylko wtedy regu­la­cja inten­syw­no­ści spa­la­nia będzie dzia­łać. Ina­czej nie masz żad­nej kon­troli nad tym, ile węgla i jak szybko ucieka w komin. A zamy­ka­nie szy­bra daje ci tylko złudne poczu­cie oszczęd­no­ści, bo któ­re­goś dnia możesz się przez to nie obudzić…

Nie zosta­wiaj otwar­tych drzwiczek

Pozwól, że zgadnę: gdy w piecu źle się pali, zosta­wiasz dolne drzwiczki otwarte i zaraz pali się dobrze. I jesteś zado­wo­lony w miarę.

A czy myśla­łeś kie­dyś co się sta­nie, gdy z otwar­tych drzwi­czek wypad­nie do kotłowni roz­ża­rzony koks? Albo kocioł fuk­nie, drzwiczki otwo­rzą się bar­dziej i woda w grzej­ni­kach bły­ska­wicz­nie zago­tuje się? Co jeśli sta­nie się to pod twoją nie­obec­ność, bo zapo­mnia­łeś zamknąć drzwiczki przed wyj­ściem do pracy?

Dla­tego drzwiczki kotła zawsze muszą być zamknięte. Zosta­wia­nie otwar­tych drzwi­czek to kusze­nie losu. Naprawdę nie­wiele trzeba, by w ten spo­sób wywo­łać pożar lub zago­to­wać wodę w insta­la­cji. Jeśli w piecu “nie chce się palić”, to sprawdź:

  • czy komin nie jest zaro­śnięty cał­ko­wi­cie sadzą
  • czy szy­ber za pie­cem jest otwarty
  • czy uchy­lona jest klapka w drzwicz­kach dopro­wa­dza­jąca powietrze
  • czy kotłow­nia ma nawiew dopro­wa­dza­jący powie­trze z zewnątrz