Jak palić w kotle dolnego spalania

Strona ta w dużej częś­ci trak­tu­je o kotłach i piecach górnego spala­nia, bo takie są najpowszech­niejsze. Czas jed­nak nadro­bić zaległość i opisać kotły dol­nego spala­nia. Pale­nie w nich niby jest łatwiejsze a jed­nak w pewnych wzglę­dach zachowu­ją się one nieco inaczej w sto­sunku do typowych kotłów, dlat­ego nawet doświad­czeni palacze w pier­wszym kon­tak­cie miewa­ją z nimi prob­le­my, których pros­to moż­na uniknąć, gdy zaw­cza­su się wie, na co uważać.

Jak rozpoznać kocioł dolnego spalania

Jeśli ktoś jest przeko­nany, że ma “kocioł dol­nego spala­nia”, to jeszcze nie znaczy, że fak­ty­cznie tak jest. Nawet jeśli tak twierdzi sam jego pro­du­cent w instrukcji obsłu­gi. Bo częs­to nawet poważne firmy szły ścieżką chłop­skiego rozu­mu i nazy­wały kotła­mi dol­nego spala­nia ordy­narne gór­ni­a­ki – bo “prze­cież pali się na dole”. To bzdu­ra.

Kocioł dol­nego spala­nia to taki, w którym jedyny wylot spalin z komory zasy­powej zna­j­du­je się na dole, przy samym rusz­cie. Żad­nego innego wylo­tu u góry nie ma (jeśli jest, to musi być zamykany klap­ką). Schemat budowy takiego kotła zawsze jest więc zbliżony do tego, co poniżej. Różnić się może deta­la­mi, z których najwięk­szy to wymi­en­nik (pio­nowy na rysunku poniżej, może być także poziomy) albo nad­much, ale to nie zmienia zasady dzi­ała­nia kotła.

Ogól­na budowa i schemat dzi­ała­nia kotła dol­nego spala­nia

Kotły dol­nego spala­nia wymyślono, by na okrągło pal­ić bezdym­nie. Najprost­sze kotły górnego spala­nia obsługi­wane intu­icyjnie (czyli: węgiel na żar) kopcą mniej lub bardziej, nato­mi­ast najczyst­sze w nich pale­nie – pale­nie od góry – wymusza cyk­liczne roz­palanie. Aby zni­welować te wady, przede wszys­tkim odwró­cono taki kocioł do góry noga­mi: wylot spalin znalazł się na dole, przy rusz­cie. Tym sposobem zasa­da pra­cy kotła jest taka, jak w kotle górnego spala­nia roz­palonym od góry – wszys­tkie gazy prze­chodzą przez żar – a jed­nocześnie moż­na pal­ić na okrągło i dokładać w dowol­nym momen­cie.

Budowa rzeczy­wis­tego kotła dol­nego spala­nia na przykładzie MPM DS

Technika palenia w kotle dolnego spalania

Jako się rzekło, kocioł dol­nego spala­nia jest w uproszcze­niu postaw­ionym do góry noga­mi kotłem górnego spala­nia. Sko­ro praw­idłowym sposobem pale­nia w kotle górnego spala­nia jest roz­palanie od góry, to w kotle dol­nego spala­nia roz­pala się od dołu i dokła­da na żar – tylko i wyłącznie.

Tech­nicznie jest możli­we pale­nie w takim kotle niewielkiej iloś­ci pali­wa na rusz­cie i dokładanie np. sposobem kroczą­cym. Ale to bez sen­su – te kotły paku­je się do peł­na a pali się tylko część wsadu. Oczy­wiś­cie jeśli mamy do czynienia z dobrym kotłem dol­nego spala­nia. W egzem­plarzach kiep­skiej kon­strukcji albo moc­no przewymi­arowanych zasy­panie całej komory może dawać więcej prob­lemów niż pożytku.

Rozpalanie w kotle dolnego spalania

Roz­palanie to bodaj najwięk­sza a na pewno pier­wsza bolącz­ka świeżych użytkown­ików kotłów dol­nego spala­nia (tych, które nie mają klap­ki krótkiego obiegu spalin ułatwia­jącej roz­palanie). Zwycza­jem wynie­sionym z poprzed­nich kotłów roz­pala­ją oni ognisko na środ­ku rusz­tu, a potem dzi­wią się, że ono gaśnie, a kocioł dymi na kotłown­ię.

W kotle dol­nego spala­nia wstęp­ną roz­pałkę trze­ba umieś­cić jak najbliżej pal­ni­ka i tam ją pod­pal­ić, aby pal­nik od razu “zas­sał” ogień. Wtedy kocioł od razu “zaskoczy”.

Przy roz­pale­niu ogniska na środ­ku rusz­tu spaliny zami­ast do pal­ni­ka lecą w górę komory zasy­powej i jako gorące, lekkie gazy nie bard­zo chcą wracać w dół do pal­ni­ka. Dlat­ego ogień zuży­wa powi­etrze w komorze zasy­powej, zadymia ją i wygasa, nie uruchami­a­jąc ciągu przez pal­nik.

Dym i smoła w komorze załadunkowej

Zadymie­nie i smołę na ściankach w komorze zasy­powej kotła dol­nego spala­nia należy trak­tować jako nor­mę – jak dłu­go dymu i smoły nie ma nigdzie dalej w kotle ani w kominie. Nie jest to prob­lem ani z punk­tu widzenia sprawnoś­ci kotła, ani jego trwałoś­ci, a jedynie wada este­ty­cz­na, z którą jakoś trze­ba sobie radz­ić, bo nikt jeszcze pewnego anti­do­tum na to nie obmyślił.

Skąd się bierze smoła i dym w komorze zasy­powej kotła dol­nego spala­nia? Pod­sta­wowe prawa fizy­ki robią nam pod górkę. Ponieważ żar i ogień są na dole a zimne pali­wo u góry pod­grze­wa się od kon­tak­tu z tą gorącą stre­fą, to dym ulatu­ją­cy z pod­grze­wanego pali­wa jako gorą­cy gaz przemieszcza się w górę ster­ty pali­wa. Tam napo­ty­ka ścian­ki komory zasy­powej chłod­zone wodą i na nich kon­den­su­je w postaci smoły. Jest to bard­zo mało przy­jem­na rzecz, szczegól­nie od smro­du smoły węglowej skrę­ca­ją się jeli­ta.

Czy moż­na temu jakoś zapo­b­ie­gać?

  • W niek­tórych kotłach instalowano w komorze zasy­powej pio­nowe rury mające zbier­ać dym do pal­ni­ka (w inter­ne­tach znane jako “rury Wezyra”). Śred­nio to dzi­ała, bo smoła kon­den­su­je w tych rurach i dość szy­bko je zapy­cha.
  • Moż­na podawać powi­etrze pier­wotne nie pod ruszt a przez zasyp, tak jak to fab­rycznie robi kocioł Eko-Wery. Tworzy się prze­ciąg przez komorę zasy­pową i dym odlatu­je do pal­ni­ka razem z powi­etrzem przepły­wa­ją­cym przez opał. Ma to taki minus, że stop­niowo roz­pala się cały wsad w komorze zasy­powej.
  • W najlep­szym położe­niu są posi­adacze kotłów dol­nego spala­nia z tzw. klap­ką krótkiego obiegu. Wystar­czy przed otwar­ciem kotła otworzyć ją na kilka­naś­cie sekund i dym z komory zasy­powej zostanie posłany w komin (lep­sze to niż do kotłowni). Tylko trze­ba potem pamię­tać, by ją na powrót zamknąć…
  • Moż­na też przed otwar­ciem drzwiczek zasy­powych najpierw lekko je rozszczel­nić. Wtedy kocioł powinien wciągnąć dym przez zasyp do pal­ni­ka.
  • Moż­na wresz­cie postarać się o otwieranie kotła dopiero, gdy na rusz­cie pozosta­je już sam żar i nie ma co dymić, i wtedy pakować go do peł­na, a starać się nie dokładać w między­cza­sie (kiedy komo­ra jest zadymiona).

Regulacja powietrza wtórnego w kotle dolnego spalania

Kwes­t­ia ustaw­ień dopły­wów powi­etrza w kotle dol­nego spala­nia wyglą­da ciut inaczej niż w kotłach górnego spala­nia. Tam wsad pali­wa najpierw odga­zowu­je (i wtedy potrze­bu­je powi­etrza wtórnego) a potem zosta­je sam koks (i wtedy PW nie potrze­ba). Tutaj powi­etrze wtórne jest potrzeb­ne cały czas, ustaw­ia się je raz dla danego pali­wa i pozosta­je tak ustaw­ione póki nie zmieni się pali­wa. Oczy­wiś­cie w tych kotłach dol­nego spala­nia, w których taka możli­wość reg­u­lacji w ogóle ist­nieje.

Wlo­ty powi­etrza wtórnego w kotle dol­nego spala­nia – jeśli w ogóle są – zna­j­du­ją się w zupełnie innym miejs­cu niż w gór­ni­akach: zazwyczaj z boku kotła, w okol­i­cy pal­ni­ka. Klap­ka w drzwiczkach zasy­powych (jeśli taka jest) służy do podawa­nia powi­etrza pier­wot­nego.

Mało który kocioł ma możli­wość obserwacji wyglą­du płomienia w pal­niku, dlat­ego reg­u­lację iloś­ci powi­etrza wtórnego wykonu­je się na pod­staw­ie efek­tów pra­cy – im mniej sadzy w wymi­en­niku, tym lep­iej, a u wylo­tu kom­i­na w trak­cie nor­mal­nej pra­cy kotła nie powin­no być żad­nego widocznego dymu.