Czyszczenie komina

Zanied­bany komin to zagroże­nie życia całej rodziny. Nieste­ty ludzie oszczędza­ją na usłu­gach kominiars­kich ryzyku­jąc swo­je życie. Póki się uda­je, to się uda­je… Inni znowuż próbu­ją par­tyzancko przepchać komin młotkiem albo cegłą spuszc­zoną na sznurku, co z właś­ci­wym zabiegiem czyszczenia nie ma nic wspól­nego.

Najlepiej, gdy robotę kominiarza wykonu­je fachowy kominiarz. Ale jeśli parę stówek rocznie za tę usługę dla fachow­ca wykracza poza two­je możli­woś­ci, to możesz więk­szość jego pra­cy wykon­ać samemu. To lep­sze wyjś­cie niż nieczyszcze­nie kom­i­na w ogóle.
Dlat­ego opisu­je­my jak wyczyś­cić komin w praw­idłowy, skuteczny i bez­pieczny sposób. Samodzielne czyszcze­nie kom­i­na wyma­ga pomyślunku i rozwa­gi, bo wiąże się z pracą na wysokoś­ci, i jest niezbyt przy­jemne, ale dla zdrowego chopa — wykon­alne.

Skazani na sadzę?

Nie ma się co łudz­ić — każdy kocioł węglowy pro­duku­je sadzę. Ale jej ilość i jakość mogą być bard­zo różne i masz na to ogrom­ny wpływ. Pro­dukc­ja sadzy zależy przede wszys­tkim od two­jego sposobu pale­nia. Im mniej dymu — tym mniej sadzy i jest ona łatwiejsza do usunię­cia.

Wyobraź sobie, że wystar­czy kil­ka tygod­ni pale­nia mokrym, żywicznym drewnem, by nagro­madz­iło się dość smoły i sadzy, aby potem pier­wsze moc­niejsze przepale­nie spowodowało pożar kom­i­na i zagroże­nie spale­niem całego domu.

Przepisy nakazu­ją czyszcze­nie kom­i­na z kotłem na pali­wa stałe min. cztery razy w roku (przegląd kominiars­ki potwierd­zony pro­tokołem wystar­czy raz do roku). Wszys­tko po to, żeby utrzy­mać go w stałej drożnoś­ci, nawet jeśli kocioł wyt­warza stras­zli­we iloś­ci sadzy, oraz wykryć ewen­tu­alne uszkodzenia kom­i­na zan­im zagrożą one domown­ikom.

Co jeśli nie będę czyścił?

Za brak czyszczenia kom­i­na we włas­nym domu nie ma kar urzę­dowych. Ale zanied­ban­ie kom­i­na może cię kosz­tować dorobek całego życia.
za-pozno
Lecz zan­im dojdzie do naj­gorszego, czeka cię seria roz­maitych prob­lemów. Najpierw odkłada­ją­ca się w kominie sadza osłabi ciąg. Wcale nie musi jej być kil­ka cen­tymetrów, aby efekt był zauważal­ny. Warst­wa sadzy ma bard­zo chro­powatą powierzch­nię i hamu­je przepły­wa­ją­cy stru­mień spalin, dlat­ego nawet dwu­milimetrowa warst­wa będzie dzi­ałać negaty­wnie, choć oczy­wiś­cie im będzie jej więcej, tym gorzej.

Wyobraź sobie też taki sce­nar­iusz: jest noc, wszyscy w domu śpią. W kotle wciąż się pali. Tym­cza­sem w kominie odry­wa się od ściany cen­tymetrowej gruboś­ci spory płat sadzy i przy­pad­kiem zak­li­nowu­je się w kanale tak, że praw­ie zaty­ka przelot spalin. Tru­jące spaliny zaczy­na­ją ulat­ni­ać się do kotłowni… Czy dotrą do pomieszczeń mieszkalnych?

Pożar sadzy

Wraz z nagro­madze­niem sadzy pojaw­ia się realne zagroże­nie pożarem kom­i­na. Domorośli spec­jal­iś­ci częs­to poda­ją ostre przepale­nie drewnem jako sposób na wyczyszcze­nie kotła i kom­i­na. To może być początek tragedii.
Jeśli w kominie jest dużo sadzy, to wystar­czy, że spaliny chwilowo osiągną tem­per­aturę zaled­wie ok. 400st.C. i może dojść do jej zapłonu. Wtedy zacznie się Saj­gon i nie bard­zo będziesz wiedzi­ał co robić: próbować to gasić, ratować dobytek czy uciekać w pan­ice.

Co należy wtedy zro­bić? Zadz­wonić po straż pożarną i czekać. A w między­cza­sie wygasić piec i zamknąć go szczel­nie. W żad­nym wypad­ku do wygaszenia pieca albo samego kom­i­na nie moż­na uży­wać wody. Płoną­cy komin nagrze­wa się do ok. 1500st.C, więc wlanie do niego wody najpewniej spowodu­je jego wybuch lub popękanie. Nato­mi­ast zalanie pieca wodą skończy się dla ciebie ciężki­mi poparzeni­a­mi.

Praw­idłowa pro­ce­du­ra gaszenia płonącej sadzy pole­ga na zakryciu wylo­tu kom­i­na gęstym sitem lub mokrym płót­nem i czeka­niu, aż sadza się wypali, co może potr­wać kil­ka godzin. Koniecz­na jest stała kon­tro­la kom­i­na na całej wysokoś­ci, czy nie nagrze­wa się niebez­piecznie albo nie pęka. Od roz­grzanego kom­i­na mogą bowiem zapal­ić się umieszc­zone blisko niego meble, podło­gi lub co gorsza drew­ni­ane stropy.
Jeśli komin jest dobrze wymurowany, to możli­we, że przetr­wa pożar i się nie rozsyp­ie.
Gdy­by jed­nak zaczęło się dzi­ać coś niedo­brego, to może zajść potrze­ba jego ugaszenia. Sto­su­je się do tego sól kuchen­ną, piasek lub gaśnice proszkowe. To zadanie należy jed­nak pozostaw­ić straży pożarnej, ponieważ zasy­panie płonącego kom­i­na piask­iem czy solą jest dość niebez­pieczne ze wzglę­du na wybu­chowe właś­ci­woś­ci sadzy.

Warto zaz­naczyć, że w przy­pad­ku pożaru sadzy w kominie nie masz co liczyć na odszkodowanie, nawet jeśli dom był ubez­piec­zony. Fir­ma ubez­pieczeniowa w przy­pad­ku pożaru od razu zażą­da kwitów potwierdza­ją­cych reg­u­larne, zgodne z przepisa­mi czyszcze­nie kom­i­na. Jeśli o to nie dbałeś — twój prob­lem. Chy­ba, że to kominiarz nie dopełnił obow­iązków.

Nawet nie myśl o wypalaniu sadzy

Do ludzkiej natu­ry należy szukanie dróg na skró­ty. W kon­frontacji z zarośnię­tym sadzą kominem nie ma mniej uciążli­wej i zarazem bez­piecznej metody niż czyszcze­nie mechan­iczne.

Trzy­maj się z dala od pomysłów na wypalanie sadzy w kominie przez moc­niejsze prze­ha­j­cow­anie czy pod­pale­nie sadzy w inny sposób. Jeśli ktoś chwali się, że całe życie tak robi i mu to dzi­ała — to potwierdza regułę, bo ci którzy tak robili i nie przeżyli albo dostali drogą nauczkę, nie będą się tym chwal­ić.

Jedy­na bez­piecz­na meto­da usuwa­nia sadzy z kom­i­na za pomocą ognia to kon­trolowane wypalanie przeprowadzane od góry kom­i­na do dołu, po kawałku, w wyko­na­niu ekipy fachow­ców z właś­ci­wą wiedzą i doświad­cze­niem. Sto­su­je się je jedynie w ostate­cznoś­ci, gdy mechan­iczne czyszcze­nie zawodzi. Tylko wypala­jąc komin pomału od góry moż­na ustrzec się pożaru sadzy i groźnych jego kon­sek­wencji. Ci, którzy czyszczą komin “przepalaniem” i są nadal wśród żywych, mają póki co więcej szczęś­cia niż rozu­mu. Póki robią to reg­u­larnie, to wywołu­ją małe, sto­sunkowo niegroźne pożary sadzy, których mogą nie zauważać. Gorzej, gdy ktoś z zarośnię­tym total­nie kominem zas­to­su­je ich metodę…

Lepiej samemu niż wcale

Ludzie częs­to ignoru­ją czyszcze­nie kom­i­na ze wzglę­du na ich zdaniem wysoką cenę usług kominiarza. Cena ta (~100zł za wiz­ytę) w porów­na­niu z możli­wy­mi strata­mi jest jak widać zniko­ma, ale moż­na to zrozu­mieć. W takim wypad­ku lep­iej zająć się czyszcze­niem na włas­ną rękę niż zrezyg­nować z niego całkowicie lub zapraszać kominiarza raz na kil­ka lat.

Mierz siły na zamiary

Czyszcze­nie kom­i­na to niebez­piecz­na pra­ca. Wyma­ga wejś­cia na dach, dlat­ego musisz czuć się tam pewnie. Ale nie zbyt pewnie. Zad­baj o odpowied­nie zabez­piecze­nie przed upad­kiem, zwłaszcza na dachu o znacznym pochyle­niu. Wszys­tko robisz na włas­ną odpowiedzial­ność, dlat­ego uważaj i nie udawaj odważniejszego niż jesteś!

Zan­im zde­cy­du­jesz się na wyręcze­nie kominiarza w jego robo­cie, pamię­taj że brak ofic­jal­nego kwit­ka z kominiarskiej wiz­y­ty będzie prob­le­mem w przy­pad­ku ubez­pieczenia domu. Nawet, jeśli odwal­isz kominiarską robotę lep­iej niż zawodowy kominiarz, to nie posi­adasz stosownych uprawnień, co dla ubez­pieczy­ciela będzie znakomitą okazją do odmowy wypłaty odszkodowa­nia.

Jak rozpoznać fachowego kominiarza?

Warto korzys­tać z usług fachowego kominiarza, bo jego pra­ca to nie tylko prze­jechanie szc­zotką przez komin i wys­taw­ie­nie kwit­ka dla ubez­pieczal­ni. To czuwanie nad praw­idłową budową i stanem tech­nicznym całej insta­lacji grzew­czej i komi­nowej, a od tego zależy zdrowie i życie two­jej rodziny. Jeśli czyś­cisz komin samodziel­nie to już lep­iej niż w ogóle byś tego nie robił, ale najpewniej nie masz wiedzy i doświad­czenia, jakie posi­a­da fachowy kominiarz i możesz nie zauważyć sub­tel­nych oznak zbliża­ją­cych się prob­lemów z kominem, które – zgod­nie z prawa­mi Murphy’ego – uderzą w najm­niej stosownym momen­cie, robiąc maksy­mal­ną szkodę.

Prob­lem w tym, że nie każdy gość w czarnym uni­formie, który chodzi od drzwi do drzwi i czyś­ci kominy, jest fachowym kominiarzem. Prze­bier­ańców i par­taczy trze­ba unikać, bo nawet jeśli są tani, to jakość ich pra­cy może być gorsza niż samodziel­nie wyko­nane czyszcze­nie.

  • zwery­fikuj uprawnienia – fachowy kominiarz powinien posi­adać uprawnienia zawodowe nadane przez lokalną izbę rzemieśl­niczą. Okre­sowe czyszcze­nie kom­i­na może wykon­ać czelad­nik kominiars­ki, ale do przeglą­du kominiarskiego potrzeb­ne są uprawnienia mis­trza kominiarskiego. Plusem jest przy­należność do zrzeszeń kominiars­kich takich jak Kor­po­rac­ja Kominiarzy Pol­s­kich czy Kra­jowa Izba Kominiarzy, ale kominiarze mogą być równie dobrze niezrzeszeni, co samo w sobie nie rzu­tu­je na ich pro­fesjon­al­izm.
  • znaj swo­jego kominiarza – niech zawsze będzie to ta sama oso­ba z bliskiej okol­i­cy. Dzię­ki temu kominiarz poz­na twój komin na pamięć i będzie w stanie wcześnie wykryć pier­wsze objawy nad­chodzącej uster­ki zan­im stanie się ona groź­na i kosz­tow­na w napraw­ie.
  • dobry kominiarz nie przyk­lepie par­tact­wa – jeśli kominiarz czepia się o niedzi­ała­jącą wenty­lację czy źle wyko­nany komin, to bard­zo dobrze. Taka jego rola i rzetel­ny fachowiec nigdy nie wys­tawi pozy­ty­wnej opinii na budowlane par­tact­wo.
  • nie da się dobrze wyczyś­cić kom­i­na od kotła węglowego w 15 min­ut – jeśli kominiarz kończy pracę w kwad­rans, to nie jest to dobra rob­o­ta
  • uprząt­nię­cie sadzy to rob­o­ta kominiarza – m.in. za to mu płacisz. Powinien nie tylko wybrać sadzę z wyczys­t­ki, ale też wyczyś­cić rurę łączącą kocioł z kominem, która mogła zostać zasy­pana sadzą. Jeśli inka­su­je opłatę i się ulat­nia, a sadzę musisz wybier­ać sam, to trafiłeś na par­tacza, a nie fachow­ca.

Kiedy czyścić komin

Najpierw trze­ba odróżnić czyszcze­nie kom­i­na (prze­jechanie szc­zotką – coś jak wiz­y­ta z autem w warszta­cie) od przeglą­du kominiarskiego (coś jak przegląd rejes­tra­cyjny samo­chodu). Przepisy nakazu­ją czyszcze­nie kom­i­na od kotła na pali­wa stałe raz na kwartał a przegląd kominiars­ki – raz do roku. Jed­nak w budown­ictwie jed­norodzin­nym nie są one egzek­wowane. Kłopot może mieć dopiero właś­ci­ciel budynku w razie pożaru spowodowanego zanied­banym kominem – na pewno nie dostanie odszkodowa­nia z żad­nego ubez­pieczenia a ewen­tu­alne ofi­ary śmiertelne to dal­sze prob­le­my.

Najlepiej reg­u­larnie prze­jechać komin szc­zotką co parę miesię­cy, choć­by wyglą­dał na czysty. Jed­nak paląc czys­to (czy to w kotle zasy­powym, czy mając kocioł automaty­czny) machanie szc­zotką tak częs­to może być bezcelowe. Wtedy dobrze jest zajrzeć do kom­i­na i ocenić, na ile zarósł sadzą. Warst­wa 2–3mm sadzy powin­na już być syg­nałem do czyszczenia.

Po lewej: komin raczej niewyma­ga­ją­cy czyszczenia (niżej na pewno sadzy jest więcej, ale góra parę milimetrów), po prawej: skra­jnie zanied­bany komin wyma­ga­ją­cy naty­ch­mi­as­towego odgru­zowa­nia, którego właś­ci­ciel zanied­bał czyszcze­nie co najm­niej kil­ka razy pod rząd a dodatkowo fatal­nie pali, przez co zak­leił kanał spali­nowy smolistą sadzą.

 

Sprzęt do czyszczenia komina

Potrzeb­ne będą drob­ne zakupy. Nie takie znowu kosz­towne, bo sprzęt raz kupi­ony posłuży lata­mi. Pod­stawa to właś­ci­wa szc­zot­ka i lin­ka stalowa. Bez tego nie zaczy­naj. Żadne sznur­ki do bielizny, młot­ki, cegły i wiech­cie wycięte z krza­ków nie zastąpią dobrej szc­zot­ki. Sto­su­jąc takie dru­cia­rst­wo, możesz zamienić prob­lem brud­nego kom­i­na w dużo trud­niejszy prob­lem zatkanego kom­i­na.

Przede wszys­tkim będziesz potrze­bował:

  1. szc­zot­ki kominiarskiej,
  2. kilkuk­ilo­gramowego obciążni­ka
  3. kilku­nas­tu metrów najlepiej stalowej lin­ki o gruboś­ci cho­ci­aż 3mm (tak by nie wrzy­nała się w ręce)

Linkę stalową moż­na zastąpić sznurem, ale musi to być konkret­ny, gru­by powróz, a nie sznurek do bielizny. To dlat­ego, że szc­zot­ka może się zak­li­nować gdzieś w kominie i trze­ba będzie solid­nie szarp­nąć, żeby ją wydostać. Sznur musi to wytrzy­mać.

Obciążnik najlepiej gdy­by był kulisty, tak by nie mógł w żad­nym wypad­ku stanąć w poprzek kanału i się zablokować. Gotowe obciążni­ki kominiarskie bywa­ją dostęp­ne w mar­ke­tach budowlanych lub sklepach z artykuła­mi met­alowy­mi.

Poniżej przykład­owy sprawd­zony sprzęt do czyszczenia kom­i­na o przekro­ju 25x15cm. Najważniejsze jest solidne przy­mo­cow­anie lin­ki do szc­zot­ki, aby nie urwała się nawet gdy szc­zot­ka się zak­lin­u­je w ciaśniejszym punkcie kom­i­na i trze­ba będzie moc­niej szarp­nąć. Jeśli lin­ka się odwiąże lub urwie i szc­zot­ka zostanie w kominie, to możesz mieć spory prob­lem z jej wydoby­ciem… Mocow­anie ciężar­ka nie jest tak kry­ty­czne, bo w razie urwa­nia zna­jdziesz go w wyczystce.

Szczotka do komina z obciążnikiem

Szc­zot­ka do kom­i­na z obciążnikiem

Szc­zot­ka powin­na być dopa­sowana do przekro­ju kom­i­na. Jeśli komin jest pros­tokąt­ny — szc­zot­ka też ma być pros­tokąt­na. Nie ma takiej? To weź więk­szą, okrągłą i przyt­nij noży­ca­mi do blachy na wyma­gany ksz­tałt.

Gdy­by szc­zot­ka kli­nowała się gdzieś po drodze, bo komin jest krzy­wo wymurowany, to również trze­ba ją przy­ciąć tak, aby mogła zejść do samego dołu. Luz musi być na tyle duży, aby szc­zot­ka schodz­iła w komin pod włas­nym ciężarem. Jeśli gdzieś się bloku­je, to nie upuszczaj jej z rozpę­du w dół, bo możesz mieć nielichy prob­lem z jej wyję­ciem. Zan­im się zak­lin­u­je — wyjmij i przyt­nij nieco.

Szczotka dopasowana do przekroju komina

Szc­zot­ka dopa­sowana do przekro­ju kom­i­na

Oczy­wiś­cie szc­zotką dru­cianą czyś­ci się komin murowany i wkład ze stali żarood­pornej (tylko takie moż­na podłączać do kotła węglowego). Kominy ze stali kwa­sood­pornej (stosowane do kotłów gazowych) czyś­ci się szc­zotką z tworzy­wa sztucznego (zwykła szc­zot­ka stalowa zniszczy wkład).

Niezbędne wyposażenie

Sama szc­zot­ka to dopiero początek. Potrze­ba jeszcze masy innych gratów, by bez­piecznie i bezboleśnie wyczyś­cić komin.

  • zabez­piecze­nie przed upad­kiem — moż­na sobie darować w przy­pad­ku dachu płask­iego, o ile komin nie zna­j­du­je się na jego krawędzi, ale na dachu spadzistym szko­da ryzykować życiem i lep­iej się w takie zabez­piecze­nie zaopa­trzyć
  • odzież robocza — czyli taka, której nie będzie szko­da, gdy­by się zniszczyła albo ubrudz­iła sadzą
  • solidne rękaw­ice — aby nie pociąć sobie rąk linką od szc­zot­ki
  • latar­ka i lus­terko — trze­ba będzie zajrzeć w kanały komi­nowe czy wenty­la­cyjne
  • folia malars­ka — do zabez­pieczenia kotłowni przed osi­ada­jącą sadzą
  • mas­ka prze­ci­w­pyłowa — przy­dat­na, by nie nawdy­chać się sadzy pod­czas jej wybiera­nia w kotłowni
  • nieduża łopat­ka i wiadro (kil­ka wiad­er) — do wybiera­nia sadzy z wyczys­t­ki na dole kom­i­na

Do roboty

Na czyszcze­nie kom­i­na wybierz bezwi­etrzny dzień, kiedy nie jest nazbyt zim­no, a najlepiej, by nie było śniegu. Jeśli dzielisz budynek (a tym samym komin) z kimś jeszcze, to wybierz moment, kiedy ten ktoś nie będzie aku­rat pal­ił w piecu (trud­no się pracu­je na dachu będąc węd­zonym). Również twój kocioł na czas czyszczenia musi być wygas­zony.

Przygotuj kotłownię

Usuń z kotłowni wszys­tko, co nie powin­no ulec zabrudze­niu sadzą. Rozłóż folię malarską za kotłem, przy wyczystce kom­i­na, a najlepiej też dookoła kotła. Palenisko powin­no oczy­wiś­cie być wygas­zone. Zamknij wszys­tkie klap­ki i otwory w kotle.

Zde­mon­tuj rurę łączącą kocioł z kominem (powin­na być łat­wo wyj­mowal­na, a nie zamurowana na wie­ki wieków), a dzi­urę w ścian­ie kom­i­na zatkaj czymś na tyle solid­nym, by nie wypadło pod naporem sadzy, ale też by nie zatykało przelo­tu wewnątrz kom­i­na (cias­no zwinię­ta szma­ta zapakowana w foliowy worek powin­na wystar­czyć).
Wyczys­t­ka kom­i­na także powin­na być w tym momen­cie zamknię­ta, inaczej miałbyś tydzień sprzą­ta­nia w kotłowni.

Łatwiejsza część

Ubierz się w strój roboczy, zabierz latarkę, szc­zotkę z obciążnikiem i liną oraz ew. sprzęt do zabez­pieczenia przed upad­kiem. Wejdź na dach, ew. podep­nij się należy­cie z zabez­piecze­niem. Przyświeć latarką w kanał komi­nowy oraz kanały wenty­la­cyjne (do tego może się przy­dać lus­terko, jeśli wyprowadzenia tych ostat­nich są zro­bione “na przestrzał” i nie moż­na zajrzeć od góry). Sprawdź, czy nie ma czegoś pode­jrzanego w rodza­ju zdechłej wrony bloku­jącej przelot.

Ter­az weź się za właś­ci­we czyszcze­nie. Rozwiń kil­ka metrów liny, a jej koniec najlepiej przy­wiąż do masz­tu ante­ny lub czegoś podob­ne­go (żeby przy­pad­kiem nie wpadła ci cała razem ze szc­zotką do kom­i­na). Mając na rękach rękaw­ice, zacznij opuszczać szc­zotkę z obciążnikiem do kom­i­na.
Gdy­by po drodze były ciaśniejsze miejs­ca — upuść szc­zotkę z niewielkiego rozpę­du, a może uda się prze­cis­nąć dalej. Jeśli nie, to pewnie będzie trze­ba szc­zotkę przys­trzyc pod wymi­ar kanału.

Przeszc­zotkuj komin ze dwa-trzy razy na całej dłu­goś­ci. Ponown­ie zajrzyj w sąsied­nie kanały wenty­la­cyjne (jeśli są), czy z które­goś przy­pad­kiem nie widać unoszącej się sadzy. Gdy­by tak się zdarzyło, to znaczy, że jest uszkodze­nie ścian­ki rozdziela­jącej kanały i powinien to zbadać zawodowy kominiarz, bo sprawa może być groź­na. A poza tym osłabia to ciąg w kanale spali­nowym.

Zostaw póki co szc­zotkę i linę na dachu, i zejdź do kotłowni.

Mniej przyjemna część

Jesteś w kotłowni. Jeśli masz szczel­ną wyczys­tkę, to powin­no tu być jeszcze czys­to. Weź łopatkę, wiadra, załóż maskę prze­ci­w­pyłową i jakąś czap­kę (chy­ba że lubisz sadzę we włosach).

Ostrożnie otwórz nieco wyczys­tkę oraz — jeśli miejsce pozwala — pod­staw wiadro i pozwól sadzy wysy­pać się pomału do wiadra. Będzie tego sporo i na jed­nym wiadrze się pewnie nie skończy.
Z początku będzie sielankowo, ale prob­lem zacznie się w momen­cie, gdy zgro­mad­zona wyżej w kominie sadza nagle zacznie osypy­wać się do wyczys­t­ki — wtedy w kotłowni może zro­bić się czarno. Dlat­ego otwier­aj wyczys­tkę ostrożnie i wybier­aj to, co się z niej wysy­pu­je. Gdy sadza przes­tanie sama wylaty­wać, zacznij pod­bier­ać ją łopatką z wyczys­t­ki, najlepiej zasła­ni­a­jąc czymś resztę otworu wyczys­t­ki. Nawet jeśli więk­sza ilość nagle spad­nie z góry kanału, to przy­na­jm­niej nie buch­nie ci pros­to w twarz.

Gdy już wybierzesz wszys­tko z wyczys­t­ki, wcale nie oznacza to koń­ca przy­gody. Zapas sadzy mógł się jeszcze zablokować wyżej w kanale. Weź lus­terko i zajrzyj do wyczys­t­ki. Jeśli wybrałeś całą sadzę, to w lus­terku zobaczysz wylot kom­i­na i niebo. Jeśli nic nie widzisz — musisz wziąć np. kawałek grub­szego, ale elasty­cznego dru­tu i przez wyczys­tkę pog­mer­ać w kanale komi­nowym. Za moment powin­na spaść zablokowana wyżej sadza.

Takiej sytu­acji uniknąłbyś czyszcząc komin częś­ciej lub paląc w czyst­szy sposób. Każdy milimetr na ściance kom­i­na daje ok. 1 litr sadzy do wybra­nia z każdego metra kom­i­na. Czyli np. 2mm sadzy w kominie o wysokoś­ci 8 metrów — to 13 litrów sadzy do wybra­nia.

Kiedy już wybierzesz całą sadzę — zamknij ponown­ie wyczys­tkę i wróć na dach.

Z powrotem na dachu

Przeszc­zotkuj komin raz jeszcze, ale tym razem tylko jego dol­ną część. Wcześniej być może nie dotarłeś tam ze szc­zotką, bo duża ilość sadzy mogła to uniemożli­wić. Po tej oper­acji zabierz wszys­tkie graty z dachu. Nie będzie już potrze­by tu wracać.

Sprzątanie kotłowni

Wybierz to, co spadło do wyczys­t­ki. Za pomocą lus­ter­ka upewnij się, że ter­az komin jest drożny. Jeśli lus­terko nie pokazu­je wylo­tu kom­i­na, to jest pewniejsza meto­da: możesz wstaw­ić do wyczys­t­ki lam­pę skierowaną ku górze kom­i­na, a następ­nie wró­cić na dach. Jeśli patrząc w dół kom­i­na zobaczysz światło — komin jest czysty i drożny.

Ode­tkaj ter­az dzi­urę pod czop­uch, wyczyść ją z sadzy i wstaw sam czop­uch na miejsce (wcześniej czyszcząc go od środ­ka), uszczel­ni­a­jąc jego połącze­nie ze ścianą za pomocą wełny min­er­al­nej albo sznu­ra szk­lanego.

Zamknij na dobre wyczys­tkę i weź się za sprzą­tanie kotłowni. Tutaj uwa­ga: nie każdy domowy odkurza­cz nada­je się do wcią­ga­nia sadzy. Najlep­szy był­by spec­jal­ny odkurza­cz warsz­ta­towy lub prze­mysłowy, który bez szkody dla siebie wcią­ga duże iloś­ci drob­nych pyłów. Do zwykłego odkurza­cza moż­na pod­piąć sep­a­ra­tor popi­ołu i wydawało­by się to dobre rozwiązanie gdy­by nie taki dro­bi­azg, że fil­try w niek­tórych takich urządzeni­ach potrafią prze­puszczać sadzę, która jest jeszcze drob­niejsza od popi­ołu.
Co z tym zro­bić? Najpierw sprawdź, czy pro­du­cent two­jego odkurza­cza dopuszcza zbieranie nim sadzy. Jeśli tak, to dro­ga pros­ta. Jeśli nie, ale fil­tr w odkurza­czu to jed­no­ra­zowy papierowy worek, to możesz zaryzykować i na próbę wciągnąć garść sadzy. O ile zatrzy­ma się ona w fil­trze, a nie wyle­ci z drugiej strony urządzenia lub ubrudzi je od środ­ka, to odkurza­cz powinien podołać takiemu okazjon­al­ne­mu sprzą­ta­niu sadzy.

I gotowe

Komin jest czysty, kotłow­n­ia także. Zadanie wyko­nane.

Co zro­bić z sadzą? Możesz ją wyrzu­cić tak jak popiół, ale możesz też ją… spal­ić. Sadza to prze­cież czysty węgiel. Jeśli nie lubisz marnotraw­st­wa, możesz dorzu­cać ją po trochu przy każdym roz­pale­niu.

Dodatkowa kontrola

Kominiarz, prócz wyczyszczenia kom­i­na i wybra­nia sadzy, spo­jrza­ł­by także na twój komin fachowym okiem. Dlat­ego warto go cza­sem do tego celu zatrud­ni­ać.

Ale kil­ka spraw możesz sprawdz­ić sam. Przede wszys­tkim cho­ci­aż raz na rok dobrze było­by przeczyś­cić także kanały wenty­la­cyjne. Nie musi to być czyszcze­nie z uży­ciem szc­zot­ki — wystar­czy wpuś­cić obciążnik na lince, by potwierdz­ić drożność kanałów.

Obe­jrzyj też ściany kom­i­na w domu. Jakiekol­wiek rysy czy pęknię­cia na nich powin­ny być od razu zamurowane, aby nie doszło do ulat­ni­a­nia się spalin do mieszka­nia.

Inter­wencji, tym razem już fachowej, wyma­ga także wspom­i­nany już wcześniej przy­padek nieszczel­noś­ci między kanałem spali­nowym a wenty­la­cyjnym. Jest to o tyle niebez­pieczne, że w przy­pad­ku ciągu wstecznego w wenty­lacji, spaliny z kom­i­na mogą cofać się do mieszka­nia. Napraw­ie­nie tego typu uster­ki trze­ba zle­cić spec­jal­isty­cznej fir­mie.

Co może pójść nie tak?

Najpoważniejszy możli­wy prob­lem to chy­ba upadek z dachu. Musisz się przed tym zabez­pieczyć na miarę swoich umiejęt­noś­ci i możli­woś­ci oraz zdrowego rozsąd­ku. Nikt cię nie skon­trolu­je, ale też nikt nie opłaci leczenia w razie czego.

Co w razie zablokowa­nia się szc­zot­ki w kominie? Weź metrową deskę i zrób z niej dźwig­nię. Owiń linkę kil­ka razy wokół des­ki bliżej jej jed­nego koń­ca i opier­a­jąc ten koniec o wylot kom­i­na, pociąg­nij za dru­gi do góry. To zwyk­le wystar­czy, by wyciągnąć szc­zotkę zak­li­nowaną pozornie na wie­ki wieków. Gorzej, jeśli słabo rozwiąza­łeś mocow­anie i lin­ka puś­ci. Wtedy zosta­je chy­ba tylko udać się po pomoc do spec­jal­isty.

Wnioski

Po kolorze i kon­sys­tencji sadzy możesz poz­nać, na ile praw­idłowo spala twój kocioł (czyt. ile pieniędzy ucieka z two­jej kieszeni kominem).

Czarna, smolista, twar­da sadza jak na zdję­ciu poniżej to ozna­ka ciężkiego marnotraw­st­wa. Nieste­ty częs­to spo­tykany typ sadzy w pol­s­kich kom­i­nach.
Ten, kto opra­cow­ał­by sys­tem bez­za­ło­gowych lata­ją­cych robot­ów, które pod osłoną nocy lądowały­by na kom­i­nach i cichaczem zbier­ały taką sadzę, a następ­nie zrzu­cały­by ją do fab­ry­ki, gdzie była­by prz­er­abi­ana na pali­wo — zaro­bił­by mil­iony 😉

Sadza smolista - brudne palenie od dołu

Sadza smolista — brudne pale­nie od dołu

Porów­naj to z sadzą pochodzącą z kom­i­na pracu­jącego ze starym kotłem roz­palanym od góry. Sadza przy­pom­i­na kon­sys­tencją cuki­er pud­er, ale jest od niego lże­jsza (wystar­czy chuch­nąć, a będziesz ją zbier­ał po całej kotłowni). Kolor to coś pomiędzy czernią a szaroś­cią, bo poważny skład­nik tej sadzy zaczy­na­ją stanow­ić popi­oły lotne (czys­tego węgla jest mniej). Dla porów­na­nia masz obok czarną bryłkę węgla. Szary i biały kolor po bokach to popiół z dna wyczys­t­ki — to, co było za ciężkie, by wyfrunąć z kom­i­na ze spali­na­mi.

Sadza sypka

Sadza syp­ka — pale­nie od góry