Drewniana pułapka

fot. spDuchamp, flickr.com

fot. spDuchamp, flickr.com

Drewno uznawane jest za paliwo czystsze i bardziej ekologiczne od węgla. Płonące drewniane polana tworzą też nieporównanie milszy klimat, niż rozpalona hałda węgla czy koksu. Z tego też powodu w kominkach częściej pali się drewnem. A co gdyby chcieć użyć drewna jako podstawowego paliwa w kotle zasypowym, fabrycznie przeznaczonym do spalania węgla? Czy to się opłaci finansowo i pod względem komfortu?

Dla leśniczego i znajomych z tartaku

Drewno jako opał wymaga więcej zachodu w przygotowaniu, częstszych wizyt w kotłowni i większej staranności w spalaniu, aby uzyskana ilość energii w stosunku do kosztu drewna czyniła tę działalność opłacalną w stosunku do ogrzewania węglem. Przy paleniu drewnem dużo można zepsuć, a co za tym idzie sprawność kotła opalanego drewnem może być bardzo różna, w tym także znikoma.

Kluczowe w całym przedsięwzięciu jest posiadanie źródła taniego drewna. Im tańsze, tym większa szansa, że przesięwzięcie się opłaci. Aby drewno pozyskać naprawdę tanio, trzeba jednak mieć leśniczego w rodzinie, własny las albo dobre stosunki z pobliskim tartakiem. Drewno jako materiał opałowy zyskuje na popularności nie tylko w Polsce, przez co jego cena w ostatnich latach rośnie.

Metoda siłowa

Na upartego do palenia drewnem wystarczy klasyczny zasypowy kocioł węglowy. Wrzucamy drewna do pełna, podpalamy i jest ciepło.

Przez kilka godzin. A potem zabawa zaczyna się od nowa. I tak ze 3-4 razy na dobę, nawet przy nieszczególnych mrozach, kocioł wymaga zasilenia drewnem.
Jeśli wszystko idzie dobrze - to dobrze. Ale palących drewnem w klasycznych kotłach często trapią problemy takie jak smoła i cuchnąca czarna breja cieknące z komina. Nieodpowiednie spalanie drewna to droga na skróty do zniszczenia kotła i komina. I oczywiście finansowej katastrofy, bo takim problemom ze spalaniem towarzyszy marna sprawność odzysku ciepła. Można ją nadrobić jedynie dużymi ilościami taniego drewna, co nie zmienia faktu, że będzie to nadal marnotrawstwo.

Metoda właściwa

Zacznijmy od poznania przeciwnika. Drewno, pomijając różnice gatunkowe, ma góra 2/3 wartości opałowej węgla. Po pozyskaniu go w surowej formie wymaga pocięcia, porąbania, a następnie suszenia - przechowywania pod dachem przez 2-3 lata. Dopiero po tym czasie osiąga wilgotność na tyle niską, by dało się nim palić ekonomicznie.
Najszybciej schnie drewno iglaste: świerk, sosna - z uwagi na małą gęstość. Najdłużej: dąb.

Jak spala się drewno? W dużej części w formie gazów, w wysokiej temperaturze, a proces spalania raz rozpoczęty musi być podtrzymywany stale z odpowiednią intensywnością. W przeciwnym razie kocioł stanie się maszynką do produkcji smoły drzewnej.

Jaki kocioł pojedzie na drewnie

Wobec powyższego, spośród klasycznych kotłów węglowych do spalania drewna najlepiej nadawałby się kocioł dolnego spalania o dużej komorze zasypowej, koniecznie z powietrzem wtórnym i szamotowymi elementami dopalającymi. Taki zestaw dawałby wprawnemu palaczowi możliwość spalania drewna z odzyskiem większej części drzemiącej w nim mocy.

Istnieją kotły dolnego spalania fabrycznie zaprojektowane pod spalanie drewna. Przykładem niech będzie Dakon Dor w wersji D. Nie brak też kotłów górnego spalania, w których producenci deklarują możliwość spalania drewna. Jednak tam, z uwagi na naturę kotłów GS (rozpalanie całego wsadu i brak możliwości dopalania gazów w wysokiej temperaturze oraz zwykle słabo rozwinięty wymiennik ciepła ze spalin), nie należy liczyć na wysoką sprawność przy paleniu drewnem.

Do drewna oczywiście bezcelowe i szkodliwe byłoby zastosowanie nadmuchu mechanicznego w zwykłym kotle zasypowym. Nawet miarkownik ciągu wymaga umiejętnego zastosowania, ponieważ całkowite odcinanie powietrza płonącemu drewnu nie wchodzi w grę.

Co na to instalacja grzewcza

Drewno bywa kłopotliwe w spalaniu. Aby wydobyć z niego sensowną ilość energii, wymaga spalania w wysokiej temperaturze. W kotle DS zastosowanie szamotu może pomóc utrzymać wysoką temperaturę lokalnie w rejonie palnika. W kotle GS natomiast konieczna będzie praca na wysokich temperaturach wody wylotowej, aby proces spalania był nadal procesem spalania, a nie suchej destylacji. Nie ma tam miejsca, w którym gazy mogłyby się skutecznie dopalić w gorącym otoczeniu. Jest za to duża połać zimnego płaszcza wodnego.

To rodzi kolejne problemy. Potrzebę dodatkowej hydrauliki i automatyki, zdolnej utrzymać wysoką temperaturę na kotle bez jednoczesnego przegrzewania mieszkania. W zasadzie najlepiej byłoby mieć bufor min. 1000L, bowiem nawet stara instalacja grawitacyjna nie jest dostatecznym zapasem wody dla rozpędzonego na drewnie kotła. Dopiero z takim buforem można by palić bez obaw o saunę w domu. Ale bufor to dodatkowy, niemały koszt. Natomiast kocioł DS przy umiejętnej obsłudze ma większą możliwość kontrolowanego spalania drewna.

Co na to kocioł i komin

Paląc mokrym lub iglastym drewnem, lub dusząc płonące drewno na niskich temperaturach, mamy spore szanse na nieprzyjemne doznania w postaci smoły i kondensatu wypływających wartkim strumieniem z kotła i/lub z komina. Nie będzie to bynajmniej problem czysto estetyczny. Substancje te potrafią znakomicie rozpuścić zaprawę między cegłami komina oraz przyspieszają korozję blach kotła. A przede wszystkim są znakiem, że spalanie przebiega z beznadziejną sprawnością.

A może kocioł zgazowujący drewno

Kotły zgazowujące drewno (kotły na holzgas) to zupełnie inna bajka. To kotły zaprojektowane specjalnie do wydajnego spalania drewna. W Polsce nie są zbyt popularne, także z uwagi na cenę - zwykle grube kilka-kilkanaście tysięcy złotych. Ale cena to niejedyny problem. Taki kocioł zwykle posiada wentylator nadmuchowy lub wyciągowy, naszpikowany jest elektroniką i automatyką oraz wymaga solidnego bufora wpiętego w instalację, z dodatkową automatyką sterującą jego ładowaniem. Przykładem mogą być tu kotły Atmos.

Rozwiązanie jest drogie w zakupie, ale może być tanie w eksploatacji, ponieważ sprawności tego typu kotłów deklarowane przez producentów to ok. 90%.

Opłaca się czy nie

Jak zwykle to wszystko zależy. Mając odpowiednio tanie drewno, może się okazać, że spalanie go z marną sprawnością w zwykłym kotle górnego spalania z podrzucaniem dwóch szczap co godzinę będzie opłacalne mimo fatalnej sprawności.

Bardzo wiele zależy od umiejętności palacza. Te liczą się tak w prostym kotle GS, jak i w drogim kotle zgazowującym, który także (jak każdy inny) można wykończyć nieprawidłową instalacją i eksploatacją. W dodatku drewno to kapryśnie i zróżnicowane paliwo, stąd można się spotkać ze skrajnie różnymi opiniami dotyczącymi palenia drewnem - tak w kotłach najprostszych, jak i tych wyrafinowanych.

Spróbujmy policzyć

Weźmy typowy polski węgiel o kaloryczności 28MJ/kg, tj. 7,77kWh/kg. Poza Śląskiem tona takiego węgla będzie kosztowała ok. 750zł.

Dla porównania użyjmy dwóch gatunków drewna: bukowego oraz sosnowego. Dla wilgotności 15% drewno bukowe ma wartość opałową 2100kWh/mp, zaś sosnowe 1700kWh/mp. 1mp (metr przestrzenny) uczciwie ułożony to ok. 0.65m3. Zaś 1m3 drewna bukowego to ok. 720kg, a drewna sosnowego - 550kg.

Wobec tego 1mp drewna bukowego waży 468kg, sosny - 357kg. Wartość opałowa drewna bukowego to ok. 4,5kWh/kg, zaś sosnowego - 4,76kWh/kg.

Ile kosztuje drewno?

To jest właśnie cała tajemnica i sedno sprawy. Zacznijmy od wejścia na popularny serwis aukcyjny. Tam gotowe drewno opałowe bukowe w postaci klocków porąbanych z grubszych pniaków zaczyna się od 100zł/mp. Drobniejsze zrzynki tartaczne od 70zł/mp, najtańsze to zwykle sosnowe.

Inna opcja? Zakup w nadleśnictwie. Wpadamy na stronę pierwszego lepszego nadleśnictwa. I tak: drewno bukowe za 115zł/mp, a sosnowe - 84zł/mp w przypadku zakupu gotowego drewna pozyskanego kosztem Skarbu Państwa. Przy samooobsłudze ceny są niższe: buk za 63zł/mp, sosna za 49zł/mp. Drobniejszy chrust już od 20zł/mp. Oczywiście to wszystko drewno surowe, wymagające dwóch lat suszenia.

Teraz załóżmy, że w przeciętnym kotle węglowym spalamy wspomniany na początku węgiel. Sprawność, jaką osiągamy, to 60%. Tak więc 1kg węgla kosztował 0,75zł, dostępna w nim energia to koszt 0,10zł/kWh, a uzyskana z niego 1kWh energii z w/w sprawnością - 0,16zł.

Dla drewna bukowego kupionego od pośredników cena za 1kWh energii dostępnej w paliwie wyniesie 0,04zł. Tyle samo będzie kosztowała 1kWh energii dostępnej w pozornie tańszym drewnie sosnowym.
Drewno bukowe i sosnowe prosto z lasu, przygotowane przez robotników leśnych to koszt energii dostępnej w paliwie na poziomie 0,05zł/kWh. Przygotowując drewno samemu, otrzymuje się koszt 0,03zł/kWh dostępną w paliwie. Ale drewno trzeba jeszcze spalić i to sprawność tego procesu będzie decydująca.

I w końcu kluczowa kwestia: z jaką sprawnością trzeba spalić to drewno, aby było to bardziej opłacalne od palenia węglem? Dla najdroższego gotowego drewna bukowego prosto od nadleśnictwa, graniczna sprawność wynosi 33%.
Palenie samodzielnie przygotowanym w lesie drewnem przestaje się opłacać dopiero przy sprawności kotła poniżej 18%!

Paliwo Cena za 1kg Kaloryczność 1kg Sprawność systemu grzewczego Cena za 1kWh ciepła
Węgiel 0,75zł 7,77kWh 60% 0,16zł
Drewno opałowe bukowe gotowe 0,25zł 4,5kWh 33% 0,16zł
Drewno bukowe z lasu samodzielnie pozyskane 0,14zł 4,5kWh 18% 0,16zł
Drewno bukowe z lasu gotowe 0,25zł 4,5kWh 40% 0,14zł
Drewno bukowe z lasu samodzielnie pozyskane 0,14zł 4,5kWh 40% 0,07zł
Drewno bukowe z lasu samodzielnie pozyskane 0,14zł 4,5kWh 90% 0,04zł

 

Cena czyni cuda

Oznacza to, że przy takich cenach drewna opłaca się nim palić nawet w najprostszym kotle górnego spalania. Wszak sprawność 18%-33% nawet na drewnie to nie wielka sztuka. Zaś po zapakowaniu drewnem dobrego kotła dolnego spalania, osiągana sprawność na pewno przekroczy te wartości i palenie drewnem będzie bardziej opłacalne.

Ciągle jednak trzeba mieć na uwadze skutki uboczne drewna: konieczność przygotowania i sezonowania, częstsze odwiedziny w kotłowni i możliwe kosztowne problemy z kotłem i kominem w przypadku nieprawidłowego spalania.

To jeśli chodzi o zwykłe kotły zasypowe. Dla porównania widzimy ile kosztuje 1kWh energii wyprodukowana w kotle zgazowującym drewno (ok. 90% sprawności).

To ok. 0,04 - 0,06zł.

3-4 razy taniej niż węgiel. Ale zanim napalimy się na kocioł zgazowujący drewno za kilkanaście tysięcy, popatrzmy na wariant z samodzielnie pozyskanym drewnem, spalonym ze sprawnością 40%. 0,07zł za 1kWh. Wynik do uzyskania w przeciętnym kotle, zwłaszcza dolnego spalania. Prawie dwa razy drożej niż w kotle zgazowującym, ale o ileż taniej i prościej technicznie.

To tylko liczby. Co się komu bardziej opłaci, to jak widać kwestia mocno indywidualna.

91 myśli nt. „Drewniana pułapka

  1. bolek

    WITAM!
    Ciekawe artykuły , przyjemnie się czyta. Mam pytanie, to co w sumie najbardziej sie opłaca (nie mam gazu na dzialce), a zbiornika nie bede montował, szpeci okolicę domu. Węgiel ma tą jeszcze uciązliwość, ze go czuć na zewnatrz. Jesli drewno do CO, to jaki kocioł by Pan polecił? Mam domek 100m2 w parterze, ocieplony 15cm styropian. Drewna mam pod dostatkiem, mieszkam blisko lasu i swego trochę mam.
    Czy zasada obliczania mocy jest taka sama jak do pieców weglowych? Czy wystarczy moc pieca 10kW?
    pozdrawiam BM.

    Odpowiedz
    1. Juzef Autor wpisu

      Fakt, z węgla zawsze będzie lekki smrodek, ale drewno też fiołkami nie pachnie. 10kW będzie aż nadto, nawet 6-7 wystarczy. Do drewna najlepszy dobry dolniak - patrz w rankingu kotłów. Gdybyś jeszcze do instalacji mógł dostawić bufor ciepła, to już w ogóle grzanie byłoby niemal darmowe.

      Odpowiedz
      1. iuhjer

        nie zgadzam sie z tym co pan napisał .. 10 KW oznacza ze komora spalania będzie aż nadto za mała . A komora powinna być stosunkowo duza by mozna wrzucać spore kawałki bez cięcia je na patyczki , które szybko sie spalają

        jezeli auto ma domek 100 m2 , to paląc w nim 70% drewnem i 30 % węglem potrzebuje kotła około 14 KW
        Dlaczego przewymiarowywać ? Ano dlatego ze drewno z wlasnego lasu mamy za darmo i nawet przy niskiej sprawnosci wyjdzie duzo taniej niz węgiel , a w paleniu tego rodzaju jest najwazniejszy czas dokladania .. Mala komora - trzeba dokladac drzewo co 2 godziny , duza - około 4 godziny

    2. Paweł K

      Na taki mały dom, zbudowałbym piec komorowy w salonie z wymiennikiem ciepła. Jakiś rok temu przyjechał zdun i budował go prawie 2 tygodnie, ale opłacało się. Po pierwsze- jest piękny i niepowtarzalny, po drugie-ogrzewa cały dom i można podziwiać ogień. Ciepło z tego pieca daje zupełnie inne ciepło, bardziej przyjemne 🙂 Młody zdun pasjonat liczy wszystko i dobiera parametry. Zdunak lub Zdunar, coś w ten deseń- tak nazywała się ta firma. Apropo pieców zagazowujacych i instalacji. Jest to baaardzo droga sprawa i po przeliczeniu wyszło, ze prawie o polowe taniej wyjdzie ten piec.

      Odpowiedz
  2. Szopler

    Witam,
    Od poprzedniego sezonu grzewczego palę od góry (drewnem) i mogę tylko potwierdzić zalety tej metody. Pali się o godzinę dłużej niż od dołu więc zamiast 3x na dobę zachodzić do kotłowni zaglądam tam tylko 2x. W tym sezonie planuję nakręcić filmik poglądowy pt. "Jak to wygląda na górze" (tzn. na dachu). Wygrzebałem z szafy kamerę IP i zainstalowałem na dachu z widokiem na komin. Teraz czekam aż się pogoda poprawi 😉 tzn. złapie mróz i szare, nieciekawe tło zamieni się w "wielki błękit" - lepiej widać dym...

    Odpowiedz
  3. deusdado

    jestem w dość skomplikowanej sytuacji...

    mam piec 36kw sasa... z podajnikiem ekogroszku i z (niestety) rusztem wodnym...

    piec musi hulać na 530m^2 budynku ... z czego 390m^2 stanowi zakład produkcyjny (dobrze ocieplony) na parterze - ogrzewany przez obwód CO, a 140m^2 to mieszkanie na piętrze z podłogówką...

    całość wycyrklowałem tak, że pompa CO sterowana jest wyłącznikiem czasowym z LIDLa i startuje o trzeciej rano... kończy pracę ok południa... tak żeby między 6 rano a 14 było ciepło w zakładzie... a podłogówka chodzi cały czas

    mieszkanko na piętrze to nowa instalacja... piec do tej pory "góry" nie grzał...

    żeby zaoszczędzić zacząłem rano na górny ruszt szutrować drewno walające się po placu po budowie ... ba .. układałem je skrupulatnie, żeby jak najwięcej wlazło ... i w ten sposób piec jechał na jednym i drugim paliwie wtedy gdy był najbardziej obciążony...

    co się zaczeło dziać ? ruszt wodny, ścianki i drzwiczki zaczęły mi się pokrywać smołą .. .nie jakoś bardzo, ale też nie jakoś bardzo mało ...

    jako że ten układ pracuje w ten sposób od niedawna ... to nie wiem gdzie leży przyczyna...

    po pobierznym przeczytaniu zawartości tej strony nasuwają mi się następujące domysły dlaczego mam smołę w piecu :

    1) wrzucanie drewna do pieca który potrafi przejść w stan podtrzymania .. i się kupa drewna kisi a nie pali

    2) piec raz grzeje dół, a raz nie grzeje ... w ten sposób raz nie wyrabia z ogrzaniem zimnej wody (po nocy w obwodzie CO) i temperatura w nim spada z zadanej temperatury 55 stopni do Bóg raczy wiedzieć jakiej (wtedy śpię) ... może 50, a może 45 ? a może 40 .. więc codziennie rano ma serwowaną pracę w niskich temperaturach.. i codziennie rano musi rozhulać 390m^2

    3) jak się dół wyłączy o czternastej ... to wtedy [oec jest przeszacowany na grzanie 140m^2 bardzo dobrze ocieplonego poddasza użytkowego .. i się kisi (ale przynajmniej na tę okoliczność już nie zawalam go drewnem)

    początkowo przerażało mnie to, że będe ponosił straty z niepotrzebnego grzania dołu... i wymyśliłem to sterowanie psztyczkiem elektryczniem z lidla... i dorzucałęm jeszcze drewna jak się piec męczył ... po lekturze na pewno spróbuje odstawić drewno wątpliwej jakości... ale zastanawiam się czy nie puścić całości na ciągłą pracę ... tak żeby te 36kw nie było ostudzane codziennie w nocy... a potem żeby się nie kisiło wieczorami grzejąc podłogówkę do 30 stopni (bo jak jest cieplejsza to się zaczyna robić nieprzyjemnie)...

    jakieś pomysły ? 🙂

    tylko że jak odstawie drewno i będe hulał na 530m^2 non stop .. to mi zużycie wyngla drastycznie wzrośnie 🙂

    Odpowiedz
    1. Juzef Autor wpisu

      Ten ruszt awaryjny nie oznacza, że kocioł nadaje się do palenia drewnem. To jest kocioł na ekogroszek, a ruszt awaryjny jest na sytuacje... awaryjne, aby nie zamarznąć do czasu przyjazdu serwisu. Drewno pali się tam kijowo, bo nie ma dobrych warunków i smoła jest pewna.

      Zrób eksperyment. Grzej całość ekogroszkiem na okrągło np. przez tydzień. Porównaj wtedy zużycie węgla z obecnym, a dowiesz się, która opcja jest lepsza. W tej chwili nie jest dobrze, bo kocioł przez większość czasu się kisi, dom się przegrzewa, a hala produkcyjna stygnie. Możliwe, że jak zaczniesz węgiel spalać zamiast go kisić, to zużycie aż tak ostro nie wzrośnie. Grzanie dołu nie jest takie niepotrzebne. Postój a potem odgrzewanie na szybko może być mniej opłacalne a już na pewno mniej komfortowe od ciągłego grzania, choćby do nieco niższej temperatury niż za dnia.

      Odpowiedz
    2. deusdado

      dzięki...
      świetna strona.. drewna już za cholerę nie włożę do tego pieca - mam go od cholery na placu, ale wolę znikomy bielutki dymek z komina ... zdjęcia kominów z pańskiej strony mnie ostatecznie przekonały

      co do tygodniowego testu - to tak .. już wczoraj postanowiłem, że ten tydzień do końca dojadę w trybie "psztyczek elektryczek", a poźniej próba hajcowania cały czas..

      góra mi się nie przegrzewa... bo na zaworku termostatycznym ustawiam sobie temperaturę podłogówki na 30-32 stopnie i jest ok ... więc kisi się tylko węgiel w piecu... staram się w okolicach końca pracy CO pojawić w kotłowni i przestawić czas podawania na 15/75 na przykład... - żeby okresy kiszenia były mniejsze ... a przed pójściem spać idę do kotłowni i ustawiam 15/55 .. czasami nawet 15/45 ... tak by przy starcie było już "tłusto" .. trochę to upierdliwe, no ale sterownik nie pozwala na jakieś programowanie tego parametru.. pozostaje chyba tylko moduł internetowy i pstrykanie tym z telefonu, albo jakimiś skryptami z firmowego serwera jeżeli projektant sterownika zrobił API/interfejs dla ludzi..

      żeby piec się za bardzo nie schładzał porannym startem .. od wczoraj ustawioną mam "tygodniówkę" ... na godzinę przed startem pompy CO piec hula na +10st.C w porównaniu do zadanej temperatury (na więcej nie pozwala sterownik).. tak, żeby przy starcie miał dodatkowy bufor energii do wykorzystania - więc teraz pracuje tak - 57st. zadana... 67 stopni na starcie zakładu ... i schładzanie wtedy następuje ... mam nadzieje, że nie schodzi poniżej 53-55 stopni

      no i jakoś to działa.. - przy tej powierzchni - i temperaturach w okolicach -4 w nocy i 0-2 w dzień idzie mi mniej więcej 1.5-1.7 worka ekogroszku dziennie

      te 15/75 jest wzięte z sufitu na razie ... bedę próbówał jechać do góry .. może w rejony 15/85 czy 15/95 ... na razie nie wiem od kiedy pojawiałby się krater więc ustawiam 15/75 - na pewno będe próbował redukować okresy kiszenia

      smaczku dodaje fakt... że to taki typ działalności, że w budynku mam między 25, a 30 pracowników ... więc muszę uwzględniać 25-30 mobilnych źródeł ciepła :)) , do tego cała masa maszyn z silnikami generującymi sporo ciepłą ... lekkie nawet przestrzelenie temperatury na piecu, powoduje, że ludzie uchylają okna nawet gdy jest mróz... także tak na prawdę muszę tylko walczyć z tym, żeby o szóstej rano nie było szoku temperaturowego i marudzenia... wczoraj pompa CO przestałą pompować wodę już o 12:00 i na zakładzie też było komfortowo do samego końca

      jeszcze raz dziękuję za bloga

      Odpowiedz
  4. Paweł

    Witam. Mam (niestety) kocioł Unica Sensor z nadmuchem (górno-dolny). Palę drewnem od 5 lat, komin pokryła smoła, kocioł też nie za cudowny i wreszcie na koniec zeszlego roku zapaliła się ta smoła w kominie - sporo strachu ale jakoś niegroźnie. Nadmienie, że rozpalałem od dołu cały zasyp drewna -huczało jak sie patrzy a za godzinę dorzucałem kolejna porcję. Od czasu pożaru komina zacząłem rozpalać od góry - kocioł wolniej wchodzi na temperaturę, ale kolejny zasyp jest po około 3-4 godzinach na 2/3 do 3/4 komory (instalacja z wymiennikiem i buforem 360litr, temp. kotła na sterowniku 60st) i kolejne około 4-5 godzinne, zalezy czy pod obciążeniem (z pompą) instalacja czy grawitacyjnie. Oprócz nadmuchu uchylam lekko szyber (3-4 mm) - kocioł właściwie stale pracuje na 62-65C. W domu ciepło, nadmiar zostaje w buforze i trzyma przynajmniej lekko ciepłe grzejniki przez okolo 3-5 godzin od zastopowania kotła. I się zastanawiam, czy wymieniać kocioł na zgazowujący albo pellet z podajnikiem czy dojeździć unicę? Frustruje mnie potencjalna możliwość kolejnego pożaru ( a może już nie....). Jakies sugestie?

    Odpowiedz
    1. Juzef Autor wpisu

      Przy dobrze prowadzonym paleniu od góry nie powinno być smoły, chociaż z drewnem różnie bywa (zwłaszcza jak niedosuszone lub iglaste to bez smoły nie pójdzie). A skoro nie przybywa już tyle smoły i sadzy, to i groźba pożaru komina jest znikoma (oczywiście jeśli jest czyszczony).

      Do zgazowującego kotła trzeba dużo większy bufor, bo to musi zasuwać ciągle na pełnej mocy, inaczej nie warto nawet kupować. A pellet spalać opłaca się tylko w kotle na pellet, nigdy w jakimś podajnikowcu na wungiel. Ale jak masz źródło względnie taniego drewna, to nie opłaca się w pellet iść (chyba że dla wygody, licząc się z kosztami porównywalnymi do gazu ziemnego).
      Tańszą opcją do spalania drewna może być zwykły kocioł dolnego spalania, najlepiej do kompletu z większym buforem. Działać to będzie równie elegancko jak kocioł zgazowujący, a sporo taniej.

      Odpowiedz
  5. Greg

    Witam, Szkoda ze nie ma kotlow holgas w spisie polecanych, jak ktos sie juz zdecyduje na ten typ to na jakie firmy (modele) zwracac uwage, jaki wybrac komin ?

    Odpowiedz
    1. Juzef Autor wpisu

      W kotłach na holzgas nie ma się do czego przyczepić. Wyroby wszystkich znanych firm są porządnie skonstruowane i swoje też kosztują. Najważniejsze to prawidłowo takiego kotła używać: wyłącznie w parze z buforem ciepła, hajcując ostro odpowiednio sezonowanym drewnem. Komin zgodnie z wymaganiami fabryki.

      Odpowiedz
  6. BASIA

    Dzień dobry. Mam piec górnego i dolnego spalania.Palę drewnem sosnowym z miernym skutkiem.Efekt to pożar komina.Na parametrach pieca się nie znam ,zwykły bez elektroniki, szyber przy wejściu do komina ,wyczystka boczna na dole i czego się domyślam ,że służy również do doprowadzania powietrza.Na blacie tego pieca jedna pokrywka przez którą widać kanały odprowadzające i druga duża przez którą można ładować opał .To tyle. Jak mam palić w takim piecu,żeby nie było takich problemów jak asfalt .

    Odpowiedz
      1. BASIA

        No tu jest problem bo tabliczki nie ma . To kocioł robiony na zamówienie przez jakiegoś prywaciarza. Mam go od 10 lat .Dowiedziałam się, że ma 1,5 czegoś tam(sprawdziłam że to oznacza jakieś 17kw).Dom jednorodzinny z poddaszem ,powierzchnia użytkowa 110m2. Po przeczytaniu waszych stron domyślam się że za duża moc.Wstyd bo nie wiem w czym pale .

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Oj tam wstyd. Nawet niektórzy producenci kotłów nie są do końca pewni co produkują a instalatorzy nieraz nie wiedzą co montują 🙂
        W każdym razie jak się zajrzy przez drzwiczki zasypowe do środka to są dwa kanały, którymi spaliny uciekają: u góry i u dołu przy ruszcie, tak? Czyli coś jak tutaj: http://images47.fotosik.pl/215/9fe6092e0fade2cdmed.jpg
        W takim razie należałoby zablokować ten górny kanał czymś ognioodpornym, np. twardą wełną mineralną. Tym sposobem zrobi się z niego kocioł dolnego spalania, kiepski bo kiepski, ale o niebo lepszy od stanu obecnego. Wtedy będzie można załadować go na full a palić się będzie tylko dolna część zasypu.
        Szyber na wylocie do komina powinien być otwarty a steruje się dopływem powietrza do kotła. Tylko czy ta samoróba ma jakieś uszczelnienia drzwiczek? (powinno być takie wgłębienie po obwodzie a w nim sznur jak tu: http://www.metalprojekt.pl/wp-content/uploads/2014/01/DSC00970-1024x768.jpg, oczywiscie po 10 latach może nie być po nim śladu) Bo zazwyczaj samoróby nie mają i to bywa problem - ile się wsypie, tyle się pali.

  7. BASIA

    Tak to prawda są dwa kanały. Uszczelnienia drzwiczek jeszcze są ale w fatalnym stanie.Zazwyczaj palę w ten sposób ,że pali się ta dolna część ale dorzucam drewno małymi porcjami.Często dymi w zależności od pogody. Dziękuję .

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      No to warto by uszczelnienie wymienić. Sznur szklany do kupienia w pierwszym lepszym markecie budowlanym.
      Natomiast w kotle trzeba by zablokować górny kanał np. za pomocą twardej wełny mineralnej (ew. cegła zwykła lub szamotowa + dostępny też w marketach uszczelniacz do kominków gdyby nie pasowała na wcisk) i wtedy sypać opał do takiego poziomu jak tutaj, tzn. co najmniej by ten dolny kanał był zasypany: http://x3.cdn03.imgwykop.pl/c3201142/comment_0QnA83DthMD1l8axckdOq41BI46EnBJn.jpg Wtedy pracowałoby to to jako kocioł dolnego spalania. Prosty bo prosty, może lekko dymić na czarno, ale o smoleniu wymiennika i komina nie ma mowy (smoła ma prawo być w komorze załadunkowej, po tej modyfikacji nie będzie tam ognia przez większość czasu).

      Odpowiedz
  8. Tomek

    Witam.Czy w starym piecu mialowym można prawidłowo palić drewnem?Kiedy zrobiło sie cieplej palimy drewnem bo mamy swoje praktycznie za darmo, troche smoła leci i smierdzi.W przyszłym roku wymieniamy piec bo ten ma juz ok 12 lat.Jaki kocioł Pan proponuje do efektywnego spalania drewna.Prosze o konkretne przyklady , linki.Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Zależy jakie drewno. Im drobniejsze, tym kocioł dolnego spalania lepiej się nadaje. Tutaj MPM DS jest wciąż najlepszy pod kątem cena/jakość. Chyba że mają być długie i grube klocki (a parę metrów drewna w tę czy we wtę nie gra roli, jak rozumiem), to można znaleźć jakiegoś górniaka, byle z rusztem żeliwnym i powietrzem wtórnym. Też da radę spalać bez smolenia.

      Odpowiedz
      1. Tomek

        Moge podziabać drobniej 😉 byle tylko było jak najlepiej czyli ekonomicznie i czysto przede wszystkim.Powierzchnia do o ogrzania to ok 100m2, czyli jaką moc powinien mieć taki piec? Oczywiście woda do mycia z pieca przez bojler.
        Mam głupie pytanie:gdyby bojler wymienić na kilkuset litrowy to działałby na zasadzie bufora?

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Jak ocieplone 100m2 to nawet poniżej 10kW, ale dla zachowania sensownej pojemności zasypowej poniżej tych 10kW bym nie schodził. Oczywiście trzeba zwrócić uwagę, by kocioł dawał taką moc na drewnie, bo moc nominalna bywa podawana dla węgla.
        Pytanie nie jest głupie, ale taki bojler nie byłby do końca buforem. Byłby odbiornikiem ciepła, dzięki niemu kocioł rzadziej wpadałby w przestoje. Ale CWU grzeje się do niższej temperatury niż można nagrzać bufor. A przede wszystkim nie jest to bufor, bo raz wsadzonego tam ciepła nie da się już wysłać na grzejniki. No dobra, nie zawsze się da. Jak ktoś ma instalację gdzie jedna i ta sama pompa przegania wodę po całej instalacji i przez bojler, to na upartego mogłaby ona odbierać ciepło od nagrzanego bojlera, ale działałoby to tak sobie, bo przecież grzałoby też niepotrzebnie (wygaszony już załóżmy) kocioł.

  9. Tomek

    Czyli jednak prawdziwy bufor wchodzi w gre.
    Co do palenia w kotle DS drewnem, to czy przy takim nawiewie przez otwór w klapie od popielnika da sie utrzymać wogóle żądaną temperature na kotle?Wystarczy ciut większa dziura i rozchajczy sie do zagotowania wody.Można nad tym zapanować bez dmuchawy? I to ciągłe sprawdzanie temperatury czy nie rozpaliło sie zbyt mocno, czy nie zgasło? Trzeba pare razy na dzień dokładać , może kupic kocioł na eko groszek i spokój..?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      W dolniaku powietrze dostaje tylko część zasypu. Nie ma problemu z kontrolą temperatury, wpina się miarkownik i robi się samo. Dokładać trzeba, takie są prawa techniki. Spokój - i owszem, lepszy, jeśli finanse pozwalają.

      Odpowiedz
  10. Andrzej

    Dzień dobry.
    Mam piec na ekogroszek z podajnikiem retortowym (89% wydajności) o mocy 17KW ze Stąporkowa.
    Miał ogrzewać dom o powierzchni ok. 140-150m. kw. Niestety z powodu finansów już 6 rok ogrzewa tylko ok. 40m. kw. , w tym ok. 8 m. kw. podłogówki. Na sterowniku ustawiona jest zawsze temperatura między 45 a 55 stopni (w zależności od temp. na zewnątrz). Z komina praktycznie nie widać żadnego dymu, nie ma na nim, ani w palenisku smoły. Ekogroszek kupuję zawsze 29000KJ. Wszystko byłoby pięknie ale.....
    Miesięcznie spala mi ok. 900 kg. ekogroszku.
    Ekogroszek spala się tak jakby do połowy, z wyczystki przy palenisku wyrzucam dosłownie żużel i to co 2 dni, bo w trzecim dniu już by zasypywał palenisko.
    Sterownik ustawiałem na różne kombinacje, ale bez powodzenia. Albo piec mi wygasał bo wypaliło się w palenisku, albo wygasał wyrzucając czysty węgiel.
    Proszę mi powiedzieć czy jeżeli rozprowadzę instalację i podłącze grzejniki na resztę domu to problem mi zniknie, czy może w jakiś sposób muszę uszczelnić piec ? A może problem leży jeszcze gdzie indziej.
    Nadmienię, że występował on od początku funkcjonowania, choć w ostatnich dwóch sezonach jest więcej odpadu(żużla).
    Serdecznie dziękuję za zainteresowanie moim przypadkiem.
    Pozdrawiam.
    Andrzej.

    Odpowiedz
    1. Gorzki

      Moim zdaniem piec pracuje przy zbyt małym odbiorze ciepła. Po dodaniu dalszej części instalacji powinno być znacznie lepiej. Proponuję dla zwiększenia trwałości kotła dodać też zawór czterodrożny i trzymać na kotle temperaturę około powyżej 65 stopni. Temperaturę na grzejnikach regulować zaś wspomnianym zaworem. Przy tak niskich temperaturach o jakich Pan wspomniał kocioł narażony jest na korozję niskotemperaturową.

      Pojawianie się żużlu może również świadczyć o zbyt małej ilości powietrza. Czy też spiekaniu się węgla na skutek zbyt małego odbioru ciepła. Inna przyczyna powstawania spieków to wysokokaloryczny węgiel tzw "koksujący". Przy tak małym odbiorze ciepła można by spróbować palić węglem gorszego gatunku (niższej kaloryczności).

      Odpowiedz
  11. Andrzej

    Dzięki.
    Spróbuję, choć ustawiałem na przeróżne parametry i zawsze kończyło się wygaszeniem kotła.
    Pozdrawiam.
    Andrzej.

    Ps.

    Bar­dzo cie­kawa publi­ka­cja.
    Na prawdę kawa­łek dobrej prak­tycz­nej wiedzy.

    Odpowiedz
  12. Adam

    Witam,
    Chciałbym zapytać o żywotność kotłów zgazowujących drewno. Zastanawiam się nad zakupem pieca Atmos ale zważywszy na ceny (niemałe) chciałbym żeby kocioł pochodził dłuższe lata

    Odpowiedz
  13. perkovski

    Witam. przeczytałem artykuł ( bardzo ciekawy, pouczający) natomiast ja zastosowałem troche inne rozwiazanie. Olszyna. Kupuje po 120zł m3. odmiezone metr x metr x metr. Mam domek 115m. W ciagnu dni opalam dom kominkiem, najzwyklejszym bez płaszcza wodnego. Ekonomiczne podtrzymanie ciepła. Ciepło rozchodzi sie po całym domu. Natomiast piec w kotłowni tez pale drewnem ale tylko na wieczor woda i troche ciepło w kaloryfery w pokojach. Przy temperaturze do -5 w domu bardzo przyjemnie. Drzewa spalam troszke. 3-4 metry spalone od wrzesnia do lutego. Piec mam Defro ładowany drewnem od dołu. Pytanie. czy w przyszłości nie lepiej kupić miejszy piec tylko na drzewo 6-7kw, ale wpiety w instalacje CO jako drugi do kotła głownego ?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Pewnie. Na takim metrażu, jeśli ocieplony, te 6-7kW uciągnie nawet ogrzewanie całego domu.

      Odpowiedz
    2. navo

      Dlatego kolego Twój kocioł bez buforów wytrzymał tylko 12 lat i palił na obniżonej mocy. Ja kotłem Atmos dc 25s palę już 18 lat i paliłem najpierw bez bufora. Od 10 lat pracuję na buforze i widzę różnicę spalania ilości opału i po prostu wygody. W leci e spalisz wkład drewna nagrzewają 2000 tys. litrów w okolo 5 godzin i cieszysz się ciepłą wodą przez tydzień. W zimie palisz raz dziennie i odbierasz ciepło przez kolejny dzień czy jak jest duży mróz noc. Popiół j jak pył i jest go bardzo mało. Spaliny temp ok 230 stopni. Komin czyściutki, żadnej smoły w piecu czy kominie.
      Mitem jest że drewno trzeba składować dwa , trzy lata. Lepiej kupić drewno z zimy bez soków niż pół roku wcześniej z lata zawierające dużo wody. Drewno powinno być połupane, zakryte od góry i złożone na przewiewie.

      Odpowiedz
  14. Jan Fijał

    A ja sobie śmi­gam na kotle Atmos. W tym roku zain­we­sto­wa­łem w nowy kocio­łek; też Atmos. Wcze­śniej­szy wytrzy­mał 12 lat. Mam sporo prak­tycz­nej wie­dzy i oso­bi­stego doświad­cze­nia. Arty­kuł jest dobry, ale w nie­któ­rych miej­scach trzyma się ste­reo­ty­pów z któ­rymi nie do końca się zga­dzam. Cho­ciażby jak czy­tam o zbior­ni­kach bufo­ro­wych; zbior­niki są potrzebne ale w insta­la­cjach dla pen­sjo­na­tów, małych hoteli itp.
    Pozdro efjot

    Odpowiedz
  15. nikt

    Są wyliczenia i jest praktyka. Jeszcze 6-7 lat temu paliłem tylko ekogroszkiem. Dom duży, w znacznej części nie ocieplony. Cały sezon grzewczy + CWU latem wychodził 6-7 ton dobrego opału, to jest 700 zł x 6,5 tony, co daje ok. 4500 zł rocznie. Było to dla mnie za drogo. Teraz palę drewnem - głównie brzozą i olchą, trochę jesiona oraz w najgorsze mrozy przechodzę na ekogroszek. Koszty: 1 t. ekogroszku 700 zł, 10 kubików brzozy i olchy 120 zł x 10 = 1200 zł, 2 kubiki jesiona 140 x 2 = 280 zł. Razem daje to ok. 2200 zł. Owszem, muszę pociąć, porąbać, ale dla mnie to odskocznia od innych prac. Mówię pół żartem-pół serio, że gdy moi koledzy zasuwają na siłownię, ja idę do drewutni bawić się z pilarką i siekierą.
    Dlaczego takie drewno? te gatunki schną najszybciej. Kupując na wiosnę, obrabiając przed latem - jesienią mam suchy na wiór opał. Bardzo lubię buka i dąb, ale one schną i po 3 lata. Piec - to zwykły retortowy na ekogroszek, gdzie wstawiłem ruszt wg swojego projektu. Dodatkowo, gdy rozpali się drewno, wrzucam na nie kilka stron z gazet drukowanych na kredowanym papierze. Papier się wypala, a na drewnie zostają płatki kaolinitu. Tam odbywa się piroliza, skraca się płomień, ciepło zostaje w piecu, a nie spieprza do komina. To takie moje małe odkrycie 🙂

    Odpowiedz
  16. rrr

    ja tam uwazam za glupote okolo 750{czyli minus opakowanie i paleta} kg buka pocietego wyschnietego ponizej 4,5kwh na kg kosztuje z przesylka po wplacie na konto 508zl 50 gr { patrz serwisy aukcyjne} jak to sie ma do tego ze jest taniej niz ekogroszkiem? nia ma taniego drzewa na slasku okolice myszkowa

    Odpowiedz
  17. Gorzki

    Rzetelny artykuł. Jednak wkradło się kilka drobnych nieścisłości.

    Po pierwsze: W praktyce wystarcza półtora roku suszenia drewna: Czyli mamy dwie wiaty. Jedną napełniamy latem pierwszego roku, drugą latem następnego, a korzystamy zimą z drewna z tej pierwszej. Podkreślam to musi być wiata nie może być szopka z desek a tym bardziej murowana. W szopkach drewno schnie dużo wolniej jak pod wiatą, gdzie przewiew jest z każdej strony.

    Po drugie: Bufor ciepła jest bardzo korzystny, ale to niestety dosyć kosztowny i zajmujący dużo miejsca luksus. Można się bez niego obejść. Niezbędne minimum stanowi zawór czterodrożny. W skrócie pozwala on utrzymać wysoką temperaturę w kole (np. 75 - 80 stopni) i dużo mniejszą na instalacji 40 - 50 stopni. Dzieje się to przez mieszanie wody gorącej i zimnej. Zawór musi być zainstalowany ponieważ kocioł spalający drewno MUSI pracować na wysokiej temperaturze. W najprostszej postaci może to być zawór sterowany ręcznie (ja mam właśnie taki i nie narzekam) W przeciwnym razie zamiast ciepła mamy dosyć agresywną smołę.

    Po trzecie: Kotły zgazowujące nie są wcale takie bardzo drogie. Ceny zaczynają się od jakichś 5000 zł. Wcale nie muszą być również skomplikowane i nafaszerowane automatyką. Niektóre mają tylko miarkownik ciągu i pomocniczy wentylator wyciągowy. Układ sterujący tym wentylatorkiem to najprostszy elektroniczny termostat analogowy. Jak już wspomniałem, zawór czterodrożny może być sterowany ręcznie.

    Po czwarte i bardzo ważne. Kupując kocioł zgazowujący drewno warto najpierw policzyć solennie i dokładnie zapotrzebowanie swojego budynku na ciepło w tym także CWU i kupić kocioł mniejszy niż z obliczeń wychodzi. Niedorzeczność? A wprost przeciwnie. Obliczenia bowiem robione są zazwyczaj dla temperatury zewnętrznej - 20 stopni a wewnętrznej +20. Takie mrozy występują u nas rzadko i co najwyżej w nocy. Kotły zaś zgazowujące lubią pracować w pobliżu swojej pełnej mocy znamionowej a napewno nie na małym jej ułamku. Nawet jeśli mruż przyjdzie to zazwyczaj tylko nocą. Budynek zaś ma pojemność cieplną (nie ostygnie od razu), wreszcie kocioł daje się lekko przeciążyć cieplnie, nie zmarzniesz więc. Jeśli z obliczeń (tylko dokładnych) wychodzi Ci 20kW możesz spokojnie kupić 18kW. Będzie jak znalazł.

    Po piąte. Moim zdaniem spalanie drewna w kotle z górnym spalaniem mija się w ogóle z celem. W kotle ze spalaniem dolnym trzeba część komory na dole wymurować cegłą szamotową i dodać wlot powietrza wtórnego w górnych drzwiczkach. Jeśli zaś chodzi o samo palenie w tak przygotowanym kotle, czy wreszcie zgazowującym, trzeba się tego nauczyć. Trzeba wiedzieć jak wyregulować stosunek powietrza pierwotnego do wtórnego, jak rozpalać i takie tam. Jeśli nie wiesz, znajdź kogoś kto wie, to Cię z chęcią nauczy.

    Sam używam kotła zgazowującego od 11 lat i jestem zadowolony. Poczyniłem nawet pewne poprawki w konstrukcji fabrycznej, żeby poprawić niektóre denerwujące cechy kotła. No i teraz mam kociołek jak zegareczek.
    Pozdrawiam wszystkich czytających serdecznie.

    Odpowiedz
    1. Grzegorz

      Palisz tym kotłem bez bufora ? Ile masz L wody w instalacji + bojler na C.W.U ? Masz wężownicę schładzającą ?

      Odpowiedz
  18. Kuba

    Witam serdecznie.
    Od trzech lat opalam swój dom drewnem, w pierwszym roku była to dębina, od dwóch lat jest to tylko i wyłącznie grabina. Drewno ścięte na wiosnę, np. w 2014 roku, sezonowane pod wiatą używane do ogrzania domu w sezonie zimowym 2015/2016. W tym roku po raz pierwszy pokazała mi się smoła w piecu. Do spalania drzewa używam pieca wyprodukowanego przez lokalnego rzemieślnika. Piec ma pojemność 3 metrów sześciennych, niestety nie wiem ile ma kw. Jest to dość dziwna konstrukcja z górno-dolnym spalaniem. Piec ogrzewa powierzchnię około 250 metrów kwadratowych. Dom jest zbudowany z dwóch cegieł maxów z 5 centymetrową wełną pomiędzy cegłami. Temperatura w jakiej spala się drewno to około 60 stopni C. W poprzednich latach spalałem drewno paląc od dołu w tym roku palę od góry, dzięki czemu wydłużyłem czas na jednym załadunku pieca do około 6-7 godzin. Czy jeśli podniosę temperaturę spalania drewna do około 70-75 stopni C. to problem ze smołą powinien ustąpić? Muszę dodać, że powyższy piec pracuję w układzie otwartym a ciepło przekazuję za pomocą wymiennika ciepła do układu zamkniętego z 1000 litrowym buforem oraz kondensacyjnym piecem gazowym. Wymiennik ciepła posiada 40 płyt po 0,032 metra kwadratowego każda, czyli ma powierzchnię 1,28 metra kwadratowego. Oprócz smoły mam też problem z gotującym się piecem, który najprawdopodobniej jest za duży a wymiennik za mały. W chwili kiedy temperatura na piecu osiągnie 65 stopni C piec zaczyna się gotować wyrzucać wodę naczynkiem wyrównawczym. Przez to właśnie nie jestem w stanie podnieść temperatury spalania drewna do 75 stopni C. Wpadłem na pomysł aby piec podłączyć do bufora w miejscu gdzie można podłączyć solary, których nie mam, czy według Was zniknie problem gotującego się pieca w skutek czego będę mógł podnieść temperaturę spalania drewna do około 75 stopni C? I najważniejsze czy podniesienie temperatury spalania nie wpłynie drastycznie na ilość drewna potrzebną do ogrzania domu? Teraz spalam około 20 metrów sześciennych na sezon. Proszę o Wasze opinie. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  19. Grzesiek

    Witam, a ja już mam ból głowy od nadmiaru informacji na temat kotłów i efektywnego spalania.
    Niech mi ktoś powie, w krótkich, męskich słowach co robić...
    Kupiłem dom ze zwykłym kopciuchem (EMSTAL RN, drugi od góry http://www.emstal.pl/oferta.html). Jest to kocioł górnego spalania z rusztem wodnym. Moc 2OKW dla ~150m2. I najlepsze, że nie palę byle gów**m, tylko drogim grabem i szlag mnie strzela, jak czytam u Was na stronie, że tyle kasy mi idzie w komin. Jeszcze próbowałem palić "od góry", ale wolne nagrzewanie kotła i C.W.U. i presja domowników wymusiła palenie "od dołu". Czyli reasumując mam kocioł najgorszy dla drewna, najlepsze (i najdroższe) do opału drewno i najgorszą efektywność opałową.
    Rocznie na drewno wydaję 2000zł. W sezonie zimowym spalam ok. 11 mp. Dobrze rozumuję, że podwyższając efektywność spalania trzykrotnie, trzykrotnie spadną wydatki na opał? Myślę tu o holzgasie (ok. 90%, przy ok. 25% uzyskiwanych obecnie). Ewentualnie piec na gaz...
    Huh, niech ktoś napisze tu coś mądrego 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Niekoniecznie musi być aż tak źle, ale z górniakiem futrowanym drewnem podpalanym w dużej furze od dołu raczej będzie gorzej niż lepiej. Dokładniej się można dowiedzieć na http://cieplowlasciwie.pl gdzie po wklepaniu danych budynku wyjdzie zapotrzebowanie na ciepło i zużycie drewna jakie być powinno przy przyzwoicie efektywnym paleniu.

      Co byś chciał mądrego usłyszeć? Holzgas, gaz ziemny – pewnie, pakuj się jak tylko masz za co. Ale w ramach tego kotła, który masz, też da się na pewno jeszcze sporo poprawić.

      Ile razy próbowałeś od góry rozpalać? Raz, dwa? Ile trwało wbicie przynajmniej 40st. na wszystkie grzejniki? Powinno – nie dłużej niż 20 minut nawet na starej instalacji. Na wierzch więcej drobnego, pod ruszt więcej powietrza i będzie szło jak perszing. Naprawdę, ostre hajcowanie to jest żaden problem.

      Odpowiedz
      1. Grzesiek

        Dzięki za odpowiedź!
        Wg formularza wyszło mi coś takiego: http://cieplowlasciwie.pl/wynik/2uay
        Niby nie jest bardzo źle, ale jest dużo po poprawy. Na przyszły rok planowałem docieplenie domu szarym styropianem 8cm, ale po wrzuceniu tego w powyższy formularz jest to chyba zbędne, bo wyszło mi coś takiego: http://cieplowlasciwie.pl/wynik/2ub3. Niewielka poprawa.
        Z kolei koszty wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła to też niemały wydatek...
        Co do rozpalania od góry - rozpalałem już kilka razy i wyglądało to tak: na ruszt 3-4 szczapy drewna, na te szczapy "grubsza rozpałka", np. niewielkie pocięte deseczki, na deski "cieńsza rozpałka", np. ścinki drewna, rozpałka sosnowa, na tą rozpałkę papier i podpalenie papieru.
        No i mam ten nieszczęsny nawiew pod ruszt, z którego jak czytam, więcej szkody niż pożytku. Rozpala się to... ja wiem? Zanim rozpałka się spali i podpali właściwe drewno to mija trochę czasu 🙂

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        ~10cm styro to jest mniej więcej granica powyżej której dalsze cm nie dają już takiego zysku.
        Wiatrak nie jest za dobry, za to znakomicie ułatwia rozpalanie, więc jeśli z wiatrakiem nie idzie a paliwo jest w porządku, to jest to wyłącznie kwestia złapania wprawy.

      3. Grzesiek

        No wiatrak jedynie służy do rozpalania i jak się rozpali i temperatura osiągnie zadaną na piecu to wyłącza się. Potem znowu dorzuca powietrza, jak przygaśnie. Nie twierdzę, że sam sposób rozpalania od góry opanowałem do perfekcji, bo jedynie układam warstwami co ma się spalić i podpalam, ale tyle filmów poglądowych oglądnąłem, że chyba się inaczej nie da rozpalać 😀 Ale będę próbował, poszukam złotego środka.
        Dzięki Wojciech za miłą konwersację, udzielone porady!
        Pozdrawiam!

      4. Wojciech Treter Autor wpisu

        Właśnie ta przerywana praca nadmuchu to jest problem. Tak to by sobie można grzałką elektryczną sterować, że dochodzi do zadanej, cyk, i wyłączone. A tu się to odbywa kosztem zaduszenia ognia, dymu i smrodu.
        Jeśli problem jest w zbyt długim czasie od rozpalenia do osiągnięcia zadanej, to jest to jedynie kwestia siły nadmuchu i ilości rozpałki.

    2. maronka

      Kolego twój dom potrzebuje przez 6 m-cy około 15000kwh energii jak nie więcej ,bo nie wiem jak tam z ociepleniem,a 11m grabu to 25000 kwh więc spalasz z 60% sprawnością a nie z 25% więc nie jest źle ,kupując kocioł na hg wydasz dużo kasy a przy złym użytkowaniu bez bufora w 5lat padnie więc nie warto

      Odpowiedz
  20. Grzesiek

    Tylko jeżeli w piecu, dajmy na to na drzwiczkach popielnikowych czy załadunkowych, nie mam klapy dopływu powietrza, tej mechanicznej regulacji dopływu powietrza czy chociażby ręcznej regulowanej "dziurki" to muszę się posiłkować nadmuchem. Czasami, przy rozpalaniu, otworzę drzwi od popielnika i w taki sposób zadbam o dopływ powietrza pod ruszt. Ale wtedy mnie żona goni, że w domu nic innego nie robię. Myślę, że w jakiś sposób udałoby się tak ustawić sterownik, żeby nadmuch chodził non stop, ale za to rachunek za prąd przyjdzie odpowiedni. Jedno naprawię, ale drugie zepsuję. Po prostu może drzwiczki wymienić u producenta na takie z "dziurką"? Tak samo nie mam "powietrza wtórnego". Chyba że za takowe uznać dopływ powietrza przez czopuch (szyber otwarty 100%).

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Nie mam w tym momencie pretensji co do nadmuchu – on jest i tyle. Zdziwiło mnie tylko to, że mimo tego jest jakiś problem z szybkością rozpalania. U mnie z nadmuchem (prowizorycznym, ale skutecznym) idzie jak perszing a bez niego też ładnie.
      Ja bym na ten moment przy nadmuchu został, tylko popracował nad rozpalaniem jeśli to idzie za wolno. Z czasem człowiek albo jest zadowolony i nic nie chce zmieniać, albo go na zmiany bierze jak już wyczuje co i jak. Tak przy okazji: dmuchawa bierze ze 30-50W max. czyli jak żarówka, więc rachunku zbytnio nie narobi. A powietrze wtórne w kotle z nadmuchem jest, tylko inaczej podawane: dyszami w bocznych ścianach paleniska.

      Odpowiedz
      1. Grzesiek

        Aha, o dyszach w bocz­nych ścia­nach pieca to nie wiedziałem.
        To, że się słabo rozpala, przy nadmuchu, to może być wina słabego nadmuchu. Bo wiadomo - im więcej powietrza dostarczanego do paleniska tym lepiej się hajcuje. A to, że u Ciebie, Wojciech, pali się również bez nadmuchu to WOW, bo u mnie szybko płomień gaśnie.
        No cóż, będę bawił się parametrami nadmuchu, udoskonalał rozpalanie od góry i powinno być lepiej 😉
        A może w ogóle niedługo piec wymienię, bo aktualny ma już trochę lat, a podobno ma słabe blachy, i wtedy kupię coś innego.
        Pozdrawiam!

    2. godz

      witam
      ja mam defro optima komfort (najpierw miałem kocioł a potem zacząłem się interesować czystym spalaniem, chwała Juzefowi za stronę 🙂 ) ,pale tylko suchym grabem (dziś bym nie kupił takiego kotła).
      elektronikę wywaliłem już dawno, jeśli nie masz kotła na gwarancji to każdy ogarnięty spawacz dorobi klapki w drzwiczkach i kierownice powietrza wtórnego, pytanie czy twój kocioł ma miejsce na miarkownik ciągu, ja mam bufor którym steruje termostat z ciężarówki, kocioł wyłożony szamotem, zawirowywacze spalin, miarownika nie używam.
      na kotle mam cały czas ok 85 stopni, dym z komina tylko na początku przy rozpalaniu, według obliczeń sprawność mi wychodzi ponad 70%, to chyba nieźle na drewnie w kotle GS.
      pozdrawiam

      Odpowiedz
      1. Winczi

        Witam posiadam kocioł Defro KDR 3 12KW ogrzewam dom 100m2 i moje pytanie jest takie pale drewnem ponad rocznym i chciał bym zapytać jak ma być ustawione powietrze wtórne podczas paleniem drewnem od góry rzecz jasna czy to powietrze ma być cały czas otwarte na max czy jak to ma wyglądać ??Pozdrawiam

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Powinno być otwarte kiedy tylko w kotle są płomienie. Zamyka się gdy zostaje sam żar. Tak samo na węglu jak drewnie. Uchyl jakoś do połowy, jeśli będzie furczał płomień za wlotem PW gdy się ostro pali – to znak, że trzeba więcej dać.

  21. Winczi

    A druga sprawa to troszkę mi smołą zachodzi komora spalania koło drzwiczek, wymiennik jest obrany tylko delikatnie popiołem/sadza ale z ta smołą to chyba już tak musi byc z drewnem , mam zamiar przerobić PW z fabrycznego na takie z profila (Last Riko) tylko nie jestem pewien czy to coś zmieni , bo coś mi się zdaje ze ta niby kierownica PW Defro jest nie dorobiona jak ma być

    Odpowiedz
  22. Winczi

    Nie wiem czy można dodawać filmiki jeśli nie proszę to usunąć , chciałem tylko pokazać jaka u mnie jest ta kierownica PW w 3 min jest pokazana

    Odpowiedz
    1. Winczi

      Kocioł OPTIMA KOMFORT DEFRO www super-kociol.pl w 3 min jest pokazana kierownica i myślę zaślepić te boki by powietrze szło tylko dolem co Wy na to da to cos ??

      Odpowiedz
    2. Wojciech Treter Autor wpisu

      Spróbować nie zaszkodzi. Podstawa to nie dusić kotła do końca – jeśli steruje nim miarkownik, to niech się nie domyka dolna klapka na ~1mm.

      Odpowiedz
  23. Winczi

    Chciałem się podzielić doświadczeniami z paleniem drewnem , po wielu przeczytanych tematach na for postanowiłem wyłożyć całe palenisko w moim kotle KDR3 Defro cienkimi cegłami szamotowymi do wysokości drzwiczek załadunkowych i po tygodniu palenia powiem ze jest wielka różnica drewno pali się o wiele lepiej i kocioł wypaliło ze smoły , myślałem najpierw ze to wpłynie na szybkość nagrzewania kotła czy wolne grzanie wody ale jest inaczej kocioł jak już dostanie temperatury to ładnie ja trzyma i kultura spalania widzę ze jest o wiele lepsza , wymiennik jest o wiele czyściejszy niema tyle sadzy , i ogólnie o wiele lepiej się pali jak na razie jestem bardzo zadowolony Pozdrawiam

    Odpowiedz
  24. Batistuta

    Witam , tak wogóle to dziekuje że ktoś tą strone stworzył, wiele sie dowiedzialem , mam kociol Defro komfort, ogólnie pale teraz drzewem , troche kicha bo mało wchodzi na te ruszta wodne, ale pomijając ten problem, podczas montazu mój hydraulik powiedzial że nie założy mi wkładu kominowego, w wcześniej zapewnial że to zrobi... wydałem na niego 2500, z stali nie rdzewnej, i nowy dom , nowy komin palone 2 sezon , wkład leży zakurzony, pytanie ? czy go wogóle jeszcze montować? dodam że w przyszłosci bede palić dużo drzewem, bo tańsze...Wojtku doradz prosze.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Wkład z nierdzewki najpewniej nie nadaje się do drewna – on nie wytrzymuje wysokich temperatur spalin, szybko go trafi. Ogólnie to do drewna żaden wkład potrzebny nie jest, zdrowy zadbany komin z cegły da sobie radę.

      Odpowiedz
  25. Winczi

    Ja pale 95% drewnem i mam komin z cegły wymiary w srodku to 17x27 i wysokości 7 m i powiem ze jak na razie zero w kominie czegokolwiek i cug jest bardzo dobry wiec jeśli komin jest ok zrobiony to nic więcej nie potrzeba ( Pan Wojtek ma racje nierdzewka do drewna niezbyt )

    Odpowiedz
  26. Batistuta

    No zauważylem , wlożyłęm pare razy mokrą sosne, brzoze i zaraz osad z smoły, ale na przyszły sezon już szykuje do suszenia, no to Panowie szczęśliwego nowego roku, dużo ciepła w domu 😉

    Odpowiedz
  27. Maraton

    Dużo czytam o ogrzewaniu i powiem,że ta strona jest najlepsza. Bez gładkiego gadania o niczym i ciągłym reklamowaniu tego i owego. No cóż. Im więcej czytam, tym mniej wiem. Od pół roku mam dom o pow. 300 m2. i kocioł olejowy 27 kW ! Wiadomo co to znaczy. Ogrzewam na szczęście tylko 150 m2. Już się "napaliłem" na piec zgazowujący drewno,ale zacząłem czytać o ustawach anty smogowych.Kto wie co władza wymyśli. Kotły 5 klasy chyba na tym na razie stanie, przynajmniej za tej władzy.Do rzeczy. Może jest ktoś z Torunia lub okolic , ktoś kto pasjonuje się ogrzewaniem drewnem i mógłby wprowadzić mnie w temat, doradzić ?

    Odpowiedz
  28. Winczi

    Witam mam mały problem posiadam grzejniki Perfekt i one maja na zasilaniu zwykle zawory dławiące niema na nich nastawy wstępnej i doradźcie jak kryzować takie grzejniki ??? dom parterowy pompka zasilająca 25-40 , 13 grzejników

    Odpowiedz
  29. kontraktor

    Jak czytam niektóre komentarze "fachmanów" to mam dobry kabaret z chipsami przed monitorem. Najlepsze są teksty z paleniem kotłem zgazyfikującym bez bufora i z tymi ręcznymi zaworami czterodrogowymi. No ludzie! Jak ręcznie nastawiony zawór może ochronić kocioł przed kondensacją? Hm? Fachowcy, wytłumaczcie mi proszę bo mam jeszcze jedną paczkę chipsów i chętnie się pośmieję z nowo wywodzonych teorii. Najlepsze jest to,że w sklepach ci durnie zwani sprzedawcami sprzedają takie patenty klientom i nabijają ich w butelkę aby tylko sprzedać zawór, który nie będzie miał żadnego pożytecznego zastosowania jeżeli nie będzie regulowany silnikiem ze sterownikiem oraz co najmniej dwoma czujnikami temperatury a dzisiaj standardowo 3 czujniki bo jeszcze czujnik temp. zewnętrznej do sterowania pogodowego dochodzi.

    Odpowiedz
    1. mister831

      Witam.
      Przy ogrzewaniu budynku drewnem najważniejsze jest:
      1. Dobrze wysuszone drewno ( jeden sezon to za mało na suszenie) i to jest najważniejsze!!!!!
      2. Rozpalanie od góry w kotłach górnego spalania.
      3. Odpowiednia średnica komina,
      4. Zawór czterodrogowy.
      5. Można palić i z dmuchawą i ze sterownikiem aby zachować powyższe zasady.
      Tak mi się wydaje z doświadczenia.

      Odpowiedz
    2. Winczi

      Ręcznie nastawiany zaw 4 drogowy nadaje się wyłącznie na pory jesień/wiosna ustawiasz na połowie +- i masz lekko cieple kaloryfery a na cała zimę
      mus to sterownik do niego

      Odpowiedz
      1. marcin

        Ja stosuje przeważnie do tego sterownik ST-431n ma fajne funkcje np. ochronę powrotu kotła, zabezpieczenie przed zagotowaniem kotła, regulację pogodową lub pokojową lub powiązanie ich razem tzn. działa jak zwykła pogodówka wg. temperatury zewnętrznej ale kiedy temperatura w pomieszczeniach z jakiegoś powodu wzrośnie i regulator pokojowy rozewrze styki to cała krzywa grzania zostanie obniżona o nastawioną wartość np. 5 stopni zmniejszając ilość ciepła dostarczanego do pomieszczeń. Ma również wyjście sterowania pompą obiegową, co jest przydatne jeśli kocioł nie posiada swojego sterownika (np. MPM dolnego spalania, który sterowany jest za pomocą zwykłego miarkownika ciągu na łańcuszku)

  30. co-wiec

    Witam!
    Artykuł ok ale z jednym bardzo poważnym błędem - i to w kwestii tego co tygrysy lubią najbardziej - kosztów. I tak; analizując koszt palenia drewnem Autor przytoczył ceny drewna opałowego w Lasach Państwowych. I tu popełnił błąd. W LP zawsze, ale to ZAWSZE, cenę drewna podaje się w m3 litego drewna. I nie ma to znaczenia czy pozyskanego kosztem nabywcy (PKN) czy skarbu państwa (PKSP). I tak jeśli na asygnacie zapłacimy za 10m3 to z lasu zabieramy przykładowo (w zależności od sortymentu i gatunku) np. od 13mp drewna (wałki) do 40mp (gałęziówka).
    Ten błąd nie przenosi się co prawda na wyliczenia ceny 1kWh uzyskanej za pomocą drewna - autor chyba korzystał z gotowych wzorców.
    To więc dlaczego dlaczego publikuję ten komentarz?
    Ano dlatego że w świadomości szarego palacza są utrwalane błędne skojarzenia cenowe. Dziwię się LP że z nimi nie walczą i nie podają na swoich cennikach dwóch cen (za mp i m3). Z marketingiem są w głębokim ... lesie.
    W czym to przeszkadza?
    Ano w tym że decyzje o zakupie np. opału bukowego możemy podejmować - tak jak wskazał autor - po wizycie na stronie najbliższego nadleśnictwa i załóżmy widzimy tam 120zł oraz firmy dowożącej ten sam opał już porąbany i pocięty za 170zł. No za 50zł ciąć, rąbać??? Opłaca się???
    Ja nie będę mówił czy się opłaca. My mamy wiedzieć ile jest "drewna w drewnie". Co powiecie jeśli za tą ilość drewna co w LP zapłaciliśmy 120zł zapłacimy 340???
    Skąd te 340? ano z tego że zazwyczaj firmy sprzedają opał wg tzw m3 nasypowych (najczęściej pomiar skrzyni ładunkowej samochodu) a rzeczywista ilośćlitego drewna w takim m3 nasypowym zbliża się do 0,5. Czyli za 1m3 litego drewna firmie zapłacimy 340zł a w LP 120zł.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Proszę czytać instrukcję producenta. W szczególności czy dopuszcza palenie drewnem iglastym.

      Odpowiedz
  31. Tomek G

    Pozwolę sobie podzielić swoimi doświadczeniami i przemyśleniami w temacie.
    Kilkanaście lat temu adaptowałem budynek do celów mieszkalnych. Zdecydowałem się na "kopciucha", a że obawiałem się zdażających się często przerw w dopływie prądu (pompa obiegowa być musiała) wyspawałem sobie za piecem bufor (ponad 3000l). Jak zalałem wodą, do dziś korzystam z tego rozwiązania i jestem zadowolony. Palę głównie drewnem (suche, nie pierwszej jakości, co tam w okolicy się przewróci :), w mrozy jakąś szuflę, czy dwie węgla wrzucę na dno. Od kilku lat palę metodą górną, rozpalam zasyp maksymalnie raz dziennie, kilka godzin i bufor naładowany. Komina ze trzy lata nie czyściłem, kondesacji w piecu czy kominie nie stwierdzam.
    Nie zgodzę się z opinią, jakoby bufor miałby być przydatny tylko w większych obiektach. Zapewnia komfort palenia, (nie trzeba dławić kotła), zdecydowanie zmniejsza ilość wizyt w kotłowni, zapewnia komfortowe wykorzystanie co (zawory termostatyczne na grzejnikach), powroty kieruje w podłogowe, komfort cwu (na pewno z nagła nie zabraknie ciepłej wody). Nie mówiąc o tym, że ułożyłem na dachu kilka paneli fotowoltaicznych, grzeją bufor i kilka ładnych miesięcy mam z głowy palenie.
    Zdaję sobie sprawę, iż mój kocioł jest daleki od doskonałości i trochę tam w komin ciepła idzie. Myślę nad jego wymianą, ale ciężko mi coś znaleźć na podobne paliwo, co by sobie nie pogorszyć. Zasyp mam ok 120l, przydałby się ciut większy, polana wchodzą do długości 60cm. Powroty na piecu mam 20-30stopni C, na wyjściu nie przekraczają 65. Komin nie za wysoki, cug niespecjalny (dolnego spalania odpadają). Jakby ktoś widział o jakimś gotowcu spełniającym mniej więcej powyższe parametry (bez nadmuchów, pomp i zaworów ileśtamdrogowych) to proszę o sygnał. Tak myślę o zleceniu wykonania kotła uniwersalnego GS o odpowiednich wymiarach z rusztem żeliwnym, i wstawieniu tam ceramiki, w szczególności przed wlotem do wymiennika palnika z dolotem pogrzanego powietrza wtórnego.
    Wypowiem swoje zdanie odnośnie sprzedaży drewna w mp. Jak ktoś wcześniej zauważył Lasy Państwowe sprzedają drewno m3 (i to bez liczenia kory). Jednostka mp jest określeniem transportowym, nie określa masy (ilości) drewna. Uważam, że UOKiK przy sprzedaży konsumenckiej powinien wymóc na przedsiębiorcach podawanie ilości drewna w m3 i ceny za m3. Tak jak w sklepie byśmy kupowali chipsy, a na torebkach byłyby tylko ich objętości.

    Odpowiedz
  32. Szymon

    Witam. Zastanawiam się jaki kocioł DS wybrać do mieszkania w nieocieplonym bloku 73m2, z lat 80tych. Mieszkanie środkowe ale górne. Opał drewno - po znajomości mam dostęp do dobrego jakościowo i w dobrej cenie. W mieszkaniu póki co jest zainstalowany po poprzednim właścicielu jakiś stary kopciuch na drewno i bojler. I czy będzie mi potrzebny w takim razie jeszcze bufor, bo już się pogubiłem. Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz
  33. Pawel

    Drewno szybciej wydchnie nawet w pol roku kak jest w suchym i cieplym pomieszczeniu np. Sklad opalu w tym ssmum pomieszczeniu co kotlownia i do tego okrsgle klocki sa przelupane wzdluz na pol. Do tego powietrzr z zeenatrz jsk przechodzi przrz sklsd opalu zsnim je zuzyje kociol to te powietrze podsuszs opal

    Odpowiedz
  34. jeep

    co-wiec - co komentarza tego użytkownika to po częsci mija się z prawdą. Wystarczy wejść na stronę jakiegokolwiek nadleśnictwa i cena jest podana za m3 bo taka jednostka rozliczeniowa jest w Lasach Państwowych. To ze starych tradycji wynika ,że ludzie liczą drewno w mp. W przypadku opalania drewnem ważna jest dostępność drewna opałowego. Nikt o zdrowych zmysłach nie założy takiego pieca gdzie rośnie sama sosna. Na dodatek nikt nie będzie transportował drewna na kilometry (koszt transportu) . Nie zawsze dostępne jest drewno opałowe i trzeba kupić papierówkę o wiele droższą. Zalety- nieżle te piece działają , czysta robota ,ślicznie drwno wygląda na podwórku itd itp. Nie warto pchać sie w opał do którego nie ma dostępu na biegu obok. Masz drewno obok- palisz piecem na drewno. Masz kopalnie pod nosem- palisz węglem. Tak w skrócie. Bo często wychodzi tak , że projektant coś wymyślił a potem trzeba palić wodą na pustyni.

    Odpowiedz
  35. Bob

    Witam serdecznie. Mam zamiar zmienić starego kopciucha, drewna u mnie pod dostatkiem, dom jest nieocieplony (60 m2), jakiego pieca szukać, ile kW, co polecacie ?

    Odpowiedz
    1. Ja

      Mam dom drewniany 66m ocieplony od srodka wełna 5 cm i stropy 20 cm i ogrzewanie podłogowe. kocioł zwykły górnego spalania 13 KW niby na drewno 4 klasy, do tego bufory 2x400l w tym woda uzytkowa. Przy temperaturze na zewnątrz 0 stopni palę co drugi dzień 4-6 godzin. Regulator pokojowy i 18-19 stopni w domu wytrzyma . Na jesieni i wiosnę co 3-4 dzień palę. Także gdybym miał więcej miejsca to bym brał jeszcze większy bufor i większy kocioł ( krótsze palenie) bo mam własne drzewo.
      Gdybym nie własne drzewo , to kociol gazowy i 250 zł koszt ogrzewania na miesiąc. Woda użytkowa to zbiornik w buforze i do tego zwykły sterownik do kotła. Ustawiam 45 stopni i zostaje mi jakieś 100 litrów ciepłej wody, a reszta idzie na ogrzewanie podłogowe. (w całym domu). A w lecie odcinam jeden bufor i mam 400 l wodu użytkowej.

      Odpowiedz
  36. zorro

    Buk nie nadaje się do palenia. Męczę się 2 rok bo kupiłem 15m. Na szczęście już końcówka i potem już tylko grab jak od 15 lat. Już bez eksperymentów typu buk, świerk, sosna.... Wiem bo mogłem porównać w tych samych warunkach. Drewno suszone 1-2 lata. Grab na nowej dyszy (stara zamieniła sie w spory otwór) pali się bez wentylatora do 5-6 godz. w Atmosie DC 18S. Ustawiam 70-80 st i tyle mam. Buk do 4 godz. przy czym trzeba ciągle ruszać paliwem bo nad dyszą zalega dziwna lawa żaro-podobna i nie ma zasysania. Bez wentylatora nie uzyskam wiecej jak 65 stopni. Świerk? Bez wentylatora kisi się w górnej komorze a z wentylem znika po 2 godz. 60 st. maks.

    Palę bez wentylatora bo mam wysoki komin z 12m i niezły ciąg. Dni w których muszę go odpalać jest kilka w roku... no chyba że świerk. No i te korniki.... przy grabie ich nie ma a z bukiem to możemy dostać w promocji darmową rozbiórkę dachu i mebli.

    Odpowiedz
  37. Pablo

    Witam!
    Bardzo sensowny i merytoryczny artykuł, bez żadnych udziwnień - prosto i konkretnie podane podstawowe informacje co do właściwych metod opalania drewnem, jednak nieco mało informacji o tych buforach ciepła, a to jednak klucz do właściwego wykorzystania praktycznie całości ciepła wytworzonego z drewna. Drewno jako opał jest dosyć specyficznym źródłem jak na paliwo stałe, bo spala się bardzo dynamicznie i w krótkim czasie osiąga bardzo wysokie wartości grzewcze. I tutaj jeżeli nie ma możliwości zakumulowania tego ciepła w różnego rodzaju "buforach", to pozostaje ograniczenie samego procesu palenia - a to prowadzi do niepełnego spalania i...dymienia ogólnie mówiąc. Dlatego właśnie przy paleniu drewnem te bufory ciepła są tak istotne. Głównie w komentarzach pisze się oczywiście o wodnych, ale nie można również zapominać i o klasycznych "powietrznych" - czyli masach akumulacyjnych najróżniejszych typów, czyli generalnie konwencji starych pieców kaflowych. Obecnie do tego celu wykorzystuje się prócz czystego szamotu - również gotowe kształtki z betonów akumulacyjnych, co przy właściwej budowie takiej akumulacji ( opadającym kanałom) , staje się również filtrem cząstek stałych. Piece tego typu pracują bądź z typowo paleniskami zduńskimi, bądź z odpowiednimi gotowymi paleniskami oferowanymi przez producentów wkładów kominkowch. Oczywiście i zwykły wkład można w ten sposób wykorzystać, jednak musi mieć ze względu na niższą temperaturę palenia dobraną odpowiednią masę akumulacyjną - tak, żeby ją "załadować" i nadmiernie nie wychładzać spalin. Dlatego jednak tutaj dedykowane są paleniska wysokotemperaturowe, które potrafią uzyskać temp. spalin na poziomie nawet 1100-1200 stopni C! Palenie odbywa się przez jednorazowy, większy załadunek paliwa - z rozpaleniem odgórnym oczywiście - i zapewnia to po przejściu całego procesu palenia utrzymanie ciepła jeszcze przez 3-5 godzin ( w zależności od budowy masy akumulacyjnej ).
    Podobnie rzecz ma się z wodnymi buforami ciepła, chociaż tutaj jest jeszcze wiele niewiedzy co do rodzaju, wielkości i...umiejscowienia. Generalnie im większy bufor - tym lepiej. Ważne, by był on właściwie wyizolowany i nie powodował dużych samoistnych strat ciepła. Ładowanie w początkowej fazie pochłania co prawdę sporo energii - za to później użytkowanie instalacji grzewczej jest prawdziwą przyjemnością. Szczególnie, jeżeli mamy nowy budynek ogrzewany głównie z podłogówki. Tutaj chciałbym podać przykład na jaki sam się zdecydowałem, chociaż będąc niejako przy branży - poszalałem nieco bardziej i zrobiłem układ łączony - zasilanie i masy aku i wodnego bufora ciepła z wymiennika wodnego. Problemem było jednak umieszczenie samego bufora, bo już taki rozsądny o pojemności 1000 litrów był przekreślony na dzień dobry ze względu na gabaryty i miejsca w domku o powierzchni 100m kw... Po konsultacjach zrobiłem sobie jednak sam bufor ciepła! Znalazłem zbiornik na wodę - stara cysterna do rozwożenia wody o pojemności ok. 8 tys. litrów. Spawacze odcięli mi górną cześć, gdzie wstawiłem wężownicę z miedzi o długości całkowitej 5 m i dospawali króćce dolotowe na górze, oraz wyjściowe w bocznej ścianie. Całość....zakopałem przy fundamencie, poniżej punktu zamarzania w regionie, zawiniętą w folię i obłożoną styropianem który został z ocieplenia. Jest jedynie docieplony kanał rewizyjny do fundamentów z przewodami i ...tyle! Wkład ma moc nominalną 8 kW i jedynie pierwsze dogrzanie bufora zajęło sporo...14 palenie na maxa dało mi 73 stopnie w buforze, ale dobiłem jeszcze do 84 stopni i to wystarcza mi na zasilenie podłogówki w całym domu w okresie najcięższej zimy na czas 9-10 dni!!! Oczywiście w międzyczasie zazwyczaj palimy tak czy inaczej na doładowanie bufora, jednak nie jest to już obowiązek codziennego palenia jak w moim poprzednim domu ogrzewanym grzejnikami z kotła zasypowego i...gazówki. Do tego ciepła woda w kranie była już w momencie pierwszego załączenia pompy do bufora i mimo że nieco przewymiarowałem tę wężownicę na dwie osoby stale mieszkające, to już jak zjadą dzieciaki - spokojnie daje radę na wieczorne kąpanie.
    Dlatego wszystkim polecam pomyśleć nad własnym buforem ciepła, bo to nie musi być wcale żaden "kupny", a i miejsce montażu też nie musi być wymuszone wewnątrz budynku. Samo zrobienie tego bufora wyszło mnie ok. 600 -700 zł ( cysternę miałem za free ), a izolacja z resztek ocieplenia budynku. Nie liczę też kopania tej...ogromnej dziury, bo to przerosło jednak moje wyobrażenia i jedynie się cieszę, że grunt okazał się niezbyt problemowy!
    Tak czy inaczej - do drewna polecam wszystkim JAKIKOLWIEK bufor, bo to jedyny sposób i na czyste palenie, i na pełne wykorzystanie ciepła z tego spalania!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.