Flotokoncentrat i muł węglowy

Z kopal­nia­nego błota i wody odzy­skuje się dwa pro­dukty: flo­to­kon­cen­trat (flot)muł węglowy. To dwa zupeł­nie różne paliwa, na oko nie­mal nie­roz­róż­nialne (czarny węglowy pro­szek jak cukier-puder). Flot i muł wystę­pują nie­mal wyłącz­nie na Ślą­sku i w bli­skiej jego oko­licy. Dla reszty kraju ich nie wystar­cza. W sumie to dobrze, bo spa­la­nie mułu i flotu jest trudne, przez co emi­sja syfu na tonę prze­rzu­co­nego paliwa jest naj­więk­sza spo­śród wszel­kich rodza­jów węgla.

Gene­ral­nie mówimy tu, że każde paliwo da się spa­lić przy­zwo­icie czy­sto. Muł węglowy, ze względu na sza­le­nie wysoką zawar­tość drob­niut­kiego popiołu (nawet do 50%!) i wysoki doda­tek metali cięż­kich jest szcze­gól­nie tru­jący na tle innych paliw węglo­wych, nawet gdy spa­lany jest bez dymu. Dla­tego szcze­rze pole­camy omi­jać muł węglowy sze­ro­kim łukiem – jeśli nie dla zdro­wia wła­snego, to cho­ciaż dla pra­wi­dło­wego roz­woju wła­snych dzieci czy wnu­ków, któ­rym pod­wyż­szona dawka metali cięż­kich z komina rodzin­nego domu nad­szar­puje zdro­wie na resztę życia. Lep­szy pod tym wzglę­dem, a nie­wiele droż­szy, jest już nawet miał.

Jeśli jed­nak nie jesteś w sta­nie odejść od mułu, naj­ta­niej i naj­czy­ściej będzie spa­lać go bez kop­ce­nia. Kilka moż­li­wych spo­so­bów, aby to osią­gnąć, zostało opi­sa­nych poniżej.

Kon­cen­trat igieł ze stogu siana

Pro­duk­tem ubocz­nym dzia­ła­nia kopalni jest woda z bło­tem. Błoto składa się z czy­stego che­micz­nie węgla oraz kamie­nia, który towa­rzy­szy węglowi w złożu. Pro­blem w tym, że są to wszystko dro­binki bar­dzo małe, do 1mm średnicy.

Ze stru­mie­nia wody i błota odzy­skuje się w pro­ce­sie flo­ta­cji dro­binki węgla. Tak powstaje flo­to­kon­cen­trat zwany potocz­nie flo­tem. To węgiel o para­me­trach nie gor­szych niż kostka czy orzech. Tyle że tak drobny pro­szek węglowy w suro­wej postaci nie jest atrak­cyj­nym pro­duk­tem. Trudno go spa­lić w spo­sób wygodny w domo­wym kotle, choć dla wpraw­nego pala­cza to dobre i tanie paliwo.

Flotokoncentrat w stanie suchym

Flo­to­kon­cen­trat w sta­nie suchym

Flot o konsystencji wilgotnej ziemi

Flot o kon­sy­sten­cji wil­got­nej ziemi

Odpad z odpadów

Błoto, które zostało po oddzie­le­niu flotu, tra­fia na osad­niki, gdzie woda jest odcią­gana do powtór­nego użytku, a muł węglowy pomału osiada. W zasa­dzie powi­nien on być odpa­dem, ale wciąż zawiera wię­cej węgla niż kru­szywo dro­gowe (ponad 50%), z wyglądu jest czarny i pali się, dla­tego jest sprze­da­wany ludziom po tanio­ści (100-200zł/t).

Muł węglowy to naj­gor­szy syf z syfu. Nie cho­dzi nawet o dużą zawar­tość popiołu, ale o to, że w tej naj­drob­niej­szej frak­cji kopal­nia­nego odpadu gro­ma­dzi się hur­towo to co naj­gor­sze: rtęć, chlor i siarka (tutaj arty­kuł na ten temat). Jed­nym sło­wem: paląc mułem obsie­wasz sobie podwórko meta­lami cięż­kimi w dużych daw­kach, co ma bar­dzo, bar­dzo zły wpływ na twoje zdro­wie, ale w szcze­gól­no­ści na roz­wój two­ich dzieci!

Muł węglowy a miał węglowy

Róż­nica mię­dzy mułem lub flo­tem a mia­łem węglo­wym jest zasad­ni­cza, choć może być nie­oczy­wi­sta gdy się jed­nego i dru­giego na oczy nie widziało. Nawet poważne media mają z tym pro­blem.

Muł to koń­cowy odpad z pro­cesu wydo­by­cia węgla. Flot jest węglem bar­dzo dobrym, ale i bar­dzo drob­nym (jak cukier puder). Nato­miast miał to naj­drob­niej­sza frak­cja kopal­nia­nego urobku (1-20mm) w sta­nie nie­omal takim, jaki wyje­chał spod ziemi.

Miał ma gor­sze para­me­try od grub­szych węgli (tu można je porów­nać dla róż­nych kopalni) – ale w zamian jest tani. Zawar­tość popiołu w miale jest o ok. 50–100% wyż­sza niż w grub­szych węglach, nato­miast siarki jest zwy­kle o ok. 20% wię­cej. War­tość opa­łowa jest niż­sza o 10–20% ale cena – niż­sza nawet o połowę w sto­sunku do węgla sor­ty­mentu orzech.

O ile zgod­nie z prawdą odpa­dem węglo­wym można nazwać muł, to już abso­lutną nie­kom­pe­ten­cją jest tytu­ło­wa­nie tak miału. Miał sta­nowi zna­ko­mitą więk­szość wydo­by­wa­nego spod ziemi węgla. Para­me­trami dalece prze­wyż­sza muł węglowy. O ile nie ist­nieją kotły na muł węglowy, jest mnó­stwo kotłów mia­ło­wych, zarówno ręcz­nych jak i auto­ma­tycz­nych. Czy­sto spa­lany miał emi­tuje wię­cej zanie­czysz­czeń niż czy­sto spa­lane lep­sze węgle (przez wyż­szą zawar­tość popiołu), ale zara­zem o wiele mniej niż dobry węgiel źle spa­lany. Wśród kotłów osią­ga­ją­cych naj­wyż­sze obec­nie wymogi czy­sto­ści spa­lin (5. klasa) są kotły spa­la­jące miał węglowy.

Na zdję­ciach powy­żej widoczny jest kiep­ski miał, jaki prze­waż­nie można dostać na skła­dach po tym jak ktoś w łań­cuszku pośred­ni­ków zdą­żył odsiać grub­szą frak­cję, naj­pew­niej w celu upłyn­nie­nia jej jako “eko­groszku”. Mimo to róż­nica w gra­nu­la­cji w sto­sunku do mułu i flotu jest dobrze widoczna.

Grunt że kopal­nia zarobi

Ktoś nie­ska­żony wie­dzą o węglo­wym światku może się dzi­wić, jakim cudem coś tak śmie­cio­wego jak muł węglowy tra­fia legal­nie na rynek? Odpo­wiedź jest pro­sta: muł to nie­mały zysk dla kopalni.

Roczna sprze­daż mułu sza­co­wana jest na jakieś 800 tys. ton co daje jakieś 6% całego rynku węgla dla gospo­darstw domo­wych. Lekko licząc po 150zł/t, rocz­nie na mule sprze­da­jące go kopal­nie zgar­niają ok. 120 milio­nów zło­tych! Oto odpo­wiedź, dla­czego “nie­da­sie” usta­lić norm jako­ści węgla, które wyeli­mi­no­wa­łyby muł z rynku.

Sprze­daż na rynek deta­liczny jest dla kopalni bar­dziej opła­calna niż sprze­daż mułu do ener­ge­tyki. Tam cena byłaby niż­sza lub nawet musie­liby dopła­cać do utylizacji.

Wystę­po­wa­nie i opłacalność

Flot i muł dostępne są przede wszyst­kim na Ślą­sku i w oko­licy. Na kopalni cena flotu to oko­lice 250-400zł a muł potrafi kosz­to­wać 100-200zł/t. Oba paliwa sprze­da­wane są w sta­nie wil­got­nym — wtedy nie pylą i zbry­lają się zamiast latać z wiatrem.

O ile nie kupuje się flotu czy mułu w for­mie leją­cej błot­ni­stej papki, to taki zakup w prze­li­cze­niu na kalo­rycz­ność paliwa jeśli cho­dzi o flot zawsze się opłaci – wyj­dzie co naj­mniej dwa razy taniej od grub­szego węgla a wła­ści­wie jedyna róż­nica to gra­nu­la­cja. Dla­tego ludzie palą tym bar­dzo chęt­nie, nawet jeśli czyn­ność ta ma wszel­kie zna­miona maso­chi­zmu. Pro­blem w tym, że przy nie­umie­jęt­nym pale­niu (zło­żo­nym głów­nie z kop­ce­nia) więk­szość ener­gii z taniego paliwa może zostać wyrzu­cona komi­nem i osta­teczny bilans kosz­tów może nie­wiele róż­nić się od węgla.

Gorzej jest z mułem. Nie na darmo mówi się, że mułu wkła­dasz do kotła wia­dro a wyj­mu­jesz dwa. W ponad poło­wie potrafi się on skła­dać z popiołu. Pozby­cie się kilku ton popiołu może być pro­ble­mem, nie wspo­mi­na­jąc o kosz­cie zdro­wot­nym prze­rzu­ca­nia dodat­ko­wych kilku ton balastu.

Jak spa­lać flot lub muł węglowy bez kopcenia

Flot i muł nadają się wyłącz­nie do kotłów gór­nego spa­la­nia. Tutaj prze­czy­tasz, jak ludzie radzą sobie z pale­niem tymi pali­wami.

Cie­kawą wła­ści­wo­ścią flotu i mułu jest ten­den­cja do zbry­la­nia. Jeśli zrzuci się wil­gotny flot na hałdę, to po paru dniach można kroić go łopatą jak masło. Można też ule­pić z niego w sta­nie wil­got­nym dowol­nych roz­mia­rów bryły, a następ­nie pozo­sta­wić do prze­schnię­cia i palić tym podob­nie jak gru­bym węglem.

Można także na wzór zasto­so­wa­nej na poniż­szym fil­mie tech­niki spa­la­nia tro­cin zasy­pać cały kocioł flo­tem, wty­ka­jąc uprzed­nio w zasyp pio­nowo kilka szczap drewna (ew. także war­stwę drewna na ruszt, aby unik­nąć prze­sy­py­wa­nia do popiel­nika), a następ­nie na górze zasypu, na czubku tych wetknię­tych pio­nowo szczap roz­pa­lić ogni­sko. Ogień tra­wiąc drewno zej­dzie w dół i utwo­rzy kanał powietrzny, w któ­rym ściany zasypu będą się pomału żarzyć.

Do pale­nia flo­tem nadmuch nie jest konieczny, ale bar­dzo uła­twia życie. Poni­żej rela­cja z bez­dym­nego spa­la­nia od góry zbry­lo­nego mułu w kotle z nadmu­chem. Tutaj część druga — roz­pa­la­nie. Po wnę­trzu kotła widać, jak bar­dzo muł pyli. Ale ten pył, który zostaje w kotle, to naj­mniej­szy pro­blem. Gor­szy jest ten naj­drob­niej­szy, nie­wi­doczny, który ula­tuje w powietrze.

Flot i muł kon­tra zdrowie

W deba­tach na temat smogu naj­wię­cej batów zbie­rają wła­śnie flot i muł. Czę­sto nie­słusz­nie ludzie dopa­trują się spa­la­nia mułu (lub śmieci) w każ­dym ostro kop­cą­cym komi­nie, nawet pod Łodzią czy Suwał­kami, gdzie mułu na 100% nie ma w sprze­daży. Ale pro­blem mułu nie leży wcale w tym, co widać na wylo­cie z komina. Tak jak każde inne paliwo, także muł można spa­lić bez dymu.

Praw­dzi­wym pro­ble­mem jest to, czego nie widać. Muł jest bar­dzo roz­drob­niony i zawiera bar­dzo dużo popiołu, który ula­tuje w atmos­ferę i znacz­nie łatwiej two­rzy szko­dliwe (bo ultra­drobne) pyły PM10PM2.5. Ale muł zawiera także cały arse­nał metali cięż­kich, w tym rtęć w daw­kach znacz­nie więk­szych niż w grub­szych węglach. Nie da się jej pozbyć z paliwa żad­nymi zabie­gami, dla­tego spa­la­nie mułu powo­duje wysy­ła­nie jej w komin, czyli roz­sie­wa­nie po jego naj­bliż­szym otoczeniu.

Trudno wobec tego pole­cać pale­nie mułem. Miejże god­ność czło­wieka i zain­we­stuj cho­ciaż w miał! Zara­zem trzeba zazna­czyć, że sto­su­jąc wyżej opi­sane spo­soby pale­nia, można spa­lić muł i flot bez kop­ce­nia, co będzie zawsze ciut mniej szko­dliwe, bo wyeli­mi­nuje się przy­naj­mniej więk­szość rako­twór­czych sub­stan­cji smo­li­stych ze spalin.

Zakaz spa­la­nia mułu i flotu

Wpro­wa­dzane w kolej­nych woje­wódz­twach uchwały anty­smo­gowe zakażą spa­la­nia mułu i flotu.

Jest już pewne, że od przy­szłego sezonu nie będzie można palić mułem i flo­tem w całej Mało­pol­sce – tak sta­nowi przy­jęta na początku 2017 roku uchwała anty­smo­gowa dla woje­wódz­twa mało­pol­skiego (z wyłą­cze­niem Kra­kowa) a w przy­go­to­wa­niu jest już dodat­kowa uchwała wpro­wa­dza­jąca taki zakaz na tere­nie Kra­kowa do czasu aż wej­dzie tam w życie (w 2019 roku) cał­ko­wity zakaz spa­la­nia węgla i drewna.

Trwają prace nad uchwałą anty­smo­gową dla woje­wódz­twa ślą­skiego. Nie jest jesz­cze jasny jej kształt ani czy zacznie ona obo­wią­zy­wać od przy­szłego sezonu grzew­czego, ale takie są zamiary a zakaz spa­la­nia mułu i flotu rów­nież jest tam w planach.

Uchwały anty­smo­gowe nie mogą zaka­zać sprze­daży mułu i flotu – paliwa te będą dalej dostępne na skła­dach opału (chyba że rząd zde­cy­duje o wyco­fa­niu ich ze sprze­daży), ale pale­nie nimi będzie karalne tak samo jak obec­nie spa­la­nie odpa­dów.