Flotokoncentrat i muł węglowy

Z kopal­ni­anego bło­ta i wody odzysku­je się dwa pro­duk­ty: flo­tokon­cen­trat (flot) i muł węglowy. To dwa zupełnie różne pali­wa, na oko niemal nierozróż­nialne (czarny węglowy proszek jak cuki­er-pud­er). Flot i muł wys­tępu­ją niemal wyłącznie na Śląsku i w bliskiej jego okol­i­cy. Dla resz­ty kra­ju ich nie wystar­cza. W sum­ie to dobrze, bo spalanie mułu i flo­tu jest trudne, przez co emis­ja syfu na tonę prz­erzu­conego pali­wa jest najwięk­sza spośród wszel­kich rodza­jów węgla.

Gen­er­al­nie mówimy tu, że każde pali­wo da się spal­ić przyz­woicie czys­to – co oznacza spalanie bez dymu, ale nie bezemisyjne. Muł węglowy, ze wzglę­du na bard­zo wysoką zawartość drob­ne­go popi­ołu (nawet do 50%!) i wysoką dawkę met­ali cięż­kich jest szczegól­nie szkodli­wy na tle innych paliw węglowych, nawet gdy spalany jest bez dymu. Dlat­ego szcz­erze pole­camy omi­jać muł węglowy sze­rokim łukiem – jeśli nie dla zdrowia włas­nego, to cho­ci­aż dla praw­idłowego roz­wo­ju włas­nych dzieci czy wnuków, którym pod­wyżs­zona dawka met­ali cięż­kich z kom­i­na rodzin­nego domu nad­szarpu­je zdrowie na resztę życia. Każdy inny rodzaj węgla jest pod tym wzglę­dem znacznie lep­szy.

Muł i flot wycofane ze sprzedaży – a jednak dostępne

10. sierp­nia 2017 PGG ogłosiła wyco­fanie mułu węglowego i flo­tu ze sprzedaży dla “cywilnych” kotłowni. Ofic­jal­nie żad­na z pol­s­kich kopalń nie sprzeda­je już mułu ani flo­tu klien­tom detal­icznym.

W prak­tyce – wystar­czy krót­ka kon­sul­tac­ja z “wujkiem Olik­sem” by stwierdz­ić, że flot i muł nadal są do kupi­enia. Co niekoniecznie przeczy powyższej deklaracji kopalń. Najwidoczniej muł i flot sprzedawane są do prze­mysłu a jed­nak którędyś “prze­cieka­ją” na rynek detal­iczny, bo się to opła­ca. Być może sytu­ację ukró­ci wejś­cie w życie norm jakoś­ci węgla i sys­te­mu kon­troli, co nastąpi 4. listopa­da 2018. Ale jak zwyk­le w tej branży trud­no być pewnym czegokol­wiek.

Zakazy spalania mułu i flotu

Sezon grzew­czy 2016/2017 przeszedł do his­torii jako ostat­ni, w którym moż­na było swo­bod­nie spalać muł i flot. Nawet jeśli gdzieś zna­jdziesz te pali­wa w sprzedaży lub masz je w piwni­cy, to wszys­tkie uch­wały antys­mogowe zabra­ni­a­ją spala­nia mułu i flo­tu pod karą taką jak za spalanie odpadów. A więc: w razie kon­troli man­dat 50–500zł, którego możesz nie przyjąć, wtedy sprawa leci do sądu i grzy­w­na może wynieść już do 5000zł.

Prócz mułu i flo­tu uch­wały zakazu­ją spala­nia także kilku innych rodza­jów kiep­s­kich paliw a w Krakowie – także częś­ci węgli grubych. Więcej infor­ma­cji w przeglądzie uch­wał antys­mogowych.

Przy­bliżony tery­to­ri­al­ny zasięg wys­tępowa­nia mułu / flo­tu – w kon­sul­tacji z Izbą Gospo­dar­czą Sprzedaw­ców Pol­skiego Węgla.

Koncentrat igieł ze stogu siana

Pro­duk­tem ubocznym dzi­ała­nia kopal­ni jest woda z błotem. Bło­to to skła­da się z czys­tego węgla kami­en­nego oraz kamienia, który towarzyszy węglowi w złożu. Prob­lem w tym, że są to wszys­tko drobin­ki bard­zo małe, do 1mm śred­ni­cy.

Ze stru­mienia wody i bło­ta odd­ziela się w pro­ce­sie flotacji drobin­ki węgla od kamienia. Tak pow­sta­je flo­tokon­cen­trat zwany potocznie flotem. To węgiel o para­me­tra­ch nie gorszych niż kost­ka czy orzech. Tyle, że tak drob­ny proszek węglowy w surowej postaci nie jest atrak­cyjnym pro­duk­tem. Trud­no go spal­ić w sposób wygod­ny w domowym kotle, choć dla zapraw­ionego w bojach palacza to dobre i tanie pali­wo.

Flotokoncentrat w stanie suchym

Flo­tokon­cen­trat w stanie suchym

Flot o konsystencji wilgotnej ziemi

Flot o kon­sys­tencji wilgo­t­nej zie­mi

Odpad z odpadów

Bło­to, które zostało po odd­zie­le­niu flo­tu, trafia na osad­ni­ki, gdzie woda jest odcią­gana do powtórnego użytku, a muł węglowy pomału osi­a­da. W zasadzie jest on odpa­dem popro­duk­cyjnym, ale wciąż zaw­iera więcej węgla niż kruszy­wo dro­gowe (pon­ad 50%), z wyglą­du jest czarny i pali się, dlat­ego jest sprzedawany ludziom po tan­ioś­ci (100–200zł/t).

Muł węglowy to naj­gorszy syf z syfu. Nie chodzi nawet o dużą zawartość popi­ołu, ale o to, że w tej naj­drob­niejszej frakcji kopal­ni­anego odpadu gro­madzi się hur­towo to, co naj­gorsze: rtęć, chlor i siar­ka (tutaj artykuł na ten tem­at). Jed­nym słowem: paląc mułem obsiewasz sobie pod­wórko meta­la­mi ciężki­mi w dużych dawkach, co ma bard­zo, bard­zo zły wpływ na two­je zdrowie, ale w szczegól­noś­ci na rozwój twoich dzieci!

Muł węglowy a miał węglowy

Różni­ca między mułem lub flotem a miałem węglowym jest zasad­nicza, choć może być nieoczy­wista gdy się jed­nego i drugiego na oczy nie widzi­ało. Nawet poważne media mają z tym prob­lem.

  • Muł to koń­cowy odpad z pro­ce­su wydoby­cia węgla, praw­ie 1:1 drob­ny węgiel i sproszkowany kamień.
  • Flot jest węglem o para­me­tra­ch zbliżonych do węgli grub­szych a jedy­na jego wada to gran­u­lac­ja typowa dla cukru pudru.
  • Miał to pełno­prawny węgiel, naj­drob­niejsza frakc­ja kopal­ni­anego urobku (1–31,5mm) w stanie nieo­mal takim, jaki wyjechał spod zie­mi.

Miał ma gorsze para­me­try od grub­szych węgli (tu moż­na je porów­nać dla różnych kopal­ni) – ale w zami­an jest tani. Zawartość popi­ołu w miale jest o ok. 50–100% wyższa niż w grub­szych węglach, nato­mi­ast siar­ki jest zwyk­le o ok. 20% więcej. Wartość opałowa jest niższa o 10–20% ale cena – niższa nawet o połowę w sto­sunku do węgla sorty­men­tu orzech.

Zgod­nie z prawdą odpa­dem węglowym moż­na nazwać muł węglowy – nic więcej, ponieważ tylko muł jest odpa­dem z pro­dukcji wszel­kich innych sorty­men­tów węgla. Miał stanowi znakomitą więk­szość wydoby­wanego spod zie­mi węgla. Od lat ist­nieją domowe kotły przys­tosowane do spala­nia miału, zarówno ręczne jak i automaty­czne. Czys­to spalany miał emi­tu­je mniej zanieczyszczeń niż dobry węgiel – ale źle spalany. Wśród kotłów osią­ga­ją­cych najwyższe obec­nie wymo­gi czys­toś­ci spalin (5. klasa) są kotły spala­jące miał węglowy.

Na zdję­ci­ach powyżej widoczny jest kiep­s­ki miał, jaki prze­ważnie moż­na dostać na składach po tym jak ktoś w łań­cuszku pośred­ników zdążył odsi­ać grub­szą frakcję, najpewniej w celu upłyn­nienia jej jako “ekogroszku”. Mimo to różni­ca w gran­u­lacji w sto­sunku do mułu i flo­tu jest dobrze widocz­na.

Pieniądz nie śmierdzi

Ktoś nieskażony wiedzą o węglowym światku mógł się dzi­wić, jakim cud­em coś tak śmieciowego jak muł węglowy trafia legal­nie na rynek? Odpowiedź jest pros­ta: sprzedaż mułu cywilom to był zysk dla kopal­ni.

Rocz­na sprzedaż mułu sza­cow­ana była na jakieś 800 tys. ton co dawało jakieś 6% całego rynku węgla dla gospo­darstw domowych. Lekko i luźno licząc po 150zł/t, rocznie na mule sprzeda­jące go kopal­nie zgar­ni­ały ok. 120 mil­ionów zło­tych! Oto jed­na z przy­czyn, dla których przez dłu­gi czas “nie dało się” usunąć mułu z rynku.

Sprzedaż na rynek detal­iczny była dla kopal­ni bardziej opła­cal­na niż pchanie mułu do ener­gety­ki. Tam cena była­by niższa lub nawet musieli­by dopła­cać do utyl­iza­cji, gdyż wbrew pozorom nie jest to ulu­bione pali­wo prze­mysłu.

Obec­nie jedynym cywilnym zas­tosowaniem flo­tokon­cen­tratu jest pro­dukc­ja pel­letu węglowego Var­mo. Pel­let po zbryki­etowa­niu jest świet­nym pali­wem, pod pewny­mi wzglę­da­mi nawet lep­szym od ekogroszku (stała niska wilgo­t­ność).

Kto normalny pali błotem?

Ktoś nieskażony kon­tak­tem z realia­mi życia zwykłych ludzi mógł się dzi­wić, jakim cud­em ktokol­wiek chci­ał pal­ić błotem, w którym była tylko połowa węgla? Wiado­mo, ludzie chcą oszczędzać, ale nawet masochizm ma swo­je granice. A jed­nak cza­sem do takiego masochiz­mu zmusza życie.

Różni­ca w kosz­tach ogrze­wa­nia mułem i wszelki­mi inny­mi węgla­mi była na tyle znaczą­ca, że wchodzili w to ludzie mają­cy czas na szu­flowanie ton bło­ta a niema­ją­cy zbyt­nio innego wyjś­cia. Zapłacić za ogrzanie domu 2000zł a 4000–5000zł to jest dla wielu osób różni­ca kolos­al­na. Nie, ta różni­ca zwyk­le nie jest przez­naczana na urlop na Maderze, ale na inne równie pilne jak ciepło potrze­by. Biedą nie uspraw­iedli­wi się spala­nia dzi­a­dost­wa, ale ona jest i nikt nic mądrego na to nie potrafi jak dotąd poradz­ić – poza pog­a­rdą wobec bied­nych.

Powyższa grafi­ka porównu­je ceny ciepła z mułu, miału i ekogroszku według cen tych paliw z rejonu Ryb­ni­ka z lip­ca 2017. Jak się nie krę­cić – ple­cy z tyłu. Muł z różnych kopal­ni ma różną kalo­ryczność i ceny (bywa nawet 50–60zł/t), ale zawsze wypa­da naj­taniej. Śląs­ka uch­wała antys­mogowa, która weszła w życie 1. wrześ­nia 2017 zakaza­ła spala­nia mułu i flo­tu a niemal jed­nocześnie kopal­nie zadeklarowały koniec sprzedaży tych paliw do klien­tów detal­icznych. Dla doty­chcza­sowych kon­sumen­tów mułu zmi­ana pali­wa oznacza­ła wzrost kosztów ogrze­wa­nia o jakieś 30–50%.

Występowanie i opłacalność

Flot i muł dostęp­ne były przede wszys­tkim na Śląsku i w okol­i­cy. Na kopal­ni cena flo­tu to były oko­lice 250–400zł a muł potrafił kosz­tować 100–200zł/t. Oba pali­wa sprzedawane były w stanie wilgo­t­nym — wtedy nie pylą i zbry­la­ją się zami­ast latać z wia­trem.

O ile nie kupowało się flo­tu czy mułu w formie lejącej błot­nis­tej pap­ki, to taki zakup w przelicze­niu na kalo­ryczność pali­wa jeśli chodzi o flot zawsze się opła­cał – wychodz­iło co najm­niej dwa razy taniej od grub­szego węgla a właś­ci­wie jedy­na różni­ca to gran­u­lac­ja. Dlat­ego ludzie palili tym bard­zo chęt­nie, nawet jeśli czyn­ność ta ma wiele znamion masochiz­mu. Prob­lem w tym, że przy nieu­miejęt­nym pale­niu (złożonym głównie z kopce­nia) więk­szość energii z taniego pali­wa może zostać wyrzu­cona kominem i ostate­czny bilans kosztów może niewiele różnić się od grub­szego węgla.

Gorzej było z mułem. Nie na dar­mo mówi się, że mułu wkładasz do kotła wiadro a wyj­mu­jesz dwa. W pon­ad połowie potrafił się on składać z popi­ołu. Pozby­cie się kilku ton popi­ołu może być prob­le­mem, nie wspom­i­na­jąc o kosz­cie zdrowot­nym prz­erzu­ca­nia dodatkowych kilku ton bal­as­tu.

Jak spalać flot lub muł węglowy bez kopcenia

Jako się rzekło, spalanie mułu i flo­tu jest obec­nie niele­galne, dlat­ego instrukc­ja ta ma charak­ter his­to­ryczno-doku­men­tal­ny. Flot i muł nadawały się wyłącznie do kotłów górnego spala­nia. Tutaj przeczy­tasz, jak ludzie radzili sobie z pale­niem tymi pali­wa­mi.

Ciekawą właś­ci­woś­cią flo­tu i mułu jest ten­denc­ja do zbry­la­nia. Jeśli zrzu­ci się wilgo­t­ny flot na hałdę, to po paru dni­ach moż­na kroić go łopatą jak masło. Moż­na też ulepić z niego w stanie wilgo­t­nym dowol­nych rozmi­arów bryły, a następ­nie pozostaw­ić do przeschnię­cia i pal­ić tym podob­nie jak grubym węglem.

Moż­na także na wzór zas­tosowanej na poniższym filmie tech­ni­ki spala­nia trocin zasy­pać cały kocioł flotem, wtyka­jąc uprzed­nio w zasyp pio­nowo kil­ka szczap drew­na (ew. także warst­wę drew­na na ruszt, aby uniknąć przesypy­wa­nia do popiel­ni­ka), a następ­nie na górze zasy­pu, na czubku tych wetknię­tych pio­nowo szczap roz­pal­ić ognisko. Ogień traw­iąc drewno zejdzie w dół i utworzy kanał powi­etrzny, w którym ściany zasy­pu będą się pomału żarzyć.

Do pale­nia flotem nad­much nie jest konieczny, ale bard­zo ułatwia życie. Poniżej relac­ja z bezdym­nego spala­nia od góry zbry­lonego mułu w kotle z nad­muchem. Tutaj część dru­ga — roz­palanie. Po wnętrzu kotła widać, jak bard­zo muł pyli. Ale ten pył, który zosta­je w kotle, to najm­niejszy prob­lem. Gorszy jest ten naj­drob­niejszy, niewidoczny, który ulatu­je w powi­etrze.

Flot i muł kontra zdrowie

W debat­ach na tem­at smogu najwięcej batów zbier­a­ją właśnie flot i muł. Częs­to niesłusznie ludzie dopa­tru­ją się spala­nia mułu (lub śmieci) w każdym ostro kopcą­cym kominie, nawet pod Łodz­ią czy Suwałka­mi, gdzie mułu na 100% nie ma w sprzedaży. Ale prob­lem mułu nie leży wcale w tym, co widać na wylocie z kom­i­na. Tak jak każde inne pali­wo, także muł moż­na spal­ić bez dymu.

Prawdzi­wym prob­le­mem jest to, czego nie widać. Muł jest bard­zo roz­drob­niony i zaw­iera bard­zo dużo popi­ołu, który ulatu­je w atmos­ferę i znacznie łatwiej tworzy szkodli­we (bo ultra­drob­ne) pyły PM10 i PM2.5. Ale muł zaw­iera także cały arse­nał met­ali cięż­kich, w tym rtęć w dawkach znacznie więk­szych niż w grub­szych węglach. Nie da się jej pozbyć z pali­wa żad­ny­mi zab­ie­ga­mi, dlat­ego spalanie mułu powodu­je wysyłanie jej w komin, czyli rozsiewanie po jego najbliższym otocze­niu.

Trud­no wobec tego pole­cać pale­nie mułem. Miejże god­ność człowieka i zain­wes­t­uj cho­ci­aż w miał! Zarazem trze­ba zaz­naczyć, że sto­su­jąc wyżej opisane sposo­by pale­nia, nawet coś tak kiep­skiego jak muł moż­na spal­ić bez kopce­nia, co zawsze będzie mniej szkodli­we, bo wye­limin­u­je się przy­na­jm­niej więk­szość rakotwór­czych sub­stancji smolistych ze spalin.