Cudowne dodatki do węgla

W skle­pach obok wor­ków z eko­grosz­kiem zale­gają cudowne proszki, które dosy­pane do opału mają rze­komo likwi­do­wać wszyst­kie pro­blemy zwią­zane ze spa­la­niem paliw sta­łych, czyli sadzę, smołę, dym, pył, popiół, brud itp. I oczy­wi­ście spra­wią, że węgiel da dwa razy wię­cej cie­pła niż przed­tem, a jego zuży­cie spad­nie o połowę.

Jest pięk­nie. Dla­tego zamiast bić brawo — poszu­kajmy, gdzie tu jest haczyk. Czy takie dodatki do paliwa mają prawo dzia­łać, a jeśli tak, to na jakiej pod­sta­wie? Gdzie koń­czą się fakty, a zaczyna mar­ke­tin­gowe napi­na­nie? Czy sto­so­wa­nie tych prosz­ków może dać zauwa­żalny zysk — oszczęd­ność czasu, pie­nię­dzy, czyst­sze powie­trze — a nie tylko efekt placebo?

Opłaca się palić czysto

Trudno zapew­nić zawsze opty­malne warunki do spa­la­nia paliw sta­łych, ponie­waż skład tych paliw jest mocno zmienny. Dla­tego czę­sto pro­duk­tem ubocz­nym spa­la­nia są różne nie­po­żą­dane w kotle i w powie­trzu sub­stan­cje: tle­nek węgla, sadze, smoła itp. Od dzie­się­cio­leci ludzie kom­bi­nują, jak by tu pro­blem zmi­ni­ma­li­zo­wać, bo nie tylko traci się ener­gię z nie­do­pa­lo­nego paliwa, ale przy oka­zji nisz­czą się urzą­dze­nia grzew­cze. Z jed­nej strony mody­fi­kuje się kon­struk­cje kotłów i spo­soby ich ste­ro­wa­nia, z dru­giej zaś opra­co­wuje się dodatki do paliw popra­wia­jące prze­bieg i efekty spalania.

Cie­kawy z punktu widze­nia che­mika arty­kuł o dodat­kach do paliw sta­łych można zna­leźć w kwar­tal­niku Głów­nego Urzędu Gór­ni­czego nr 1/2012.

Jak dzia­łają dodatki

Dodatki do paliw naj­czę­ściej mają za zada­nie obni­żyć tem­pe­ra­turę zapłonu skład­ni­ków węgla, tak by już w niskich tem­pe­ra­tu­rach pale­ni­ska moż­liwe było czy­ste spa­la­nie. Spo­sób wyko­na­nia tego zada­nia bywa różny.

Czego można ocze­ki­wać po zasto­so­wa­niu dodatku? O ile zosta­nie użyty pra­wi­dłowo, powi­nien poskut­ko­wać zmniej­sze­niem dymie­nia, więk­szym wydzie­la­niem cie­pła (przez dokład­niej­sze dopa­la­nie), zmniej­sze­niem osa­dza­nia sadzy. Przy dłu­go­trwa­łym sto­so­wa­niu zacznie też zni­kać nagro­ma­dzona w kotle sadza, ale nie licz, że taki pro­szek usu­nie ci ją do czy­sta. Wszyst­kie te dodatki przede wszyst­kim zapo­bie­gają pro­duk­cji sadzy, więc nie zwal­niają one z obo­wiązku mecha­nicz­nego czysz­cze­nia kotła i komina.

Czego nie należy oczekiwać

Nie ocze­kuj, że zawa­lony sadzą komin nagle sam się ode­tka po wsy­pa­niu nawet wia­derka magicz­nego proszku. Te dodatki nie wypa­lają sadzy — co naj­wy­żej osła­biają nagro­ma­dzoną war­stwę uła­twia­jąc jej mecha­niczne usunięcie.

Kiep­skie paliwo nadal będzie kiep­skie po dosy­pa­niu dodatku. Tani, podły węgiel nie zyska na kalo­rycz­no­ści. Mokre drewno nie zrobi się suche.

Nie licz, że doda­tek do paliwa zwolni cię z koniecz­no­ści umie­jęt­nego ste­ro­wa­nia kotłem. Jeśli zadu­sisz kocioł odci­na­jąc mu dopływ powie­trza albo będziesz palić w kotle gór­nego spa­la­nia w brudny spo­sób, czyli tra­dy­cyj­nie od dołu, to nie licz na cudowną poprawę sytu­acji. Doda­tek do opału będzie tylko kwiat­kiem do kożucha.

Naucz się pra­wi­dłowo palić w piecu, potem naucz się kiedy i jak długo palić, by było cie­pło, lecz nie za cie­pło. To są pra­wi­dłowe roz­wią­za­nia pro­ble­mów z ogrze­wa­niem. Sypa­nie proszku do węgla może tylko polep­szyć ci na chwilę samo­po­czu­cie, ale trwałą poprawę sytu­acji może zapew­nić tylko pra­wi­dłowe użyt­ko­wa­nie pieca.

Prze­gląd dodat­ków do paliw

Zobaczmy, jakie główne rodzaje dodat­ków do paliw sta­łych są dostępne na rynku i czego można po nich oczekiwać.

Z wie­rzeń ludowych

Nawet na wiej­skim podwórku znaj­dziemy kilka suple­men­tów opału, któ­rym wie­rze­nia ludowe przy­pi­sują moc polep­sza­nia warun­ków spa­la­nia: sól kuchenną i obierki z ziemniaków.

Doda­tek soli kuchen­nej w ilo­ści ok. 8g/m2 powierzchni pale­ni­ska fak­tycz­nie popra­wia prze­bieg pro­cesu spa­la­nia węgla (mniej­sza emi­sja CO i tlen­ków azotu, niż­sza strata cie­pła ze spa­li­nami), co zostało zaob­ser­wo­wane, ale do dziś nie wyja­śniono naukowo, dla­czego tak się dzieje. Chlo­rek sodu jest skład­ni­kiem dodat­ków do paliw, ale nie głów­nym i jedynym.

Obierki z ziem­nia­ków rów­nież są powszech­nie sto­so­wane jako sadzo­usu­wacz, jed­nak dotąd chyba nikt nie poku­sił się o wyja­śnie­nie na grun­cie che­mii ich wpływu na poprawę jako­ści pro­cesu spa­la­nia. Cho­dzi jed­nak nie tyle o same obierki, co o skro­bię ziem­nia­czaną, która speł­nia tę samą rolę. Wielu twier­dzi, że według nich to działa, ale przy­da­łoby się wyja­śnie­nie czy fak­tycz­nie działa, a jeśli tak, to dlaczego.

Nitro­len, Kalnit

Ist­nieje grupa dodat­ków do opału bazu­jąca na azo­ta­nach, z któ­rych w han­dlu dla zwy­kłego czło­wieka dostępne są np. Kal­nit, Nitro­len, Diavolina.

Na przy­kła­dzie Nitro­lenu widać, że pro­du­cent dość rze­tel­nie opi­sał dzia­ła­nie spe­cy­fiku. Nie obie­cuje cudów na kiju, nawet oszczęd­ność paliwa to “marne” w porów­na­niu z kon­ku­ren­cją 5%. Fak­tem jed­nak jest, że pro­dukt jest sto­so­wany od ponad 20 lat, zwłasz­cza w ener­ge­tyce prze­my­sło­wej.
Daw­ko­wa­nie Nitro­lenu to 500g/1t paliwa, a cena za tę ilość wynosi ok. 20zł.

Sad­pal i podobne

Chyba naj­po­pu­lar­niej­szym dodat­kiem do opału jest Sad­Pal i podobne jemu spe­cy­fiki. Można je roz­po­znać po zie­lo­nym kolo­rze, bo ich głów­nym skład­ni­kiem są związki mie­dzi (a dokład­niej — zgod­nie z kartą cha­rak­te­ry­styki Sad­palu — siar­czan mie­dzi, chlo­rek amonu i węglan wapnia).

Skład­niki Sad­palu uła­twiają wią­za­nie tlenu z węglem, dzięki czemu w niż­szej tem­pe­ra­tu­rze pale­ni­ska osią­gana jest lep­sza efek­tyw­ność pro­cesu. Dzia­ła­nia tego środka można być pew­nym, ponie­waż podob­nie jak Nitro­len jest on sto­so­wany w prze­my­śle od lat.

Ist­nieją pewne zagro­że­nia zwią­zane z nie­umie­jęt­nym sto­so­wa­niem Sad­palu. Przede wszyst­kim należy sypać go zawsze na żar. W kotle podaj­ni­ko­wym nie można sypać Sad­palu do podaj­nika, bo to przy­spie­szy koro­zję blach.
Ostrze­żeni powinni się też czuć wła­ści­ciele domów z dachem kry­tym bla­chą. W każ­dym pale­ni­sku, nawet przy zacho­wa­niu środ­ków ostroż­no­ści, może dojść do sytu­acji, że nie­znaczne ilo­ści Sad­palu w for­mie “suro­wej” będą wydmu­chi­wane komi­nem na dach. Tam, osia­da­jąc na bla­sza­nym pokry­ciu dacho­wym, z cza­sem będą powo­do­wać jego koro­zję.
Poza tym Sad­pal jest agre­sywny w sto­sunku do alu­mi­nium i stali nie­rdzew­nej. Te mate­riały nie wystę­pują w kotle węglo­wym ani komi­nie (wkład komi­nowy do kotła węglo­wego powi­nien być zro­biony ze stali żaro­od­por­nej), ale warto o tym pamię­tać i do dozo­wa­nia uży­wać pla­sti­ko­wej łyżeczki zamiast kuchen­nych sztućców.

Sprze­dawcy chęt­nie kopiują stan­dar­dowy opis Sad­palu, twier­dzący że został on prze­ba­dany pod kątem sku­tecz­no­ści, ma sze­reg opi­nii róż­nych poli­tech­nik w zakre­sie oddzia­ły­wa­nia na śro­do­wi­sko czy ele­menty kotła i komina — ale nie­stety mate­ria­łów tych nie ma w inter­ne­cie, są dobrze scho­wane albo zdą­żyły już zniknąć.

Stan­dar­dowe daw­ko­wa­nie Sad­palu to ok. 1,5-3kg/1t paliwa, czyli 1–2 łyżki lub 1 gotowa saszetka na pełny zasyp kotła, zaś cena za 1kg to ok. 10-12zł.

AnLen

Nie­dawno na rynku poja­wił się jesz­cze jeden typ dodatku do paliwa. Wymaga osob­nego opi­sa­nia, ponie­waż jego skład jest odmienny, a mar­ke­tin­gowa otoczka pozwala nie­źle się uśmiać.

Karta cha­rak­te­ry­styki AnLenu jako główne skład­niki wska­zuje tlenki wap­nia, krzemu, magnezu i glinu. Czyli podobne skład­niki, jakie wystę­po­wały we wcze­śniej wspo­mi­na­nych dodat­kach. Pro­du­cent chwali się wie­lo­let­nim doświad­cze­niem w przy­rzą­dza­niu dodat­ków pali­wo­wych dla nie­miec­kiego prze­my­słu. Rzuca na prawo i lewo obiet­ni­cami o oszczęd­no­ściach na opale (min. 30%).

Nie­stety na potwier­dze­nie tych słów nie przy­ta­cza żad­nych wyni­ków badań. A prze­cież to takie pro­ste: posta­wić w akre­dy­to­wa­nym labo­ra­to­rium obok sie­bie dwa kotły, prze­pro­wa­dzić bada­nia eks­plo­ata­cyjne dla obu, przy czym w jed­nym zasto­so­wać doda­tek do paliwa. Wziąć wydruk wyni­ków, wrzu­cić w inter­nety i zakrzyk­nąć “patrz­cie, oto obie­cy­wane 30–40% oszczęd­no­ści opału”. Na pewno łatwiej byłoby w ten spo­sób pod­nieść wia­ry­god­ność nowego pro­duktu i zdo­być rynek.

Nie. Zamiast nie­zbi­tych dowo­dów opar­tych na bada­niach, pro­du­cent opi­suje swój wyrób w nie­na­tu­ral­nych wręcz super­la­ty­wach, a sie­bie samego tytu­łuje Ein­ste­inem spa­la­nia.

Na stro­nie pro­du­centa jest też roz­bu­do­wany dział z opi­niami użyt­kow­ni­ków. Dziw­nym tra­fem wszy­scy są zado­wo­leni. Z ich rela­cji wynika, że AnLen pod­nosi tem­pe­ra­turę w domu, nie­kiedy nawet napra­wia zepsutą insta­la­cję grzew­czą (grzej­nik nie grzał, a grzeje), a już na pewno obniża zuży­cie opału o plus-minus połowę, jed­no­cze­śnie pod­no­sząc o połowę ilość uzy­ski­wa­nego cie­pła. I co naj­waż­niej­sze węgiel pali się, ale nie spala się.
Intu­icyj­nie wia­domo o co tym ludziom cho­dziło, jed­nak wnio­ski co do zmian zuży­cia opału po zasto­so­wa­niu dodatku, zwłasz­cza wysu­wane przez laików, raczej nie są miarodajne.

AnLen jest pro­duk­tem nowym i brak póki co rela­cji jego użyt­kow­ni­ków na temat sku­tecz­no­ści czy nie­spo­dzie­wa­nych efek­tów ubocz­nych. W prze­ci­wień­stwie do Sad­Palu, AnLen z uwagi na swój skład nie powi­nien nisz­czyć bla­sza­nych pokryć dacho­wych, ale nie ma na chwilę obecną żad­nych badań ani nawet teo­re­tycz­nych ana­liz co do sku­tecz­no­ści i wpływu tego środka na stan kotła i komina. Skład ujaw­niony w “kar­cie cha­rak­te­ry­styki” nie różni się wiele od składu popiołu ze spa­le­nia drewna.

Pro­du­cent roz­pę­tał nato­miast kam­pa­nię w inter­ne­cie, w ramach któ­rej powstał wątek na forum.info-ogrzewanie.pl na temat tego środka. Posy­pało się tro­chę ogól­ni­ków z teo­rii spa­la­nia, ale wysłan­nik pro­du­centa nie zechciał przed­sta­wić wyni­ków badań choćby jed­nego z setek prze­ba­da­nych kotłów. Zachę­cał za to do zakupu środka, by spraw­dzić wszystko samemu.

W mię­dzy­cza­sie ktoś zadał pyta­nie o sku­tecz­ność tego samego środka na blogu zawijan.wordpress.com (czego ślad pozo­stał w tym oto poście, bo autor bloga usu­nął póź­niej wpisy na temat tego spe­cy­fiku). Wsku­tek tego oka­zało się, że pro­du­cent spe­cy­fiku umie­ścił na swo­jej stro­nie tek­sty i rysunki z w/w bloga bez zapy­ta­nia autora ani nawet bez poda­nia źró­dła.
Po ujaw­nie­niu tego faktu owe mate­riały znik­nęły ze strony pro­du­centa, jak rów­nież przed­sta­wi­ciel firmy znik­nął z forum.info-ogrzewanie.pl, a chwilę póź­niej powstało forum na stro­nie AnLenu, gdzie pro­du­cent z pew­no­ścią będzie miał więk­sze moż­li­wo­ści utrzy­ma­nia wypo­wie­dzi użyt­kow­ni­ków na wła­ści­wym torze.

Daw­ko­wa­nie AnLenu to 1,5kg/1 tonę węgla. Cena za 1,5kg to ok. 60zł.

Carbo Smar

Jest i suple­ment na pro­blemy kotłów podaj­ni­ko­wych. Przy­naj­mniej te zwią­zane z trans­por­tem paliwa. Carbo Smar to płynny śro­dek sma­ru­jący, który dodany do węgla uła­twia jego prze­miesz­cza­nie przez podaj­nik. A opory zwią­zane z prze­py­cha­niem węgla przez podaj­nik śli­ma­kowy są cał­kiem spore, co kosz­tuje ener­gię elek­tryczną i zuży­cie mecha­ni­zmu. Wystar­czy tro­chę więk­szych zia­ren w opale i do listy pro­ble­mów może dojść zry­wa­nie zawleczki czy nie­da­jące spać chru­pa­nie kru­szo­nego przez śli­mak węgla.

Dola­nie do podaj­nika Carbo Smaru obniża tar­cie mię­dzy ziar­nami węgla nawza­jem oraz mię­dzy ele­men­tami podaj­nika, a stąd wyni­kają nastę­pu­jące korzyści:

  • zmniej­sza się hałas zwią­zany z pracą podajnika
  • mniej­sze jest obcią­że­nie napędu podaj­nika, wydłuża się jego żywot­ność i spada zuży­cie prądu
  • spo­wal­nia się ście­ra­nie ślimaka

No dobra, to są dość intu­icyjne wnio­ski. Ale — jak rzadko kiedy się zda­rza — efekty dzia­ła­nia Carbo Smaru mają popar­cie w bada­niach. Wyko­nano je na Poli­tech­nice Ślą­skiej. Oce­nie pod­dano wpływ dodatku na spraw­ność kotła, emi­sję zanie­czysz­czeń, poziomo hałasu przy pracy podaj­nika, obcią­że­nie sil­nika podaj­nika i zuży­cie prze­zeń prądu. I tak, po zasto­so­wa­niu dodatku:

  • spraw­ność pozo­stała bez zmian
  • emi­sja nie­mal się nie zmie­niła, nastą­pił nie­wielki spa­dek poziomu tlenku węgla i tlenku siarki w spalinach
  • gło­śność pracy podaj­nika zaczęła nie­znacz­nie spa­dać po 3 godzi­nach od zaapli­ko­wa­nia dodatku a po 12 godzi­nach widoczne były naj­lep­sze efekty: mak­sy­malne natę­że­nie odgło­sów pracy spa­dło z wyj­ścio­wych 66dB do 54dB. Co wię­cej wła­ści­wie znik­nęły obser­wo­wane przed doda­niem Carbo Smaru odgłosy kru­sze­nia węgla
  • rów­nież po 12 godzi­nach obcią­że­nie sil­nika zmniej­szyło się o 30% a zuży­cie prądu o 35%. Tym samym koszt prze­rzu­ca­nia węgla przez podaj­nik zma­lałby zgod­nie z danymi z ~9zł/t do ~6zł/t.

Pro­du­cent wspo­mina także o zmniej­sze­niu ilo­ści popiołu czy też ogra­ni­cze­niu koro­zyj­nego dzia­ła­nia związ­ków siarki na podaj­nik i komorę spa­la­nia, ale tych spraw bada­nie nie obejmowało.

5l Carbo Smaru kosz­tuje ok. 100zł i wystar­cza na 2,5 tony węgla, więc dla prze­cięt­nego nowego domu jedno takie opa­ko­wa­nie powinno wystar­czać na cały sezon grzewczy.

Czy ten wyda­tek ma sens? O ile z odgło­sami kru­sze­nia węgla można sobie radzić np. wibro­izo­la­to­rami, to na opory poda­wa­nia pomóc może tylko jakiś śro­dek sma­ru­jący dodany do węgla. W han­dlu dostępne są różne tłu­ste i płynne sub­stan­cje, ale wla­nie byle czego może nie przy­no­sić pożą­da­nego efektu, bo sub­stan­cja sma­ru­jąca musi wytrzy­mać choćby coraz wyż­sze tem­pe­ra­tury, jakie panują w rurze podaj­nika wraz ze zbli­ża­niem się opału do pal­nika i nadal speł­niać tam swoją rolę.
Bez wie­dzy o tym jaki jest rze­czy­wi­sty wpływ Carbo Smaru na szyb­kość zuży­cia mecha­ni­zmów podaj­nika trudno wyro­ko­wać, czy lepiej jest co roku wydać 100zł na doda­tek, czy raz na kilka lat zapła­cić kil­ka­set zło­tych np. za wymianę śli­maka. Ale jak wyka­zały w/w bada­nia, śro­dek spraw­dza się jako pro­ste roz­wią­za­nie pro­blemu czę­sto zry­wa­nej zawleczki i hała­su­ją­cego podaj­nika, więc może być odpo­wiedni dla kogoś, kto woli wydać stówkę wię­cej na sezon, ale w zamian mieć znacz­nie mniej pro­ble­mów z kotłem.

Zoba­czysz to co chcesz widzieć

W domo­wych warun­kach trudno obiek­tyw­nie stwier­dzić sku­tecz­ność takich dodat­ków do opału. O ile znik­nię­cie sadzy można łatwo zauwa­żyć, to już oszczęd­no­ści opału mogą być trudne do zmie­rze­nia i łatwo ulec efek­towi pla­cebo — tzn. jeśli kupu­jesz doda­tek i ocze­ku­jesz, że zadziała, to możesz zaob­ser­wo­wać pozy­tywne efekty, nawet jeśli fak­tycz­nie więk­szych zmian na plus nie ma.

O zuży­ciu opału można by się wypo­wia­dać dopiero po całym sezo­nie sto­so­wa­nia dodatku, porów­nu­jąc zuży­cie z poprzed­nimi latami. Ale i to nie gwa­ran­tuje rze­tel­nego porów­na­nia, bo czyn­ni­ków wpły­wa­ją­cych na zuży­cie opału w ciągu roku jest mnó­stwo i cią­gle się one zmie­niają.
Oczy­wi­ście można zano­to­wać zuży­cie opału przy danych tem­pe­ra­tu­rach wewnątrz/na zewnątrz w ciągu kilku-kilkunastu dni z zasto­so­wa­niem dodatku i bez niego, i na tej pod­sta­wie prze­pro­wa­dzić porów­na­nie. Lecz to rów­nież nie pozwoli wyeli­mi­no­wać wszyst­kich przy­czyn moż­li­wych wahań zuży­cia opału (np. bez­wład­ność cieplna budynku, czyli sto­pień jego wygrza­nia w danym dniu, któ­rego nie da się zmierzyć).

Z dru­giej strony nie wszystko u każ­dego będzie dzia­łać. Nie­które dodatki wyma­gają spe­cjal­nej gim­na­styki, aby w ogóle zadzia­łały (np. odpo­wied­niego prze­pływu powie­trza przez pale­ni­sko). Dla­tego każdy doda­tek trzeba sto­so­wać umie­jęt­nie, zgod­nie z instruk­cją pro­du­centa i dopiero wtedy oce­niać jego działanie.

Czy to się opłaca

Ceny popu­lar­nych dodat­ków do opału są rela­tyw­nie niskie w porów­na­niu do kosztu tony węgla. Sku­tecz­ność więk­szo­ści dodat­ków jest potwier­dzona na grun­cie che­mii spa­la­nia oraz przez dłu­go­let­nie sto­so­wa­nie ich w prze­my­śle. Koszt dodatku powi­nien się z nawiązką zwró­cić, jeśli dzięki jego sto­so­wa­niu twój kocioł będzie utrzy­my­wany w czy­sto­ści. Każdy bowiem mili­metr sadzy na wymien­niku kotła to o kilka pro­cent mniej­sza spraw­ność odbioru ciepła.

Na pewno od każ­dego dodatku możesz ocze­ki­wać, że pra­wi­dłowo sto­so­wany zapo­bie­gnie osa­dza­niu się sadzy w kotle. Ewen­tu­al­nych oszczęd­no­ści w opale możesz nie zauwa­żyć albo mogą one być złu­dze­niem. Nie wierz w liczby i pro­centy obie­ca­nych na stro­nie pro­du­centa oszczęd­no­ści, jeśli nie są one poparte wyni­kami badań.

Pamię­taj, że naj­lep­szy doda­tek do opału nie pomoże, jeśli nie utrzy­mu­jesz kotła w pra­wi­dło­wym sta­nie tech­nicz­nym oraz nie zapew­nisz mu dosta­tecz­nej dawki powie­trza i paliwa. Kocioł naj­pierw musi być pra­wi­dłowo wyre­gu­lo­wany i wła­ści­wie obsłu­gi­wany, aby wydo­być z niego to, co naj­lep­sze dzięki samej jego kon­struk­cji, a dopiero wtedy sens ma zasto­so­wa­nie dodatku do opału, by tak otrzy­maną sytu­ację jesz­cze polepszyć.