O nas

Ser­wis ten stwo­rzyli zwy­kli ludzie, aby poka­zać innym zwy­kłym ludziom, że pale­nie w sta­rych, brzyd­kich kotłach węglo­wych nie musi już być śmier­dzące i uciąż­liwe. Wystar­czy tylko zacząć roz­pa­lać je od góry, aby spa­lały dużo oszczęd­niej, bez dymu i potrzeby cią­głego doglą­da­nia.

Oto przy­kład jak ogromną róż­nicę można uzy­skać tylko dzięki roz­pa­le­niu kotła “od dru­giej strony”. Zdję­cie poni­żej przed­sta­wia budy­nek Sane­pidu w Rybniku:

  • po lewej — jak palono w nim węglem do tej pory,
  • po pra­wej — stan po zasto­so­wa­niu tech­niki roz­pa­la­nia od góry.

Oba zdję­cia przed­sta­wiają sytu­ację ok. 20 minut po roz­pa­le­niu. Ten sam węgiel, ten sam kocioł a jaka róż­nica! Magia? Oszu­stwo? Łatwo możesz to spraw­dzić we wła­snej kotłowni.

Budynek Sanepidu w Rybniku - przed i po wizycie ekipy "Rybnik bez dymu"

Budy­nek Sane­pidu w Ryb­niku — przed i po wizy­cie ekipy “Ryb­nik bez dymu”

Pro­blem, któ­rym oddy­chasz, ale o nim nie słyszałeś

Zimą w Pol­sce jest wię­cej dymu niż śniegu. Ostat­nimi czasy krzy­czy się gło­śno, że to wina węgla (ruskiego albo złej jako­ści) oraz spa­la­nia śmieci. Ale jeśli pozna się nieco spo­sób dzia­ła­nia kotłów węglo­wych, to można dostrzec praw­dziwą przy­czynę syfu: ludzie palą w zbyt dużych kotłach, w nie­pra­wi­dłowy spo­sób. Dla­tego nawet jeśli kupią naj­lep­szy węgiel, to nadal będą smrodzić!

Spora część sprze­daw­ców i insta­la­to­rów nie zna lub nie chce znać aktu­al­nych norm budow­la­nych. Dla­tego mon­tują ludziom kotły o mocy kil­ku­krot­nie więk­szej niż jest potrzebna w dzi­siej­szych domach. Efekt jest taki, jakby do sklepu po bułki jeź­dzić Kama­zem: smród i nad­mierne zuży­cie paliwa.

Utrwa­lony przez lata spo­sób pale­nia w pro­stych kotłach węglo­wych (roz­pa­la­nie “od dołu”) działa dobrze dla koksu, ale zasto­so­wany do węgla i drewna skut­kuje wście­kłym kop­ce­niem. Znacz­nie lepiej spraw­dza się roz­pa­la­nie “od góry” — pozwala spa­lić dym i sadzę, unik­nąć cią­głego doglą­da­nia kotła oraz uzy­skać wię­cej cie­pła z tej samej ilo­ści opału.

To nie kolejny por­tal o ogrzewaniu

Nie znaj­dziesz tutaj reklamy jaw­nej ani ukry­tej. Piszemy o tym, co jest istotne dla osób ogrze­wa­ją­cych swoje domy “tymi ręcoma”. Poka­zu­jemy, jak w naj­prost­szych kotłach spa­lać powszech­nie dostępny opał w spo­sób moż­li­wie efek­tywny i czysty.

Nie mniej ważny jest wybór spo­sobu ogrze­wa­nia nowego domu. Sta­ramy się przed­sta­wiać obiek­tyw­nie wszyst­kie opcje ogrze­wa­nia i poda­wać kry­te­ria, które każdy musi roz­wa­żyć indy­wi­du­al­nie, aby pod­jąć naj­ko­rzyst­niej­szą decy­zję o spo­so­bie ogrze­wa­nia danego domu — zgodną z wła­snymi ocze­ki­wa­niami i moż­li­wo­ściami oraz fak­tami tech­nicz­nymi, które czę­sto giną w zamę­cie mar­ke­tingu i fał­szy­wych wie­rzeń ludowych.

To nie kolejna akcja antysmogowa

Nie wal­czymy wprost z dymem, ale z nie­wła­ści­wym użyt­ko­wa­niem domo­wych kotłów, które skut­kuje nad­mier­nym kop­ce­niem. Pra­wi­dłowo uży­wany piec dymi sym­bo­licz­nie jedy­nie przez pierw­sze 15–30 minut po roz­pa­le­niu, po czym dym znika zupeł­nie na kil­ka­na­ście godzin. Dla pala­cza korzyść jest przede wszyst­kim w wygo­dzie i niż­szym zuży­ciu opału, ale brak dymu to także o wiele czyst­sze powie­trze.

Co mamy wspól­nego z Alar­mami Smo­go­wymi? Nasze dzia­ła­nia pośred­nio pro­wa­dzą do polep­sze­nia jako­ści powie­trza zimą. Przy­wró­ce­nie kotłowni do popraw­nego stanu tech­nicz­nego i zasto­so­wa­nie metody pale­nia od góry owo­cuje wła­ści­wie zupeł­nym zani­kiem dymu ze spa­la­nia węgla czy drewna w dowol­nie sta­rym kotle, nie mówiąc o znacz­nym spadku zuży­cia opału.

Co nas różni od Alar­mów Smo­go­wych? Pod­czas gdy oni naj­chęt­niej pozby­liby się ludzi ogrze­wa­ją­cych węglem jak przy­krego zapa­chu lub natręt­nej muchy, my chcemy tym ludziom pomóc, by ogrze­wa­nie ich domów było tań­sze i mniej uciąż­liwe dla oto­cze­nia. W mnie­ma­niu dzia­ła­czy sta­no­wimy zagro­że­nie, bo gdyby ludzie sze­rzej zasto­so­wali nasze wska­zówki i prze­stali kop­cić, to o wiele trud­niej byłoby prze­for­so­wać wymianę sta­rych kotłów na nowo­cze­sne i eko­lo­giczne ogrze­wa­nie. Z gruntu odrzu­cają bowiem wszel­kie inne spo­soby na poprawę jako­ści powietrza.

Można powie­dzieć, że wywo­dzimy się z innych świa­tów. Dzia­ła­cze Alar­mów Smo­go­wych wydają się rekru­to­wać spo­śród dobrze sytu­owa­nych miesz­kań­ców budow­nic­twa wie­lo­ro­dzin­nego, dla któ­rych ogrza­nie domu nigdy nie sta­no­wiło wyzwa­nia finan­so­wego. Stąd tak łatwo jest im odsą­dzać od czci i wiary osoby kop­cące węglem, które sta­no­wią dla nich pro­blem techniczno-estetyczny porów­ny­walny z psią kupą na traw­niku.
My na co dzień ogrze­wamy nasze domy węglem. Wiemy jak to jest, gdy bra­kuje pie­nię­dzy na opał, gdy w domu trzeba sie­dzieć w kale­so­nach oraz swe­trze przy +15 stop­niach i wcale nam się ten typowy śmier­dzący wize­ru­nek ogrze­wa­nia węglo­wego nie podoba. Dla­tego, w opar­ciu o wła­sne doświad­cze­nia, roz­po­wszech­niamy wie­dzę, dzięki któ­rej sami z tak pod­łej sytu­acji wyszli­śmy, która pozwala spa­lać węgiel efek­tyw­nie. Jej wdro­że­nie nic nie kosz­tuje, lecz natych­miast zaczyna przy­no­sić zyski w oszczęd­no­ściach na opale, a w kraju przy­bywa kolejny nie­kop­cący już komin.

To nie zaka­mu­flo­wana pro­mo­cja węgla

Czy to jest akcja mająca pod­nieść sprze­daż węgla i naj­prost­szych kotłów-kopciuchów? Nic z tych rze­czy. Węgiel i tanie kotły nie potrze­bują reklamy. Uza­sad­nie­nie jest pro­ste: połowa Pola­ków zara­bia nie wię­cej niż 2400zł na rękę (mediana zarob­ków za 2014 rok wg GUS). Ludzie kupują tanie kotły i tani opał, bo muszą albo tak im się przy­naj­mniej wydaje, że to zawsze naj­tań­sza opcja. Tym, dla któ­rych pro­sty kocioł fak­tycz­nie jest naj­lep­szą opcją, chcemy poka­zać, jak uży­wać go w spo­sób naj­bar­dziej czy­sty, efek­tywny i wygodny. Całej resz­cie nie wahamy się powie­dzieć, że kocioł zasy­powy bez bufora cie­pła kom­plet­nie nie nadaje się do nowego domu.