O nas

Czyste Ogrze­wanie” to przed­sięwz­ię­cie mające na celu poprawę kul­tu­ry tech­nicznej spala­nia węgla i drew­na w Polsce. Naszym celem jest zima bez dymu i smro­du a jed­nocześnie zdrowe, godne człowieka tem­per­atu­ry w pol­s­kich domach. Te dwa cele da się połączyć poprawnie spala­jąc węgiel i drewno. Poprawne spalanie zaczy­na się od tech­nik czyst­szego pale­nia w starych urządzeni­ach (gdzie bez wyda­nia grosza moż­na obniżyć emisję o pon­ad 50%) a jeszcze lep­iej wyglą­da w nowoczes­nych (nie tylko automaty­cznych) kotłach (pon­ad 90% niższa emis­ja).

W odróżnie­niu od innych por­tali o ogrze­wa­niu nie uświad­czysz tu reklam jawnych ani ukry­tych (choć ofert wykupi­enia nie brakowało…). Jest to przed­sięwz­ię­cie niekomer­cyjne, utrzymy­wane z pry­wat­nych pieniędzy i cza­su. Ma przede wszys­tkim dostar­czać wiedzę, dzię­ki której zaczniesz praw­idłowo obsługi­wać swo­ją kotłown­ię, cokol­wiek w niej nie stoi – skutkiem czego w domu zro­bi się cieplej, port­fel spuch­nie od oszczęd­noś­ci a otocze­nie nie będzie wiedzi­ało, kiedy pal­isz.

Od zera do dziś

Por­tal założył i prowadzi Woj­ciech Treter z Wrocław­ia – z zawodu pro­gramista, z koniecznoś­ci domowy palacz (w tej kotłowni).

Nieru­chomym poruszy­cielem tego przed­sięwz­ię­cia jest oso­ba znana jako Last Rico, który to na forum Mura­to­ra w 2007 roku napisał o pale­niu od góry w trady­cyjnych kotłach. Tym jed­nym postem jak również trwa­jącą potem lata­mi akty­wnoś­cią na forum zapoc­zątkował law­inę oszczęd­noś­ci w setkach domów. Dzię­ki niemu wielu wresz­cie zaczęło zas­tanaw­iać się, czym i jak pali oraz ile pali­wa wysyła w komin.

Na początku była to pros­ta stron­ka z opisem tech­ni­ki roz­pala­nia od góry, gdyż u źródła – na forum Mura­to­ra – ta wiedza była rozpros­zona i zaczy­nała ginąć w dyskus­jach. Już wtedy miałem za sobą cztery sezony pale­nia od góry – w domu było wyraźnie cieplej a zuży­cie opału było o ok. 30% niższe niż dawniej. To była tak nieby­wała poprawa, szczegól­nie że osiąg­nię­ta zerowym kosztem, aż postanow­iłem, że trze­ba tę wiedzę szerzej udostęp­nić. Z cza­sem przed­sięwz­ię­cie rozwinęło się także o inne tem­aty około­grzew­cze, aż urosło do rozmi­arów por­talu.

Czyste ogrze­wanie” to już także ruch społeczny – mnóst­wo ludzi w całym kra­ju w sposób niefor­mal­ny i niezor­ga­ni­zowany stara się szerzyć tę wiedzę, dzię­ki której sami oszczędzili pieniądze, czas i zdrowie. To, co w Europie jest wiedzą powszech­ną i udostęp­ni­aną sze­roko, my musimy rozpowszech­ni­ać odd­ol­nie.

Najczęstsze pytania

Kto prowadzi portal?

Zasad­nic­zo jed­noosobowo – autor wyżej wymieniony, bo więcej chęt­nych do tworzenia wartoś­ciowych treś­ci za dar­mo – jak dotąd nie stwierd­zono.

Kto was sponsoruje?

Nikt. Por­tal utrzymy­wany jest z pry­wat­nego cza­su i pieniędzy (to aku­rat są grosze). Autor zara­bia na życie bez cienia związku z branżą grzew­czą. Pokazy pale­nia finan­sowane są zwyk­le z budżetów gmin, miast, względ­nie dotacji różnej maś­ci.

Jesteś ciekaw, jakie kokosy na tym zbi­jam? Do każdej gminy/miasta, gdzie odby­wa się taki pokaz, możesz wysłać zapy­tanie w try­bie dostępu do infor­ma­cji pub­licznej i w ciągu 14 dni dosta­jesz odpowiedź.

A ja i tak wiem, kto was sponsoruje

Myśleć możesz, co tylko chcesz. Jeśli jed­nak chci­ałbyś to rozgłaszać pub­licznie, to wpierw upewnij się, że dys­ponu­jesz odpowied­nio twardy­mi dowoda­mi.

Jak można wspomóc tę działalność?

Rozgłosem! Bez wielkiej prze­sady uważam, że nie ma wielu akcji bardziej oby­wa­tel­s­kich niż nasza – nie jesteśmy nijak zor­ga­ni­zowani, wszys­tko zaczęło się od postów na forach i prostej stron­ki jed­nego goś­cia – i rośnie wyłącznie dlat­ego, że rzecz dzi­ała i zad­owoleni przeko­nani przekazu­ją wieść dalej, tam­ci poda­ją dalej – i tak dalej.

Każ­da kole­j­na oso­ba, która się dowiadu­je, że moż­na pal­ić bez dymu, to sukces. Nawet jeśli od razu się do tego nie przekona. Nawet jeśli sama nie pali. Ale roznosić tę wiado­mość trze­ba abso­lut­nie WSZĘDZIE, bo nigdy nie wiado­mo, gdzie “chwyci”. Nawet gdy masz pewność, że ktoś nijak nie ma do czynienia z pieca­mi, kominka­mi, węglem i drewnem – on może znać kogoś, kto zna kogoś, kto może tem­at popch­nąć naprzód.

  • Podrzuć ulotkę sąsi­ad­owi, rodzinie, klien­tom, gdzie bądź.
  • Nagraj tem­at miastu/gminie – niech zor­ga­nizu­ją pokaz pale­nia bez dymu albo w ramach kon­troli kotłowni infor­mu­ją ludzi, że da się pal­ić bez kopce­nia.
  • Prześlij infor­ma­cję do mediów – zwłaszcza gdy z zamiłowaniem biadolą w artykułach, że ktoś ostro kop­ci – niech zaczną też mówić o rozwiąza­niu.
  • Zain­tere­suj tem­atem wszelkie możli­we sto­warzyszenia lokalne, orga­ni­za­c­je, związ­ki, zrzeszenia, koła, par­tie, parafie, szkoły, bib­liote­ki… i tak dalej. Tu nie powin­no być żad­nych ograniczeń. Cza­sem możesz się spotkać z obo­jęt­noś­cią tam, gdzie byś oczeki­wał jakiejś reakcji – a cza­sem zna­jdziesz zain­tere­sowanie w ostat­nim miejs­cu, gdzie należało­by go oczeki­wać.

Czy jesteście ekologami?

Jeśli rozu­miesz przez to ludzi, którzy chcą godz­ić zdrowie i życie człowieka oraz dobro środowiska (prze­cież to dwa końce jed­nego kija!) – to tak, jesteśmy ekologa­mi, ale nie­jako przy okazji. Sam się jako ekolog nie anon­su­ję, bo ludzie nie niuan­su­ją i na słowo “ekolog” mają przed ocza­mi kliszę z woju­ją­cy­mi zielony­mi oszoło­ma­mi.

Czy jesteście ekooszołomami?

Boże, uchowaj. Zresztą chy­ba raczysz kpić – zielony oszołom zwal­cza węgiel, nawet apteczny, a nie uczy nim poprawnie pal­ić. Takie nieste­ty mamy z nimi doświad­czenia.

To jak mam was zaszufladkować?

Potrzeb­na będzie nowa szu­flad­ka.

Jak cokolwiek myślący wykształcony człowiek może NIE zwalczać zaciekle węgla, a wręcz, o zgrozo, się w nim babrać?

No właśnie, prze­cież argu­men­tów prze­ciw węglowi jest mul­tum:

  • bo smog, ludzie cho­ru­ją i umier­a­ją,
  • bo glob­alne ocieple­nie,
  • bo śmierdzi, brudzi,
  • bo trze­ba tar­gać kamie­nie tona­mi a gazik włączam, pyk, pyk i nagrzane,
  • i wresz­cie korona Himala­jów emocjon­al­nego argu­men­tu: jak wam nie wstyd, w środ­ku Europy w XXI wieku zniżać się do tego XIX-wiecznego pali­wa?!

A czy są jakieś argu­men­ty ZA węglem?

Czy wiesz, że naju­ciążli­wsze wady węgla da się wye­lim­i­nować? Prak­ty­cznie cały ten obraz węgla, jaki masz przed ocza­mi, wszelkie wspom­nienia i sko­jarzenia biorą się stąd, że obcow­ałeś wyłącznie z niedorozwiniętą prymi­ty­wną tech­niką jego spala­nia. Brud, smród, smog i wszel­ka uciążli­wość biorą się z kiep­skiej tech­ni­ki spala­nia węgla i drew­na, która nieste­ty wciąż domin­u­je. Dlaczego? Bo od dekad utrzy­mu­je się takie myśle­nie, że węgiel i drewno są “be”, nieprzyszłoś­ciowe i nic tam nie próbu­jmy popraw­iać – wtedy to szy­b­ciej zniknie (a nie zni­ka – bo ludzie potrze­bu­ją taniego ciepła i zawsze będą potrze­bować). Dlat­ego jest jak jest. A popraw­ić moż­na OGROMNIE DUŻO!

Do czego to porów­nać? Weź sobie zestaw Tra­ban­ta z najnowszym SUV-em. Oba jeżdżą na mniej więcej to samo pali­wo – ale jeden zostaw­iał za sobą chmurę smro­du, a dru­gi spala pali­wo tak dobrze, że nie czuć prak­ty­cznie nic. Taka sama zmi­ana jest możli­wa w spala­niu węgla i drew­na – i to nawet bez katal­iza­torów i góry elek­tron­i­ki.

Węgiel i drewno – poprawnie spalane – są źródła­mi bard­zo taniego i niskoemisyjnego ciepła. Dogrzany godzi­wie dom jest równie istot­ny dla zdrowia jak czyste powi­etrze, dlat­ego chce­my godz­ić obie te potrze­by i widz­imy ku temu real­ną drogę właśnie właśnie w lik­widacji dymu, smro­du i syfu wynika­jącego z kiep­skiego spala­nia węgla i drew­na – a nie w lik­widacji tych paliw jako takich.
Nikt nie potrafi przed­staw­ić alter­naty­wy dla węgla i drew­na, która dawała­by porówny­wal­nie tanie i niskoemisyjne ciepło, i była podob­nie dostęp­na. Wszelkie pomysły odnośnie usuwa­nia węgla i drew­na opier­a­ją się na zastępowa­niu ich droższy­mi źródła­mi ciepła, do których ktoś potem musi ludziom dokładać. Do poprawnie spalanego drew­na i węgla nie trze­ba dopła­cać, bo to naj­tańsze ciepło.

Ze smo­giem i syfem się upo­ral­iśmy – zosta­je emis­ja CO2, która zawsze będzie towarzyszyć spala­niu węgla. Moż­na i trze­ba ją zmniejszać, pod­nosząc efek­ty­wność spala­nia. Jeśli chcesz, to oczy­wiś­cie możesz z węgla zrezyg­nować na rzecz czegoś, co emi­tu­je mniej CO2. Trze­ba jed­nak patrzeć na prob­lem emisji całoś­ciowo, bo zazwyczaj nar­rac­ja jest taka, jak­by spale­nie paru ton węgla w domu było złem jedynym i naj­gorszym, co byna­jm­niej prawdą nie jest:

  • każdy z nas, póki żyje, emi­tu­je różne rzeczy – jeśli nie tu i ter­az, to w Bangladeszu, gdzie uszy­to nasze ubra­nia i w Chi­nach, gdzie wys­mażyli naszego smart­fona.
  • ogrom­nym źródłem emisji wsze­lakiej, w tym CO2, jest – nie mówiąc o energii elek­trycznej – pro­dukc­ja stali i mate­ri­ałów budowlanych, z których wznosi się m.in. twój dom,
  • jeśli zamieszkasz w chatce z drew­na i słomy, i odet­niesz się od elek­trowni, to nadal będziesz powodować nieko­rzystne emis­je do środowiska, choć będą one już znacznie mniejsze.

Tak więc patrząc emocjon­al­nie, chcąc by “zeroemisyjnym” należy wró­cić do buszu, najlepiej na drze­wo. Jeśli chce­my do tem­atu pode­jść racjon­al­nie, to trze­ba żyć w tej cywiliza­cji, którą zbu­dowal­iśmy, ale min­i­mal­i­zować wszelkie możli­we emis­je w każdym aspekcie życia, np:

  • spalać węgiel i drewno jak najczyś­ciej i jak naje­fek­ty­wniej,
  • oszczędzać energię elek­tryczną na wszelkie sposo­by,
  • nie marnować żywnoś­ci – bo za jej wypro­dukowaniem też stoi określona ilość zasobów nat­u­ral­nych i emis­ja.

Obłudą i głupotą było­by np. wyrzu­cić z domu węgiel, by za chwilę kupić nowego SUV-a, kop­cić drewnem w kominku i co kwartał wymieni­ać smart­fona a z lodów­ki wyrzu­cać kilo­gra­ma­mi zep­sute zapasy. Nawet jeśli wtedy poczu­jesz się lep­iej, to będzie wyłącznie auto­sug­es­tia, pod­czas gdy per sal­do możesz szkodz­ić środowisku bardziej niż “biedak” z naprze­ci­wka, co się kala węglem i którym tak bard­zo pog­a­rdza­sz, bo jego dym śmierdzi asfal­tem, a twój – dzi­ad­kową wędzarnią (a oba są podob­nie szkodli­we…).

Dlaczego w Europie w XXI wieku promujecie węgiel?!?!

Ciekawe, czy do szkół nau­ki jazdy też przy­chodzą fanaty­czni cyk­liś­ci z pre­ten­s­ja­mi, że oni tam pro­mu­ją “samo­chodyzm”? Albo może ktoś ataku­je warsz­taty samo­chodowe za to, że przez naprawy Golfów 3 zniechę­ca­ją ludzi do zakupu SUV-ów z salonu? A nie braku­je idiotów, co o nas tak myślą!

Non stop nas gryzą zwyk­le zielonej maś­ci dzi­ałacze, akty­wiś­ci i “eksper­ci”, którzy w nauce poprawnego pale­nia węglem widzą zagroże­nie dla swo­jego zielonego lob­bin­gu. Nie wiem, czy aby sami zda­ją sobie sprawę ze skali absur­du, w jaki się wkrę­cili: nie chcą, by ludzie czyś­ciej spalali węgiel i drewno, gdyż z brud­nym węglem/drewnem łatwiej im się wal­czy, w celu zupełnej lik­widacji tychże, oczy­wiś­cie. Ich nie obchodzi, że w ten sposób utr­wala­ją syf, od którego – jak sami straszą – przed­w­cześnie umier­a­ją co roku dziesiąt­ki tysię­cy Polaków! Tak myślą­cy są ofi­ara­mi włas­nych uro­jeń i nie mam odpowied­nich kom­pe­tencji medy­cznych, by im pomóc. Staram się tedy ignorować i omi­jać, na ile to możli­we.

Chciałbym się zareklamować na portalu. Jak to zrobić?

Nie da się. Tu nie ma reklam i nie będzie, jak dłu­go mam co do gar­nka włożyć.

To może jakaś płatna promocja? Artykuł sponsorowany? Test jakiegoś towaru/urządzenia za drobną opłatą?

Nie.

Jeśli gdzieś na por­talu piszę o konkret­nym rozwiąza­niu, urządze­niu, towarze – to dlat­ego, że jest z jakiegoś wzglę­du intere­su­ją­cy nie tylko dla mnie, ale (potenc­jal­nie) dla więk­szej grupy użytkown­ików kotłowni. Rzad­ko się to zdarza, bo głównym celem por­talu jest szerze­nie ogól­nej wiedzy, ale bywa tak. Zwyk­le jest to coś, co sam kupiłem i sprawdz­iłem. Nikt mi za opisanie tego nie zapłacił.

Czy jak zastosuję to co tu wyczytałem, to nic mi się nie zapali, nie wybuchnie?

Wszys­tko, co spisano na tej stron­ie, jest wyrazem najlep­szej wiedzy autorów, którą w więk­szej częś­ci przetestowali na sobie, jak również sprawdz­iła to przez już niemal dekadę wielo­tysięcz­na inter­ne­towa społeczność palaczy. Nigdzie nie pod­ważamy obow­iązu­ją­cych norm budowlanych i zasad bez­pieczeńst­wa w obsłudze kotłów węglowych. Ba, wręcz przy­pom­i­namy i pod­kreślamy te przepisy, prawa fizy­ki i zdrowego rozsąd­ku, których nawet wielu fachow­ców z branży zda­je się nie znać. Z płoną­cy­mi kom­i­na­mi, z wybucha­mi kotłów z powodu ludzkiej niewiedzy i głupo­ty my właśnie staramy się wal­czyć!

Jed­nak mimo naszych najlep­szych chę­ci nie da się zag­waran­tować, że stosowanie zawartych tu porad zawsze będzie stupro­cen­towo bez­pieczne u każdego i pod każdym możli­wym wzglę­dem. Odpowiedzial­ność jest po two­jej stron­ie. Jeśli nie czu­jesz się pewnie np. chcąc zacząć pal­ić od góry – poszukaj w okol­i­cy kominiarza, który najpierw wszys­tko sprawdzi i pokaże co i jak. Pamię­taj, że każdy kocioł nieza­leżnie od metody pale­nia jest urządze­niem niebez­piecznym – może poparzyć, przy­pal­ić grzy­wkę niespodziewanym wyziewem ognia, nieustan­nie pro­duku­je spaliny zaw­ier­a­jące tru­jące gazy. Zawsze trze­ba doń pod­chodz­ić z ostrożnoś­cią.