Gdy bieda nie pozwala się ogrzać

Kupić jedze­nie czy opał? Przed takim trud­nym wyborem sta­je wiele rodzin w Polsce wraz z nas­taniem zimy. Na szczęś­cie jest kil­ka dar­mowych lub bard­zo tanich sposobów na ogranicze­nie kosztów ogrze­wa­nia, o których niewielu wie.
Nie trze­ba od razu ocieplać całego domu i kupować nowego pieca. Wystar­czą dwie rol­ki wełny min­er­al­nej, kil­ka metrów uszczelek do okien i nau­ka praw­idłowego pale­nia węglem, a twój port­fel wios­ną będzie wyraźnie grub­szy.

Wygrzany marznącego nie zrozumie

Przy okazji debat nad zakazem pale­nia węglem w Krakowie niek­tórzy zwolen­ni­cy zakazu częs­to twierdzili, że ludzie palą węglem albo śmieci­a­mi ze skąpst­wa. Bo sko­ro mają trzyp­iętrowy dom na przed­mieś­ci­ach, to na pewno są bogaci. Dom jest wart z mil­ion, a na pod­jeździe Audi B4, więc pewnie palą byle czym, a oszczęd­zone pieniądze chowa­ją w skar­petę.

Pewnie zna­jdą się i tacy cwa­ni­a­cy. Ale wiele rodzin nie może sobie poz­wolić na ogrzanie owej wartej mil­ion pogierkowskiej willi na przed­mieś­ci­ach, ponieważ zara­bi­a­ją za mało, a kosz­ty ogrze­wa­nia nieo­cieplonego domu potrafią rozłożyć domowy budżet.

Z nade­jś­ciem zimy wiele rodzin sta­je przed dra­maty­cznym wyborem: kupić jedze­nie czy opał?

Na szczęś­cie oso­by w tak trud­nej sytu­acji nie są pozostaw­ione same sobie, choć częs­to o tym nie wiedzą. Jest wiele możli­woś­ci ratowa­nia się w przy­pad­ku braku pieniędzy na ogrze­wanie domu — ale więk­szość ludzi o nich nie słysza­ło, bo nie są sze­roko pro­mowane.

Za biedni na ciepło

Wydawało­by się, że pra­wo do życia w ciepłym, suchym i wygod­nym domu jest pod­sta­wowym prawem człowieka. Tym­cza­sem w Polsce nawet jed­nej piątej gospo­darstw domowych nie stać na ogrzanie domów do cywili­zowanego i zdrowego poziomu.

Procent gospodarstw domowych niezdolnych do opłacenia kosztów ogrzewania. Źródło: fuelpoverty.eu

Pro­cent gospo­darstw domowych niez­dol­nych do opłace­nia kosztów ogrze­wa­nia. Źródło: fuelpoverty.eu

Zjawisko to jest znane w Europie i nosi ang­iel­ską nazwę fuel pover­ty, a po pol­sku — ubóst­wo ener­gety­czne. Prob­lem jest najlepiej rozpoz­nany w Wielkiej Bry­tanii. Od lat pode­j­mu­je się tam dzi­ała­nia z udzi­ałem rzą­du, dostaw­ców energii i orga­ni­za­cji pozarzą­dowych takich jak Nation­al Ener­gy Action, zmierza­jące do zmniejszenia licz­by gospo­darstw domowych, których ubóst­wo ener­gety­czne doty­ka.

W Polsce nieste­ty poję­cie to jest słabo poz­nane, choć zjawisko ubóst­wa ener­gety­cznego wys­tępu­je powszech­nie. Brak jest jas­nej definicji tego poję­cia w praw­ie i nie ma żad­nych pro­gramów pomo­cowych dla ludzi nim dotknię­tych, poza stan­dar­d­owym wspar­ciem dla osób ubogich na poziomie gmin­nym.
W biule­tynie Urzę­du Reg­u­lacji Ener­gety­ki nr 5/2009 prob­lem jest dość szczegółowo opisany od strony rozwiązań wprowad­zonych w UK i innych kra­jach Europy, z kon­kluzją że w Polsce póki co nic w tej spraw­ie się nie dzieje.

Najsz­er­sze bodaj jak dotąd bada­nia prob­le­mu ubóst­wa ener­gety­cznego w Polsce przeprowadz­ił Insty­tut Badań Struk­tu­ral­nych.

Przyczyny i skutki niedogrzania domu

Przy­czyny, dla których ludzie marzną w swoich domach są dość proste:

  • nieefek­ty­w­na insta­lac­ja grzew­cza — nawet pozornie tanie ogrze­wanie węglowe w sytu­acji gdy piec jest obsługi­wany w niewłaś­ci­wy sposób, dostar­cza do two­jego domu led­wie ok. 30% energii dostęp­nej w węglu. Wprawdzie za tonę węgla płacisz względ­nie mało, ale ponieważ więk­szość ciepła ucieka bez pożytku, to koń­cowa cena ciepła jest dużo wyższa. Moż­na to bezkosz­towo napraw­ić ucząc się pal­ić praw­idłowo.
  • nieo­cieplony, zanied­bany budynek — nawet min­i­mal­nej gruboś­ci ocieple­nie budynku potrafi obniżyć kosz­ty ogrze­wa­nia o połowę, nato­mi­ast kosz­ty ogrze­wa­nia nieo­cieplonego domu do akcep­towal­nej tem­per­atu­ry potrafią być kos­miczne. W cza­sach, gdy takie budyn­ki pow­stawały, pali­wa były tańsze i ludzi było stać na dowol­ną ilość opału. Dziś mają oni prob­lem, bo nie stać ich ani na ogrze­wanie, ani na ocieple­nie.
  • niskie dochody — ale nie kwotowo, lecz w porów­na­niu do kosztów ogrze­wa­nia. W Europie przyj­mu­je się, że gospo­darst­wo domowe ma prob­le­my z opłace­niem ogrze­wa­nia, jeśli roczny koszt ogrze­wa­nia przekracza 10% jego rocznego dochodu.

Do poprawnego funkcjonowa­nia człowiek potrze­bu­je kom­for­towej tem­per­atu­ry otoczenia. Życie w stale niedo­grzanym domu to nie brak luk­susu. To prob­lem podob­ny do niedoży­wienia, odbi­ja­ją­cy się negaty­wnie na jakoś­ci życia i zdrow­iu domown­ików — a szczegól­nie dzieci.

Osła­bi­e­nie orga­niz­mu przez mieszkanie w chłod­ni oznacza dal­sze kosz­ty leczenia roz­maitych chorób — od zwykłego przez­ię­bi­enia po choro­by psy­chiczne. Niedostate­czne ogrze­wanie budynku to także przy­czy­na pog­a­rsza­nia się jego stanu tech­nicznego. W nieogrze­wanych pomieszczeni­ach może dochodz­ić do prze­marza­nia ścian, zaw­ilgoce­nia i roz­wo­ju grzy­bów. W razie skra­jnego wychłodzenia domu mogą zamarznąć rury z wodą w insta­lacji grzew­czej czy wodocią­gowej. To generu­je bard­zo dok­tli­we straty.

Najpierw napraw ogrzewanie

Przy­czyną, dla której bulisz kos­miczne kwoty za opał, a mimo to marzniesz, może być niewłaś­ci­wy sposób pale­nia w piecu. Nie jest wyjś­ciem kup­no nowego kotła węglowego (chy­ba że dobrego poda­jnikowego). Jeśli będziesz w nim pal­ić tak samo jak dotąd, to jego efek­ty­wność będzie taka jak starego — jakieś 30%.

Rozpalaj prawidłowo

W więk­szoś­ci pop­u­larnych pieców węglowych wystar­czy zmi­ana sposobu pale­nia na roz­palanie od góry, by oszczędz­ić co najm­niej 1/3 opału. Na poniższym filmiku możesz zobaczyć, jakie to proste i skuteczne.

Dodatkowo możesz popraw­ić kom­fort cieplny w domu, gdy zrozu­miesz, że eko­nom­iczne ogrze­wanie nie pole­ga na krótkim acz ostrym przepala­niu, lecz na długim pale­niu z małą inten­sy­wnoś­cią.

Śmieci do śmietnika

Pale­nie śmieci nie jest rozwiązaniem prob­le­mu niedo­grzanego domu. Przede wszys­tkim ilość pal­nych śmieci, jaką wyt­warza­sz miesięcznie to odpowied­nik góra dwóch wiad­er węgla.

Oczy­wiś­cie możesz okrążać okoliczne śmiet­ni­ki i znosić wszys­tko, co da się spal­ić. Jeśli częs­to uda ci się trafić stare meble, a nie tylko plas­ti­ki, to może nawet ogrze­jesz dom do znośnego poziomu. Ale sąsiedzi cię znien­aw­idzą, bo to nat­u­ral­na reakc­ja na sytu­ację, w której ktoś tru­je wszys­t­kich naokoło “tylko” po to, by mieć ciepło.

Nawet jeśli two­ja sytu­ac­ja fak­ty­cznie jest trud­na i wrzu­casz do pieca wszys­tko co się naw­inie aby nie zamarznąć, to oso­ba postron­na i tak tego nie zrozu­mie. Sąsiedzi zwyk­le trak­tu­ją takich ludzi jako chytrusów oszczędza­ją­cych na opale kosztem ich zdrowia i będą ci życzyć naj­gorszego, nawet jeśli wprost nie będą mieli odwa­gi tego powiedzieć.

Pale­nie śmieci nie tylko wyżera płu­ca tobie i osobom w twoim otoczneiu. Również moc­no przyspiesza degradację kom­i­na i korozję kotła. Jeśli ter­az nie masz na dwie tony węgla, to czy za parę lat będzie cię stać na nowy piec albo prze­murowanie kom­i­na, gdy zacznie się sypać?

Tani, dobry opał

Prąd jest dro­gi. Gaz jest dro­gi. Dla wielu i węgiel jest dro­gi. Takie narzekanie to wcale nie musi być malkon­tenct­wo i skąpst­wo. Opał swo­je kosz­tu­je. Ale wkłada­jąc nieco włas­nej pra­cy moż­na go zdobyć taniej. Zwyk­le taka możli­wość doty­czy drew­na. Nawet kupi­one w formie gotowych, sezonowanych klock­ów i spalone w praw­idłowy sposób jest tańsze od węgla. Ale moż­na je zdobyć jeszcze taniej:

  • odpady drzewne — jeśli prze­jrzysz Inter­net, to natkniesz się na ofer­ty sprzedaży np. odpadów tar­tacznych, drew­na rozbiórkowego albo poła­manych palet, których jakaś fir­ma chce się pozbyć. Takie drewno, o ile nie jest mal­owane ani impreg­nowane, to dobry opał za niewielkie pieniądze (nier­az za dar­mo). Opła­ca się śledz­ić lokalne ser­wisy ogłoszeniowe i wyłapy­wać takie okaz­je do zdoby­cia taniego (bywa że dar­mowego) drew­na na opał.
  • zakup drew­na z lasu — kupu­jąc drewno opałowe pros­to z lasu możesz zaoszczędz­ić ok. 20% w sto­sunku do ceny gotowych szczap. Oczy­wiś­cie wyma­ga ono jeszcze pocię­cia, porąba­nia i sezonowa­nia. Opła­cal­ność tej akcji zależy od cen­ni­ka konkret­nego nadleśnict­wa i cen gotowego drew­na opałowego w danej okol­i­cy.
    Naprawdę tanio zaczy­na się robić w sytu­acji, gdy masz możli­wość samodziel­nego wycię­cia sobie drze­wa w lesie, przy­go­towa­nia go i prze­trans­portowa­nia do domu. Cena jest wtedy mniej więcej o połowę niższa za grube drewno niż w sytu­acji, gdy przy­go­towu­ją je robot­ni­cy leśni, a cieńsze paty­ki masz za pół-dar­mo.

Pomoc z zewnątrz

Siedze­nie w domu w kożuchu i czekanie na wios­nę jest jakimś rozwiązaniem, ale na dłuższą metę trud­no tak żyć. Zami­ast godz­ić się z prob­le­mem — spróbuj go napraw­ić. Są na to sposo­by.

Dotacje do zakupu opału

Każdy gmin­ny czy miejs­ki ośrodek pomo­cy społecznej ofer­u­je wspar­cie finan­sowe dla naj­bied­niejszych na zakup opału. Kwoty dotacji i warun­ki ubie­ga­nia się o nią są bard­zo różne. Zazwyczaj wyma­gany jest określony maksy­mal­ny dochód na osobę w rodzinie, ale kwotę dotacji i pier­wszeńst­wo w jej otrzy­ma­niu usta­la się na pod­staw­ie wywiadu środowiskowego przeprowadzanego przez pra­cown­i­ka pomo­cy społecznej. Zwyk­le dotac­ja nie wystar­czy na pokrycie całych kosztów ogrze­wa­nia, ale lep­iej mieć dodatkowe kilka­set zło­tych niż ich nie mieć.

Pomoc w zakupie opału ofer­u­ją także orga­ni­za­c­je chary­taty­wne, np. Car­i­tas:

- Chce­my podzielić się z potrze­bu­ją­cy­mi ciepłem i to dosłown­ie — mówi Sebas­t­ian Wiśniews­ki, dyrek­tor Domu dla Bez­dom­nych prowad­zonego przez Car­i­tas. — Dzię­ki dofi­nan­sowa­niu z Region­al­nego Ośrod­ka Poli­ty­ki Społecznej w Białym­stoku mamy do roz­da­nia 12 ton węgla, a dokład­niej ekogroszku. […]
Opał przy­go­towany przez Car­i­tas trafi do rodzin, które złożą podanie do biało­s­tock­iej Car­i­tas. Poda­nia będą przyj­mowane do koń­ca roku. — Do tej pory z prośbą o tego rodza­ju wspar­cie zgłosiło się do nas dziesięć rodzin — mówi Wiśniews­ki. — To jed­nak dopiero początek akcji. Wkrótce będzie ich więcej.

Termomodernizacja z premią

Prob­lem ener­gochłon­nego domu jest bard­zo trud­ny do przeskoczenia. Ocieple­nie czy wymi­ana okien dają spore oszczęd­noś­ci w kosz­tach ogrze­wa­nia, ale to duże jed­no­ra­zowe wydat­ki. Niewielu będzie stać, by ponieść je z włas­nej kieszeni.

Jed­nak inwest­y­cję taką moż­na sfi­nan­sować z kredy­tu, co daje możli­wość otrzy­ma­nia pre­mii ter­mo­mod­ern­iza­cyjnej, czyli spłaty przez państ­wo 20% kredy­tu, lecz nie więcej jak planowane dwulet­nie oszczęd­noś­ci na zuży­ciu energii dzię­ki remon­towi. Kredyt ten jest bowiem pomyślany w taki sposób, by sto­sunkowo niskim kosztem osiągnąć jak najlep­szy efekt, a jego spła­ta ma się finan­sować z oszczęd­noś­ci na ogrze­wa­niu.

Aby przeprowadz­ić pełny remont budynku i sko­rzys­tać z dofi­nan­sowa­nia trze­ba wykon­ać audyt ener­gety­czny, który ustali aktu­alne zuży­cie ciepła na ogrze­wanie i przed­stawi sposo­by jego redukcji o min. 25% (to nie jest trudne — ocieple­nie + wymi­ana okien zwyk­le dadzą pon­ad 50% oszczęd­noś­ci). Dla budynku jed­norodzin­nego koszt audy­tu to ok. 1000–1500zł.

Z audytem w garś­ci trze­ba się udać do jed­nego z banków udziela­ją­cych kredytów na ter­mo­mod­ern­iza­cję. Bank zwery­fiku­je zdol­ność kredy­tową i ew. udzieli kredy­tu. Po zakończe­niu inwest­y­cji, o ile prze­biegła ona zgod­nie z założe­ni­a­mi audy­tu, Bank Gospo­darst­wa Kra­jowego spłaci 20% kredy­tu. Do niedaw­na było to 25%, ale były też dodatkowe warun­ki: 20% wkładu włas­nego i maksy­mal­ny okres spłaty 10 lat. Od 2009 roku pre­mię obniżono, ale też zniknęły dodatkowe warun­ki.

Preferencyjny kredyt w BOŚ

W Banku Ochrony Środowiska udzielane są kredy­ty z obniżonym opro­cen­towaniem (dofi­nan­sowane przez WFOŚiGW). Ofer­ta różni się w zależnoś­ci od wojew­ództ­wa. Z kredytów tych moż­na sfi­nan­sować m.in. mod­ern­iza­cję insta­lacji grzew­czej (np. zakup fak­ty­cznie eko­log­icznego kotła poda­jnikowego zami­ast taniego dymiącego pudła) oraz ter­mo­mod­ern­iza­cję budynku.

Maksy­mal­na kwo­ta kredy­tu to 60 tys. zł (do 90% wartoś­ci inwest­y­cji), okres kredy­towa­nia: do 5 lat, a opro­cen­towanie jest zmi­enne, zgod­nie ze wskaźnikiem WIBOR 3M pom­niejs­zonym o 1,25 punk­tu pro­cen­towego (ale nie mniej jak 3,5% w skali roku).

Warun­ki dla takiego kredy­tu są łagod­niejsze niż w przy­pad­ku ubie­ga­nia się o pre­mię ter­mo­mod­ern­iza­cyjną, a opro­cen­towanie bard­zo niskie w porów­na­niu do kredytów komer­cyjnych.

Program RYŚ

Do koń­ca 2015 roku NFOŚiGW ma uru­chomić nowy pro­gram wspar­cia ter­mo­mod­ern­iza­cji indy­wid­u­al­nych budynków o nazwie RYŚ. Wspar­cie ma pokry­wać do 100% kosztów kwal­i­fikowanych inwest­y­cji w formie do 40% dotacji bezz­wrot­nej i 60% niskoopro­cen­towanego kredy­tu (1% rocznie).

O własnych siłach

Nie każdego będzie stać na kredyt, nawet jeśli jego warun­ki są bard­zo korzystne. Nie znaczy to, że nic nie moż­na wtedy zdzi­ałać. Są inwest­y­c­je, które moż­na wykony­wać eta­pa­mi na przestrzeni lat, są niedro­gie, a pozy­ty­wny efekt odczu­jesz od zaraz.

Wymiana okien i drzwi — jeśli to konieczne

Jeśli masz stare, nieszczelne i słabo izolu­jące okna i drzwi, to zwyk­le warto je stop­niowo wymieni­ać. Nawet dys­ponu­jąc niewielki­mi pieniędz­mi możesz co roku wymieni­ać po parę okien, kupu­jąc zawsze takie same w tej samej fir­mie aby zachować este­tykę budynku.

Ale wymi­ana okien to nie lek na całe zło. Nie każde stare okna muszą być koniecznie wymienione. Głównym prob­le­mem starych okien nie są nieszczel­noś­ci, przez które dmucha zim­ny wia­tr (w rozsąd­nych grani­cach wenty­lac­ja jest niezbęd­na), ale szy­by, które nie chronią przed ucieczką ciepła przez promieniowanie. Staran­nie wyko­nane stare okna nie ustępu­ją w niczym tym współczes­nym. Jeśli tylko da się wstaw­ić do nich szy­by o niskiej przenikalnoś­ci cieplnej, to warto to zro­bić. Chy­ba, że okna to wyrób masowy mate­cz­ki komuny, w dodatku nadg­niły i wypac­zony, to wtedy nie warto się męczyć.

Uszczelnienie i izolacja po taniości

Nie musisz od razu ocieplać całego domu. Zacznij od wyda­nia 20zł na uszczel­ki do okien. Uszczel­nij nimi stare okna i drzwi. Tak pros­ta czyn­ność ograniczy dziką, nad­mierną wenty­lację i da odczuwal­ny wzrost tem­per­atu­ry w domu.

Jeśli masz nieogrze­waną piwnicę czy pod­dasze — nimi także trze­ba się zająć. Koszt niewiel­ki, a zysk spory. Pozatykaj więk­sze dzi­ury, który­mi te pomieszczenia nad­miernie się wenty­lu­ją. Wstaw szy­by w okna, w których ich braku­je. Nie zostaw­iaj niepotrzeb­nie otwartych okien. Tylko kotłow­n­ia musi mieć stały i nieza­mykalny dopływ powi­etrza z zewnątrz.

Kup wełnę min­er­al­ną min. 15cm gruboś­ci i rozłóż na podłodze na nieogrze­wanym pod­daszu. Najlepiej od razu dwie warst­wy w taki sposób, by nie pokry­wały się łączenia pasów wełny. Strop pod­dasza i piwni­cy to główne dro­gi, który­mi ucieka dro­go­cenne ciepło.
Jeśli pozwala na to wysokość pomieszczeń piwni­cy, to najlepiej ocieplić jej strop od strony sufi­tu piwni­cy. Dobry do tego jest twardy sty­ropi­an XPS — mimo że droższy od zwykłego, to daje taki sam efekt przy dwukrot­nie cieńszej warst­wie, czyli nie stracisz wiele z wysokoś­ci pomieszczenia piwni­cy.

Podob­nie warto zaizolować ściany między pomieszczeni­a­mi ogrze­wany­mi a nieogrze­wany­mi, np. w garażu. Zwyk­le są to wyglą­da­jące niewin­nie cienkie ścian­ki dzi­ałowe, ale stanow­ią one najłatwiejszą drogę uciecz­ki ciepła.

Ogrzewanie defensywne

Jeśli mieszkasz w dużym domu, a użytku­jesz tylko jego część, to nie ma sen­su ogrze­wać całoś­ci do jed­nakowej tem­per­atu­ry. Ale nie warto też całkowicie zakrę­cać grze­jników w pomieszczeni­ach rzad­ko odwiedzanych. Ustaw grze­jni­ki tak, by w tych poko­jach utrzymy­wać tem­per­aturę niższą o 3–4 stop­nie od tej w częś­ci użytkowanej. Otwórz drzwi w tych pomieszczeni­ach, aby dzi­ałała wenty­lac­ja i nie dochodz­iło do zaw­ilgoce­nia ścian i roz­wo­ju grzy­bów.

W domu dwu-trzyp­iętrowym, zwłaszcza nieo­cieplonym, możesz zauważyć, że w niek­tórych pomieszczeni­ach zawsze jest za gorą­co (środ­kowe piętro), pod­czas gdy w skra­jnych poko­jach na najwyższym piętrze stale jest zim­no. Chcąc dogrzać pomieszczenia chłod­niejsze — prze­grze­wasz całą resztę.
Rozwiązaniem może być mon­taż zaworów ter­mostaty­cznych na grze­jnikach. Ale nie w całym domu (przy ogrze­wa­niu węglowym z kotłem zasy­powym to bez sen­su). Zain­staluj je tylko w tych pomieszczeni­ach, gdzie częs­to jest zbyt gorą­co. Gdy tem­per­atu­ra w tych poko­jach dojdzie do nastaw­ionej, zawory odet­ną grze­jni­ki, a nad­mi­ar ciepła zostanie przekazany do pomieszczeń chłod­niejszych. Tam już zaworów nie musisz instalować — wystar­czy pal­ić tak, by nie prze­grze­wać tam­tych pomieszczeń.

Pomyśl perspektywicznie

Dopiero, gdy wszys­tkie inne sposo­by zaw­iodą, pomyśl nad zami­aną mieszka­nia czy domu na mniejsze i bardziej ener­gooszczędne. Domorośli spec­jal­iś­ci tak ohoc­zo awan­tu­ru­ją­cy się w tema­cie krakowskiego zakazu pale­nia węglem doradza­li wyprowadzkę każde­mu, komu nie podo­ba się per­spek­ty­wa zakazu lub nie stać go na ogrzanie domu.

Ta opc­ja nie dla każdego będzie miała sens, ale niekiedy może być jedyną rozsąd­ną. Weź pod uwagę zwłaszcza najbliższą przyszłość. Jeśli zahacza­sz już o wiek emery­tal­ny, a zamieszku­jesz samemu czy we dwie oso­by duży dom jed­norodzin­ny, to ogrze­wanie całego domu dla 1–2 osób nie ma sen­su. Nawet jeśli ter­az dajesz radę finan­sowo, to za jak­iś czas zdrowie może zaszwankować i nie będziesz miał siły tar­gać codzi­en­nie węgla. Pozostanie marznąć albo płacić więcej za mniej obsłu­gowe ogrze­wanie (czyli również marznąć).
Niedo­grzane pomieszczenia będą ule­gać stop­niowej degradacji i po kilku lat­ach dom straci moc­no na wartoś­ci. Może lep­iej sprzedać go ter­az, kiedy jest jeszcze w dobrym stanie i zamienić na mniejszy dom lub mieszkanie, którego kosz­ty ogrze­wa­nia będą do zniesienia?

Nie toleruj syfu – staraj się zwalczać problem a nie ludzi

Jeśli masz sąsi­a­da, który reg­u­larnie kop­ci byle czym, albo nawet widzisz, że zbiera i pali śmieci — weź rzyć w garść i wal­cz o swo­je. Jeśli wolisz czekać na inter­wencję pre­miera — nie doczekasz się. Jeśli będziesz przymykać oko w imię kon­we­nan­sów czy w obaw­ie o pop­su­cie sobie sto­sunków z sąsi­a­dem — to przymknij oko a potem odd­y­chaj swo­bod­nie i spodziewaj się różnych chorób w miarę upły­wu lat. Ale nie skoml potem, że śmierdzi syfem, bo nikt tego za ciebie nie załatwi.

Nie wal­cz z sąsi­a­dem — wal­cz z prob­le­mem. Pamię­taj, że mało kto jest bez­in­tere­sown­ie złośli­wy, chytry, skąpy i bezczel­ny zarazem. Częś­ciej pale­nie wszys­tkiego co się naw­inie wyni­ka z prawdzi­wego niedostatku. Jest to też nawyk wyro­biony przez pokole­nia, w którym ludzie nie widzą niczego złego. Spróbuj pomóc. Tak, to trud­niejsze niż wszczę­cie awan­tu­ry. Nie uszczęśli­wisz niko­go na siłę, ale jeśli przed­staw­isz opisane tutaj możli­woś­ci wyjś­cia z sytu­acji, to rozsąd­ny człowiek przy­na­jm­niej weźmie je pod rozwagę. Oczy­wiś­cie nie ma gwarancji, że uda się to za pier­wszym razem. Tak właśnie wyglą­da pra­ca nad świado­moś­cią i nawyka­mi każdego – podob­nie byś się zachował, gdy­by ktoś ciebie przyszedł ustaw­iać w jakiejś innej dziedzinie.