Gdy bieda nie pozwala się ogrzać

Kupić jedze­nie czy opał? Przed takim trud­nym wybo­rem staje wiele rodzin w Pol­sce wraz z nasta­niem zimy. Na szczę­ście jest kilka dar­mo­wych lub bar­dzo tanich spo­so­bów na ogra­ni­cze­nie kosz­tów ogrze­wa­nia, o któ­rych nie­wielu wie.
Nie trzeba od razu ocie­plać całego domu i kupo­wać nowego pieca. Wystar­czą dwie rolki wełny mine­ral­nej, kilka metrów uszcze­lek do okien i nauka pra­wi­dło­wego pale­nia węglem, a twój port­fel wio­sną będzie wyraź­nie grubszy.

Wygrzany mar­z­ną­cego nie zrozumie

Przy oka­zji debat nad zaka­zem pale­nia węglem w Kra­ko­wie nie­któ­rzy zwo­len­nicy zakazu czę­sto twier­dzili, że ludzie palą węglem albo śmie­ciami ze skąp­stwa. Bo skoro mają trzy­pię­trowy dom na przed­mie­ściach, to na pewno są bogaci. Dom jest wart z milion, a na pod­jeź­dzie Audi B4, więc pew­nie palą byle czym, a oszczę­dzone pie­nią­dze cho­wają w skarpetę.

Pew­nie znajdą się i tacy cwa­niacy. Ale wiele rodzin nie może sobie pozwo­lić na ogrza­nie owej war­tej milion pogier­kow­skiej willi na przed­mie­ściach, ponie­waż zara­biają za mało, a koszty ogrze­wa­nia nie­ocie­plo­nego domu potra­fią roz­ło­żyć domowy budżet.

Z nadej­ściem zimy wiele rodzin staje przed dra­ma­tycz­nym wybo­rem: kupić jedze­nie czy opał?

Na szczę­ście osoby w tak trud­nej sytu­acji nie są pozo­sta­wione same sobie, choć czę­sto o tym nie wie­dzą. Jest wiele moż­li­wo­ści rato­wa­nia się w przy­padku braku pie­nię­dzy na ogrze­wa­nie domu — ale więk­szość ludzi o nich nie sły­szało, bo nie są sze­roko promowane.

Za biedni na ciepło

Wyda­wa­łoby się, że prawo do życia w cie­płym, suchym i wygod­nym domu jest pod­sta­wo­wym pra­wem czło­wieka. Tym­cza­sem w Pol­sce nawet jed­nej pią­tej gospo­darstw domo­wych nie stać na ogrza­nie domów do cywi­li­zo­wa­nego i zdro­wego poziomu.

Procent gospodarstw domowych niezdolnych do opłacenia kosztów ogrzewania. Źródło: fuelpoverty.eu

Pro­cent gospo­darstw domo­wych nie­zdol­nych do opła­ce­nia kosz­tów ogrze­wa­nia. Źró­dło: fuelpoverty.eu

Zja­wi­sko to jest znane w Euro­pie i nosi angiel­ską nazwę fuel poverty, a po pol­sku — ubó­stwo ener­ge­tyczne. Pro­blem jest naj­le­piej roz­po­znany w Wiel­kiej Bry­ta­nii. Od lat podej­muje się tam dzia­ła­nia z udzia­łem rządu, dostaw­ców ener­gii i orga­ni­za­cji poza­rzą­do­wych takich jak Natio­nal Energy Action, zmie­rza­jące do zmniej­sze­nia liczby gospo­darstw domo­wych, któ­rych ubó­stwo ener­ge­tyczne dotyka.

W Pol­sce nie­stety poję­cie to jest słabo poznane, choć zja­wi­sko ubó­stwa ener­ge­tycz­nego wystę­puje powszech­nie. Brak jest jasnej defi­ni­cji tego poję­cia w pra­wie i nie ma żad­nych pro­gra­mów pomo­co­wych dla ludzi nim dotknię­tych, poza stan­dar­do­wym wspar­ciem dla osób ubo­gich na pozio­mie gmin­nym.
biu­le­ty­nie Urzędu Regu­la­cji Ener­ge­tyki nr 5/2009 pro­blem jest dość szcze­gó­łowo opi­sany od strony roz­wią­zań wpro­wa­dzo­nych w UK i innych kra­jach Europy, z kon­klu­zją że w Pol­sce póki co nic w tej spra­wie się nie dzieje.

Przy­czyny i skutki nie­do­grza­nia domu

Przy­czyny, dla któ­rych ludzie mar­zną w swo­ich domach są dość proste:

  • nie­efek­tywna insta­la­cja grzew­cza — nawet pozor­nie tanie ogrze­wa­nie węglowe w sytu­acji gdy piec jest obsłu­gi­wany w nie­wła­ściwy spo­sób, dostar­cza do two­jego domu led­wie ok. 30% ener­gii dostęp­nej w węglu. Wpraw­dzie za tonę węgla pła­cisz względ­nie mało, ale ponie­waż więk­szość cie­pła ucieka bez pożytku, to koń­cowa cena cie­pła jest dużo wyż­sza. Można to bez­kosz­towo napra­wić ucząc się palić prawidłowo.
  • nie­ocie­plony, zanie­dbany budy­nek — nawet mini­mal­nej gru­bo­ści ocie­ple­nie budynku potrafi obni­żyć koszty ogrze­wa­nia o połowę, nato­miast koszty ogrze­wa­nia nie­ocie­plo­nego domu do akcep­to­wal­nej tem­pe­ra­tury potra­fią być kosmiczne. W cza­sach, gdy takie budynki powsta­wały, paliwa były tań­sze i ludzi było stać na dowolną ilość opału. Dziś mają oni pro­blem, bo nie stać ich ani na ogrze­wa­nie, ani na ocieplenie.
  • niskie dochody - ale nie kwo­towo, lecz w porów­na­niu do kosz­tów ogrze­wa­nia. W Euro­pie przyj­muje się, że gospo­dar­stwo domowe ma pro­blemy z opła­ce­niem ogrze­wa­nia, jeśli roczny koszt ogrze­wa­nia prze­kra­cza 10% jego rocz­nego dochodu.

Do popraw­nego funk­cjo­no­wa­nia czło­wiek potrze­buje kom­for­to­wej tem­pe­ra­tury oto­cze­nia. Życie w stale nie­do­grza­nym domu to nie brak luk­susu. To pro­blem podobny do nie­do­ży­wie­nia, odbi­ja­jący się nega­tyw­nie na jako­ści życia i zdro­wiu domow­ni­ków — a szcze­gól­nie dzieci.

Osła­bie­nie orga­ni­zmu przez miesz­ka­nie w chłodni ozna­cza dal­sze koszty lecze­nia roz­ma­itych cho­rób — od zwy­kłego prze­zię­bie­nia po cho­roby psy­chiczne. Nie­do­sta­teczne ogrze­wa­nie budynku to także przy­czyna pogar­sza­nia się jego stanu tech­nicz­nego. W nie­ogrze­wa­nych pomiesz­cze­niach może docho­dzić do prze­ma­rza­nia ścian, zawil­go­ce­nia i roz­woju grzy­bów. W razie skraj­nego wychło­dze­nia domu mogą zamar­z­nąć rury z wodą w insta­la­cji grzew­czej czy wodo­cią­go­wej. To gene­ruje bar­dzo dok­tliwe straty.

Naj­pierw napraw ogrzewanie

Przy­czyną, dla któ­rej bulisz kosmiczne kwoty za opał, a mimo to mar­z­niesz, może być nie­wła­ściwy spo­sób pale­nia w piecu. Nie jest wyj­ściem kupno nowego kotła węglo­wego (chyba że dobrego podaj­ni­ko­wego). Jeśli będziesz w nim palić tak samo jak dotąd, to jego efek­tyw­ność będzie taka jak sta­rego — jakieś 30%.

Roz­pa­laj prawidłowo

W więk­szo­ści popu­lar­nych pie­ców węglo­wych wystar­czy zmiana spo­sobu pale­nia na roz­pa­la­nie od góry, by oszczę­dzić co naj­mniej 1/3 opału. Na poniż­szym fil­miku możesz zoba­czyć, jakie to pro­ste i skuteczne.

Dodat­kowo możesz popra­wić kom­fort cieplny w domu, gdy zro­zu­miesz, że eko­no­miczne ogrze­wa­nie nie polega na krót­kim acz ostrym prze­pa­la­niu, lecz na dłu­gim pale­niu z małą inten­syw­no­ścią.

Śmieci do śmietnika

Pale­nie śmieci nie jest roz­wią­za­niem pro­blemu nie­do­grza­nego domu. Przede wszyst­kim ilość pal­nych śmieci, jaką wytwa­rzasz mie­sięcz­nie to odpo­wied­nik góra dwóch wia­der węgla.

Oczy­wi­ście możesz okrą­żać oko­liczne śmiet­niki i zno­sić wszystko, co da się spa­lić. Jeśli czę­sto uda ci się tra­fić stare meble, a nie tylko pla­stiki, to może nawet ogrze­jesz dom do zno­śnego poziomu. Ale sąsie­dzi cię znie­na­wi­dzą, bo to natu­ralna reak­cja na sytu­ację, w któ­rej ktoś truje wszyst­kich naokoło “tylko” po to, by mieć ciepło.

Nawet jeśli twoja sytu­acja fak­tycz­nie jest trudna i wrzu­casz do pieca wszystko co się nawi­nie aby nie zamar­z­nąć, to osoba postronna i tak tego nie zro­zu­mie. Sąsie­dzi zwy­kle trak­tują takich ludzi jako chy­tru­sów oszczę­dza­ją­cych na opale kosz­tem ich zdro­wia i będą ci życzyć naj­gor­szego, nawet jeśli wprost nie będą mieli odwagi tego powiedzieć.

Pale­nie śmieci nie tylko wyżera płuca tobie i oso­bom w twoim otocz­neiu. Rów­nież mocno przy­spie­sza degra­da­cję komina i koro­zję kotła. Jeśli teraz nie masz na dwie tony węgla, to czy za parę lat będzie cię stać na nowy piec albo prze­mu­ro­wa­nie komina, gdy zacznie się sypać?

Tani, dobry opał

Prąd jest drogi. Gaz jest drogi. Dla wielu i węgiel jest drogi. Takie narze­ka­nie to wcale nie musi być mal­kon­tenc­two i skąp­stwo. Opał swoje kosz­tuje. Ale wkła­da­jąc nieco wła­snej pracy można go zdo­być taniej. Zwy­kle taka moż­li­wość doty­czy drewna. Nawet kupione w for­mie goto­wych, sezo­no­wa­nych kloc­ków i spa­lone w pra­wi­dłowy spo­sób jest tań­sze od węgla. Ale można je zdo­być jesz­cze taniej:

  • odpady drzewne — jeśli przej­rzysz Inter­net, to natkniesz się na oferty sprze­daży np. odpa­dów tar­tacz­nych, drewna roz­biór­ko­wego albo poła­ma­nych palet, któ­rych jakaś firma chce się pozbyć. Takie drewno, o ile nie jest malo­wane ani impre­gno­wane, to dobry opał za nie­wiel­kie pie­nią­dze (nie­raz za darmo). Opłaca się śle­dzić lokalne ser­wisy ogło­sze­niowe i wyła­py­wać takie oka­zje do zdo­by­cia taniego (bywa że dar­mo­wego) drewna na opał.
  • zakup drewna z lasu — kupu­jąc drewno opa­łowe pro­sto z lasu możesz zaosz­czę­dzić ok. 20% w sto­sunku do ceny goto­wych szczap. Oczy­wi­ście wymaga ono jesz­cze pocię­cia, porą­ba­nia i sezo­no­wa­nia. Opła­cal­ność tej akcji zależy od cen­nika kon­kret­nego nad­le­śnic­twa i cen goto­wego drewna opa­ło­wego w danej oko­licy.
    Naprawdę tanio zaczyna się robić w sytu­acji, gdy masz moż­li­wość samo­dziel­nego wycię­cia sobie drzewa w lesie, przy­go­to­wa­nia go i prze­trans­por­to­wa­nia do domu. Cena jest wtedy mniej wię­cej o połowę niż­sza za grube drewno niż w sytu­acji, gdy przy­go­to­wują je robot­nicy leśni, a cień­sze patyki masz za pół-darmo.

Pomoc z zewnątrz

Sie­dze­nie w domu w kożu­chu i cze­ka­nie na wio­snę jest jakimś roz­wią­za­niem, ale na dłuż­szą metę trudno tak żyć. Zamiast godzić się z pro­ble­mem — spró­buj go napra­wić. Są na to sposoby.

Dota­cje do zakupu opału

Każdy gminny czy miej­ski ośro­dek pomocy spo­łecz­nej ofe­ruje wspar­cie finan­sowe dla naj­bied­niej­szych na zakup opału. Kwoty dota­cji i warunki ubie­ga­nia się o nią są bar­dzo różne. Zazwy­czaj wyma­gany jest okre­ślony mak­sy­malny dochód na osobę w rodzi­nie, ale kwotę dota­cji i pierw­szeń­stwo w jej otrzy­ma­niu ustala się na pod­sta­wie wywiadu śro­do­wi­sko­wego prze­pro­wa­dza­nego przez pra­cow­nika pomocy spo­łecz­nej. Zwy­kle dota­cja nie wystar­czy na pokry­cie całych kosz­tów ogrze­wa­nia, ale lepiej mieć dodat­kowe kil­ka­set zło­tych niż ich nie mieć.

Pomoc w zaku­pie opału ofe­rują także orga­ni­za­cje cha­ry­ta­tywne, np. Cari­tas:

- Chcemy podzie­lić się z potrze­bu­ją­cymi cie­płem i to dosłow­nie — mówi Seba­stian Wiśniew­ski, dyrek­tor Domu dla Bez­dom­nych pro­wa­dzo­nego przez Cari­tas. — Dzięki dofi­nan­so­wa­niu z Regio­nal­nego Ośrodka Poli­tyki Spo­łecz­nej w Bia­łym­stoku mamy do roz­da­nia 12 ton węgla, a dokład­niej eko­groszku. […]
Opał przy­go­to­wany przez Cari­tas trafi do rodzin, które złożą poda­nie do bia­ło­stoc­kiej Cari­tas. Poda­nia będą przyj­mo­wane do końca roku. — Do tej pory z prośbą o tego rodzaju wspar­cie zgło­siło się do nas dzie­sięć rodzin — mówi Wiśniew­ski. — To jed­nak dopiero począ­tek akcji. Wkrótce będzie ich więcej.

Ter­mo­mo­der­ni­za­cja z premią

Pro­blem ener­go­chłon­nego domu jest bar­dzo trudny do prze­sko­cze­nia. Ocie­ple­nie czy wymiana okien dają spore oszczęd­no­ści w kosz­tach ogrze­wa­nia, ale to duże jed­no­ra­zowe wydatki. Nie­wielu będzie stać, by ponieść je z wła­snej kieszeni.

Jed­nak inwe­sty­cję taką można sfi­nan­so­wać z kre­dytu, co daje moż­li­wość otrzy­ma­nia pre­mii ter­mo­mo­der­ni­za­cyj­nej, czyli spłaty przez pań­stwo 20% kre­dytu, lecz nie wię­cej jak pla­no­wane dwu­let­nie oszczęd­no­ści na zuży­ciu ener­gii dzięki remon­towi. Kre­dyt ten jest bowiem pomy­ślany w taki spo­sób, by sto­sun­kowo niskim kosz­tem osią­gnąć jak naj­lep­szy efekt, a jego spłata ma się finan­so­wać z oszczęd­no­ści na ogrze­wa­niu.

Aby prze­pro­wa­dzić pełny remont budynku i sko­rzy­stać z dofi­nan­so­wa­nia trzeba wyko­nać audyt ener­ge­tyczny, który ustali aktu­alne zuży­cie cie­pła na ogrze­wa­nie i przed­stawi spo­soby jego reduk­cji o min. 25% (to nie jest trudne — ocie­ple­nie + wymiana okien zwy­kle dadzą ponad 50% oszczęd­no­ści). Dla budynku jed­no­ro­dzin­nego koszt audytu to ok. 1000-1500zł.

Z audy­tem w gar­ści trzeba się udać do jed­nego z ban­ków udzie­la­ją­cych kre­dy­tów na ter­mo­mo­der­ni­za­cję. Bank zwe­ry­fi­kuje zdol­ność kre­dy­tową i ew. udzieli kre­dytu. Po zakoń­cze­niu inwe­sty­cji, o ile prze­bie­gła ona zgod­nie z zało­że­niami audytu, Bank Gospo­dar­stwa Kra­jo­wego spłaci 20% kre­dytu. Do nie­dawna było to 25%, ale były też dodat­kowe warunki: 20% wkładu wła­snego i mak­sy­malny okres spłaty 10 lat. Od 2009 roku pre­mię obni­żono, ale też znik­nęły dodat­kowe warunki.

Pre­fe­ren­cyjny kre­dyt w BOŚ

W Banku Ochrony Śro­do­wi­ska udzie­lane są kre­dyty z obni­żo­nym opro­cen­to­wa­niem (dofi­nan­so­wane przez WFO­ŚiGW). Oferta różni się w zależ­no­ści od woje­wódz­twa. Z kre­dy­tów tych można sfi­nan­so­wać m.in. moder­ni­za­cję insta­la­cji grzew­czej (np. zakup fak­tycz­nie eko­lo­gicz­nego kotła podaj­ni­ko­wego zamiast taniego dymią­cego pudła) oraz ter­mo­mo­der­ni­za­cję budynku.

Mak­sy­malna kwota kre­dytu to 60 tys. zł (do 90% war­to­ści inwe­sty­cji), okres kre­dy­to­wa­nia: do 5 lat, a opro­cen­to­wa­nie jest zmienne, zgod­nie ze wskaź­ni­kiem WIBOR 3M pomniej­szo­nym o 1,25 punktu pro­cen­to­wego (ale nie mniej jak 3,5% w skali roku).

Warunki dla takiego kre­dytu są łagod­niej­sze niż w przy­padku ubie­ga­nia się o pre­mię ter­mo­mo­der­ni­za­cyjną, a opro­cen­to­wa­nie bar­dzo niskie w porów­na­niu do kre­dy­tów komercyjnych.

Pro­gram RYŚ

Do końca 2015 roku NFO­ŚiGW ma uru­cho­mić nowy pro­gram wspar­cia ter­mo­mo­der­ni­za­cji indy­wi­du­al­nych budyn­ków o nazwie RYŚ. Wspar­cie ma pokry­wać do 100% kosz­tów kwa­li­fi­ko­wa­nych inwe­sty­cji w for­mie do 40% dota­cji bez­zwrot­nej i 60% nisko­opro­cen­to­wa­nego kre­dytu (1% rocznie).

O wła­snych siłach

Nie każ­dego będzie stać na kre­dyt, nawet jeśli jego warunki są bar­dzo korzystne. Nie zna­czy to, że nic nie można wtedy zdzia­łać. Są inwe­sty­cje, które można wyko­ny­wać eta­pami na prze­strzeni lat, są nie­dro­gie, a pozy­tywny efekt odczu­jesz od zaraz.

Wymiana okien i drzwi — jeśli to konieczne

Jeśli masz stare, nie­szczelne i słabo izo­lu­jące okna i drzwi, to zwy­kle warto je stop­niowo wymie­niać. Nawet dys­po­nu­jąc nie­wiel­kimi pie­niędzmi możesz co roku wymie­niać po parę okien, kupu­jąc zawsze takie same w tej samej fir­mie aby zacho­wać este­tykę budynku.

Ale wymiana okien to nie lek na całe zło. Nie każde stare okna muszą być koniecz­nie wymie­nione. Głów­nym pro­ble­mem sta­rych okien nie są nie­szczel­no­ści, przez które dmu­cha zimny wiatr (w roz­sąd­nych gra­ni­cach wen­ty­la­cja jest nie­zbędna), ale szyby, które nie chro­nią przed ucieczką cie­pła przez pro­mie­nio­wa­nie. Sta­ran­nie wyko­nane stare okna nie ustę­pują w niczym tym współ­cze­snym. Jeśli tylko da się wsta­wić do nich szyby o niskiej prze­ni­kal­no­ści ciepl­nej, to warto to zro­bić. Chyba, że okna to wyrób masowy mateczki komuny, w dodatku nad­gniły i wypa­czony, to wtedy nie warto się męczyć.

Uszczel­nie­nie i izo­la­cja po taniości

Nie musisz od razu ocie­plać całego domu. Zacznij od wyda­nia 20zł na uszczelki do okien. Uszczel­nij nimi stare okna i drzwi. Tak pro­sta czyn­ność ogra­ni­czy dziką, nad­mierną wen­ty­la­cję i da odczu­walny wzrost tem­pe­ra­tury w domu.

Jeśli masz nie­ogrze­waną piw­nicę czy pod­da­sze — nimi także trzeba się zająć. Koszt nie­wielki, a zysk spory. Poza­ty­kaj więk­sze dziury, któ­rymi te pomiesz­cze­nia nad­mier­nie się wen­ty­lują. Wstaw szyby w okna, w któ­rych ich bra­kuje. Nie zosta­wiaj nie­po­trzeb­nie otwar­tych okien. Tylko kotłow­nia musi mieć stały i nie­za­my­kalny dopływ powie­trza z zewnątrz.

Kup wełnę mine­ralną min. 15cm gru­bo­ści i roz­łóż na pod­ło­dze na nie­ogrze­wa­nym pod­da­szu. Naj­le­piej od razu dwie war­stwy w taki spo­sób, by nie pokry­wały się łącze­nia pasów wełny. Strop pod­da­sza i piw­nicy to główne drogi, któ­rymi ucieka dro­go­cenne cie­pło.
Jeśli pozwala na to wyso­kość pomiesz­czeń piw­nicy, to naj­le­piej ocie­plić jej strop od strony sufitu piw­nicy. Dobry do tego jest twardy sty­ro­pian XPS — mimo że droż­szy od zwy­kłego, to daje taki sam efekt przy dwu­krot­nie cień­szej war­stwie, czyli nie stra­cisz wiele z wyso­ko­ści pomiesz­cze­nia piwnicy.

Podob­nie warto zaizo­lo­wać ściany mię­dzy pomiesz­cze­niami ogrze­wa­nymi a nie­ogrze­wa­nymi, np. w garażu. Zwy­kle są to wyglą­da­jące nie­win­nie cien­kie ścianki dzia­łowe, ale sta­no­wią one naj­ła­twiej­szą drogę ucieczki ciepła.

Ogrze­wa­nie defensywne

Jeśli miesz­kasz w dużym domu, a użyt­ku­jesz tylko jego część, to nie ma sensu ogrze­wać cało­ści do jed­na­ko­wej tem­pe­ra­tury. Ale nie warto też cał­ko­wi­cie zakrę­cać grzej­ni­ków w pomiesz­cze­niach rzadko odwie­dza­nych. Ustaw grzej­niki tak, by w tych poko­jach utrzy­my­wać tem­pe­ra­turę niż­szą o 3–4 stop­nie od tej w czę­ści użyt­ko­wa­nej. Otwórz drzwi w tych pomiesz­cze­niach, aby dzia­łała wen­ty­la­cja i nie docho­dziło do zawil­go­ce­nia ścian i roz­woju grzybów.

W domu dwu-trzypiętrowym, zwłasz­cza nie­ocie­plo­nym, możesz zauwa­żyć, że w nie­któ­rych pomiesz­cze­niach zawsze jest za gorąco (środ­kowe pię­tro), pod­czas gdy w skraj­nych poko­jach na naj­wyż­szym pię­trze stale jest zimno. Chcąc dogrzać pomiesz­cze­nia chłod­niej­sze — prze­grze­wasz całą resztę.
Roz­wią­za­niem może być mon­taż zawo­rów ter­mo­sta­tycz­nych na grzej­ni­kach. Ale nie w całym domu (przy ogrze­wa­niu węglo­wym z kotłem zasy­po­wym to bez sensu). Zain­sta­luj je tylko w tych pomiesz­cze­niach, gdzie czę­sto jest zbyt gorąco. Gdy tem­pe­ra­tura w tych poko­jach doj­dzie do nasta­wio­nej, zawory ode­tną grzej­niki, a nad­miar cie­pła zosta­nie prze­ka­zany do pomiesz­czeń chłod­niej­szych. Tam już zawo­rów nie musisz insta­lo­wać — wystar­czy palić tak, by nie prze­grze­wać tam­tych pomieszczeń.

Pomyśl per­spek­ty­wicz­nie

Dopiero, gdy wszyst­kie inne spo­soby zawiodą, pomyśl nad zamianą miesz­ka­nia czy domu na mniej­sze i bar­dziej ener­go­osz­czędne. Domo­ro­śli spe­cja­li­ści tak oho­czo awan­tu­ru­jący się w tema­cie kra­kow­skiego zakazu pale­nia węglem dora­dzali wypro­wadzkę każ­demu, komu nie podoba się per­spek­tywa zakazu lub nie stać go na ogrza­nie domu.

Ta opcja nie dla każ­dego będzie miała sens, ale nie­kiedy może być jedyną roz­sądną. Weź pod uwagę zwłasz­cza naj­bliż­szą przy­szłość. Jeśli zaha­czasz już o wiek eme­ry­talny, a zamiesz­ku­jesz samemu czy we dwie osoby duży dom jed­no­ro­dzinny, to ogrze­wa­nie całego domu dla 1–2 osób nie ma sensu. Nawet jeśli teraz dajesz radę finan­sowo, to za jakiś czas zdro­wie może zaszwan­ko­wać i nie będziesz miał siły tar­gać codzien­nie węgla. Pozo­sta­nie mar­z­nąć albo pła­cić wię­cej za mniej obsłu­gowe ogrze­wa­nie (czyli rów­nież mar­z­nąć).
Nie­do­grzane pomiesz­cze­nia będą ule­gać stop­nio­wej degra­da­cji i po kilku latach dom straci mocno na war­to­ści. Może lepiej sprze­dać go teraz, kiedy jest jesz­cze w dobrym sta­nie i zamie­nić na mniej­szy dom lub miesz­ka­nie, któ­rego koszty ogrze­wa­nia będą do zniesienia?

Nie możesz tole­ro­wać syfu

Jeśli masz sąsiada, który regu­lar­nie kopci byle czym, albo nawet widzisz, że zbiera i pali śmieci — weź rzyć w garść i walcz o swoje. Jeśli wolisz cze­kać na inter­wen­cję pre­miera — nie docze­kasz się. Jeśli będziesz przy­my­kać oko w imię kon­we­nan­sów czy w oba­wie o popsu­cie sobie sto­sun­ków z sąsia­dem — to przy­mknij oko a potem oddy­chaj swo­bod­nie i spo­dzie­waj się róż­nych cho­rób w miarę upływu lat. Ale nie skoml potem, że śmier­dzi syfem, bo nikt tego za cie­bie nie załatwi.

Nie walcz z sąsia­dem - walcz z pro­ble­mem. Pamię­taj, że mało kto jest bez­in­te­re­sow­nie zło­śliwy, chy­try, skąpy i bez­czelny  zara­zem. Czę­ściej pale­nie wszyst­kiego co się nawi­nie wynika z praw­dzi­wego nie­do­statku. Spró­buj pomóc. Tak, to trud­niej­sze niż wsz­czę­cie awan­tury. Nie uszczę­śli­wisz nikogo na siłę, ale jeśli przed­sta­wisz opi­sane tutaj moż­li­wo­ści wyj­ścia z sytu­acji, to roz­sądny czło­wiek przy­naj­mniej weź­mie je pod rozwagę.