Kup pan węgiel: tani czy dobry?

Kupu­jąc opał boimy się oszustw sprze­daw­ców, a bar­dziej sami możemy sobie zaszko­dzić wybie­ra­jąc węgiel bez­myśl­nie. W tym arty­kule znaj­dziesz wska­zówki m.in. jak roz­po­zna­wać poszcze­gólne rodzaje i typy (a więc jakość) węgla na oko oraz jak kupić wła­ściwy dla two­jego kotła i naj­bar­dziej opła­calny opał (a to nie zawsze jest ten najtańszy).

Kupu­jesz cie­pło, a nie tonę kamieni

Niska cena za tonę opału nie ozna­cza jesz­cze, że zakup jest atrak­cyjny. Nie kupu­jesz kru­szywa dro­go­wego — nie łaś się na tani tonaż. Chcesz kupić jak naj­wię­cej cie­pła za jak naj­mniej­sze pie­nią­dze. Dla­tego opła­cal­ność zakupu poka­zuje sto­su­nek ceny do war­to­ści opa­ło­wej — czyli cena za 1GJ cie­pła zawar­tego w węglu. Liczy się to banal­nie prosto:

cena za 1t [zł] / wartość opałowa [MJ/kg] = cena ciepła [zł/GJ]

Rzecz jasna im niż­sza cena cie­pła tym lepiej. Przy­kład w tabeli poniżej.

Rodzaj węgla  Cena (zł/t)  War­tość opa­łowa (MJ/kg) Cena cie­pła (zł/GJ)
KWK Bobrek 780zł 28 28zł
Mar­ke­towy “ekogroszek” 650zł 21 31zł
Cze­ski gro­szek luzem 450zł 19 23zł

Naj­droż­sze cie­pło ofe­ruje wcale nie ten węgiel, któ­rego cena za tonę jest naj­wyż­sza, lecz ten o kiep­skich para­me­trach przy wyso­kiej cenie. Nie warto ule­gać zauro­cze­niu niską ceną za tonę, ale zawsze prze­li­czać, ile kosz­tuje 1GJ cie­pła i na tej pod­sta­wie porów­ny­wać opła­cal­ność róż­nych rodza­jów opału.

Cie­pło spa­la­nia to nie kaloryczność

Mniej uczciwi sprze­dawcy zamiast war­to­ści opa­ło­wej (kalo­rycz­no­ści) podają cie­pło spa­la­nia węgla, licząc że się nie zorien­tu­jesz. Cie­pło spa­la­nia jest zawsze wyż­sze niż war­tość opa­łowa, więc wygląda atrak­cyj­niej i łatwo można się naciąć.

Gdzie tkwi dia­beł? Cie­pło spa­la­nia to cał­ko­wita ener­gia uwol­niona ze spa­le­nia węgla, wli­cza­jąc w to ener­gię ula­tu­jącą wraz z wytwo­rzoną parą wodną. Pro­blem w tym, że ta ener­gia jest dla nas bez­u­ży­teczna. Aby ja odzy­skać, musie­li­by­śmy ochło­dzić spa­liny, by spo­wo­do­wać ich kon­den­sa­cję. Pro­ces ten stwa­rza tyle pro­ble­mów tech­nicz­nych, że do tej pory nie powstał węglowy kocioł kon­den­sa­cyjny.
Dla­tego w zaku­pie należy kie­ro­wać się tylko i wyłącz­nie war­to­ścią opa­łową węgla, a cie­pło spa­la­nia ignorować.

Lep­szy węgiel słab­szy czy mocniejszy?

Nie zawsze opłaca się kupo­wać naj­bar­dziej kalo­ryczny węgiel, jaki jest pod ręką. Naj­waż­niej­szy jest sto­su­nek ceny do kalo­rycz­no­ści — by jak naj­ta­niej dostać jak naj­wię­cej ener­gii w pali­wie (nie­ko­niecz­nie jak naj­wię­cej kilogramów).

Wyso­ko­ka­lo­ryczny opał nie zostaje w pełni spo­żyt­ko­wany w cie­plej­sze dni i zamiast zysków daje straty na dymie i sadzy. Ale za to będzie świet­nie trzy­mał w dni mroź­niej­sze.
Nisko­ka­lo­ryczny opał spala się czy­ściej i efek­tyw­niej nawet przy mocno dodat­nich tem­pe­ra­tu­rach. Ale za to w mroź­niej­sze dni będzie scho­dził jak woda.

Naj­lep­sza stra­te­gia to zakup dwóch rodza­jów paliwa:

  • słab­szego węgla lub drewna na dni cieplejsze
  • moc­niej­szego węgla na dni chłodniejsze

W ten spo­sób naj­le­piej wyko­rzy­stuje się zalety obu rodza­jów paliw.

Niu­anse paliw węglowych

W han­dlu wystę­pują prze­różne rodzaje węgla, róż­ni­cące się ceną, para­me­trami, a więc i przy­dat­no­ścią do okre­ślo­nych zastosowań.

Węgiel kamienny a brunatny

Dwa pod­sta­wowe rodzaje węgla to węgiel bru­natnywęgiel kamienny.

  • Węgiel kamienny to ten naj­pow­szech­niej sto­so­wany do ogrze­wa­nia, wyraź­nie czarny i twardy węgiel. Główną róż­nicą w sto­sunku do węgla bru­nat­nego jest wyż­sza zawar­tość czy­stego węgla(75–90%), dzięki czemu jest on bar­dziej kaloryczny.
  • Węgiel bru­natny zgod­nie z nazwą jest koloru brą­zo­wa­wego i cechuje się dużo niż­szą war­to­ścią opa­łową od węgla kamien­nego (25–70% ener­gii jaką dostar­cza węgiel kamienny). Jest kru­chy i co gor­sza zna­ko­mi­cie chło­nie wodę — nawet do 50% swo­jej wagi. Jest powszech­nie sto­so­wany w ener­ge­tyce prze­my­sło­wej, ale bywa też ofe­ro­wany cywi­lom i znaj­duje kup­ców z uwagi na niską cenę. Wię­cej o korzy­ściach i pro­ble­mach z tym opa­łem w osob­nym arty­kule.

Jaki węgiel wybrać?

Naj­czę­ściej węgiel kamienny. Decy­du­jąc się na węgiel bru­natny trzeba bowiem brać pod uwagę, że jego niską cenę rekom­pen­suje marna war­tość opa­łowa, sporo popiołu i nie­kiedy olbrzy­mia zawar­tość wody, co w prze­li­cze­niu może dać wyż­szą cenę za uzy­skaną ener­gię niż dla pozor­nie droż­szego węgla kamien­nego. Paliwo o niskiej war­to­ści opa­ło­wej to też częst­sze wizyty w kotłowni i wię­cej popiołu do usu­nię­cia.
Jed­nak w bli­skim sąsiedz­twie kopalń węgla bru­nat­nego jego ceny mogą być na tyle niskie, że nawet po dosu­sze­niu we wła­snym zakre­sie pale­nie nim będzie opłacalne.

Typy węgla

Węgiel kamienny dzieli się na typy, czyli jakby odmiany, które mocno róż­nią się wła­ści­wo­ściami i kul­turą spa­la­nia. Jeśli jed­nym razem kupu­jesz węgiel, który pali się czy­sto i bez pro­ble­mów, a innym razem coś, co kopci i kosz­mar­nie bru­dzi kocioł, to znak, że nie­świa­do­mie prze­ska­ku­jesz mię­dzy róż­nymi typami węgli. Ten kop­cący nie jest gor­szy (ba, nawet ma wyż­szą war­tość opa­łową), ale trud­niej spa­lić go czy­sto w domo­wych warunkach.

Pod­sta­wowe typy węgla to:

  • typ 31pło­mienny — naj­słab­szy (20-26MJ/kg), ale spala się łatwo i czy­sto, jasno­żół­tym pło­mie­niem. Jeśli pozo­sta­wia koks, to jest on kru­chy i też szybko znika. Naj­mniej pro­ble­ma­tyczny, ale też nie bez przy­czyny nazy­wany papie­ro­wym, bo spo­so­bem i cza­sem spa­la­nia wła­śnie papier przy­po­mina.
    Z wyglądu matowy, jasno­czarny, po upusz­cze­niu na twarde pod­łoże łatwo się kru­szy wzdłuż warstw. Zło­tawe wtrą­ce­nia to także znak roz­po­znaw­czy tego typu węgla z nie­któ­rych kopalń.
  • typ 32gazowo-płomienny — nieco moc­niej­szy (26-29MJ/kg), spala się poma­rań­czo­wym pło­mie­niem z czar­nymi koń­ców­kami. Dobrze kok­suje, ale też nieco się spieka.
    Z wyglądu ciem­no­czarny, błysz­czący, twardy (wymaga młotka, pęka na nie­re­gu­larne kawałki).
  • typ 33gazowy - mocarny (29-31MJ/kg), ale i trudny w spa­la­niu. Wydziela mnó­stwo smo­li­stych, trud­no­pal­nych gazów, spala się ciem­no­po­ma­rań­czo­wymi kop­cą­cymi pło­mie­niami. Pozo­sta­wia twardy, długo spa­la­jący się koks. Mocno spieka, cały zasyp potrafi skleić się w jedną bryłę.
    Z wyglądu jak bryła smoły, czarny i błysz­czący, bar­dzo twardy, o jed­no­li­tej strukturze.
  • typ 34 i 35węgle kok­su­jące — wyko­rzy­sty­wane do pro­duk­cji koksu w prze­my­śle. W cywil­nych kotłow­niach nie powinno się ich sto­so­wać, ale można je cza­sem spo­tkać na Ślą­sku, gdzie w nie­któ­rych kopal­niach gór­nicy dostają taki węgiel w ramach depu­tatu. Węgle kok­su­jące są jesz­cze trud­niej palne, wydzie­lane przez nie sub­stan­cje lotne to cięż­kie smoły i gaz kok­sow­ni­czy (tru­jące i bar­dzo trudne do spalenia).

Jaki typ węgla wybrać?

Im wyż­szy typ węgla, tym wyż­sza kalo­rycz­ność, ale także coraz wię­cej zja­wisk utrud­nia­ją­cych spalanie:

  • spie­ka­nie — czyli skle­ja­nie się brył węgla w jedną całość. Zaczyna to być zauwa­żalne od typu 32.2, ale pro­blemy zaczy­nają się w typie 33, gdzie cały zasyp potrafi skleić się w jedną całość.
  • coraz trud­niej palne sub­stan­cje lotne — im wyż­szy typ węgla, tym cięż­sze zawiera smoły, któ­rych spa­le­nie wymaga coraz wyż­szych tem­pe­ra­tur. Te zazwy­czaj w domo­wym kotle nie wystę­pują, więc paląc węglem typu 33 w kotle gór­nego spa­la­nia od dołu łatwo zro­bić z komina fon­tannę czar­nego dymu i zakleić sobie smołą wszystko od kotła po komin. Spa­la­nie takiego węgla z roz­pa­la­niem od góry pozwala ogra­ni­czyć kop­ce­nie, ale zawsze pozo­sta­nie deli­katny czarny dym i sporo sadzy w kotle.

Naj­bar­dziej uni­wer­sal­nym typem węgla jest typ 32.1, ewen­tu­al­nie 32.2. Ofe­ruje on świetną kalo­rycz­ność (ok. 28MJ/kg) a zara­zem względ­nie łatwo się spala, nie spieka pra­wie wcale (32.1) lub tylko nie­znacz­nie (32.2). Nadaje się zarówno do kotłów zasy­po­wych wszyst­kich rodza­jów jak i kotłów podajnikowych.

Kotły dol­nego spa­la­nia potrze­bują węgla nie­spie­ka­ją­cego, dla­tego ich zdol­no­ści prze­rób­cze koń­czą się na typie 32.2. W kotle gór­nego spa­la­nia przej­dzie każdy węgiel, ale spa­le­nie w miarę czy­sto typu 33 wymaga roz­pa­le­nia od góry oraz pew­nego doświad­cze­nia, gdyż istotne są pro­por­cje poda­wa­nia powie­trza głów­nego i wtór­nego. Tego pierw­szego powinno być moż­li­wie nie­wiele, aby węgiel nie roz­pa­lał się gwał­tow­nie, zaś dru­giego dużo, aby wydzie­lane gazy miały szanse się zapa­lić prze­cho­dząc przez wierzch­nią war­stwę żaru.

Jaki typ węgla w któ­rej kopalni

  • typ 31.1 — Sobie­ski, Janina
  • typ 31.2 — Piast, Pie­kary, Ziemowit
  • typ 32.1 — Chwa­ło­wice, Bobrek, Wesoła
  • typ 32.2 — Wujek, Sta­szic, PG Sile­sia, Sil­tech, Bog­danka, Jankowice
  • typ 33 — Mar­cel, Sośnica, Śląsk, Sta­szic, Halemba, Pokój, Brzesz­cze, Bielszowice

Typ i inne para­me­try węgla wydo­by­wa­nego w danej kopalni możesz spraw­dzić w kata­logu pol­skiego węgla.

Sor­ty­menty węgla

Węgiel dzieli się też na sor­ty­menty wg wiel­ko­ści ziarna. W kolej­no­ści od najgrubszych:

  • kostka (6-20cm)
  • orzech (2,5-8cm)
  • gro­szek (0,8-3cm)
  • miał (< 0,6cm)
  • pył i muł (< 1mm)

Jaki sor­ty­ment węgla wybrać?

Gene­ral­nie im ziarno grub­sze, tym węgiel lep­szy do zasto­so­wa­nia w domo­wym kotle. I nieco droż­szy. Reguła ta nie doty­czy eko­groszku, który jest zwy­kle droż­szy od kostki, a to przez duży popyt na węgiel o tej gra­nu­la­cji do kotłów podaj­ni­ko­wych.
Typowy kocioł zasy­powy jest w sta­nie spa­lać gro­szek, orzech i kostkę, ew. z domieszką miału. Do samego miału konieczny jest spe­cjalny kocioł zasy­powy lub podajnikowy

Eko­gro­szek to han­dlowa nazwa groszku (teo­re­tycz­nie) pod­da­nego obróbce dosto­so­wu­ją­cej do użytku w kotłach podaj­ni­ko­wych — jest odsiar­czony i odka­mie­niony. O ile oczy­wi­ście mamy do czy­nie­nia z eko­grosz­kiem z zaufa­nego źró­dła, a nie tylko odsia­nym zwy­kłym węglem grosz­kiem. Z powo­dze­niem można nim palić także w zwy­kłym kotle zasy­po­wym, jed­nak prze­waż­nie jest to nie­opła­calne, jako że eko­gro­szek jest wyraź­nie droż­szy.
Miał i pył to paliwa naj­gor­szej jako­ści. Dobry miał powi­nien przy­po­mi­nać raczej żwir niż pia­sek. Nie­stety uczciwi ina­czej pośred­nicy odsie­wają z miału grub­sze frak­cje. Bywa też, że w trak­cie trans­portu i skła­do­wa­nia miał zanie­czysz­cza się zie­mią i pia­skiem. Jego zakup to gene­ral­nie lote­ria, a co gor­sza ceny idą w górę wraz z upo­wszech­nia­niem się kotłów podaj­ni­ko­wych zdol­nych spa­lać nawet drobny miał względ­nie bez pro­blemu.
Flot i muł to nie to samo. Gra­nu­la­cja taka sama, ale skład zupeł­nie różny. Flot jest czy­stym (tyle że bar­dzo drob­nym) węglem odzy­ska­nym z kopal­nia­nego błota. Pozo­sta­łość tego, co z tej wody się odstoi, to muł węglowy, który wciąż zawiera sporo węgla, ale rów­nie dużo popiołu i co gor­sza zbie­ra­ninę metali cięż­kich, dla­tego nie powi­nien być spa­lany w domo­wym kotle. Wię­cej o mule węglo­wym i flo­cie w tym arty­kule.

Źró­dła pocho­dze­nia węgla

Mimo że Pol­ska węglem stoi, na rynku można spo­tkać roz­ma­ite węgle z róż­nych regio­nów świata, o róż­nych wła­ści­wo­ściach i stop­niu opłacalności.

  • węgle pol­skie — to naj­czę­ściej węgiel kamienny, róż­nych typów, o róż­nej jako­ści. Jeśli jest to fak­tycz­nie uczciwy pol­ski węgiel, naj­gor­sze co może się wyda­rzyć, to duża zawar­tość kamie­nia lub duża spie­kal­ność, ew. węgiel papie­rowy, czyli o kalo­rycz­no­ści w oko­li­cach 24MJ/kg. Prak­tycz­nie zawsze jed­nak będzie to w miarę porządny węgiel kamienny o war­to­ści opa­ło­wej 24-30MJ/kg.
  • węgle cze­skie — to tzw. młody węgiel — coś w pół drogi mię­dzy węglem bru­nat­nym a kamien­nym. Gdy jest suchy, widać po nim wyraź­nie bru­natny odcień. War­tość opa­łowa takiego węgla o bru­nat­na­wym kolo­rze to 19-21MJ/kg. Łatwo chło­nie wil­goć, bły­ska­wicz­nie się spala nie kok­su­jąc a przy nie­do­statku powie­trza dra­ma­tycz­nie kopci. Mimo wszystko znaj­duje ama­to­rów (może czę­sto nie­świa­do­mych) ze względu na niską cenę (zwy­kle ok. 25% tań­szy od węgla kra­jo­wego). Węgiel cze­ski luzem powi­nien kosz­to­wać ok. 400-500zł/t. Tań­sze oferty w oko­li­cach 200-300zł/t (zwłasz­cza z dala od cze­skiej gra­nicy) to próby wci­śnię­cia jele­niom pol­skiego węgla bru­nat­nego o sporo mniej­szej kalo­rycz­no­ści. Węgiel ten bywa też pod­stawą wor­ko­wa­nych “eko­grosz­ków” w cenie ok. 600zł/t, czę­sto z 20-procentowym udzia­łem wody. W tej postaci jest zupeł­nie nieopłacalny.
  • węgiel rosyj­ski, czy sze­rzej: zza wschod­niej gra­nicy — tu panuje pełna dowol­ność, ponie­waż węgiel może pocho­dzić tak z Bia­ło­rusi, jak i z Kazach­stanu czy dru­giego końca Sybe­rii. Prze­waż­nie jest tań­szy od pol­skiego, jed­nak jakiej jako­ści paliwo się dosta­nie — trudno prze­wi­dzieć. I wła­śnie ta więk­sza nie­pew­ność co do para­me­trów jest głów­nym pro­ble­mem tych węgli, ale jeśli trafi się ładny, twardy, smo­li­ście czarny węgiel w dobrej cenie, to nie ustę­puje on niczym węglom z pol­skich kopalń.

Jakie zna­cze­nie ma pocho­dze­nie węgla?

Węgiel z Czech jest zawsze nieco mniej kalo­ryczny od pol­skiego, ale pali się lepiej niż bru­natny — dobrze nada się na cie­plej­sze dni zimy. Węgle ze wschodu są różne — od kiep­skich bru­nat­nych po antra­cyt. Wbrew obie­go­wym pomy­jom wyle­wa­nym nań przez pol­skie lobby węglowe, bywa on jako­ściowo rów­nie dobry jak nasz rodzimy, a jedy­nym pro­ble­mem jest więk­szy brak pew­no­ści jego para­me­trów przy zaku­pie (dłuż­szy łań­cuch pośred­ni­ków — wię­cej oka­zji do kantów).

Co prawda w przy­padku dowol­nego węgla nie możemy być pewni jego para­me­trów, póki go nie wypró­bu­jemy, to jed­nak dla węgla pol­skiego mamy nieco więk­sze szanse, że dekla­ra­cje sprze­dawcy pokryją się z rze­czy­wi­sto­ścią. O ile ktoś nie pró­buje nam wci­snąć węgla zza Kau­kazu, który wygląda jak pol­ski, ale nadaje się tylko do huty.

Wśród pol­skich sprze­daw­ców węgla, głów­nie ze strony Izby Gospo­dar­czej Sprze­daw­ców Pol­skiego Węgla widać ruchy zmie­rza­jące do upo­rząd­ko­wa­nia rynku węglo­wego, tj. usta­le­nia stan­dar­dów uczci­wo­ści sprze­daw­ców i jako­ści towaru. Nie wszystko jed­nak zależy od samych przed­się­bior­ców, a rząd jakoś nie pali się do regu­la­cji rynku węgla.

Węgle obcego pocho­dze­nia należy trak­to­wać z rezerwą i zadbać o spraw­dze­nie naj­prost­szych para­me­trów moż­li­wych do oceny gołym okiem jak np. wil­got­ność i pośred­nio kalo­rycz­ność (o tym poni­żej). Zawsze warto kupić na próbę nie­wielką ilość — zwa­żyć przed zasy­pa­niem, roz­pa­lić, potem zebrać popiół i znów zwa­żyć. Jeśli pali się bez pro­ble­mów, nie ma w popiele twar­dych kamieni, a ilość popiołu to nie wię­cej jak 10%-15%, to węgiel taki będzie opła­calny nawet jeśli cenowo jest bar­dzo zbli­żony do polskiego.

Zakup opału pod kątem uchwał antysmogowych

Miesz­kańcy woje­wództw mało­pol­skiego i ślą­skiego, na sku­tek wcho­dzą­cych w życie uchwał anty­smo­go­wych, w dużej czę­ści nie będą mogli ogrze­wać domów tym, czym do tej pory przez lata palili. Nikogo nie obcho­dzi, że masz w piw­nicy kilka ton opału, który nagle stał się “nie­le­galny” – powi­nie­neś utwar­dzić nim sobie podwórko i kupić nowy zapas “legal­nego” paliwa. Podzię­ko­wa­nia za taki stan rze­czy należy kie­ro­wać do Urzę­dów Mar­szał­kow­skich (nie woje­wódz­kich!) odpo­wied­nich woje­wództw jak rów­nież pamię­tać o tym przy oka­zji wybo­rów samo­rzą­do­wych w 2018 roku.

Od 1. lipca 2017 w woje­wódz­twie mało­pol­skim (z wyłą­cze­niem Kra­kowa) nie wolno palić:

  • mułem i flotem
  • węglem kamien­nym i bru­nat­nym, w któ­rym udział ziarna 0–3 mm wynosi powy­żej 15% – tu mogą się kwa­li­fi­ko­wać naj­tań­sze miały
  • drew­nem o wil­got­no­ści powy­żej 20%

Kra­ków dostał drugą przej­ściową uchwałę anty­smo­gową, która wpro­wa­dza bar­dzo wyśru­bo­wane para­me­try paliw. Od 1. lipca 2017 w gra­ni­cach Kra­kowa wolno palić tylko drew­nem o wil­got­no­ści do 20% oraz węglami kamien­nymi i bru­nat­nymi speł­nia­ją­cymi wszyst­kie poniż­sze kryteria:

  • udział ziarna 0-5mm poni­żej 5%,
  • war­tość opa­łowa min. 26MJ/kg,
  • zawar­tość popiołu max. 10%,
  • zawar­tość siarki max. 0,8%,

To ozna­cza, że nie wolno będzie palić żad­nym węglem z kopalń: Piast, Zie­mo­wit, Janina, Sobie­ski a także eko­grosz­kami Reto­pal, Jaret, Jaret Plus i zapewne więk­szo­ścią mar­ke­to­wych wyrobów.

Od 1. wrze­śnia 2017 w woje­wódz­twie ślą­skim nie wolno palić:

  • mułem, flo­tem i wszel­kimi mie­szan­kami z udzia­łem tych paliw
  • węglem bru­nat­nym w ogóle
  • węglem kamien­nym, w któ­rym udział ziarna 0–3 mm wynosi powy­żej 15% – tu mogą się kwa­li­fi­ko­wać naj­tań­sze miały
  • drew­nem o wil­got­no­ści powy­żej 20%

Jaki opał do kotła z dotacji?

Użyt­kow­nicy kotłów z dota­cji powinni mieć się szcze­gól­nie na bacz­no­ści przy zaku­pie paliwa. Wielu nawet nie wie, że zobo­wią­zało się w umo­wie do sto­so­wa­nia węgla o para­me­trach wyzna­czo­nych przez pro­du­centa w instruk­cji obsługi. A te bywają mocno wyśru­bo­wane, więc i cena odpo­wied­niego paliwa jest wysoka. Kar­mie­nie kotła czymś gor­szym może się skoń­czyć koniecz­no­ścią zwrotu całej dota­cji.

W tym arty­kule znaj­duje się zesta­wie­nie kotłów doto­wa­nych z mało­pol­skiego RPO wraz z para­me­trami i cenami paliw, które można w nich stosować.

Jaki węgiel do jakiego kotła

Wła­ści­wie do każ­dego kotła zasy­po­wego naj­lep­szym sor­ty­men­tem węgla wydaje się orzech. Kostka jest gruba, trud­niej­sza do roz­pa­le­nia. Gro­szek może być już zbyt drobny, ale da się go jesz­cze spa­lić bez nadmu­chu. Miał dobrze pali się jedy­nie w przy­sto­so­wa­nych do tego kotłach (nadmuch, roz­pro­wa­dze­nie powie­trza w komo­rze i ste­row­nik płyn­nie ste­ru­jący powietrzem).

W zwy­kłym kotle zasy­po­wym bez pro­blemu można spa­lać eko­gro­szek. Prze­cież to jest zwy­kły węgiel. Nie ma to więk­szego sensu eko­no­micz­nego, bo eko­gro­szek jest wyraź­nie droż­szy, a kocioł zasy­powy dzięki niemu nie będzie wyraź­nie efek­tyw­niej ani wiele czy­ściej spa­lał, ale da się nim palić tak jak zwy­kłym groszkiem.

Jak roz­po­znać dobry węgiel

Nie da się na oko oce­nić wszyst­kich waż­nych para­me­trów węgla, ale można o nim w ten spo­sób dużo powie­dzieć, w tym naj­waż­niej­sze: o zawar­to­ści popiołu oraz kaloryczności.

Słabe pol­skie węgle kamienne są szaro-czarne. Mają wyraź­nie war­stwową struk­turę i łatwo się kru­szą, nawet od upu­sze­nia z ręki na beton. Zło­tawe paski to rów­nież cecha węgli o niskiej kalo­rycz­no­ści, z oko­lic 24MJ/kg.

Im bar­dziej smo­li­ście czarny i błysz­czący węgiel, tym bar­dziej kalo­ryczny. Poni­żej zdję­cie jed­nego z naj­moc­niej­szych pol­skich węgli: groszku z kopalni Mar­cel o kalo­rycz­no­ści (30MJ/kg) i niskiej zawar­to­ści popiołu (6%). Węgiel taki może mieć lekko war­stwową struk­turę, ale będzie bar­dzo twardy. Nie­które węgle wyglą­dają wręcz jak lite kamie­nie, które bar­dzo trudno rozbić.

Groszek z kopalni marcel, fot. Miałowiec@forum.muratordom.pl

Gro­szek z kopalni Mar­cel, fot. Miałowiec@forum.muratordom.pl

Co do zawar­to­ści popiołu, to w bry­łach węgla nie powinno być widocz­nych bia­łych pasków. To prze­ro­sty kamie­nia. To strata kupu­ją­cego, bo płaci za kamień, zamiast za węgiel. Takie prze­ro­sty prze­waż­nie roz­pa­dają się w wyso­kiej tem­pe­ra­tu­rze na proch, ale jeśli w bryłce jest wię­cej kamie­nia niż węgla, to może ona prze­trwać w cało­ści i np. blo­ko­wać ruszt ruchomy w kotle.

Dla porów­na­nia przy­kład słab­szego węgla. Poni­żej zie­lony gro­szek z firmy Tani Opał. Mie­szanka węgli cze­skich o dekla­ro­wa­nej kalo­rycz­no­ści 20-22MJ/kg. Na środku dla kon­tra­stu uło­żone kilka grub­szych, suchych kawał­ków pol­skiego węgla typ 31.

Ekogroszek z firmy "Tani opał"

Eko­gro­szek z firmy “Tani opał”

Pozor­nie ten gro­szek wygląda nie­mal jak pol­ski węgiel, ale po wyschnię­ciu ujaw­nia swój lekko bru­natny kolor i naturę. Bo jest to naj­pew­niej cze­ski węgiel, któ­remu bli­żej do bru­nat­nego niż kamien­nego. Pali się jasnym, świe­cą­cym pło­mie­niem, ale też znika błyskawicznie.

Co jest z nim nie tak? Jest fabrycz­nie mokry. Pro­du­cent dekla­ruje wil­got­ność 20%-25%. To dużo (ale nie dla tej firmy, bo inne ich ulepy opa­łowe docho­dzą wil­got­no­ścią do 50%!). Tyle dobrze, że infor­ma­cja jest wyraź­nie podana na opa­ko­wa­niu. Ale trzeba czy­tać przed zakupem!

WP_20150909_12_13_03_Pro

Wil­goć tę widać na zdję­ciu w porów­na­niu z kil­koma suchymi kawał­kami innego węgla. Węgiel świeżo po otwar­ciu worka wygląda jak zro­szony wodą. Worek zosta­wiony na mro­zie zbryla się w jeden klo­cek. Stałe pale­nie tak wil­got­nym węglem może powo­do­wać szyb­szą koro­zję ele­men­tów kotła podaj­ni­ko­wego. A na pewno będzie to naj­droż­sza woda, jaką zda­rzyło ci się kupić.

Mokry węgiel o tak niskiej war­to­ści opa­ło­wej za cenę ok. 600zł/t kom­plet­nie się nie opłaca. Ale nie zna­czy to, że woda jest do niego dole­wana celowo. Węgiel tego rodzaju z cze­skich kopalń ma war­tość opa­łową 18-21MJ/kg i do 30% wil­goci zaraz po wydo­by­ciu (w końcu pokre­wień­stwo z bru­nat­nym). Na skła­dach na połu­dniu Pol­ski sprze­da­wany luzem (czyli zwy­kle już pod­su­szony) kosz­tuje ok. 350-400zł/t, a bio­rąc pod uwagę kalo­rycz­ność, jego opła­cal­ność w sto­sunku do pol­skiego węgla koń­czy się w oko­li­cach 450zł/t.

Zupeł­nie przy oka­zji ten węgiel nie speł­nia żad­nych norm dla eko­groszku (a raczej zało­żeń, bo żadne normy for­mal­nie nie obo­wią­zują). Ma zbyt małą kalo­rycz­ność, zbyt dużą zawar­tość siarki i popiołu, i oczy­wi­ście zbyt dużą wilgotność.

I jesz­cze jedno zesta­wie­nie dwóch węgli róż­nych typów na zdję­ciu poniżej.

Po lewej węgiel z kopalni Sobieski (typ 31), po prawej rosyjski (typ 32). Fot. szponi

Po lewej węgiel z kopalni Sobie­ski (typ 31), po pra­wej rosyj­ski (typ 32). Fot. szponi

Z lewej słaby pol­ski węgiel kamienny z kopalni Sobie­ski typ 31.2 o kalo­rycz­no­ści ok. 20MJ/kg. Od węgli cze­skich różni się tylko czar­nym zabar­wie­niem — nie jest ani tro­chę bru­natny.
Z pra­wej mocarny rosyj­ski węgiel typ 32.2 o kalo­rycz­no­ści ok. 29MJ/kg. Jego odpo­wied­ni­kiem wśród pol­skich węgli może być uro­bek kopalń Chwa­ło­wice, Bobrek czy Wesoła.

Testy kalo­rycz­no­ści ekogroszku

Użyt­kow­nik SUSPENSER z forum Mura­tora urzą­dził labo­ra­to­rium w kotłowni w celu porów­na­nia rze­czy­wi­stej kalo­rycz­no­ści róż­nych rodza­jów eko­groszku. Tutaj dostępne są wyniki. Jak to czytać?

  • SVER to umowna jed­nostka ener­gii odpo­wia­da­jąca MJ/kg, która okre­śla ile ener­gii udało się w rze­czy­wi­sto­ści uzy­skać ze spa­le­nia kilo­grama danego węgla (pomiar ciepłomierzem)
  • SVERS — jak wyżej, ale mie­rzony latem przy oka­zji grza­nia CWU
  • liczby na czer­wono to SVER/SVERS
  • liczby na zie­lono to kalo­rycz­ność w MJ/kg dekla­ro­wana przez sprzedawcę
  • liczby na nie­bie­sko to cena za tonę sko­ry­go­wana o rze­czy­wi­stą wagę worków
  • litera M ozna­cza, że z węgla lała się woda

Poten­cjalne pułapki

Jeśli miesz­kasz na Ślą­sku, ktoś w rodzi­nie na pewno ma talony na dar­mowy lub pół­dar­mowy węgiel. Odbie­rasz sobie przy­dział wprost z kopalni i masz poza­mia­tane. Nato­miast reszta kraju ma zasad­ni­czo dwie opcje:

  • zakup w skła­dzie opału — czyli lokal­nej insty­tu­cji han­dlu­ją­cej węglem, o mniej lub bar­dziej ugrun­to­wa­nej pozy­cji ryn­ko­wej i reno­mie. Skład taki to czę­sto dostawca i sprze­dawca w jed­nej oso­bie — pan Gie­nek — co kilka dni wyko­nu­jący kurs mię­dzy Kato­wi­cami a swoim pla­cy­kiem, na któ­rym można od niego nabyć węgiel teo­re­tycz­nie pro­sto z kopalni, prze­waż­nie niesortowany.
  • zakup w skle­pach inter­ne­to­wych z opa­łem — ist­nieją takie i powstaje ich coraz wię­cej. Ich towar wydaje się być pew­niej­szy co do zgod­no­ści z dekla­ro­wa­nymi para­me­trami, jako że nie­za­do­wo­lony klient w inter­ne­cie na pewno wróci i wznieci pożogę. Dużym pro­ble­mem jest jed­nak koszt dostawy węgla, który wynosi obec­nie ok. 150zł przy zamó­wie­niu 2–3 ton. Bywa też kamu­flo­wany w cenie węgla, ale taka prze­syłka siłą rze­czy kosztuje.

Zakup węgla to zasad­ni­czo lote­ria. Nie ma pew­no­ści, co dzieje się z węglem na tra­sie mię­dzy bramą kopalni a bramą two­jego podwórka. Zda­rzają się dziwne i tajem­ni­cze zja­wi­ska, któ­rych skut­kiem jest zwy­kle uby­tek masy węgla i/lub pogor­sze­nie jego jako­ści tudzież zmiana składu chemicznego.

Naj­po­pu­lar­niej­sze kanty to:

  • sprze­daż węgla zagra­nicz­nego gor­szej jako­ści jako polskiego
  • sprze­daż zagra­nicz­nego węgla gor­szej jako­ści bez poda­wa­nia kraju pocho­dze­nia z nadzieją, że nie­ku­maci klienci łykną przy­nętę niskiej ceny
  • pod­szy­wa­nie się gor­szego pol­skiego węgla pod lep­szy, droższy
  • miał odsiany z grub­szych frak­cji (pew­nie celem sprze­da­nia tej grub­szej frak­cji jako ekogroszku)
  • węgiel wymie­szany z kamieniami
  • miał wymie­szany z pia­skiem czy ziemią
  • mie­sza­nie miału do grub­szych sortymentów
  • pro­ste oszu­stwa na wadze (przy­jeż­dża 1900kg zamiast 2 ton)

Zakup miału to z kolei rosyj­ska ruletka roz­gry­wana sie­dząc na oklep na roz­wście­czo­nych niedź­wie­dziach pędzą­cych ku prze­pa­ści na dachu pło­ną­cego pociągu. Jesz­cze kilka lat temu miał był sen­sow­nym pali­wem w atrak­cyj­nej cenie. Jed­nak obec­nie jego ceny szy­bują w górę, zaś jakość pikuje dra­ma­tycz­nie w dół. To, co dosta­niemy, zależy w zupeł­no­ści od uczci­wo­ści sprze­dawcy. Moż­liwa gama kan­tów na miale jest olbrzy­mia, a więk­szość trudna do wykry­cia przed zakupem.

Weźmy choćby naj­prost­sze z powyż­szej listy: wymie­sza­nie z zie­mią i odsia­nie grub­szego sortu. Miał powi­nien wyglą­dać jak drobny żwir, a nie jak piach, gdyż taki kali­ber zia­ren kwa­li­fi­kuje się jako muł. Nato­miast domie­szek ziemi czy pia­sku nie spo­sób zauwa­żyć bez próby spa­le­nia miału. Może być też tak, że domie­szek nie­pal­nych mate­ria­łów nie ma, ale miał pocho­dzi z węgla mar­nej jako­ści i jego kalo­rycz­ność będzie mizerna.
Naj­prost­szy śro­dek zapo­bie­ga­jący zimo­wej męczarni to zakup miału ze źró­dła moż­li­wie bli­skiego kopalni, naj­le­piej wor­ko­wa­nego. Jed­nak ceny dobrego miału — zwłasz­cza im dalej od Ślą­ska — rosną już na tyle, że jego opła­cal­ność w sto­sunku do powo­do­wa­nych prze­zeń pro­ble­mów zaczyna być wątpliwa.

Zakup węgla krok po kroku

  1. Zlo­ka­li­zuj składy węgla w oko­licy. Sprawdź też sklepy inter­ne­towe z węglem. Może któ­ryś ma swój skład w miarę bli­sko i będzie mógł dostar­czyć towar wła­snym trans­por­tem, zamiast dro­gim kurie­rem. Jeśli loka­li­za­cja składu w ogóle może być pod­stawą oceny uczci­wo­ści jego wła­ści­cieli, to dobrze wybie­rać składy poło­żone przy sta­cjach kole­jo­wych lub zaopa­tru­jące się w węgiel dostar­czany koleją. Trans­port kole­jowy stwa­rza mniej oka­zji do cudow­nych prze­mian węgla (zawsze na gorsze).
  2. Popy­taj na wybra­nych skła­dach, z jakich źró­deł pocho­dzi węgiel, jakie ma para­me­try. Nie masz pew­no­ści, że usły­szysz prawdę, ale jeśli sprze­dawca reaguje ner­wowo na takie pyta­nia, albo przy­znaje się do nie­wie­dzy, lepiej omi­jaj taki skład opału albo przy­naj­mniej zacho­waj zdwo­joną czujność.
  3. Porów­naj ceny. Ale nie dla wyboru naj­tań­szej oferty. Szu­kaj węgla, który ma podobną cenę na wszyst­kich skła­dach przy tym samym dekla­ro­wa­nym pocho­dze­niu i para­me­trach. W pro­mie­niu 50km róż­nice w cenach takiego samego węgla są zwy­kle mini­malne, więc podej­rza­nie tanie oferty należy brać z dystansu.
  4. Pytaj o pocho­dze­nie węgla, proś o cer­ty­fi­kat — dowiedz się, z któ­rej pol­skiej kopalni jest dostar­czany, jaki jest jego typ i kalo­rycz­ność. Wtedy możesz spraw­dzić w inter­ne­cie (np. w naszym kata­logu pol­skiego węgla), czy dana kopal­nia w ogóle pro­du­kuje taki rodzaj węgla. Jeśli sprze­dawca nie potrafi lub nie chce podać tych infor­ma­cji, to nie zna się na rze­czy lub ma coś do ukry­cia.
    W przy­padku węgla zagra­nicz­nego sprze­dawca rów­nież powi­nien dys­po­no­wać doku­men­tami świad­czą­cymi o jego pocho­dze­niu.
    Obo­jęt­nie czy węgiel jest pol­ski, czy zagra­niczny, powi­nie­neś mieć moż­li­wość otrzy­ma­nia cer­ty­fi­katu jako­ści węgla. Jest to doku­ment zawie­ra­jący wyniki badań węgla prze­pro­wa­dzo­nych przez akre­dy­to­wane labo­ra­to­rium. Każdy poważny sprze­dawca powi­nien móc taki doku­ment przed­sta­wić. To dobre źró­dło infor­ma­cji o naj­waż­niej­szych para­me­trach paliwa, choć dla laika może być nie­czy­telne (zwłasz­cza wer­sja zagra­niczna). O tym, jak czy­tać taki cer­ty­fi­kat, prze­czy­tasz w osob­nym para­gra­fie poniżej.
  5. Kup po worku węgla w róż­nych miej­scach na próbę. Jeśli próba pale­nia danym węglem wypad­nie przy­zwo­icie, masz więk­szą szansę, że nie wto­pisz się w zakup więk­szej ilo­ści lip­nego węgla, z któ­rym będziesz męczył się całą zimę. Jeśli na skła­dzie nie chcą sprze­dać poje­dyn­czego worka — być może nie chcą, byś się dowie­dział, że mają kiep­ski towar.
  6. Wybierz odpo­wied­nią porę roku i pogodę na zakup. Węgiel powi­nien być moż­li­wie suchy w momen­cie zakupu, bo po co pła­cić za wodę. Naj­le­piej kupo­wać węgiel mię­dzy czerw­cem a wrze­śniem, ze wska­za­niem na sier­pień z racji niskich śred­nich opa­dów w tym mie­siącu. Wybierz moment, kiedy od 2 tygo­dni było bez­desz­czowo i słonecznie.
  7. Kup od razu zapas na cały sezon grzew­czy. Jest tu pewne ryzyko tra­fie­nia na zły opał, ale gor­szym pomy­słem byłoby doku­py­wa­nie po tonie węgla w środku zimy, gdy węgiel na skła­dzie wymie­szany jest ze śnie­giem i bło­tem, a ludzie wezmą wszystko jak leci, byleby się ogrzać.
  8. Wybierz się oso­bi­ście na skład. Przyj­rzyj się ofe­ro­wa­nemu węglowi pod kątem opi­sy­wa­nych wcze­śniej para­me­trów: wil­got­no­ści, widocz­nych prze­ro­stów kamie­nia, kalo­rycz­no­ści, zawar­to­ści miału, mułu czy ziemi.
  9. Miej oczy dookoła głowy. Patrz, co łado­wane jest na samo­chód, czy przy­pad­kiem kupu­jąc orzech nie dosta­jesz po cichu kil­ku­set kilo miału. Zwróć uwagę, jak ważony jest pojazd z węglem, czy któ­ryś z pra­cow­ni­ków składu nie dociąża wagi w jakiś kre­atywny spo­sób, choćby sta­jąc na niej (i już jesteś 100kg w plecy). Sama twoja obec­ność na miej­scu powinna utrud­nić moż­liwe kanty na wadze, któ­rych nawet byś nie zauwa­żył zama­wia­jąc węgiel tele­fo­nicz­nie i tylko cze­ka­jąc na dostawę. Po wyła­do­wa­niu węgla na twoim podwórku trudno od razu poznać, czy przy­je­chały dwie tony czy 1800kg.

Co dalej po zakupie

  1. Jeśli masz moż­li­wość i utrzy­muje się dobra pogoda, zostaw węgiel na kilka dni pod gołym nie­bem, obser­wu­jąc jed­no­cze­śnie pro­gnozy pogody. Kilka dni w peł­nym słońcu dodat­kowo dosu­szy węgiel, ale musisz uwa­żać, by nie zasko­czyła cię nagła zmiana pogody i dłu­go­trwałe desz­cze, które w jeden dzień mogą zni­we­czyć kilka tygo­dni suszenia.
  2. Przy­go­tuj miej­sce do skła­do­wa­nia węgla. Powinno ono być zada­szone i odizo­lo­wane prze­ciw­wil­go­ciowo od gruntu, a przy tym dobrze wentylowane.
  3. Roz­waż zapa­ko­wa­nie węgla do wor­ków zamiast zrzu­ca­nia go na hałdę luzem. Uła­twia to trans­port węgla, zmniej­sza ilość miału powsta­ją­cego przy jego prze­rzu­ca­niu i pomaga utrzy­mać czy­stość w kotłowni. Jeśli węgiel jest jesz­cze wyraź­nie wil­gotny, worki nie powinny być szczel­nie zamknięte.

Domowe waże­nie węgla

Gdy­byś chciał spraw­dzić, czy waga dostar­czo­nego węgla zga­dza się z zamó­wioną przez waże­nie wia­der lub wor­ków na domo­wej wadze — szkoda czasu, bo wynik nie będzie wia­ry­godny.

Naj­pew­niej­szą metodą spraw­dze­nia wagi zaku­pio­nego węgla jest obec­ność na skła­dzie pod­czas łado­wa­nia samo­chodu i spraw­dze­nie wska­zań tam­tej­szej wagi. Waga na skła­dzie pod­lega lega­li­za­cji, czyli sto­sowny urząd stwier­dza, że jest ona odpo­wied­nio dokładna.

Waga domowa — czy to kuchenna, czy łazien­kowa — jest wagą nie­le­ga­li­zo­waną. Ozna­cza to, że jej wska­za­nia są bar­dzo podatne na spore odchyły, a przede wszyst­kim pomiary nie są powta­rzalne. Doty­czy to nie tylko sta­rych wag mecha­nicz­nych, ale tak samo nowych, elektronicznych.

Jeśli chcesz się prze­ko­nać, zrób pro­sty test. Zważ się na wadze łazien­ko­wej 20 razy, za każ­dym razem sta­jąc na wadze w tro­chę inny spo­sób — bli­żej środka wagi lub na brze­gach, na pię­tach, na pal­cach, sta­jąc na jed­nej nodze itp. Roz­rzut pomia­rów zależ­nie od jako­ści wagi może się­gać kilku kilogramów.

A to cią­gle jest przy­pa­dek opty­mi­styczny — waga została zapro­jek­to­wana pod zakres cię­ża­rów ludz­kiego ciała. Gdy ważysz na niej wia­dro lub worek węgla, nie tylko nacisk na wagę będzie nie­równy jak przy sta­wa­niu na jed­nej nodze, ale co gor­sza wcho­dzisz w dolny zakres pomia­rowy (20-50kg), gdzie waga tym bar­dziej nie jest dokładna.

Lecz przede wszyst­kim złym pomy­słem jest waże­nie kilku ton węgla w kil­ku­set por­cjach. Każdy pomiar obar­czony jest błę­dem. Im wię­cej pomia­rów, tym koń­cowa ich suma bar­dziej odjeż­dża od war­to­ści rze­czy­wi­stej, tym bar­dziej gdy ważymy kiep­ską wagą. Tak więc domowe spo­soby waże­nia węgla w odnie­sie­niu do ilo­ści mie­rzo­nej w tonach są nie­sku­teczne, a ewen­tu­alny stwier­dzony nie­do­bór węgla może być przy­czyną bez­pod­staw­nego oskar­ża­nia sprze­dawcy o oszustwo.

Jak czy­tać certyfikat

Możemy zro­bić jesz­cze jedną rzecz w celu upraw­do­po­dob­nie­nia dobrej jako­ści węgla, który zamie­rzamy kupić — popro­sić sprze­dawcę, żeby poka­zał nam Cer­ty­fi­kat Akre­dy­to­wa­nego Labo­ra­to­rium z bada­nia węgla. Taki cer­ty­fi­kat opi­suje para­me­try węgla stwier­dzone w labo­ra­to­rium. Każdy uczciwy sprze­dawca powi­nien być w sta­nie przed­sta­wić taki doku­ment, nie­za­leż­nie od kraju pocho­dze­nia węgla.

Reak­cji sprze­dawcy na naszą prośbę może być mnóstwo:

  • zrobi wiel­kie oczy, popa­trzy na nas jak na głup­ków i odpo­wie: Panie węgiel, to węgiel, bierz Pan ten. (W tym miej­scu możemy zapy­tać go, czy śliwki: mira­belki, ren­klody i węgierki to dla niego rów­nież to samo?)
  • zacznie krę­cić nosem, odsy­łać nas na info­li­nię lub do „cen­trali”, w któ­rej nam wszystko wyja­śnią i odpo­wie­dzą na nasze pyta­nia. W więk­szych sie­ciach skła­dów węgla to typowa sytu­acja — sprze­dawca może w ogóle nie zaj­mo­wać się kwe­stią pozy­ska­nia towaru i nie mieć na miej­scu takich doku­men­tów. Można wtedy zadzwo­nić do cen­trali, ale warto spraw­dzić naj­pierw koszt połączenia.
  • weź­mie nas na prze­trzy­ma­nie — będzie uda­wał, że nie wie o co cho­dzi. Cer­ty­fi­katu nam nie zała­twi, ale będzie nas zapew­niał i prze­ko­ny­wał na różne spo­soby, że węgiel który chcemy kupić, na pewno posiada dekla­ro­waną przez sprze­dawcę war­tość opałową.
  • nie będzie miał w biu­rze, ale przy­nie­sie bądź dośle nam w okre­ślo­nym ter­mi­nie. Oczy­wi­ście jest tutaj pew­nego rodzaju ryzyko, że cer­ty­fi­kat nie będzie doty­czył węgla, który nas inte­re­suje, ale praw­do­po­do­bień­stwo oszu­stwa jest już mniejsze.
  • bez pro­blemu udo­stępni cer­ty­fi­kat od ręki

Sprze­daw­ców z punk­tów 1. do 3. lepiej omi­jać sze­ro­kim łukiem, lecz gdy nie mamy innych moż­li­wo­ści zakupu węgla, to czuj­ność przy zaku­pie powinna być pod­krę­cona na naj­wyż­szy poziom.

Węgiel rosyj­ski

Przy­kła­dowy cer­ty­fi­kat uzy­skany od takiego składu, a doty­czący węgla rosyj­skiego, przed­sta­wiamy poni­żej.
(Dane labo­ra­to­rium, tele­adre­sowe klienta i sprze­dawcy, miej­sce dostawy itp zostały z niego celowo usunięte)

certyfikat rosyjski

Jak widzimy cer­ty­fi­kat doty­czy rosyj­skiego węgla DGPK 50–200. Co to ozna­cza?
W Rosji mamy trzy pod­sta­wowe klasy węgla, które cha­rak­te­ry­zują się zawar­to­ścią czę­ści lot­nych i war­to­ścią opałową.

  • Węgle o małej zawar­to­ści czę­ści lot­nych 8–14% ozna­czone są literą T (Lean), ich war­tość opa­łowa mie­ści się w prze­dziale 25,1–28,5MJ/kg, a zawar­tość siarki wynosi 0,5%
  • Węgle o śred­niej zawar­to­ści czę­ści lot­nych 17–28% ozna­czane są lite­rami SS(TS) i CC(TC), ich war­tość opa­łowa mie­ści się w prze­dziale 26,4–30,5MJ/kg, zawar­tość siarki wynosi 0,5%
  • Węgle o dużej zawar­to­ści czę­ści lot­nych 32–42% ozna­czane są lite­rami D(D), G(G) i DG(DG), ich war­tość opa­łowa mie­ści się w prze­dziale 21,4–25,1MJ/kg, zawar­tość siarki 0,5%

Węgle w Rosji podob­nie jak u nas podzie­lone są rów­nież na sor­ty­menty. Tabelka z ozna­cze­niami i wymia­rami poniżej.

Nazwa Ozna­cze­nie Wymiary ziarna [mm]
Kostka P ( R ) 100 — 200..300
Orzech I K (K) 50 — 100
Orzech II O (O) 25 — 50
Gro­szek I M (M) 13 — 25
Gro­szek II C (S) 6 — 13
Miał W (Sh) 0 — 6

Ist­nieją rów­nież sor­ty­menty łączone tak jak w naszym przy­padku P i K. Infor­ma­cji na temat udzia­łów pro­cen­to­wych poszcze­gól­nych sor­ty­men­tów w mie­szan­kach węglo­wych nie udało nam się znaleźć.

Zna­cze­nie pozo­sta­łych istot­nych para­me­trów węgla zawar­tych w certyfikacie:

  • Total Moisture – (cał­ko­wita zawar­tość wil­goci) – 6,84%
  • Inhe­rent Moistrure – (mini­malna zawar­tość wil­goci) – 2,60%
  • Ash In Dry – (zawar­tość popiołu w sta­nie suchym) – 4,51%
  • Ash in Rece­ived – (zawar­tość popiołu w sta­nie zwy­kle dostar­cza­nym) – 4,20%
  • Vola­tile Mat­ter Daf – (mak­sy­malna zawar­tość czę­ści lot­nych) - 42,23%
  • Vola­tile Mat­ter in Dry– (zawar­tość czę­ści lot­nych w sta­nie suchym) – 40,33%
  • Vola­tile Mat­ter as Rece­ived – (zawar­tość czę­ści lot­nych w sta­nie zwy­kle dostar­cza­nym) – 37,57%
  • Gross Calo­ri­fic Value in DAF – (mak­sy­malne cie­pło spa­la­nia) – 7996kcal/kg = 33,48MJ/kg
  • Gross Calo­ri­fic Value in Dry – (cie­pło spa­la­nia w sta­nie suchym) – 7635kcal/kg = 31,96MJ/kg
  • Gross Calo­ri­fic Value as rece­ived – (cie­pło spa­la­nia zwy­kle dostar­cza­nego) – 7113kcal/kg = 29,78MJ/kg
  • Net Calo­ri­fic Value in Dry – (war­tość opa­łowa w sta­nie suchym) – 7370kcal/kg = 30,85MJ/kg
  • Net Calo­ri­fic Value as Rece­ived – (war­tość opa­łowa w sta­nie zwy­kle dostar­cza­nego) – 6829kcal * 0,0041868MJ/kg = 28,6MJ/kg
  • Sul­phur in dry (zawar­tość siarki w sta­nie suchym) – 0,35%
  • Sul­phur as rece­ived (zawar­tość siarki w sta­nie zwy­kle dostar­cza­nym) – 0,33%

Czego więc dowia­du­jemy się o tym węglu z owego cer­ty­fi­katu? Jest to bar­dzo kalo­ryczny węgiel (~28MJ/kg) o niskiej zawar­to­ści popiołu. Duża zawar­tość czę­ści lot­nych świad­czy , że jest to węgiel pło­mienny. Cha­rak­te­ry­zuje się tym, że bar­dzo łatwo go roz­pa­lić, pło­nie dłu­gimi pło­mie­niami, ale po wypa­le­niu czę­ści lot­nych nie pozo­staje z niego wiele koksu. O ile jeste­śmy w sta­nie opa­no­wać i kon­tro­lo­wać (czyli nie dusić) pro­ces spa­la­nia gazów z tego typu węgla oraz ode­brać cie­pło ze spa­lin — to jest to węgiel bar­dzo dobry.
Naj­le­piej spraw­dzi się w kotłach dol­nego spa­la­nia z cera­miczną komorą spa­la­nia i dłu­gim wymien­ni­kiem kon­wek­cyj­nym. W kotłach gór­nego spa­la­nia, w któ­rych wymien­nik kon­wek­cyjny prze­waż­nie jest nie­zbyt pokaź­nych roz­mia­rów część tego cie­pła wypu­ścimy do komina w postaci spa­lin o zbyt wyso­kiej tem­pe­ra­tu­rze. Co wcale nie ozna­cza, że nie możemy tym węglem palić w kotle gór­nego spa­la­nia. Możemy i będziemy zado­wo­leni z dużej war­to­ści opa­ło­wej, ale musimy sta­rać się kon­tro­lo­wać pro­ces spa­la­nia tak, aby nie nastę­po­wał on gwał­tow­nie, gdyż wtedy skoń­czy się to kłę­bami dymu z komina.

Czyst­sze spa­la­nie węgla pło­mien­nego w kotle gór­nego spa­la­nia można sobie uła­twić uży­wa­jąc grub­szego sor­ty­mentu Orzech I i Kostka o wym. 50-200mm. Inten­syw­ność wydzie­la­nia gazów przez węgiel zależy bowiem od powierzchni zia­ren, a ta jest tym więk­sza, im ziarna są drob­niej­sze. Tak więc grub­sze ziarna to powol­niej­sze wydzie­la­nie gazów z węgla i lep­sza moż­li­wość ich spalenia.

Jed­nak zde­cy­do­wa­nie lep­szym wybo­rem dla kotłów gór­nego spa­la­nia są węgle o śred­niej (17–28%) zawar­to­ścią czę­ści lot­nych np.: SS(TS) i CC(TC). Dla kotłów prze­zna­czo­nych do opa­la­nia kok­sem np. Camino itp ide­ałem będzie węgiel o małej (8–14%) zawar­to­ści czę­ści lot­nych np.: TPK 50–200. Tej klasy węgiel, to już pra­wie antracyt.

Węgiel pol­ski

Dla porów­na­nia obej­rzyjmy jesz­cze pol­ski certyfikat.

certyfikat polskiIstotne para­me­try są takie same jak w przy­padku cer­ty­fi­katu rosyj­skiego. Inte­re­suje nas kolumna “stan robo­czy”. Tu rów­nież mamy do czy­nie­nia z węglem pło­mien­nym, ale o niż­szej war­to­ści opa­ło­wej — ok. 25MJ/kg i niskiej zawar­to­ści popiołu — poni­żej 5%. Węgiel jest suchy — zawiera tylko 12% wody, ale to mniej istotne, gdyż jego wil­got­ność pod­czas leża­ko­wa­nia na placu pod chmurką będzie się zmieniać.

Rekla­ma­cja węgla

Jak każdy towar, tak i węgiel można rekla­mo­wać w razie nie­zgod­no­ści jego para­me­trów z dekla­ro­wa­nymi. Nie­stety z uwagi na spe­cy­fikę tego towaru będzie to przy­po­mi­nało kopa­nie się ameby z koniem.

Nie obo­wią­zują żadne normy jako­ści węgla na rynku deta­licz­nym. Praw­do­po­dob­nie gdyby ktoś wpadł na pomysł sprze­daży pod­sypki dro­go­wej nasą­czo­nej zuży­tym ole­jem sil­ni­ko­wym po odpo­wied­nio niskiej cenie, ludzie też by to kupo­wali.
Nie ma też spe­cjal­nych prze­pi­sów regu­lu­ją­cych zasady sprze­daży węgla. Możemy więc jedy­nie opie­rać się na stan­dar­do­wej pro­ce­du­rze nie­zgod­no­ści towaru z umową.

Ale umowa?

Jaką umową? Od tego trzeba zacząć. Aby jakie­kol­wiek rosz­cze­nia były moż­liwe, na potwier­dze­niu zakupu węgla powinno zna­leźć się coś wię­cej niż tylko zapis ‘węgiel kamienny, 3 tony’. Np. pocho­dze­nie węgla, typ, sor­ty­ment, war­tość opa­łowa, zawar­tość popiołu.

Wtedy jeśli np. zamiast kostki dosta­niemy gro­szek albo gdy węgiel ma rażąco dużo popiołu, możemy mieć uza­sad­nione pre­ten­sje do sprze­dawcy. Na wstę­pie lepiej spró­bo­wać doga­dać się po dobroci. Gdy to nie poskut­kuje, zostaje nie­ła­twa i nie­ta­nia droga udo­wod­nie­nia swo­ich racji: konieczne będzie wyko­na­nie badań labo­ra­to­ryj­nych kupio­nego węgla, by udo­wod­nić nie­zgod­ność jego wybra­nych para­me­trów z dekla­ro­wa­nymi. To nie­stety nie jest tanie ani łatwe, a dla kupu­ją­cego 3–5 ton Kowal­skiego zwy­kle też nieopłacalne.

Waga i wilgotność

Naj­czę­ściej żale drob­nych pala­czy doty­czą nie­do­wagi zaku­pio­nego opału oraz jego wil­got­no­ści. Co do wagi — możemy jedy­nie oso­bi­ście pod­je­chać na skład opału i patrzeć na ręce sprze­dawcy, gdy ten odważa naszą por­cję. Ew. zażą­dać oka­za­nia doku­men­tów lega­li­za­cyj­nych wagi. Gdy dostawa węgla zosta­nie już wysy­pana na nasze podwórko, trudno by dostawca odpo­wia­dał za nie­do­wagę, skoro mogli­śmy od momentu zakupu do chwili zgło­sze­nia pre­ten­sji ukryć parę wia­der węgla w piw­nicy. Poza tym domowe metody waże­nia są z natury obar­czone tak dużym błę­dem, że trudno na ich pod­sta­wie wia­ry­god­nie zwe­ry­fi­ko­wać ilość dowie­zio­nego węgla.

Czę­sto roz­trzą­sana kwe­stia wil­got­no­ści węgla także nie daje dużych szans na wsz­czy­na­nie hałasu po zaku­pie. Już Pol­ska Norma stwier­dza, że wil­got­ność węgla nie jest para­me­trem roz­li­cze­nio­wym. To zna­czy, że nie jest ona brana pod uwagę przy usta­la­niu ceny i nie jest pod­stawą do rekla­ma­cji. Jest to para­metr bar­dzo mocno zmie­nia­jący się z czasem.

Trzeba zauwa­żyć, że mowa tu o wil­goci wewnątrz zia­ren węgla. Tym­cza­sem zimą węgiel jest o wiele bar­dziej mokry na wierz­chu zia­ren — tym bar­dziej, im jest drob­niej­szy. Pozo­staje tak naprawdę nie kupo­wać węgla skła­do­wa­nego na zala­nym wodą i zawa­lo­nym śnie­giem placu, chyba że nie ma innego wyjścia.

W skali hurtowej

W rela­cjach kopal­nia — sprze­dawca węgla sytu­acja wygląda nieco lepiej. Każda spółka węglowa ma usta­lone zasady rekla­ma­cji ilo­ścio­wejjako­ścio­wej zaku­pio­nego opału. Rekla­ma­cja jako­ściowa także wymaga bada­nia pró­bek opału w labo­ra­to­rium, ale gdy kupuje się węgiel na wagony, to sprawa zaczyna być opłacalna.

Rekla­ma­cja ilo­ściowa jest też łatwiej­sza do usta­le­nia — wagony z węglem są prze­wa­żane przy zała­dunku jak i przy roz­ła­dunku. Ale już w przy­padku trans­portu samo­cho­do­wego kupu­jący węgiel na kopalni traci prawo do rosz­czeń w momen­cie zała­dunku węgla na pakę, a wska­za­nie kopal­nia­nej wagi uznaje się za obowiązujące.

Co zro­bić z popiołem

Po spa­le­niu każ­dego rodzaju węgla czy drewna pozo­stają jakieś ilo­ści popiołu — od sym­bo­licz­nych w przy­padku drewna po nawet idące w parę ton w przy­padku kiep­skich węgli. Jak powinno się tego pozby­wać? Czy popiół jest jakoś szcze­gól­nie niebezpieczny?

Pod­sta­wowa opcja to domowy kubeł na odpady zmie­szane. Tam prze­waż­nie można umiesz­czać dowolny (zimny) popiół bez dodat­ko­wych opłat.

Można też popiół wyko­rzy­stać, zarówno jako mate­riał budow­lany (np. do pod­bu­dowy pod utwar­dze­nie drogi) jak i — przy zacho­wa­niu roz­sąd­nych dawek - w roli nawozu. W popiele zawarte są nie­palne pier­wiastki, które drzewo kie­dyś wycią­gnęło z gleby. Mogą to być zarówno skład­niki korzystne (np. wapń, magnez, potas, fos­for) jak i metale cięż­kie (tak w drew­nie jak i w węglu). Dla­tego na usy­pa­nej w jed­nym miej­scu górce popiołu nic nie będzie chciało wyro­snąć, ale gdy roz­sy­pać popiół na więk­szym obsza­rze, nie wyrzą­dzi on szkody a wręcz zadziała na korzyść. Tutaj np. wyci­nek z lite­ra­tury na temat popiołu z węgla kamien­nego, gdzie mowa jest o daw­kach ponad 100t/ha, więc póki nie sypie się gru­bych warstw w jedno miej­sce, popiół z węgla i drewna spraw­dza się jako nawóz.

Dobra, a co z żuż­lem i nie­do­pa­lo­nym kok­sem? Żużel to nic innego jak sto­piony popiół. Pier­wiastki, które go two­rzą, nie zostaną wyko­rzy­stane przez rośliny, bo żużel nie ulega roz­kła­dowi na wol­nym powie­trzu.
Nato­miast kok­siki czy nie­do­pa­lony węgiel drzewny to uznany na świe­cie nawóz i budu­lec gleby — tzw. bio­wę­giel (ang. bio­char). Ist­nieje ogól­no­świa­towy trend wyko­rzy­sta­nia węgla drzew­nego w rol­nic­twie. Doda­tek węgla drzew­nego do gleby sza­le­nie ją użyź­nia a przy oka­zji jest to spo­sób na zatrzy­ma­nie węgla w gle­bie (drewno gnije, węgiel drzewny nie) a tym samym osią­ga­nie ujem­nej emi­sji dwu­tlenku węgla.

Oczy­wi­ście w żad­nym wypadku nie powi­nien tra­fić do gleby popiół wzbo­ga­cony np. spa­la­nymi two­rzy­wami sztucz­nymi, gdyż zawiera wtedy sze­reg tok­sycz­nych i rako­twór­czych substancji!

Jedna myśl nt. „Kup pan węgiel: tani czy dobry?

  1. Pingback: Inwestycje w kotłowni - poradnik zakupowy | Czyste spalanie węgla

Możliwość komentowania jest wyłączona.