Jak palić miałem węglowym

Miał to paliwo tanie ale i pełne puła­pek. W sta­nie suchym mocno pyli, jest podatne na kom­bi­na­cje nie­uczci­wych sprze­daw­ców opału a jego nie­pra­wi­dłowe spa­la­nie potrafi w szyb­kim tem­pie wykoń­czyć psy­chicz­nie pala­cza i dopro­wa­dzić do ruiny komin oraz kocioł. Ale można też robić to dobrze i ogrze­wać czy­sto tym tanim pali­wem. Oto naj­waż­niej­sze kwe­stie, które trzeba mieć na uwa­dze decy­du­jąc się na ogrze­wa­nie miałem.

Miał to nie żaden odpad – to peł­no­prawny rodzaj węgla

W nar­ra­cji alar­mów smo­go­wych i innych zie­lo­nych śro­do­wisk muł węglowy, flot i miał bywają noto­rycz­nie mylone a wszyst­kie razem – tytu­ło­wane odpa­dami węglo­wymi. Jest to twier­dze­nie bez­pod­stawne ukute z nie­wie­dzy i/lub na potrzeby zwal­cza­nia węgla jako takiego.
Odpa­dem z pro­duk­cji węgla jest wyłącz­nie muł węglowy. Miał to jeden z sor­ty­men­tów węgla sta­no­wiący ~90% urobku, w zna­ko­mi­tej więk­szo­ści zuży­wany w przemyśle.

Porów­na­nie składu miału i grub­szego węgla

Fak­tem jest, że miał może zawie­rać naj­wię­cej “bala­stu”: popiołu, wil­goci i siarki, co prze­kłada się na wyż­sze emi­sje zanie­czysz­czeń z jego spa­la­nia. Wynika to stąd, że miał nie jest pod­da­wany inten­syw­nej prze­róbce i oczysz­cza­niu tak jak grub­sze węgle – ale m.in. dzięki temu jest tani.

Nie zmie­nia to faktu, że miał – tak jak każde inne paliwo – jeśli kopci i śmier­dzi, to nie odpo­wiada za to popiół czy siarka, ale 30% smoły, która jest w każ­dym węglu kamien­nym. Jeśli wyla­tuje ona komi­nem, to dla­tego, że nie została spa­lona – a to jest wina złej tech­niki spalania.

Jakość miału

Miał jest bar­dzo podatny na pogor­sze­nie jako­ści przed sprze­dażą (czy­taj: na oszu­stwa ze strony han­dla­rzy). Głów­nie dla­tego, że trudno zauwa­żyć w nim zawar­tość nie­pal­nego dodatku, np. pia­sku czy drob­nego gruzu. Natu­ralna zawar­tość popiołu w miale to od ok. 10% przy kalo­rycz­no­ści ok. 24MJ/kg do nawet 30% w mia­łach o kalo­rycz­no­ści ok. 19MJ/kg.

Ale bywa też, że z miału co nieco znika. Cho­dzi o grub­szą frak­cję zia­ren. Te z zakresu 15-20mm mogą zostać odsiane i sprze­dane odpo­wied­nio dro­żej jako “eko­gro­szek”. Tak powstają miały przy­po­mi­na­jące bar­dziej zie­mię niż drobny węgiel.

Typowy miał we Wrocławiu

Typowy miał we Wrocławiu

Jed­nak naj­prost­szym spo­so­bem na pogor­sze­nie jako­ści miału jest szczo­dre zala­nie go wodą. Lekka wil­got­ność jest dla tego paliwa konieczna choćby przy trans­por­cie, ale że sza­le­nie łatwo chło­nie ono wodę, kilka wia­der w tę czy we wtę może nie robić sprze­dawcy róż­nicy. Uczci­wie zwil­żony miał powi­nien przy­po­mi­nać wil­gotną zie­mię — widać, że jest wil­gotny, ale wzięty do ręki nie zosta­wia mokrych śla­dów ani tym bar­dziej nie leje się z niego woda.

Eko­miał

Ist­nieje nieco lep­sza wer­sja miału pod nazwą han­dlową eko­miał. Od zwy­kłego miału różni się dużo niż­szą zawar­to­ścią popiołu (ok. 10%), wyż­szą kalo­rycz­no­ścią i rzecz jasna wyż­szą ceną. Atu­tem tego paliwa jest sta­bilna, gwa­ran­to­wana przez kopal­nię jakość, więc może być pewną alter­na­tywą dla eko­groszku w kotłach podajnikowych.

Ekomiał z kopalni Piast

Eko­miał z kopalni Piast kupiony na Ślą­sku. W innych czę­ściach kraju nikt by tego w życiu mia­łem nie nazwał, bar­dziej przy­po­mina gro­szek, cza­sem drobny orzech.

Mia­ło­wość” eko­miału ujaw­nia się dopiero po jego spa­le­niu: oka­zuje się wtedy, że w brył­kach paliwa jest bar­dzo dużo kamienia.

Czy będzie to opła­calny zakup, zależy od aktu­al­nej ceny eko­miału oraz cen alter­na­tyw: gor­szego miału i eko­groszku. Weźmy za przy­kład ceny wor­ko­wa­nych paliw: miału, eko­miału i eko­groszku Reto­pal z KWK Piast dostęp­nych w jed­nym ze skle­pów (stan na paź­dzier­nik 2015):

Rodzaj węgla  Cena (zł/t)  War­tość opa­łowa (MJ/kg) Cena cie­pła (zł/GJ)
Miał 400zł 19MJ 21zł
Eko­miał 700zł 24MJ 29,1zł
Reto­pal 760zł 24MJ 31,6zł

Przy tym sto­sunku cen eko­miał wypada kiep­sko. Zwy­kły miał jest o pra­wie 1/3 tań­szy, a bio­rąc pod uwagę, że jest to węgiel z KWK Piast, czyli prak­tycz­nie bez­pro­ble­mowy w spa­la­niu, dopła­ca­nie do eko­miału w tym przy­padku wydaje się bez sensu.

Jak spa­lać miał w kotle zasypowym

Do spa­la­nia miału konieczny jest kocioł zasy­powy gór­nego spalania:

  • o odpo­wied­nio dobra­nej mocymoc kotła mia­ło­wego dobiera się nieco ina­czej niż dla innych paliw. Wszystko dla­tego, że miał jest pali­wem nisko­ka­lo­rycz­nym, które pali się wolno, dla­tego naj­le­piej jest zapa­ko­wać więk­szą ilość, roz­pa­lić raz i niech grzeje z rela­tyw­nie niską mocą, ale stale.
  • z nadmu­chem — natu­ralny ciąg nie jest w sta­nie prze­cią­gnąć dość powie­trza przez war­stwę miału.
  • ze ste­row­ni­kiem z algo­ryt­mem PID lub innym zapew­nia­ją­cym cią­głą pracę — to naj­waż­niej­sze. Do kotła mia­ło­wego nie nadają się ste­row­niki dwu­sta­nowe (dmu­chaj — nie dmu­chaj). Taki spo­sób pracy powo­duje eks­plo­zje w kotle, bowiem po odcię­ciu dopływu powie­trza miał wciąż wydziela palne gazy w spo­rych ilo­ściach, bar­dziej niż grub­szy opał. Wystar­czy drobna nie­szczel­ność kotła lub załą­cze­nie nadmu­chu i wybuch nagro­ma­dzo­nych w kotle gazów potrafi wyry­wać wyczystki komi­nowe.
    Z kolei ste­row­nik z algo­ryt­mem PID lub podob­nym zamiast odci­nać dopływ powie­trza, zmniej­sza inten­syw­ność nadmu­chu. Tym spo­so­bem unika się oka­zji do gro­ma­dze­nia w kotle pal­nych gazów.
  • spe­cjalny kocioł mia­łowy — co prawda palić mia­łem można w każ­dym kotle z nadmu­chem, ale ist­nieje sporo modeli kotłów przy­sto­so­wa­nych spe­cjal­nie do spa­la­nia miału. Obja­wia się to głów­nie obec­no­ścią rzędu dysz nadmu­cho­wych w bocz­nych ścia­nach pale­ni­ska. Poma­gają one prze­ci­snąć dość powie­trza przez gęstą war­stwę drob­nego paliwa i nale­ży­cie napo­wie­trzyć pło­nącą war­stwę na wierzchu.

Kocioł mia­łowy powinno się łado­wać prze­waż­nie do pełna i roz­pa­lać od góry. To jedyny spo­sób na zno­śną pracę kotła, zale­cany prze­waż­nie w instruk­cjach obsługi kotłów mia­ło­wych. Nadmuch należy tak wyre­gu­lo­wać, aby kocioł pra­co­wał na moż­li­wie sta­łej tem­pe­ra­tu­rze a na wierz­chu zasypu była war­stwa żaru i brak siwego dymu.

Spa­la­nie miału w kotle zasy­po­wym. Miał pali się nieco ina­czej niż grub­sze węgle – gwał­tow­niej, pro­du­ku­jąc spore ilo­ści gazów, które dopa­lają się nad war­stwą paliwa, stąd w kotłach mia­ło­wych z nadmu­chem powie­trze dopa­la­jące poda­wane jest dyszami nad opał. Wła­śnie przez to mocno “gazowe” spa­la­nie potrzebne jest płynne ste­ro­wa­nie pracą kotła mia­ło­wego (PID), bo gwał­towne odcię­cie powie­trza łatwo koń­czy się sro­gimi wybu­chami gazów, które prze­stały się spa­lać, ale nie prze­stały być produkowane.

Moczyć miał czy nie moczyć?

Miał spa­lany w kotłach zasy­po­wych jest prze­waż­nie wstęp­nie moczony. Ma to na celu nie tylko unik­nię­cie pyle­nia przy zasy­py­wa­niu do kotła, ale głów­nie spo­wol­nie­nie zapłonu. Pod­sta­wową wadą tak drob­nego paliwa jest wła­śnie skłon­ność do gwał­tow­nego roz­pa­la­nia, a to wiąże się z nie­kon­tro­lo­wa­nym kop­ce­niem. To z kolei nie jest wyłącz­nie pro­blem este­tyczny, ale też zagro­że­nie wybu­chem w razie gwał­tow­nego zapłonu tych gazów oraz nie­ustanne zasmo­le­nie kotła i komina.

Namo­cze­nie miału fak­tycz­nie pozwala osią­gnąć wol­niej­sze spa­la­nie, ale nie dzieje się to za darmo. Dodat­kową wodę trzeba odpa­ro­wać. Wil­gotne spa­liny to rów­nież zagro­że­nie dla komina. Jeśli będą zbyt chłodne lub tra­fią na wychło­dzoną część komina (nie­ogrze­wane pod­da­sze, długi odci­nek kanału komi­no­wego ponad dachem), to wil­goć skon­den­suje wraz z kwa­sem siar­ko­wym i skoń­czy się zawil­go­ce­niem oraz powol­nym nisz­cze­niem muru albo koniecz­no­ścią sku­cia tynku i małego remontu ściany gdyby wyciek dotarł przez ścianę do pomiesz­cze­nia mieszkalnego.

W każ­dym razie mocze­nie miału nie jest konieczne, aby palić nim bez pro­ble­mów. Waru­nek to roz­pa­la­nie od góry oraz ste­row­nik z pracą cią­głą (PID lub podobny). Wybu­chy w kotle mia­ło­wym to głów­nie wina ste­ro­wa­nia dwu­sta­no­wego. Dole­wa­nie wody do miału może ten pro­blem ogra­ni­czać, ale lepiej zli­kwi­do­wać przyczynę.

Jeśli jed­nak chcesz palić wil­got­nym mia­łem choćby z tego względu, że mniej pyli — zwil­żaj go do kon­sy­sten­cji lekko wil­got­nej ziemi i dla bez­pie­czeń­stwa zaopatrz się we wkład komi­nowy, bo remont komina kosz­tuje dużo więcej.

Czy do miału konieczny jest wkład kominowy

To zależy od tego, czy miał jest moczony, czy spa­lany na sucho. To wła­śnie doda­tek wody może być przy­czyną pro­ble­mów. Paląc wil­got­nym mia­łem lepiej nie ryzy­ko­wać znisz­cze­nia komina i wypo­sa­żyć go we wkład. Do miału spa­la­nego na sucho wkład nie jest konieczny.

Spa­la­nie miału w kotłach podajnikowych

Spa­la­nie miału jest moż­liwe w kotłach z podaj­ni­kiem tło­ko­wym oraz w czę­ści kotłów retor­to­wych z pal­ni­kiem tzw. II generacji.

Tło­ko­wiec prze­łknie bez gada­nia każdy, nawet naj­gor­szy miał. Nie będzie tam więk­szych pro­ble­mów mecha­nicz­nych, bo wła­śnie do takiego kiep­skiego paliwa wymy­ślono te kotły. Nie grze­szą one nad­mierną czy­sto­ścią i kul­turą spa­la­nia, ale za to wszystko przez nie przejdzie.

Rów­nież kotły z podaj­ni­kiem śli­ma­ko­wym II gene­ra­cji nie­źle radzą sobie z przy­zwo­itymi mia­łami (tam, gdzie takie paliwo pro­du­cent prze­wi­dział). Pro­blemy mogą być jedy­nie w przy­padku naj­gor­szego miału z 30-procentową zawar­to­ścią popiołu lub oszu­ka­nego jaki­miś dodat­kami. Infor­ma­cję, czy dany kocioł jest w sta­nie spa­lać miał, można zna­leźć w jego instruk­cji obsługi. Jeśli tak, wtedy jako paliwo pod­sta­wowe powi­nien wid­nieć w niej samo­dziel­nie miał węglowy.

Wiele zależy od danego pal­nika retor­to­wego. Nie­które nie radzą sobie z samym mia­łem, ale można w nich spa­lać mie­szankę 1:1 eko­groszku z mia­łem, która zresztą poja­wia się coraz czę­ściej w sprze­daży jako groszko-miał. Zawsze jed­nak trzeba testo­wać miał przed zaku­pem więk­szej par­tii, bowiem można tra­fić miał spie­ka­jący, który w żad­nej retor­cie się nie dopali (koks w for­mie wiel­kich brył wylą­duje w popielniku).

Spa­la­nie zwy­kłego miału ~23MJ/kg o prze­wa­ża­ją­cej gra­nu­la­cji 0-5mm w pal­niku retor­to­wym. Drobny, zwłasz­cza wil­gotny miał ma ten­den­cję do skle­ja­nia się w “klu­ski” koksu i szla­ko­wa­nia (widać takie kok­sowe “spieczki” po lewej – to jesz­cze nie­źle). Prócz tego na środku pal­nika, zwłasz­cza przy słab­szym nadmu­chu, powstaje “czarna wyspa” nie dość napo­wie­trzo­nego paliwa, która może momen­tami dawać lek­kie przydymianie.

Naj­go­rzej tra­fić na spie­ka­jący miał. Taki będzie się skle­jał w ogromne nie­raz “klu­chy” koksu, które nie zdo­łają się dopa­lić i w więk­szo­ści wylą­dują w popiel­niku. Nic z tym zro­bić się nie da, bo skle­ja­nie star­tuje powy­żej okre­ślo­nej dla danego węgla tem­pe­ra­tury, więc póki pali się spo­koj­nie, sytu­acja może wyglą­dać zno­śnie, a pro­blemy zaczną się po wej­ściu na obroty. Łatwiej zapo­bie­gać niż leczyć: nie kupuj miału tonami w ciemno, weź parę wor­ków na próbę, a jeśli już tra­fisz na taki dra­ma­tyczny opał, jedy­nym sen­sow­nym ratun­kiem jest spa­la­nie go po zmie­sza­niu z lep­szym groszkiem.

Spa­la­jąc miał w kotle 5. klasy nie ma co liczyć na ści­słe dotrzy­ma­nie para­me­trów emi­sji, bowiem te wyzna­czane są zazwy­czaj na dobrym eko­groszku – bo tak jest naj­ła­twiej. Jedy­nym bodaj kotłem mia­ło­wym 5. klasy jest obec­nie Iskra Plus Eko Zgody Wieprz – kocioł z podaj­ni­kiem tło­ko­wym i elektrofiltrem.

Jeśli posia­dasz kocioł 5. klasy lub eco­de­sign zaku­piony w ramach dota­cji – nawet się w stronę miału nie oglą­daj! Mało tego: musisz bar­dzo uwa­żać, jakim eko­grosz­kiem kar­misz tę maszynkę, bo wśród warun­ków przy­zna­nia dota­cji jest prze­waż­nie zapis o koniecz­no­ści sto­so­wa­nia paliwa nie gor­szego niż prze­wi­dziane przez pro­du­centa – a te para­me­try bywają wyso­kie. Nie­do­trzy­ma­nie tego warunku w razie kon­troli może spo­wo­do­wać koniecz­ność zwrotu dota­cji.