Rodzaje kotłów węglowych

Kotły węglowe nie dzielą się wyłącznie na “staroświeck­ie” ręczne oraz “nowoczesne” poda­jnikowe. Nawet te z pozoru proste skrzynie ład­owane szu­flą także wys­tępu­ją w kilku rodza­jach, z których każdy wyma­ga tech­ni­ki pale­nia właś­ci­wej dla swej kon­strukcji. Kocioł bez poda­jni­ka też może być nowoczes­ny i speł­ni­ać najostrze­jsze współczesne normy emisji.

Kotły górnego spalania

Kocioł górnego spala­nia moż­na rozpoz­nać po wylocie spalin z paleniska do wymi­en­ni­ka umieszc­zonym u “sufi­tu” komory zasy­powej. W kotłach tych zwyk­liśmy pal­ić ładu­jąc pali­wo na żar – wtedy spalanie odby­wa się sposobem prze­ci­w­prą­dowym, tj. gorące spaliny z żaru pod­grze­wa­ją naraz całą obję­tość wrzu­conego do kotła pali­wa, powodu­jąc gwał­towne odga­zowanie, czyli erupcję obrzy­dli­wego dymu w stras­zli­wych iloś­ci­ach. Dlat­ego kotły te – przy prze­ci­w­prą­dowym sposo­bie pale­nia węglem lub drewnem (bo koks moż­na tak spalać bez prob­le­mu) – są brudne, śmierdzące, nieeko­nom­iczne i niewygodne w uży­ciu.

Paleniska górnego spala­nia są his­to­rycznie pier­wszym i najpop­u­larniejszym rodza­jem kon­strukcji nie tylko kotłów, ale wszel­kich pieców, kominków itp.

Kotły górnego spala­nia przez długie dekady były w abso­lut­nej prze­wadze dzię­ki swej pros­to­cie i niskiej cenie. Dopiero wprowadze­nie norm emisyjnych na jesieni 2017 spowodowało zniknię­cie takich kotłów z rynku i jeśli gdzieś bywa­ją jeszcze dostęp­ne, to jest to obrót niele­gal­ny. Nawet jeśli je kupisz i zain­stalu­jesz – w częś­ci wojew­ództw już jest to niele­galne a za kil­ka lat trze­ba będzie takie kotły i tak wymienić.

kociol-gornego-spalania-od-dolu-przekroje

 

Jak się ratować – spalanie współprądowe

Moż­na dość łat­wo popraw­ić kul­turę pra­cy kotłów górnego spala­nia (oraz innych pieców i kominków o tej kon­strukcji), zmieni­a­jąc tech­nikę pale­nia w nich na roz­palanie od góry. W ten sposób brudne spalanie prze­ci­w­prą­dowe zastępu­je się nowoczes­nym spalaniem współprą­dowym.

kociol-gornego-spalania-od-gory-przekroje

Kocioł górnego spala­nia roz­palony od góry dopala lotne skład­ni­ki węgla/drewna – zami­ast wymiotować nimi na okolicę – co już na star­cie pozwala oszczędz­ić ok. 30% pali­wa. Następ­nie pow­stały koks/węgiel drzewny spalany jest już od dołu, czyli prze­ci­w­prą­dowo, ale to nie prob­lem – takie spalanie jest czyste gdy zas­tosować je do paliw już pozbaw­ionych sub­stancji lot­nych.

Poniższa grafi­ka przed­staw­ia dzi­ałanie roz­pala­nia od góry w połącze­niu z pale­niem kroczą­cym, które jest osob­ną tech­niką pale­nia, ale znakomi­cie sprawdza się jako dru­ga noga sys­te­mu eko­nom­icznego pale­nia w takich kotłach.

Paliwa

Ogrom­ną zaletą kotłów górnego spala­nia jest tol­er­anc­ja na sze­roką gamę ksz­tałtów i rodza­jów węgla oraz drew­na:

  • węgiel gruboś­ci pięś­ci, drewno w półmetrowych kło­dach — OK
  • węgiel o uziarnie­niu cukru pudru — prze­jdzie, ewen­tu­al­nie potrzeb­ny nad­much
  • węgiel spieka­ją­cy, szlaku­ją­cy, z kamieni­a­mi — trze­ba będzie częs­to wygaszać dla wyczyszczenia rusz­tu, ale spali się wszys­tko.
  • koks — tak, ale tylko tam, gdzie pro­du­cent dopuszcza to pali­wo

Ale tol­er­anc­ja nie oznacza, że wszys­tkie te pali­wa są spalane równie dobrze i bezprob­le­mowo.

Opty­malne pali­wa do kotła górnego spala­nia to węgle typu 31.2, 32.1, 32.2, co najwyżej do typu 33 włącznie. Ewen­tu­al­nie w grę wchodzi też koks (w tych, które są do tego przys­tosowane). Najlep­szy sorty­ment węgla to orzech — dostate­cznie gru­by, by pal­ił się wol­no i łat­wo prze­puszczał powi­etrze, ale nie za gru­by jak kost­ka.

Niezbyt opła­calne jest pale­nie w kotłach górnego spala­nia drewnem, chy­ba że ma się go pod dostatkiem i tanio. Kotły te nie potrafią spal­ić całoś­ci mnóst­wa gazów uwal­ni­anych z drew­na (jest ich tam aż 70% masy!). Lep­szym wyjś­ciem dla tego pali­wa jest porząd­ny kocioł dol­nego spala­nia, który ma możli­wość dobrego dopala­nia gazów.

Typowe problemy i wady konstrukcyjne

Co bywało nie tak w kotłach górnego spala­nia:

  • Brak doprowadzenia powi­etrza wtórnego (doty­czy kotła bez nad­muchu) – każdy kocioł pracu­ją­cy na nat­u­ral­nym ciągu powinien mieć doprowadze­nie powi­etrza wtórnego: szy­ber, klap­kę czy inny reg­u­lowany wicha­jster w drzwiczkach zasy­powych. Powi­etrze wtórne pozwala spal­ić niekiedy wciąż palne gazy nad zasypem, które – przy braku tegoż powi­etrza – ulatu­ją niewyko­rzys­tane w komin, wynosząc tam two­je pieniądze. Tu przeczy­tasz więcej o roli powi­etrza wtórnego.
  • Nad­much – wia­trak sam w sobie to nie jest zło wcielone, ale prze­ważnie jest on niepotrzeb­ny, bo wszys­tkie pali­wa o gran­u­lacji powyżej miału spala­ją się bez zająknię­cia na nat­u­ral­nym ciągu. Zestaw nad­mu­chowy pod­nosi nato­mi­ast cenę kotła o kilka­set zło­tych a następ­nie zuży­wa nieco prą­du dzień w dzień. Owszem, poma­ga skutecznie na bolączkę pt. “nie chce się (roz)palić”. Jed­nak więk­szość kłopotów z roz­palaniem bierze się z błędów w wyko­na­niu wenty­lacji w kotłowni (brak dopły­wu powi­etrza z zewnątrz), nieszczel­noś­ci przyłączenia kotła do kom­i­na lub złego stanu samego kom­i­na (nieszczel­ny, wychłod­zony lub zak­le­jony sadzą/smołą). Wystar­czy te prob­le­my zauważyć i napraw­ić a nat­u­ral­ny ciąg będzie śmi­gał bardziej niż potrze­ba. Przy­dat­na jest tutaj opinia kominiarza.
  • Prymi­ty­wny sterown­ik – w kotłach zasy­powych częs­to mon­towane były proste i tanie sterown­i­ki dwus­tanowe, tj. dzi­ała­jące na zasadzie włącz/wyłącz nad­much, bard­zo nieprzys­ta­jącej do prze­biegu spala­nia węgla. To one winne są wybu­chom pal­nych gazów w kotle, bo nagłe zatrzy­manie dopły­wu powi­etrza do kotła na pełnym biegu powodu­je właśnie ryzyko małej eksplozji. Prob­lem ten był bard­zo uciążli­wy w kotłach miałowych i tam prze­ważnie zmieniono sposób sterowa­nia na płynne zmniejszanie nad­muchu (algo­rytm PID lub podob­ne). Ale w kotłach “uni­w­er­sal­nych” wciąż częs­to moż­na się naciąć na sterown­ik dwus­tanowy, dlat­ego przed zaku­pem dobrze wybadać z jakim mod­elem ma się do czynienia.
  • Mała powierzch­nia wymi­en­ni­ka czyli nad­mierne grzanie kom­i­na – aby kocioł był w stanie efek­ty­wnie ode­brać wypro­dukowane ciepło, musi posi­adać określoną powierzch­nię wymi­en­ni­ka. Niepisanym z daw­na stan­dar­d­em jest 1mkw. wymi­en­ni­ka na każde 10kW mocy kotła. Więk­szość kotłów górnego spala­nia nie ma nawet tyle, choć są chlub­ne wyjąt­ki, które mają bardziej rozbu­dowany wymi­en­nik, przys­ta­ją­cy do dzisiejszych cza­sów. Cecha ta jest moc­no brana pod uwagę w oce­nie kotłów w rankingu. Warto zwracać na to uwagę, bo o ile brak dopły­wu powi­etrza wtórnego moż­na chałup­nic­zo napraw­ić, to wymi­en­ni­ka pow­ięk­szyć się nie da.

Realne osiągi

Efek­ty­wność kotła górnego spala­nia w najwięk­szej mierze zależy od stosowanego sposobu spala­nia pali­wa. Praw­idłowo użytkowany kocioł górnego spala­nia (roz­palany od góry), którego moc dobra­no w miarę odpowied­nio do potrzeb ogrze­wanego budynku (nie jest dwa albo trzy razy za duży), osiąg­nie sprawność na poziomie ok. 50% i moż­na to już uznać za dobry wynik.

Przy złym doborze mocy i niepoprawnym sposo­bie pale­nia sprawność takiego kotła może nie przekraczać 30%.

Kotły dolnego spalania

Drugim, od zawsze znacznie mniej pop­u­larnym rodza­jem kotłów zasy­powych są kotły dol­nego spala­nia. Jedyny wylot spalin w tych kotłach zna­j­du­je się u dołu paleniska, przy samym rusz­cie. W tych kotłach zale­cany przez pro­du­cen­ta sposób pale­nia, tj. roz­palanie na rusz­cie i zasypy­wanie pali­wa na żar, jest praw­idłowy, bo właśnie wtedy odby­wa się tu poprawne spalanie współprą­dowe.

kociol-dolnego-spalania-przekroje

Kotły dol­nego spala­nia są znane od paru stule­ci i pow­stały właśnie w celu efek­ty­wnego i czys­tego spala­nia węgla i drew­na. Dlaczego więc przez tyle lat nie wyparły z rynku kotłów śmierdzą­cych i nieefek­ty­wnych? Skła­da się na to wiele przy­czyn. Pod­sta­wowa jest chy­ba taka, że zbu­dowanie dobrze dzi­ała­jącego kotła dol­nego spala­nia wyma­ga pewnej wiedzy, doświad­czenia i chę­ci – a pro­dukt będzie nieco droższy od kotła górnego spala­nia. Jeśli wypuś­ci się pro­dukt kulawy, który nie prze­jaw­ia zauważal­nych zalet a wprowadza nowe wady i do tego jest droższy – to cóż…

Obec­nie dostęp­ne na rynku kotły dol­nego spala­nia są poprawnie zbu­dowane, czyste i efek­ty­wne, bo muszą takie być – wymusiło to wprowadze­nie norm emisji.

Przekrój kotła MPM DS w wersji 2016, mat. producenta

Budowa współczes­nego kotła dol­nego spala­nia 5. klasy / Ecode­sign na przykładzie MPM DS, mat. pro­du­cen­ta

Paliwa

Kotły dol­nego spala­nia nie są już tak tol­er­an­cyjne na wszelkie rodza­je opału. Nie są przys­tosowane do:

  • miału węglowego,
  • węgli moc­no spieka­ją­cych,
  • węgiel z kamieni­a­mi co praw­da spalą, ale wydoby­wanie kamieni z rusz­tu przy ciągłym pale­niu może być uciążli­we.

Opty­mal­ny opał do kotła dol­nego spala­nia to węgiel typu 31.2, 32.1 do 32.2, sorty­men­tu orzech. Rodz­ime kotły dol­nego spala­nia zasad­nic­zo są pro­jek­towane pod węgiel, choć drewno też spalą nien­aj­gorzej.

Spec­jal­nie dla drew­na zapro­jek­towano odmi­anę kotłów dol­nego spala­nia: kotły zga­zowu­jące.

Czes­ki kocioł zga­zowu­ją­cy Atmos

W Polsce nigdy nie wyszły one poza mar­gin­es rynku, gdyż były dro­gie (np. powyższy Atmos – porówny­wal­ny cenowo z kotła­mi automaty­czny­mi) a dla prze­cięt­nego Pola­ka, który częs­to pali tym, co aku­rat jest naj­tańsze – nieprak­ty­czne, ponieważ spala­ją tylko dobre grube sezonowane drewno.

Typowe wady i problemy

Przez lata kotły dol­nego spala­nia były przede wszys­tkim moc­no niedo­pra­cow­ane. Rodz­ime wyro­by częs­to mają wspól­ny z dol­ni­akiem tylko wylot spalin przy rusz­cie, a to stanow­c­zo za mało, by dobrze dzi­ałały.

Rzeczą częs­to odbier­aną jako wada jest utrzy­mu­jące się w kotle dol­nego spala­nia zadymie­nie i zas­mole­nie komory zasy­powej. Nie ma w tym nic złego, choć jeśli człowiek nie jest z tym oby­ty i otworzy drzwicz­ki zasy­powe nie tak jak się należy (a należy: powoli) i w niewłaś­ci­wym momen­cie (a właś­ci­wy jest wtedy, gdy na rusz­cie jest już praw­ie sam żar), to efek­ty są nieprzy­jemne.

Przydatne elementy wyposażenia

Ruchomy ruszt – jest bard­zo użyteczny, to istot­na cecha kotła DS, umożli­wia­ją­ca wygod­niejsze odpopielanie przy pale­niu na okrągło. O ile nie trafi się na kamienisty lub szlaku­ją­cy węgiel – wtedy trze­ba będzie czyś­cić ruszt ręcznie pomiędzy kole­jny­mi załadunka­mi.

Wszelkie pozostałe detale (cerami­ka, powi­etrze wtórne itp.) obec­nie są w każdym kotle dol­nego spala­nia, bo muszą – bez tego nie spełnił­by wymogów emisyjnych.

Realne osiągi

Kotły dol­nego spala­nia potrafią osiągnąć do ~60–70% sprawnoś­ci śred­niej w ciągu roku. Czyli więcej niż kotły górnego spala­nia, głównie dzię­ki temu, że na raz spalana jest tu tylko część pali­wa oraz jest możli­wość zbu­dowa­nia “pal­ni­ka”, gdzie palne gazy są mieszane z powi­etrzem wtórnym i dopalane w gorą­cym środowisku – a więc lep­iej niż to możli­we w kotłach górnego spala­nia.

Pro­ces roz­pala­nia i pracę kotła dol­nego spala­nia świet­nie przed­staw­ił autor poniższego fil­mu.

Kotły górno-dolne

Ze szla­chet­nej w zamierze­niu pró­by połączenia zalet kotłów górnego spala­nia (wszys­tkopal­ność) oraz dol­nego spala­nia (czyste spalanie) pow­stały kotły górno-dolne, które nieste­ty z zasady są gniotem gorszym niż w/w dwa rodza­je kotłów, bo prze­ważnie niemożli­we jest w nich “kanon­iczne” spalanie współprą­dowe, a więc kopcą mniej lub bardziej.

kociol-gorno-dolny-przekroje

Jak widać po budowie jest to to łudzą­co podob­ne do kotła dol­nego spala­nia (ale dzi­ała bardziej jak gór­ni­ak). Różni­ca to dodatkowy wylot spalin u góry komory zasy­powej, którego nie ma w kotle dol­nego spala­nia (albo jest zamykany na czas nor­mal­nej pra­cy). Po roz­pale­niu na rusz­cie i zasy­pa­niu więk­szej iloś­ci pali­wa kocioł ten nie kop­ci gwał­town­ie tak jak to robi gór­ni­ak roz­palony od dołu, bo ma jeden wylot spalin dołem. Ale obec­ność dodatkowego wylo­tu u góry powodu­je, że żar stop­niowo idzie ku górze i pali­wo jest jed­nocześnie pomału spalane sposobem prze­ci­w­prą­dowym, powodu­jąc powolne, ale nie­u­niknione kopce­nie siwym, smolistym dymem.

Jak się ratować

Pod­sta­wową metodą unika­nia kłopotów z kotła­mi górno-dol­ny­mi jest unikanie ich zakupu. Gdy już się wdep­nie, jed­ną z opcji na okiełz­nanie takiego kotła jest stosowanie pale­nia kroczącego.

  1. Najpierw roz­pala się na rusz­cie nieco drew­na.
  2. Następ­nie prze­suwa się żar na tył kotła, pod wiszą­cy wymi­en­nik.
  3. Resztę rusz­tu zasy­pu­je się węglem
  4. Nie dokła­da się węgla, póki zasyp nie wypali się do 1/4 obję­toś­ci
  5. Gdy to nastąpi, usuwa się popiół, pozostały żar prze­suwa na tył kotła, a resztę rusz­tu ponown­ie zasy­pu­je węglem.

Opcją trwałej poprawy sytu­acji pozosta­je zwyk­le prz­erób­ka na spalanie górne lub dolne. Nie zawsze jed­nak obie opc­je są możli­we. Każdy z kotłów różni się wielkoś­cią przestrzeni nad i pod wiszą­cym wymi­en­nikiem i jego lokaliza­cją.

Pamię­taj jed­nak, że każ­da prz­erób­ka zawsze wyma­ga pewnego stop­nia tech­nicznej wiedzy. Zan­im zaczniesz dłubać, przeszukaj Inter­net i popa­trz, jak to robili inni użytkown­i­cy two­jego mod­elu kotła, by nie pow­tarzać ich błędów. Wszys­tko robisz na włas­ną odpowiedzial­ność. Zaślepi­anie i ograniczanie przelotów szamotem jest niein­wazyjne, więc nie uszkodzi w żaden sposób kotła ani nie spowodu­je utraty gwarancji, ale i tak wyma­ga rozwa­gi, aby nie sprowokować groźnej sytu­acji gdy np. zbyt­nio ograniczysz odprowadze­nie spalin i wydostaną się one do kotłowni.

kociol-gorno-dolny-modyfikacje

Opisy prz­eróbek kilku pop­u­larnych kotłów górno-dol­nych zna­jdziesz w spisie treś­ci z wątku Eko­nom­iczne spalanie węgla kami­en­nego.

Prz­erób­ka na kocioł górnego spala­nia pole­ga na zablokowa­niu dol­nego wylo­tu z komory zasy­powej przy uży­ciu cegieł szamo­towych w sposób podob­ny do pokazanego na powyższym rysunku a potem na roz­pala­niu w kotle od góry. Przy czym górny wylot powinien mieć co najm­niej 5cm wysokoś­ci, aby był wystar­cza­ją­cy do odprowadzenia spalin. Poskutku­je to zmniejsze­niem mocy kotła, ponieważ wyłącza­my z pra­cy sporą część powierzch­ni płaszcza wod­nego w tym tyl­nym kanale, ale możli­we, że dzię­ki temu poprawi się ogól­na kul­tura pra­cy kotła (jeśli dotąd był za duży – a tak prze­ważnie jest). Gdy­by mocy zaczęło brakować, zawsze moż­na mody­fikację cofnąć.

Prz­erób­ka na kocioł dol­nego spala­nia pole­ga na zablokowa­niu górnego wylo­tu z komory zasy­powej, choć­by przy uży­ciu cias­no zbitej wełny min­er­al­nej (u góry nie ma takich tem­per­atur jak przy rusz­cie, więc wytrzy­ma to). Po takiej oper­acji roz­pala się w kotle na rusz­cie i dokła­da pali­wa wedle potrzeb. Trze­ba się jed­nak liczyć z zas­mole­niem komory zasy­powej typowym dla kotłów dol­nego spala­nia, ale będzie moż­na pal­ić na okrągło w sposób o wiele czyst­szy niż w tym samym kotle w wer­sji ory­gi­nal­nej.

Jaki rodzaj kotła zasypowego wybrać

W tej chwili (rok 2019) wyboru już nie ma – są dostęp­ne tylko kotły dol­nego spala­nia, gdyż tylko one speł­ni­a­ją normy emisyjne.

Kotły podajnikowe

Jest kil­ka rodza­jów kotłów poda­jnikowych. Różnią się zas­tosowanym mech­a­nizmem podawa­nia i tech­niką spala­nia pali­wa.

Kotły z palnikiem retortowym

W pal­niku retor­towym pali­wo podawane jest od dołu do “gar­nka”, w którym pali się tylko wierzch­nia jego warst­wa. Popiół spa­da górą poza pal­nik. Pali­wo spala się więc współprą­dowo, czyli tak jak w kotle górnego spala­nia roz­palonym od góry — z tą różnicą, że tutaj jest stale dokładane od spo­du, a w kotle zasy­powym nie da się tego ręcznie zro­bić (lub jest trud­no).

Palnik retortowy z podajnikiem ślimakowym, rys. zawijan.wordpress.com

Pal­nik retor­towy z poda­jnikiem śli­makowym (II gen­er­acji), rys. zawijan.wordpress.com

Kotły z taki­mi pal­nika­mi pojaw­iły się w Polsce w połowie lat 90. XX wieku. Jed­nak ani nie zostały wtedy wynalezione, ani nie dokon­ali tego Pola­cy.

Pal­nik retor­towy spala bard­zo czys­to, bowiem całość sub­stancji lot­nych prze­chodzi tu przez żar i ule­ga spale­niu. Jed­nak mechan­icznie jest to kon­strukc­ja najbardziej wyma­ga­ją­ca:

  • nie toleru­je zbyt dużych kawałków opału — napęd śli­ma­ka poradzi sobie z pom­niejszy­mi zbyt duży­mi bryłka­mi, ale zabloku­je się na naprawdę dużych sztukach lub ele­men­tach met­alowych
  • opory przepy­cha­nia pali­wa przez poda­jnik są bard­zo duże, co przyspiesza zuży­cie całego pal­ni­ka przez tar­cie (choć i tak zaj­mu­je to lata, ale to raczej poda­jnik dokona żywo­ta przed wymi­en­nikiem niż odwrot­nie)

Pal­ni­ki i śli­ma­ki różnych firm pro­dukowane są ze stali lub z żeli­wa — w różnych kon­fig­u­rac­jach (śli­mak, kor­pus, korona pal­ni­ka częś­ciowo lub w całoś­ci z żeli­wa).

  • Żeli­wo gen­er­al­nie jest trwal­sze, ale bardziej przenosi hałas pra­cy poda­jni­ka na kocioł i dalej na insta­lację.
  • Stal wyma­ga reg­u­larnej, najlepiej corocznej pose­zonowej kon­serwacji. Wilgo­t­ny opał potrafi dosłown­ie zjeść stalowy śli­mak w parę lat. Poza korozją stali zagraża zwycza­jne zuży­cie na skutek tar­cia. Nastąpi ono tym szy­b­ciej im z cieńszej blachy śli­mak wyko­nano. W naj­tańszych mar­ke­towych kotłach bywa to raptem ok. 3mm. Przyz­woity śli­mak powinien być wyko­nany co najm­niej z blachy 5mm.
  • W sprzedaży dostęp­ne są też śli­ma­ki ze stali nierdzewnej. Taki śli­mak powinien przeżyć resztę pal­ni­ka i kotła, jed­nak w porów­na­niu do zwykłego jest ok. dwa-trzy razy droższy.

Pal­ni­ki retor­towe zasad­nic­zo przez­nac­zone są do spala­nia węgla kami­en­nego o gran­u­lacji groszku. Nieste­ty hand­lowa nazwa “ekogroszek” jest pustym slo­ganem — moż­na pod tym szyl­dem sprzedać wszys­tko, co ludzie kupią. To tak jak­by pod nazwą “ben­zy­na” dało się sprzedawać deszczówkę.
Niek­tóre pal­ni­ki (II gen­er­acji) spala­ją także miał — samodziel­nie lub w mieszance z groszkiem. Możli­wość spala­nia miału jest zawsze podana w DTR kotła.

Złe pomysły na pali­wo do pal­ni­ka retor­towego to:

  • pel­let — mimo, że niek­tórzy pro­du­cen­ci dopuszcza­ją takie pali­wo, to retor­ta nie jest w stanie go efek­ty­wnie spalać. Wyni­ka to z natu­ry drew­na, które w pon­ad 70% złożone jest z gazów, pod­czas gdy węgiel to w 70% sub­stanc­ja stała. Pal­nik retor­towy pod­czas pos­to­ju nadal prz­er­abia pel­let na gaz i ulat­nia go w komin, pod­czas gdy zaw­ier­a­ją­cy więcej kok­su węgiel nie jest w ten sposób tra­cony.
  • węgiel brunatny, częs­to sprzedawany jako tanie mar­ke­towe ekogrosz­ki — zaw­iera więcej siar­ki niż węgiel kami­en­ny a co naj­gorsze zwyk­le jest tak mokry, aż się z niego leje. Wilgoć plus siar­ka spowodu­ją błyskaw­iczną korozję stalowego zasob­ni­ka oraz śli­ma­ka. Taki węgiel wcale nie jest tani a do tego poma­ga szy­b­ciej wykończyć kocioł.

Retorta prosta / fajkowa / I generacji

Pier­wszym rodza­jem pal­ników retor­towych, jaki pojaw­ił się na rynku, były proste retorty na grzeczny węgiel typu 31, który pali się czys­to i łat­wo jak papi­er. W takim pal­niku prosty śli­mak przepy­cha pali­wo przez 90-stop­niowe kolano i tak dociera ono do paleniska. Tego typu retorty są wciąż powszech­nie stosowane, prze­waża­ją w naj­tańszych kotłach i pracu­ją bard­zo poprawnie — pod jed­nym wsza­kże tylko warunk­iem, że dosta­ją najlep­szy ekogroszek. Tj. niespieka­ją­cy, niekok­su­ją­cy, bez dodatku miału, kamieni itp. W prak­tyce moc­no zawęża to pole manewru przy zaopa­trze­niu w opał i wymusza zakup drogich “markowych” groszków pros­to z kopalń.

retorta_fajkowa

Retor­ta pros­ta / “fajkowa”, rys. zawijan.wordpress.com

Upowszech­nie­nie takich retort u początku XXI wieku szy­bko spowodowało, że cena eko­gorszku prze­biła sufit i zwycza­jnie go zabrakło. Potem zaczęły kończyć się pokłady węgla typu 31. Chcąc nie chcąc musiano przys­tosować retorty do spala­nia gorszych węgli i tak pow­stały pal­ni­ki tzw. II gen­er­acji.

Retorta II generacji

Retor­ta­mi II gen­er­acji przyjęło się nazy­wać pal­ni­ki przys­tosowane do spala­nia lekko spieka­ją­cych i kok­su­ją­cych węgli, niekiedy także miału. Pali­wa, które potrafiły zak­leić prostą retortę, w pal­niku II gen­er­acji albo zostaną praw­idłowo spalone, albo przy­na­jm­niej przepch­nięte do popiel­ni­ka.

Dwa najczęst­sze rozwiąza­nia, które odróż­ni­a­ją retorty proste od retort II gen­er­acji, to:

  • prze­ci­wzwój na śli­maku pod paleniskiem — jak np. w pal­niku Brucer, spraw­ia że żar jest rozluź­ni­any i poruszany (a nie zbi­jany i przepy­chany przez kolano jak w retor­tach prostych), co poma­ga spalać węgle spieka­jące i miał
  • obro­towa korona pal­ni­ka — ele­ment, w którym zna­j­du­ją się otwory napowi­etrza­jące palenisko lub “talerz” je okala­ją­cy, są okre­sowo obra­cane, co powodu­je lekkie przemieszanie żaru, rozbi­cie spieków i ułatwia usuwanie popi­ołu
palnik-pancerpol

Pal­nik II gen­er­acji Pancer­pol z obro­tową koroną napowi­etrza­jącą

Kotły z palnikiem rynnowym

Nazwa pal­ni­ka ryn­nowego bierze się stąd właśnie, że przy­pom­i­na on ryn­nę, przez którą pali­wo prze­jeżdża. Z jed­nej strony wpy­chane jest przez poda­jnik śli­makowy, z drugiej popiół spy­chany jest do popiel­ni­ka. Powi­etrze podawane jest od spo­du owej ryn­ny, przez szereg otworów w jej koń­cowej częś­ci.

W porów­na­niu do retorty, pal­nik ryn­nowy nie posi­a­da 90-stop­niowego zakrę­tu na drodze pali­wa, który powodu­je w retor­tach trochę prob­lemów. Brak owego kolana czyni pracę śli­ma­ka lże­jszą, ale zarazem spraw­ia, że spalanie nie zachodzi już współprą­dowo lecz poprzecznie (ład­na ang­iel­s­ka nazwa: cross­draft): pali­wo podawane jest w poziomie a powi­etrze — w pio­nie. W ryn­nie nie ma gwarancji, że wszys­tkie sub­stanc­je lotne spotka­ją się z żarem. Dlat­ego pal­ni­ki te mają ten­dencję do kopce­nia na mniejszych mocach, gdy nie są w pełni roz­grzane, zaś przy wytężonej pra­cy łat­wo szlaku­ją, bo powi­etrze przed­muchi­wane jest tu przez żar z dużym natęże­niem.

Palnik rynnowy w trakcie pracy

Pal­nik ryn­nowy w trak­cie pra­cy

Zaletą pal­ni­ka ryn­nowego jest więk­sza tol­er­anc­ja na kiep­skie pali­wa. Ryn­na bez prob­le­mu przyjmie to, co zdoła prze­jść przez poda­jnik śli­makowy (miał, zrębkę) choć czys­tość spala­nia będzie dale­ka od tego, co osią­ga­ją retorty.

Kotły z podajnikiem tłokowym

Poda­jnik tłokowy to coś pomiędzy kotłem zasy­powym a pal­nikiem ryn­nowym. Jest tutaj nieduży ruszt lub per­forowana pły­ta z nad­muchem od spo­du, o więk­szej powierzch­ni niż to jest w pal­niku ryn­nowym. Pali­wo jest dosuwane z boku jak w “ryn­nie”, lecz nie przez śli­mak a za pomocą tło­ka. Poda­jnik tłokowy najlepiej toleru­je niewymi­arowy opał, ale też sza­le­nie niepre­cyzyjnie dawku­je opał w porów­na­niu do śli­ma­ka. Nie bez powodu zwany jest szu­flad­owym.

Idea budowy podajnika tłokowego, rys. zawijan.wordpress.com

Idea budowy poda­jni­ka tłokowego, rys. zawijan.wordpress.com

Poda­jnik tłokowy w sto­sunku do wszys­t­kich innych rodza­jów pal­ników ma najwięk­szą tol­er­ancję na kiep­s­ki i niewymi­arowy opał. Zarazem jest to najprymi­ty­wniejsze palenisko niewiele różniące się od rusz­tu kotła zasy­powego, gdzie sub­stanc­je lotne w więk­szoś­ci nie mają kon­tak­tu z żarem, więc będzie pro­dukować najwięcej sadzy. Kopce­nie i prob­le­my z pre­cyzyjnym sterowaniem mocą są tym więk­sze im niższa moc, do samoczyn­nego wygasa­nia włącznie gdy­by chcieć grzać CWU takim kotłem. Dlat­ego kotły z poda­jnikiem tłokowym trze­ba rozsąd­nie stosować tam, gdzie się sprawdzą: w starych, dużych budynkach, zasi­la­jąc je czymś tan­im, np. miałem.

Jaki rodzaj kotła podajnikowego wybrać

Tutaj – tak jak w kotłach zasy­powych – normy emisji poczyniły spus­tosze­nie. Na rynku ostały się głównie kotły z pal­nikiem retor­towym. Miejs­ca­mi pojaw­ia­ją się poje­dyncze tłokow­ce, którym udało się prze­jść bada­nia po zabu­dowa­niu paleniska ceramiką.

  • Do nowych budynków jedynym sen­sowym wyborem będzie kocioł z pal­nikiem retor­towym. Takie kotły wys­tępu­ją w odpowied­nio małych mocach i pracu­ją przyz­woicie nawet na nis­kich “obro­tach”.
  • Kotły z poda­jnikiem tłokowym sprawdzą się tam, gdzie będą mogły grzać stale ze sporą mocą. Grzanie aby-aby to w ich przy­pad­ku brud, smród i dra­mat, aż do prob­lemów z wygasaniem włącznie. Nawet nie myśl o pcha­niu czegoś takiego do nowego domu – będziesz sobie pluć w brodę i gryźć się w język.