Rodzaje kotłów węglowych

Jedne kotły kopcą przy każ­dym doło­że­niu, pro­du­kują mnó­stwo sadzy i wyma­gają sta­łego doglą­da­nia. Inne nie dymią pra­wie wcale, można zała­do­wać do nich zapas opału na kil­ka­na­ście godzin a tem­pe­ra­turę łatwo jest kon­tro­lo­wać. Skąd tak zasad­ni­cza róż­nica? Czy to dzięki nafa­sze­ro­wa­niu kotła tech­no­lo­giami pod­kra­dzio­nymi NASA? Wcale nie.

To tylko efekt zasto­so­wa­nia racjo­nal­nej tech­niki pale­nia: dol­nego spa­la­nia (współ­prą­do­wego), które pozwala spa­lać dowolny węgiel czy drewno bez­dym­nie. To wła­śnie uży­cie tej tech­niki, a nie wyłącz­nie doda­nie nadmu­chu, ste­row­nika czy innych baje­rów, sta­nowi o efek­tyw­no­ści i czy­sto­ści pracy kotła. Nato­miast pale­ni­ska, w któ­rych nastę­puje choćby czę­ściowo spa­la­nie górne (prze­ciw­prą­dowe) są tymi, które kopcą i wyma­gają uciąż­li­wej obsługi.

Tylko jak odróż­nić jedne od dru­gich? Nie jest to try­wialne, ale da się wyja­śnić pro­sto. Próba poniżej.

Dolne spa­la­nie nie zna­czy że ‘pali się na dole’

O co dokład­nie cho­dzi w górnym/dolnym spa­la­niu, zostało opi­sane w poświę­co­nym temu arty­kule, który warto prze­czy­tać naj­pierw. Na potrzeby tego tematu zaznaczmy tylko, że nazwy górne spa­la­niedolne spa­la­nie są kom­plet­nie nie­in­tu­icyjne i dla­tego osoby z wie­lo­let­nim sta­żem w kle­pa­niu kotłów (zazwy­czaj tylko jed­nego rodzaju) mylą te poję­cia i umiesz­czają błędne infor­ma­cje w instruk­cjach do swo­ich wyrobów.

Typowe błędy w rozu­mie­niu tych kwe­stii to:

  • nazy­wa­nie gór­nym spa­la­niem roz­pa­la­nia od góry - te dwie sprawy są swo­imi prze­ci­wień­stwami, ale brzmią podob­nie, stąd taki błąd.
  • nazy­wa­nie dol­nym spa­la­niem roz­pa­la­nia na dole (na rusz­cie) w kotle gór­nego spa­la­nia — i znów te dwie rze­czy sobie prze­czą, ale brzmią podob­nie i dla­tego są mylone.

Nazew­nic­two w naszym języku sko­pano dawno temu chyba przez nie­udolne tłu­ma­cze­nie z angiel­skiego. Tam­tej­szy updraft ozna­cza dosłow­nie ciąg do góry, zaś down­draft — ciąg w dół. Bar­dzo dobrze ilu­struje to budowę i zasadę dzia­ła­nia typo­wych pale­nisk rusz­to­wych obu rodza­jów, ale nie do końca spraw­dza się przy opi­sa­niu zasady dzia­ła­nia np. pal­nika retor­to­wego.
W pol­skim języku bar­dziej facho­wym funk­cjo­nuje rów­no­le­gła, współ­cze­śniej­sza ter­mi­no­lo­gia: spa­la­nie współ­prą­dowe (dolne)prze­ciw­prą­dowe (górne). Te poję­cia bar­dzo dobrze oddają stan rze­czy jeśli tylko zro­zu­mie się czym są te lekko abs­trak­cyjne prądy, czyli stru­mie­nie paliwa oraz powie­trza. Ale o tym wię­cej w w/w arty­kule. Tutaj uży­wane będą jed­no­cze­śnie oba te sys­temy nazewnictwa.

Kotły gór­nego spalania

Naj­tań­sze, naj­prost­sze, naj­bar­dziej uni­wer­salne a zara­zem naj­mniej efek­tywne i naj­bar­dziej kop­cące. Tak naj­kró­cej można opi­sać kotły gór­nego spa­la­nia. Ich pod­sta­wową wadą jest spa­la­nie spo­so­bem prze­ciw­prą­do­wym przy jed­no­cze­snym roz­pa­la­niu całej obję­to­ści zasypu. To spra­wia, że kocioł kopci tym bar­dziej im wię­cej paliwa wrzuci się na żar i trudno jest kon­tro­lo­wać moc bez dła­wie­nia dopływu powie­trza, co tylko potę­guje kop­ce­nie i zadaje gwałt efektywności.kociol-gornego-spalania-od-dolu-przekroje

Takie smro­dliwe mon­strum nale­ża­łoby zło­żyć do grobu cza­sów minio­nych i przy­bić osi­ko­wym koł­kiem, żeby przy­pad­kiem nie wyla­zło. Od 20 lat wielu mądrych ludzi nad tym pra­cuje, pro­mu­jąc kotły retor­towe i paliwa kwa­li­fi­ko­wane do nich. I co? I nic! “Gór­niaki” wciąż sta­no­wią ponad 3/4 sprze­daży nowych urzą­dzeń! Jak to moż­liwe? Po pro­stu naj­le­piej zaspo­ka­jają one klu­czową potrzebę znacz­nej czę­ści spo­łe­czeń­stwa: są tanie i spa­lają tanie, łatwo dostępne paliwa. Mnó­stwo ludzi potrze­buje tego żeby po pro­stu mieć co wło­żyć do gara, a wielu innych chęt­nie przy­osz­czę­dzi, bo mogą. Że kopci to to jak wście­kłe? Nie­stety nie­wielu rozu­mie, że z dymem wywa­lają w komin pieniądze.

Jak prze­ro­bić kop­ciu­cha na prawie-księżniczkę

Kocioł gór­nego spa­la­nia NIE MUSI KOPCIĆ. Można zmie­nić w nim spo­sób spa­la­nia opału z prze­ciw­prą­do­wego (brud­nego) na współ­prą­dowy (czy­sty) bez zmian w kon­struk­cji kotła, po pro­stu roz­pa­la­jąc od góry.

kociol-gornego-spalania-od-gory-przekroje

Kocioł gór­nego spa­la­nia roz­pa­lony od góry wypala czę­ści lotne paliwa spo­so­bem współ­prą­do­wym, jak w pal­niku retor­to­wym — prze­cho­dzą one przez żar i zostają spa­lone. Następ­nie powstały koks/węgiel drzewny spa­lany jest już od dołu, czyli prze­ciw­prą­dowo, ale to nie pro­blem — takie spa­la­nie jest czy­ste gdy w pali­wie nie ma już sub­stan­cji lot­nych. Główny minus, jaki wynika z tej zmiany, to koniecz­ność cyklicz­nego roz­pa­la­nia każ­dego zała­dunku, bowiem trudno byłoby dokła­dać opału od spodu. Ale taka jest cena (nie aż tak wygó­ro­wana) za osią­gnię­cie w tych kotłach czy­stego spa­la­nia współ­prą­do­wego. Chcąc palić tym spo­so­bem bez takich akro­ba­cji, trzeba się zaopa­trzyć w kocioł dol­nego spalania.

Znak roz­po­znaw­czy

Po czym nie­za­wod­nie roz­po­znać kocioł gór­nego spa­la­nia? Kocioł gór­nego spa­la­nia zawsze ma tylko jeden wylot spa­lin, wyłącz­nie u góry komory zasy­po­wej. Zazwy­czaj widać go po otwar­ciu drzwi­czek zasy­po­wych. Może się znaj­do­wać z przodu, zaraz przy drzwicz­kach, lub z tyłu kotła, ale zawsze będzie umiesz­czony u góry.

Paliwa

Ogromną zaletą kotłów gór­nego spa­la­nia jest tole­ran­cja na sze­roką gamę kształ­tów i rodza­jów węgla oraz drewna:

  • węgiel gru­bo­ści pię­ści, drewno w pół­me­tro­wych kło­dach — OK
  • węgiel o uziar­nie­niu cukru pudru — przej­dzie, ewen­tu­al­nie potrzebny nadmuch
  • węgiel spie­ka­jący, szla­ku­jący, z kamie­niami — trzeba będzie czę­sto wyga­szać dla wyczysz­cze­nia rusztu, ale spali się wszystko.
  • koks — tak, ale tylko tam, gdzie pro­du­cent dopusz­cza to paliwo

Ale tole­ran­cja nie ozna­cza, że wszyst­kie te paliwa są spa­lane rów­nie dobrze i bezproblemowo.

Opty­malne paliwa do kotła gór­nego spa­la­nia to węgle typu 31.2, 32.1, 32.2, co naj­wy­żej do typu 33 włącz­nie. Ewen­tu­al­nie w grę wcho­dzi też koks (w tych, które są do tego przy­sto­so­wane). Naj­lep­szy sor­ty­ment węgla to orzech — dosta­tecz­nie gruby, by palił się wolno i łatwo prze­pusz­czał powie­trze, ale nie za gruby jak kostka.

Nie­zbyt opła­calne jest pale­nie w kotłach gór­nego spa­la­nia drew­nem, chyba że ma się go pod dostat­kiem i tanio. Kotły te nie potra­fią spa­lić cało­ści cen­nych gazów uwal­nia­nych z drewna (jest ich tam aż 70% masy!). Lep­szym wyj­ściem dla tego paliwa jest kocioł dol­nego spalania

Typowe pro­blemy i wady konstrukcyjne

Na te sprawy warto zwra­cać uwagę przy­mie­rza­jąc się do zakupu kotła gór­nego spa­la­nia i się ich wystrzegać:

  • Brak dopro­wa­dze­nia powie­trza wtór­nego - każdy kocioł pra­cu­jący na natu­ral­nym ciągu powi­nien być wypo­sa­żony w dolot powie­trza wtór­nego: szy­ber, klapkę czy inny regu­lo­wany wichaj­ster w drzwicz­kach zasy­po­wych. Powie­trze wtórne pozwala spa­lić nie­kiedy wciąż palne gazy nad zasy­pem, które — przy braku tegoż powie­trza — ula­tują nie­wy­ko­rzy­stane w komin, wyno­sząc tam twoje pie­nią­dze. Tu prze­czy­tasz wię­cej o roli powie­trza wtór­nego.
  • Dmu­chawa — wymu­szony nadmuch sam w sobie to nie jest zło wcie­lone, choć pod­łą­czony do kotła gór­nego spa­la­nia, który spala prze­ciw­prą­dowo, powo­duje tylko nasi­le­nie kop­ce­nia do mon­stru­al­nej skali. Ale głów­nym pro­ble­mem dmu­chawy jest fakt, że prze­waż­nie jest ona nie­po­trzebna, a tylko bez celu pod­nosi cenę kotła o kil­ka­set zło­tych. Nadmuch konieczny jest tylko do bar­dzo drob­nych paliw typu miał czy flot — tam, gdzie natu­ralny ciąg nie nastar­cza. W każ­dym innym przy­padku natu­ralny ciąg robi robotę tak samo dobrze a przede wszyst­kim za darmo. Więk­szość kło­po­tów z roz­pa­la­niem bie­rze się z błę­dów w wyko­na­niu wen­ty­la­cji w kotłowni (brak dopływu powie­trza z zewnątrz), nie­szczel­no­ści przy­łą­cze­nia kotła do komina lub złego stanu tegoż.
  • Ste­row­nik dwu­sta­nowyw kotłach zasy­po­wych wciąż czę­sto mon­to­wane są pro­ste i tanie ste­row­niki dwu­sta­nowe, tj. dzia­ła­jące na zasa­dzie włącz/wyłącz nadmuch, bar­dzo nie­przy­sta­ją­cej do prze­biegu spa­la­nia węgla. To one winne są wybu­chom pal­nych gazów w kotle, bo nagłe zatrzy­ma­nie dopływu powie­trza do kotła na peł­nym biegu powo­duje wła­śnie ryzyko małej eks­plo­zji. Pro­blem ten był bar­dzo uciąż­liwy w kotłach mia­ło­wych i tam prze­waż­nie zmie­niono spo­sób ste­ro­wa­nia na płynne zmniej­sza­nie nadmu­chu (algo­rytm PID lub podobne). Ale w kotłach “uni­wer­sal­nych” wciąż czę­sto można się naciąć na ste­row­nik dwu­sta­nowy, dla­tego przed zaku­pem dobrze wyba­dać z jakim mode­lem ma się do czynienia.
  • Wylot spa­lin z przodu komory zasy­po­wej — spra­wia, że opał z przodu rusztu wypala się zbyt szybko, a z tyłu pozo­staje nie­do­pał, bo powie­trze znaj­duje sobie naj­krót­szą drogę przy przed­niej ściance kotła. Pro­blem nasila się w kotłach o więk­szych mocach, gdzie pale­ni­sko jest dłuż­sze. Zde­cy­do­wa­nie lepiej gdy wylot spa­lin znaj­duje się z tyłu kotła.
  • Mała powierzch­nia wymien­nika czyli grza­nie komina — aby kocioł był w sta­nie efek­tyw­nie ode­brać wypro­du­ko­wane cie­pło, musi posia­dać okre­śloną powierzch­nię wymien­nika. Nie­pi­sa­nym z dawna stan­dar­dem jest 1m2 wymien­nika na każde 10kW mocy kotła. Więk­szość kotłów gór­nego spa­la­nia nie ma nawet tyle, choć są chlubne wyjątki, które mają bar­dziej roz­bu­do­wany wymien­nik, przy­sta­jący do dzi­siej­szych cza­sów. Cecha ta jest mocno brana pod uwagę w oce­nie kotłów w ran­kingu. Warto zwra­cać na to uwagę, bo o ile brak dopływu powie­trza wtór­nego można cha­łup­ni­czo napra­wić, to wymien­nika powięk­szyć się nie da.
  • Ruszt wodny — jest to zgniły kom­pro­mis. Z jed­nej strony lepiej byłoby, aby ruszt był żeliwny, ale w kotle węglo­wym z uwagi na tem­pe­ra­tury żaru doszłoby bar­dzo szybko do jego uszko­dze­nia. Dla­tego więk­szość kotłów węglo­wych ma ruszt wodny. Nato­miast za wszelką cenę należy uni­kać rusztu wod­nego w kotle do spa­la­nia drewna. Tam jest on zupeł­nie zbędny, bo żar z drewna nie osiąga tem­pe­ra­tur zdol­nych zaszko­dzić żeliwu, a wychła­dza­nie zasypu od spodu prze­szka­dza w nale­ży­tym dopa­le­niu drewna.

Nie­jed­no­znaczna jest kwe­stia zespo­lo­nych drzwi­czek popiel­nika i rusztu. Z jed­nej strony powie­trze dosta­jące się przez ruszt pio­nowy może powo­do­wać zbyt szyb­kie wypa­la­nie opału z przodu kotła i powsta­wa­nie tam prze­lotu “lewego” powie­trza przez zasyp.
Z dru­giej jed­nak strony powie­trze wpa­da­jące przez zespo­lone drzwiczki speł­nia ważną rolę: chło­dzi ruszt pio­nowy, który bez tego chło­dze­nia potrafi się giąć i topić. Z tego powodu wielu pro­du­cen­tów prze­szło na drzwiczki zespo­lone, ponie­waż przy roz­dzie­lo­nych drzwicz­kach ruszt pio­nowy miał bar­dzo krótki żywot.

Realne osiągi

Efek­tyw­ność kotła gór­nego spa­la­nia w naj­więk­szej mie­rze zależy od sto­so­wa­nego spo­sobu spa­la­nia paliwa. Pra­wi­dłowo użyt­ko­wany kocioł gór­nego spa­la­nia (roz­pa­lany od góry), któ­rego moc dobrano odpo­wied­nio do potrzeb ogrze­wa­nego budynku, osią­gnie spraw­ność na pozio­mie ~50–60% i można to już uznać za dobry wynik.
W przy­padku tra­dy­cyj­nego kop­ce­nia od dołu war­to­ściowe skład­niki węgla ucie­kają z dymem, a jeśli dodat­kowo moc kotła jest zbyt duża w sto­sunku do potrzeb budynku, to spraw­ność może nie prze­kra­czać 30%. Liczby te oparte są na porów­na­niu zuży­cia opału do zapo­trze­bo­wa­nia na cie­pło ogrze­wa­nych przez zwy­kłych ludzi budyn­ków. Są więc przy­bli­żone, można zna­leźć przy­padki gor­sze i lep­sze, ale tak to z grub­sza wygląda.

Kotły dol­nego spalania

Mniej nie­stety popu­lar­nym rodza­jem kotłów zasy­po­wych są kotły dol­nego spa­la­nia. Tutaj, jeśli roz­pali się na rusz­cie, spa­la­nie odbywa się spo­so­bem współ­prą­do­wym. Czyli jest to jakby gór­niak odwró­cony do góry nogami.

kociol-dolnego-spalania-przekroje

Kotły dol­nego spa­la­nia są o tyle lep­sze od kotłów gór­nego spa­la­nia, że bez­pro­ble­mowo pozwa­lają palić współ­prą­dowo na okrą­gło bez uciąż­li­wego dla nie­któ­rych roz­pa­la­nia od nowa. Dla­czego w takim razie są w mniej­szo­ści? Bo prze­waż­nie są ciut bar­dziej kosz­towne w wyko­na­niu a mar­ke­ting kotlar­ski nie bar­dzo umie sprze­dać ich zalety. A może i nie bar­dzo chce, bo po co miałby się męczyć, skoro gór­niaki sprze­dają się świetnie.

Czy­stość i efek­tyw­ność spa­la­nia osią­galna bez trudu w kotłach dol­nego spa­la­nia zbliża je do kotłów podaj­ni­ko­wych. Weźmy choćby rodzynka na naszym rynku, MPM DS:

Przekrój kotła MPM DS w wersji 2016, mat. producenta

Prze­krój kotła MPM DS w wer­sji 2016, mat. producenta

MPM DS speł­nia wyma­ga­nia klasy 4 wg normy PN-EN 303:5–2012, tym samym nie jest gor­szy od więk­szo­ści kotłów retor­to­wych dostęp­nych na rynku. W końcu spala opał tą samą metodą!

Znak roz­po­znaw­czy

Kocioł dol­nego spa­la­nia zawsze ma wylot spa­lin z komory zasy­po­wej wyłącz­nie na dole, przy ruszcie.

Paliwa

Kotły dol­nego spa­la­nia nie są już tak tole­ran­cyjne na wszel­kie rodzaje opału. Nie tra­wią flotu i miału węglo­wego, węgli typu 33 i wyż­szych oraz (przy chęci cią­głego pale­nia) węgla z kamie­niami. Ta nie­to­le­ran­cja wynika z tego, że tutaj opał musi być w sta­nie z cza­sem opa­dać w dół pod wła­snym cię­ża­rem, a puch­nące i spie­ka­jące węgle tego nie potra­fią. Ozna­cza to, że kotły te są dobre dla więk­szo­ści miesz­kań­ców Pol­ski, któ­rzy nie mają dostępu do ślą­skich wyna­laz­ków: flotu i węgli koksujących.

Opty­malny opał do kotła dol­nego spa­la­nia to węgiel typu 31.2, 32.1 do 32.2, sor­ty­mentu orzech. Z powo­dze­niem nadają się te kotły też do drewna, ale muszą być do tego celu zapro­jek­to­wane (głów­nie cho­dzi o pojemną komorę zasy­pową i cera­miczny pal­nik). Tym­cza­sem więk­szość dol­nia­ków na rynku to kotły zapro­jek­to­wane dla węgla. Z tej reguły wyła­mują się w zasa­dzie tylko kotły litew­skie jak Kalvis i Vie­nybe oraz wyżej wspo­mniany pol­ski MPM DS.

Przy­datne ele­menty wyposażenia

  • Ruchomy ruszt — bar­dzo potrzebny, to istotna cecha kotła DS, umoż­li­wia­jąca wygodne pale­nie na okrą­gło. Dzięki niemu można usu­nąć popiół z pale­ni­ska bez wyga­sza­nia kotła i bez uciąż­li­wego ręcz­nego grze­ba­nia pogrze­ba­czem. Ruchomy ruszt daje szanse na wyko­rzy­sta­nie głów­nej zalety kotła DS: moż­li­wo­ści cią­głego pale­nia z dokła­da­niem. O ile nie trafi się na kamie­ni­sty lub szla­ku­jący węgiel — wtedy nic to nie pomoże i trzeba będzie czę­sto wyga­szać i czy­ścić ruszt.
  • Dopro­wa­dze­nie powie­trza wtór­nego - ina­czej niż w kotłach gór­nego spa­la­nia powie­trze wtórne poda­wane powinno być pod tylną prze­grodę, do pierw­szego pio­no­wego kanału spalinowego.
  • Cera­miczny “pal­nik” - w porząd­nych dol­nia­kach strefa spa­la­nia wyło­żona jest cera­miką dla pod­nie­sie­nia tem­pe­ra­tury i dopa­le­nia gazów po zmie­sza­niu z powie­trzem wtór­nym. Co lep­sze modele mają płaszcz z cera­miki nie tylko w pal­niku, ale i dalej, w pio­no­wym kanale dopa­la­ją­cym, co daje jesz­cze wię­cej czasu i miej­sca na dokoń­cze­nie spalania.

Realne osiągi

Kotły dol­nego spa­la­nia potra­fią osią­gnąć do ~60–70% spraw­no­ści śred­niej w ciągu roku. Czyli nieco wię­cej niż kotły gór­nego spa­la­nia, głów­nie dzięki temu, że na raz spa­lana jest tu tylko część zasypu oraz jest moż­li­wość zbu­do­wa­nia “pal­nika”, gdzie palne gazy są mie­szane z powie­trzem wtór­nym i dopa­lane w gorą­cym środowisku.

Kotły górno-dolne

Ze szla­chet­nej w zamie­rze­niu próby połą­cze­nia zalet kotłów gór­nego spa­la­nia (wszyst­ko­pal­ność) oraz dol­nego spa­la­nia (czy­ste spa­la­nie) powstały kotły górno-dolne, które nie­stety z zasady są gnio­tem gor­szym niż w/w dwa rodzaje kotłów.

kociol-gorno-dolny-przekroje

Jak widać po budo­wie jest to to łudząco podobne do kotła dol­nego spa­la­nia (ale działa bar­dziej jak gór­niak). Róż­nica to dodat­kowy kanał u góry komory zasy­po­wej, któ­rego nie ma w kotle dol­nego spa­la­nia (albo jest zamy­kany na czas nor­mal­nej pracy). Po roz­pa­le­niu na rusz­cie i zasy­pa­niu więk­szej ilo­ści paliwa kocioł ten nie kopci gwał­tow­nie tak jak to robi gór­niak roz­pa­lony od dołu, bo ma jeden wylot spa­lin dołem. Ale obec­ność dodat­ko­wego wylotu u góry powo­duje, że żar stop­niowo idzie ku górze i paliwo jest jed­no­cze­śnie pomału spa­lane spo­so­bem prze­ciw­prą­do­wym, powo­du­jąc powolne, ale nie­unik­nione kop­ce­nie siwym, smo­li­stym dymem.

Koń­czy się to roz­pa­le­niem całego zasypu od dołu. W zasa­dzie więc bli­żej takim kotłom do gór­niaka niż do dol­niaka. To taki “gór­niak z opóź­nio­nym kopceniem”.

Jak się ratować

Pod­sta­wową metodą uni­ka­nia kło­po­tów z kotłami górno-dolnymi jest uni­ka­nie ich zakupu. Gdy już się wdep­nęło, jedną z opcji na okieł­zna­nie takiego kotła jest sto­so­wa­nie pale­nia kro­czą­cego.

  1. Naj­pierw roz­pala się na rusz­cie nieco drewna.
  2. Następ­nie prze­suwa się żar na tył kotła, pod wiszący wymiennik.
  3. Resztę rusztu zasy­puje się węglem
  4. Nie dokłada się węgla, póki zasyp nie wypali się do 1/4 objętości
  5. Gdy to nastąpi, usuwa się popiół, pozo­stały żar prze­suwa na tył kotła, a resztę rusztu ponow­nie zasy­puje węglem.

To roz­wią­za­nie o wiele lep­sze od tra­dy­cyj­nego pale­nia z dosy­py­wa­niem, ale nie tak wygodne i czy­ste jak dolne spa­la­nie w porząd­nym kotle. Przede wszyst­kim wymaga czasu i dys­cy­pliny — jeśli zaczniesz dosy­py­wać węgiel w trak­cie pale­nia, to nie ma mowy o czy­stym spalaniu.

Opcją trwa­łej poprawy sytu­acji pozo­staje zwy­kle prze­róbka na spa­la­nie górne lub dolne. Nie zawsze jed­nak obie opcje są moż­liwe. Każdy z kotłów różni się wiel­ko­ścią prze­strzeni nad i pod wiszą­cym wymien­ni­kiem i jego lokalizacją.

Pamię­taj jed­nak, że każda prze­róbka zawsze wymaga pew­nego stop­nia tech­nicz­nej wie­dzy. Zanim zaczniesz dłu­bać, prze­szu­kaj Inter­net i popatrz, jak to robili inni użyt­kow­nicy two­jego modelu, by nie powta­rzać ich błę­dów. Wszystko robisz na wła­sną odpo­wie­dzial­ność, a inge­ren­cja w kor­pus wodny kotła typu wier­ce­nie, spa­wa­nie skoń­czy się naj­pew­niej utratą gwa­ran­cji. Zaśle­pia­nie i ogra­ni­cza­nie prze­lo­tów sza­mo­tem jest nie­in­wa­zyjne, ale rów­nież wymaga roz­wagi, aby nie spo­wo­do­wać sytu­acji zagro­że­nia jeśli np. zbyt­nio ogra­ni­czysz odpro­wa­dze­nie spa­lin i wydo­staną się one do kotłowni.

Opisy prze­ró­bek kilku popu­lar­nych kotłów górno-dolnych znaj­dziesz w spi­sie tre­ści z wątku Eko­no­miczne spa­la­nie węgla kamien­nego.

Przej­ście na spa­la­nie górne jest zwy­kle prost­sze. Wystar­czy od dołu zaśle­pić prze­lot za wiszą­cym wymien­ni­kiem przy uży­ciu cegieł sza­mo­to­wych w spo­sób podobny do poka­za­nego na powyż­szym rysunku. Poskuk­tuje to zmniej­sze­niem mocy kotła, ponie­waż wyłą­czamy z pracy sporą część powierzchni płasz­cza wod­nego, ale moż­liwe, że dzięki temu poprawi się ogólna kul­tura pracy kotła.

Prze­róbka na spa­la­nie dolne nie zawsze jest moż­liwa ze względu na kon­struk­cję danego kotła. Nie­któ­rzy pro­du­cenci ofe­rują ele­menty wypo­sa­że­nia kotła, które po zain­sta­lo­wa­niu czy­nią go kotłem dol­nego spa­la­nia. Taka prze­róbka jed­nak nie będzie udana, ponie­waż kształt rusztu i komory w takich kotłach bar­dziej przy­po­mina kocioł gór­nego spa­la­nia. Brak im też waż­nej cechy dobrego kotła dol­nego spa­la­nia, jaką jest ruchomy ruszt, przez co użyt­ko­wa­nie takiego kotła prze­ro­bio­nego na dolne spa­la­nie może być dość niewygodne.

Jaki rodzaj kotła zasy­po­wego wybrać

Jeśli teraz sta­jesz przed wybo­rem kotła zasy­po­wego, to odpo­wiedź na pyta­nie o wybór rodzaju kotła powinna być jedna: dol­nego spa­la­nia (z nie­licz­nymi wyjąt­kami). Nawet kiep­ski dol­niak spala czy­ściej i obsłu­guje się go wygod­niej niż gór­niaka, który też może spa­lać cał­kiem czy­sto, ale trzeba go do tego celu roz­pa­lać od nowa. Jeśli to ci nie prze­szka­dza, bo i tak palisz cyklicz­nie, albo też chcesz palić miałem/flotem, któ­rych dol­niak nie akcep­tuje — kupuj kocioł gór­nego spalania.

Głów­nym pro­ble­mem przy poszu­ki­wa­niu kotła dol­nego spa­la­nia może być cena i dostęp­ność dobrych modeli. Trzeba doło­żyć 500-1000zł w porów­na­niu do naj­tań­szych gór­nia­ków (ale abso­lut­nie warto!). KSGW Zgoda (dol­niak raczej węglowy) kosz­tuje ok. 2500zł, MPM DS (drewno/węgiel) — ok. 3000zł. To i tak sporo mniej niż ceny górno-dolniaków z nadmu­chem, które docho­dzą do 4000zł, a róż­nica w kul­tu­rze pracy — nieporównywalna.

Jed­nak kotłów dol­nego spa­la­nia z praw­dzi­wego zda­rze­nia nie ma za wiele (tu jest chyba więk­szość), co ozna­cza, że prze­waż­nie trzeba pole­gać na sprze­daży wysył­ko­wej z dru­giego końca Pol­ski. Choć można powie­dzieć, że sytu­acja pełza ku lep­szemu, bo w 2015 roku poja­wił się na dobre porządny MPM DS, sta­no­wiący wresz­cie godną rodzimą kon­ku­ren­cję dla dro­gich a dobrych kotłów litew­skich Vie­nybe czy Kalvis.