Rozrachunki z zimą

money pig

fot. Kap­tain Kar­rot @flickr.com

Chy­ba to już na dobre wios­na. Kam­pa­nia grzew­cza dob­ie­ga koń­ca, ale finan­sowy kra­jo­braz po bitwie może niek­tórych przypraw­ić o depresję na resztę roku.

Pół biedy, jeśli nawet płacisz grube pieniądze za ogrze­wanie, ale odczuwasz z tej racji akcep­towal­ny kom­fort życia zimą. A co jeśli bulisz jak za zboże, a mimo to siedzisz całą zimę w kales­onach i kufa­jce? Może pora zmienić swo­je wyobraże­nia o ogrze­wa­niu?

Można tanio i dobrze

Zrób­my więc pod­sumowanie kosztów ogrze­wa­nia dla dosyć prze­cięt­nego, rzeczy­wis­tego budynku. Rzecz będzie o tyle ciekawa, że prócz pod­sumowa­nia iloś­ci spalonego opału, uwzględ­ni­ać będzie prowad­zone całą dobę przez 5 zimowych miesię­cy pomi­ary tem­per­atur w budynku i na zewnątrz. Kosz­ty będzie moż­na więc porów­nać z efek­ta­mi.

Charakterystyka budynku

Budynek zlokali­zowany jest na obrzeżach Wrocław­ia, a więc zimy są tu prze­ważnie dość łagodne. To połowa bliź­ni­a­ka z lat 80, usy­tuowana boczną ścianą na połud­nie, do drugiej ściany bocznej od półno­cy przy­mo­cow­ana jest dru­ga połowa budynku.
Ściany: 50cm pus­ta­ka żużlo­betonowego i cegły, z pustką powi­etrzną oraz 6cm sty­ropi­anu.
Dach: stropo­dach niewenty­lowany z izo­lacją typową dla lat 80: 40cm trocin z wap­nem
Podło­ga na grun­cie: 5cm sty­ropi­anu XPS
3 pły­ty balkonowe połąc­zone ze stropa­mi.
Okna w więk­szoś­ci nowe, U = 1.1.
Powierzch­nia ogrze­wanych pomieszczeń: dwa pię­tra po 80m2, co daje 160m2, ale częś­ciowo doliczyć trze­ba by parter: nieza­mieszkały i for­mal­nie nieogrze­wany, ale z poprowad­zony­mi tamtędy nieza­izolowany­mi rura­mi oraz bez izo­lacji stropu.

Insta­lac­ja grzew­cza: kocioł KWD Camino 16kW, stara insta­lac­ja graw­ita­cyj­na. Pale­nie węglem, oczy­wiś­cie od góry.

Komfort cieplny

Każde­mu odpowia­da inna tem­per­atu­ra w pomieszcze­niu. Ale nie wierz, gdy zna­jomy ogrze­wa­ją­cy gazem utrzy­mu­je, że bard­zo lubi mieć całą dobę nie więcej jak +18 stop­ni. Przyjmi­jmy za Pol­ską Nor­mą, że zimowa tem­per­atu­ra poko­jowa powin­na wynosić 20–24 stop­ni Cel­sjusza.

W opisy­wanym tutaj przy­pad­ku, kom­for­tową tem­per­aturą dla mieszkańców było 21st. W ciągu doby maksy­malne waha­nia tem­per­atu­ry wynosiły +/- 1 stopień.

Czas na konkre­ty. Oto wykres z pomi­arów tem­per­atu­ry wewnętrznej i zewnętrznej z pię­ciu miesię­cy zimowych. Na wykre­sie zaz­nac­zone są śred­nie dobowe wartoś­ci tych tem­per­atur.

Średnie temperatury zimą 2012/2013

W całym okre­sie śred­nia tem­per­atu­ra wewnątrz wyniosła dokład­nie 21,1st. W tym samym okre­sie śred­nia zewnętrz­na tem­per­atu­ra to -1st.

Wartoś­ci ekstremalne dla temp. wewn. to 18,5st. oraz 23,5st. Obie te wartoś­ci wys­tępowały w poje­dyncze dni. Medi­ana to 21st.

Tej zimy nie było nawet jed­nego dnia z porząd­ny­mi mroza­mi (w okoli­cach -20st.). Najniższa odno­towana tem­per­atu­ra zewnętrz­na wyniosła -11st. Medi­ana to zero stop­ni.

Ile wyniósł rachunek

Ter­az najważniejsze. Na cały sezon grzew­czy 2012/2013 zuży­to w opisy­wanym przy­pad­ku 2,3t węgla:

  • 1800kg pol­skiego węgla kami­en­nego typ 31, ok. 26MJ/kg, 760zł/t
  • 200kg czeskiego ekogroszku pół-brunatnego, ok. 21MJ/kg, 650zł/t
  • 300kg pol­skiego węgla kami­en­nego typ 32.1, ok. 30MJ/kg, 770zł/t

Dodatkowo należało­by uwzględ­nić 2m3 drew­na roz­pałkowego typu odpady tar­taczne, co daje koszt ok. 100zł.

Łącznie więc koszt opału wyniósł 1880zł dla samego węgla (nieste­ty 1800kg pier­wszego węgla zapła­cone jak za pełne dwie tony, więc mogło być jeszcze taniej), albo ok. 2000zł przy uwzględ­nie­niu zakupu drew­na (tu możli­wy spory rozrzut cenowy).

Ile czasu to kosztowało

Nie mniej ważnym prob­le­mem jest czas poświę­cony na obsługę ogrze­wa­nia. W prak­tyce od listopa­da do mar­ca koniecz­na była codzi­en­na wiz­y­ta w kotłowni. Przyjmi­jmy więc 5 pełnych miesię­cy, czyli 150 dni. Czas potrzeb­ny na jed­no­ra­zowe roz­pale­nie to ok. 15 min­ut. W więk­sze mrozy trze­ba roz­pal­ić dwa razy na dobę, lecz to nie więcej jak 1/5 całego sezonu.

Raz na tydzień trze­ba dodać dru­gi kwad­rans na czyszcze­nie kotła. Co 2 miesiące godz­inę na czyszcze­nie kom­i­na (jed­no­ra­zowo ~8l sadzy z 9m kom­i­na). Kil­ka godzin zaj­mu­je też przy­go­towanie opału przed sezonem: dostar­cze­nie węgla i przy­go­towanie drew­na na roz­pałkę.

Ze spory okła­dem przyjmi­jmy więc, że śred­nio dzi­en­nie potrze­ba 30 min­ut na obsługę ogrze­wa­nia. To daje 75 godzin rocznie. Dużo to czy mało? To zależy. Jeśli nadal pal­isz jak w XIX wieku, pewnie kosz­tu­je cię to sporo więcej. A jaką konkret­nie wartość ma dla ciebie taka ilość cza­su, to już kwes­t­ia moc­no indy­wid­u­al­na.

Co dało palenie od góry

Powyższe dane możesz porów­nać ze swo­ją sytu­acją i wyciągnąć wnios­ki. Oczy­wiś­cie pamię­ta­jąc, że nie bez powodu podane zostały szczegóły tech­niczne budynku — bo tylko porównu­jąc je wszys­tkie moż­na porówny­wać ze sobą kosz­ty ogrze­wa­nia w różnych budynkach.

Ale czy na te wyni­ki miał jak­iś wpływ sposób pale­nia? Tak, i to ogrom­ny. Przede wszys­tkim kocioł Camino fab­rycznie niezbyt nada­je się do pale­nia węglem i trady­cyjne pale­nie w nim skończy się olbrzymią iloś­cią sadzy, miz­erną sprawnoś­cią odzysku ciepła (30%?) oraz częsty­mi wiz­y­ta­mi w kotłowni. Po drugie, taki budynek niemożli­wym jest ogrzać przez kilku­godzinne przepalanie. Zawsze będzie wychłod­zony.

I tak było w tym przy­pad­ku. Przy trady­cyjnym pale­niu co praw­da zuży­cie opału było zbliżone, ale śred­nia tem­per­atu­ra w pomieszczeni­ach mieszkalnych oscy­lowała w grani­cach 18 stop­ni. Przy czym nag­minne były spad­ki do 15–16 stop­ni w pomieszczeni­ach z więk­szoś­cią ścian zewnętrznych.

Pale­nie węglem od góry nie wyczarowało energii znikąd, ale w połącze­niu z ciągłym grzaniem (czyli dąże­niem do utrzymy­wa­nia stałej tem­per­atu­ry w domu) poz­woliło odzyskać energię wypuszczaną do tej pory kominem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.