Cukiernicy oburzeni: ludzie jedzą suchary zamiast marcepanu

Na razie nic nowego, ale zanosi się na zmiany — oto obraz sytu­acji w węglo­wym światku z tego­rocz­nej edy­cji kon­fe­ren­cji orga­ni­zo­wa­nej przez Zabrzań­ski Insty­tut Che­micz­nej Prze­róbki Węgla, która odbyła się w Sosnowcu w miniony pią­tek, 1. kwiet­nia. Prócz stan­dar­dowo wał­ko­wa­nych od lat tema­tów była rela­cja z nie­daw­nego spo­tka­nia w Mini­ster­stwie Śro­do­wi­ska w spra­wie prac nad nor­mami jako­ści węgla i regu­la­cjami rynku kotłów oraz sporo reklamy Błę­kit­nego Węgla. Nowo­ścią w pro­gra­mie była sesja o biomasie.

Gdzie te zmiany

Nie­dawno w Mini­ster­stwie Śro­do­wi­ska odbyło się spo­tka­nie węglo­wego światka. Było już tych spo­tkań co nie miara i niby nie powinno ono nic zmie­nić, a jed­nak wygląda na to, że rząd na poważ­nie bie­rze się za ure­gu­lo­wa­nie rynku paliw sta­łych i kotłów. Infor­ma­cje na ten temat przed­sta­wił dyrek­tor IChPW dr Alek­san­der Sobo­lew­ski, który w w/w spo­tka­niu uczestniczył.

Póki co roz­wa­żane są moż­liwe kie­runki regulacji:

  • świa­dec­twa jako­ści z dokład­nymi para­me­trami każ­dej par­tii paliwa
  • usu­nię­cie z rynku deta­licz­nego mułu i flotu
  • obję­cie regu­la­cjami także węgla bru­nat­nego, który dotąd był pomijany
  • wzo­rem Czech eli­mi­na­cja z rynku kotłów nie­miesz­czą­cych się w kla­sie 3. normy PN-EN 303–5:2012

Prace w tym kie­runku pro­wa­dzi Mini­ster­stwo Śro­do­wi­ska we współ­pracy z Mini­ster­stwem Ener­ge­tyki. Po wypra­co­wa­niu kon­kret­nych pro­po­zy­cji zmian mają one być pod­dane sze­ro­kim kon­sul­ta­cjom spo­łecz­nym. Patrząc na tempo prac poprzed­niego rządu i ich efekty, warto trzy­mać ocze­ki­wa­nia na wodzy i pocze­kać przy­naj­mniej do ofi­cjal­nego ogło­sze­nia pro­po­zy­cji zmian. Poprzed­nia ekipa też chciała dobrze, po czym nie dało się nawet usu­nąć ze sprze­daży mułów.

Inną sprawą jest nad­cią­ga­jąca w per­spek­ty­wie 2020 roku unijna dyrek­tywa Eco­de­sign. Spo­wo­duje ona, że w sprze­daży ostaną się tylko kotły o para­me­trach dzi­siej­szej 5. klasy! Kie­ru­nek tych zmian na pierw­szy rzut oka wydaje się słuszny: niż­sza emi­sja, wyż­sza efek­tyw­ność. Ale spójrzmy jak skoń­czyło się śru­bo­wa­nie norm dla sil­ni­ków spa­li­no­wych. Wyma­ga­nia rosły wręcz poza gra­nice tech­nicz­nego roz­sądku i tak skoń­czy­li­śmy z malut­kimi wyży­ło­wa­nymi sil­nicz­kami, z DPF-em i oszu­stwami na badaniach.

Podob­nie może się dziać z kotłami węglo­wymi. 5. klasa narzuca tak wysoki reżim efek­tyw­no­ści, że kocioł w tej kla­sie nie ma już czym nagrze­wać komina i konieczny staje się wkład komi­nowy odporny na kon­den­sat. Kocioł zasy­powy teo­re­tycz­nie może speł­nić kry­te­ria 5. klasy, ale pro­du­cen­towi nie będzie się opła­cało go ulep­szać, bo i tak nie dosta­nie nań dofi­nan­so­wa­nia — bo tam można wrzu­cić i spa­lić całego kalo­sza! (a do kotła podaj­ni­ko­wego cały nie wej­dzie, trzeba go naj­pierw roz­drob­nić, dla­tego jest bar­dziej eko)

Co naj­gor­sze: zaostrza­nie norm do gra­nicy moż­li­wo­ści tech­nicz­nych powo­duje, że kotły węglowe stają się coraz droż­sze w zaku­pie i eks­plo­ata­cji. Jakie to może mieć konsekwencje:

  • węgiel straci na popu­lar­no­ści skoro kosz­tami będzie porów­ny­walny z czy­stymi i wygod­nymi źró­dłami cie­pła — tak można się łudzić, gdy się nie pamięta, że połowa Pola­ków zara­bia do 2400zł netto miesięcznie
  • powsta­nie pod­zie­mie kotlar­skie kle­piące i nie­le­gal­nie sprze­da­jące tanie kop­ciu­chy w odpo­wie­dzi na nie­usta­jące zapo­trze­bo­wa­nie rynku

Błę­kitny Węgiel: za hajs podat­nika baluj

Była także rela­cja z koń­czą­cych się w tym sezo­nie grzew­czym testów Błę­kit­nego Węgla w kilku gmi­nach połu­dnio­wej Pol­ski. Łącz­nie roz­dano za darmo 2000 ton tego paliwa. Efekty poka­zano na przy­kła­dzie Rosz­kowa. Pomiary na wylo­cie do komi­nów wyka­zały 20-krotny spa­dek emi­sji pyłów i 35-krotny spa­dek emi­sji B(a)P. Dużo, ale to dla­tego, że nor­mal­nie nie­mal wszy­scy kopcą tam flo­tem. Do tego przy­da­łyby się wyniki pomia­rów jako­ści powie­trza. Dr Sobo­lew­ski poka­zał jedy­nie zdję­cia pano­ramy miej­sco­wo­ści przed i w trak­cie akcji przy podob­nej tem­pe­ra­tu­rze powie­trza, co jed­nak nie musi być mia­ro­dajne, bo na stę­że­nia tru­cizn w powie­trzu wpływa też m.in. pręd­kość wia­tru czy zja­wi­sko inwersji.

sosnowiec2016_2

Gośćmi kon­fe­ren­cji byli przed­sta­wi­ciele gminy Krzy­ża­no­wice (w któ­rej skład wcho­dzi Rosz­ków) oraz Jedliny Zdrój. W samych super­la­ty­wach wyra­żali się o efek­tach testów Błę­kit­nego Węgla (zain­te­re­so­wa­nie mediów i oka­zja do wylan­so­wa­nia się na nośnym tema­cie). Podobne były według nich opi­nie miesz­kań­ców. Ucie­szyli się rzecz jasna z faktu, że koń był daro­wany, ale też zoba­czyli róż­nicę: że da się palić bez dymu i zupeł­nie ina­czej wygląda zimowe popo­łu­dnie gdy dookoła nikt wście­kle nie kopci.
W Jedli­nie Zdroju ten nagły wzrost świa­do­mo­ści miesz­kań­ców zaowo­co­wał nawet pierw­szym zgło­sze­niem odno­śnie kop­cą­cego komina sąsiada. Urzęd­nicy, w pierw­szej chwili zasko­czeni tą nowo­ścią, zaraz z wprawą zaczęli odsy­łać petenta od drzwi do drzwi, aż ten zapo­mniał jak się nazywa i dał sobie spo­kój (nie ma tam straży gmin­nej od takich spraw).

Jak­kol­wiek miło by nie było, już się skoń­czyło. Prace badaw­cze i testy Błę­kit­nego Węgla finan­so­wane były ze środ­ków NFO­ŚiGW. Gdyby taki gotowy pro­dukt poja­wił się teraz na rynku i któ­raś gmina chcia­łaby z niego sko­rzy­stać, nie ma jak tego sfi­nan­so­wać. Nawet sza­cowny Insty­tut roz­bija się tu o urzę­dowe nie­da­się. Brak jest w ofer­cie NFOŚ i poszcze­gól­nych WFOŚ pro­gramu, który wspie­rałby taki rodzaj walki z niską emi­sją. Osobna sprawa to kwe­stia głę­bo­ko­ści kie­szeni Fun­du­szy, nawet gdyby taki pro­gram istniał.

Bio­masa po raz pierwszy

Po raz pierw­szy w tym roku w kon­fe­ren­cji wzięły udział firmy z branży biomasowej.

Pan Grze­gorz Ojczyk z firmy Herz zapre­zen­to­wał wnio­ski z pry­wat­nych eks­pe­ry­men­tów spa­la­nia pel­letu w pal­niku retor­to­wym w kotle Ogniwo Eko Plus — potwier­dza­jąc, że pal­nik retor­towy kiep­sko się do tego nadaje.

Naj­cie­kaw­sza w tej sesji była pre­zen­ta­cja pro­gramu Dra­tewka, który zakłada wyko­rzy­sta­nie zbęd­nej a łatwo dostęp­nej bio­masy do pro­duk­cji pel­letu, który następ­nie byłby zuży­wany w bli­skiej oko­licy od miej­sca pro­duk­cji. Taka filo­zo­fia pozwala obni­żyć koszt paliwa (odpada w dużej czę­ści trans­port) i racjo­nal­nie wyko­rzy­stać to, co jako odpad sta­no­wi­łoby pro­blem i koszt w utylizacji.

Czemu nie kupują naszych dro­gich zabawek

Obser­wu­jąc kolejne kon­fe­ren­cje elyty branży węglo­wej docho­dzę do wnio­sku (nie wiem czy odkryw­czego) co do przy­czyn jej nie­szczę­ścia. Chyba nie ma dru­giej takiej dziw­nej branży, która 3/4 swo­ich klien­tów trak­tuje jak zło konieczne i zamiast zaofe­ro­wać pro­dukt dosto­so­wany do ich moż­li­wo­ści oraz obec­nych stan­dar­dów emi­sji, zrzuca winę za kiep­ską sprze­daż dro­gich pro­duk­tów na nie­świa­do­mość ludzi czy brak norm. Jasne, prze­cież gdyby norma zmu­siła, to te 3/4 klien­tów kupi­łoby kotły za 5–10 tysięcy, a skoro nikt nie zmu­sza, to kupują za 2 tysiące.

Gdyby podobną filo­zo­fią kie­ro­wał się kon­cern samo­cho­dowy, to w ofer­cie miałby tylko luk­su­sową limu­zynę za 100 tysięcy oraz Syrenkę. 3/4 ludzi kupo­wa­łoby Syrenkę a firma roz­kła­da­łaby ręce, że przez brak ustawy i dota­cji nie jest w sta­nie wyeli­mi­no­wać z rynku Syrenek.

Albo wyobraźmy sobie, że na zjeź­dzie branży cukier­ni­czej mistrzo­wie fachu wychwa­lają zalety swo­jego mar­ce­panu, bezy i tor­tów, a jed­no­cze­śnie bia­dolą, że tak słabo im się te naj­lep­sze wyroby sprze­dają, aż ledwo wiążą koniec z koń­cem. Dla­tego muszą dora­biać pie­kąc po nocach naj­tań­szy chleb, który ludzie masowo kupują. Chęt­nie popar­liby zmiany w pra­wie zaka­zu­jące sprze­daży suchego chleba i usta­la­jące mini­malną wyma­ganą zawar­tość cukru i śmie­tany w chle­bie i buł­kach. Nie­stety od lat nikt ich nie słu­cha. Decy­denci też wci­nają na śnia­da­nie bułki a nie marcepan.

Przy­kłady takich żalów na słaby popyt na mar­ce­pan tylko z tej konferencji:

  • Ktoś z sali zapy­tał, czemu pro­du­cenci nie zaleją rynku tanimi kotłami podaj­ni­ko­wymi 3. klasy, które dawa­łyby się potem łatwo ulep­szyć do klasy 5. Pre­zes Krzysz­tof Trzo­pek (od tej Plat­formy) odpo­wiada, że nie da się, bo prze­cież byłyby one droż­sze od zasy­pow­ców z mar­ketu, więc ludzie ich nie kupią i pro­du­cenci umrą z głodu. A kotły podaj­ni­kowe prze­cież muszą być droż­sze, bo do wypo­sa­że­nia docho­dzą dro­gie kla­moty (pal­nik, ste­row­nik, dmuchawa).
  • Ktoś z sali zapy­tał przed­sta­wi­cieli kopalni, któ­rzy dopiero co chwa­lili swoje kwa­li­fi­ko­wane paliwa, kto w takim razie wpro­wa­dza na rynek muł węglowy. Pan z KHW odparł, że oni od 2004 roku za sprawą swo­jego wewnętrz­nego roz­po­rzą­dze­nia podob­nież nie sprze­dają mułu cywi­lom. Pani z KW przy­znała, że sprze­dają ludziom muł, ale sta­rają się ten zbyt ogra­ni­czać i za rok w tym miej­scu będzie mogła się pochwa­lić, że sprze­dali go znacz­nie mniej albo i w ogóle przestali.
  • Pan z Kato­wic­kiego Węgla narze­kał, że ludzie kupują opa­łowy szajs, bo jest tani, a nie chcą ich świet­nej jako­ści węgla, który jest drogi. Nie chcą go też mar­kety, bo dro­giego nikt nie kupi.
  • Dr Rafał Urba­niak z Poli­tech­niki Poznań­skiej przed­sta­wił swoje urzą­dze­nie do cią­głej ana­lizy jako­ści spa­lin, które daje moż­li­wość ide­al­nego ste­ro­wa­nia pracą kotła a także dono­si­łoby auto­ma­tycz­nie gdzie trzeba na deli­kwenta, który pali opony. Urzą­dzonko kosz­to­wać ma ok. 1500zł. Nie­stety żaden z prze­py­ta­nych pro­du­cen­tów kotłów nie był tym zainteresowany.

Węglowy świa­tek total­nie roz­mija się z potrze­bami i moż­li­wo­ściami swo­ich klien­tów. Ser­wuje coraz to droż­sze i bar­dziej skom­pli­ko­wane kotły, coraz to lep­sze i droż­sze paliwa, nie zauwa­ża­jąc, że tym samym pod­cina gałąź, na któ­rej sie­dzi. A może i zauważa, ale reak­cją na to jest postu­lat ogo­ło­ce­nia z gałęzi wszyst­kich sąsied­nich drzew — czyli zaka­za­nia wszyst­kiego, co tań­sze, bo wtedy ludzie będą zmu­szeni kupo­wać ich droż­sze zabawki.

Pro­blem w tym, że kocioł węglowy za 10 tysięcy jest dla więk­szo­ści spo­łe­czeń­stwa nie­osią­galny, nawet gdyby na rynku ostały się wyłącz­nie takie modele. Stąd realna jest obawa o powsta­nie pod­zie­mia kotlar­skiego. Znik­nię­cie z rynku tanich kotłów na tanie paliwa nie zli­kwi­duje popytu na nie. A ten popyt wynika w dużej mie­rze z przy­par­cia ludzi do muru sta­nem ich finan­sów. To dla­tego dro­gie zabawki, jak­kol­wiek poży­teczne by nie były, nie znaj­dują u nas wielu nabywców.

Potrzebny tani i czy­sty kocioł na tanie paliwa

Nowo­cze­sny kocioł węglowy musi być efek­tywny i czy­sty. To nie ulega wąt­pli­wo­ści. Ale czy zara­zem musi być kosz­mar­nie drogi w zaku­pie i rów­nież nie naj­tań­szy w eks­plo­ata­cji? Do tego przy­zwy­cza­iła nas oferta ryn­kowa. Obo­wią­zują nie­pi­sane dogmaty:

  • nowo­cze­sny kocioł musi być wypo­sa­żony w drogą mecha­nikę i elektronikę
  • nowo­cze­sny kocioł, aby speł­nić kry­te­ria emi­sji, musi spa­lać tylko naj­lep­sze, czyli naj­droż­sze paliwa

Dla­czego wła­ści­wie kotły retor­towe zostały zapro­jek­to­wane pod kwa­li­fi­ko­wane eko­groszki o ide­al­nych para­me­trach, które sta­no­wią rap­tem kilka pro­cent wydo­by­cia, więc siłą rze­czy zawsze będą dro­gie lub droż­sze?
Bo sta­bilne jako­ściowo paliwo nie­sa­mo­wi­cie uła­twia robotę pro­du­cen­towi kotła. Budowa pal­nika i ste­ro­wa­nie są wtedy pro­ste a kul­tura pracy — sta­bilna i pewna. Dla­tego gdy w poło­wie lat 90. XX wieku wpro­wa­dzano na pol­ski rynek kotły retor­towe, nie było potrzeby wymy­ślać tech­no­lo­gii od zera, jedy­nie ścią­gnięto z Zachodu znane od pra­wie 100 lat pal­niki i dosto­so­wano do naj­ła­twiej­szych w spa­la­niu węgli typu 31. Schody zaczęły się wraz z popu­la­ry­za­cją tych kotłów: wzro­sły ceny eko­groszku, zda­rzały się nie­moce pro­duk­cyjne kopalni, wresz­cie zaczęły się koń­czyć zasoby węgla typu 31 i w retor­tach lądo­wał opał spie­ka­jący, co wymu­siło zmianę kon­struk­cji pal­ni­ków, aby w ogóle były w sta­nie go spalać.

Tań­sze, nie­kwa­li­fi­ko­wane paliwo też można spa­lić czy­sto! Ale skon­stru­owa­nie kotła, który to zrobi, może już być bar­dziej wyma­ga­jące. Jed­nak nawet jeśli spa­la­nie gor­szego paliwa nie będzie tak czy­ste jak paliwa kwa­li­fi­ko­wa­nego, to wpływ na śro­do­wi­sko tego pierw­szego może być mniej­szy — prze­cież wun­giel trzeba wieźć ze Ślą­ska przez pół Pol­ski a nie­ate­sto­wane drewno można kupić z pobli­skiego lasu.

Czy nowo­cze­sny kocioł 5. klasy nie mógłby być tań­szy, prost­szy i spa­lać czy­sto naj­tań­sze paliwa — tak, by sta­no­wił realną alter­na­tywę dla kop­ciu­chów? Uwa­żam, że to moż­liwe, ale też nie jest to droga naj­bar­dziej opła­calna dla pro­du­cen­tów kotłów, stąd mało uczęsz­czana. Na droż­szym pro­duk­cie zara­bia się wię­cej, ludzie i tak kupują je za dota­cje, a bie­dak weź­mie śmie­ciu­cha, któ­rego zazwy­czaj ta sama fabryka kle­pie dla niego drugą ręką.

Są jed­nak na rynku rodzaje kotłów, które ten kie­ru­nek (czy­stego spa­la­nia tanich paliw) realizują:

  • Iskra Eko firmy Zgoda Wieprz — 5. klasa, kocioł z podaj­ni­kiem szu­fla­do­wym, który może spa­lać byle miał
  • kotły retor­towe z pal­ni­kami spa­la­ją­cymi sam miał takimi jak Eko­ener­gia, Ardeo, Burner-S — te w prak­tyce nie­źle sobie radzą z mia­łem, choć nie zawsze jazda będzie bez­pro­ble­mowa jak na dobrym eko­groszku, ale na pewno dużo tań­sza. Spo­śród nich w 5. kla­sie mie­ści się m.in. Ogniwo Eko Plus M oraz RBR z pal­ni­kiem Batory ma takie plany. Pew­nie są jesz­cze inne.
  • kocioł dol­nego spa­la­nia MPM DS, 4. klasa przy cenie w rejo­nach 3000-3500zł, wygrywa zarówno kosz­tem zakupu jak i ceną “obsłu­gi­wa­nych” paliw. Mógłby też dosię­gnąć 5. klasy, ale póki co jest to bez sensu z wcze­śniej wspo­mnia­nego powodu — i tak na żadne dota­cje się nie załapie.

Zwłasz­cza MPM DS udo­wad­nia, że opra­co­wa­nie czy­stego i efek­tyw­nego kotła na tanie paliwa w roz­sąd­nej cenie jest moż­liwe. Kocioł taki jest w sta­nie zastą­pić kop­ciu­cha bez ucie­ka­nia się do dota­cji, jed­no­cze­śnie ofe­ru­jąc para­me­try efek­tyw­no­ści i czy­sto­ści pracy porów­ny­walne z kotłem retor­to­wym. Tech­no­lo­gia nie jest nowa, więc czemu mini­mum co druga firma nie ma w ofer­cie tak dobrego dol­niaka?
A po co im on? Wpro­wa­dze­nie nowego modelu to koszty a prze­cież gór­niaki świet­nie scho­dzą bez reklamy. Hajs się zga­dza, więc po co zmiany? Zatro­ska­nie o jakość powie­trza w kotlar­stwie to przy­pa­dłość rzadka i zapa­dają na nią raczej ci, któ­rzy szy­kują się na tym zaro­bić. Gdyby było ina­czej, do każ­dego kotła gór­nego spa­la­nia już dawno dołą­czona byłaby instruk­cja wyja­śnia­jąca jak palić naj­efek­tyw­niej, bez kop­ce­nia, bo to naj­tań­sze i naj­prost­sze co można zro­bić, by te kotły popra­wić. Skoro tego nie ma — znak, że sprawa wisi i powiewa.

PS. Tu jest zdję­cie tytu­łowe w peł­nym roz­mia­rze gdyby kogoś inte­re­so­wało, co tam widać dokładnie.

15 myśli nt. „Cukiernicy oburzeni: ludzie jedzą suchary zamiast marcepanu

  1. adin

    Rok temu kupi­li­śmy MPM DS 12–14 kW i zuży­cie jest podobne jak przy sta­rym, prze­wy­mia­ro­wa­nym “gór­niaku” 23 kW (3–4 t orze­cha 24kW) choć pew­nie to dla­tego że gór­niak grzał się przez kilka godzin na maksa a potem cie­pło szło z bufora. Inna rzecz że na co dzień pali w nim star­sza pani bez wyczu­cia :P. Dodat­kowo nie radzi sobie z drew­nem (smoli się i gaśnie albo szybko się spala) a sza­mot w drzwicz­kach popę­kał na moco­wa­niach i zaczyna odpa­dać. Miar­kow­nik mecha­niczny (ter­mo­stat i ramię z łań­cusz­kiem) w prak­tyce nie działa, musia­łem prze­kon­stru­ować moco­wa­nie w oko­licy drzwi­czek popiel­nika i jest jako-tako. Trzeba czy­ścić raz w tygo­dniu. Jakieś pomy­sły jak go popra­wić?
    Na plus na pewno duży zasyp dzięki któ­remu potrafi spa­lać paliwo nawet przez 16 h oraz eko­lo­gia bo zostaje dużo mniej popiołu. Faj­nie że popra­wiają ten pro­jekt, bo jest co.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Pod­stawa oceny pracy kotła to stan wymien­nika. W komo­rze zasy­po­wej może być smoła, ale na wymien­niku w żad­nym wypadku nie powinno jej być. Nawet sadza powinna w mini­mal­nych ilo­ściach wystę­po­wać. Czy powie­trze wtórne jest w ogóle otwarte, nie mówiąc o wyre­gu­lo­wa­niu pod paliwo? A miar­kow­nik być może wadliwy jest sam w sobie? Bo nie sły­sza­łem, by z tym były jakieś pro­blemy gene­ralne w MPM-ie.
      Tu jest duże sku­pi­sko użyt­kow­ni­ków tego kotła jakby co, tam powinni wszystko wiedzieć.

      Odpowiedz
  2. Kmicic

    Ja palę w dol­niaku od 12 lat i nie rozu­miem czemu te piece nie są popu­larne. Dodam jesz­cze ‚że palę mia­łem i flo­tem i da się, przy czym z komina naj­czę­ściej leci dużo mniej­szy dym niż u sąsia­dów. Dziwi mnie to ‚że w fir­mie w któ­rej kupo­wa­łem kocioł nie pro­du­kują już tego modelu i musia­łam zama­wiać następny “na spe­cjalne zamó­wie­nie” (bie­żący jest już na wymar­ciu z powodu koro­zji bla­chy) .To tak na mar­gi­ne­sie.
    Mamy teraz nie­zwy­kłą oka­zję zmie­nić Pol­skę, zanim Unia wymusi nam zmiany wg swo­ich celów. Nisko­emi­syjna Pol­ska powinna naj­pierw wpro­wa­dzić normy jako­ści paliw a następ­nie powoli wyco­fy­wać się z ogrze­wa­nia za pomocą spa­la­nia paliw. Takie tech­no­lo­gie są w zasięgu ręki,wymagają jedy­nie dofi­nan­so­wa­nia prac badaw­czych i wdro­że­nio­wych. Osta­tecz­nie w 2040 roku spa­la­nie węgla w kotłach domo­wych i tak będzie zaka­zane — chyba ‚że Pol­ska wystąpi z UE.

    Odpowiedz
  3. Wojtek_mazury

    Z opisu kotła Iskra Eko firmy Zgoda Wieprz: “Głów­nym atu­tem nowego eko­lo­gicz­nego kotła jest niska emi­sja pyłów oraz dwu­tlenku węgla w porów­na­niu z kotłami niż­szej klasy.“
    No i jak można mieć zaufa­nie do pro­du­cen­tów kotłów jeśli sam, przez nikogo nie przy­mu­szony pro­du­cent pisze tak błędny tekst? Sądzę, że po takiej rekla­mie kotła bym nie kupił.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      W któ­rym miej­scu to jest błędne? “Eko­lo­giczny” — to tak sze­ro­kie poję­cie, że zależy obok czego posta­wić. Ma 5. klasę, więc jak na kotły węglowe “eko­lo­gicz­nym” może się tytu­ło­wać, no i emi­tuje mało pyłów. 5. klasa to też wysoka spraw­ność, więc upraw­nione jest stwier­dze­nie, że emi­tuje ileś­tam mniej dwu­tlenku węgla. Oczy­wi­ście można się spie­rać, jak to wygląda w warun­kach zwy­kłej kotłowni, ale ta kwe­stia nie ogra­ni­cza się do tego jed­nego modelu.

      Odpowiedz
  4. Wojtek_mazury

    Wła­śnie skoro ma klasę PIĄTĄ to ma pro­du­ko­wać WIĘCEJ dwu­tlenku wegla niż kotły w niż­szych kla­sach. Nie przyjmę tłu­ma­cze­nia, że to pomyłka w tek­ście. Po fir­mie, która rekla­muje się, że od dzie­sią­tek lat pro­du­kuje kotły mam prawo wyma­gać pod­staw. Bo jak nie to od kogo wymagać?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Zależy jesz­cze jak patrzeć.
      Wyż­sza spraw­ność = mniej paliwa spa­lone dla wypro­du­ko­wa­nia tej samej por­cji cie­pła = mniej spa­lin wyemi­to­wane = mniej CO2.
      Chyba żeby wziąć 1m3 spa­lin z tego kotła i z zasy­powca jakie­goś, to w tym pierw­szym fak­tycz­nie będzie wię­cej CO2 a mniej nie­do­pału.
      Dobra dobra, nie takie kwiatki sadzą kotla­rze “z wie­lo­let­nią tra­dy­cją”, wystar­czy spoj­rzeć ilu w instruk­cjach nazywa swoje gór­niaki kotłami dol­nego spalania/dolnego rozpalania 🙂

      Odpowiedz
  5. Wojtek_mazury

    Wyż­sza spraw­ność = mniej paliwa spa­lone dla wypro­du­ko­wa­nia tej samej por­cji cie­pła = mniej spa­lin wyemi­to­wane = mniej CO2.“
    Być może taka inter­pre­ta­cja stoi za tym zapi­sem. Jed­nak pro­du­cent kotła wie, że o przy­na­leż­no­ści do klasy decy­duje para­metr, który naj­go­rzej wypadł w bada­niach. Mogę więc mieć kocioł w 4 kla­sie, który będzie miał wyż­szą spraw­ność niż ten w 5 kla­sie. A o przy­na­leż­no­ści do klasy 4 zade­cy­duje na przy­kład emi­sja tlenku węgla. Czy i wtedy kocioł klasy 5 wyemi­tuje mniej CO2 niż kocioł w niż­szej (czwar­tej) klasie?

    Odpowiedz
  6. Wojtek_mazury

    No dobrze, ponie­waż sam sobie zada­łem pyta­nie to i sam sobie odpo­wiem. Otóż jeśli kocioł klasy 4 ma wyż­szą spraw­ność o wię­cej niż 0,35% to emi­tuje MNIEJ CO2 niż kocioł klasy 5. Dla­tego w opi­sie kotła firmy Wieprz zabra­kło mi słowa niż “NASZE” kotły w niż­szych kla­sach. Chciał­bym aby ktoś zwe­ry­fi­ko­wał moje wyli­cze­nia może nawią­zała by się dys­ku­sja.
    I jesz­cze jedno. “Dr Rafał Urba­niak z Poli­tech­niki Poznań­skiej przed­sta­wił swoje urzą­dze­nie do cią­głej ana­lizy jako­ści spa­lin,…“
    Co w spo­sób cią­gły mie­rzy to urządzenie?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Zależy jakie zało­że­nia przy­jąć. Może być tak, że kocioł o ciut wyż­szej spraw­no­ści będzie w 4. kla­sie, bo coś innego go przy­blo­ko­wało i wtedy się to spraw­dzi. Ale czy to nie jest dys­ku­sja aka­de­micka? Nie takie babole i kłam­stwa mar­ke­ting sprze­daje. CO2 jest w ogo­nie na liście rze­czy, któ­rymi należy się przej­mo­wać w kotłach węglo­wych 🙂
      O urzą­dzonku dra Urba­niaka się nie roz­pi­sy­wa­łem, bo będzie jesz­cze oka­zja naskro­bać o nim wię­cej. Mie­rzy to to tem­pe­ra­turę spa­lin, zawar­tość w nich tlenu i CO2, nad­miar powie­trza, stratę komi­nową i tem­pe­ra­turę oto­cze­nia. I podobno z tego jest w sta­nie wywnio­sko­wać, czy ktoś spala odpady, two­rzywa sztuczne, drewno albo też ma źle wyre­gu­lo­wany kocioł. Nr zgło­sze­nia paten­to­wego P.416183 (ale wyszu­ki­warka coś mi go nie umie zna­leźć). Plus jest zało­że­nie, że pod to byłaby pod­pięta gmina, WIOŚ i inne takie, żeby mogli gościa doje­chać jak spali kalo­sza. Taki “auto­ma­tyczny dono­si­ciel”, o co się zaraz na sali burza rozpętała.

      Odpowiedz
  7. Wojtek_mazury

    CO2 jest w ogo­nie na liście rze­czy, któ­rymi należy się przej­mo­wać w kotłach węglo­wych”. Fakt.
    Co do urzą­dze­nia, to niech naj­pierw gdzieś będzie udo­stęp­nione do publicz­nego wglądu (na jakiejś pra­cu­ją­cej insta­la­cji ale więk­szej mocy) a wtedy będzie można wyra­zić swoją opi­nię. Ja na razie uwa­żam, że około 1500 zło­tych to dosyć wysoka kwota i jeśli ktoś miałby ją wyło­żyć to na przy­kład jacyś przed­się­biorcy ogrze­wa­jący swoje hale kotłami na węgiel. Ogrze­wa­jący domy indy­wi­du­alne nie zaak­cep­tują tej ceny.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Jasne, że cywil tego nie kupi, więc i pro­du­cent też, bo cywil mu za to nie zapłaci. Nie daje to to war­to­ści doda­nej, która by uspra­wie­dli­wiała wyda­tek. Ale patent pew­nie będzie, inno­wa­cja tak bar­dzo… Pew­nie nawet samo­rządy by tyle nie wybu­liły od sztuki, aby swo­ich miesz­kań­ców szpie­go­wać, bo z kar za spa­la­nie śmieci by się nie zwróciło.

      Odpowiedz
  8. Mat2

    Drogi Auto­rze, czy nie chciał­byś wystą­pić na tej kon­fe­ren­cji w przy­szłym roku? Mógł­byś opi­sać metodę roz­pa­la­nia od góry i postępy w jej popu­la­ry­za­cji. Przy­pusz­czam, że spo­tka­łoby się to z zain­te­re­so­wa­niem uczestników.

    Swoją drogą cie­kawe, czy kocioł gór­nego spa­la­nia roz­pa­lany od góry może speł­niać wyma­nia 3 klasy?

    PS. Porów­ny­wa­łem ostat­nio koszt ogrze­wa­nia domu węglem i gazem — koszt oka­zał się być zbli­żony. Nie mogłem zało­żyć dokład­nej war­to­ści spraw­no­ści spa­la­nia w kotle węglo­wym i dla­tego nie byłem w sta­nie usta­lić, które paliwo jest tań­sze.
    Przy licze­niu, zakła­da­łem ogrze­wa­nie gazowe za pomocą kotła kon­den­sa­cyj­nego. Nie uwzględ­nia­łem kosz­tów urzą­dzeń, mon­tażu insta­la­cji oraz prze­glą­dów. Liczy­łem cenę gazu jesz­cze przed kwiet­nio­wymi obniż­kami (o 5,3% za samo paliwo, bez dystrybucji).

    Cena gazu jest obec­nie bar­dzo niska, zatem taka korzystna rela­cja może się nie utrzy­mać przez dłuż­szy czas. Jed­nak, z tego co pamię­tam, w 2022 roku wygasa nam kon­trakt na import gazu z Rosji. Przy­pusz­czal­nie uda nam się wtedy wyne­go­cjo­wać niż­szą stawkę.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Uczest­ni­ków może i tak, ale czy orga­ni­za­to­rów też by to interesowało… 😉

      Bez badań na rodzi­mych kotłach na razie nie­wiele można powie­dzieć, ale patrząc na bada­nia zagra­niczne, które podają 50–80% spa­dek emi­sji pyłów, to bio­rąc pod uwagę poziom emi­sji lata­jący tu i ówdzie w lite­ra­tu­rze (http://czysteogrzewanie.pl/wp-content/uploads/2014/09/klasy_emisji_pylow.png), nawet w pesy­mi­stycz­nym przy­padku zwy­kły kop­ciuch roz­pa­lony od góry będzie bli­sko 3. klasy, a w każ­dej nieco lep­szej sytu­acji bez trudu 3. klasę zaliczy.

      PS. Jest nie­duża sekta posia­da­czy cie­pło­mie­rzy w kotłach retor­to­wych, tu na dole widać jakie mają osiągi: http://ekotlownia.pl (teraz tro­chę marne, zimą bywało pod 80%, ale jak się śred­nio poli­czy 70% to krzywdy nie ma). Dla kotłów zasy­po­wych zało­żyć 50–60% jest dość.

      Odpowiedz
      1. Mat2

        Być może dr Urba­niak dałby się prze­ko­nać do wypo­ży­cze­nia swo­jego urządzonka…

        A jeśli cho­dzi o spraw­ność kotłów retor­to­wych, to w warun­kach rze­czy­wi­stych mie­rzył ją też dr Andrzej Zawi­stow­ski:
        http://zawijan.wordpress.com/poradnik-uzytkownika/sprawnosc-cieplna/
        (pod koniec strony). Dla kotła po mie­siącu eks­plo­ata­cji wyszło mu 66% — 80% w zależ­no­ści od mocy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *