Szatan w piątej klasie

Kotły węglowe 5. klasy w zało­że­niu są naj­czyst­sze i naj­efek­tyw­niej­sze. Ale to nadal kotły węglowe, w któ­rych jedne pro­blemy zała­go­dzono przy oka­zji two­rząc inne, z typo­wym dla tej branży podej­ściem. Tech­niki osią­ga­nia para­me­trów pią­tej klasy też są różne. Jedne roz­wią­za­nia są sku­teczne i wygodne, inne rów­nie mądre i uży­teczne co fil­try DPF w dieslach.

To nie będzie tekst z tezą “piąta klasa to dzia­do­stwo, więc kup gór­niaka i pal w nim od góry”, bo ani piąta klasa nie jest gene­ral­nie dzia­do­stwem, ani kocioł gór­nego spa­la­nia nie jest dla niej porów­ny­walną alter­na­tywą. Raczej można powie­dzieć, że cel 5. klasy jest szczytny, ale wyko­na­nie miej­scami takie sobie i trzeba uważ­nie patrzeć, co się kupuje. Dla­tego będzie to prze­wod­nik po nie­ty­po­wych cechach kotłów 5. klasy, ale także kan­tach i nie­do­mó­wie­niach w tym seg­men­cie rynku, do któ­rych łatwiej docho­dzi, gdy dota­cyjna zło­tówa zaświeci w oczach.

Nawet jeśli wyda­jesz “nie­swoje” pie­nią­dze, nadal musisz uwa­żać m.in. aby nabyć kocioł, który fak­tycz­nie w momen­cie zakupu posiada legalny cer­ty­fi­kat, nie zepsuć sobie sta­rego komina albo nie doło­żyć cyklicz­nej brud­nej roboty przy czysz­cze­niu źle zapro­jek­to­wa­nego wymiennika.

Kosz­marna drożyzna

Pod­sta­wowe ‘ale’ jakie można wyto­czyć wobec obec­nej oferty kotłów węglo­wych 5. klasy to ich hor­ren­dal­nie wyso­kie ceny. Za ok. 6 tysięcy można kupić nie­źle wypo­sa­żony zwy­kły kocioł retor­towy. Iden­tyczne kon­struk­cje po dosto­so­wa­niu do przej­ścia badań w 5. kla­sie kosz­tują ok. 10 tysięcy. Są i bar­dzo bogato wypo­sa­żone modele, któ­rych cena dobija do 13 tysięcy, ale naj­go­rzej, gdy za 9–10 tysięcy otrzy­muje się goły kocioł bez żad­nych udo­god­nień a bywa, że ze ste­row­ni­kiem wyma­ga­ją­cym ręcz­nych usta­wień para­me­trów spalania!

Skąd takie ceny? Czy pro­du­cenci kotłów ponie­śli takie nakłady na prace badawczo-rozwojowe, że teraz muszą je sobie odbić takimi pod­wyż­kami? Nie wygląda na to. Zmiany kon­struk­cyjne w kotłach 5. klasy są prze­waż­nie mini­malne. Tu cera­mika, tam deflek­tor, tro­chę więk­szy wymien­nik. Takie pułapy cen zdają się w dużej mie­rze wyni­kać z roz­da­wa­nych lekką ręką gmin­nych dota­cji. Dopłaca się wła­śnie do kotłów 5. klasy, stąd przy­bywa ich jak prze­bi­śnie­gów wio­sną na traw­niku pod blo­kiem. Nic dziw­nego, że gdy tego lata zwy­kli ludzie sma­żyli się nad Bał­ty­kiem, do labo­ra­to­riów stały kolejki kotłów pre­ten­du­ją­cych do 5. klasy, czyli udziału w boga­tym dota­cyj­nym torcie.

Skoro dotąd zano­szono lament nad tym, że 3/4 klien­tów wybiera kotły za 2–3 tysiące zamiast nowo­cze­snych, czy­stych i 2–3 razy droż­szych cacek, to tym bar­dziej nie będzie komu kupo­wać jesz­cze droż­szych kotłów 5. klasy. Ale to nie pro­blem. Lokalne dota­cje już teraz są żyłą złota dla firm kotlar­skich, a jeśli dojdą do skutku uchwały anty­smo­gowe naka­zu­jące wymianę wszyst­kich kotłów na danym tere­nie na 5. klasę, to prze­mysł kotlar­ski nie wyrobi się z obsługą zamówień.

Po bada­niach choćby potop

Cała sztuka w pią­to­kla­so­wym biz­ne­sie polega na jed­no­ra­zo­wym prze­sko­cze­niu poprzeczki emi­sji i spraw­no­ści w labo­ra­to­rium, po czym kocioł otrzy­muje świa­dec­two otwie­ra­jące sezam pełen publicz­nych pie­nię­dzy. Pół biedy, że kocioł w rze­czy­wi­stych warun­kach nie będzie miał takich osią­gów jak na bada­niach. To jasne.

Gorzej, że nie do końca jest gwa­ran­to­wane, że klient kupuje dokład­nie taki sam sprzęt, jaki został prze­ba­dany. Świa­dec­two badań zawiera tylko nazwę kotła i ew. infor­ma­cję o dodat­ko­wym wypo­sa­że­niu (elek­tro­filtr, bufor cie­pła). Spra­woz­da­nie z badań opi­suje czę­ści skła­dowe kotła (pal­nik, ste­row­nik), ale na tyle ogól­nie, że nadal można wysłać do labo­ra­to­rium coś, co będzie wyglą­dać mniej wię­cej jak póź­niej­sze fabryczne egzem­pla­rze, ale na przy­kład ma:

  • ciut więk­szy wymiennik
  • ciut zmo­dy­fi­ko­wany palnik
  • ciut zmie­niony algo­rytm ste­row­nika, który na dłuż­szą metę by się nie spraw­dził, ale na bada­nich zapewni lep­sze wyniki

Byle tylko ten złoty strzał na bada­niach się udał. Kto to potem będzie spraw­dzał? Tak samo myśleli w Wol­fs­burgu, aż w końcu ktoś sprawdził.

Nato­miast co do samych dota­cji, to ich głów­nym grze­chem jest brak pomiaru efek­tów. Lekką ręką roz­daje się publiczne pie­nią­dze ludziom dość zamoż­nym – bo w końcu naj­pierw trzeba wyło­żyć kilka-kilkanaście tysięcy z wła­snej kie­szeni, a potem sta­rać się o zwrot – i nikogo nie obcho­dzi, jaki z tego będzie efekt na pozio­mie chod­nika. A prze­cież piąta klasa nie gwa­ran­tuje, że będzie pięknie:

  • kocioł może zostać kata­stro­fal­nie prze­wy­mia­ro­wany i nigdy nie będzie pra­co­wał w pią­to­kla­so­wym zakre­sie mocy
  • wła­ści­ciel może być zasko­czony kosz­tami naj­lep­szego opału koniecz­nego do takiego kotła i zacznie kupo­wać mokre badzie­wie z mar­ketu albo dorobi sobie rusz­cik do sma­że­nia taniego węgla albo drewna
  • ste­row­nik kotła może być kiep­sko usta­wiony i mimo kwitka pią­tej klasy będzie emi­to­wał tyle, co poza­kla­sowe kotły podajnikowe

Roz­sądny sys­tem dota­cji powi­nien co naj­mniej zawie­rać obo­wiąz­kowe coroczne kon­trole stanu kotła, uży­wa­nego paliwa a naj­le­piej także real­nej emi­sji (na wzór nie­miec­kich kon­troli komi­niar­skich), aby było wia­domo, że wyda­tek z publicz­nych środ­ków nie słu­żył wyłącz­nie napeł­nie­niu kie­szeni bene­fi­cjenta i firm kotlar­skich, ale dał realny efekt na chod­niku przed domem.

Płatna gwa­ran­cja

Zawsze warto czy­tać warunki gwa­ran­cji PRZED zaku­pem kotła. Bo może się oka­zać, że gwa­ran­cja trwa nie pięć lat a dwa lata, nato­miast pięć lat dostaną tylko ci, co opłacą coroczne przeglądy.

Pewną nowo­ścią jest gwa­ran­cja w fir­mie Stal­mark: kotły Eko Pio­nier kupo­wane za dota­cje wyma­gają corocz­nych płat­nych prze­glą­dów, ina­czej cał­ko­wi­cie traci się gwa­ran­cję. W zasa­dzie można by to uznać za reali­za­cję wcze­śniej wspo­mnia­nego postu­latu kon­troli stanu kotła w miej­scu jego pracy, w dodatku za pie­nią­dze kontrolowanego 🙂

Parę dni po opu­bli­ko­wa­niu tego wpisu firma Stal­mark zak­tu­ali­zo­wała DTR i dodat­kowo płat­nej gwa­ran­cji dla bene­fi­cjen­tów PONE już nie ma – wszy­scy mają jed­na­kowo bez­płatne 5 lat na szczel­ność wymiennnika.

Na eks­tra płatną gwa­ran­cję trzeba uwa­żać jesz­cze w przy­padku kotła Lazar Grant.

Poznaj Jeżo­zwie­rza

Oto naj­wy­bit­niej­szy jak dotąd przed­sta­wi­ciel kotłów węglo­wych 5. klasy. Kon­struk­cja inspi­ro­wana naturą – przy­po­mina prze­ni­co­wa­nego jeżozwierza.

Przekrój kotła Galmet Galaxia

Prze­krój kotła Gal­met Galaxia

Nie wiem, jakie były inten­cje auto­rów, ale wra­że­nie jest takie: byle się dopchać do 5. klasy po linii naj­mniej­szego oporu. Prze­waż­nie firmy kom­bi­nują z deflek­to­rami i cera­miką, czyli naj­pierw usi­łuje się dopa­lić co się da, a dopiero potem buduje fiku­śny wymien­nik, co wyła­pie pozo­sta­ło­ści. Gdy już taki jest konieczny, zazwy­czaj jest on pio­nowy i towa­rzy­szy mu mecha­nizm czysz­cze­nia przez poru­sza­nie waj­chą, bez otwie­ra­nia kotła. Ale nawet gdyby nazwać to roz­wią­za­nie luk­su­sem, to Gal­met ofe­ruje nie brak luk­susu, lecz dodat­kowy trud w postaci skom­pli­ko­wa­nego sys­temu w więk­szo­ści pozio­mych zawi­ro­wy­wa­czy, które będą wyma­gały demon­tażu i czysz­cze­nia naj­pew­niej poza kotłem – a więc prócz dodat­ko­wej roboty będzie też eks­tra brud w kotłowni.

Piąta klasa wymu­sza doj­ście do gra­nic moż­li­wo­ści tech­no­lo­gii spa­la­nia węgla w retor­tach. Z kotłami węglo­wymi zaczyna dziać się to, co z sil­ni­kami Die­sla – tam też dla przej­ścia badań wymy­ślano nie­prak­tyczne czy w innym wzglę­dzie szko­dliwe roz­wią­za­nia jak DPF czy wyłą­cza­nie sil­nika na byle postoju. W światku węglo­wym, zamiast inwe­sto­wać w dopra­co­wa­nie spa­la­nia, łatwiej i taniej wyła­py­wać pył w skom­pli­ko­wa­nym wymien­niku. I dobrze, ale to nie może ozna­czać dodat­ko­wej uciąż­li­wo­ści dla użyt­kow­nika, bo przy pierw­szej oka­zji taka bate­ria zawi­ro­wy­wa­czy wylą­duje w kącie kotłowni i z pią­tej klasy kocioł zje­dzie może do trze­ciej, co ozna­cza, że pie­nią­dze z dota­cji w więk­szo­ści poszły w błoto.

Kocioł 5. klasy sprze­da­wany bez certyfikatu

Ogniwo Eko Plus M jest na rynku od ponad roku, z tym że z początku model ten miał tylko jedną moc: 26kW. Na początku sierp­nia 2016 do oferty dołą­czyły niż­sze moce: 14kW i 20kW. Pro­du­cent rekla­mo­wał wszyst­kie trzy moce jako kotły pią­tej klasy, pod­czas gdy nie posia­dał cer­ty­fi­ka­tów dla dwóch nowych mocy! Sytu­acja trwała do 4. paź­dzier­nika kiedy to UDT wysta­wił w końcu certyfikat.

Żeby­śmy się dobrze zro­zu­mieli: brak cer­ty­fi­katu nie ozna­cza, że kocioł nie speł­nia 5. klasy. Owszem, speł­nia, są pro­to­koły z badań, ale labo­ra­to­rium nie wysta­wiło jesz­cze cer­ty­fi­katu (bywa, że wewnętrzne pro­ce­dury z tym zwią­zane tro­chę trwają). A urzędy wła­śnie cer­ty­fi­katu wyma­gają. Jeśli u dowol­nego pro­du­centa nie dosta­niesz go do ręki przed zaku­pem kotła – ryzy­ku­jesz utratą dotacji.

Za opóź­nie­nie w wysta­wie­niu cer­ty­fi­katu odpo­wiada labo­ra­to­rium i jest to nie­za­leżne od woli pro­du­centa (który też chciałby mieć papier jak naj­szyb­ciej). Ale już sprze­da­wa­nie kotła jako 5. klasy póki nie ma on wysta­wio­nego cer­ty­fi­katu (a zwłasz­cza puste obie­canki, że już-zaraz będzie) trudno nazwać łagod­niej jak oszu­stwem, bo firma naraża dota­cyj­nych nabyw­ców na utratę dofi­nan­so­wa­nia. Ten, kto kupi kocioł nie doma­ga­jąc się zawczasu cer­ty­fi­katu albo wie­rząc w obie­canki pro­du­centa, że cer­ty­fi­kat już puka do ich drzwi, zosta­nie na lodzie bez dota­cji – goły lub zadłu­żony – kiedy przyj­dzie ter­min przed­sta­wie­nia papie­rów w urzę­dzie a firma roz­łoży ręce, bo cer­ty­fi­katu nadal nie ma. Ale dla nich to nie strata, bo kocioł się sprzedał.

Moc 7-22kW

Kotły 5. klasy w więk­szo­ści wystę­pują w mocach 20-25kW. Wynika to stąd, że norma wymu­sza też bada­nie na 30% mocy nomi­nal­nej. 30% z dwu­dzie­stu kilku kilo­wa­tów to 7-8kW, a więc zakres, w któ­rym pal­niki retor­towe jesz­cze sen­sow­nie pra­cują. Niżej jest już gorzej i trud­niej się w 5. kla­sie zmieścić.

Tylko teraz jak sprze­dać kocioł 22kW do nowych stu­me­tro­wych dom­ków, kiedy ludzie już coś tam sły­szeli, że potrzeba im w pory­wach 10kW? Zacznijmy obok mocy nomi­nal­nej poda­wać moc mini­malną! I tak w rekla­mach zro­biono z kotłów 22kW kotły 7-22kW. Sió­demka z przodu wygląda przyjaźniej.

Gdzie jest pro­blem? Prze­cież kocioł 5. klasy o mocy 22kW trzyma świetne para­me­try w całym zakre­sie 7-22kW. Owszem, tylko że wyeks­po­no­wa­nie mocy mini­mal­nej spra­wia, że klien­towi poszu­ku­ją­cemu kotła o mocy nomi­nal­nej ~10kW taki kocioł 22kW może się zdać dobrym wybo­rem, bo dostrzeże tam głów­nie te 7kW. Czego nie dostrzeże: że taki kocioł u niego przez 3/4 sezonu będzie pra­co­wał daleko poni­żej pią­to­kla­so­wego zakresu, śred­nio z mocą ~5kW.

Brak zapasu mocy

Do tej pory był nie­pi­sany zwy­czaj, że moc nomi­nalna kotła węglo­wego to nie był szczyt jego moż­li­wo­ści. Zwy­kle zapas mocy ponad nomi­nalną wyno­sił ze 20–30%. Wie­dząc o tym można było sobie pozwo­lić na dość dokładny dobór kotła do zapo­trze­bo­wa­nia, bo w razie czego był jesz­cze mar­gi­nes błędu.

Piąta klasa i koniecz­ność bada­nia na mocy mini­mal­nej spra­wiły, że opła­calne stało się prze­su­nię­cie mocy nomi­nal­nej do gór­nej gra­nicy fizycz­nych moż­li­wo­ści kotła, aby wyniki na mocy mini­mal­nej były jak naj­lep­sze. Dla­tego kotły 5. klasy należy trak­to­wać  jako nie­po­sia­da­jące żad­nego zapasu mocy i dobie­rać je tak, jakby były min. 20% mniej­sze. Czyli np. kocioł 5. klasy o mocy 22kW jest odpo­wied­ni­kiem “nor­mal­nego” kotła o mocy 16-18kW.

Kocioł podaj­ni­kowy badany tylko na peł­nej mocy (z buforem)

Jak naj­pro­ściej unik­nąć kło­po­tli­wego bada­nia kotła na 30% mocy nomi­nal­nej? Zapi­sać, że kocioł może pra­co­wać tylko z pełną mocą i należy go użyt­ko­wać wyłącz­nie w zesta­wie z bufo­rem cie­pła. To dopusz­czalny i zro­zu­miały manewr w przy­padku kotłów zasy­po­wych. Taki cer­ty­fi­kat 4. klasy posiada MPM DS. Istota dzia­ła­nia kotła zasy­po­wego powo­duje, że na 30% mocy nomi­nal­nej osiągi znacz­nie się pogar­szają i speł­nie­nie tam wyśru­bo­wa­nych norm byłoby nie­zmier­nie trudne.

Ale co cie­kawe da się także prze­ba­dać kocioł podaj­ni­kowy w zesta­wie z bufo­rem cie­pła – po to, by obejść potrzebę bada­nia na 30% mocy. Sens tech­niczny użyt­ko­wa­nia kotła podaj­ni­ko­wego z bufo­rem cie­pła jest nie­mal żaden. Dla­tego trzeba uważ­nie czy­tać cer­ty­fi­kat, który – dla kotła podaj­ni­ko­wego – powi­nien zawie­rać wyniki badań dla 100% jak i dla 30% mocy nomi­nal­nej, aby mieć pew­ność, że takiego manewru pro­du­cent nie wykręcił.

Acz­kol­wiek może się zda­rzyć, że bada­nie na 30% mocy się odbyło, ale nie ma jego wyni­ków na cer­ty­fi­ka­cie. Takim przy­pad­kiem jest Tekla Draco VersaCer­ty­fi­kat wer­sji 17kW zawiera wyłącz­nie wyniki badań na peł­nej mocy (w cer­ty­fi­ka­cie dla wer­sji 24kW jest już pra­wi­dłowo). Warto to wyja­śnić u pro­du­centa, pro­sząc o spra­woz­da­nie z badań. Jeśli bada­nie na obni­żo­nej mocy się odbyło, w spra­woz­da­niu będą jego wyniki.

O wkła­dzie komi­no­wym cicho-sza

Pro­du­cenci prze­ści­gają się w poda­wa­nej spraw­no­ści kotłów. Obłęd ten dotarł już co naj­mniej do 94%. Jed­no­cze­śnie nie wspo­mina się w ogóle lub nie kła­dzie dość akcentu na mniej przy­jem­nej stro­nie tego medalu: eks­tre­mal­nie chłod­nych spa­li­nach. Skoro tem­pe­ra­tury spa­lin na mocy nomi­nal­nej (!) potra­fią już być rzędu zale­d­wie 70st.C, to kon­den­sa­cja wisi na wło­sku. Dla więk­szo­ści kotłów 5. klasy komin odporny na skro­pliny jest koniecz­no­ścią nawet jeśli pro­du­cent o tym mil­czy lub zale­d­wie zaleca wkład komi­nowy. Owszem, w kotłowni tem­pe­ra­tury spa­lin będą wyż­sze niż w labo­ra­to­rium. Ale czy na pewno unik­nie się zagro­że­nia kon­den­sa­cją? Pew­no­ści nie ma i stąd ryzyko zawil­go­ce­nia nie­od­por­nych na skro­pliny komi­nów ceglanych.

Sama norma PN-EN 303–5:2012, czyli ta sama, która defi­niuje klasy kotłów, obli­guje pro­du­centa do okre­śle­nia wyma­gań odno­śnie komina. Mimo to wciąż spo­tyka się kotły 5. klasy, w któ­rych DTR nie wspo­mniano nic o komi­nie lub wkład komi­nowy jest naj­wy­żej zale­cany mimo że spa­liny mają zawsze grubo poni­żej 100 stopni. Być może jest to wybieg mar­ke­tin­gowy, aby nie odstra­szać klienta dodat­ko­wym kosz­tem wkładu? Albo pój­ście w zaparte licząc, że ewen­tu­alne pro­blemy nie będą czę­ste, a w razie ‘w’ klient i tak nie udo­wodni, że nie jest koniem i wina nie była po jego stro­nie, np. w zbyt wil­got­nym paliwie.

Tylko akre­dy­to­wane laboratorium

Prawo do wysta­wia­nia cer­ty­fi­ka­tów 5. klasy mają tylko akre­dy­to­wane labo­ra­to­ria. W Pol­sce są to:

  • ICHPW Zabrze, nr akre­dy­ta­cji AB 081
  • Insty­tut Ener­ge­tyki w Łodzi, nr akre­dy­ta­cji AB 087
  • Urząd Dozoru Tech­nicz­nego, Poznań, nr akre­dy­ta­cji AB 001

Akre­dy­ta­cje przy­znaje Pol­skie Cen­trum Akre­dy­ta­cji. Na stro­nie PCA jest wyszu­ki­warka pozwa­la­jąca spraw­dzić, czy i jakie akre­dy­ta­cje dana jed­nostka posiada. Z listy wyni­ków wyszu­ki­wa­nia prze­cho­dzi się do szcze­gó­ło­wego opisu danego labo­ra­to­rium a tam wisi PDF z zakre­sem akre­dy­ta­cji, w któ­rym powinna znaj­do­wać się norma PN-EN 303–5:2012.

Kom­bi­na­cje z nie­akre­dy­to­wa­nymi labo­ra­to­riami nie zda­rzają się zbyt czę­sto. Do nie­dawna Gal­met legi­ty­mo­wał się wyni­kami w gra­ni­cach 5. klasy z badań w Głów­nym Insty­tu­cie Gór­nic­twa, który nie jest jed­nostką akre­dy­to­waną. Nie zdzi­wił­bym się, gdyby jed­nak gdzieś w Pol­sce ktoś dostał na ten kwi­tek dota­cję, bo być może nie w każ­dej gmi­nie urzęd­nicy znają wszyst­kie niu­anse węglo­wego światka (a raczej powinni, skoro wydają na tym polu nasze pieniądze).

Pol­skie labo­ra­to­ria dość łatwo spraw­dzić, ale na nich nie koniec. Kotły badane są też zagra­nicą a zależ­nie od kraju spraw­dze­nie wia­ry­god­no­ści labo­ra­to­rium może utrud­niać bariera języ­kowa. Na pewno zna­nym ośrod­kiem jest labo­ra­to­rium w cze­skim Brnie. Nowo­ścią jest cer­ty­fi­kat Gal­meta Gala­xii z Piesz­czan na Sło­wa­cji. Tam­tej­sze labo­ra­to­rium TSU wydaje się mieć bło­go­sła­wień­stwo jakiejś sło­wac­kiej insty­tu­cji odpo­wie­dzial­nej za bada­nia i cer­ty­fi­ka­cję w branży budow­la­nej. Ale nawet jeśli labo­ra­to­rium jest legalne, ale mniej znane, to nigdy nie wia­domo, czy będzie bez pro­blemu uznane w danym urzę­dzie przy­zna­ją­cym dota­cję. Trzeba spraw­dzać przed zakupem.

26 myśli nt. „Szatan w piątej klasie

  1. Tomasz Frączek

    Dzień dobry.
    Sta­ram się ostat­nio czy­tać arty­kuły doty­czące wymiany kotła węglo­wego, gdyż jestem na eta­pie takiej wymiany. Jestem czło­wie­kiem star­szym i nie zawsze rozu­miem wszyst­kie te sprawy tech­niczne.
    Od końca poprzed­niego sezonu grzew­czego zain­te­re­so­wa­łem się i zasto­so­wa­łem w swoim sta­rym piecu metodę tzw. gór­nego spa­la­nia. Przy­znam, że bar­dzo mi się ta metoda spodo­bała i cho­ciaż trudno jest roz­pa­lić przy tej meto­dzie, to brak zady­mie­nia i rzad­sze “odwie­dza­nie” kotłowni bar­dzo mi odpo­wia­dało. Co do oszczęd­no­ści w opale, to nie mogę się wypo­wie­dzieć bo za krótko trwał sezon grzew­czy przy tej meto­dzie.
    W związku z tym mam prośbę o doradz­two w spra­wie zasto­so­wa­nia odpo­wied­niego dla mnie pieca.
    Pokrótce opi­szę moją sytu­ację:
    Miesz­kamy w nie­otyn­ko­wa­nym, jedno pię­tro­wym domu wybu­do­wa­nym w latach 70-tych i mamy do ogrza­nia ok 100 m2. Pora­dzono mi wymianę pieca na piec firmy DEFRO UNISIGMA 16kW plus kocioł na cie­płą wodę, plus jakieś zawory, plus prze­róbka kotłowni pod nową insta­la­cję z ceną 15.000, zł. minus ewen­tu­alna dopłata z gminy (na dzień dzi­siej­szy to 3.000 zł.)
    Mam więc pyta­nie, czy nie lepiej (taniej) byłoby wymie­nić mój piec na piec z tzw. gór­nym spa­la­niem ale już bez dota­cji z gminy.
    Dzięki za ewen­tu­alne porady.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Taniej na pewno. Czy lepiej to nie wiem, bo ‘lepiej’ każdy ina­czej rozu­mie.
      Być może wyko­nawca prze­szar­żo­wał z wymianą ele­men­tów insta­la­cji? Kocił na 8% VAT to będzie ze 7500. Boj­ler pew­nie ze 2 tys. 5 tysięcy za graty w obrę­bie kotłowni i robo­ci­znę to chyba mało nie jest a nawet doło­że­nie pompy z zawo­rem czte­ro­droż­nym powinno być daleko tańsze.

      Czy jest jakiś powód dla wła­śnie tego modelu, z pal­ni­kiem ryn­no­wym? Paląc samym eko­grosz­kiem lepiej brać Defro Sigmę z pal­ni­kiem retor­to­wym, który czy­ściej i dokład­niej spala (cena podobna, też 5. klasa). Pal­nik ryn­nowy łyk­nie gor­sze paliwa, ale za to potrafi bar­dziej przy­kop­cić na niskich mocach. Kiedy w grę wcho­dzi tylko dobre paliwo (eko­gor­szek), wtedy zbyt­nio nie ma powodu, by brać rynnę.

      Jeśliby miał być kocioł zasy­powy bez dota­cji, to bym pole­cał kocioł dol­nego spa­la­nia. Gór­nego spa­la­nia roz­pa­lony od góry jest OK, ale jak już wydać pie­nią­dze, to można w podob­nej cenie tro­chę popra­wić. Dol­niak fabrycz­nie spala na tej samej zasa­dzie co roz­pa­la­nie od góry tyle że robi to do góry nogami, więc umoż­li­wia dokła­da­nie bez kop­ce­nia i pale­nie na okrą­gło. Jeśli palić na okrą­gło nie potrzeba, to niech i gór­niak palony od góry będzie, kwe­stia gustu pra­wie wyłącznie.

      Odpowiedz
      1. jaRULE

        Jaki kocioł zasy­powy dol­nego spa­la­nia Pan Woj­ciech poleca? Czy taki np. Via­drus U28 ma sens? Swoją drogą drogi jest, czy to kon­struk­cja warta uwagi?

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Jak ja to widzę, to tu widać. Wciąż naj­bar­dziej wyba­je­ro­wa­nym dol­nia­kiem w dobrej cenie pozo­staje MPM DS, zwłasz­cza gdy w pla­nach jest pale­nie drew­nem. Do węgla znajdą się jesz­cze KSGW Zgoda, Logi­term Uni­max, czy HEF. Żeliw­niaki przede wszyst­kim ładują w komin ~300 stopni bez trudu i tak samo doty­czy to żeliw­nych dol­nia­ków. Już w DTR mają zapi­saną tem­pe­ra­turę spa­lin na mocy nomi­nal­nej do ~280 stopni. Takiego Via­drusa U28 bym może do węgla zary­zy­ko­wał, bo mimo wszystko ma wiele ele­men­tów porząd­nego dol­niaka, nawet są w zesta­wie gadżety do zmniej­sza­nia rusztu, ale wymien­nik za pal­ni­kiem nie pozwala na zbyt długi pło­mień (zaraz są półki wodne, które dłuż­szy ogień będzie omy­wał i spa­la­nie czę­ści lot­nych skoń­czy się na eta­pie sadzy). Nie­stety wszystko psuje cena. Chyba tylko zafik­so­wa­nie na punk­cie trwa­ło­ści żeliwa może skło­nić do takiego wydatku.

  2. Doktor Wektor

    Nie był bym pewien czy nikt nie pra­cuje nad lep­szym spa­la­niem w kotłach. Nawet bym stwier­dził że wszy­scy jed­nak pra­cują… tylko róż­nie im z tym wychodzi.

    Odpowiedz
  3. Sławomir Janiszewski

    Norma PN-EN 303–5:2012 zawiera szcze­gó­łowy wykaz co powi­nien zawie­rać raport z badań. I wszyst­kie pań­skie zarzuty na szczę­ście są tam uwzględ­nione. Dowód:
    “6 Raport i doku­men­ta­cja z badań
    Raport z badań powi­nien być spo­rzą­dzony w opar­ciu o normę EN ISO/IEC 17025.
    Raport z badań powi­nien zawie­rać co naj­mniej nastę­pu­jące infor­ma­cje:
    a) nazwę i adres labo­ra­to­rium wyko­nu­ją­cego bada­nia i miej­sce wyko­na­nia pomia­rów;
    b) numer iden­ty­fi­ka­cyjny raportu z badań;
    c) nazwę i adres zama­wia­ją­cego bada­nia;
    d) metody badań;
    e) opis bada­nego kotła grzew­czego lub typo­sze­regu o nastę­pu­ją­cej zawar­to­ści:
    1) ogólny opis kon­struk­cji;
    2) spo­sób zasi­la­nia pali­wem;
    3) spo­sób dopro­wa­dza­nia powie­trza;
    4) urzą­dze­nia zabez­pie­cza­jące i ich opis (typ, cer­ty­fi­katy, pro­du­cent, nastawy, wiel­kość);
    5) ważne zespoły (wen­ty­la­tor powie­trza, urzą­dze­nie zapa­la­jące, zasto­so­wany zasob­nik cie­pła.
    Itd.);
    f) listę czę­ści, gdy ma to zasto­so­wa­nie;
    g) ter­min wyko­ny­wa­nia badań;
    h) wyniki badań — war­to­ści śred­nie z każ­dego okresu badań a dla kotłów grzew­czych zasi­la­nych pali­wem
    ręcz­nie — war­to­ści śred­nie dla każ­dego cyklu spa­la­nia paliwa;
    i) spe­cy­fi­ka­cję metody pomiaru pyłu;
    j) zdję­cie kotła.
    Jed­no­stce badaw­czej powinny być przed­ło­żone nastę­pu­jące doku­menty:
    – rysunki kotła lub typo­sze­regu poka­zu­jące wyraź­nie kon­struk­cję;
    – rysunki okre­śla­jące jed­no­znacz­nie zasto­so­wane mate­riały, spo­iny i gru­bo­ści blach czę­ści ciśnie­nio­wych;
    – bro­szury doty­czące kotła grzew­czego a w szcze­gól­no­ści instruk­cje mon­tażu i obsługi;
    – opis kotła grzew­czego wraz z danymi zamiesz­czo­nymi na tabliczce zna­mio­no­wej.
    Raport z badań powi­nien być pod­pi­sany przez odpo­wie­dzial­nego kie­row­nika labo­ra­to­rium badaw­czego lub
    inży­niera odpo­wie­dzial­nego za prze­pro­wa­dzone bada­nia.
    Raport z badań może być udo­stęp­niany tylko w całości.”

    Mnie­mam, że pan widział taki raport. A tak przy oka­zji: jed­nostka badaw­cza prze­pro­wa­dza okre­sowo tzw. audyt, czyli przy­bywa do pro­du­centa i spraw­dza losowo wybrany kocioł, czy tzw. istot­nymi cechami nie różni się od tego, który był pod­dany bada­niom atestacyjnym.

    Załącz­ni­kiem do raportu jest świa­dec­two z badań paliwa, na któ­rym było pro­wa­dzone bada­nie atestacyjne.

    7 Ozna­ko­wa­nie
    7.1 Posta­no­wie­nia ogólne
    Każdy kocioł grzew­czy powi­nien być zaopa­trzony w tabliczkę zna­mio­nową. Tabliczka zna­mio­nowa powinna
    być napi­sana w języku kraju, w któ­rym kocioł zosta­nie zain­sta­lo­wany i powinna być umiesz­czona w
    dostęp­nym miej­scu.
    7.2 Infor­ma­cje na tabliczce zna­mio­no­wej
    Tabliczka zna­mio­nowa powinna zawie­rać co naj­mniej nastę­pu­jące infor­ma­cje:
    a) nazwę i adres firmy pro­du­centa i ewen­tu­al­nie znak fir­mowy pro­du­centa;
    b) znak han­dlowy, pod któ­rym kocioł grzew­czy jest sprze­da­wany i typ kotła;
    c) numer seryjny i rok budowy (dopusz­czalne jest sto­so­wa­nie kodu usta­lo­nego przez pro­du­centa);
    d) nomi­nalną moc cieplną lub zakres mocy ciepl­nej, w kW dla każ­dego rodzaju paliwa;
    e) klasę kotła dla każ­dego rodzaju paliwa;
    f) mak­sy­malne dopusz­czalne ciśnie­nie robo­cze w barach;
    g) mak­sy­malną dopusz­czalną tem­pe­ra­turę robo­czą, w °C;
    h) pojem­ność wodną, w l;
    i) zasi­la­nie elek­tryczne (V, Hz, A) i pobór mocy, w W;
    j) klasę paliwa według Roz­działu 1 a w przy­padku paliwa klasy E, rodzaj paliwa do badań.”

    Kolejno:
    :8 Doku­men­ta­cja tech­niczna dostar­czana z kotłem
    8.1 Posta­no­wie­nia ogólne
    Wraz z każ­dym kotłem grzew­czym powinny być dostar­czone nastę­pu­jące doku­menty spo­rzą­dzone w języku
    kraju, do któ­rego kocioł będzie dostar­czony, przy czym doku­menty wymie­nione w 8.2 i 8.3 powinny być
    dołą­czone do każ­dego kotła grzew­czego.
    8.2 Infor­ma­cje tech­niczne i instruk­cja mon­tażu
    Doku­menty te powinny zawie­rać co naj­mniej nastę­pu­jące dane:
    a) wyma­gany ciąg spa­lin, w mili­ba­rach;
    b) pojem­ność wodną kotła grzew­czego, w litrach;
    c) tem­pe­ra­turę spa­lin wylo­to­wych przy mocy nomi­nal­nej i przy mocy naj­mniej­szej, w stop­niach Cel­sju­sza;
    d) stru­mień masy spa­lin przy mocy nomi­nal­nej i przy mocy naj­mniej­szej, w kilo­gra­mach na sekundę;
    e) śred­nicę czo­pu­cha, w mili­me­trach;
    f) opory prze­pływu wody, w mili­ba­rach;
    g) nomi­nalną moc cieplną lub zakres mocy ciepl­nej, w kilo­wa­tach;
    h) klasę kotła;
    i) sta­ło­pal­ność w godzi­nach przy QN;
    j) zakres nastaw regu­la­tora tem­pe­ra­tury, w stop­niach Cel­sju­sza;
    k) mini­malną tem­pe­ra­turę wody w króćcu zasi­la­ją­cym kocioł, w stop­niach Cel­sju­sza;
    l) rodzaj paliwa i zawar­tość wil­goci w pali­wie wraz z wymia­rami ziarn/kawałków paliwa, a dla paliw typu E
    lub e szcze­góły według Tablicy 7;
    m) pojem­ność komory zasy­po­wej w litrach i wymiary otworu zasy­po­wego paliwa, w mili­me­trach;
    n) wyma­ganą pojem­ność zasob­nika cie­pła, w litrach, gdy Qmin > 0,3 QN;
    o) wyma­ganą ilość pomoc­ni­czej ener­gii elek­trycz­nej w jed­no­stce czasu przy QN i Qmin, w watach;
    p) moc w sta­nie goto­wo­ści eks­plo­ata­cyj­nej, w watach;
    q) wyma­ganą tem­pe­ra­turę wody zim­nej, w oC i wyma­gane ciśnie­nie, w barach wody zasi­la­ją­cej
    zabez­pie­cza­jący wymien­nik cie­pła
    r) przy­łą­cze elek­tryczne włącz­nie z przy­rzą­dami i wyłącz­ni­kiem głów­nym;
    s) infor­ma­cję, czy kocioł grzew­czy pra­cuje z wen­ty­la­to­rem powie­trza czy bez niego;
    t) infor­ma­cję, czy kocioł pra­cuje przy nad­ci­śnie­niu czy przy pod­ci­śnie­niu spa­lin na wylo­cie z kotła
    u) infor­ma­cję, czy pod­czas pracy kotła wystę­puje, czy nie wystę­puje kon­den­sa­cja
    v) infor­ma­cje o gło­śno­ści kotła i infor­ma­cje o pomia­rze gło­śno­ści oraz o moż­li­wo­ściach zmniej­sze­nia
    gło­śno­ści kotła grzew­czego.
    UWAGA Pomiar gło­śno­ści należy wyko­ny­wać wg EN 15036–1.
    Ponadto powinna być dołą­czona instruk­cja mon­tażu zawie­ra­jąca infor­ma­cje o:
    w) mon­tażu kotła w miej­scu insta­lo­wa­nia (jeżeli jest to konieczne), ewen­tu­al­nie o wyma­ga­niach
    doty­czą­cych wod­nej próby ciśnie­nio­wej wg 5.4.2 lub 5.5.2.2;
    x) posa­do­wie­niu kotła;
    y) uru­cha­mia­niu kotła wraz z zale­ce­niami doty­czą­cymi nastaw mocy ciepl­nej pale­ni­ska w zakre­sie
    obcią­żeń kotła;
    z) instruk­cje doty­czące miej­sca zain­sta­lo­wa­nia lub poło­że­nia czuj­ni­ków regu­la­to­rów, wskaź­ni­ków i
    urzą­dzeń zabez­pie­cza­ją­cych.
    Oprócz tego infor­ma­cje tech­niczne i instruk­cja mon­tażu powinny zwra­cać uwagę na ogólne zasady
    doty­czące tech­nicz­nego wypo­sa­że­nia zabez­pie­cza­ją­cego insta­la­cję według obo­wią­zu­ją­cych norm i
    prze­pi­sów.
    – zale­ce­nia doty­czące urzą­dzeń wen­ty­la­cyj­nych w pomiesz­cze­niu;
    – zale­ce­nia doty­czące dopro­wa­dza­nia wystar­cza­ją­cej ilo­ści czy­stego powie­trza (tzn.
    nie­za­nie­czysz­czo­nego);
    – otwory pomia­rowe powinny być samo­za­my­ka­jące i uszczel­nia­jące się,;
    – wyko­na­nie pomiaru emi­sji po pierw­szym zain­sta­lo­wa­niu;
    – ustne prze­szko­le­nie przez instruk­tora przed uru­cho­mie­niem;
    – wska­za­nia doty­czące pra­wi­dło­wego maga­zy­no­wa­nia paliwa;
    – zale­ce­nia doty­czące kon­ser­wa­cji kotła grzew­czego;
    – wska­za­nia doty­czące pra­wi­dło­wego zwy­mia­ro­wa­nia insta­la­cji grzew­czej;
    – wska­za­nia doty­czące pra­wi­dło­wego zwy­mia­ro­wa­nia komina i łącz­nika;
    – odle­głość od mate­ria­łów pal­nych;
    – instruk­cje wyko­na­nia dodat­ko­wej izo­la­cji, jeżeli jest nie­zbędna;
    – mini­malne odstępy od ścian i sufitu umoż­li­wia­jące łatwą kon­ser­wa­cję i czyszczenie.

    8.3 Instruk­cja obsługi
    Instruk­cja obsługi powinna zawie­rać wska­zówki doty­czące:
    – bez­piecz­nej obsługi kotła grzew­czego pod­czas zasy­py­wa­nia paliwa i otwie­ra­nia drzwi­czek;
    – czysz­cze­nia i czę­sto­tli­wo­ści czysz­cze­nia kotła wraz z wyma­ga­nym do tego sprzę­tem;
    – postę­po­wa­nia pod­czas awa­rii;
    – uza­sad­nie­nie zale­ceń doty­czą­cych wyko­ny­wa­nia sta­łej i facho­wej obsługi ser­wi­so­wej oraz
    czę­sto­tli­wo­ści jej wyko­ny­wa­nia;
    – rodzaju paliwa i jego wil­got­no­ści oraz wymia­rów ziarn/kawałków paliwa (przy drew­nie kawał­ko­wym
    dodat­kowo kie­ru­nek ukła­da­nia);
    – mak­sy­mal­nej wyso­ko­ści napeł­nia­nia pali­wem komory zasy­po­wej;
    – nomi­nal­nej sta­ło­pal­no­ści przy mocy nomi­nal­nej dla róż­nych paliw.
    Inne doku­menty (pro­spekty itp.) nie powinny zawie­rać infor­ma­cji sprzecz­nych z instruk­cją obsługi.”

    Tyle w tej spra­wie.
    Celem uści­śle­nia: labo­ra­to­ria akre­dy­to­wane posia­da­jące w swoim zakre­sie bada­nia kotłów grzew­czych małej mocy na paliwa stałe (norma PN-EN303-5:2012) mają prawo do wysta­wia­nia cer­ty­fi­ka­tów nie tylko dla kl. 5 ale rów­nież dla 4 i 3, bo te klasy są dopusz­czone do obrotu wg normy.

    Od marca 2016 roku w reje­strach PCA znaj­duje się labo­ra­to­rium badaw­cze nr AB1593 TERMO-TECH Przed­się­bior­stwo Wdro­żeń Tech­niki Kotło­wej Sp. z o.o.

    Możemy dokład­nie prze­dys­ku­to­wać rze­czowo każdy punkt pań­skiego materiału.

    Pozdra­wiam

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Czy raport z badań to co innego / coś wię­cej niż spra­woz­da­nie z badań? Widzia­łem bowiem spra­woz­da­nie z badań z IChPW Zabrze z początku b.r. i naj­do­kład­niej­sze infor­ma­cje o kotle w nim zawarte to były wymiary zewnętrzne, waga, model dmu­chawy, ste­row­nika i moto­re­duk­tora oraz zdję­cia z wido­kiem przez drzwiczki i wyczystki. Tyle że zdję­cia w wiel­ko­ści i jako­ści odpo­wied­niej dla prasy codzien­nej w roku 1990.

      Dobrze wie­dzieć, że choćby teo­re­tyczna moż­li­wość kon­troli po bada­niach ist­nieje. Czy ma Pan wie­dzę ile przy­pad­ków takiego audytu wyko­nano w prak­tyce w cza­sach III RP?

      Cie­szy mnie Pana chęć do dys­ku­sji. Tedy popro­szę drob­nym ułam­kiem Pań­skiej wie­dzy mnie oświe­cić w spra­wie sprze­daży kotła w 5. kla­sie bez posia­da­nia przez pro­du­centa cer­ty­fi­katu. Czy doku­men­tem potwier­dza­ją­cym speł­nia­nie przez kocioł wyma­gań 5. klasy jest pro­to­kół z badań? Czy mając go w gar­ści, ale nie posia­da­jąc jesz­cze cer­ty­fi­katu, można z pełną odpo­wie­dzial­no­ścią gło­sić, że ma się w ofer­cie kocioł 5. klasy? (bo może to jedy­nie urzęd­nicy pię­trzą trudności…)

      Odpowiedz
      1. Marek

        Pano­wie,

        Wtrącę się z boku gdyż zabawy w cer­ty­fi­ka­cje były solą mojej pracy zawo­do­wej przez dłuż­szy czas. W rze­czo­nej już wcze­śniej branży samo­cho­do­wej, lecz nie w Wolfsburgu 😉

        Dura lex, czy Durex?“
        Całą zabawę doty­czącą trybu, spo­sobu i zasad okre­śla­nia co jest zgodne i może być wpro­wa­dzone do obrotu, regu­luje ustawa o sys­te­mie dopusz­czeń. W opar­ciu o nią, labo­ra­to­ria akre­dy­to­wane przez PCA lub inną kra­jową wydają “świa­dec­two zatwier­dze­nia typu”, a pro­du­cenci sprze­dają mniej lub bar­dziej zgodne z tym wyroby.

        W dużym uprosz­cze­niu: labo­ra­to­rium spraw­dza, czy:
        – dostar­czona próbka (tu: kocioł) jest zgodna z doku­men­ta­cją utrzy­my­waną przez pro­du­centa,
        – czy pro­du­cent wdro­żył pro­ce­dury zapew­nia­jące zgod­ność wypusz­cza­nych wyro­bów z tą doku­men­ta­cją (czyli powta­rzal­ność dostar­czo­nej próbki)
        – i wresz­cie: czy próbka speł­nia kon­tro­lo­wane para­me­try w gra­ni­cach jakie okre­śla norma.
        – oczy­wi­ście wymogi for­malne odno­śnie doku­men­ta­cji itd… jak opi­sano powyżej

        Co mi zro­bisz jak mnie zła­piesz?“
        My, klienci mamy nato­miast do czy­nie­nia jedy­nie z DEKLARACJĄ pro­du­centa odno­śnie speł­nie­nia przez wyrób wymo­gów normy PN-EN 303–5:2012 w okre­ślo­nej kla­sie. Tę dekla­ra­cję pro­du­cent może sobie wydać rów­nie dobrze w opar­ciu o ww CERTYFIKAT, jak i o dobry humor pre­zesa, lub innego misia mają­cego prawo repre­zen­ta­cji spółki. Decy­zją przed­się­bior­stwa jest, jak dobrze się przy­łoży do papie­rów sto­ją­cych za tą dekla­ra­cją. Jeśli spółka uzna że jej się to opłaca, to może pójść “na wała” i nie mieć żad­nego popar­cia za dekla­ra­cją. Jest to prak­tyka powszechna w przy­padku szcze­gólne dla dekla­ra­cji CE.

        Poli­cjant, dziwka i zło­dziej na jed­nym jadą wozie“
        Koniec koń­ców to pro­du­cent, a z nim insta­la­tor (jako posia­da­jący odpo­wied­nią wie­dze i kwa­li­fi­ka­cje) pono­szą odpo­wie­dzial­ność za war­tość tej dekla­ra­cji. Bo jeśli się okaże że wyrób nie speł­nia wymo­gów normy, to mamy do czy­nie­nia z nie­zgod­no­ścią wyrobu i idącą za nią odpo­wie­dzial­no­ścią odszko­do­waw­czą w kilku for­mach. Ale jedy­nie pod warun­kiem, że byli­śmy na tyle inte­li­gentni aby zapi­sać w umo­wie na wyko­na­nie prac budow­la­nych, że kocioł ma speł­niać wyma­ga­nia normy PN-EN 303–5:2012 w kla­sie 5. W przy­padku finan­so­wa­nia inwe­sty­cji z dota­cji nie jest to spe­cjal­nie trudne, bo wystar­czy prze­pi­sać do naszej umowy wszyst­kie wyma­ga­nia jakie posta­wił nam urząd dający dotację.

        W takim wypadku:
        – możemy każdy man­dat za nie­speł­nie­nie wymo­gów emi­sji z powo­dze­niem wysłać insta­la­to­rowi,
        – w opar­ciu o pro­to­kół pomiaru będący pod­stawą takiego man­datu możemy żądać dopro­wa­dze­nia kotła do para­me­trów poda­nych w deklaracji,

        Wtedy, jeśli będziemy mieli worek kasy, wia­dro cier­pli­wo­ści i dobrego adwo­kata, to może wyrwiemy od insta­la­tora odszko­do­wa­nie / nowy kocioł / itd..
        A jeśli ten insta­la­tor będzie miał wagon kasy, morze cier­pli­wo­ści i chęć zary­zy­ko­wa­nia że nikt mu nie sprzeda żad­nego kotła, a w naj­lep­szym razie każe za niego zapła­cić z góry gotówą, a do tego weź­mie świetną kan­ce­la­rię praw­ni­czą to zosta­nie mu zasą­dzone odszko­do­wa­nie od pro­du­centa kotła. Oczy­wi­ście zasą­dzona w wypła­cone to dwie różne sprawy, bo naj­pew­niej pro­du­cent w tym cza­sie zamknie budę i prze­pi­sze wszystko na szwagierkę…

        Więc powiedzmy sobie szcze­rze:
        Jakość emi­sji kotła zależy tylko i wyłącz­nie od dobrej woli pro­du­centa i kwa­li­fi­ka­cji insta­la­tora. Reszta jest wyłącz­nie na papierze.

  4. Sławomir Janiszewski

    Pro­szę pana,
    wcze­śniej zacy­to­wa­łem z normy, co musi być. Wszelka ta doku­men­ta­cja wraz z pli­kami z reje­stra­cji emi­sji, mocy, ciągu itd. musi być prze­cho­wy­wana w jed­no­stce badaw­czej przez co naj­mniej 10 lat. Jest to spory zbiór mate­ria­łów, z rysun­kami tech­nicz­nymi, oświad­cze­niami pro­du­centa itd.
    Raport to zbiór tych infor­ma­cji, które pozwa­lają pro­du­cen­towi na wysta­wie­nie Dekla­ra­cji Zgod­no­ści i nada­nie pro­duk­towi znaku CE.
    Spra­woz­da­nie to też raport, jeśli zawiera to, czego wymaga norma.
    Audyt kon­tro­lny wia­domo, że jest prze­pro­wa­dzany co jakiś czas . Dla­czego u X a nie u Y? To już słodka tajem­nica jed­nostki badaw­czej.
    Sprawa ostat­nia: jeśli jed­nostka badaw­cza wysta­wiła i dorę­czyła zama­wia­ją­cemu ofi­cjalny pro­to­kół z badań, który jest prze­cież wycią­giem naj­istot­niej­szych kwe­stii i potwier­dziła w nim klasę bada­nego urzą­dze­nia, to tym samym wzięłą na sie­bie odpo­wie­dzial­ność za tre­ści pro­to­kołu.
    Nie znam szcze­gó­łów umowy mię­dzy jed­nostką badaw­czą, a zle­ca­ją­cym bada­nia.
    Nie wiem też dla­czego jb tak się guz­drze z wyda­niem peł­nego raportu. Fakt, papier­ko­wej roboty przy tym mul­tum. Może maja jakieś inne waż­niej­sze sprawy lub zale­gło­ści i trudno im się wyro­bić. Nie mam poję­cia.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  5. Sławomir Janiszewski

    Nie zga­dzam się z pań­skim uży­ciem słowa oszu­stwo (na czer­wono).
    Słow­ni­kowa defi­ni­cja brzmi:
    oszu­stwo «świa­dome wpro­wa­dze­nie kogoś w błąd lub wyko­rzy­sta­nie czy­je­goś błędu dla wła­snej korzyści»

    W tym kon­kret­nym przy­padku było by to oszu­stwo, gdyby kocioł nie był zba­dany przez upraw­nioną jed­nostkę, nie ist­niał ofi­cjalny pro­to­kół wysta­wiony przez tą jed­nostkę, lub w bada­niach kocioł dostał 3 a poda­wano by, że 5 itp.
    W kotłach wg mnie oszu­stwem jest wpro­wa­dza­nie na rynek urzą­dzeń bez badań, nada­wa­nie im znaku CE itp.

    Odpowiedz
  6. Sławomir Janiszewski

    Naresz­cie CLB UDT Poznań wysta­wiło i dorę­czyło cer­ty­fi­kat dla eMki 14 i 20 kW. Potwier­dza­jący 5 klasę obu kotłów. Pew­nie nie­ba­wem ukaże się na stro­nie Ogniwa.

    Odpowiedz
  7. Sławomir Janiszewski

    Żeby­śmy się dobrze zro­zu­mieli: brak cer­ty­fi­katu nie ozna­cza, że kocioł nie speł­nia 5. klasy. Owszem, speł­nia, są pro­to­koły z badań, ale labo­ra­to­rium z jakiejś przy­czyny nie wysta­wiło jesz­cze certyfikatu. ”

    Na koniec dys­ku­sji — bo mnie­mam, że wszystko zostało wyja­śnione (jeśli nie, to pro­szę pytać dalej) pozwolę sobie dodać wyja­śnie­nia do zacy­to­wa­nego wyżej zarzutu.

    Urząd Dozoru Tech­nicz­nego to naj­więk­sza i naj­star­sza pań­stwowa jed­nostka nad­zoru i badań w pra­wie wszyst­kich dzie­dzi­nach życia tech­nicz­nego w kraju. Ponie­waż posiada wiele spe­cja­li­stycz­nych jed­no­stek tery­to­rial­nych w całym kraju, dla­tego jego (UDT) struk­tura jest mocno zhie­rar­chi­zo­wana.
    Cen­tralne Labo­ra­to­rium Badaw­cze UDT w Pozna­niu zaj­mu­jące się mię­dzy innymi bada­niami kotłów wg normy PN-EN303-5:2012 wyko­nuje bada­nia. Wszyst­kie doku­menty prze­syła do UDT CERT w War­sza­wie, które kon­tro­luje całość, ana­li­zuje i wysta­wia cer­ty­fi­kat. A że CERT nie ma tylko na gło­wie kocioł­ków, a osoby upo­waż­nione do pod­pi­sa­nia cer­ty­fi­katu też nie są tam liczone w dzie­siąt­kach, czy set­kach, to wyda­nie cer­ty­fi­katu koń­co­wego tro­chę trwało. Tyle, ze W ter­mi­nie 30 dni (wymóg kpa) jed­nostka bada­jąca wydała pro­to­kół potwier­dza­jący. Kolejne 30 dni miał CERT. Wszy­scy wyro­bili się w ter­mi­nie.
    Cer­ty­fi­kat jest. Potwier­dza, że kotły OEPM o mocach 14 i 20 kW speł­niają wszyst­kie wyma­ga­nia normy PN-EN303-5:2012 dla klasy 5 okre­ślo­nej ta normą.

    Dla­tego z całą odpo­wie­dzial­no­ścią stwier­dzam, ze znaczna część tek­stu tego wątku nie zawiera infor­ma­cji prawdziwych.

    Pozdra­wiam wszyst­kich. S.J.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Nie wni­ka­łem w powody dla któ­rych wysta­wie­nie cer­ty­fi­katu trwa tyle czasu ani czyja to “wina”. Przy­po­mnę, że meri­tum było zacho­wa­nie firmy Ogniwo, która wysta­wiła do sprze­daży kotły bez cer­ty­fi­katu w gar­ści i zwo­dziła ludzi obie­can­kami, że papier zaraz będzie, co mogło się skoń­czyć dla wielu utratą kilku-kilkunastu tysięcy dofi­nan­so­wa­nia. Oso­bi­ście znam jeden przy­pa­dek, gdzie na pewno by do takiej sytu­acji doszło, gdyby klient uwie­rzył w zapew­nie­nia ser­wo­wane na info­li­nii i kupił kocioł. Na szczę­ście był na tyle ogar­nięty, że jak na początku sierp­nia obie­cy­wali mu, że papier będzie do końca tygo­dnia i trzy tygo­dnie póź­niej sły­szał dokład­nie to samo a papieru nadal nie było, to trza­snął drzwiami. Nie wiem co było moty­wem takiej akcji ze strony poważ­nej firmy, czy nie­wie­dza, czy chęć zysku, ale w obu przy­pad­kach nie wygląda to dobrze.

      Odpowiedz
      1. Sławomir Janiszewski

        A zasta­no­wił się Pan choć przez chwilę, że firma prze­ka­zy­wała infor­ma­cje, którą dosta­wała z jed­nostki badaw­czej? Czy uważa Pan, że Ogniwo , mając pełny port­fel zamó­wień, nie było zain­te­re­so­wane tym, aby po otrzy­ma­niu pro­to­kołu z badań potwier­dza­ją­cego to co teraz zawiera mię­dzy innymi cer­ty­fi­kat jak naj­szyb­ciej dostać wszyst­kie papiery, a nie zatrzy­mać pro­duk­cję (pro­szę nie zapo­mi­nać, że to jest firma zatrud­nia­jąca ponad 100 pra­cow­ni­ków).
        Czy uważa Pan, że nie wydzwa­niali, nie pytali, czy wręcz żebrali o jak naj­szyb­sze zakoń­cze­nie sprawy?
        Zaraz, gdy tylko otrzy­mali cer­ty­fi­kat, to jego kopie roze­słali do wszyst­kich zain­te­re­so­wa­nych.
        OK. Stra­cili jed­nego odbiorcę. Prze­pro­sili go, wyja­śnili. Jeśli będzie trzeba, to mu może nawet dopłacą do nowego nabytku. Ale pisa­nie o oszu­stwie, i nie odwo­ła­nie tego, to wg mnie lekka prze­sada. Podob­nie jak umiesz­cze­nie tre­ści p. Marka zawie­ra­ją­cych infor­ma­cje po czę­ści nie­praw­dziwe, bez jakie­go­kol­wiek komen­ta­rza. Info idzie w lud. A nie­ku­ma­tych nie­stety dużo. A kłam­stwo powta­rzane wiele razy …
        Myśla­łem, że czy­ste ogrze­wa­nie jest …

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Pro­szę mnie nie brać na litość wobec bied­nej firmy zawa­lo­nej zamó­wie­niami. Wszy­scy są zawa­leni zamó­wie­niami, ale nie sły­sza­łem o innych kotłach 5. klasy sprze­da­wa­nych przed uzy­ska­niem cer­ty­fi­katu (jeśli Pan takie przy­padki zna – chęt­nie przyjmę, choć nie cho­dzi mi o pro­wa­dze­nie reje­stru nie­go­dzi­wo­ści, ale wska­za­nie przy­kła­dów, że coś takiego jest moż­liwe i trzeba na to uwa­żać).
        Przed chwilą wybie­lał Pan labo­ra­to­rium, teraz wybiela Pan pro­du­centa kosz­tem labo­ra­to­rium. Nikt nie­winny, tylko ja się zło­śli­wie cze­piam!
        Wina jest po stro­nie firmy, która ogło­siła, że jest kocioł 5. klasy pod dota­cje, a jak przy­szło co do czego, to cer­ty­fi­katu nie miała i zwo­dziła ludzi jak długo się dało. Jeśli skoń­czyło się na jed­nym takim przy­padku, do tego nie­do­szłym, to tym lepiej dla firmy. Ale to nie zmie­nia faktu, że kocioł bez cer­ty­fi­katu do sprze­daży nie powi­nien tra­fić, a już w szcze­gól­no­ści dla odbior­ców dota­cyj­nych, skoro ist­niał wię­cej niż cień szansy, że przez brak papieru mogą mieć problemy.

        W komen­ta­rzach każdy może wyra­żać swoje opi­nie póki są w gra­ni­cach prawa i kul­tury.
        Nie wiem jakie Czy­ste ogrze­wa­nie jest albo nie jest, pro­szę pisać peł­nymi zda­niami albo wcale.

  8. Sławomir Janiszewski

    Szkoda, że pod tre­ścią pod­pi­saną:
    Marek
    7 paź­dzier­nika 2016 o 19:51
    nie ma moż­li­wo­ści umiesz­cze­nia odpo­wie­dzi. Bo Chęt­nie wyka­zał­bym, że zawiera ona bar­dzo wiele nieścisłości.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Trzeba klik­nąć “Odpo­wiedz” pod komen­ta­rzem wyżej, wtedy komen­tarz pojawi się zaraz pod tamtym.

      Odpowiedz
      1. Sławomir Janiszewski

        No to dla­czego po p. Marku jest podwójna kre­ska zamiast tak jak wszę­dzie indziej pod­kre­ślone Odpo­wiedz i strzałka w dół?

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Bo tak to wymy­ślili twórcy tego sys­temu blo­go­wego, że komen­ta­rze da się zagnieź­dzić do dwóch pozio­mów (ok, można chyba usta­wić 10 zamiast 2, ale w końcu pro­blem będzie ten sam).

  9. Sławomir Janiszewski

    Sza­nowny Panie,
    nikt nie bie­rze Pana na litość. Po pro­stu jed­nostka badaw­cza wyko­rzy­sty­wała swoje ter­miny i struk­turę.
    Zle­ca­jący bada­nia prze­ka­zy­wał poten­cjal­nym kupu­ją­cym to, co mu prze­ka­zy­wała jed­nostka badaw­cza.
    Pro­szę poku­kać w upu­blicz­nione papiery jakie daty noszą kolejne doku­menty i wszystko będzie jasne.

    A teraz pro­po­nuję Sza­now­nemu Panu, aby doko­nał prze­glądu tego co na rynku. Nie będę poda­wał marek, typów, pro­du­cen­tów.
    Przy­po­mnę tylko, że zna­cząca zmiana powo­duje obo­wią­zek kolej­nych badań. O tym, kiedy pro­du­cent może wysta­wić swoją DZP i ozna­ko­wać wyrób zna­kiem CE też nie będę pisał, bo prze­cież Pan to wie. A tak na mar­gi­ne­sie: który z wielu ma pra­wi­dłowo pro­wa­dzoną ZKP? A czy bez ZKP można wysta­wić DZP na CE?
    Oby tylko czer­wo­nego nie bra­kło, bo jest o czym pisać.

    Pozdra­wiam

    Odpowiedz
  10. investor

    Jak to sie ma ta 5klasa do pieca CO Kostrzewy Frmer BIO 16KW,OTOŻ PIEC TEN POWINIEN POSIADAĆ 5 KLASĘ A JEJ NIE MAZNAM OSOBY KTORE UZYWAJA TEN MODEL PIECASOBIE CHWALĄ ‚przy czym osoby zna­jacy ten temat powia­daja ‚ze piece posia­da­jace piata klasę niby cert­ty­fi­ko­wane ‚sa nizej noto­wane wsrod uzytkownikow.mam zamiar kupić Far­mer Bio 16kw ‚moi zna­jomi row­niez roz­wa­żają taka opcję tylko brak w cer­ty­fi­ka­cie tej 5 tro­chę nas mar­twi ‚czy cza­sami po jego zaku­pie powiedzmy za rok za dwa,jakas wla­dza powie ‚ze nie wolno ich uzywać.

    Odpowiedz
  11. investor

    Pro­szę o infor­ma­cję czy można zaku­pić Piec Co Far­mer Bio 16 kw /Kostrzewa/ i będzie ten piec posia­dal tzw. 5 klasę. zna­jomi maja taki piec juz od jakie­gos czasu ‚i powia­daja ‚ze spel­nia on takie wymogi ‚pro­szę oswie­cić w tym tema­cie odno­snie tego pieca.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Nawet pro­du­cent nie twier­dzi, jakoby ten kocioł miał 5. klasę. Nic na to nie wska­zuje. Nie wiem na jakiej pod­sta­wie zna­jomy by tak twier­dził, ale jedyną pod­stawą mógłby być sto­sowny certyfikat.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *