Czysty i tani piec węglowy w raporcie Banku Światowego

Ukazał się raport Banku Światowego o programie rozwoju tanich i czystych pieców węglowych. Pisałem o tych piecach swego czasu a potem zbudowałem egzemplarz – który też się do tego raportu załapał. Raport potwierdza ultraniskie emisje osiągane przez te piece i wszechstronne korzyści z ich zastosowania.

Oryginał raportu (po angielsku) do pobrania na stronach Banku Światowego.

W raporcie opisana została budowa i zasada działania pieców typu crossdraft (rzadko używana polska nazwa to "spalanie krzyżowe"), którego model KG4 wdrażano w Kirgistanie. Taka a nie inna budowa tego pieca jest efektem dekady prac badawczych i testów "na ludziach".

W raporcie wyjaśnionych zostało trochę technicznych szczegółów procesu spalania węgla – by rozprawić się z popularnymi mitami, m.in:

  • jakoby dym "siedział w paliwie" – nic bardziej mylnego, dym jest efektem kiepsko prowadzonego procesu spalania, więc jeśli rozumnie poprawić proces spalania, to dym można zlikwidować praktycznie w 100%,
  • że niby "niedasie" czysto spalić węgla w domowych warunkach – co jest bzdurą gdy porównać emisje z nowoczesnych kotłów i przemysłu, ale mit "bo elektrownie mają filtry" żyje własnym życiem.

Emisja pyłów (PM 2.5) z pieca KG4 jest o 99% niższa w porównaniu do kopcących staroci. Emisja pyłu jest na poziomie kotła olejowego, dalece wyprzedzając nasze Ecodesigny. O ponad 90% spada też emisja sadzy (to też pyły) a sprawność rośnie z marnych 30% do ponad 80%.

Wobec powyższego nie dziwi, że korzyści z wdrożenia tych pieców są ogromne i wszechstronne:

  • drastycznie spada zużycie opału (teoretycznie jest możliwe do 60% oszczędności),
  • jeszcze bardziej spadają koszty ogrzewania, bo nie dość, że zużywa się mniej opału, to jeszcze jest on tańszy,
  • ludzie są w stanie lepiej dogrzać domy,
  • znika problem zadymienia wewnątrz budynków, co było normą przy paleniu w starych piecach,
  • w ślad za tym znikają problemy zdrowotne wynikające z zadymienia mieszkań

Spośród osób testujących nowe piece w sezonie grzewczym, 100% było zeń zadowolonych. W Mongolii piec został przez użytkowników ochrzczony jako "magiczny". Nic dziwnego skoro oszczędności rzędu 50% faktycznie były osiągane i pozwalało to dokupić więcej opału i/lub lepiej dogrzać mieszkanie.
Jedna z rodzin testujących nowy piec została posądzona o kradzież prądu. Kogoś ścisnęło na ten widok, że w domu mają ciepło a z komina się nie dymi 🙂

Dużo uwagi w raporcie poświęcono dostosowaniu przedsięwzięcia na wszystkich etapach do lokalnych warunków: przyzwyczajeń, potrzeb, możliwości produkcyjnych, rodzajów i jakości paliwa. Gdyby się dobrze przyjrzeć to wdrożenie takiego pieca wydaje się zadaniem bardziej wszechstronnie skomplikowanym niż wysłanie ludzi na Księżyc.

Piec zaprojektowano w taki sposób, by w rzeczywistych warunkach sprawował się równie dobrze, co w laboratorium. Jest tak prosty w budowie i obsłudze jak to tylko możliwe: ma jeden wlot powietrza, który reguluje moc grzewczą – żadnych dodatkowych lufcików, które można by źle ustawić. Budowa paleniska pozwala schodzić z mocą w dół w bardzo szerokim zakresie (do ~30% mocy bez problemu) bez znacznego pogorszenia jakości spalania. Nie jest fizycznie możliwe kopcenie jak z wulkanu.

Istnieje kilka wersji projektu tego samego pieca, różniących się poziomem technicznym wykonania. Najprostszą wersję jest w stanie wykonać pojedynczy człowiek uzbrojony w szlifierkę i spawarkę (co też osobiście sprawdziłem), a jeśli do dyspozycji są bardziej zaawansowane sprzęty, to i produkt będzie przedstawiał sobą wyższy poziom. W Kirgistanie nad jakością końcowego produktu czuwali fachowcy, którzy kontrolowali warsztat i jakość wykonania chętnych do współpracy producentów – by na rynek trafiały produkty na godziwym poziomie.

Piec kirgiski został zaprojektowany pod węgiel o uziarnieniu 15-30mm. Jest to zakres korzystny z punktu widzenia jakości spalania. Równocześnie węgiel taki jest obecnie w Kirgistanie do 30% tańszy niż powszechnie stosowany odpowiednik naszego grubego orzecha (80 mm).
To zupełnie jak u nas. U zarania ery kotłów retortowych sortyment groszek również był znacznie tańszy od orzecha a za najlepszy węgiel uchodziła kostka. Popyt na paliwo do kotłów automatycznych postawił wszystko na głowie.

W załączniku do raportu opisano historię rozwoju tego typu pieca od początku gdy Bank Światowy zajął się tematem zanieczyszczenia powietrza. Początkowo błądzili, myśląc że dym "siedzi w paliwie", więc tylko podnoszeniem sprawności pieców i zmniejszaniem zużycia opału można ograniczyć emisję, bo dymu z kilograma paliwa jakoby zawsze musiało być tyle samo. Na szczęście potem znaleźli fachowców i okazało się, że spalanie węgla nie tylko bez dymu, ale z emisjami najgorszych zanieczyszczeń bliskimi zera jest wykonalne – i ani piec nie musi być pozłacany, ani komin nie musi mieć filtrów.

31 myśli nt. „Czysty i tani piec węglowy w raporcie Banku Światowego

    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Tak. Są linki w poprzednich wpisach na ten temat. Jak również pisałem już nieraz, że to niewiele zmienia. Ten kocioł totalnie nie pasuje do polskich kotłowni. Na tej podstawie można by dopiero zaprojektować coś, co dla Polaka nie będzie dziwne.

      Odpowiedz
  1. Sławek

    Świetnie Bank Światowy o tym pisze, ludzie w świecie zauważyli, że węgiel nie musi kopcić i zaczynają to promować. ALE !!! w Polsce już czuję pismo nosem, że zaraz spłynie moc hejtu i wszelkie "zielone" ludki będą to negować ze wszech miar !! Co za kraj.
    A tak poza tym Pan Wojtek znów prezentuje porcję rzetelnego materiału. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      To jest zły punkt widzenia. Problemem nie są zieloni, którzy robią swoje. Problemem jest branża, która nie robi swojego! ale dąży do samozagłady. Znikąd nie ma parcia na rozwój tanich i czystych kotłów. A komu na tym powinno zależeć? Może kotlarstwu? Może górnictwu? Może jakimś organizacjom społecznym, którym nie jest obojętne, że ludzie chorują i umierają z niedogrzania i przez syf w powietrzu? Ja właśnie od nich bym tego oczekiwał. Zostawmy tych zielonych. Gdyby ci, co powinni być sprawą zainteresowani, ruszyliby zady – zielonych by zdmuchnęli pierwszym kichnięciem.

      Odpowiedz
  2. olo

    Trudno znaleźć słowa, którymi należałoby wyrazić podziw dla pańskiego zaangażowania i szacunek dla samej osoby. Śledzę pańskie poczynania od dawna i niecierpliwie wypatruję każdego nowego wpisu. To tyle przyjemności, a teraz przystąpmy do pracy:)

    1. Pisze pan, że ten kocioł totalnie nie pasuje do polskich kotłowni. Czy może pan rozwinąć tę myśl? Bo jeżeli „totalnie”, to nie chodzi chyba jedynie o nietypowe gabaryty?
    2. Czy przy tej elastyczności oraz znakomitych wynikach czystości spalania, można mieć nadzieję, że to urządzenie jest w stanie uzyskać odpowiedni certyfikat, bez konieczności instalowania bufora?
    3. Jak, pańskim zdaniem, wyglądać może sprawa temperatury spalin. Czy da się ją utrzymać na wystarczającym poziomie, żeby nie być zmuszonym do inwestowania w nowy komin?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      1. Różni się budową, dostępem do wymiennika, popielnika, zasypu, gabarytami, umiejscowieniem przyłączy wody w wersji kotłowej, no prawie że wszystkim. Bardziej przypomina "kozę" niż nasze kotły. Także bardziej sensowne mogło by być wzięcie istniejącego kotła dolnego spalania i "przeszczepienie" do niego samej konstrukcji paleniska.
      Co jeszcze istotne, może najbardziej: jest zaprojektowany pod węgiel sortymentu groszek, który nie należy do najtańszych. Niby można przeskalować go pod orzech (czyli w praktyce bryły do 10cm), ale czy na takim paliwie, gdzie grudy 10cm sąsiadują z groszkiem i szuflą miału to nadal będzie dobrze działać? Dobre pytanie.
      2. Konstruktor twierdzi, że jak najbardziej trzyma parametry emisyjne w zakresie 30-100% i właśnie to jest zaleta tej konstrukcji (a wiele przetestował). Ja bez pomiarów mogę powiedzieć tyle, że nawet na 20% mocy on nie dymi – dym można wywołać tylko gwałtownie dusząc dopływ powietrza, a i to trwa minutę nim dym zniknie. To nie znaczy, że wszystkie parametry będą ekstra na obniżonej mocy. Trzeba by pomierzyć fachowo.
      3. Temperatura spalin jest przecież rzeczą w pełni kontrolowalną. Robi się odpowiednio duży lub mały wymiennik – temperatura jest tak wysoka lub niska jak tylko chcieć. Gdyby to miał być kocioł, to musiałby mieć odpowiednio chłodne spaliny, bo to wymusza norma odnośnie sprawności.

      Odpowiedz
      1. olo

        Dziękuję z wyczerpującą odpowiedź.
        Zatem możliwości są. Gorzej z perspektywami produkcji. Chociaż może znajdzie się producent, któremu zależy nie tylko na szmalu, ale powodują nim też jakieś ambicje.

  3. Pawel

    Kotły dopalające spaliny-dym,dostępne są i posiadają 5 normę emisji spalin... przy zastosowaniu bufora wody.

    Odpowiedz
  4. Mirek

    Przecież u nas od dekady jest już podobny wynalazek i można używać w istniejących konstrukcjach nazywa się palnik dymu Eko Wery. Po co wyważać otwarte drzwi.
    Czyste spalanie węgla nie jest trudne wystarczy kocioł dolnego spalania i trochę cegieł szamotowych, nie wiem dlaczego ceny takich kotłów są tak wysokie pewnie państwo i unia kradnie podatki dlatego ceny muszą być wysokie żeby zarobić na ten podatek ekologiczny. Dlatego we Francji strajkują juz pół roku bo ekolodzy wprowadzili wysokie podatki żeby żyć na koszt podatnika pod pretekstem ochrony środowiska.

    Odpowiedz
  5. User

    Ta koza z Banku Światowego ma poważną wadę otóż nie ma wydajnego systemu odpopielania i sie zatyka, to jest koza przewidziana dla kuchni na stepie lub w Afryce gdzie kobieta siedzi cały czas w kuchni i rusza rusztem bo ma na to czas. U nas czasu nie ma bo trzeba pracować na podatki.
    Konstrukcja zupełnie nie nadaje sie do kotła w Polsce, trzeba doszczętnie przebudować ruszta a to zmienia całą konstrukcję. Wiem bo też się tym bawiłem owszem moc jest, czyste spaliny także ale co z tego skoro muszę chodzić do kotłowni raz na 30 minut. Konstrukcja musi być przystosowana do polskich warunków czyli podpalić, wsypać 2 wiadra węgla i do rana się nie widzimy tutaj tak się nie da. Mam nadzieje, że konstruktor tej kozy rozwiąże i ten problem jakoś racjonalnie.
    Druga sprawa to wymiary i dostosowanie do polskich kotłowni koza w wersji kotła też ma nietypowy wymiennik oraz podłączenia. Niestety rynek europejski to coś innego niż kraje 3go świata.

    Odpowiedz
      1. User

        Chociażby wspomniany eko wery tam rusztuje się tylko podczas dokładania czyli raz na naście godzin pracy kotła.

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Czyli to nie jest żaden system odpopielania, ale po prostu większy ruszt lub inne cechy, które powodują, że dłużej działa nim się zapcha.
        Tutaj też spokojnie wypali jeden zasyp bez grzebania. Sprawdzałem. Na kiepskim groszku 23MJ z marketu pracuje poprawnie w zasadzie przez półtora – dwa zasypy, potem trzeba grzebać.

      3. User

        Większy ruszt to większa moc więc to nie to. Powodem braku problemów z odpopielaniem u Wery jest podawanie powietrza od góry i duży gardziel palnika więc i duży cug wtedy nic się nie zatyka a jest dopływ tlenu do spalania, natomiast w tej kozie jak sie wypali węgiel pod palnikiem to się zatyka może gdyby podawać tlen od góry ale też nie bo węgiel jest za drobny i nie przepchnie.

  6. olo

    Ludzie, co wy ciągle wyjeżdżacie z tym Wery. To jest kocioł, który ma certyfikat na 5-tą klasę. Na razie nie ma mowy o ekodesign, a to już niedługo będzie obowiązującą normą. Poza tym bez bufora ani rusz. Dodatkowo trza przewrócić ćwierć chałupy, żeby wstawić komin systemowy, bo spaliny, które nie zeżrą cegły, ma ten kocioł na mocy bliskiej nominalnej. Żeby to urządzenie pracowało prawidłowo i zgodnie z normami, trzeba wubulić z 15 tysięcy złotych (kocioł, bufor(y) plus nowy komin).
    Jak się domyślam, Autorowi chodzi o konstrukcję typu kupuję piec za, dajmy na to 2400 zł., wstawiam do kotłowni i palę czyściej od podajnikowca. Jeżeli się mylę, co do idei, niech mnie pan Wojtek sprowadzi na ziemię.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Dobre pytanie, o co mnie chodzi... Pokazuję, że jest taki piec bez grama elektroniki, co radzi sobie nie gorzej a wręcz lepiej niż nasze rodzime promy kosmiczne na wungl.
      Od początku zaznaczam, że do urządzenia na polskie warunki temu jest daleko. Ew. w tej wersji odchudzonej, którą zbudowałem, mógłby konkurować z piecami typu koza. Gdyby chcieć to dostosować do polskich realiów, to w zasadzie sensowniej byłoby skopiować ideę paleniska i wmontować to do jakiegoś istniejącego kotła dolnego spalania. Jeśli miałby spełniać Ecodesigny, to i spaliny musiałby mieć odpowiednio chłodne – tego się chyba nie przeskoczy. Czyli nie różniłby się wiele od istniejących dolniaków, poza tym że być może byłby w stanie spełnić normy bez bufora.

      Odpowiedz
      1. olo

        W celu obniżenia temperatury spalin, stosuje się m.in. zawirowywacze, które przecie demontuje się do czyszczenia 😉

  7. Mtdeusz

    Do Wery nie trzeba komina systemowa w przypadku GDY MAMY BUFOR CIEPŁA I JEDZIEMY NA PEŁNEJ MOCY TO SPALINY NIE ZEŻRĄ KOMINA TRADYCYJNEGO.

    Odpowiedz
    1. olo

      Cytat z DTR kotła:
      Kocioł przystosowany wyłącznie do pracy z mocą nominalną i buforem cieplnym.
      Z uwagi na niską temperaturę spalin, jaką osiągają kotły Michał 25 (poniżej 110 0C) producent zaleca zastosowanie wkładek kominowych ze stali kwasoodpornych, a bezwzględnie w przypadku kominów murowanych.

      Odpowiedz
  8. Jack

    Kiedy na rynku pojawią się kotły kolekcjonerskie i korpusy wodne innych producentów niż słynny Zębiec? To ważne, bo wybory tuż tuż, a żelazny elektorat PIS to przede wszystkim użytkownicy tanich kotłów zasypowych. Bez dostępu tych kotłów na rynku PIS straci władzę po wyborach. W mieszkaniu na Żoliborzu chyba kierownictwo partii straciło kontakt z rzeczywistością.

    Odpowiedz
  9. Obserwator

    Państwo dogadało się z serwisami internetowymi, żeby wykończyć sprzedaż kotłów kopciuchów w sieci...
    Co stanie się teraz? Prócz pomysłów z produktami kolekcjonerskimi i kotłami do cwu zaczną np. sprzedawać oddzielnie piece i oddzielnie wężownice..., bo piece pod rozporządzenie nie podlegają, tylko kotły.

    Odpowiedz
  10. Rezydent

    Żeby choć nabywcy takiego śmieciucha zainteresowali się jak w nim prawidłowo palić.....
    No to może jeszcze by to uszło.
    Jednak wiele osób nie wie i przede wszystkim nie chce prawidłowo palić.
    Chcą nawalić do pudła węgla/drewna pod sufit i choćby potop po nich.
    I tu niestety działa odpowiedzialność zbiorowa.
    Jak na razie nie ma przepisów karających za kopcenie.
    A skoro nikt się nie zainteresował(z urzędników i posłów) wprowadzeniem takich przepisów, to w obecnej sytuacji nie ma innego wyjścia, jak uniemożliwić sprzedaż takowych archaicznych urządzeń grzewczych w jakiejkolwiek formie.
    Czyli żadne cwane zagrywki w postaci kotła do CWU, na biomasę niedrzewną, korpusu, kotły kolekcjonerskie, na eksport i inne podchody nie wchodzą w grę.
    Tylko że już istniejące przepisy są ignorowane i nikt tego nie egzekwuje, sklepy nadal potrafią wciskać ludziom te średniowieczne wynalazki.
    Większość ludzi narzeka na powietrze i że nie mogą wyjść z domu, ale o kaloszu wrzuconym do swojego kotła zapominają.
    Mimo że unikam radykalizmów, to jednak jestem zdania, że tak dalej być nie może(syf w powietrzu, że siekięrę da się powiesić) i jestem za bezwzględnym zakazem sprzedaży kopciuchów.
    Ludzie są po prostu w większości niereformowalni.

    Odpowiedz
  11. Jack

    "Ludzie są po pros­tu w więk­szoś­ci niere­for­mowal­ni."

    Słusznie, tylko taka jest rzeczywistość:

    1) Mediana wynagrodzenia w Polsce to 2500 zł netto

    2) Mediana świadczenia emerytalnego to 1600 zł netto. Liczba emerytów i rencistów to 9,2 mln ludzi (30% wyborców)

    3) 15 mln Polaków nie posiada żadnych oszczędności (dane GUS) i nigdy nie skorzysta np. z programu Czyste Powietrze lub podobnego opartego na dopłatach di inwestycji.

    4) Ponad 70% Polaków (wyborców) mieszka poza dużymi miastami i większość z nich raczej nigdy nie będzie korzystać z ogrzewania sieciowego lub gazowego (zbyt wysokie koszty budowy infrastruktury i niskie zdolności popytowe mieszkańców)

    5) Dla 50% gospodarstw domowych w Polsce spalanie węgla to główne źródło ciepła w zimie (dane GUS)

    6) W rolnictwie zatrudnionych jest w Polsce 1,5 mln pracujących, wraz z rodzinami to 4,5 -6 mln ludzi (sporo wyborców). 80-90% rolników użytkuje tanie kotły zasypowe i na nic innego ich nie stać. Bez poparcia rolników żadna opcja polityczna nie ma szans wygraną w wyborach.

    7) Mediana wieku w Polsce przekroczyła już 40 lat. Emerytów szybko przybywa, a za 15-20 lat ich świadczenia emerytalne będą dużo niższe niż obecnie. Czeka nas więc odejście od ogrzewania sieciowego i gazowego i powrót do kotłów zasypowych i węgla/drewna na dużą skalę

    8) Niemal 20 mln Polaków mieszka w domach jednorodzinnych, przy czym 70-80% z tych domów (3,5-4 mln) wybudowano przed 1990 rokiem. Domy te nie mają żadnego lub prawie żadnego ocieplenia. Koszt modernizacji jednego takiego domu to 55-60 tys. zł. 4 mln X 60 tys. zł = 240 mld zł. Tyle państwo czyli my wszyscy musielibyśmy dać bezpośrednio do ręki mieszkańcom tych domów żeby poprawić sytuację w kwestii ogrzewania. Programy oparte na dopłatach typu Czyste Powietrze nigdy nie zadziałają ponieważ uczestnik takiego programy musi wyłożyć z własnej kieszeni to 60 tys. zł - Polacy takich pieniędzy nie mają i nigdy mieć nie będą.

    Odpowiedz
  12. Samsu

    Witam serdecznie.
    Zacznę od tak wychwalanego i przez nikogo nie znanego Wery – pusta nazwa – na forach się jeszcze czasami pojawia ale opinii użytkowników żadnych na temat tego coś - nie ma. https://czystespalanie.info/130-miliardow-pln/ - @Ranger bardzo trafnie i słusznie to komentuje jak i inni, którzy cokolwiek pojęcia o tym mają : https://www.youtube.com/watch?v=LkGbZpIupco&lc=Ugyh2K7aiFNoSD9Dd5d4AaABAg - https://www.youtube.com/watch?v=f-X9p4LZO0Y&t=766s - https://www.youtube.com/watch?v=lBGDFdftGCg&lc=UgwDKyJPy6BWdtDioQx4AaABAg .

    Wracając do Kirgiza - Co sądzicie o tym piecyku? - https://forum.info-ogrzewanie.pl/topic/26666-co-s%C4%85dzicie-o-tym-piecyku/ - dlaczego tutaj tego nie mam : „ Tutaj też spokojnie wypali jeden zasyp bez grzebania. Sprawdzałem. Na kiepskim groszku 23MJ z marketu pracuje poprawnie w zasadzie przez półtora – dwa zasypy, potem trzeba grzebać.”
    Czytałem wpisy zainteresowanych, którzy by chcieli za adaptować palenisko i palnik z Kirgiza do modernizacji swoich kotłów ale opinia się jakoś tak utarła, że tych rozwiązań za adaptować się nie da, bo paleniska od zawsze na poziomym ruszcie szły a teraz na pochyłym iść nie będzie. A szkoda. Samsu pozdrawia serdecznie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.