Bez prądu nie znaczy staroświecko

fot. Camil Agapie @flickr.com

fot. Camil Aga­pie @flickr.com

Nawet nie­zbyt uważny czy­tel­nik tej strony zauważy, z jaką inten­syw­no­ścią i kon­se­kwen­cją zwal­czamy dmu­chawę, a pro­mu­jemy uży­cie miar­kow­nika ciągu. Czy­ta­jąc arty­kuł o insta­la­cji gra­wi­ta­cyj­nej można odnieść wra­że­nie, że czu­jemy jakiś nie­zdrowy pociąg wzglę­dem dwu­ca­lo­wych rur, a po tek­ście na temat pro­mien­ni­ków pod­czer­wieni nie­je­den niby­eko­log zaostrzy na nas widły, bo takich wro­gów zdro­wego, eko­lo­gicz­nego, czy­stego i nowo­cze­snego ogrze­wa­nia ze świecą szukać!

Spró­bujmy więc nieco wytłu­ma­czyć się z tych — już teraz zdra­dzę — fał­szy­wych podej­rzeń i wyja­śnić skąd takie, a nie inne nasta­wie­nie do wkra­da­ją­cej się do kotłowni nowoczesności.

Arty­kuł prze­nie­siony do działu Warsztat

3 myśli nt. „Bez prądu nie znaczy staroświecko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *