W poszukiwaniu lepszego pieca na drewno

Dostęp­ne u nas w sprzedaży blaszane pudła (nazwa hand­lowa: piec uni­w­er­sal­ny) to w więk­szoś­ci prymi­ty­wne urządzenia do utyl­iza­cji opału. Nie jest to szczyt możli­woś­ci tech­nicznych w spala­niu paliw stałych, ale chwilowo jeszcze się sprzeda­ją.

Lecz są miejs­ca na świecie, gdzie postęp tech­niczny w dziedzinie ogrze­wa­nia, zwłaszcza drewnem, ist­nieje i ma się dobrze. Oznaką tego jest wydarze­nie, jakie miało miejsce w dni­ach 16–19 listopa­da w Waszyn­g­tonie (stol­i­cy USA) — finał Wood Stove Design Com­pe­ti­tion — między­nar­o­dowego konkur­su mającego na celu poszuki­wanie nowoczes­nych kon­strukcji pieców do spala­nia drew­na, które były­by czyste, efek­ty­wne, tanie w pro­dukcji i proste w użytkowa­niu.

A może i ładne przy okazji, bo w USA piec to ozdob­ny mebel w salonie.

Typowy amerykański piec na drewno, fot. vermontcastings.com

Typowy amerykańs­ki piec na drewno, fot. vermontcastings.com

W finale wzięło udzi­ał 14 pro­du­cen­tów. Od dużych, poważnych firm po reprezen­tację uni­w­er­sytecką i garażowych pro­du­cen­tów, którzy przy­jechali na konkurs z jed­nym piecykiem na pace swo­jego jeepa. Konkurs był między­nar­o­dowy, więc stanęli do niego także Finowie (Tulikivi), Nowoze­land­czy­cy, Aus­tri­a­cy i dwie firmy z Danii. Każdy przed­staw­ił kon­strukcję charak­terysty­czną dla jego kra­ju: firmy z USA i Nowej Zelandii poszły w kierunku pieców stalowych bądź żeli­wnych przenośnych, zaś europe­jczy­cy przy­jechali prze­ważnie z pieca­mi murowany­mi.

Wynalazek dzieckiem potrzeby

Ogrze­wanie pali­wa­mi stały­mi nie jest wcale w odwro­cie. Wręcz prze­ci­wnie — w ciągu ostat­nich 10 lat licz­ba użytkowanych pieców na drewno w USA wzrosła o 40%. Nie bez znaczenia jest fakt, że to naj­tańszy sposób ogrze­wa­nia.

Jest więc zapotrze­bowanie na czyste i efek­ty­wne piece na drewno, gdyż już 30 lat temu zaczę­to zauważać prob­lem zadymienia spowodowanego przez prymi­ty­wne piece i prze­ci­wdzi­ałać temu, wdraża­jąc na poziomie fed­er­al­nym normy emisji dla nowych pieców.

Dzię­ki temu pro­du­cen­ci dostali kopa moty­wu­jącego do rozwi­ja­nia czyst­szych sposobów spala­nia i dzisiejsze kon­strukc­je potrafią zejść z emisją pyłów poniżej 1g/h, pod­czas gdy stare, prymi­ty­wne piece czy komin­ki wyrzu­cały w powi­etrze po 30g/h pra­cy.

Ciepło na różne sposoby

Wśród 14 finałowych kon­strukcji trud­no znaleźć dwie podob­ne. Kon­struk­torzy eksplorowali różne kierun­ki roz­wo­ju: od maksy­mal­nej pros­to­ty i braku elek­try­ki jak i elek­tron­i­ki, przez ulep­szenia inst­nieją­cych kon­strukcji po napy­chanie piecyków czu­nika­mi i wenty­la­tora­mi.

Drag­on Heater z Tek­sasu to pró­ba uczynienia z pieca raki­etowego (rock­et stove) czegoś więcej niż zabaw­ki do ogród­ka.
Wynalaz­ca z Nowej Zelandii postanow­ił zain­stalować w piecu na drewno kawałek rur­ki i zro­bić z tego nami­astkę pieca z dol­nym spalaniem.
Duńczy­cy nato­mi­ast z jed­nej strony postaw­ili na trady­cyjne rozwiązanie (maksy­mal­nie prosty piec murowany Hel­bro) a z drugiej na sterowany elek­tron­icznie (son­da lamb­da + ter­mopara) piecyk HWAM o nowoczes­nej, ele­ganck­iej styl­istyce. Aus­tri­a­cy zaś przy­jechali z kaflową piecokuch­nią.

Kil­ka zespołów z USA przy­wiozło również bard­zo zróżni­cow­ane wyro­by. Walk­er Stoves wys­taw­iło coś na bazie idei rock­et stove. Wit­tus to piec niemieck­iego pomysłu opar­ty o zga­zowanie drew­na. Wood­stock Soap­stone zaprezen­tował z kolei piec hybry­dowy — z katal­iza­torem i powi­etrzem dopala­ją­cym zarazem — co rzad­ko stosowane jest razem ze wzglę­du na kosz­ty.

Hybrydowy zwycięzca

Wygranym okazał się piec Ide­al Steel Hybrid firmy Wood­stock Soap­stone. Jest to piec hybry­dowy, tzn. łączy w sobie katal­iza­tor i komorę dopala­nia gazów z doprowadze­niem powi­etrza dopala­jącego, pod­czas gdy zazwyczaj stosowane jest tylko jed­no z tych rozwiązań. Dodatkowo piec ma trze­cie doprowadze­nie powi­etrza: do samego katal­iza­to­ra.

Zwycięzca konkursu - piec firmy Woodstock Soapstone

Emis­ja pyłów z tego pieca to 1g/h pra­cy (aktu­al­na nor­ma wynosi 4g/h). Sprawność według amerykańs­kich norm 82% — czyli ok. 90% po nasze­mu.

Pro­du­cent twierdzi, że piec jest bard­zo tani przy zachowa­niu dobrych osiągów. Ma zostać wprowad­zony do pro­dukcji w czer­w­cu 2014, a cena ma się zmieś­cić w 2000$. Podob­no piece o takich para­me­tra­ch zwykły kosz­tować nawet dwa razy więcej… Skąd taka cena? Głównie przez zas­tosowanie katal­iza­to­ra (ele­ment bard­zo podob­ny do tego stosowanego w samo­chodach).

Nie bez znaczenia jest wykończe­nie pieca (także było oce­ni­ane). Z tyłu pieca moż­na zamon­tować wycię­ty z blachy prak­ty­cznie dowol­ny wzór. Również wierzch­nia pły­ta grze­j­na jest wymi­en­na.

Pro­du­cent ma już plany dorzuce­nia urząd­zon­ka mon­i­toru­jącego para­me­try pra­cy pieca: moc chwilową, sprawność, emisję zanieczyszczeń i tem­per­aturę. Fajnie się to czy­ta, ale kosz­ty czu­jników do zmierzenia takich rzeczy i samego urząd­zon­ka mogą być podob­ne do ceny samego pieca.

Warto zauważyć, że zwycięs­ka fir­ma zatrud­nia raptem 25 osób.

Zwycięzców było więcej

Wood­stock Soap­stone wygrał w klasy­fikacji gen­er­al­nej, uwzględ­ni­a­jącej oce­ny ze wszys­t­kich kat­e­gorii. Wit­tus, zaj­mu­ją­cy w gen­er­alce 2. miejsce, wygrał pod wzglę­dem efek­ty­wnoś­ci. HWAM został najwyżej oce­niony pod wzglę­dem innowa­cyjnoś­ci (za sondę lamb­da i kom­put­erek pod­powiada­ją­cy ile drew­na i kiedy dołożyć).

Wood­stock Soap­stone wygrał także w kat­e­gorii dostęp­noś­ci cenowej (ma kosz­tować poniżej 2000$ — i to jest podob­no tanio). Nato­mi­ast pod wzglę­dem niskiej emisji pyłu tryum­fował Mul­ciber — piec skon­struowany przez ekipę pół-ama­torów z uni­w­er­syte­tu Mary­land. Jako jedyny z pieców posi­adał nad­much za pomocą wenty­la­to­ra, co zresztą zemś­ciło się w pewnym momen­cie na kon­struk­torach. Dzi­wnym trafem nie przewidzieli, że wyda­jność wenty­la­to­ra może być zbyt mała, gdy załadu­je się piec drewnem do peł­na.

Dokład­niejsza anal­iza tech­nicz­na poszczegól­nych pieców ma się niebawem pojaw­ić na blogu Alliance For Green Heat.

Konkurs z silnym zapleczem

Orga­ni­za­torem konkur­su była fun­dac­ja Alliance For Green Heat zaj­mu­ją­ca się pro­mocją odnaw­ial­nych źródeł energii i czystych sposobów ich wyko­rzys­ta­nia. Wśród spon­sorów były orga­ni­za­c­je dzi­ała­jące na rzecz efek­ty­wnoś­ci ener­gety­cznej, wyko­rzys­ta­nia odnaw­ial­nych źródeł energii, władze kilku stanów, lasy państ­wowe, zrzeszenia kominiarzy i sporo firm związanych z branżą grzew­czą.

Zwycięz­ca otrzy­mał 25 000$ i od razu wykazał się gestem — pieniądze te przekazał na rzecz dwóch innych pry­wat­nych zespołów, które dzi­ałały bez żad­nego spon­soringu, budu­jąc swo­je piece ze środ­ków włas­nych.

Relac­ja w Nation­al Geo­graph­ic

4 myśli nt. „W poszukiwaniu lepszego pieca na drewno

  1. Szczepan

    Dobrze, że pojaw­iło sie coś także o drewnie i kominkach. Sądzę, że nie tylko kotły węglowe, lecz również domowe komin­ki w naszym kra­ju są nie najlepiej obsługi­wane i niepotrzeb­nie dymią. Zwłaszcza przy roz­pala­niu oraz dokłada­niu opału. Sam spróbowałem roz­pal­ić więk­szy załadunek “od góry” w kominku zna­jomych i całkiem dobrze się pal­iło przez kil­ka ład­nych godzin. Na anglo­jęczynych stronach jest trochę na ten tem­at pod hasłem “top-down fires”. Zachę­cam do pisa­nia więcej o drewnie.

    Odpowiedz
  2. marek

    Naprawdę warto spróbować top-down fire. Ja przez lata roz­palałem trady­cyjnie. Owszem pal­iło się ale zawsze miałem zakop­coną szy­bę. Próbowałem różnych rozwiązań kon­struk­cyjnych w koninku ale bez efek­tu. Gdy roz­palam top-down nie ma koce­nia na szy­bę.
    Poz­draw­iam.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Nikt nie zabra­nia, ale nie zadzi­ała to dobrze. Węgiel ma za mało sub­stancji lot­nych, a to właśnie one napędza­ją ten piec.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.