Ocieplasz dom, a co na to instalacja grzewcza?

Ocie­ple­nie sta­rego domu wydaje się pro­ste. Wystar­czy wyło­żyć ściany sty­ro­pia­nem lub wełną i zacią­gnąć tyn­kiem, a potem można w cie­płym domu balo­wać za oszczę­dzone na ogrze­wa­niu pie­nią­dze. Istot­nie, ocie­ple­nie tylko samych ścian zewnętrz­nych pozwala obni­żyć zuży­cie cie­pła o ok. połowę. Ale to nie zna­czy, że zuży­cie opału rów­nież spad­nie o połowę.

Kon­se­kwen­cje ocie­ple­nia domu nie są wyłącz­nie pozy­tywne. Mało kto zauważa zawczasu, że ocie­ple­nie domu wymaga dosto­so­wa­nia insta­la­cji grzew­czej do nowej sytu­acji. Taka myśl poja­wia się dopiero po pierw­szej zimie w świeżo ocie­plo­nym domu i prze­ko­pa­niu Inter­netu w poszu­ki­wa­niu roz­wią­za­nia nie­zna­nych dotąd problemów.

Począ­tek pro­ble­mów z ogrzewaniem

Głów­nym celem ocie­ple­nia jest zmniej­sze­nie zuży­cia cie­pła na ogrze­wa­nie. Po ocie­ple­niu domu gwał­tow­nie spada jego zapo­trze­bo­wa­nie na cie­pło. Zamiast 24kW wystar­czy mu teraz led­wie 10kW mocy, by w naj­więk­szy mróz utrzy­mać godziwą tem­pe­ra­turę w domu.

Tak więc ocie­ple­nie powo­duje auto­ma­tycz­nie prze­wy­mia­ro­wa­nie kotła i grzej­ni­ków. Stary kocioł musi teraz pra­co­wać w naj­bar­dziej nie­ko­rzyst­nym dla sie­bie zakre­sie mocy (poni­żej 50% mocy nomi­nal­nej), gdzie jego efek­tyw­ność osiąga góra 30%, a tem­pe­ra­tura wody w insta­la­cji nie może prze­kra­czać ~45st.C, bo ina­czej w domu jest za gorąco.Dla­tego po ocie­ple­niu cała insta­la­cja grzew­cza musi zostać dosto­so­wana do nowych warun­ków. W prze­ciw­nym razie oszczęd­no­ści zostaną pożarte przez spa­dek spraw­no­ści jej pracy, spo­wo­do­wany przewymiarowaniem.

Ocie­plasz dom — wymie­niasz kocioł

Spójrzmy na pro­blem przez przy­kład hipo­te­tycz­nego sta­rego domu, w któ­rym przed ocie­ple­niem zuży­wano zimą 5 ton węgla, a stara insta­la­cja grzew­cza pra­co­wała be zarzu­tów. Roczne zuży­cie cie­pła wyno­siło więc ok. 20 tys. kWh (spraw­ność 60%), mak­sy­malna moc grzew­cza to 20kW. Po ocie­ple­niu roczne zuży­cie cie­pła spa­dło do 10 tys. kWh, a wyma­gana moc grzew­cza to już tylko 10kW.

Przed ocie­ple­niem kocioł pra­co­wał bez więk­szego pro­blemu. Duże i stałe zapo­trze­bo­wa­nie na moc powo­do­wało, że nie zaznał dłuż­szych okre­sów prze­stoju. Komin był wygrzany i suchy, a czysz­cze­nie kotła ogra­ni­czało się do prze­je­cha­nia parę razy szczotką dla zeskro­ba­nia suchej sadzy i pyłu. Stara, gra­wi­ta­cyjna insta­la­cja grzew­cza pra­co­wała z tem­pe­ra­turą wody prze­cięt­nie ok. 60st.C.

Dom został ocie­plony, ale kocioł wraz z insta­la­cją pozo­stał bez zmian.

Pierw­szej zimy po ocie­ple­niu w domu było cie­plej, wręcz za gorąco. Szybko oka­zało się, że 60st.C na kotle to zbyt dużo i trzeba zejść do 45st.C, by nie trzeba było otwie­rać okien. A wtedy zaczęła się gehenna.

Kocioł zarósł sadzą i śmier­dzącą smołą. Opał już się nie palił żywym ogniem, lecz tlił i dymił. Żeby temu zapo­biec, trzeba było sypać małą kupkę węgla na przo­dzie rusztu i czę­sto dosy­py­wać po tro­chu. Czysz­cze­nie kotła stało się zada­niem nie­wy­ko­nal­nym. Asfalt ze ścia­nek wymien­nika był nie do zdar­cia ani szczotką, ani szpa­chlą, ni to na zimno, ni na gorąco.

Wio­sną  wpraw­dzie oka­zało się, że zeszła tona mniej węgla niż przed ocie­ple­niem, ale naczelny palacz domu z utę­sk­nie­niem wypa­try­wał już wio­sny, bo czuł się wra­kiem czło­wieka. Na domiar złego na pod­da­szu na ścia­nie komi­no­wej poja­wiły się śmier­dzące zacieki.

Co poszło nie tak? Po ocie­ple­niu stary kocioł i insta­la­cja grzew­cza były grubo prze­wy­mia­ro­wane. Mimo, że budy­nek potrze­bo­wał teraz o połowę mniej cie­pła na ogrze­wa­nie, to oszczęd­no­ści wynio­sły jedy­nie 20%, a i te pie­nią­dze zostały oku­pione potem i łzami.

Aby unik­nąć tych pro­ble­mów, nale­żało po ocie­ple­niu domu wymie­nić kocioł węglowy na mniej­szy (ok. 10kW w tym przy­padku) albo ogra­ni­czyć moc sta­rego kotła przez zabu­do­wa­nie czę­ści pale­ni­ska sza­mo­tem. Dzięki temu oszczęd­ność opału się­gnę­łaby dwóch ton (40%) i znik­nę­łaby więk­szość pro­ble­mów z paleniem.

Mniej­szy kocioł — mniej­sza instalacja

Ale mniej­szy kocioł to nie wszystko. Załóżmy, że kocioł 24kW został zastą­piony wer­sją 10kW. Znów można palić nie­mal tak samo wygod­nie jak daw­niej. Węgiel pali się żywo, kocioł zara­sta już tylko sadzą, więc czysz­cze­nie jest łatwiej­sze. Pozo­stał tylko pro­blem tem­pe­ra­tury wody na grzej­ni­kach. Nadal nie można na dłuż­szą metę prze­kra­czać 50st.C, bo koń­czy się to sauną w domu.

Prze­wy­mia­ro­wa­nie kotła zostało wyle­czone. Wciąż jed­nak pozo­staje prze­wy­mia­ro­wa­nie grzej­ni­ków, które nie­sie rów­nie nie­przy­jemne skutki. Jak je leczyć? Jest kilka spo­so­bów. Naj­pro­ściej wymie­nić grzej­niki na mniej­sze, dobrane w taki spo­sób, by mak­sy­malną potrzebną teraz moc (ok. 10kW) odda­wały przy tem­pe­ra­tu­rze wody 60st.C, a nie jak obecna insta­la­cja — już w oko­li­cach 45st.C.

Oto jaki efekt da wła­ściwe dobra­nie grzejników:

Wymiana grzej­ni­ków przy­wróci opty­malne warunki pracy insta­la­cji grzew­czej i pozwoli zaosz­czę­dzić na ocie­ple­niu tyle, ile fak­tycz­nie jest moż­liwe — ok. 50–60% pier­wot­nych kosz­tów ogrzewania.

W takich warun­kach kocioł będzie spa­lał czy­sto opał zamiast kisić go na niskich tem­pe­ra­tu­rach. Po sadzy, smole i kon­den­sa­cie nie zosta­nie nawe wspo­mnie­nie, a czysz­cze­nie kotła będzie się ogra­ni­czało do wymia­ta­nia z niego pyłu ze śla­dami sadzy.

Alter­na­tyw­nie: bufor ciepła

Zamiast wymiany kotła i grzej­ni­ków, sytu­ację może napra­wić bufor cie­pła. Koszt jego wyko­na­nia i pod­pię­cia do insta­la­cji powi­nien być niż­szy niż w przy­padku kupna nowego kotła i wymiany wszyst­kich grzej­ni­ków (nie zawsze aż tyle jest konieczne).

Zasto­so­wa­nie bufora cie­pła da dodat­kowe korzy­ści: nie tylko zapewni kotłowi godziwe warunki pracy, jakie ist­niały przed ocie­ple­niem, ale wręcz je polep­szy — kocioł będzie mógł teraz grzać bufor z pełną mocą, a tem­pe­ra­tura wody na grzej­ni­kach zosta­nie obni­żona do takiej, jaka będzie potrzebna do ogrza­nia domu (niechby nawet 40st.C). Poprawi się wyko­rzy­sta­nie opału, a więc dodat­kowo spadną koszty.

Izo­la­cja obosieczna

Izo­la­cja ścian zewnętrz­nych działa w dwie strony. Zimą zatrzy­muje cie­pło wewnątrz domu. Latem zatrzy­muje cie­pło poza domem. W zasa­dzie nie ma to więk­szego zna­cze­nia, bo podaż cie­pła w upały jest tak duża, że po paru dniach w domu i tak będzie gorąco — co naj­wy­żej nastąpi to parę dni później.

Skutki ocie­ple­nia dają się za to odczuć w okre­sach przej­ścio­wych. Wpływa ono wtedy na nie­znaczne wydłu­że­nie sezonu grzew­czego. Dla­czego? Wła­śnie przez ogra­ni­cze­nie nagrze­wa­nia ścian od słońca. Wcze­sną jesie­nią i wio­sną słońce potrafi dość znacz­nie nagrzać mury, tak że w dni z cie­plej­szą i sło­neczną pogodą znika koniecz­ność rozpalania.

Tym­cza­sem w domu ocie­plo­nym ogra­ni­czone są zarówno straty jak i zyski cie­pła z zewnątrz. Zmiany tem­pe­ra­tury na zewnątrz stają się odczu­walne w domu z kil­ku­dnio­wym opóź­nie­niem, więc czę­sto docho­dzi do sytu­acji, gdy na dwo­rze jest już pozor­nie cie­pło, słońce grzeje, ale w domu jest wciąż lekko chłod­nawo i bez prze­pa­le­nia się nie obejdzie.

Sty­ro­pian to nie wszystko

Ocie­ple­nie domu jest niczym innym jak zepsu­ciem insta­la­cji grzew­czej. Jeśli jej potem nie napra­wisz, to sam sobie robisz krzywdę. Koszt tej naprawy może być znaczny (nowy kocioł, nowe grzej­niki), ale uży­wa­nie insta­la­cji sprzed ocie­ple­nia w domu ocie­plo­nym to takie pasmo udręk i kosz­tów, że prędko doj­dziesz do wła­ści­wego wnio­sku i zain­we­stu­jesz w zmiany w insta­la­cji. Dopiero ocie­ple­nie w połą­cze­niu z dosto­so­waną do nowej sytu­acji insta­la­cją grzew­czą pozwala wycią­gnąć mak­si­mum oszczęd­no­ści, nie dokła­da­jąc sobie przy oka­zji problemów.

Inwe­sty­cja w ocie­ple­nie ścian to nie­małe pie­nią­dze. A może podobny efekt da ocie­ple­nie dachu lub pod­łogi? Od nie­dawna możesz to spraw­dzić na CiepłoWłaściwie.pl. Tam też poli­czysz, jakich mocy grzej­ni­ków będziesz potrze­bo­wał po ocie­ple­niu domu.

 

Jedna myśl nt. „Ocieplasz dom, a co na to instalacja grzewcza?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *