Większość kopci legalnie

Pod­sumowanie sezonu grzew­czego 2014/2015 w Krakowie pokazu­je, że na 1770 kon­troli domowych palenisk pod kątem spala­nia śmieci, pode­jrze­nie potwierdz­iło się w 241 przy­pad­kach, z czego nałożono 132 man­daty.

Ktoś czy­ta­jąc tę infor­ma­cję mógł­by się cieszyć, że ludzie zgłasza­ją kop­ci­uchów, Straż Miejs­ka ich kon­trolu­je i syp­ią się man­daty. Ale banan z twarzy zni­ka, gdy zada sobie człowiek pytanie: czy dzię­ki tym kon­trolom powi­etrze na dziel­ni­cy jest czyst­sze? Nieste­ty nie! Powyższe licz­by pokazu­ją, że mniej niż 1/5 kopcą­cych kom­inów pod­pa­da pod para­graf. 80% będzie kop­cić dalej i wszys­tko odby­wa się legal­nie.

Żeby Polak zgłosił kopcącego sąsi­a­da do Straży Miejskiej, to ten musi naprawdę zajść mu za skórę kopcąc wściek­le wprost w jego okna. Zgłosze­nie takie doty­czy jed­nak pode­jrzenia spala­nia odpadów. Tylko w przy­pad­ku stwierdzenia, że spalane są plas­ti­ki, pam­per­sy lub opony możli­we jest ukaranie właś­ci­ciela i ist­nieje szansa, że sytu­ac­ja zmieni się na lep­sze.

Ale jak widać z powyższych statystyk dla Krakowa, takie przy­pad­ki to zaled­wie 14% wszys­t­kich zgłoszeń. 86% inter­wencji kończy się stwierdze­niem, że spalane jest legalne pali­wo, a więc nic nie moż­na z tym zro­bić! To oznacza, że samym Krakowie pon­ad 1500 kom­inów będzie dalej kop­cić bez przeszkód.

Chy­ba, że zmieni się strate­gia dzi­ała­nia i zostanie w końcu zdi­ag­no­zowany prob­lem, którego czubkiem jedynie jest spalanie śmieci, a zasad­nicza część to kiep­skie umiejęt­noś­ci pale­nia w piecach i kotłach u ludzi, którzy robią to na co dzień.

Poniższy filmik pokazu­je, jaki efekt daje zmi­ana sposobu pale­nia w piecu — z utartego lata­mi nawyków na roz­palanie od góry.

Ile trze­ba, żeby tę zmi­anę wprowadz­ić? Bard­zo niewiele. Wystar­czyło­by, aby Straż Miejs­ka została wyposażona w mate­ri­ały infor­ma­cyjne i umiejęt­ność poinstruowa­nia kon­trolowanego delik­wen­ta co do zas­tosowa­nia tej metody pale­nia na przykładzie jego włas­nego kotła. Dzię­ki temu inter­wenc­ja w razie braku stwierdzenia spala­nia śmieci nie była­by jałowa.

Znakomi­tym przykła­dem okiełz­na­nia legal­nego kop­ci­ucha jest przy­padek ryb­nick­iego Sanepidu. Straż Miejs­ka, alar­mowana wielokrot­nie przez mieszkańców, rozkładała ręce, bowiem kon­t­role wykazy­wały spalanie najlep­szego gatunku węgla, bez żad­nych domieszek odpadów.

Budynek Sanepidu w Rybniku - przed i po wizycie ekipy "Rybnik bez dymu"

Budynek Sanepidu w Ryb­niku — przed i po wiz­y­cie ekipy “Ryb­nik bez dymu”

Dzię­ki zaan­gażowa­niu grupy świadomych mieszkańców Ryb­ni­ka oraz chę­ci współpra­cy dyrekcji Sanepidu udało się rozwiązać prob­lem i komin tej placów­ki na stałe przes­tał kop­cić.

Jedna myśl nt. „Większość kopci legalnie

  1. Maciej Kowalski

    Ehhh no tak, pol­s­ka nieste­ty ma swój piękny styl, który właśnie pokazu­ją w TV pod tym wzglę­dem, zakopce­nia, niedłu­go będziemy mieli jak w chi­nach, gdzie ludzie po pros­tu chodzą w maskach bo natęże­nie smogu jest tak duże, że ludzie po pros­tu się duszą. W tym roku podob­no UE zajmie się zanieczyszcze­niem powi­etrza, karząc firmy wysoki­mi grzy­w­na­mi w Polsce, tym którym nie zain­west­owali w spec­jalne fil­try na kominy emi­tu­jące dwut­lenek węgla

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.