Wnioski z pokazów palenia

Przez ostat­nie pół roku przeprowadzil­iśmy (my – ekipa z Wrocław­ia) kilka­naś­cie pokazów czyst­szego pale­nia – od Biel­s­ka-Białej po Gdynię, w sty­czniowym mrozie i w czer­w­cowym upale. Moż­na już spisać nieco doświad­czeń: jak to się krę­ci, co to daje i czy warto było.

Działo się

Min­iony sezon grzew­czy był reko­r­dowy pod wzglę­dem licz­by pokazów pale­nia. W znakomitej więk­szoś­ci wypraw towarzyszył mi ob. Marcin Waince­tel ze swym nieoce­nionym wspar­ciem logisty­cznym, moral­nym i fotore­porter­skim (więk­szość tute­jszych zdjęć jest jego autorstwa).

To już trze­ci sezon grzew­czy odkąd ekipa “Ryb­nik bez dymu” ruszyła z pier­wszy­mi taki­mi pokaza­mi w swo­jej okol­i­cy. Pomysł został wzię­ty z RPA, gdzie w iden­ty­czny sposób pro­mowano roz­palanie od góry pieców kuchen­nych zasi­lanych węglem.

Prócz nas dzi­ałała ekipa z Ryb­ni­ka, ekipa w Nowym Tar­gu, Straż Miejs­ka w Mikołowie, Straż Miejs­ka w Kiel­cach – tu byna­jm­niej lista się nie kończy, bo na pewno zapom­ni­ałem lub nie wiem o różnych nieza­leżnych dzi­ała­ni­ach.

Akc­ja w Pelplin­ie, kwiecień 2017

Ta zima była też niety­powa z powodu niespo­tykanego dotąd medi­al­nego napom­powa­nia tem­atu smogu. Mieliśmy w związku z tym przez kil­ka dni law­inę zapy­tań, która szy­bko stop­ni­ała, ale za to poważne propozy­c­je pojaw­iły się wios­ną i stąd było tych kil­ka wyjazdów w kwiet­niu i czer­w­cu.

Jak ludzie reagują

Jeśli myślisz, że pier­wsze i naj­gorsze, co może się stać, gdy odpal­isz kopcą­cy węglowy piecyk na imprezie pełnej rodzin z dzieć­mi w upal­ny czer­w­cowy dzień, to mniej lub bardziej sub­telne proś­by o zaprzes­tanie kopce­nia… to się mylisz. Naj­gorzej, gdy smród niko­go nie rusza – a tak też się zdarza.

Zadymie­nie nie jest przy­jem­ną częś­cią naszej pra­cy, ale jest konieczne. Łatwiej było­by jeźdz­ić z jed­nym piecem roz­palanym od góry, który nie dymił­by praw­ie wcale. Tylko że wtedy nikt by się tym nie zain­tere­sował (bo zwycza­jnie nie rzu­cał­by się w oczy) a bezdymne spalanie moż­na by łat­wo przyp­isać jakiemuś spec­jal­ne­mu węglowi. Nato­mi­ast gdy roz­palamy na oczach pub­licznoś­ci dwa iden­ty­czne piece iden­ty­cznym węglem lecz różny­mi meto­da­mi a efek­ty są różne jak dzień i noc – nadal może trud­no w to uwierzyć, gdy pier­wszy raz widzi się węgiel spalany bez dymu, ale wszys­tko widać jak na dłoni.

Ot nor­malne spalanie węgla.

Zain­tere­sowanie budzą też same piece “kozy”. To przez sen­ty­ment – mnóst­wo ludzi ogrze­wało tak dawniej swo­je domy albo namiot na poligo­nie. Jest to motyw, by pode­jść do naszego stoiska jeszcze zan­im cokol­wiek pod­pal­imy.

Gdy chodzi o samo pale­nie od góry, wciąż dla więk­szoś­ci ludzi jest total­ną nowoś­cią. Zawsze jest cho­ci­aż jeden ktoś, kogo naprawdę zat­ka ten widok, gdy ten sam węgiel jed­nocześnie sro­go kop­ci i pali się czys­to jak nie-węgiel. Takie oso­by nie mogą się nadzi­wić, że przez tyle lat nikt im tak prostej rzeczy nie powiedzi­ał.

Coraz więcej bywa ludzi, którzy już słyszeli o pale­niu od góry – od rodziny, sąsi­a­da, z telewiz­ji, z instrukcji obsłu­gi swo­jego kotła, z innego lub poprzed­niego pokazu w tej samej miejs­cowoś­ci. Część próbowała i tak pali, częś­ci coś nie przy­pa­sowało, innych to w ogóle nie ruszyło, bo nie zała­pali o co tu naprawdę chodzi i dopiero ujrze­nie na żywo efek­tów przekonu­je ich, że warto spróbować.

Goś­ci miewamy bard­zo różnych.

Zdarza­ją się też oso­by, które palą tak “od zawsze” czyli 20–30 lat i dla nich to żad­na nowość. Część pal­iła tak tylko w piecach na trociny i “kozach” nigdy nie myśląc, dlaczego w domowym kotle robi się to inaczej.

Spo­rady­cznie bywa­ją i tacy, którzy wiedzą lep­iej a jeśli aku­rat to, co naocznie zobaczą, kłó­ci się z ich poję­ciem o pale­niu, to po wygłosze­niu swoich racji odd­ala­ją się w poczu­ciu wyżs­zoś­ci. Ale to skra­jne i poje­dyncze przy­pad­ki. Ze znakomitą więk­szoś­cią ludzi moż­na poroz­maw­iać na poziomie nawet jeśli nie we wszys­tkim się zgadza­my.

Gdy­nia, 21. czer­w­ca 2017

Wbrew pozorom nie tylko palą­cy węglem i drewnem mogą coś wynieść z takiego pokazu. Ogrze­wani gazem lub z ciepłowni “blok­er­si” też mają w otocze­niu kogoś z rodziny, sąsi­a­da czy zna­jomych, którzy ćwiczą się w kotłowni. Gdy dowiadu­ją, że jest możli­we spalanie węgla i drew­na bez dymu, całkiem możli­we, że przekażą tę wiedzę dalej zami­ast tylko upor­czy­wie wydzwa­ni­ać na Straż Miejską i kląć zza firan­ki kiedy w jedynym domku koło ich bloków aku­rat jest roz­palane.

Najczęstsze pytania na pokazach

Prócz pytań o samą tech­nikę pale­nia, nieza­leżnie od miejs­ca częs­to pow­tarza­ją się też inne, których początkowo byśmy się nie spodziewali:

  • Po ile te piece?
  • Co panowie sprzeda­je­cie – węgiel, piece, pod­pałkę?
  • Czy będzie kiełbasa piec­zona?

Aku­rat ta ostat­nia opc­ja roz­dawnict­wa żywnoś­ci przys­porzyła by nam zain­tere­sowa­nia. Nieste­ty rzecz mogła­by się rozbić o sanepid.

Kościerzy­na, kwiecień 2017

Da się poprawić kulturę palenia

Ile to razy słyszę, że ludzie i tak będą pal­ić co chcą i jak chcą, że nic się nie da zmienić, bo prze­cież każdy Polak to cham, gbur i prostak. Jeszcze psem poszczu­je jak mu powiem, żeby przes­tał kop­cić!

Nasze doświad­cze­nie pokazu­je, że nie braku­je ludzi żywo zain­tere­sowanych tańszym i czyst­szym pale­niem – tylko najpierw muszą się dowiedzieć, że coś takiego jest możli­we! A to nie jest proste, bo co innego się do człowieka mówi a co innego on słyszy. Sko­ro jedynym znanym sposobem pale­nia jest kopce­nie i powszech­nie uważa się to za tanie ogrze­wanie, to wszel­ki atak na kopce­nie rodzi opór lub agresję, bo to znaczy, że ktoś mnie chce zmusić do droższego ogrze­wa­nia czyli jemu będzie lep­iej a mnie gorzej. Przeła­mać ten schemat myśle­nia nie zawsze będzie pros­to i szy­bko, bo to jest pod­ważanie pod­sta­wowego życiowego doświad­czenia.

Jerz­manow­ice k. Krakowa, 24 czer­w­ca 2017

Zami­ast ludzi okładać po głowach, daje­my przykład praw­idłowego pale­nia i pokazu­je­my prostą drogę do oszczęd­noś­ci, przy okazji rozwiązu­jąc wiele prob­lemów prze­cięt­nej kotłowni. A więc po pros­tu pod­chodz­imy do ludzi po ludzku, co znacznie zwięk­sza szanse na dogadanie się. Oczy­wiś­cie zawsze będą tacy, którzy wiedzą lep­iej jak pal­ić i nie dotrze się do nich tak łat­wo. Ale błę­dem było­by sku­pi­anie się tylko na nich. Jest mnóst­wo osób, które o wiele łatwiej się przekon­a­ją, po czym “zarażą” innych aż zaraz się okaże, że to upar­cie kopcą­cy jest dzi­wakiem w mniejs­zoś­ci pośród czys­to palą­cych.

Skąd się biorą pokazy?

Żaden z tych pokazów by się nie odbył, gdy­by nie dzi­ałanie zwykłych mieszkańców. Prze­ważnie to od nich rzecz się zaczy­na. Zanoszą tem­at do gminy, do lokalnych dzi­ałaczy społecznych, poli­tyków, sto­warzyszeń itp. Do skutku wier­cą dzi­ury we właś­ci­wych brzuchach i wraca­ją drzwia­mi gdy wyrzucą ich oknem. Właśnie tak dzi­ała to całe społeczeńst­wo oby­wa­tel­skie – gdzie od zwykłego człowieka wychodzą pomysły na zmi­any w jego najbliższym otocze­niu.

Rudawa k. Krakowa, sty­czeń 2017

Efekty?

Przez każdy pokaz przewi­ja się kilka­dziesiąt do kilkuset osób. Na frek­wencję nie mamy wielkiego wpły­wu, może­my jedynie pod­powiedzieć orga­ni­za­torom na bazie doświad­czenia: gdzie, kiedy i jak najlepiej jest się ustaw­ić. Zazwyczaj lep­iej jest lądować tam, gdzie ludzie już są z innego powodu, czyli np. na lokalnym tar­gowisku czy pod­czas więk­szej imprezy. Ale i na pokazach, na które mieszkań­cy spec­jal­nie muszą przyjść, frek­wenc­ja jest wyso­ka o ile tylko orga­ni­za­tor przyłoży się do nagłośnienia sprawy w okol­i­cy. Tak było na przykład w Nowej Rudzie, gdzie mimo marznącego deszczu w ciem­ny lutowy wieczór zain­tere­sowani przepełnili szkol­ną salę lek­cyj­na (ok. 50 osób).

Nowa Ruda, luty 2017

Mimo fatal­nej pogody kilkudziesię­ciu mieszkańców Nowej Rudy przyszło spec­jal­nie na nasz pokaz.

Niełat­wo jest pre­cyzyjnie zmierzyć skut­ki naszych dzi­ałań, tj. powiedzieć ile osób po danej akcji zmieniło sposób pale­nia. Owszem, niek­tórzy przyjdą się pochwal­ić, ale to będzie mniejszy pro­cent – więk­szość ludzi nie chwali się nam gdy im to po pros­tu dzi­ała. Ale mówią innym: rodzinie, zna­jomym, sąsi­adom – i dzię­ki temu wieść się niesie. Bo jakże, do stu piorunów, ma się nie nieść, kiedy człowiek oszczędza opał tona­mi?!

Jeden z efek­tów pokazów prowad­zonych w zimie 2016/2017 przez Straż Miejską w Mikołowie. Ter­az emis­ja wciąż pewno jest dale­ka od “kla­sowych” kotłów, a jed­nak oszczęd­ność opału nie kłamie: przedtem musi­ało być o wiele, wiele gorzej.

Zresztą tu nie chodzi wyłącznie o to, do ilu osób dotrze się od razu. Ważne, żeby ludziom cho­ci­aż obiło się o uszy, że kopce­nie to nie jest nor­ma tylko kosz­towny błąd a każdy palacz ma kon­trolę nad tym czy i jak bard­zo kop­ci. Nawet jeśli ter­az ta infor­ma­c­ja nie zro­bi na nich dostate­cznego wraże­nia, to być może odniesie skutek później, gdy usłyszą o tym z innych źródeł.

Kłody pod nogami i noże w plecach

Nasza dzi­ałal­ność wywołu­je też negaty­wne reakc­je u tych, którym – w ich włas­nym mnie­ma­niu – psu­je­my interesy. Kopią pod nami doł­ki i obs­marowu­ją za ple­ca­mi. Mało kto ma odwagę poroz­maw­iać twarzą w twarz nawet jeśli nasze stoiska na danej imprezie dzieli 20 metrów. Mój pro­dukt jest ide­al­ny, całą resztę zgnoić, bo jeszcze mi chleb odbiorą – taka bywa filo­zofia janus­zo­biz­nes­menów, których pole dzi­ała­nia jakoś zazębia się z naszym.

Biel­sko-Biała, czer­wiec 2017

Nie od dziś szcz­erze wyśmiewam teorie o tym jak to lob­by węglowe nas wymyśliło i spon­soru­je, kiedy to “lob­by węglowe” w najlep­szym razie jest nam obo­jętne a częs­to nas kąsa bardziej niż inne lob­by. Jeśli rozstaw­iamy się aku­rat na jakiejś imprezie związanej z ener­getyką, to pod­chodzą do nas zain­tere­sowani gazown­i­cy, ciepłown­i­cy, kominiarze, kominkarze, sprzedaw­cy fotowoltai­ki – i z każdym da się poroz­maw­iać ludzkim głosem.

Prob­lem nato­mi­ast mają głównie kot­larze węglowi, którym się wyda­je, że jak Kowal­s­ki nauczy się poprawnie pal­ić w swoim starym kotle, to właśnie przez to nie kupi nowego kotła za 8–10 tysię­cy – a nie dlat­ego, że kosz­tu­je on cztery prze­ciętne pol­skie pen­sje (nie śred­nią tylko medi­anę: ~2,5 tys.) albo że pali­wo do niego jest dro­gie i trud­no dostęp­ne.

Goś­ci z alar­mów smogowych miewamy najrzadziej, bo to są ludzie jak mało kto pewni, że pale­nie od góry dzi­ała – właśnie dlat­ego je zwal­cza­ją. Przy­pom­i­nam sobie tylko jed­ną taką wiz­ytę we Wrocław­iu, w której – jak się potem okaza­ło – chodz­iło tylko o to, by naz­bier­ać mate­ri­ałów do ocz­er­ni­a­nia nas po mieś­cie.

Za granicą się nie żrą nawzajem

Akc­ja antys­mogowa “LuftAus” ze Szwa­j­carii to przykład kom­plek­sowego i rozsąd­nego dzi­ała­nia. Nie jest to grup­ka naw­ied­zonych, którzy postanow­ili powal­czyć ze złym wun­glem i tylko ten wycinek prob­le­mu smogu ich intere­su­je. Zimą uczą praw­idłowo pal­ić a latem porusza­ją prob­lem smogu z ruchu samo­chodowego (ozon, tlen­ki azo­tu). Oraz wiele innych kwestii składa­ją­cych się na jakość powi­etrza, np. codzi­enne nawy­ki trans­portowe czy wybór farb na możli­wie mało szkodli­wych roz­puszczal­nikach. U nas za smog dojeżdża się niemal wyłącznie domowe ogrze­wanie. Alarmy smogowe z końcem sezonu grzew­czego zapada­ją w sen let­ni do jesieni.

Szwa­j­cars­ka kam­pa­nia antys­mogowa uczy jak zmniejszać zanieczyszcze­nie powi­etrza na wszelkie możli­we sposo­by, w tym przez czyst­sze pale­nie. Napis w tle: “praw­idłowe roz­palanie zmniejsza zapyle­nie”

W kra­jach niemieck­o­języ­cznych roz­palanie od góry jest sze­roko pro­mowane jako praw­idłowa meto­da pale­nia. Bo w isto­cie jedyną praw­idłową metodą pale­nia jest pale­nie bez dymu – jakkol­wiek się je osiąg­nie. Pod­pisu­ją się pod tym władze kantonów/landów, gminy, naukow­cy, lekarze, kominiarze, firmy związane z ogrze­waniem drewnem…

Zagraniczni pro­du­cen­ci pieców na drewno jakoś nie obaw­ia­ją się, że przez praw­idłowe pale­nie spad­nie im sprzedaż. Wręcz prze­ci­wnie: są świado­mi, że tylko czys­to spalane drewno ma przyszłość.

Fir­ma Jotul, znany glob­al­ny pro­du­cent pieców na drewno, zale­ca roz­palać od góry.

Co robimy dalej

Na razie nie ma ustalonych dal­szych ter­minów pokazów. Rysu­je się opc­ja, że będziemy na początku sierp­nia w Gdańsku, ale brak jeszcze szczegółów. Potem zapewne wysyp zapy­tań nastąpi na jesieni. To dobrze i niedo­brze zarazem, bo moce prze­r­obowe mamy ogranic­zone. Potrze­ba więcej rąk do pra­cy!

Do prowadzenia pokazów nie potrze­ba super umiejęt­noś­ci czy mega wiedzy. Wystar­czy jako takie doświad­cze­nie z włas­nej kotłowni, by potrafić wytłu­maczyć drugiej oso­bie, o co tu chodzi. Trochę trze­ba się też ubrudz­ić.
Na start potrzeb­ny jest sprzęt (piecy­ki z osprzętem jakieś 500zł w porywach), trans­port i czas na dzi­ałanie – ale też nie robi się tego za 0zł. My z założe­nia dzi­ałamy non prof­it a więc cza­sem wyjdziemy na plus, gdzie indziej lec­imy po kosz­tach, a to, co per sal­do zostanie, “zni­ka” w wymi­an­ie i naprawach sprzętów, rekla­mach na Face­booku czy innych celach związanych z tem­atem. Prze­ważnie w mniejszych miejs­cowoś­ci­ach budżet na akcję jest skrom­ny, ale więk­szość kosz­tu to dla nas dojazd. Im więcej było­by lokalnych ekip zdol­nych cza­sem wys­taw­ić się z pieca­mi, tym więcej pokazów moż­na by orga­ni­zować mniejszym kosztem.

Ideałem było­by gdy­by rzecz nie ogranicza­ła się do poje­dynczych pokazów. W mieś­cie czy gminie ist­ni­ała­by insty­tuc­ja, do której każdy może przyjść i dowie się, jak poprawnie pal­ić, a może nawet zostanie poinstruowany w swo­jej kotłowni. Taką rolę mogła­by pełnić np. Straż Miejska/Gminna, OSP czy kominiarz – insty­tuc­je, które już są na miejs­cu (częs­to nawet w samej kotłowni), mają auto­ry­tet i możli­wość dzi­ała­nia, ale nie wiedzą, że da się coś zro­bić, gdy delik­went kop­ci, a nie ma za co wys­taw­ić man­datu. To już lokalnie dzi­ała – tam, gdzie trafi­a­ją się zapaleń­cy, a powin­no być stan­dar­d­em.

Stąd możli­we, że oprócz pokazów dla “cywili” uru­chomimy szkole­nia dla osób chęt­nych do dzi­ała­nia w swo­jej okol­i­cy czy też dla przed­staw­icieli w/w służb.

14 myśli nt. „Wnioski z pokazów palenia

  1. Marcin Pszczyna

    Witam ! Ja troszkę z innej becz­ki . We wrześniu zaczy­na obow­iązy­wać uch­wała anty smogowa na śląsku. Z tego co zauważyłem ludzie dalej sobie tłu­maczą że będzie moż­na pal­ić mułem i flotem ale nie będzie go moż­na kupić w składach z opałem. Kupu­ją go zatem na siłę w znacznych iloś­ci­ach ! Zna­jomy zami­ast 10 ton kupił 14 ton ! Nieważne ile i jak spala ale ktoś puś­cił famę że jeszcze moż­na spalać flot i muł w sezonie 2017/18.Wydaje mi się że uch­wała wyraźnie mówi że nie wol­no będzie spalać paliw typu flot i muł a ludzie z pre­m­e­dy­tacją kupu­ją na potęgę ! Jak będą wyglą­dały kon­t­role i jakie będą kary -czy ktoś wie ?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Skąd ludzie mają wiedzieć co i jak, sko­ro nikt ich nie infor­mu­je o niczym?!
      Pewną odpowiedź moż­na uzyskać w Urzędzie Marsza­łkowskim, ja powiem wedle mej najlep­szej wiedzy nabytej przy śledze­niu tem­atu uch­wały: po pros­tu muł i flot zostaną wrzu­cone w sys­tem kon­troli funkcjonu­ją­cy dotąd dla spala­nia odpadów. Będzie moż­na mieć muł i flot w piwni­cy a man­dat dostanie się dopiero za potwierd­zone jego spalanie. Tyle że kon­t­role prze­ważnie nasyła­ją sąsiedzi wkurzeni kopce­niem. Moż­na sobie więc wyobraz­ić sytu­ację, w której spala­ją­cy flot bez dymu nie będą nękani, bo nikt z zewnątrz nie będzie miał do nich pre­ten­sji. Z kolei kopcą­cy groszkiem czy orzechem będą stale nękani. Jed­nym słowem: wiele się zmienia by nie zmieniło się nic.

      Odpowiedz
      1. marcin

        To infor­mowanie to rzeczy­wiś­cie leży, w tym tygod­niu mon­towałem goś­ciowi kocioł z poda­jnikiem tłokowym stal­mark boss vegas za który wyłożył 7,5 tyś. Gość był w wielkim szoku kiedy mu powiedzi­ałem, że za kil­ka lat będzie go musi­ał wymienić, myślał że jak przed wrześniem zdążył to już po kłopocie. Byłem też w kilku sklepach insta­la­cyjnych, kotłów poza­k­la­sowych pełno, żad­nych infor­ma­cji o uch­wale, sprzeda­ją się w najlep­sze, sprzedaw­cy nawet się nie zająkną, że klient dłu­go się nie ucieszy z zakupu. A wystar­czyło w koś­ciołach ogłosze­nie po mszy przeczy­tać i przy­na­jm­niej jakaś część ludzi była­by świado­ma i uświadomiła innych. Biskupi zapowiadali takie popar­cie dla uch­wały to ter­az widać jak im zależy… Jed­nak jest coś w przysłow­iu “za dar­mo to się nawet ksiądz nie mod­li”

      2. Grzesio85

        @marcin 8 lip­ca 18.13: Dla odmi­any sprzedaw­cy z Ryb­ni­ka zaraz na wstępie infor­mowali mnie, że dany kocioł będę mógł użytkować tylko przez 8 lat.

      1. Wojciech Treter Autor wpisu

        Rychło w czas się rad­ni obudzili… Ot, pol­nis­che Wirtschaft: nikt nic nie wie, nikt nawet nie ma zami­aru ludzi porząd­nie poin­for­mować, co nie będzie przeszkadza­ło egzek­wować na nich prawa, o którego ist­nie­niu nie mają poję­cia.

  2. Kasia

    Zaskoczył mnie ten artykuł, oczy­wiś­cie pozy­ty­wnie. Odwalac­ie kawał dobrej robo­ty pokazu­jąc ludziom co i jak. Taka edukac­ja powin­na być obow­iązkowa dla każdego. Byłem na jed­nym z waszych pokazów, i bard­zo popier­am to co robi­cie. Poz­draw­iam 🙂

    Odpowiedz
  3. Kamil

    Z chę­cią wybrałbym się na taki pokaz i zobaczyl jak to wyglą­da w real­nym świecie. Fajnie mam nadzieje że coraz wiecej będzie pieców i takich eduka­cyjnych pokazów o czystym ogrze­wa­niu trze­ba dbać o naszą atmos­ferę.

    Odpowiedz
  4. stach

    A ja dam 1000 zł nagrody temu kto pokaże jak całkowicie bezdym­nie spalać węgiel w kotle, chodzi o całkowicie bezdymne spalanie, bo biały dym który jest w więk­szoś­ci kom­inów to nie jest para wod­na tylko brudne spaliny.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Biały dym to jest lipa – oznacza wędze­nie węgla. Lep­szy już czarny – znak że pali się płomie­niem. A spal­ić bezdym­nie to “tylko” kwes­t­ia tem­per­atu­ry i powi­etrza. Spalanie ogól­nie jest dość proste, tylko trud­niej dobrze wykon­ać 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.