Przyklepano zakaz palenia węglem i drewnem we Wrocławiu

Sojusz zie­lo­nych i samo­rządu woje­wódz­twa dol­no­ślą­skiego prze­pchnął co chciał i żadne kon­sul­ta­cje spo­łeczne im w tym nie prze­szko­dziły. Od 2028 roku we Wro­cła­wiu i czę­ści uzdro­wisk zaka­zane ma być spa­la­nie węgla i drewna ZA WYJĄTKIEM “rekre­acyj­nych” komin­ków (bo komin­ka­rze potra­fili wziąć się w garść). Wcze­śniej, bo w 2024 roku trzeba będzie pozbyć się poza­kla­so­wych kotłów, co dla ich posia­da­czy ozna­czać będzie fak­tyczne przy­spie­sze­nie zakazu – na 4 lata nie będzie sensu wsta­wiać nowego kotła.

To powtórka sce­na­riu­sza z Kra­kowa. Zakaz wro­cław­ski tym się różni od kra­kow­skiego, że nie zapew­niono żad­nego dodat­ko­wego i dosta­tecz­nego wspar­cia dla miesz­kań­ców w pono­sze­niu kosz­tów zmiany ogrze­wa­nia i wyż­szych rachun­ków – i nikt w tym pro­blemu nie widzi, nikt o tym nie mówi! W tym kraju jest komu sta­nąć w obro­nie zbi­tego psa a nawet roba­ków w lesie, nato­miast nikogo nie obcho­dzi, czy tem­pe­ra­tura w domach zwy­kłych ludzi pozwala im zdrowo prze­żyć zimę.

Nie jest łatwo dotrzeć do ludzi z infor­ma­cją, że można zli­kwi­do­wać ponad 90% syfu bez likwi­do­wa­nia węgla i drewna jako takich. Znak rów­no­ści mię­dzy tymi pali­wami a smro­dem jest nam pra­wie gene­tycz­nie wdru­ko­wany i utrwa­lany codzien­nie ok. 16.00 gdy sąsiad roz­pala. Tym trud­niej jest cokol­wiek zro­bić, gdy samemu się na tej pusz­czy woła, pod­czas gdy zie­lona machina ma prio­ry­te­towy dostęp do uszu wszyst­kich pre­ze­sów, tysiące kla­kie­rów na zawo­ła­nie i usłużne media do sze­rze­nia słusz­nej nar­ra­cji. Nawet się nie łudzę, że wynik mógł być inny. Dziwi mnie, że coś takiego jest moż­liwe. Rów­nie dobrze można by takim samym try­bem uchwa­lić teraz zakaz aut spa­li­no­wych za 10 lat. Ale wtedy roz­pę­ta­łoby się piekło.

Czy to jest nor­malne, że warunki i koszty życia setek tysięcy ludzi nie obcho­dzą żad­nej insty­tu­cji, par­tii, orga­ni­za­cji, lobby, firmy, mediów, NIKOGO, a wspo­mniane już robaki – i owszem?! Co o tym decy­duje? Nie wiem, ale się domyślam.

21 myśli nt. „Przyklepano zakaz palenia węglem i drewnem we Wrocławiu

  1. Przemek

    to nie nasza wina ze musimy palić naj­tań­szym pali­wem glów­nie cho­dzi o zarobki jak by było nas wszyst­kich stać to prą­dem bym ogrze­wal bo komu by się chciało paprac to wszystko przez te qurwy co okra­dają nas bizme­smeni co mają wyzysk na nas i ustrój komu­ni­styczny w uni euro­pej­skiej naj­mniej zara­biamy bo inni chcą zaro­bić na nas . po 12 godzin pracy i 3500 na mie­siąc w dobrej fir­mie .obudź się qurwa Polsko

    Odpowiedz
  2. Dawid

    Nie­któ­rzy tam na górze nie poj­mują chyba, że nie każ­dego stać na ogrze­wa­nie eko­lo­giczne domu. Dla nie któ­rych opał drew­nem czy węglem jest naj­tań­szą i naj­bar­dziej moż­liwą opcją. Nie wiem czy cie­szyć się z takiej decy­zji czy współ­czuć nam wszyst­kim miesz­ka­ją­cym we Wrocławiu.

    Odpowiedz
  3. Konrad

    Jedno życie jest przez WHO “wyce­niane” na ok. 8 mln USD. Ludzi umie­ra­ją­cych z powodu zanie­czysz­cze­nia trzeba leczyć, gdy nie żyją to nie pro­du­kują, nie świad­czą usług, nie bawią wnu­ków i nie płaca podat­ków. I to nie jest jakaś abs­trak­cja, tylko dokład­nie poli­czone. W Pol­sce wię­cej ludzi umiera z powodu smogu niż w wypad­kach samo­cho­do­wych, a prze­cież Pol­skie drogi są naj­dzik­sze w całej Unii. Nie mówiąc już o tym ilo­krot­nie wię­cej smog zabija niż ter­ro­ry­ści w całej Euro­pie. Jak “cia­paty” zabije gdzieś daleko trzy osoby to są seanse nie­na­wi­ści na nich w mediach “publicz­nych” przez tydzień, a jak 5 osób umiera co godzinę od smogu, to spi­sek mediów, rowe­rzy­stów, wege­ta­rian i pedal­skiej Unii Europejskiej.

    Tak, tak, “biedni ludzie” mają prawo wyci­nać fil­try DPF, palić mułem, insta­lo­wać kop­ciu­chy w kamie­ni­cach naprze­ciwko elek­tro­cie­płowni (tak wła­snie jest, ul. Łowiecka) i powoli ZABIJAĆ w mojej aglo­me­ra­cji, “bo ich nie stać”. Mam kolejne pro­po­zy­cje: niech nie płaca za odbiór ście­ków (to nic, że może być epi­de­mia cho­lery), ani za odbiór śmieci (co to komu prze­szka­dza, zresztą w Alba­nii sobie bez tego radzą), w ogóle niech kradną naj­le­piej (bo nie ma co do garnka wło­żyć). To jest myśle­nie post-chłopskiego spo­łe­czeń­stwa, prze­sie­dlo­nego z Europy Wschod­niej do zachod­nio­eu­ro­pej­skich miast, które nigdy nie wytwo­rzyło sys­te­mów i norm spo­łecz­nych umoż­li­wia­ją­cych życie w więk­szych zbiorowościach.

    Sorry! Brak moż­li­wo­ści ogrze­wa­nia się kosz­tem dłu­go­ści życia współ­o­by­wa­teli jest kosz­tem miesz­ka­nia w dużej aglo­me­ra­cji, co wyna­gra­dzają wyż­sze w niej zarobki. We Wro­cła­wiu jest 2% bez­ro­bo­cia i jedne z naj­wyż­szych zarob­ków w Pol­sce, mia­sto jest obkle­jone ofer­tami pracy, bynaj­mniej nie za naj­niż­sza kra­jowa, ścią­gają do niego Ukra­ińcy jak do Ziemi Obie­ca­nej, w takim stop­niu, że sta­no­wią już ponad 10% popu­la­cji, mia­sto dofi­nan­suje wymiany, a tu cią­gle ci biedni ludzie ludzie musza truć sąsia­dów, bo ich na nic nie stać! To co się musi stać, żeby się do MPECu pod­łą­czyli?! To jest kate­go­ria ludzi co albo nie wie­rzy w to, że dym to tru­ci­zna (“sta­ty­styka, jakie tam cyferki”), albo ma to w głę­bo­kim powa­ża­niu. Tej kate­go­rię też naj­trud­niej nauczyć pra­wi­dło­wego pale­nia. Zresztą, sorry, nawet to że ktoś jest total­nie nie­za­radny życiowo nie daje mu to prawa uśmier­cać oby­wa­teli, któ­rzy pra­cują na jego zasiłki. Basta!

    Kie­dyś to się musi skoń­czyć. W Lon­dy­nie był to rok 1956, we Wro­cła­wiu tym momen­tem jest teraz. Wsie w Świę­to­krzy­skim, pro­szę bar­dzo, zarobki są niskie, bez­ro­bo­cie wyso­kie, gęstość zalud­nie­nia nie­wielka, tam jest sens uczyć opty­mal­nego pale­nia węglem. Z metro­po­lii węgiel won!

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      W tema­cie Wro­cła­wia nie mówi­li­śmy o ucze­niu pale­nia, tylko o nowo­cze­snych urzą­dze­niach, z któ­rych emi­sja według obec­nych stan­dar­dów jest ponad 90% mniej­sza niż ze sta­rych pie­ców i kotłów, a w per­spek­ty­wie naj­bliż­szych 5–10 lat normy będą dalej zaostrzane. Kilka pro­cent obec­nej emi­sji byłoby nie­zau­wa­żalne a ludzie (ci co by chcieli i potrze­bo­wali) nadal mie­liby tanie źró­dło cie­pła. Oczy­wi­ście to jest skwa­pli­wie prze­mil­czane. Zamiast tego pcha się ludzi w droż­sze źró­dła cie­pła – i to jesz­cze nie jest naj­gor­sze, bo gdyby otrzy­mali nale­żyte wspar­cie szcze­gól­nie w rachun­kach, to nie byłoby o co kru­szyć kopii. Skan­da­lem jest, że takiego wspar­cia nie ma.

      Odpowiedz
  4. Konrad

    44 tys. osób umiera rocz­nie w Pol­sce z powodu zanie­czysz­cze­nia powietrza.

    Przyj­mu­jesz do wia­do­mo­ści czy nie? Jeśli nie, to fakt, szkoda strzępić.

    Jeśli tak, to przyj­mu­jąc, że we Wro­cła­wiu jest 600 tys. miesz­kań­ców (ze stu­den­tami i Ukra­iń­cami jest wię­cej, ale w cią­głej zabu­do­wie tyle pew­nie jest) i przyj­mu­jąc, że zgony są rów­no­mier­nie roz­ło­żone w popu­la­cji Pol­ski (36 mln) (a w mia­stach w rze­czy­wi­sto­ści jest wię­cej niż na wsi), to we Wro­cła­wiu umie­rają z tego powodu _codziennie_ pra­wie dokład­nie dwie osoby. Taki mały zamach ter­ro­ry­styczny. A jedna z nich umiera z powodu niskiej emisji.

    Powiesz, że gar­dzę bied­nymi, a ty co mylisz o tej oso­bie co dziś już umarła w moim mie­ście? Mylisz cokol­wiek o niej? Wie­rzysz, że ona ist­nieje, że mogłaby żyć, masz ją przed oczami? Czy ty z tych co nie wie­rzą w szkiełko i oko, a cyferki nie przemawiają?

    Ja popie­ram kwoty wolne od podatku, ulgi, dofi­nan­so­wa­nie do wymian kotłów, nawet wyż­sze podatki, pro­szę bar­dzo. Ale nie może być tak, że biedą tłu­ma­czy się dzia­łal­ność, która wprost pro­wa­dzi do śmierci postron­nych osób.

    Tego pro­blemu nie da się zli­kwi­do­wać żadna ilo­ścią warsz­ta­tów “czy­stego” pale­nia, inspek­cji i apeli. A “czy­ste” pale­nie nie będzie rów­nie czy­ste co elek­tro­cie­płow­nia czy gaz. Wyśle­cie 1000 szko­le­niow­ców i inspek­to­rów na mia­sto i co, zre­du­ku­je­cie liczbę śmierci z 2 do 1,9 dzien­nie? Jasne może­cie mieć oso­bi­stą satys­fak­cję, że poka­że­cie tech­nikę pale­nia i ileś tam osób ja zaadop­tuje, ale pro­blem jest z tymi, któ­rzy tego nie zro­bią, a tych będzie większość.

    Te osoby, nawet jeśli w to nie wie­rzą, albo mają to gdzieś, będą pogar­szać jakość życia i powoli zabi­jać swo­ich sąsia­dów dopóki im się tego unie­moż­liwi narzę­dziami przy­musu. W Euro­pie Zachod­niej zro­biono to już dawno temu, a my się dalej trujmy.

    Stać nas by się truć, stać nas żeby się leczyć i żeby w tym cza­sie nie pra­co­wać. Bogat­szych od nas kra­jów na to nie stać.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Przyj­muję do wia­do­mo­ści – i co z tego? Robię wszystko co mogę, by nie­po­trzeb­nego syfu nie produkować.

      Może doczy­taj co pisa­łem, bo już coś mówi­łem na temat nauki palenia.

      Tak, zde­cy­do­wa­nie gar­dzisz ludźmi. Ale ja nie chcę tym samym się rewan­żo­wać. Da się pogo­dzić czy­ste powie­trze i tanie cie­pło, wię­cej: trzeba to zro­bić, bo ina­czej będzie albo tylko jedno, albo tylko dru­gie i zawsze ktoś na tym ucierpi.

      Odpowiedz
      1. Konrad

        Chwila moment, zmie­ni­łeś treść komen­ta­rza, napi­sa­łeś wcze­śniej tylko “Szkoda strzępić…”

        Jeżeli mówimy o meto­dach pomocy, to zde­cy­do­wa­nie lep­sze sys­te­mowo byłoby dofi­nan­so­wa­nie do ogrze­wa­nia cie­płem miej­skim. To ma sens. Jeśli mia­sto tego nie wspiera, to to jest pro­blem, a nie brak moż­li­wo­ści indy­wi­du­al­nego pale­nia węglem. Ale wspar­cie jest, tylko niewykorzystane.

        A węgiel w kamie­ni­cach na Łowiec­kiej jest jak jest, a sie­kiera która tam wisi jak wisi. To jest chore. Nie może być bar­dziej efek­tyw­nym praca małego kotła, bez elek­tro­fil­trów, zasi­la­nego i ste­ro­wa­nego przez czło­wieka lub nawet pro­sty ste­row­ni­czek, z indy­wi­du­al­nie dowo­żo­nym pali­wem, gdy kwar­tał dalej jest kocioł na 100.000 miesz­kań­ców z elek­tro­fil­trami, stu­me­tro­wym komi­nem i pali­wem spła­wia­nym Odra.

        Poza tym, dys­po­nu­jesz wia­ry­god­nymi sta­ty­sty­kami ile osób we Wro­cła­wiu ma pro­blem ze sfi­nan­so­wa­niem ogrze­wa­nia? Bo bio­rąc pod uwagę sytu­ację eko­no­miczna w mie­ście nie wie­rzę, by było to wiele osób.

        I wbrew pozo­rom wcale nie gar­dzę ludźmi. Gar­dzę tymi żało­snymi histo­riami mają­cymi uza­sad­niać to, żeby nic nie zmie­niać. Na ludzi trzeba patrzeć z dystansu, z per­spek­tywy obiek­tyw­nych liczb. Jeśli tak się nie robi krzyw­dzi się ich wię­cej — tych, na któ­rych się w danej chwili nie patrzy z bli­ska. Jak chcesz cos zro­bić dla tysięcy czy milio­nów osób, to kto musi dostać po dupie, ina­czej nic się nie zmieni.

        Sza­nuję wasza pracę by popra­wić to co już jest, ale to co pro­po­nu­je­cie nie może być efek­tem docelowym.

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Jed­nak trzeba strzę­pić… a pisa­łeś po tym jak ja pisa­łem, stąd wnio­sko­wa­łem, że komen­tarz widziałeś.

        Sie­kiera nigdzie wisieć nie powinna. Wszelki dym i smród ma znik­nąć – ale można to zro­bić na różne spo­soby, włą­cza­jąc w to nowo­cze­sne urzą­dze­nia grzew­cze na węgiel i drewno.
        Na Łowiec­kiej naj­bar­dziej logiczna będzie sieć cie­płow­ni­cza. Zapewne też naj­tań­sza. O ile tam jest, a jakoś bym się nie zdzi­wił, gdyby nie było. Jeśli jest a ludzie się nie pod­pięli, to jest jakiś powód ku temu.
        Z kolei na przed­mie­ściach będzie kwik. Z okna mam widok na 80% nie­ocie­plo­nych budyn­ków teraz ogrze­wa­nych (założę się że nie­do­grze­wa­nych) głów­nie węglem i drew­nem. Każdy ma przy­łą­cze gazowe. Uchwała zmusi ludzi do przej­ścia na gaz, bo mają do niego dostęp. I co teraz? Rachu­nek w górę o 1/3 albo tem­pe­ra­tura w dół, ogrze­wać pół domu, skar­pety, swe­try i bie­do­wać do wio­sny. Tu ludzie już grzali gazem 10–15 lat temu i 90% z pod­ku­lo­nym ogo­nem prze­pro­siło się z wun­glem.
        Na kon­sul­ta­cjach byli nie­liczni ludzie z obrzeża mia­sta, co mówią: kupi­li­śmy naj­droż­szy kocioł, palimy naj­lep­szym węglem, pies nie wyczuje że to węgiel, a teraz nam się każe to wyrzu­cić i pono­sić jesz­cze wyż­sze koszty. Oczy­wi­ście nikt ich nie słuchał.

        Nie mam żad­nych sta­ty­styk co do tego ile osób we Wro­cła­wiu ma pro­blem z dogrza­niem domu. Bar­dzo bym chciał takie mieć, ale nikt prócz IBS (http://ibs.org.pl/research/ubostwo-energetyczne/) tego nie bada a ja nie mam za co zle­cić cze­goś podob­nego. To, że mia­sto jest duże i z wysoką śred­nią zarob­ków, niczego jesz­cze nie gwa­ran­tuje. To powinno być zba­dane jako jedna z pierw­szych kwe­stii przy podej­ściu do uchwał anty­smo­go­wych a tym­cza­sem zostało total­nie olane. Zresztą stan obecny to jedno a sytu­acja po zaka­zie to dru­gie – na pewno liczba osób z pro­ble­mami wzro­śnie wraz ze wzro­stem kosz­tów ogrze­wa­nia przy braku dosta­tecz­nego wsparcia.

        Nie­je­den taki był w histo­rii, co patrzył z dystansu i z per­spek­tywy liczb. “Lepiej żeby zgi­nął jeden czło­wiek niż cały naród”.

        Nie wiem co rozu­miesz jako “to co pro­po­nu­jemy”. Poprawne pale­nie to jest tylko pro­teza, by dało się jako tako żyć z naj­prost­szymi kotłami. Nawet naj­lep­sze jego efekty są dale­kie od tego, co dałoby się osią­gnąć w nowo­cze­snej kon­struk­cji kotłach. To one powinny być przyszłością.

  5. Konrad

    Ekhm, na Łowiec­kiej nie tyle jest sieć cie­płow­ni­cza, na Łowiec­kiej jest zakład o mocy 812 MWt, który ogrzewa więk­szość mia­sta. Na Łowiec­kiej nie ma też woli wśród wspól­not żeby się do niego pod­łą­czyć, podob­nie jak w spo­rej czę­ści Nad­odrza, co jest czarną plamą na hono­rze mia­sta. Tam się nic nie da wytłu­ma­czyć, tam trzeba węgla zaka­zać. Dla­tego popar­cie dla tego zakazu jest bar­dzo sze­ro­kie wśród miesz­kań­ców miasta.

    Nie prze­ko­nuje mnie argu­ment, że ktoś tam kupił kocioł i “się nie wyczuje”. Po pierw­sze to jest aneg­dota, czyli dla mnie sta­ty­styka o pró­bie jeden, czyli nic. Po dru­gie, nie wszyst­kie zanie­czysz­cze­nia widać czy da się wyczuć (jak się da to już jest dra­mat), a nawet nowo­cze­sne kotły węglowe emi­tują wie­lo­krot­nie wię­cej niż gaz czy ener­ge­tyka zawo­dowa. http://vaillant-partner.pl/kalkulatory-on-line/kalkulator-emisji-zanieczyszczen/

    Węgiel MUSI odejść wszę­dzie, zaczy­na­jąc od naj­bo­gat­szych i naj­gę­ściej zalud­nio­nych miast. Bo węgiel zabija, tak przez bez­po­śred­nie tru­cie, jak i przez zmianę kli­matu. Poza tym węgiel, uwzględ­nia­jąc cał­ko­wite koszty spo­łeczne, jest też naj­droż­szym moż­li­wym pali­wem, a w Pol­sce jest naj­moc­niej doto­wany w całej UE. Za cią­głe restruk­tu­ry­za­cje kopalń, eme­ry­tury gór­ni­ków, szkody gór­ni­cze, koszty alter­na­tywne pra­cow­ni­ków gór­nic­twa nie pra­cu­ją­cych w bar­dziej pro­duk­tyw­nych bran­żach, koszty utra­co­nego przez nich zdro­wia i ich pro­duk­tyw­no­ści, lecze­nie cho­rych, utra­cone pożytki z ze zmar­łych, czysz­cze­nia ele­wa­cji, straty w tury­styce (itd., można mno­żyć) nie płacą kra­sno­ludki. Ale tych kosz­tów palący węglem nie pono­szą. To jest pod­ręcz­ni­kowy przy­kład “efektu zewnętrz­nego” w eko­no­mii, ang. “exter­na­lity”. Sam widzisz, gospo­darka jako całość jest tro­chę bar­dziej skom­pli­ko­wana niż “cena tony na skła­dzie”, czy nawet “cał­ko­wity koszt ogrza­nia domu”.

    A co do oso­bi­stych wycie­czek, nie­mniej było w histo­rii takich, co “to pochy­lało się nad czło­wie­kiem”, a koń­czyło się to totalną dewa­sta­cją spo­łe­czeń­stwa. Czyż komu­nizm nie miał na celu dobro ludu? Co się dzieje w Wene­zu­eli i z czego się wzięło? Jakoś w kra­jach gdzie poważ­nie trak­tuje się ana­lizy eko­no­miczne nawet naj­słab­szym żyje się najlepiej.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Wiem co jest na Łowiec­kiej. Wiem też, że topo­gra­ficzna bli­skość cie­płowni wcale nie musi ozna­czać, że jest tam moż­li­wość pod­pię­cia się. A jeśli jest moż­li­wość, to nie­ko­niecz­nie są moż­li­wo­ści finansowe.

      Każdy nor­malny zdrowy czło­wiek przy swoim sta­nie wie­dzy poprze likwi­da­cję wun­gla i drewna jeśli jego to kosz­tami nie dotknie, bo dla niego to jest toż­same z likwi­da­cją dymu i smrodu. Zwy­kły czło­wiek na oczy nie widział bez­dym­nego spa­la­nia tych paliw, bo nawet jak któ­ryś sąsiad ma kocioł, który popraw­nie spala, to go po pro­stu nie widać i pies niczyj się nie inte­re­suje, czym gość ogrzewa.

      Ana­lo­gia do moto­ry­za­cji: kie­dyś dwu­suwy wyplu­wały rurą wyde­chową nie­do­pa­lone paliwo i olej. To znik­nęło, we współ­cze­snych autach mamy sil­niki spa­li­nowe z któ­rych czuć tylko tlen­kami azotu. Co nie zmie­nia faktu, że wciąż dużej liczby osób nie byłoby w tej chwili stać na auto choćby z EURO 5. Elek­try­fi­ko­wać trans­port byłoby słusz­nie, ale nie zro­bimy tego na już, a nawet nie wymu­simy tego EURO 5. Ja tylko cze­kam na jakieś ogra­ni­cze­nia we wjeź­dzie do miast. To się dopiero kwik pod­nie­sie, bo wun­gla­rzy można doży­nać po cichu, ale kto na autka rękę podniesie…

      Tak być powinno w spa­la­niu paliw sta­łych: nie ma więk­szego pro­blemu, by dzięki efek­tyw­nemu dopa­la­niu i odzy­skowi cie­pła ogra­ni­czyć emi­sję do kilku pro­cent stanu obec­nego, otrzy­mu­jąc jesz­cze tań­sze cie­pło niż teraz. Zli­kwi­do­wa­nie z kolei tych kilku pro­cent już wymaga zmiany paliwa/źródła ciepła/instalacji, co ozna­cza ogromne koszty a moty­wo­wane jest z tego co widzę zero­je­dyn­kową ide­olo­gią: 100% syfu jest złe, 10% syfu jest złe, 5% syfu jest złe, 0% syfu jest dobre. Chcą ide­olo­dzy mieć zero emi­sji? Niech za to zapłacą. Zanim usły­szę, że od tych kilku pro­cent też będą ludzie… ba, co tam ludzie: dzieci! i małe pie­ski o wiel­kich maśla­nych oczkach … umie­rać – prak­tycz­nie każdy aspekt naszego żywota powo­duje emi­sję zanie­czysz­czeń, którą można na czy­jąś cho­robę i śmierć prze­li­czyć. Kto mieszka w zie­miance i nie korzy­sta ze zdo­by­czy cywi­li­za­cji, ten tylko ma prawo rzu­cić kamieniem.

      Odpowiedz
      1. Konrad

        Nie opo­wia­daj­cie mi tu bajek, że jeste­śmy zbyt biedni, żeby prze­stać palić węglem. Wielka Bry­ta­nia w latach ’50 nie była bogat­sza niż Pol­ska teraz (jeste­śmy mniej wię­cej na pozio­mie póź­nych lat ’70 Europy Zachod­niej), a zróż­ni­co­wa­nie docho­dów jest i było więk­sze niż u nas (współ­czyn­nik Giniego). Gdy oni zaka­zy­wali węgla ich bie­dota była znacz­nie bied­niej­sza niż nasza.

        Co do Łowiec­kiej to na 100% da się wszystko pod­łą­czyć, a pro­ble­mem są pato­lo­giczne wspól­noty miesz­ka­niowe i jest to powszech­nie znany przy­kład z lokal­nej debaty publicz­nej. W ogóle to jest śmieszne, żeby kwe­stio­no­wać moż­li­wość pod­łą­cze­nia się do sieci cie­płow­ni­czej naprze­ciwko elek­tro­cie­płowni, która roz­pro­wa­dza je na całe mia­sto. W prak­tycz­nie całej cią­głej zabu­do­wie Wro­cła­wia jest dostępne cie­pło z ener­ge­tyki zawo­do­wej, tylko trzeba zło­żyć zapo­trze­bo­wa­nie, a spo­rej czę­ści ludzi się wydaję, że to cie­płow­nia sama do nich przyjdzie.

        Piszesz “każdy nor­malny, jak go nie dotknie” i z tym są dwa pro­blemy:
        1. Jak go nie dotknie. A co z tym, że palacz węglem dotyka innych? Pisa­łem o prze­rzu­ca­niem kosz­tów przez efekt zewnętrzny. Jakoś to zupeł­nie pośmie­li­ście, ewen­tu­al­nie urzą­dza­cie sobie z tego pod­śmie­chujki oka­zu­jąc tylko nie­zro­zu­mie­nie, by nie powie­dzieć igno­ran­cje. Pale­nie węglem odbywa się nie tylko wła­snym, ale też CUDZYM kosz­tem, a to jest w mie­ście KLUCZOWE, bo przy ponadwiej­skiej gęsto­ści zalud­nie­nia ten pro­blem się nie roz­cho­dzi po kościach. Nie akcep­tuję tego, że ktoś się ogrzewa kosz­tem zdro­wia mojej rodziny gdy ist­nieje alter­na­tywa. Co wię­cej, jestem w sta­nie dopła­cić mu, z wła­snych podat­ków, żeby prze­stał. I co, to ja jestem ten zły?
        2. Każdy nor­malny. A co z nie­nor­mal­nymi? Jest cała masa ludzi zupeł­nie nie­re­for­mo­wal­nych. Nie każdy potrafi to wszystko poli­czyć, nie każdy ceni brak dymu i dodat­ko­wej pracy, nie każdy ceni swo­ich sąsia­dów. Są ludzie któ­rzy jak im się w czyn­szówce kibel zatka, to wybi­jają dziurę w ścia­nie i rurę potra­fią wysta­wić na zewnątrz. To oczy­wi­ście skrajny i nie­re­pre­zen­ta­tywny przy­pa­dek, ale takie przy­padki też doty­kają zbio­ro­wo­ści w któ­rych żyją.
        A osta­tecz­nie to my, miesz­kańcy decy­du­jemy jaka uciąż­li­wość jest dla nas akcep­to­walna i magi­strat ma prze­wa­ża­jące popar­cie dla tego zakazu.

        Pro­ble­mem jest punkt odnie­sie­nia jaki przyj­mu­je­cie — nie­efek­tywne pale­nie węglem albo jakieś dwu­suwy. Czyli arbi­tral­nie szko­dliwe spo­soby tru­cia. Rów­nie dobrze mogli­by­ście przy­jąć, nie wiem, ogrze­wa­nie się odpa­dami radio­ak­tyw­nymi i mówić że nie­do­pa­lony węgiel jest 10000 razy zdrow­szy czyli obniża śmier­tel­ność o 99,99%, więc po co go dalej dopa­lać. Nie, punk­tem odnie­sie­nia powi­nien być ZRÓWNOWAŻONY ROZWÓJ. Nie ZERO wpływu, ale stan, w któ­rym oto­cze­nie jest w sta­nie się na bie­żąco się REGENEROWAĆ. Indy­wi­du­alne pale­nie węglem jest bar­dzo odle­głe od tego stanu, ener­ge­tyka zawo­dowa i gaz bli­żej, ener­ge­tyka jądrowa zanie­dby­wal­nie odle­gła, a OZE są w pełni zrów­no­wa­żone. Teraz się rozumiemy?

        I teraz, to nie spo­łe­czeń­stwo ma zapła­cić tobie za to że zej­dziesz poni­żej wybra­nego przez sie­bie akcep­to­wal­nego poziomu zanie­czysz­czeń, tylko ty powi­nie­neś odpła­cić spo­łe­czeń­stwu za szkody jakie robisz. Naj­spra­wie­dliw­szy byłby poda­tek od zanie­czysz­czeń, który pokry­wałby war­tość odtwo­rze­niową śro­do­wi­ska i zdro­wia ludz­kiego. Ale wtedy to by dopiero cie­pło było dro­gie, a naj­bar­dziej z węgla!

        A co do zakazu wjazdu do miast, wyobraź sobie, że aku­rat we Wro i innych naj­więk­szych pol­skich mia­stach popar­cie dla ogra­ni­cza­nia wjazdu do cen­trum prze­kra­cza 60%. Szok i nie­do­wie­rza­nie! Zresztą ści­słe cen­trum Wro­cła­wia i Kra­kowa (oko­lice obu Ryn­ków) jest wyłą­czone z ruchu już od dość dawna i teraz nawet nie da się sobie tego wyobra­zić by było ina­czej (a my mie­li­śmy prze­cież CPN na placu Gołębim!).

        Widzisz, miesz­kańcy naj­więk­szych miast doro­śli już cywi­li­za­cyj­nie do tego, że im zależy na eko­lo­gii i rozu­mieją, że to nie cho­dzi o żuczki i wie­wiórki, ale ich wła­sne zdro­wie i kom­fort życia. My chcemy ogra­ni­cze­nia liczby aut (a jest ich ok. 600 na 1000 miesz­kań­ców, dwa razy wię­cej na miesz­kańca niż w Ber­li­nie). Ocze­ku­jemy spraw­nej komu­ni­ka­cji publicz­nej, która nie będzie stała w kor­kach razem z indy­wi­du­alną oraz bez­piecz­nych i wygod­nych dróg dla rowe­rów. Bo widzie­li­śmy już, że naj­le­piej żyje się w mia­stach z rady­kal­nie utrud­nioną komu­ni­ka­cją samo­cho­dową jak w Holan­dii czy Kopen­ha­dze. Chcesz wje­chać samo­cho­dem? Musisz ponieść koszt wszyst­kich efek­tów zewnętrz­nych jakie wyge­ne­ru­jesz: zanie­czysz­czeń, hałasu, zagro­że­nia bez­pie­czeń­stwa, kosztu alter­na­tyw­nego prze­strzeni zabra­nej przez infra­struk­turę dro­gową itd. Zapła­cisz — jesteś kwita z miesz­kań­cami, któ­rym prze­szko­dzi­łeś w dobrym życiu w mieście.

        BTW Dziś nawet Archi­die­ce­zja Wro­cław­ska upo­mniała wier­nych, że pale­nie węglem i śmie­ciami w mie­ście stoi w sprzecz­no­ści z pią­tym przykazaniem.

  6. Przemek

    Kon­rad masz myśle­nie jak zwy­kła kura . nie rozu­miesz ze nie stać pra­wie wszyst­kich na eko­lo­giczne ogrze­wa­nie . dla­czego do pol­ski tyle uży­wa­nej odzieży idzie myślisz ze każ­dego stać na fir­mowa odzież ? . daj zaro­bić 8000 tys na zwy­kłego pra­cow­nika to poga­damy . eko­lo­gia qurwa to ściema a co z pro­mie­nio­wa­niem radio­ak­tywny co prze­szło przez Europę nie­dawno to tego nie wesz ? elek­tow­nie ato­mowe to czy­ste eko­lo­gicz­nie pew­nie tak sądzisz hee he pew­nie po zna­jo­mo­ści dosta­łeś lep­sza prace i cwaniakujesz

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Ja już chyba wszystko w tych roz­mo­wach widzia­łem… Teraz będzie tak:

      Nie stać? A willę (!) pod mia­stem ma, kute ogro­dze­nie, Pas­sata na pod­jeź­dzie, panele na pod­ło­dze, lodówkę pełną – więc jed­nak stać, tylko kwe­stia prio­ry­te­tów?! Doro­bił się na tań­szym ogrze­wa­niu, na TRUCIU dzieci!”

      Szkoda strzę­pić…

      Odpowiedz
  7. Przemek

    z pasa­tem to prze­sa­dzi­łes pew­nie dobry od niemca kupiony . tesla bym jez­dził jak by bylo stac . mamy bar­dzo duzo gazu łup­ko­wego dla­czego z tej opcji nie sko­rzy­stamy ? nie truje dzieci bo pale w piecu eko­lo­gicz­nym tak jest napi­sane jak teraz na kotłach 5 klasy za pare mie­siecy bede grzał pra­dem moje zarobki to 3500 i mnie stac pra­dem grzac niech inni tak grzeja prze­ciez maja 500 +co ich nie stac .sa tech­no­lo­gie pro­ste gdzie smie­ciami mozna palic eko­lo­gicz­nie . 23 ludzi nauczy­łem jak od gory palic ale po co jak za kilka lat bedzie likwi­da­cja pale­niem wegla .Ty jestes jesz­cze w erze loko­mo­tyw trzeba zejsc na ziemie .

    Odpowiedz
  8. Przemek

    to byś musiał zli­kwi­do­wać auta bo szko­dza spa­liny ‚fabryki .sklepy bo śmieci pro­du­kują i tp . w świe­tlów­kach jest rtęć a wcze­śniej mówiono ze eko­lo­giczne tego jest pełno . nie zwa­laj­cie winy na smog z pieca tylko . rzą­dzą pie­nią­dza i postępy nisz­czą śro­do­wi­sko nie da się tego zatrzymać

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *