Przyklepano zakaz palenia węglem i drewnem we Wrocławiu

Sojusz zielonych i samorzą­du wojew­ództ­wa dol­nośląskiego przepch­nął co chci­ał i żadne kon­sul­tac­je społeczne im w tym nie przeszkodz­iły. Od 2028 roku we Wrocław­iu i częś­ci uzdrowisk zakazane ma być spalanie węgla i drew­na ZA WYJĄTKIEM “rekrea­cyjnych” kominków (bo kominkarze potrafili wziąć się w garść). Wcześniej, bo w 2024 roku trze­ba będzie pozbyć się poza­k­la­sowych kotłów, co dla ich posi­adaczy oznaczać będzie fak­ty­czne przyspiesze­nie zakazu – na 4 lata nie będzie sen­su wstaw­iać nowego kotła.

To powtór­ka sce­nar­iusza z Krakowa. Zakaz wrocławs­ki tym się różni od krakowskiego, że nie zapewniono żad­nego dodatkowego i dostate­cznego wspar­cia dla mieszkańców w ponosze­niu kosztów zmi­any ogrze­wa­nia i wyższych rachunków – i nikt w tym prob­le­mu nie widzi, nikt o tym nie mówi! W tym kra­ju jest komu stanąć w obronie zbitego psa a nawet robaków w lesie, nato­mi­ast niko­go nie obchodzi, czy tem­per­atu­ra w domach zwykłych ludzi pozwala im zdrowo przeżyć zimę.

Nie jest łat­wo dotrzeć do ludzi z infor­ma­cją, że moż­na zlik­wid­ować pon­ad 90% syfu bez lik­wid­owa­nia węgla i drew­na jako takich. Znak równoś­ci między tymi pali­wa­mi a smro­dem jest nam praw­ie gene­ty­cznie wdrukowany i utr­walany codzi­en­nie ok. 16.00 gdy sąsi­ad roz­pala. Tym trud­niej jest cokol­wiek zro­bić, gdy samemu się na tej puszczy woła, pod­czas gdy zielona machi­na ma pri­o­ry­te­towy dostęp do uszu wszys­t­kich prezesów, tysiące klakierów na zawołanie i usłużne media do szerzenia słusznej nar­racji. Nawet się nie łudzę, że wynik mógł być inny. Dzi­wi mnie, że coś takiego jest możli­we. Równie dobrze moż­na by takim samym trybem uch­wal­ić ter­az zakaz aut spali­nowych za 10 lat. Ale wtedy rozpę­tało­by się piekło.

Czy to jest nor­malne, że warun­ki i kosz­ty życia setek tysię­cy ludzi nie obchodzą żad­nej insty­tucji, par­tii, orga­ni­za­cji, lob­by, firmy, mediów, NIKOGO, a wspom­ni­ane już roba­ki – i owszem?! Co o tym decy­du­je? Nie wiem, ale się domyślam.

81 myśli nt. „Przyklepano zakaz palenia węglem i drewnem we Wrocławiu

  1. Przemek

    to nie nasza wina ze musimy pal­ić naj­tańszym pali­wem glównie chodzi o zarob­ki jak by było nas wszys­t­kich stać to prą­dem bym ogrze­w­al bo komu by się chci­ało paprac to wszys­tko przez te qur­wy co okrada­ją nas bizmes­meni co mają wyzysk na nas i ustrój komu­nisty­czny w uni europe­jskiej najm­niej zara­bi­amy bo inni chcą zaro­bić na nas . po 12 godzin pra­cy i 3500 na miesiąc w dobrej fir­mie .obudź się qur­wa Pol­sko

    Odpowiedz
  2. Dawid

    Niek­tórzy tam na górze nie poj­mu­ją chy­ba, że nie każdego stać na ogrze­wanie eko­log­iczne domu. Dla nie których opał drewnem czy węglem jest naj­tańszą i najbardziej możli­wą opcją. Nie wiem czy cieszyć się z takiej decyzji czy współczuć nam wszys­tkim mieszka­ją­cym we Wrocław­iu.

    Odpowiedz
  3. Konrad

    Jed­no życie jest przez WHO “wyce­ni­ane” na ok. 8 mln USD. Ludzi umier­a­ją­cych z powodu zanieczyszczenia trze­ba leczyć, gdy nie żyją to nie pro­duku­ją, nie świad­czą usług, nie baw­ią wnuków i nie pła­ca podatków. I to nie jest jakaś abstrakc­ja, tylko dokład­nie polic­zone. W Polsce więcej ludzi umiera z powodu smogu niż w wypad­kach samo­chodowych, a prze­cież Pol­skie dro­gi są najdzik­sze w całej Unii. Nie mówiąc już o tym ilokrot­nie więcej smog zabi­ja niż ter­ro­ryś­ci w całej Europie. Jak “cia­p­aty” zabi­je gdzieś daleko trzy oso­by to są seanse nien­aw­iś­ci na nich w medi­ach “pub­licznych” przez tydzień, a jak 5 osób umiera co godz­inę od smogu, to spisek mediów, row­erzys­tów, wege­tar­i­an i ped­al­skiej Unii Europe­jskiej.

    Tak, tak, “bied­ni ludzie” mają pra­wo wyci­nać fil­try DPF, pal­ić mułem, instalować kop­ci­uchy w kamieni­cach naprze­ci­wko elek­tro­ciepłowni (tak włas­nie jest, ul. Łowiec­ka) i powoli ZABIJAĆ w mojej aglom­er­acji, “bo ich nie stać”. Mam kole­jne propozy­c­je: niech nie pła­ca za odbiór ścieków (to nic, że może być epi­demia cholery), ani za odbiór śmieci (co to komu przeszkadza, zresztą w Albanii sobie bez tego radzą), w ogóle niech krad­ną najlepiej (bo nie ma co do gar­nka włożyć). To jest myśle­nie post-chłop­skiego społeczeńst­wa, prze­sied­lonego z Europy Wschod­niej do zachod­nioeu­rope­js­kich miast, które nigdy nie wyt­worzyło sys­temów i norm społecznych umożli­wia­ją­cych życie w więk­szych zbiorowoś­ci­ach.

    Sor­ry! Brak możli­woś­ci ogrze­wa­nia się kosztem dłu­goś­ci życia współoby­wa­teli jest kosztem mieszka­nia w dużej aglom­er­acji, co wyna­gradza­ją wyższe w niej zarob­ki. We Wrocław­iu jest 2% bezrobo­cia i jedne z najwyższych zarobków w Polsce, mias­to jest obkle­jone ofer­ta­mi pra­cy, byna­jm­niej nie za najniższa kra­jowa, ścią­ga­ją do niego Ukraiń­cy jak do Zie­mi Obiecanej, w takim stop­niu, że stanow­ią już pon­ad 10% pop­u­lacji, mias­to dofi­nan­su­je wymi­any, a tu cią­gle ci bied­ni ludzie ludzie musza truć sąsi­adów, bo ich na nic nie stać! To co się musi stać, żeby się do MPECu podłączyli?! To jest kat­e­go­ria ludzi co albo nie wierzy w to, że dym to tru­ciz­na (“statysty­ka, jakie tam cyfer­ki”), albo ma to w głębokim poważa­niu. Tej kat­e­gorię też najtrud­niej nauczyć praw­idłowego pale­nia. Zresztą, sor­ry, nawet to że ktoś jest total­nie niezarad­ny życiowo nie daje mu to prawa uśmier­cać oby­wa­teli, którzy pracu­ją na jego zasił­ki. Bas­ta!

    Kiedyś to się musi skończyć. W Lon­dynie był to rok 1956, we Wrocław­iu tym momentem jest ter­az. Wsie w Świę­tokrzyskim, proszę bard­zo, zarob­ki są niskie, bezrobo­cie wysok­ie, gęs­tość zalud­nienia niewiel­ka, tam jest sens uczyć opty­mal­nego pale­nia węglem. Z metropolii węgiel won!

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      W tema­cie Wrocław­ia nie mówiliśmy o ucze­niu pale­nia, tylko o nowoczes­nych urządzeni­ach, z których emis­ja według obec­nych stan­dard­ów jest pon­ad 90% mniejsza niż ze starych pieców i kotłów, a w per­spek­ty­wie najbliższych 5–10 lat normy będą dalej zaostrzane. Kil­ka pro­cent obec­nej emisji było­by nieza­uważalne a ludzie (ci co by chcieli i potrze­bowali) nadal mieli­by tanie źródło ciepła. Oczy­wiś­cie to jest skwapli­wie przemil­czane. Zami­ast tego pcha się ludzi w droższe źródła ciepła – i to jeszcze nie jest naj­gorsze, bo gdy­by otrzy­mali należyte wspar­cie szczegól­nie w rachunkach, to nie było­by o co kruszyć kopii. Skan­dalem jest, że takiego wspar­cia nie ma.

      Odpowiedz
      1. Wojciech Treter Autor wpisu

        Boghact­wo” nie upoważ­nia do trak­towa­nia innych jak wrzodów na d.

    2. Paweł

      Bra­wo! Na Oleśnick­iej oby­wa­tele palą pły­ta­mi meblowy­mi i OSB, choć na piwo im nie braku­je.

      Odpowiedz
  4. Konrad

    44 tys. osób umiera rocznie w Polsce z powodu zanieczyszczenia powi­etrza.

    Przyj­mu­jesz do wiado­moś­ci czy nie? Jeśli nie, to fakt, szko­da strzępić.

    Jeśli tak, to przyj­mu­jąc, że we Wrocław­iu jest 600 tys. mieszkańców (ze stu­den­ta­mi i Ukraiń­ca­mi jest więcej, ale w ciągłej zabu­dowie tyle pewnie jest) i przyj­mu­jąc, że zgony są równomiernie rozłożone w pop­u­lacji Pol­s­ki (36 mln) (a w mias­tach w rzeczy­wis­toś­ci jest więcej niż na wsi), to we Wrocław­iu umier­a­ją z tego powodu _codziennie_ praw­ie dokład­nie dwie oso­by. Taki mały zamach ter­ro­rysty­czny. A jed­na z nich umiera z powodu niskiej emisji.

    Powiesz, że gardzę bied­ny­mi, a ty co mylisz o tej oso­bie co dziś już umarła w moim mieś­cie? Mylisz cokol­wiek o niej? Wierzysz, że ona ist­nieje, że mogła­by żyć, masz ją przed ocza­mi? Czy ty z tych co nie wierzą w szkiełko i oko, a cyfer­ki nie prze­maw­ia­ją?

    Ja popier­am kwoty wolne od podatku, ulgi, dofi­nan­sowanie do wymi­an kotłów, nawet wyższe podat­ki, proszę bard­zo. Ale nie może być tak, że biedą tłu­maczy się dzi­ałal­ność, która wprost prowadzi do śmier­ci postron­nych osób.

    Tego prob­le­mu nie da się zlik­wid­ować żad­na iloś­cią warsz­tatów “czys­tego” pale­nia, inspekcji i apeli. A “czyste” pale­nie nie będzie równie czyste co elek­tro­ciepłow­n­ia czy gaz. Wyśle­cie 1000 szkole­niow­ców i inspek­torów na mias­to i co, zre­duku­je­cie liczbę śmier­ci z 2 do 1,9 dzi­en­nie? Jasne może­cie mieć oso­bistą satys­fakcję, że pokaże­cie tech­nikę pale­nia i ileś tam osób ja zaadop­tu­je, ale prob­lem jest z tymi, którzy tego nie zro­bią, a tych będzie więk­szość.

    Te oso­by, nawet jeśli w to nie wierzą, albo mają to gdzieś, będą pog­a­rszać jakość życia i powoli zabi­jać swoich sąsi­adów dopó­ki im się tego uniemożli­wi narzędzi­a­mi przy­musu. W Europie Zachod­niej zro­biono to już dawno temu, a my się dalej tru­jmy.

    Stać nas by się truć, stać nas żeby się leczyć i żeby w tym cza­sie nie pra­cow­ać. Bogat­szych od nas kra­jów na to nie stać.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Przyj­mu­ję do wiado­moś­ci – i co z tego? Robię wszys­tko co mogę, by niepotrzeb­ne­go syfu nie pro­dukować.

      Może doczy­taj co pisałem, bo już coś mówiłem na tem­at nau­ki pale­nia.

      Tak, zde­cy­dowanie gardzisz ludź­mi. Ale ja nie chcę tym samym się rewanżować. Da się pogodz­ić czyste powi­etrze i tanie ciepło, więcej: trze­ba to zro­bić, bo inaczej będzie albo tylko jed­no, albo tylko drugie i zawsze ktoś na tym ucier­pi.

      Odpowiedz
      1. Konrad

        Chwila moment, zmieniłeś treść komen­tarza, napisałeś wcześniej tylko “Szko­da strzępić…”

        Jeżeli mówimy o meto­dach pomo­cy, to zde­cy­dowanie lep­sze sys­te­mowo było­by dofi­nan­sowanie do ogrze­wa­nia ciepłem miejskim. To ma sens. Jeśli mias­to tego nie wspiera, to to jest prob­lem, a nie brak możli­woś­ci indy­wid­u­al­nego pale­nia węglem. Ale wspar­cie jest, tylko niewyko­rzys­tane.

        A węgiel w kamieni­cach na Łowieck­iej jest jak jest, a siekiera która tam wisi jak wisi. To jest chore. Nie może być bardziej efek­ty­wnym pra­ca małego kotła, bez elek­tro­fil­trów, zasi­lanego i sterowanego przez człowieka lub nawet prosty sterown­iczek, z indy­wid­u­al­nie dowożonym pali­wem, gdy kwartał dalej jest kocioł na 100.000 mieszkańców z elek­tro­fil­tra­mi, stumetrowym kominem i pali­wem spław­ianym Odra.

        Poza tym, dys­ponu­jesz wiary­god­ny­mi statystyka­mi ile osób we Wrocław­iu ma prob­lem ze sfi­nan­sowaniem ogrze­wa­nia? Bo biorąc pod uwagę sytu­ację eko­nom­icz­na w mieś­cie nie wierzę, by było to wiele osób.

        I wbrew pozorom wcale nie gardzę ludź­mi. Gardzę tymi żałos­ny­mi his­to­ri­a­mi mają­cy­mi uza­sad­ni­ać to, żeby nic nie zmieni­ać. Na ludzi trze­ba patrzeć z dys­tan­su, z per­spek­ty­wy obiek­ty­wnych liczb. Jeśli tak się nie robi krzy­wdzi się ich więcej — tych, na których się w danej chwili nie patrzy z bliska. Jak chcesz cos zro­bić dla tysię­cy czy mil­ionów osób, to kto musi dostać po dupie, inaczej nic się nie zmieni.

        Szanu­ję wasza pracę by popraw­ić to co już jest, ale to co pro­ponu­je­cie nie może być efek­tem docelowym.

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Jed­nak trze­ba strzępić… a pisałeś po tym jak ja pisałem, stąd wnioskowałem, że komen­tarz widzi­ałeś.

        Siekiera nigdzie wisieć nie powin­na. Wszel­ki dym i smród ma zniknąć – ale moż­na to zro­bić na różne sposo­by, włącza­jąc w to nowoczesne urządzenia grzew­cze na węgiel i drewno.
        Na Łowieck­iej najbardziej log­icz­na będzie sieć ciepłown­icza. Zapewne też naj­tańsza. O ile tam jest, a jakoś bym się nie zdzi­wił, gdy­by nie było. Jeśli jest a ludzie się nie pod­pięli, to jest jak­iś powód ku temu.
        Z kolei na przed­mieś­ci­ach będzie kwik. Z okna mam widok na 80% nieo­cieplonych budynków ter­az ogrze­wanych (założę się że niedo­grze­wanych) głównie węglem i drewnem. Każdy ma przyłącze gazowe. Uch­wała zmusi ludzi do prze­jś­cia na gaz, bo mają do niego dostęp. I co ter­az? Rachunek w górę o 1/3 albo tem­per­atu­ra w dół, ogrze­wać pół domu, skar­pety, swetry i biedować do wios­ny. Tu ludzie już grza­li gazem 10–15 lat temu i 90% z pod­ku­lonym ogonem przeprosiło się z wun­glem.
        Na kon­sul­tac­jach byli nieliczni ludzie z obrzeża mias­ta, co mówią: kupil­iśmy naj­droższy kocioł, pal­imy najlep­szym węglem, pies nie wyczu­je że to węgiel, a ter­az nam się każe to wyrzu­cić i ponosić jeszcze wyższe kosz­ty. Oczy­wiś­cie nikt ich nie słuchał.

        Nie mam żad­nych statystyk co do tego ile osób we Wrocław­iu ma prob­lem z dogrzaniem domu. Bard­zo bym chci­ał takie mieć, ale nikt prócz IBS (http://ibs.org.pl/research/ubostwo-energetyczne/) tego nie bada a ja nie mam za co zle­cić czegoś podob­ne­go. To, że mias­to jest duże i z wysoką śred­nią zarobków, niczego jeszcze nie gwaran­tu­je. To powin­no być zbadane jako jed­na z pier­wszych kwestii przy pode­jś­ciu do uch­wał antys­mogowych a tym­cza­sem zostało total­nie olane. Zresztą stan obec­ny to jed­no a sytu­ac­ja po zakazie to drugie – na pewno licz­ba osób z prob­le­ma­mi wzrośnie wraz ze wzrostem kosztów ogrze­wa­nia przy braku dostate­cznego wspar­cia.

        Nieje­den taki był w his­torii, co patrzył z dys­tan­su i z per­spek­ty­wy liczb. “Lep­iej żeby zginął jeden człowiek niż cały naród”.

        Nie wiem co rozu­miesz jako “to co pro­ponu­je­my”. Poprawne pale­nie to jest tylko pro­teza, by dało się jako tako żyć z najprost­szy­mi kotła­mi. Nawet najlep­sze jego efek­ty są dalekie od tego, co dało­by się osiągnąć w nowoczes­nej kon­strukcji kotłach. To one powin­ny być przyszłoś­cią.

    2. Mat2

      44 tys. osób umiera rocz­nie w Pol­sce z powodu zanie­czysz­cze­nia powi­etrza.”
      Jest to duże przy­bliże­nie. To co ma rzeczy­wiste znacze­nie, to wielkość DALY (Dis­abil­i­ty-adjust­ed life years).

      Czy mógłbyś podać (zacy­towane), jaką stratę DALY powodu­je w Polsce smog?

      Odpowiedz
    3. Gru

      Zmieńmy trochę per­spek­ty­wę. Ile ludzi będzie umier­ać z powodu niedo­grza­nia, zagrzy­bi­enia i zaw­ilgoce­nia starych domów? Wrocław to ogrom­na aglom­er­ac­ja, dają­ca wielkie per­spek­ty­wy i wysok­ie zarob­ki. Ceną za to jest wąchanie cud­zych smrodów. Żyjesz wśród ludzi. Kochaj ich z ich pięknem i wada­mi. Albo wyjedź sobie na wieś w Świę­tokrzyskie. Tam możesz robić swo­je wege­tari­ańsko-rowerowo-eko-rewoluc­je — dla żab i śli­maków. Nie dla ludzi w tym mieś­cie.

      Odpowiedz
  5. Konrad

    Ekhm, na Łowieck­iej nie tyle jest sieć ciepłown­icza, na Łowieck­iej jest zakład o mocy 812 MWt, który ogrze­wa więk­szość mias­ta. Na Łowieck­iej nie ma też woli wśród wspól­not żeby się do niego podłączyć, podob­nie jak w sporej częś­ci Nado­drza, co jest czarną plamą na hon­orze mias­ta. Tam się nic nie da wytłu­maczyć, tam trze­ba węgla zakazać. Dlat­ego popar­cie dla tego zakazu jest bard­zo sze­rok­ie wśród mieszkańców mias­ta.

    Nie przekonu­je mnie argu­ment, że ktoś tam kupił kocioł i “się nie wyczu­je”. Po pier­wsze to jest aneg­do­ta, czyli dla mnie statysty­ka o pró­bie jeden, czyli nic. Po drugie, nie wszys­tkie zanieczyszczenia widać czy da się wyczuć (jak się da to już jest dra­mat), a nawet nowoczesne kotły węglowe emi­tu­ją wielokrot­nie więcej niż gaz czy ener­gety­ka zawodowa. http://vaillant-partner.pl/kalkulatory-on-line/kalkulator-emisji-zanieczyszczen/

    Węgiel MUSI ode­jść wszędzie, zaczy­na­jąc od najbo­gat­szych i najgęś­ciej zalud­nionych miast. Bo węgiel zabi­ja, tak przez bezpośred­nie tru­cie, jak i przez zmi­anę kli­matu. Poza tym węgiel, uwzględ­ni­a­jąc całkowite kosz­ty społeczne, jest też naj­droższym możli­wym pali­wem, a w Polsce jest naj­moc­niej dotowany w całej UE. Za ciągłe restruk­tu­ryza­c­je kopalń, emery­tu­ry górników, szkody gór­nicze, kosz­ty alter­naty­wne pra­cown­ików gór­nict­wa nie pracu­ją­cych w bardziej pro­duk­ty­wnych branżach, kosz­ty utra­conego przez nich zdrowia i ich pro­duk­ty­wnoś­ci, lecze­nie chorych, utra­cone pożyt­ki z ze zmarłych, czyszczenia elewacji, straty w turystyce (itd., moż­na mnożyć) nie płacą kras­nolud­ki. Ale tych kosztów palą­cy węglem nie ponoszą. To jest podręcznikowy przykład “efek­tu zewnętrznego” w ekonomii, ang. “exter­nal­i­ty”. Sam widzisz, gospo­dar­ka jako całość jest trochę bardziej skom­p­likowana niż “cena tony na składzie”, czy nawet “całkow­ity koszt ogrza­nia domu”.

    A co do oso­bistych wycieczek, niem­niej było w his­torii takich, co “to pochy­lało się nad człowiekiem”, a kończyło się to total­ną dewastacją społeczeńst­wa. Czyż komu­nizm nie miał na celu dobro ludu? Co się dzieje w Wenezueli i z czego się wzięło? Jakoś w kra­jach gdzie poważnie trak­tu­je się anal­izy eko­nom­iczne nawet najsłab­szym żyje się najlepiej.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Wiem co jest na Łowieck­iej. Wiem też, że topograficz­na bliskość ciepłowni wcale nie musi oznaczać, że jest tam możli­wość pod­pię­cia się. A jeśli jest możli­wość, to niekoniecznie są możli­woś­ci finan­sowe.

      Każdy nor­mal­ny zdrowy człowiek przy swoim stanie wiedzy poprze lik­widację wungla i drew­na jeśli jego to kosz­ta­mi nie dotknie, bo dla niego to jest tożsame z lik­widacją dymu i smro­du. Zwykły człowiek na oczy nie widzi­ał bezdym­nego spala­nia tych paliw, bo nawet jak któryś sąsi­ad ma kocioł, który poprawnie spala, to go po pros­tu nie widać i pies niczyj się nie intere­su­je, czym gość ogrze­wa.

      Analo­gia do moto­ryza­cji: kiedyś dwusuwy wypluwały rurą wyde­chową niedopalone pali­wo i olej. To zniknęło, we współczes­nych autach mamy sil­ni­ki spali­nowe z których czuć tylko tlenka­mi azo­tu. Co nie zmienia fak­tu, że wciąż dużej licz­by osób nie było­by w tej chwili stać na auto choć­by z EURO 5. Elek­try­fikować trans­port było­by słusznie, ale nie zro­bimy tego na już, a nawet nie wymusimy tego EURO 5. Ja tylko czekam na jakieś ograniczenia we wjeździe do miast. To się dopiero kwik pod­niesie, bo wunglarzy moż­na doży­nać po cichu, ale kto na aut­ka rękę pod­niesie…

      Tak być powin­no w spala­niu paliw stałych: nie ma więk­szego prob­le­mu, by dzię­ki efek­ty­wne­mu dopala­niu i odzyskowi ciepła ograniczyć emisję do kilku pro­cent stanu obec­nego, otrzy­mu­jąc jeszcze tańsze ciepło niż ter­az. Zlik­wid­owanie z kolei tych kilku pro­cent już wyma­ga zmi­any paliwa/źródła ciepła/instalacji, co oznacza ogromne kosz­ty a moty­wowane jest z tego co widzę zero­je­dynkową ide­ologią: 100% syfu jest złe, 10% syfu jest złe, 5% syfu jest złe, 0% syfu jest dobre. Chcą ide­olodzy mieć zero emisji? Niech za to zapłacą. Zan­im usłyszę, że od tych kilku pro­cent też będą ludzie… ba, co tam ludzie: dzieci! i małe pies­ki o wiel­kich maślanych oczkach … umier­ać – prak­ty­cznie każdy aspekt naszego żywo­ta powodu­je emisję zanieczyszczeń, którą moż­na na czyjąś chorobę i śmierć przeliczyć. Kto miesz­ka w ziemi­ance i nie korzys­ta ze zdoby­czy cywiliza­cji, ten tylko ma pra­wo rzu­cić kamie­niem.

      Odpowiedz
      1. Konrad

        Nie opowiada­j­cie mi tu bajek, że jesteśmy zbyt bied­ni, żeby przes­tać pal­ić węglem. Wiel­ka Bry­ta­nia w lat­ach ’50 nie była bogat­sza niż Pol­s­ka ter­az (jesteśmy mniej więcej na poziomie późnych lat ’70 Europy Zachod­niej), a zróżni­cow­anie dochodów jest i było więk­sze niż u nas (współczyn­nik Giniego). Gdy oni zakazy­wali węgla ich biedo­ta była znacznie bied­niejsza niż nasza.

        Co do Łowieck­iej to na 100% da się wszys­tko podłączyć, a prob­le­mem są pato­log­iczne wspól­no­ty mieszkan­iowe i jest to powszech­nie znany przykład z lokalnej debaty pub­licznej. W ogóle to jest śmieszne, żeby kwes­t­ionować możli­wość podłączenia się do sieci ciepłown­iczej naprze­ci­wko elek­tro­ciepłowni, która rozprowadza je na całe mias­to. W prak­ty­cznie całej ciągłej zabu­dowie Wrocław­ia jest dostęp­ne ciepło z ener­gety­ki zawodowej, tylko trze­ba złożyć zapotrze­bowanie, a sporej częś­ci ludzi się wyda­ję, że to ciepłow­n­ia sama do nich przyjdzie.

        Piszesz “każdy nor­mal­ny, jak go nie dotknie” i z tym są dwa prob­le­my:
        1. Jak go nie dotknie. A co z tym, że palacz węglem doty­ka innych? Pisałem o prz­erzu­caniem kosztów przez efekt zewnętrzny. Jakoś to zupełnie pośmieliś­cie, ewen­tu­al­nie urządza­cie sobie z tego podśmiechu­j­ki okazu­jąc tylko niezrozu­mie­nie, by nie powiedzieć igno­ranc­je. Pale­nie węglem odby­wa się nie tylko włas­nym, ale też CUDZYM kosztem, a to jest w mieś­cie KLUCZOWE, bo przy pon­ad­wiejskiej gęs­toś­ci zalud­nienia ten prob­lem się nie roz­chodzi po koś­ci­ach. Nie akcep­tu­ję tego, że ktoś się ogrze­wa kosztem zdrowia mojej rodziny gdy ist­nieje alter­naty­wa. Co więcej, jestem w stanie dopłacić mu, z włas­nych podatków, żeby przes­tał. I co, to ja jestem ten zły?
        2. Każdy nor­mal­ny. A co z nienor­mal­ny­mi? Jest cała masa ludzi zupełnie niere­for­mowal­nych. Nie każdy potrafi to wszys­tko policzyć, nie każdy ceni brak dymu i dodatkowej pra­cy, nie każdy ceni swoich sąsi­adów. Są ludzie którzy jak im się w czyn­szów­ce kibel zat­ka, to wybi­ja­ją dzi­urę w ścian­ie i rurę potrafią wys­taw­ić na zewnątrz. To oczy­wiś­cie skra­jny i niereprezen­taty­wny przy­padek, ale takie przy­pad­ki też dotyka­ją zbiorowoś­ci w których żyją.
        A ostate­cznie to my, mieszkań­cy decy­du­je­my jaka uciążli­wość jest dla nas akcep­towal­na i mag­is­trat ma prze­waża­jące popar­cie dla tego zakazu.

        Prob­le­mem jest punkt odniesienia jaki przyj­mu­je­cie — nieefek­ty­wne pale­nie węglem albo jakieś dwusuwy. Czyli arbi­tral­nie szkodli­we sposo­by tru­cia. Równie dobrze moglibyś­cie przyjąć, nie wiem, ogrze­wanie się odpada­mi radioak­ty­wny­mi i mówić że niedopalony węgiel jest 10000 razy zdrowszy czyli obniża śmiertel­ność o 99,99%, więc po co go dalej dopalać. Nie, punk­tem odniesienia powinien być ZRÓWNOWAŻONY ROZWÓJ. Nie ZERO wpły­wu, ale stan, w którym otocze­nie jest w stanie się na bieżą­co się REGENEROWAĆ. Indy­wid­u­alne pale­nie węglem jest bard­zo odległe od tego stanu, ener­gety­ka zawodowa i gaz bliżej, ener­gety­ka jądrowa zanied­by­wal­nie odległa, a OZE są w pełni zrównoważone. Ter­az się rozu­miemy?

        I ter­az, to nie społeczeńst­wo ma zapłacić tobie za to że zejdziesz poniżej wybranego przez siebie akcep­towal­nego poziomu zanieczyszczeń, tylko ty powinieneś odpłacić społeczeńst­wu za szkody jakie robisz. Najspraw­iedli­wszy był­by podatek od zanieczyszczeń, który pokry­wał­by wartość odt­worzeniową środowiska i zdrowia ludzkiego. Ale wtedy to by dopiero ciepło było dro­gie, a najbardziej z węgla!

        A co do zakazu wjaz­du do miast, wyobraź sobie, że aku­rat we Wro i innych najwięk­szych pol­s­kich mias­tach popar­cie dla ogranicza­nia wjaz­du do cen­trum przekracza 60%. Szok i niedowierzanie! Zresztą ścisłe cen­trum Wrocław­ia i Krakowa (oko­lice obu Rynków) jest wyłąc­zone z ruchu już od dość daw­na i ter­az nawet nie da się sobie tego wyobraz­ić by było inaczej (a my mieliśmy prze­cież CPN na placu Gołębim!).

        Widzisz, mieszkań­cy najwięk­szych miast dorośli już cywiliza­cyjnie do tego, że im zależy na ekologii i rozu­mieją, że to nie chodzi o żucz­ki i wiewiór­ki, ale ich własne zdrowie i kom­fort życia. My chce­my ograniczenia licz­by aut (a jest ich ok. 600 na 1000 mieszkańców, dwa razy więcej na mieszkań­ca niż w Berlin­ie). Oczeku­je­my sprawnej komu­nikacji pub­licznej, która nie będzie stała w korkach razem z indy­wid­u­al­ną oraz bez­piecznych i wygod­nych dróg dla row­erów. Bo widzieliśmy już, że najlepiej żyje się w mias­tach z radykalnie utrud­nioną komu­nikacją samo­chodową jak w Holandii czy Kopen­hadze. Chcesz wjechać samo­cho­dem? Musisz ponieść koszt wszys­t­kich efek­tów zewnętrznych jakie wygeneru­jesz: zanieczyszczeń, hała­su, zagroże­nia bez­pieczeńst­wa, kosz­tu alter­naty­wnego przestrzeni zabranej przez infra­struk­turę dro­gową itd. Zapłacisz — jesteś kwi­ta z mieszkań­ca­mi, którym przeszkodz­iłeś w dobrym życiu w mieś­cie.

        BTW Dziś nawet Archi­diecez­ja Wrocławska upom­ni­ała wiernych, że pale­nie węglem i śmieci­a­mi w mieś­cie stoi w sprzecznoś­ci z pią­tym przykazaniem.

      2. Mat2

        BTW Dziś nawet Archi­die­ce­zja Wro­cław­ska upo­mniała wier­nych, że pale­nie węglem i śmie­ciami w mie­ście stoi w sprzecz­no­ści z pią­tym przykazaniem.”
        [[ cita­tion need­ed ]] Mam wąt­pli­woś­ci, czy rzeczy­wiś­cie mówili o pale­niu węglem.

  6. Przemek

    Kon­rad masz myśle­nie jak zwykła kura . nie rozu­miesz ze nie stać praw­ie wszys­t­kich na eko­log­iczne ogrze­wanie . dlaczego do pol­s­ki tyle uży­wanej odzieży idzie myślisz ze każdego stać na fir­mowa odzież ? . daj zaro­bić 8000 tys na zwykłego pra­cown­i­ka to pogadamy . ekolo­gia qur­wa to ściema a co z promieniowaniem radioak­ty­wny co przeszło przez Europę niedawno to tego nie wesz ? elek­town­ie ato­m­owe to czyste eko­log­icznie pewnie tak sądzisz hee he pewnie po zna­jo­moś­ci dostałeś lep­sza prace i cwa­ni­aku­jesz

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Ja już chy­ba wszys­tko w tych roz­mowach widzi­ałem… Ter­az będzie tak:

      Nie stać? A willę (!) pod miastem ma, kute ogrodze­nie, Pas­sa­ta na pod­jeździe, pan­ele na podłodze, lodówkę pełną – więc jed­nak stać, tylko kwes­t­ia pri­o­ry­tetów?! Doro­bił się na tańszym ogrze­wa­niu, na TRUCIU dzieci!”

      Szko­da strzępić…

      Odpowiedz
  7. Przemek

    z pasatem to prze­sadz­iłes pewnie dobry od niem­ca kupi­ony . tes­la bym jezdz­ił jak by bylo stac . mamy bard­zo duzo gazu łup­kowego dlaczego z tej opcji nie sko­rzys­tamy ? nie tru­je dzieci bo pale w piecu eko­log­icznym tak jest napisane jak ter­az na kotłach 5 klasy za pare miesiecy bede grzał pra­dem moje zarob­ki to 3500 i mnie stac pra­dem grzac niech inni tak grze­ja prze­ciez maja 500 +co ich nie stac .sa tech­nolo­gie proste gdzie smieci­a­mi moz­na pal­ic eko­log­icznie . 23 ludzi nauczyłem jak od gory pal­ic ale po co jak za kil­ka lat bedzie lik­widac­ja pale­niem wegla .Ty jestes jeszcze w erze loko­mo­tyw trze­ba zejsc na ziemie .

    Odpowiedz
  8. Przemek

    to byś musi­ał zlik­wid­ować auta bo szkodza spaliny ‚fab­ry­ki .sklepy bo śmieci pro­duku­ją i tp . w świ­etlówkach jest rtęć a wcześniej mówiono ze eko­log­iczne tego jest pełno . nie zwala­j­cie winy na smog z pieca tylko . rządzą pieniądza i postępy niszczą środowisko nie da się tego zatrzy­mać

    Odpowiedz
  9. Aleksander

    Dzię­ki temu por­talowi kil­ka pieców w posi­ada­niu mojej rodziny przes­tało kop­cić i do tego w domach jest sta­bil­nie ciepło. I nie zmieniła tego żad­na ustawa.. Patrząc na prob­lem smogu warto zas­tosować zasadę pare­ta: https://pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_Pareta zna­jąc przy­czynę o najwięk­szym udziale trze­ba drążyć tem­at dlaczego tak jest i stosować odpowied­nie rozwiąza­nia do prob­le­mu. . Np. w Warsza­w­ie za smog w 68% odpowiada­ją samo­chody. https://inspro.org.pl/stop-smogsamochodowy-zaapeluj-do-prezydentow-miast-i-marszalkow-wojewodztw/ Czy ktoś choć­by pomyślał żeby ograniczyć te kopcące samo­chody w dostępie do cen­trum? Wszyscy się skon­cen­trowali na piecach. To zakłada­jąc że uda się wszys­tko wye­lim­i­nować dalej pozosta­je 68% czyli więk­szość.. Każ­da najlep­sza nawet strate­gia jest tylko tak dobra jak jej wdroże­nie w życie i kory­gowanie kur­su po drodze. Ktoś mądry kiedyś powiedzi­ał że na błę­dach warto się uczyć ale tak aby te błędy były tanie i szy­bkie żebyśmy mogli je sprawnie kory­gować. Czego wszys­tkim życzę 🙂

    Odpowiedz
    1. Konrad

      Praw­da, ale Warsza­wa jest pod tym wzglę­dem bard­zo niety­powa. W pozostałych dużych mias­tach domin­u­je niska emis­ja (>50%). Zresztą w dużych mias­tach JEST mowa i popar­cie dla ograniczeń wjaz­du samo­chodom, włącznie z całkow­itym zamykaniem ulic. Dlat­ego nie widzę powodu, by w Pol­s­kich metropo­li­ach nie miały zacząć obow­iązy­wać choć­by Umwelt­zony, zaczy­na­jąc od Warsza­wy. Nie mówiąc już o poważnym trak­towa­niu wyci­na­nia DPF-ów.

      I oczy­wiś­cie ta strona robi wiele dobrego by popraw­ić jakość powi­etrza w mniejszych miejs­cowoś­ci­ach, gdzie, zan­im możli­wa będzie będzie rezy­gnac­ja z węgla, musi wiele cza­su upłynąć. Prob­lem mam z tym, że autorowi wyda­je się, że rozwiązanie, które jest dobrym rozwiązaniem pośred­nim (poprawa czys­toś­ci i wyda­jnoś­ci ist­niejącej infra­struk­tu­ry), jest już dobrym rozwiązaniem docelowym i zwal­cza sen­sowne rozwiąza­nia w dużych mias­tach.

      Odpowiedz
      1. marcin

        Ter­az to Two­je słowa są nad­in­ter­pre­tacją słów auto­ra, zawsze pisał, że to jest tylko tym­cza­sowa pro­teza aby popraw­ić to co jest zan­im przyjdzie nowe, a dla Wrocław­ia pro­ponował najnowsze urządzenia o wyśrubowanych nor­ma­ch oto cytat z komen­tarza auto­ra: “W tema­cie Wro­cła­wia nie mówi­li­śmy o ucze­niu pale­nia, tylko o nowo­cze­snych urzą­dze­niach, z któ­rych emi­sja według obec­nych stan­dar­dów jest pon­ad 90% mniej­sza niż ze sta­rych pie­ców i kotłów, a w per­spek­ty­wie naj­bliż­szych 5–10 lat normy będą dalej zaostrzane. Kil­ka pro­cent obec­nej emi­sji było­by nie­zau­wa­żalne a ludzie (ci co by chcieli i potrze­bo­wali) nadal mie­liby tanie źró­dło cie­pła. ” i jeszcze jeden cytat : “Nie wiem co rozu­miesz jako “to co pro­po­nu­jemy”. Poprawne pale­nie to jest tylko pro­teza, by dało się jako tako żyć z naj­prost­szymi kotła­mi. Nawet naj­lep­sze jego efek­ty są dale­kie od tego, co dało­by się osią­gnąć w nowo­cze­snej kon­struk­cji kotłach. To one powin­ny być przyszłoś­cią.”

  10. Konrad

    Marcinie, 90% wyda­je się dużo, ale przyj­mu­jesz, podob­nie jak autor, jako punkt odniesienia naj­gorzej zapro­jek­towane i uży­wane kotły. Czemu porówny­wać się z naj­gorszy­mi na rynku? Porównu­je­cie XIX-wieczną tech­nologię ze współczes­ną, ale jakim punk­tem odniesienia jest wóz kon­ny przy zakupie nowego auta? Porównu­je się najlep­sze dostęp­ne na rynku tech­nolo­gie (kry­teri­um Best Avail­able Tech­nol­o­gy). Może i kocioł węglowy 5. klasy emi­tu­je 10 razy mniej PM2,5 niż bezk­la­sowy, ale jest to 5000 razy więcej niż gaz. Nie mówiąc już o tym, że ludzie kupu­ją węglowe kotły przewymi­arowane, a gazowe mają wyższą sprawność na nis­kich mocach, więc porów­na­nia smogogen­noś­ci na moc są na _niekorzyść_ gazu biorąc pod uwagę rzeczy­wistą eksploat­ację.

    ~10% (emisji) z ~50% (udzi­ał niskiej emisji w smogu) z 730 (zgonów we Wrocław­iu z powodu smogu) to 36,5 osób rocznie w samym Wrocław­iu. Dużo to czy mało? Zauważalne czy nie? Warto ocal­ić czy nie warto? Autor niedawno jechał po mnie, że gardzę ludź­mi, to co on myśli o tych praw­ie 400 ludzi­ach na dekadę, że nie opła­ca się ich ratować? Jakoś nie wierzę, że tyle osób we Wrocław­iu zamarznie w domu, bo gaz dro­gi (a przez dekadę jeszcze się prze­cież wzbo­gacimy). A to jest tylko kwes­t­ia smogu, jest jeszcze prze­cież cała resz­ta efek­tów zewnętrznych związanych z węglem, o których już pisałem, choć­by czys­tość elewacji w mieś­cie (bo domyślam się, że eko-scep­ty­cy na glob­alne ocieple­nie wzrusza­ją ramion­a­mi).

    Co do “ci co by chcieli i potrze­bo­wali nadal mie­liby tanie źró­dło cie­pła”, pokaż­cie mi kto wg. was miał­by nie chcieć taniego źródła ciepła? Prze­cież oczy­wistym jest, że więk­szość tych ludzi którzy uży­wa­ją bezk­la­sow­ców, jeśli im się tego zakaże, to zastąpią go kole­jnym naj­tańszym możli­wym źródłem ciepła. A że węgiel jest dotowany efek­ta­mi zewnętrzny­mi, to wyjdzie im -indy­wid­u­al­nie- naj­taniej. Tyle, że w mieś­cie kosz­ty społeczne domin­u­ją nad indy­wid­u­al­ny­mi.

    Pisze­cie też, że normy będą zaostrzane, ale ludzie prze­cież wymienią kotły wtedy kiedy kop­ci­uchy zostaną zakazane i to co wtedy kupią zostanie w mieś­cie na dekady. Chy­ba że pro­ponu­je­cie sys­tem­aty­czne zakazy­wanie eksploat­acji, nie zakupu, kole­jnych klas kotłów co kil­ka lat, ale to prze­cież bez sen­su, bo co, ter­az poz­woli­cie ludziom kupić 5. klasę, a za 5 lat będą się musieli ich pozbyć? Jak to kon­trolować? Zresztą cud­ów nie ma, dużo więcej wycis­nąć się z tech­nologii spala­nia węgla nie da, podob­nie jak z Dies­la, moż­na tylko ich ode­jś­cie przedłużać lub nie. Według mnie w mias­tach nie ma co się z tym pieś­cić.

    Uważam też, że lep­iej jest dać jeden impuls do rozbu­dowy sieci ciepłown­iczej tam gdzie mogło­by być to opła­calne, a ter­az królu­je węgiel, niż pozwalać wprowadzać tym­cza­sowe półśrod­ki, które mogą prze­ważyć o nieopła­cal­noś­ci takiej inwest­y­cji.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Ponieważ mówimy o spala­niu węgla, to porównu­je­my jedne urządzenia na to pali­wo z inny­mi, a nie śli­w­ki z gruszka­mi.
      Co do emisji ze spala­nia gazu pole­cam świeżą pub­likację ICh­PW – wyni­ki z badań emisji rzeczy­wistych kotłów http://www.ichpw.pl/blog/2017/12/11/wskazniki-emisji-zanieczyszczen-powietrza-emitowanych-indywidualnych-zrodel-ciepla/. Tabela 23, emis­je z kotła gazowego. Dość dalekie od “ofic­jal­nych” wykresów, dużo bliższe kotłów na pali­wa stałe.

      Gdy­by mi się chci­ało, to bym zaczął przeliczać, ile ist­nień ludz­kich kosz­towało… lep­iej: ile niewin­nych dzieci umarło żebyś mógł wybu­dować dom z cegły i cemen­tu, wisieć na internecie, woz­ić się autem, nosić ajfona w kieszeni, zjeść kotle­ta itd. Ale mi się nie chce.

      Odpowiedz
      1. Konrad

        W porów­na­niu kotłów dla domów najważniejsze jest sto­sunek WYJŚCIA czyli ciepła i spalin, do WEJŚCIA jakim jest… kasa. Złotów­ki. Pali­wo jest tylko detalem imple­men­ta­cyjnym. Więc nie masz żad­nych pod­staw do zawęża­nia porów­na­nia do jed­nego pali­wa.

        Porównu­jesz naj­gorszą możli­wą tech­nologię i zach­wycasz się, że od XIX wieku popraw­iono emisję spalin dziesię­ciokrot­nie, a zanied­bu­jesz fakt, że dostęp­na jest inna tech­nolo­gia 46,7 razy mniej emisyj­na — przyj­mu­jąc emis­je PM2,5 z two­jego źródła, które, nota bene, opiera się o poje­dyncze kotły o mocach 50 kW, a więc znacznie więk­szych niż potrzeb­ne w typowym domost­wie.

        Co do ist­nień ludz­kich — oczy­wistym jest, że w dostate­cznie dużej skali dzi­ała­nia ZAWSZE ktoś ginie. Tylko, że z powodu pali­wa, za którym ty lob­bu­jesz ginie NIEPROPORCJONALNIE więcej osób. I nie wyśl­iz­gasz się z tego wskazu­jąc na innych czy sprowadza­jąc sprawę do absur­du.

  11. Paweł

    Fajnie się wpa­sowu­je w tym miejs­cu powiedze­nie: “Ostat­ni gasi światło”, lecz w nieco takim przewrot­ny sym­bol­iźmie, bo jak zwyk­le, za wszys­tko obwinia się tego ostat­niego, urzytkown­i­ka … kotła, który to sobie kupił w Cas­toramie, za rada­mi szwa­gra piekarza, bo innego wyjś­cia nie miał.

    To tak jak­by obwini­ać użytkown­ików samo­chodów, za to że im z rury kop­ci…, bo jeźdz­ić nie umieją, bo za moc­no na gaz naciska­jąc a pali­wo prze­cież też jest z Rosji…

    Odpowiedz
  12. karol

    Alarm smogowy ostrze­ga, radzi i nie zdradzi.… Proste pytanie — w jaki sposób ci ekoter­ro­ryś­ci ogrze­wa­ją się w zimę? Ilu z nich miesz­ka w domu jed­norodzin­nym, ilu w blokach? Czy mają świado­mość, że ciepło w blokach nie bierze się z kos­mo­su, też zatruwa i jego dostar­cze­nie powodu­je straty? Do czego chcą doprowadz­ić? Do zamarznię­cia ludzi w imię włas­nej czys­toś­ci płuc? A ilu z nich pali papie­rochy?

    Odpowiedz
  13. Jack

    Kole­jne martwe pra­wo bez jakichkol­wiek szans na real­iza­cję.

    A tak skończyła się podob­na przy­go­da Chin z ograniczaniem niskiej emisji. Z powodu zimy, nis­kich tem­per­atur i groź­by wybuchu społecznego chińskie władze wyco­fały się z reg­u­lacji ogranicza­ją­cych użytkowanie węgla przez oby­wa­teli. Chińczy­cy kopcą więc, że hej.

    https://www.bloomberg.com/view/articles/2017–12-11/why-china-s-freezing

    W Polsce nie ma szans na ogranicze­nie niskiej emisji. Jest to pros­ta pochod­na wynika­ją­ca ze starzenia się społeczeńst­wa:
    Ter­aźniejs­zość — emeryci i ren­ciś­ci 9 mln oby­wa­teli (30% wybor­ców) — medi­ana świad­czenia emery­tal­nego 1550 zł net­to, dom­i­nan­ta 1330 zł net­to.
    Przyszłość — emeryci i ren­ciś­ci kilka­naś­cie mil­ionów oby­wa­teli (ok. 50% wybor­ców) — świad­cze­nie emery­talne 800‑1000 zł net­to.
    Koszt ogrze­wa­nia sieciowego będą rosły w tem­pie 5%-10% w prze­ciągu kilku lat, a do koń­ca 2022 muszą w Polsce zostać uwol­nione ceny gazu dla gospo­darstw domowych (kosz­ty ogrze­wa­nia gazowego wzros­ną o kilka­dziesiąt pro­cent w prze­ciągu kilku lat po 2022).
    Starze­nie się społeczeńst­wa, coraz niższe emery­tu­ry oraz ros­ną­cy kosz­ty ogrze­wa­nia sieciowego i gazowego oznacza­ją masowe ode­jś­cie Polaków od sieci i gazu, a co za tym idzie powrót do pieców kaflowych i tanich zasy­powych kotłów c.o., umożli­wia­ją­cych spalanie każdego rodza­ju pali­wa.

    Odpowiedz
  14. karol

    Zerkni­j­cie na ostat­ni wyrok TK. Doty­czy on kosztów wymi­any prawa jazdy w momen­cie zmi­any nazw ulic itd, ale z tego płynie takie przesłanie:
    “owa zmi­ana jest następst­wem dzi­ałań organów władzy samorzą­dowej, których oby­wa­tel ten nie inicjował, obciąże­nie go kosz­ta­mi nie zna­j­du­je uza­sad­nienia kon­sty­tucyjnego. Kierow­ca nie powinien być bowiem obciążany kosz­ta­mi mate­ri­al­no-tech­nicznych czyn­noś­ci organów admin­is­tracji, gdy konieczność ich doko­na­nia stanowi kon­sek­wencję nieza­leżnych odeń dzi­ałań organów władz samorzą­dowych”.

    https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/prawo-jazdy-tk-oplata,146,0,2394002.html
    http://trybunal.gov.pl/postepowanie-i-orzeczenia/wyroki/art/9985-zasady-pobierania-oplat-za-wydanie-nowego-dokumentu-prawa-jazdy/

    Jak nic moż­na pod­piąć tę argu­men­tację pod samorzą­dowe ustawy antys­mogowe! I niech TK w tej sytu­acji udowod­ni, że moż­na, sko­ro w innej decyzji narzu­conej z góry nie moż­na kosztów prz­erzu­cać!

    Odpowiedz
    1. Konrad

      Ustanowie­nie stan­dard­ów emisyjnoś­ci nie jest “czyn­noś­cią mate­ri­al­no-tech­niczną orga­nów admi­ni­stra­cji”, tylko reg­u­larnym stanowie­niem lokalnego prawa. Przyj­mu­jąc two­ją argu­men­tac­je samorządy powin­ny ci też refi­nan­sować pod­wyż­ki podatku od nieru­chomoś­ci, bo też są inicjowane nie przez ciebie.

      Odpowiedz
      1. karol

        Ustanowie­nie nie, ale zmuszanie do wymi­any lub lik­widacji pieców przy prz­erzu­ca­niu kosztów na oby­wa­tela, już tak.

  15. Jack

    44 tys. osób umiera rocz­nie w Pol­sce z powodu zanie­czysz­cze­nia powi­etrza.”

    To niepraw­da. Nikt w Polsce nie umiera z powodu zanieczyszczenia powi­etrza. Te 44 tysiące to nie jest licz­ba fizy­cznych zgonów, ale arbi­tral­nie przyp­isane zagroże­nie spowodowane zanieczyszcze­niem. W zależnoś­ci od przyję­tych para­metrów to zagroże­nie moż­na określić jako 0, 44 tysiące, 100 tysię­cy lub 1 mln zgonów.
    Na stron­ie green­peace jest to dokład­nie wyjaśnione:
    https://unearthed.greenpeace.org/2017/03/06/air-pollution-cause-40000-deaths-every-year-fact-check-linked/

    Odpowiedz
      1. Jack

        Bo nasz greep­eace jest dla ynte­ly­gen­cyji z fejs­bu­ka, a ta łyknie każdą bzdurę.

    1. Konrad

      Rozu­miem, że wyższa śmiertel­ność na Górnym Śląsku i Zagłębiu niż na Pomorzu wyni­ka z dzi­ała­nia grem­linów, a nie jakoś­ci powi­etrza.

      Chłopie, śmiejesz się z inter­ne­towej ynte­ly­gen­cyji, a sam nie rozu­miesz co cytu­jesz. W artykule jest mowa o tym, że pre­cyzyjne przyp­isanie konkret­nych zgonów wprost do dzi­ała­nia jed­nego czyn­ni­ka nie jest możli­we, więc mówie­nie o śmier­ci z powodu zanieczyszczenia jest pewnym uproszcze­niem złożonego prob­le­mu. Ale to nie znaczy, że nie da się osza­cow­ać o ile mniejsza była­by śmiertel­ność gdy­by dany czyn­nik by usunąć. Moż­na prowadz­ić spór co do metodologii wyz­naczenia tej licz­by, ale nie moż­na twierdz­ić, że jej nie ma, a twierdze­nie, że różni się ona istot­nie od danych rzą­dowych wyma­ga argu­men­tów naukowych. To że dany mod­el daje różne wyni­ki w zależnoś­ci od para­metrów, nie daje ci prawa do dobra­nia sobie tych para­metrów “z cza­py”.

      Praw­da jest taka, że wyłącznie z powodu zanieczyszczenia, poza przy­pad­ka­mi zaczadzenia, umiera zniko­ma licz­ba osób, nato­mi­ast mil­iony osób żyje o kil­ka lat lub miesię­cy krócej, a przedtem żyje w gorszym zdrow­iu i jest mniej pro­duk­ty­wnych — co przelicza się na 44000 pełnowartoś­ciowych, zdrowych i pro­duk­ty­wnych żyć.

      Stwierdze­nie “nikt w Polsce nie umiera z powodu zanieczyszczenia powi­etrza”. jest nieprawdzi­we. Wszyscy przez nie umier­amy, tylko powoli.

      Odpowiedz
  16. Konrad

    Aaa, i co istotne, gdy mowa o tych 44 tys. życi­ach przeliczeniowych, chodzi o całe zdrowe życie, od kołys­ki aż po grób, a nie o to, że nam uby­wa jakichś babć pod koniec życia zatru­tych dymem! Uby­wa nam 44 tys. zdrowych niemowlaków.

    Odpowiedz
  17. Jack

    Rozu­miem, że wyższa śmiertel­ność na Górnym Śląsku i Zagłębiu niż na Pomorzu wyni­ka z dzi­ała­nia grem­linów, a nie jakoś­ci powi­etrza. ”

    Taki kit możesz wciskać dzieci­akom z fejs­bu­ka, którzy nie mają poję­cia o nauce. Na każdą cząstkę smogu emi­towaną przez człowieka przy­pa­da 10 cząstek smogu pochodzącego z reakcji chemicznych m.in. ter­penów i izo­prenu z cząsteczka­mi powi­etrza emi­towanych przez drze­wa i inną roślin­ność (BVOC). Jeśli nawet założymy, że po statysty­cznej manip­u­lacji przyp­isze­my 44 tysię­cy zgonów zanieczyszcze­niu powi­etrza to zgod­nie z wiedzą naukową o wielkoś­ci emisji BVOC 40 tysię­cy z tych zgonów należało­by przyp­isać drze­wom i innym rośli­nom, ale to dla antys­mogowej ynte­ly­gen­cyji jest prze­cież nie do wyobraże­nia.

    BVOC — Bio­genic Volatile Organ­ic Com­pounds

    In addi­tion to anthro­pogenic emis­sions, the earth’s nat­ur­al veg­e­ta­tion releas­es huge amounts of organ­ic com­pounds into the air. An esti­mat­ed 1300 Tg C of ter­penes a year are emit­ted, 10 times more than anthro­pogenic emis­sions.
    Monoter­penes (C 10 H 16 ) are 10-car­bon hydro­car­bons, made up from two linked iso­prene units, in either lin­ear chains or rings.

    Har­ling, A, Mil­ton, M, Brookes, C, Cor­bel, M 2015, Mea­sur­ing the impact of trace emis­sions from trees on air qual­i­ty and cli­mate, Nation­al Phys­i­cal Lab­o­ra­to­ry, Viewed 2 Octo­ber 2016, http://www.npl.co.uk/upload/pdf/measuring_harling.pdf.

    Grace, F 2003, Here we go again!, CBS News, Viewed 2 Octo­ber 2016, http://www.cbsnews.com/news/here-we-go-again-544188/.

    Guen­ther, A, Karl, T, Harley, P, Wied­in­my­er, C, Palmer, PI & Geron C 2006, ‘Esti­mates of glob­al ter­res­tri­al iso­prene emis­sions using MEGAN (mod­el of emis­sions of gas­es and aerosols from nature’, Atmos­pher­ic Chem­istry and Physics, vol. 6, pp. 3181–3210.

    Jenkin, ME & Clemit­shaw, KC 2000, ‘Ozone and oth­er sec­ondary pho­to­chem­i­cal pol­lu­tants: chem­i­cal process­es gov­ern­ing their for­ma­tion in the plan­e­tary bound­ary lay­er’, Atmos­pher­ic Envi­ron­ment, vol. 34, pp. 2499–2527.

    Pio, CA & Valente, AA 1998, ‘Atmos­pher­ic flux­es and con­cen­tra­tions of monoter­penes in resin-tapped pine forests’, Atmos­pher­ic Envi­ron­ment, vol. 32, pp. 683–691.

    Sharkey, TD, Wiber­ley, AE & Dono­hue, AR 2008, ‘Iso­prene emis­sion from plants: why and how’, Annals of Botany, vol. 101, pp. 5–18.

    US Envi­ron­men­tal Pro­tec­tion Agency 2006, How air pol­lu­tion affects the view, US Envi­ron­men­tal Pro­tec­tion Agency, Viewed 2 Octo­ber 2016, https://www.epa.gov/sites/production/files/2015–05/documents/haze_brochure_20060426.pdf.

    Odpowiedz
    1. Konrad

      10-krot­ność antro­pogenicznej pro­dukcji ter­penów, nie “cząsteczek smogu”, ynty­ly­gen­cie!

      Dzi­wnym nie jest, piec na węgiel pyli wielo­ma paskudzt­wa­mi, wśród nich ole­j­ki aro­maty­czne drew­na to jest najm­niejszy prob­lem.

      Odpowiedz
      1. Konrad

        A prob­lem z ter­pe­na­mi jest taki, że reagu­jąc z tlenka­mi azo­tu tworzą ozon, który jest szkodli­wy dla zdrowia. Wiesz skąd się biorą tlen­ki azo­tu?

        Gen­er­al­nie wniosek jest taki, że pewne aro­maty­czne rośliny koło ruch­li­wych dróg i w parkach miejs­kich mogą nie być najlep­szym wyborem (co nie znaczy, że były­by gorsze niż ich brak) i warto poszukać alter­naty­wnych.

  18. Jack

    W artykule jest mowa o tym, że pre­cyzyjne przyp­isanie konkret­nych zgonów wprost do dzi­ała­nia jed­nego czyn­ni­ka nie jest możli­we, więc mówie­nie o śmier­ci z powodu zanieczyszczenia jest pewnym uproszcze­niem złożonego prob­le­mu.”

    44 tys. osób umiera rocznie w Polsce z powodu zanieczyszczenia powi­etrza.”

    Napisałeś kłamst­wo, które zostało zde­maskowane. Zgod­nie z poniższym nikt w Polsce nie umiera z powodu zanieczyszczenia powi­etrza. Takie jest ofic­jalne stanowisko Green­peace wyrażone na ich stron­ie inter­ne­towej.

    40,000 deaths
    It’s actu­al­ly eas­i­er to say what they don’t mean.
    They don’t mean that any­body has “air pol­lu­tion” as a cause of death on their death cer­tifi­cate. Nobody has died exclu­sive­ly from air pol­lu­tion.
    So the 40,000 peo­ple are not real indi­vid­u­als.”

    Odpowiedz
    1. Konrad

      @jack
      Czy palacze umier­a­ją na raka i ze staroś­ci czy od pale­nia? Bo twoim tok­iem rozu­mowa­nia to jest rozłączne i umier­a­ją wyłącznie na raka i ze staroś­ci, bo nie da się przyp­isać ich śmier­ci do tego, że przedawkowali w chwili śmier­ci faj­ki. Ergo pale­nie jest niegroźne, bo nikt NIKT nie umiera od pale­nia.

      Tak samo nikt nie umiera na dro­gach od przekroczenia pręd­koś­ci, tylko od uderzenia w inne obiek­ty na drodze. Zatem kłamst­wem jest, że przekrocze­nie pręd­koś­ci jest jed­ną z głównych przy­czyn śmier­ci na pol­s­kich dro­gach, tak?

      Naprawdę nie rozu­miesz co to jest pośred­ni związek przy­czynowo skutkowy?

      BTW nie wyz­na­ję Greenpeace’u, tylko naukę.

      Odpowiedz
      1. Konrad

        Jeszcze ci przetłu­maczę twój cytat i wytłuszczę:
        They don’t mean that any­body has “air pol­lu­tion” as a cause of death on their death cer­tifi­cate. Nobody has died EXCLUSIVELY from air pol­lu­tion.

        Nikt nie ma na świadectwie zgonu “zanieczyszcze­nie powi­etrza”. Nikt nie umiera WYŁĄCZNIE od zanieczyszczenia powi­etrza.

        Przyz­na­ję, na samym początku w celu dra­matyza­cji przekazu posłużyłem się fig­urą reto­ryczną, w której dwie oso­by dzi­en­nie umier­a­ją we Wrocław­iu. Widocznie błęd­nie założyłem, że oso­by tu prowadzące dyskusję rozu­mieją, że mowa jest o “życi­ach przeliczeniowych”, a nie, że gdzieś po szpi­ta­lach piszą “przy­czy­na zgonu: smog” i takich przy­pad­ków zebrało się 44 tys. w Polsce.

      2. Jack

        To ty w toku dyskusji posłużyłeś się poniższym nieprawdzi­wym zdaniem, które jest powszech­nie stosowane przez antys­mogowych ynte­ly­gen­tów:

        44 tys. osób umiera rocznie w Polsce z powodu zanieczyszczenia powi­etrza.”

        Nikt w Polsce nie umiera z powodu zanieczyszczenia powi­etrza. Krop­ka. Prob­lem jest bardziej złożony.

    1. Konrad

      Data with noise in, data with noise out, jak już.

      Garbage in to ty wrzu­casz na siłę, żeby otrzy­mać garbage out i pod­ważyć funkc­je prze­jś­cia jako nieprawdzi­wą.

      Niby na pod­staw­ie czego zakładasz, że zmi­enne zakłó­ca­jące są pomi­jane? Nie są, dlat­ego sza­cun­ki zgonów z powodu smogu są przed­staw­iane w zakre­sie 40–48 tys., a z lenist­wa mówi się o 44 tys.

      Ale nie 0 i nie 1 mln!

      Odpowiedz
      1. Jack

        Niby na pod­staw­ie czego zakładasz, że zmi­enne zakłó­ca­jące są pomi­jane?”

        Bądźmy poważni. Na pewno wszys­tkie zmi­enne nie są wliczane. Prze­cież nawet niewiele wiado­mo, co jest tu istotne i co należało­by uwzględ­nić.

      2. Konrad

        Nie wszys­tkie zmi­enne trze­ba włączyć, żeby otrzy­mać wynik z dokład­noś­cią do dwóch cyfr znaczą­cych. Wiesz co to cyfry znaczące w ogóle?

        To że ty tego nie rozu­miesz nie jest argu­mentem za tym, że naukow­cy się tym zaj­mu­ją­cy tego nie rozu­mieją.

  19. Tumek

    a ja pale drzewem nawet mokrym , bo nie stać mnie na eko, a jak­by było gorzej to włoże do pieca co tylko bedzie sie dało spal­ić, byle tylko dziecku było ciepło…

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Sezonowanie drew­na nic nie kosz­tu­je a zuży­wa się go o połowę mniej i nikt nie wie, że jest palone i co jest palone.

      Odpowiedz
  20. Konrad

    Dobra, ter­az doczy­tałem tą bry­tyjską metodologię. Pod­staw­ia­jąc nasze dane pro­por­cjon­al­nie za ich, w Polsce jako cały naród tracimy w sum­ie 516 tys. lat życia z powodu smogu. Jeśli to dobrze rozu­miem, to liczbę zgonów otrzy­mu­je się poprzez losowanie oby­wa­teli, i ode­j­mowanie ich przewidy­wanego dal­szego trwa­nia życia od pier­wszej licz­by aż dojdziemy do zera. Sumu­jąc tak “uśmier­conych” otrzy­mu­ję się 44 tys.

    Chodzi o to: rzeczy­wisty sposób zabi­ja­nia smogu jest taki, że skra­ca życie wszys­t­kich po kil­ka dni, miesię­cy lub lat, w zależnoś­ci od ekspozy­cji na niego. Ale gdy­by miał się zmienić w kos­tuchę, która ma zabrać nasze­mu nar­o­dowi tyle samo cza­su życia zabi­ja­jąc jed­nych, a zostaw­ia­jąc innych całkiem w spoko­ju, to zabi­jał­by ok. 44 tys. osób rocznie.

    Czyli odnośnie do “od kołys­ki aż po grób” się myliłem, jest to trochę bardziej skom­p­likowany, ale też bardziej real­isty­czny mod­el.

    Odpowiedz
  21. Jack

    uproszcze­nie złożonego prob­le­mu”
    “bardziej real­isty­czny mod­el”

    Czyn­ni­ki składa­jące się na złożoność prob­le­mu, które poz­woliły­by określić zad­owala­ją­co zagroże­nie wynika­jące z zanieczyszczenia powi­etrza. Z pewnoś­cią czyn­ni­ki gene­ty­czne (np. wiemy, że główną przy­czyną alergii i ast­my są czyn­ni­ki gene­ty­czne), ekspozy­c­ja na smog pochodzą­cy z emisji związków chemicznych przez drze­wa i rośliny (BVOC), płeć, wiek, dobowe osob­nicze zmi­any tem­per­atu­ry i ciśnienia, wysokość wyna­grodzenia, wyk­sz­tałce­nie, okres życia płodowego, rodzaj i wielkość mikro­bio­mu na powierzch­ni i wewnątrz ciała, pale­nie papierosów, spoży­wanie alko­holu, narko­tyków, styl życia, dieta, rodzaj wykony­wanej pra­cy i związane z nią zagroże­nia (np. ekspozy­c­ja na chemikalia), sposób dociera­nia do i odległość od miejs­ca pra­cy, wiek i stan tech­niczny zamieszki­wanego budynku, tem­per­atu­ra i wilgo­t­ność wewnątrz i na zewnątrz budynku, odległość budynku mieszkalnego od lasu, parku, dro­gi szy­bkiego ruchu, autostrady, licz­ba zar­o­d­ników grzy­bów w 1m3 wewnątrz pomieszczeń i na zewnątrz pomieszczeń, licz­ba zar­o­d­ników roślin w 1m3 wewnątrz i na zewnątrz budynków, pora roku. Moż­na by tak wymieni­ać dziesiątka­mi, setka­mi, a nawet tysią­ca­mi czyn­ni­ki bio­chemiczne i fizy­czne i środowiskowe, które należało­by uwzględ­nić przy tworze­niu jakiegokol­wiek mod­elu. Wiele z tych czyn­ników ma charak­ter sto­chasty­czny (losowy) i podle­ga dynam­icznym zmi­anom w krótkim okre­sie cza­su. Metodolo­gia zas­tosowana przez bry­tyjs­ki Green­peace, jak i pol­s­kich ynte­ly­gen­tów antys­mogowych przy budowa­niu mod­elu zagroże­nia w żad­nym razie nie jest warta uwa­gi.
    Te pol­skie 44 tysiące lub bry­tyjskie 40 tysię­cy to bzdu­ra.

    Odpowiedz
    1. Konrad

      To nie są bada­nia Greenpeace’u, bo Green­peace zaj­mu­je się agi­tacją, a nie bada­ni­a­mi. To są dane rzą­dowe (=na których opiera się rząd, spon­sorowane przez rząd lub nieza­leżne insty­tuc­je, w tym wypad­ku jest to RCP i CODEAP). Nawet tego nie zrozu­mi­ałeś.

      Artykuł, który cytu­jesz jest pop­u­larnonaukowy, nie jest w nim w ogóle omówiona metodolo­gia skąd się wzięła ta licz­ba, a jedynie wytłu­macze­nie co ona reprezen­tu­je, ponieważ sprowadze­nie tych badań do jed­nego wymi­aru jest uproszcze­niem, co wcale nie znaczy, że przekła­maniem. Licz­ba ta wiernie odd­a­je choć­by fakt, że smog u nas jest prob­le­mem praw­ie 15-krot­nie więk­szym niż śmiertelne wypad­ki dro­gowe w Polsce — pozbaw­ia naszą pop­u­lację pro­por­cjon­al­ną liczbę lat życia. Patrząc jak wiele z tego krótkiego artykułu nie zrozu­mi­ałeś to stosowanie tego uproszczenia w deba­cie pub­licznej jest nie tylko uza­sad­nione, ale abso­lut­nie wręcz konieczne.

      Wybacz, ale pisząc, że od smogu się nie umiera dajesz wyłącznie wyraz igno­rancji, bo to, że śmiertel­ność gwał­town­ie rośnie w chwilach wzros­tu smogu jest nieza­przeczal­nym fak­tem. Stało się tak w Polsce w sty­czniu zeszłego roku (dane GUS), stało się tak na jeszcze więk­szą skalę w Lon­dynie na początku grud­nia 1952. Co według ciebie tych ludzi nagle zabiło? Ole­j­ki eteryczne drzew? Nagła masowa zmi­ana sty­lu życia?

      Myślisz, że jesteś mądrze­jszy niż więk­szość naukow­ców świa­ta, bo jak dostate­cznie dłu­go góó­glasz w poszuki­wa­niu potwierdzenia jakiejś pod­ch­wyconej gdzieś absurdal­nej tezy to zna­jdziesz coś co postrze­gasz jako dzi­urę w całym? Meto­da naukowa tak nie dzi­ała. Meto­da naukowa pole­ga na staw­ia­n­iu pyta­nia i bra­niu na klatę wyniku, a nie poszuki­wa­nia aż zna­jdziesz potwierdze­nie tego co myślisz z pominię­ciem tego co nie pasu­je, bo to spisek/yntylygyncja/lewacy/cykliści/wegetarianie/żydzi.

      Odpowiedz
      1. Konrad

        https://en.wikipedia.org/wiki/Great_Smog_of_London#Health_effects
        Mor­tal­i­ty remained ele­vat­ed for months after the fog. A pre­lim­i­nary report, nev­er finalised, blamed those deaths on an influen­za epidemic.[1] Emerg­ing evi­dence revealed that only a frac­tion of the deaths could be from influenza.[15] Most of the deaths were caused by res­pi­ra­to­ry tract infec­tions, from hypox­ia and as a result of mechan­i­cal obstruc­tion of the air pas­sages by pus aris­ing from lung infec­tions caused by the smog.[16][17][18] The lung infec­tions were main­ly bron­chop­neu­mo­nia or acute puru­lent bron­chi­tis super­im­posed upon chron­ic bronchitis.[19][20]

  22. Jack

    Izo­pren — jeden z głównych węglowodor­ów emi­towanych przez drze­wa i inne rośliny. Rocz­na wielkość emisji kilka­krot­nie przekracza antro­pogeniczną emisję węglowodor­ów. Amerykańs­ka Agenc­ja Ochrony Środowiska klasy­fiku­je izo­pren jako “rea­son­ably antic­i­pat­ed to be a human car­cino­gen”.

    https://www.epa.gov/toxics-release-inventory-tri-program/addition-national-toxicology-program-carcinogens-0#additional-resources

    Jaki pro­cent z tych 44 tysię­cy przy­pa­da na ekspozy­cję na izo­pren? Jaki pro­cent z tych 44 tysię­cy jest skutkiem zwykłego chodzenia po lesie lub parku?
    Wąt­pli­we żeby jakikol­wiek mod­el opra­cow­any przez pol­s­kich ekologów lub antys­mogów­ców brał pod uwagę zagroże­nie nowot­wora­mi i potenc­jal­ną liczbę zgonów wywołanych ekspozy­cją na izo­pren.

    Odpowiedz
    1. Konrad

      Nawet mi się tego nie chce sprawdzać o tych antro­pogenicznych węglowodor­ach, bo wiem choć­by to, że ludzie węglowodory głównie PALĄ, a nie emi­tu­ją wprost. Także nie pod­niecaj się za bard­zo tą krot­noś­cią BVOCów, tylko odpowiedz sobie najpierw jaką część całej ludz­kich emisji stanow­ią węglowodory oraz jaką powierzch­nię Zie­mi zaj­mu­je roślin­ność w sto­sunku do powierzch­ni miast.

      Smog w Polsce to głown­ie drob­ny pył oraz tlen­ki azo­tu i siar­ki. Węglowodory są istotne w smogu foto­chemicznym, przez to, że for­mu­ją ozon, ale to w Los Ange­les (które jest na wysokoś­ci geograficznej Sahary), nie u nas.

      Izo­poropen uży­wany w skali prze­mysłowej MOŻE jest karceno­gen­em, ale w jakiej daw­ce? Bo 62 tys. km kw. lasu emi­tu­je w sierp­niu 3400 ton izo­propenu, czyli 1 km kw. emi­tu­je 55 kg, czyli dwadzieś­cia metrów kwadra­towych lasu około jeden gram — przez miesiąc.

      Potwierd­zone jest, że VOCe reagu­jąc z tlenka­mi azo­tu (głównie ze spalin samo­chodowych) biorą udzi­ał w pow­stawa­niu ozonu, który w naszej warst­wie atmos­fery jest szkodli­wy, ale żeby stanow­iły bezpośred­nie zagroże­nie coś nie sły­chać. Hmmm, może dlat­ego, że znaczyło­by ni mniej ni więcej, że lasy wywołu­ją raka, a to by oznacza­ło, że coś nas natu­ra słabo przy­go­towała do prze­by­wa­nia w nat­u­ral­nym środowisku.

      Także odpowiada­jąc na two­je pytanie: obstaw­iam że znikomy, zapewne zanied­by­wal­ny.

      Odpowiedz
      1. Jack

        Na tem­at wielkoś­ci emisji i znaczenia izo­prenu proszę się douczyć. W porów­na­niu z tym emis­ja antro­pogenicz­na węglowodor­ów pełni tu rolę znacznie mniejszą niż się niek­tórym wyda­je.

        Sharkey, TD, Wiber­ley, AE & Dono­hue, AR 2008, ‘Iso­prene emis­sion from plants: why and how’, Annals of Botany
        https://academic.oup.com/aob/article/101/1/5/91716

        Esti­mates of glob­al ter­res­tri­al iso­prene emis­sions using MEGAN (Mod­el of Emis­sions of Gas­es and Aerosols from Nature) A. Guenther1, T. Karl1, P. Harley1, C. Wiedinmyer1, P. I. Palmer2, and C. Geron3
        https://www.atmos-chem-phys.net/6/3181/2006/

  23. Spider

    Do P. Kon­rad
    Na przykładzie badań przeprowad­zonych w Krakowie (nie były to bada­nia wyko­nane przez tzw. “ekologów”) okaza­ło się, że główną przy­czyną pow­stawa­nia smogu, nie jest spalanie węgla w przy­do­mowych piecach, lecz niepraw­idłowa współczes­na zabu­dowa mias­ta. Chodzi o tzw. tunele powi­etrzne, które najnor­mal­niej zasłonięte zostały wysoki­mi budynka­mi w sposób niekon­trolowany. Dewelop­erzy budu­ją gdzie tylko moż­na i jak najwyżej i najwięcej w układzie budynków uniemożli­wia­ją­cym wieją­cym wia­trom prze­dostanie się niższe par­tie terenu. Już przed II wojną wiedziano jak i gdzie budować i w jakim układzie, żeby wiejące wia­try usuwały ew. zanieczyszczenia z mias­ta. Zwróćmy uwagę, że wtedy każdy ogrze­wał swój dom węglem i drewnem w sposób nazwi­jmy to prymi­ty­wny, a nie było takiego prob­le­mu. Aktu­al­nie ogrze­wa­ją­cych w ten sposób domowe gospo­darst­wa jest sto­sunkowo mniej, a prob­lem wys­tępu­je. Drugim “tru­ci­cielem” są samo­chody i to nie chodzi tylko o emisję szkodli­wych sub­stancji z rur wyde­chowych. Chodzi o to, że wydoby­wa­jące się gorące spaliny pod­grze­wa­ją powi­etrze tworząc od samej powierzch­ni zie­mi, uli­cy czy chod­ni­ka kominy gorącego powi­etrza (tzw. kon­wekc­ja) unoszącego się ku górze, bloku­jąc przepływ i ruch powi­etrza wieją­cych wia­trów.
    Sz. P. Bez urazy, ale swoi­mi wywoda­mi poruszył Pan tylko wierz­chołek góry lodowej, a trze­ba real­nie spo­jrzeć na całość zagad­nień i prob­lemów wynika­ją­cych z prob­le­mu smogu.
    Aktu­al­nie zara­bi­am 5 ty. Jak będę zara­bi­ał 10, to zmienię swój piec węglowy na gazowy, ale nie z powodu ekologii i tego, że tru­ję ludzi i siebie (spalam czys­to i bezdym­nie) lecz pewnie nie będzie mi się już chci­ało. Mam nadzieję, że urzęd­ni­cy w moim mieś­cie są trochę mądrze­jsi. Poz­draw­iam i życzę wszys­tkim w Nowym Roku dużo zdrowia i rozsąd­ku.

    Odpowiedz
    1. Konrad

      Stwierdze­nie “przy­czyną pow­stawa­nia smogu, nie jest spalanie węgla w przy­do­mowych piecach, lecz niepraw­idłowa współczes­na zabu­dowa mias­ta”, to Pana inter­pre­tac­ja, praw­da?

      Zapewne było tam coś w rodza­ju “prob­lem jest pow­ięk­szany przez to, że blokowane są trak­ty przewi­etrza­jące mias­to”. Bo źródłem prob­le­mu jest to że smog pow­sta­je, a nie to, że nie da się go dość sprawnie wywi­etrzyć.

      Prob­lem smogu na więk­szą lub mniejszą skalę wys­tępu­je w całej Polsce. To że w Krakowie jest więk­szy, może być spowodowane błę­da­mi w urban­istyce, ale źródło jest wszędzie to samo. Głównie węgiel, następ­nie stara i źle eksploa­towana flota samo­chodowa (DPF).

      Rozwiąza­nia są jasne. I nie mogą pole­gać na wyburzeni­ach nowej zabu­dowy.

      Odpowiedz
  24. moraviak

    Chci­ałem tylko powiedzieć że Pol­s­ka to dzi­ki kraj i to jest praw­da. Wiem że dzi­ki bo wiem jak wal­czy się ze smo­giem w Czechach. NIE MA TAM OPCJI ŻE ZA WSZYSTKO ZAPŁACĄ ZWYKLI ZJADACZE CHLEBA !!!. Państ­wo dopła­ca 80% do 90% do kosztów wymi­any kotłów na na ekogroszek piątej gen­er­acji i kołów gazowych. Kotły trze­ciej gen­er­acji moż­na kupować i zain­stalować do koń­ca 2017 i uży­wać ich aż się wykończą, nie ma ter­minu przy­mu­sowej wymi­any. Kotły czwartej gen­er­acji moż­na kupować i instalować do koń­ca 2018 roku i tez nie ma przy­musu wymi­any. Dopiero jak się zużyją trze­ba je wymienić na pią­ta gen­er­ację. Państ­wo daje dotac­je na zain­stalowanie kotłów piątej gen­er­acji i tym samym zachę­ca do wymi­any starych kotów a nie zmusza. Nie słysza­łem żeby w jakimkol­wiek mieś­cie czeskim był zakaz pale­nia węglem. W Ostravie takiego nie ma i pewnie nie będzie bo tam jed­nak są par­tie które biorą w obroną naj­bied­niejszych i nie są kupi­one przez ekologów. Kiedyś jak wiedzi­ałem że w Czechach zaczy­na­ją wymi­anę kotłów to powiedzi­ałem koledze ze u nas też trze­ba będzie to robić. Stwierdz­iłem że u nas zro­bi się walkę ze smo­giem na szy­bko a za wszys­tko zapłacą ludzie. I to się sprawdz­iło. Uch­wały Sejmików i Miast to pol­s­ki bur­del i tyle. Pewnie niekon­sty­tucyjne są te uch­wały, ale kto by się tam tym prze­j­mował w dzikim kra­ju gdzie rano do kawy i ciast­ka pierdzieli poli­tyk co nie ma nic do powiedzenia oprócz tego że pow­stanie nowy pom­nik.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Po trosze ten kraj jest dzi­ki, bo na to pozwalamy – nie intere­su­jąc się, nie biorąc udzi­ału w opra­cow­a­niu takich uch­wał.
      Pisałem w tej spraw­ie do Rzeczni­ka Praw Oby­wa­tel­s­kich. Nie do koń­ca mnie zrozu­mieli (jakobym miał prob­lem że parę stówek więcej zapłacę a zaz­nacza­łem, że obaw­iam się o swo­je zdrowie gdy nie będzie mnie stać na spełnie­nie wymogów uch­wał), ale wskaza­li drogę postępowa­nia: zaskarże­nie uch­wały do WSA. Będziemy myśleć 😉

      Odpowiedz
      1. moraviak

        Jestem z woj. Ślask­iego, i było dużo uwag do pro­jek­tu uch­wały. Wzię­to dużo pod uwagę pod naciskiem tych uwag.. Jed­nak co do pieniędzy na wymi­anę kotłów to nie ma ich praw­ie wcale. Te kil­ka czy kilka­dziesiąt dotacji w mias­tach to grosze. Uch­wałę może zaskarżyć oso­ba która miała uwa­gi do niej a nie uwzględ­niono jej tak myślę.. Inaczej kicha. Buta poli­tyków i ekologów, liczą że nikt nic nie będzie skarżył w tym kra­ju.

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Zaskarżyć może każdy, kogo uch­wała będzie doty­czyć i naruszać jakieś jego interesy. Ale mnie zas­tanaw­ia coś innego, jeszcze bardziej pod­sta­wowego: autorzy uch­wały napisali w uza­sad­nie­niu, że zakaz jest jedyną możli­wą drogą i tak wyni­ka z eksper­tyz. Prob­lem w tym, że tak z eksper­tyz nie wyni­ka, bo alter­natyw nie sprawd­zono. Kwes­t­ia tego, co mam zro­bić, gdy nie będzie mnie stać na spełnie­nie wymogów uch­wały, to jest rzecz osob­na, acz też warta pod­niesienia.

  25. moraviak

    Cyt; Po trosze ten kraj jest dzi­ki, bo na to pozwalamy – nie intere­su­jąc się, nie biorąc udzi­ału w opra­cow­a­niu takich uch­wał.
    A kto wiedzi­ał że opra­cowu­je się uch­wałę tzw antys­mogową w woj. Śląskim? Prze­cież media lokalne są słabe i zaj­mu­ją się czymś innym np. poli­tyką. Ja dowiedzi­ałem się z czys­te­googrze­wa­nia, dzięku­ję. Więc próbowałem infor­mować zna­jomych, przy­jaciół co trze­ba zro­bić. I.… No i tyle z tego że uwagę do uch­wały z mojego 14 tys mias­ta napisałem tylko ja hehe, gmi­na nawet się nie odezwała niko­go to nie intere­sowało z urzęd­ników. Ludzie intere­su­ją się czymś dopiero jak im coś zabiorą. Przykład zabranie emery­tom gór­niczym dep­u­tatu. Było mnóst­wo pozwów sądowych. Ale też różne koła przy­jaciół miast to zor­ga­ni­zowały bo zwyk­li bied­ni ludzie nie wiedzą co i jak i gdzie się udać jak napisać. No ale jed­nak się udało, część węgla wydano resztę wypła­cono po 10 tys choć i tak nie rekom­pen­su­je to straty, to jed­nak coś się dostało.. Udało się również wpłynąć na pro­jekt uch­wały antys­mogowej . I nie jest ona taka drasty­cz­na jak miała być. Te około 6400 uwag coś dały. Uch­wała i tak jest zła bo nie idą za nią duże pieniądze. A duże pieniądze są potrzeb­ne. Nie chce mi się wierzyć że wszyscy bied­niejsi bo tacy maja tzw kop­ci­uchy ja też (górno spala­jące źle pod­palane) wymienią kotły na bard­zo dro­gie kotły piątej gen­er­acji w tak krótkim ter­minie do koń­ca 2021. Cza­sa­mi jest to nawet fizy­cznie niemożli­we (kominy). Na razie te małe dotac­je co są w mias­tach wyko­rzys­tu­ją bogat­si wymieni­a­jąc starszy kocioł gazowy na kocioł kon­den­sacyjny . Wymi­ana kotła to jed­no a cena opału to drugie. Niko­go to nie intere­su­je bo poli­tyków w Polsce nigdy nie intere­sowała bied­niejsza część społeczeńst­wa. To taka po zaborowa rus­ka zaszłość. Dużo by pisać bo znam Czechy. Tam nikt nie ośmielił by się wchodz­ić do domów na zasadzie takiej jak w Polsce ustawy min­is­terst­wa środowiska. Tam po wielkiej deba­cie napisano nową ustawę i przegłosowano w par­la­men­cie. Nie ma tam opcji ze tak jak w Polsce pukpuk tu straż miejs­ka my na kon­trolę. Tam polic­ja miejs­ka jest od czego innego. Do kon­trolowa­nia domów powołano przeszkolonych spec­jal­nych urzęd­ników w każdej gmnie. I tak za pier­wszym razem jest ostrzeże­nie z gminy, po tym jak ktoś zgłosił ze sąsi­ad kop­ci. Ten co zgłasza musi nagrać co najm­niej pół­godzin­ny film zro­bić zdję­cia itd. udoku­men­tować. Za drugim razem gdy sąsi­ad dalej kop­ci dosta­je zaw­iadomie­nie o kon­troli która musi wpuś­cić pod wyso­ka karą.
    W Polsce nikt nie prze­j­mu­je się prawem. Przykład z mojej gminy. Kominiarz który straszył ludzi ze muszą płacić dwa razy w roku, zdołał na ofic­jal­niej stron­ie inter­ne­towej mias­ta powielić to. Na moje uwa­gi że nie ma obow­iązku wpuszcza­nia kominiarza do pry­wat­nych domów bez odzewu . Wpis dalej wisi a zakład kominiars­ki kasu­je. Ludzie nawet nie wiedza czy maja obow­iązek wpuszcza­nia kominiarza. No ale skąd maja się dowiedzieć, jak nawet w gaze­cie prawnej pisano ze trze­ba.
    Ufff. Nieste­ty demokrac­ja Pola­ka jest kulawa, to nie to co Czechy gdzie jest dużo różnych orga­ni­za­cji, społeczeńst­wo świadome a sądy ist­nieją !
    Ale trze­ba wal­czyć , nie z ekologią ale z butą poli­tyków którzy nie dostrze­ga­ją szara­ka Pola­ka. Nie da się w parę lat zlik­wid­ować smogu bez pieniędzy kosztem szara­ka. A jak się da to szarak zmarznie do kosci.
    poz­draw­iam

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Mnie ciekawi, na ile to był chytry plan z zepch­nię­ciem uch­wał antys­mogowych na poziom samorządów wojew­ództw, a na ile tak po pros­tu wyszło. Bo wyszedł majster­sz­tyk: ludzie nie spodziewa­ją się takiej reg­u­lacji a już na pewno nie w tym miejs­cu.

      6400 uwag w śląskiem samo się nie zro­biło, ktoś musi­ał wieść roznieść moc­no. Gdy­by nie to, przeszło­by cokol­wiek pod­stołowo tak jak gdzie indziej. Zazwyczaj jest tak, że uwa­gi (tzn. przyk­lask) orga­nizu­ją zieloni a nikt inny o niczym nie wie. Media nie są zain­tere­sowane albo piszą komu­nały typu “hura, zakażo, som­si­ad przes­tanie kop­cić”. Więc siłą rzeczy bilans uwag jest entuz­jasty­cznie na TAK. To marsza­łkost­wu pasu­je, mają z gór­ki. Ter­az trze­ba im trochę pod górkę zro­bić.

      Wniosek z tego prosty: trze­ba się orga­ni­zować, bo jeśli nie, to wygra­ją ci, co są zor­ga­ni­zowani, nawet jeśli są plank­tonem w skali społeczeńst­wa.

      Odpowiedz
  26. moraviak

    Uwa­gi do uch­wały na pewno coś dały. Bo chy­ba w uza­sad­nie­niu czy w odpowiedzi­ach do uwag (dokład­nie nie pamię­tam) napisano ze zmusze­nie ludzi którzy mają sieć gazową w domu albo obok na uli­cy do ogrze­wa­nia domu gazem było­by niekon­sty­tucyjne.

    Odpowiedz
  27. Pawel

    Z zmusze­niem do grza­nia medi­a­mi sieciowy­mi jest zwiazany jeszcze inny prob­lem — niesyme­tria odpowiedzialnosci stron umowy z tytu­lu jej niedotrzy­ma­nia. Klient za kazde narusze­nie jak np. zwlo­ka w zaplac­ie placi kary, ale jak pomi­mo tego ze klient placi dostaw­ca nie dostar­czy medi­um i klient poniesie szkode to dostaw­ca za to nie odpowia­da. W takim przy­pad­ku np. Brak ciepla sieciowego i z tego powodu zamarzniecie insta­lacji odbior­cy kosz­ty naprawy powinien poni­esc dostaw­ca kto­ry nie wywiazsl sie z umowy, albo jego ubez­pieczy­ciel. Pami­etsm tydzien bez pradu i inst­slac­je tylko dlat­ego nie zamar­z­ly bo ogrze­wanie w tym domu mog­lo dzialac bez pradu. Za uszkod­zone w wyniku tej awarii urzadzr­nia elek­tryczne dostaw­ca nie zaplacil. Awaria byla po stron­ie dostaw­cy.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.