Gdy się niedźwiedź zeźli

Sezon zaku­powy na kotły węglowe trwa. Była już mowa o tym, czy i kiedy warto takiego zakupu doko­nać oraz jak wybrać moc kotła. Przy­bli­żo­nego osza­co­wa­nia nie­zbęd­nej mocy grzew­czej dla budynku można także doko­nać na stro­nie CieploWlasciwie.pl.

Mimo to wielu wątpi: jak to — wycho­dzi mi, że potrze­buję 12kW, a prze­cież pro­du­cent, insta­la­tor i sprze­dawca pole­cają co naj­mniej 25kW? Czy ktoś mnie tu w konia nie robi? A może to tylko ostat­nie zimy były łagodne. Co będzie gdy niedź­wiedź dmuch­nie mrozem?

Zimą może być zimno

Moc insta­la­cji grzew­czej nie powinna brać się z niczy­jego widzi­mi­się. W pro­jek­tach domów i audy­tach ener­ge­tycz­nych ustala się zapo­trze­bo­wa­nie na cie­pło do ogrze­wa­nia zgod­nie z nor­mami, w odnie­sie­niu do okre­ślo­nej pro­jek­to­wej tem­pe­ra­tury wewnętrz­nej oraz zewnętrz­nej.
Tem­pe­ra­tura wewnętrzna dla pomiesz­czeń miesz­kal­nych to +20st.C. Zaś tem­pe­ra­tura zewnętrzna jest zależna od poło­że­nia budynku w jed­nej z pię­ciu stref kli­ma­tycz­nych Pol­ski. Zawiera się ona w prze­dziale od –16st.C dla rejo­nów nad­mor­skich do –24st.C dla Pod­hala. Szcze­góły można spraw­dzić np. tutaj.

Tem­pe­ra­tura pro­jek­towa zewnętrzna jest zde­fi­nio­wana w Pol­skiej Nor­mie, a jej war­to­ści dla poszcze­gól­nych rejo­nów kraju zostały usta­lone na pod­sta­wie wie­lo­let­nich obser­wa­cji kli­matu. Wia­domo więc, na jakie warunki powi­nien być przy­go­to­wany budy­nek w danej lokalizacji.

Ale prze­cież oko­lice –20st.C to nie są mak­sy­malne mrozy moż­liwe w naszym kraju. Co się sta­nie, gdy przyj­dzie zima stu­le­cia i będzie –30st.C lub mniej? Nie­chyb­nie poza­ma­rzamy! Czyżby spe­cja­li­ści nie brali tego pod uwagę?

Nasuwa się więc pyta­nie: jak zimno może być zimą? Bywają lata cie­plej­sze i chłod­niej­sze, ale każdy region kraju ma inne rekordy mro­zów, które pamię­tają jedy­nie naj­starsi miesz­kańcy. Są i takie mrozy, któ­rych nikt z żyją­cych nie pamięta. Rekor­dowo niskie tem­pe­ra­tury dla Pol­ski to –35 do –40st.C. I takie tem­pe­ra­tury na obsza­rze naszego kraju się zda­rzały. Ale czy pro­jek­tu­jąc ogrze­wa­nie domu należy być na nie przygotowanym?

Zima tysiąc­le­cia

Nie­któ­rzy mogą pamię­tać zimę stu­le­cia. Ale weźmy się od razu za zimę tysiąc­le­cia! Będziemy mieć nie­mal pew­ność, że gorzej już być nie może.

Naj­mroź­niej­szymi zimami ubie­głego tysiąc­le­cia były te w latach 1708/9 oraz 1928/29. Rekor­dowe były zarówno śred­nie tem­pe­ra­tury dobowe, jak i mak­sy­malne spadki tem­pe­ra­tur, a mrozy trwały od paź­dzier­nika do kwietnia.

W przy­padku zimy z lat 1708/9 brak jest infor­ma­cji o rekor­dach zimna, ale z arty­kułu na meteomodel.pl widać, że naj­niż­sze śred­nie dobowe tem­pe­ra­tury dla Ber­lina to ok. –27st.C. Na tere­nie Pol­ski mogło to być kilka stopni mniej, przyj­mijmy więc –30st.C jako naj­niż­szą śred­nią dobową. Nato­miast o rekor­dach zimna wiemy wię­cej w przy­padku zimy z lat 1928/29 — mrozy docho­dziły do –40st.C.

Gdy zama­rza wódka w szklance

Wiemy już, jakie rekor­dowe spadki tem­pe­ra­tur zda­rzały się w histo­rii. Sprawdźmy, jak w takich warun­kach spraw­dzi się prze­ciętny współ­cze­sny budynek.

Weźmy przy­kła­dowy dom posta­wiony w latach 90. Trzy pię­tra, ściana trój­war­stwowa ceglana z wełną w środku, 160m2 powierzchni ogrze­wa­nej. Cało­ściowy współ­czyn­nik zapo­trze­bo­wa­nia budynku na ener­gię to 300W/K. Dla śred­niej tem­pe­ra­tury wewnętrz­nej rów­nej 22st.C oraz pro­jek­to­wej zewnętrz­nej rów­nej –20st.C, dom ten zużywa 140kWh/m2*rok i potrze­buje kotła o mocy nomi­nal­nej 12kW.

Ale załóżmy, że do tego domu wsta­wiono kocioł o mocy dwu­krot­nie więk­szej - 25kW. W nor­mal­nej eks­plo­ata­cji palacz ma prze­chla­pane, ale kwe­stię kul­tury pracy (kotła, nie pala­cza) na ten moment pomi­jamy. Zobaczmy, z jaką mocą będzie musiał pra­co­wać kocioł, by utrzy­mać w domu 22st.C nawet, gdy na zewnątrz nastaną eks­tre­malne mrozy.

zima_tysiaclecia_25kw

Dopiero przy –40st.C ten kocioł zaczyna wkrę­cać się na obroty, bo wtedy potrzebna moc cieplna zbliża się do 20kW, tj. 80% jego mocy nomi­nal­nej. Tem­pe­ra­tura wewnętrzna na pozio­mie 22st.C jest utrzy­mana cały czas. W naj­gor­szym razie kocioł spala 85kg węgla na dobę.

A co jeśli dom został wypo­sa­żony w kocioł o mocy odpo­wia­da­ją­cej zapo­trze­bo­wa­niu w warun­kach projektowych?

zima_tysiaclecia_12kwKocioł węglowy o mocy nomi­nal­nej 12kW może pra­co­wać z mak­sy­malną mocą ok. 14kW. Tu jego moż­li­wo­ści się koń­czą i mimo, że pra­cuje pełną parą, spa­la­jąc 60kg węgla na dobę, to tem­pe­ra­tura w domu zaczyna spa­dać. Przy –30st.C na zewnątrz nie utrzyma w domu wię­cej jak +16st.C. Im zim­nej, tym gorzej — przy –40st.C na zewnątrz uda się ogrzać powie­trze w domu do zale­d­wie +6st.C.

To nie tak jak myślisz

Czy to moż­liwe, że sprze­dawcy mają rację wci­ska­jąc ludziom kotły nie słab­sze niż 25kW? Czyżby dwu­krotny zapas mocy fak­tycz­nie miał sens i dawał kom­fort nawet w naj­więk­szy moż­liwy mróz? Czyżby zakup kotła o mocy dobra­nej według audytu ener­ge­tycz­nego pro­wa­dził do wege­ta­cji w tem­pe­ra­tu­rach typo­wych dla lodówki w razie nadej­ścia tęgich mrozów?

Nic podob­nego. Dla­czego?

  1. Eks­tre­malne mrozy zda­rzają się rzadko. W ostat­nich latach obser­wu­jemy zimy raczej łagodne, tak że mróz rzędu –20st.C jest już uzna­wany za tęgi, a na prze­wa­ża­ją­cym obsza­rze kraju zda­rza się on góra kil­ka­na­ście dni w roku, jeśli w ogóle wystąpi. I są to tylko mak­sy­malne spadki tem­pe­ra­tur. Śred­nie dobowe dla mie­sięcy zimo­wych nawet w Suwał­kach nie spa­dają poni­żej –10st.C, a mak­sy­mal­nych tem­pe­ra­tur rzędu –30st.C można doświad­czyć w naj­lep­szym razie kilka razy w życiu. Wpraw­dzie nie ma gwa­ran­cji, że ostrzej­sza zima z więk­szymi mro­zami nie wystąpi za rok czy dwa. Ale jeśli nawet się wyda­rzy, to patrz punkt 2.
  2. Eks­tre­malne mrozy trwają krótko. Trzeba odróż­nić tem­pe­ra­turę mini­malną od śred­niej dobo­wej. Nawet gdyby nocą przez parę godzin tem­pe­ra­tura spa­dła do –40st.C, a za dnia wzro­sła do –20st.C, to śred­nia dobowa wynie­sie –30st.C i to ona jest istotna z punktu widze­nia ogrze­wa­nia budynku. Dzięki jego bez­wład­no­ści ciepl­nej, gwał­towne spadki tem­pe­ra­tury zewnętrz­nej nie mają natych­mia­sto­wego prze­ło­że­nia na tem­pe­ra­turę wewnątrz.
  3. W razie zimy stu­le­cia będziesz miał inne pro­blemy. Twój dom i tak będzie wtedy naj­cie­plej­szym miej­scem, w któ­rym będziesz się mógł schro­nić. I nie będziesz nawet zwra­cał uwagi, czy w domu jest +20st.C czy +15st.C, byle było cie­plej niż na zewnątrz. Istot­niej­szą kwe­stią będzie zapas jedze­nia i opału.
  4. O kom­for­cie i tak nie ma mowy. Mimo, że odpo­wiedni zapas mocy kotła teo­re­tycz­nie pozwo­liłby utrzy­mać tem­pe­ra­turę powie­trza wewnątrz domu powy­żej +20st.C, to nie zapewni to kom­fortu ciepl­nego z pro­stej przy­czyny — ściany będą miały dużo niż­szą tem­pe­ra­turę niż powie­trze nawet pomimo cią­głego grza­nia, a tem­pe­ra­tura tafli szkła w oknach (nawet nowych) spad­nie poni­żej zera, więc o para­do­wa­niu po domu w pod­ko­szulku nie będzie mowy.

Co z tego wynika

Reasu­mu­jąc, jeśli dobie­rasz kocioł węglowy zgod­nie z pro­jek­to­wym zapo­trze­bo­wa­niem budynku na cie­pło, to nie grozi ci zamar­z­nię­cie. Zimę stu­le­cia prze­ży­jesz obni­ża­jąc tem­pe­ra­turę w domu naj­wy­żej o kilka stopni. W razie zimy tysiąc­le­cia nato­miast przy­da­łoby się już dodat­kowe źró­dło cie­pła, choć kocioł utrzyma tem­pe­ra­turę, w któ­rej da się prze­żyć ubie­ra­jąc kufajkę.

Zakup kotła o zbyt dużej mocy także nie chroni cię w pełni przed naj­niż­szymi moż­li­wymi tem­pe­ra­tu­rami, a co gor­sza spra­wia, że kocioł przez nie­mal cały swój żywot będzie pra­co­wał na ułamku mocy nomi­nal­nej, gene­ru­jąc pro­blemy i kosmiczne koszty opału.

W przy­padku insta­la­cji grzew­czej opar­tej na węglu nie da się dobrać kotła jak dotąd nie powstał kocioł, który będzie dobrze pra­co­wał zarówno z typową mocą 2-3kW na przed­wio­śniu, jak i z mocą 25kW w razie gdyby iście sybe­ryj­ski mróz zechciał zostać u nas dłu­żej. Dla­czego? Taka jest cha­rak­te­ry­styka ist­nie­ją­cych kotłów na paliwa stałe i nie­wiele można na to pora­dzić. Nawet w kotłach podaj­ni­ko­wych praca na ułamku mocy ozna­cza dra­styczny spa­dek spraw­no­ści. Wię­cej na ten temat w arty­kule o dobo­rze mocy kotła.

Moc a sprawnosć kotła węglowego

 

Szansa, że za swo­jego życia doświad­czysz śred­niej dobo­wej tem­pe­ra­tury na pozio­mie choćby –30st.C jest zni­koma. Ale to nie zna­czy, że nie można się przed nią mądrze zabez­pie­czać.
Przede wszyst­kim warto by mieć odpo­wiedni zapas opału (ok. dwu­krot­no­ści tego, ile spa­lasz prze­cięt­nej zimy) oraz dodat­kowe źró­dło cie­pła, np. w postaci kotła gazo­wego wspo­ma­ga­ją­cego ogrze­wa­nie węglowe lub dru­giego kotła węglo­wego o mniej­szej mocy, uru­cha­mia­nego w momen­cie, gdy ten pod­sta­wowy nie daje już rady.

Miejmy nadzieję, że przed­sta­wione tutaj roz­wa­ża­nia pozo­staną w sfe­rze teo­re­tycz­nej i ostrzej­szych zim nie doświad­czymy. Ogrze­wa­jący węglem jakoś by sobie wtedy pora­dzili, ale co z tymi, któ­rzy grzeją gazem? Poza­ma­rza­liby zaraz po tym, jak ter­mo­metr pokaże –25st.C przez dwie doby z rzędu albo zeszliby na zawał po otrzy­ma­niu rachunku za gaz …

 

21 myśli nt. „Gdy się niedźwiedź zeźli

  1. wolski50

    Zamiast kate­go­rycz­nych stwier­dzeń typu “nie da się” może lepiej napi­sać “nie znam”. Otóż do wysoce popraw­nej kon­struk­cji arty­kułu nale­ża­łoby dodać jesz­cze dwa wykresy.Pierwszy obra­zu­jący
    zapo­trze­bo­wa­nie ener­ge­tyczne budynku w sezo­nie grzew­czym i drugi poka­zu­jący spraw­ność kotła w funk­cji jego obciążenia.Tylko nie spraw­ność brutto ( czym mamią nas pro­du­cenci ) tylko nor­malną spraw­ność jako rela­cję cał­ko­wi­tej ener­gii dostar­czo­nej w pali­wie do ener­gii ode­bra­nej.
    Obo­wią­zu­jąca norma wpro­wa­dziła to udziw­nie­nie i cer­ty­fi­ka­tor pisze “spraw­ność kotla w opar­ciu o normę” wynosi do … %. Ale PT pro­du­cenci zazwy­czaj “gubią” małe słowo do i “zapo­mi­nają ” dodać,że cho­dzi o spraw­ność brutto. Moc kotła jest funk­cją pro­stą para­me­trów komory spa­la­nia / pal­nika i spa­la­nego paliwa, to pierw­sze jest war­to­ścią stałą — zmie­nić można spa­lane paliwo.Wystarczy dobu­do­wać drugi zasob­nik i w jed­nym zała­do­wać np Pie­klo­rza a w dru­gim eko­gro­szek bru­natny (ok 12000 kJ/kg). Przy tem­pe­ra­tu­rach od –10 w dół palimy drogi eko­gro­szek czarny i mamy sen­sowną spraw­ność kotła jeśli zaś jest cie­plej spa­lamy tań­szy opal rów­nież przy wyż­szej spraw­no­ści kotła.
    Weszła w życie euro­pej­ska norma opi­su­jąca dopusz­czalne poziomy emisji.Wygląda na to,że bez­pow­rot­nie trzeba się poże­gnać z kotłami łado­wa­nymi bezpośrednio.Również duża część tych
    zasob­ni­ko­wych tej normy nie spełni.
    Czy otwo­rzymy pol­ski rynek dla kotłów impor­to­wa­nych i kolejne tysiące naszych kotla­rzy pój­dzie na bruk?

    Odpowiedz
    1. admin Autor wpisu

      Napi­sa­łem “nie da się”, bo nie znam kotła, zwłasz­cza zasy­po­wego, który by pra­co­wał z sen­sowną spraw­no­ścią na 10–20% mocy nomi­nal­nej. Pod tym “nie da się” w domy­śle było zawarte “przy obec­nej ofer­cie ryn­ko­wej, nie wyklu­cza­jąc, że skon­stru­owa­nie takiego kotła jest teo­re­tycz­nie moż­liwe” — ale dla czy­tel­nika pew­nie bar­dziej liczy się to, co może kupić teraz.

      Dorzu­ci­łem wykres zależ­no­ści spraw­no­ści kotła węglo­wego od obcią­że­nia , bo wpraw­dzie prze­wi­jał się w powią­za­nym tema­tycz­nie arty­kule, ale tu też jest jak naj­bar­dziej na miej­scu. War­to­ści spraw­no­ści na tym wykre­sie są raczej na wyczu­cie dobrane, może nawet ciut zbyt opty­mi­stycz­nie, ale ten­den­cja jest zobra­zo­wana właściwie.

      Odpowiedz
  2. szponi

    Kolego wolski50

    Wtrącę jed­ny­nie słówko odno­śnie Two­jego ostat­niego pyta­nia (na resztę mam nadzieje, że Juzef odpowie).

    Nikt nie chce, żeby tysiące naszych kotla­rzy poszło na bruk, ale oni sami w tym kie­runku zmie­rzają. Od lat nie robią nic nowego, żad­nych inno­wa­cji nie wpro­wa­dzają do swo­ich kon­struk­cji, wręcz prze­ciw­nie, dalej pró­bują iść na prze­kór natu­rze, np. wychła­dza­jąc spa­liny w wymien­ni­kach uno­szące się ku górze, itp. Moim zda­niem wystar­czy­łoby kon­stru­ować i pro­du­ko­wać kotły, które nie będą dymić (jak paro­wozy) nie­za­leż­nie od tego co zrobi użysz­kod­nik, a kil­ka­na­ście kolej­nych lat prze­trwają na rynku. Postęp tech­no­lo­giczny jest nie­unik­niony, każda branża wpro­wa­dza jakieś nowinki tech­niczne do swo­ich pro­duk­tów, a kotlar­stwo z upo­rem maniaka dalej od lat kle­pie to samo prak­tycz­nie w nie­zmie­nio­nej for­mie (no może bar­dziej kolo­rowe niż kie­dyś), a szczy­tem jej osią­gnięć są ste­row­niki i wen­ty­la­tory. Na szczę­ście dla klien­tów, a na nie­szcze­ście dla kotla­rzy, świa­do­mość poten­cjal­nych użyt­kow­ni­ków kotłów cen­tral­nego ogrze­wa­nia jest coraz więk­sza. Może jak wypro­du­ko­wane kotły zaczną zale­gać na maga­zy­nach, pomimo bar­dzo atrak­cyj­nej ceny, kotla­rze wpadną na to, że coś jest nie tak z tymi kotłami. Oby jak najszybciej.

    Czy “sta­ty­styczny Polak” kupuje w dzi­siej­szych trud­nych cza­sach auto na codzienne dojazdy do pracy (powiedzmy 50km) ze spa­la­niem na pozio­mie 30litórw/100km?

    Pozdra­wiam
    szponi

    Odpowiedz
  3. miq

    cytat: “Dane sta­ty­styczne wska­zują, że w okre­sie sezonu grzew­czego kocioł przez około
    95% czasu pra­cuje z mocą efek­tywną do 60% mocy nomi­nal­nej, a tylko przez około
    5% czasu z mocą efek­tywną powy­żej 60% mocy nomi­nal­nej.“
    źró­dło: zawijan.wordpress.com

    Odpowiedz
  4. Janusz

    kotla­rze pro­du­kują w nie­zmie­nio­nej for­mie kotły bo są dobre więc po co zmie­niać. Postęp tech­no­lo­giczny i nowinki tech­no­lo­giczne już odbi­jają się czkawką nabyw­com np samo­cho­dów które są bar­dziej awa­ryjne i mniej trwałe niż daw­niej jak ktoś chce szkłem dupę wytrzeć to liczy z kal­ku­la­tor­kiem tak jak wy te pro­centy może­cie dbać i chro­nić śro­do­wi­sko ale sami nic nie zdzia­ła­cie bo np tacy Chiń­czycy mają to gdzieś i kopcą ile chcą a Europa się zarzyna dba­jąc o środowisko

    Odpowiedz
    1. Juzef Autor wpisu

      My tu dbamy o wła­sną kie­szeń i wygodę, a ochrona śro­do­wi­ska wycho­dzi jako sku­tek uboczny.

      Odpowiedz
  5. Jorik

    Nie bar­dzo rozu­miem, co autor chciał wyra­zić pisząc: “Ogrze­wa­jący węglem jakoś by sobie wtedy pora­dzili, ale co z tymi, któ­rzy grzeją gazem? Poza­ma­rza­liby zaraz po tym, jak ter­mo­metr pokaże –25st.C przez dwie doby z rzędu albo zeszliby na zawał po otrzy­ma­niu rachunku za gaz …”?

    Czy gaz prze­sta­nie dopły­wać przy tem­pe­ra­tu­rze poni­żej –25 oC? Oni z reguły też mają prze­wy­mia­ro­wane kotły, tylko kotły gazowe lepiej sobie z tym radzą bo bez trudu można je “roz­pa­lać” nawet kilka razy na godzinę. Domy są podobne — też utrzy­mują cie­pło sta­bi­li­zu­jąc tem­pe­ra­turę, więc skąd ta czarna wizja z zama­rza­niem?
    Owszem, moment pła­ce­nia rachunku może być trudny, ale czy szok będzie więk­szy niż zwy­kle? Jeżeli fala chło­dów będzie krótka, to nie zmieni aż tak rachunku za cały sezon. Skąd więc ta troska?

    Odpowiedz
  6. Virtualny

    pisac

    Arty­kuł jest bar­dzo inte­re­su­jący i z pew­no­ścią jest w nim sporo racji, tylko ja się zasta­na­wiam na jakiej pod­sta­wie autor zro­bił te wyliczenia.

    Są dwie teo­rie i np. od strony pro­du­centa wynika ona z powierzchni grzew­czej danego budynku czyli 1KW na 10m/2 a ze strony fizyka od ilo­ści wody w obiegu. Jeżeli autor opie­rał się na ilo­ści wody w insta­la­cji to mi wycho­dziły by te same obli­cze­nia. Żeby pod­nieść tem­pe­ra­turę wody z 10 do 60 stopni potrzeba wło­żyć ok 5.2KW ener­gii. W typo­wej insta­la­cji w domo­wej 250 m/2 może się znaj­do­wać ok 200litrów wody więc trzeba wło­żyć ok 10.4KW ener­gii by pod­grzać Wodę do 60stopni i dużo mniej na utrzy­ma­nie tej tem­pe­ra­tury gdyż woda na powro­cie ma wię­cej stopni niż 10 stopni więc moc kotła jesz­cze bar­dziej spada. Na logikę można przy­jąć fakt, że kalo­ry­fer nie odda wię­cej cie­pła niż jest w nim gorą­cej wody. Ci co zamon­to­wali kalo­ry­fer z mniej­szą ilo­ścią żebe­rek w pomiesz­cze­niu o więk­szym metrażu z pew­no­ścią wie­dzą co mam na myśli.

    Ja nato­miast zasta­na­wiam się nad mocą kotła w domu gdzie jest tylko ogrze­wa­nie pod­ło­gowe, a kalo­ry­fery poza oczy­wi­ście ogrze­wa­niem pod­ło­go­wym są w łazience i służą jedy­nie jako wie­szaki na ręcz­niki. Wia­domo, że tem­pe­ra­tura wody w obiegu pod­ło­go­wym nie może wyno­sić 60 stopni ale jakieś 30 max 40 stopni, więc zapo­trze­bo­wa­nie na cie­pło jest dużo mniej­sze zwłasz­cza, że na powro­cie przy pra­wi­dłowo zro­bio­nym ogrze­wa­niu po nagrza­niu pod­łogi woda powinna mieć 10 stopni mniej niż na wej­ściu. I tu naprawdę jestem zie­lony. Jesz­cze pieca nie kupi­łem, ale mam ok 285m/2 domu do pod­grza­nia i wszę­dzie jest ogrze­wa­nie pod­ło­gowe. Ze wzglę­dów braku gazu mogę sobie pozwo­lić tylko na piec z podaj­ni­kiem.
    Zale­wa­jąc gli­kol do pod­ło­gówki łatwo było mi wyli­czyć, że wyszło mi 4 ban­jaki po 25l czyli ogó­łem weszło 100 litrów na jedno pię­tro a ogó­łem będzie góra 250 litrów na cały dom. By pod­nieść tem­pe­ra­turę wody o zale­d­wie 20stopni potrzeba mi jest jakieś 4.3KW-7.8KW ener­gii + oczy­wi­ście pod­grza­nie wody w boj­le­rze i kalo­ry­fe­rów w trzech łazien­kach. Żaden kocioł nie może pra­co­wać na tem­pe­ra­tu­rze 30 stopni więc prze­wy­mia­ro­wa­nie kotła chyba było by praw­dziwą tra­ge­dio. Może są jesz­cze jakieś współ­czyn­niki któ­rych nie wzią­łem pod uwagę a powi­nie­nem. Nawet jeżeli tem­pe­ra­tura na zewnątrz będzie na bar­dzo dużym minu­sie to i tak nie będą w sta­nie mieć wię­cej cie­pła niż odda mi podłoga.

    mój dom był budo­wany z ytonga 36.5 klasy 400 + 8cm sty­ro­pianu + wełna na pod­da­szu 45cm gru­bo­ści i na sko­sach 35cm gru­bo­ści i ocie­plona pod­łoga nad czę­ścią pod­piw­ni­czoną 6cm sty­ro­pian i w czę­ści grun­to­wej 12cm sty­ro­pian kła­dziony na prze­kładkę. każdy sty­ro­pian miał 3cm gru­bo­ści. Okna 6 komo­rowe, drzwi ocie­plone w przy­szło­ści moż­liwe rolety antyw­ła­ma­niowe rów­nież docieplone.

    Myślę o kupie­niu pieca 15KW choć pro­du­cent zale­cał mi 35KW. 15KW będzie spo­rym zapa­sem jeżeli teo­ria moja czy teo­ria autora jest praw­dziwa ale nie wiem czy to nie będzie błąd i czy piec nie będzie za mały a pie­niądz wywa­lony w błoto choć ten sam pie­niądz z pew­no­ścią spa­lił bym w więk­szym piecu gdyby był prze­wy­mia­ro­wany ale dyle­mat jest ogromy. Nie­wiele jest stron w necie takich jak ta by utwier­dzić nas i wyro­bić sobię wła­sną opi­nie, a szkoda.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Zacznijmy od początku. To, jaka moc kotła jest potrzebna do danego budynku, zależy od tego jak szybko traci on cie­pło. A traci je tym szyb­ciej, im sła­biej jest zaizo­lo­wany = potrzebna więk­sza moc. Zapo­trze­bo­wa­nie na moc grzew­czą obli­cza się obec­nie według normy PN-EN 12831. Zbiera się infor­ma­cje o kon­struk­cji budynku, wymia­rach, uży­tych mate­ria­łach i izo­la­cji. Z tego wynika, jaka moc grzew­cza jest potrzebna — nie z wiel­ko­ści kotła ani z pojem­no­ści insta­la­cji, ani z jej rodzaju (grzejniki/podłogówka/cokolwiek).

      To jest metoda dokładna, ale i ciut pra­co­chłonna. Prze­waż­nie pro­du­cenci i sprze­dawcy kotłów jej nie sto­sują albo nawet o niej nie sły­szeli. Lecą albo na przy­bli­że­niach z innych star­szych norm, albo na wła­snej mądro­ści, od 30 lat tej samej (tylko że przez więk­szość tych 30 lat ludzie nie przy­cho­dzili do nich z żalem o prze­wy­mia­ro­wa­nie, więc boją się tylko dobrać kocioł za słaby). Ten 1kW na 10m2 o któ­rym wspo­mi­nasz, to jest wła­śnie przy­kład takiego przy­bli­że­nia. Ina­czej to jest 100W/m2. Takie zapo­trze­bo­wa­nie miały nowe budynki 30 lat temu. Dziś budo­wane domy scho­dzą już poni­żej 45W/m2 — i to na mate­ria­łach z mar­ketu budow­la­nego, a nie jakichś super­dro­gich i wyjąt­ko­wych. Ale pro­du­cenci nie chcą sobie robić pro­ble­mów i mie­rzą wszyst­kich miarą co naj­mniej 100W/m2. Dobór mocy kotła to pro­blem taki jak wybór roz­miaru butów. Gdyby przy­miarka butów była trudna, tak jak to jest z kotłem, sprze­dawcy butów pew­nie dobie­ra­liby je na pod­sta­wie wyglądu klienta, płci i wzro­stu. Nie­unik­nione byłyby pomyłki. Z cza­sem więc wszy­scy zaczę­liby cho­dzić w zbyt dużych butach, bo sprze­dawcy takim spo­so­bem ogra­ni­cza­liby swoje ryzyko pomyłki. Tak wła­śnie jest z kotłami.

      Nie poda­jesz metrażu budynku, ale sądząc z docie­ple­nia, możesz bez pro­blemu liczyć 40W/m2 x metraż i masz potrzebną moc kotła (+3kW dla CWU jeśli trzeba). Ale cał­kiem moż­liwe, że nawet nie znaj­dziesz tak małego kotła jeśli dom ma mniej niż 200m2.
      Pod­ło­gówka nie jest wiel­kim pro­ble­mem, tylko trzeba zamon­to­wać zawór czte­ro­drożny. Kocioł węglowy nie może pra­co­wać na 30-40st.C, dla­tego zawór ma za zada­nie utrzy­my­wać w obiegu kotło­wym >60st. a na pod­łogę pusz­czać wodę o tem­pe­ra­tu­rze odpo­wied­nio niż­szej. Na moc kotła nie ma to wpływu, po pro­stu “spię­trza” się cie­pło w czę­ści układu, by tam było gorę­cej, a odbiór mocy jest nadal taki, jak dyk­tuje to budy­nek przy danej pogodzie.

      Odpowiedz
      1. Virtualny

        Ok. Mój dom to 285m/2 powierzchni grzew­czej + 80m/2 powierzchni nie ogrze­wa­nej tak jak piw­nica która jest w poło­wie zabudowy.

        Inna sprawa to.

        Dziwne są te pol­skie normy i chyba nie do końca wiem kto je pisze bo róż­nią się dia­me­tral­nie od norm na zacho­dzie. Przy­kład kabla elek­trycz­nego gdzie w Pol­sce mówi się, że na świa­tło 1.5mm śred­nicy na na gniazdka 2.5 mm. Na zacho­dzie tak jak w UK czy IRL 1.5 na gniazdka a na świa­tło 0.8–1 mm śred­nicy i tam star­cza.
        Gdy powie­dzia­łem to elek­try­kowi to mi powie­dział. “Jak chcesz dom spa­lić to zrób jak na zacho­dzie!” Straszne. co nie?

        Podob­nie ma się z obli­cza­niem wiel­ko­ści kotła i to jest temat który mnie szcze­gól­nie teraz interesuje.

        Czy­ta­łem że w USA na Ala­sce (Celowo wybra­łem fora i strony na Ala­sce) kotły liczy się w BTU (Bri­tish ther­mal unit) lub CFM (Cubic feet per minute). BTU jest odpo­wied­ni­kiem naszego KW/h po prze­li­cze­niu oczy­wi­ście nato­miast CFM obję­to­ści powie­trza grza­nego ze względu na powszech­ność tam ogrze­wa­nia nadmu­cho­wego gdy cho­dzi o typowe domy nie­szczelne lub ogrze­wa­nie pod­ło­gowe gdy cho­dzi o domy szczelne i dobrze zaizo­lo­wane. Radia­tory na ścia­nach to naprawdę rzadkość.

        Cie­kawe jest też to, że na Ala­sce dobiera się piec do domów tak samo jak w Pol­sce, ale umówmy się. Dość słabo ocie­plo­nych bo bale+15cm wełny w ścia­nach +pełno most­ków ter­micz­nych +wenty w ścia­nach to dość słaba klasa energo. budynku a mrozy na zewnątrz nawet –45 stopni +wia­try się­ga­jące nawet 100km/h i sama zima co trwa 9mc-y.

        Czy­ta­łem, że dom 180m/2 plus piec 20KW spala kole­siom śred­nio 5ton rice coal czyli naszego eko­groszku rocz­nie. Inny gość 280m/2 i piec ok 24KW ok 5.5 tony choć byli tacy co pisali nawet i o dwóch tonach nato­miast nie­wielu pisało coś o prze­pa­łach tak jak wielu pisze w Pol­sce. To dość dobry wynik jak na ich warunki. Prawda?

        Jeżeli tak jest to zna­czy, że albo USmani pro­du­kują lep­sze piece (choć na zię­ciach wyglą­dają blado w porów­na­niu z naszymi) albo Polacy budują złom skoro nasze piece choć tyle samo mają KW a według pro­du­centa czy fachow­ców są nomi­nalne by ogrzać dom o danym metrażu w zime.

        Albo popro­stu jest tak jak piszesz i war­to­ści są przeszacowane.

        Ja chyba jed­nak zary­zy­kuje i kupie piec 15KW z podaj­ni­kiem bo boj­ler doce­lowo ma być 160litrów + cyr­ku­la­cja co samo w sobie sta­nie się wra­zie co bufo­rem. Mam nadzieje, że nie będę żało­wać tej decy­zji choć temat wciąż gorący. Wia­domo. Nie cena pieca jest pro­ble­mem, ale jego żarłoczność.

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Na prą­dzie się nie znam. Mogą być spore róż­nice mię­dzy elek­tryką u nas i tam. Nato­miast wspo­mniana przeze mnie norma aku­rat jest ogól­no­eu­ro­pej­ska. Wcze­śniej­sze pol­skie róż­niły się nie­wiele, bo fizyka wszę­dzie działa tak samo. Różne są jedy­nie max. spadki tem­pe­ra­tur i śred­nia w ciągu sezonu grzew­czego.
        USA ile­kroć mowa o węglu, jest to raczej antra­cyt, który ma war­tość opa­łową i kul­turę spa­la­nia niczym koks, a więc nawet w krzywo zespa­wa­nym pudle odda dużo cie­pła, nie jest potrzebny roz­bu­do­wany wymien­nik. To co u nas znane jest jako węgiel kamienny, w anglo­sa­skim świe­cie nazywa się bitu­mi­nous coal i jest taką egzo­tyką jak u nas antra­cyt. Nie wiem tylko czy na Ala­sce nie jest ina­czej, bo bar­dziej ogól­no­kra­jowe ich­nie fora badałem.

      3. Virtualny

        Ok. Pona­wiam temat. Cho­dzi o firme DEFRO i chyba wła­śnie od nich kupie chuba piec.

        Powód?

        Czy­ta­łem kata­logi wielu firm, ale też i firmy DEFRO i choć w ofer­cie mają wiele pie­ców nie­stety więk­szość dużej mocy to jak nara­zie jako jedyni pod każ­dym pie­cem w swo­jej ofer­cie w czer­wo­nej ramce pod tytu­łem “Paliwa” poza rodza­jem paliwa umie­ścili napis.

        * Mak­sy­malna powierzch­nia ogrze­wa­nia pomiesz­czeń osza­co­wana dla jed­nost­ko­wego zapo­trze­bo­wa­nia na cie­pło q=100W/m2

        Nie trzeba być fizy­kiem czy mate­ma­ty­kiem by to poli­czyć. wystar­czy wejść na jakoś strone (np. twoją) zali­czyć dom do jakiejś klasy ener­ge­tycz­nej np C spraw­dzić jaki jest zakres W na m/2 i sobie poro­stu poli­czyć wiel­kość pieca. Można to zro­bić nawet dokład­niej i zatrud­nić fachowca z ter­mo­ka­mero króry zakwa­li­fi­kuje nasz dom do klasy energo jak kto woli. Koszt nie zbyt wielki.

        Teraz dzięki auto­rowi tej strony i fir­mie DEFRO jestem już pewien, że popeł­nił bym błąd życia kupu­jąć piec jaki mi radzo w skle­pie czy radził mi hydraulik.

        Dzięki i pozdrawiam

    2. tomaszek

      Cześć Vir­tu­alny. Tą stronę zna­la­złem przy­pad­kowo i jestem bar­dzo zado­wo­lony, że mi się to udało. Czy­tam Twój komen­tarz i wiem jakie masz dyle­maty. Może w skró­cie moja sytu­acja: dom jed­no­ro­dzinny oparty na pro­sto­ką­cie, dach dwu­spa­dowy, beton komór­kowy 600 plus 20 sty­ro­pianu, pod­łoga 10 sty­ro­pianu (2x5), dach 30 wełny. Okna nor­malne 2 szy­bowe, sporo prze­szkleń. Pod­ło­gówka 1/3 domu z łazien­kami reszta małe grzej­niki. Pow. domu 185 m. Miesz­kam od 5 lat, piec Mode­ra­tor 15 KW na “wszystko”. Palę głów­nie drze­wem mini­mum 2 lata sezo­no­wane, olszyna/brzoza. W tym roku będę zmie­niał na pel­le­ciaka. Też się zasta­na­wia­łem czy zostać przy 15 KW, ale już wiem, że biorę 11 KW Lazara. W chwili obec­nej wiem, że ten co mam to za duży piec na moje potrzeby. Wydaje mi się, że w Twoim przy­padku 15 KW to maks. Mia­łem zakła­dać pompę cie­pła, gość wyli­czył potrzebną moc na 7–8 KW, wyda­wało mi się to mało, ale po 5 latach obco­wa­nia z 15 KW wiem, że to byłoby aku­rat. Pompy nie wzią­łem bo finan­sowo za dużo pie­nię­dzy. Zapo­trze­bo­wa­nie na ener­gię w moim domu z audytu wynosi 48 kWh na metr na rok. Tem­pe­ra­tura wewnątrz około 20–22 stop­nie. Pomyśl­no­ści życzę 😉

      Odpowiedz
  7. Adam

    Witam,
    mój dyle­mat, kupić sas eco 17 czy 23 kw?
    dom 9 x 12,5m2. Obli­czy­łem powierzch­nie 260m2 ogrzewania(piwnica, par­ter, pod­da­sze), wyso­kość pomiesz­czeń około 2,7m. Okna 2 komory, sciany poro­therm 25cm i sty­ro­pian gra­fit 15cm, dach 15 +10 cm skal­nej wełny Roc­kwool. Boj­ler 200 litrów.
    Chcia­łem kupić piec 23kw jed­nak po prze­czy­ta­niu stronki myślę o 17kw. Pro­szę o radę.

    Odpowiedz
  8. Zen

    Wir­tu­alny, do sprawy należy podejść naj­pro­ściej jak się da czyli tak: do utrzy­ma­nia w pomiesz­cze­niu (domu) zada­nej tem­pe­ra­tury potrzeba dostar­czyć ści­śle okre­śloną ilość ener­gii ciepl­nej, czy dostar­czysz jej poprzez 100 czy też 200 litrów ma już mniej­sze zna­cze­nie, 200l ma więk­szą pojem­ność cieplną niż 100l, możesz dostar­czyć to elek­trycz­nie, nadmu­chem powie­trza bądź komin­kiem. Fizyka jest nie­ubła­gana, czaj­nik mający 2500W nie zużyje wię­cej prądu niż taki który ma 250W (pod­grza­nie litra wody z 20 do 100 deg potrze­buje zawsze tyle samo ener­gii) Prze­wrot­nie czaj­nik mniej­szej mocy zużyje jej wię­cej bo grzeje dłu­żej więc dłu­żej traci cie­pło do otoczenia.

    Odpowiedz
  9. Szwejk

    Dawno dawno temu, za sied­mioma górami, za sied­mioma lasami spa­dała tem­pe­ra­tura w nocy poni­żej –40st.
    Było to w oko­licy 90-lat. Osowiec-Twierdza obok Moniek i Gonią­dza, Sta­łem na war­cie, prze­ży­łem wtedy 3 dni z rzędu po nocach mniej niż –43st. Cie­kawe odczu­cia, zimno prze­nika do kości po kilku minu­tach, pompki, kufajka, be-chatka, futro, walonki nie poma­gają. Powie­trze zama­rza wydy­chane z ust na rzę­sach, brwiach, ustach, wąsach jak kto miał. Nor­mal­nie bie­gun pół­nocny, nie życzę takiego zimna nikomu, choć wiem że nie­liczni zimują w jesz­cze więk­szym chło­dzie. Nie­na­wi­dzę zimy, niech na zawsze nasta­nie Wiosna !

    Odpowiedz
  10. Paweł

    Witam!

    Chciał­bym zapy­tać Was co myśli­cie o mojej decy­zji w spra­wie wyboru pieca.
    Dom par­te­rowy 151m2 powierzchni użyt­ko­wej a z gara­żem i kotłow­nią 183m2.
    Dom dopiero powstaje. Zamiesz­kamy przed naj­bliż­szą zimą — mam nadzieję.
    Fun­da­ment docie­plony 10cm sty­ro­duru,
    w posadzki zamie­rzam dać 15cm sty­ro­pianu, tyle samo na ściany zewnętrzne.
    Sciany z supo­rexu 25cm gęstość 600
    Okna dobrej jako­ści 3-szybowe.
    Strop docie­plony 30cm wełny.
    W całym domu pod­ło­gówka, w łazience i pralni dodat­kowo po jed­nym grzej­niku dra­bince
    i jeden grzej­nik w garażu.
    Piec w zimie będzie też ogrze­wał zbior­nik wody cwu 270l (pompa cie­pła woda-powietrze w dwoma wężow­ni­cami, jedna pod­łą­czona pod piec co)

    Kocioł który dzi­siaj zamó­wi­łem to Sas Multi 14 kw, kocioł z podaj­ni­kiem na eko-groszek i dodat­kowo ma ruszt wodny. Po prze­czy­ta­niu wielu arty­ku­łów i komen­ta­rzy mam wra­że­nie, że wystar­czy taki piec spo­koj­nie ale gdzieś tam tli się myśl czy 17kw nie wziąć bo mam jesz­cze moż­li­wość zmiany zamówienia.

    Co o tym sądzicie?

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Zapo­trze­bo­wa­nie budynku to ~8kW max. Z bania­kiem 11-12kW. Dla wery­fi­ka­cji pole­cam http://cieplowlasciwie.pl. Co nie­któ­rzy by Cię wyba­to­żyli za samą chęć wno­sze­nia wun­gla do tak świet­nie izo­lo­wa­nego budynku, ale tutaj się tacy rzadko zapusz­czają.
      14-tka wycho­dzi w sam raz. Jak weź­miesz 17-tkę to krew się nie poleje, tro­chę wię­cej opału zuży­jesz i będziesz mieć wię­cej do czysz­cze­nia, tak że dość szybko stwier­dzisz, że jed­nak trzeba było mniej­szy brać, bo jest poni­żej zera, a tam się ledwo ćmi na pal­niku.
      Dom nie będzie aby w woj. Ślą­skim albo Mało­pol­skim? Tam trzeba by brać pod uwagę uchwały anty­smo­gowe: http://czysteogrzewanie.pl/2017/02/jak-zyc-w-czasach-uchwal-antysmogowych/

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *