Każdy może palić bez dymu – czemu większość o tym nie wie?

Częs­to ludzie się dzi­wią: tak się o smogu biadoli a ja tyle lat niepotrzeb­nie kop­ciłem, bo nie wiedzi­ałem, że da się pal­ić bez dymu. Dlaczego się wędz­imy, tracąc opał i zdrowie, sko­ro to nie jest konieczne? Mniej dymu i smro­du wszys­tkim by się opłaciło. Oj, nai­wni.

W tzw. walce ze smo­giem nie chodzi o to, by po pros­tu prob­lem lik­wid­ować szy­bko i efek­ty­wnie. To też jest biznes i poli­ty­ka. A poprawne pale­nie jest fatalne biz­ne­sowo (edukac­ja jest mniej dochodowa niż dotac­je, co jeśli podet­nie stru­mień dotacji?!) i niepoli­ty­czne (co zieloni powiedzą? Spalać węgiel – skan­dal; spalać węgiel bez kopce­nia – zbrod­nia). Dlat­ego, choć wyda­je się to niel­og­iczne, niemal zewsząd spo­ty­ka się w najlep­szym razie z obo­jęt­noś­cią. Pozy­ty­wne przykłady są, ale daleko na zachód za Odrą.

Orzeł nie może czy nie chce?

Może ktoś jeszcze pamię­ta pety­cję, którą wysłałem do min­is­terstw, gdzie pos­tu­lowałem, by państ­wo:

  • wzięło się za sze­rok­ie upowszech­nie­nie infor­ma­cji o bezdym­nym pale­niu węglem / drewnem,
  • wspo­mogło rozwój tanich i czystych kotłów na węgiel / drewno, z czym branża kot­lars­ka nie chce lub nie umie sobie poradz­ić.

Pety­c­ja została odesłana do Min­is­terst­wa Przed­siębior­c­zoś­ci i Tech­nologii, do szarej emi­nencji od spraw smogowych, Pana Pio­tra Woźnego. Poniżej odpowiedź, którą otrzy­małem po nieo­mal czterech miesią­cach. Moż­na ją streś­cić krótko (poniżej całość):

 

 

 

 

 

 

Pan Woźny właśnie został waj­chowym Wielkiego Nar­o­dowego Pro­gra­mu Antys­mogowego, który też jest potrzeb­ny i konieczny, ale zan­im przyniesie skut­ki, miną lata. A prze­cież, jak nam mówią, każdego roku syf w powi­etrzu zabiera z tego świa­ta 40–50 tys. oby­wa­teli. Zadzi­wia­jące, że tak chęt­nie te licz­by są wcią­gane na trans­par­en­ty, ale nie widać spec­jal­nego par­cia, by je jak najszy­b­ciej zmniejszać. Szczegól­nie, że poprawne pale­nie nie kolidu­je nijak z mod­ern­iza­cją budynków.

Hejt instytucjonalny

W najpiękniejszym kra­ju między Odrą a Bugiem poprawne pale­nie nie tylko jest ignorowane. Bywa także akty­wnie zwal­czane. Około rok temu Krakows­ki Alarm Smogowy wypuś­cił wybiór­czy skrót badań wyko­nanych w zabrza­ńskim Insty­tu­cie Chemicznej Prz­erób­ki Węgla.
Sto­sunek w/w pod­miotów do poprawnego pale­nia od daw­na był znany. Przy okazji badań chodz­iło o komu­nikat do laików, szczegól­nie cokol­wiek decyzyjnych: “naukow­cy mówią, że to jest be”. Naukow­cy mają zawsze rac­je. Nie warto się wychy­lać.

Sprawa nieświeża, ale jest istot­na nowość. Tu jest pełny niepub­likowany dotąd raport z tych badań. Wbrew moje­mu pier­wsze­mu odczu­ciu, doku­ment został zredagowany przez pra­cown­ików ICh­PW, którzy wykon­ali bada­nia. Nie jest to “fir­mowy” ory­gi­nał, ale zgod­ny z tym ory­gi­nałem. Ze względów urzę­dowych do pub­likacji musi­ał zostać opa­tr­zony loga­mi “spon­sorów”.

Co wyni­ka z pełnego rapor­tu? Trochę odmi­en­ny obraz niż podawał organ pra­sowy KAS – Smoglab. Efek­ty pale­nia od góry nie są nieprzewidy­walne, jest wyraź­na praw­idłowość w zależnoś­ci od pali­wa:

  • Przy spala­niu od góry węgla uzyskano spad­ki emisji: pyłów śred­nio o 50%, b(a)p śred­nio o 25% (ze wzglę­du na jed­ną wybrakowaną próbę, z pominię­ciem której śred­ni spadek emisji b(a)p wyniósł­by 70%).
  • Wzrost emisji b(a)p (śred­nio 4,5-krotny) doty­czy spala­nia drew­na w kotłach do tego nieprzys­tosowanych (węglowych). W rapor­cie o tym nieprzys­tosowa­niu ani słowa – wszys­tko zosta­je zrzu­cone na metodę pale­nia.

To są fak­ty wyjęte pros­to z doku­men­tu. Kto ciekaw, tu zna­jdzie cały mój szczegółowy komen­tarz. Ale najpierw pole­cam samodziel­ną lek­turę ory­gi­nału, by na świeżo ocenić naukową rzetel­ność pra­cown­ików ICh­PW oraz na ile nar­rac­ja KAS ma popar­cie w bada­ni­ach, na które się powołu­je.

Co możesz zro­bić, kiedy insty­tuc­ja o niek­wes­t­ionowanym auto­ry­te­cie z jakiegoś powodu cię nie lubi i postanowi wrzu­cić ci wywrotkę kamieni do ogród­ka a nie ma w tej smut­nej branży żad­nej instancji, gdzie moż­na by się odwołać? Nie wiem. Jedyny pomysł, jaki mam: mówić o tym, kon­fron­tować z pozy­ty­wny­mi przykłada­mi z zagrani­cy.

Szwajcarskie podejście

Poprawne pale­nie drewnem od przeszło dekady pro­mu­ją Szwa­j­carzy. Tutaj spra­woz­danie ze szwa­j­cars­kich badań, nieste­ty po niemiecku, więc kluc­zowe kwest­ie streszczam poniżej. Celowo mówię o poprawnym pale­niu, a nie tylko o roz­pala­niu od góry, ponieważ chodz­iło o znalezie­nie najlep­szej tech­ni­ki roz­pala­nia danego rodza­ju urządzenia, która zmin­i­mal­izu­je emis­je.

Prze­badano kilka­naś­cie różnego rodza­ju kotłów (także dol­nego spala­nia), pieców i kominków, w warunk­ach rzeczy­wistych – tam, gdzie na co dzień pracu­ją (palono wyłącznie drewnem, bo węgla  tam nie ma). Testowano zarówno sposób roz­pala­nia (od dołu/od góry, gdzie to miało sens) jak i rodzaj roz­pał­ki, ponieważ nawet przy praw­idłowej dla danego kotła tech­nice roz­pala­nia, ale kiep­skiej roz­pałce, wys­tępu­ją najwyższe emis­je. Opra­cow­ano wzor­cową roz­pałkę, która zapew­nia szy­b­ki i nieza­wod­ny start – to dosłown­ie parę szczap suchego drew­na + pod­pał­ka kominkowa.

W ramach badań odbyły się dwie serie pomi­arowe. Po pier­wszej z nich kon­sul­towano wyni­ki z pro­du­cen­ta­mi urządzeń i tam, gdzie nie uzyskano od razu znaczącej poprawy, poszuki­wano pomysłów na zmniejsze­nie emisji – które następ­nie wery­fikowano w drugiej serii pomi­arowej. W kotłach dol­nego spala­nia borykano się z prob­le­ma­mi taki­mi jak nierówne wypalanie wsadu, zaw­ieszanie pali­wa, które jak się okazu­je nie zależały wyłącznie od kon­strukcji kotła, ale także od roz­pał­ki i rodza­ju drew­na.

Na pod­staw­ie tych badań – ponieważ uzyskano ~50–80% niższe emis­je – pod­ję­to w Szwa­j­carii akcję pro­mocji tech­nik poprawnego pale­nia – Fair FeuernJest to dzi­ałanie na poziomie rządów kra­jów związkowych (jak u nas: wojew­ództw) przy współpra­cy pro­du­cen­tów drew­na i kominków, zdunów, kominiarzy i orga­ni­za­cji społecznych takich jak LuftAus z Win­terthur.

Szwa­j­cars­ka kam­pa­nia antys­mogowa LuftAus uczy jak zmniejszać smog na wszelkie możli­we sposo­by przez cały rok, w tym przez czyst­sze pale­nie. Napis w tle: “praw­idłowe roz­palanie zmniejsza emisję pyłów”

Branża kominkowa – jedyna żywa

U nas znaczą­cym pozy­ty­wnym przykła­dem upowszech­ni­a­nia kul­tu­ry pale­nia bez dymu jest branża kominkowa. Przy­na­jm­niej z zewnątrz wyda­je się o wiele bardziej oga­r­nię­ta niż światek węglowy. Już kil­ka lat temu uru­chomili kam­panię “Nie rób dymu” trak­tu­jącą o poprawnym pale­niu drewnem. Widać, że sto­ją za tym stosowne pieniądze i zaan­gażowanie.

Branża kominkowa potrafi wal­czyć o swo­je. Frag­ment ze “Świa­ta kominków” 1/2018

Ile przecedziliśmy naparstkiem

W kwiet­niu CBOS opub­likował ciekawe badanie opinii pub­licznej na tem­at smogu. Wyziera stamtąd m.in. powszech­ny u ludzi brak wiedzy o przy­czy­nach dymu i smro­du. Dzi­wić to nie może sko­ro ta wiedza nie jest powszech­nie dostęp­na w takim stop­niu, w jakim być powin­na.

Sami użytkown­i­cy kotłów i pieców jako główny pożą­dany przez nich sposób wal­ki ze smo­giem wymieni­a­ją wyco­fanie z rynku węgla “złej jakoś­ci” (rys. 17, str. 19). Za tym się kry­je powszechne przeko­nanie, jako­by zła jakość węgla objaw­iała się właśnie tym, że on dymi. Niech wyco­fa­ją ten dymią­cy węgiel i prob­lem rozwiązany 🙂

W tym samym rapor­cie o dzi­wo jest coś na tem­at poprawnego pale­nia. 1% (słown­ie: jeden pro­cent) respon­den­tów słysza­ło coś o pokazach poprawnego pale­nia w swo­jej gminie – co przy malutkiej skali sił i środ­ków w to zaan­gażowanych uważam za sukces. Ale oczy­wiś­cie wzglę­dem potrzeb jest to kro­pla w morzu.

Kultura palenia bez dymu – jest sierotą

Każdy powinien wiedzieć, że da się pal­ić drewnem / węglem bez dymu i smro­du – by było to widziane jako nor­mal­ny sposób spala­nia tych paliw, od ogniska po domowe komin­ki, piece i kotły. Nie ma żad­nego racjon­al­nego ani eko­nom­icznego uza­sad­nienia dla dymu i smro­du. Ale każdy od małego widzi, że jak się pali, to zawsze się dymi – nie ma komu wyprowadz­ić go z błę­du.

W nor­mal­nych branżach taki syf, jakim jest domin­u­ją­cy obec­nie sposób spala­nia węgla i drew­na, był­by palą­cym prob­le­mem wiz­erunk­owym. Ale tu nie mamy do czynienia z nor­mal­ną branżą. Nieste­ty coś takiego jak społecz­na odpowiedzial­ność biz­ne­su w seg­men­cie domowych kotłowni branży kot­larskiej i węglowej jest taka, jak­by jej nie było.

  • Po częś­ci jest to kwes­t­ia men­tal­noś­ci – albo się kot­larzy i węglarzy nie wspom­i­na w ogóle (pomy­je najczęś­ciej lecą na właś­ci­ciela kopcącego kom­i­na a nie na pro­du­cen­ta kopcącego urządzenia), albo już są widziani naj­gorzej jak się da, a mimo to nieźle wiążą koniec z końcem, więc gorzej nie będzie, po co robić cokol­wiek?
  • Po częś­ci jest to kwes­t­ia ogranic­zonych możli­woś­ci. To są roz­drob­nione branże, gdzie poje­dync­zo więk­szość niewiele może, choć­by chci­ała. Współpra­cow­ać? Musi­ał­by się ostro grunt pal­ić pod noga­mi.

Inne branże sto­ją na brzegu tego bajor­ka i węsząc potenc­jal­ny żer, pozy­cjonu­ją się w zbliżony sposób (nieco prz­erysowu­ję, ale niewiele): tylko nasz pro­dukt (prąd/pellet/pompa ciepła/fotowoltaika/ciepłownictwo/dopisz co chcesz) jest zło­tym środ­kiem na całe zło! Dobrze by było wprowadz­ić usta­wowy nakaz uży­wa­nia naszego pro­duk­tu, przy­na­jm­niej w tym mieście/województwie.

Zobaczmy, co na to np. zawodowa ener­gety­ka (na pod­staw­ie poniższego artykułu). Tak jak wielu wyciera sobie usta edukacją – a co przez to rozu­mie?

  • to nie my, to oni” – to te małe domowe kominy kopcą więcej niż nasze duże kominy (oczy­wiś­cie praw­da, ale co to zmienia w sytu­acji tych małych?),
  • ogrze­waj najlepiej prą­dem

Czyli tak, jak wszyscy: wybielić się, napędz­ić sobie klien­tów. To się nazy­wa mar­ket­ing, ewen­tu­al­nej edukacji jest tam tyle, co rodzynek w serniku.

Pod­sumowanie nie jest optymisty­czne.

  • Każdy gra do włas­nej bram­ki i patrzy tylko pomiędzy klap­ka­mi na oczach a końcem włas­nego nosa.
  • Nau­ka nie jest od napraw­ia­nia świa­ta. A tylko spróbuj napraw­iać obok lub wbrew.
  • Biznes chęt­nie pomoże, ale musisz zło­mować jego poprzed­ni pro­dukt, który miał nakle­jkę “eko­log­iczny” gdy go kupowałeś 10–15 lat temu i nabyć nowy, który według obec­nych norm ma nakle­jkę “eko­log­iczny”.

Fot. tytułowe: widok na Kościerzynę (~70km od morza) w bezch­murny dzień, zimą (lewa strona) i wios­ną (prawa strona zdję­cia) (autor: Michał Greszczyńs­ki)

3 myśli nt. „Każdy może palić bez dymu – czemu większość o tym nie wie?

  1. Adam

    Dzwiny ten wpis nie wiem na moje trochę edukacji by się przy­dało a niziny społeczne i tak beda pal­ić opon­a­mi zimą bo nie stac ich na opał i tak także nie wiem nad czym sie tu zas­tanaw­iac niech sobie kazdy pali czym chce i tyle. Sie bedziemy zas­tanaw­iac nad ekolo­gia co bedzie za xx lat, mnie to oso­bi­scie nie obchodzi i 90% spoleczenst­wa takze albo nauczy­cie ich tego albo nici z pale­nia bez dymu

    Odpowiedz
  2. jr

    Prze­cież Pan Wojtek właśnie uczy. Każdy jego wpis ma na celu naukę i poprawę praw­idłowego spala­nia węgla (i nie tylko) . Tylko ludzie muszą chcieć się nauczyć i muszą wiedzieć że są sposo­by czys­tego a co za tym idzie eko­nom­icznego i eko­log­icznego spala­nia. Sam przyz­na­ję że przez wiele lat spalałem węgiel “trady­cyjną” metodą od dołu w kotle górnego spala­nia. Od cza­su jak zacząłem szukać infor­ma­cji i trafiłem między inny­mi na tą stronę zmieniłem sposób pale­nia i już nigdy nie wrócę do tego co było. Po pier­wsze pod wzglę­dem eko­nom­icznym zyskałem dłu­gi czas pale­nia, stałą tem­per­aturę prak­ty­cznie przez cały dzień (wcześniej duża tem­per­atu­ra przez 6–7 godzin, później zjazd a rano lodówka). I względy eko­nom­iczne powin­ny być wskazy­wane jako główne cechy pale­nia od góry, na to powin­no się wskazy­wać na pier­wszym miejs­cu. To jedyny sposób na zwróce­nie uwa­gi tym którzy nie spala­ją niepraw­idłowo węgiel

    Odpowiedz
  3. Jack

    Zmi­any kli­maty­czne i zanieczyszcze­nie powi­etrza to w ogóle nie jest tem­at do dyskusji i to nawet poli­ty­cznej w Polsce. Widać to na wykre­sach porów­naw­czych z inny­mi kra­ja­mi:

    http://assets.pewresearch.org/wp-content/uploads/sites/2/2015/11/Climate-Change-Report-16.png

    http://www.pewglobal.org/2015/11/05/1-concern-about-climate-change-and-its-consequences/

    Pamię­tam także takie bada­nia z początku 2018 roku, w którym pytano oby­wa­teli różnych kra­jów, co uważa­ją za najwięk­sze prob­le­my w 2017 roku. Dla relaty­wnie wciąż bied­nego społeczeńst­wa pol­skiego na pier­wszym miejs­cu znalazły się pod­wyż­ki cen masła i jaj w sklepach (35% respon­den­tów), na drugim miejs­cu pojaw­iło się zamieszanie wokół sys­te­mu spraw­iedli­woś­ci (ok. 30% odpowiedzi). Zanieczyszcze­nie powi­etrza znalazło się na ostat­nim miejs­cu — był to prob­lem tylko dla 5% respon­den­tów i to po bard­zo inten­sy­wnej i nachal­nej kam­panii antys­mogowej prowad­zonej w medi­ach.
    P.S
    Do 2020 FED ma pod­nieść stopy pro­cen­towe do 3,5%. Nasza RPP będzie musi­ała zareagować podob­nie. Nad­chodzą cza­sy spowol­nienia gospo­dar­czego, droższego kredy­tu, mniejszej licz­by inwest­y­cji i więk­szych prob­lemów społecznych. Nie ma więc więk­szych szans na to, żeby coś się zmieniło w kwestii zanieczyszczenia powi­etrza.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.