Kraków pożegna się z węglem

W Krakowie przyję­to zakaz pale­nia węglem i drewnem w domowych piecach od 2018 roku. Krakowian­ie będą mieli czyst­sze powi­etrze — i bard­zo dobrze, brawa za deter­mi­nację. Cieszy fakt, że po raz pier­wszy w naszym kra­ju ktoś zwró­cił uwagę na prob­lem syfu, jaki trafia do powi­etrza z domowych kom­inów.

Panorama krakowskiego dymu

Panora­ma krakowskiego dymu

Źle się jed­nak stało, że jako jedyne lekarst­wo na tę sytu­ację wymieni­any był zakaz pale­nia węglem. To wina braku wiedzy u każdej ze stron w tej spraw­ie, kiep­skiej ofer­ty rynkowej urządzeń do spala­nia węgla oraz wadli­wego prawa, które nie zna poję­cia norm emisji dla domowych pieców.

Ludzie przyszli i wywalczyli

His­to­ria wal­ki ze smo­giem w Krakowie to niezmiernie rzad­ki w naszym kra­ju przy­padek dzi­ałań zor­ga­ni­zowanych odd­ol­nie przez niezad­owolonych ludzi. Warto to pod­kreślić, bo wielu myśli, że za tym zakazem stoi rząd w Warsza­w­ie. Nie, oni nie mają z tym nic wspól­nego. Zakaz wymusił ruch społeczny (Krakows­ki Alarm Smogowy), a wprowad­zony został stara­ni­a­mi Urzę­du Mias­ta i przyk­lepa­ny przez sejmik wojew­ódz­ki.

Początkowo mias­to nie brało Krakowskiego Alar­mu Smogowego na poważnie i próbowało zbyć byle czym, ale gdy okaza­ło się, że nie ustępu­ją, a nawet jest ich coraz więcej, prezy­dent Krakowa stanął po ich stron­ie w dal­szym przepy­cha­niu zakazu na szczeblu wojew­ódzkim.

Początkowo sejmik wojew­ódz­ki chci­ał ograniczyć możli­wość spala­nia węgla tylko do nowoczes­nych kotłów węglowych. Nieste­ty pręd­ko okaza­ło się, że pra­wo nie pozwala na tego typu reg­u­lację — moż­na tylko zakazać wybranych paliw w całoś­ci. Co też uczyniono dziś, w drugim pode­jś­ciu.

Nieste­ty zostaw­iono furtkę dla uży­wa­nia kominków. Taka furt­ka w pol­s­kich warunk­ach oznacza, że nagle pop­u­larność kominków w Krakowie gwał­town­ie wzrośnie. Nie takie wały Polak robił za oku­pacji, a niek­tórym to zostało do dziś.

Zdrowie, Kreml, bieda, lobby

Prob­lem wal­ki ze smo­giem w Krakowie częs­to redukowano do prostego schematu: oto młodzi, piękni i bogaci mieszkań­cy postanow­ili wymusić na biedo­cie grze­jącej byle czym dorów­nanie do ich stan­dar­du, by owi bogaci nie musieli kaleczyć sobie nosa wdy­chaniem smrodów. Nad tym wszys­tkim wisi­ało gazowe wid­mo Puti­na, bo jak wiado­mo jeśli ktoś nie jest za pol­skim czarnym złotem, to na pewno jest słu­gusem Moskwy lub cho­ci­aż pożytecznym idiotą.

Tym­cza­sem sprawa jest dużo bardziej skom­p­likowana. Smog w Krakowie ist­nieje — to nie ule­ga wąt­pli­woś­ci. Smog powodu­je choro­by i przed­w­czes­ną śmierć setek osób rocznie — to również zna­j­du­je potwierdze­nie w statystykach. Gorzej o jed­no spo­jrze­nie w kwestii sposobów na walkę z syfem w powi­etrzu. Według son­daży 2/3 mieszkańców Krakowa było za zakazem. To zrozu­mi­ałe — każdy chci­ał­by mieć czyste powi­etrze, ale niech za to płaci sąsi­ad, a nie ja. Ter­az zapłacą wszyscy — w dopłat­ach z budże­tu mias­ta.

Błędne myślenie wszystkich stron

Nieste­ty deba­ta w spraw­ie zakazu pale­nia węglem była raczej okładaniem się po łbach slo­gana­mi i naj­mo­jszy­mi rac­ja­mi. Każ­da ze stron parła bez­par­donowo w kierunku dla siebie korzyst­nym, bez uwzględ­ni­a­nia sytu­acji drugiej strony.

Zakaz palenia węglem to jedyna droga? NIE

Zwolen­ni­cy zakazu śle­po wierzą, że tylko takie rozwiązanie uratu­je sytu­ację w Krakowie. To wyjś­cie radykalne i kosz­towne, ale w skali mias­ta możli­we. Węgiel wyrzu­cono choć­by z Lon­dynu po katas­tro­fal­nym smogu z lat 50. XX w.

Ale czy nie moż­na inaczej popraw­ić jakoś­ci powi­etrza, nie rezygnu­jąc ze spala­nia węgla? Oczy­wiś­cie, że moż­na. Trze­ba zrezyg­nować z kopce­nia węglem. Więk­szość ludzi nie rozróż­nia kopce­nia węglem od pale­nia węglem, bo całe życie widzą kopcą­cy węgiel.
Tym­cza­sem węgiel moż­na spal­ić czys­to. Tak pros­ta rzecz jak zmi­ana sposobu roz­pala­nia w starym piecu może niemal całkowicie zlik­wid­ować dymie­nie. Wystar­czy powiedzieć o tym ludziom, doda­jąc że to oszczęd­ność opału, a oni sami zajmą się resztą. Oczy­wiś­cie niełat­wo rozpropagować wiedzę w nar­o­dzie, ale czy edukac­ja oblic­zona na kil­ka lat nie dała­by dobrych efek­tów niskim kosztem?

Oczy­wiś­cie było­by to dzi­ałanie pro­te­ty­czne, ale dar­mowe dla palą­cych węglem. Rozwiązaniem właś­ci­wym powin­no być par­cie na wymi­anę starych pieców na… no właśnie — nie ma na co wymieni­ać! Nowe piece węglowe kopcą i żrą opał tak samo jak stare, bo nie obow­iązu­ją ich żadne sen­sowne normy efek­ty­wnoś­ci i emisji syfu. Wyjątkiem są kotły poda­jnikowe, ale nie wszędzie zna­jdą zas­tosowanie choć­by tylko dlat­ego, że zaj­mu­ją one więcej miejs­ca niż piece zasy­powe. Poza tym są 3–4-krotnie droższe od pieców trady­cyjnych, nie wspom­i­na­jąc o droższym opale do nich (choć z racji wyższej sprawnoś­ci uzyskane ciepło jest tańsze).
Czyste i efek­ty­wne piece węglowe ist­nieją. Pro­duku­ją je Czesi i Litwi­ni, nie mówiąc o Europie Zachod­niej, ale nasza branża kot­lars­ka tkwi men­tal­nie i tech­no­log­icznie w cza­sach komuny i być może nie obudzi się nawet na swój włas­ny pogrzeb.

Jestem biedny, to mogę truć? NIE

Kon­trar­gu­mentem bied­nych ludzi wobec zakazu pale­nia węglem był lament, że ter­az to na pewno umrą z gło­du i zim­na! Nor­mal­nie nie stać ich na węgiel — palą stary­mi mebla­mi i śmieci­a­mi — więc gaz ich dobi­je. Dlat­ego w imię litoś­ci należy poz­wolić im dalej kop­cić i truć, bo kopce­nie i tru­cie jest dla nich tanie…

Bie­da nie jest wymówką, także w spraw­ie fasze­rowa­nia ludzi syfem przez płu­ca.

Nieste­ty zupełnie niko­mu nie zależy, by owi bied­ni ludzie (no tak, jeśli ktoś pali węglem, to musi być bied­ny…) mogli fak­ty­cznie ogrze­wać taniej, nie tru­jąc siebie i otoczenia. Czyste pale­nie węglem jest możli­we, a w dodatku dar­mowe: wystar­czy roz­pal­ić węgiel od góry.

Nieste­ty o tym mało kto wie, więc pytanie o pale­nie węglem jest powszech­nie rozu­mi­ane jako dymić węglem czy zakazać węgla. Pod­czas gdy jest trze­cia opc­ja: pal­ić węglem czys­to.

Zasłużony kopniak dla branży węglowej

Najwięk­szym prze­granym w całej spraw­ie jest branża węglowa — nieste­ty na własne życze­nie. Pale­nie węglem kojarzy się z biedą i syfem, a na staw­ian­ie znaku równoś­ci lub choć­by przy­bliże­nia między słowa­mi węgiel i ekolo­gia nie odważy się nawet najwięk­szy jaj­carz. Co gorsza niko­mu z branży nie zależy, by ten wiz­erunek zmienić! Wydarzenia w Krakowie tylko utr­wal­iły te stereo­typy.

Twoja pierwsza myśl na dźwięk słowa 'węgiel'

Two­ja pier­wsza myśl na dźwięk słowa “węgiel”

Prob­le­mem jest men­talne zaco­fanie, głównie pro­du­cen­tów kotłów. Tuż za naszy­mi grani­ca­mi pro­duku­je się kotły proste, ale o lata świ­etlne odległe na plus od tego, co ser­wu­ją nam kra­jowi kon­struk­torzy. Świat cią­gle poszuku­je nowych, czyst­szych i oszczęd­niejszych tech­nologii spala­nia, pod­czas gdy u nas klepane są tanie skrzynie do dymienia węglem, cza­sem z dodatkiem elek­tron­i­ki, która tylko ład­nie wyglą­da, a w niczym nie poma­ga.

Ludzie kupu­ją skrzynie do dymienia i w nich dymią — tak jak robili to ich dzi­ad­kowie i ojcowie. A pro­du­cen­ci im w tym poma­ga­ją — bo w instrukcji obsłu­gi jest przepis na dymie­nie, a nie na efek­ty­wne pale­nie. W ten sposób sąsi­ad palą­cy węglem sta­je się zakałą okol­i­cy — choć­by nie chci­ał, musi dymić i psuć życie innym.

Okazu­je się, że moż­na pal­ić w tych prostac­kich piecach w miarę czys­to, co też na tej stron­ie próbu­je­my pro­mować, ale to wiedza do niedaw­na tajem­na. Czy propagowanie wygod­nego i czys­tego sposobu pale­nia nie powin­no leżeć przede wszys­tkim w intere­sie pro­du­cen­tów kotłów?

Zanim wbiją ostatni gwóźdź

Panowie pro­du­cen­ci pieców węglowych — jeszcze nie jest za późno! Przykład Krakowa to dopiero (już) ostrzeże­nie — że które­goś dnia może się pojaw­ić Ogólnopol­s­ki Alarm Smogowy i wymusić ograniczenia w pale­niu węglem na skalę kra­ju. Noc­nik zaczy­na się napeł­ni­ać…

Wasi klien­ci to nie tylko zakotwiczeni men­tal­nie w komu­nie Janusze, dla których syf wsze­la­ki jest nat­u­ral­nym środowiskiem życia i mają głęboko gdzieś, co leci z ich kom­i­na i czym odd­y­cha­ją oraz że ich piec mar­nu­je 3/4 opału, bo tak go zapro­jek­towano.

To wasza sprawka i wasz prob­lem, że na dźwięk słowa węgiel każdy widzi dymiące kominy, smród dymu w kotłowni, wsze­chobec­ny popiół, ciągłe zim­no w domu, noc­ne wstawanie i szu­flowanie. A ci, co sami nie palą węglem, trak­tu­ją kopcącego sąsi­a­da jako zakałę społeczeńst­wa.
To nie są wady węgla — to wady waszych wyrobów, do których przyzwycza­il­iś­cie użytkown­ików na tyle, że mało kto wie, że da się inaczej pal­ić węglem.

Ta sytu­ac­ja pociąg­nie was na dno i zmusi do prze­branżowienia na pro­dukcję gwoździ i nakrętek, bo sposób pale­nia węglem, jaki ofer­u­ją wasze wyro­by, jest nie do zaak­cep­towa­nia w XXI wieku. Wiernych klien­tów pewnie nie straci­cie, ale — jak pokazu­je his­to­ria Krakowa — wściekła niepalą­ca więk­szość może przyjść i zawal­czyć o swo­je.

Czego potrze­ba, by zmienić wiz­erunek węgla? Prostych pieców, które będą tanie, lecz nie kosztem efek­ty­wnoś­ci, niewyma­ga­jące obsłu­gi częś­ciej niż dwa razy dzi­en­nie, w których nawet przy nieu­miejęt­nej reg­u­lacji nie da się kop­cić jak z loko­mo­ty­wy, które będą ofer­owane w zakre­sie mocy odpowiada­ją­cym potrze­bom współczes­nych budynków. Zauważ­cie, że wiele z tych kwestii da się rozwiązać po pros­tu roz­pala­jąc typowego kop­ci­ucha od góry. Może czas dawać ludziom instrukcję efek­ty­wnego pale­nia zami­ast instrukcji kopce­nia?

Niech to zostanie w Krakowie

Wbrew medi­al­nej wrza­w­ie z koń­ca wrześ­nia, ogólnopol­s­ki zakaz pale­nia węglem okazał się póki co fak­tem medi­al­nym. Tym niem­niej Kraków może być inspiracją dla innych miast do pod­ję­cia radykalnych dzi­ałań.

W skali kra­ju zakazy nie są rozwiązaniem. Dopłaty również. Zbyt wiele by to kosz­towało. Przykła­dem niech będzie USA. Tam pali się drewnem w takiej skali jak u nas węglem. Ale nikt o zakazy­wa­niu drew­na w skali kra­ju nie myśli.

Tam już 30 lat temu zauważono prob­lem zanieczyszczenia powi­etrza — nie jako sprawę este­ty­ki, ale przy­czynę chorób i przed­w­czes­nych zgonów. Unor­mowano więc rynek pieców — obow­iązu­ją normy emisji dla nowych urządzeń, a starych pieców nie moż­na odsprzedawać gdzie indziej jak na złom. Zakup nowoczes­nego pieca pre­miowany jest ulga­mi podatkowy­mi. Prócz tego tamte­jszy odpowied­nik Min­is­terst­wa Środowiska prowadzi kam­panię infor­mu­jącą jak praw­idłowo uży­wać pieców na drewno, by pal­ić oszczęd­nie i czys­to. Zabro­nione jest jakiekol­wiek dymie­nie z kom­i­na — to znak nieu­miejęt­nej obsłu­gi pieca, bo kon­struk­cyjnie są one w stanie spalać drewno bezdym­nie.

Tym­cza­sem u nas po stare­mu dym snu­je się po wsi­ach i mias­tach. To dym z kom­inów naszych i sąsi­adów. Jeśli chcesz — możesz to zmienićRoz­palaj w swoim piecu praw­idłowo — od góry. Potem wyślij lin­ka do tej strony sąsi­adom i zna­jomym, którzy też męczą się z węglem. Albo wydrukuj i podrzuć ulotkę. To praw­ie nic nie kosz­tu­je, a ograniczysz w ten sposób szan­sę, że które­goś dnia Ogólnopol­s­ki Alarm Smogowy przyjdzie pod two­je okno wprowadzać zakazy.

7 myśli nt. „Kraków pożegna się z węglem

  1. grabpa 58

    Tak, rzeczy­wis­tość i proza życia w naszym nieszczęśli­wym kra­ju jest smut­na, przygnębi­a­ją­ca i śmierdzą­ca.
    Zmi­ana sposobu pale­nia w starych kotłach pros­ta i oczy­wista dlaczego tak należy robić ‚przyniesie takie same efek­ty w naszym prze­cież bo pol­skim prza­śnym men­tal­nie “piekle”,jak apel i sze­roko zakro­jona akcja,żeby sprzą­tać odchody po swoich psach ze skwerów,trawników,parków itd.
    Skończyło się na tym,że psy jak srały tak obsry­wa­ją dalej wszys­tkie wymienione miejs­ca i razem z “właś­ci­ciela­mi” czu­ją się świet­nie i żyją sobie beztrosko i bezkarnie.

    Odpowiedz
    1. Gumbi

      No i masz ci babo dym… Sie poro­biło.
      Krakowian­ie opala­ją­cy węglem się doigrali. Tak to jest gdy nie bierze się na poważnie swo­jego opo­nen­ta…

      Pier­wsze jed­nak co mi się nasunęło na myśl, oglą­da­jąc pier­wsze zamieszc­zone zdję­cie: „Ciekawe czy to smog, czy po pros­tu mgła w poświa­cie zachodzącego słoń­ca, która z tego powodu jest pomarańc­zowa. „Nie! To na pewno SMOG!” – będzie głosić pro­pa­gan­da ego­isty­cznego grona wal­czącego o swój interes czys­tego powi­etrza, nie biorąc pod uwagę innych i nie biorąc pod uwagę, że nie do koń­ca mogą mieć rację. Zresztą, tak się dzieje w wielu płaszczyz­nach życia, co nie znaczy, że jest to OK. Pewne grono „wza­jem­nej ado­racji”, głosi pro­pa­gandę i wpiera nam, że jed­ną z głównych przy­czyn zanieczyszczenia powi­etrza są sil­ni­ki spali­nowe. Jed­nak okazu­je się, że na skalę świa­tową w porów­na­niu z inny­mi emis­ja­mi gazów, jest to zaled­wie niewiel­ki pro­cent zanieczyszczenia powi­etrza. Bard­zo mało, w porów­na­niu do emisji gazów przez sil­ni­ki spali­nowe mówi się o emisji z fab­ryk, a praw­ie wcale o nat­u­ral­nych emis­jach gazów. Podob­ną pro­pa­gandę zaczęli upraw­iać prze­ci­wni­cy pale­nia węglem. Częś­ciowo z niewiedzy, częś­ciowo ze stra­chu o swo­je i najbliższych zdrowie (tu mają rację). Ale jak zwyk­le praw­da leży pośrod­ku.

      Jak zwyk­le braku­je w tym całym sporze wypra­cow­a­nia kom­pro­misu. Jed­nocześnie może właśnie zabrakło odpowied­niej i wczes­nej pro­pa­gandy ze strony obec­nie prze­granych, czyli palą­cych węglem. Mogli zaw­cza­su udowod­nić, że pale­nie węglem, to nie taka strasz­na rzecz. Wystar­czy przeła­mać tabu i zmienić swo­je przyzwycza­je­nia (pal­ić od góry) i zła­mać złe zasady (pale­nia od dołu).
      Ale może jeszcze nie wszys­tko stra­cone. Do 2018 jest jeszcze czas żeby to udowod­nić. Jed­nak czym prędzej tym lep­iej, ba czas szy­bko leci i nie dzi­ała ter­az na ich korzyść. Ani się obrócimy i kto wie, może zakaz pale­nia węglem obe­jmie całą Pol­skę, bo resz­ta kra­ju dołączy do owczego pędu zaśle­pi­onych złoś­cią, dymem i popi­ołem krakowian. Nie uważam to za rozsądne. Należy trzy­mać się zasady: jeśli jesteś w posi­ada­niu pewnego dobra, należy nauczyć mądrze i właś­ci­wie je wyko­rzysty­wać.

      Dlat­ego palacze węglem zbier­a­j­cie tył­ki w tro­ki, zmień­cie w końcu myśle­nie o pale­niu węglem, udowod­ni­j­cie że moż­na to robić czys­to i bez dymu! Pal­cie od góry jak nasi dzi­ad­kowie i pradzi­ad­kowie! Tak, taki sposób jest znany od daw­ien daw­na! Nie wiedzieć jak i skąd przy­pałę­tał się sposób od dołu.
      Dla ratowa­nia sytu­acji radzę wam w Krakowie zro­bić pokaz czys­tego pale­nia, choć­by na rynku, ale w obec­noś­ci władz. Dlat­ego weź­cie dwie stare kozy, albo dwa Camino, a może nawet kawał dobrej rury o śred­ni­cy odpowiada­jącej kotłowi, zrób­cie ruszt od spo­du i zapal­cie w jed­nym od góry, a w drugim od dołu. Niech ludzie widzą różnicę.
      Nie chcę kiedyś obudz­ić się rano w zim­nym mieszka­niu z zakazem pale­nia węglem.

      Z tego co się ma trze­ba nauczyć się mądrze korzys­tać!

      Ps: Tylko czy palą­cy od dołu czy­ta­ją „Czyste ogrze­wanie”…?

      Odpowiedz
  2. Gabryś

    Ciekawe mnie jed­no :

    Kto wyraz­ił zgodę na coś takiego i ile za to ska­sował od tych, którzy sprzeda­ją gaz lub piece gazowe aby zwięk­szyły się ich obroty. Wiadome jest to, że tutaj chodzi tylko o kasę bo nie sądzę aby to cokol­wiek zmieniło.
    Byle laik wie, że wystar­czy ustaw­ić syg­nal­iza­cję świ­etl­ną w całym mieś­cie tak aby samo­chody spec­jal­nie nie spalały więcej pali­wa bo to co się dzieje w mias­tach to ist­ny dra­mat.
    Jeden dzień z ustaw­ioną odpowied­nio syg­nal­iza­cją odpowia­da za ile lat miesię­cy spalin z pieca? Czy może raczej lat ? Ale do tego nikt się nie przy­wali bo kasa z paliw idzie dla mias­ta.
    Na węglu nie mają takiej kasy jak na gazie, więc czas na zmi­any ! A co wkrę­ca­ją pub­lice ? Ekolo­gia 🙂
    Ekolo­gia czyli pro­dukc­ja i sprzedaż nowych urządzeń i pojazdów !
    Stare wylą­du­ją na śmiet­niku i to ma być ekolo­gia ? A gdzie fil­try, które moż­na było­by zas­tosować i prob­lem z głowy ?
    Oczy­wiś­cie żyje­my w Państ­wie, które nie ma złóż węgla i co za tym odzie kopalń, więc bierzmy gaz od Rosji 🙂
    Węgla star­czy nam na dłu­u­ugie lata. Kto zara­bia na tym gazie ? Dobry tem­at dla CBA !!!
    Poz­draw­iam tych, którzy dali się wkrę­cić w kole­ją wymówkę pod tytułem Ekolo­gia.

    Odpowiedz
    1. Juzef Autor wpisu

      Kopce­nie węglem na pewno ma udzi­ał w krakowskim smogu. Nie jest to źródło jedyne, ale łatwiej wal­czyć z kilku­nas­toma pro­cen­ta­mi mieszkańców grze­ją­cych węglem, niż ż 90% ludzi jeżdżą­cych auta­mi. Zakaz także nie jest dobrą metodą, ale cóż poradz­ić… gdy­by na głosowanie przyszło drugie tyle ludzi prze­ci­wnych zaka­zowi, to wynik mógł­by być inny. Nieste­ty ruch prze­ci­wników zakazu nie był zbyt akty­wny. Poza tym obstawanie za węglem to ustawanie się w szeregu obdar­tusów i bru­dasów, którym dobro wspólne jest obce. Wyjś­ciem było­by pokazanie, że w każdym piecu moż­na pal­ić czys­to, ale KAS od początku nie był zain­tere­sowany edukacją ludzi.

      Odpowiedz
      1. energetyk

        Krakows­ki Alarm Smogowy to głównie młodzi ludzie mieszka­ją­cy w Krakowie parę,paręnaście lat.
        Dzisi­aj im “idzie” — są młodzi i względ­nie dobrze im się powodzi.Tyle,że za czas jak­iś to oni będą wiązać z tru­dem koniec z końcem.Jeśli ktoś przy­chodzi do kogoś i nie podo­ba mu się coś w tym domu to moż­na z niego wyjść i nie wracać więcej.Ludzie Ci dla Krakowa nie zro­bili jeszcze nic pokazu­ją jak się mają zachowywać starzy jego mieszkań­cy! W więk­szoś­ci posi­ada­ją po 2 samo­chody w rodzinie.Ale rezy­gnac­ja choć z jed­nego nie wchodzi w rachubę ! Ich samo­chody oczy­wiś­cie nie zwięk­sza­ją smogu. Z KAS nie zro­bi się ruch ogólnopol­s­ki — musieli­by uderzyć swoich rodz­iców mieszka­ją­cych gdzieś w Polsce .W kon­sek­wencji trze­ba by rodz­i­com dopłacać.A z tym duży kłopot.Czym innym jest żądać od innych .…
        Oczy­wiś­cie z tego zakazu będzie wielkie nic.Prosto jest coś wyeliminować,zakazać.Ale nikt nie przed­staw­ił “ciągu dalszego”.Nie zro­biono nawet bard­zo skró­towego bilan­su mocy — wyszło by szy­dło z worka,że to są gry przedwyborcze.A tak to będą mówić,że się nie dało.I to będzie prawda.Na kpiny zakrawa kon­cepc­ja “zielonej wyspy”.Smog z Wielicz­ki czy Skawiny będzie miał zakaz wstępu do mias­ta! Bo tak zarządz­ił sejmik.Nie opra­cow­ano jeszcze jakie zna­ki i gdzie ustawić,żeby smog z ości­en­nych miejs­cowoś­ci wiedział,gdzie się ma zatrzymać.W sytu­acji gdy za lat parę wrócimy do 20 stop­nia zasi­la­nia namaw­ian­ie ludzi na energię elek­tryczną zakrawa na kabaret.Ale prze­cież po krakows­kich uli­cach chadzał śp S.Mrożek…

  3. V8

    Krakow jest nieste­ty zle polo­zony w dolin­ie wiec fak­ty­cznie pale­nie weglem jest niezbyt dobre, ale zakaz komikow to byl­by juz naz­izm…

    Odpowiedz
  4. andante

    Coś tu się nie zgadza. Stu­diowałem w Krakowie jakieś 30 lat temu i o żad­nym smogu nikt nie słyszał. Nic niko­go nie dusiło ! Domów na starym mieś­cie chy­ba nie przy­było, a więc i węglowych pieców nie może być więcej. Ktoś tu wciska ciem­notę czarną jak węgiel.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.