Kraków pożegna się z węglem

W Kra­ko­wie przy­jęto zakaz pale­nia węglem i drew­nem w domo­wych pie­cach od 2018 roku. Kra­ko­wia­nie będą mieli czyst­sze powie­trze — i bar­dzo dobrze, brawa za deter­mi­na­cję. Cie­szy fakt, że po raz pierw­szy w naszym kraju ktoś zwró­cił uwagę na pro­blem syfu, jaki tra­fia do powie­trza z domo­wych kominów.

Panorama krakowskiego dymu

Pano­rama kra­kow­skiego dymu

Źle się jed­nak stało, że jako jedyne lekar­stwo na tę sytu­ację wymie­niany był zakaz pale­nia węglem. To wina braku wie­dzy u każ­dej ze stron w tej spra­wie, kiep­skiej oferty ryn­ko­wej urzą­dzeń do spa­la­nia węgla oraz wadli­wego prawa, które nie zna poję­cia norm emi­sji dla domo­wych pieców.

Ludzie przy­szli i wywalczyli

Histo­ria walki ze smo­giem w Kra­ko­wie to nie­zmier­nie rzadki w naszym kraju przy­pa­dek dzia­łań zor­ga­ni­zo­wa­nych oddol­nie przez nie­za­do­wo­lo­nych ludzi. Warto to pod­kre­ślić, bo wielu myśli, że za tym zaka­zem stoi rząd w War­sza­wie. Nie, oni nie mają z tym nic wspól­nego. Zakaz wymu­sił ruch spo­łeczny (Kra­kow­ski Alarm Smo­gowy), a wpro­wa­dzony został sta­ra­niami Urzędu Mia­sta i przy­kle­pany przez sej­mik wojewódzki.

Począt­kowo mia­sto nie brało Kra­kow­skiego Alarmu Smo­go­wego na poważ­nie i pró­bo­wało zbyć byle czym, ale gdy oka­zało się, że nie ustę­pują, a nawet jest ich coraz wię­cej, pre­zy­dent Kra­kowa sta­nął po ich stro­nie w dal­szym prze­py­cha­niu zakazu na szcze­blu wojewódzkim.

Począt­kowo sej­mik woje­wódzki chciał ogra­ni­czyć moż­li­wość spa­la­nia węgla tylko do nowo­cze­snych kotłów węglo­wych. Nie­stety prędko oka­zało się, że prawo nie pozwala na tego typu regu­la­cję — można tylko zaka­zać wybra­nych paliw w cało­ści. Co też uczy­niono dziś, w dru­gim podejściu.

Nie­stety zosta­wiono furtkę dla uży­wa­nia komin­ków. Taka furtka w pol­skich warun­kach ozna­cza, że nagle popu­lar­ność komin­ków w Kra­ko­wie gwał­tow­nie wzro­śnie. Nie takie wały Polak robił za oku­pa­cji, a nie­któ­rym to zostało do dziś.

Zdro­wie, Kreml, bieda, lobby

Pro­blem walki ze smo­giem w Kra­ko­wie czę­sto redu­ko­wano do pro­stego sche­matu: oto mło­dzi, piękni i bogaci miesz­kańcy posta­no­wili wymu­sić na bie­do­cie grze­ją­cej byle czym dorów­na­nie do ich stan­dardu, by owi bogaci nie musieli kale­czyć sobie nosa wdy­cha­niem smro­dów. Nad tym wszyst­kim wisiało gazowe widmo Putina, bo jak wia­domo jeśli ktoś nie jest za pol­skim czar­nym zło­tem, to na pewno jest słu­gu­sem Moskwy lub cho­ciaż poży­tecz­nym idiotą.

Tym­cza­sem sprawa jest dużo bar­dziej skom­pli­ko­wana. Smog w Kra­ko­wie ist­nieje — to nie ulega wąt­pli­wo­ści. Smog powo­duje cho­roby i przed­wcze­sną śmierć setek osób rocz­nie — to rów­nież znaj­duje potwier­dze­nie w sta­ty­sty­kach. Gorzej o jedno spoj­rze­nie w kwe­stii spo­so­bów na walkę z syfem w powie­trzu. Według son­daży 2/3 miesz­kań­ców Kra­kowa było za zaka­zem. To zro­zu­miałe — każdy chciałby mieć czy­ste powie­trze, ale niech za to płaci sąsiad, a nie ja. Teraz zapłacą wszy­scy — w dopła­tach z budżetu miasta.

Błędne myśle­nie wszyst­kich stron

Nie­stety debata w spra­wie zakazu pale­nia węglem była raczej okła­da­niem się po łbach slo­ga­nami i naj­moj­szymi racjami. Każda ze stron parła bez­par­do­nowo w kie­runku dla sie­bie korzyst­nym, bez uwzględ­nia­nia sytu­acji dru­giej strony.

Zakaz pale­nia węglem to jedyna droga? NIE

Zwo­len­nicy zakazu ślepo wie­rzą, że tylko takie roz­wią­za­nie ura­tuje sytu­ację w Kra­ko­wie. To wyj­ście rady­kalne i kosz­towne, ale w skali mia­sta moż­liwe. Węgiel wyrzu­cono choćby z Lon­dynu po kata­stro­fal­nym smogu z lat 50. XX w.

Ale czy nie można ina­czej popra­wić jako­ści powie­trza, nie rezy­gnu­jąc ze spa­la­nia węgla? Oczy­wi­ście, że można. Trzeba zre­zy­gno­wać z kop­ce­nia węglem. Więk­szość ludzi nie roz­róż­nia kop­ce­nia węglem od pale­nia węglem, bo całe życie widzą kop­cący węgiel.
Tym­cza­sem węgiel można spa­lić czy­sto. Tak pro­sta rzecz jak zmiana spo­sobu roz­pa­la­nia w sta­rym piecu może nie­mal cał­ko­wi­cie zli­kwi­do­wać dymie­nie. Wystar­czy powie­dzieć o tym ludziom, doda­jąc że to oszczęd­ność opału, a oni sami zajmą się resztą. Oczy­wi­ście nie­ła­two roz­pro­pa­go­wać wie­dzę w naro­dzie, ale czy edu­ka­cja obli­czona na kilka lat nie dałaby dobrych efek­tów niskim kosztem?

Oczy­wi­ście byłoby to dzia­ła­nie pro­te­tyczne, ale dar­mowe dla palą­cych węglem. Roz­wią­za­niem wła­ści­wym powinno być par­cie na wymianę sta­rych pie­ców na… no wła­śnie — nie ma na co wymie­niać! Nowe piece węglowe kopcą i żrą opał tak samo jak stare, bo nie obo­wią­zują ich żadne sen­sowne normy efek­tyw­no­ści i emi­sji syfu. Wyjąt­kiem są kotły podaj­ni­kowe, ale nie wszę­dzie znajdą zasto­so­wa­nie choćby tylko dla­tego, że zaj­mują one wię­cej miej­sca niż piece zasy­powe. Poza tym są 3–4-krotnie droż­sze od pie­ców tra­dy­cyj­nych, nie wspo­mi­na­jąc o droż­szym opale do nich (choć z racji wyż­szej spraw­no­ści uzy­skane cie­pło jest tań­sze).
Czy­ste i efek­tywne piece węglowe ist­nieją. Pro­du­kują je Czesi i Litwini, nie mówiąc o Euro­pie Zachod­niej, ale nasza branża kotlar­ska tkwi men­tal­nie i tech­no­lo­gicz­nie w cza­sach komuny i być może nie obu­dzi się nawet na swój wła­sny pogrzeb.

Jestem biedny, to mogę truć? NIE

Kontr­ar­gu­men­tem bied­nych ludzi wobec zakazu pale­nia węglem był lament, że teraz to na pewno umrą z głodu i zimna! Nor­mal­nie nie stać ich na węgiel — palą sta­rymi meblami i śmie­ciami — więc gaz ich dobije. Dla­tego w imię lito­ści należy pozwo­lić im dalej kop­cić i truć, bo kop­ce­nie i tru­cie jest dla nich tanie…

Bieda nie jest wymówką, także w spra­wie fasze­ro­wa­nia ludzi syfem przez płuca.

Nie­stety zupeł­nie nikomu nie zależy, by owi biedni ludzie (no tak, jeśli ktoś pali węglem, to musi być biedny…) mogli fak­tycz­nie ogrze­wać taniej, nie tru­jąc sie­bie i oto­cze­nia. Czy­ste pale­nie węglem jest moż­liwe, a w dodatku dar­mowe: wystar­czy roz­pa­lić węgiel od góry.

Nie­stety o tym mało kto wie, więc pyta­nie o pale­nie węglem jest powszech­nie rozu­miane jako dymić węglem czy zaka­zać węgla. Pod­czas gdy jest trze­cia opcja: palić węglem czy­sto.

Zasłu­żony kop­niak dla branży węglowej

Naj­więk­szym prze­gra­nym w całej spra­wie jest branża węglowa — nie­stety na wła­sne życze­nie. Pale­nie węglem koja­rzy się z biedą i syfem, a na sta­wia­nie znaku rów­no­ści lub choćby przy­bli­że­nia mię­dzy sło­wami węgieleko­lo­gia nie odważy się nawet naj­więk­szy jaj­carz. Co gor­sza nikomu z branży nie zależy, by ten wize­ru­nek zmie­nić! Wyda­rze­nia w Kra­ko­wie tylko utrwa­liły te stereotypy.

Twoja pierwsza myśl na dźwięk słowa 'węgiel'

Twoja pierw­sza myśl na dźwięk słowa “węgiel”

Pro­ble­mem jest men­talne zaco­fa­nie, głów­nie pro­du­cen­tów kotłów. Tuż za naszymi gra­ni­cami pro­du­kuje się kotły pro­ste, ale o lata świetlne odle­głe na plus od tego, co ser­wują nam kra­jowi kon­struk­to­rzy. Świat cią­gle poszu­kuje nowych, czyst­szych i oszczęd­niej­szych tech­no­lo­gii spa­la­nia, pod­czas gdy u nas kle­pane są tanie skrzy­nie do dymie­nia węglem, cza­sem z dodat­kiem elek­tro­niki, która tylko ład­nie wygląda, a w niczym nie pomaga.

Ludzie kupują skrzy­nie do dymie­nia i w nich dymią — tak jak robili to ich dziad­ko­wie i ojco­wie. A pro­du­cenci im w tym poma­gają — bo w instruk­cji obsługi jest prze­pis na dymie­nie, a nie na efek­tywne pale­nie. W ten spo­sób sąsiad palący węglem staje się zakałą oko­licy — choćby nie chciał, musi dymić i psuć życie innym.

Oka­zuje się, że można palić w tych pro­stac­kich pie­cach w miarę czy­sto, co też na tej stro­nie pró­bu­jemy pro­mo­wać, ale to wie­dza do nie­dawna tajemna. Czy pro­pa­go­wa­nie wygod­nego i czy­stego spo­sobu pale­nia nie powinno leżeć przede wszyst­kim w inte­re­sie pro­du­cen­tów kotłów?

Zanim wbiją ostatni gwóźdź

Pano­wie pro­du­cenci pie­ców węglo­wych — jesz­cze nie jest za późno! Przy­kład Kra­kowa to dopiero (już) ostrze­że­nie — że któ­re­goś dnia może się poja­wić Ogól­no­pol­ski Alarm Smo­gowy i wymu­sić ogra­ni­cze­nia w pale­niu węglem na skalę kraju. Noc­nik zaczyna się napełniać…

Wasi klienci to nie tylko zako­twi­czeni men­tal­nie w komu­nie Janu­sze, dla któ­rych syf wsze­laki jest natu­ral­nym śro­do­wi­skiem życia i mają głę­boko gdzieś, co leci z ich komina i czym oddy­chają oraz że ich piec mar­nuje 3/4 opału, bo tak go zaprojektowano.

To wasza sprawka i wasz pro­blem, że na dźwięk słowa węgiel każdy widzi dymiące kominy, smród dymu w kotłowni, wszech­obecny popiół, cią­głe zimno w domu, nocne wsta­wa­nie i szu­flo­wa­nie. A ci, co sami nie palą węglem, trak­tują kop­cą­cego sąsiada jako zakałę spo­łe­czeń­stwa.
To nie są wady węgla - to wady waszych wyro­bów, do któ­rych przy­zwy­cza­ili­ście użyt­kow­ni­ków na tyle, że mało kto wie, że da się ina­czej palić węglem.

Ta sytu­acja pocią­gnie was na dno i zmusi do prze­bran­żo­wie­nia na pro­duk­cję gwoź­dzi i nakrę­tek, bo spo­sób pale­nia węglem, jaki ofe­rują wasze wyroby, jest nie do zaak­cep­to­wa­nia w XXI wieku. Wier­nych klien­tów pew­nie nie stra­ci­cie, ale — jak poka­zuje histo­ria Kra­kowa — wście­kła nie­pa­ląca więk­szość może przyjść i zawal­czyć o swoje.

Czego potrzeba, by zmie­nić wize­ru­nek węgla? Pro­stych pie­ców, które będą tanie, lecz nie kosz­tem efek­tyw­no­ści, nie­wy­ma­ga­jące obsługi czę­ściej niż dwa razy dzien­nie, w któ­rych nawet przy nie­umie­jęt­nej regu­la­cji nie da się kop­cić jak z loko­mo­tywy, które będą ofe­ro­wane w zakre­sie mocy odpo­wia­da­ją­cym potrze­bom współ­cze­snych budyn­ków. Zauważ­cie, że wiele z tych kwe­stii da się roz­wią­zać po pro­stu roz­pa­la­jąc typo­wego kop­ciu­cha od góry. Może czas dawać ludziom instruk­cję efek­tyw­nego pale­nia zamiast instruk­cji kopcenia?

Niech to zosta­nie w Krakowie

Wbrew medial­nej wrza­wie z końca wrze­śnia, ogól­no­pol­ski zakaz pale­nia węglem oka­zał się póki co fak­tem medial­nym. Tym nie­mniej Kra­ków może być inspi­ra­cją dla innych miast do pod­ję­cia rady­kal­nych działań.

W skali kraju zakazy nie są roz­wią­za­niem. Dopłaty rów­nież. Zbyt wiele by to kosz­to­wało. Przy­kła­dem niech będzie USA. Tam pali się drew­nem w takiej skali jak u nas węglem. Ale nikt o zaka­zy­wa­niu drewna w skali kraju nie myśli.

Tam już 30 lat temu zauwa­żono pro­blem zanie­czysz­cze­nia powie­trza — nie jako sprawę este­tyki, ale przy­czynę cho­rób i przed­wcze­snych zgo­nów. Unor­mo­wano więc rynek pie­ców — obo­wią­zują normy emi­sji dla nowych urzą­dzeń, a sta­rych pie­ców nie można odsprze­da­wać gdzie indziej jak na złom. Zakup nowo­cze­snego pieca pre­mio­wany jest ulgami podat­ko­wymi. Prócz tego tam­tej­szy odpo­wied­nik Mini­ster­stwa Śro­do­wi­ska pro­wa­dzi kam­pa­nię infor­mu­jącą jak pra­wi­dłowo uży­wać pie­ców na drewno, by palić oszczęd­nie i czy­sto. Zabro­nione jest jakie­kol­wiek dymie­nie z komina — to znak nie­umie­jęt­nej obsługi pieca, bo kon­struk­cyj­nie są one w sta­nie spa­lać drewno bezdymnie.

Tym­cza­sem u nas po sta­remu dym snuje się po wsiach i mia­stach. To dym z komi­nów naszych i sąsia­dów. Jeśli chcesz — możesz to zmie­nićRoz­pa­laj w swoim piecu pra­wi­dłowo — od góry. Potem wyślij linka do tej strony sąsia­dom i zna­jo­mym, któ­rzy też męczą się z węglem. Albo wydru­kuj i pod­rzuć ulotkę. To pra­wie nic nie kosz­tuje, a ogra­ni­czysz w ten spo­sób szansę, że któ­re­goś dnia Ogól­no­pol­ski Alarm Smo­gowy przyj­dzie pod twoje okno wpro­wa­dzać zakazy.

7 myśli nt. „Kraków pożegna się z węglem

  1. grabpa 58

    Tak, rze­czy­wi­stość i proza życia w naszym nie­szczę­śli­wym kraju jest smutna, przy­gnę­bia­jąca i śmier­dząca.
    Zmiana spo­sobu pale­nia w sta­rych kotłach pro­sta i oczy­wi­sta dla­czego tak należy robić ‚przy­nie­sie takie same efekty w naszym prze­cież bo pol­skim prza­śnym men­tal­nie “piekle”,jak apel i sze­roko zakro­jona akcja,żeby sprzą­tać odchody po swo­ich psach ze skwerów,trawników,parków itd.
    Skoń­czyło się na tym,że psy jak srały tak obsry­wają dalej wszyst­kie wymie­nione miej­sca i razem z “wła­ści­cie­lami” czują się świet­nie i żyją sobie bez­tro­sko i bezkarnie.

    Odpowiedz
    1. Gumbi

      No i masz ci babo dym… Sie poro­biło.
      Kra­ko­wia­nie opa­la­jący węglem się doigrali. Tak to jest gdy nie bie­rze się na poważ­nie swo­jego oponenta…

      Pierw­sze jed­nak co mi się nasu­nęło na myśl, oglą­da­jąc pierw­sze zamiesz­czone zdję­cie: „Cie­kawe czy to smog, czy po pro­stu mgła w poświa­cie zacho­dzą­cego słońca, która z tego powodu jest poma­rań­czowa. „Nie! To na pewno SMOG!” – będzie gło­sić pro­pa­ganda ego­istycz­nego grona wal­czą­cego o swój inte­res czy­stego powie­trza, nie bio­rąc pod uwagę innych i nie bio­rąc pod uwagę, że nie do końca mogą mieć rację. Zresztą, tak się dzieje w wielu płasz­czy­znach życia, co nie zna­czy, że jest to OK. Pewne grono „wza­jem­nej ado­ra­cji”, głosi pro­pa­gandę i wpiera nam, że jedną z głów­nych przy­czyn zanie­czysz­cze­nia powie­trza są sil­niki spa­li­nowe. Jed­nak oka­zuje się, że na skalę świa­tową w porów­na­niu z innymi emi­sjami gazów, jest to zale­d­wie nie­wielki pro­cent zanie­czysz­cze­nia powie­trza. Bar­dzo mało, w porów­na­niu do emi­sji gazów przez sil­niki spa­li­nowe mówi się o emi­sji z fabryk, a pra­wie wcale o natu­ral­nych emi­sjach gazów. Podobną pro­pa­gandę zaczęli upra­wiać prze­ciw­nicy pale­nia węglem. Czę­ściowo z nie­wie­dzy, czę­ściowo ze stra­chu o swoje i naj­bliż­szych zdro­wie (tu mają rację). Ale jak zwy­kle prawda leży pośrodku.

      Jak zwy­kle bra­kuje w tym całym spo­rze wypra­co­wa­nia kom­pro­misu. Jed­no­cze­śnie może wła­śnie zabra­kło odpo­wied­niej i wcze­snej pro­pa­gandy ze strony obec­nie prze­gra­nych, czyli palą­cych węglem. Mogli zawczasu udo­wod­nić, że pale­nie węglem, to nie taka straszna rzecz. Wystar­czy prze­ła­mać tabu i zmie­nić swoje przy­zwy­cza­je­nia (palić od góry) i zła­mać złe zasady (pale­nia od dołu).
      Ale może jesz­cze nie wszystko stra­cone. Do 2018 jest jesz­cze czas żeby to udo­wod­nić. Jed­nak czym prę­dzej tym lepiej, ba czas szybko leci i nie działa teraz na ich korzyść. Ani się obró­cimy i kto wie, może zakaz pale­nia węglem obej­mie całą Pol­skę, bo reszta kraju dołą­czy do owczego pędu zaśle­pio­nych zło­ścią, dymem i popio­łem kra­ko­wian. Nie uwa­żam to za roz­sądne. Należy trzy­mać się zasady: jeśli jesteś w posia­da­niu pew­nego dobra, należy nauczyć mądrze i wła­ści­wie je wykorzystywać.

      Dla­tego pala­cze węglem zbie­raj­cie tyłki w troki, zmień­cie w końcu myśle­nie o pale­niu węglem, udo­wod­nij­cie że można to robić czy­sto i bez dymu! Pal­cie od góry jak nasi dziad­ko­wie i pra­dziad­ko­wie! Tak, taki spo­sób jest znany od dawien dawna! Nie wie­dzieć jak i skąd przy­pa­łę­tał się spo­sób od dołu.
      Dla rato­wa­nia sytu­acji radzę wam w Kra­ko­wie zro­bić pokaz czy­stego pale­nia, choćby na rynku, ale w obec­no­ści władz. Dla­tego weź­cie dwie stare kozy, albo dwa Camino, a może nawet kawał dobrej rury o śred­nicy odpo­wia­da­ją­cej kotłowi, zrób­cie ruszt od spodu i zapal­cie w jed­nym od góry, a w dru­gim od dołu. Niech ludzie widzą róż­nicę.
      Nie chcę kie­dyś obu­dzić się rano w zim­nym miesz­ka­niu z zaka­zem pale­nia węglem.

      Z tego co się ma trzeba nauczyć się mądrze korzystać!

      Ps: Tylko czy palący od dołu czy­tają „Czy­ste ogrzewanie”…?

      Odpowiedz
  2. Gabryś

    Cie­kawe mnie jedno :

    Kto wyra­ził zgodę na coś takiego i ile za to ska­so­wał od tych, któ­rzy sprze­dają gaz lub piece gazowe aby zwięk­szyły się ich obroty. Wia­dome jest to, że tutaj cho­dzi tylko o kasę bo nie sądzę aby to cokol­wiek zmie­niło.
    Byle laik wie, że wystar­czy usta­wić sygna­li­za­cję świetlną w całym mie­ście tak aby samo­chody spe­cjal­nie nie spa­lały wię­cej paliwa bo to co się dzieje w mia­stach to istny dra­mat.
    Jeden dzień z usta­wioną odpo­wied­nio sygna­li­za­cją odpo­wiada za ile lat mie­sięcy spa­lin z pieca? Czy może raczej lat ? Ale do tego nikt się nie przy­wali bo kasa z paliw idzie dla mia­sta.
    Na węglu nie mają takiej kasy jak na gazie, więc czas na zmiany ! A co wkrę­cają publice ? Eko­lo­gia 🙂
    Eko­lo­gia czyli pro­duk­cja i sprze­daż nowych urzą­dzeń i pojaz­dów !
    Stare wylą­dują na śmiet­niku i to ma być eko­lo­gia ? A gdzie fil­try, które można byłoby zasto­so­wać i pro­blem z głowy ?
    Oczy­wi­ście żyjemy w Pań­stwie, które nie ma złóż węgla i co za tym odzie kopalń, więc bierzmy gaz od Rosji 🙂
    Węgla star­czy nam na dłu­uugie lata. Kto zara­bia na tym gazie ? Dobry temat dla CBA !!!
    Pozdra­wiam tych, któ­rzy dali się wkrę­cić w koleją wymówkę pod tytu­łem Ekologia.

    Odpowiedz
    1. Juzef Autor wpisu

      Kop­ce­nie węglem na pewno ma udział w kra­kow­skim smogu. Nie jest to źró­dło jedyne, ale łatwiej wal­czyć z kil­ku­na­stoma pro­cen­tami miesz­kań­ców grze­ją­cych węglem, niż ż 90% ludzi jeż­dżą­cych autami. Zakaz także nie jest dobrą metodą, ale cóż pora­dzić… gdyby na gło­so­wa­nie przy­szło dru­gie tyle ludzi prze­ciw­nych zaka­zowi, to wynik mógłby być inny. Nie­stety ruch prze­ciw­ni­ków zakazu nie był zbyt aktywny. Poza tym obsta­wa­nie za węglem to usta­wa­nie się w sze­regu obdar­tu­sów i bru­da­sów, któ­rym dobro wspólne jest obce. Wyj­ściem byłoby poka­za­nie, że w każ­dym piecu można palić czy­sto, ale KAS od początku nie był zain­te­re­so­wany edu­ka­cją ludzi.

      Odpowiedz
      1. energetyk

        Kra­kow­ski Alarm Smo­gowy to głów­nie mło­dzi ludzie miesz­ka­jący w Kra­ko­wie parę,paręnaście lat.
        Dzi­siaj im “idzie” — są mło­dzi i względ­nie dobrze im się powodzi.Tyle,że za czas jakiś to oni będą wią­zać z tru­dem koniec z końcem.Jeśli ktoś przy­cho­dzi do kogoś i nie podoba mu się coś w tym domu to można z niego wyjść i nie wra­cać więcej.Ludzie Ci dla Kra­kowa nie zro­bili jesz­cze nic poka­zują jak się mają zacho­wy­wać sta­rzy jego miesz­kańcy! W więk­szo­ści posia­dają po 2 samo­chody w rodzinie.Ale rezy­gna­cja choć z jed­nego nie wcho­dzi w rachubę ! Ich samo­chody oczy­wi­ście nie zwięk­szają smogu. Z KAS nie zrobi się ruch ogól­no­pol­ski — musie­liby ude­rzyć swo­ich rodzi­ców miesz­ka­ją­cych gdzieś w Pol­sce .W kon­se­kwen­cji trzeba by rodzi­com dopłacać.A z tym duży kłopot.Czym innym jest żądać od innych .…
        Oczy­wi­ście z tego zakazu będzie wiel­kie nic.Prosto jest coś wyeliminować,zakazać.Ale nikt nie przed­sta­wił “ciągu dalszego”.Nie zro­biono nawet bar­dzo skró­to­wego bilansu mocy — wyszło by szy­dło z worka,że to są gry przedwyborcze.A tak to będą mówić,że się nie dało.I to będzie prawda.Na kpiny zakrawa kon­cep­cja “zie­lo­nej wyspy”.Smog z Wie­liczki czy Ska­winy będzie miał zakaz wstępu do mia­sta! Bo tak zarzą­dził sejmik.Nie opra­co­wano jesz­cze jakie znaki i gdzie ustawić,żeby smog z ościen­nych miej­sco­wo­ści wiedział,gdzie się ma zatrzymać.W sytu­acji gdy za lat parę wró­cimy do 20 stop­nia zasi­la­nia nama­wia­nie ludzi na ener­gię elek­tryczną zakrawa na kabaret.Ale prze­cież po kra­kow­skich uli­cach cha­dzał śp S.Mrożek…

  3. V8

    Kra­kow jest nie­stety zle polo­zony w doli­nie wiec fak­tycz­nie pale­nie weglem jest nie­zbyt dobre, ale zakaz komi­kow to bylby juz nazizm…

    Odpowiedz
  4. andante

    Coś tu się nie zga­dza. Stu­dio­wa­łem w Kra­ko­wie jakieś 30 lat temu i o żad­nym smogu nikt nie sły­szał. Nic nikogo nie dusiło ! Domów na sta­rym mie­ście chyba nie przy­było, a więc i węglo­wych pie­ców nie może być wię­cej. Ktoś tu wci­ska ciem­notę czarną jak węgiel.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *