Dlaczego eksperci i ruchy antysmogowe mają problem z paleniem od góry

Z nar­racji sza­cownych insy­tutów od węgla i ruchów antys­mogowych wyni­ka, że propagu­je­my metodę pale­nia, która nie dzi­ała, a poza tym grozi kalectwem lub śmier­cią. Nietrud­no zauważyć, że mamy na ten tem­at odmi­enne zdanie. Czy w takim razie jesteśmy ślepy­mi fanatyka­mi, czy też eksper­ci z wielo­ma tytuła­mi przed nazwiskiem się mylą? Wyjaśnie­nie wyma­ga zarysowa­nia szer­szego obrazu rynku okołokotłowego.

NIE dla utrwalania węgla

Zaczni­jmy od ruchów antys­mogowych. Wydawać by się mogło, że nasze i ich dzi­ała­nia się uzu­peł­ni­a­ją. Oni wal­czą ze smo­giem, my pro­mu­je­my prostą i tanią metodę, by stare kotły emi­towały co najm­niej o połowę mniej tru­cizn. Jasne? Wcale nie!

Alarmy smogowe wyrosłe z ide­o­log­icznego pnia alar­mu krakowskiego dążą najlepiej do całkowitego zwal­cza­nia węgla i drew­na, miejs­ca­mi łaskaw­ie dopuszcza­jąc ist­nie­nie kotłów 5. klasy za 10 tys. zł/szt. z pali­wem kwal­i­fikowanym za ~1000zł/t. Pale­nie od góry jest dla nich solą w oku i przeszkodą w elim­i­nacji węgla.

  • Póki kop­ci­uchy kopcą, łat­wo jest naciskać na władze i społeczeńst­wo, aby mil­iar­dowy­mi dotac­ja­mi lik­wid­ować ten prob­lem.
  • Gdy­by nato­mi­ast wiedza o pale­niu bez dymu się upowszech­niła, dużo trud­niej będzie przekon­ać ludzi do wymi­any kotłów, które już nie będą tak wściek­le kop­cić.

Nieważne, że tru­cizn w powi­etrzu będzie o wiele mniej — kotły węglowe pozostaną, a tego ruchy antys­mogowe nie zdzierżą.

Garażowe majstry kontra uznani eksperci

Pol­s­ki Alarm Smogowy piec­zołowicie zebrał wypowiedzi dyżurnych ekspertów od węgla na tem­at pale­nia od góry (przy okazji klasy­cznym błę­dem myląc górne spalanie i roz­palanie od góry; prze­cież my też jesteśmy prze­ciw górne­mu spala­niu 🙂 ). W zasadzie do kat­e­go­rycznych stwierdzeń o śmier­ci i kalectwie posuwa się tylko ICh­PW.

W skró­cie i tłu­macząc z fachowego na pol­s­ki, co eksper­ci stwierdza­ją:

  • Powin­no się pal­ić tak jak pro­du­cent przewidzi­ał w DTR — i dlat­ego roz­palanie od góry powin­no być jed­ną z metod pale­nia opisaną w DTR każdego kotła górnego spala­nia. Nieste­ty zależy to wyłącznie od woli każdego z pro­du­cen­tów (których jest kilkuset!) a są to jak widać w więk­szoś­ci Janusze biz­ne­su, którym kom­fort, ekono­mia i ekolo­gia po stron­ie ich klien­tów WISZĄ I POWIEWAJĄ (inaczej już dawno zak­tu­al­i­zowal­i­by DTR — a najwięk­si gracze to zro­bili)
  • Tech­ni­ka górnego spala­nia możli­wa jest w urządzeni­ach do tego przys­tosowanych — lata lecą, a nikt nie wskazał jeszcze mod­elu kotła lub pieca, w którym nie dało­by się sen­sown­ie roz­pal­ić od góry. Owszem, niekiedy idzie kiep­sko, ale prze­ważnie w pier­wszych próbach i przez brak wprawy oper­a­to­ra. Prze­ważnie więc to szum­nie zwane ‘przys­tosowanie’ sprowadza się do zapisu w DTR.
  • Przeprowadzanie zmi­an w kotle na włas­ną rękę, bard­zo częs­to może skutkować nieszczęśli­wy­mi wypad­ka­mi, włącznie z dużym ryzykiem zaczadzenia — po pier­wsze: aby roz­pal­ić od góry prze­ważnie NIE POTRZEBA ŻADNYCH SAMODZIELNYCH ZMIAN W KOTLE w sen­sie ingerencji w kon­strukcję czy wyposaże­nie. Po drugie, kocioł węglowy zawsze stwarza ryzyko zaczadzenia, wybuchu pal­nych gazów, poparzenia itp. co jest zapisane w DTR i na co należy uważać.
  • Jeżeli już doko­nano ingerencji w kon­strukcję kotła, wyko­nana zmi­ana musi być sprawd­zona i zatwierd­zona przez służ­by kominiarskie — i to jest bard­zo dobry pomysł, tak to powin­no wyglą­dać.
  • Górne spalanie w kotle prze­r­o­bionym samodziel­nie bez kon­sul­tacji z ekspertem, wiąże się ze spad­kiem mocy kotła, a to z kolei może się wiązać z prob­le­mem z zapewnienia odpowied­niego ciągu komi­nowego i pow­stawaniem dużych iloś­ci związków szkodli­wych. — niższa moc kotła na star­cie to rzecz nat­u­ral­na, wszak na początku pali się mniejsza część pali­wa. Za start z odpowied­nim “kopem” potrzeb­nym do wyt­worzenia ciągu odpowia­da roz­pał­ka, której trze­ba użyć we właś­ci­wej, wyćwic­zonej iloś­ci (na początku na pewno więcej niż przy pale­niu od dołu). Poza tym nie moż­na prze­sadz­ić z gruboś­cią warst­wy pali­wa — im drob­niejsze, tym musi ona być cieńsza, aby na jej wierzchu przez cały czas utrzymy­wały się płomie­nie. Jeśli znika­ją, znaczy że warst­wa jest za gru­ba lub podawane jest za mało powi­etrza pod ruszt.
  • Pros­ta zami­ana spala­nia dol­nego na spalanie górne nie zawsze doprowadzi do poprawy jakoś­ci spalin — nieste­ty nie mamy na razie wyników pomi­arów emisji z kotła roz­palanego od dołu i od góry. To, co mamy, to wyni­ki badań zagranicznych dla nieco innych urządzeń, na pod­staw­ie których kra­je takie jak Szwa­j­caria zaczęły ofic­jal­nie pro­mować pale­nie od góry. Na pewno jedne kotły roz­palone od góry będą pra­cow­ać lep­iej, inne gorzej, a dochodzą do tego jeszcze warun­ki w danej kotłowni i stan kom­i­na. Najlep­szym wskaźnikiem poprawy w domowych warunk­ach jest zuży­cie opału: spalasz wyraźnie mniej paląc od góry? Czyli na pewno popraw­iło się spalanie.
  • Stare kotły poprzez zmi­anę sposobu pale­nia nie staną się nagle eko­log­iczne — oczy­wiś­cie, że nie. Ale jeśli zaczną kop­cić o połowę mniej i spalą 1/3 mniej opału, a koszt zmi­any jest gros­zowy, to efekt skali da lep­szą poprawę niż pełza­jące pro­gramy dotacji! Wszyscy, co tak gada­ją, zapom­i­na­ją, że dla więk­szoś­ci ludzi alter­naty­wą dla pale­nia od góry nie jest wymi­ana kotła, tylko dal­sze jego kopce­nie przez lat kil­ka lub kilka­naś­cie!

I jeszcze stanowisko ICh­PW:

  • Nieprawdą jest stwierdze­nie, że w przes­tarza­łych kotłach zasy­powych najniższej klasy, po doko­na­niu samodziel­nej zmi­any kon­struk­cyjnej możli­we jest eko­log­iczne spalanie węgla — jak to? Prze­cież Insty­tut stwierdz­ił, że np. ten mod­el jest “eko­log­iczny” już bez prz­erób­ki, czyli po prz­eróbce powinien być jeszcze bardziej? 🙂
  • Jakakol­wiek ingerenc­ja w kon­strukcję kotła, bez ówczes­nej kon­sul­tacji z ekspertem, przeprowadzana w warunk­ach poza lab­o­ra­to­ryjnych, na „włas­ną rękę”, stwarza bezpośred­nie zagroże­nie zdrowia i życia użytkown­ików takiego kotła po prz­eróbce — jak wyżej, prze­ważnie nie jest koniecz­na żad­na ingerenc­ja w kon­strukcję kotła, a jeśli ktoś się na to decy­du­je, to ze świado­moś­cią i poję­ciem o tym co robi.
  • Dodatkowo zmi­ana tech­nologii na „górne spalanie” bez wiedzy i zgody pro­du­cen­ta, skutku­je utratą gwarancji — nie ma syg­nałów, aby pro­du­cen­ci kotłów robili prob­le­my z gwaranc­ja z tytułu pale­nia od góry.
  • inny sposób prowadzenia pro­ce­su spala­nia zmienia obciąże­nia cieplne w komorze spala­nia urządzenia, co może wpły­wać negaty­wnie na czas eksploat­acji kotła (szyb­sze zuży­cie urządzenia) - “kari­era” tej metody pale­nia trwa już praw­ie 10 lat (nie mówiąc o tych, co palą tak “od zawsze”) i nie widać, żeby kotły masowo padały tylko dlat­ego, że najpierw są nagrze­wane od góry zami­ast od dołu.

Dlaczego eksper­ci i insty­tu­ty piszą tak a nie inaczej? Czy jakoś szczegól­nie nas nie lubią? Być może, ale przede wszys­tkim dlat­ego, że są pro­fesjon­al­is­ta­mi! Odsyła­ją do zale­ceń pro­du­cen­ta, bo to on bierze odpowiedzial­ność za sprawne i bez­pieczne dzi­ałanie kotła. W nor­mal­nym kra­ju nie powin­no być potrze­by chałup­nic­zo kom­bi­nować wbrew instrukcji pro­du­cen­ta. Prob­lem w tym, że obec­nie więk­szość instrukcji gór­ni­aków wciąż zale­ca kopce­nie, a nie ma tam mowy jak pal­ić bez dymu (są prze­cież co najm­niej trzy metody!).

Interesy

Warto w tym momen­cie wskazać, jakie interesy mają poszczególne strony tej sprawy:

  • my — dzi­ałamy non-prof­it i chce­my, by ludzie mogli god­nie i taniej ogrzać dom, spalali czyś­ciej, zuży­wali mniej węgla, bez zacią­ga­nia kredytów na nowoczesne urządzenia i bez czeka­nia lata­mi na dotac­je
  • pro­du­cen­ci kotłów górnego spala­nia — na wiz­erunku im spec­jal­nie nie zależy, bo wyro­by i tak się sprzeda­ją, mimo że uży­wane zgod­nie z instrukcją oraz “trady­cją” kopcą jak wściekłe
  • eksper­ci “aka­demic­cy” od węgla — inka­su­ją hon­o­raria za eksper­towanie przy różnych pro­gra­mach wal­ki z niską emisją, więc są tam, gdzie są pieniądze (to gdy­by się ktoś zas­tanaw­iał, czemu my się za kogoś takiego ważnego nie schowamy, odpowiadam: nie stać nas). Gen­er­al­nie lan­su­ją kotły 5. klasy i pali­wa kwal­i­fikowane — na tej płaszczyźnie naw­iąza­ła się nić porozu­mienia z alar­ma­mi smogowy­mi
  • ICh­PW — zara­bia na bada­ni­ach ates­ta­cyjnych kotłów, ma udzi­ały w pro­dukcji kotłów retor­towych, lan­su­je swój “błęk­it­ny węgiel” — “bezdymne” pali­wo, które ma być szy­bkim doraźnym sposobem wal­ki z niska emisją a także niezłym biz­ne­sem gdy­by na szer­szą skalę “chwyciło”
  • ruchy antys­mogowe — wbrew nazwie sku­pi­a­ją się głównie na tępi­e­niu węgla

Paradok­sal­nie więc fakt, że roz­palanie od góry jest prostym i tan­im sposobem na ogranicze­nie iloś­ci tru­cizn w powi­etrzu spraw­ia, że niko­mu nie opła­ca się go upowszech­ni­ać (poza garstką jakichś wari­atów, co nie robią tego dla zysku). Właśnie dlat­ego, że to sposób prosty i tani, więc trud­no go sprzedać. A nawet zagraża to intere­som różnych stron, które na walce z niską emisją zara­bi­a­ją (na walce, nie na szy­b­kich efek­tach).

Odpowiedzialność

Nieste­ty jest jak jest — chcesz pal­ić bez dymu, to prze­ważnie musisz dzi­ałać wbrew instrukcji, na włas­ną odpowiedzial­ność. Lata doświad­czeń wielu ludzi, w tym także moje własne 8 lat w kotłowni z kotłem Camino pokazu­ją, że pale­nie od góry nie niesie nowych zagrożeń w sto­sunku do tego, czego należy się spodziewać po każdym kotle węglowym, ale to właśnie pro­fesjon­al­izm każe fachow­com ostrze­gać na zapas i nie brać sobie na głowę nieswo­jej odpowiedzial­noś­ci.
Gdy­by Insty­tut powiedzi­ał: OK, pal­cie sobie od góry jak wam dzi­ała — to ZA DARMO brał­by na swo­je bar­ki ewen­tu­alne prob­le­my gdy­by coś komuś poszło nie tak i miał­by pre­ten­sje (uza­sad­nione czy nie), że Insty­tut tak mu kazał lub poz­wolił pal­ić. Nikt nie bierze odpowiedzial­noś­ci za dar­mo.

Doty­czy to również zawartoś­ci całej tej strony. Zebrane tu porady są wynikiem oso­bistych doświad­czeń i (zazwyczaj mojej) najlep­szej wiedzy, jed­nak decyzję o stosowa­niu się do nich i ewen­tu­alne tego skut­ki pono­sisz sam/sama. W żad­nym miejs­cu nie zachę­cam do łama­nia obow­iązu­ją­cych norm i przepisów budowlanych, w wielu miejs­cach wskazu­ję sens i korzyś­ci z ich stosowa­nia. Dokładam wszel­kich starań, aby bardziej i mniej typowe przy­pad­ki, pułap­ki i prob­le­my opisać (widać to choć­by po tym, jak dłu­gaś­na jest instrukc­ja pale­nia od góry, z czego więk­szość to przy­go­towanie w celu uniknię­cia skutków typowych w pol­skiej kotłowni zanied­bań), ale nawet najlep­szą instrukcję ludzie różnie rozu­mieją i nie da się niko­mu niczego zag­waran­tować nie mając pełnego oso­bis­tego wglą­du w sytu­ację w jego kotłowni.

Wiem, jak to nieciekaw­ie wyglą­da na pier­wszy rzut oka: jakieś garażowe majstry zachę­ca­ją ludzi do chałup­niczej mody­fikacji sposobu dzi­ała­nia ich kotłów i nie chcą za to brać odpowiedzial­noś­ci (w domyśle: pewnie to niebez­pieczne).

Nie jest tak, że nic nie robimy, aby ten stan zmienić, ale chwal­ić się będzie czas, gdy cokol­wiek z tego wyjdzie. Tym­cza­sem jeśli nie chcesz kop­cić, ale też nie chcesz się narażać na ryzyko kalect­wa lub śmier­ci 😉 to zawezwij kominiarza, który sprawdzi i zag­waran­tu­je, że w twoim kotle da się pal­ić lep­iej niż to zale­cał pro­du­cent a całkowicie bez­piecznie.

Jak to powinno wyglądać

Ruchy antys­mogowe oczy­wiś­cie próbu­ją zdyskredy­tować pale­nie od góry jako takie, aby ludzie dalej kop­cili i by jedyną dla nich ulgą od kopce­nia była wymi­ana kotła na eko­log­iczny lub zmi­ana sposobu ogrze­wa­nia. Tym­cza­sem opinie ekspertów uwy­puk­la­ją głównie wady obec­nego sposobu rozpowszech­ni­a­nia wiedzy o możli­woś­ci efek­ty­wnego pale­nia w starych piecach i kotłach, czyli krótko mówiąc fak­tu, że robią to jakieś mało poważane typ­ki a nie choć­by sam pro­du­cent kotła.

Jak to powin­no wyglą­dać, aby nikt nie mógł sug­erować zagroże­nia kalectwem lub śmier­cią z powodu pale­nia od góry? To dość proste:

  • wszys­tkie sposo­by pale­nia bez kopce­nia powin­ny być dokład­nie wytłu­mac­zone i zale­cane w instrukc­jach obsłu­gi wszys­t­kich nowych kotłów górnego spala­nia, do których mają zas­tosowanie
  • pomoc w bez­piecznym dos­tosowa­niu posi­adanego kotła czy pieca do pale­nia bez dymu powinien świad­czyć najbliższy kominiarz, który ma potrzeb­ną wiedzę, doświad­cze­nie i sprzęt, by zag­waran­tować bez­pieczną eksploat­ację po zmi­anach
  • efek­ty pale­nia od góry powin­ny być uwidocznione w wynikach badań przeprowad­zonych na iden­ty­cznych rodz­imych kotłach i pali­wie, w warunk­ach możli­wie zbliżonych do domowych (w myśl maksymy haters gonna hate i to będzie moż­na kwes­t­ionować, ale mielibyśmy już pewny punkt odniesienia)

Przeszkodą w real­iza­cji punk­tu pier­wszego jest roz­drob­nie­nie branży kot­larskiej a przede wszys­tkim tumi­wiz­ism więk­szoś­ci jej przed­staw­icieli na punkcie efek­ty­wnoś­ci i czys­toś­ci pra­cy ich wyrobów. Być może gdy dojadą ich jakieś reg­u­lac­je odnośnie emisji, nagle wszyscy jak jeden mąż uzna­ją, że zawsze lubili pale­nie od góry i tylko takie będą pole­cać, aby zmieś­cić się w nor­ma­ch.

Per­spek­ty­wa współpra­cy z kominiarza­mi rysu­je się o i wiele bardziej real­nie, ale wszys­tko w swoim cza­sie.

O bada­ni­ach gadamy od daw­na a efek­tu nie ma. Przy­czy­na jest pros­ta: pieniądze. Bada­nia ates­ta­cyjne w akredy­towanym lab­o­ra­to­ri­um to koszt kilku­nas­tu tysię­cy. Moglibyśmy zebrać tę kwotę w pub­licznej zbiórce (lub przy­na­jm­niej próbować), ale pojaw­ia się zasad­nicza wąt­pli­wość: dlaczego mieli­by to finan­sować zwyk­li ludzie pod­czas gdy ci, którzy z cza­sem by na tym zaro­bili (sprzedaw­cy węgla i pro­du­cen­ci kotłów), nie dokłada­ją się ni groszem?
Na szczęś­cie pojaw­iła się możli­wość przeprowadzenia badań przy znacznie mniejszych kosz­tach, dlat­ego z dużą ostrożnoś­cią (bo różnie bywało), ale chy­ba jed­nak odważę się zapewnić, że przed następ­nym sezonem grzew­czym będziemy mieli twarde dane w garś­ci.

3 myśli nt. „Dlaczego eksperci i ruchy antysmogowe mają problem z paleniem od góry

  1. Andrzej Kos

    Myślę, że warto tutaj dodać fakt, że wszys­tkie orga­ni­za­c­je “anty“smogowe widzą tylko niemalże jed­ną alter­naty­wę do węgla — GAZ. Całe OZE jest pominięte, co to ogrze­wa­nia miejskiego to zaraz nie wszędzie się da, ale GAZ jest taki cud­owny wspani­ały i w ogóle, szko­da tylko, że nie pil­nu­je w domu dzieci i nie robi obi­adów. Może to wynikać z fak­tu odpowied­niego lob­by, bo GAZ mamy naj­droższy w Europie, ruszył co praw­da ten cały gazo­port, ale to dalej nie zmienia fak­tu, że za co ten gaz kupić przy prze­cięt­nych pol­s­kich zarobkach. Oso­biś­cie znam ludzi, którzy mon­towali sobie piecy­ki gazowe 2 funkcyjne, że super sprawa smsem się steru­je i w ogóle baj­ka z nim. To po 2 sezonach grzew­czych wracali do starego kop­ci­ucha, bo ich po pros­tu na kom­fort gazu nie było stać ;/

    Odpowiedz
  2. emil

    Nie za bard­zo rozu­miem dlaczego staw­ia­cie się w takiej kon­trze do ruchów antys­mogowych. To samo zresztą powiedzi­ałem kiedy założy­cielce Zabrzan­skiego Alar­mu Smogowego. Dla mnie prze­cięt­nego użytkown­i­ka starego mieszka­nia z ogrze­waniem węglowym Wasze dzi­ała­nia się uzu­peł­ni­a­ją. Wasze pale­nie od góry to rozwiązanie prze­jś­ciowe do cza­su ode­jś­cia od ogrze­wa­nia pali­wa­mi stały­mi w pry­wat­nych gospo­darst­wach domowych tak ja jest to na Zachodzie. Więk­szość użytkown­ików kotłów ma tak naprawdę jak i czym pali. Świadomych jest garst­ka. Dlat­ego pro­dukcją energii albo powin­ni zająć się spec­jal­iś­ci albo źródła energii muszą wyk­luczać możli­wość niewłaś­ci­wego ich użytkowa­nia a w kotłach węglowych niewłaś­ci­wego pale­nie to nie mar­gin­es to nor­ma.

    Odpowiedz
  3. odzio

    Oni z nimi nie wal­czą, tylko antys­mogowi nie chcą widzieć innego rozwiąza­nia prob­le­mu jak tylko całkow­ity zakaz pale­nia węglem i drewnem i nie ważne czy od góry czy od dołu. W tak ogrom­nej ich walce w medi­ach mogli­by znaleźć choć chwile na propagowanie pale­nia od góry, ale jak było napisane wyżej lob­by pewnych dziedzin prze­mysłu trzy­ma nad nimi łapę.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *